Dodaj do ulubionych

hej mamy nauczycielki - poratowanie zdrowia???

25.02.07, 19:18
Miłe moje, czy któraś z was rozważa po urlopie macierzyńskim przejście na
urlop dla "poratowania zdrowia"? Albo znacie kogoś, kto tak zrobił? Jak to
się formalnie załatwia u lekarza pierwszego kontaktu??????
Edytor zaawansowany
  • czukczynska 25.02.07, 19:31
    Ja tak chcę zrobić.Rodzę w czerwcu,pójdę na macierzyński,potem wykorzystam
    urlop wypoczynkowy (wakacje) a potem wezmę urlop na poratowanie zdrowia.Nie
    bedzie mnie przez cały rok szkolny.
    Ostatnio kolezanka tak zrobiła.
    Nie będzie problemu,jeśli przpracowałaś 7 lat.
    Szczerze mówiąc,nie wiem jak to się załatwia.Szkoła Cię pokieruje.
    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;0;6/st/20070614/k/8833/preg.png
  • yoaha 25.02.07, 19:53
    Ja mam termin na koniec września. W wakacje biorę zwolnienie, dzięki czemu
    zyskam dodatkowe 6 tygodni. Później też zamierzam wziąć urlop dla podratowania
    zdrowia. W tym roku skończę 11 lat pracy, więc mi się spokojnie należy smile
  • pannajulianna 25.02.07, 21:02
    lekarz pierwszego kontaktu wystawia wniosek na specjalnym druku (zapytać w
    szkole w kadrach lub pobrać z rozporządzenia o urlopie "zdrowotnym"),
    oczywiście z jakiegoś powodu, jakim jest konieczność, a nie chęć. Co najmniej
    dwa tyg. przed planowanym terminem należy złożyć wniosek u dyrektora szkoły i
    to on podejmuje decyzję, także o terminie. Nie ma znaczenia, jak choroba jest
    wskazaniem do urlopu. szczegóły w rozporządzeniu - nie pamiętam namiarów, ale w
    wyszukiwarce się znajdzie: główne jest z MEN i uzupełniające z Ministerstwa
    Zdrowia. Ja się wybieram w każdym razie.
  • martha666 25.02.07, 21:01
    a podobno nauczycielom tak źle a tu proszę nie dość że wakacje to jeszcze urlop
    na poratowanie zdrowia-czyżby ciąża była tak ciężka że potem trzeba przez kilka
    miesięcy odbudowywać zdrowie??? szkoda że inne grupy zawodowe tego nie mają.
  • ariana1 25.02.07, 21:18
    A ty zazdrościsz czy co? Bo nie rozumiem zjadliwości twojego postu. Poza tym
    twoja denna odpowiedź jest kompletnie nie na temat. Autorka postu pyta o urlop
    zdrowotny a nie o komentarz swojej decyzji. Ale jak juz zaczęłas temat, to ja
    go dalej pociągnę. Widać, że nie masz w rodzinie nauczyciela i sama nim nie
    jesteś. Tak, wyobraź sobie, że nauczycielom jest źle. A ty byłabyś szczęsliwa
    za 1000 zł pensji? Wakacje to nie wszystko. Przyjdź kiedyś do gimnazjum, do
    przedszkola albo do podstawówki. Daję głowę, że zwiejesz po 15 minutach albo
    cie wyniosą. Ci co zazdroszczą nauczycielom wakacji, są najbrdziej durnymi
    ludźmi na świecie i zżera ich zazdrość, nie wiem o co. Tylko Polska jest tak
    kretyńskim krajem, że człowiek z wykształceniem wyższym i kilkoma podyplomówkami
    (zrobionymi za własne pieniądze oczywiście), zarabia mniej od tynkarza na
    budowie. Więcej się moja droga nie odzywaj na temat nauczycieli, bo mnie szlag
    trafi.
    --
    A to moje dzieci
    Ania
    Magda
  • kura17 26.02.07, 11:17
    ariana1 napisała:

    > Tylko Polska jest tak kretyńskim krajem, że człowiek z wykształceniem wyższym
    > i kilkoma podyplomówkami (zrobionymi za własne pieniądze oczywiście), zarabia
    > mniej od tynkarza na budowie.

    zgadzam sie, ze pensje nauczycieli w polsce sa skandalicznie niskie. i uwazam,
    ze rzutuje to drastycznie na jakosc nauczania (po co mam sie meczyc za takie
    pieniadze???). nie twierdze, ze wszyscy nauczyciele tak podchodza, bo to bzdura,
    ale na pewno wielu z nich - tak.
    ale podobnie sprawa sie ma generalnie z sektorem edukacja-nauka. pracownicy
    naukow rowniez sa skandalicznie oplacani, a wymagania w stosunku do nich sa
    czesto wyzsze, niz w stosunku do nauczycieli. nie wiem, jak jest teraz, ale pare
    lat temu pensja na uczelni lub w instytucji naukowej dla doktora jakichkolwiek
    nauk byla NIZSZA niz stypendium doktoranckie, ktore sie pobiera w czasie studiow
    doktoranckich (bo jest niepodatkowane)...
    ... a wakacji tam nie ma tak duzo...

    i jeszcze jedno. piszecie, ze tylko w polsce jest tak zle nauczycielom, a
    wszedzie indziej jest im cudownie.
    na pewno "gdzie indziej" jest generalnie lepiej, ale wiecie dokladnie, jakie
    "gdzie indziej" sa wymagania i warunki? ja podam 2 przyklady, ktore znam:
    - w niemczech nauczyciel MUSI nauczac conajmniej DWOCH przedmiotow, nie ma
    nauczycieli jednego przedmiotu... czyli potrzebne sa 2 fakultety, aby byc
    nauczycielem... (dowolne, zeby bylo "zabawniej" wink siostrzenica mojego meza
    teraz studiuje i ma w planach byc nauczycielka angielskiego i biologi, wybiera
    sie te przedmuioty samemu)
    - w "hameryce" uczac w college'u nie dostaje sie pensji w wakacje (moze dostaje
    sie mala czesc), jesli sie wtedy nie pracuje - nie prowadzi letnich kursow, lub
    czegos podobnego...

    --
    kurczak: 03.03.05
    jajo
  • silje78 26.02.07, 11:17
    ja nie zazdroszczę, ale mam pytanie. skoro nauczycielom jest tak źle to
    dlaczego uparcie trzymacie się tego zawodu? nie twierdzę, że jest to praca
    łatwa i przyjemna. to po prostu praca taka jak każda inna. macie więcej
    przywilejów, może faktycznie kosztem niższych zarobków. mnie tylko drażni
    narzekanie jak to jest wam źle oraz przedstawianie tego tak jak przedstawiła to
    ariana1. to wyglada tak jakbyś była klawiszem w więzieniu a nie nauczycielką.
    ariana1 na twoim miejscu chyba zmieniła bym pracę. po twoim podejściu widać, że
    starsznie się męczysz w tym zawodzie. poza tym nikt nie płaci za to, ze masz
    wyższe wykształcenie, tylko za pracę którą wykonujesz. znajdź inną pracę a nie
    rób z siebie cierpiętnicy.
    nie naskakujcie na mnie mamy nauczycielki. szanuję waszą pracę i faktycznie
    uważam, że zarobki są nieadekwatne do odpowiedzialności jaką ponosicie. ale
    wychodzę z założenia, że w momencie gdy praca przestaje mnie satysfakcjonować
    (pod każdym względem) zmieniam ją na inną.
    pozdrawiam
    --
    takiej radości przemieszanej z niepokojem nie zaznałam...

    nasz miś
  • komyszka 26.02.07, 13:12
    "w momencie gdy praca przestaje mnie satysfakcjonować
    > (pod każdym względem) zmieniam ją na inną" - smilesmilesmilesmile studiujac swój pierwszy
    kierunek - nota bene pedagogiczny- tez wychodziłam z takiego założenia. dzis-
    bedac matka i zona zweryfikowałam swe poglady. konkretnie = zweryfikowało je
    samo zycie, które z niestudenckiej perspektywy staje się nagle niesamowicie
    kosztowne a stałość dochodu i pewność utrzymania posady wkracza w hierarchie
    priorytetów na wysokie miejsce. zadajesz pytanie dlaczego "uparcie tzrymacie sie
    zawodu". nauczyciele pod tym wzgledem nie sa absolutnie grupa odosobniona
    podobnie jak miliony ludzi w tym kraju, którym cos "kaze" pracowac za smieszne
    pieniądze. gdyby tak łatwo było zmienic prace problem by nie istniał. poza tym
    trudno odłozyc w kat 5 lat studiów (niełatwych acz przyjemnych- jak dla mnie) i
    zająć się chocby handlem pietruszką czy projektowaniem mostów. a co ma zrobic
    ktos, komu zostało do emerytury zaledwie kilka lat lecz z punktu widzenia
    zatrudnienia jest osoba zupełnie nieatrakcyjną na rynku pracy ze wzgledu na
    wiek?piszesz że denerwuje Cie narzekanie o tym jak źle jest w szkole. jest
    jeszcze gorzej niz piszesz. szczególnie w gimnazjach, w których zaczyna brakowac
    chętnych do uczenia. nie zrozumie tego osoba "spoza grona".i nie ma sensu tego
    tłumaczyć. osobiście moge tylko napisac (choc ja jeszcze lubie swoja pracę-
    jeszcze)że bardzo aktualne jest stare porzekadło- "obys cudze dzieci uczył" gdy
    życzymy komus niezbyt dobrze.
    pozdrawiam tych usatysfakcjonowanych oraz nieusatysfakcjonowanych ze swgo zycia
    zawodowegosmile!
    --
    <a
    href="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png"
    target="_blank">tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png</a>
  • kura17 26.02.07, 13:18
    Komyszka, a dlaczego piszesz, ze zwlaszcza w gimanzjum jest tak zle??? i moja
    mama i moja siostra, nauczycielki, obie uczyly i w liceum i w gimnazjum (w tym
    samym czasie). i zdecydowanie obie uwazaja, ze praca w gimnazjum jest duzo
    lepsza i satysfakcjonujaca! i podobna opinie maja o dzieciach w szkole -
    najlepsze sa w gimnazjum.
    dlatego dziwi mnie Twoja wypowiedz (ale oczywiscie Twoje doswiadczenia moga byc
    zupelnie inne od tych mojej mamy i siostry)

    --
    kurczak: 03.03.05
  • komyszka 26.02.07, 13:49
    oczywiscie- pisze z "własnego podwórka"smile tzn ja sama nie mam tej
    (nie)przyjemnosci pracowac w gimnazjum ale mam gro kolezanek ( w tym 2 sasiadki)
    które pracuja na tym poziomie kształcenia i tylko jedna- i to o dziwo pracujaca
    w tzw. "trudnym" gimnazjum (patzr sporo patologii w rodzinach)- wypowiada sie
    stosunkowo pochlebnie. wielokrotnie rózwiniez spotkałam sie z takimi opiniami od
    swych nieco starszych kolezanek po fachu, również na rozmaitych forach- bardziej
    lub mniej tematycznych- chyba zaden poziom nie zbiera takich niepochlebnych
    opinii jak gimnazjum. naturalnie- grzech mierzyc wszystko jedna miarka- ale po
    tym co usłyszałam od osób w mych oczach zaufanych i wiarygodnych- predzej
    zrezygnowałbym z pracy w sektorze edukacyjnym niz poszła uczyc w gimnazjum.
    --
    <a
    href="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png"
    target="_blank">tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png</a>
  • komyszka 26.02.07, 13:55
    a tak odnośnie niemiec i "hameryki"tongue_out - wymagania wzgledem nauczyciela sa, jak
    wszedzie ,ale przynajmniej praca jest w normalnych warunkach i za normalnym
    wynagrodzeniem- jesli rozmawiamy juz o "normalności".
    --
    <a
    href="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png"
    target="_blank">tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png</a>
  • kura17 26.02.07, 14:55
    masz racje, sama to samo napisalam smile
    z jednej strony wymagania moga byc troche wieksze (np co najmniej 2 nauczane
    przedmioty), ale z drugiej, duzo wazniejszej, jest to praca godnie oplacana i
    godnie traktowana! u nas nauczyciela sie nie szanuje, wazni sa dzieci, rodzice,
    ich wyobrazenie o tym, co i jak powinien robic nauczyciel... poza brakiem
    szacunku sa jeszcze tragiczne pensje, niestety.
    a sprawa pracy z ciezka mlodzieza jest chyba wszedzie - polskie dzieci nie sa
    raczej gorsze/lepsze od niemieckich czy hamerykanskich wink

    --
    kurczak: 03.03.05
  • steppenwolff1 26.02.07, 16:17
    > ja nie zazdroszczę, ale mam pytanie. skoro nauczycielom jest tak źle to
    > dlaczego uparcie trzymacie się tego zawodu?
    no właśnie, ja zmieniam. Mam dość szkoły. Ale mam ten luksus, że po swoich
    studiach mogę robić kilka rzeczy, nie wyrzucając 5 lat nauki w kat. Na rzucenie
    szkoły pracowałam ponad 2 lata (wyrabianie sobie opinii w innym zawodzie),
    skończyłam studia podyplomowe. I jestem pewna, że do szkoły nie chcę - żadne
    wakacje mnie nie zatrzymają.

    pozdrawiam
    Anka
  • ariana1 26.02.07, 16:23
    silje78 napisała:

    > ja nie zazdroszczę, ale mam pytanie. skoro nauczycielom jest tak źle to
    > dlaczego uparcie trzymacie się tego zawodu? nie twierdzę, że jest to praca
    > łatwa i przyjemna. to po prostu praca taka jak każda inna. macie więcej
    > przywilejów, może faktycznie kosztem niższych zarobków. mnie tylko drażni
    > narzekanie jak to jest wam źle oraz przedstawianie tego tak jak przedstawiła
    to
    >
    > ariana1. to wyglada tak jakbyś była klawiszem w więzieniu a nie nauczycielką.
    > ariana1 na twoim miejscu chyba zmieniła bym pracę. po twoim podejściu widać,
    że
    >
    > starsznie się męczysz w tym zawodzie. poza tym nikt nie płaci za to, ze masz
    > wyższe wykształcenie, tylko za pracę którą wykonujesz. znajdź inną pracę a
    nie
    > rób z siebie cierpiętnicy.
    > nie naskakujcie na mnie mamy nauczycielki. szanuję waszą pracę i faktycznie
    > uważam, że zarobki są nieadekwatne do odpowiedzialności jaką ponosicie. ale
    > wychodzę z założenia, że w momencie gdy praca przestaje mnie satysfakcjonować
    > (pod każdym względem) zmieniam ją na inną.

    Wiesz, a ja nie mam tyle kasy co ty, żeby teraz nagle zmienić pracę na inną. Bo
    do zawodu nauczycielskiego uczyłam się przez kilkanascie lat i wydałam na to
    kupę forsy (oczywiście własnej, bo nikt mi niczego nie zrefundował). Natomiast
    w firmach, jak ktoś wysyła pracownika na szkolenie, to mu za to płaci. Od
    nauczyciela wymaga się, żeby się doskonalił, nie wołał za to pieniędzy, dobrze
    nauczał (za marne grosze) i siedział cicho. Więc bzdury opowiadasz, że nikt mi
    nie płaci za moje wykształcenie, tylko za pracę. Jedno z drugim się wiąże
    nierozerwalnie. Z tego to się szczerze uśmiałam. A poza tym strasznie się
    cieszę, że szanujesz naszą pracę, bo chyba tylko ty jedna. Poza tobą każdy inny
    a zwłaszcza uczniowie, śmieją się do rozpuku jak usłyszą ile zarabia
    nauczyciel. I ci sami uczniowie podjeżdżają pod szkołę lepszymi samochodami niż
    ich nauczyciele. A jakie niby mamy przywileje? Mam 6 tygodni urlopu na rok i 3
    lata zdrowotnego. AŻ TYLE! Nie męczę się w tym zawodzie. Pracuję z dziećmi
    (najpierw trudną młodzieżą a teraz w przedszkolu) od 13 lat, więc zaczęło mnie
    już wpieniać, że zmieniają się kolejne rządy i rządzący i każdy olewa sobie
    nauczycieli. Bo nie są tak chamscy jak górnicy i nie pójdą z kilofami i mięchem
    na Wiejska. Ale frustracji na dzieciach (ani na rodzicach) nie wylewam, nie ma
    obaw. Za to chętnie oplułabym giertycha i kaczorów.


    --
    A to moje dzieci
    Ania
    Magda
  • renate_s 27.02.07, 13:51
    odzywa!Bylam , wiem jak to jest ,szczegolnie w gimnazjum.Pieniadze marne tak
    czy owak trzeba dorabiac popudniami a czesto do poznego wieczora.Nie mowiac juz
    o tak zw trudnej mlodziezy lub jeszcze trudniejszych "Kolezankach" z
    pracy.Pozdrawiam!
  • agusiak.1 08.03.07, 10:31
    Bardzo dobrze jej napisałaś. Dzieki! Mam takie samo zdanie jak Ty!
    Gdy słyszę, ze ktoś zazdrości naucycielom to odpowiadam: "trzeba było pójśc na
    studia. Co za Twoich czasów nie było to mozliwe?"
    Mnie też krew zalewa, gdy słyszę komentarze tego typu. Nie jeden z drugim
    przyjdzie do szkoły pracowac choć przez tydzień i oczywiście jeszcze użerać się
    z nadętymi rodzicami, którzy wszystko wiedza lepiej na temat swoich dzieci. Nie
    wiedza tylko jednego - jak je dobrze wychować.
    Pozdrawiam!
    Też nauczycielka.
  • mynia0 25.02.07, 21:42
    nauczycielowi przysługuje urlop dla poratowania zdrowia i każdy może z niego
    skorzystać / pod pewnymi warunkami oczywiście/. nie rozumiem, dlaczego cię to
    dziwi. spróbuj kłapać dziobem przez 15 tylko lat, użeraj się z wszechwiedzącą
    młodzieża i może dopiero potem krytykuj, co?

    a wakacje? bardzo przepraszam - każdemu pracownikowi nalezy się urlop.
    nauczycielowi też. i sa to wakacje.

    a w temacie - niestety, nie umiem pomóc, ale powiedzieć swoje musiałam...
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • wiewiorka76 25.02.07, 22:15
    Ano właśnie, tak to już w naszym kraju jest, im mniej się ktoś na czymś zna,
    tym bardziej na ten temat się wymądrza. A już najlepiej się wszyscy znają na
    medycynie i oświacie. Założę się, że Martha ani przez chwilę nie pracowała z
    większą grupą młodzieży, a już nie wpomnę o tzw. młodzieży "trudnej", która
    jest obecna w każdym zespole klasowym, nie odpowiadała za ich bezpieczeństwo,
    za ich przygotowanie do matury albo innego egzaminu (np. w gimnazjum), itd, za
    to chętnie udziela się w zjadliwy sposób. Marcie i wszystkim złośliwym radzę,
    żeby się zwyczajnie przekwalifikowali, przecież też mogą uczyć (jeśli mają
    odpowiednie wyższe wykształcenie, magisterium i najlepiej jeszcze
    podyplomówkę). Ten zawód poza wakacjami (6 tyg tak naprawdę, a nie 2 mies, ma
    jeszcze parę plusów, np. 13 pensję big_grin I urlop dla poratowania zdrowia
    (pełnopłatny) śliwcy nie dostali szału z zazdrości.
  • kura17 26.02.07, 11:09
    wiewiorka76 napisała:

    > Ten zawód poza wakacjami (6 tyg tak naprawdę, a nie 2 mies)

    nieprawda. to nie jest tylko 6 tygodni wakacji lepnich (pomijam fakt, jak to
    jest wyliczone, bo o ile pamietam, wakacje zawsze obejmuja lipiec i sierpien,
    czyli ok 9 tygodni, plus na ogol kilka ostatnich dni czerwca). sa jeszcze ferie
    zimowe (2 tygodnie) oraz rozne rodzaje feri okolicznosciowych - np. tydzien
    wolnego miedzy swietami bozego narodzenia a nowym rokiem ("normlni" ludzie musza
    na ten czas wziac wakacje lub pracowac) oraz kilka dni w okolicach wielkanocy
    ("normalni" ludzie nie maja wolnego na wielkanoc, oprocz poniedzialku, a w tym
    roku w szkolach jest wolne od wielkiego czwartku).

    tak wiec naprawde nie wiem, skad wyliczone 6 tygodni?

    --
    kurczak: 03.03.05
  • mynia0 26.02.07, 11:31
    urlop nauczyciela wg karty nauczyciela trwa 8 tygodni, z czego 6 przypada w
    wakacje. urlop rozpoczyna się 1 lipca, a nie po zakończeniu roku szkolnego.
    nauczyciel nie tylko uczy, ale wypełnia stosy sprawozdań, siedzi na
    konferencjach i tak dalej. po to sa te dni do końca czerwca - żeby z papierami
    wyjśc na czysto.

    po 15 sierpnia mamy być gotowi na wezwanie dyrektora, a dyrektor ma prawo
    wezwać i kazać patrzec w sufit przez 8 godzin dziennie / nauczyciela
    obowiązuje 40 godzinny tydzień pracy/. przeliczając dni ulropowe z kodeksu
    pracy, wychodzi mniej więcej tak samo - bo każdy inny urlop liczy się tylko w
    dni robocze, nauczycielski leci tygodniami, razem ze świętami, sobotą i
    niedzielą.

    wolnego jest więcej rzeczywiście w okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy, ale
    wtedy dyrektor także ma prawo zawołac nauczyciela do szkoły i kazać patzrec się
    mu w sufit przez 8 godzin dziennie. także - chronieni jesteśmy tylko w czasie
    urlopu - czyli 6 tyg. wakacji i 2 tyg. ferii.

    co do zmiany zawodu - z reguły nie wchodzi to w grę. przekwalifikowanie
    nauczyciela nie jest proste - ja na przykład, żeby być nauczycielem, musiałam
    się uczyć aż 17 lat i umiem tylko to, co umiem. skończyłam studia wybitkie
    kierunkowe i po moich studiach / jednych i drugich, bo mam 2 dyplomy/ nie mam
    szans na jakąkolwiek inna pracę. tak jest w większości wypadków.

    przywileje, powiadacie? poza tym urlopem dla poratowania zdrowia / który mają
    zresztą znieść/, to z przywilejami koniec. nawet nie mamy prawa do
    wczesniejszych emerytur - ten rok jest ostatni. niezłe przywileje...
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • kura17 26.02.07, 12:19
    czyli wychodzi, ze nauczyciele maja 8 tygodni PRAWDZIWYCH wakacji (6+2), liczac
    tylko dni robocze, to jest 40 dni. "normalny" czlowiek ma ok 26 dni, tak? czyli
    nauczyciele maja 2 PELNE tygodnie wiecej (prawie 3 tygodnie 7-dniowe, bez 1 dnia).

    oprocz tego sa jeszcze wakacje, o ktorych piszesz "dyrektor ma prawo nas zwolac
    i kazac nam patrzec w sufit 8 godzin dziennie". ILE razy Wam, nauczycielkom tu
    obecnym, cos takiego sie zdarzylo? nie pisze o konferencjach, tylko wlasnie o
    takim "zwolywaniu"? ja akurat mam nauczycielki w bliskiej rodzinie. i o ile
    konferencje sa oczywiscie regularne, to takiego "zwolywania" nie bylo jeszcze...
    wiec jest to TEORIA (niekorzystna dla nauczyciela), PRAKTYKA jest troche inna
    (korzystniejsza).
    wiem, ze praca nauczyciela jest ciezka i wymagajaca, sama mam uprawnienia, ale
    uczyc nie chcialam, bo mi to nie po drodze. ale chodzilo mi w tym przypadku o
    konkrety (tzn o ten urlop)

    --
    kurczak: 03.03.05
  • mynia0 26.02.07, 13:01
    źle liczysz wink

    wziełam kalendarz na rok jakikolwiek, bo to nie ma znaczenia. policzyłam 26 dni
    urlopu w dni robocze, od 1 stycznia począwszy. wyszło mi, że urlop trwa do 6
    lutego. nauczyciel miałby urlop do 15 lutego, więc różnica jest 1 tydzień, a
    nie tyle, co podajesz. kolejny "przywilej" urlopowy - nauczyciel nie ma prawa
    do urlopu na żądanie - urlop jest przydzielony w wakacjie i koniec. jak mi
    dziecko zachoruje, muszę iść na zwolnienie, bo urlopu wziąć nie mogę.

    mnie akurat zdarza się siedzieć w szkole - na feriach / choć dyrektor akurat
    na feriach nie miał prawa mnie wołać do pracy/ - trzeba było pilnować dzieci
    na półkolonii, na wakacjach zawsze mamy spis inwentarza / z natury!!! -
    wyjątkowe paskudztwo/. od około 20 sierpnia siedze w szkole na poprawkach,
    idiotycznych konferencjach metodycznych, opracowujemy w zespołach plany pracy
    dydaktycznej i wychowawczej na cały rok. zdarza sie, że trzeba być codziennie
    po kilka godzin, a potem dokończyć robotę w domu - ale przyznaję, że
    rzeczywiscie nie po osiem wink

    to, czy nauczyciel pracuje poza godzinami dydaktycznymi zależy od szkoły i
    dyrektora. jeśli szkoła jest dobra, dba o poziom, musza o niego zadbać takze
    nauczyciele. wszystko zależy od szkoły - w jednej jest totalna laba, w drugiej
    trzeba rypać tak, jak u prywaciarza. i od tego zalezy to, co piszesz o
    teorii lub praktyce.
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • mynia0 26.02.07, 13:03
    zapomniałam napisać, choć już chyba pisałam wcześniej - nauczycielski urlop
    liczy się tygodniami, a nie dniami roboczymi. to oznacza, że mamy 8 tygodni
    urlopu razem ze świetami, sobotami i niedzielami. wyliczenia urlopowe podałam
    zresztą wyżej.
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • kura17 26.02.07, 13:13
    ja Ci tez juz napisalam, ze wzielam to pod uwage - 8 tygodni razy PIEC, to 40
    dni roboczych wakacji. "inni" maja 26 dni roboczych (czyli, jesli chcesz, 5
    tygodni i 1 dzien)

    --
    kurczak: 03.03.05
  • kura17 26.02.07, 13:11
    mynia0 napisała:

    > źle liczysz wink
    >
    > wziełam kalendarz na rok jakikolwiek, bo to nie ma znaczenia. policzyłam 26
    > dni
    > urlopu w dni robocze, od 1 stycznia począwszy. wyszło mi, że urlop trwa do 6
    > lutego. nauczyciel miałby urlop do 15 lutego, więc różnica jest 1 tydzień, a
    > nie tyle, co podajesz.

    ja wzielam kalendarz i wyliczylam, ze 8 tygodni konczy sie 26 lutego, nie 15
    (nie licze 1 stycznia do urlopu, bo "wszyscy" maja wtedy wolne). i to daje
    dokladnie te 14 dni (roboczych!) wolnego wiecej, o ktorych mowilam.
    i nie wliczone w to sa te wszystkie dodatkowe wolne dni, ktore dyrektor MOZE,
    ale NIE musi nauczycielom zabrac...

    o reszcie nie dyskutuje, bo wiem, jakie sa ograniczenia zawodu nauczyciela, nie
    o to mi chodzilo (chodzilo o konkretne porownanie dni urlopowych).
    poza tym, w zasadzie kazdy zawod, to wolny wybor, prawda?...

    --
    kurczak: 03.03.05
  • mynia0 26.02.07, 13:24
    Kura, 8 tygodni jest ogólnie tego urlopu, z tego tylko 6 przypada w wakacje, a
    kolene 2 w ferie. stąd wciąż mówię o 15 sierpnia, jako o ulopie wakacyjnym, a
    nie o 26 - bo te 2 tygodnie wypadają na ferie. to taka mała nieścisłość.

    ja nie mówię, że nie mamy wiecej wolnego - bo rzeczywiście mamy. ale zwyczjnie
    mnie drazni fakt, że potocznie mówi się - bo nauczyciel ma wakacje. każdy ma
    urlop i tyle i tych wakacji nie należy demonizować w jakiś szczególny sposób,
    bo akurat, jeśli chodzi o same wakacje, różnicy w urlopie jest dokładnie
    tydzień. wiecej wolnego mamy o te dni, któe już wymieniłam - święta i ew.
    ferie.

    i jeszcze raz podkreślam - jak już liczymy te urlopy od stycznia - to
    nauczycielowi trzeba policzyć od pierwszego stycznia - bo liczy się tygodniami,
    razem z dniami wolnymi ustawowo. zwykłemu pracownikowi trzeba liczyc od
    drugiego stycznia, czyli od pierwszego dnia roboczego.

    gdybym na przykład chciała pójść na urlop / teoretycznie, bo praktycznie jest
    to niemożliwe/ z początkiem maja, liczonoby mi cały tydzień, łącznie z 1 i 3
    maja, choć one są ustawowo wolne od pracy. wszystkie wolne dni sa wliczane do
    nauczycielskiego urlopu.
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • kura17 26.02.07, 13:32
    mynia0 napisała:

    > Kura, 8 tygodni jest ogólnie tego urlopu, z tego tylko 6 przypada w wakacje, a
    > kolene 2 w ferie. stąd wciąż mówię o 15 sierpnia, jako o ulopie wakacyjnym, a
    > nie o 26 - bo te 2 tygodnie wypadają na ferie. to taka mała nieścisłość.

    wybacz, ale nie rozumiem tego rozroznienia na wakacje w lecie i ferie zimnowe!
    "normalni" ludzie maja jeden rodzaj wolnego, 16 dni do zrealizowania kiedy chca.
    a nauczyciele maja wakacje "przypisane", owszem, ale w sumie 8 tygodni, a nie 6!
    to co to sa 2 tygodnie ferii??? nie "urlop", tylko co? takie liczenie, ktore
    uprawiasz, rozmija sie z prawda i tyle.

    > jeśli chodzi o same wakacje, różnicy w urlopie jest dokładnie
    > tydzień. wiecej wolnego mamy o te dni, któe już wymieniłam - święta i ew.
    > ferie.

    ferie to dodatkowe 10 dni ROBOCZYCH wolnego!
    plus tydzien wczesniej - to juz ... 3 tygodnie wiecej...
    nie liczac swiat...
    wiec gdzie moje wyliczenia sa zle? bo nie rozumiem?
    urlop "zwyczajnego" czlowieka to nie jest "urlop w wakacje", to sa wszystkie dni
    wolne, ktore moze wykorzystac w ciazgu calego roku! jak wykorzysta w wakacje, to
    juz w ferie nie...

    > i jeszcze raz podkreślam - jak już liczymy te urlopy od stycznia - to
    > nauczycielowi trzeba policzyć od pierwszego stycznia - bo liczy się
    > tygodniami, razem z dniami wolnymi ustawowo.

    nie. bo nauczyciel NIE ma urlopu w styczniu (chyba, ze ferie wypadaja w
    styczniu), ale kiedy indziej, wiec nie ma problemu 1 stycznia.
    KAZDY (prawie) ma 1 stycznia wolny, nauczyciel TEZ. i gdyby chcial wziac urlop
    poza terminem ferii lub wakacji, to 1 stycznia by sie nie liczyl, bo i tak jest
    wolny.

    --
    kurczak: 03.03.05
  • mynia0 26.02.07, 13:49
    mylisz się w części stwierdzeń - chyba jednak nie znasz prawa oświatowego wink

    dobrze. zostawmy ten styczeń. sytuacja identyczna jest w sierpniu. 15 sierpnia
    jest wolny, a mnie liczą w ten dzień urlop . i tylko o to mi chodzi, zrozum
    wreszcie!

    istnieje rozróżnienie na ferie i wakacje, bo nie kazda szkoła czy plaówka
    oświatowa ma przewidziane ferie zimowe.

    poza tym - nigdzie nie napisałam, że nie mam urlopu w ferie - bo mam. napisałam
    tylko , że w wakacje mam 6, a nie 8 tygodni, tak jak twierdzisz. nie rozumiesz,
    tego feriowo - wakacyjnego rozróżnienia, ale ono istnieje - bo inne prawa sa na
    feriach, a inne na wakacjach. dla przykładu - z urlopu feryjnego dyrektor ma
    prawo cię ściągnoać, z wakacyjnego nie - dopiero po 4 tygodniach nieprzerwanego
    urklopu. mnóstwo jest szczegółowych przepisów w sprawach urlopowych, jeśli
    chcesz - poczytaj sobie kartę nauczyciela i ustawę o systemie oświaty.

    napisąłam jak byk - mamy więcej wolnego o dni miedzy świetami i ewentualnie
    ferie. wciąż piszę to samo, ale Ty niedokładnie czytasz a potem zarzucasz mnie
    rozmijnie się z prawdą. poczytaj dokładnie, a potem dopiero pisz.

    możesz sobie wykorzysta cswój urlop kiedy chcesz. ja mam na to ustawę i nic z
    tym faktem nie moge zrobić. chętnie popracowałabym w ferie, a urlop wzieła w
    innym terminie - ale to juz jest jedna z niedogodności, na która się zgodziłam,
    będąc w tym zawodzie.

    i owszem, nauczyciel może mieć urlop w styczniu. i tu mój własny, osobisty
    przykład - urlop macierzyński skończyłam w listopadzie. policzono mi 6
    zaległych TYGODNI urlopu z wakacji / bo byłam w czasie urlopu na
    macierzyńskim/. zaległy urlop liczono mi razem ze świętami Bożego Narodzenia -
    mimo, że wszyscy inni mają wtedy i tak wolne, oraz z tym 1 stycznia, kiedy
    wszyscy inni pracownicy także mają wolne - bo urlop nauczyciela liczy się
    TYGODNIAMI, razem z dniami wolnymi ustawowo. trudno - to byłą moja strata, ale
    na termin urlopu nie miałam żadnego wpływu i nigdy nie mam zresztą.

    czy rozumiesz nareszcie, że urlop nauczycielski liczy się tygodniami, RAZEM z
    dniami ustawowo wolnymi od pracy?
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • kura17 26.02.07, 15:29
    ok, jak zwal, tak zwal. fakt jest nie do zaprzeczenia - nauczyciele maja sporo
    wiecej wolnych dni w roku, niz inne zawody (tydzien wyliczony przez Ciebie, plus
    "mozliwe" ferie, plus czas okoloswiateczny).
    ja absolutnie nie dyskutuje z faktem, ze powaznym uniedogodnieniem jest fakt
    stalych ram czasowych tych wakacji... mi bylo osobiscie bardzo przykro, ze ani
    moja mama, ani moja siostra nie mogly przez jakis tam czas zobaczyc mojego
    nowonarodzonego dziecka, bo w okolicach nie byla zadnych feri/wakacji/swiat
    (obie sa nauczycielkami).
    kazdy zawod ma swoje plusy i minusy i zatrudniajac sie je rozwazamy.

    i, jak zauwazylam, na ogol trend jest taki, ze zatrudnieni w jakims zawodzie sie
    na niego skarza, a ci "spoza" widza same jasne strony wink
    jest tak zwlaszcza w roznych zawodoach ze "specjalnymi przywilejami"
    (nauczyciel, gornik, wojskowy, policjant - czy wiesz, ze policjant moze w wieku
    35 lat isc na zasluzona emeryture, ze wszystkimi przywilejami, jakie dostanie
    "normalny" czlowiek po 65? wink

    --
    kurczak: 03.03.05
  • mynia0 27.02.07, 13:19
    no własnie nie całkiem jest tak , jak piszesz - jak zwał, tak zwał wink dlatego
    ja wciąż piszę, że przeliczanie tygodni urlopu na dni urlopu w przypadku
    nauczyciela jest błędem - bo zależy , w jakim terminie ten urlop wypada, a
    wtedy Twoje przeliczenia na dni traca sens. nauczycielowi liczy się urlop
    tygodniami, jak widać na moim przykładzie - to jest zasadnicza różnica,
    szczególnie, jak się odbiera zaległy urlop po macierzyńskim / to jedyny
    wypadek, kiedy można urlop odebrać, nawiasem mówiąc/.

    osobiście uważam, że sa grupy zawodowe, któe powinny mieć prawo do
    przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. ale z drugiej strony - te mundurowe
    emerytury - wcale nie niskie zresztą - to przesada. mam sąsiada. lat 39, na
    emeryturze wojskowej od bodajże 4 lat. dobra, niech on na te poligony nie
    jeździ, ale bez przesady - niech siedzi w biurze i papiery wypełnia, skoro juz
    taki niesprawny.

    to samo z górnikami - nic by się nie stało, gdyby przechodzili na wcześniejsze
    emerytury - ale tylko ci "dołowi", a nie wszyscy, któzy w kopalniach pracują.
    jakoś sobie nie wyobrażam 65 -latka kopiącego węgiel...

    a jak o nauczycieli chodzi - uważam, że 65 latek w szkole, szczególnie w
    dzisiejszych czasach nie ma czego szukać, bo z dziećmi albo młodzieżą nie ma
    szansy się dogadać. a poza tym kłapanie dziobem przez 40 lat jest naprawdę
    niemozliwe, bez uszczerbku na strunach głosowych.

    ja jeśli się skarżę na cokolwiek - to na stosy papierów, z reguły
    bezsensownych, którymi jesteśmy zawaleni. gdyby tak tę makulature ograniczyć,
    byłoby tak pięknie...reszta mi jakoś nie przeszkadza, lubię tę robotę wink
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • wiewiorka76 25.02.07, 22:20
    Wysłało się za wcześnie, sorry. Chciałam jeszcze przypomnieć, że roczny urlop
    (pełnopłatny) nalezy się nauczycielom kilkakrotnie w ciągu ich stażu pracy, czy
    to się komuś podoba czy nie. Same plusy jak widać. Więcej nie napiszę, żeby
    Martha i inni złośliwcy nie dostali szału z zazdrości.
  • saha_ra 26.02.07, 11:00
    dzięki wielkie dziewczyny smile poszukam tego rozporządzenia. A Marta chyba
    wyjątkowo dobrze przechodzi/przechodziła ciążę skoro nie widzi w tym stanie
    żadnego powodu wycieńczenia organizmu. Jak ktoś chce śmigac po macierzyńskim od
    razu do pracy na cały etat, to proszę bardzo. Ja akurat jak pisałam w innych
    postach zajmuję się zawodowo tańcem i fitnessem, a osłabienie stawów i
    kręgosłupa po ciąży jest niezaprzeczalnym faktem. Anemia i okres karmienia
    piersią rownież nie sprzyjają prowadzeniu inensywnych zajęć ruchowych. Także
    Marto proszę bez komentarzy i ocen, co mnie męczy a co nie.
  • mamakarinki 26.02.07, 10:52
    Ja do pytań autorki dołączę swoje - czy te przepracowane 7 lat by móc wziąć
    taki urlop, to ma być dokładnie przepracowane, czy też odliczają się od
    przepracowanych lat wszelkie zwolnienia i urlopy ( np.macierzyński)??? Ja rodzę
    w marcu i też rozważam taką sytuację, a wszelkim zazdrośnikom mówię - nie stać
    mnie z mojej nauczycielskiej pensji na nianię albo na żłobek, za który
    musiałabym płacić ok.700 zł, bo wójt mojej gminy nie zgadza się na
    dofinansowanie żłobka w Krakowie, choć sam na terenie gminy nie zapewnia takiej
    pomocy matkom.
  • wiewiorka76 26.02.07, 14:59
    Czy Ty naprawdę nie masz poważniejszych problemów, niż wyliczanie każdemu
    nauczycielowi ile ma urlopu?? A może jeszcze w godzinach policzysz? Nie
    skomentuję, tego co do mnie napisałaś, bo dziewczyny chyba jasno to opisały.
    Następna, którą zazdrość zżera.... Jeszcze raz powtórzę, trzeba było zostać
    nauczycielem, to byś miała tak dobrze jak my. Ale Tobie to nie pasuje, wolisz
    TYLKO MIEĆ UPRAWNIENIA i na podstawie tego co mówi ciocia, babcia czy jeszcze
    ktoś inny wysnuwać wnioski i wymądrzać się!!! Guzik wiesz, nawet jeśli masz te
    swoje uprawnienia!! I jeszcze jedno, nie wypisuj mi, że mamy zły poziom
    nauczania, bo nam kiepsko płacą. Obrażasz w ten sposób mnie i innych
    nauczycieli. Może Ty akurat szanujesz tylko te zajęcia, z których masz kasę, bo
    o czymś takim jak powołanie do zawodu nie słyszałaś!! A tym, którzy sugerują,
    że nauczyciele powinni zmienić zawód, skoro im tak źle odpowiadam, że właśnie
    dlatego go nie zmieniam, nie uciekam za granicę itd, bo mam powołanie do tego
    co robię, lubię to nawet jeśli kiepsko się zarabia! I wiem, że jest mnóstwo
    takich ludzi. A jeśli organizacja szkolnictwa pozostawia wiele do życzenia, to
    akurat nie jest wina nauczycieli, którzy naprawdę ciężko pracują, tylko durnych
    ministrów i urzędasów, którzy się na niczym nie znają, a którzy rzadzą oświatą.
  • kura17 26.02.07, 15:24
    wiewiorka76 napisała:

    > Czy Ty naprawdę nie masz poważniejszych problemów, niż wyliczanie każdemu
    > nauczycielowi ile ma urlopu??

    nie ja zaczelam wyliczenia. ja tylko sprostowalam niescislosci. tyle.
    prawda w oczy kole?

    > Następna, którą zazdrość zżera.... Jeszcze raz powtórzę, trzeba było zostać
    > nauczycielem, to byś miała tak dobrze jak my. Ale Tobie to nie pasuje, wolisz
    > TYLKO MIEĆ UPRAWNIENIA

    nic mnie nie zzera. napisalam wyraznie, ze mi uczenie nie podeszlo, dlatego nie
    pracuje jako nauczyciel. gdybym zazdroscila nauczycielom, to poszukalabym pracy
    jako nauczycielka.
    ze swojej obecnej pracy jestem bardzo zadowolona i malo komu zazdroszcze.
    jednyne, co bym chciala, to byc na tyle bogata, zeby nie martwic sie, ile pensji
    dostaje i pracowac dla samej przyjemnmosci wink

    > Guzik wiesz, nawet jeśli masz te swoje uprawnienia!!

    a gdzie ja napisalam, ze wiele wiem? o ile pamietam - nigdzie.
    wypowiadalam sie w temacie przeliczania tygodni na dni, a liczyc umiem (do 100
    przynajmniej...)


    > I jeszcze jedno, nie wypisuj mi, że mamy zły poziom
    > nauczania, bo nam kiepsko płacą. Obrażasz w ten sposób mnie i innych
    > nauczycieli.

    wyraznie napisalam, ze nie wszyscy nauczyciele tacy sa. moze nawet nie
    wiekszosc. ale napisalam, powtorze i bede uparcie przy tym obstawac, ze sa tacy
    nauczyciele, ktorzy argument o kiepskiej pensji uzywaja jak tarcze ochronna -
    slabo mi placa, wiec nie maja prawa nic ode mnie wymagac, wiec nie bede sie
    wysilac... chyba kazdy z nas spotkal takich nauczycieli-olewusow, nie czarujmy
    sie! nie sadze, aby byla ich wiekszosc, ale na pewno jest ich sporo. tak samo
    jak wsrod lekarzy, prawnikow, policjantow czy jakiegokolwiek innego zawodu.
    obrazeni moga sie poczuc ci, ktorzy sie tak zachowuja, a nie ci, ktorzy pracuja
    uczciwie, nauczyciele z pasja i wizja, a takich ROWNIEZ znam wielu!
    poziom naszej edukacji zalezy TAKZE od poziomu nauczycieli, nie uwazasz?

    > Może Ty akurat szanujesz tylko te zajęcia, z których masz kasę, bo
    > o czymś takim jak powołanie do zawodu nie słyszałaś!!

    akurat swoj wlasny zawod wykonuje z powolania i bez wzgledu na kase. a jest on
    (w polsce) podobnie platny jak zawod nauczyciela... wiec strzelasz zupelnie
    niecelnie i wyciagasz falszywe wnioski (nie wiem, na jakiej podstawie?)

    > A tym, którzy sugerują,
    > że nauczyciele powinni zmienić zawód, skoro im tak źle odpowiadam, że właśnie
    > dlatego go nie zmieniam, nie uciekam za granicę itd, bo mam powołanie do tego
    > co robię, lubię to nawet jeśli kiepsko się zarabia! I wiem, że jest mnóstwo
    > takich ludzi.

    i bardzo dobrze. chwala takim ludziom! przypuszczam, ze to glownie dzieki nim to
    cale szkolnictwo w polsce sie jeszcze kupy trzyma... smile

    > A jeśli organizacja szkolnictwa pozostawia wiele do życzenia, to
    > akurat nie jest wina nauczycieli, którzy naprawdę ciężko pracują, tylko
    > durnych ministrów i urzędasów, którzy się na niczym nie znają, a którzy rzadzą
    > oświatą.

    uwazam, ze upraszczasz. oczywiscie, glowna wina (w mojej opini) spada na
    ministerstwo i urzedasow, ale rowniez (w pewnym stopniu, zdecydowanie mniejszym)
    na ZLYCH (powtarzam zlych) nauczycieli, ktorzy nie maja zadnego pwolania, a
    ktorzy argument o kiepskich pensjach wykorzystuja jako wytlumaczenie swojej
    kiepskiej pracy. jesli mi napiszesz, ze nigdy takich nie spotkalas, to, szczerze
    mowiac, nie uwierze.

    --
    kurczak: 03.03.05
  • wiewiorka76 26.02.07, 15:47
    Po prostu ręce mi opadły, że Ci się chciało biegać z kalendarzem i sprawdzać.
    Nawet jeśli kalendarz mówi co innego, to teoria i praktyka często nie idą w
    parze. U mnie w szkole rady są jeszcze w lipcu, od połowy sierpnia zaczyna się
    ostra praca z powodu egzaminów poprawkowych, nie wspomnę już o rekrutacji i
    kilku innych sprawach, które trzeba zrobić w wakacje. Jeśli chodzi o ferie
    zimowe, to wtedy odbywają się zajęcia szkolne i nauczyciele muszą to wszystko
    nadzorować, a nawet jeśli nie zajmują się dziećmi, to są zawaleni robotą
    papierkową, uzupełnianiem dokumentacji szkolnej itd.
    "zgadzam sie, ze pensje nauczycieli w polsce sa skandalicznie niskie. i uwazam,
    ze rzutuje to drastycznie na jakosc nauczania (po co mam sie meczyc za takie
    pieniadze???). nie twierdze, ze wszyscy nauczyciele tak podchodza, bo to bzdura,
    ale na pewno wielu z nich - tak." - czy to nie jest zbyt ogólne według
    Ciebie??? Owszem, są tacy, którzy wolą się nie męczyć, ale jest ich bardzo
    niewielu, zwłaszcza teraz kiedy nauczycielom patrzy się na ręce bardziej niż
    kiedykolwiek. W kazdym zawodzie tacy się trafią i nic nie da się na to
    poradzić, ale naprawdę WIĘKSZOŚĆ rzetelnie wywiązuje się ze swoich obowiązków.
  • kura17 26.02.07, 15:58
    wiewiorka76 napisała:

    > Po prostu ręce mi opadły, że Ci się chciało biegać z kalendarzem i sprawdzać.

    akurat z kalendarzem sprawdzalam nie ja, tylko kolezanka-nauczycielka... do niej
    skieruj swoje uwagi smile

    > Nawet jeśli kalendarz mówi co innego, to teoria i praktyka często nie idą w
    > parze.

    Mynia wyzej napisala, ze 6 tygodni wakacji letnich jest obligatoryjnych.
    poza tym poga byc jeszcze: 2 tygodnie ferii zimowych, dodatkowe wolne w
    okolicach swiat.
    ja obswerwuje "praktyke" w swojej rodzinie. owszem, zdarza sie praca
    (regularnie) przed poczatkiem roku szkolnego, ale nie przypominam sobie aby
    kiedykolwiek moja mama albo moja siostra chodzila do pracy w ferie zimowe. a
    mama uczy juz ponad 35 lat. moze ich szkoly (kilka na przestrzeni wielu lat) sa
    wyjatkowe, nie wiem, moze wiekszosc ma winne doswiadczenia. nie bede sie klocic.
    niezaprzeczalnym faktem jest, ze nauczyciele maja wiecej dni wolnych, od
    innych. jak rowniez niezaprzeczalnym faktem jest, ze w ich zawodzie sa inne
    uniedogodnienia, rowniez zwiazane z urlopami.
    ale tak jest w kazdym zawodzie, mysle. i "kazdy" "cudze chwali, a swojego nie
    widzi". dla mnie rowniez "kazda inna kolejka do kasy idzie szybciej (tylko nie
    moja" wink

    > Owszem, są tacy, którzy wolą się nie męczyć, ale jest ich bardzo
    > niewielu, zwłaszcza teraz kiedy nauczycielom patrzy się na ręce bardziej niż
    > kiedykolwiek. W kazdym zawodzie tacy się trafią i nic nie da się na to
    > poradzić, ale naprawdę WIĘKSZOŚĆ rzetelnie wywiązuje się ze swoich obowiązków.

    niestety, z tym sie nie zgodze, przykro mi. nie uwazam, ze wiekszosc nauczycieli
    to ci, ktorzy sie dobrze (najlepiej jak potrafia) wywiazuja ze swoich
    obowiazkow. napisalam, iz uwazam, ze tych "dobrych" jest wiecej, niz tych
    "zlych", ale zdecydowana wiekszoscia bym tego nie nazwala (a tak rozumiem Twoja
    WIEKSZOSC z duzych liter). sama chodzilam do szkoly i pamietam, jak bylo. poza
    tym, gdyby naprawde wiekszosc byla fascynatow i ludzi z powolaniem, to polska
    szkola wygladalaby lepiej, duzo lepiej. bo ja wierze, ze nauczyciele maja
    olbrzymi wplyw na nauczanie, ze dobry nauczyciel potrafi w duzym stopniu
    zniwelowac idiotyzmy ministerstwa czy urzednikow....

    ale teraz bazujemy na naszych opiniach, moze warto by poszukac jakis konkretow,
    wskaznikow, ktore wyszly w badaniach? wie ktos cos na ten temat?

    --
    kurczak: 03.03.05
  • wiewiorka76 26.02.07, 15:59
    ps. "A tym, którzy sugerują,
    że nauczyciele powinni zmienić zawód, skoro im tak źle odpowiadam, że właśnie
    dlatego go nie zmieniam, nie uciekam za granicę itd, bo mam powołanie do tego
    co robię, lubię to nawet jeśli kiepsko się zarabia!" A moje wyjaśnienie
    dlaczego nie zmieniam zawodu jest skierowane głownie do Silie, sorry, że tego
    od razu nie wyodrębniłam.
  • kura17 26.02.07, 16:32
    wiem, wiem, domyslilam sie smile
    ... ale podyskutowac mozna, nawet jak nie do mnie, prawda? wink

    --
    kurczak: 03.03.05
  • wiewiorka76 26.02.07, 18:07
    Czasy się zmieniają, no i co szkoła to obyczaj. U nas zawsze są organizowane
    zajęcia dodatkowe w ferie, nie było chyba dnia, żeby w szkole nie było uczniów.
    Ja z kolei tydzień w ferie siedziałam nad programami i papierami, czego nie
    znoszę, bo to co mnie wciąga to praca z uczniami, a nie dokumentami. Sorry, że
    tak na Ciebie naskoczyłam, ale non stop ktoś atakuje nauczycieli własnie ze
    względu na wakacje, więc jestem czuła na tym punkcie wink
  • sarah_black38 26.02.07, 20:04
    Nie chcę nikogo wprowadzać w błąd, ale teraz przepisy co do urlopu dla
    poratowania zdrowia zmieniły się na niekorzyść nauczycieli. I to jest już chyba
    ostatni ,,przywilej " tej pracy. Trzeba policzyć dni urlopu macierzyńskiego i
    zwolnień lekarskich ,i ta liczba nie moze przekroczyć 182 dni w jakimś czasie
    określonym, bo wtedy nie ma urlopu zdrowotnego.

    Co do tego ,że nauczyciele mają tyle wolnego to prawda,że pół Polski nam tego
    zazdrości, ale to tylko pozory . Zgadzam się z Mynią co do dni liczenia dni
    naszego urlopu. Może jest ich ciut więcej niż pracowników innych branż. Urlop
    nauczycieli ma też gorsze strony. Chciałabym np. poza sezonem ( bo jest dużo
    taniej, w kwietniu, maju )pojechać na przykład na zagraniczną wycieczkę ,to nie
    mogę, bo wolne mam tylko w wakacje. Jak mam chore dziecko, które trzeba
    przetrzymać ze dwa dni w domu, to albo niania, albo zwolnienie. Te przykłady
    można mnożyć.

    Nie wiem jak w innych szkołach , ale u nas prowadzi się zajęcia dodatkowe za
    darmo. Poświęcam swój czas i nikt mi za to nie płaci. Wożę uczniów na konkursy
    po swoich lekcjach i też za darmo. Wycieczka szkolna np. trwająca sześć dni to
    praca na 24h/dobę ,a płacą nam tylko tzw. pensum, czyli sławne 18 godzin.

    O innych ,,atrakcjach " typu : kursy ( te ważne i potrzebne płatne z mojej
    kieszeni ), szkolenia , konferencje, sprawdzanie w domu testów, zeszytów,
    wywiadówki, dyskoteki pisać nie będę, bo to chleb powszedni w tej pracy.Dodam
    jeszcze jedno ,że nigdy w pracy nie siedzę na forum ( mimo ,że mam komputer w
    pokoju nauczycielskim ) bo zwyczajnie nie mam na to czasu. Kanapkę zjadam na
    dużej przerwie na dyżurze .

    I jeszcze jedno - lubię swoją pracę i idąc do niej, to pieniądze były
    ostatnią rzeczą o jakiej myślałam. Pozdrawiam wszystkie Panie nauczycielki i
    nie tylko !
  • niusia5 26.02.07, 21:17
    Jestem nauczycielką. Lubię swoją pracę i nie zamierzam zmieniać. Zarobki są
    jakie są-trudno trzeba jakoś żyć, ale wszelkiego rodzaju komentarze typu 'a że
    to nauczyciel ma mało godzin', 'a że to nauczyciel ma wakacje', 'a że to ferie
    i święta dłuższe', itp. denerwują mnie troszkę. I nie będę tu nikogo zapraszać
    zeby sobie popracował chwilkę w szkole, po prostu mam takich ludzi gdzieś.
    Tylko niech 'ci inni ludzie' jak siebie nazywająsmile, nie piszą że nauczyciele to
    grupa społeczna, która odwala swoją robotę, bo ja mogę podać innych przykladów
    bez liku, np. lekarze, którzy jak nie pójdziesz prywatnie to nie pomogą,
    bankowcy, którzy tylko na premię liczą, a jak już dostaną to nie robią nic do
    następnego gorącego okresu, a poza tym duuuuużo czasu spędzają na prywatnych
    rozmowach, lunchach, wszyscy ci, którzy pracuję niby regulaminowo, jak to się
    nazywa od...do..., a tak szczerze mówiąc to może tylko jakieś 40% tego czasu
    poświęcają prawdziwej pracy. Wszyscy tylko na tych nauczycieli się uwzięli, a
    mi to rybka czy przyjdę do pracy na te regulaminowe 8 godzin, ale przynajmniej
    zrobię wszystko tzn. sprawdzę testy lub je napiszę, wypełnię dziennki, itd. czy
    tą samą pracę zrobię w domu. Tylko tu pada pytanie: kto wyposażyłby szkoły w
    ten sposó aby nauczyciele mieliby do dyspozycji swój gabinet< nawet do podziału
    może być>, swój komputer do pracy, telefon do dyspozycji w kontaktach z
    rodzicami wychowanków????? No wskażcie mi proszę takiego sponsora!!!
    Zastanówcie się ludzie!
  • saha_ra 26.02.07, 23:29
    rany ale afera. A ja nawet nie pracuję w szkole!!! Jestem nauczycielem placówki
    tzw. wychowania pozaszkolnego. I mam tylko 5 tygodni urlopu, zero zimowych
    ferii. Więc nie zazdroście mi. Co do zmiany przepisów - weszła już dawno.
    Owszem składając prośbę o urlop na p.zd. nie można mieć bezpośrednio wcześniej
    przerwy w pracy trwającej dłużej niż pół roku wolnego (L4, macierzyński,
    bezpłatny). O tym wiem i przewidując problemy poszłam na ciągłe zwolnienie
    dopiero niedawno. Nie wiem natomiast jak formalnie przebiega samo ubieganie się
    o urlop, bo nie znam nikogo kto robil to po nowych przepisach.
  • ninarz 07.03.07, 11:33
    to ja w takim razie proponuje przenieść się do skarbówki.
    Od 1 stycznia najniższa pensja bedzie wynosiła ok. 2800 zł - chyba brutto, ale
    za to 16 szczebli awansu.

    z tego co wiem to nauczyciel zaczyna od pensji 900 zł i tylko 4 stopnie awansu
  • maga18 07.03.07, 11:52
    Hej mamy nauczycielki, czy przypadkiem nie przesadzacie z tym narzekaniem ? Mój
    mąż tez jest nauczycielem, zarabia 3000 zł brutto miesięcznie. Nie uważam że to
    mało. Pracuje 25 godz w tygodniu. Pewnie że czasem musi posiedzieć nad
    papierzyskami, ale ja pracuję też tylko teoretycznie 40 godz i często w domu
    nad czyms siedzę. A wolnego macie bardzo dużo...Ja osobiście uważam, ze urlop
    dla "poratowania zdrowia " to przegięcie. No i większosć nauczycieli biorąc
    taki urlop wcale nie ratuje zdrowia...
  • saha_ra 07.03.07, 15:40
    podobnie jak kilka przedmówczyń proponuję, abyś zatrudniła sie w szkole
    osobiście. Jak popracujesz w hałasie i wysłuchasz uwag uczniów i ich rodziców,
    to wówczas porozmawiamy rzeczowo.
    Nie masz racji pisząc, że nauczycielki nie ratują zdrowia podczas
    przeznaczonego na to urlopu. Ratują swoje zdrowie fizyczne i psychiczne poprzez
    nie chodzenie do pracy. Jesli lekarz zaleca im zabiegi czy rehabilitację, to
    oczywiście, że muszą zrobić i to. A zarobkować w tym czasie nie mogą, jest na
    to ustawa. Kiedyś może były przekręty, teraz to formalnie niemożliwe.
  • ariana1 07.03.07, 21:04
    maga18 napisała:

    > Hej mamy nauczycielki, czy przypadkiem nie przesadzacie z tym narzekaniem ?
    Mój
    >
    > mąż tez jest nauczycielem, zarabia 3000 zł brutto miesięcznie. Nie uważam że
    to
    >
    > mało.


    Jasne! Ja też uważam, że to baaaaardzo dużo. A mozna wiedzieć, gdzie pracuje
    ten twój mąż? Bo na pewno nie w oświacie albo cie okłamuje albo nawet sama nie
    wiesz ile naprawdę zarabia. Bo nauczyciel dyplomowany z 20 letnim stażem
    zarabia ok. 1800 zł. Chciałabym zarabiać tyle co twój mąż, wtedy na pewno bym
    nie narzekała.


    --
    A to moje dzieci
    Ania
    Magda
  • sarah_black38 07.03.07, 21:30
    Z pewnością nasz kolega pracuje na dwa etaty lub więcej. Mając nadliczbówki
    można ,,wyciągnąć" ( jakie okropne słowo ) i 3 tys. Na tzw. gołym etacie
    zarabiam 1300 zł na rękę ( i jestem w ogóle zadowolona ,że mam pracę, bo w
    naszym regionie to i z ną ciężko ).
  • saha_ra 07.03.07, 23:38
    nie no dziewczyna pisała, że mąż pracuje 25 godzin tygodniowo. Sądzę, że
    liczyła zegarówkami, a 25 h to 33 jednostki lekcyjne. Wynika z tego, ze on
    wyrabia prawie dwa etaty. Zresztą są placówki gdzie ładnie płacą, bo dochodzi
    duże motywacyjne albo i 40% dodatku za trudne warunki itp.
  • maga18 12.03.07, 12:19
    Liczyłam godziny lekcyjne, ma 25 godzin i tak zarabia, nie przesadzajcie...
  • maga18 12.03.07, 12:22
    tak , tak, mąż mnie okłamuje heheheh jest nauczycielem mianowanym i pracuje w
    Specjalnym ośrodku szkolno wychowaczym - dzieci z lekkim upośledzeniem
    umysłowym, a co do zarobków to może jego PIt-11 zeskanować ???
  • lomre 12.03.07, 13:47
    Maga, jeśli mąż pracuje w ośrodku specjalnym to ma dodatek ze warunki. Sprawdź
    jak mi nie wierzysz - stąd taka kwota. Nie pamiętam ile go jest. jak sprawdzisz
    to napisz - sama jestem ciekawa
  • maja14.35 12.03.07, 01:33
    Witajcie mamy nauczycielki!
    Ja właśnie od września jestem na urlopie dla poratowania zdrowia.Córcię
    urodziłam w styczniu 2006,macierzyński miałam 16tyg.potem zaległy urlop
    ponieważ od sierpnia2005 do chwili porodu byłam na L4.Aby dobić do czerwca
    musiałam wziąść znów L4 i od września 2006 przebywam na "zdrowotnym".Wniosek
    wypełnia lekarz pierwszego kontaktu -bez problemu,są to dosłownie dwa druki!!
    Druki pobierzesz od dyrektora i z Nim ustal od kiedy do kiedy ewentualnie
    będziesz na urlopie.On musi dać Ci zgodę,ale jeśli nawet nie da to i tak nikt
    nie podważy zalecenia lekarza.
    U mnie nie było problemu mam super dyrektora!!!
  • lomre 12.03.07, 11:06
    Widzę, że tamat nauczycieli wraca jak bumerang i zawsze ma 2 stronnictwa smile
    Jestem nauczycielką gimnazjum, mam ukończone 2 fakultety, muszę jeszcze zrobić
    3, o kursach nie wspomnę.
    Moja propozycja: 40 godzin tygodniowo dla nauczycieli. Z zapewnieniem miejsca
    do pracy tzn. fachowa literatura, komputer do przygotowania tekstów,
    sprawdzianów, sprawozdań itp. Uzmyslowił mi niektóre sprawy mąż: drukarka i
    papier potrzebne są wyłącznie do szkoły, bo po co komu w domu drukowania.
    Czaaasem jakies podanie. Regał, który dorobiliśmy służy literaturze fachowej, z
    której czerpię do szkoły. Jak chcę sama sie rozwijać to nie kupuję np.
    przykładowych testów. Wiele rzeczy kupuję żeby móc pokazać dzieciakom, bo w
    szkole tego nie kupią itp. Wracając: chcę te 40 godzin przepracowywać w
    szkole, z zapewnionym zapleczem (któż inny przynosi "pół domu" do pracY!),
    proszę wyliczyć tez opiekę nad wycieczkami, rajdami, spotkaniami, półkolonie,
    przygotowywanie do konkursów, o sprawdzaniu prac i papierach nie wspomnę.
    Jestem pewna, że nie starczy 40 h tygodniowo.
    Nie zamierzam zmieniać pracy, bo ją lubię. Jest sporo fantastycznych dzieciaków
    i obudzenie w nich talentu a czasem pasji jest wspanialym uczuciem, choć z
    reguły nikt potem o takim nauczycielu nie pamięta. Młodziez gimnazjalna potrafi
    być wspaniała, drzemią w nich wspaniałe pokłady. Jest też i druga strona, ale o
    tym pewnie słuchacie w TV.
    Pozdrawiam wszystkie nauczycielki, szkoda się denerwoawć, bo nikt nie patrzy
    przez nasz pryzmat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka