• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

nauka angielskiego w brzuszku Dodaj do ulubionych

  • 26.11.09, 15:12
    Sporo słyszałam i czytałam o stymulacji dzidziusia pod względem słuchania
    angielskiego. Oczywiście, nie chodzi tu o słuchania radia czy TV, są do tego
    specjalnie przygotowane materiały. Mam pytanko, któraś z was coś takiego
    stosuje? Podobno później, po urodzeniu, w wieku 2-3 lat dziecko bez problemu
    samo chwyta obcy język.Chciałabym się dowidzieć czegoś od mam praktykujących wink
    Zaawansowany formularz
    • 26.11.09, 15:16
      "Wyścig szczurów" w życiu płodowym.
    • 26.11.09, 15:16
      Dzieci ogólnie w wieku 2-3 lat szybko łapią język obcy, patrzę po
      dzieciach dwujęzycznych np.

      Chyba nie ma zbyt obiegtywnych badań na ten temat, wydaje mi się to
      trochę naciągane.
      • 26.11.09, 15:20
        Jest bardzo duzo badan. Co prawda nie o zyciu plodowym, ale o dwujezycznosci
        wsrod noworodkow i maluchow owszem - badan wiele.
        • 26.11.09, 15:36
          Dlatego napisałam, że na TEN temat nie ma wielu badań.
    • 26.11.09, 15:19
      W brzuchu to moze lekka przesada, ale mozesz od narodzin uczyc dziecka dwoch
      jezykow. Mowic raz po polsku, raz po angielsku. Albo wszystko mowic podwojnie.
      Musisz jednak wiedziec, ze po pewnym czasie dziecku jezyki sie pomieszaja i
      bedzie mowilo ani nie po polsku, ani nie po angielsku, tylko mieszanka obu
      jezykow, bo bedzie mu sie wydawac, ze to w rzeczywistosci jest tylko jeden
      jezyk. Po jakims czasie na szczescie to mija i dziecko uczy sie rozrozniac
      jezyki i przestaja mu sie mieszac. Ale powiem szczerze, ze ja, mimo iz po
      angielsku mowie biegle i jestem jezykoznawca z wyksztalcenia, troche balabym sie
      wprowadzac taka stuprocentowa dwujezycznosc u mojego dziecka, wlasnie z powodu
      tego etapu pomieszania jezykow.
      • 26.11.09, 18:01
        taka propozycja to mieszanie dziecku w glowie i dlatego dla niego mama mowiaca
        dwoma jezykami to jeden jezyk.Nauka 2 jezykow jako odrebnych i rozroznianych ma
        sens gdy mama mowi do dziecka w swoim jezyku ojczystym a ojciec w swoim.Dlatego
        moje dziecko wie ze jedna rzecz na dwie nazwy i do jednej babci mowi sie po
        polsku a do drugiej po niemiecku.
        --
        http://lb4m.lilypie.com/86w6p1.png
      • 04.02.10, 16:37
        Własnie tego NIE należy robić. Zasadą stosowaną przy wychowaniu dzieci
        dwujęzycznych jest jedna osoba - jeden język. Tylko wtedy dzieci uczą się
        rozrózniać oba te języki.
    • 26.11.09, 15:25
      Chyba przesadzasz...
      Ale dam Ci znac za jakies 3 lata bo moje dziecko w zyciu plodowym slucha
      codziennie 3 jezykow obcych. Po urodzeniu tez bedzie mialo kontakt z 3 jezykami
      naraz. Ciekawa jestem jak sobie poradzi.
      --

      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
    • 26.11.09, 15:28
      Prawda jest bardzo prosta: TAK TAK TAK! YES YES YES! Pamiętaj, że dziecko NIE
      UCZY się języka! Ten proces nazywa się akwizycją, czyli dosłownie przyswajaniem
      czegoś bardzo dla niego naturalnego. Dziecko bez trudu przyswaja język ojczysty
      także dlatego, że już w życiu płodowym SŁYSZY głos rodziców i osób z jego
      otoczenia. Rozwijające się połączenia neuronowe adaptują się do języka. KAŻDEGO!
      Istnieją badania prowadzone w Stanach i w Europie, które jasno dowodzą, ze
      dziecko, które w życiu płodowym izolowane było od dźwięków języka, rozwija się
      gorzej i ma problemy z mówieniem. Dlatego warto do dziecka mówić, gdy jest
      jeszcze w brzuszku! Także w obcym języku, bo dlaczego nie??? Dzieci
      dwujęzycznych rodziców opanowują oba języki o wiele łatwiej i szybciej, gdy
      OBOJE rodzice "uczestniczą" w ciąży. W Polsce, niestety, nie ma jeszcze
      materiałów do takiej "pracy" z dzidziusiem, ale na Zachodzie - jak najbardziej.
      Chodzi tu o język "matczyny", który różni się przecież od mowy dorosłych. Ale
      warto.
      • 27.11.09, 11:11
        Przesadzacie kobiety. I to ostro. Czy Was ktos uczyl angielskiego czy
        francuskiego, gdy jeszcze bylyscie w brzuchu? I co? Gorzej sie rozwinelyscie?
        Nie skonczylyscie studiow? Nie mowicie plynnie w zadnym jezyku obcym? Jesli nie,
        to wspolczuje. MNie nikt nie uczyl. PIerwszy kontakt mialam z angielskim w
        piatej klasie podstawowki. Tak, jak to kiedys bylo w curriculum. I jakos nie
        przeszkodzilo mi to kilka lat pozniej skonczyc studiow w tym kierunku. Nie
        przeszkodzilo mi to takze skonczyc innych studiow zagranica w zupelnie innym
        jezyku i nauczyc sie jeszcze trzeciego jezyka obcego. To, czy dziecko dobrze
        przyswoi jezyk obcy zalezy glownie od jego inteligencji i zainteresowania
        materia. Takwiec nie bzikujmy. A jesli chodzi o plastycznosc mozgu, to rozne sa
        na ten temat zdania i rozne przeciwstawne badania.
      • 27.11.09, 15:24
        na Zachodzie

        A co to jest ten magiczny Zachód???????
      • 03.02.10, 19:41
        . Dlatego warto do dziecka mówić, gdy jest
        > jeszcze w brzuszku!
        A nie wystarczą zwykłe rozmowy, prowadzone z innymi ludźmi przez większość dnia...?

        > Chodzi tu o język "matczyny", który różni się przecież od mowy dorosłych
        Ale język matczyny nie ma wiele wspólnego z nauką języków obcych, wg mojego
        rozeznania...
        --
        "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
        Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
        Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
        • 04.02.10, 10:12
          "> Chodzi tu o język "matczyny", który różni się przecież od mowy dorosłych "

          A to ciekawe,a czym sie "przeciez" rozni od mowy doroslych?I co to jest "jezyk
          matczyny"?Wszak matka jest wlasnie osoba dorosla(najczesciejbig_grin).
          --
          http://lb4m.lilypie.com/S4sdp1.png
    • 26.11.09, 15:44
      ale dlaczego tylko angielski???
      Może kup mu też zestawy do niemieckiego i francuskiego.
      A na balet chodzi?
    • 26.11.09, 15:53
      Nie dajmy się zwariować! spokojnie zdążycie nauczyć dziecko
      angielskiego kiedy pójdzie do szkoły!
    • 26.11.09, 16:09
      Mój mąż jest obcokrajowcem, więc tematem dwujęzyczności trochę się
      interesowałam. Generalnie nie polecałabym metody, że raz mówię do dziecka po
      polsku a po chwili po angielsku. Jak ktoś wcześniej pisał, dziecku wszystko się
      pomiesza, tym bardziej, że oba języki będzie słyszało od tego samego rodzica.
      Dziecko identyfikuje język z rodzicem. Nt. temat polecam książkę pt. Przeżyć
      dwujęzyczność p. Bogumiły Baumgartner.
      Dziecko ma naturalną umiejętność nauczenia się każdego języka do 3 roku życia,
      po tym okresie nie jest to już tak proste.
      Być może, jeśli będziesz słuchała nagrań, oglądała filmy w języku angielskim to
      dziecko się z nim osłucha, ale nie wydaje mi się, aby to było kluczowe w
      późniejszej nauce angielskiego
      Znam kilka par mieszanych, gdzie dzieci świetnie mówią w dwóch językach, ale
      wymaga to konsekwencji (z każdym z rodziców dziecko rozmawia tylko w jego języku).
      • 26.11.09, 21:28
        > Dziecko identyfikuje język z rodzicem.

        A jeżeli rodzic jest dwujęzyczny? Albo trójjęzyczny?
        Nie wierzę w ślepe stosowanie metody jeden rodzic - jeden język. Czasami oczywiście się sprawdza, ale nie bierze pod uwagę naturalnie występującej wielojęzyczności (częstej w wielu krajach, zwykłej rzeczy także w Polsce przedwojennej)

        PS. Jesteśmy oboje dwujęzyczni (PL-EN), w domu mówimy w EN, mamy dziecko dwujęzyczne.

        --
        *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
    • 26.11.09, 16:18
      nie praktykowałam bo nie widzę potrzeby ale przecież nie zaszkodzi więc
      słuchajcie jeśli masz ochotę;
      --
      blog
    • 26.11.09, 17:45
      w wieku 2-3 lat dziecko zupelnie naturalnie i automatycznie uczy sie jezykow.Nie
      potrzeba do tego zadnej stymulacji w okresie zycia plodowego.
      --
      http://lb4m.lilypie.com/86w6p1.png
      • 26.11.09, 18:21
        A po co dziecku 2-3 letniemu nauka języków ????
        • 26.11.09, 23:21
          Po to, ze jesli w tym okresie dziecko sie jezyka nie nauczy, to juz nigdy sie go
          w 100% nie nauczy. Chodzi tu glownie o akcent i prawidlowa wymowe, z czym uczacy
          sie jezyka obcego w pozniejszym wieku maja ogromne klopoty.
          • 27.11.09, 08:14
            A kto ci tak powiedział?! To o czym mówisz (critical period) kończy
            się przynajmniej kilka lat później, a i wtedy to nie jest kaplica!
            • 27.11.09, 09:02
              oczywiście, że to nie "kaplica". Kto twierdzi inaczej? Po okresie lateralizacji
              po prostu człowiek nie jest w stanie przyswoić języka w sposób naturalny, tak,
              jak to robił z językiem ojczystym. Musi się go uczyć w sposób świadomy, wkuwać,
              i NIGDY nie osiągnie takiej kompetencji językowej, jak rodzimy użytkownik.
              NIGDY. Zawsze będzie wiadomo, że jest obcokrajowcem. A jak wiemy, nauka w
              późniejszym okresie kosztuje, i to sporo. Jeśli we współczesnym świecie ktoś nie
              rozumie, dlaczego warto władać drugim językiem tak, jak ojczystym, to w zasadzie
              nie ma o czym dyskutować. Wypada tylko współczuć. Ględzenie, że "później", że
              jeszcze czas", że "jeszcze się zdąży" świadczy o kompletnej nieznajomości
              zagadnienia. No ale, jak ktoś napisał, mentalności średniowiecznych chłopek nie
              da się odmienić na jednym forum. Warto poczytać literaturę (niestety, w obcych
              językach) i dowiedzieć się, jak wygląda świadomość językowa w krajach Beneluxu i
              na północy Europy, i od jakiego wieku PAŃSTWO zapewnia dostęp do tych
              sprawności. No ale po co matki-Polki mają się uczyć od tych idiotów?
              • 27.11.09, 09:36
                Pytanie zasadnicze brzmi, kiedy twoim zdaniem zachodzi
                lateralizacja????
                • 27.11.09, 10:25
                  polecam lekturę pierwszej lepszej encyklopedii wink A na poważnie - to nie jest
                  sprawa "wg ciebie". To tak, jakbyś się zapytała, w jakiej temp wg ciebie gotuje
                  się woda? Tu nie ma uznaniowości.
                  • 27.11.09, 10:59
                    Heh, ja to wiem, ale mam wątpliwości czy wie to również Honoratta
                    która pisze że należy stymulować dziecko poprzez ekspozycję na język
                    jak najwcześniej, a najlepiej już w życiu płodowym. Więcej, jak ktoś
                    wie co to jest lateralizacja, critical/ sensitive period to wie
                    również że te pojęcia są istotne przede wszystkim albo jedynie w
                    odniesieniu do przyswojenia akcentu i wymowy najbardziej zbliżonej
                    do tej jaką posiada tzw. native speaker. IMHO akurat akcent nie jest
                    najważniejszy w znajomości języka.
                    • 27.11.09, 11:50
                      zależy dla kogo. Zapewniam cię jednak, że i tobie nie byłoby miło, gdybyś
                      usłyszała, że mówisz Vistula English. Bo zakładam, że przynajmniej takim władasz.
                      • 27.11.09, 13:36
                        Cały świat posługuje się angielskim z jakimś akcentem, w obecnych
                        czasach to nie ma najmniejszego znaczenia.
                • 27.11.09, 11:05
                  Ja nie jestem stuprocentowo pewna, czy podstawowym argumentem CPH jest
                  lateralizacja.
              • 27.11.09, 11:51
                honoratta2003 napisała:

                > Jeśli we współczesnym świecie ktoś nie rozumie, dlaczego warto
                > władać drugim językiem tak, jak ojczystym, to w zasadzie
                > nie ma o czym dyskutować. Wypada tylko współczuć.

                Ja nie rozumiem smile
                Pozwalam Ci mi współczuć i nawoływać publicznie do współczucia mi z
                tego powodu smile

                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/8uneol2al5abde6h.png
              • 27.11.09, 12:24
                Przesadzasz bo oznaczaloby to np. ze Niemiec ktory przeprowadzi sie w jakims
                wieku (po niemowlectwie) do Szwajcarii lub Irlandczyk do USA lub Hiszpan do
                Argentyny itd. ZAWSZE bedzie mial akcent miejsca pochodzenia, co po prostu nie
                jest prawda
                --
                <*>
                'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
            • 27.11.09, 09:20
              No to moze wypowiem sie ja smile "Stymulacje" w brzuchu obcym jezykiem
              przechodzil przec caly okres plodowy moj straszy syn - studiowalam
              wowczas germanistyke. Zajec ok 35 godz tygodniowo, wiec powinien
              sie "osluchac" smile Bedac w wieku 2-3 lat znal niektore niemieckie
              slowa (ode mnie), wiekszego zainteresowania jezykiem nie wykazywal,
              zdolnosci jezykowych jakos tez wowczas nie zauwazylam. Gdy byl w
              wieku 6 lat przeprowadzilismy sie do Niemiec. Tutaj nauczyl sie
              jezyka od podstaw, bardzo szybko w ciagu bodajze 6 mcy swobodnie
              wypowiadal sie na rozne tematy. Czy pomogly mu w tym doswiadczenia z
              okresu prenatalnego? Nie wiem winkCo innego, gdy dziecko chodzi na
              angielki 1 raz w tygodniu a co innego, gdy dziecko w tym jezyku
              wzrasta i jest nim otoczone ze wszystkich stron (tv, przedszkole,
              rodzic mowiacy w tym jezyku ...). Ubolewam, ze syn po polsku mowi
              teraz bardzo malo - staram sie jednak mowic do niego w naszym
              rodzimym jezyku w domu. Mowic za duzo nie mowi, rozumie jednak
              ogromna czesc tego, co ktos do niego po polsku powie. Mlodszy corke
              (obecnie 2 lata) tez probuje wychowac w duchu dwujezycznosci i
              dwukulturalnosci. Czy mi sie to uda? Nie wiem. Warto jednak
              sprobowac. Wbrew pozorom nie miesza jej sie w glowie. Czytalam
              ciekawy artykul w niemieckich "Rodzicach" o tym zjawisku. Takie male
              dzieci potrafia rozrozniac, iz sa to dwa zupelnie rozne systemy
              jezykowe! Ze mama mowi "inaczej" a tata tez "inaczej". To, czy moje
              dzieci beda kontynuowaly nauke polskiego pozniej (dla nich jezyka
              obcego!), to juz ich decyzja. Na razie musza zyc z tym, co oferuje
              im mama smile A mama mowi do nich w dwoch jezykach. Teoretycznie
              powinnam TYLKO w jednym, praktycznie jest to bardzo trudne do
              wykonania sad
            • 27.11.09, 11:00
              Critical pieriod zdecydowanie nie konczy sie kilka lat pozniej. Niestety nie mam
              tu przy sobie odpowiedniej literatury, zeby Ci zacytowac autorow i badania na
              ten temat.
              • 27.11.09, 11:03
                Aha, ok, zle sie zrozumialysmy. Male sprostowanie: critical period rzeczywiscie
                nie konczy sie w wieku lat 3 tylko 11 - 12. Prawda jest jednak to, ze im
                wczesniej dziecko sie nauczy, tym wiecej bedzie umiec. Dowodem na to sa tzw.
                'feral children'. Im wczesniej dziecko bylo odnalezione, tym wiekszy sukces w
                nauce jezyka osiagalo. Dzieci odnalezione w wieku lat 7, 8 nigdy nie osiagaly
                takich kompetencji jezykowych, jak te odnalezione, gdy miala np. 3 lata.
                • 27.11.09, 11:08
                  Tak, one są dowodem na akwizycję pierwszego języka, a czy są dowodem
                  na akwizycję drugiego to nie wiemy.
                  • 27.11.09, 11:17
                    Co rozumiesz przez akwizycje L2? Traktujemy uczenie sie i przyswajanie jezyka
                    drugiego jako dwa odrebne procesy? Bo to zasadnicza roznica.

                    Poza tym istnieja dowody, ze nauka (jak rowniez akwizycja zreszta) jezyka
                    drugiego, trzeciego, piatego, dziesiatego po zakonczonym CP prawie nigdy nie
                    prowadzi do osiagniecia takich kompetencji jezykowych jak u native speakerow.
                    • 27.11.09, 11:23
                      niepotrzebnie wdajesz się w dyskusję, to nie ta płaszczyzna komunikacji.
                      A dla ścisłości - osiągnięcie kompetencji w obcym języku równej nativom jest
                      niemożliwa. i nie PRAWIE, ale ABSOLUTNIE. W piśmie - owszem, ale nie w mowie.
                      Joseph Conrad wyjechał do Anglii w wieku 17 lat, co dostał za swoje pisanie -
                      wiadomo. Ale gdy wychodził na mównicę, to ludzie wychodzili, bo go nikt nie
                      rozumiał.
                      • 27.11.09, 11:55
                        I na co to jest argument? Znam Amerykanów, których rodzice mówią z silnym
                        polskim akcentem, a wychodzą z wykładów prowadzonych przez Polaków po angielsku
                        (z niegorszą wymową), bo "nie rozumieją".
                        A kolejnym kontrprzykładem jest kolega ze studiów mojej anglistki, który wymowy
                        nauczył się z radia, po studiach wyjechał do Stanów i został tam prezenterem w
                        lokalnych wiadomościach.
                        --
                        Loitering with content.
                        • 27.11.09, 12:17
                          w zasadzie bez komentarza... Boże, czy tak naprawdę trudno czytać ze
                          zrozumieniem i choć trochę zdobywać się na logikę??? Amerykanie mają być
                          przykładem na jednorodność akcentu i wymowy? AMERYKANIE???? Kraj wuelokulturowy,
                          melting-pot, który z założenia jest społeczeństwem niehomogenicznym, gdzie każda
                          enklawa mówi swoją "angielszczyzną" i rzadko kto rozpoznaje obcokrajowca? Jaki
                          to kontrargument do mojej wypowiedzi? Matko jedyna, ręce opadają...
                          • 27.11.09, 12:39
                            To był kontrargument do Twojej wypowiedzi o Conradzie. Szkoda, że nie zauważyłaś.
                            >AMERYKANIE???? Kraj wuelokulturowy
                            > ,
                            > melting-pot, który z założenia jest społeczeństwem niehomogenicznym, gdzie każd
                            > a
                            > enklawa mówi swoją "angielszczyzną" i rzadko kto rozpoznaje obcokrajowca?
                            Małżonek mój, jako podrostek, mieszkał dwa lata w Stanach, na słodkiej
                            amerykańskiej prowincji. I każdy orientował się, że nie jest Amerykaninem, po
                            jego akcencie właśnie. Jak już stracił akcent priwislanski, a nie zdążył nabyć
                            lokalnego, wszyscy orientowali się, że jest "niestąd".
                            W ogóle amerykańska popkultura wywiera niesamowicie silny wpływ, szczególnie na
                            dzieci i nastolatki, żeby upodobniły się do swojego otoczenia w kwestii, ubioru,
                            zainteresowań i akcentu właśnie, co powoduje, że np. dzieci polskich emigrantów
                            często nie chcą mówić w języku rodziców.
                            Byłaś w ogóle w Stanach? Czy tylko czytałaś o nich u Rotha i Diaza? Bo
                            faktycznie, jak się Ciebie czyta, ręce opadają.
                            --
                            Loitering with content.
                      • 27.11.09, 14:39
                        honoratta2003 napisała:
                        > niepotrzebnie wdajesz się w dyskusję, to nie ta płaszczyzna komunikacji.
                        > A dla ścisłości - osiągnięcie kompetencji w obcym języku równej nativom jest
                        > niemożliwa. i nie PRAWIE, ale ABSOLUTNIE. W piśmie - owszem, ale nie w mowie.

                        Hehe.
                        Mój ojciec uczył się języka angielskiego ze słuchania radia (lata 50), od lektorki-Angielki oraz na anglistyce w Poznaniu. Pierwszy raz w kraju anglojęzycznym był po 20-ce. A akcent ma i miał kompletnie nie do odróżnienia od native'a. (Sprawdzone wiele, wiele razy na wielu, wielu native speakerach). O wiele lepszy ode mnie, choć ja dorastałam w kraju anglojęzycznym - ale mnie nigdy nikt nie weźmie za "swojego" native'a, raczej jak już za osobę z innego kraju anglojęzycznego. (Dodam, że mój ojciec podobno posiada "słuch absolutny", być może to ma znaczenie)

                        > Joseph Conrad wyjechał do Anglii w wieku 17 lat, co dostał za swoje pisanie -
                        > wiadomo. Ale gdy wychodził na mównicę, to ludzie wychodzili, bo go nikt nie
                        > rozumiał.

                        I według ciebie to samo dotyczy wszystkich ludzi, którzy zaczynają uczyć się obcego języka w wieku nastoletnim? Ciekawostka....

                        --
                        *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
                  • 27.11.09, 11:19
                    TY tego nie wiesz. Bzdurzysz tak, że hej. Czy ty w ogóle wiesz, o czym piszesz?
                    Z tego co wypisujesz wynika, że nawet nie widzisz różnicy między akwizycją a na
                    nauką języka. Bo czym się niby ma różnić akwizycja j. ojczystego od obcego???
                    Jakie kryterium w ogóle zastosujesz, różnicując te dwa języki (z punktu widzenia
                    dziecka przed lateralizacją, oczywiście)??? W sprzyjających językowo warunkach
                    dziecko przyswoi chiński i niemiecki tak samo, jak polski i angielski. Badania
                    dowodzą niezbicie, że po okresie lateralizacji nie jest możliwe poprawne
                    przyswojenie nawet OJCZYSTEGO języka (vide Genie's case), a co dopiero mowa o
                    obcym (po lateralizacji możemy już mówić o różnicach między tymi językami, bo
                    dziecko ma opanowany leksykon i składnię jakiegoś języka).
                    Dopóki dziecko nie osiągnie tego etapu, chłonie bez przeszkód wszystko,
                    wystarczy odpowiednia stymulacja. Gdybyś trochę czytała w tej materii,
                    wiedziałabyś, że w okresie prenatalnym bardzo dużą rolę w rozwoju mózgu odgrywa
                    odbiór bodźców zewnętrznych, a tym mowy rodziców. Ona stymuluje obszary mózgu
                    odpowiedzialne za późniejszy rozwój mowy. Pierwsze opracowania na ten temat
                    dopiero się pojawiają (głównie w Szwecji), wystarczy poszukać. I poczytać. A
                    potem mądralować i rzucać angielskimi odpowiednikami tego, co i w polskim mamy.
                    • 27.11.09, 14:20
                      Ojej, piszesz wiele oczywistych rzeczy z którymi nie mam zamiaru
                      polemizować, tak zgadzam się że dziecko może przyswoić naturalnie
                      język obcy, wszyscy to wiedzą. Sama zaczęłaś mieszać do tego
                      lateralizację, większość badaczy uznaje za przełomowy okres
                      pokwitania. O tym jakie znaczenie ma lateralizacja pisałam już wyżej
                      i nie widziałam żebyś się nie zgodziła. Gratuluję oczytania w
                      temacie, a zwłaszcza że jesteś na bieżąco z opracowaniami które
                      dopiero co się pojawiają. Nawet jeśli nauka jednoznacznie potwierdzi
                      że faktycznie stymulacja w okresie prenatalnym przekłada się na
                      kompetencje językowe w okresie dorosłym, ja mimo wszystko nie
                      zamierzam puszczać brzuchowi BBC ani CNN i uważam że moje dziecko
                      nic na tym nie straci.
    • 26.11.09, 17:51
    • 26.11.09, 18:34
      Sama jako absolwentka filologii angielskiej dostałam kiedyś propozycję pracy -
      mówienie "do brzucha". Strasznie mnie to rozbawiło i bawi do dzisiaj.
      Rozmawiałam przy okazji z bardzo dobrze wykształconą panią metodolog j.
      angielskiego i ona też uznała to jako lekką przesadę. Zresztą podobnie jak cały
      ten wyścig szczurów z nauczaniem języków od becika. Jak stwierdziła wczesna
      nauka (ale to już przedszkole a nie życie płodowe) ma sens ale bardziej jeśli
      chodzi o ogólny rozwój dziecka - kojarzenie, grupowanie, dopasowywanie
      elementów, integracja z dziećmi itp. Jak moje dziecko (teraz 2 latka) pójdzie do
      przedszkola to pewnie będzie się uczyć ang. (jak będą takie zajęcia w programie)
      ale bez szaleństwa. Narazie wolę inwestować w jego zdrowie i np. zabrać na
      basen.
    • 26.11.09, 18:59
      przypadkiem?
      Tu taki niewinny tekścik,a za chwilkę podane zostanie źródło skąd
      można czerpać taką "brzuszkową"naukę j.ang.
      --
      Maksio i kury
      Olaf i "Robocamp"
    • 26.11.09, 21:20
      po prostu nie wierzę w to, co czytam. kobieto, czy ty masz nierówno po sufitem?????
      • 26.11.09, 21:26
        słyszalam, ze trzeba zaczac wczesniej - rownoczesnie z podjeciem
        staran o splodzenie geniusza
        rano kwas foliowy, potem od razu mowienie do brzucha. Tylko trzeba
        mowic glosno i wyraznie

        wink
        • 26.11.09, 21:53
          Dwujęzyczność jest jak najbardziej zdrowa i naturalna. Jest naprawdę wiele par,
          gdzie rodzice posługują się dwoma różnymi językami (w Polsce mniej popularne,
          ale rozejrzyjmy się po USA i zamieszkujących tam parach mieszanych). Wyższość
          tej metody nad wysyłaniem trzylatka (które, NB, jak widzę dla niektórych
          koleżanek nie jest już wyścigiem szczurów, chociaż od noworodka to wyścig
          szczurówsmile na język obcy jest taka, że dziecko tak naprawdę nie uczy się tylko
          niejako "wchłania" język obcy. Prawdą jest, że niektóre (nie wszystkie!)
          bilingwialne dzieci zaczynają mówić nieco później (do pół roku) i przechodzą
          przez etap mieszania terminologii. Około chyba 3-go roku życia wszystko się
          wyrównuje i wchodzi na właściwe tory.
          Wydaje mi się jednak, że o wiele bardziej wartościowe byłoby mówienie do
          brzuszka w języku obcym (w wykonaniu mamy lub taty) niż puszczanie nagrań.
          Wiadomo przecież, że maleństwo silniej reaguje na głos rodziców, niż obcych.
          Jeśli natomiast rodzice nie czują się wystarczająco kompetentni, to na pewno nie
          zaszkodzi spróbować, prawda. Możemy w ten sposób tylko ewentualnie wspomóc
          rozwój dziecka. Na pewno go nie zahamujemy.

          Co do kwestii wyścigu szczurów. Drogie mamy, mogłabym się niemal założyć, że
          każda z Was będzie uważała, że jej dziecię jest naj w jakiejś dziedzinie. Mało
          kto jest na tyle obiektywny, żeby niczego dziecku nie narzucać. A to już jest
          pewna forma utrwalania wzorca rywalizacji. Z doświadczenia najbliższych wiem,
          jak trudno opanować język obcy w pewnym wieku. A najgorzej jest już wtedy, kiedy
          człowiek rozumie, jak bardzo jest mu język potrzebny i jak mało go zna, żeby te
          właśnie potrzeby (zawodowe najczęściej) zaspokoić. W obecnym świecie znajomość
          języka obcego staje się standardem. Nie ma co się z tym spierać. A podarowanie
          dziecku znajomości drugiego języka w sposób inny niż szkolny (bez siedzenia nad
          pracami domowymi, stukania słownictwa, wypełniania setek ćwiczeń) to najlepsze,
          co możemy zrobić, jeśli tylko jest taka możliwość.

          Przepraszam, że odbiegłam nieco od idei puszczania dziecku w brzuszku lekcji
          języka obcego na rzecz wychowania bilingwialnego. Jest mi to po prostu nieco
          bliższy temat, a i tak nawiązuje niemal do tego samego etapu rozwojowego.

          Jeśli ktoś zna dobrze angielski, polecam wrzucić w google: "bilingual children",
          "bilingualism" itp itd. Niestety po polsku dużo na ten temat nie znajdziecie.

          --

          http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20718;19/st/20091225/dt/7/k/d55a/preg.png
          • 26.11.09, 22:16
            Zgadzam się, ale dwujęzyczność (mieszane pary) to ZUPEŁNIE inna bajka. W tym
            przypadku faktycznie 3 latek całkiem dobrze mówi w 2 językach. Ale raczej trudno
            mi sobie wyobrazić żebym ja albo mój mąż sztucznie udawali przed dzieckiem
            obcokrajowca smile.
            • 27.11.09, 00:15
              Ale raczej trudno
              > mi sobie wyobrazić żebym ja albo mój mąż sztucznie udawali przed dzieckiem
              > obcokrajowca smile.


              ...to już zależy od kompetencji językowych. Tak naprawdę niczego nie trzeba
              udawać. Polak mówiący biegle po angielsku zostaje Polakiemsmile

              --

              http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20718;19/st/20091225/dt/7/k/d55a/preg.png
              • 27.11.09, 09:47
                Obydwoje z mężem mówimy biegle, ale raczej głupie byłoby dla mnie mówienie
                wyłącznie po angielsku. A jak dzieciak będzie słyszał ojca czy matkę raz po
                polsku innym razem po angielsku to zwyczajnie zgłupieje. Co innego jak sytuacja
                jest prawdziwa i stała. Wiem że teraz języki są bardzo ważne ale na litość boską
                nie dajmy się zwariować!
        • 27.11.09, 10:47
          a ja czuje jak moje w brzuchu liczy na palcach,jakie mądre co!big_grin


          --
          Remigiusz 10.04.06
          http://www.suwaczek.pl/cache/77491ddc98.png
          WESOŁE MAMUŚKI-fajne forum
    • 26.11.09, 22:04
      nie wierzę w takową "stymulację" smile Gadam z moim synem w brzuchu, ale dlatego,
      że sprawia mi to przyjemność. Czytać Hemingwaya w oryginale nie zamierzam smile
    • 26.11.09, 23:29
      czytam tak opinie niektórych "znawczyń" w stylu: a po co dziecku 2 języki?
      (!!!), albo "a na balet też z nim chodzisz?" i inne żenujące komentarze, to już
      wiem, dlaczego polskie dzieci prezentują tak żałosny poziom w szkołach w
      porównaniu z dziećmi ze Szwecji, Holandii, czy innych krajów cywilizowanej
      Europy. Tutaj każde pytanie o nowinkę, każda próba wyjścia poza intelektualną
      niemoc jest traktowana jako zbrodnia i totalny idiotyzm. Dlaczego ignoranci tak
      chętnie wypowiadają się w sprawach, o których nie mają pojęcia? Ja jestem
      językoznawcą, dlatego zabrałem głos w tej dyskusji. Mam rodzinę w Stanach, gdzie
      podobna stymulacja jest bardzo popularna i widać jej pierwsze efekty. Znajoma
      moje siostry i wiele jej koleżanek korzystały z takich materiałów w okresie
      ciąży oraz potem, gdy dzieci były niemowlakami, i są w stanie ocenić ich
      wartość. Bo nie jest to słuchanie kaset czy płyt, ale przede wszystkim
      stymulacja rodzica, który powtarza określone rzeczy. Nie wiem dokładnie, jak to
      działa, ale mniej więcej na tej zasadzie się to odbywa, że matka (a także
      ojciec, bo dlaczego nie) odtwarza pewne rzeczy właśnie swoim głosem.
      Argumentacja, że dziecku się "miesza", jest żenująca. Dziecko, które uczy się
      chodzić, przewraca się i nabija sobie guzy. Więc najlepiej przykuć je do
      łóżeczka, żeby broń boże nie wstało? Rozwój mowy małego człowieka to
      temat-rzeka, i nie sposób go tu rozwinąć, zwłaszcza wobec tych, którzy wiedzą
      lepiej. Powiem tylko, że znane są przypadki, gdzie w rodzinach wielojęzykowych
      dzieci 8-letnie mówiły 6 (!!!) językami, bez problemu. Bo wg. niektórych teorii
      język jest wrodzonym atrybutem człowieczeństwa, tym się różnimy od zwierząt, i
      dziecko przed lateralizacją mózgu jest w stanie opanować KAŻDY język, ze
      słownictwem, wymową, akcentem, idiomami, w 100%. KAŻDY. A że mózg dziecka
      kształtuje się już w okresie płodowym, naturalne jest, że mają na niego wpływ
      głosy i mowa rodziców. Każde słowo, które do niego dociera, ma znaczenie.
      Zastanówcie się, dlaczego ciągle jesteśmy w ogonie świata, jeśli chodzi o języki
      obce, i nie tylko. Wg. badań nasi gimnazjaliści i licealiści NIE ROZUMIEJĄ 83%
      tekstów pisanych po POLSKU. Jak jest z j. obcymi powszechnie wiadomo. Niechęć do
      zdobyczy nauki jest w narodzie powszechna, co i na tym forum widać. Na szczęście
      moja żona mówi do naszej kolejnej dzidzi w brzuszku po niemiecku i jestem
      przekonany, że ma to sens. A na balet wybierzemy się później.
      • 27.11.09, 00:10
        100% poparcia dla radosnego-taty. Ja zamierzam swoje dziecko wychowywać właśnie
        dwujęzycznie. I niech mi siła wyższa (przeze mnie nazywana Bogiem) pomoże być
        wystarczająco konsekwentną. Moje dziecię na pewno nie zgłupieje od tego, że
        matka-polka mówi do niego w języku obcym.
        --

        http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20718;19/st/20091225/dt/7/k/d55a/preg.png
      • 27.11.09, 01:46
        absolutnie się podpisuję pod Pana słowami. Oby więcej takich rozsądnych rodziców
        w naszym kochanym kraju, a mniej zaściankowości i zwykłem miernoty intelektualnej.
        • 27.11.09, 07:23
          ludziom wali w dekiel coraz bardziejbig_grin
          --
          nie mam na imie Mariolka!
          i nie mam 55 lat

          http://www.suwaczek.pl/cache/538eecb065.png
      • 27.11.09, 09:39
        radosny-tata napisał:
        Mam rodzinę w Stanach, gdzi
        > e
        > podobna stymulacja jest bardzo popularna i widać jej pierwsze
        efekty.

        no to już wiemy skąd ten zastraszająco wysoki poziom edukacji w
        Stanach....
        ale się uśmiałam!!!
        • 27.11.09, 10:24
          zastanawiam się, z czego się śmiejesz. Bo ja się śmieję z twojego pojmowania
          słowa pisanego. O ile się zorientowałam, ten temat i wypowiedzi dotyczą nauki
          języków, a nie ogólnie edukacji. Facet pisze o jednym, a ty się śmiejesz... no
          właśnie, z czego???
          • 27.11.09, 12:46
            no ale nauka języków to część edukacji. W Stanach pozion znajomości
            języków obcych jest na żenująco niskim poziomie, więc śmieję się z
            tej teorii. Z pojmowaniem słów pisanych i mówionych nie mam problemu.
      • 27.11.09, 12:04
        Widzą, bo je widać, czy widzą, bo chcą zobaczyć?
        www.newyorker.com/arts/critics/books/2008/11/17/081117crbo_books_acocella
        A ja bym chciała, żeby moje drugie dziecko umiało całkować w brzuchu. Sorki,
        misiaczki, życie bez umiejętności całkowania po kości, czy dziurce od klucza
        jest niezwykle ubogie, a dzieci amerykanskie, szwedzkie i fińskie mają dużo
        większe kompetencje w całkowaniu niż polskie. Czy słyszeliście może o takich
        pomocach naukowych prenatalnych?
        --
        Loitering with content.
        • 27.11.09, 12:21
          taki komentarz może wywołać tylko uśmiech zażenowania i politowania. Żeby
          dyskutować w tym temacie, trzeba mieć choć blade pojęcie o różnicy między
          akwizycją języka a świadomym procesem poznawania i uczenia się. Ty takiego
          pojęcia nie masz, wiec dyskusję dla siebie możesz uznać za zamkniętą. No chyba
          że koniecznie chcesz wywoływać u innych uśmieszki politowania.
          • 27.11.09, 12:42
            Akwizycją języka w okresie płodowym? Sprawdzałaś może jakie częstości są
            transmitowane przez brzuch i płyn owodniowy i co de facto może dojść do płodu i
            od którego tygodnia?
            Bo bez stwierdzenia, kiedy i czy w ogóle płód jest w stanie cokolwiek rozróźnić,
            dyskusja ta jest bajecznie absurdalna.
            --
            Loitering with content.
    • 27.11.09, 00:04
      Zajrzyj na to forum:
      forum.gazeta.pl/forum/f,37229,Wielojezycznosc_w_rodzinie.html
      Ja sama jestem pięciojęzyczna (z czego czterch uczę), a moje dziecko
      od urodzenia (a na dobrą sprawę to już przed wink) będzie conajmniej
      czterojęzyczne: ja-polski, tata-hiszpański, na ulicy+w szkole_
      francuski i angielski. Zastanawiam się, jak mu jeszcze przybliżyć
      mój niemiecki, bo moja rodzina mieszka w Niemczech (tak jak i ja
      przez 15 lat)... wink

      Powodzenia i sporego samozaparcia życzę! wink
      Moni
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
    • 27.11.09, 00:43
      moze swoje jajeczka naucz angielskiego plemniki dawcy niemieckiego i dziecko od
      urodzenia bedzie trzyjezyczne?
      --
      http://i38.tinypic.com/2woht34.jpg
      • 27.11.09, 01:45
        czytając takie wypociny człowiek od razu może się dowartościować. Szczerze radzę
        stosować maksymę starą jak cywilizowany świat: Mowa jest srebrem, a milczenie
        złotem.
        Czasem warto zamilknąć i nie robić z siebie idioty. Dla własnego dobra i dobra
        normalnych ludzi.
        • 27.11.09, 08:24
          Otóż to, zwłaszczcza jak matka Polka zaczyna się naukę angielskiego
          z dwuletnim dzieckiem po to żeby "złapało" akcent, ha ha!
          • 27.11.09, 08:54
            kolejna "wybitna" nastolatka po wpadce? Bo poziom wypowiedzi na to wskazuje.
            Spuszczam zasłonę milczenia na twój komentarz, bo nie dla wszystkich
            wykształcenie gimnazjalne to szczyt marzeń... i możliwości.
            • 27.11.09, 09:00
              Szkoda że nie potrafisz dyskutować merytorycznie, stać cię tylko na
              pyskówkę!
              • 27.11.09, 09:04
                wink no proszę, nagrodę za dowcip dnia zdobyłaś już o 9 rano! GRATULACJE! Nie
                pogrążaj się, bo takimi tekstami dowodzisz, że tobie, gdy byłaś w brzuszku, nikt
                nawet słowa po POLSKU nie przeczytał. Skoro w moich wypowiedziach nie widzisz
                merytorycznej argumentacji, to... heh, nieważne, w zasadzie to nie widzę powodu,
                żeby z tobą dyskutować. No chyba, że chcesz pogadać o gotowaniu herbaty albo
                nowym pudrze...
                • 27.11.09, 09:13
                  Nie, merytorycznie absolutnie nic nie wniosłaś, za to lecisz
                  frazesami o zaściankowości i tym podobnych głupotach, mało
                  oryginalne.
                • 27.11.09, 13:16
                  Dziewczyno, dobrze, nie dyskutuj. Może i argumenty masz, ale Twoje
                  poniżające uwagi obniżają znacząco poziom rozmowy.

                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/8uneol2al5abde6h.png
          • 27.11.09, 11:13
            > Otóż to, zwłaszczcza jak matka Polka zaczyna się naukę angielskiego
            > z dwuletnim dzieckiem po to żeby "złapało" akcent, ha ha!

            Fakt, ze Ty nie masz odpowiedniego akcentu, nie znaczy, ze inne matki Polki go
            miec nie moga. Ja skonczylam anglistyke, wczesniej wiele lat mieszkalam w
            Stanach. Wszyscy moi znajomi, native speakerzy angielskiego (amerykanskiego,
            scislej mowiac) byli poczatkowo ciezko zdziwieni, ze nie urodzilam sie w USA i
            ze angielski nie jest moim jezykiem ojczystym. Nie widze wiec nic smiesznego w
            zaczynaniu nauki po to, zeby dziecko zalapalo moj amerykanski akcent. Nie rownaj
            wszystkich w dol do siebie.
            • 27.11.09, 12:39
              No wiem, że zdarzają się wyjątki.
        • 27.11.09, 23:10
          alez ty jestes zasciankowa do bolu
          przeciez nauka jezyka w zyciu plodowym to duzo za pozno!!!!!
          --
          http://i33.tinypic.com/jt3v44.jpg
    • 27.11.09, 09:09
      Ja mojego syna w brzuszku nauczyłem stepować i pisać wiersze. I czyj
      będzie lepszy, no czyj?
    • 27.11.09, 09:19
      Boże, kobiety, skąd w was tyle agresji i zwykłej ludzkiej bezinteresownej
      podłości? Czytam te wasze wpisy i jestem przerażona... Kierowałam ten post do
      mam, które próbowały tej metody, a piszą osoby, którym jad sączy się przez
      łożysko do ich pociech. Jeśli wasze dzieci pójdą w wasze ślady, to ja swoje
      dziecko ukrywam przed takim światem.
      Dziękuję tym, którzy powiedzieli coś rozsądnego i w temacie. Reszcie...
      współczuję wam bardzo. Musicie mieć okropne życie, skoro jedyną formą
      odreagowania jest wypisywanie ohydnych komentarzy na formach.
      • 27.11.09, 10:27
        cha cha cha, a czego się spodziewałaś, dziewczyno??? Merytorycznych
        odpowiedzi????? W tym chorym kraiku na forach tylko się pluje i ujada jak
        wściekły kundel. Im mniej takie zero wie, tym głośniej szczeka i obficiej się
        ślini. Niestety. Chyba przestanę czytać te wpisy, bo tylko podnoszą mi
        ciśnienie, a to niezdrowe dla dzidzi.
        • 27.11.09, 10:39
          Cóż, autorki złośliwych, niemerytorycznych postów na forum zostały zapewne przez
          rodziców (i to już w brzuszku!) nauczone, że trzeba mieć zdanie - byle jakie,
          byle tylko. Mamy szansę nauczyć swoje dzieci nieco więcej i z tego skorzystajmy.
          Pozdrowionka dla "rozsądnych z umiarem".
          --

          http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20718;19/st/20091225/dt/7/k/d55a/preg.png
          • 27.11.09, 11:16
            Ok,może coś w tej metodzie może być.
            Ale pytam się po co?
            Jak już było wspomniane powyżej ja też mam wrażenie,że to od
            początku taki swego rodzaju "wyścig szczurów".
            Rozumiem chęć nauczenia dziecka języka.
            Ale za wszelką cenę?
            Już od zycia prenatalnego?
            Nie "uczyłam"dzieci w łonie żadną metodą.
            Starszy w tej chwili ma lat 11.W przedszkolu w wieku 3 lat miał
            nauczanie j.ang.i bardzo szybko,łatwo się uczy i jako nieliczny z
            grupy "zerówkowiczów"występował na przedstawieniach i "zasuwał"po
            angielsku jako jeden z najlepszych.W szkole ma oprócz angielskiego
            niemiecki i też nie ma żadnego problemu z uczeniem się.
            Koleżanka-nauczycielka angielskiego-,która ma 4 letnią córkę też
            uczyła "między wierszami"aby to nie było na hmm..."siłę".
            I co ?
            Nico,bo córka stawia buntwink
            Dajcie dzieciom w spokoju przejść ten najmłodszy czas czyli wiek
            niemowlęcy i poniemowlęcy,bez górnolotnych ambicji rodziców.
            Dajcie dzieciom beztroski czas zabawy "swoimi" własnymi metodami.
            Wracając też do nauczania za granicą.
            To nie jest wcale tak różowo.
            Niekiedy mam wrażenie,ze nasze dzieci i młodzież zdecydowanie więcej
            umieją,ma lepszą wiedzę ogólną.
            Zapytać amerykańskie dziecko,gdzie leży Polska to nie wiedzą.
            Niemiecka młodzież też tak dobrze z nauką nie jest "obstawiona"jakby
            się wyobrażało.
            Czasami jak czytam właśnie takie wątki to mam wrażenie,że mamy jakiś
            komlpleks niżości co do wykształcenia i poziomu nauki w kraju.
            Owszem nie jst to jakiś super wysoki poziom,patrząc np. po testach
            kompetencji,ale to i tak lepiej niż w innych krajach.
            --
            Maksio i kury
            Olaf i "Robocamp"
            • 27.11.09, 11:48
              pewnie, że lepiej. Od Rumunii, która jest na ostatnim miejscu, a my tylko
              niewiele ją wyprzedzamy.
              Ale to trochę nie na temat, bo mówimy o PRZYSWAJANIU języków, a nie o nauce w
              ogóle. Podstawowy problem jest taki, że 99% nie rozumie, że między tymi dwoma
              pojęciami istnieje gigantyczna różnica i mówimy o dwóch kompletnie różnych
              procesach.
    • 27.11.09, 11:03
      A ja nigdy w zyciu nie bede zmuszac swojego dziecka do spelniania moich ambicji.
      Moje dziecko bedzie zajmowac sie i uczyc sie tego, na co ma ochote. A uczyc plod
      angielskiego, to ostatnia rzecz jaka bym zrobila. I mowie to jako m.in.
      Anglista, byla nauczycielka.
      • 27.11.09, 11:20
        Dla malego dziecka nauka, a raczej przyswajanie jezyka obcego, nie jest zadna
        katorga, tylko zupelnie NATURALNYM PROCESEM !!!! Coz za bzdurny argument, ze to
        jest wymuszanie swoich ambicji na dziecku. To moze przestan mowic do swojego
        dziecka tez po polsku, przeciez nie bedziesz mu niczego narzucac, niech sie bawi
        tak jak chce. Hahahahaha. No zenujace sa Wasze wypowiedzi.
        • 27.11.09, 11:25
          No chyba,że Ty uważasz nauczanie/przyswajanie języków obcych jako
          naturalny proces w wieku niemowlęcym.
          Bo ja tak nie uważam,ale to moje zdanie li tylkowink
          --
          Maksio i kury
          Olaf i "Robocamp"
          • 27.11.09, 11:44
            ja się nie znam na spawaniu i budowie statków, więc się nie wypowiadam.
            Człowiek, który używa sformułowań typu "moim zdaniem" w tematach, których
            podstawą dyskusji są ustalenia naukowe, niestety bardzo się ośmiesza. Swoje
            zdanie można mieć w przypadku smaku pomidorowej, ewentualnie w przypadku wrażeń
            estetycznych, jakie wywołują nowe zasłonki.
            Oświecę cię, że przyswajanie języka w wieku niemowlęcym to proces, który trwa do
            do ok 3 roku życia (i nieco później też w aspekcie rozwijania leksykonu i
            fleksji), i jest ZUPEŁNIE naturalne. Tak jak raczkowanie, gawożenie,
            chodzenie... Brzmi nieprawdopodobnie? No cóż, to nie moje zdanie, ale ustalenia
            sprzed ponad pół wieku.
            • 27.11.09, 13:36
              > Oświecę cię, że przyswajanie języka w wieku niemowlęcym to proces,
              > który trwa do ok 3 roku życia (i nieco później też w aspekcie
              > rozwijania leksykonu i fleksji), i jest ZUPEŁNIE naturalne

              Nie czaję tej Twojej logiki. Jak w wieku niemowlęcym do ok. 3 roku
              życia?

              A propos nas i Rumunii - poziomu Polski nie poprawisz ucząc swoje
              dziecko języków obcych w okresie prenatalnym. Nie tędy droga.

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/8uneol2al5abde6h.png
              • 27.11.09, 13:53
                Nie czaisz... dlaczego mnie to nie dziwi? A wiec łopatologicznie: OD urodzenia
                do wieku ok 3 lat (i dłużej), z tym, że po okresie lateralizacji (ok. 11 r.ż.)
                przyswajanie staje się niezwykle trudne, o ile zupełnie niemożliwe.
                A wtręty o ogólnym poziomie wiedzy to tylko i wyłącznie dygresje i nie mają one
                nic wspólnego z tym tematem. Nikt nie twierdzi, że tego, co piszesz. I nikt nie
                mówi o uczeniu dzieci języków w okresie prenatalnym. Po raz kolejny twierdzę, że
                rozmowa z ludźmi, którzy nie mają pojęcia o temacie, jest jałowa. Przecież wy
                nic nie rozumiecie z tego, co pisze tu kilka zorientowanych osób. A najgorsze
                jest to, że ty nie masz pojęcia, że nic z tej dyskusji nie rozumiesz i unosisz
                się świętym oburzeniem zbudowanym na swojej ignorancji. To jest straszne.
                • 27.11.09, 14:49
                  Nie załapałaś.
                  Dlaczego mnie to nie dziwi...
                  Okres niemowlęctwa kończy się, gdy dziecko skończy rok. 1 ROK. W tym
                  sensie pisanie "...przyswajanie języka w wieku niemowlęcym to
                  proces, który trwa do ok 3 roku życia..." jest nielogiczne.
                  Reszty nie skomentuję, bo się pogrążasz.

                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/8uneol2al5abde6h.png
            • 27.11.09, 14:23
              honoratta2003 napisała:

              > gawożenie,
              > chodzenie...

              gaworzenie pisze się przez "rz", zwracam uwagę bo w kontekście operowania
              naukowymi ustaleniami oraz zaciekłego toczenia piany w tym temacie dość istotna
              wydaje się znajomość ortografii...
              --
              blog
        • 27.11.09, 11:27
          Oczywiscie, ze nie bede narzucac swemu dziecku mowienia po polsku. Tu, gdzie
          mieszkam znajamosc polskiego zupelnie mu/jej sie nie przyda. A jesli chodzi o
          to, co jest zenujace, to chyba bardziej agresywny ton Twych wypowiedzi.
          • 27.11.09, 14:30
            Kobietko, może jeszcze przemyślisz decyzję o niemówieniu do dziecka
            po polsku. Tu, gdzie ja mieszkam, wielojęzyczność jest na porządku
            dziennym. Ja m.in. uczę polskiego-hiszpańskiego-niemieckiego osoby,
            których rodzicom nie chciało się albo nie mieli wystarczająco dużo
            cierlipwości, aby ofiarować ich własnym dzieciom ich język ojczysty.
            Tak dzieci, jak i dorośli mają później niestety spore problemy z
            akwizycją języka, chociaż chęci ani pieniędzy na lekcje nie
            szczędzą. Naprawdę warto uczyć własne dziecko jężyka polskiego,
            uwież mi. Uczę również w tutjeszej sobotniej szkole polskiej, i o
            dziwo, najwięcej trudności z prawidłowym mówieniem po polsku mają
            dzieci... obu rodziców Polaków! Otóż okazuje się, że tacy rodzice
            wolą angielski czy francuski, i chociaż go kaleczą (słownictwo!
            akcent!), to brną w to dalej... W małżeństwach mieszanych natomiast,
            często gęsto dzieci uczą się obu języków rodziców jako dodatkowych
            do języków oficjalnych. Znam mnóstwo takich przypadków, znajomość
            dodatkowego języka poszerza takiemu dziecku horyzonty... To
            najlepszy prezent, jaki mu możesz sprawić.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/9ewnhqvk6gpwi3zn.png
      • 27.11.09, 11:27
        skomentuję krótko: nie dziwię się, że przed "nauczycielka" stawiasz przymiotnik
        "była". Twoja wypowiedź świadczy o żenującej wiedzy na temat języka w ogóle, nie
        tylko akwizycji j. polskiego. Na szczęście żadnemu dziecku już krzywdy w szkole
        nie zrobisz.
        • 27.11.09, 11:35
          honoratta2003 napisała:
          Na szczęście żadnemu dziecku już krzywdy w szkole
          > nie zrobisz.

          Ja nie. Ale ty ze swoimi wybuchami agresji stanowisz dla nich znacznie wieksze
          zagrozenie.
          • 27.11.09, 11:46
            mylisz się. Po 1 nie pracuję z dziećmi, a po 2 - nie opowiadam ani im, ani
            nikomu innemu farmaznów. A dziecko może warto nauczyć polskiego? Zapewne nie
            wiesz, ale dziecko zniesie to bezboleśnie.
          • 27.11.09, 11:55
            Skoro powolywanie sie na znane od lat argumenty naukowe to dla Ciebie agresja,
            to ja dziekuje za taki poziom rozmowy smile

            Agresywnie i zlosliwie dodam na koniec, ze niestety jako "(byla) nauczycielka"
            potwierdzasz tylko stereotyp, ze spora czesc nauczycieli to niedouczoni,
            nieposiadajacy odpowiedniej wiedzy i kwalifikacji ludzie, ktorym sie wydaje, ze
            pozjadali wszystkie rozumy. Sorry, ale skoro uczylas angielskiego, to domyslam
            sie, ze anglistyke czy jakies tam kolegium nauczycielskie przynajmniej musialas
            skonczyc. Gdzie Ty bylas, kiedy odbywaly sie zajecia z first/second lg
            acquisition? Bo po studiach z tego zakresu powinnas wiedziec, ze u dziecka w tym
            wieku nie mowimy w ogole o NAUCE jezyka, tylko o przyswajaniu oraz ze to
            przyswajanie jest calkowicie naturalnym i bezbolesnym dla dziecka procesem.
            Z mojej strony EOT, bo szkoda mi juz czasu na takie glupoty.
            Pozdrawiam serdecznie te Osoby, ktore wykazaly sie jakakolwiek wiedza z zakresu
            akwizycji jezyka smile
      • 27.11.09, 11:45
        no ja też nie zamierzam do niczego zmuszać dziecka, ale zapisałam ją
        na angielski i tańce w przedszkolu, nie mogę oczekiwać że 3-latka
        sama podejmie decyzje czy chce chodzic na angielski, jasna sprawa że
        gdyby sie skarżyła że jej sie nie podoba to by nie chodziła, ale na
        tym etapie to ja raczej decyduje na jakie zajecia chodzi moja córka
        i jak spędza wolny czas, pozatym nauka angielskiego na tym etapie to
        jest raczej zabawa a nie nauka, a na pewno bedzie procentowało to
        pozniej w podstawówce, tak samo nie zmuszam mojej 3-latki do nauki
        pisania i liczenia, ale jej to sprawia ogromną radość jak podpisze
        obrazek który jest dla mnie słowami MAMA, więc cóż w tym złego że
        nauczy się troszke szybciej niż zaleca MEN
        • 27.11.09, 14:55
          oczywiscie bardzo wazne jest to, zeby dziecko od malego uczyc jezykow, ale na
          Boga - troche rozsadku: nie wierze w to, ze dzieci w okresie plodowym "uczace
          sie" jezykow obcych, beda sobie lepiej radzic w ich przyswajaniu jak juz sie
          urodza i przystapia do swiadomej nauki

          --
          Ania 08.10.2007
          Maja 16.11.2008
          • 27.11.09, 15:08
            ja się nie znam, dlatego pytam. Na razie rzeczową argumentację słyszę tylko z
            jednej strony, ci co mają inne zdanie po prostu się nabijają. Gdybym nie
            słyszała o tym od kilku osób, nawet przez myśl by mi nie przyszło, żeby
            spróbować. Przeszukałam cały Internet, ale w Polsce nikt się tym nie zajmuje i
            ma żadnych pomocy dla rodziców. Co mnie nie dziwi - jak czytam te wpisy tutaj to
            włos się jeży na głowie.
    • 28.11.09, 08:59
      Proponuję naukę alfabetu Morse'a w życiu płodowym.
      Dzieciak jak w końcu wylezie, będzie mógł komunikować swoje potrzeby
      zafrasowanej matce.
      • 28.11.09, 11:54
        O rety co za głupopty!!!!!!!!!!!!!!
        Kolejny pomysł jak wyciągnąć kase od naiwnych rodziców z przerostem
        ambicji!
        Nic głupszego nie słyszałam od lat!
        • 28.11.09, 13:03
          Rece opadaja, jak niewiele Polacy wiedza o przyswajaniu jezyka obcego przez dziecko.
          I rzeczywiscie, nic glupszego niz niektore posty w tym watku nie slyszalam od lat!
          • 28.11.09, 15:43
            Dziewczyny - przyswajanie języka jest ok, kiedy przebiega w
            naturalnych warunkach, tzn kiedy dziecko jest tym językiem otoczone,
            slyszy go wszedzie w sposób niekontrolowany i musi reagować. Jeśli
            myslicie, że te warunki stworzycie sztucznie poprzez gadanie do
            brzucha przez godzinę dziennie po angielsku, to to nic nie da.
            Proces naturalny znaczy naturalny, a nie sztuczny. Poprzez
            przystawiania MP3 do brzucha i prowadzanie dzieciaka w wieku 3
            miesiecy na angielski wypełnaicie tylko swoje poczucie, że jesteście
            nowoczesnymi matkami, które dbają o rozwój swoich dzieci.
            Ale Waszym dzieciom więcej da trochę więcej Waszego luzu. Jesli
            ktoś ma rodzinę kilkujęzyczną - super - dzieciak uczy się
            naturalnie. Jeśli natomiast jesteście ze zwykłej polskiej rodziny -
            dajcie na luz. Po prostu możecie jak dziecko będzie miało 2-3 lata
            puścić mu "Ulicę Sezamkową" po angiesku, czasem jaką kreskówkę po
            angielsku, czy w tle obcojęzyczną muzykę, żeby oswajało się z obcymi
            dźwiękami. Ale z gadaniem do brzucha dajcie sobie na luz. Luz w
            ciąży ważniejszy smile))). jak już bardzo chcecie, to zamiast kupować
            materiały do prenatalnej nauki angielskiego pooglądajcie sobie
            czasem BBC smile, dźwięki tez dochodzą, a i Wam się przyda bardziej,
            niż rymowanki. I taniej będzie smile
            --
            http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
            • 28.11.09, 16:01
              elza nic dodac nic ująć smile
            • 28.11.09, 17:48
              kobieto, nie masz pojęcia, o czym piszesz, ale piszesz. No bo jak - TY byś mogła
              się NIE ZNAĆ??? Przeczytałam paręnaście postów z tej idiotycznej dyskusji, i
              muszę stwierdzić, że 99% to miernoty intelektualne, które nie mają bladego
              pojęcia o temacie tego wpisu.
              Słuchanie BBC? Normalnie dramat... Mam dla ciebie dobrą radę: jak już urodzisz,
              puszczaj swojemu skarbowi Wiadomości i Fakty. Zapewniam cię, że nie nauczy się
              mówić. Gdybyś miała choć minimalną wiedzę na temat języka i jego rozwoju,
              wiedziałabyś dlaczego.
              Żal mi was... Biedne te wasze dzieci, i nasze też, że będą musiały funkcjonować
              z takimi geniuszami jak ich mamusie. Zapewne one też głos będą zabierać w
              tematach, o których mają zerowe pojęcie, a milczeć wtedy, gdy trzeba będzie się
              wypowiedzieć w ich dziedzinie. Bo w tej także pojęcie będą miały zerowe.
              • 28.11.09, 18:06
                smile Nie będę się z Tobą licytować na wykształcenie smile
                --
                http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                • 28.11.09, 18:10
                  elza, przeciez nie od dzis wiadomo, ze krówka która duzo ryczy...itd.
                  Co do Twojego wykształcenia nie mozna miec watpliwości poznawszy
                  Twoje wpisy na rózne tematy, zwłaszcza poparte nauką a nie sensacją,
                  od której tu aż kipi wink
                  • 28.11.09, 18:20
                    I wzajemnie smile smile
                    --
                    http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                • 28.11.09, 18:11
                  i słusznie, bardzo słusznie.
          • 02.02.10, 22:06
            a wczoraj w sieci wyczytałem info, że w Polsce już od dawna w sieci można
            znaleźć pomoce i serwisy, które oferują takie usługi, więc nie jest to ani jakaś
            nowość, ani temat z kosmosu.
        • 28.11.09, 17:29
          a przepraszam, z jakiej wioski jesteś? Bo temat stymulacji prenatalnej (od mniej
          więcej 5-go m-ca) był głośny już ok. 2002 roku, najpierw w Stanach
          (oczywiście!), potem w Norwegii i Szwecji, gdzie sporo na ten temat pisano. W
          Polsce oczywiście bąknięto coś raz czy dwa, ale do nas nowinki docierają po
          mniej więcej 3 latach świetlnych więc dziwić się nie mogę, że nic o tym nie
          słyszałaś. Jedyny temat to pewnie kto wygra Taniec z gwiazdami, albo co tam w
          "Pani domu" ciekawego napisali, nie?
          A ja ci powiem, że mieszkając w Oslo, korzystałam z takiego programu stymulacji
          językowej (tam się urodził mój pierworodny Oskar). Mój angielski nie jest
          najlepszy, ale metoda polega głównie na repetycji słuchanego materiału. Oskar ma
          teraz prawie 5 lat, ma zajęcia tutaj, w Polsce, i o dziwo jest najlepszy w
          grupce 9 osób. Przypadek? Może i tak, ale jak kogoś stać na przypadki, niech się
          nie wypowiada i nie ukrywa własnej niefrasobliwości pod płaszczykiem innym, niż
          zwykła zawiść niechęć do uznawania pewnych prawd. Jeszcze 100 lat temu nikomu
          się nie śniło, żeby 6-latki posyłać do szkoły, bo niby po co? Oczywiście w
          Polsce. Radzę popatrzeć na wyniki nauczania w Skandynawii i w kartoflanej
          Polsce. Włos się wam zjeży na pustych główkach. Chociaż, pewnie nie... Trzeba
          jeszcze rozumieć takie dane...
          • 28.11.09, 17:50
            Ależ się zagalopowałaś w obrazaniu wielkomiejska damo !
            Jestem z Pcimia Górnego, skonczyłam 4 klasy szkoły podstawowej i
            smieje sie z tych, którzy dają sobą manipulowac tak jak TY.
            Pozdrawiam
          • 28.11.09, 17:54
            mamulinciu szanowna, mam nadzieje ze Bóg obdarzy Cie licznym
            potomstwem.Aż serce sie raduje jak pomyśle ze niebawem świat zaroi
            sie od małych geniuszy z Twojego intelektualnego łona!!!!!!!!!!!!!
            • 28.11.09, 18:09
              smile smile
              Chyba za głupie jesteśmy na ten wątek smile. Proponuję pogadać na
              innym na naszym poziomie z Pcimia smile
              --
              http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
            • 28.11.09, 18:15
              Po co tyle jadu.
              DLaczego wszystkie racjonalne argumenty zamiast do Was trafiac dbijaja sie jak
              groch od sciany.

              Powtorze jeszcze raz, naprawde juz ostatni.

              Stymulacja jezykowa w brzuchu, jak i poza nim u bardzo malego dziecka NIE JEST
              NAUKA. Jest calkowicie NATURALNYM procesem PRZYSWAJANIA jezyka. Takim samym jak
              przyswajanie jezyka polskiego. Nie ma tu wielkiego znaczenia, w jakim jezyku
              mowi otoczenie. W Polsce, w ktorej zdecydowana wiekszosc ludzi zna tylko swoj
              ojczysty jezyk (a czasem i ta wiedza kuleje), mozesz wychowac dziecko, ktore
              bedzie mowilo BIEGLE po angielsku, niemiecku, francusku, chinsku czy katarsku.
              Otoczenie nie ma znaczenia, bo to Rodzice sa glownym otoczeniem dziecka w
              pierwszych miesiacach czy nawet latach zycia dziecka.
              Puszczenie BBC jest pomyslem dziwacznym. Czy Wasze dzieci przyswajaja jezyk
              polski sluchajac FAktow albo Wiadomosci? Nie, przyswajaja, bo Wy tego jezyka
              uzywacie!!!

              WIdac, ze wiekszosc z Was nie ma bladego pojecia o sprawie, ale wszystkie sie
              tak chetnie wypowiadacie, wysmiewacie, nie podajac ZADNYCH argumentow. Odsylam
              do fachowej literatury, moze przynajmniej zrozumiecie roznice pomiedzy NAUKA
              jezyka a AKWIZYCJA (=PRZYSWAJANIEM) jezyka. Bo glowny problem lezy w Waszym
              nieodroznianiu tych dwoch procesow.
          • 28.11.09, 18:07
            O, tak, Twój Oskar zapewne jest geniuszem nie tylko w dziedzinie
            językowej, ale tez napewno ma scisły umysł, pamiec fotograficzną i
            talent muzyczny!!! Znam ten typ mamusiek big_grin
            Nie kompromituj sie tylko prosze piszac pierdoły o 5 miesiecznych
            płodach uczacych sie jezyków obcych.Wczesniej zachecam do fachowej
            literatury medycznej na temat rozwoju mózgu i układu nerwowego u
            człowieka,( no oczywiscie wyjątek stanowią dzieci tak genialne jak
            Twój pierworodny syn o wdziecznym polskobrzmiacym imieniu Oskar,
            który bedac zarodkiem tuż po zapłodnieniu mówił do Ciebie przez
            powłoki brzuszne w kilku jezykach!)
            • 28.11.09, 18:10
              śmiało, czekamy na następne wpisy. Jak widać, w te klocki jesteś bardzo płodna
              wink Aż miło popatrzeć na sfrustrowane byle co, wylewające swoje żale na forum wink
              A co do literatury dot. rozwoju mózgu... skorzystaj z własnej rady, dowiesz, się
              skąd te deficyty
              • 28.11.09, 18:14
                No cóż, moge miec problem ze zrozumieniem tresci tam zawartych z
                moim deficytem, który wlasnie u mnie zdiagnozowałaś droga
                skandynawska Pani Geniusz big_grin

                Ależ niektórym palma odbija jak wyjadą na chwile z Polski , smutne...
                • 28.11.09, 18:18
                  Oj, Zabcia, zawsze Cie uwazalam, ze wspaniala i madra osobe, ale tu to sie
                  zblaznilas niestety na calej linii.
                  Nie mowisz do swojego brzucha po polsku?????
                  Jesli mowisz, to czemu tak strasznie Cie dziwi, ze ktos chce mowic do brzucha po
                  angielsku?
                  • 28.11.09, 18:28
                    Jako Polka z rodzimym językiem polskim zamierzasz mówić cały czas do
                    brzucha po angielsku?
                    Akwizycja ma sens, kiedy jest naturalna, a nie wymuszona i9 kiedy
                    otaczajacy dziecko język jest całkowicie poprawny. Jeśli natomiast
                    język będzie ułomny - błędy w wymowie, składni itd, to te same błędy
                    przyswoi dziecko - więcej uczynisz szkody, niż pożytku. I warunek
                    podstawowy - zanurzenie w języku. Nabywasz język poprzez zanurzenie
                    (immersion), gdy wokół Ciebie w sposób naturalny jest ciągle uzywany.
                    I nie zarzucaj komuś, kogo nie znasz, że nie ma o czymś pojęcia. Bo
                    tutaj akurat bardzo byś się zdziwiła...
                    --
                    http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                    • 28.11.09, 18:45
                      Droga elzo10,
                      Moj angielski akurat jest calkowicie poprawny, na poziomie native speakera
                      angielskiego. Zakladam, ze u wielu kobiet jezyk rowniez jest poprawny. To, ze u
                      Ciebie byc moze nie jest, nie znaczy, ze u innych musi byc tak samo.

                      Aha, akwizycja zawsze jest naturalna, nigdy nie wymuszona. Dziecko przyswaja L1
                      i L2 identycznie. A o immersion tez sie mozesz zatroszczyc.
                      • 28.11.09, 18:59
                        AKwizycja jest naturalna, kiedy otoczenie naturalnie uzywa danego
                        języka. Rozumiem, że Ty posługujesz się w domu na codzień
                        angielskim. Że jak coś się nagle stanie, to gwałtownie odruchowo
                        regujesz po angielsku? Że jak się wściekniesz na męża, albo
                        przerazisz gorączką u dziecka, to uzywasz angielskiego? Bo tylko
                        wówczas tworzysz naturalne warunki.
                        --
                        http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                        • 28.11.09, 19:03
                          Akwizycja jest zawsze naturalna. Nie mozna na kims wymusic akwizycji. Otoczeniem
                          dla dziecka jestem ja i moj maz. Posluguje sie jezykiem obcym na co dzien,
                          wlasciwie wiecej angielskim niz polskim. Ale nawet gdyby tak nie bylo, moglabym
                          zaczac poslugiwac sie w domu angielskim i wtedy nadal akwizycja bylaby
                          calkowicie naturalna.
                          • 28.11.09, 19:10
                            Używasz angieslkiego w domu, czy w pracy? Jeśli w domu (w
                            komunikacji np z męzem Brytyjczykiem, czy Amerykaninem) - to dla
                            dziecka stanei się to drugi język rodzimy. Jeśli w pracy, a mąż jest
                            Polak - to będziesz tworzyć sztuczne warunki, pozbawione
                            naturalności w obcowaniu z dzieckiem.
                            --
                            http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                            • 28.11.09, 19:32
                              Jesli moj maz jest Polakiem, ale mimo to uzywam w domu angielskiego, angielski
                              stanie sie dla mojego dziecka drugim jezykiem rodzimym. Zupelnie bezbolesnie i
                              naturalnie. Tak trudno to zrozumiec ?
                              • 28.11.09, 19:43
                                Czemu jesteś taka agresywna? Wychowasz dziecko, jak chcesz, bedziesz
                                do niego gadać nawet po chińsku - Twoja sprawa. Nie krytukuj innych
                                i nie wymyślaj im od ciemnogrodu za to, że chcą miec normalny dom i
                                usmiechnięte dziecko gaworzące we własnym języku. I powiem Ci
                                jeszcze, że do głowy mi nie przyszło mowić języku obcym do swojego
                                dziecka (żeby było jasne - nie dlatego, że nie umiem). Tzn
                                oczywiście pomagam jej w lekcjach, na wyjazdach zachęcam do
                                samodzielnego załatwiania spraw w sklepie, czy recepcji hotelu,
                                filmy oglądam z nią z napisami, bajki jak była mała puszczałam w
                                oryginale. Ale nie zachęcałam jej do zjedzenia słoiczka z marchewką
                                po angielsku i nie pocieszałam po angielsku w szpitalu, jak miała
                                zapalenie żyły po kroplowce.
                                --
                                http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                  • 29.11.09, 13:56
                    maagdaamm napisała:
                    > Nie mowisz do swojego brzucha po polsku?????

                    Hmm, zaciekawiła mnie ta ilość znaków zapytania...
                    Czy naprawdę sądzisz, że wszystkie ciężarne "mówią do brzucha"?
                    Ja nie mówiłam. Partner też nie. Czasami - z rzadka - myślałam "do brzucha" (po angielsku zresztą, hehe)


                    --
                    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
          • 28.11.09, 18:17

            W
            > Polsce oczywiście bąknięto coś raz czy dwa, ale do nas nowinki
            docierają po
            > mniej więcej 3 latach świetlnych więc dziwić się nie mogę, że nic
            o tym nie
            > słyszałaś.


            Aha, a w Pcimiu nas uczą,a w Oslo muszą to wiedzieć (bo tam jest
            siedziba Komitetu Noblowskiego), że lata świetlne to jednostka
            odległości, a nie czasu smile. Ciebie tego nie nauczyli? smile
            • 28.11.09, 18:51
              Jak już pisałam nieco wcześniej,że może i ta metoda ma sens i jest
              dobra.
              Ale moje pytanie ciągle brzmi-po co?
              Po co za przeproszeniem płodowi mam przyswajać język obcy?
              Czy jeśli się urodzi i zaczniesz do nowordka przemawiać tym co jest
              na MP3 to od razu pozna,że to jest to?
              A jak dalej będziesz do niego przemawiać "kwestiami"z płytki to w
              wieku niemowlęcym/poniemowlęcym zacznie mówić po angielsku?
              No i po polsku też ma się rozumiećwink
              No to naprawdę życzę dużo szczęściasmile
              I dalej będę powtarzać jak mantrę,po co nauka przyswajania jęsyka
              obcego dla niemowlaka?
              Czy nie lepiej aby dać jemu spokój z tym przyswajaniem jakby nie
              patrzył na siłę?
              Owszem dzieci w wieku 2-3 lat chłoną naukę jak gąbka,są w stanie i 3
              latki już rozumieć słowa po angielsku i to całkiem nieźle.
              Ale nadal się dziwię dlaczego mają to być niemowlęta-niemowlę to
              dziecko,które ma skończony 1 m.ż do ukończenia 1 r.ż.-
              Wiem,że może i mam małą pojemność mózgu wedle niektórych w tym wątku
              (bo nie się ośmieszam twierdząc,że wg.mnie i moim zdaniemwink
              Owszem robiono taki eksperyment ze słuchaniem muzyki w ciąży
              (przykładanie słuchawek do brzucha)i wywnioskowano,że dziecko i
              owszem rozpoznaje po dźwięku dany utwór muzyczny i się uspokaja.
              Ale coś mnie się wydaje,że do przyswajania języka nie bardzo akurat
              ta metoda.
              Ja widzę różnicę między muzyką,a przyswajaniem nauki jęz.obcych.
              Ale może inni niewink
              --
              Maksio i kuryOlaf i "Robocamp"
              • 28.11.09, 18:57
                malgosiek2 napisała:


                > I dalej będę powtarzać jak mantrę,po co nauka przyswajania jęsyka

                > Ja widzę różnicę między muzyką,a przyswajaniem nauki jęz.obcych.
                > Ale może inni niewink

                NAUKA PRZYSWAJANIA JEZYKA i PRZYSWAJANIE NAUKI JEZYKA - trzymajcie mnie. Ludzie,
                skonczcie sie publicznie osmieszac.
                • 28.11.09, 19:06
                  Nie czepiaj się słówek. wiesz o co dziewczynie chodzi.
                  A jak nie - to Ci wyłożę - oczywiście mozna stanąć na glowie i uczyc
                  płod 3 języków obcych, może nawet osiągnie się jakiś skutek np, że o
                  pół roku wcześniej, niż inne dzieci będzie rozumiał proste zdania i
                  raz odruchowo uzyje trybu warunkowego, a czas zaprzeszły przypomni
                  mu o życiu płodowym, tylko po co???
                  Nie chodzi o to, żeby zaniedbać dziecko i kazać mu iść wyłącznie
                  trybem szkoły publicznej i nic ponadto, ale drugie ekstremum jest
                  jeszcze gorsze. Kobieta Polka, ojciec Polak, mowią do dziecka w
                  języku obcym? To jest chore. Chcesz, żeby Twoje dziecko nabywało
                  język przez akwizycję? Znajdź męża native speakera angielskiego,
                  zatrudnij opiekunkę Angielkę, poślij do przedszkola w UK. Będziesz
                  miała akwizycję. A nie w polskim domu, gadając do brzucha. A co
                  zrobisz, jak się dziecko urodzi? Project PRODIGY? Więcej luzu.
                  --
                  http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                • 28.11.09, 19:09
                  Taa...... ja wiem,że się ośmieszam na całej linii wg.Ciebie,ale ma
                  to głębkoko gdzieśtongue_out
                  Proszę jedynie o racjonalne przykłady,po co przyswajanie
                  jęz.obcego płodowi?
                  Aby miało na przyszłość lepszy "start"językowy?
                  Aby już jako noworodek miało przyswojony język?
                  Aby nie miało problemów w wieku późniejszym już z nauką tegoż języka?
                  Wiem,ze jestem strasznie ograniczona umysłowo jak widaćwink
                  --
                  Maksio i kury
                  Olaf i "Robocamp"
                  • 28.11.09, 19:16
                    Po to aby bylo BILINGWALNE tzn. DWUJEZYCZNE.

                    Niektorzy maja jednak szersze horyzonty niz te nakreslone przez jezyk ojczysty.

                    Moi rodzice sa dwujezyczni, bo tak zostali wychowani, moi tesciowie, moj maz i
                    cala moja rodzina z tamtej strony jest dwujezyczna, ja jestem trojezyczna (choc
                    nie jest to trojjezycznosc zbalansowana, trzeci jezyk jest troche slabszy). Nie
                    widze absolutnie nic zlego w tym, zeby moje dziecko od samego poczatku wladalo
                    rowniez dwoma jezykami.
                    I nie wiem, skad w Was takie swiete oburzenie.
                    • 28.11.09, 19:41
                      Ok.dwujęzyczność.
                      Ale po co od razu płód?
                      Bo wsłucha sie w dany język i go "rozpozna"itp.?
                      Owszem jestem za tym,aby uczyć,a dla Ciebie przyswajać małemu
                      dziecku język obcy.
                      Ale nie płód jakby nie było.
                      Pisałam również wcześniej,że mój starszy syn nie miał kontaktu z
                      jęz.ang.w życiu płodowym czy niemowlęcym.
                      Ale w przedszkolu już jako 3 latek i owszem.
                      I od razu nie miał kłopotów czy problemów na początku z
                      przyswojeniem jęz.obcego,a potem jako starszak z nauką.
                      W szkole z ang.i niem. ma lepsze oceny niż z języka rodzimego
                      niestetysadnadczym ubolewam.
                      Dodatkowo chodzi na ang.do ciotki,która jest poliglotką i samoukiem
                      jednocześnie do języków obcych(zna ang.,włoski,niem.)-ma książki
                      jako pomoce.
                      Brał udział w konkursie z jęz.niem,więc "śmiga" językowo nieźlesmile
                      No niestety dla mnie nie ma większego sensu przyswajanie języka
                      obcego dla płodu czy niemowlęcia nawet w imię dwujęzyczności w wieku
                      niemolęcym czy poniemowlęcym.
                      Dla mnie sens dwujęzyczności nabiera dopiero wiek przedszkolny.
                      Ale ja przecież ja się ośmieszam li tylkowink
                      --
                      Maksio i kury
                      Olaf i "Robocamp"
                      • 28.11.09, 19:47
                        Nie wyksztalcisz pelnej, zbalansowanej dwujezycznosci u dziecka, zaczynajac od
                        wieku przedszkolnego. Skoro mozna mowic do brzucha po polsku, to mozna tez po
                        angielsku. Jaki problem. Poza tym w przedszkolu mowimy juz o nauce jezyka, nie o
                        przyswajaniu. Wiek nie odgrywa tu kryterium. I nie przecze, ze Twoje dziecko
                        moze byc b. dobre z jezykow obcych, ale nigdy nie bedzie stuprocentowo dwujezyczne.
                        • 28.11.09, 19:50
                          Bez sensu ta dyskusja. Jakby od tego miało zależeć czyjeś szczęście.
                          Sądząc po Twoim nastawieniu raczej wychowasz małego starego.
                          --
                          http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                          • 28.11.09, 19:54
                            Wychowam malego dwujezycznego. Znam wiele takich dzieci. Zadne z nich nie jest
                            male-stare.
                            No ale rzeczywiscie, dyskusja jest zenujaca i jalowa.
                            Nie mozna rozmawiac merytorycznie z kims, komu brakuje podstawowej wiedzy z
                            zakresu jezykoznawstwa stosowanego i akwizycji jezyka, a na dodatek wydaje mu
                            sie, ze pozjadal wszystkie rozumy. Ja nie latam po forach i nie wypowiadam sie
                            na temat fizyki czy chemii, bo mam nikla wiedze w tej dziedzinie. Proponuje Wam
                            wiec wrocic do watkow, o ktorych macie jakiekolwiek pojecie. Idzcie sobie na
                            przyklad kompletowac wyprawke, o! wink
                            • 28.11.09, 20:01
                              Zebyś Ty tylko wiedziała... smile. Zdziwiłabyś się. Szkoda, ze nie
                              zobaczę Twojej miny smile smile
                              --
                              http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
                        • 28.11.09, 20:18
                          Nie,no problem żadenwink
                          A ja mam to gdzieś,że nie będzie 100% dwujęzyczne .
                          A wiesz dlaczego?
                          Bo mieszkam w Polscesmile
                          No fakt co innego być Polakiem mieszkającym zagranicą,tam czasami
                          Polacy niestety uważani są za "gorszy gatunek"ludzi(najczęściej jako
                          tania siłą robocza)
                          Być może znowu sie Tobie naraziłam,ale to już norma dla mniewink
                          Ale dlaczego mam mówić do brzucha po angielsku mieszkając w Polsce?
                          Bo wtedy będzie w 100 % dwujęzyczne?
                          I z tą dwujęzycznością zawojuje cały świat i Polskę?wink
                          Autorka wątku co prawda nie napisała tego,ale wnioskuję,że jest
                          Polką mieszka w Polsce i ma męża Polaka.
                          Więc po co "na siłę"przyswajanie języka dla płodu?
                          W imię czego?
                          Dwujęzyczności?
                          No chyba,że planuje w niedalekiej przyszłości wyemigrować z Polski.
                          Może jednak na tym forum znajdzie więcej odpowiedzi i pomocy.
                          forum.gazeta.pl/forum/f,591,Z_dala_od_Polski.html
                          Skoro tak bardzo jej zależny,aby płód przyswoił sobie jezyk obcy.
                          --
                          Maksio i kury
                          Olaf i "Robocamp"
                          • 29.11.09, 14:03
                            malgosiek2 napisała:
                            > Więc po co "na siłę"przyswajanie języka dla płodu?
                            > W imię czego? Dwujęzyczności? No chyba,że planuje w niedalekiej przyszłości wyemigrować z Polski.
                            > Może jednak na tym forum znajdzie więcej odpowiedzi i pomocy.


                            Ale akurat maagdaamm pisała "Moi rodzice sa dwujezyczni, bo tak zostali wychowani, moi tesciowie, moj maz i cala moja rodzina z tamtej strony jest dwujezyczna, ja jestem trojezyczna"

                            W takiej sytuacji całkowicie rozumiem dążenie o wychowania dziecka dwujęzycznego - jeżeli drugim językiem jest jeden z tych języków rodzinnych. Nawet jeżeli miało by to odbywać się nieco "na siłę". (Co nie znaczy, że ma to się odbywać w życiu płodowym, bo nie wierzę w skuteczność takich zabiegów)

                            --
                            *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
                            • 29.11.09, 16:54
                              Owszem akurat w sytuacji maagdaamm jest oki.
                              Tu nie przeczę.
                              Intryguje mnie takie przyswajanie "na siłę" dziecka w łonie matki
                              jeśli oboje rodziców mieszkają w Polsce i są Polakami i w Polsce
                              będą mieszkać.
                              Ale jak widzisz sama nie ma wierzysz w skutecznośc super metody
                              przyswajania w życiu płodowym.
                              --
                              Maksio i kury
                              Olaf i "Robocamp"
          • 12.02.10, 20:57
            W
            > Polsce oczywiście bąknięto coś raz czy dwa, ale do nas nowinki docierają po
            > mniej więcej 3 latach świetlnych więc dziwić się nie mogę, że nic o tym nie
            > słyszałaś.
            Lata świetlne są miarą odległości, nie czasu... Nie wiedziałaś?
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 29.11.09, 16:25
      "nasz"wątek na Emamie też budzi emocjesmile
      I jakoś nikt nie wyzywa,że jesteśmy zaściankowiwink
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,103583909,103583909,Wczesna_edukacja_8211_czy_swiat_oszalal_.html
      Też się dziwią po co płód ma sobie przyswajać język obcy.
      --
      Maksio i kury
      Olaf i "Robocamp"
      • 30.11.09, 11:06
        Na emamie mniej jest kobiet, które dadzą się zwariować, którymi
        łatwo manipulować.
        Zgadzam się i po raz kolejny podkreślam, ze to czysta komercja,
        robienie wody z mózgu mamom z przerostem ambicji, które nie mają
        zielonego pojecia o fizjologii układu nerwowego, o rozwoju funkcji
        poznawczych u człowieka.
        Szkoda tylko, ze te panie tak ostro atakują, obrazaja i mieszają z
        błotem osoby o odmiennych poglądach, które czekają na poparcie tej
        mglistej teorii nauką.
        Niech wydają majątek na zabawki edukacyjne dla płodów, które pod
        wpływem tej gonitwy szczurów powstaną niebawem.Bo czemu nie zarabiać
        na braku wiedzy i chorych ambicjach rodziców?
        Tylko czy gdzies po drodze nie umnkie zdrowy rozsądek,a dziecko gdy
        dorosnie bedzie WRACAŁO wspomnieniami do szczesliwego,
        beztroskiego , NORMALNEGO dziecinstwa?
        • 30.11.09, 16:16
          co rozumiesz przez beztroskie i normalne dzieciństwo? Pilnowanie dziecka, żeby w
          byle parku nie pobiły go bandy dresiarzy? a może koncentrowanie się na tym, jak
          zasłaniać własnym ciałem gazetki porno leżące na wierchu w każdym kiosku? Nie
          zauważyłaś, że trochę się zmieniło do czasów, gdy ty miałaś super-dzieciństwo?
          Nikt tu nie rozumie, że żądne z naszych dzieci nie będzie miało dzieciństwa
          takiego, jak my??? Nikt nie widzi, że w ciągu tych ostatnich 20 lat ten kraj
          zmienił się nie do poznania? Chcecie, żeby wasze dzieci były głupsze od innych -
          droga wolna. To, co ostatnio widzicie i słyszycie, to nie pierdoły wymyślone na
          poczekaniu, to zjawiska, które gdzie indziej badano lata temu, a do nas
          docierają z dużym opóźnieniem. Wy natomiast tkwicie w szczęśliwych latach
          70-tych i 80-tych, w żałosnych polskich realiach, gdzie komputer widziało na
          oczy 0,0001% osób, podczas gdy w normalnym świecie była to rzecz z której już
          korzystali co bogatsi ludzie. Pewnie wasi rodzice też uważaliby pokazywanie
          komputera dziecku za idiotyzm?
          Czytam te wasze posty, czytam, i mam wrażenie, że tu nigdy nie będzie normalnie.
          Bo jak ma być, skoro tu NIKT nie chce nadążać za światem, ale stać w miejscu, no
          bo skoro JA jakoś przeżyłam BEZ tych bzdurek i nowinek, to moje dziecię TEŻ
          przeżyje. No pewnie, ale nie chcecie, żeby te wasze dzieci doświadczyły w życiu
          czegoś więcej, niż jałowa wegetacja w ogonie Europy???
          • 30.11.09, 16:39
            Masz problem z rozróznianiem 2 rzeczy: kroczenia z duchem czasu od
            łykania kazdej niepotwierdzonej, nielogicznej, małoprawdopodobnej za
            to sensacyjnej nowinki.
            Pokolenie szczurów...straszne dziecinstwo szykują niektóre matki
            swoim dzieciom.Smutne...
          • 30.11.09, 16:40
            Świat nie jest czarno-biały, i nigdy nie będzie.
            Nie dzielimy się wyłącznie na matki "nie nadążające za światem,
            jałowo wetetujące w ogonie Europy" i na te, które dbają o to, by ich
            dzieci były od życia płodowego co najmniej dwujęzyczne.
            Po prostu zachowajmy zdrowy umiar, bez cofajnia się w rozwoju, i bez
            nakładania dzieciom numerków startowych do wyścigu szczurów.

            Wg Ciebie jestem zacofana - bo mówię czemuś takiemu NIE?

            BTW - komputer to ja widziałam (ba, bawiłam się logo), gdy miałam
            może z 5 czy 6 lat, czyli ponad 25 lat temu (karty perforowane
            widywałam od urodzenia big_grin), z netu korzystam od lat mniej więcej 14.

            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/8uneol2al5abde6h.png
            • 30.11.09, 22:33
              mniemanologia napisała:

              > Świat nie jest czarno-biały, i nigdy nie będzie.
              > Nie dzielimy się wyłącznie na matki "nie nadążające za światem,
              > jałowo wetetujące w ogonie Europy" i na te, które dbają o to, by ich
              > dzieci były od życia płodowego co najmniej dwujęzyczne.

              oj - jeszcze tak nie bylo zeby dziecko juz w lonie matki bylo dwujezyczne smile

              >


              --
              Ania 08.10.2007
              Maja 16.11.2008
          • 30.11.09, 17:07
            Ciekawa jestem, czy masz już dziecko? Bo ja mam 12-letnią
            córkę.Która jest świetnym pogodnym rozsądnym dzieckiem. Nie jest
            dresiarą i nie musze przed nią zakrywać pornogazetek. I mimo, ze mam
            takie możliwości, nie rozmawiam z nią w obcym języku i nie
            przerzucam z jednych zajęć na drugie. Chodzi do fajnej szkoły, w
            szkole ma zajęcia pozalekcyjne, w szkole uczy się 2 języków i jest
            bardzo komunikatywna i pełna zainteresowań, odpowiednich dla jej
            wieku. Czy uważasz, że jesteśmy opoźnione w rozwoju, że na starcie
            przegrywamy. A nawet jeśli, to wolę, żebyśmy były troszkę z tyłu,
            niż stały się korporacyjnymi cyborgami. oprócz nauki i tzw rozwoju
            jest jeszcze rozwój społeczny i emocjonalny i tego dziecku nie można
            zaburzać. Jeśli polska mama i polski tata rozmawiają z brzuchem po
            angielsku, to strach pomyśleć, co będzie dalej. I wiesz co? Znam
            takie rodziny. Nic dobrego z tego nie wynika, niestety.
            --
            http://tickers.baby-
gaga.com/p/dev086pr___.png
            • 30.11.09, 21:01
              Podczas 3 i 4 tyg.życia wewnątrzmacicznego powstają pierwsze
              struktury ukł.nerwowego i narządu zmysłu.
              Najważniejsze etapy rozwoju ukł.nerwowego:
              > płytka nerwowa (pogrubiała część ektodermy)powstaje w 3 tyg.życia
              zarodkowego;jej część szczytowa różnicuje cewę nerwową oraz
              grzebienie nerwowe,pierwsza utworzy oun(mózg,rdzeń kręgowy),z
              drugich powstaje obwodowy ukł.nerw.
              > fale mózgowe mogą być wykryte w EEG już w 8 tyg.życia
              wewnątrzmacicznego.
              > wszytskie części mózgu(mózgowie,móżdżek,most i rdzeń przedłużony)
              powstają wewnątrzmacicznie,ale w momencie urodzenia nie są jeszcze w
              pełni dojrzałe;intensywny ich wzrost przypada na pierwszy rok życia
              dziecka i utrzymuje się do o.5-6 roku życia.
              > Oko oraz ucho wewn.rozwijają sie jako wypustki pierwotnej cewy
              nerwowej.
              > w 24 tyg.życia płodowego ucho płodu jest zdolne do reagowania na
              bodźce słuchowe,a źrenice oczu rozpoczynają reagować na światło.

              To skrótowy rozwój ukł.nerwowego u płodu z "Położnictwa"
              Tak więc jak płód ma przyswajać sobie "wiedzę"-specjalnie użyłam
              tego określenia- językowąwink?
              www.bryk.pl/teksty/studia/pozosta%C5%82e/psychologia/18524-rozw%C3%B3j_cz%C5%82owieka_od_%C5%BCycia_p%C5%
              82odowego_po_wiek_szkolny.html
              --
              Maksio i kury
              Olaf i "Robocamp"
              • 30.11.09, 21:11
                ZACHOWANIE STYMULOWANE

                Reakcja płodu na pojedynczy bodziec jest ciągle przedmiotem bardzo
                intensywnych badań, nadal jednak pozostaje nie wyjaśnionych wiele
                kwestii. Najczęściej stosowanym bodźcem jest "sztuczna krtań", która
                z uwagi na szerokie spektrum częstotliwości ma zarówno komponentę
                akustyczną jak i wibracyjną. Zdrowy ludzki płód reaguje na bodziec
                wibracyjno-akustyczny (VAS - vibroacoustic stimulus) ruchem oraz
                przyspieszeniem czynności serca. Najwcześniejszą reakcję na bodziec
                uzyskano w 22 tygodniu, jednak różnie nasiloną reakcję wszystkich
                płodów żeńskich uzyskano w 28 tygodniu, a płodów męskich w 30
                tygodniu ciąży. Wydaje się, że wystąpienie ruchu płodu i
                przyśpieszenie FHR w odpowiedzi na bodziec, to dwa różne procesy
                rozwojowe.

                Od 26 tygodnia ciąży zauważono stałe zwiększanie się średniej
                amplitudy FHR po stymulacji. Po 30 tygodniu występuje również wzrost
                wartości podstawowej FHR. Począwszy od 33 tygodnia ciąży,
                niezależnie od wcześniejszego zwiększenia FHR, występuje opóźniona
                reakcja polegająca na dużej liczbie epizodów akceleracji FHR i
                występowaniu ruchów całego ciała. Odpowiedź tego rodzaju pojawia się
                pomiędzy 10 a 30 minutami po stymulacji i trwa do 1 godziny po jej
                ustąpieniu. Przed 32 tygodniem ciąży nie obserwowano większych zmian
                w ruchach całego ciała płodu. Sugeruje to, że początkowo zmiany FHR
                w odpowiedzi na stymulację są wynikiem niezależnych od ruchów ciała
                zmian czynności biooelektrycznej mózgu. Po 36 tygodniach
                zaobserwowano kolejny trend rozwojowy, polegający na znamiennym
                zwiększeniu się czasu trwania ruchów oddechowych po stymulacji.

                HABITUACJA

                Habituacja jest zjawiskiem stopniowego wygasania lub zmniejszania
                się odpowiedzi układu nerwowego na wielokrotnie powtarzające się
                bodźce. Stanowi ogólnie przyjętą podstawową metodę uczenia się, a
                jej właściwy przebieg świadczy o prawidłowym funkcjonowaniu
                ośrodkowego układu nerwowego13. Zastosowano określoną liczbę różnych
                bodźców. Leader i wsp. 14 prowadzili badania nad habituacją
                dotyczącą ruchowej reakcji płodu na stymulację wibracyjno-akustyczną
                sztuczną krtanią.

                Wykazali oni, że u 93% płodów kobiet z ciążą prawidłową udało się
                wywołać reakcję habituacyjną po 10-50 stymulacjach. Badania z
                zastosowaniem dwóch różnych bodźców wibracyjno-akustycznych przy
                wykorzystaniu randomizowanych metod potwierdziły, że ubytek w
                obserwowanej reakcji jest rzeczywistą habituacją a nie zmęczeniem13.
                Ostatnio wykazano habituację reakcji FHR na powtarzające się
                bodźce13.

                Zauważono także, że im płód był bardziej dojrzały, tym proces
                habituacji zachodził szybciej. Wydaje się, że zjawisko to stanowi
                odzwierciedlenie dojrzałości synaps odpowiedzialnych za taką formę
                uczenia się.

                Zjawisko habituacji wykorzystano także do badań nad możliwościami
                poznawczymi i rozumieniem mowy. Dorosły płód potrafi odróżniać
                samogłoski, rozpoznawać głos matki oraz odróżniać głos męski od
                żeńskiego.
                --
                Maksio i kury
                Olaf i "Robocamp"
              • 30.11.09, 21:22
                Bardzo ciekawy artykuł czyli kwintesencja wątkusmile
                www.kbroszko.dominikanie.pl/r_prenatalny.htm
                --
                Maksio i kury
                Olaf i "Robocamp"
              • 30.11.09, 22:29
                Jak już Twoje nienarodzone dziecko przyswoi język obcy w tym
                przypadku angielski metodą Tomatisa czyli trening słuchowy
                To daj nam znać za te 2-3 lata jak już dziecię w wieku poniemowlęcym
                i przedszkolnym sobie radzi z językiemwink
                --
                Maksio i kury
                Olaf i "Robocamp"
          • 30.11.09, 21:30
            beatalidzka zdumiewa mnie poziom twojej agresji. Naprawdę tak trudno Ci
            zrozumieć, że niektórzy nie łykają bez zastanowienia marketingowej papki? Nie
            powołuj się na lata 70-te i 80-te, bo doskonale wiesz, że nasz kraj był
            odizolowany. Teraz mamy dostęp do wszystkiego co nam się zamarzy, ale są wśród
            nas takie, na których nie robią wrażenia badania amerykańskich naukowców, którzy
            nie raz się skompromitowali swoimi tezami i dokonujemy świadomych wyborów.
            • 30.11.09, 22:39
              czytam posty w tym watku i widze, ze sie nie rozumiemy
              mamom przeciwnym uczeniu sie dziecka od zycia plodowego nie chodzi o to, zeby ich dziecko bylo nieukiem, nie chodzi o to, zeby nie uczyc jezykow: kazda z nas zdaje sobie sprawe z tego jak bardzo jest to wazne w dzisiejszych czasach
              i nie chodzi o przerost ambicji, ale o to, ze znajomosc jezykow w ogole jest niezbedna jesli czlowiek chce podjac jakakolwiek przyzwita prace, aby mogl porozumiec sie nie tylko w Polsce itp.
              jednak do wszystkiego trzeba podchodzic zdroworozsadkowo: na nauke jezyka przyjdzie czas jak dziecko sie urodzi
              ja osobiscie nie wierze w pozytywny wplyw "nauki" jezyka w zyciu plodowym, dla mnie to zwykly marketing i zarabianie na naiwnych rodzicach
              ale wierze w to, ze wczesna, jak najwczesiejsza nauka (ale po URODZENIU SIE DZIECKA) jest bardzo wazna
              --
              Ania 08.10.2007
              Maja 16.11.2008
          • 12.02.10, 21:11
            Nie
            > zauważyłaś, że trochę się zmieniło do czasów, gdy ty miałaś super-dzieciństwo?
            > Nikt tu nie rozumie, że żądne z naszych dzieci nie będzie miało dzieciństwa
            > takiego, jak my???
            Hmm, dzieciństwo bez stania z kartkami w kolejce przez wiele godzin. Bez
            przydziałowej czekolady. Bez wykopywania niewybuchów i niewypałów na szkolnym
            boisku (co praktykował mój kolega). Bez zabaw na placach budowy (zamiast na
            placach zabaw). Bez stanu wojennego. Czy nasze dzieciństwo było obiektywnie
            takie sielskie i anielskie?

            Chcecie, żeby wasze dzieci były głupsze od innych
            > -
            > droga wolna.
            Niech będzie głupsze- a przynajmniej szczęśliwsze bez wielogodzinnych zajęć
            pozalekcyjnych- pianina, tenisa, pięciu języków i co tam jeszcze teraz jest
            modne. Jeśli tylko będzie z tym szczęśliwe- może sobie sprzedawać frytki czy być
            wuefistą.

            > Bo jak ma być, skoro tu NIKT nie chce nadążać za światem, ale stać w miejscu,
            I zatrudnienie dla płodu native speakera ma wydobyć nasz kraj z zapaści? Znam
            profesora, Szwajcara mieszkającego w Danii, mówiącego z przepięknym brytyjskim
            akcentem. Lat ma tyle, że nikt mu z pewnością taśm anglojęzycznych w okresie
            płodowym nie puszczał.

            No pewnie, ale nie chcecie, żeby te wasze dzieci doświadczyły w życiu
            > czegoś więcej, niż jałowa wegetacja w ogonie Europy???
            A jak zdefiniujesz "coś więcej" i czy na pewno nie da się tego osiągnąć będąc
            nawet w "ogonie Europy"? Co to ma być? Kasa? Sława? Prestiż? Więc jak
            wytłumaczysz fakt, że profesor (Polak, pracujący w Polsce, a nie w USA)
            zajmujący się genetyką owadów, opracował nowatorski sposób leczenia rzadkiej
            choroby genetycznej dzieci, która staje się przełomem na całym świecie?
            --
            "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
            Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
            Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • 01.12.09, 15:43
      W jezyku polskim slowo "akwizycja" nie oznacza procesu nabywania
      jezyka.
      Oznacza "zbieranie zamowien na towary lub uslugi".
      • 01.12.09, 17:31
        Slowo akwiyzcja wystepuje jak najbardziej w jezyku polskim w znaczeniu
        "przyswajanie" jezyka. Wygoogluj sobie fraze: "AKWIZYCJA JEZYKA". Termin
        zaczerpniety z angielskiego: language acquisition.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.