Dodaj do ulubionych

Zbyt maly plod :(

08.10.09, 21:26
Nie wiem czy to dobre forum,ale rowniez chodzi o zdrowie dziecka co prawda
jeszcze nie narodzonego ale jednak...
Chcialam zapytac ...Bo moja kolezanka jest w ciazy,dzisiaj byla na usg jest w
5 tyg.lekarz powiedzial jej ze jak na 5 tydzien to plod jest zbyt maly,nie
wiem dokladnie o ile za maly tzn.ile mierzy (pozniej napisze-jak sie
dowiem),wiem tylko ze przed tym zanim lekarz zrobil ZOOM to oznajmil PANI NIE
JEST W CIAZY po czym pozniej stwierdzil ze jest to ciaza ale o wiele za mala...
Powiedzcie czym to grozi?Czy jest szansa ze plod NADGONI swoj wzrost?Czy to
grozi poronieniem?Jest to ciaza poza maciczna?(z badania krwi bedzie wiedziala
kolezanka w tygodniu)......

Przepraszam za chaotyczna wypowiedz.
Edytor zaawansowany
  • 08.10.09, 21:33
    jaki PLOD?Na tym etapie to jajo plodowe z zarodkiem.I zapewniam Cie ze gdyby
    ciaza byla mlodsza nic by na usg nie zobaczyl.
    --
    http://lb3m.lilypie.com/8ngEp2.png
  • 08.10.09, 23:52
    Ok jajo plodowe z zarodkiem.powiedzial PLOD uncertain
    --
    KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
    radosc dla Innych !
  • 09.10.09, 11:39
    Sorry ale jakiś nienormalny lekarz, na tym etapie nie mozna stwierdzić ze płód
    jest za mały, niedługo powinno byc juz widoczne bijace serduszko, namów
    koniecznie koleżankę na zmiane lekarza i póki co niech sie dziewczyna nie martwi wink
  • 09.10.09, 13:09
    konował, nie lekarz.
    --
    chłe, chłe
  • 09.10.09, 15:27
    na pewno to jest 5-ty tydzień ciąży? czyli gdzieś tydzień po terminie mies? Bo
    jeśli tak to płód ma około 4 mm długości więc trudno stwierdzić że jest o wiele
    za mały, niech zmieni koleżanka lekarza, bo ten konował ją może niepotrzebnie
    zdenerwować a to jest zabronione w ciąży.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
  • 09.10.09, 22:20
    Przyznam szczerze ze troche mnie zaniepokoilo w tym co piszecie.Poniewaz ja sama
    urodzilam dziecko pod opieka tego samego ginekologa co wlasnie moja kolezanka
    sie u niego teraz prowadzi.Uwazam ze byl wporzadku,dobrze sie nami
    "opiekowal",odpowiadal na wszystkie nurtujace mnie pytania,kiedy tylko mialam
    jakies niepokojace mysli byl pod telefonem i uspakajaluncertain
    Tak to jest ciaza 5 tydzien,1 tydzien po zatrzymaniu sie miesiaczki.
    Rowniez bylam w 5 tygoniu u niego na badaniach i powiedzial ze wszystko jest
    ok,ze zarodek dobrze "mierzy"...
    Czytalam wiele o tym"maly plod w 5tyg.ciazy"piszza dziewczyny ze to sie NIESTETY
    ZDAZA,oczywiscie niektore w kolejnych miesiacach nadganiaja zalegly miesiac,ale
    sa tez takie gdzie nie konczy sie to zbyt dobrze sadi rowniez w tych przypadkach
    o ktorych czytalam ,lekarz ginekolod zaleca badanie krwi.
    Moze nie jest On zly?Eh napisze do Was w tygodniu po wynikach.
    --
    KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
    radosc dla Innych !
  • 10.10.09, 15:39
    Też usłyszałam że płód jest za mały bo powinno już być serce i możliwe że się
    nie rozwija. W dodatku usłyszałam to dwa razy, przy pierwszym i drugim dziecku.
    Ale wszystko było ok przy następnej wizycie.
    --
    http://dl5.glitter-graphics.net/pub/1678/1678485lypv1ewxry.gif
  • 10.10.09, 18:07
    Moje dziecko też było za małe, choć było już co mierzyć. Lekarz skorygował na tej podstawie przewidywany termin porodu (przedłużył). Dla mnie to było oczywiste, bo mniej więcej wiedziałam, kiedy była owulacja - a była ze dwa tygodnie później niż wynikało to by z daty mojej ostatniej miesiączki.

    Pozdrawiam
    Jola
  • 11.10.09, 16:48
    Wiesz,co? Po pierwsze na tym etapie to jest zarodek,a po drugie to
    ciekawe co ten lekarz widzial skoro zarodek ma jakies 2-5mm i czesto
    jest nie widoczny na USG. Mialbybyc miejszy niz 2mm i jeszcze dac
    sie obejrzec??? Niech sobie kolezanka narazie da na wstrzymanie i
    sie nie denerwuje-za dwa tygodnie powinno byc juz sreduszko i
    konkretny zarodek,a jak narazie to wystarczy,zeby byl 1-2 dni
    pomylki w dlugosci cyklu i blad pomiaru jest olbrzymi...
    Dodam,ze zarowno z "pustego" jaja (na tym etapie ciazy) moze byc
    dziecko jak i z prawidlowej ciazy w 8tc moze byc poronienie w 12tc.
    Nie ma zasady!!! Ta ciaza ma jeszcze dobre 2 tygodnie by sie
    spokojnie rozwijac,a dopiero potem mozna sie martwic!!!
    --
    http://women.evenhealth.com/image/c/bg1021302.jpg
  • 11.10.09, 17:19
    Moim skromnym zdaniem koleżanka chyba źle zrozumiała lekarza,moze
    chodzilo mu o to ze ciaza jest zbyt "mała" czyli "młoda" to tylko 5
    tyg. żeby ją zobaczyc na usg, tzn.zarodek.U mnie w 5 tyg.było tak ze
    od lekarza wyszlam z placzem, bo lekarz na usg widział tylko samo
    puste jajo płodowe a zarodka nie było widac,niestety!a dodam ze usg
    nowe, a nie takie sprzed wojny co moze jedymie pęcherz badacwinkto tak
    na marginesie, wracajac do tematu wyslal mnie na badanie beta hcg
    mialam je zrobic 2 razy w odstepstwie 48 godzin.Jezeli wynik sie
    podwoi a u mnie tak wlasnie bylo -to jest ok, nie ma sie co martwic,
    a jezeli przyrost jest nieznaczny, badz go nie ma wtedy trzeba sie
    martwic, bo wtedy prawdopodobnie nastapilo poronienie, puste jajo
    plodowe.A za tydzien na usg ku mojemu zdumieniu na usg byl juz
    piekny zarodek,a w 7 ym tygodniu zaczelo bic juz serduszkowinkdlatego
    wiec niech kolezanka narazie nie zmienia lekarza bo lekarz nie mial
    pewnie zlych zamiarow, tylko niech sie wybierze na badanie beta hcg
    a pozniej z wynikami niech leci do swojego gina i wtedy bedzie
    wiedziec na czym stoi i nie bedzie sie niepotrzebnie denerwowac!wink
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz, co ci się trafi!
  • 11.10.09, 17:17
    Bzdury jakies.
    Po cholerę w ogóle robić USG w 5 tyg?
    Niech idzie za miesiąc to coś zobaczy.
    Lekarz pewnie prywatny i ze 100pln wziął za to "badanie"?



    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
  • 27.10.09, 05:25
    Pierwsza ciaza...sama rozumiesz...chciala isc jak tylko sie dowiedziala wiec
    poszla smile a lekarz prywatny i wzial 300$ (nie mieszkamy w Polsce)
    --
    KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
    radosc dla Innych !
  • 11.10.09, 17:39
    W 5 tc plod nie moze byc ani za maly, ani za duzy, bo w ogole nie ma mowy o
    plodzie na tym etapie ciazy. Nawet zarodek w tak wczesnej ciazy nie jest
    widoczny. Jedyne, co moze byc za male na tym etapie to pecherzyk, ale to tez
    niczego nie przesadza. Wiec albo lekarz - idiota, a niestety cala masa takich
    konowalow od siedmiu bolesci, albo kolezanka cos zle zrozumiala.
  • 11.10.09, 17:42
    Aha, jezeli pecherzyk jest w macicy, to nie jest to ciaza pozamaciczna.
    Badanie krwi tez nie jest rozstrzygajace. Ja bym radzila poczekac i za okolo 2
    tygodnie isc do innego lekarza. W 5tc standardowo nie lata sie na USG.
  • 11.10.09, 18:06
    Dokladnie. W 5 tc widac najwyzej pecherzyk ciazowy, najczesciej bez
    zarodka w srodku. To zdecydowanie za wczesnie na usg, bo czesto po
    prostu jeszcze nic a nic nie widac.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/eiktdqk3yckh6cd1.png
  • 11.10.09, 18:30
    I po co sie tak katowac? Ciaza 5 tygodniowa? Rownie dobrze mogla byc 3
    tygodniowa, albo 7 tygodniowa. Po co robic USG w 5 tygodniu? W dodatku gdy
    jeszcze tak naprawde nie wiadomo, czy ciaza sie utrzyma. Chyba tylko po to, zeby
    sie troche pozadreczac. Glupota.


    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 11.10.09, 19:13
    Oooooooo widze ze kolezanka d.o.s.i.a. tak latwo nie daje za
    wygrana, tylko dalej bedzie krytykowac osoby w ciazy ktore zadaja
    pytanie na ktore nie znaja odpowiedzi a ty sie najwyrazniej
    wymadrzasz jakbys wszystkie rozumy pozjadala.I chyba czytac nie
    umiesz bo w innym poscie Ci napisalam zmien forum,a nie
    temat....hehehhehehwink i nie wyładowuj swojej flustracji na kobietach
    w ciazy bardzo cie o to prosze, bo....myszy Cię zjedzą!winkpozdrawiam
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz, co ci się trafi!
  • 11.10.09, 21:21
    A oprocz tego cos madrego masz do powiedzenia?

    Moze poradzisz dziewczynom, zeby pierwsze usg robily w pierwszym tygodniu?



    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 11.10.09, 21:49
    wiesz bardzo śmieszą mnie twoje infantylne wypowiedzi, radze
    najpierw pomysl-pozniej napisz,albo mam lepszy pomysł wogóle nic nie
    pisz, bo sie kompromitujesz na tym forum!!!ja juz sie wypowiedzialam
    w tym watku na ten temat i nie bede sie powtarzac,ty bys pewnie
    poradzila zeby wogole nie robily usg czy to 5 czy 35 tydzien -bo po
    co niby, no nie?
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz, co ci się trafi!
  • 11.10.09, 21:58
    Uwazam, ze USG w 5 tygodniu ciazy to glupota. 5 tygodni od daty ostatniej
    miesiaczki oznacza, ze zarodek ma ok. 3 tygodni, tak? Wiec po cholere badac,
    skoro taki zarodek mozna poronic sto razy, a za dwa miesiace byc znowu w ciazy?

    USG po ukonczeniu pierwszego trymestru ok. 10-12 tygodnia przynajmniej nie
    rozbudza nadziei.



    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 11.10.09, 22:06
    ja tez nie jestem za tym zeby usg wykonywac tak wczesnie w 5
    tyg.sama sie na tym przejechalam bo mialam wtedy zrobione przez
    lekarza i to wg mnie nie potrzebnie bo nie bylo jeszcze zarodka, ale
    jak sie dlugo czeka na dziecko i nic i nic i tu w koncu cos to po
    tescie z moczu po oczekiwanym terminie miesiaczki leci sie do
    lekarza potwierdzic ten fakt.Tak?mam racje czy nie?taka jest kolej
    rzeczy?a to jest decyzja lekarza, to on wykonuje usg bo to on jest
    lekarzem i to on sie zna na tym!nie chce tu obwiniac lekarzy ze za
    wczesnie wykonuja usg, ale moze najpierw powinno zlecic sie badania,
    chociazby hcg-po ktorym mozna wywnioskowac czy ciaza rosnie czy nie
    i odczekac do okolo 8-10 tygodnia i dopiero wtedy zrobic usg.
    --
    Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz, co ci się trafi!
  • 11.10.09, 22:22
    Ciesze sie, ze zrozumialas to co chcialam powiedziec. Zgadzam sie z tym co
    napisalas.

    Ja rozumiem, ze wiele osob dlugo czeka na dziecko i chca o ciazy wiedziec jak
    najszybciej. Tylko ten pospiech niczemu i nikomu nie sluzy i moze prowadzic
    tylko do niepotrzebnego rozczarowania. Dlatego uwazam, ze nie nalezy ani na
    zapas cieszyc sie, ani martwic tak mloda ciaza.


    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 11.10.09, 23:57
    chyba nie wiesz sama co piszesz,u mnie bylo tak,ze 2 dni nie
    dostalam @ na 3 dzien zrobilam test a za 2 dni po tym bylam u
    lekarza i co? i byl to 5tc,a za 3 dni po wizycie zobaczylam
    plamienie,potem pojawilo sie znowu za 2 dni i juz bylam znowu u
    lekarza,okazalo sie,ze jest to 6tc i 1 dzien i bilo
    serduszko,dostalam leki podtrzymujace i mam teraz prawie 4
    miesieczne dziecko,a kto wie,moze gdyby olala sprawe to bym
    poronila,a zapewne tak by sie stalo madralinska babo!
  • 12.10.09, 00:24
    Gratuluje dziecka.

    Gdybys nie poszla do lekarza tydzien po miesiaczce, moglabys poronic. Nie
    wiedzac, ze bylas w ciazy, prawdopodobnie pomyslalabys, ze spoznil Ci sie okres.
    Byc moze zdarzylo Ci sie to kilka razy i nawet o tym nie wiesz. Taka prawda.


    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 12.10.09, 08:31
    Skoro tak dobrze nam idzie "gdybanie", to idźmy krok dalej: (zakładając
    czysto teoretycznie i abstrahując od tej konkretnej sytuacji) równie
    dobrze z różnych powodów mogła to być jedyna szansa na ciążę. Ot, było
    - minęło i nie wróci. Do wyboru mamy w efekcie realne dziecko albo
    kolejne nieskuteczne próby.
    Kto dobrowolnie rezygnuje z szansy - ręka do góry! wink
  • 12.10.09, 09:43
    Idac Twoim tokiem myslenia, to kazda kobieta po pierwszej miesiaczce powinna jak
    najszybciej zachodzic w ciaze, zeby "zlapac" okazje, bo inaczej nie wiadomo ile
    ciaz zdarzy poronic w zyciu, a byc moze byly one jedynymi szansami na ciaze...
    Przyznasz, ze to idiotyczne. Pomysl, ze przez 10 lat, kiedy to dziewczyny nawet
    nie mysla o zajsciu w ciaze, marnuje sie ok. 120 JAJ. A jak kobieta czeka do po
    trzydziestki to nawet 240! Ile udanych ciaz mogloby z tego byc, prawda? Idac
    Twoja logika - jak mozna dopuscic do takiego marnotrastwa, skoro kolejnej ciazy
    moze nie byc.

    Glupie jest martwienie sie na zapas, moim zdaniem. Nic nie wskazuje na to, zeby
    naturalne poronienia zarodka w jakikolwiek sposob wskazywaly na niemozliwosc
    zajscia w ciaze w pozniejszym czasie. Dlatego kazdy lekarz leczacy bezplodnosc
    powie, ze ROK staran to minimum gdy mozna w ogole zaczac mowic o problemie, i
    wlicza sie w to wczesne poronienia. Podobnie, nikt przy zdrowych zmyslach nie
    powie, ze kobieta, ktora stracila zarodek w 5 tygodniu, stracila ostatnia szanse
    na dziecko. Byc moze jedna na milion tak, ale bez przesady, podobnie jak jej
    kolezanka, ktora nigdy w ciazy nie byla, a wlasnie zaliczyla wczesna menopauze.

    Do konca nie wiemy dlaczego natura pozbywa sie tak mlodych zarodkow. Byc moze
    winna nierownowaga hormonalna i dlatego dzialaja te wszystkie dupastony. Ale
    czesto sa to zarodki zwyczajnie uszkodzone, niezdolne do dalszego rozwoju ze
    wzgledu na wady genetyczne i nieprawidlowa replikacje genow. Czy kazda
    dziewczyna, zanim zdecyduje sie ciaze podtrzymac robi badania genetyczne, czy
    zarodek nie jest uszkodzony? A co z wadami ukrytymi? Czy naprawde warto brac to
    ryzyko na siebie? Nie wiem. Dlatego mialam nadzieje dowiedziec sie, jakie sa
    rzeczywiste medyczne wskazania na ratowanie ciazy w pierwszym trymestrze, skoro
    w innych krajach nikt tego nie robi. Oprocz steku wyzwisk nie uslyszalam
    takowego wyjasnienia.

    O ile jeszcze rozumiem niecierpliwosc, gdy dziewczyna ma 40 lat, to panikowanie
    przy pierwszym pustym zarodku w wieku np. 25 lat jest przegieciem.


    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 12.10.09, 10:14
    Nie, nie każda dziewczyna i nie przy każdej ciąży, czy wręcz przy
    każdym okresie. Argument o marnotrawieniu 120 jaj jest w tej dyskusji
    nadużyciem. Przeliczmy to na zużywanych liczbę plemników, dane będą
    jeszcze bardziej porażające wink I też nic z tego nie będzie wynikało.
    Przede wszystkim mówimy o ŚWIADOMEJ decyzji, świadomym planowaniu. To
    różnica. I świadomym wyborze. Jeśli lekarz mówi Ci, że pozwalacie
    decydować naturze, nie podejmujecie żadnych kroków, a Ty się z tym
    zgadzasz - to ok. To Twoja decyzja. Nie każdy jednak musi się z nią
    zgodzić.
    Pamiętam kilka lat temu dyskusję w moim domu. Mój ojciec również
    wysuwał argumenty, że dawniej kobiety rodziły w czasie prac na polu i
    dzieci rodziły się zdrowe, że starsze pokolenie twarde było, natura
    sama eliminowała słabe osobniki, o podtrzymaniu ciąż, alergiach,
    astmach, dysleksjach (przypominam, że przytaczam tylko argumenty
    "nieco" starszego pokolenia) nikt nie słyszał. A teraz medycyna
    wtrąca się w każdy aspekt życia i ludzie żyją, jak żyją.
    Po drugiej stronie siedział ginekolog (mamy ich kilku w najbliższym
    otoczeniu). Stwierdził krótko: wszystko to prawda. Co mam jednak
    powiedzieć kobiecie, która lada chwila może stracić ciążę: że nie
    pomogę jej, choć wiem, że mam możliwości i potrafię z nich
    skorzystać??? Która z tych kobiet dobrowolnie w takiej sytuacji się
    na to zgodzi??? Promil???? Zdecydowana większość będzie chciała
    utrzymać ciążę.
    Kilka dni po tej rozmowie znalazłam się w szpitalu z zagrożeniem
    poronienia. To nawet nie była połowa ciąży. Mój ojciec z nerwów nie
    mógł spać, przeżywał to chyba na równi z nami. Dziś oczywiście
    zakochany jest we wnuczce po uszy i nie wyobraża sobie, że mogłoby
    jej nie być. Do dyskusji nie wracam.
    Dlaczego tak bardzo się rozpisuję??? Otóż wiele zależy od naszego
    nastawienia. Raz jeszcze powtarzam: jeżeli godzisz się z tak surowym
    podejściem do tematu, to gratuluję (bez ironii) opanowania i
    podejścia.
    Ja po moich doświadczeniach wiem, że jeżeli jest cień szansy, to z
    niej skorzystam. Nie chciałabym przeżyć kolejnego poronienia i wiem,
    że nikomu (nawet największym twardzielom) nie życzę takiego
    doświadczenia.
    Co więcej, jeśli chodzi o wady ukryte, to NIGDY nie masz pewności,
    czy dziecko urodzi się zdrowe. I nie pomoże tu naturalna selekcja w
    postaci poronienia. Nigdy więc nie masz gwarancji, co jest lepszym
    wyborem: pogodzić się z poronieniem i decyzjami natury, czy na
    przekór nim walczyć o dziecko.
    Powtarzam: jak się okazuje, nie wszystko zależy wyłącznie od
    medycyny. Spore znaczenie ma również nasze nastawienie. I dokonywane
    wybory.
  • 12.10.09, 10:16
    Oczywiście, miało być: liczbę zużywanych plemników. Sorki za mimowolny
    szyk przestawny.
  • 12.10.09, 10:34
    Cytuje: "Która z tych kobiet dobrowolnie w takiej sytuacji się
    na to zgodzi??? Promil???? Zdecydowana większość będzie chciała
    utrzymać ciążę."

    Bez przesady, nie wiem, o co toczycie taka wojne. Ja rowniez nie jestem za
    podtrzymywaniem tak wczesnych ciaz na sile. Uwazam, ze natura sama powinna
    zadecydowac. I jestem naprawde przekonana, ze poronienie jest duzo lepszym
    wyjsciem niz urodzenie chorego dziecka. Jak ciaza jest zdrowa i silna, to sie i
    tak utrzyma, jesli nie, to lepiej, ze natura sama ja eliminuje.
    Widze, ze to niepopularny poglad niestety. Rozmawialam o tym z dwoma lekarzami.
    Jeden z nich powiedzial, ze ginekolodzy na sile i za wszelka cene staraja sie
    podtrzymac kazda ciaze, nawet jesli natura chce ja odrzucic i jest
    prawdopodobienstwo jakis wad, ale decyzja nalezy do mnie. Drugi lekarz
    powiedzial, ze moj tok myslenia jest racjonalny i logiczny. Jestem po
    poronieniu. Wiem, ze moj lekarz prowadzacy juz traktuje mnie jako potencjalna
    ciezarna specjalnej troski i juz teraz zapowiedzial mi terapie hormonalna przed
    zajsciem i w czasie ciazy, zeby dac ciazy szanse. I wiecie co? Ja sie na ta
    terapie nie zgodze.
    A teraz mozecie sie wyzywac nie tylko na d.o.s.i, ale rowniez na mnie wink
  • 12.10.09, 11:56
    Ja to wszystko rozumiem. Gdybym stracila 3 ciaze to pewnie
    zrobilabym wszystko, zeby chronic kolejna. Nie ma w tym nic
    dziwnego, bo takie sa ludzkie uczucia. I pisze o tym od poczatku, co
    spowodowalo ataki na mnie, ze jestem nieczula, bo "dopiero" trzecia
    ciaza sie wg. mnie liczy. A mnie wcale nie chodzi o wartosciowanie,
    ktora ciaza wazniejsza, tylko o stwierdzenie faktu, ze racjonalnie
    rzecz ujmujac strata ciazy np. w 5 tygodniu to zjawisko normalne. Po
    prostu.

    Mysle, ze robi sie krzywde tym dziewczynom, ktorym wmawia sie, ze
    wazne jest ratowanie kazdego zarodka. Ktore leza, biora zwolnienia
    przy pierwszej ciazy i tone lekow na podtrzymanie. Dlaczego?
    Dlatego, ze zamiast po prostu przebolec strate i starac sie na nowo,
    dziewczyny rozdrapuja rany, zastanawiaja sie, czy to nie ich wina
    (bo np. wziely lek przeciwalergiczny, jak jedna tu z dziewczyn na
    forum), czy na pewno maja jeszcze szanse na dziecko i zadaja pytania
    jak maja zyc z taka strata. Zauwazcie ze gros kobiet, ktore sa na
    zwolnieniu na zagrozona ciaze, to kobiety, ktore juz maja za soba
    donoszona ciaze! Dodatkowo czytajac to forum ma sie wrazenie, ze
    90% ciaz to ciaze zagrozone!

    Mysle, ze przydaloby sie bardziej racjonalne podejscie do tematu. I
    tyle.


    > skorzystać??? Która z tych kobiet dobrowolnie w takiej sytuacji
    się na to zgodzi??? Promil???? Zdecydowana większość będzie chciała
    > utrzymać ciążę.

    Odpowiadajac na Twoje pytanie. Czy ja zdecydowalabym sie utrzymac
    ciaze? Hmmm. Mam w zyciu kilka spoznionych okresow, byc moze bylam
    wtedy w ciazy, nie wiem. Nie rozpamietuje tego. Czy gdybym
    wiedziala, czy chcialabym podtrzymac? I tak i nie. Jestem sporo po
    trzydziestce, wiec prawdopodobnie tak. Ale w dalszym ciagu nie
    widzialabym jakie znaczenie mialoby to, czy leze w domu, czy nie.
    Byc moze zdecydowalabym sie na leki, i zrobila na wszelki wypadek
    badania genetyczne. Ale raczej nie przywiazywalabym sie do ciazy za
    wszelka cene.



    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 12.10.09, 12:29
    I znowu wracamy do fundamentalnej kwestii wyboru smile A właściwie
    możliwości jego dokonania.
    Rozumiem i akceptuję fakt, że istnieje grupa kobiet, które
    podejrzewając, że są w ciąży decydują się na jej potwierdzenie w 12
    tygodniu lub jeszcze później. Mają do tego prawo i nie robią nic
    karalnego.
    Dlaczego jednak mamy piętnować kobiety, które z różnych względów
    decydują się na znacznie wcześniejszą wizytę u lekarza??? Korzystają
    z dokładnie tych samych metod! Sama przyznałaś, że nie wiesz, jak
    zachowałabyś się w określonej sytuacji. Nie odmawiaj więc tak
    kategorycznie prawa do podjęcia samodzielnej decyzji innym. Część
    kobiet będzie się stresowała, czekając na wczesny wynik, inna będzie
    sobie czyniła wyrzuty, że czegoś zaniechała. Nie ma idealnych
    wyborów, tak jak i nie ma identycznych ciąż. Każdy przypadek jest
    inny, tak jak różne motywy nami kierują.
    To trochę tak, jak z wizytą u dentysty (przepraszam, jeśli przykład
    jest nieco trywialny). Mój ojciec korzysta ze zwykłego gabinetu w
    małej przychodni, ja płacę nieco więcej, ale korzystam z lepszego
    sprzętu w prywatnym gabinecie. Wiem jednak, że są gabinety jeszcze
    lepiej wyposażone i za jeszcze większe honoraria. Jeśli ktoś
    decyduje się skorzystać z ich usług - ma do tego prawo. To JEGO
    decyzja i z pewnością kieruje się określonymi powodami. Tyle.
    A przy okazji: nie każda bardzo wcześnie zagrożona ciąża związana
    jest z chorym płodem. Tak jak i nie każda prawidłowo przebiegająca
    kończy się szczęśliwym urodzeniem zdrowego dziecka (i nie mówię tu o
    problemach okołoporodowych). Mówię o tym, że nie należy generalizować
    i autorytatywnie narzucać swoich poglądów.
  • 12.10.09, 12:54
    > Dlaczego jednak mamy piętnować kobiety, które z różnych względów
    > decydują się na znacznie wcześniejszą wizytę u lekarza???


    Ja nikogo nie pietnuje. Ja sie tylko dziwie po co, skoro obejrzenie
    ciazy w tak mlodym stadium niczego nie gwarantuje.

    Ja sie zastanawiam dlaczego tak inne jest podejscie w innych
    krajach. Nie wiem. Moze to polskie jest lepsze, a zachodnie godne
    potepienia. Dlatego spytalam. Byc moze polscy ginekolodzy maja
    wieksza wiedze ich koledzy na zachodzi, stad ich decyzja o
    podtrzymywaniu ciazy. Byc moze sa badania, ktore wskazuja, ze
    lezenie MA wplyw na wczesna ciaze i szanse jej rozwuju. O to
    pytalam. A moze na zachodzi badania wykazaly, ze sa to bezsensowne
    wysilki, ze leki i lezenie maja wartosc placebo i podtrzymywanie
    ciazy na sile rodzi wiecej problemow. Nie wiem. Zastanawiam sie.

    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • 12.10.09, 13:19
    A ja myślę, że poziom wiedzy i doświadczeń zarówno polskich, jak i
    zachodnich lekarzy w tym zakresie jest podobny. Polska to nie jest
    tzw. trzeci świat i nikt tu zaprzyjaźnionego znachora z kadzidełkiem
    do położnicy nie wzywa. No, chyba, że na wyraźne życzenie tej
    ostatniej. Jak jej to pomoże - droga wolna wink
    A wracając serio, to może to też kwestia osobistych przekonań i
    doświadczeń??? Jeżeli jednemu lekarzowi kolejne próby podtrzymania
    wczesnej ciąży kończyły się urodzeniem kalekiego dziecka lub
    kolejnymi poronieniami, z biegiem lat może być zwolennikiem
    naturalnych metod. Inny, po szczęśliwych porodach, będzie próbował
    walczyć. To chyba nie tylko kwestia samych badań, ale i doświadczeń.
    Co więcej, zauważ, że to też są ludzie i mają prawo do własnego
    zdania i własnych przekonań. Część decyduje się na wykonywanie tzw.
    pełnego wachlarza świadczeń (ogłoszenia aaaaaaa....), inni będą
    ciągani za własne poglądy po sądach, ale od pewnych zasad nie
    odstąpią. Część specjalizuje się w in vitro, inni wspierają
    przygotowania projektu ustawy zabraniającej tych metod. Osobiście
    uważam, że póki co - najważniejsze jest, że kobieta w każdej chwili
    ma możliwość dokonania wyboru. W tym wyboru lekarza i oferowanych
    przez niego metod.
    Ja mam kiepskie wyniki testu Pappa w zakresie ZD. Lekarz zaproponował
    mi amnio, ale po zastanowieniu nie skorzystałam z tego badania.
    Uznałam, że: a. uzyskana wiedza do niczego mi się nie przyda, b.
    ryzyko poronienia jest niewspółmierne do ew. korzyści z badania.
    Cieszę się jednak, że miałam możliwość wyboru. Cała reszta (w tym
    delikatny niepokój, czy wręcz stres, który z tego powodu będę
    odczuwała do końca ciąży) to już tylko efekt MOJEJ decyzji.
  • 12.10.09, 14:35
    Ale nie mitologizujmy też "podtrzymywania ciąży" i ratowania za wszelką cenę.
    Jeśli wcześniej, przed ciążą nie zdiagnozowano źródła problemów, to
    wszelkie leżenie i branie leków typu Duphaston ma sens tylko w przypadku
    niedoboru progesteronu. Tylko i jedynie. Nie sprawi, że bardzo chory zarodek
    mimo to się utrzyma. Nie ma możliwości leczyć ciąży na tak wczesnym etapie. No
    nie ma. I to kwestia dośwaidczenia i badań.
    Jasne, że jeśli stoi przed tobą-lekarzem płacząca ciężarna, to wypiszesz
    Duphaston licząc, że a nuż się uda. Bo to lepsze niż robienie za drania bez serca.

    PS: Żeby nie było, że jestem bez serca, to straciłam ciążę, znam ten ból, długo
    siedziałam w temacie, wkręcałam się nawet na konferencję lekarską, by posłuchać
    co sami lekarze o tym sądzą.


    --
    Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Uważam, że ważniejszy jest tlen. Gregory
    House
  • 27.10.09, 05:33
    To sobie kolezanki pogadaly...
    Nie myslalam ze to bedzie temat do wymieniania az takich pogladow...Ale ok jak
    to lubi.W kazdym razie mam odpowiedzi na swoje pytanie smile a reszta sie bawcie smile
    Pozdrawiam.
    --
    KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
    radosc dla Innych !
  • 12.10.09, 06:25
    Bzdurą jest dla mnie robienie usg w 5tc...
  • 12.10.09, 09:00
    Ok 6 tyg liczac od daty OM przy hcg > 750 mlU/ml powinno być widać
    jedynie pęcherzyk ciążowy.Ten pecherzyk sobie rośnie średnio 0,6-1
    mm na dobę.Kiedy osiaga 25 mm widać w nim zarodek.
    Jedyna rada jaka mi sie nasuwa.Omijac ten gabinet szerokim łukiem!
    USG nie ma sensu robić wczesniej niz 7-8 tydzień
    P.S. O płodzie mówimy gdy minie 9 tyg ciąży
  • 12.10.09, 10:28
    I ja się zgadzam, że obecnie zbyt wcześnie biega się do lekarza. Większość wizyt
    kończy się później niepokojem. I proszę nie mówić, że chyba nie wiem co mówię bo
    akurat w tym temacie zycie mnie doświadczyło. Po trzech poronieniach udało mi
    się urodzić zdrowe dziecko i teraz czekam na następne. Mam swietnego lekarza
    który wręcz zakazywał mi robienie bet itp, nie szukał zarodka od pierwszych
    tygodni i nie faszerował lekami zbyt wcześnie. Widac mój organizm wiedział, że
    coś jest nie tak skoro wcześniejsze ciąże odrzucił. Zawsze mówił-poczekajmy
    spokojnie jeszcze tydzień zobaczymy co będzie. Gdy widział szanse dopiero
    wdrożył leczenie. I myślę że podjął dobrą decyzje. Teraz robi się test w dniu
    albo nawet przed terminem miesiączki i niestety często jest płacz gdy do
    utrzymania ciąży nie dojdzie, po co tak się stresować?
  • 12.10.09, 13:05
    Jakbym czytała swoją historię. Ja mam tyłozgięcie więc obraz
    zniekształcony, 3 tyg pozniej juz było ok a teraz Asia ma 2 latka.
    Pozdrawiam
  • 12.10.09, 13:47
    u mnie było podobnie o 2 tyg nie zgadzała sie wielkości płodu bo USG oblicza
    wielkosc zaleznie od daty ostatniej @.Ja zaszłam w ciąże 2 dni przed planowaną @
    a nie w dniach"płodnych" od razu mówiłam o tym lekarzowi bo on stwierdził że
    zarodek jest za mały.Moze jest inna data poczęcia i stąd rozbieżności ja akurat
    dokładnie znałam datę poczęcia bo akurat małż był w domusmile)
    --
    Kiedy wszystko układa się naprawdę źle, należy odnaleźć w swym sercu Najwyższą
    Formę Akceptacji Stanu Rzeczy, która brzmi
    "Pies To Jebał"
  • 27.10.09, 05:24
    Dzieki za komentarze!
    Bylysmy na USG w 7 tygodniu (kilka dni temu) oczywiscie z wynikami krwi w
    odstepach 48h,beta sie nie podwoila uncertain miala urosnac do 14 a byla 11,z
    czyms.Aczkolwiek na USG bilo juz serduszko smilesmilesmile i "zarodek"mierzy tyle ile
    powinen smilesmile wszystko jest dobrze!
    Pozdrawiam.
    --
    KOCHAC to znaczy dac TOBIE moja radosc,to Twoja radosc dla Mnie to Nasza
    radosc dla Innych !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.