nauka angielskiego w brzuszku Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Sporo słyszałam i czytałam o stymulacji dzidziusia pod względem słuchania
    angielskiego. Oczywiście, nie chodzi tu o słuchania radia czy TV, są do tego
    specjalnie przygotowane materiały. Mam pytanko, któraś z was coś takiego
    stosuje? Podobno później, po urodzeniu, w wieku 2-3 lat dziecko bez problemu
    samo chwyta obcy język.Chciałabym się dowidzieć czegoś od mam praktykujących wink
    • "Wyścig szczurów" w życiu płodowym.
    • Dzieci ogólnie w wieku 2-3 lat szybko łapią język obcy, patrzę po
      dzieciach dwujęzycznych np.

      Chyba nie ma zbyt obiegtywnych badań na ten temat, wydaje mi się to
      trochę naciągane.
    • W brzuchu to moze lekka przesada, ale mozesz od narodzin uczyc dziecka dwoch
      jezykow. Mowic raz po polsku, raz po angielsku. Albo wszystko mowic podwojnie.
      Musisz jednak wiedziec, ze po pewnym czasie dziecku jezyki sie pomieszaja i
      bedzie mowilo ani nie po polsku, ani nie po angielsku, tylko mieszanka obu
      jezykow, bo bedzie mu sie wydawac, ze to w rzeczywistosci jest tylko jeden
      jezyk. Po jakims czasie na szczescie to mija i dziecko uczy sie rozrozniac
      jezyki i przestaja mu sie mieszac. Ale powiem szczerze, ze ja, mimo iz po
      angielsku mowie biegle i jestem jezykoznawca z wyksztalcenia, troche balabym sie
      wprowadzac taka stuprocentowa dwujezycznosc u mojego dziecka, wlasnie z powodu
      tego etapu pomieszania jezykow.
      • taka propozycja to mieszanie dziecku w glowie i dlatego dla niego mama mowiaca
        dwoma jezykami to jeden jezyk.Nauka 2 jezykow jako odrebnych i rozroznianych ma
        sens gdy mama mowi do dziecka w swoim jezyku ojczystym a ojciec w swoim.Dlatego
        moje dziecko wie ze jedna rzecz na dwie nazwy i do jednej babci mowi sie po
        polsku a do drugiej po niemiecku.
        --
        http://lb4m.lilypie.com/86w6p1.png
      • Własnie tego NIE należy robić. Zasadą stosowaną przy wychowaniu dzieci
        dwujęzycznych jest jedna osoba - jeden język. Tylko wtedy dzieci uczą się
        rozrózniać oba te języki.
    • Chyba przesadzasz...
      Ale dam Ci znac za jakies 3 lata bo moje dziecko w zyciu plodowym slucha
      codziennie 3 jezykow obcych. Po urodzeniu tez bedzie mialo kontakt z 3 jezykami
      naraz. Ciekawa jestem jak sobie poradzi.
      --

      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
    • Prawda jest bardzo prosta: TAK TAK TAK! YES YES YES! Pamiętaj, że dziecko NIE
      UCZY się języka! Ten proces nazywa się akwizycją, czyli dosłownie przyswajaniem
      czegoś bardzo dla niego naturalnego. Dziecko bez trudu przyswaja język ojczysty
      także dlatego, że już w życiu płodowym SŁYSZY głos rodziców i osób z jego
      otoczenia. Rozwijające się połączenia neuronowe adaptują się do języka. KAŻDEGO!
      Istnieją badania prowadzone w Stanach i w Europie, które jasno dowodzą, ze
      dziecko, które w życiu płodowym izolowane było od dźwięków języka, rozwija się
      gorzej i ma problemy z mówieniem. Dlatego warto do dziecka mówić, gdy jest
      jeszcze w brzuszku! Także w obcym języku, bo dlaczego nie??? Dzieci
      dwujęzycznych rodziców opanowują oba języki o wiele łatwiej i szybciej, gdy
      OBOJE rodzice "uczestniczą" w ciąży. W Polsce, niestety, nie ma jeszcze
      materiałów do takiej "pracy" z dzidziusiem, ale na Zachodzie - jak najbardziej.
      Chodzi tu o język "matczyny", który różni się przecież od mowy dorosłych. Ale
      warto.
      • Przesadzacie kobiety. I to ostro. Czy Was ktos uczyl angielskiego czy
        francuskiego, gdy jeszcze bylyscie w brzuchu? I co? Gorzej sie rozwinelyscie?
        Nie skonczylyscie studiow? Nie mowicie plynnie w zadnym jezyku obcym? Jesli nie,
        to wspolczuje. MNie nikt nie uczyl. PIerwszy kontakt mialam z angielskim w
        piatej klasie podstawowki. Tak, jak to kiedys bylo w curriculum. I jakos nie
        przeszkodzilo mi to kilka lat pozniej skonczyc studiow w tym kierunku. Nie
        przeszkodzilo mi to takze skonczyc innych studiow zagranica w zupelnie innym
        jezyku i nauczyc sie jeszcze trzeciego jezyka obcego. To, czy dziecko dobrze
        przyswoi jezyk obcy zalezy glownie od jego inteligencji i zainteresowania
        materia. Takwiec nie bzikujmy. A jesli chodzi o plastycznosc mozgu, to rozne sa
        na ten temat zdania i rozne przeciwstawne badania.
      • na Zachodzie

        A co to jest ten magiczny Zachód???????
      • . Dlatego warto do dziecka mówić, gdy jest
        > jeszcze w brzuszku!
        A nie wystarczą zwykłe rozmowy, prowadzone z innymi ludźmi przez większość dnia...?

        > Chodzi tu o język "matczyny", który różni się przecież od mowy dorosłych
        Ale język matczyny nie ma wiele wspólnego z nauką języków obcych, wg mojego
        rozeznania...
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
        • "> Chodzi tu o język "matczyny", który różni się przecież od mowy dorosłych "

          A to ciekawe,a czym sie "przeciez" rozni od mowy doroslych?I co to jest "jezyk
          matczyny"?Wszak matka jest wlasnie osoba dorosla(najczesciejbig_grin).
          --
          http://lb4m.lilypie.com/S4sdp1.png
    • ale dlaczego tylko angielski???
      Może kup mu też zestawy do niemieckiego i francuskiego.
      A na balet chodzi?
    • Nie dajmy się zwariować! spokojnie zdążycie nauczyć dziecko
      angielskiego kiedy pójdzie do szkoły!
    • Mój mąż jest obcokrajowcem, więc tematem dwujęzyczności trochę się
      interesowałam. Generalnie nie polecałabym metody, że raz mówię do dziecka po
      polsku a po chwili po angielsku. Jak ktoś wcześniej pisał, dziecku wszystko się
      pomiesza, tym bardziej, że oba języki będzie słyszało od tego samego rodzica.
      Dziecko identyfikuje język z rodzicem. Nt. temat polecam książkę pt. Przeżyć
      dwujęzyczność p. Bogumiły Baumgartner.
      Dziecko ma naturalną umiejętność nauczenia się każdego języka do 3 roku życia,
      po tym okresie nie jest to już tak proste.
      Być może, jeśli będziesz słuchała nagrań, oglądała filmy w języku angielskim to
      dziecko się z nim osłucha, ale nie wydaje mi się, aby to było kluczowe w
      późniejszej nauce angielskiego
      Znam kilka par mieszanych, gdzie dzieci świetnie mówią w dwóch językach, ale
      wymaga to konsekwencji (z każdym z rodziców dziecko rozmawia tylko w jego języku).
      • > Dziecko identyfikuje język z rodzicem.

        A jeżeli rodzic jest dwujęzyczny? Albo trójjęzyczny?
        Nie wierzę w ślepe stosowanie metody jeden rodzic - jeden język. Czasami oczywiście się sprawdza, ale nie bierze pod uwagę naturalnie występującej wielojęzyczności (częstej w wielu krajach, zwykłej rzeczy także w Polsce przedwojennej)

        PS. Jesteśmy oboje dwujęzyczni (PL-EN), w domu mówimy w EN, mamy dziecko dwujęzyczne.

        --
        *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
    • nie praktykowałam bo nie widzę potrzeby ale przecież nie zaszkodzi więc
      słuchajcie jeśli masz ochotę;
      --
      blog
    • w wieku 2-3 lat dziecko zupelnie naturalnie i automatycznie uczy sie jezykow.Nie
      potrzeba do tego zadnej stymulacji w okresie zycia plodowego.
      --
      http://lb4m.lilypie.com/86w6p1.png
      • A po co dziecku 2-3 letniemu nauka języków ????
        • Po to, ze jesli w tym okresie dziecko sie jezyka nie nauczy, to juz nigdy sie go
          w 100% nie nauczy. Chodzi tu glownie o akcent i prawidlowa wymowe, z czym uczacy
          sie jezyka obcego w pozniejszym wieku maja ogromne klopoty.
          • A kto ci tak powiedział?! To o czym mówisz (critical period) kończy
            się przynajmniej kilka lat później, a i wtedy to nie jest kaplica!
            • oczywiście, że to nie "kaplica". Kto twierdzi inaczej? Po okresie lateralizacji
              po prostu człowiek nie jest w stanie przyswoić języka w sposób naturalny, tak,
              jak to robił z językiem ojczystym. Musi się go uczyć w sposób świadomy, wkuwać,
              i NIGDY nie osiągnie takiej kompetencji językowej, jak rodzimy użytkownik.
              NIGDY. Zawsze będzie wiadomo, że jest obcokrajowcem. A jak wiemy, nauka w
              późniejszym okresie kosztuje, i to sporo. Jeśli we współczesnym świecie ktoś nie
              rozumie, dlaczego warto władać drugim językiem tak, jak ojczystym, to w zasadzie
              nie ma o czym dyskutować. Wypada tylko współczuć. Ględzenie, że "później", że
              jeszcze czas", że "jeszcze się zdąży" świadczy o kompletnej nieznajomości
              zagadnienia. No ale, jak ktoś napisał, mentalności średniowiecznych chłopek nie
              da się odmienić na jednym forum. Warto poczytać literaturę (niestety, w obcych
              językach) i dowiedzieć się, jak wygląda świadomość językowa w krajach Beneluxu i
              na północy Europy, i od jakiego wieku PAŃSTWO zapewnia dostęp do tych
              sprawności. No ale po co matki-Polki mają się uczyć od tych idiotów?
              • Pytanie zasadnicze brzmi, kiedy twoim zdaniem zachodzi
                lateralizacja????
              • honoratta2003 napisała:

                > Jeśli we współczesnym świecie ktoś nie rozumie, dlaczego warto
                > władać drugim językiem tak, jak ojczystym, to w zasadzie
                > nie ma o czym dyskutować. Wypada tylko współczuć.

                Ja nie rozumiem smile
                Pozwalam Ci mi współczuć i nawoływać publicznie do współczucia mi z
                tego powodu smile

                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/8uneol2al5abde6h.png
              • Przesadzasz bo oznaczaloby to np. ze Niemiec ktory przeprowadzi sie w jakims
                wieku (po niemowlectwie) do Szwajcarii lub Irlandczyk do USA lub Hiszpan do
                Argentyny itd. ZAWSZE bedzie mial akcent miejsca pochodzenia, co po prostu nie
                jest prawda
                --
                <*>
                'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
            • No to moze wypowiem sie ja smile "Stymulacje" w brzuchu obcym jezykiem
              przechodzil przec caly okres plodowy moj straszy syn - studiowalam
              wowczas germanistyke. Zajec ok 35 godz tygodniowo, wiec powinien
              sie "osluchac" smile Bedac w wieku 2-3 lat znal niektore niemieckie
              slowa (ode mnie), wiekszego zainteresowania jezykiem nie wykazywal,
              zdolnosci jezykowych jakos tez wowczas nie zauwazylam. Gdy byl w
              wieku 6 lat przeprowadzilismy sie do Niemiec. Tutaj nauczyl sie
              jezyka od podstaw, bardzo szybko w ciagu bodajze 6 mcy swobodnie
              wypowiadal sie na rozne tematy. Czy pomogly mu w tym doswiadczenia z
              okresu prenatalnego? Nie wiem winkCo innego, gdy dziecko chodzi na
              angielki 1 raz w tygodniu a co innego, gdy dziecko w tym jezyku
              wzrasta i jest nim otoczone ze wszystkich stron (tv, przedszkole,
              rodzic mowiacy w tym jezyku ...). Ubolewam, ze syn po polsku mowi
              teraz bardzo malo - staram sie jednak mowic do niego w naszym
              rodzimym jezyku w domu. Mowic za duzo nie mowi, rozumie jednak
              ogromna czesc tego, co ktos do niego po polsku powie. Mlodszy corke
              (obecnie 2 lata) tez probuje wychowac w duchu dwujezycznosci i
              dwukulturalnosci. Czy mi sie to uda? Nie wiem. Warto jednak
              sprobowac. Wbrew pozorom nie miesza jej sie w glowie. Czytalam
              ciekawy artykul w niemieckich "Rodzicach" o tym zjawisku. Takie male
              dzieci potrafia rozrozniac, iz sa to dwa zupelnie rozne systemy
              jezykowe! Ze mama mowi "inaczej" a tata tez "inaczej". To, czy moje
              dzieci beda kontynuowaly nauke polskiego pozniej (dla nich jezyka
              obcego!), to juz ich decyzja. Na razie musza zyc z tym, co oferuje
              im mama smile A mama mowi do nich w dwoch jezykach. Teoretycznie
              powinnam TYLKO w jednym, praktycznie jest to bardzo trudne do
              wykonania sad
            • Critical pieriod zdecydowanie nie konczy sie kilka lat pozniej. Niestety nie mam
              tu przy sobie odpowiedniej literatury, zeby Ci zacytowac autorow i badania na
              ten temat.
              • Aha, ok, zle sie zrozumialysmy. Male sprostowanie: critical period rzeczywiscie
                nie konczy sie w wieku lat 3 tylko 11 - 12. Prawda jest jednak to, ze im
                wczesniej dziecko sie nauczy, tym wiecej bedzie umiec. Dowodem na to sa tzw.
                'feral children'. Im wczesniej dziecko bylo odnalezione, tym wiekszy sukces w
                nauce jezyka osiagalo. Dzieci odnalezione w wieku lat 7, 8 nigdy nie osiagaly
                takich kompetencji jezykowych, jak te odnalezione, gdy miala np. 3 lata.
                • Tak, one są dowodem na akwizycję pierwszego języka, a czy są dowodem
                  na akwizycję drugiego to nie wiemy.
                  • Co rozumiesz przez akwizycje L2? Traktujemy uczenie sie i przyswajanie jezyka
                    drugiego jako dwa odrebne procesy? Bo to zasadnicza roznica.

                    Poza tym istnieja dowody, ze nauka (jak rowniez akwizycja zreszta) jezyka
                    drugiego, trzeciego, piatego, dziesiatego po zakonczonym CP prawie nigdy nie
                    prowadzi do osiagniecia takich kompetencji jezykowych jak u native speakerow.
                    • niepotrzebnie wdajesz się w dyskusję, to nie ta płaszczyzna komunikacji.
                      A dla ścisłości - osiągnięcie kompetencji w obcym języku równej nativom jest
                      niemożliwa. i nie PRAWIE, ale ABSOLUTNIE. W piśmie - owszem, ale nie w mowie.
                      Joseph Conrad wyjechał do Anglii w wieku 17 lat, co dostał za swoje pisanie -
                      wiadomo. Ale gdy wychodził na mównicę, to ludzie wychodzili, bo go nikt nie
                      rozumiał.
                      • I na co to jest argument? Znam Amerykanów, których rodzice mówią z silnym
                        polskim akcentem, a wychodzą z wykładów prowadzonych przez Polaków po angielsku
                        (z niegorszą wymową), bo "nie rozumieją".
                        A kolejnym kontrprzykładem jest kolega ze studiów mojej anglistki, który wymowy
                        nauczył się z radia, po studiach wyjechał do Stanów i został tam prezenterem w
                        lokalnych wiadomościach.
                        --
                        Loitering with content.
                        • w zasadzie bez komentarza... Boże, czy tak naprawdę trudno czytać ze
                          zrozumieniem i choć trochę zdobywać się na logikę??? Amerykanie mają być
                          przykładem na jednorodność akcentu i wymowy? AMERYKANIE???? Kraj wuelokulturowy,
                          melting-pot, który z założenia jest społeczeństwem niehomogenicznym, gdzie każda
                          enklawa mówi swoją "angielszczyzną" i rzadko kto rozpoznaje obcokrajowca? Jaki
                          to kontrargument do mojej wypowiedzi? Matko jedyna, ręce opadają...
                          • To był kontrargument do Twojej wypowiedzi o Conradzie. Szkoda, że nie zauważyłaś.
                            >AMERYKANIE???? Kraj wuelokulturowy
                            > ,
                            > melting-pot, który z założenia jest społeczeństwem niehomogenicznym, gdzie każd
                            > a
                            > enklawa mówi swoją "angielszczyzną" i rzadko kto rozpoznaje obcokrajowca?
                            Małżonek mój, jako podrostek, mieszkał dwa lata w Stanach, na słodkiej
                            amerykańskiej prowincji. I każdy orientował się, że nie jest Amerykaninem, po
                            jego akcencie właśnie. Jak już stracił akcent priwislanski, a nie zdążył nabyć
                            lokalnego, wszyscy orientowali się, że jest "niestąd".
                            W ogóle amerykańska popkultura wywiera niesamowicie silny wpływ, szczególnie na
                            dzieci i nastolatki, żeby upodobniły się do swojego otoczenia w kwestii, ubioru,
                            zainteresowań i akcentu właśnie, co powoduje, że np. dzieci polskich emigrantów
                            często nie chcą mówić w języku rodziców.
                            Byłaś w ogóle w Stanach? Czy tylko czytałaś o nich u Rotha i Diaza? Bo
                            faktycznie, jak się Ciebie czyta, ręce opadają.
                            --
                            Loitering with content.
                      • honoratta2003 napisała:
                        > niepotrzebnie wdajesz się w dyskusję, to nie ta płaszczyzna komunikacji.
                        > A dla ścisłości - osiągnięcie kompetencji w obcym języku równej nativom jest
                        > niemożliwa. i nie PRAWIE, ale ABSOLUTNIE. W piśmie - owszem, ale nie w mowie.

                        Hehe.
                        Mój ojciec uczył się języka angielskiego ze słuchania radia (lata 50), od lektorki-Angielki oraz na anglistyce w Poznaniu. Pierwszy raz w kraju anglojęzycznym był po 20-ce. A akcent ma i miał kompletnie nie do odróżnienia od native'a. (Sprawdzone wiele, wiele razy na wielu, wielu native speakerach). O wiele lepszy ode mnie, choć ja dorastałam w kraju anglojęzycznym - ale mnie nigdy nikt nie weźmie za "swojego" native'a, raczej jak już za osobę z innego kraju anglojęzycznego. (Dodam, że mój ojciec podobno posiada "słuch absolutny", być może to ma znaczenie)

                        > Joseph Conrad wyjechał do Anglii w wieku 17 lat, co dostał za swoje pisanie -
                        > wiadomo. Ale gdy wychodził na mównicę, to ludzie wychodzili, bo go nikt nie
                        > rozumiał.

                        I według ciebie to samo dotyczy wszystkich ludzi, którzy zaczynają uczyć się obcego języka w wieku nastoletnim? Ciekawostka....

                        --
                        *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
                  • TY tego nie wiesz. Bzdurzysz tak, że hej. Czy ty w ogóle wiesz, o czym piszesz?
                    Z tego co wypisujesz wynika, że nawet nie widzisz różnicy między akwizycją a na
                    nauką języka. Bo czym się niby ma różnić akwizycja j. ojczystego od obcego???
                    Jakie kryterium w ogóle zastosujesz, różnicując te dwa języki (z punktu widzenia
                    dziecka przed lateralizacją, oczywiście)??? W sprzyjających językowo warunkach
                    dziecko przyswoi chiński i niemiecki tak samo, jak polski i angielski. Badania
                    dowodzą niezbicie, że po okresie lateralizacji nie jest możliwe poprawne
                    przyswojenie nawet OJCZYSTEGO języka (vide Genie's case), a co dopiero mowa o
                    obcym (po lateralizacji możemy już mówić o różnicach między tymi językami, bo
                    dziecko ma opanowany leksykon i składnię jakiegoś języka).
                    Dopóki dziecko nie osiągnie tego etapu, chłonie bez przeszkód wszystko,
                    wystarczy odpowiednia stymulacja. Gdybyś trochę czytała w tej materii,
                    wiedziałabyś, że w okresie prenatalnym bardzo dużą rolę w rozwoju mózgu odgrywa
                    odbiór bodźców zewnętrznych, a tym mowy rodziców. Ona stymuluje obszary mózgu
                    odpowiedzialne za późniejszy rozwój mowy. Pierwsze opracowania na ten temat
                    dopiero się pojawiają (głównie w Szwecji), wystarczy poszukać. I poczytać. A
                    potem mądralować i rzucać angielskimi odpowiednikami tego, co i w polskim mamy.
                    • Ojej, piszesz wiele oczywistych rzeczy z którymi nie mam zamiaru
                      polemizować, tak zgadzam się że dziecko może przyswoić naturalnie
                      język obcy, wszyscy to wiedzą. Sama zaczęłaś mieszać do tego
                      lateralizację, większość badaczy uznaje za przełomowy okres
                      pokwitania. O tym jakie znaczenie ma lateralizacja pisałam już wyżej
                      i nie widziałam żebyś się nie zgodziła. Gratuluję oczytania w
                      temacie, a zwłaszcza że jesteś na bieżąco z opracowaniami które
                      dopiero co się pojawiają. Nawet jeśli nauka jednoznacznie potwierdzi
                      że faktycznie stymulacja w okresie prenatalnym przekłada się na
                      kompetencje językowe w okresie dorosłym, ja mimo wszystko nie
                      zamierzam puszczać brzuchowi BBC ani CNN i uważam że moje dziecko
                      nic na tym nie straci.

    • Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

      Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

      lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.