Dodaj do ulubionych

Alimenty 3100 zł na 2 dzieci?

01.07.08, 10:09
„Pierwsza żona” do pozwu o rozwód bez orzekania o winie załączyła takie
wyliczenia uzasadniające alimenty na 2 dzieci w wysokości 3100 zł miesięcznie.
docs.google.com/Doc?id=dg4hwjsb_0fndcsxgt
Dodam, że syn ma lat 9, córka 7.
Córka chodziła, co prawda do prywatnego przedszkola, ale tylko do czerwca. Od
września córka tak jak syn będzie chodzić do normalnej szkoły państwowej
(tego wyliczenie nie uwzględnia).
Mieszkamy w dużym mieście, zarabiamy dobrze, wydawaliśmy do tej pory
normalnie bez fanaberii - ale jak długo to potrwa (zdrowie, koniunktura,
wypadki...)?
Ja wynajmuję mieszkanie 10 minut piechotą od dzieci. Po podziale majątku
matka została z dziećmi w dotychczasowym mieszkaniu.
Jak mogę zgodzić się na takie alimenty - matka będzie dostawać pieniądze i
zaspokajać wszystkie potrzeby dzieci? One będą myśleć, że wszystko mają od
mamy. Na wakacje też pojedzie z nimi ona a ja pokryję połowę tych wydatków?
Czy jak pójdę z nimi do kina to mam wziąć rachunek i ona mi zwróci?
Czy te wyliczenia nie są przesadzone? Jak to potraktuje sąd?

mirek-s
Edytor zaawansowany
  • burza4 01.07.08, 11:31
    wszystko zależy od poziomu zarobków. 1550 na dziecko wydaje się
    wielu osobom astronomiczną kwotą, ale wszystko jest relatywne. Jeśli
    wasze zarobki są wysokie - to zapewniam cię, że wydawałeś na dzieci
    znacznie więcej. Tylko tego nie liczyłeś. To tylko wydaje się wielką
    kwotą, ale np. dobrze zarabiająca rodzina na 2 tygodniowe wakacje
    wydaje 10 tysięcy, jak się kupuje dziecku kurtkę, to kosztuje ona
    kilkaset zł, jak się zmienia sprzęt narciarski, to też nie kupuje
    byle czego itd. Dzieci są w okresie kiedy zaczyna się intensywny
    wzrost - cała garderoba bywa wymieniana przynajmniej raz do roku, a
    nie kupuje się najtańszych rzeczy. Tego rodzaju wydatki dają wysokie
    uśrednione kwoty.

    Na swoją córkę wydaję grubo powyżej 2 tysięcy i to mimo tego, że
    zawsze do państwowych szkół chadzała. Mój dobrze zarabiający kolega
    na 1 zdrowe dziecko płaci 3,5 tysiąca alimentów. Piszesz, że po
    podziale majątku żona została w starym mieszkaniu, a ty wynajmujesz.
    Oddałeś jej swoją połowę (czystą, bez kredytu), czy
    zostałeś/będziesz z niej spłacony, bo to zasadnicza różnica?

    PS. Zasądzone alimenty muszą być wypłacane w pełnej kwocie, nie
    wolno nic sobie potrącać.
  • przeciwcialo 01.07.08, 11:40
    NIe tylko ojciec ma obowiązek zaspokajac potrzeby dzieci ale matka
    równiez.
    To spore alimenty jak na 2 dzieci.
  • ib_k 01.07.08, 14:50
    Przepraszam że nie na temat ale cholera mnie bierze jak czytam takie
    teksty jak twoje mireczku!!!
    Rozszedłeś się ze swoją żoną a nie dziećmi!!!!!!!!!@!
    Jeżeli nie ufasz jej to zażądaj pełnych rozliczeń z wydatków na
    dzieci, lub SAM PRZEJMIJ OPIEKĘ SKNERO!!!
  • mirek-s 01.07.08, 18:59
    Moje opory przed publikacją czegokolwiek na forach internetowych
    wynikały zawsze z przeświadczenia, że ludzie tak naprawdę nie
    czytają albo nie rozumieją tego, co czytają. Nie pomyliłem się i tym
    razem „ib_k”. Ja nie twierdzę, że nie chcę łożyć na dzieci ani
    sprawować opieki. Widzisz tylko, że taki plan wydatków (plan, bo
    dotychczas czegoś takiego nie było) nie pozostawi mi pola do
    sprawowania tej opieki. Dzieci będą przekonane, że wszystko zapewnia
    im matka, wszystko od niej dostają, tylko ona ma monopol na kino,
    jedzenie na mieście, wakacje zagraniczne itp. Ja chcąc dać im to
    muszę zapłacić 2 razy. Skąd u Ciebie przekonanie, że to ja się
    rozszedłem? Skąd wiesz ile mieszkań posiada? Dlaczego mam jej ufać
    skoro ustalenia, co do wydatków na dzieci były grubo inne przed
    złożeniem pozwu? Skąd wiadomo, że nie zarabia więcej ode mnie?
    Opiekować się też chce bardzo, ale nie da rady - kariera nie pozwala
    jej poświęcić więcej czasu niż pół godziny dziennie (zgadnij, kto
    chodzi na ten basen?).
    To mnie cholera bierze jak ktoś z góry przyjmuje takie założenia jak
    Ty.
    Cieszę się z 2 powodów:
    1. Nikłe jest prawdopodobieństwo ale mogłem z Tobą spędzić 13 lat
    zamiast z nią - byłoby gorzej smile. Ale to Ty możesz ją jeszcze
    spotkać.
    2. Zawsze cieszę się, gdy pracują u mnie takie osoby - kobiety
    materialistki, uzależnione od pracy i kariery jak ona - można je
    łatwo zmotywować, czyli zagonić do każdej roboty (kosztem ich
    rodzin, ale każdy jest dorosły i wyboru dokonuje sam).

    mireczek

  • ib_k 01.07.08, 20:19
    drogi mirku, nie wiem czy twoja była żona będzie chodzić z twoimi
    dziećmi do kina czy z kochankiem na wystawne kolacje, nie moja
    sprawa.
    W planie przedstawionym przez ciebie nie było adnotacji na dole,
    "drogi ex płać i się nie wtrącaj ja się wszystkim zajmę"
    Jesteś nabzdyczony na swoją małżonkę i zamiast z nią porozmawiać i
    ustalić, wylewasz żale przed obcymi ludźmi.
    Nie wiem kto się rozszedł, nie interesuje mnie ile macie mieszkań,
    kto ile zarabia, i jakie kobiety zatrudniasz
    wiem za to że uważasz że 1550zł na TWOJE dziecko to za dużo, a
    jestem pewna że gdy byłeś jeszcze szczęśliwym mężem swojej paskudnej
    żony karierowiczki wydawałeś na dzieci podobne kwoty bez
    zastanowienia
    Ps
    No chyba że to Ona was utrzymywała i wszystko finansowała, jeżeli
    tak to właściwie się nie dziwię że cię pogoniła.

    Ostatnia uwaga
    DZIECI PRZEZ FAKT ROZSTANIA Z ICH MATKĄ NIE PRZESTAŁY BYĆ TWOJE,
    MASZ PEŁNE PRAWO I OBOWIĄZEK UCZESTNICZYĆ W ICH WYCHOWANIU,
    PODEJMOWAĆ DECYZJE CO DO ICH ŻYCIA I KONTROLOWAĆ NA CO SĄ WYDAWANE
    PIENIĄDZE KTÓRE DLA NICH PRZEZNACZASZ.

    sorry za caps chciałam podkreślić to co powiedziałam
  • madtea 01.07.08, 22:27
    siejesz ferment, błędne informacje i irytację u czytających? eh, some things
    never change

    --
    ależ jestem wdzięczna, że mogę tu być ...
  • burza4 02.07.08, 22:57
    przeciwcialo napisała:

    > NIe tylko ojciec ma obowiązek zaspokajac potrzeby dzieci ale matka
    > równiez.
    > To spore alimenty jak na 2 dzieci.

    Nawet jeśli matka dołoży dokładnie 2 tyle - to 3 tysiące na dziecko
    w DOBRZE SYTUOWANEJ naprawdę stają się nie za wysoką kwotą. Niewiele
    mniej kosztuje mnie moja nastolatka, a daleko nam do luksusowego
    życia. Dodam, że płacę sama.

    Np. wakacje powiedziałabym - skromnie policzone.
    wyjazd wakacyjny na 2 tygodnie - od 3,5 tysiąca + wydatki na miejscu
    co najmniej tysiak na dwójkę dzieci. Przyzwoity obóz w Polsce
    kosztuje 1500 zł, zimowisko - kolejne 1500 zł, jeździ się również na
    weekendy (i nie mieszka pod namiotem, na 3 osoby idzie lekko 600 zł)
  • babcia47 01.07.08, 14:50
    rozliczenie wydatków sensowne, choć warto zwrócic uwagę małżonki, że
    skoro ostatnia płatność za przedszkole w czerwcu 2008..to od lipca
    należy o tą kwotę (1250,-) alimenty pomniejszyć..i już wychodzi Ci
    suma duzo nizsza..czyli 1850,-, czyli po 925,- na dziecko..
  • babcia47 01.07.08, 14:52
    ps. w miarę jak dzieci będą rosły..powinieneś sie spodziewać, ze te
    wydatki wzrosną..a już od Ciebie będzie zależało jaki standard życia
    i wychowania zapewnisz SWOIM dzieciom, mimo, że rozstałeś sie z ich
    matka..chyba ze masz to "głęboko w ciemnosciach"
  • madziulec 03.07.08, 07:43
    Wiesz Mirku.
    Kiedys (dokaldnie 3 lata temu) niespecjalnie sie starajac i przykladajac do
    tematu zrobilam zestawienie kosztow utrzymania mojego wowczas rocznego dziecka.
    Roczne dziecko jak wiesz ma inne potrzeby, ale napewno nie wymaga zajec
    pozaszkolnych itp.
    Koszt ten wyszedl mi okolo 3000 miesiecznie.
    I to podkreslam - nie przykladalam sie, czyli np. ubranka pisalam tak w
    zaokragleniu, buty rowniez, gdzie wiadomo, ze fajniej byloby gdyby dziecko nei
    mialo tylko 7 par bluzeczek (a tak mialo) czy 7 par majtek (a tak rowniez mialo).

    Wiezm, ze dla Ciebie ta kwota moze byc porazajaca. Dla wielu osob wydaje sie
    porazajaca. Dla mnie pierwsze zakupy butow dla mojego dziecka rowniez byly
    p[orazajace - zimowe kosztowaly 200 zl. Ot tak..
    I nie moglam z roznych powodow kupic tanszych. Kapcie, bagatela.. 70 zl.
    Nie bede Ci wymieniac, mozesz przeciez pojsc do sklepu.

    Ja zostalam w mieszkaniu, ktore mielismy wspolne w trakcie zwiazku. Splacam
    wspolny z eksem kredyt (za niego jego czesc rowniez). Powstaja jednak koszty
    typu prad, woda (o.. dzieci lubia sie kapac.. wiedziales o tym??).

    Moje dziecko nei mysli, ze ma to ode mnie. Ono ma. I juz. Nie zastanawia sie od
    kogo. To nie jest wyrachowanie na etapie czlowieka doroslego, takiego jak Ty, ja
    czy ktokolwiek inny.
    To sa dzieci, przyjmujace sytuacje taka jaka ona jest.

    Przemysl to na spokojnie.
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • deleine 03.07.08, 09:38
    to ty przemyśl co piszesz - gdyby takie były koszta utrzymania dziecka, to 90%
    polaków nie było by na nie stać


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • attiya 03.07.08, 09:54
    czyli zakładając, wg tego wyliczenia kwota 3100 jest to połowa -
    razy dwa to 6200 na dwójkę dzieci miesięcznie...
    Widzę po wpisach, że tu same super bogate osoby wpisują
    się.....zarobki moje i mojego męża nie wynoszą tyle ile ta pani
    wyliczyła tylko na same dzieci.....buty - 200zł - no gratuluję
    dziewczyny - ja kupiłam chrześniakowi za 50 zł i dziecko tez jest
    zadowolone.... no i w końcu nie kupuje się chyba co miesiąc tych
    jurtek, butów, palt itd.... Ja kiedyś chodziłam ze trzy-cztery
    sezonyw jedej kurtce a buty kupywało się większe i nakładało grubą
    skarpetę - stosownie do pory roku.....nagle okazuje się, że dziecko
    nie wytrzyma dziś bez basenu, dodatkowych lekcji języków - a w
    szkole to już rozumiem nie można uczyć się dobrze języka, sprzętu
    sportowego itd....Zejdzcie na ziemię - 3/4 polskich dzieci jakoś
    obywa się bez tego....
  • anusia29 03.07.08, 10:00
    Ale jesli dzieci do tej pory to miały - angielski, basen, lepsze
    buty itp.- to dlaczego przez rozejście się rodziców mają byc tego
    pozbawione, skoro tatę i mamę nadal stać - orzecież tata nie stracił
    pracy? Bo tacie nie chce się płacić, bo boi się, że była zona może
    skorzystać? Niech żada przedstawiania rachunków, a nie karze dzieci
    za to, że nie jest już z mama.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
  • deleine 03.07.08, 10:21
    jakaś pani napisała o 3000 na jedno roczne dziecko- i to jest przesada
    siedem par majteczek - chyba jednorazówki od prady
    ja bym tego nie wydała nawet chcąc, a i tak dziecko do prywatnego lekarza chodzi
    i co można to ma najlepsze

    co to obniżenia poziomu życia dzieciaków, jasne że o ile jest możliwość to niech
    mają jak miały, ale tego ten pan chyba nie kwestionował

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • burza4 03.07.08, 10:38
    jak ja uwielbiam argumentację na zasadzie, że w Afryce bez butów
    chodzą...

    ty byś nie wydała, ale osoby, których dochody wynoszą np. 15 tys.
    miesięcznie wydadzą lekkim twistem. Nie wolno im, bo TY nie masz?
  • deleine 03.07.08, 11:12
    dochody nie maja tu nic do rzeczy
    nasze są wysokie, może nawet bardziej niż wysokie
    ale nie da sie na niemowlę wydać 3000 pln moja droga - jak sie ma rozsądek
    i to twoja argumentacja brzmi jak u nas bija murzynów
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • joanna_poz 03.07.08, 11:18
    deleine napisała:

    > dochody nie maja tu nic do rzeczy
    > nasze są wysokie, może nawet bardziej niż wysokie
    > ale nie da sie na niemowlę wydać 3000 pln moja droga - jak sie ma
    rozsądek
    > i to twoja argumentacja brzmi jak u nas bija murzynów

    oczywiście, że sie dasmile

    co prawda nie wydawałam tyle, ale:
    - wystarczy że mieszkasz w warszawie i masz nianię - wydasz na nia
    1500-2000 zł i już masz połowe z tego magicznego 3000
    - do tego dolicz pieluchy, modyfikowane mleko, bo nie karmisz
    piersia, ubranka, które dla niemowlaka kupujesz co 2 miesiace bo
    wyrasta, nie daj boże lekarstwa,jakieś specjalne kosmetyki, wizyty u
    lekarza...
    - poza tym koszt utrzymania niemowlaka i dziecka to nie tylko
    skrótowo "pieluchy i ciuch", ale równiez "współudział" dziecka w
    czynszu za mieszkanie, gaz, energie, wode itp.
  • deleine 03.07.08, 21:00
    jednak za mało policzyłaś - uśredniając 1750 za nianie, 1000 - jedzenie, chemia,
    ubranka, wizyta u lekarza, 1500 średnia rata za mieszkanie, 150 udział w
    czynszu; ile to mamy? 4400
    oczywiście moi drodzy - to rzeczywisty koszt utrzymania dziecka - dobrze, że już
    po fakcie się o tym dowiaduję...

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • madziulec 03.07.08, 21:35
    No i widac jak czytasz wink)

    nie podalam ZADNEJ kwoty za nianie.
    Za to podalam konkretna kwote na przedszkole, ktora ponmosze, mimo ze moje
    dziecko ma przeciwwskazanie lekarskie co do chodzenia do przedszkola. Niestety
    na kluksus wlasnie nianki mnei nie stac.

    150 nie jest udzialem w czynszu, bo podalam Ci kwote czynszu - tam kanprawde
    czynsz wynosi 420, 12. Do tego dolicz sobie 148 zl miesiecznie prad wink

    Chcesz jeszcze kilka rachunkow i informacji?
    Bo widac, ze Ciebie ktos utrzymuje.
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • deleine 04.07.08, 08:16
    widać jak ty czytasz...
    to nie była odpowiedź do ciebie, a kwoty jakie podałam miały stworzyć obraz
    jakieś kobiety, nie ciebie konkretnie; ale to jeszcze trzeba zauważyć do kogo
    post był...

    tak, praca mnie utrzymuje
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • madziulec 03.07.08, 17:06
    No masz racje - nie da sie./

    Moje dziekco ma mieszkanie.
    Tak wiec splacam kredyt - 1050 zl za kredyt.
    Potem czynsz - marne 420 zl. Czyli 210 to juz leci do tego 1050.
    Przedszkole 350.. Ale to tylko dlatego, ze chodzilo do maluchow, teraz od
    wrzesnia bedzie wiecej.
    Prad 150 -czyli 75 na dziecko.
    Dodajesz?
    1050+ 210+ 350+ 150 = 1760
    Sa to czyste koszty wink
    Nie wliczam butow, ubran...
    Nie wliczam wakacji, ktore w tym roku udalo mi sie "opedzic" kwota 500 zl, bo
    dziekco spedzilo 5 tygodni u mojej rodziny.

    Aha - dziekco jest przrewlekle chore, 300 zl miesiecznie to opieka abonamentowa,
    bo wiecej kosztowalyby wizyty u lekarzy pediatry i specjalistow..

    Ile to mamy???
    2060..

    Narazie dziekco nic nie zjadlo i jest golutkie jak swiety turecki.

    Dziekuje wink
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • deleine 03.07.08, 20:53
    jeśli jako koszt utrzymania dziecka podajesz spłacany kredyt, to ja nie mam
    więcej pytań
    raty za samochód też byś wliczyła? w końcu dziecko też nim jeździ...
    matki powinny jeszcze dodawać wydatki na fryzjera i kosmetyczkę bo to dla
    dziecka -> zadbana mama = szczęśliwe dziecko

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • madziulec 03.07.08, 21:32
    Umiesz czytac?

    MIeszkanie nie jest moje. Jest dziecka. W akcie notarialnym nie figuruje ja -
    figuruje dziecko. I tylko dziekco.

    Jesli nie pojmujesz trudno.
    Widac nie zrozumiesz takze kosztow wody, wywozki smieci i wielu innych, ktore
    rowniez beda kosztem utrzymania dziecka./
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • deleine 03.07.08, 21:38
    umiem umiem;
    moje mieszkanie też jest na dziecko, ale jakoś nie przyszło mi do głowy by
    koszt utrzymania czy remontu przypisywać do działu "UTRZYMANIE DZIECKA" - jak
    wymienie okna to też koszt utrzymania, tak? bo w końcu to dziecka okna w dziecka
    mieszkaniu-hipokryzja ot co, mająca na celu wyłudzenie pieniędzy
    to lokata dla niego, a nie koszt życia - nie widzisz tej subtelnej różnicy?

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • madziulec 03.07.08, 21:51
    Mozliwe, ze masz inna sytuacje.

    Skoro ja moge to wpisywac i sad to uwzglednia przy ali,mentach to widac jest to
    kosztem wink)
    Tak wiec zalezy jak widac od sytuacji.
    Dla pocieszenia Ci powiem, ze mieszkamy gdzie indziej i gdzie indziej jestemy
    zameldowani.

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • attiya 03.07.08, 11:21
    jak kogośstaćto niech i pozłacany papier toaletowy kupuje - tu chyba
    nie tylko o kasęchodzi - a co z miłością rodzicielską? tego za żadną
    kasę się nie kupi.....
  • e_r_i_n 03.07.08, 15:10
    attiya napisała:

    > buty - 200zł - no gratuluję dziewczyny - ja kupiłam chrześniakowi
    > za 50 zł i dziecko tez jest zadowolone....

    Ta, dziecko moze zadowolone, jego stopa pewnie mniej. Jeden raz
    skusiłam sie na fajnie wygladajace buty sportowe za 30 zł (z
    załozeniem, ze bedzie to obuwie do piaskownicy/na podworko). Dziecko
    mialo je na nogach slownie RAZ. Po zdjeciu skarpeta była mokrusienka.
    Na pewnych rzeczach w przypadku dzieci sie nie oszczedza.
    --
    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • attiya 03.07.08, 15:54
    e_r_i_n napisała:

    > attiya napisała:
    >
    > > buty - 200zł - no gratuluję dziewczyny - ja kupiłam
    chrześniakowi
    > > za 50 zł i dziecko tez jest zadowolone....
    >
    > Ta, dziecko moze zadowolone, jego stopa pewnie mniej. Jeden raz
    > skusiłam sie na fajnie wygladajace buty sportowe za 30 zł (z
    > załozeniem, ze bedzie to obuwie do piaskownicy/na podworko).
    Dziecko
    > mialo je na nogach slownie RAZ. Po zdjeciu skarpeta była
    mokrusienka.
    > Na pewnych rzeczach w przypadku dzieci sie nie oszczedza.

    nie słyszałam, żeby moja siostra się skarżyła na przepocone nóżki
    swojego synka. I widzę, że tu niemal sama arystokracja....buty - ale
    nie tańsze niż 200 zł, to , tamto, siamto....Oczywiście jeśli kogoś
    stać - to proszę bardzo. Ale ugryźcie sie czasem w język, bo
    faktycznie są i takie matki, które nie stac nawet na wydatek 30 zł
    na buty dla dziecka.
  • madziulec 03.07.08, 17:08
    Moje dziecko mialo koslawe nogi i plaskostopie.
    Zalecenie lekarza ortopedy bylo kupowanie takich "arystokratycznych" jak to
    nazywasz butow.
    Dzieki mojej pracy i wydawaniu nierzadko naprawde zachomikowanych pieniedzy maly
    teraz wyszedl prawie z tego.

    Chcesz cos jeszcze komentowac?
    Narzie ma tez prosty kregoslup
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • attiya 03.07.08, 18:48
    przykro mi z powodu płaskostopia ale nie każde dziecko ma
    płaskostopie. I nie każdego stać na takie kwoty. I nie każdy mieszka
    w W-wie gdzie są takie a nie inne ceny butów. I tak, chcę COŚ
    jeszcze komentować bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To,
    że ojciec ma wątpliwości co do kwoty, to nie znaczy, że musze
    popadać w babską solidarność i bronić jego biednej eks-małżonki. Bo
    gdybyś to ty musiała zapłacić taką kasę, to milion osób wpisałoby
    się jaka to jesteś biedna a jaki twój były eks jest zły i
    niedobry....
  • madziulec 03.07.08, 19:39
    Obawiam sie, ze ceny butow sa idenatyczne na calym terytorium naszego kraju.
    Ja akurat kupowalam buty Bartka i nie podejrzewam tej firmy, by dotowala inne
    wojewodztwa tylko dlatego, ze znajduja sie daleko od Warszawy.

    Nie popadam w babska solidarnosc. Co wiecej, ostatnio zaczynam popierac facetow.
    Ale faceci jakos nie maja swiadomosci ile co kosztuje, ale doskonale wiedza ile
    kosztuja kolejne gadzeciki w stylu mp3-ki, telefoniki, gps-y i tp wink))
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • attiya 04.07.08, 07:54
    tu mam inne zdanie na ten temat - nie jestem w-wianką, nie kupuję w
    centrum przy ul Marszałkwoskiej w sklepie gdzie do ceny butów
    dolicza mi się czynsz, markę i 100 innych dodatków.
    Ni ekupuję butów Barka - bo mnie i dużą ilość Mam na to nie stac.
    Ale nie kupuję teżchińszczyzny za20 zł - choć wiem, że są rodziny,
    których i na to nie stać. W moim mieście jest lokalna fabryka obuwai
    a buty nie są wcale gorsze - a nawet lepsze od tych Bartkowych. I
    tańsze.
  • madziulec 04.07.08, 09:58
    No dobra.
    W takim ypadku co mam zrobic?
    Rzucic prace, ktora tu, w Warszawie mam?
    Wyprowadzic sie stad, gdzie mam miejsce zameldowania od urodzenia (czyli ladne
    kilkadziesiat lat, gdzie sa moje korzenie??) tylko dlatego, ze buty dla dziecka
    kosztuja drozej???

    A moze mam ew. przyjac wersje taka, ze gdy bede chciala robic zakupy dla mojego
    dziecka to wsiadam w pociag i jade do Rzeszowa.

    Tak mysle, ze kazda z mozliwosci jest lekko idiotyczna.
    I jak by nie patrzec - realia sa jakie sa i juz.

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • attiya 04.07.08, 10:30
    Dla mnie nie jest to idiotyczne - ale to dlatego, że mieszkając od
    12 lat w w-wie mogę w każdej chwili jechać do rodzinnego miasta i
    zrobić tańsze zakupy. Oczywiście nie każdy tak może, ale dla Ciebie
    cena , no nie wiem np. 200zł jest ceną oczywistą i normalną - dla
    mnie nie....i dla wielu osób także nie - nie dlatego, że nie
    mogąkupić ich taniej, tylko dlatego, że ich na to nie stac....
  • madziulec 04.07.08, 11:48
    No wlasnie.
    MOje rodzinne miasto to Warszawa. Nie mam rodziny 300 km stad, nie mam
    mozliwosci przywozenia walowy jak robi iles osob, iles moich kolezanek. Nie mam
    mozliwosci zaoszczedzenia na wakacjach dziecka, bo moje dziekco poejdzie na
    wakacje na wies, bo nei mam tej rodziny na wsi.
    Tak juz jest i tyle. Sa to czyste realia, nei czuje sie ani lepsza przez to ani
    gorsza.
    Tylko, ze przez to moje koszty utrzymania a przez to i koszt utrzymania mojego
    dziecka jest taki a nie inny i niestety nei wszystko da sie ciac.

    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • e_r_i_n 04.07.08, 10:17
    attiya napisała:

    > I widzę, że tu niemal sama arystokracja....buty - ale
    > nie tańsze niż 200 zł, to , tamto, siamto....

    Ta, kryterium wyboru - jedynie cena. Nie, nie cena. Jakość. Ktora zazwyczaj
    troche kosztuje.

    --
    (Przy)biegli rewidenci
    Bliżej niż dalej
  • deleine 04.07.08, 11:06
    ale dziecko w trzech paskach na nogach to nie jakość tylko marka

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • madziulec 07.07.08, 09:14
    www.outlet.bartek.com.pl/produkty.php?id_kategorii=9&kgl=&rozmiar_10=10&filtruj_rozmiary=Wy%C5%9Bwietl
    Przyznam, ze kupowalam jakies 1,5 miesiaca temu sandalki Bartka w sklepie.
    Zaplacilam 123 zl.
    Takei sa ceny.
    Na inen buty meni nei stac. Jestem za biedna, by kupowac chlam. I szkoda mi nog
    i kregoslupa mojego dziecka
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • chalsia 03.07.08, 23:38
    deleine napisała:

    > to ty przemyśl co piszesz - gdyby takie były koszta utrzymania
    dziecka, to 90%
    > polaków nie było by na nie stać

    jest mnóstwo rodzin, którym powodzi się lepiej, a na własne dzieci
    można wydac każde pieniądze. Innymi słowy - tak krawiec kraje, jak
    mu materii staje.
    Moje niespełna roczne dziecko "kosztowało" jakieś 3400 zł/mc
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • deleine 04.07.08, 08:13
    wiesz mogę mówić dopiero o 5mc i póki co macierzyński więc bez niani i karmię
    piersią - i 3000 w niepatologicznej, czyli nierozbitej rodzinie gdzie sobie
    kredyt wbije w koszta, jest kwota której sie nie da wydać w ciągu miesiąca, no
    przykro mi, choćbym chciała to nie da rady
    i jak już pisałam nie jest to kwestia mojej majętności tylko potrzeb tak małego
    dziecka
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • madziulec 04.07.08, 10:01
    Moje dziecko z powodow zdrowotnych (moich, poniewaz choruje na padaczke i biore
    leki) nie moglo NIGDY byc karmione piersia.
    Koszty wiesz jakie? Ja wiem. Przetestowalam okolo w pewnym momencie 5 rodzajow
    mleka modyfikowanego.
    Jakies nan, bebilon pepti to w ogole standard, potem enfamile.. Dziekuje, bolalo
    jak cholera, gdy trzeba bylo kupic, ale maly akurat nie tolerowal taniego mlega
    i bylo i ulewanie i bole brzucha.

    Moge powiedziec, ze mial wielkopanskie maniery.

    I nie mialam wyjscia, musialam miec na takei a nie inne mleko.
    --
    Refluks, zum i wady układu moczowego
    Dziecko zaczyna śmiać się po upływie czterech tygodni, wcześniej widzi was
    rozmazanych
  • burza4 04.07.08, 10:23
    złośliwie upieram się jednak, że to, że TY tyle nie wydajesz, nie
    oznacza, że SIĘ NIE DA. Można nie mieć opiekunki, karmić piersią,
    ubierać dziecko w ciuchy które się zebrało po rodzinie, pożyczyć
    wózek itd. Tylko nie kazdy tak żyje.

    Jak można wyczytać wyżej - można kupić buty za 50 zl. Tylko nie
    każdy MUSI szukać okazji, niektórzy po prostu idą i kupują porządne
    skórzane obuwie. Kosztują 200 zł? no to co?
    Kolega kupuje sobie buty po 800 zł, a dziecku ma kupować plastiki na
    bazarze, bo któraś uważa, że 200 zł na buty to rozpusta w biały
    dzień? przy średniokrajowych dochodach może tak, ale na szczęście
    NIE WSZYSCY mało zarabiają. Mirek pisal, że są dobrze sytuowani.

    Kolega Mirek pisał o dzieciach 7/9 lat - porównywanie tego z
    kosztami niemowlaka na piersi jest nieporozumieniem.
    Druga sprawa - dziwię się czemu facet jest tak zdziwiony kwotą - nie
    ma pojęcia ile do tej pory wydawali na utrzymanie rodziny? może nie
    wiedzieć ile kosztują dziecinne majtki, ale chyba można się pokusić
    o zrobienie statystyki i z wyciągu z konta zorientować się czy
    średnie miesięczne wydatki rodziny wynosiły 4 tysiące czy 15.
  • joanna_poz 04.07.08, 10:57
    > Jak można wyczytać wyżej - można kupić buty za 50 zl. Tylko nie
    > każdy MUSI szukać okazji, niektórzy po prostu idą i kupują
    porządne
    > skórzane obuwie. Kosztują 200 zł? no to co?
    > Kolega kupuje sobie buty po 800 zł, a dziecku ma kupować plastiki
    na
    > bazarze, bo któraś uważa, że 200 zł na buty to rozpusta w biały
    > dzień?

    ja bym jeszcze dodala, że to, że kogoś stać na buty za 200 zł czy
    wiecej dla dziecka jest zazwyczaj wynikiem jego cięzkiej pracy.
    i zawsze wydawało mi się, że ciężka praca i osiaganie czegoś to
    raczej cnota i powód do dumy, a nie do wyszydzania i wstydu.

    a tu w tym watku (i w podobnych o pieniadzach) - od razu obrażanie i
    nazywanie "arystokracją"..
  • attiya 04.07.08, 11:28
    joanna_poz napisała:

    > ja bym jeszcze dodala, że to, że kogoś stać na buty za 200 zł czy
    > wiecej dla dziecka jest zazwyczaj wynikiem jego cięzkiej pracy.
    > i zawsze wydawało mi się, że ciężka praca i osiaganie czegoś to
    > raczej cnota i powód do dumy, a nie do wyszydzania i wstydu.
    >
    > a tu w tym watku (i w podobnych o pieniadzach) - od razu obrażanie
    i
    > nazywanie "arystokracją"..

    ja natomiast mam odwrotne odczucia - ktoś kogo nie stac na buty za
    200 zł, jest traktowany jako ktoś kto owej "cnoty" nie posiada, i w
    tym właśnie kontekście jest zapewne leniem i obibokiem. Pogratulować
    tylko....
  • joanna_poz 04.07.08, 11:38
    attiya, to Ty sama sobie dopisujesz te konteksty.

    ja piszę o tych, co mają - nie komentuję tych, którzy nie mają.
    a jesli już mają - mają się tego wstydzić, że cięzko na to
    zapracowali i zasłuzyli (tylko dlatego, że inni maja gorzej)?
  • deleine 04.07.08, 11:39
    nie ma co brać do siebie smile

    bo powszechnie wiadomo, że za ciężką pracę w tym kraju dostaje się naście
    tysięcy a tysiąc pincset za siedzenie na niewyedukowanym tyłku
    i że każdy może być szefem, niższa kadra nie jest już potrzebna

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • attiya 04.07.08, 11:59
    no przecież, że nie mam pretensji smile chciałam tylko, pokazać, że
    mniej nie znaczy gorzej smile Wiem, że nie każy ma okazję kupić cos
    dobrego i taniego, szczególnie jak się mieszka tam gdzie zazwyczaj
    jest dobrze ale i drogo, ale myślę, że meritum sprawy to to, żeby
    dziecko było szczęśliwe i zdrowe smile
    pozdr.
  • joanna_poz 04.07.08, 12:08
    meritum sprawy w tym konkretnym watku jest takie, że nie wystarczy
    powiedzieć w sądzie "chce 3000 zł alimentów i już, bo tyle wydaję",
    tylko jeszcze trzeba te wydatki jakoś udowodnić i wykazać.
    sama tabelka w excellu nie wystarczy.
  • deleine 04.07.08, 11:05
    to weź może przeczytaj o kim było, gdy mowa o 3000 i rocznym dziecku
    potem napisz jeszcze raz - ja o panu mirku nie pisałam
    ja też kupię dziecku buty za 200, ale to i tak nie da 3000 miesięcznie

    no i fakt, gus podał wczoraj że średnia polska pensja to coś koło 4brutto - i to
    nie jest bieda - dzieci w nowych ciuchach, nie z bazaru, jedzenie też najlepsze
    jakie można kupić
    ale to dla ciebie widać niepojęte, trudno

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • deleine 04.07.08, 13:03
    koło 2 brutto

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • chalsia 05.07.08, 00:18
    > to weź może przeczytaj o kim było, gdy mowa o 3000 i rocznym
    dziecku
    > potem napisz jeszcze raz - ja o panu mirku nie pisałam
    > ja też kupię dziecku buty za 200, ale to i tak nie da 3000
    miesięcznie

    słonko nie masz pojęcia , to nie pisz. Tobie może i nie wyjdzie ale
    to nei znaczy, że inni tak nie wydają.
    Wez pod uwagę, że opiekunka w W-wie to ca. 1600 zł.
    To jak z 3400 odejmiesz opiekunkę to zostaje już jedynie 1800.
    Wystarczy miec dziecko wymagające specjalnej diety/leczenia oraz
    wysoką stopę życiową i już masz.
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • deleine 05.07.08, 09:42
    weź gwiazdko przeczytaj jeszcze raz - było coś o niani? nie, o przedszkolu? więc
    idź popielić w ogródku czy jakieś inne pożyteczne zajęcie sobie znajdź
    i na koniec, zanim jakaś następna "mądra" się znajdzie
    uważam z własnego niebiednego doświadczenia i mnóstwa osób na około, że na małe
    dziecko, nie mówiąc o karmionym piersią, nie pochłania 3000 miesięcznie - jeśli
    już, to jest to fanaberia dorosłych (tu się to nazywa wysoka stopa życiowa,
    tak?) - bo od którego miesiąca tak naprawdę dziecko potrzebuje butów, itp. itd.
    rozumiem biedną warszawę, z której dzięki opatrzności zrezygnowałam - tu trzeba
    mieć i 5 tys na dziecko - czyli w tej chwili w wawie jest z 1000 dzieciaczków
    nie biedujących, a reszta zlizuje tynk ze ściany

    i rozumiem, że przy specjalistycznym leczeniu itd. itp. pieniędzy potrzeba dużo
    więcej niż przeciętnie

    dziękuję za idiotyczną przepychankę z warszawką
    miłego weekendu

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • chalsia 05.07.08, 19:39
    > uważam z własnego niebiednego doświadczenia i mnóstwa osób na
    około, że na małe
    > dziecko, nie mówiąc o karmionym piersią, nie pochłania 3000
    miesięcznie

    no to masz bardzo ciasny umysł w takim razie
    --
    Są tacy co lubią gady, ja nie.
  • attiya 06.07.08, 09:47
    no ale po co te nerwy? smile jeśli ktoś karmi piersią albo zamiast
    drogich stucznych mieszanek mlecznych używa nienajdroższego bebika,
    stosuje tanie pampersy albo pieluchy tetrowe (bo niekażdego stać na
    pampersy), kupuje ciuszki na allegro albo w second-handsach smile a
    jak dziecko jest większe to chodzi do żlobka państwowego a nie
    prywatnego, to wiadomo, że nie jest to aż tak duży koszt
    utrzymania....
    naprawdę nie ma co się kłócić -gdyby mnie było stac, to na tym
    etapie miałabym już wszystko dla mojego dziecia - łącznie z
    komplecikiem bebli za 6 tysięcy ze "Świata dziecka", wózkiem za 3
    tysiace i całą wyprawką za Bóg wie ile.....I nie oszukujmy się,
    większość naszego społeczeństwa nie jest aż tak bogata, zeby wydawać
    takie sumy, szczególnie jak dochód ma np. dziadek - emerytura, a
    reszta nie pracuje - wystarczy przejechać się po Podlasiu, Warmii i
    Mazurach, Zachodniopomorskim czy też Bieszczadach.....bieda aż
    piszczy....
  • przeciwcialo 08.07.08, 10:45
    Ale dzieci autora postu nie potrzebuja opiekunki.
    O czym dyskusja? Nie mozna porównywac niemowlaka z dzieckiem w
    państwowej szkole nawet jak potem ma płatne zajecia.
  • anusia29 08.07.08, 13:01
    siedmiolatek potrzebuje kogoś, kto odbierze go ze szkoły i
    zaopiekuje się nim do czasu powrotu rodzica.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
  • przeciwcialo 03.07.08, 10:46
    Przesadziłas trochę w wyliczeniach.
  • heljo 05.07.08, 10:28
    ale jak dobrze zrozumiałam to wyliczenie zakłada że to ty ponosisz
    całkowite koszty utrzymania dzieci?
    Moim zdaniem to dużo, ale pytanie jest inne - w jakiej wysokości ty
    sam chcesz płacić na ich utrzymanie, jaki standard życia planujesz
    dla swoich dzieci, a pózniej koszt takiego standardu życia podziel
    na pół. Jak już pisało wiele osób na utrzymanie można wydać dowolną
    kwotę.
    Tak naprawdę z tego wątku wyziera mi potężny konflikt między wami,
    może warto skorzystać z usług mediatora który pomoże wam się rozstać
    bez takich przepychanek
  • anusia29 07.07.08, 09:45
    bardzo mądra wypowiedź. To raczej konflikt/ żale pana do exżony.
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
  • dudek1980 10.07.08, 15:48
    Nie słuchaj tych obruszonych na wszystkich facetów bab! (nie wszystkich -
    niektóre są ok smile i te pozdrawiam)

    1. koszty ponosicie po połowie!!!!
    2. nawet jeśli ona nie pracuje - liczą sie jej możliwości zarobkowe, a nie ile
    ona zarabia
    3. dziecko nie musi mieć wszystkiego co wymienia Twoja żona - dziecko ma żyć na
    poziomie takim jak OBYDWOJE rodziców i mają być zaspokajane jego
    USPRAWIEDLIWIONE potrzeby - jeśli luxmed to jej kaprys to sorry - możesz go
    uwalić tym argumentem Czy jedzenie na mieście to usprawiedliwione potrzeby?

    Znajdź szybko prawnika i nie daj sie oskubać. dzieci są ważne - ale sa granice
    żądań. Chyba, że wg Ciebie dziecko powinno chodzić na basen, mieć prywatne
    leczenie, wtedy potraktuj tę listę (żony) jako czarno na białym - koszty
    utrzymania Waszych wspólnych dzieci.
    --
    Suwaczek md.lilypie.com/wIpBp2.png
  • chalsia 10.07.08, 23:47
    > 1. koszty ponosicie po połowie!!!!

    i tu się mylisz, nie ma nigdzie w polskim prawie takiego zapisu
    --
    Większość ludzi to ssaki.
  • bea-ta 11.07.08, 09:43
    popieram - sprawowanie opieki przez matke czyli tzw. osobiste starania sie tu
    wliczają wiec mama nie musi dawać 50% alimentów. Poradze tak - nie wiemy jak
    zyliście na jakim poziomie, jakie wydatki były na dzieci, wex to pod uwage zanim
    zaczniesz walczyć z eks, dziecfi sa najwazniejsze i wcale nie muszą mtyslec, że
    to ona im to sama zapewnia- odcinki z banku przelewów jakbyc bedziesz miałsmile A
    tak na powaznie porozmawiajcie spokojnie i kompromis. B.
  • bea-ta 11.07.08, 09:45
    a w razie zmiany zarobków, choroby itd. masz prawo wnioskowac o zmniejszenie
    alimentów- to twoje prawo, więc nie ma co sie martwic na zapas.B.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka