• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

14 tc skracająca się szyjka - co robić...? Dodaj do ulubionych

  • 29.06.10, 21:21
    Mam problem,
    w czasie badania okazało się że moja szyjka skróciła się z 31 mm do
    27,5 mm. Doktor zalecił bezwzględne leżenie, wstawać tylko do
    łazienki, brać leki i za tydizień kontrola.
    Jestem załamana i przerażona. To moja pierwsza ciąża, dopiero 14
    tydzień, wcześniej wszystko było dobrze. Strasznie się boję
    najgorszego... Czuję się też bezużyteczna i bezwartościowa, trzeba
    przy mnie chodzić... nie wiem co dalej robić...
    Edytor zaawansowany
    • 29.06.10, 21:32
      Lekarz trochę dmucha na zimne. Skrócenie niewielkie. Bierz leki, ale
      nie leż tak znowu plackiem. Spacer z pewnością nie zaszkodzi - masz
      się nie wysilac, ale przejśc kilkanaście minut powolnym krokiem na
      pewno dobrze ci zrobi, choćby ze względu na krążenie krwi. No i po
      co się marzesz, że wszysyc wokół musza ci usługiwać??? Całe życie
      będziesz wokół kogoś chodzic, więć skwapliwie korzystaj z tych paru
      miesięcy bycia udzielna księzną. Z pewnościa masz lektury do
      nadrobienia: kup sobie sagę Stiega Larssona Millenium i pogrąż się w
      lekturze. Śpij jak najwięcej, bo już za parę miesięcy będziesz mogła
      tylko pomarzyć o drzemce w ciągu dnia, czy ciurkirm przespanej nocy.
      Będzie dobrze!
      Mnie też się tak działo, w prawdze jakieś parę tygodni później niż
      tobie, a urodziłam 8 dni po termin ie wielgachną dziewuchę, która
      jest okazem zdrowia i diabłem wcielonym, więc głowa do góry!
      • 29.06.10, 23:13
        a szwu czy pessara nie zaproponował??
        --
        Kubuś
        Czekamy na Paulinkę
        • 30.06.10, 08:51
          Odchodzi się od tej metody, gdyż może powodować liczne powikłania, z
          poronieniem włącznie. Obecnie stosuje się leki zmiejszające ciśnien
          ie i zaleca ograniczenie wysiłku fizycznego.
      • 30.06.10, 07:25
        No tak, lekarz o bezwzględnym leżeniu, forum zezwala na spacery. Kto
        przejmie jak coś odpowiedzialność?...

        Skrócenie może i niewielkie, ale bardzo szybko. Ta szyjka ma jeszcze
        kilka miesięcy wytrzymać więc trzeba ją oszczędzać. Ale znam to
        uczucie bezsilności, i tą złość. Cóż. Jest jak jest i trzeba wydobyć
        najlepsze z tej sytuacji. Czyli nadrobić zaległości w filmach,
        książkach (Millenium jest tak wciągające, że trzy tomy w tydzień
        zrobiszsmile ) i innej leżącej rozrywce.
        • 30.06.10, 08:56
          Nie forum zaleca, tylko matka z doświadczeniem. Takie niewielkie
          skrócenie może być skutkiem np wcześniej przebytej aborcji lub
          zabiegu łyżeczkowania. Lekarze zalecają spoczynek i ograniczenie
          wysiłku w takich sytuacjach, ale żaden nie powie ci, że 5 minut
          spokojnego marszu na świeżym powietrzu dziennie może zaszkodzić.
          Wręcz przeciwnie. Czy np lekarz będzie przychodził na wizyty domowe?
          Wątpię. A zatem czy wizyta w poradni będzie musiała się odbywać za
          pośrednictem transportu medycznego? Czasem trzeba się dokładnie
          dopytać o zalecenia.
          A propos odpowiedzialności, to prześledź moje posty, zawsze zalecam
          przede wszystkim konsultacje z lekarzem prowadzącym.
          • 30.06.10, 10:14
            titerlitury napisała:

            > Takie niewielkie
            > skrócenie może być skutkiem np wcześniej przebytej aborcji lub
            > zabiegu łyżeczkowania.

            Jest też coś takiego jak niewydolność szyjki macicy i wtedy zupełnie nie wiadomo
            dlaczego szyjka się skraca, skraca się i już. Mnie też się skracała po parę
            milimetrów i było naprawdę nieciekawie (dokładniej o tym w mojej wypowiedzi
            poniżej). Także szyjka może się czasem skracać "bez przyczyny" i nikt w takiej
            sytuacji nie powie dlaczego. Nie musi to być wynik aborcji czy łyżeczkowania. Ja
            nie miałam żadnego z tych zabiegów, a jednak było fatalnie.

            titerlitury napisała:

            Lekarze zalecają spoczynek i ograniczenie
            > wysiłku w takich sytuacjach, ale żaden nie powie ci, że 5 minut
            > spokojnego marszu na świeżym powietrzu dziennie może zaszkodzić.
            > Wręcz przeciwnie. Czy np lekarz będzie przychodził na wizyty domowe?
            > Wątpię. A zatem czy wizyta w poradni będzie musiała się odbywać za
            > pośrednictem transportu medycznego? Czasem trzeba się dokładnie
            > dopytać o zalecenia.

            Nie porównuj spaceru "bo chcę pospacerować to wyjdę na 5 minut" z koniecznością
            wstania, bo "muszę pojechać na wizytę kontrolną". To dwie różne sprawy. Owszem,
            wysiłek ten sam, ale jak idziesz na wizytę to MUSISZ na nią pójść i ten wysiłek
            jest uzasadniony. A nieuzasadnione spacery "bo tak chcę" są w takim wypadku
            lekkomyślnością i nieodpowiedzialnością. Mówię to przechodząc patologicznie już
            drugą ciążę i uwierz mi, że kobieta, która ma zalecenie nieustannego leżenia i
            ma naprawdę skracającą się szyjkę, a przy tym czasem rozwierającą się to boi się
            wstać nawet do toalety, a o spacerze to ja nawet nie marzyłam. Życie dziecka
            jest ważniejsze niż 5-cio minutowy spacer. A o zalecenia lekarza autorka
            dostała: leki i leżenie ze wstawaniem tylko do toalety.

            titerlitury napisała:

            > A propos odpowiedzialności, to prześledź moje posty, zawsze zalecam
            > przede wszystkim konsultacje z lekarzem prowadzącym.

            Tu się zgodzę, faktycznie zauważyłam, że Twoje rady są praktyczne, jednak
            niestety nie w tej sytuacji. Nie odbierz tego tak, że jakoś na Ciebie naskakuję,
            bo absolutnie tak nie jest, ale naprawdę po tym co przeszłam w pierwszej ciąży i
            co przechodzę teraz to taka sytuacja jak ma autorka jest mi baaardzo znana,
            NIESTETY, stąd mogę się do tego ustosunkować nie tylko z wiedzy, ale i nie
            małego doświadczenia. Być może autorka nie będzie musiała leżeć do końca ciąży,
            może za miesiąc będzie mogła powoli się poruszać, ale pierwsze 3 miesiące są dla
            Niej teraz najważniejsze, a co będzie później to się okaże. Trzeba być dobrej
            myśli, ale nie można tego lekceważyć.

            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/c6x6lbetv2ealzw7.png
    • 29.06.10, 23:17
      spokojnie, dobrze, ze lekarz to wykryl. jak bedzie trzeba to moze zaloza pessar
      czy cos. wiele kobiet w ciazy musi lezec z roznych powodow, ja tez lezalam i
      wiem jakie to uczucie byc zaleznym od kogos, czulam sie jak kaleka. ale to dla
      dobra maluszka i potem sie tego nie pamieta. badz dobrej mysli, na pewno
      wszystko sie dobrze skonczy.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/km5si09k96as372m.png
      • 30.06.10, 08:57
        Koleżanki dobrze prawią. Słuchaj się lekarza i bądź dobrej myśli.
        Dobrze, że nie bagatelizuje sprawy. Książki, filmy może jakieś
        robórki ręczne, może nauka języka obcego no i net pozwolą Ci jakoś
        przetrwać te pare miesięcy.
        Sama byłam w szpitalu na patologii ciąży z powodu przedwczesnych
        skurczy i skróconej szyjki, ale nie czułam się jak niepełnosprawna.
        Najważniejsze, że urodziłam zdrową córeczkę. Widziałam za to rozpacz
        dziewczyny, która straciła dziecko w 20 tygodniu i nie chcilabym
        tego nigdy doświadczyć. Powodzenia. Na pewno wszystko będzie dobrze.
        --
        Karolinka 14.11.2007
        • 30.06.10, 09:58
          103malinki! Nie słuchaj rad typu: spacer nie zaszkodzi! Właśnie, że może
          zaszkodzić i to bardzo! Skoro lekarz nakazał bezwzględne leżenie to LEŻ i
          naprawdę wstawaj TYLKO do toalety! Jeśli jest ktoś kto może Ci podawać jedzenie
          czy rzeczy, których w danej chwili potrzebujesz to niech Ci podaje! Rozumiem, co
          znaczy takie leżenie i rozumiem jak niezręcznie się czujesz, że kogoś
          "wykorzystujesz" do usługiwania Tobie, ale taki niestety jest teraz Twój czas.
          Skąd Cię rozumiem? A stąd, że jestem w 2 ciąży i zarówno w pierwszej jak i
          obecnej muszę leżeć plackiem całe 9 mies ze względu na skracającą się szyjkę.
          Wiem, jakie to uciążliwe, zwłaszcza przy pierwszej ciąży, bo po pierwsze,
          najważniejsze, boisz się o to czy donosisz swoje Maleństwo, a po drugie nie
          jesteś przyzwyczajona żeby ktoś Cię obsługiwał. Są dwie strony medalu: może być,
          i pewnie będzie, gorzej, bo od leżenia będziesz po jakimś czasie odczuwać ból
          mięśni i kości, bo organizm nie jest przyzwyczajony do takiego ciągłego leżenie,
          ale co ważniejsze, będzie lepiej, a nawet wspaniale, bo dzięki temu, że teraz
          się przemęczysz urodzisz zdrowe dziecko, którego uśmiech wynagrodzi Ci wszystkie
          męki i strachy, które teraz przechodzisz. Uwierz mi, naprawdę warto się
          przemęczyć! W pierwszej ciąży połowę przepłakałam, użalałam się nad sobą,
          dlaczego ja, dlaczego muszę tak leżeć, że nawet jedzenia nie mogę sobie zrobić,
          ba, nie mogę nawet zjeść na siedząco tylko wszystko leżąc. Też szyjka mi się
          skracała od początku ciąży i ostatnie 4 miesiące miała TYLKO 0,5 cm i byłą
          rozwarta na 1-2 cm. To był dla mnie mega szok i ogromny strach o dziecko! Ale
          udało się i to TYLKO dzięki leżeniu. Ale naprawdę leżałam! Jeśli nie było w domu
          nikogo od rana do 16 (bo rodzina pracowała) to zostawiali mi jedzenie na krześle
          koło łóżka i tak udało się przetrwać. To naprawdę bardzo ważne, jeśli lekarz
          widzi konieczność leżenia to nie lekceważ tego. I nie słuchaj rad w stylu: oj
          mało się skróciło. Jestem przykładem tego, że może się skracać mało a cały czas.
          Mnie też nie skróciło się od razu o 3 cm, tylko też szło milimetrami, a jednak
          było jak było. Wiem, że jest Ci naprawdę ciężko. Jeśli chcesz lub potrzebujesz
          pogadać to napisz do mnie na maila normalnie4@wp.pl W obecnej ciąży przechodzę
          znowu to samo, może to nie jest dla Ciebie pocieszające, ale rozmowa z kimś
          znajdującym się w podobnej sytuacji czasem jednak pomaga. Można się chociaż
          wyżalić komuś kto to naprawdę zrozumie. Głowa do góry! Wszystko będzie dobrze,
          tylko stosuj się do zaleceń, bierz leki i leż, leż i jeszcze raz leż! Ja
          donosiłam do 38 tyg. Teraz też mam taki zamiar wink Boli, ale naprawdę WARTO!
          Pozdrawiam! smile
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/c6x6lbetv2ealzw7.png
          • 30.06.10, 10:35
            Podpisuję się pod tym, co pisze loca201. Leżałam od 19tc, znaczną część czasu w
            szpitalu i wstawałam tylko do toalety albo na badania. To okropne, ale nie
            będzie trwać wiecznie.
            Wspieram mocno!smile
            --
            http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
    • 30.06.10, 11:17
      Pomyśl sobie,że nie jesteś sama jedna w takiej sytuacji.Leżę od samego początku
      ciąży.Startowałam z szyjką 27mm.(po zabiegach skrócenia).Całą ciążę wolno mi
      tylko leżeć i oddychać.Da się,uwierz!Trzymam kciuki!
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/7v8rs65gc9v1jz7q.png
      • 30.06.10, 12:52
        Nie miałam ani aborcji ani wcześniej poronień. W mojej rodzinie nie
        było przypadków trudnych ciąż, dlatego też nie mam z kim
        porozmawiać, poradzić się, dobrze, że jes takie forum. Temat
        skracania się szyjki macicy jest mi zupełnie nieznany. Lekarz
        powiedział, że musimy tę szyjkę obserwować i mam przyjść za tydzień.
        Boję się, że stracę upragniona ciąże. Boję się wstawać do łazienki,
        nie wiem czy mogę też wstać aby przenieść się do innego pokoju, żeby
        tam dalej leżeć. Jeśli trzeba będzie leżeć to będę leżeć do końca,
        ale czy jest gwarancja że utrzymam ciążę???
        • 30.06.10, 13:04
          Niestety gwarancji nikt Ci nie da. Dobrze, że lekarz przejął się Twoją sytuacją
          i kazał przyjść za tydzień na kontrolę. Skracającą się szyjkę trzeba obserwować
          aby w razie czego w odpowiednim momencie podać jakieś inne leki albo coś innego
          próbować zaradzić. Póki nie masz bóli brzucha, krwawień czy skurczy to leżenie
          może przynieść naprawdę ogromne rezultaty i jest to naprawdę najlepszy lek na
          skracanie szyjki. Co do wstawania aby przejść do innego pokoju to ja np.
          przenoszę się między pokojami przy okazji wstania do toalety. Zawsze to już
          jedno wstanie z łóżka mniej wink U mnie w rodzinie i wśród znajomych też nie było
          podobnych sytuacji stąd też było mi bardzo ciężko. Do tego są "życzliwi" ludzie,
          którzy twierdzą, że (cytuję) "teraz to sobie poleniuchujesz" albo (kolejny
          cytat) "oj nie wygłupiaj się, wstawaj, co tak leżysz. Nie udawaj, przecież ciąża
          to nie choroba". Mam ochotę po prostu gołymi rękami udusić, bo ludzie, którzy
          nigdy nie spotkali się z takim przypadkiem ciąży po prostu nie rozumieją, że
          takie leżenie to wcale nie forma odpoczynku czy leniuchowania tylko jedyna
          możliwa forma utrzymania ciąży. I w momencie kiedy ja walczę o życie mojego
          dziecka i słyszę takie teksty to nie dość, że mam ochotę coś komuś zrobić to
          jeszcze robi mi się naprawdę przykro na taką znieczulicę. Także tak jak pisała
          Koleżanka wyżej: nie jesteś sama. Może w rodzinie nie było takich przypadków,
          ale tu na forum jest nas kilka, takich co leżą od początku do końca i czasem
          poczytanie czy pogadanie o takim problemie jest jakimś wsparciem, chociaż
          psychicznym. Najważniejsze to staraj się nie denerwować i nie zamartwiać. Wiem,
          że jest strasznie ciężko i łatwo powiedzieć, ale dodatkowe zmartwienia i stresy
          naprawdę w niczym nie pomogą.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/c6x6lbetv2ealzw7.png
          • 30.06.10, 15:36
            Spokojnie. Bdb, że trafiłaś na lekarza, który dmucha na zimne. Mi ok. 20tc
            mówili, że mam 50% szans. I starałam się wierzyć, że to AŻ 50%. A teraz mam
            Cudowną Donoszoną Córeczkę, urodzoną w 38tc!smile Bałam się jak nie wiem co, jak
            dziś wspominam zeszły rok to mi się gęsia skórka robi. Ale dałam radę i wiem, że
            leżenie czyni cudasmile
            --
            http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
          • 30.06.10, 15:37
            PS Jakby coś, to możesz też do mnie pisać aphoper@gmail.com
            A skąd jesteś?
            --
            http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
            • 30.06.10, 16:24
              Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy smile
              Aphoper - czy miałaś zakładany szew i czy z tym szwem dawali takie
              szanse? jestem spod Warszawy.

              I jeszcze mam pytania o ten szew. Jakie są szanse na donoszenie ze
              szwem? U mnie niema roewarcia, ale szyjka się skraca, czy szew
              hamuje skracanie?
              • 30.06.10, 16:39
                Oj, o szwie to Ci mogę naopowiadaćwink
                WIęc... w 19tc trafiłam do szpitala, stwierdzili, że szyjka ma 18mm, położyli,
                zrobili wymaz z pochwy i po wyniku miałam mieć założony szew. Parę dni później
                szyjka 15mm i niestety bakterie w wymazie, antybiotyk i za tydz powtórny wymaz -
                jeszcze inne bakterie. No i to był 20tc dali mi 50% bez szwu. Wysłali do domu,
                żebym odpoczęła od bakterii szpitalnych, po paru dniach z powrotem, antybiotyk
                tym razem dożylnie (wcześniej globulki), wymaz bez bakterii i szew. Zakładał mi
                stażysta i spiep...ł robotę. Szyjka 10-11mm w 24tc, sterydy na wypadek, gdybym
                miała rodzić, wymaz - znów bakterie i to takie, co grożą sepsą. Kolejny
                antybiotyk i szew ostatecznie w 28tc przy szyjce 7mm. Po drugim szwie dalej
                leżałam, ale szyjka już się nie skróciła. Doleżałam do 35tc, wtedy pozwolili mi
                siadać do obiadu i chodzić po domu, w ten sposób dociągnęłam do 38, wtedy zdjęli
                mi szew i 2 dni póżniej - bez jakichkolwiek odczuwalnych skurczów miałam 3,5cm
                rozwarcia! No to urodziłamsmile
                --
                http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
                • 30.06.10, 16:40
                  W każdym razie 2 lekarzy powiedziało mi, że szew szwem, ale sukces zawdzięczam
                  przede wszystkim rygorystycznemu leżeniu.
                  3maj się!!!smile
                  --
                  http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
              • 30.06.10, 16:41
                PS Odpowiadając wprost na Twoje pytanie (sorki że tak piszę w kawałkach, ale
                zabiegana jestem): szew przeciwdziała skracaniu, jeśli jest prawidłowo założony.
                --
                http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
                • 01.07.10, 15:31
                  Jeszcze mam jedno pytanie, jakie szanse dsją lekarze na donoszenie
                  ciąży po załoźeniu takiego szwu?
                  • 01.07.10, 15:58
                    Nie wiem.
                    Ale nie nakręcaj się statystykami, bo każda indywidualna sprawa jest inna.
                    Będzie dobrze!smile
                    --
                    http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
              • 30.06.10, 16:52
                www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=997&_tc=278D6C051EF9494B9F2EC305CB665660

                Najważniejszy jest wniosek:
                Zakładanie szwu okrężnego metodą McDonalda w przypadku
                przedwczesnego rozwierania się szyjki macicy, rozpoznanego w II
                trymestrze ciąży za pomocą badania ultrasonograficznego, nie
                przynosi poprawy wskaźników perinatalnych
                Mieszkam w Niemczech, miałam skracającą się szyjkę (pół cm), nikt
                nie zaproponował szwu. Tu się od tego odchodzi.
    • 30.06.10, 16:19
      O dużo się nie skróciło na pewno jak pujdziesz za tydzień do
      kontorli to będzie okey musi byćsmile Myśl pozytywanie...a na pewno
      jest jakieś wyjście z tej sytuacji.Słyszałam że rozwarcia idzie
      zaszyć dużo kobiet na forum o tym pisało..więc głowa do góry
    • 01.07.10, 15:51
      Ja tylko dopiszę, że z tego co słyszałam od innych leżących - lekarze zalecali
      leżenie z nogami w górze (kładły je na kilku poduchach), żeby ucisk macicy na
      szyjkę był jak najmniejszy.

      Trzymam kciuki. Na pewno będzie dobrze!
    • 01.07.10, 17:29
      Ponieważ mam założony szew i zalecony oszczędny tryb życia, pozwalam sobie
      dołączyć do tego wątku.

      Moja szyjka skróciła się w porównaniu z Tobą dopiero w 22 tygodniu i to tak
      mniej więcej jak u Ciebie: do 26/28 mm (badanie usg).

      Moja gin od razu wysłała mnie na L-4 (do końca ciąży) i nakazała półleżący tryb
      życia z zakazem spacerów, nawet krótkich po własnym podwórku (pytałam o to, bo
      mam 3,5 córkę. O szwie na tym etapie jeszcze nie było mowy.

      W 26 tyg. zaczęłam plamić, więc szpital, podobne badania jak u aphoper na
      obecność bakterii, antybiotyk, założenie szwu, a w domu głównie leżenie. W
      badaniu fizykalnym w szpitalu rozwarcie na 1, szyjka bardzo miękka, stwierdzone
      cechy niewydolności cieśniowo-szyjkowej.

      Dzisiaj jestem szczęśliwie w 35 tc+3, głównie leżę, ale przecież mam dziecko,
      więc nie cały czas, zero spacerów, ograniczone siedzenie, szybkie prysznice, itd.

      Jestem pewna, że Twój gin będzie kontrolował dodatkowo Twoją szyjkę. Jeśli
      pojawi się potrzeba założenia szwu, to jest to zabieg pod narkozą, ok 30 min.
      Mój był akurat b. udany: szew pięknie trzyma, bezpośrednio po zabiegu nic nie
      bolało, czułam tylko lekkie ciągnięcie.

      Natomiast doskonale rozumiem Twoje emocje. Ja jestem już prawie na finiszu, a od
      czasu do czasu niestety zdarza mi się poryczeć w poduszkę: bo ludzi nie oglądam,
      dzieckiem nie mogę się zająć jakbym chciała, itd. A potem mi przechodzi smile

      Trzymam kciuki, żeby Twoja szyjka wytrzymała razem z Tobą smile)))
      • 01.07.10, 17:56
        fka_kp, no to u Ciebie już bezpiecznie, na pewno dotrwasz chociaż do 38
        tyg wink U mnie niestety w pierwszej ciąży nie było mowy o szwie, bo żaden lekarz
        nie chciał się podjąć, twierdząc, że szyjka już za krótka i grozi przebicie
        pęcherza podczas zakładania szwu. Także musiałam z obciążeniem psychicznym jakoś
        wytrzymać. Gorzej jest teraz, bo teraz dziecko 1,5 roczne, a ja MUSZĘ cały czas
        leżeć. Na początku było gorzej, bo nie mieliśmy opieki, ale od 2 tyg mężowi
        udało się wziąć wychowawczy także do końca ciąży oboje z synkiem mamy już
        całodobową opiekę wink Teraz też szew ani pessar nie wchodzi w grę, bo najpierw
        miałam wielkiego krwiaka, a teraz dostałam jakiegoś zakażenia pochwy. Masakra.
        Te problemy chyba się nie kończą, chyba, że po porodzie wink Mam tylko nadzieję,
        że wszystkie szczęśliwie wytrzymamy chociaż do 38 tyg w dwupakach wink
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/c6x6lbetv2ealzw7.png
        • 01.07.10, 18:13
          loca201 napisała:

          > fka_kp, no to u Ciebie już bezpiecznie, na pewno dotrwasz chociaż do 38
          > tyg wink U mnie niestety w pierwszej ciąży nie było mowy o szwie, bo żaden lekarz
          > nie chciał się podjąć, twierdząc, że szyjka już za krótka i grozi przebicie
          > pęcherza podczas zakładania szwu. Także musiałam z obciążeniem psychicznym jako
          > ś
          > wytrzymać. Gorzej jest teraz, bo teraz dziecko 1,5 roczne, a ja MUSZĘ cały czas
          > leżeć. Na początku było gorzej, bo nie mieliśmy opieki, ale od 2 tyg mężowi
          > udało się wziąć wychowawczy także do końca ciąży oboje z synkiem mamy już
          > całodobową opiekę wink Teraz też szew ani pessar nie wchodzi w grę, bo najpierw
          > miałam wielkiego krwiaka, a teraz dostałam jakiegoś zakażenia pochwy. Masakra.
          > Te problemy chyba się nie kończą, chyba, że po porodzie wink Mam tylko nadzieję,
          > że wszystkie szczęśliwie wytrzymamy chociaż do 38 tyg w dwupakach wink

          O matko, to ja mam w porównaniu z Tobą jak w niebie: prawie, samodzielne
          dziecko, opiekę teściów i moich rodziców gdy mąż w pracy ....

          Od dziś nie ryczę w poduszkę smile))

          Ja nadal leczę paciorkowca, ale marne szanse, żebym do porodu pozbyła się tego
          cholerstwa.

          Trzymam kciuki loca, żebyś doleżała do końca, szczególnie, że to dopiero tuż po
          półmetku. dzielna kobieto.

          Mężowi skończy się urlop i co dalej z opieką nad Tobą ?

          A te teksty o "leniuchowaniu", które cytowałaś, to szkoda gadać ...

          • 01.07.10, 21:15
            A co do paciorkowca, to w moim szpitalu mówili, że nie ma po co leczyć w ciąży,
            lepiej podać antybiotyk przy porodzie. Ja akurat tego nie miałam, ale słyszałam.
            --
            http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
            • 02.07.10, 10:18
              fka_kp, termin mam na koniec października, ale na bank do terminu nie
              dotrzymam. Mam nadzieję, że uda się tak jak z synkiem do 38 tc, to będzie połowa
              października, a mąż ma wychowawczy do końca września, więc 2 ostatnie tyg już
              bym dała radę, bo wtedy już będę mogła powoli wstawać. Z resztą mąż jeszcze ma 9
              dni opiekuńczego, więc w razie czego weźmie wtedy. A co do płaczów to każdej
              ciężarówce się należy odrobina łez wink Taki ten nasz czas, że czasem trzeba się
              troszkę poużalać wink
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/c6x6lbetv2ealzw7.png
              • 02.07.10, 22:36
                Jeszcze jedno pytanie mam o skurcze.
                Po czym poznać te skurcze, żeby w miarę szybko interweniowac?
                I jak rozpoznać że "brzuch twardnieje"? Lekarz mnie o to pytał, nic
                mu nie powiedziałam, bo nic takiego nie zauważyłam.
                Pobolewa mnie brzuch, i w krzyżu.
                • 03.07.10, 07:23
                  Mnie też to frapowało. Zdaje się, że jak twardnieje i się ma skurcze, to się
                  wie. Mi nie twardniał. Więc nie zastanawiaj się za wiele, bo jakby co, to
                  zauważysz. Aha, i nie macaj się po bruchu raczej, bo to czasem prowokuje skurcze.
                  Aha, a dostałaś jakąś luteinę albo magnez Ci kazał brać? Ponoć przeciwdziałają
                  skurczom, możesz zapytać lekarza.
                  Trzymaj się!smile
                  --
                  http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
                  • 03.07.10, 09:41
                    wiem co czujesz, sama przechodziłam to w pierwszej ciąży. Prawie całą
                    przeleżałam (rozrywką było wyjście do toalety, pod prysznic i wizyty u gina)
                    U mnie skracanie szyjki było prawdopodobnie spowodowane bardzo dużymi skurczami
                    towarzyszącymi od 19 tc do końca czyli 36 tc. Leki w moim przypadku okazały się
                    nie działać, nawet po nich napięcie brzucha nie ustępowało. W 7 miesiącu doszło
                    rozwarcie na 1 cm. Mnie powiedzieli lekarze, że MUSZĘ leżeć bo to jedyna szansa
                    dla dziecka. Nie jest łatwo, jest strach, bezsilność, obawa, ale też nadzieja,
                    która z każdym dniem jest coraz większa. Robisz to dla Twojego maleństwa, po to
                    by za kilka miesięcy tulić je w ramionach i cieszyć się, że jest już z Tobą.
                    Warto ten wysiłek poczynić. Trzymam kciuki. Powodzenia.
                    • 03.07.10, 10:00
                      103malinki, twardnienie brzucha rozpoznasz po tym, że brzuch dosłownie
                      staje się twardy i napięty. Ale nie przejmuj się jeśli stanie się tak tylko w
                      jakiejś części brzucha. Wtedy to nie twardnienie i nie skurcz tylko dziecko się
                      wypina. Twardnienie brzucha spowodowane najczęściej skurczem jest na całym
                      brzucha. Jest wtedy uczucie napinania się brzucha i przy ewentualnym dotyku ręką
                      poczujesz naprawdę twardość. Skurcz odczuwa się podobnie jak każdy inny skurcz,
                      np. skurcz w łydce, przypuszczam, że Ci się kiedyś zdarzył. Skurczy nie da się z
                      niczym pomylić, więc gdybyś je miała (oczywiście nie życzę) to na pewno się
                      zorientujesz, że to to. Nie muszą one być bolesne, ale mogą. W każdym razie przy
                      skurczach lepiej zgłosić się do lekarza albo na izbę przyjęć to podadzą leki
                      przeciwskurczowe.
                      --
                      http://www.suwaczki.com/tickers/c6x6lbetv2ealzw7.png
                  • 03.07.10, 12:52
                    aphoper1 napisała:

                    > Mnie też to frapowało. Zdaje się, że jak twardnieje i się ma
                    skurcze, to się
                    > wie. Mi nie twardniał. Więc nie zastanawiaj się za wiele, bo jakby
                    co, to
                    > zauważysz. Aha, i nie macaj się po bruchu raczej, bo to czasem
                    prowokuje skurcz
                    > e.
                    > Aha, a dostałaś jakąś luteinę albo magnez Ci kazał brać? Ponoć
                    przeciwdziałają
                    > skurczom, możesz zapytać lekarza.
                    > Trzymaj się!smile
                    Nie, biorę Duphaston i No-spę.
                    Nie mogę się doczekać wtorkowej wizyty, mam tyle pytań do lekarza, a
                    samopoczucie psychiczne straszne.
                    • 03.07.10, 17:38
                      Duphaston prawie że się pokrywa z luteiną, a no-spa z magnezem, w sensie
                      działania w podobny sposób, więc nieźle. Myślę, że spokojnie możesz ufać swojemu
                      lekarzowi, naprawdę profesjonalnie do wszystkiego podszedł, zwłaszcza zalecając
                      leżenie.
                      Co do psychiki, wierzę... Dla mnie zeszłoroczne leżenie, szpital, stres etc to
                      był koszmar. Ale dałam radę i jestem przeszczęśliwa. Wierzę, że i Ty będziesz!
                      Pamiętaj, że robisz naprawdę wielką rzeczsmile
                      --
                      http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
    • 03.07.10, 11:08
      103 malinki... ja też tak mam. Od początku tej ciąży nie zaliczyłam
      jeszcze żadnego skurczu, który bym poczuła. Brzuch też mi nie twardnieje.
      Wszystko co odczuwałam przed założeniem szwu i teraz, to bóle ala miesiączkowe w
      podbrzuszu i w krzyżu.

      I tak jak dziewczyny piszą, skurczu nie da się pomylić z niczym innym. Od razu
      będziesz wiedzieć, że to był skurcz. Twardnienia brzucha też nie pomylisz - loca
      Ci to dobrze opisała.

      Mimo braku wyraźnych skurczy, cały czas biorę magnez 4x2 oraz luteinę dopochwowo
      2x2.

      aphoper co do paciorkowca to rzeczywiście na całkowite wyleczenie w ciąży
      są marne szanse, ale przynajmniej globulki które biorę nie pozwolą mu na obfitą
      kolonizację, że się tak wyrażę. Tak jak piszesz dostanę osłonowo antybiotyk
      tylko nikt nie przewidzi jak długo będę rodzić i czy antybiotyk zdąży zadziałać.
      Najlepsze wyniki osiąga się przy podaniu antybiotyku na 4h przed urodzeniem
      dziecka, o ile dobrze pamiętam

      myszs1, a jak Ci się później rodziło z tak wcześnie odczuwanymi skurczami
      i wczesnym rozwarciem ?

      loca pozdr!
      • 03.07.10, 11:38
        fka_kp, pozdrawiam również i miłego weekendu życzę! wink Żeby słonko dało
        dziś trochę odpocząć, co byśmy się w tych łóżkach nie rozpłynęły wink
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/c6x6lbetv2ealzw7.png
        • 04.07.10, 23:30
          Właśnie, a propos pogody... przykro tak byc przykutym do łóżka w takie lato uncertain Ja juz prognoz nawet nie oglądam, okna otwarte na oścież i półnaga leżę, ale najgorzej mi żal że z synkiem nie mogę się nigdzie wybrać. Ale trzeba to przetrwać, byle do września, a w następne lato sobie odbijęsmile
          • 05.07.10, 21:04
            Ja miałam termin na 21.09 i mocne postanowienie: w upały nie rodzę!big_grin Dałam radę
            dociągnąć do 10.09!
            --
            http://lb1f.lilypie.com/r8ZOp2.png
    • 05.07.10, 21:15
      Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ciąży.
      103malinki 04.07.10, 15:34 Odpowiedz

      Witam, potrzebuję nadzieii...
      czy są tu mamy które miały problem we wczesnej ciąży (14-17 tc) ze
      skracającą sie szyjk ą, miały zakładany szew a mimo to udało się
      ciąże donosić i wszystko jest dobrze?

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      kub-ma 04.07.10, 15:57 Odpowiedz

      Ja miałam założony pessar. Mały urodził się w 39 tygodniu.
      Będzie dobrze.
      --
      "Szkoła musi zrozumieć, że matematyka to nie jest wyścig, to jest
      obcowanie z pięknem." prof. Jerzy Marcinkowski

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      lola211 04.07.10, 16:02 Odpowiedz

      Ja mialam zalozony szew i dodatkowo pessar.Ciaza przenoszona o
      tydzien.
      Zatem- masz pelne szanse urodzic terminowo, naprawde.

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      agazet3 04.07.10, 16:14 Odpowiedz

      Ja tez miałam założony pessar, 3 miesiące leżenia plackiem w
      szpitalu. W 37 tyg. zdjęty krążek i nic, wypisali mnie ze szpitala,
      żebym "pobiegała" i dopiero urodziłam szczęśliwie.

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      103malinki 04.07.10, 18:38 Odpowiedz

      A czy któraś z Was miała już tak wcześnie wykryte skrócenie szyjki?
      Bardzo się boję, na razie doktor kazał obserwować szyjkę. Bardzo
      chcę zostać mamą....

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      gku25 04.07.10, 18:44 Odpowiedz

      U mnie stwierdzono skracającą się szyjkę w 18 tc, ale skracała się
      pewnie już wcześniej. W każdym razie od tego czasu prawie do końca
      ciąży leżałam. W 29 tc. miałam założony pessar, w 35 tc. podejrzewano
      początek porodu (dostałam silnych skurczy), tydzień spędziłam na
      patologii. Urodziłam dokładnie w terminie.
      --
      www.dzieciom.pl/9656

      http://www.suwaczek.pl/cache/3c610c
14f5.png

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      kub-ma 04.07.10, 18:46 Odpowiedz

      Pessar miałam założony chyba w 17 tygodniu, zdjęty w 36. Mały
      poczekał jeszzce 3 tygodnie.
      --
      "Szkoła musi zrozumieć, że matematyka to nie jest wyścig, to jest
      obcowanie z pięknem." prof. Jerzy Marcinkowski

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      minkapinka 04.07.10, 19:26 Odpowiedz

      Miałam założony szew, niestety dostałam zakażenia i urodziłam w 25tc.
      Na pocieszenie - córka zupełnie zdrowa smile

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      lolinka2 04.07.10, 19:32 Odpowiedz

      na tym etapie miałam pessar w II ciąży - poród indukowany po 37tc z
      innych wskazań w pierwszej ciąży szew w 28 tc - poród indukowany po
      37tc z innych
      wskazań
      --
      Ad maiorem interpret(ation)is gloriam smile

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      wiola_wd 05.07.10, 05:10 Odpowiedz

      ja miałam założony szew na szyjce w 16-17 tygodniu, szyjka zaczęła
      się skracać szybko, w 13 tygodniu było ok a w 16tc już dostałam od
      razu skierowanie na założenie szwu.
      Urodziłam 9 dni po zdjęciu szwu, czyli na początku 39 tc. Szew
      trzymał bez zarzutu, nawet za dobrze bo po jego zdjęciu chodziłam po
      szpitalu po schodach żeby urodzić wink (rozwarcie już małe było i nic
      się nie działo przez kilka dni ale nie chcieli mnie wypuścić bo
      podobno zaraz urodzę smile, wypisałam się na własne żądanie, po
      konsultacji z moim lekarzem, i tego samego dnia wieczorem pojechałam
      na porodówkę bo mi wody odeszły smile

      Brałam leki na skurcze, musiałam dużo odpoczywać, nie dźwigać, mało
      chodzić i wszystko skończyło się dobrze.

      Będzie dobrze!
      --
      http://moje.glitery.pl/text/45/28/3-MARIKA-7064.gif

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      gg24 05.07.10, 09:12 Odpowiedz

      Jeszcze przed ciążą wiedziałam, że mam niewydolność szyjkową.
      Załozono mi szew ok 16 tyg. ciazy. Samo założenie szwu u mnie nie
      wystarczyło - leżałam cała ciążę w łózku. Urodziłam w 33 tyg. Córka
      jest zdrowa, tylko 2 dni leżała w inkubatorze. Trzymaj się i
      powodzenia, będzie dobrze.

      Re: Macierzyństwo a szew na szyjce we wczesnej ci
      asia_i_p 05.07.10, 10:30 Odpowiedz

      Koleżanka z pokoju miała (ja leżałam wtedy na cukrzycę). Wyszłam,
      zanim rodziła,
      ale kiedy wychodziłam, była w 36 albo 38 tygodniu, nie pamiętam. To
      chyba jest bardzo skuteczna metoda.
      --
      Cierpię, ale jeszcze mam nadzieję,
      że przylecą piraci bombowcem
      i bogatym zabiorą pieniądze,
      a na pięknych założą pokrowce. (Kabaret Potem)
      --
      Olaf,Maksio i prezenty
      Wodne dzieci wakacje 2009
      • 05.07.10, 21:23
        Dziękuję, szukałam tego wątku smile)))
        • 17.09.10, 19:06
          przyszedł wrzesień i czas powrócić do tematu wink A tak naprawdę to poprostu dołączam do szanownego grona leżących. Ja jestem w 24 tyg ciąży i jem luteinę i magnez. Od jakiegoś czasu nie mam już skurczów brzucha, więc poczułam się pewniej i nie leżę już w łóżku cały czas. W zasadzie to co chiwlę znajduję wymówki typu: herbatka, siku, szybko zetrę kurz....itd. Nie mogę w łóżku wyleżeć! Powinnam, bo ponoć mam krótką i szeroką szyjkę (dokłanie nie wiem ile mm - muszę spytać na następnej wizycie). Ale nie daje poprostu rady. I mam do tego wyrzuty sumienia, że nie leżę. Już się zastanawiałam, czy to nie jest jakieś rozchwianie emocjonalne...
          Jak leżę to czuję się tak, jakbym "specjalnie" się obijała sad Wiem, że to bez sensu i strasznie mi zależy na donoszeniu ciąży bo już się nie mogę naszego malucha doczekać. Więc z jednej strony bardzo się martwię a z drugiej zachowuję się tak, jakby wcale nie było źle...a idealnej ciąży nie mam. Muszę się jakoś ogarnąć bo to igranie z losem.
          Nie mam zakazu wstawania, ale mam duuuuuuużo odpoczywać i leżeć w ciagu dnia.
          Ech.....generalnie jestem na siebie poprostu zła za moje stany emocjonalne i chyba zbyt lekkie podejście do problemu.
          • 17.09.10, 22:44
            Cześć, był tutaj taki wątek - Pytanie do leżących ze skracającą się szyjką - ale administratorzy doszli do wniosku że lepiej się ten wątek nadaje na forum "W oczekiwaniu".
            Zajrzyj tam smile
    • 21.09.10, 23:18
      ja też leżałam i fatalnie się czuła, wszyscy na początku byli mili, ale potem już nie chciało im się podać mi czegoś albo zrobić coś do jedzenia,,
      wspólczuje ci ze to dopiero 14 tc, mi się to zrobiło w 20 uncertain
      zalóż sobie lepiej pessara,z tym można chodzic
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.