Dodaj do ulubionych

Dlaczego boicie sie naciniania krocza?

04.01.10, 11:04
Mam pytanie,dlaczego tak sie bronicie przed tym nacinaniem?Tak,pytam z
ciekawosci,bo nigdy tego nie rozumialam.O co tu chodzi?
--
http://www.suwaczki.com/tickers/km5skrhmjrqys799.png
Edytor zaawansowany
  • 18_lipcowa1 04.01.10, 11:05
    bo rzadko bywa potrzebne, a ponoc tna jak leci
  • olcia71 04.01.10, 11:21
    Ja natomiast nie będę się w szpitalu wymądrzać na temat rzeczy o których nie mam
    pojęcia. Jeżeli uznają to za konieczne- niech tną. Zapytałam o zdanie niedawno
    mojego lekarza- bardzo rozsądnego człowieka. Uświadomił mnie, ze jeżeli kobieta
    upiera się, że nie chce mieć nacinanego krocza, a zajdzie taka potrzeba to
    konsekwencje niefortunnego pękniecia mogą być opłakane- wypadajaca odbytnica
    np., nietrzymanie kału itp... dziękuję bardzo. Oczywiscie zaznaczył też, że tak
    jak wszędzie różni są ludzie w tym zawodzie, ale zwykle nie nacina się krocza
    jeśli nie ma takiej potrzeby.. Ja co najwyżej tylko zaznaczę, ze jeśli to nie
    będzie niezbedne to prosze mi tego oszczędzić, aczkolwiek pewnie usłyszę, że
    nigdy się niego nie robi bez potrzeby wink
  • anettchen2306 04.01.10, 11:39
    Dlaczego sie boimy? Ja sie balam, gdyz za pierwszym razem nacieto
    mnie, zupelnie mi o tym nie komunikujac, nie pytajac o moja zgode.
    Rana goila sie dlugo - bylo to skutkiem spartolonego szycia. Skutki
    tego szycia odczuwam bardzo bolesnie do dzis, choc od tago czasu
    mienelo ponad 10 lat (zwlaszcza w czasie owulacji i miesiaczki bol
    jest nieznosny w miejscu ciecia, uczucie, jakby rana sie
    rozchodzila, ciagnie okropnie - bez lekow przeciwbolowych nie sposob
    isc do pracy, siedziec i normalnie funkcjonowac).
    Za drugim razem polozna wspaniale kierowala porodem, mowila kiedy
    przec, stosowala masaze. Uniknelam naciecia mimo, ze corka urodzila
    sie bardzo duza (ponad 4 kg, z duzym obwodem glowki). Nieznacznie
    pekla mi skora, polozna zalozyla profilaktycznie jeden szew.
    Ciekawi mnie, jaki odsetek naciec krocza panuje w polskich
    szpitalach? Ktos robi jakies statystyki, bo tu gdzie mieszkam
    szpitale sa zobowiazane do umieszczania takich informacji w
    biuletynach informacyjnych. Pilnuje tego Naczelna Izba Lekarska.
    Szpitale, ktore maja powyzej 20-25% naciec na ogol porodow sn zaleca
    sie omijac szerokim lukiem... Jezeli odsetek naciec krocza jest
    wiekszy, zle swiadczy to o kompetencjach poloznych i lekarzy.
  • 18_lipcowa1 04.01.10, 12:39

    > mojego lekarza- bardzo rozsądnego człowieka. Uświadomił mnie, ze
    jeżeli kobieta
    > upiera się, że nie chce mieć nacinanego krocza, a zajdzie taka
    potrzeba to
    > konsekwencje niefortunnego pękniecia mogą być opłakane- wypadajaca
    odbytnica
    > np., nietrzymanie kału itp...



    oooo wlasnie takim czyms strasza kobiety
  • carmita80 04.01.10, 12:51
    Lekarz ja ''uswiadomil'' co by za bardzo nie brykala i bez naciecia chciala.
    A z drugiej strony czy o ewentualnych powiklaniach cc tez lekarze uswiadamiaja?
    Jesli tak to czemu tak wiele kobiet ich sie nie boi wrecz uwaza za wybawienie?
    Jak widac z wypowiedzi Polki sa zadowolone z naciec, ogolnie uwazaja ze maja
    swietna opieke okoloporodowa, uswiadomione co do ciazy i porodu tez sa i nic nie
    zmieni ich zdania.
  • anettchen2306 05.01.10, 10:39
    Cos w tym jest ... U nas (Niemcy) wystarczy powiedziec, ze nie chce
    sie rodzic w sposob naturalny, bo np. ma sie lek przed szpitalem i
    to juz wystarczy. Jednak kobiety robia co moga by urodzic
    naturalnie, np. gdy dziecko jest poprzecznie ulozone to w Polsce
    jest tp rzadko powod do zmartwienia, wrecz powod do radosci, bo
    bedzie "wskazanie do cc". A nie daj Panie dziecko sie obroci to
    dopiero powod do depresji! Tutaj kobiety biegaja na akupunkture,
    stosuja cwiczenia pomagajace dziecku przyjac wlasciwa pozycje,
    lekarze nie przepisuja lekka reka preparatow "przeci twarednieniu
    brzucha", bo to "twardnienie" pomaga wlasnie dziecku przesuwac sie w
    dol i przyjac wlasciwa pozycje do porodu. Wiele kobiet jezdzi do
    klinik specjalizujacych sie w kontrolowanym obrocie plodu w lonie
    matki, wszytko po to, by uniknac cc. Nie ma tez az takiego
    entuzjazmu w braniu zzo, chociaz dostepne jest na zawolanie. No i
    nikt nie przekonuje, ze brak naciecia krocza gwarantuje pekniecie na
    20 cm. Chodze z moja mala na zajecia maluszkow do tzw.
    Krabbelgruppe. Jest nas ok 15 mam, niektore maja jedno, inne dwoje,
    troje dzieci. Z nich wszystkich nacieta bylam jedynie JA - przypadek
    czy doswiadczenie tutajeszych poloznych (bo przy standardowym
    porodzie lekarza brak)? Moja niemiecka lekarka przeprowadzajac
    ogolny wywiad przez druga ciaza (bo pierwsze dziecko rodzilam w
    Polsce) przy pataniu o episiotomie sama sobie od razu praktycznie
    odpowiedziala: "A Pani pierwsze dzieciatko w Polsce rodzila to z
    pewnoscia Pania tez nacieli?" Jakby to, ze w Pl zabieg ten jest
    niemalze "koniecznoscia" porodowa sad Smutne jest jednak to, ze
    wiele kobiet nadal uwaza je za niezbedne. Wiem, jak trudno goi sie
    rana po nacieciu bo sama tego doswiadczylam, jak trudno siedziec,
    chodzic - nawet jezeli to trwa "tylko tydzien" i jak szybko dochodzi
    sie do siebie, gdy ciecia nie bylo, lub bylo niewielkie pekniecie.
    Moze dlatego - z powodu braku naciec - nie istnieje tutaj cos
    takiego jak zagladanie kazdej kobiecie w krocze podczas obchodu, bo
    i nie ma czego dogladac. Odchody poporodowe oglada polozna w
    lazience, pomagajac w toalecie.
  • ivaz 08.01.10, 21:48
    lipcowa to nie strasznie, moja rodzona siostra miala i ma z tym
    problem, popękała az do zwieracza, wiec ja wolałam byc nacięta.
  • aniadmowska 14.01.10, 00:22
    Bez przesady przeciez to nawet nieboli jak nacinaja.no i chyba lepiej zeby
    nacieli niz popekac w kilku miejscach.aleeee.....szycie boli jak holerasad
  • boo-boo 18.01.10, 16:54
    Przeczytaj sobie czy lepiej pęknąć czy być naciętą. Z tym się zgodzę- lepiej być
    naciętą-ale dla personelu- mniej im głowę wtedy zawracasz.

    www.rodzicpoludzku.pl/Porod/Naciecie-krocza-czy-mozesz-tego-uniknac.html
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • easy_martolina84 04.01.10, 11:38
    18_lipcowa1 napisała:

    > bo rzadko bywa potrzebne, a ponoc tna jak leci

    No tak,ale chodzi mi o to,ze co z tego ze natną? Co w tym zlego,czy
    strasznego?Ja bylam nacinana i nic z tego tytulu mi sie nie wydarzylo zlego.Stad
    sie zastanawiam skad taka niechcec do tego?


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5skrhmjrqys799.png
  • sroka75 04.01.10, 11:47
    > No tak,ale chodzi mi o to,ze co z tego ze natną? Co w tym zlego,czy
    > strasznego?Ja bylam nacinana i nic z tego tytulu mi sie nie wydarzylo zlego.Sta
    > d
    > sie zastanawiam skad taka niechcec do tego?
    a ja mam przekłute uszywink co w tym takiego złego czy strasznego, z tego tytułu
    nie wydarzyło mi się nic złegowink)rzadko bywa potrzebne i niektórym się nie
    podoba ale czemu się przed tym bronić i nie przekłuwać ich wszystkim kobietom
    jak leci, niechęć do tego bardzo by mnie zastanowiła..wink)
  • 18_lipcowa1 04.01.10, 12:38
    no jak co zlego?ze jak natna to musza zszyc
    a czasem okazuje sie ze nie trzeba ciac, bo nie peka kobieta i zadne
    szwy niepotrzebne
  • easy_martolina84 04.01.10, 12:50
    18_lipcowa1 napisała:

    > no jak co zlego?ze jak natna to musza zszyc
    > a czasem okazuje sie ze nie trzeba ciac, bo nie peka kobieta i zadne
    > szwy niepotrzebne

    No ale co jest zlego w tych szwach,ze tyle kobiet tak drazni to naciecie?Ja
    nawet nie myslalam o tym jak przygotowywlam sie do porodu.Wyszlam z zalozenia,ze
    jak maja naciac to natną i po co sie nad tym rozwodzic?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5skrhmjrqys799.png
  • carmita80 04.01.10, 12:56
    .Wyszlam z zalozenia,z
    > e
    > jak maja naciac to natną i po co sie nad tym rozwodzic?

    A nie chcialabys najpierw sie zgodzic na naciecie W RAZIE KONIECZNOSCI? Wiedziec
    kiedy ta koniecznosc moze nastapic, posluchac doswiadczen poloznej w tym
    wzgledzie, przemyslec jej rady, miec wybor zwyczajnie, uczestniczyc w porodzie a
    nie tylko rodzic?
  • 18_lipcowa1 04.01.10, 19:12
    papraja sie, bolą , utrudniaja wspolzycie, ciagna i bola podczas
    okresu, nawet zmiany pogody
  • memphis90 05.01.10, 13:51
    U mnie nie smile Muszą naciąć- trudno; nie muszą- super. Dla mnie podczas porodu
    było to wybawieniem, nie bolało zupełnie, natomiast masowanie i naciąganie
    krocza przez położną było tak bolesne, że podświadomie chciałam dać jej kopa
    (byle tylko przestała) wink Położna była miła, b. delikatna przez cały poród- a to
    było bardzo nieprzyjemne.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • boo-boo 04.01.10, 15:35
    ...jak cię natną i spartolą szycie i będziesz jego skutki odczuwać latami to
    może nie będzie to dla ciebie tak wielką zagadką czemu kobiety starają się
    unikać nacięcia- a raczej jego konsekwencji w przyszłości. To,że tobie po
    nacięciu które miałaś nic nie dolega to nie znaczy,że w każdym przypadku tak jest.
    Tak trudno to pojąć?!!
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • monnap 04.01.10, 23:15
    Ty chyba zartujesz? Masochiska jestes? Lubisz miec szfy na ci..to prosze
    bardzo, ja nie zaliczam tego do atrakcji okoloporodowych.
  • malpa513 05.01.10, 14:05
    bo niektóre kobiety mają duże problemy z raną po nacięciu, ja
    cierpiałam do 3 tygodnia więc chyba nie tak długo, ale cały czas
    byłam na środkach przeciwbólowych, urodziłam duże dzieci, 4,5 kilo i
    teraz 5 kilo więc nie sądzę żebym uniknęła nacięcia czy poważnych
    pęknięć tym bardziej że w trakcie porodu byłam tak spanikowana że
    nikogo nie słuchałam i kompletnie nie kontrolowałam parcia itp. więc
    gdyby nie to nacięcie to może by skończyło sie jeszcze gorzej, ale
    jeśli kobieta nie chce żeby jej nacinać i chce przejść przez poród
    bardziej świadomie i naturalnie to tylko ją podziwiać i życzyć
    powodzenia
  • kalamara 04.01.10, 11:46
    Nigdy sie ciecia nie balam, wolalam to raczej niz pekniecie (brrr
    slowo ,,pekniecie'' sprawia, ze mnie ciarki przechodza). Ladnie mnie
    zszyto, nie mialam wiekszych problemow.Tydzien po zabiegu juz
    normalnie funkcjonowalam.
  • sueellen 07.01.10, 16:38
    Tydzien?
    Ja mam pekniecie 2 stopnia. Godzine po porodzie wzielam prysznic, drugiego dnia
    bylam na zakupach! Siadlam normalnie tuz po porodzie, na noc odmowilam srodkow
    przeciwbolowych. Odczuwalam lekkie szczypanie podczas oddawania moczu i to
    wszystko z dolegliwosci. Nie musialam czekac tygodnia.
  • carmita80 04.01.10, 12:23
    Mysle, ze nie chodzi tu o strach przed nacieciem, a raczejstrach przed
    nacieciem bez zgody w sytuacji nieuzasadnionej czyli kiedy mozna go uniknac.
    Dobra, doswiadczona polozna umie tak przeprowadzic porod aby naciac nie trzeba
    bylo, a jesli kobieta wspolpracuje (tu wazne szkoly rodzenia, plan porodu itd.,
    ktorych w Polsce czesto brak) to i nie peknie. Nacinanie w PL to skutek m.in.
    oxytocyny czy wyciskania dzieci przez kladzenie sie na brzuchu, pekniecia
    glownie brak umiejetnosci do przeprowadzenia porodu przez polozne.
    Przypadki gdy dziecko jest zle ulozone w kanale rodnym, zaklinowane oraz inne
    problemy, ktore wynikaja upowaznia do naciecia lub wystepuja pekniecia naturalne
    (czesto szybciej sie gojace i dajace mniej dyskomfortu w przyszlosci).
  • ola 04.01.10, 12:35
    ja tez tego nie rozumiem.
    Trzeba ciąć to się trne.
    Lepsze to niż pęknąc...
    a i tak potem sie wszystko pozrasta
  • sroka75 04.01.10, 13:01
    > ja tez tego nie rozumiem.
    > Trzeba ciąć to się trne.
    ciekawe, że trzeba ciąć ok 80% ( a gdzie nie gdzie i 100%) Polek a juz za
    granica ok20% - zmutowane te Polki jakieśwink)
    > Lepsze to niż pęknąc...
    było o tym już w tylu wątkach, że walczyć z wiatrakami i opowieściami o mchu i
    paproci chyba nie ma sensu...
    > a i tak potem sie wszystko pozrasta
    powiedz to wszystkim dziewczynom które lekarz tapicer-amator pozszywał po
    omacku...rozbawisz do łez...albo niewink)
  • kawo-szka 04.01.10, 13:10
    A mnie dziwią takie pytania i zdziwienie kobiet w stosunku do tych, które chcą świadomie rodzić chroniąc nie tylko dziecko, ale i swoje ciało wink

    Polecam wszystkim zdziwionym stronę Fundacji "Rodzić po ludzku" - dzięki której ta sprawa została nagłośniona.

    www.rodzicpoludzku.pl/Search.html?ordering=&searchphrase=all&searchword=naci%C4%99cie+krocza
    Jest tam mnóstwo informacji, kiedy epizjotomia jest konieczna, a kiedy nie, o zaleceniach WHO, a tego w ilu procentach w polskich szpitalach jest jednak nadużywana i niepotrzebna, oraz o skutkach takich zabiegów.

    Polecam także doskonałą publikację na ten temat w PDF:
    www.rodzicpoludzku.pl/images/stories/publikacje/nacieciekrocza.pdf
    I pozwolę sobie w tym miejscu zacytować wspaniałą położną ze Śląska - panią Katarzynę Oleś: "Moją ulubioną odpowiedzią na to pytanie jest cytat z wypowiedzi Henci Goer, amerykańskiej badaczki, która powiedziała, że "krocze to elastyczna, miękka tkanka a nie beton" smile. Jeśli nie ma objawów zagrożenia dziecka, to nacinanie krocza na pewno nie ma sensu. Czasem trzeba naciąć z powodów matczynych, ale to naprawdę rzadko."

    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o niego potknie.
  • boo-boo 04.01.10, 15:40
    W Polsce trzeba ciąć to się tnie wiesz dlaczego? żeby było szybciej,żeby położna
    nie musiała sobie głowy zawracać ochroną krocza bo to trochę wtedy więcej czasu
    zajmuje niż takie "ciach".
    A potem jeszcze piszą idiotyzmy na forum,że ona musiała być nacięta bo na pewno
    by pękła-tak jej położna powiedziała- bo co jej miała innego powiedzieć jak jej
    się nie chciało głowy ochroną krocza zawracać to przecież trzeba znaleźć
    usprawiedliwienie dla wykonania niepotrzebnego zabiegu.
    Jaka ty naiwna jesteś.........
    Porównaj sobie statystyki z innymi krajami odnośnie przeprowadzanych nacięć-
    wychodzi na to,że tylko w Polsce kobiety jakieś upośledzone są pod względem
    rozciągliwości tkanek krocza.

    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • ola 04.01.10, 15:48
    jakoś ja zostałam nacięta, bo trzeba było mnie naciąć, inaczej
    pęknieęcie byłoby paskudne, szwy byłyby większe i paskudniej się
    goiły.
    Zostałam nacięta szybko, fachowo i szybko się zrosłam. Możesz mnie
    przekonywać, że zostałam oszukana, ale ci chyba nie uwierzę.

    Decyzje w mojej sprawie podejmowała położna która wiedzą medyczną i
    doświadczeniem górowała nad moja wiedzą i do głowy mi nie przyszło,
    żeby jej mówić, co ma robic. Nie sądze, żeby poddawanie się
    procedurom medycznym podejmowanym przez fachowy personel było
    naiwnością.
    Statystyki statystykami, mnie bardziej obchodzi co dzieje się ze MNĄ
    podczas MOJEGO porodu, i tu ufam MOJEJ połoznej a nie żadnym
    statystykom....
  • boo-boo 04.01.10, 16:17
    No faktycznie- też nie wyobrażam sobie położnej która zakomunikowałaby mi fakt
    nacięcia krocza jako zabieg który skrócił czas porodu i pozwolił jej wcześniej
    się zrelaksować przed następnym lub prędzej iść do domu.
    "jakoś ja zostałam nacięta, bo trzeba było mnie naciąć, inaczej pęknieęcie
    byłoby paskudne, szwy byłyby większe i paskudniej się goiły. "

    Nie podejrzewam cię o to,że jesteś wróżką- raczej o to,że naiwana jesteś i
    pięknie wystukałaś na klawiaturze to co dokładnie usłyszałaś po porodzie/po
    nacięciu.
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • ola 04.01.10, 16:38
    to raczej ty jesteś wróżką, skoro lepiej ode mnie wiesz, co działo
    się podczas mojego porodu.

    Tak się składa, że rodziłam z osobą mi znajomą, do której mam bardzo
    duże zaufanie, nie ograniczał nas czas, byłam przez cały poród
    dokładnie informowana, co się dzieje, co robimy i dlaczego.

    Ustaliłyśmy na podstawie ostatniego USG, że nie będziemy nacinać,
    ale dziecko okazało się znacznie większe a poród następował bardzo
    szybko (rodziłam niecałe 3 godziny, z tego 25 minut skurczy partych)
    i połozna podjęła taka decyzję jaką podjęła.
    I nie mam do niej pretensji.
    A z perspektywy czasu nie widzę w tym nacięciu nic złego. Ani nie
    bolało, ani nie odczuwam żadnych jego negatywnych konsekwencji...

    Dlatego nie rozumiem postawy "nie bo nie"!
    To tak jakbym uparła się, że nie chcę cesarki, bo to inwazyjna
    operacja, niepotrzebne itd. i kłócila się z lekarzem, że nie dam się
    pokroić pomimo wskazań, a jego argumenty zbywała tym, że mu się do
    domu spieszy...
  • sroka75 04.01.10, 16:49
    > Dlatego nie rozumiem postawy "nie bo nie"!

    taki sam argument jak : "bo my tniemy wszystkie i juz"...

    > To tak jakbym uparła się, że nie chcę cesarki, bo to inwazyjna
    > operacja, niepotrzebne itd. i kłócila się z lekarzem, że nie dam się
    > pokroić pomimo wskazań, a jego argumenty zbywała tym, że mu się do
    > domu spieszy...
    w wielu tych postach mówimy o rutynie a nie konieczności...uwagi trochę...> Tak
    się składa, że rodziłam z osobą mi znajomą, do której mam bardzo
    > duże zaufanie, nie ograniczał nas czas, byłam przez cały poród
    > dokładnie informowana, co się dzieje, co robimy i dlaczego.
    >
    > Ustaliłyśmy na podstawie ostatniego USG, że nie będziemy nacinać,
    mało jest kobiet które w ten sposób się przygotowują, z taką położną, do porodu
    i mają uzasadnione obawy, że mogą zostać, właśnie w rutynowy i nieumiejętny
    sposób potraktowane - ja wiem, że cyferki mogą wprowadzać w błąd ale, kurcze nie
    w takiej skali!!! naprawdę te wszystkie kobiety w Polsce MUSIAŁY być nacinane???
    sorry nie wierzę...i nie dziwię się dziewczynom, które tez nie dowierzają temu
    co "się słyszy" na salach porodowych
  • ola 04.01.10, 16:59
    rozumiem, że mówicie o statystyce, o rutynie...
    Rzeczywiście liczby są znaczące, opowieści na forach obrazowe.

    Tylko skąd ta pewnośc, że w Waszym przypadku połozne będą kierowały
    się rutyna a nie koniecznością.

    Jak się już leży na tym wyrku i wyje z bólu, a połozna mówi, że
    trzeba ciąć, bo sie już za bardzo naciągnęło i zaraz pęknie (a Ty
    przecież leżysz, nie widzisz co tam się dzieje, a boli jak cholere),
    to skąd ta pewność, ze ona kłamie?

    Przecież nie widzisz, co się tam na dole dzieje. Nie masz siły
    prosić o lusterko, zaglądać, analizować naciągnięcia skóry, słuchac
    wykładu na ten temat, zwoływać konsylium do wyryfikacji tej decyzji.
    Myślisz sobie po prostu "cholera, może ona ma rację..." i się
    zgadzasz.
    Wydaje mi się to naturalne. O wiele naturalniejsze od sprzeciwu w
    tym momencie.
  • boo-boo 04.01.10, 17:28
    Ty wiesz co się kryje pod terminem ochrona krocza?
    Nie wiesz- wydaje ci się,że tylko wystarczy jak położna na nie będzie patrzeć i
    gdybać- pęknie albo nie.


    Fajna mi ta twoja "zaufana osoba"- broń mnie boże przed taką.

    "Jak się już leży na tym wyrku i wyje z bólu, a połozna mówi, że trzeba ciąć, bo
    sie już za bardzo naciągnęło i zaraz pęknie (a Ty przecież leżysz, nie widzisz
    co tam się dzieje, a boli jak cholere), to skąd ta pewność, ze ona kłamie?"

    Ochrona krocza to także instruowanie rodzącej jaką pozycję przyjąć podczas fazy
    rodzenia się dziecka i pomoc matce w utrzymaniu tejże pozycji- leżenie plackiem
    to najgorsza pozycja z możliwych. Oddech i parcie to też istotna sprawa- zaufana
    osoba wie jak ci pomóc w oddychaniu i parciu-kiedy przeć, a kiedy nie bo to
    odgrywa istotną rolę w ochronie krocza.
    Zresztą co ci będę więcej pisać skoro i tak nie rozumiesz. Dla ciebie zaufana
    osoba to pewnie taka która tylko była z tobą przez cała ciążę, zdążyła na poród
    do szpitala i była wystarczająco miła.

    Wierz mi rodzą się dzieci z wagą ponad 4 kg i kobiety nie są nacinane- no, ale
    ochrona krocza to nie tylko obserwacja położnej i komunikat "tniemy bo zaraz
    pęknie".




    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • easy_martolina84 04.01.10, 18:27
    boo-boo napisała:


    > Ochrona krocza to także instruowanie rodzącej jaką pozycję przyjąć podczas fazy
    > rodzenia się dziecka i pomoc matce w utrzymaniu tejże pozycji- leżenie plackiem
    > to najgorsza pozycja z możliwych. Oddech i parcie to też istotna sprawa

    Tyle teoria,a polskie szpitale zweryfikuja reszte wink
    Trzymaj sie boo-boo smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5skrhmjrqys799.png
  • monnap 04.01.10, 23:19
    Moze za bardzo ufasz swojej poloznej, bo szczerze mowiac nie wiem skad to
    przekonanie ze na pewno bys pekla. No chyba ze cie plackiem polozyla, a
    dziecko mialo okolo pieciu kilo. W kazdym innym przypadku
    maloprawdopodobne abys od razu pekla.
  • ola 05.01.10, 10:35
    no i znowu wiecie lepiej jak leżałam, jak "chroniłyśmy krocze" itd.
    co to znaczy: "W kazdym innym przypadku
    > maloprawdopodobne abys od razu pekla"? ?Byłaś tam? Widziałaś?

    Swoją drogą z perspektywy odbytej szkoły rodzenia, ćwiczeń Kegla,
    porodu i połogu bawi mnie niezmiernie termin "ochrona krocza"

    Naprawdę myślicie, że wystarczy poćwiczyć, pochornić krocze, zmienic
    pozycję i dziecko samo grzecznie wyskoczy na świat?

    To niestety nie jest takie proste i oczywiste.
  • azayaka 05.01.10, 12:33
    ola napisała:

    > Swoją drogą z perspektywy odbytej szkoły rodzenia, ćwiczeń Kegla,
    > porodu i połogu bawi mnie niezmiernie termin "ochrona krocza"

    A mnie ten termin nie bawi. Po trzech porodach w końcu wiem, co to jest ochrona krocza.

    Pierwszy poród miałam paskudny z nacięciem poza skurczem. Fatalnie nacięte, fatalnie zszyte, długo się goiło, została duża blizna.
    Drugi poród ze znajomą położną. Miłą, a jakże. Prosiłam o nienacinanie , ale zostałam poinformowana o konieczności nacięcia, bo blizna jest za duża i krocze ma zrosty w jej miejscu. Nacięto mi to samo miejsce. Ból gojenia był podwójny. Blizna jeszcze gorsza.
    Trzeci poród. Szpital nieznany, położna nieznana mi wcześniej (mój szpital był w remoncie). Prosiłam o nienacinanie krocza. Położna widziała bliznę i zrosty, ale powiedziała, że damy radę. Prowadziła mnie przez parcie, trwało dłużej, ale ani odrobinę nie pękłam i obyło się bez nacięcia. Mogłam chodzić od razu po porodzie. To naprawdę fachowość położnej pomaga urodzić bez nacięcia.
  • franczii 06.01.10, 09:45
    Naprawdę myślicie, że wystarczy poćwiczyć, pochornić krocze, zmienic
    > pozycję i dziecko samo grzecznie wyskoczy na świat?

    W wiekszosci porodow tak to sie wlasnie odbywabig_grin
    A mnie moze nie bawi ale zastanawia, dlaczego sa porodowki ktore potrafia miec
    niewielki odsetek naciec i takie, ktore maja blisko 100%, to jest dopiero
    zagwostka.

    a czemu cie bawi termin ochrona krocza?
  • mama_anuszy 06.01.10, 20:41
    franczii napisała:
    dlaczego sa porodowki ktore potrafia miec
    > niewielki odsetek naciec i takie, ktore maja blisko 100%, to jest
    dopiero
    > zagwostka.

    dysponujesz tymi statystykami? No to dawaj..... konkrety....
  • franczii 06.01.10, 23:21
    A czemu mam nie dysponowac? O nacinanie krocza pytalam w kilkunastu szpitalach,
    kiedy sama szukalam porodowki dla siebie. Informacje mam od pracujacych tam
    osob. Ze wzgledu na moja sytuacje, szukalam porodowki nie tylko w Polsce wic
    moge dodac, ze te roznice w standardzie nie tylko w polskich szpitalach
    wystepuja, ale to chyba marne pocieszenie, prawda? W kazdym razie w przypadku Pl
    chodzi mi o
    Podkarpacie i Lubelszczyzne, mam podawac nazwy miast? O jakie konkretnie
    konkrety ci chodzi?
  • franczii 06.01.10, 09:37
    bo ty Ola najwidoczniej trafilas do szpitala i na polozna, ktora prowadzi porody
    z ochrona. gdyby mnie taka polozna pracujaca w szpitalu, w ktorym ochrona to
    standard potwierdzony rowniez statystykami, powiedziala, ze trzeba ciac to
    nawet bym nie pisnela. Ty jestes przyzwyczajona do takiego standardu ale otworz
    troche oczy i przyznaj, ze nie jest on powszechnie obowiazujacy. W niektorych
    rejonach kraju taki standard jest wrecz niemozliwy do uzyskania .
  • anik801 04.01.10, 12:58
    Nie boję się i nie bronię.Miałam nacinane krocze i 2tyg.po porodzie
    mogłam skakaćwink To chyba w dużej mierze zależy od tego jak zostanie
    nacięte i zszyte.Teraz jestem w drugiej ciąży i jakoś nie przychodzi
    mi do głowy bronić się przed nacięciem.
    --
    "Naga prawda edukuje prostytutkę!"
  • red.sarah 04.01.10, 13:35
    Też wolałabym uniknac naciecia bo pamietam to szycie i późniejszy
    dyskomfort przez jakis czas i jestem przekonana,że w 90 procentach
    połozne robia to dla własnej wygody,ale skąd mam wiedzieć czy nnie
    będę w tych 10?
  • majusia198273 04.01.10, 13:49
    Ja się nie bałam póki nie urodziłam pierwszego dziecka właśnie z
    nacięciem krocza.
    Teraz jestem w ciąży z drugim i stanę na głowie żeby tylko nikt mnie
    nie naciął.
    Każda kobieta oczywiście odczuwa to inaczej ale ja akurat ten
    przykry zabieg wspominam koszmarnie.
    Samo nacięcie wykonane w szczycie skurczu faktycznie nie boli wcale
    go nie czułam i nawet się cieszyłam bo dziecko szybciej się urodziło
    ale teraz wiem że nie było się z czego cieszyć.
    Urodziłam w kilku skórczach partych ale później przeklinałam ten
    wstrętny zabieg bardzo bardzo długo.
    Szycie krocza nawet w znieczuleniu miejscowym to jest pikuś przy
    bólu jaki dośwadczyłam podczas gojenia się rany.
    Przez 8 tygodni nie mogłam normalnie funkcjonować. Jak przestała
    boleć sama rana to zaczęło się ciągnięcie mięśni i potworny
    rozchodzący się na całą miednicę ból. Przez bardzo długi czas nie
    mogłam normalnie na tyłku usiąść nawet na kole poporodowym a
    karmienie w pozycji siedzącej było wręcz wykluczone. Później jeszcze
    9 miesięcy po prodzie współżycie z mężem nie należało do
    przyjemności.
    Dlatego ja jestem zdania że lepiej unikać niż się później męczyć.
    Tym bardziej, że często nacięcie jest znacznie głębsze niż gdyby
    samoistnie skóra pękła i można go uniknąć. Przy nacięciu zawsze
    zostają nacięte mięśnie czego można uniknąć przy pęknięciu.
    Najgorszemu wrogowi nie życzę takiego bólu gojącej się rany.
    Ale oczywiście jest to sprawa indywidualna, kazdy ma inny próg
    odporności na ból i zapewne też dużo zalezy od samego nacięcia i
    zszycia nie mniej jednak przy drugim dziecku nie chce sprawdzać
    teorii o tym jak nacięte czy jak zszyte. Po prostu wolę unikać i
    cicho liczę na to że drugie dziecko urodzi się bez nacięcia i
    najlepiej bez pęknięcia smile
  • ewamro 04.01.10, 13:43
    Ja byłam nacięta bez skurczu i bez pytania o zgodę, nawet nikt mnie nie
    poinformował o tym co nastąpi! Tego bólu (gorszego niż najgorsze skurcze),
    własnego krzyku i poczucia absolutnego ubezwłasnowolnienia nie zapomnę do końca
    życia. Dlatego się boję. Proste.
  • loganmylove 04.01.10, 13:49
    Nie tyle boicie co uważacie, że nie zawsze jest potrzebne. Rozmawiałam wczoraj z
    fajną położną właśnie na ten temat i jej argumenty do mnie trafiaja.
    Powiedziała, że zależy jak się rozciąga krocze. Ostatnio przyjęła poród dziecka
    4300 bez nacinania bo szło ładnie, pomału. Jak widzi, że pęknie troszke tez nie
    nacina bo się ładnie zagoi. Natomiast może się zdarzyc, że po nacięciu przy
    pierwszym porodzie blizna będzie na tyle przeszkadzać, że krocza nie da się
    uchronić i wtedy lepiej naciąć niż doprowadzić do gwiazdowatego pęknięcia. Nie
    mam powodu by jej nie wierzyć.
  • acth 04.01.10, 14:13
    Witam!jestem położną,pielęgniarka i fizjoterapeutką,będę rodzić w lutym i też
    czeka mnie nacięcie krocza.Z własnego doświadczenia wiem ,jakie komplikacje
    przechodziły moje pacjentki ,któree nie miały naciętego krocza.Nacina sie tylko
    pierwiastki lub gdy blizna jest zbyt sztywna i krocze się nie rozciąga,ja
    naprawde widziałam pęknięty odbyt,to jest dopiero trauma!!!!położna nie nacina
    dla własnej przyjemności ,możecie mi wierzyć ,a i lekarz nie dla przyjemności
    siedzi potem i zszywa do 3 rano!!!!szkoda ,że te z was ,które tak głośno
    komentują nie widziały jak krocze zaczyna sinieć,[ptem blednąć a w końcu pęka
    jak leci!!!!!!!!nacina się na szczycie skurczu,na godzinę 17,sama się tego boję
    ale wiem ,że to konieczne.
  • boo-boo 04.01.10, 15:44
    Boże chroń przed takimi położnymi jak ty.........
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • monnap 04.01.10, 23:22
    Po prostu nie wiesz jak zabrac sie do ochrony krocza. Mozesz sie nacinac,
    dla mnie masochizm niczym nieuzasadniony, no moze brakiem doswiadczenia w
    ochronie krocza.
  • anettchen2306 05.01.10, 10:44
    Bo w to, ze jestes polozna, to po twojej wypowiedzi nikt ci nie
    uwierzy. A juz na pewno nie chcialabym rodzic "pod twoja opieka".
    Polozne czesto nacinaja, bo nie moja doczekac sie koncowki porodu,
    by miec juz to z glowy smile
  • wanioliowa 04.01.10, 14:07
    Ja się bałam jak przeczytałam stronę "rodzić po ludzku". Wg tego
    cięcie to fanaberie polskich połoznych - a wszędzie indziej nie jest
    to praktykowane.

    Dodatkowo bałam się cięcia tak wrażliwego miejsca bez znieczulenia -
    bo wiadomo że są przypadki że tną wcześniej niż powinni - a ból
    jakiego się wtedy doznaje jest nie do opisania.

    Jednak mam przyjaciółkę, położną z wieloletnim doświadczeniem. Ona
    na prośbę oczywiście chroniła krocze. Raz babka nie wyraziła zgody i
    pękła - a dziecko wcale nie było duże i teraz ma zainstalowaną
    stomię.

    Nigdy nie wiemy jakie będzie pęknięcie i nigdy nie wiemy jak się
    zachowa nasze ciało podczas porodu. Często również jest tak że barki
    dziecka są bardzo duże. Owa koleżanka miała właśnie przypadki
    pęknięć które nastąpiły już po porodzie główki.

    Myślę że nie warto się upierać ale warto odpowiednio ćwiczyć i się
    przygotowac do porodu. Należy poprosić o możliwe chronienie krocza -
    każda MĄDRA położna która zobaczy, że poród bez cięcia jest
    niemożliwy - przetnie - i wtedy wiemy, że zrobiłyśmy dla siebie tyle
    ile było możliwe.
  • easy_martolina84 04.01.10, 14:28
    Mimo tylu odpowiedzi nikt nie rozwial moich wątpliwosci.Nikt nie odpowiedzial na
    pytanie DLACZEGO nie chce nacięcia.Wywody o wyborze,aktywnym uczestniczeniu w
    porodzie nie sa odpowiedzia na pytanie dlaczego nie chce nacięcia.
    Wiekszosc pewnie nawet nie wie dlaczego tego nie chce.
    Poszukiwalam konkretnej odpowiedzi,a czytam o jakis dyskusjach na temat
    slusznosci naciecia z polozna podczas porodu.To przeciez jest chore-czy
    myslicie,ze podczas porodu bedziecie mialy ochotę i parę do tego zeby sluchac
    opowiesci poloznej na temat za i przeciw naciecia???
    Rodzac decydujecie sie oddac sie w rece lekarzy i poloznych,w jakis sposob im
    ufacie.Dlaczego to naciecie jest takim problemem???





    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/km5skrhmjrqys799.png
  • sroka75 04.01.10, 14:38
    .Dlaczego to naciecie jest takim problemem???
    >
    bo dla niektórych jest to zbędne okaleczenie i z tego co wiem jest niewielki
    procent ludzi na świecie, którzy chcą być okaleczani jeśli nie ma ku temu
    szczególnych przesłanek - rozumiem że "automatyczne" obrzezywanie (chłopców np.
    waszych synów zaraz po urodzeniu bez pytania was o zgodę (jak to ma miejsce w
    b.wielu szpitalach w USA)nie byłby także problemem??? (dowiedziono naukowo, że
    zabieg ten chroni przed wieloma chorobami min. zakażeniem HIV) to przecież dla
    zdrowia...w przyszłości - to oczywiście przewrotny przykład no ale..wink)
  • boo-boo 04.01.10, 15:46
    No ty chyba masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem w takim razie skoro nadal
    nie pojmujesz dlaczego.........
    Tyle klepania w klawiaturę i na darmo.
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • kawo-szka 04.01.10, 19:41
    easy_martolina84 napisała:

    > Mimo tylu odpowiedzi nikt nie rozwial moich wątpliwosci.Nikt nie odpowiedzial n
    > a
    > pytanie DLACZEGO nie chce nacięcia.Wywody o wyborze,aktywnym uczestniczeniu w
    > porodzie nie sa odpowiedzia na pytanie dlaczego nie chce nacięcia.

    Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę to Ty nie szukasz w ogóle odpowiedzi na to pytanie, skoro nie dostrzegasz jasnych i wyraźnych argumentów. Ty najwidoczniej (a tak wnioskuję z Twoich wypowiedzi) wierzysz w nacięcie, odpowiada Ci ono i przecież nie zmienisz zdania na skutek czyjegokolwiek argumentu, więc po co w ogóle pytasz? Badań raczej nie prowadzisz, a komentujesz tylko bez sensu.

    Jak dla mnie ta cała dyskusja i to postawione przez Ciebie pytanie jest naprawdę bez sensu. To tak jak dyskusja zwolenniczki CC na życzenie z tą, która stawia tylko i wyłącznie na SN, gdzie obie nawzajem siebie pytają: dlaczego tę drogę wybierasz, przecież moja jest najlepsza!? Ja tam mam swoje przemyślenia na temat różnych form porodu, indukcji, zabiegów, znieczuleń - ale nie pytam w ogóle tych, które reprezentują coś niezgodnego, czy przeciwstawnego z moimi przemyśleniami i doświadczeniami dlaczego tak wybrały - to strata energii, czasu i.. w ogóle mi to do szczęścia potrzebne nie jest smile To ich wybór i tyle smile

    Może po prostu przyjmij do wiadomości, że każda z nas ma swoje przemyślenia, swój punkt widzenia, i chce wybierać po swojemu - dopóki tylko ma do tego prawo i możliwości, co? smile

    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o niego potknie.
  • kocimicibulki 04.01.10, 20:27
    syna rodzilam bardzo dlugo.parte przyszly pod prysznicem kiedy
    przeprowadzono mnie na lozko porodowe skorcze ustapily i musialam
    przec na "sucho".niestety musialam byc nacieta.nie dosc ze synek byl
    odwrocony buzka nie w ta strone to za dlugo byl w kanale.nie moglam
    go urodzic wiec naciecie bylo konieczne zeby poprostu szybciej
    wyskoczyl.nacinano mnie bez skorczy co bylo dla mnie
    najbolesniejszym momentem porodu.absolutnie nie mam nic przeciwko
    nacieciom.w razie potrzeby.mialam duzo szwow ale po tygodniu rana
    wlasciwie mi sie zupelnie zagoila.nie wiem od czego to gojenie
    zalezy.ogolnie jestem zdania ze nie mozna sie bronic przed nacieciem
    rekami i nogami.warto miec nastawienie ze takie cos moze sie wydazyc
    podczas porodu.w szpitalach rzadko pytaja o zgode bo zwyczajnie
    czasem brak na to czasu.moj synek urodzil sie calkowicie
    fioletowy.gdyby nie szybka reakcja kto wie jak by sie to skonczylo.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/vd/ni/b1fs/2Oxj44xes9I8gsiRqA.jpg
  • miarka71 04.01.10, 22:38

    Pisałam to już ale jeszcze raz wkleję. Kiedy byłam w ciąży
    nasłuchalam się o nacięciu ,że nie boli bo przy
    parciu tak naciąga się skora że nie ma tam czucia...Bóle porodowe
    były cholernie bolesne ale nie krzyczałam tylko pojękiwałam, poród
    trwał 6 godzin myślałam, że juz nic gorszego nie może mnie spotkać,
    ale kiedy połozna nacieła mnie to tak wydarłam gębę że musiał mnie
    słyszec cały szpital ból był okropny na samo wspomnienie tego boli
    mnie w tym miejscu,Położna po chwili mnie przeprosiła bo zamiast
    przeciąć mnie w najwyższej fazie skórczu ciachneła mnie na początku,
    nie wspomnę, że póżniej ani usiąść ani chodzić nie dało rady.Mineło
    już
    siedem lat i myślę ze czas na drugie dziecko ,ale panicznie się
    boję ,powiedziałam sobie że tym razem jak będę rodzić (jak zdecyduję
    się na ciąze)to nie dopuszczę do tego, aby jakaś menda zbliżyła się
    choć na centymetr do mnie z nożyczkami.Wiem że można ochronić krocze
    innymi sposobami i nie trzeba ciąć ale dla niektórych położnych tak
    jest łatwiej bo skracają sobie czas , bo po co pomęczyć się troszkę
    dłużej, lepiej ciachnąć i można jeszcze na serial zdążyć.
    --
    Są ludzie, których uprzejmość gorsza jest od bezczelności.
  • anettchen2306 05.01.10, 11:02
    DLACZEGO? A przeczytalas moja wypowiedz na poczatku? To, ze TY nie
    mialas wiekszych problemow po cieciu nie oznacza, ze ma tak dobrze
    wiekszosc nacinanych kobiet. Pisalas, ze zaczelas normalnie
    funkcjonowac po tygodniu. DOPIERO po tygodniu. A ja zaczelam jako
    tako funkcjonowac po miesiacu a skutki naciecia odczuwam do dzis. U
    mni to wlsanie naciecie spowodowalo problemy z nietrzymaniem moczu,
    okropne bole w miejscu naciecia i zszycia, bol podczas wspolzycia,
    przejmujacy bol przy drugiej ciazy z po´wodu "rozciagania" sie
    blizny. Ciecie to odczuwam juz przez 10 lat! Malo powodow, by nie
    bac sie ciecia z adrugim razem? Problemy po cieciu moga pojawic sie
    dopiero po uplywie wielu lat lub przy nastepnej ciazy.
    Problemem nie jest naciecie. Problemem jest to, ze kobiety wierza w
    jego zbawienne skutki a tym czasem w przewazajacej czesci skutki sa
    oplakane.

    "To przeciez jest chore-czy
    > myslicie,ze podczas porodu bedziecie mialy ochotę i parę do tego
    zeby sluchac
    > opowiesci poloznej na temat za i przeciw naciecia???"
    Tak, sluchalam co do mnie mowila polozna podczas porodu, jaka
    pozycje mam przyjac, jak mam przec, kiedy przestac. Czy to wg ciebie
    jest nienormalne i chore? Nie nacieto mnie, urodzilam piekna duza
    corke. Znam roznice jaka odczuwa sie po porodzie bez naciecia i z
    cieciem. To, ze ufam poloznej nie znaczy, ze moze ona ze mna zrobic
    to, co zechce. Wrecz przeciwnie - ma mi pomoc uniknac tego, czego
    sie da uniknac. A przynajmniej sprobowac. Ogromna czesc poloznych
    nawet nie probuje i idzie na latwizne robiac ciach! Jesli
    standardem jest porod na lezaco, bo to znacznie ulatwia prace
    presonelu, to ciecie tez jest niejako "wliczone w cene". Smutne. Bo
    wiekszosci kobiet mozna zaoszczedzic cierpien, nawet jezeli one
    trwaly tylko tydzien.

  • kawo-szka 05.01.10, 11:22
    anettchen2306 napisała:

    > DLACZEGO? A przeczytalas moja wypowiedz na poczatku?

    Anettchen2306 - tak mi przykro sad Mogę sobie tylko próbować wyobrazić
    przez jakie piekło przeszłaś przez te lata sad Ale proszę, nie denerwuj się tak..
    ja już autorce tego postu napisałam, co myślę o tak postawionym pytaniu i jej
    komentarzach do udzielonych odpowiedzi przez cierpiące jak Ty kobiety. Ona
    najwyraźniej nie chce zrozumieć tych odpowiedzi (a przynajmniej ja takie odnoszę
    wrażenie czytając jej wypowiedzi), szukając tylko i wyłącznie potwierdzenia
    słuszności postawionej tezy pt.: "tylko nacięcie jest jedyną słuszną drogą przy
    rodzeniu dziecka".

    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o niego potknie.
  • barboorka1313 14.01.10, 11:45
    Dla mnie będzie problemem, bo doskonale pamiętam swój pierwszy poród i siebie z
    przywiązanymi nogami pół metra nad łóżkiem przy nacięciu. Bolało bardziej niż
    najgorszy skurcz. Poza tym goiło się paskudnie a na przepisowej wizycie 6
    tygodni po porodzie mój gin najpierw musiał mnie uspokoić zanim mnie dotknął, bo
    tak samo się podniosłam na fotelu. Nigdy więcej czegoś takiego.
    8 lat minęło zanim zdecydowałam się na drugie dziecko i już się boję porodu. A
    to jeszcze jakieś 7 miesięcy.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/gann90bvahojcr51.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/iv09iei3saymoqyy.png
  • sroka75 04.01.10, 14:29
    Raz babka nie wyraziła zgody i
    > pękła - a dziecko wcale nie było duże i teraz ma zainstalowaną
    > stomię.
    a ja znam historię jak facetowi wyrywali górna piątkę i naruszyli jakiś nerw
    (jakiś "okołoczodołowy" co ma połączenie z mózgiem) i facet sfiksował -
    zastanówmy się czy chcemy mieć kiedykolwiek wyrywane chore zęby
    kurcze, przecież nie mówimy tu o skrajnych przypadkach, faktycznej konieczności
    nacięcia...tylko RUTYNIE i o tym, co jest często zbędne a jest nagminnie
    wykonywane i nikt tu nie namawia do "upierania" się bo w większości szpitali w
    Polsce kobieta nawet nie ma szans być o tym poinformowana, nie mówiąc już
    o"upieraniu się"
  • przeciwcialo 04.01.10, 14:36
    Nacinali mnie, ginekolozka miała potem problem zeby blizne odnaleźć.
    Nie odczuwam zadnego dyskomfortu ale tez nie walczylam od progu
    porodówki zeby nie nacinali. Wyszłam z założenia ze wiedza co robią.
  • ktosiowa.waw 04.01.10, 15:55
    Będąc w ciąży również założyłam, że lekarze w większości przypadków wiedzą co
    robią, ciąża bez komplikacji prawie 4 kg, ale miednica odpowiednio duża, więc
    dziecko przeszło bez komplikacji. Przez to, że podali mi oksy (nie mam do tego
    pretensji, cieszę się, że poszło szybko) poród nastąpił bardzo szybko. Faza
    skurczowa była do zniesienia, nie wzięłam znieczulenia, wytrzymałam. Jednak
    następnym razem będę bronić się przez nacięciem i teraz już wiem jak to smakuje.
    Oczywiście pewnie miało to swoje plusy, bo nie popękałam przez duże dziecko,
    które chciało szybko wyjść na powierzchnię.

    AAAALE... nie będąc nigdy w szpitalu, nie wiedziałam, że znieczula się do
    zszywania, u mnie kobita szyła na żywca co bolało o wiele bardziej niż wszystkie
    skurcze razem wzięte.
    Połóg? Rana bolała okrutnie (rozumiem, że gdybym popękała bolałoby o wiele
    bardziej, ale gdybym nie popękała to miałabym spokój). Jestem dopiero 6 miesięcy
    po porodzie, ale nadal czuję jak ciągnie, seks to rozdziewiczanie, podczas
    wysiłku, ćwiczeń lub długiego stania/chodzenia tak samo czuję ciągnięcie.

    Dlatego właśnie trochę żałuję, że dałam się namówić na oksy i szybki poród, bo
    może powolna akcja nie wymagałaby nacięcia.
    I dlatego droga autorko wątku nie chcę być nacinana (a przez porodem było mi to
    obojętne).
  • gabica 04.01.10, 19:33
    niestety ... polska rzeczywsitosc jest jaka jest. WHO mówi jakie
    powinny byc statystyki nacinania krocza - nie pamietam dokladnie,
    ale cos. ok 15% - a u nas pewnie 90%, a u pierworódek 99%. są
    podobno dziewczyny, które nie byly nacinane - ja osobiscie takich
    nie znam. Znam natomiast 2 dziewczyny z Holandii, którym połozne
    przez kilka(-nascie) godzin porodu masowały krocze. nie bylo
    naciecia ani pękniecia. Moze to przypadek ?
  • alishou 04.01.10, 21:10
    ja napisze tylko ak: wszystko zalezy od szpitala i personelu. Ja bardzo balam
    sie naciecia, ale powiedzialam sobie i poloznej, ze jesli zajdzie potrzeba - nie
    tną. Zaszla - dziecko zaczelo tracic puls i potrzebne bylo vacum.
    Zszyli mnie bardzo dobrze, goilo mi sie wszystko bardzo ladnie, szwy same sie
    porozpuszczaly. nie mialam problemow z czynnosciami fizjologicznymi. Nic mnie
    nie ciagnie. owszem, mam blizne, ale nie wiedzialbym, gdyby lekarz mi nie
    powiedzial. gorsze blizny mam po peknieciach.

    Aha, noi wspolzycie - ani ja, ani moj M nie czujemy roznicy.

    Byc moze mialam szczescie (najwazniejsze bylo dla mnie dobro dziecka). Przed
    porodem, byla to pierwsza rzecz, ktorej balam sie, przerazala mnie. Teraz -
    nawet nie pamietam o tym
  • icarium2009 04.01.10, 21:42
    Jak dla mnie, równie dobrze mogłabyś spytać 'dlaczego nie chciałybyście zostać
    zgwałcone?' Dla mnie to uraz nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. Boję się, że
    nacięcie mogłoby wpłynąć na moje relacje z mężem, z dzieckiem i na moje
    postrzeganie samej siebie. Po prostu jest to dla mnie niewyobrażalnie obrzydliwe.
    Nie chciałabym być w skórze położnej, która by mnie nacięła. Moim zdaniem
    nieuzasadnione nacięcie powinno być uznane za błąd w sztuce.
  • kocimicibulki 04.01.10, 21:54
    czasami porównania warto byloby przemyslec...lekka przesada z tym
    gwaltem...
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/vd/ni/b1fs/2Oxj44xes9I8gsiRqA.jpg
  • icarium2009 05.01.10, 08:56
    Pytanie było dlaczego się boimy, więc odpowiedziałam jak JA to odczuwam i nie
    widzę w tym żadnej przesady.
    Co nie znaczy, że inne kobiety nie mają innych powodów by się bać, których
    przecież nie neguję ani nie wyśmiewam...
  • monnap 04.01.10, 22:44
    Jest to zle postawione pytanie - powinno byc czemu unikacie naciecia
    krocza. Jak dla mnie zabieg zasadniczo niepotrzebny wiekszosci kobiet a
    nadal sie stosuje.
    Nie bylam nacieta, nie peklam i nie mam zamiau byc nacieta przy kolejnym
    porodzie.
  • batutka 04.01.10, 23:52
    widzisz - ja mam za soba dwa porody, jeden z nacieciem, drugi bez
    i moje samopoczucie po tych porodach bylo diametralnie rozne
    po nacieciu krocz bylam cala obolala, nie moglam bezbolesnie siadac na tylku,
    wiadomo, do momonet zagojenia rany, wszystko boli
    natomiast po drugim porodzie, bez naciecia, w zasadzie od razu czulam sie tak,
    jak bym nie rodzila, nic mnie nie bolalo, normalnie siadalam, a w pare godzin po
    porodzie siedzialam po turecku smile
  • makika7_0 05.01.10, 08:01
    kobiety, co już było na forum "dobry poród", boją się ubezwłasnowolnienia,
    podejmowania decyzji nie tyle za nie, co bez ich wiedzy i informowania o
    wszystkim... chociaż może słowa "zaraz panią natniemy" najlepiej nie działają,
    ale już "nie da pani rady, może pęknąć, musimy tego uniknąć" - co innego.
    boimy się rany, zabliźniania - często bolesnego i samej blizny, która może mieć
    wpływ na nasze życie nie tylko seksualne, ale w ogóle..

    w"moim" szpitalu nie tną, chyba, że zachodzi konieczność - o tym decyduje
    położna, tak mówią na szkole rodzenia. i pewnie nie wierzyłabym w tą prawdziwą
    konieczność, gdyby nie rodząca w zeszłym roku kuzynka męża - nie nacięli jej,
    chociaż wg mnie mogli - bardzo szczupła dziewczyna, a dzieciak 4 kg bez 50 g...
    nie nacięli, bardzo popękała - na szczęście obyło się bez tego najgorszego
    pęknięcia... ale samo szycie trwało dostatecznie długo...

    każda jest inna, każda ma inny próg bólu, inaczej u każdej przebiega naturalne
    pęknięcie, inaczej goi się rana "z natury", a inaczej z nacięcia. porównywanie
    pierwszego porodu z nacinaniem i drugiego bez jest moim zdaniem pozbawione
    sensu, po ostatecznie szyjka jest już "nauczona" poprzednim porodem...
    porównanie byłoby sensowen, gdyby pierwszy był bez, a drugi z - tak sobie myślę.

    ja sama choruję na zapalenie jelita i wolę być nacinana niż pęknąć nie tak jak
    trzeba, bo wystarczająco moje flaki dają znać o sobie bez ingerencji skalpela...
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/6f4b4360dc.png
  • sroka75 05.01.10, 10:01
    >po ostatecznie szyjka jest już "nauczona" poprzednim porodem...
    a co ma wspólnego ("nauczona") szyjka macicy z elastycznością krocza???...
    chyba ktoś tu powinien chociaż przekartkować atlas anatomiczny albo "cóśkolwiek"
    nt. fizjologii np. porodu
  • makika7_0 05.01.10, 11:26
    niech będzie to skrót myślowy - inaczej rodzą przecież pierworódki, inaczej
    wieloródki... porównanie byłoby możliwe tylko przy pierwszych porodach
    bliźniaczek, które rodzą niemal w tym samym czasie - chodzi o różnice, nie tyle
    w anatomii, ile w przygotowaniu krocza przed i po nacięciu, dlatego nauczona
    jest w cudzysłowiu. pozdrawiam

    ponadto - jeśli ktoś porównuje nacinanie sprzed 10 i więcej lat z dzisiejszym, w
    dodatku w innych placówkach...

    wiadomo, że nacina się zbyt często, ale nie można uogólniać, że wszędzie i
    zawsze; poza tym nie o to pytała autorka tematu
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/6f4b4360dc.png
  • viewiorka 05.01.10, 09:53
    Jestem po dwóch porodach. Pierwszy z nacięciem, drugi bez. Z pierwszego porodu najbardziej bolało mnie szycie. Potem oczywiście siedzenie półdupkiem przez ok 2 tyg.
    Przy drugim porodzie poprosiłam położną o ochronę krocza. Nie polegała ona na przyglądaniu się i debatowaniu, "pęknie czy nie", ale na masowaniu podczas rodzenia się główki (równomierne rozciąganie tkanek całego krocza). Nie pęłam, nie miałam ani 1 szwu, od razu mogłam normalnie siedzieć. Jestem pewna, że dybym nie poprosiła, zostałabym rutynowo nacięta, bo już wszystko było do tego przygotowane. Jak weszła ekipa porodowa do szycia położna powiedziała, że "chronimy krocze" i widać było, że w tym szpitalu to nieczęsta procedura. Tną jak leci, bo szybciej, wygoniej (położnym).
    A wystarczyło tylko trochę dobrej woli i ja czułam się lepiej, i lekarz szyć nie musiał.
    Teraz zamierzam rodzić w tym samym szpitalu i wywalczyć pozycję wertykalną przy porodzie. Wtedy nawet specjalne zabiegi położnej nie są potrzebne do ochrony krocza.
    --
    http://dziecko.haczewski.pl/suwaczek/2009/6/11/31.png
  • makika7_0 05.01.10, 11:39
    życzę Ci tego. u mnie pozycja nie jest narzucana (oczywiście do pewnego stopnia)
    - łóżkiem steruje rodząca lub jej partner, rodzi się bardziej na siedząco niż
    leżąco; do tego w każdej z osobnych sal piłki itp.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/6f4b4360dc.png
  • anik801 05.01.10, 11:55
    że to jest nie tyle kwestia samego nacięcia tylko tego jak ktoś to
    nacięcie wykonał,a potem jak ktoś to zszył?Moja siostra została
    nacięta nie w skurczu,więc bolało ją jak cholera!Zresztą została
    nacięta źle(nacinała ją jakaś położna z bardzo małym
    doświadczeniem). Lekarz,który ją szył bardzo się spieszył,bo miał
    inną pacjentkę(a było to w nocy).Ona 2mies.po porodzie miała
    problemy z siadaniem.Coś się tam zrobiło i musiała dostawać
    antybiotyk.Ja rodziłam w innym szpitalu.Mnie zszywała kobieta i
    naprawdę zrobiła to super.Zresztą na drugi dzień poszłam do łazienki
    obejrzeć to w lusterkuwinkNie wyglądało źle.Od razu też kładłam się na
    tym boku,po której stronie było szycie(bo akurat tak miałam
    ustawione łóżko w szpitalu).oczywiście odczuwałam jakiś tam
    dyskomfort,ale nie był to mega ból jak u mojej siostry.Oczywiście są
    kobiety,które rodzą bez nacięcia-moja mama urodziła 4dzieci i ani
    razu nie była nacięta i wszystko było ok.No,ale już np.kuzynka męża
    popękała strasznie i potem miała długo problemy.Dlatego przy drugim
    porodzie zażyczyła sobie,że nacięcie być musi.Znam dziewczyny,które
    domagały się nacięcia,choć lekarz twierdził,że to zbędne.Moja
    koleżanka użyła nawet wielce niecenzuralnych słów,bo nie chcieli jej
    naciąć.Ja chyba jednak wolę z nacięciem.Mam bardzo wąskie wejście do
    pochwy.Urodziłam siłami natury,a dół mam taki jakbym nigdy nie
    rodziławinkOczywiście gdybym miała gwarancję,że nie popękam mocno to
    bym wolała bez.
  • nati.82 05.01.10, 16:01
    Nie bałam się, nie bolało, nie ma po tym dziś najmniejszego śladu.
  • jdylag75 05.01.10, 20:42
    Bo rzadko kiedy borowanie 7-ki wymaga rozciachania policzka smile no chyba że w
    PL. Im mniej nieciągłości skóry tym lepiej.
  • li-lenka2010 05.01.10, 22:01
    JA SIĘ NIE BAŁAM. Pojechałam do szpitala wierząc że lekarze i polożne wiedzą co
    robią. Jak będzie konieczne to natną - trudno. To był mój pierwszy poród.
    NACIĘLI- córeczka ważyła 2800g, położna kazała przec z całej siły- wypchnęłam
    małą na jednym skurczu - dosłownie wyskoczyła. Jak myślicie - BYŁO WSKAZANIE DO
    CIĘCIA? Wtedy o tym nie myślałam. Teraz dużo o tym myślę...
    A siedziec nie mogłam b. długo, rana się babrała, położna która sciągała szwy
    powiedziała że zszyli mnie "sznurowadłem" , reszty atrakcji nie pamiętam...
    CHODZI O TO ŻE NACINAJĄ BEZ POTRZEBY - NAPRAWIAJĄ COŚ CO SIĘ NIE POPSUŁO. NIE
    ROZUMIEM CZEGO TY NIE ROZUMIESZ. To nie jest jakaś szalona moda na nie nacinanie
    krocza. Pytanie dłaczego bronicie się przed nacinaniem krocza to tak jakbyś
    zapytała dlaczego bronicie się przed wyrywaniem zdrowego zęba? Lepiej go usunąc
    juz, bo jest szansa że mógłby się zepsuc i sam wypasc (krwotok, zakażenie,
    komplikacje)??? Gdzie logika?
  • vanila85 05.01.10, 22:39
    Jeszcze nie rodziłam. Poród mnie dopiero czeka. Ale juz teraz boje sie naciecia
    krocza. Staram sie o poród domowy u p. Kasi Oleś (forum Dobry Poród). Licze że
    nie bedzie krocze nacinane, ze wzgledu na pozycje wertykalne, jak rownież
    ochrone krocza.
    Kiedyś rozmawiałam z niemiecka położną. Przyjełam jej teorię ze lepiej jest
    peknąć niż dać sie naciąć. Twierdziła tak dlatego, że pękniete krocze lepiej sie
    goi, jest mniej dyskomfortu a nacina sie dlatego że rana jest wtedy prosta i
    lekarzowi jest tylko łatwiej zszyć.
    Ja wole peknąć niz dać sie naciąć. I tej decyzji bede sie trzymać zarówno w
    czasie porodu w domu jak i w czasie porodu w szpitalu (jesli bede zmuszona
    zakończyć poród w szpitalu). zaraz napewno beda glosy, ze bedzie mi wszystko
    jedno, ze bedzie mnie bardzo bolałoi nie bede myslala o niczym innym jak o bolu
    i ze nie bede miala sily zawalczyc o swoje krocze. Moze wy tak miałyście. Mnie
    moje krocze nie jest obojetne i zamierzam zawalczyć o to żeby nie było naciete.

    Dlaczego???

    Wielokrotnie sie słyszy ze naciecie boli, rekonwalescencja po nim jest długa i
    bolesna i chce tego uniknąć.
    Poza tym bez naciecia krocza (pękniecie moze wystapic ale oczywiście nie musi) i
    bez szycia po nim, szybciej dojdę do sprawności oraz do seksu na czym bardzo mi
    zależy.
    A poza tym nacięcie krocza jest dla mnie również problemem ktory tkwi w mojej
    psychice. jest to dla mnie (kobiety) upokarzające, tak jakby ktoś mnie czegoś
    pozbawił, pozbawił mnie mojej intymnośći.

    A tak na koniec dwie ciekawostki.
    1. na filmach z porodu ukazujących naciecie krocza, cos mnie zaciekwiło. Niby
    krocze jest tak mocno napięte ze zaraz pęknie prawda? a jednak w pochwie mieści
    sie palec położnej i nożyczki. No i dlaczego krocze wtedy nie peka skoro jest
    tak bardzo napiete?
    podaje linka. oceńce same.
    www.planujemydziecko.pl/index.php/Ciekawostki/Filmy-z-porodu/Porod-naturalny2
    2. W materiałach jakie przysłała mi Pani Kasia Oleś jest napisane o nacięciu
    krocza w sensie w jaki sposób nacięcie krocza wykonuje p. Kasia w sytuacjach
    które tego wymagaja. Pani Kasia nie wykonuje naciecia krocza w bok, w strone
    uda, tak jak to robi sie w szpitalu tylko nacina wzdłóż w strone odbytu!!
    I tutaj dla mnie siada argument odnośnie pękniecia krocza, ze jak peknie do
    odbytu, to moze być nie trzymanie kału i wypadanie odbytnicy. W taki razie po
    takim nacięciu powikłania były by takie same jak po pekniciu prawda?

    Pozdrawiam
  • franczii 06.01.10, 09:30
    A co w tym takiego dziwnego? To chyba oczywiste, ze normalna kobieta nie chce
    miec niepotrzebnie cietej cipki, dziwne byloby raczej gdyby nie miala nic
    przeciwkobig_grin
  • estel7 06.01.10, 20:30
    w konkursie na najbardziej debilne pytanie tego forum....
  • donono 07.01.10, 13:26
    Dlatego, że wiem jak nieprzyjemne może być gojenie rany. Po porodzie zatrzymało mi się mikro krążenie. Nabrałam wody, spuchłam i strasznie cierpiałam. Ucisk opuchniętych tkanek na szwy był bardzo bolesny. Nie mogłam ani siedzieć ani stać bez bólu. Ulgę przynosił tylko ciepły prysznic, ale to i tak nie na długo. Nie wiem, czy nacięcie było konieczne w moim przypadku. Córka miała dużą główkę, poród trwał długo i położna oraz lekarz postanowili mi pomóc - cięciem i wyciskaniem dziecka z brzucha. Nie protestowałam przy cięciu, nie bałam się przecież kilku szwów, ale teraz się boję. Im bliżej do porodu tym bardziej.
  • moniowiec 08.01.10, 14:33
    tak jak bronisz się rpzed wyrwaniem zęba chodząc do dentysty (specjalista) tak przygotowujesz sie do porodu i wierzysz specjaliscie -położnej że nie będzie ci robiła niepotrzebnego bólu. proste, nie?
    ja nie byłam nacinana, lekko pękłam, ale nie chciałabym byc nacinana. czemu? bo takie rany dłużej się goją, mają więcej niż te moje 2 szwy, a ich potrzeba jest znikoma jak położna umie i chce zająć się pacjentką.
    takie jest moje zdanie
    --
    W dyskusji nie zniżaj się do poziomu idioty, bo pokona cię doświadczeniem.
    Mój brzdąc
  • slodka_dagusia 14.01.10, 11:05
    coś wam powiem. w pażdzierniku rodziłam po raz pierwszy. w ciąży naoglądałam się rożnych filmów na temat porodu i nacinania krocza. bardzo się tego bałam nawet stwierdzam że panicznie się bałam. rodziłam bardzo długo tzn chodzi mi o fazę ostatnią, czyli fazę parcia ( parłam 2 godz) położna razem z lekarzem były przy mnie cały czas więc z związku z tym wątpię żeby im się śpieszyło na ulubiony serial jak ktoś wcześniej napisał. naprawdę uwierzcie mi że nie mogłam urodzić. lekarka naciskała mi na brzuch, położna próbowała podnieść główkę w kanale rodnym żeby było łatwiej. jednak nie dawałam rady. lekarka mówiła że muszę koniecznie urodzić już naturalnie i że to szybko bo dziecko było już prawie 2 godz w kanale rodnym i że się udusi. ja parłam ale nie mogła wyjść główka. dopiero jak mnie położna nacięła na samym końcu. to dopiero wtedy mogła główka wyjść to i tak z pomocą położnej. czy dalej uważacie że czasami nacięcie nie jest potrzebne??
    p.s. do tych dziewczyn co by się tak rękoma i nogami broniły przed nacięciem- jakbyście miały zagrożenie życia dziecka to ciekawe czy wtedy byście się tak broniły........
  • kawo-szka 14.01.10, 12:09
    Rany, ale zwijacie ten temat i komplikujecie go na siłę.
    Ileż można pisać, że SĄ uzasadnione przypadki, gdy nie ma innego wyjścia - jak tylko naciąć krocze?

    Natomiast większość dziewczyn tłumaczy Wam wyraźnie, że w przeważającej ilości przypadków nacięcia są bezpodstawne, kończą się komplikacjami, a źle zszyte nacięcia długo rzutują potem na ich życie, w tym także seksualne.

    Podałam już odnośniki do strony Fundacji "Rodzić po ludzku" gdzie ten temat jest wyjątkowo solidnie i rzetelnie przygotowany, można poczytać i samemu sobie wyrobić zdanie.

    Jedną sprawą jest powstrzymywanie położnych przed niepotrzebnym nacięciem, ale wiąże się to przede wszystkim z ich wiedzą i podejściem - przede wszystkim ze zmianą ich podejścia do przyjmowania porodów w pozycjach wertykalnych (a nie na leżąco, gdzie dziecko musi pokonać nagle drogę pod górkę - wyjątkowo nieracjonalna i nielogiczna pozycja, która właśnie - kończy się nacięciem), a z drugiej strony - ćwiczyć kobiety! ĆWICZYĆ KROCZE! Nie jesteśmy bezradne w tym temacie. Są proste ćwiczenia opisywane w książkach ("Odkrywam macierzyństwo", czy "W oczekiwaniu na dziecko") tylko trzeba je wykonywać CODZIENNIE, są również specjalne urządzenia (Epino, czy sztuczny, pompowany penis), które idealnie przygotowują krocze do porodu dzieci ważących nawet i 4200g - bez najmniejszego pęknięcia, o nacięciu nawet nie wspominając!

    No.. ale w tym ostatnim wypadku - trzeba chcieć.

    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o niego potknie.
    PORODOWY BIZNES
    Jak rodzić, to tylko w domu smile
  • boo-boo 14.01.10, 12:34
    ...spadłaś,że nie potrafisz doczytać się o co dyskusja się toczy?
    Chodzi o rutynowe nacinanie- jak leci, a nie o nacinanie wtedy gdy NA PRAWDĘ trzeba.
    Jezu.... najpierw przeczytać ze zrozumieniem, a dopiero potem wtrącać swoje 3
    grosze..........
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • sroka75 14.01.10, 13:31
    > p.s. do tych dziewczyn co by się tak rękoma i nogami broniły przed nacięciem- j
    > akbyście miały zagrożenie życia dziecka to ciekawe czy wtedy byście się tak bro
    > niły........
    przeczytaj uważnie wątek...potem zrób to jeszcze raz i ponownie, skonsultuj się
    z kimś czy dobrze zrozumiałaś...a potem napisz coś na temat, pozdrawiam
  • boo-boo 14.01.10, 14:23
    "przeczytaj uważnie wątek...potem zrób to jeszcze raz i ponownie, skonsultuj się
    z kimś czy dobrze zrozumiałaś...a potem napisz coś na temat, pozdrawiam"

    Dobre, dobre!!!
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • dynema 14.01.10, 13:45
    Jakos podejrzanie 90% Polek jest nieelastyczna i niezdolna do
    naturalnego pierwszego porodu. Jedynie brytyjskie, niemieckie...itd.
    powietrze ma zbawienny wplyw na elasycznosc krocza Polek i nagle te
    proporcje sie diametralnie zmieniaja...To musi chyba byc inna
    wilgotnosc powietrza juz kilometr od granicy z Polska.

    Zeby tez sobie wyrwalas na zapas bo sie moze zepsuja w przyszlosci i
    dostaniesz zapalenia mozgu?
  • boo-boo 14.01.10, 14:24
    Mało sobie ekranu nie poplułam....
    Faktycznie Polki to jakieś nieelastyczne w kroku.
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • xartxstarx 15.01.10, 19:32
    Ja się nie bałam .Po prostu uważam ,że największym błędem jest nacinanie
    rutynowo ,bo nie każda kobieta tego wymaga ,a wiele rodzących niepotrzebnie
    chodzi potem ze szwami... Ja nie chciałam mieć nacinanego krocza ,ale nikt mnie
    o zdanie nie zapytał i nim zdążyłam zaprotestować było po wszystkim. Jestem temu
    przeciwna ,bo to nic przyjemnego .
  • 8kucharek 15.01.10, 21:35
    Niestety w Polsce u pierwiastek nie patrzy się na wielkość dziecka, czy to
    będzie 2kg czy 5kg tną jak leci.
    Ja przed pierwszym porodem byłam przeciwna nacinaniu krocza, ale jak w szkole
    rodzenia usłyszałam, że u nas w szpitalu rodzi się na leżąco i ZAWSZE nacina się
    krocze to stwierdziłam, że z koniem kopać się nie będę. Z resztą i tak urodziłam
    wielkie dziecko(5kg). Byłam nacięta, rewelacyjnie zszyta, choć na żywca. Ale
    każde kichnięcie, kaszlnięcie rwało jak cholera. Obecnie blizna choć prawie
    niewyczuwalna ciągnie zawsze na deszcz, no i będąc w drugiej ciąży częściej ją
    odczuwam. Mam nadzieję, że tym razem uniknę nacięcia bo nie daj Bóg trafię na
    (jak to któraś z was cudnie napisała) tapicera-amatora i będę się bujała z
    paprzącą się raną kilka dłuuuuuugich tygodni.
    A jako ciekawostkę przykład koleżanki: pierwszy poród dziecko 3800g-nacięcie
    krocza-standard. Drugi poród dziecko 3500g nacięcie krocza-standard-po porodzie
    tekst położnej "NIE POTRZEBNIE PANIĄ NACIĘLIŚMY." Więc sorry!!!!1
    --
    http://www.naobcasach.pl/m.linijka.i.4818.jpg
  • mlodaewelina 18.01.10, 14:49
    Słyszałam, że niejednokrotnie kobietom krocza pękają samoistnie podczas parcia.
    Prawdopodobniej lepiej już być naciętym celowo. Lepiej się goi. Ja miałam jedno
    cięcie, bo córka była źle ułożona, nie byłabym w stanie jej urodzić. Po
    ustąpieniu znieczulenia, nie miałam problemów z tym szwem. Zrobili to naprawdę
    profesjonalnie. Znajome czy kuzynki, które pękły samoistnie goiły się kilka
    tygodni, miały problemy z chodzeniem (o wchodzeniu po schodach nie było mowy),
    do siadania używały napompowanych kółek. Ja od razu byłam w stanie chodzić,
    zajmować się dzieckiem, zajmować się domem, gotować. Więc ja akurat mam dobre
    doświadczenia.
  • boo-boo 18.01.10, 15:45
    "Słyszałam, że niejednokrotnie kobietom krocza pękają samoistnie podczas parcia"

    E.....no nie gadaj? I gdzie to usłyszałaś- w kolejce w mięsnym?

    "Prawdopodobniej lepiej już być naciętym celowo. Lepiej się goi. Ja miałam jedno
    cięcie, bo córka była źle ułożona, nie byłabym w stanie jej urodzić."
    Prawdopodobnie? - czyli nie wiesz na pewno. I nie powtarzaj tej durnoty,że
    cięcie lepiej się goi niż pęknięcie bo to już dawno zostało obalone- jest jak
    byk czarno na białym na stronie WHO. Poczytaj sobie także jaka jest różnica
    między cięciem, a pęknięciem.
    No i ilu nacięć podczas jednego porodu się spodziewałaś-skoro miałaś tylko
    jedno. Skąd wiesz,że nie byłabyś w stanie urodzić córki bez nacięcia-pewnie taki
    ci durny powód tego zabiegu podali żebyś za bardzo w szczegóły nie wnikała po co
    i na co to było.
    --
    Trzymajmy się ramy to się nie posramy wink
  • sroka75 18.01.10, 15:54
    > Słyszałam, że niejednokrotnie kobietom krocza pękają samoistnie podczas parcia.
    > Prawdopodobniej lepiej już być naciętym celowo. Lepiej się goi.
    takie "mądrości" utrzymują się w Polsce od lat...WHO 20lat temu uznało to za
    bzdurę ale cóż...
    >Ja miałam jedno
    > cięcie, bo córka była źle ułożona, nie byłabym w stanie jej >urodzić.
    nikt nie kwestionuje nacięcia gdy jest ono konieczne
    >Znajome czy kuzynki, które pękły samoistnie goiły się kilka
    > tygodni, miały problemy z chodzeniem (o wchodzeniu po schodach nie było mowy),
    > do siadania używały napompowanych kółek.
    Kółek też używają dziewczyny z nacięciem...ciekawe gdzie znalazłaś tyle
    dziewczyn bez nacięcia (bo w Polsce to nadal rzadkość) i takich
    cierpiących...takie bajki to opowiadaj w "Życiu na Gorąco", sorki ale ja w te
    opowieści o tych "kuzynkach", "sąsiadkach", "koleżankach" co tak wszystkie jak
    jeden mąż "straszliwie popękały" to nie wierzę...a to że, akurat Ty, masz dobre
    doświadczenia to nie znaczy, że rutynowe cięcie jest zawsze niezbędnym i
    koniecznym zabiegiem..."pop swoje a chłop swoje"
  • zlotarybka81 19.01.10, 22:01
    Wezme udzial w dyskusji, bo mialam byc te szczesliwa pierworodka,
    ktorej nie cieli. Dziekuje osobie, ktora zdecydowala! Dodam, ze
    szpital w ktorym rodzilam otrzymal nagrode "Rodzic po ludzku".
    Lekko peklam - zalozyli mi dwa niedokuczliwe szwy (ciut szczypaly
    tylko) i siedzialam praktycznie od razu. Znam za to osoby, ktore
    byly ciete i niestety fatalnie wspominaja polog - ich opowiesci to
    horrory i to poporodowe. Teraz jestem znowu w ciazy i az sie boje po
    tych opowiesciach na kogo trafie....brrrrrrrr
  • zlotarybka81 19.01.10, 22:02
    Ach ..dodam, ze rana bardzo szybko sie zagoila.
  • zlotarybka81 19.01.10, 22:10
    No wlasnie.... przeczytajcie to.

    A oto maly cytat:
    "Nacięcie odpowiada pęknięciu II stopnia i obejmuje również mięśnie
    krocza i pochwy, jest więc uszkodzeniem głębszym niż fizjologiczne
    pęknięcie."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.