Dodaj do ulubionych

Cesarka po cesarce?

23.03.04, 11:01
W październiku urodzę drugie dziecko. Magdzia, która będzie wtedy miała 2,5
roku, przyszła na świat przez cesarskie cięcie, bo była ułożona pośladkowo.
Nie było to dla mnie strasznym przeżyciem, tym bardziej, że nie miałam nawet
jednego skurczu - odeszły mi wody płodowe i od razu powieźli mnie na salę
operacyjną. Tzw. dochodzenie do siebie też nie było dłuższe ani gorsze niż w
przypadku rodzących naturalnie. Dlatego teraz mam dylemat, czy warto się
męczyć i rodzić naturalnie. Mam potwornego stracha! Dużo większego niż
poprzednio. A poza tym - i tu informacja dla mam w podobnej sytuacji -
znajomy lekarz powiedział mi, że po CC mam prawo do żądania kolejnej cesarki -
takie jest prawo. Wbrew temu co wszyscy mówią jedno CC jest pewnym
przeciwwskazaniem do porodu naturalnego.
Co otym sądzicie?
Pozdrowienia Dorota
Edytor zaawansowany
  • 23.03.04, 11:07
    Ja miałam dwie cesarki (kłopoty z oczami) i nie narzekam. Po drugiej doszłam do siebie bardzo szybko- wręcz rewelacyjnie. I tak sobie myślę że zamiast mieć dwa cięcia - jedno z cesarki a drugie z porodu naturalnego (w innym hmmm... miejscu) to wolę mieć jedną bliznę. Ale ja nigdy nie rodziłam naturalnie i nie mam porównania.
    Pozdrawiam.

    --
    Moje dziatki na fotkachsmile>>>MAKS wydaje płytę z przebojami smile)<<<<
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7339621&a=11425460
  • 23.03.04, 12:20
    A ja, można powiedzieć, mam pewne porównanie, bo zanim zrobiono mi cesarkę,
    przeżyłam 10 godzin porodu "naturalnego". Był to po prostu koszmar, bardzo
    silny ból (dostawałam oksytocynę), częste skurcze, masaże szyjki macicy i
    generalnie niemiła obsługa (zwłaszcza położnej).
    Przeżyłam to co najgorsze, bo podobno skurcze parte i rodzenie dziecka to
    pestka w porównaniu do skurczy rozwierających.
    Cesarkę przeszłam bez powikłań i mam nadzieję, że drugie dziecko również będę
    mogła tak urodzić. Pocieszyłaś mnie pisząc, że takie jest prawo pacjentki, bo u
    mnie w szpitalu powiedziano, że zawsze najpierw dają "szansę" urodzić dołem
    (jak sie wyraziła pani doktor).
    Chociaż poród to tak indywidualna sprawa, moja koleżanka swoje pierwsze dziecko
    rodziła w sumie 45 minut (urodziła przy drugim skurczu partym).
  • 23.03.04, 12:32
    Doroto, alez mnie ucieszylas ta wiadomoscia, ze po pierwszej cesarce mam prawo
    do nastepnej!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak sie balam, ze moga mi odmowic i kazac rodzic
    naturalnie za drugim razem. Na Twoim miejscu nie zastanawialabym sie tylko
    wybrala cesarke. Cesarka to "rodzic po ludzku". Utalia
    --
    A że ją Pan Bóg stworzył, a szatan opętał, więc będzie na wieki i grzeszną i
    świętą
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10999599
  • 23.03.04, 12:39
    Ja miałam CC przy pierwszym porodzie (niestety w narkozie). Przeżyłam to
    fatalnie. Przez dwa dni byłam nieprzytomna a potem przez tydzień wstanie z
    łóżka zajmowało mi około dwie godziny. Zniechęciło mnie to do kolejnego porodu
    na długo. Drugie dziecko urodziłam naturalnie po trzech godzinach spedzonych na
    porodówce. Dotarłam tam z 8-centymetrowym rozwarciem. Zaraz po akcji mogłam
    tańczyć kankana (ale mi nie pozwolili... wink Same skurcze rozwierające trwały
    cały dzień, ale nie były na tyle dokuczliwe, żeby na przykład uniemożliwić
    prowadzenie samochodu. Dopiero wieczorem przybrały na sile i skumałam, co się
    dzieje. Kilka godzin spędziłam we własnej wannie z ciepłą wodą. Dobrze, że nie
    umawiałam się z anestezjologiem na ZZO, bo nie było potrzebne wink
    Rozważ może inne opcje: znieczulenie ZO, poród w wodzie. Dużo daje
    przygotowanie w Szkole Rodzenia. Mnie tam poradzili, żeby się nie spieszyć do
    szpitala przy pierwszych objawach i o mały włos a Michał urodziłby się w domu wink
    Ja się osobiście modliłam, żeby drugie CC nie było potrzebne.

    Pozdrowienia,
    DAgmara
  • 23.03.04, 15:01
    Mam podobną sytuację, tyle że poprzednią cesarkę zrobiono mi po 16 godzinach
    porodu. Tym razem cesarkę będę mieć planowo, bo w tym szpitalu, gdzie będę, nie
    ryzykują porodu naturalnego po pierwszej cesarce, twierdzą, że nie są szpitalem
    klinicznym i nie biorą odpowiedzialności za ewentualne powikłania. Uczucia mam
    ambiwalentne, ale poród wspominam tak źle, że generalnie się cieszę z komfortu
    jaki da mi następna planowa cesarka.

    Pozdrawiam
  • 23.03.04, 22:03
    A gdzie będziesz rodzić? Bardzo chciałabym urodzić drugie dziecko przez CC.
    Pierwsze urodziłam przez CC ale po 10 godzinach porodu naturalnego i nie mam
    najmniejszej ochoty na powtórzenie tego doświadczenia.
    Mój ginekolog powiedział, że pierwsza cesarka nie jest wskazaniem do następnej
    (?!).
    Pozdrawiam
  • 24.03.04, 08:50
    Sosnowiec. Szpital nr II. Jeśli twój ginekolog ma taką opinię znajdź innego,
    albo się uprzyj. Pozdrawiam

    Gosia
  • 23.03.04, 15:03
    Jesli chcesz cesarke bo boisz sie bolu to wydaje mi sie ze o wiele lepszym
    rozwiazaniem bedzie zzo i wtedy porod naturalny przejdziesz wlasciwie
    bezbolesnie. mam znajome ktore tak rodzily i kazda byla zachwycona ze mozna
    urodzic naturalnie i bez bolu. No i zadnej rany na brzuchu. Chyba jednak
    mniejsze ryzyko powiklan, jesli jestes zdrowa to chyba mozesz spokojnie urodzic
    naturalnie, ale w znieczuleniu (znieczulenie bardzo polecam)
    Pozdrawiam
  • 28.03.04, 15:18
    To wszystko pięknie brzmi, ale po pierwsze znieczulenie kosztuje, a po drugie
    podobno wiele takich porodów kończy się interwencją lekarza (kleszcze,
    próżnociąg), bo są słabsze skurcze. A czy ryzyko powikłań jest mniejsze? To
    jest właśnie pytanie.
    Dorota
  • 23.03.04, 15:42
    Miałam dwa cc z różnicą 20 miesięcy pomiędzy. Po drugim doszłam do siebie
    szybciej, byłam już madrzejsza o poprzednie doświadczenie, wstałam po niecałej
    dobie,chodziłam prosto pd dwóch.I jestem z tych cc zadowolona - miałam je ze
    wskazań medycznych i nie było wyboru, ale gdybym taki wybór miała i tak
    wybrałabym cc.Bo chyba jednak bałabym sie o bliznę. Niewyobrażam sobie
    wielogodzinnego parcia w strachu czy się nie "rozejdę".I jeszcze wcale nie jest
    powiedziane że i tak sie bez cesarki obejdzie.Na Twoim miejscu pogadałabym z
    lekarzem o elektywnym cc - takim z niewielkim wyprzdzeniam w stosunku do
    naturalnego terminu. Ja tak miałam. Po prostu poszłam do szpitala w wyznaczonym
    dniu i godzinie, bez bóli i skurczy. Z tym, że ja i tak nie mogłam czekać do
    rozpoczęcia akcji porodowej ze względu na wskazania medyczne właśnie.Ale przy
    okazji jestem losowi wdzięczna za te tzw wskazania, bo mogłam sie do tego dnia
    dobrze przygotować, zorganizować opiekę nad starszym dzieckiem , zapiąć
    wszystko na ostatni guziczek...I nie byłam zmęczona porodem, szybko doszłam do
    siebie - a to ważne, jeśli w domu czeka drugie,stęsknione, małe przecież
    dziecko.
    --
    Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
  • 23.03.04, 20:30
    Ja mialam dwie cc pierwsza wspominam niezbyt dobrze moze dlatego ze zdecydowano
    sie ja wykonac po czterech dniach, gdy pojawily sie u mnie pierwsze oznaki
    sepsy. Druga mialam planowana od samego poczatku ciazy, z powodu zagrozenia
    zycia mojego i dziecka. Bardzo szybko doszlam po niej do pelnej formy. Przy
    nastepnej ciazy (jesli kiedys sie uda) tez bede miala cc ze wzgledu na moje
    zdrowie. Poz Iwona
  • 26.03.04, 15:14
    Do Edorka1: Parcie nigdy nie twa wiele godzin. Po 30 minutach parcia( jeśli
    pierwszy poród był cc) powini zrobić ciecie. Wielogodzinnego parcia żadna
    kobieta by niewytrzymala.
    --
    Komu Bogowie są wrogiem tego czynią pedagogiem.
  • 26.03.04, 15:35
    Nie rodziłam naturalnie stąd brak wiedzy w temacie...dzięki za sprostowanie
    smile.Miałam na myśli bóle i wszystko co ma miejsce w zwiazku z nimi.
    --
    Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
  • 23.03.04, 22:06
    Miałam trzy ( planowane)cięcia i za kazdym razem szybciej dochodziłam do formy.
    Pewnie doswiadczenie np w sposobie poruszania się, wstawania , karmienia itd też
    nie jest tu bez znaczenia.
    Nie wiem jak to jest z tym prawem , ale na pewno istnieje pewne ryzyko , ze
    blizna może np nie wytrzymac skurczów. Zwłaszcza jesli upłynął krótki czas od
    poprzedniej ciąży. Dlatego moja ostatnia cesarka była robiona aż 10 dni przed
    terminem.
    Poza tym, co prawda za każdym razem wycina sie poprzednią bliznę ,ale jest to
    jednak dla brzuszka spora ingerencja i nie można mieć więcej niż trzy cc sad
  • 24.03.04, 09:02
    Aha! Widzę, że lekarze różnie mówią, generalnie twierdzą, że cesarka nie jest
    wskazaniem do kolejnej cesarki. I chyba niestety nie ma na to przepisu... Mnie
    przekonuje fakt, że co prawda jedynie niewielki odsetek kobiet rodzących
    naturalnie po pierwszej cesarce ma rozejście się blizny albo wręcz pęknięcie
    macicy, bo niby 1%, ale ja nie chcę być w tej statystyce.

    Informacja medyczna jaką uzyskałam to: szpital w którym będę rodzić (a
    właściwie w którym mnie potną) nie jest szpitalem klinicznym i nie ma
    możliwości ekstremalnie szybkiej reakcji w przypadku tego 1%, w związku z tym
    szanse na przeżycie matki są, ale dziecku wówczas nie daje się specjalnych
    szans, a ponieważ mają za cel wypuszczenie ze szpitala zdrowej matki i zdrowego
    dziecka więc nie podejmują ich zdaniem niepotrzebnego ryzyka.

    Nie mam ideologicznego zacięcia do porodów naturalnych, owszem pierwszą cesarkę
    odczułam jako coś w rodzaju porażki, no ale wtedy właściwie przeszłam cały
    poród bez kulminacyjnego momentu, bo pomimo półtorej godziny parcia Wiktor nie
    chciał wyjść. Teraz przekonuje mnie powyższa argumentacja, nie zamierzam
    zmieniać ani lekarza ani szpitala po przeszliśmy razem już wiele i mam do nich
    zaufanie, więc cieszę się na kolejną cesarkę, tym razem planowąsmile

    Aha, nie piszę tego żeby kogokolwiek straszyć, wierzę, że jest mnóstwo osób
    które z własnej lub lekarzy woli urodziło naturalnie pomimo pierwszej cesarki,
    to świetnie. Ale dokonałam wyboru i daje mi to bardzo mi potrzebny komfort
    psychiczny. Czego i wam życzę

    Pozdrawiam
    Gosia
  • 24.03.04, 22:21
    Gosia, ja również podobnie jak Ty czułam pewien zawód że po 14 godzinach
    cierpień i parcia nawet na kleczkach po prostu nie było rozwarcia i Córcia nie
    chciała "zejść". nie udało się. cieszę się jednak że wiem jak to mogłoby być
    prawie do końca. Porównując to jednak uważam że cesarka jest ok, moje koleżanki
    mają hemoroidy itd. Drugie dziecko też chce urodzić poprzez cesarkę i lekarz
    powiedział że aby rodzić "normalnie" 2 dziecko musiało by być malutkie, przerwa
    miedzy ciążami ponad rok itp.. Teraz pojadę rodzić na pewnego rodzaju luzie.
    Malwa
  • 24.03.04, 10:07
    Ja pierwsze dziecko urodzilam przez cc, planowe, w zzo, z powodu położenia
    miednicowego. Wszysktko byłoby ok, gdyby nie to że podczas planowego przecież i
    spokojnego cięcia lekarz naciął synkowi skóre na pleckach - dość głęboko. Jak
    sobie pomyślę, ze przy normalnym połozeniu w tym miejscu mogło być oko, to mi
    się słabo robi. No i dochodziłam do siebie długo. mam tez fatalna bliznę po
    cięciu, choć goiła się prawidłowo. Z dzieckiem też nie było wszystko ok -
    pomimo że prawidłowo odessali wody płodowe - mały krztusił się dość długo,
    zahaczył nawet o zapalenie płuc.
    Drugie dziecko postanowiłam rodzić normalnie - jesli oczywiście nie będzie
    przeciwwskazań. na moje szczęście nie było, znalazłam mądrego lekarza który
    potrafił to mądrze ocenić i dla którego "piersza cesarka=druga cesarka" nie
    było absolutnym wyznacznikiem postępowania. Rodziłam też w zzo, bez bólu, w
    komforcie, a najfajniejszym widokiem była moja corka samodzielnie pełznąca z
    brzucha w kierunku biustu, i robiąca sobie przerwy na possanie rączki - cudo.
  • 24.03.04, 23:13
    Ja za pierwszym razem miałam cięcie ze względu na brak postępu porodu (męczyłam się dobę), a drugi poród miałam po 16 miesiącach - siłami natury. Bałam się potwornie, że się historia powtórzy, a okazało się,że było bardzo dobrze. Od pierwszych skurczów do narodzin minęło ok. 7 godzin.
    Moja kolezanka za pierwszym razem miała ulożenie pośladkowe (cesarskie cięcie) i też za drugim razem rodziła naturalnie (po 2 latach). Obie mamy porównanie i obie jesteśmy szczęśliwe, że za drugim razem rodziłyśmy naturalnie. Ale to Ty zdecydujesz. smile

    Pozdrawiam!
    Marta
  • 25.03.04, 12:07
    A ja sobie nie wyobrazam innego porodu jak CC i na pocz X tego roku spodziewam
    sie kolejnego maluszka, ciekawa jestem gdzie jest napisane ze ma sie prawo do
    drugiego porodu CC ?
    --
    Pozdrawiam
    Joanna i Lusia
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9865640
  • 29.03.04, 02:02
    joanna!
    moja corcia tez jest po cc i z 27.12 tyle tylko, ze rok starsza

    pozdrawiam
    magda mama olgi
  • 25.03.04, 14:31
    ja ostatnio pytała sie mojego gina o wskazanie po pierwszym cc i powiedziała,
    że absolutnie nie!!!!
    miałam 16 h naturalnego porodu, w czasie 2h bóli partych okazało się, że mam
    niestosunek i na stół. więc uważam,żę narodziłam się już naturalnie i wystarczy
    mi przeżyć do końca życia. teraz tylko cc w zzo.
    aha, zzo też miałam wczasie porodu, lae niestety nastąpiło zahamowanie akcji
    skurczowej i ograniczono midawkę + oksytocyna. więc ból i tak zostaje w
    większości przypadków.
    wskazanie do cc jest wtedy, kiedy między porodami minęło mniej niż 2 lata.
    inaczej nie.
    chyba, że macie jakieś inne informacje, to się ucieszę. a gdzie są zapisane
    wskazania do cc?
  • 25.03.04, 19:25
    4 lata temu miałam cesarkę (podczas porodu córeczce zanikało tętno). Doszłam do
    siebie bardzo szybko, nie miałam żadnych komplikacji. 7 tygodni temu urodziłam
    naturalnie synka. Poród trwał 3,5 godziny, i muszę powiedzieć, że czułam się o
    całe niebo lepiej niż po cesarce, którą przecież zniosłam b.dobrze. Wydaje mi
    się, że wszystko zależy od opieki, jaką będziesz miała w szpitalu. Jeśli
    szpital jest dobry, chyba warto spróbować urodzić naturalnie. Radziłabym tylko
    opłacić sobie położną, żeby przez cały czas ktoś nad tobą czuwał.
    Tak czy inaczej, życzę 10 pkt. dla maluszka i szybkiego powrotu do formy dla
    ciebie, bo w końcu o to chodzi.
  • 26.03.04, 14:59
    Też jestem po pierwszej cesarce i wątek ten spadł mi jak z nieba, bo
    zastanawiam się nad drugim dzieciaczkiem.
    Pierwsza cesarka była z braku postępu porodu, synkowi spadało tętno, tydzień po
    urodzeniu okazało się, że miał krawienie dokomorowe wewnatrzczaszkowe,
    narastało mu wodogłowie (zbyt późno cesarka), co przeżylismy, szokda pisać ...
    na szczęście teraz jest wszytko w porządku. Ma 2,5 roku i rozwija sie
    prawidłowo.
    Mimo, że nie zbyt dobrze czułam się po cesarskim cięciu - okropne bóle głowy po
    znieczuleniu miejscowym, o porodzie naturalnym nie chcę nawet myslec.
    Nie wiem jak przekonam lekarza do mojej decyzji.
    W zeszłym tygodniu rodziła moja przyjaciółka, pierwsze cięcie z powodu zatrucia
    ciażowego, rodziła naturalnie, brak postępu porodu, zielone wody itd.
    Skończyło się druga cesarką, na szczęście wszystko jest dobrze, są już w domu.
    Podobno też, tak mówił jej lekarz, po porodzie naturalnym sprawdzają w
    znieczuleniu ogólnym czy szew z pierwszej cesarki nie rozszedł się, czy to
    prawda? Taka atrakcja też nie bardzo mi się podoba.
    Myslę, że łatwiej na sukces - drugi poród naturalny, gdy pierwsza cesarka była
    z powodu ułożenia dziecka a nie kobiety. U mnie jest to drugie, więc też będę
    wdzięczna, jeśli ktorejś z Was uda się dotrzeć do jakichś przepisów co do
    wskazań. I.
  • 26.03.04, 15:28
    Myśle, że co do wskazań dużo zależy od lekarza. Sa tacy co będą w takiej
    sytuacji forsować poród naturalny z opcję cc w trakcie jesli zajdzie potrzeba.
    A myślę ze to najgorsze co jest-namęczyć się a potem jeszcze cięcie. Jak już
    pisałam wcześniej miałam dwa cc- ze wskazań i oba "na zimno" a to umożliwiło
    znieczulenie zewnątrzoponowe( samo znieczulanie trwa dłużej, ale nie boli po
    nim głowa i można szybko wstawać w przeciwieństwie do podpajęczynówkowego, no i
    zostaje rurka na plecach - super bo można prze nią dostać środki znieczulające
    błyskawicznie znoszące ból).Tak sobie myslę ze psychika jest też wskazaniem -
    zwłaszcza po takiej historii jak Twoja...Bo to nie tylko lęk przed bólem, ale
    też strach, że sytuacja się powtórzy,lęk o dziecko, myślę więc że wszystko
    zależy od gina.Próbowałabym po prostu pogadać z lekarzem - w końcu on najlepiej
    zna przepisy,zresztą myślę ze nie istnieja jakieś konkretne wytyczne w tym
    temacie, poza może tym, ze jesli poród jest po okresie krótszym niż dwa lata od
    oststniego cc z reguły wykonuje się 2 cesarkę. Nie wszyscy są tak ortodoksyjni
    w tych sprawch i tak bardzo pro natura...Nie jestem zwolenniczką cesarek na
    życzenie, ale cc po cc to zupełnie coś innego...
    --
    Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
  • 26.03.04, 15:44
    Cesarka po cesarce to bardzo bezpieczne i rozsądne rozwiązanie ciąży. Jestem
    sama po 2 cesarkach i miałam je, jak łatwo obliczyć z mojej sygnaturki, w
    odstępie 2,5-rocznym. Przebiegały one zupełnie różnie, pierwsza z marszu na
    stół w czasie ostro rozkręconej akcji porodowej, druga to tzw."cesarka na
    zimno", wykonana 3 tyg. przed przewidywanym terminem porodu ze względu na mój
    ogólny zły stan zdowia. Tę drugą wspominam o niebo gorzej, ale cóż, to już
    przeszłość i nie ma co do tego wracać. Z tego co mi wiadomo, a z wykształcenia
    jestem prawnikiem i mam świetne kontakty również z moim cudownym lekarzem "od
    tych spraw" - na takie rzeczy nie ma jednolitego unormowania prawnego. Sama,
    będąc (cała przestraszona) w pierwszej ciąży spotkałam się z odmową c.c., na
    szczęście było to w piątym miesiącu ciąży, a szpitali ci u nas pod dostatkiem.
    Tzn. nie chciałam cesarki w 5. m-cu ciążywink, tylko próbowałam robić wywiad,
    gdzie i jak będzie najlepiej. Wskazania do c.c. miałam poważne i nie
    podlegające dyskusji, ponieważ moja niepełnosprawność dawała mi 90% szans na
    totalne rozejście się spojenia łonowego i bardzo zniszczonych bioder
    praktycznie do wymiany - przy jakiejkolwiek próbie rodzenia "dołem". A jednak
    znalazło się kilku mędrców ze szpitala Miejskiego w Rzeszowie, którzy
    kategorycznie stawiają na naturalność, a potem to choćby i potop....No nic,
    było minęło. Dwójka moich uroczych, przecudownych dzieci to kolbuszowiaki,
    czyli przyszły na świat w powiatowym szpitalu w Kolbuszowej, gdzie TROSZCZONO
    się o mnie tak, jak na to zasługiwałam w swoich ówczesnych stanach psychicznych
    i fizycznych. Z dobrego serca i powołania, nie dla pieniędzy to robiono, co
    będę powtarzać zawsze i wszędzie. Dziewczyny, są lekarze i "lekarze". A ja
    nigdy nie chciałam i nie chcę zależeć od widzimisię jakiegoś
    ćwierćinteligentnego ignoranta, dla którego przygodą życia jest dostawanie
    łapówek od niebogatych najczęściej pacjentek. Ktoś tu napisał wcześniej, że
    cesarka to rodzić po ludzku. Ja się z tym zgadzam, dla mnie było to jedyne
    wyjście, pomijając przeszkody ortopedyczne, także ze względu na moją "trudną"
    psychikę i duży poziom lęku. Ze względu na tą samą moją biedną psychikę jedynym
    wyjściem było dla mnie NIE karmić dzieci piersią. I bez dalszego rozpisywania
    się - jest to jakaś moja prawda, był to mój sposób na przetrwanie. Nie do końca
    tak egoistyczny, naprawdę myślałam też o moich "biednych" dzieciach
    wykarmionych NAN-em (Szymon) i Bebiko Omneo (Agatka), o naszych wzajemnych
    relacjach. Ale wracając do tematu cesarek: np. mój lekarz uważa, że owszem,
    istnieje pewne ryzyko pęknięcia macicy przy silnych skurczach, jeśli już
    wcześniej była cesarka. A zawsze można stać się ofiarą statystyki, prawda?
    Tylko po co narażać się na takie ryzyko? Poddaję to wszystkim dziewczynom,
    które mają już za sobą operacyjny poród pod rozwagę, kończę i serdecznie Was
    pozdrawiam
    Agnieszka
    --
    mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
  • 27.03.04, 10:24
    CZesc wszystkim!
    Jak zaczęłam to czytać aż wszystko wróciło. Ja też męczyłam się całą noc
    porodem naturalnym, było to straszne przeżycie. Po zaliczeniu szkoły rodzenia i
    rozmowach z lekarzem a potem i opłaceniu dodatkowo położnej (z polecenia mojej
    gin) byłam przygotowana psychicznie i fizycznie do porodu naturalnego. A tu
    taka historia...przyjeżdżam do szpitala (byłam tydzień po terminie), oksytocyna
    w ruch, przebijanie błony płodowej i nagłe skurcze (co tym naturalnym porodem
    ze szkoły rodzenia?). Wszystko "ok" do rana gdy przyszły skurcze parte a
    dzidziuś nie chce wyjść, i tak do 8 rano, do czasu obchodu i decyzja o cesarce.
    To był dla mnie szok, długo to przeżywałam, tak chciałam urodzić naturalnie.
    Odbiło się to na mojej psychice dużą raną. Teraz chciałabym mieć drugie
    dziecko, i szczerze mówiąc boję się naturalnego porodu, niechcę go strasznie,
    przeżywać to samo? w życiu. Moja lekarka mówi, że nie może od razu powiedzieć
    że będzie cc, ale ja wymuszę (jeszcze nie jestem w ciąży). Ucieszyły mnie wasze
    listy, ja też chcę walczyć o cc! Chociaż kiedyś byłam przeciwniczką cc, teraz
    tego sobie nie wyobrażam iść się męczyć naturalnie dołe.
    pozdrawiam
    Edyta mama Kubusia 19.02.2002
    edytkat@poczta.onet.pl
  • 29.03.04, 00:08
    U mnie wskazaniem do cc był duży płód (na usg 5400g) i lekarze osądzili, że
    naturalnie nie obędzie się bez kleszczy, połamanych barków itp. Nie narzekam.
    Mam zdrowe, silne dziecko. Mam siłę żeby się nim zająć. Nie wyobrażam sobie
    pierwszego porodu takiego Olbrzymka. Pozdrawiam i radzę powalczyć o cc.

    Ewelina
  • 29.03.04, 08:07
    Mój miał 4500 g i mimo USG (prawie 4500) stwierdzono że jest na pewno mylna.Ale
    cóż. Drugą chciałabym cesarkę.
    Pozdrawiam
    Edyta
  • 29.03.04, 09:23
    Waw!Naczytałam się, ale na szczęście nie przeraziłam!sama miałam dwa cięcia.Co
    prawda czułam, że moja kobiecość się nie spełniła w pełni, ale przecież
    ważniejsze było dobro dziewczynek. Pierwsza, Zuzia(6.X 1998), przez cc, bo
    gwałtownie spadło tętno dziecka, a ja na szczęście byłam na porodówce, bo były
    bóle przepowiadajace.Druga, Ula(2.I 2003), przez cc, bo zaczęła pękać
    macica.Byłam podłączona do ktg (wody odeszły)i okazało się, że to co mnie boli,
    to nie skurcze, a rozrywanie się macicy.Niestety.Nie ukrywam, że po obu
    cesarkach czułam się bardzo dobrze - bez problemu chodziłam po schodach kilka
    godzin po zabiegach, nie miałam kłopotów z wstawaniem z łóżka itp. Jest tylko
    jedna rzecz - nie powinnam nigdy więcej zajść w ciążę, bo na pewno macica nie
    wytrzyma.Tak mówili mi lekarze... Dziś jestem w 13 tygodniu ciąży.U lekarza na
    pierwszej wizycie(8 tyg. temu) dowiedziałam się, że szybciej poronię niż
    donoszę.Więc zmieniłam lekarza.I czekam z niecierpliwością na rozwiązanie -
    pewnie niestety znowu będzie cc i to dużo wcześniej(już jest planowane na 35-36
    tydz.ciąży), ale przecież wszystko będzie dobrze!
    Każdej kobiecie życzę optymizmu i radosnego oczekiwania narodzin dzieciątka!
    Dodam, że dużo lepsze wydaje mi się zzo, bo od razu można dziecko przytulić -
    nic sie nie traci, jest to piersze spojrzenie, słyszy się pierwszy wrzask,
    można przytulić małą, bezbronną kruszynkę! Powodzenia!
  • 29.03.04, 09:23
    Waw!Naczytałam się, ale na szczęście nie przeraziłam!sama miałam dwa cięcia.Co
    prawda czułam, że moja kobiecość się nie spełniła w pełni, ale przecież
    ważniejsze było dobro dziewczynek. Pierwsza, Zuzia(6.X 1998), przez cc, bo
    gwałtownie spadło tętno dziecka, a ja na szczęście byłam na porodówce, bo były
    bóle przepowiadajace.Druga, Ula(2.I 2003), przez cc, bo zaczęła pękać
    macica.Byłam podłączona do ktg (wody odeszły)i okazało się, że to co mnie boli,
    to nie skurcze, a rozrywanie się macicy.Niestety.Nie ukrywam, że po obu
    cesarkach czułam się bardzo dobrze - bez problemu chodziłam po schodach kilka
    godzin po zabiegach, nie miałam kłopotów z wstawaniem z łóżka itp. Jest tylko
    jedna rzecz - nie powinnam nigdy więcej zajść w ciążę, bo na pewno macica nie
    wytrzyma.Tak mówili mi lekarze... Dziś jestem w 13 tygodniu ciąży.U lekarza na
    pierwszej wizycie(8 tyg. temu) dowiedziałam się, że szybciej poronię niż
    donoszę.Więc zmieniłam lekarza.I czekam z niecierpliwością na rozwiązanie -
    pewnie niestety znowu będzie cc i to dużo wcześniej(już jest planowane na 35-36
    tydz.ciąży), ale przecież wszystko będzie dobrze!
    Każdej kobiecie życzę optymizmu i radosnego oczekiwania narodzin dzieciątka!
    Dodam, że dużo lepsze wydaje mi się zzo, bo od razu można dziecko przytulić -
    nic sie nie traci, jest to piersze spojrzenie, słyszy się pierwszy wrzask,
    można przytulić małą, bezbronną kruszynkę! Powodzenia!
  • 29.03.04, 09:23
    Waw!Naczytałam się, ale na szczęście nie przeraziłam!sama miałam dwa cięcia.Co
    prawda czułam, że moja kobiecość się nie spełniła w pełni, ale przecież
    ważniejsze było dobro dziewczynek. Pierwsza, Zuzia(6.X 1998), przez cc, bo
    gwałtownie spadło tętno dziecka, a ja na szczęście byłam na porodówce, bo były
    bóle przepowiadajace.Druga, Ula(2.I 2003), przez cc, bo zaczęła pękać
    macica.Byłam podłączona do ktg (wody odeszły)i okazało się, że to co mnie boli,
    to nie skurcze, a rozrywanie się macicy.Niestety.Nie ukrywam, że po obu
    cesarkach czułam się bardzo dobrze - bez problemu chodziłam po schodach kilka
    godzin po zabiegach, nie miałam kłopotów z wstawaniem z łóżka itp. Jest tylko
    jedna rzecz - nie powinnam nigdy więcej zajść w ciążę, bo na pewno macica nie
    wytrzyma.Tak mówili mi lekarze... Dziś jestem w 13 tygodniu ciąży.U lekarza na
    pierwszej wizycie(8 tyg. temu) dowiedziałam się, że szybciej poronię niż
    donoszę.Więc zmieniłam lekarza.I czekam z niecierpliwością na rozwiązanie -
    pewnie niestety znowu będzie cc i to dużo wcześniej(już jest planowane na 35-36
    tydz.ciąży), ale przecież wszystko będzie dobrze!
    Każdej kobiecie życzę optymizmu i radosnego oczekiwania narodzin dzieciątka!
    Dodam, że dużo lepsze wydaje mi się zzo, bo od razu można dziecko przytulić -
    nic sie nie traci, jest to piersze spojrzenie, słyszy się pierwszy wrzask,
    można przytulić małą, bezbronną kruszynkę! Powodzenia!
  • 29.03.04, 09:23
    Waw!Naczytałam się, ale na szczęście nie przeraziłam!sama miałam dwa cięcia.Co
    prawda czułam, że moja kobiecość się nie spełniła w pełni, ale przecież
    ważniejsze było dobro dziewczynek. Pierwsza, Zuzia(6.X 1998), przez cc, bo
    gwałtownie spadło tętno dziecka, a ja na szczęście byłam na porodówce, bo były
    bóle przepowiadajace.Druga, Ula(2.I 2003), przez cc, bo zaczęła pękać
    macica.Byłam podłączona do ktg (wody odeszły)i okazało się, że to co mnie boli,
    to nie skurcze, a rozrywanie się macicy.Niestety.Nie ukrywam, że po obu
    cesarkach czułam się bardzo dobrze - bez problemu chodziłam po schodach kilka
    godzin po zabiegach, nie miałam kłopotów z wstawaniem z łóżka itp. Jest tylko
    jedna rzecz - nie powinnam nigdy więcej zajść w ciążę, bo na pewno macica nie
    wytrzyma.Tak mówili mi lekarze... Dziś jestem w 13 tygodniu ciąży.U lekarza na
    pierwszej wizycie(8 tyg. temu) dowiedziałam się, że szybciej poronię niż
    donoszę.Więc zmieniłam lekarza.I czekam z niecierpliwością na rozwiązanie -
    pewnie niestety znowu będzie cc i to dużo wcześniej(już jest planowane na 35-36
    tydz.ciąży), ale przecież wszystko będzie dobrze!
    Każdej kobiecie życzę optymizmu i radosnego oczekiwania narodzin dzieciątka!
    Dodam, że dużo lepsze wydaje mi się zzo, bo od razu można dziecko przytulić -
    nic sie nie traci, jest to piersze spojrzenie, słyszy się pierwszy wrzask,
    można przytulić małą, bezbronną kruszynkę! Powodzenia!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.