Cesarka po cesarce? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W październiku urodzę drugie dziecko. Magdzia, która będzie wtedy miała 2,5
    roku, przyszła na świat przez cesarskie cięcie, bo była ułożona pośladkowo.
    Nie było to dla mnie strasznym przeżyciem, tym bardziej, że nie miałam nawet
    jednego skurczu - odeszły mi wody płodowe i od razu powieźli mnie na salę
    operacyjną. Tzw. dochodzenie do siebie też nie było dłuższe ani gorsze niż w
    przypadku rodzących naturalnie. Dlatego teraz mam dylemat, czy warto się
    męczyć i rodzić naturalnie. Mam potwornego stracha! Dużo większego niż
    poprzednio. A poza tym - i tu informacja dla mam w podobnej sytuacji -
    znajomy lekarz powiedział mi, że po CC mam prawo do żądania kolejnej cesarki -
    takie jest prawo. Wbrew temu co wszyscy mówią jedno CC jest pewnym
    przeciwwskazaniem do porodu naturalnego.
    Co otym sądzicie?
    Pozdrowienia Dorota
    • Ja miałam dwie cesarki (kłopoty z oczami) i nie narzekam. Po drugiej doszłam do siebie bardzo szybko- wręcz rewelacyjnie. I tak sobie myślę że zamiast mieć dwa cięcia - jedno z cesarki a drugie z porodu naturalnego (w innym hmmm... miejscu) to wolę mieć jedną bliznę. Ale ja nigdy nie rodziłam naturalnie i nie mam porównania.
      Pozdrawiam.

      --
      Moje dziatki na fotkachsmile>>>MAKS wydaje płytę z przebojami smile)<<<<
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7339621&a=11425460
    • A ja, można powiedzieć, mam pewne porównanie, bo zanim zrobiono mi cesarkę,
      przeżyłam 10 godzin porodu "naturalnego". Był to po prostu koszmar, bardzo
      silny ból (dostawałam oksytocynę), częste skurcze, masaże szyjki macicy i
      generalnie niemiła obsługa (zwłaszcza położnej).
      Przeżyłam to co najgorsze, bo podobno skurcze parte i rodzenie dziecka to
      pestka w porównaniu do skurczy rozwierających.
      Cesarkę przeszłam bez powikłań i mam nadzieję, że drugie dziecko również będę
      mogła tak urodzić. Pocieszyłaś mnie pisząc, że takie jest prawo pacjentki, bo u
      mnie w szpitalu powiedziano, że zawsze najpierw dają "szansę" urodzić dołem
      (jak sie wyraziła pani doktor).
      Chociaż poród to tak indywidualna sprawa, moja koleżanka swoje pierwsze dziecko
      rodziła w sumie 45 minut (urodziła przy drugim skurczu partym).
      • Doroto, alez mnie ucieszylas ta wiadomoscia, ze po pierwszej cesarce mam prawo
        do nastepnej!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak sie balam, ze moga mi odmowic i kazac rodzic
        naturalnie za drugim razem. Na Twoim miejscu nie zastanawialabym sie tylko
        wybrala cesarke. Cesarka to "rodzic po ludzku". Utalia
        --
        A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
        świętą
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599
    • Ja miałam CC przy pierwszym porodzie (niestety w narkozie). Przeżyłam to
      fatalnie. Przez dwa dni byłam nieprzytomna a potem przez tydzień wstanie z
      łóżka zajmowało mi około dwie godziny. Zniechęciło mnie to do kolejnego porodu
      na długo. Drugie dziecko urodziłam naturalnie po trzech godzinach spedzonych na
      porodówce. Dotarłam tam z 8-centymetrowym rozwarciem. Zaraz po akcji mogłam
      tańczyć kankana (ale mi nie pozwolili... wink Same skurcze rozwierające trwały
      cały dzień, ale nie były na tyle dokuczliwe, żeby na przykład uniemożliwić
      prowadzenie samochodu. Dopiero wieczorem przybrały na sile i skumałam, co się
      dzieje. Kilka godzin spędziłam we własnej wannie z ciepłą wodą. Dobrze, że nie
      umawiałam się z anestezjologiem na ZZO, bo nie było potrzebne wink
      Rozważ może inne opcje: znieczulenie ZO, poród w wodzie. Dużo daje
      przygotowanie w Szkole Rodzenia. Mnie tam poradzili, żeby się nie spieszyć do
      szpitala przy pierwszych objawach i o mały włos a Michał urodziłby się w domu wink
      Ja się osobiście modliłam, żeby drugie CC nie było potrzebne.

      Pozdrowienia,
      DAgmara
    • Mam podobną sytuację, tyle że poprzednią cesarkę zrobiono mi po 16 godzinach
      porodu. Tym razem cesarkę będę mieć planowo, bo w tym szpitalu, gdzie będę, nie
      ryzykują porodu naturalnego po pierwszej cesarce, twierdzą, że nie są szpitalem
      klinicznym i nie biorą odpowiedzialności za ewentualne powikłania. Uczucia mam
      ambiwalentne, ale poród wspominam tak źle, że generalnie się cieszę z komfortu
      jaki da mi następna planowa cesarka.

      Pozdrawiam
      • A gdzie będziesz rodzić? Bardzo chciałabym urodzić drugie dziecko przez CC.
        Pierwsze urodziłam przez CC ale po 10 godzinach porodu naturalnego i nie mam
        najmniejszej ochoty na powtórzenie tego doświadczenia.
        Mój ginekolog powiedział, że pierwsza cesarka nie jest wskazaniem do następnej
        (?!).
        Pozdrawiam
    • Jesli chcesz cesarke bo boisz sie bolu to wydaje mi sie ze o wiele lepszym
      rozwiazaniem bedzie zzo i wtedy porod naturalny przejdziesz wlasciwie
      bezbolesnie. mam znajome ktore tak rodzily i kazda byla zachwycona ze mozna
      urodzic naturalnie i bez bolu. No i zadnej rany na brzuchu. Chyba jednak
      mniejsze ryzyko powiklan, jesli jestes zdrowa to chyba mozesz spokojnie urodzic
      naturalnie, ale w znieczuleniu (znieczulenie bardzo polecam)
      Pozdrawiam
      • To wszystko pięknie brzmi, ale po pierwsze znieczulenie kosztuje, a po drugie
        podobno wiele takich porodów kończy się interwencją lekarza (kleszcze,
        próżnociąg), bo są słabsze skurcze. A czy ryzyko powikłań jest mniejsze? To
        jest właśnie pytanie.
        Dorota
    • Miałam dwa cc z różnicą 20 miesięcy pomiędzy. Po drugim doszłam do siebie
      szybciej, byłam już madrzejsza o poprzednie doświadczenie, wstałam po niecałej
      dobie,chodziłam prosto pd dwóch.I jestem z tych cc zadowolona - miałam je ze
      wskazań medycznych i nie było wyboru, ale gdybym taki wybór miała i tak
      wybrałabym cc.Bo chyba jednak bałabym sie o bliznę. Niewyobrażam sobie
      wielogodzinnego parcia w strachu czy się nie "rozejdę".I jeszcze wcale nie jest
      powiedziane że i tak sie bez cesarki obejdzie.Na Twoim miejscu pogadałabym z
      lekarzem o elektywnym cc - takim z niewielkim wyprzdzeniam w stosunku do
      naturalnego terminu. Ja tak miałam. Po prostu poszłam do szpitala w wyznaczonym
      dniu i godzinie, bez bóli i skurczy. Z tym, że ja i tak nie mogłam czekać do
      rozpoczęcia akcji porodowej ze względu na wskazania medyczne właśnie.Ale przy
      okazji jestem losowi wdzięczna za te tzw wskazania, bo mogłam sie do tego dnia
      dobrze przygotować, zorganizować opiekę nad starszym dzieckiem , zapiąć
      wszystko na ostatni guziczek...I nie byłam zmęczona porodem, szybko doszłam do
      siebie - a to ważne, jeśli w domu czeka drugie,stęsknione, małe przecież
      dziecko.
      --
      Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
      • Ja mialam dwie cc pierwsza wspominam niezbyt dobrze moze dlatego ze zdecydowano
        sie ja wykonac po czterech dniach, gdy pojawily sie u mnie pierwsze oznaki
        sepsy. Druga mialam planowana od samego poczatku ciazy, z powodu zagrozenia
        zycia mojego i dziecka. Bardzo szybko doszlam po niej do pelnej formy. Przy
        nastepnej ciazy (jesli kiedys sie uda) tez bede miala cc ze wzgledu na moje
        zdrowie. Poz Iwona
      • Do Edorka1: Parcie nigdy nie twa wiele godzin. Po 30 minutach parcia( jeśli
        pierwszy poród był cc) powini zrobić ciecie. Wielogodzinnego parcia żadna
        kobieta by niewytrzymala.
        --
        Komu Bogowie są wrogiem tego czynią pedagogiem.
        • Nie rodziłam naturalnie stąd brak wiedzy w temacie...dzięki za sprostowanie
          smile.Miałam na myśli bóle i wszystko co ma miejsce w zwiazku z nimi.
          --
          Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
    • Miałam trzy ( planowane)cięcia i za kazdym razem szybciej dochodziłam do formy.
      Pewnie doswiadczenie np w sposobie poruszania się, wstawania , karmienia itd też
      nie jest tu bez znaczenia.
      Nie wiem jak to jest z tym prawem , ale na pewno istnieje pewne ryzyko , ze
      blizna może np nie wytrzymac skurczów. Zwłaszcza jesli upłynął krótki czas od
      poprzedniej ciąży. Dlatego moja ostatnia cesarka była robiona aż 10 dni przed
      terminem.
      Poza tym, co prawda za każdym razem wycina sie poprzednią bliznę ,ale jest to
      jednak dla brzuszka spora ingerencja i nie można mieć więcej niż trzy cc sad
    • Aha! Widzę, że lekarze różnie mówią, generalnie twierdzą, że cesarka nie jest
      wskazaniem do kolejnej cesarki. I chyba niestety nie ma na to przepisu... Mnie
      przekonuje fakt, że co prawda jedynie niewielki odsetek kobiet rodzących
      naturalnie po pierwszej cesarce ma rozejście się blizny albo wręcz pęknięcie
      macicy, bo niby 1%, ale ja nie chcę być w tej statystyce.

      Informacja medyczna jaką uzyskałam to: szpital w którym będę rodzić (a
      właściwie w którym mnie potną) nie jest szpitalem klinicznym i nie ma
      możliwości ekstremalnie szybkiej reakcji w przypadku tego 1%, w związku z tym
      szanse na przeżycie matki są, ale dziecku wówczas nie daje się specjalnych
      szans, a ponieważ mają za cel wypuszczenie ze szpitala zdrowej matki i zdrowego
      dziecka więc nie podejmują ich zdaniem niepotrzebnego ryzyka.

      Nie mam ideologicznego zacięcia do porodów naturalnych, owszem pierwszą cesarkę
      odczułam jako coś w rodzaju porażki, no ale wtedy właściwie przeszłam cały
      poród bez kulminacyjnego momentu, bo pomimo półtorej godziny parcia Wiktor nie
      chciał wyjść. Teraz przekonuje mnie powyższa argumentacja, nie zamierzam
      zmieniać ani lekarza ani szpitala po przeszliśmy razem już wiele i mam do nich
      zaufanie, więc cieszę się na kolejną cesarkę, tym razem planowąsmile

      Aha, nie piszę tego żeby kogokolwiek straszyć, wierzę, że jest mnóstwo osób
      które z własnej lub lekarzy woli urodziło naturalnie pomimo pierwszej cesarki,
      to świetnie. Ale dokonałam wyboru i daje mi to bardzo mi potrzebny komfort
      psychiczny. Czego i wam życzę

      Pozdrawiam
      Gosia
      • Gosia, ja również podobnie jak Ty czułam pewien zawód że po 14 godzinach
        cierpień i parcia nawet na kleczkach po prostu nie było rozwarcia i Córcia nie
        chciała "zejść". nie udało się. cieszę się jednak że wiem jak to mogłoby być
        prawie do końca. Porównując to jednak uważam że cesarka jest ok, moje koleżanki
        mają hemoroidy itd. Drugie dziecko też chce urodzić poprzez cesarkę i lekarz
        powiedział że aby rodzić "normalnie" 2 dziecko musiało by być malutkie, przerwa
        miedzy ciążami ponad rok itp.. Teraz pojadę rodzić na pewnego rodzaju luzie.
        Malwa
    • Ja pierwsze dziecko urodzilam przez cc, planowe, w zzo, z powodu położenia
      miednicowego. Wszysktko byłoby ok, gdyby nie to że podczas planowego przecież i
      spokojnego cięcia lekarz naciął synkowi skóre na pleckach - dość głęboko. Jak
      sobie pomyślę, ze przy normalnym połozeniu w tym miejscu mogło być oko, to mi
      się słabo robi. No i dochodziłam do siebie długo. mam tez fatalna bliznę po
      cięciu, choć goiła się prawidłowo. Z dzieckiem też nie było wszystko ok -
      pomimo że prawidłowo odessali wody płodowe - mały krztusił się dość długo,
      zahaczył nawet o zapalenie płuc.
      Drugie dziecko postanowiłam rodzić normalnie - jesli oczywiście nie będzie
      przeciwwskazań. na moje szczęście nie było, znalazłam mądrego lekarza który
      potrafił to mądrze ocenić i dla którego "piersza cesarka=druga cesarka" nie
      było absolutnym wyznacznikiem postępowania. Rodziłam też w zzo, bez bólu, w
      komforcie, a najfajniejszym widokiem była moja corka samodzielnie pełznąca z
      brzucha w kierunku biustu, i robiąca sobie przerwy na possanie rączki - cudo.
    • Ja za pierwszym razem miałam cięcie ze względu na brak postępu porodu (męczyłam się dobę), a drugi poród miałam po 16 miesiącach - siłami natury. Bałam się potwornie, że się historia powtórzy, a okazało się,że było bardzo dobrze. Od pierwszych skurczów do narodzin minęło ok. 7 godzin.
      Moja kolezanka za pierwszym razem miała ulożenie pośladkowe (cesarskie cięcie) i też za drugim razem rodziła naturalnie (po 2 latach). Obie mamy porównanie i obie jesteśmy szczęśliwe, że za drugim razem rodziłyśmy naturalnie. Ale to Ty zdecydujesz. smile

      Pozdrawiam!
      Marta
    • A ja sobie nie wyobrazam innego porodu jak CC i na pocz X tego roku spodziewam
      sie kolejnego maluszka, ciekawa jestem gdzie jest napisane ze ma sie prawo do
      drugiego porodu CC ?
      --
      Pozdrawiam
      Joanna i Lusia
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9865640
    • ja ostatnio pytała sie mojego gina o wskazanie po pierwszym cc i powiedziała,
      że absolutnie nie!!!!
      miałam 16 h naturalnego porodu, w czasie 2h bóli partych okazało się, że mam
      niestosunek i na stół. więc uważam,żę narodziłam się już naturalnie i wystarczy
      mi przeżyć do końca życia. teraz tylko cc w zzo.
      aha, zzo też miałam wczasie porodu, lae niestety nastąpiło zahamowanie akcji
      skurczowej i ograniczono midawkę + oksytocyna. więc ból i tak zostaje w
      większości przypadków.
      wskazanie do cc jest wtedy, kiedy między porodami minęło mniej niż 2 lata.
      inaczej nie.
      chyba, że macie jakieś inne informacje, to się ucieszę. a gdzie są zapisane
      wskazania do cc?
    • 4 lata temu miałam cesarkę (podczas porodu córeczce zanikało tętno). Doszłam do
      siebie bardzo szybko, nie miałam żadnych komplikacji. 7 tygodni temu urodziłam
      naturalnie synka. Poród trwał 3,5 godziny, i muszę powiedzieć, że czułam się o
      całe niebo lepiej niż po cesarce, którą przecież zniosłam b.dobrze. Wydaje mi
      się, że wszystko zależy od opieki, jaką będziesz miała w szpitalu. Jeśli
      szpital jest dobry, chyba warto spróbować urodzić naturalnie. Radziłabym tylko
      opłacić sobie położną, żeby przez cały czas ktoś nad tobą czuwał.
      Tak czy inaczej, życzę 10 pkt. dla maluszka i szybkiego powrotu do formy dla
      ciebie, bo w końcu o to chodzi.
    • Też jestem po pierwszej cesarce i wątek ten spadł mi jak z nieba, bo
      zastanawiam się nad drugim dzieciaczkiem.
      Pierwsza cesarka była z braku postępu porodu, synkowi spadało tętno, tydzień po
      urodzeniu okazało się, że miał krawienie dokomorowe wewnatrzczaszkowe,
      narastało mu wodogłowie (zbyt późno cesarka), co przeżylismy, szokda pisać ...
      na szczęście teraz jest wszytko w porządku. Ma 2,5 roku i rozwija sie
      prawidłowo.
      Mimo, że nie zbyt dobrze czułam się po cesarskim cięciu - okropne bóle głowy po
      znieczuleniu miejscowym, o porodzie naturalnym nie chcę nawet myslec.
      Nie wiem jak przekonam lekarza do mojej decyzji.
      W zeszłym tygodniu rodziła moja przyjaciółka, pierwsze cięcie z powodu zatrucia
      ciażowego, rodziła naturalnie, brak postępu porodu, zielone wody itd.
      Skończyło się druga cesarką, na szczęście wszystko jest dobrze, są już w domu.
      Podobno też, tak mówił jej lekarz, po porodzie naturalnym sprawdzają w
      znieczuleniu ogólnym czy szew z pierwszej cesarki nie rozszedł się, czy to
      prawda? Taka atrakcja też nie bardzo mi się podoba.
      Myslę, że łatwiej na sukces - drugi poród naturalny, gdy pierwsza cesarka była
      z powodu ułożenia dziecka a nie kobiety. U mnie jest to drugie, więc też będę
      wdzięczna, jeśli ktorejś z Was uda się dotrzeć do jakichś przepisów co do
      wskazań. I.
      • Myśle, że co do wskazań dużo zależy od lekarza. Sa tacy co będą w takiej
        sytuacji forsować poród naturalny z opcję cc w trakcie jesli zajdzie potrzeba.
        A myślę ze to najgorsze co jest-namęczyć się a potem jeszcze cięcie. Jak już
        pisałam wcześniej miałam dwa cc- ze wskazań i oba "na zimno" a to umożliwiło
        znieczulenie zewnątrzoponowe( samo znieczulanie trwa dłużej, ale nie boli po
        nim głowa i można szybko wstawać w przeciwieństwie do podpajęczynówkowego, no i
        zostaje rurka na plecach - super bo można prze nią dostać środki znieczulające
        błyskawicznie znoszące ból).Tak sobie myslę ze psychika jest też wskazaniem -
        zwłaszcza po takiej historii jak Twoja...Bo to nie tylko lęk przed bólem, ale
        też strach, że sytuacja się powtórzy,lęk o dziecko, myślę więc że wszystko
        zależy od gina.Próbowałabym po prostu pogadać z lekarzem - w końcu on najlepiej
        zna przepisy,zresztą myślę ze nie istnieja jakieś konkretne wytyczne w tym
        temacie, poza może tym, ze jesli poród jest po okresie krótszym niż dwa lata od
        oststniego cc z reguły wykonuje się 2 cesarkę. Nie wszyscy są tak ortodoksyjni
        w tych sprawch i tak bardzo pro natura...Nie jestem zwolenniczką cesarek na
        życzenie, ale cc po cc to zupełnie coś innego...
        --
        Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
    • Cesarka po cesarce to bardzo bezpieczne i rozsądne rozwiązanie ciąży. Jestem
      sama po 2 cesarkach i miałam je, jak łatwo obliczyć z mojej sygnaturki, w
      odstępie 2,5-rocznym. Przebiegały one zupełnie różnie, pierwsza z marszu na
      stół w czasie ostro rozkręconej akcji porodowej, druga to tzw."cesarka na
      zimno", wykonana 3 tyg. przed przewidywanym terminem porodu ze względu na mój
      ogólny zły stan zdowia. Tę drugą wspominam o niebo gorzej, ale cóż, to już
      przeszłość i nie ma co do tego wracać. Z tego co mi wiadomo, a z wykształcenia
      jestem prawnikiem i mam świetne kontakty również z moim cudownym lekarzem "od
      tych spraw" - na takie rzeczy nie ma jednolitego unormowania prawnego. Sama,
      będąc (cała przestraszona) w pierwszej ciąży spotkałam się z odmową c.c., na
      szczęście było to w piątym miesiącu ciąży, a szpitali ci u nas pod dostatkiem.
      Tzn. nie chciałam cesarki w 5. m-cu ciążywink, tylko próbowałam robić wywiad,
      gdzie i jak będzie najlepiej. Wskazania do c.c. miałam poważne i nie
      podlegające dyskusji, ponieważ moja niepełnosprawność dawała mi 90% szans na
      totalne rozejście się spojenia łonowego i bardzo zniszczonych bioder
      praktycznie do wymiany - przy jakiejkolwiek próbie rodzenia "dołem". A jednak
      znalazło się kilku mędrców ze szpitala Miejskiego w Rzeszowie, którzy
      kategorycznie stawiają na naturalność, a potem to choćby i potop....No nic,
      było minęło. Dwójka moich uroczych, przecudownych dzieci to kolbuszowiaki,
      czyli przyszły na świat w powiatowym szpitalu w Kolbuszowej, gdzie TROSZCZONO
      się o mnie tak, jak na to zasługiwałam w swoich ówczesnych stanach psychicznych
      i fizycznych. Z dobrego serca i powołania, nie dla pieniędzy to robiono, co
      będę powtarzać zawsze i wszędzie. Dziewczyny, są lekarze i "lekarze". A ja
      nigdy nie chciałam i nie chcę zależeć od widzimisię jakiegoś
      ćwierćinteligentnego ignoranta, dla którego przygodą życia jest dostawanie
      łapówek od niebogatych najczęściej pacjentek. Ktoś tu napisał wcześniej, że
      cesarka to rodzić po ludzku. Ja się z tym zgadzam, dla mnie było to jedyne
      wyjście, pomijając przeszkody ortopedyczne, także ze względu na moją "trudną"
      psychikę i duży poziom lęku. Ze względu na tą samą moją biedną psychikę jedynym
      wyjściem było dla mnie NIE karmić dzieci piersią. I bez dalszego rozpisywania
      się - jest to jakaś moja prawda, był to mój sposób na przetrwanie. Nie do końca
      tak egoistyczny, naprawdę myślałam też o moich "biednych" dzieciach
      wykarmionych NAN-em (Szymon) i Bebiko Omneo (Agatka), o naszych wzajemnych
      relacjach. Ale wracając do tematu cesarek: np. mój lekarz uważa, że owszem,
      istnieje pewne ryzyko pęknięcia macicy przy silnych skurczach, jeśli już
      wcześniej była cesarka. A zawsze można stać się ofiarą statystyki, prawda?
      Tylko po co narażać się na takie ryzyko? Poddaję to wszystkim dziewczynom,
      które mają już za sobą operacyjny poród pod rozwagę, kończę i serdecznie Was
      pozdrawiam
      Agnieszka
      --
      mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
    • CZesc wszystkim!
      Jak zaczęłam to czytać aż wszystko wróciło. Ja też męczyłam się całą noc
      porodem naturalnym, było to straszne przeżycie. Po zaliczeniu szkoły rodzenia i
      rozmowach z lekarzem a potem i opłaceniu dodatkowo położnej (z polecenia mojej
      gin) byłam przygotowana psychicznie i fizycznie do porodu naturalnego. A tu
      taka historia...przyjeżdżam do szpitala (byłam tydzień po terminie), oksytocyna
      w ruch, przebijanie błony płodowej i nagłe skurcze (co tym naturalnym porodem
      ze szkoły rodzenia?). Wszystko "ok" do rana gdy przyszły skurcze parte a
      dzidziuś nie chce wyjść, i tak do 8 rano, do czasu obchodu i decyzja o cesarce.
      To był dla mnie szok, długo to przeżywałam, tak chciałam urodzić naturalnie.
      Odbiło się to na mojej psychice dużą raną. Teraz chciałabym mieć drugie
      dziecko, i szczerze mówiąc boję się naturalnego porodu, niechcę go strasznie,
      przeżywać to samo? w życiu. Moja lekarka mówi, że nie może od razu powiedzieć
      że będzie cc, ale ja wymuszę (jeszcze nie jestem w ciąży). Ucieszyły mnie wasze
      listy, ja też chcę walczyć o cc! Chociaż kiedyś byłam przeciwniczką cc, teraz
      tego sobie nie wyobrażam iść się męczyć naturalnie dołe.
      pozdrawiam
      Edyta mama Kubusia 19.02.2002
      edytkat@poczta.onet.pl
      • U mnie wskazaniem do cc był duży płód (na usg 5400g) i lekarze osądzili, że
        naturalnie nie obędzie się bez kleszczy, połamanych barków itp. Nie narzekam.
        Mam zdrowe, silne dziecko. Mam siłę żeby się nim zająć. Nie wyobrażam sobie
        pierwszego porodu takiego Olbrzymka. Pozdrawiam i radzę powalczyć o cc.

        Ewelina
    • Waw!Naczytałam się, ale na szczęście nie przeraziłam!sama miałam dwa cięcia.Co
      prawda czułam, że moja kobiecość się nie spełniła w pełni, ale przecież
      ważniejsze było dobro dziewczynek. Pierwsza, Zuzia(6.X 1998), przez cc, bo
      gwałtownie spadło tętno dziecka, a ja na szczęście byłam na porodówce, bo były
      bóle przepowiadajace.Druga, Ula(2.I 2003), przez cc, bo zaczęła pękać
      macica.Byłam podłączona do ktg (wody odeszły)i okazało się, że to co mnie boli,
      to nie skurcze, a rozrywanie się macicy.Niestety.Nie ukrywam, że po obu
      cesarkach czułam się bardzo dobrze - bez problemu chodziłam po schodach kilka
      godzin po zabiegach, nie miałam kłopotów z wstawaniem z łóżka itp. Jest tylko
      jedna rzecz - nie powinnam nigdy więcej zajść w ciążę, bo na pewno macica nie
      wytrzyma.Tak mówili mi lekarze... Dziś jestem w 13 tygodniu ciąży.U lekarza na
      pierwszej wizycie(8 tyg. temu) dowiedziałam się, że szybciej poronię niż
      donoszę.Więc zmieniłam lekarza.I czekam z niecierpliwością na rozwiązanie -
      pewnie niestety znowu będzie cc i to dużo wcześniej(już jest planowane na 35-36
      tydz.ciąży), ale przecież wszystko będzie dobrze!
      Każdej kobiecie życzę optymizmu i radosnego oczekiwania narodzin dzieciątka!
      Dodam, że dużo lepsze wydaje mi się zzo, bo od razu można dziecko przytulić -
      nic sie nie traci, jest to piersze spojrzenie, słyszy się pierwszy wrzask,
      można przytulić małą, bezbronną kruszynkę! Powodzenia!
    • Waw!Naczytałam się, ale na szczęście nie przeraziłam!sama miałam dwa cięcia.Co
      prawda czułam, że moja kobiecość się nie spełniła w pełni, ale przecież
      ważniejsze było dobro dziewczynek. Pierwsza, Zuzia(6.X 1998), przez cc, bo
      gwałtownie spadło tętno dziecka, a ja na szczęście byłam na porodówce, bo były
      bóle przepowiadajace.Druga, Ula(2.I 2003), przez cc, bo zaczęła pękać
      macica.Byłam podłączona do ktg (wody odeszły)i okazało się, że to co mnie boli,
      to nie skurcze, a rozrywanie się macicy.Niestety.Nie ukrywam, że po obu
      cesarkach czułam się bardzo dobrze - bez problemu chodziłam po schodach kilka
      godzin po zabiegach, nie miałam kłopotów z wstawaniem z łóżka itp. Jest tylko
      jedna rzecz - nie powinnam nigdy więcej zajść w ciążę, bo na pewno macica nie
      wytrzyma.Tak mówili mi lekarze... Dziś jestem w 13 tygodniu ciąży.U lekarza na
      pierwszej wizycie(8 tyg. temu) dowiedziałam się, że szybciej poronię niż
      donoszę.Więc zmieniłam lekarza.I czekam z niecierpliwością na rozwiązanie -
      pewnie niestety znowu będzie cc i to dużo wcześniej(już jest planowane na 35-36
      tydz.ciąży), ale przecież wszystko będzie dobrze!
      Każdej kobiecie życzę optymizmu i radosnego oczekiwania narodzin dzieciątka!
      Dodam, że dużo lepsze wydaje mi się zzo, bo od razu można dziecko przytulić -
      nic sie nie traci, jest to piersze spojrzenie, słyszy się pierwszy wrzask,
      można przytulić małą, bezbronną kruszynkę! Powodzenia!
    • Waw!Naczytałam się, ale na szczęście nie przeraziłam!sama miałam dwa cięcia.Co
      prawda czułam, że moja kobiecość się nie spełniła w pełni, ale przecież
      ważniejsze było dobro dziewczynek. Pierwsza, Zuzia(6.X 1998), przez cc, bo
      gwałtownie spadło tętno dziecka, a ja na szczęście byłam na porodówce, bo były
      bóle przepowiadajace.Druga, Ula(2.I 2003), przez cc, bo zaczęła pękać
      macica.Byłam podłączona do ktg (wody odeszły)i okazało się, że to co mnie boli,
      to nie skurcze, a rozrywanie się macicy.Niestety.Nie ukrywam, że po obu
      cesarkach czułam się bardzo dobrze - bez problemu chodziłam po schodach kilka
      godzin po zabiegach, nie miałam kłopotów z wstawaniem z łóżka itp. Jest tylko
      jedna rzecz - nie powinnam nigdy więcej zajść w ciążę, bo na pewno macica nie
      wytrzyma.Tak mówili mi lekarze... Dziś jestem w 13 tygodniu ciąży.U lekarza na
      pierwszej wizycie(8 tyg. temu) dowiedziałam się, że szybciej poronię niż
      donoszę.Więc zmieniłam lekarza.I czekam z niecierpliwością na rozwiązanie -
      pewnie niestety znowu będzie cc i to dużo wcześniej(już jest planowane na 35-36
      tydz.ciąży), ale przecież wszystko będzie dobrze!
      Każdej kobiecie życzę optymizmu i radosnego oczekiwania narodzin dzieciątka!
      Dodam, że dużo lepsze wydaje mi się zzo, bo od razu można dziecko przytulić -
      nic sie nie traci, jest to piersze spojrzenie, słyszy się pierwszy wrzask,
      można przytulić małą, bezbronną kruszynkę! Powodzenia!
    • Waw!Naczytałam się, ale na szczęście nie przeraziłam!sama miałam dwa cięcia.Co
      prawda czułam, że moja kobiecość się nie spełniła w pełni, ale przecież
      ważniejsze było dobro dziewczynek. Pierwsza, Zuzia(6.X 1998), przez cc, bo
      gwałtownie spadło tętno dziecka, a ja na szczęście byłam na porodówce, bo były
      bóle przepowiadajace.Druga, Ula(2.I 2003), przez cc, bo zaczęła pękać
      macica.Byłam podłączona do ktg (wody odeszły)i okazało się, że to co mnie boli,
      to nie skurcze, a rozrywanie się macicy.Niestety.Nie ukrywam, że po obu
      cesarkach czułam się bardzo dobrze - bez problemu chodziłam po schodach kilka
      godzin po zabiegach, nie miałam kłopotów z wstawaniem z łóżka itp. Jest tylko
      jedna rzecz - nie powinnam nigdy więcej zajść w ciążę, bo na pewno macica nie
      wytrzyma.Tak mówili mi lekarze... Dziś jestem w 13 tygodniu ciąży.U lekarza na
      pierwszej wizycie(8 tyg. temu) dowiedziałam się, że szybciej poronię niż
      donoszę.Więc zmieniłam lekarza.I czekam z niecierpliwością na rozwiązanie -
      pewnie niestety znowu będzie cc i to dużo wcześniej(już jest planowane na 35-36
      tydz.ciąży), ale przecież wszystko będzie dobrze!
      Każdej kobiecie życzę optymizmu i radosnego oczekiwania narodzin dzieciątka!
      Dodam, że dużo lepsze wydaje mi się zzo, bo od razu można dziecko przytulić -
      nic sie nie traci, jest to piersze spojrzenie, słyszy się pierwszy wrzask,
      można przytulić małą, bezbronną kruszynkę! Powodzenia!

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.