Zbyt maly plod :( Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nie wiem czy to dobre forum,ale rowniez chodzi o zdrowie dziecka co prawda
    jeszcze nie narodzonego ale jednak...
    Chcialam zapytac ...Bo moja kolezanka jest w ciazy,dzisiaj byla na usg jest w
    5 tyg.lekarz powiedzial jej ze jak na 5 tydzien to plod jest zbyt maly,nie
    wiem dokladnie o ile za maly tzn.ile mierzy (pozniej napisze-jak sie
    dowiem),wiem tylko ze przed tym zanim lekarz zrobil ZOOM to oznajmil PANI NIE
    JEST W CIAZY po czym pozniej stwierdzil ze jest to ciaza ale o wiele za mala...
    Powiedzcie czym to grozi?Czy jest szansa ze plod NADGONI swoj wzrost?Czy to
    grozi poronieniem?Jest to ciaza poza maciczna?(z badania krwi bedzie wiedziala
    kolezanka w tygodniu)......

    Przepraszam za chaotyczna wypowiedz.
    • jaki PLOD?Na tym etapie to jajo plodowe z zarodkiem.I zapewniam Cie ze gdyby
      ciaza byla mlodsza nic by na usg nie zobaczyl.
      --
      http://lb3m.lilypie.com/8ngEp2.png
      • Ok jajo plodowe z zarodkiem.powiedzial PLOD uncertain
        --
        KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
        radosc dla Innych !
        • Sorry ale jakiś nienormalny lekarz, na tym etapie nie mozna stwierdzić ze płód
          jest za mały, niedługo powinno byc juz widoczne bijace serduszko, namów
          koniecznie koleżankę na zmiane lekarza i póki co niech sie dziewczyna nie martwi wink
    • konował, nie lekarz.
      --
      chłe, chłe
    • na pewno to jest 5-ty tydzień ciąży? czyli gdzieś tydzień po terminie mies? Bo
      jeśli tak to płód ma około 4 mm długości więc trudno stwierdzić że jest o wiele
      za mały, niech zmieni koleżanka lekarza, bo ten konował ją może niepotrzebnie
      zdenerwować a to jest zabronione w ciąży.
      --
      Julia,Maksiu i Tatiankasmile
      • Przyznam szczerze ze troche mnie zaniepokoilo w tym co piszecie.Poniewaz ja sama
        urodzilam dziecko pod opieka tego samego ginekologa co wlasnie moja kolezanka
        sie u niego teraz prowadzi.Uwazam ze byl wporzadku,dobrze sie nami
        "opiekowal",odpowiadal na wszystkie nurtujace mnie pytania,kiedy tylko mialam
        jakies niepokojace mysli byl pod telefonem i uspakajaluncertain
        Tak to jest ciaza 5 tydzien,1 tydzien po zatrzymaniu sie miesiaczki.
        Rowniez bylam w 5 tygoniu u niego na badaniach i powiedzial ze wszystko jest
        ok,ze zarodek dobrze "mierzy"...
        Czytalam wiele o tym"maly plod w 5tyg.ciazy"piszza dziewczyny ze to sie NIESTETY
        ZDAZA,oczywiscie niektore w kolejnych miesiacach nadganiaja zalegly miesiac,ale
        sa tez takie gdzie nie konczy sie to zbyt dobrze sadi rowniez w tych przypadkach
        o ktorych czytalam ,lekarz ginekolod zaleca badanie krwi.
        Moze nie jest On zly?Eh napisze do Was w tygodniu po wynikach.
        --
        KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
        radosc dla Innych !
        • Też usłyszałam że płód jest za mały bo powinno już być serce i możliwe że się
          nie rozwija. W dodatku usłyszałam to dwa razy, przy pierwszym i drugim dziecku.
          Ale wszystko było ok przy następnej wizycie.
          --
          http://dl5.glitter-graphics.net/pub/1678/1678485lypv1ewxry.gif
    • Moje dziecko też było za małe, choć było już co mierzyć. Lekarz skorygował na tej podstawie przewidywany termin porodu (przedłużył). Dla mnie to było oczywiste, bo mniej więcej wiedziałam, kiedy była owulacja - a była ze dwa tygodnie później niż wynikało to by z daty mojej ostatniej miesiączki.

      Pozdrawiam
      Jola
      • Wiesz,co? Po pierwsze na tym etapie to jest zarodek,a po drugie to
        ciekawe co ten lekarz widzial skoro zarodek ma jakies 2-5mm i czesto
        jest nie widoczny na USG. Mialbybyc miejszy niz 2mm i jeszcze dac
        sie obejrzec??? Niech sobie kolezanka narazie da na wstrzymanie i
        sie nie denerwuje-za dwa tygodnie powinno byc juz sreduszko i
        konkretny zarodek,a jak narazie to wystarczy,zeby byl 1-2 dni
        pomylki w dlugosci cyklu i blad pomiaru jest olbrzymi...
        Dodam,ze zarowno z "pustego" jaja (na tym etapie ciazy) moze byc
        dziecko jak i z prawidlowej ciazy w 8tc moze byc poronienie w 12tc.
        Nie ma zasady!!! Ta ciaza ma jeszcze dobre 2 tygodnie by sie
        spokojnie rozwijac,a dopiero potem mozna sie martwic!!!
        --
        http://women.evenhealth.com/image/c/bg1021302.jpg
        • Moim skromnym zdaniem koleżanka chyba źle zrozumiała lekarza,moze
          chodzilo mu o to ze ciaza jest zbyt "mała" czyli "młoda" to tylko 5
          tyg. żeby ją zobaczyc na usg, tzn.zarodek.U mnie w 5 tyg.było tak ze
          od lekarza wyszlam z placzem, bo lekarz na usg widział tylko samo
          puste jajo płodowe a zarodka nie było widac,niestety!a dodam ze usg
          nowe, a nie takie sprzed wojny co moze jedymie pęcherz badacwinkto tak
          na marginesie, wracajac do tematu wyslal mnie na badanie beta hcg
          mialam je zrobic 2 razy w odstepstwie 48 godzin.Jezeli wynik sie
          podwoi a u mnie tak wlasnie bylo -to jest ok, nie ma sie co martwic,
          a jezeli przyrost jest nieznaczny, badz go nie ma wtedy trzeba sie
          martwic, bo wtedy prawdopodobnie nastapilo poronienie, puste jajo
          plodowe.A za tydzien na usg ku mojemu zdumieniu na usg byl juz
          piekny zarodek,a w 7 ym tygodniu zaczelo bic juz serduszkowinkdlatego
          wiec niech kolezanka narazie nie zmienia lekarza bo lekarz nie mial
          pewnie zlych zamiarow, tylko niech sie wybierze na badanie beta hcg
          a pozniej z wynikami niech leci do swojego gina i wtedy bedzie
          wiedziec na czym stoi i nie bedzie sie niepotrzebnie denerwowac!wink
          --
          Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz, co ci się trafi!
    • Bzdury jakies.
      Po cholerę w ogóle robić USG w 5 tyg?
      Niech idzie za miesiąc to coś zobaczy.
      Lekarz pewnie prywatny i ze 100pln wziął za to "badanie"?



      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
      • Pierwsza ciaza...sama rozumiesz...chciala isc jak tylko sie dowiedziala wiec
        poszla smile a lekarz prywatny i wzial 300$ (nie mieszkamy w Polsce)
        --
        KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
        radosc dla Innych !
    • W 5 tc plod nie moze byc ani za maly, ani za duzy, bo w ogole nie ma mowy o
      plodzie na tym etapie ciazy. Nawet zarodek w tak wczesnej ciazy nie jest
      widoczny. Jedyne, co moze byc za male na tym etapie to pecherzyk, ale to tez
      niczego nie przesadza. Wiec albo lekarz - idiota, a niestety cala masa takich
      konowalow od siedmiu bolesci, albo kolezanka cos zle zrozumiala.
      • Aha, jezeli pecherzyk jest w macicy, to nie jest to ciaza pozamaciczna.
        Badanie krwi tez nie jest rozstrzygajace. Ja bym radzila poczekac i za okolo 2
        tygodnie isc do innego lekarza. W 5tc standardowo nie lata sie na USG.
        • Dokladnie. W 5 tc widac najwyzej pecherzyk ciazowy, najczesciej bez
          zarodka w srodku. To zdecydowanie za wczesnie na usg, bo czesto po
          prostu jeszcze nic a nic nie widac.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/eiktdqk3yckh6cd1.png
    • I po co sie tak katowac? Ciaza 5 tygodniowa? Rownie dobrze mogla byc 3
      tygodniowa, albo 7 tygodniowa. Po co robic USG w 5 tygodniu? W dodatku gdy
      jeszcze tak naprawde nie wiadomo, czy ciaza sie utrzyma. Chyba tylko po to, zeby
      sie troche pozadreczac. Glupota.


      ---------

      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
      patetycznie i lekko mrocznawo.
      • Oooooooo widze ze kolezanka d.o.s.i.a. tak latwo nie daje za
        wygrana, tylko dalej bedzie krytykowac osoby w ciazy ktore zadaja
        pytanie na ktore nie znaja odpowiedzi a ty sie najwyrazniej
        wymadrzasz jakbys wszystkie rozumy pozjadala.I chyba czytac nie
        umiesz bo w innym poscie Ci napisalam zmien forum,a nie
        temat....hehehhehehwink i nie wyładowuj swojej flustracji na kobietach
        w ciazy bardzo cie o to prosze, bo....myszy Cię zjedzą!winkpozdrawiam
        --
        Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz, co ci się trafi!
        • A oprocz tego cos madrego masz do powiedzenia?

          Moze poradzisz dziewczynom, zeby pierwsze usg robily w pierwszym tygodniu?



          ---------

          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
          patetycznie i lekko mrocznawo.
          • wiesz bardzo śmieszą mnie twoje infantylne wypowiedzi, radze
            najpierw pomysl-pozniej napisz,albo mam lepszy pomysł wogóle nic nie
            pisz, bo sie kompromitujesz na tym forum!!!ja juz sie wypowiedzialam
            w tym watku na ten temat i nie bede sie powtarzac,ty bys pewnie
            poradzila zeby wogole nie robily usg czy to 5 czy 35 tydzien -bo po
            co niby, no nie?
            --
            Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz, co ci się trafi!
            • Uwazam, ze USG w 5 tygodniu ciazy to glupota. 5 tygodni od daty ostatniej
              miesiaczki oznacza, ze zarodek ma ok. 3 tygodni, tak? Wiec po cholere badac,
              skoro taki zarodek mozna poronic sto razy, a za dwa miesiace byc znowu w ciazy?

              USG po ukonczeniu pierwszego trymestru ok. 10-12 tygodnia przynajmniej nie
              rozbudza nadziei.



              ---------

              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
              patetycznie i lekko mrocznawo.
              • ja tez nie jestem za tym zeby usg wykonywac tak wczesnie w 5
                tyg.sama sie na tym przejechalam bo mialam wtedy zrobione przez
                lekarza i to wg mnie nie potrzebnie bo nie bylo jeszcze zarodka, ale
                jak sie dlugo czeka na dziecko i nic i nic i tu w koncu cos to po
                tescie z moczu po oczekiwanym terminie miesiaczki leci sie do
                lekarza potwierdzic ten fakt.Tak?mam racje czy nie?taka jest kolej
                rzeczy?a to jest decyzja lekarza, to on wykonuje usg bo to on jest
                lekarzem i to on sie zna na tym!nie chce tu obwiniac lekarzy ze za
                wczesnie wykonuja usg, ale moze najpierw powinno zlecic sie badania,
                chociazby hcg-po ktorym mozna wywnioskowac czy ciaza rosnie czy nie
                i odczekac do okolo 8-10 tygodnia i dopiero wtedy zrobic usg.
                --
                Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz, co ci się trafi!
                • Ciesze sie, ze zrozumialas to co chcialam powiedziec. Zgadzam sie z tym co
                  napisalas.

                  Ja rozumiem, ze wiele osob dlugo czeka na dziecko i chca o ciazy wiedziec jak
                  najszybciej. Tylko ten pospiech niczemu i nikomu nie sluzy i moze prowadzic
                  tylko do niepotrzebnego rozczarowania. Dlatego uwazam, ze nie nalezy ani na
                  zapas cieszyc sie, ani martwic tak mloda ciaza.


                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                  patetycznie i lekko mrocznawo.
              • chyba nie wiesz sama co piszesz,u mnie bylo tak,ze 2 dni nie
                dostalam @ na 3 dzien zrobilam test a za 2 dni po tym bylam u
                lekarza i co? i byl to 5tc,a za 3 dni po wizycie zobaczylam
                plamienie,potem pojawilo sie znowu za 2 dni i juz bylam znowu u
                lekarza,okazalo sie,ze jest to 6tc i 1 dzien i bilo
                serduszko,dostalam leki podtrzymujace i mam teraz prawie 4
                miesieczne dziecko,a kto wie,moze gdyby olala sprawe to bym
                poronila,a zapewne tak by sie stalo madralinska babo!
                • Gratuluje dziecka.

                  Gdybys nie poszla do lekarza tydzien po miesiaczce, moglabys poronic. Nie
                  wiedzac, ze bylas w ciazy, prawdopodobnie pomyslalabys, ze spoznil Ci sie okres.
                  Byc moze zdarzylo Ci sie to kilka razy i nawet o tym nie wiesz. Taka prawda.


                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                  patetycznie i lekko mrocznawo.
                  • Skoro tak dobrze nam idzie "gdybanie", to idźmy krok dalej: (zakładając
                    czysto teoretycznie i abstrahując od tej konkretnej sytuacji) równie
                    dobrze z różnych powodów mogła to być jedyna szansa na ciążę. Ot, było
                    - minęło i nie wróci. Do wyboru mamy w efekcie realne dziecko albo
                    kolejne nieskuteczne próby.
                    Kto dobrowolnie rezygnuje z szansy - ręka do góry! wink
                    • Idac Twoim tokiem myslenia, to kazda kobieta po pierwszej miesiaczce powinna jak
                      najszybciej zachodzic w ciaze, zeby "zlapac" okazje, bo inaczej nie wiadomo ile
                      ciaz zdarzy poronic w zyciu, a byc moze byly one jedynymi szansami na ciaze...
                      Przyznasz, ze to idiotyczne. Pomysl, ze przez 10 lat, kiedy to dziewczyny nawet
                      nie mysla o zajsciu w ciaze, marnuje sie ok. 120 JAJ. A jak kobieta czeka do po
                      trzydziestki to nawet 240! Ile udanych ciaz mogloby z tego byc, prawda? Idac
                      Twoja logika - jak mozna dopuscic do takiego marnotrastwa, skoro kolejnej ciazy
                      moze nie byc.

                      Glupie jest martwienie sie na zapas, moim zdaniem. Nic nie wskazuje na to, zeby
                      naturalne poronienia zarodka w jakikolwiek sposob wskazywaly na niemozliwosc
                      zajscia w ciaze w pozniejszym czasie. Dlatego kazdy lekarz leczacy bezplodnosc
                      powie, ze ROK staran to minimum gdy mozna w ogole zaczac mowic o problemie, i
                      wlicza sie w to wczesne poronienia. Podobnie, nikt przy zdrowych zmyslach nie
                      powie, ze kobieta, ktora stracila zarodek w 5 tygodniu, stracila ostatnia szanse
                      na dziecko. Byc moze jedna na milion tak, ale bez przesady, podobnie jak jej
                      kolezanka, ktora nigdy w ciazy nie byla, a wlasnie zaliczyla wczesna menopauze.

                      Do konca nie wiemy dlaczego natura pozbywa sie tak mlodych zarodkow. Byc moze
                      winna nierownowaga hormonalna i dlatego dzialaja te wszystkie dupastony. Ale
                      czesto sa to zarodki zwyczajnie uszkodzone, niezdolne do dalszego rozwoju ze
                      wzgledu na wady genetyczne i nieprawidlowa replikacje genow. Czy kazda
                      dziewczyna, zanim zdecyduje sie ciaze podtrzymac robi badania genetyczne, czy
                      zarodek nie jest uszkodzony? A co z wadami ukrytymi? Czy naprawde warto brac to
                      ryzyko na siebie? Nie wiem. Dlatego mialam nadzieje dowiedziec sie, jakie sa
                      rzeczywiste medyczne wskazania na ratowanie ciazy w pierwszym trymestrze, skoro
                      w innych krajach nikt tego nie robi. Oprocz steku wyzwisk nie uslyszalam
                      takowego wyjasnienia.

                      O ile jeszcze rozumiem niecierpliwosc, gdy dziewczyna ma 40 lat, to panikowanie
                      przy pierwszym pustym zarodku w wieku np. 25 lat jest przegieciem.


                      ---------

                      A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
                      patetycznie i lekko mrocznawo.
                      • Nie, nie każda dziewczyna i nie przy każdej ciąży, czy wręcz przy
                        każdym okresie. Argument o marnotrawieniu 120 jaj jest w tej dyskusji
                        nadużyciem. Przeliczmy to na zużywanych liczbę plemników, dane będą
                        jeszcze bardziej porażające wink I też nic z tego nie będzie wynikało.
                        Przede wszystkim mówimy o ŚWIADOMEJ decyzji, świadomym planowaniu. To
                        różnica. I świadomym wyborze. Jeśli lekarz mówi Ci, że pozwalacie
                        decydować naturze, nie podejmujecie żadnych kroków, a Ty się z tym
                        zgadzasz - to ok. To Twoja decyzja. Nie każdy jednak musi się z nią
                        zgodzić.
                        Pamiętam kilka lat temu dyskusję w moim domu. Mój ojciec również
                        wysuwał argumenty, że dawniej kobiety rodziły w czasie prac na polu i
                        dzieci rodziły się zdrowe, że starsze pokolenie twarde było, natura
                        sama eliminowała słabe osobniki, o podtrzymaniu ciąż, alergiach,
                        astmach, dysleksjach (przypominam, że przytaczam tylko argumenty
                        "nieco" starszego pokolenia) nikt nie słyszał. A teraz medycyna
                        wtrąca się w każdy aspekt życia i ludzie żyją, jak żyją.
                        Po drugiej stronie siedział ginekolog (mamy ich kilku w najbliższym
                        otoczeniu). Stwierdził krótko: wszystko to prawda. Co mam jednak
                        powiedzieć kobiecie, która lada chwila może stracić ciążę: że nie
                        pomogę jej, choć wiem, że mam możliwości i potrafię z nich
                        skorzystać??? Która z tych kobiet dobrowolnie w takiej sytuacji się
                        na to zgodzi??? Promil???? Zdecydowana większość będzie chciała
                        utrzymać ciążę.
                        Kilka dni po tej rozmowie znalazłam się w szpitalu z zagrożeniem
                        poronienia. To nawet nie była połowa ciąży. Mój ojciec z nerwów nie
                        mógł spać, przeżywał to chyba na równi z nami. Dziś oczywiście
                        zakochany jest we wnuczce po uszy i nie wyobraża sobie, że mogłoby
                        jej nie być. Do dyskusji nie wracam.
                        Dlaczego tak bardzo się rozpisuję??? Otóż wiele zależy od naszego
                        nastawienia. Raz jeszcze powtarzam: jeżeli godzisz się z tak surowym
                        podejściem do tematu, to gratuluję (bez ironii) opanowania i
                        podejścia.
                        Ja po moich doświadczeniach wiem, że jeżeli jest cień szansy, to z
                        niej skorzystam. Nie chciałabym przeżyć kolejnego poronienia i wiem,
                        że nikomu (nawet największym twardzielom) nie życzę takiego
                        doświadczenia.
                        Co więcej, jeśli chodzi o wady ukryte, to NIGDY nie masz pewności,
                        czy dziecko urodzi się zdrowe. I nie pomoże tu naturalna selekcja w
                        postaci poronienia. Nigdy więc nie masz gwarancji, co jest lepszym
                        wyborem: pogodzić się z poronieniem i decyzjami natury, czy na
                        przekór nim walczyć o dziecko.
                        Powtarzam: jak się okazuje, nie wszystko zależy wyłącznie od
                        medycyny. Spore znaczenie ma również nasze nastawienie. I dokonywane
                        wybory.
                        • Oczywiście, miało być: liczbę zużywanych plemników. Sorki za mimowolny
                          szyk przestawny.
                        • Cytuje: "Która z tych kobiet dobrowolnie w takiej sytuacji się
                          na to zgodzi??? Promil???? Zdecydowana większość będzie chciała
                          utrzymać ciążę."

                          Bez przesady, nie wiem, o co toczycie taka wojne. Ja rowniez nie jestem za
                          podtrzymywaniem tak wczesnych ciaz na sile. Uwazam, ze natura sama powinna
                          zadecydowac. I jestem naprawde przekonana, ze poronienie jest duzo lepszym
                          wyjsciem niz urodzenie chorego dziecka. Jak ciaza jest zdrowa i silna, to sie i
                          tak utrzyma, jesli nie, to lepiej, ze natura sama ja eliminuje.
                          Widze, ze to niepopularny poglad niestety. Rozmawialam o tym z dwoma lekarzami.
                          Jeden z nich powiedzial, ze ginekolodzy na sile i za wszelka cene staraja sie
                          podtrzymac kazda ciaze, nawet jesli natura chce ja odrzucic i jest
                          prawdopodobienstwo jakis wad, ale decyzja nalezy do mnie. Drugi lekarz
                          powiedzial, ze moj tok myslenia jest racjonalny i logiczny. Jestem po
                          poronieniu. Wiem, ze moj lekarz prowadzacy juz traktuje mnie jako potencjalna
                          ciezarna specjalnej troski i juz teraz zapowiedzial mi terapie hormonalna przed
                          zajsciem i w czasie ciazy, zeby dac ciazy szanse. I wiecie co? Ja sie na ta
                          terapie nie zgodze.
                          A teraz mozecie sie wyzywac nie tylko na d.o.s.i, ale rowniez na mnie wink
                        • Ja to wszystko rozumiem. Gdybym stracila 3 ciaze to pewnie
                          zrobilabym wszystko, zeby chronic kolejna. Nie ma w tym nic
                          dziwnego, bo takie sa ludzkie uczucia. I pisze o tym od poczatku, co
                          spowodowalo ataki na mnie, ze jestem nieczula, bo "dopiero" trzecia
                          ciaza sie wg. mnie liczy. A mnie wcale nie chodzi o wartosciowanie,
                          ktora ciaza wazniejsza, tylko o stwierdzenie faktu, ze racjonalnie
                          rzecz ujmujac strata ciazy np. w 5 tygodniu to zjawisko normalne. Po
                          prostu.

                          Mysle, ze robi sie krzywde tym dziewczynom, ktorym wmawia sie, ze
                          wazne jest ratowanie kazdego zarodka. Ktore leza, biora zwolnienia
                          przy pierwszej ciazy i tone lekow na podtrzymanie. Dlaczego?
                          Dlatego, ze zamiast po prostu przebolec strate i starac sie na nowo,
                          dziewczyny rozdrapuja rany, zastanawiaja sie, czy to nie ich wina
                          (bo np. wziely lek przeciwalergiczny, jak jedna tu z dziewczyn na
                          forum), czy na pewno maja jeszcze szanse na dziecko i zadaja pytania
                          jak maja zyc z taka strata. Zauwazcie ze gros kobiet, ktore sa na
                          zwolnieniu na zagrozona ciaze, to kobiety, ktore juz maja za soba
                          donoszona ciaze! Dodatkowo czytajac to forum ma sie wrazenie, ze
                          90% ciaz to ciaze zagrozone!

                          Mysle, ze przydaloby sie bardziej racjonalne podejscie do tematu. I
                          tyle.


                          > skorzystać??? Która z tych kobiet dobrowolnie w takiej sytuacji
                          się na to zgodzi??? Promil???? Zdecydowana większość będzie chciała
                          > utrzymać ciążę.

                          Odpowiadajac na Twoje pytanie. Czy ja zdecydowalabym sie utrzymac
                          ciaze? Hmmm. Mam w zyciu kilka spoznionych okresow, byc moze bylam
                          wtedy w ciazy, nie wiem. Nie rozpamietuje tego. Czy gdybym
                          wiedziala, czy chcialabym podtrzymac? I tak i nie. Jestem sporo po
                          trzydziestce, wiec prawdopodobnie tak. Ale w dalszym ciagu nie
                          widzialabym jakie znaczenie mialoby to, czy leze w domu, czy nie.
                          Byc moze zdecydowalabym sie na leki, i zrobila na wszelki wypadek
                          badania genetyczne. Ale raczej nie przywiazywalabym sie do ciazy za
                          wszelka cene.



                          ---------

                          A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                          jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                          • I znowu wracamy do fundamentalnej kwestii wyboru smile A właściwie
                            możliwości jego dokonania.
                            Rozumiem i akceptuję fakt, że istnieje grupa kobiet, które
                            podejrzewając, że są w ciąży decydują się na jej potwierdzenie w 12
                            tygodniu lub jeszcze później. Mają do tego prawo i nie robią nic
                            karalnego.
                            Dlaczego jednak mamy piętnować kobiety, które z różnych względów
                            decydują się na znacznie wcześniejszą wizytę u lekarza??? Korzystają
                            z dokładnie tych samych metod! Sama przyznałaś, że nie wiesz, jak
                            zachowałabyś się w określonej sytuacji. Nie odmawiaj więc tak
                            kategorycznie prawa do podjęcia samodzielnej decyzji innym. Część
                            kobiet będzie się stresowała, czekając na wczesny wynik, inna będzie
                            sobie czyniła wyrzuty, że czegoś zaniechała. Nie ma idealnych
                            wyborów, tak jak i nie ma identycznych ciąż. Każdy przypadek jest
                            inny, tak jak różne motywy nami kierują.
                            To trochę tak, jak z wizytą u dentysty (przepraszam, jeśli przykład
                            jest nieco trywialny). Mój ojciec korzysta ze zwykłego gabinetu w
                            małej przychodni, ja płacę nieco więcej, ale korzystam z lepszego
                            sprzętu w prywatnym gabinecie. Wiem jednak, że są gabinety jeszcze
                            lepiej wyposażone i za jeszcze większe honoraria. Jeśli ktoś
                            decyduje się skorzystać z ich usług - ma do tego prawo. To JEGO
                            decyzja i z pewnością kieruje się określonymi powodami. Tyle.
                            A przy okazji: nie każda bardzo wcześnie zagrożona ciąża związana
                            jest z chorym płodem. Tak jak i nie każda prawidłowo przebiegająca
                            kończy się szczęśliwym urodzeniem zdrowego dziecka (i nie mówię tu o
                            problemach okołoporodowych). Mówię o tym, że nie należy generalizować
                            i autorytatywnie narzucać swoich poglądów.
                            • > Dlaczego jednak mamy piętnować kobiety, które z różnych względów
                              > decydują się na znacznie wcześniejszą wizytę u lekarza???


                              Ja nikogo nie pietnuje. Ja sie tylko dziwie po co, skoro obejrzenie
                              ciazy w tak mlodym stadium niczego nie gwarantuje.

                              Ja sie zastanawiam dlaczego tak inne jest podejscie w innych
                              krajach. Nie wiem. Moze to polskie jest lepsze, a zachodnie godne
                              potepienia. Dlatego spytalam. Byc moze polscy ginekolodzy maja
                              wieksza wiedze ich koledzy na zachodzi, stad ich decyzja o
                              podtrzymywaniu ciazy. Byc moze sa badania, ktore wskazuja, ze
                              lezenie MA wplyw na wczesna ciaze i szanse jej rozwuju. O to
                              pytalam. A moze na zachodzi badania wykazaly, ze sa to bezsensowne
                              wysilki, ze leki i lezenie maja wartosc placebo i podtrzymywanie
                              ciazy na sile rodzi wiecej problemow. Nie wiem. Zastanawiam sie.

                              ---------

                              A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                              jest patetycznie i lekko mrocznawo.
                              • A ja myślę, że poziom wiedzy i doświadczeń zarówno polskich, jak i
                                zachodnich lekarzy w tym zakresie jest podobny. Polska to nie jest
                                tzw. trzeci świat i nikt tu zaprzyjaźnionego znachora z kadzidełkiem
                                do położnicy nie wzywa. No, chyba, że na wyraźne życzenie tej
                                ostatniej. Jak jej to pomoże - droga wolna wink
                                A wracając serio, to może to też kwestia osobistych przekonań i
                                doświadczeń??? Jeżeli jednemu lekarzowi kolejne próby podtrzymania
                                wczesnej ciąży kończyły się urodzeniem kalekiego dziecka lub
                                kolejnymi poronieniami, z biegiem lat może być zwolennikiem
                                naturalnych metod. Inny, po szczęśliwych porodach, będzie próbował
                                walczyć. To chyba nie tylko kwestia samych badań, ale i doświadczeń.
                                Co więcej, zauważ, że to też są ludzie i mają prawo do własnego
                                zdania i własnych przekonań. Część decyduje się na wykonywanie tzw.
                                pełnego wachlarza świadczeń (ogłoszenia aaaaaaa....), inni będą
                                ciągani za własne poglądy po sądach, ale od pewnych zasad nie
                                odstąpią. Część specjalizuje się w in vitro, inni wspierają
                                przygotowania projektu ustawy zabraniającej tych metod. Osobiście
                                uważam, że póki co - najważniejsze jest, że kobieta w każdej chwili
                                ma możliwość dokonania wyboru. W tym wyboru lekarza i oferowanych
                                przez niego metod.
                                Ja mam kiepskie wyniki testu Pappa w zakresie ZD. Lekarz zaproponował
                                mi amnio, ale po zastanowieniu nie skorzystałam z tego badania.
                                Uznałam, że: a. uzyskana wiedza do niczego mi się nie przyda, b.
                                ryzyko poronienia jest niewspółmierne do ew. korzyści z badania.
                                Cieszę się jednak, że miałam możliwość wyboru. Cała reszta (w tym
                                delikatny niepokój, czy wręcz stres, który z tego powodu będę
                                odczuwała do końca ciąży) to już tylko efekt MOJEJ decyzji.
                                • Ale nie mitologizujmy też "podtrzymywania ciąży" i ratowania za wszelką cenę.
                                  Jeśli wcześniej, przed ciążą nie zdiagnozowano źródła problemów, to
                                  wszelkie leżenie i branie leków typu Duphaston ma sens tylko w przypadku
                                  niedoboru progesteronu. Tylko i jedynie. Nie sprawi, że bardzo chory zarodek
                                  mimo to się utrzyma. Nie ma możliwości leczyć ciąży na tak wczesnym etapie. No
                                  nie ma. I to kwestia dośwaidczenia i badań.
                                  Jasne, że jeśli stoi przed tobą-lekarzem płacząca ciężarna, to wypiszesz
                                  Duphaston licząc, że a nuż się uda. Bo to lepsze niż robienie za drania bez serca.

                                  PS: Żeby nie było, że jestem bez serca, to straciłam ciążę, znam ten ból, długo
                                  siedziałam w temacie, wkręcałam się nawet na konferencję lekarską, by posłuchać
                                  co sami lekarze o tym sądzą.


                                  --
                                  Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Uważam, że ważniejszy jest tlen. Gregory
                                  House
                                  • To sobie kolezanki pogadaly...
                                    Nie myslalam ze to bedzie temat do wymieniania az takich pogladow...Ale ok jak
                                    to lubi.W kazdym razie mam odpowiedzi na swoje pytanie smile a reszta sie bawcie smile
                                    Pozdrawiam.
                                    --
                                    KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
                                    radosc dla Innych !
    • Bzdurą jest dla mnie robienie usg w 5tc...
      • Ok 6 tyg liczac od daty OM przy hcg > 750 mlU/ml powinno być widać
        jedynie pęcherzyk ciążowy.Ten pecherzyk sobie rośnie średnio 0,6-1
        mm na dobę.Kiedy osiaga 25 mm widać w nim zarodek.
        Jedyna rada jaka mi sie nasuwa.Omijac ten gabinet szerokim łukiem!
        USG nie ma sensu robić wczesniej niz 7-8 tydzień
        P.S. O płodzie mówimy gdy minie 9 tyg ciąży
        • I ja się zgadzam, że obecnie zbyt wcześnie biega się do lekarza. Większość wizyt
          kończy się później niepokojem. I proszę nie mówić, że chyba nie wiem co mówię bo
          akurat w tym temacie zycie mnie doświadczyło. Po trzech poronieniach udało mi
          się urodzić zdrowe dziecko i teraz czekam na następne. Mam swietnego lekarza
          który wręcz zakazywał mi robienie bet itp, nie szukał zarodka od pierwszych
          tygodni i nie faszerował lekami zbyt wcześnie. Widac mój organizm wiedział, że
          coś jest nie tak skoro wcześniejsze ciąże odrzucił. Zawsze mówił-poczekajmy
          spokojnie jeszcze tydzień zobaczymy co będzie. Gdy widział szanse dopiero
          wdrożył leczenie. I myślę że podjął dobrą decyzje. Teraz robi się test w dniu
          albo nawet przed terminem miesiączki i niestety często jest płacz gdy do
          utrzymania ciąży nie dojdzie, po co tak się stresować?
    • Jakbym czytała swoją historię. Ja mam tyłozgięcie więc obraz
      zniekształcony, 3 tyg pozniej juz było ok a teraz Asia ma 2 latka.
      Pozdrawiam
      • u mnie było podobnie o 2 tyg nie zgadzała sie wielkości płodu bo USG oblicza
        wielkosc zaleznie od daty ostatniej @.Ja zaszłam w ciąże 2 dni przed planowaną @
        a nie w dniach"płodnych" od razu mówiłam o tym lekarzowi bo on stwierdził że
        zarodek jest za mały.Moze jest inna data poczęcia i stąd rozbieżności ja akurat
        dokładnie znałam datę poczęcia bo akurat małż był w domusmile)
        --
        Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu Najwyższą
        Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi
        "Pies To Jebał"
    • Dzieki za komentarze!
      Bylysmy na USG w 7 tygodniu (kilka dni temu) oczywiscie z wynikami krwi w
      odstepach 48h,beta sie nie podwoila uncertain miala urosnac do 14 a byla 11,z
      czyms.Aczkolwiek na USG bilo juz serduszko smilesmilesmile i "zarodek"mierzy tyle ile
      powinen smilesmile wszystko jest dobrze!
      Pozdrawiam.
      --
      KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
      radosc dla Innych !

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.