Dodaj do ulubionych

Zamiast podpupnika w aucie poducha?

15.08.08, 07:56
Czy można ośmiolatkę przewieźć autem bez podpupnika, ale za to na poduszce lub
czymś innym, co będzie ją podwyższało do poziomu pasów? No i czy to zgodne z
prawem? Czy bezpieczne?
Wie ktoś?
Edytor zaawansowany
  • gryzelda71 15.08.08, 08:13
    Nie bardzo wiem,czemu od jakiegoś roku katujesz ten temat zamiast kupic
    poddupnik.Lepsza poduszka,która faktycznie dziecko podwyższy niż nic.
  • dlania 15.08.08, 08:59
    zebra, ale poddupnik, jak go wdzięcznie nazywasz, mozna dostac za 20 zł...
    Juz o tym pisałam kiedyś: mój ojciec wiózł swoja wnuczkę bez poddupnika,
    poduszki, fotelika, bez pasów nawet. Kazał jej się trzymac... koca. Tez mozna, nie?
    --
    SummertimeCowboy
    Three_Thoughts
    wspomnieńczar
  • soemi 15.08.08, 09:06
    Pewnie że tak, jeśli poduszka posiada atesty i jest dopuszczona do przewozu
    dzieci zamiast podstawki to czemu nie smile)))))))))))))
    skąd się biorą takie głupie tematy?!
    moje dziecię nie korzysta jeszcze z podstawki ale i tak mam taką w bagażniku,
    tak na wszelki wypadek.
    --
    Poprzyjcie rodzinną opiekę zastępczą zamiast domów dziecka!!!

    www.gazetawyborcza.pl/0,82020.html
  • zebra12 15.08.08, 09:21
    Ja MAM podpupnik, mam fotelik, ale są w samochodzie taty, z którym jeżdżę.
    Natomiast wczoraj przyszedł mój mąż po córkę i wziął ją na zwiniętych ręcznikach
    do auta. Co ja mam zrobić? Chcę wiedzieć, czy to zgodne z prawem, bo jak nie, to
    mogę mu dziecka nie wydać! Rozumiecie? To ON powinien się zatroszczyć o
    bezpieczeństwo dziecka, gdy je bierze! Ja nie wiem czym on ja tam wozi i jak.
    Nie mogę za niego myśleć! Ja zapewniam dzieciom bezpieczeństwo w aucie, którym z
    nimi jeżdżę - u taty.
  • gryzelda71 15.08.08, 09:22
    Zebra,ile razy można tobie pisać.Przychodzi po dziewczyny,one schodzą z
    poddupnikami.Co za filozofia?
  • zebra12 15.08.08, 09:52
    On tutaj nie ma auta. Jeździ z kolegami. Sam ma gdzieś tam malucha, ale nie ma
    prawa jazdy. I zwykle kolega go podrzuca, ale on wraca pociągiem czy busem czy
    PKSem. Dlatego nawet jak dostanie podpupnik, to go zostawi na wsi i na następny
    raz znów go miał nie będzie. Chyba, że mam mu wciąż dawać nowe...
  • gryzelda71 15.08.08, 10:13
    Wybacz Zebra,ale tak nieporadnej osoby w życiu nie widziałam.Laski podają setki
    rozwiązań z niewydaniem dzieci włącznie,a ty ciągle swoje.
  • purpurowa_komnata 15.08.08, 10:32
    Nie nowe -tylko dziecko ma zabierać do domu po przejeździe. Masz
    rozumne duże dzieci-przecież mogą się upomnieć-nawet jak by musiały
    brać na niego plecak.
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • mama_kotula 15.08.08, 10:36
    Zebra nie szuka rozwiązania problemu z podpupnikiem. Zebra szuka kolejnej karty
    przeciwko mężowi, bo jak na razie - jak widać - każde rozwiązanie zostaje uznane
    za niewykonalne i złe.

    Zatem - tak, Zebro, możesz w pozwie rozwodowym jako punkt przeciwko napisać
    "narażanie życia i zdrowia dzieci".

    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • gryzelda71 15.08.08, 10:38
    Nie napisze.Bo mąż powie,że nie da rozwodu.
  • mama_kotula 15.08.08, 09:28
    Zebra, ale w czym problem?
    Albo tak jak pisze Gryzelda - niech dziewczyny schodzą ze swoimi poddupnikami,
    albo kup w markecie zwykły za 20 zł i wręcz eksowi z uśmiechem i tekstem "to dla
    naszej córki, aby z tobą bezpiecznie jeździła". Bezpieczeństwo dziecka stawiasz
    jako kartę przetargową w waszym sporze, bo "to on podły fiut ma się
    zatroszczyć"? Chore to. Skoro się nie troszczy, zlej fochy i honor i ty sie
    zatroszcz.



    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • mama_dzidziusia 15.08.08, 09:54
    Oczywiście, że nie wydać dzieci. A jak będzie miał pretensje to zadzwoń na
    policję, że mąż się pyta czy może dzieci bez fotelika przewozić.
  • wieczna-gosia 15.08.08, 09:33
    > Nie mogę za niego myśleć!

    nie no, nie mozesz mozesz za to obracac sie caly czas w kregu tych samych
    pretensji i przez reszte zycia mozesz uwazac ze zycie zmarnowalas. I nagle sie
    okaze ze 10 marnowalas z mezem idiota a kolejne 10 juz we wlasnym zakresie.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • zebra12 15.08.08, 09:55
    Kobieto, nie mów lepiej nic, bo mi ciśnienie skacze! Nie znasz mojego męża i
    guzik wiesz! On by sobie bimbał na Twoje dziecko i wtedy byś dopiero widziała.
    Co proponujesz? Hę?
  • purpurowa_komnata 15.08.08, 10:30
    Ja proponuje zakupić własne podupniki i nosić ze sobą-mówiąc ojcu
    dzieci-zamontuj w samochodzie na przejazd to nie zapłacisz mandatu-
    skoro inaczej nie rozumie.
    Wiem nie jestem Gosiawink
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • wieczna-gosia 15.08.08, 11:04
    zebro- zalezy jakby sobie bimbal i jak bardzo bym mu chciala dowalic. Z
    perspektywy nieosobistej, ale bliskich mi osob- te matki, ktore dowalaly mezom
    najmniej- najlepiej na tym wyszly. Ojcowie alimenty placa, spotykaja sie z
    dziecmi (jeden z panow dojrzal do tego po 5 latach) i mozna isc dalej. Jedna
    kolezanka odebrala panu prawa rodzicielskie ale tam bylo ewidentne ze pan jest
    swirem i ze mu sie poglebia. Ale mam i takie kolezanki, ktore dowalaja eksiom od
    10 lat wet za wet- panowie msciwie alimentow nie placa bo uwazaja ze jak eksia
    msciwa i spotkania limituje to im wolno, paie mowia "no tak czego sie po nim
    spodziewac" i sie odgrywaja i luzik. I kazda strona ma swoje racje tylko co z tego.
    Wiec ci powiem Zebra- ze kupilabym dodatkowe poddupniki bo to wygoda. I wydajac
    dzieci ojcu- wydawalabym je z poddupnikami w siatce UCZULAJAC dzieci (ojca swoja
    droga ale dzieci) na to ze maja mi z tymi poddupnikami wrocic. Skoro poj
    trzylatek jest w stanie o fotelik sie upomniec to twoje dziewczyny chyba sa
    starsze a przynajmniej wiekszosc.
    Poza tym zebro- poszlabym do psychiatry po prochy na depresje, gdyz moim zdaniem
    masz conajmniej poczatki depresji i stad ogolna niemoc.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • kali_pso 15.08.08, 09:41
    Co ja mam zrobić?


    Nic. Będziesz miała kolejny punkt przeciwko mężowi do umieszczenia w
    pozwie rozwodowymwinkP

    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • dlania 15.08.08, 09:58
    Może zacznijmy od tego, że ja bym nie dała dzieci pod opieke komus, kto je bije,
    zastrasza i kogo dzieci się boja. Poddupnik to najmniejszy problem w całej tej
    chorej sytuacji.
    --
    SummertimeCowboy
    Three_Thoughts
    wspomnieńczar
  • moofka 15.08.08, 10:10
    na zdrowy rozum podpupnik nie jest zadna ochrona tylko ma podwyzszyc dziecko,
    zeby mu pasy szly jak nalezy, wiec i gruba ksiazka moze byc ;D

    monsz niech se kupi podpupnik nawet jezeli tylko sporadycznie dziecko wozi
    kosztuje jakies 20 zl, jak juz ktos pisal
  • mama_dzidziusia 15.08.08, 10:22
    Dlania, Ty byś może nie dała temu panu dzieci, ale zebra nie ma nic przeciwko. W
    końcu dzieci traumy nie mają po tych pasach uncertain
  • mama_kotula 15.08.08, 10:27
    mama_dzidziusia napisała:

    > Dlania, Ty byś może nie dała temu panu dzieci, ale zebra nie ma nic przeciwko.

    No. Nie ma nic przeciwko, ponieważ boi się, że jak nie wyda, zgarnie wp.dol od
    szanownego małżonka.

    > W końcu dzieci traumy nie mają po tych pasach uncertain

    Poczytaj wątki Zebry najpierw, a potem może się konstruktywnie wypowiedz smile

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • mama_dzidziusia 15.08.08, 10:52
    Pewnie niewiele wiem o jej sytuacji, ale sama tak napisała w jednym z wątków.
    Jak coś przekręciłam to bardzo mi przykro.
  • dlania 15.08.08, 11:34
    Mnie tez jakos utkwiło w pamięci, że Zebra twierdziła, że metody wychowawcze jej
    męża, czyli pas, kij od miotły czy inny kabel, nie są takie złe, skoro jej
    dzieci traumy po tym żadnej nie mają.
    Kotula, ja może mało rozumiem sytuację, więc wytłumacz: po co sie w ogóle
    zadawać z wiesniakiem bez honoru, twarzy,a choćby i jasy (zawsze to byłoby
    jakies wytłumaczenie), bamskim i dziecięcym bokserem?
    --
    SummertimeCowboy
    Three_Thoughts
    wspomnieńczar
  • gryzelda71 15.08.08, 11:37
    Bo to chyba od charakteru zależy.Niektóre muszą nieść krzyż.A im większy tym lepiej.
  • mama_dzidziusia 15.08.08, 11:45
    Czyli wychodzi na to, że nic nie przekręciłam. Szkoda...
  • mama_kotula 15.08.08, 11:55
    >Kotula, ja może mało rozumiem sytuację, więc wytłumacz: po co sie w >ogóle zadawać z wiesniakiem bez honoru, twarzy,a choćby i jasy >cryingzawsze to byłoby jakies wytłumaczenie), bamskim i dziecięcym bokserem?

    Ale ja nie pisałam że ty nie rozumiesz sytuacji tongue_out, to mama_dzidziusia nie bardzo kuma tongue_out

    I też nie widzę powodu, aby się z takim zadawać, dlatego też nie mam i nie chcę mieć ŻADNEGO kontaktu z ojcem moich dzieci - i bardzo to sobie chwalimy smile
    On pewnie też, bo mu tak wygodnie. A ja z nim walczyć nie zamierzam, co by sobie rąk gównem nie pobrudzić. Co więcej, mam nadzieję, że nigdy w życiu już go nie zobaczymy (co jest bardzo możliwe ze względu na moje ugruntowane już plany emigracji na stałe w baaardzo odległe rejony).


    --
    Rozmówcę, z którym się nie zgadzamy, eliminujemy z dyskursu, sugerując mu wizytę u psychiatry.
  • mama_kotula 15.08.08, 11:57
    "w końcu dzieci nie miały traumy po tych pasach"
    boszzz, zaćmienie - ja pomyślałam, że chodzi o skrót myślowy o jeżdżenie bez
    pasów i poddupnika.
    czas na czwartą kawę big_grinDDD

    no bo faktycznie, chodziło o wieszak - tylko to mam na swoje usprawiedliwienie

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie
    różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • mama_dzidziusia 15.08.08, 12:06
    Przyznałam, że nie znam sytuacji, ale chyba nie jest to konieczne żeby ocenić
    tamtą wypowiedź. Wieszak czy pas i tak wiadomo o co chodzi.
  • mama_kotula 15.08.08, 12:16
    mama_dzidziusia napisała:
    > Przyznałam, że nie znam sytuacji, ale chyba nie jest to konieczne > żeby
    ocenić tamtą wypowiedź. Wieszak czy pas i tak wiadomo o co
    > chodzi.

    Tłumaczę ci, że "pasy" użyte przez ciebie momentalnie skojarzyły mi się z pasami
    samochodowymi, a nie z laniem na dupę big_grinDDD. I dlatego zdziwiłam się, że łączysz
    je z traumą big_grinD
    Tak, że pomyłka moja, nieporozumienie, ot co.


    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • dlania 15.08.08, 12:16
    mama_kotula napisała:
    Co więcej, mam nadzieję, że nigdy w życiu już go ni
    > e zobaczymy (co jest bardzo możliwe ze względu na moje ugruntowane już plany em
    > igracji na stałe w baaardzo odległe rejony).
    >
    Niewidzenia z byłym jak najbardziej ci zycze, ale z ta emigracją.... mam
    nadzieje, że nie chcesz wybyc na jakies zadupie bez internetu?wink


    --
    SummertimeCowboy
    Three_Thoughts
    wspomnieńczar
  • mama_kotula 15.08.08, 12:18
    >Niewidzenia z byłym jak najbardziej ci zycze, ale z ta
    >emigracją.... mam nadzieje, że nie chcesz wybyc na jakies zadupie bez internetu?wink

    Korea Pd to chyba nie zadupie...? tongue_out
    Dlania, ja bez netu bym umarła w ciągu miesiąca. Z głodu tongue_outPP = bo komp + net to główne narzędzie zarobkowe moje i mojego mężczyzny.

    --
    - ...wilki uratowały mnie przed wilkołakami?
    - Wszystko w porządku, sir. Kiedy się pan zastanowi, to właściwie niczym się nie różni od tego, gdyby przed wilkołakami uratowali pana ludzie.
  • dlania 15.08.08, 12:27
    No to jedźcie sobiewink Będziesz nam stawiać sake czy inne azjatyckie paskudztwo
    co wieczór. Tylko czyj wieczór - Twój czy nasz? hmmm...
    --
    SummertimeCowboy
    Three_Thoughts
    wspomnieńczar
  • morgen_stern 15.08.08, 10:39
    Kto ma czasem ochotę przełożyć zebrę przez kolano i wlać parę solidnych klapów?

    --
    "Miłość jest odpowiedzią, ale kiedy czekasz na odpowiedź, seks zadaje całkiem
    interesujące pytania" (W.Allen)
  • mama_kotula 15.08.08, 10:40
    morgen_stern napisała:

    > Kto ma czasem ochotę przełożyć zebrę przez kolano i wlać parę solidnych klapów?

    Nieeee, klapsy dla mnie wiążą się z przyjemnością, tu w ogóle nie mam ochoty na
    coś takiego.
    Ciebie przełożę, chcesz? wink



    --
    "Do jaskini trollu, bo nadchodzi drużyna pierścienia" - by krc0
  • morgen_stern 15.08.08, 10:43
    Dlaczego byłam pewna, że coś takiego napiszesz... tongue_out
    Kiedy będziesz w stolicy? wink)

    --
    "Gdy mężczyzna i kobieta się pobiorą, stają się jednym ciałem; pytanie tylko
    czyim?" (H.L. Mencken)
  • mama_kotula 15.08.08, 10:44
    morgen_stern napisała:

    > Dlaczego byłam pewna, że coś takiego napiszesz... tongue_out

    Bo mnie znasz...? tongue_out

    > Kiedy będziesz w stolicy? wink)

    Diabli wiedzą, terminy nam się przesuwają uncertain
    Ale jak będę, nie omieszkam sie spotkać. I przełożyć ewentualnie big_grinDD


    --
    "Wędhrowało gęsie jajo z hrakiem Niebohrakiem, z kogutem PIJAKIEM..." - by Anulka tongue_out
  • morgen_stern 15.08.08, 10:45
    Trzymam za słowo hehehe

    --
    "Gdy mężczyzna i kobieta się pobiorą, stają się jednym ciałem; pytanie tylko
    czyim?" (H.L. Mencken)
  • malgra 15.08.08, 10:44

    Art. 39.
    (...)
    3. W pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do
    12 lat, nie przekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub
    innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka
    oraz właściwym warunkom technicznym.

    --
    www.suwaczek.pl/cache/44d511886f.png
  • zebra12 15.08.08, 12:20
  • purpurowa_komnata 15.08.08, 12:49
    Oj Zebra-przecież Ci napisałam że za brak jest mandat-a poza tym
    jeśli ojciec nie dba o dziecko to MUSISZ zadbać o jego
    bezpieczeństwo TY-niestety życie jest usłane różami-jedni stąpają
    głównie po płatkach a inni po kolcach...To nie jest niestety nic
    niezwykłego.
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • purpurowa_komnata 15.08.08, 12:59
    Teoretycznie chodzi o podwyższenie dziecka do conajmniej 150 cm aby
    można było zastosować pasy "dla dorosłych". Ale w praktyce jest
    tak,że przeważnie policja nawet wyrośniętemu dziecku poniżej 12 lat
    nie przepuszcza i rodzice mają madnat do zapłacenia-trzeba się
    przecież wykazywać...A artykuł podany już przecież nie jest do końca
    precyzyjny-bo nie jest napisane "prosto z mostu" co w przypadku
    młodszego dziecka ale mierzącego np 160 cm.Widocznie ustawodawca
    uznał,że takich dzieci nie ma...
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • zebra12 15.08.08, 12:34
    Zadałam tylko proste pytanie, żeby mieć argument, gdy mąż znów przyjedzie po
    dzieci bez podpupnika. A Wy od razu mi dowalacie. Jasne,. on jest ok, a ja do
    d...y, bo im nie kupiłam zapasowego podpupnika. Zrozumcie, że mój mąż nie jeździ
    swoim autem, tylko z różnymi kolegami. Podpupnik zostanie u jego mamy, bo jemu
    się nie chce nieść. A dziecko i tak ma plecak ze swoimi ciuchami.
    I druga rzecz: bardzo bym chciała, zeby dzieci NIE BRAŁ
    Ale sąd przyznał mu widzenia i tak jest, że muszę mu je dawać. Oczywiscie śledzę
    sytuację i na razie dziecka nie uderzył. Jeśli znów się coś takiego wydarzy to
    będę interweniować. Byłam u psychologa, dzwoniłam na policję, gdy bił. I co?
    Powiedzieli mi, że MUSZĄ BYĆ ŚLADY!!!!!!!!! A tych nie było. Każdy mnie
    spławiał. Ale już mnie wcześniej koleżanka ostrzegała, ze nic nie zrobię, bo ją
    też tak na policji (pobitą) spławili. I bardzo proszę, zeby wypowiadały się
    osoby, które czytały moje posty i znają moją sytuację. Już samo to, co się
    dzieje w moim życiu nie jest dla mnie łatwe, a jeszcze komentarze co niektórych,
    zupełnie mnie dobijają.
    I dodam: NIE MOGĘ POZBAWIć MĘŻA PRAW RODZICIELSKICH, NIE MOGĘ NIE POZWOLIć SIę
    WIDYWAć Z DZIEĆMI, BO NIE MAM ZADNYCH DOWODóW!!!!!!!!!!! Zrozumcie to w końcu!
    Sąd nakazał mi wydawać mu dzieci i muszę tak zrobić.
    O niebezpiecznych warunkach w jakich przewozi dzieci mówiłam u mediatora, to
    tylko pojawił się wpis, że "mąż odpowiada za dzieci podczas ich pobytu i niego"
    I TYLE!
    A tym, co uważają, że jestem taka biedna niezaradna, życzę, by jednak sami nie
    musieli się przekonywać na własnej skórze jak to jest być bezsilnym w walce o
    swoje dzieci.


    niedawno widziałam program na TVN o dziewczynce, którą ojciec molestował. Sąd
    przyznał mu widzenia dzieckiem! Nic nie pomogło. W końcu matka poprosiła o
    pomoc telewizję.
    Kto by się tam moimi dziećmi przejmował, skoro w tak poważnej sytuacji wymiar
    sprawiedliwosci działa na niekorzyść dziecka. Kobieta miała dowody, a ja nie mam
    NIC!


    Dlatego zanim coś powiecie, to przemyślcie to! Bo WAsze słowa ranią. A już dość
    życie daje mi w d..ę.
  • kali_pso 15.08.08, 12:40
    Zadałam tylko proste pytanie, żeby mieć argument, gdy mąż znów
    przyjedzie po
    dzieci bez podpupnika.


    I co Ci da ta informacja?
    Z tego co piszesz, jakoś nie wygląda, aby ten facet przejął się
    Twoim "argumentem"...

    Co do pobić- robiłaś obdukcję? Bo to jest główny dowód.
    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • dlania 15.08.08, 12:44
    Własnie o to chodzi Zebra (przynajmniej mi), żeby ci tak dac w d.., żebys
    wreszcie przestała z siebie robic ofiare i zaczeła sie bronic, walczyc.
    Nie ty jedna jestes w takiej sytuacji, kotula wyżej pisała że jej sie udało to,
    co dla ciebie jest niemozliwe bo sąd, bo policja.
    A jeszcze mnie intryguje - twoje dszieci juz dosyc duże są , nie? One nic do
    powiedzenia nie mają? Cieszą się, że jadą do tatusia?
    --
    SummertimeCowboy
    Three_Thoughts
    wspomnieńczar
  • zebra12 15.08.08, 13:17
    Ta ośmiolatka. Najstarsza nie była od pół roku i nie chce, a małą mam dawać jak
    skończy 3 latka. I tak sobie tego nie wyobrażam. Cyba pojadę z nią. Trudno,
    niech mnie zlinczują, muszę.
    A wiedza o przewożeniu dzieci jest mi potrzebna, bo w razie czego zadzwonię na
    policję. Nie byłam pewna, czy tak można przewieźć dziecko, czy nie, bo zawsze
    miałam fotelik i podwyższenie.
    Dziś mam nastrój bojowy! Więc drżyjcie narody!!!
  • gryzelda71 15.08.08, 13:29
    Zebra,od roku zadajesz pytanie o jeździe bez fotelika.Od roku laski piszą ,ze
    nie można,wiec za miesiąc ponownie zadasz pytanie?
  • arioso1 15.08.08, 14:36
    Zapewniam Was ,że jeśli zebra12 dostanie rozwód a nastapi to
    wkrótce, to pierwszym jej krokiem jest pismo do sadu o pozbawienie
    w;adzy rodzicielskiej, bądz przynajmniej o ograniczenie,z
    mozliwościa wiedzeń w obecności zebry bez żadnych wyjazdów.zebra
    jest nieco zagubiona, tu chce dzieci bronic a zaraz pozwala im
    jechac dla swietego spokoju.Córka zebry 8 latka chetnie jezdzi z
    ojcem bo on ja przekupuje,starsza tez jeżdzi jak jej cos tata
    obieca i zabiera do marketów, wiem ze to dziwna sytuacja ale póki
    co jest to mniejsze zło narazie tak musi byc ,dzieci muszą z nim
    sie jeszcze pomęczyć i przy tym zebra.To wszystko dla dobra sytuacji.
    Zebra jest emocjonalnie szantazowana przez rodzinę ,nie może sie
    od tego uwolnic poniewaz jest od niej zalezna-głównie jej matka
    dyryguje i kontroluje zebry życie poczawszy od podstawowych
    czynności po większe dylematy-zebra nie może się sprzeciwic bo jest
    zależna od pomocy rodziców dopóki najmłodsza córka nie pojdzie do
    przedszkola.Nie naskakujcie na nią az tak, jej sa potrzebne kopy w
    tyłek ale one w tej chwili ja tylko dołuja bardziej.zebra musi
    zmienic całe CALE swoje zycie i wtedy wyjdzie na prostą,poczawszy ze
    jest niewolnica własnych dzieci skończywszy na braku samoakceptacji
    i trudnej sytuacji rodzinnej.Ona nawet nie ma komu się zwierzyc, ze
    wszystkim walczy sama, większośc decyzji podejmuje jej matka-miota
    sie pomiedzy swoja racja a racja matki a wymusicielami-dziecmi.
    To do Was przychodzi , to was pyta, czesto sa to pytania głupie,
    powtarzające sie ale to jest jej jedyny kontakt, to sygnał ze
    potrzebuje napisac cokolwiek.owszem skoro jej maz nie wezmie
    poddupnika to z poduszka tez nie bedzie chodził ale to nie jest
    powód aby jej dokopywac.Zapewniam kazda z was ,że nie chciałybyscie
    być na jej miejscu, gdzie własnego życia kobieta nie ma, nie ma nic
    swojego nawet zdania- wszystko musi robic pod dyktando innych bo w
    przeciwnym razie zostanie w jeszcze gorszej sytuacji.Zebra małymi
    kroczkami idzie do przodu , powoli uwalnia sie z tego obłędu,
    najpierw męża wyeliminuje, potem żądy matki, a potem juz z górki,
    potem uwierzy ze mozna i będzie sama sobie sterem i okretem i nie
    bedzie musiała pytać czy lepszy poddupnik czy poduszka.

    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/arioso1.html
  • purpurowa_komnata 15.08.08, 14:43
    Arioso1- nie wiesz jakie ma doświadcznia każda z nas a poza tym nikt
    Zebrze źle nie życzy-wręcz odwrotnie. Zauważ jednak łaskawie,że za
    szczęście własne Zebry oraz jej dzieci odpowiada Zebra a nie jej
    matka np.i to żadne tłumaczenie. Ma bardzo trudną sytuację i ja jej
    życzę oraz w to wierzę,że jej się uda wszystko poukładać.
    --
    Próbujesz mnie obrazić?-i tak Ci się nie uda wink.Zrób sobie dobrą
    herbatę- to również może sprawić przyjemność...
  • kali_pso 15.08.08, 14:45
    Nie musisz nikogo zapewniać- żadna z nas na pewno nie marzy o byciu
    na miejscu Zebry. Poza tym- nic nie będzie łatwe- Zebra jest osoba o
    skopanej samoocenie( czym można tłumaczyć trwanie w zwiazku z tym
    człowiekiem aż 12 lat) i bez naprawdę dobrego specjalisty na prostą
    nie wyjdzie, nie ma się co oszukiwac, że sam fakt otrzymania rozwodu
    tutaj coś pomoże. Bo później będzie oskarżać siebie o rozwalenie
    dzieciom rodziny( może juz to się dzieje?) itp.


    Zebra małymi
    > kroczkami idzie do przodu , powoli uwalnia sie z tego obłędu,
    > najpierw męża wyeliminuje, potem żądy matki, a potem juz z górki


    Przestrzegam przed hurraoptymizmemwinkP
    Juz kiedyś Zebra pisała tutaj, że wychodzi na prostą, a po postach
    widać, że niekoniecznie. Najlepiej zakłada małe cele i kolejny
    stawiać sobie po osiągnieciu poprzedniego- to nie pójdzie z górki,
    tylko będzie musiała ostro pod ta górkę wchodzić.
    --
    "(...) większość naszych polityków wierzy, że jak się zamówi mszę w
    intencji płodności, to Polska dziećmi stanie niczym kościołami"

    Magdalena Środa
  • arioso1 15.08.08, 16:11
    widzisz ja mieszkam obok zebry i w realu widzę co sie dzieje- tez
    często jej uswiadamiam pewne rzeczy i mmo iz przytakuje za chwile
    robi co innego-ale ona jest w takiej sytuacji w ktorej poprostu na
    razie musi tak być- jak jest, idzie do przodu , niektórzy jej
    rzucaja kłody pod nogi a niektórzy ją pchaja dalej-ona nie ma wiary
    w to co robi,ze jest słuszne , jej trzeba tej wiary , ja wierzę i
    powtarzam jej codziennie ze bedzie dobrze sama przeszłam swoje i
    wiem jak jej cięzko, zebra nie jest glupia jest juz zmęczona tym
    jej pogmatwanym życiem-ale ona dzis pełna optymizmu jutro się
    załamuje-staram sie ja podnosic na duchu staram sie ją pokierować,
    czekamy na rozwód i ona wie że ja osobiście napisze pismo o
    ograniczenie praw, i wysle w jej imieniu jak nie bedzie chciała, bo
    jej maz to kupa gnoju , nawet nie wiecie jak to jest go zobaczyc i
    stac koło niego 5 minut-jaki to jest ech normalnie mnie az nosi...
    zebra poprostu nie umie uwierzyc ze moze zmienić swoje życie -czy
    specjalista? niby chodziła kilka razy ale jakos nic nie wyszło- na
    taka wizyte tez trzeba byc gotowym-najpierw musi ona chcieć coś
    zmienic i wiedziec jak a potem specjalista ja utwierdzi że dobrze
    zrobila
    mam takie wrazenie że tak właśnie jest.GŁupio mi okropnie pisac tu
    za jej plecami , kiedy ona nie wie o tym jeszcze ale wzburza mnie
    to ze niektórzy to mysla że ona moze ta hop siup i gotowe-nie
    wiedząc jak jest.Rok temu stukałam sie po głowie jak mi opowiadała i
    zastanawiałam sie czy ona jest całkiem normalna skoro takie ma życie
    i tak sobie w tym trwa, ale z czasem dowiadywałam sie coraz wiecej
    i więcej i zrozumiałam dlaczego pewne rzeczy zebra musi tolerowac i
    na nie się poprostu godzic.Wiecie ze prawie nikt w nia nie
    wierzy> ? a jej matka mówi jej to wprost? ze zebra czasami ma
    ochote znioknąc uciec i nigdy nie wrócić? nawet dzieci sa nastawiane
    przeciwko niej, nigdzie sama nie wyjdzie ani do kina ani na kawe do
    kolezankina 10 minut-gdzie sie nie oejrzy tam dylemat z którym
    radzic sobie musi sama-czasem tutaj zapyta za co zostanie zganiona
    ze wogóle smie zapytać.Przykre to.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/arioso1.html
  • malila 15.08.08, 20:53
    zaskoczył mnie Twój poprzedni post. Bo taki właśnie obraz Zebry
    wyłaniał mi się z jej postów, które czytałam, a czytam je już długo.
    Zaskoczyłaś mnie jeszcze bardziej, kiedy napisałaś, że znasz Zebrę w
    realu i jej opis dotyczy Zebry rzeczywistej.
    Nie wiem, skąd wziął się pomysł, że ludzie zdołowani najbardziej
    potrzebują kopania. Niektorzy potrzebują, ale to nie ci, którzy
    ledwo ciągną, tylko ci, którym się nie bardzo chce. Zebra nie
    wygląda mi na taką, której się nie chce.
    --
    posłuchaj czegoś innego
  • arioso1 15.08.08, 22:06
    Jej się chce ,tylko sił jej juz brak-jest zdołowana ,a najgorsze
    jest to że musi sama spogladac w rzeczywistość- nie sie nawet komu
    wypłakać.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/u/arioso1.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka