Dodaj do ulubionych

Nie kocham swojego dziecka

27.04.04, 15:11
A ono się jeszcze nie urodziło.
Edytor zaawansowany
  • 27.04.04, 15:19
    kochasz kochasz tylko moze ciezko jest ci dopuscic to do swiadomosci...w ciazy
    fakt przychodza rozne mysli do glowy moga i byc takie,ktore ciebie
    nawiedzaja...wsluchaj sie w siebie i glowa do gory


    asia i 41 tyg Kacperek
  • 27.04.04, 15:22
    |Pokochasz jak zobaczysz śliczną , cudowną kruszynkę, która jest w 100% zależna
    od Ciebie, dla której jestes całym Swiatem!Własnie Ty.I Ona tak strasznie
    Ciebie potrzebuje...A i Ty nie będziesz mogła bez niej zyć! Głowa do góry! to
    miniesmile pozdrawiam majka
  • 27.04.04, 15:32
    hehe, one wlasnie nie maja wylacznika, to jest najgorsze smile
    --
    Kochanka trzeba mi takiego jak imperium
    co by mnie brał tak jak ja daję - całą pełnią big_grin
  • 27.04.04, 15:40
    rita_ napisała:

    > A ono się jeszcze nie urodziło.

    Niestety nie wszystkie matki kochaja swoje dzieci, szkoda, ze na Ciebie padlo.
    Nadziei upatruj w tym, ze moze jeszcze zanim sie narodzi, albo jeszcze pozniej,
    jednak je pokochasz, szkoda, zeby go wlasna matka nie kochala.


    --
    Kochanka trzeba mi takiego jak imperium
    co by mnie brał tak jak ja daję - całą pełnią big_grin
  • 27.04.04, 16:35
    dlaczego?

    pozdrawiam serdecznie
    beata i maluch 36 tc
  • 27.04.04, 16:39
    Jak była w ciąży z pierwszym dzieckiem zastanawiałam się czy Go będę kochała. Jego łóżeczko było postawione z dala od naszego i miałam sporo takich pomysłów aby go odizolować od nas dużo. Przy porodzie mówiłam aby go wyciągneli a po porodzie gdy położyli mi go na brzuchu zrozumiałam, że nie potrafię bez niego żyć. Pokochałam tą dzidzie tak bardzo mocno i kocham do tej pory.
    Pozdrawiam
    Agnieszka
  • 27.04.04, 17:07
    to mi je oddaj smile
    ps co Ty na to?
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek smile
  • 27.04.04, 18:03
    To sobie je weź.
  • 27.04.04, 19:15
    rita_ napisała:

    > To sobie je weź.

    smile chetnie i mysle, ze nie ja jedna.
    jesli myslisz o tym serio, Twoja sytuacja jest zla, nie chcesz, nie mozesz, nie podolasz to z pewnoscia
    znajdzie sie ( a we mnie juz znalazlas) ktos kto Twoje dziecko pokocha i nie bedzie Ciebie ocenial,
    ganil a zamiast bedzie dozgonnie wdzieczny za ten dar. To tez jest jakies wyjscie z trudnej dla Ciebie
    sytuacji.
    jeszcze wszytsko moze sie zmienic, kiedy urodzisz, zobaczysz, pokochasz.
    --
    "jesli cos idzie nie tak.... pomysle o tym jutro"
    M. Olejnik, Scarlet O'hara i aniutek smile
  • 27.04.04, 17:17
    Nie znam twojej sytuacji, mysle jednak, ze tego typu emocje maja gdzies swoje
    zrodlo. Osobiscie nie jestem zwolenniczka czekania az sytuacja sama sie
    rozwiaze. Tego typu depresje bo chyba tak mozna nazwac stan, w ktorym sie
    znajdujesz mozna opanowac jesli sie je zrozumie. Ciaza to dlugi okres i jesli
    postanowilas miec to dziecko mysle ze miast sie katowac mysleniem, ze nie
    bedziesz go kochac albo, ze tego typu uczucia znacza, ze jestes jakas wyrodna
    itd. lepiej po prostu poszukac przyczyny. Niestety kobiety nadal pozostawiane
    sa same sobie z tego typu problemami. Swego czasu w Zwierciadle byl ciekawy
    felieton dotyczace problemow kobiet podam ci strone internetowa gdzie powinnas
    znalezc jakies namiary na kogos kto bedzie mogl ci pomoc www.psychoterapia.dt.pl
    Podali tez nazwisko kobiety, ktora zajmuje sie min. "szeroko pojeta interwencja
    kryzysowa dla kobiet" any@psychoterapia.dt.pl (Anna Maria Nowakowska)
    Pozdrawiam
    Ania
  • 27.04.04, 18:04
    Nic nie zmieni mojego nastawienia, wiem to. Jestem zupełnie sama. Nie mam
    nikogo. I nie pytajcie o ojca dziecka. Jestem tym wszystkim przerażona. To dla
    mnie za duża odpowiedzialność.
  • 27.04.04, 18:09
    rita_ napisała:

    > Nic nie zmieni mojego nastawienia, wiem to. Jestem zupełnie sama. Nie mam
    > nikogo. I nie pytajcie o ojca dziecka. Jestem tym wszystkim przerażona. To
    dla
    > mnie za duża odpowiedzialność.


    Rito - już nie jesteś sama - właśnie to sobie uświadom. Jest ktoś komu jesteś
    potrzebna i kogo ty potrzebujesz. Już nigdy nie będziesz sama - a miłość rodzi
    miłość, zrozumienie, wsparcie. To właśnie najwspanialsze co mogło cię spotkać.
    Przerażenie, trud, to zrozumiałe - to dotyczy nas wszystkich - i tych, które
    mają przy sobie "tatusiów" i tych, które nie mają.
    Nie będzie pewnie lekko ale zobaczysz, że nie ma w życiu tego złego...
    Pozdrawiam - trzymaj się!
  • 27.04.04, 18:22
    Witaj Rito!
    Nie wiem jak wygląda Twoja sytuacja ale dziewczyny mają rację, powinnaś z kimś
    porozmawiać, wyrzucić to z siebie, będzie Ci o wiele łatwiej. Miałam w rodzinie
    podobną sytację, tzn. brak akceptacji dziecka, moja siostra mając niewiele lat
    urodziła synka i chciała abym ja lub moja mama go wychowywały, to był dla nas
    szok, taki malutki, śliczny i bezbronny a z drugiej strony jej świat walił się
    w gruzy i troszke czsu musiało upłynąć zanim uświadomiła sobie, że to maleństwo
    to cały jej świat i nic poza nim się nie liczy. Życzę zdrówka i mam nadzieję,
    że i Ty odnajdziesz w sobie tyle siły aby pomóc dziecku i sobie. Pozdrawiam Aga
  • 27.04.04, 18:29
    Mysle ze potrzebna Ci terapia. Tutaj ciezko Ci bedzie znalezc zrozumienie, ciezko bo wszystkie czekamy na swoje Malenstwa. Niektorym niestety to nie jest dane, przezywaja tragedie, inne czekaja miesiacami na cud. Co musza czuc czytajac taki post?
    Jak sie czujesz z tym ze nie kochasz dziecka. Jesli jest Ci z tym zle to wierze ze wkrotce pokochasz - z mala pomoca specjalisty.
    trzymam kciuki aby to sie stało.

  • 27.04.04, 19:29
    Nawet nie wiesz jakbys plakala gdybys nie mogla miec dzieci!! nie wiesz ile
    kobiet sie o to modli i wydaje ciezkie pieniadze zeby zajsc w ciaze!!Zastanow
    sie nad tym.
    Pzdr.
    Ania
  • 28.04.04, 09:57
    Rito, może to egoistyczne podejście, ale nawet nie wiesz ile Ta Dziecina da
    własnie Tobie miłości! Pomijając to co sie dzieje wokół Ciebie - centrum świata
    staniesz się Ty i Twoje Dziecko!I nie wyobrażasz sobie ile da Ci Ono własnie
    siły aby dalej żyć, własnie dla Niego! Rito, jestem w ciąży z drugim Dzieckiem,
    pierwsze ma siedem lat i gdy codziennie sie budze i widzę twarzyczkę mojego
    siedmioletniego synka tak błogo spiącego - chce mi sie płakac z radości że jest
    na tym swieciesmile Faktem jest, że mąż bardzo wspiera m,nie i kocha zrówno
    Kubeczka jak i już to Ziarenko w brzuszku. Ale nawet w trudnych chwilach, to
    właśnie Dziecko poodtrzymywało mnie na duchu. Rito, dzecko to jest cud!A jak
    wielki - zdałam sobie sprawę z tego dopiero jak urodził sie mój synek. Miłość
    przyjdzie do Ciebie sama jak urodzi się Maleństwo. pozdrawiam majka
  • 28.04.04, 15:39
    Twoje dziecko nie spadło z księżyca!
    Jeśli go nie chciałaś to trzeba było mysleć o tym wczesniej! Na tym forum
    możesz dowiedzieć się jak sobie pomóc, ale na pewno nikt Cie nie pochwali za to
    co piszesz o SWOIM własnym dziecku!
    Zastanów się teraz lepiej dlaczego chcesz skrzywdzić nienarodzone maleństwo!
    Nie masz prawa skazywać na odrzucenie tego dziecka! Wyobrażasz sobie jaki
    straszny wpływ masz na to jakie będzie, kim będzie?
    Twój wybór pozostaje tylko czy pewnego dnia TO dziecko powie, że osiągnęło coś
    dzięki Tobie, czy straciło PRZEZ CIEBIE!!!!!!

    Tchórzostwo nie zwalnia od odpowiedzialności!

    Byłam w szpitalu żeby obejrzec porodówkę. Widziałam noworodki leżące w
    inkubatorach i w zwykłych "mydelniczkach".
    Pielęgniarka pozwoliła mi wejść do jednego z przeszklonych pokoików.
    Przy dwóch "mydelniczkach" były matki, a w trzeciej leżała śliczna, zdrowa
    dziewczynka (na mydelniczce ktoś napisał dużymi literami MARYSIA.
    Pielęgniarka przyszła żeby ją przewinąć. Rozwinęła ją z becika i bez ceregieli
    zmieniła pieluchę. Po czym wyszła.
    Dziewczynka płakała przed i po wyjściu pielegniarki. Nikt do niej nie
    przyszedł, nie przytulił... na czas przewijania chwilowo przestała płakać bo
    widać było, że uspokoiła ją sama obecność jakiejś osoby.
    TO dziecko zostało porzucone przez własną matkę w szpitalu po porodzie!
    Pomimo, że było zdrowe, ładne- takie jakiego inni ludzie pragną wiele lat!

    Zastanów się dobrze czy chciałabys żeby Twoje dziecko żyło w poczuciu, że było
    nie chciane przez własną matkę?
    Nawet jeśli znajdzie się rodzina, która zaadoptuje Twoje dziecko to i tak Twoje
    maleństwo zawsze będzie miało złamane serce - PRZEZ CIEBIE!

    Jeśli oddasz to dziecko to bardzo je skrzywdzisz. Ale jeśli miałabyś je sobie
    zostawić i skrzywdzić bardziej swoim postepowaniem i postawą wobec niego to
    lepiej rzeczywiście pomyśl nad oddaniem do adopcji.

    Jak bys się czuła żyjąc z myślą, że Twoja matka Cie tak bardzo nie chciała!
  • 28.04.04, 16:40
    bluebaby napisała:
    > Jeśli go nie chciałaś to trzeba było mysleć o tym wczesniej! Na tym forum
    > możesz dowiedzieć się jak sobie pomóc, ale na pewno nikt Cie nie pochwali za to
    co piszesz o SWOIM własnym dziecku!

    Wybacz, Blueababy, ale zupełnie nie masz podejścia psychologicznego. Swoim
    krzykiem nie sprawisz, że ktoś może pokochać swoje dziecko. Autorka wątku nie
    napisała tego, żeby ktoś ją chwalił. Nie wiem dlaczego tak to odebrałaś. To jedno
    suche zdanie: "nie kocham swojego dziecka" mówi więcej niż niejeden akapit.
    Forum jest po to, żeby się wspierać i wiesz co? Jestem dumna z dziewczyn, które nie
    obrzuciły błotem autorki, ale stanęły na wysokości zadania i dały jakąś nadzieję, że
    będzie lepiej, że miłość może przyjść z czasem i trzeba te 9 miesięcy wykorzystać
    na oswojenie się z sytuacją. Nikt tu nie jest potworem, a już na pewno nie kobieta,
    która na ten moment nie czuje więzi z dzieckiem i stwierdza, że go nie kocha.
    Autorka wątku enigmatycznie wyjaśniła, że jest w tej sytuacji sama (czytaj: samotna) i
    na tej podstawie można wysnuć, że znalazła się w trudnej życiowej sytuacji (może to
    dziecko jest z tzw. "wpadki"), że nie ma oparcia w ojcu dziecka ani w rodzinie. Wiem,
    wiem, że nawet dzieci z wpadki (zaliczam się do takich smile mają prawo do miłości,
    tylko że pewnym kobietom oswojenie się z sytuacją i akceptacja faktu zajmuje trochę
    więcej czasu.
    Nigdy nikogo doszczętnie nie potępiam dopóki nie poznam motywów jego
    postępowania i źródła uczuć. Dlatego uważam twój post za ostry i bardzo
    jednostronny. Przed złem można drugiego człowieka uratować jedynie wsparciem,
    zrozumieniem i bliskością. Wiem, że to patetycznie brzmi, ale to taka prosta prawda,
    której niektórzy nie chcą znać. Nie myl jednakże wsparcia i zrozumienia z
    przytakiwaniem i zgodą na sytuację. Chciałabym, żeby autorka wątku (nie pamiętam
    nicka, bardzo przepraszam!) pokochała swoje dziecko i wierzę, że sobie z tym
    poradzi. Jej post kojarzy mi się z jakimś niemym wołaniem o pomoc (w końcu zdawać
    sobie z czegoś sprawę to już 1/3 sukcesu) i dlatego nie potępiam jej.
    Więcej wyrozumiałości życzę.
    Pozdrawiam. Atlantis

  • 28.04.04, 17:20
    Wstydź się Bluebaby.

    Rito - sądzę, że kontakt z terapeutą to dobry pomysł. Ale nie dlatego, że nie
    kochasz swojego dziecka, wbrew powszechnemu i szkodliwemu, bo wpędzającymi
    wiele kobiet w poczucie winy przekonaniu, część kobiet nie czuje radości z
    ciąży (także tych planowanych i wyczekanych). Czasem ta miłość przychodzi gdy
    ruchy dziecka stają się wyczuwalne, czasem po obejrzeniu krasnala na monitorze,
    czasem po porodzie, a czasem po kilku miesiącach od urodzenia. I nikt z tego
    powodu nie jest gorszą czy lepszą matką. Kontakt z terapeutą przydałby Ci się,
    bo rozumiem,że Twoja sytuacja jest bardzo trudna, a do tego zadręczasz się
    swoim stosunkiem do ciąży. Ewentualne rozważania o adopcji zostaw sobie jako
    ostateczność, już po urodzeniu, bo naprawdopodobniej -choć pewnie trudno Ci w
    to teraz uwierzysz- pokochasz to dziecko. Miliony kobiet przed Tobą tak
    miałysmile. I koniecznie wejdź na forum 'samodzielna mama' tam powinnaś uzyskać i
    wsparcie i całkiem konkretne rady.
  • 28.04.04, 16:05
    Był już podobny wątek. I odpowiem podobnie. Sa kobiety które kochają swoje
    dzieci od momentu poczęcia niemalże a są też takie (i tych jest naprawdę bardzo
    dużo), które tej miłości muszą się nauczyć. Wiele kobiet twierdzi, że po
    urodzeniu dziecka wciąż tego nie czuje i jest to normalne. Masz 9 miesiecy,
    żeby się oswoić z myślą, że w twoim życiu pojawi się ktoś nowy a kiedy już sie
    pojawi będziesz się tego nowego człowieka (swojego dziecka) uczyć, będziesz też
    uczyć się go kochać. Nie musisz mieć wyrzutów sumienia, po co wpędzać się w
    depresję. To naprawdę przyjdzie.
  • 28.04.04, 16:08
    Zgadzam się z black-cat, miłoś przyjdzie. Teraz jesteś załamana ale to dziecko da Ci siłę która pozwoli Ci żyć.
    Pozdrawiam Agnieszka
  • 28.04.04, 18:24
    Widzisz, kiedy jestesmy w ciazy to mamy jakies wyobrazenie o swoim dziecku,
    glownie te wyobrazenia sa czesto " wspomagane" sytuacja w jakiej jestesmy.
    Jesli jestesmy szczesliwe to i ciaze postrzegamy jako cos radosnego, jesli nie,
    a do tego jestemy same, bezbronne i niekochane to jest nam jeszcze trudniej. My
    kobiety w ciazy wiemy jak skarjne moga byc nasze emocje, reakcje, nasi mezowie,
    parnterzy cos o tym wiedza. Jedne kobiety czuja milosc do dziecka, inne nie, bo
    to dziecko jest ciagle jeszcze "jakims" dzieckiem abstrakcyjnym,niekonkretnym.
    Niby rusza sie w brzuszku, ale przeciez po kilku tygodniach przyzwyczajamy sie
    do tego i juz nie jest to takie zdumiewajace. A potem, rodzimy w ciezkim
    bolu... Ja moje dziecko kochalam od dnia poczecia, nawet moze zanim sie
    poczelo,a w czasie porodu myslalam tylko o sobie ,o bolu. Byla ze mna moja mama
    i moj maz, i mowili mi ,zebym sie trzymala, ze rodze dziecko, a ja sobie
    myslalam, ze nie chce, ze mnie to nic nie obchodzi, ze chce tylko ,zeby
    przestalo bolec! A jak urodzilam moja Weroniczke, to poczulam taka straszna
    pustke! Zadnej milosci, radosci! Patrzylam na nia jak na kosmite, nawet ladna
    mi sie nie wydawala, no nic do niej nie czulam, a moze nawet czulam niechec.
    Dopiero jak mi ja po umyciu przyniesli jeszcze raz, to poczulam jakby
    narodzila sie na nowo. Pokochalam ja i poczulam szczescie. Czemu tak
    zareagowlam nie wiem, byc moze jestem egoistka. Mam wyrzuty sumienia, ze tak
    czulam,ale tego nie zmienie. Gdyby nie moja mama, to pewnie mialabym depreseje
    poporodowa, bo moja Weroniczka okazala sie trudnym dzieckiem. Miala kolki, duzo
    plakala, ja nie moglam,spac, bolaly mnie piersi i tak meczylam sie moim
    macierzynstwem przez kilka m-cy. A teraz moja coreczka bedzie miala 2 latka, i
    na sama mysl sciska mnie w zoladku. Kiedy owija te swoje drobniutkie raczki
    wokol mojej szyi, usmiecha sie szeroko i szczerze i mowi moja, moja, to czuje
    ze unosze sie 2 m na ziemia. Nic nigdy nie dawalo mi tyle szczecia i milosci co
    moja coreczka.Jesli wytrzymasz ten trudny okres przed i po urodzeniu ,czeka cie
    wielka nagroda tu na ziemi. Nikt nigdy nie bedzie cie tak kochal jak dziecko,
    nikt nigdy nie bedzie ci tak wierzyl, ufal i patrzyl prosto w oczy. Dla nikogo
    nigdy nie bedziesz tak wazna, az do bolu. Jesli masz w sobie wole do walki to
    walcz, nie mysl, nie kocham,tylko bede kochana! Mysle, ze to, ze tu piszesz,
    jest swiatelkiem w tunelu, ze nic nie jest stracone. Nie mysl ,ze macierzysntwo
    to tylko wzniosle rzeczy, bo tak nie jest, i ciaza i porod i trudy
    rodzicielswta niestety to pokzauja, ale jest nagroda, wielka! Nie kazdy musi od
    razu kochac swoje dziecko zwlaszcza nienarodzone, ale gwarantuje ci, ze kiedy
    Twoje dziecko powie do Ciebie mama, albo kocham Cie, to nie bedziesz mogla
    opedzic sie od wznioslych, pieknych uczuc.
    mam nadzieje ze to Cie spotka
    Trzymaj sie
    Ola
  • 28.04.04, 19:12
    przepraszam ale czy to ma byc publiczna spowiedz????? nierozumiem na co liczysz
    na rozgrzeszenie z naszej strony?
    chyba jestes jakas niedojrzala. nic nienapisalas tyle ze niekocham swojego
    dziecka i co ...... i co ma ktos za ciebie dokonczyc to zdanie?

    idz do psychologa bo nikt sie niebedzie z toba tu cackal.wez sie za sibie i w
    koncu otrzezwiej, zastanow sie co dalej.
    jak masz do konca zycia niekochac to lepiej maluchowi bedzie jak oddasz je do
    adopcji. jest masa kobiet spragnionych daru macierzynstwa.
  • 28.04.04, 22:18
    to jestesmy dwie... co do porzedniego postu: masz racje. jestem niedojrzala. nie
    powinnam byc w ciazy.
    a do zabiegu zabraklo mi glupich 400zl. ten tysiac ktory uzbieralam przepilam.
    zreszta przez pierwsze 2 miesiace pilam codziennie. pewnie i tak bedzie jakies
    nienormalne.
    niedobrze robi mi sie kiedy widze jakas kobiete w ciazy.
    jestem w 16 tc i jeszcze nic nie widac, ale jak tylko zacznie mi brzuch rosnac
    przestane chyba wychodzic z lozka
    przeciez to bez sensu
    a jutro mam isc do lekarza. pewnie on tez mnie ochrzani ze do tej pory od kiedy
    bylam na poczatku sie nie pojawilam, zreszta juz mi wszystko jedno, to chyba
    jakis koszmar
  • 29.04.04, 04:50
    Wydaje mi sie ta wypowiedz to prowokacja, nie wiem czemu ma sluzyc, chyba
    dziewczyno jeszcze nie wytrzezwialas sad.Twoja wypowiedz ma pomoc autorce postu
    czy nas zaszokowac?Przykro ze brzydzisz sie innymi ludzmi...
    Ola
  • 29.04.04, 10:34
    Jestem w szoku po przeczytaniu tego postu, a strach pomyśleć jakie życie będzie
    miało Twoje dziecko.
  • 29.04.04, 14:35
    szysh napisała:

    > to jestesmy dwie... co do porzedniego postu: masz racje. jestem niedojrzala.
    ni
    > e
    > powinnam byc w ciazy.
    > a do zabiegu zabraklo mi glupich 400zl. ten tysiac ktory uzbieralam
    przepilam.
    > zreszta przez pierwsze 2 miesiace pilam codziennie. pewnie i tak bedzie jakies
    > nienormalne.
    > niedobrze robi mi sie kiedy widze jakas kobiete w ciazy.
    > jestem w 16 tc i jeszcze nic nie widac, ale jak tylko zacznie mi brzuch rosnac
    > przestane chyba wychodzic z lozka
    > przeciez to bez sensu
    > a jutro mam isc do lekarza. pewnie on tez mnie ochrzani ze do tej pory od
    kiedy
    > bylam na poczatku sie nie pojawilam, zreszta juz mi wszystko jedno, to chyba
    > jakis koszmar

    ide zwymiotowac. az mnie zamulilo z wrazenia...
    wspolczuje kobieto. modl sie o zdrowie bo o rozum za pozno.
    o skoncz juz podbijac watek bo zrobil sie niesmaczny!!!!!!!!!
  • 03.05.04, 13:56
    chce się kląć bo tyle kobiet chce mieć dzieci a nie może! Opanuj sie i spróbuj
    znaleźć w sobie iskierkę miłości albo choć odrobinę cieplejszych uczuć
  • 28.04.04, 22:52
    Ja bardzo chciałam mieć dziecko, całą ciążę przeżywałam i wydawało mi się , że
    kocham moje dziecko. Teraz wiem, że chęć posiadania dziecka wynikała u mnie
    chyba ze zdrowego rozsądku. Ale tak naprawdę miłość poczułam dopiero po
    porodzie. I wcale nie wtedy kiedy położono mi go na brzuchu. Byłam zbyt
    wyczerapana i przestraszona, żeby się nim zinteresować. Kiedy juz ochłonęłam i
    położono synka przy mnie (jeszcze na porodóce) a położna pomogła mi przystawic
    go do piersi, dopiero wtedy zalała mnie fala miłości o którą nigdy się nie
    podejrzewałam. I z każdym dniem kiedy dziecko coraz bardziej się rozwija ,
    nawiązuje coraz lepszy ze mną kontakt ta miłość jest coraz większa. Daj sobie i
    swojemu dziecku czas. Uwierz mi będzie dobrze.
    Pozdrawiamy
    Ewa i Maciuś (19.11.2003)

    Ostatnie fotki
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10439388&a=11943162
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18228&grupa=0&kat=15&a=ewetka76
  • 28.04.04, 23:17
    cześć,
    Jeśli nie będziesz chciała zatrzymać dziecka, odezwij się na moje GG 4125335
    to Ci pomogę
    Co prawda będę miała swoje ale z dwoma taż damy radę
    Pozdrawiam
  • 29.04.04, 12:15
    Może ta historyjka Ci pomoże. Współczuję Ci, że nikogo nie masz przy sobie, bo
    Ty napewno chcesz Tego dziecko. My ludzie jesteśmy tacy
    bezwzględni....dlaczego?
    pozdrawiam, czerwcóweczka, jola

    ANIELSKIE DZIECIĘ

    Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś dnia
    zapytało Boga:
    - Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro
    jestem takie małe i bezbronne?

    - Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie. On będzie na ciebie
    czekał i zaopiekuje się tobą.
    - Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i
    uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym?

    - Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego
    dnia. I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.

    - A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam
    języka,
    którym posługują się ludzie?

    - Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek
    słyszałeś, i z wielką cierpiwością i troską będzie uczył Cię mówić.

    - A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?

    - Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.

    - Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?

    - Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem

    - Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.

    - Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie
    wrócić,
    chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie.

    W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i
    Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:

    - O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego
    anioła.

    - Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał: "Mamusiu".

  • 02.05.04, 18:08
    Korog, napisałam do Ciebie kilka dni temu na gg i do tej pory nie mam
    odpowiedzi. Dlaczego? Czyżbyś się rozmyśliła?

    Rita
  • 03.05.04, 13:51
    Cześć
    Sorry ale nie dostałam żadnej wiadomości.
    Jeśli możesz to napisz jeszcze raz
    A ja napewno się nie rozmyśliłam
    Jestem z tobą
    Pa Pa
    Czekam na wiadomość
  • 05.05.04, 12:04
    Pisałam już do Ciebie na gg kilka razy i zero odzewu. Nie wiem, dlaczego.
  • 29.04.04, 16:58
    Postanowiłam do Ciebie napisać, bo sama przeżywałam to samo. Wiem, że okropnie
    się z tym czujesz i nie wiesz co zrobić. Moja ciąża taż była przeze mnie
    niechciana. To, że byłam po ślubie i studia taż miałam już za sobą nie
    poprawiały mi nastroju. Czekałam praktycznie tylko na dziecko. No i narodziło
    się! Cały czas czekałam na moment, kiedy moja miłość do niego wybuchnie i
    wszystko będzie już dobrze. Niestety miesiące mijały, a moje uczucia nie uległy
    zmianie. Oczywiście opiekowałam się synkiem jak umiałam najlepiej. Dużo
    musiałam poświęcić dla jego zdrowia i niczego mu nie brakowało........ oprócz
    mojego szaleństwa na jego punkcie. Bardzo cierpiałam, ale zupełnie nie
    wiedziałam co mam począć. Minęło pół roku i nagle wszystko się zmieniło. Teraz
    mój synek jest już przedszkolakiem i nie wyobrażam sobie, że mogłabym kochać
    kogoś bardziej od niego. Często zastanawiam się jednak, czy nie zrobiłam nu
    jakiejś krzywdy na tle emocjonalnym. Czy byłby inny, gdybym od urodzenia
    okazywała mu więcej czułości i miłości, na którą zdecydowanie i bezspornie
    zasługiwał? Nie wiem. Teraz staram się nadrobić stracony czas, ale czy to
    możliwe?
    Moja rada dla Ciebie to, staraj się myśleć pozytywnie (pokocham moje dziecko
    zaraz albo trochę później, ale w końcu je pokocham), jeśli jesteś odważna idź
    do psychologa, albo porozmawiaj ze swoim ginekologiem - to może być depresja,
    na którą są sposoby.
    I na koniec: Twoje dziecko, to jedyna osoba, która będzie Cię kochać
    bezwarunkowo i nigdy nie oceni w kategoriach zewnętrznych (za gruby brzuch,
    obwisły biust, itd.).
    Czy taki KTOŚ nie zasługuje na odwzajemnienie uczuć?!
  • 03.05.04, 15:03
    czarodziejski_dywan napisała:

    > Pamiętam Ritę z wątków adopcyjnych. I sama nie wiem, co o tym myśleć...


    rita ty chyba jestes pie....ta
  • 01.05.04, 22:46
    rito! nie czuj się winna, że nie czujesz nic do dziecka. jak sama piszesz ono
    się jeszcze nie urodziło i jest mu dobrze ciepło i bezpiecznie, a ty dla niego
    jesteś najlepszą mamą. Pewnie, że są dziewczyny, które od początku cieszą się i
    czekają na narodziny, i takie, które znalazły się w trudnej sytuacji myślą o
    dziecku jako o źródle wszystkich trudności, boją się. A są i takie, którym
    cięzko jest pokochać "brzuch", bo ich wyobraźnia nie daje im widzieć w "brzuchu
    dziecka", jeśli wiesz o co mi chodzi, ale naprawdę to że nie czujesz nic
    do "brzucha", a może nawet żal do niego nie przesądza, że będziesz dla niego
    złą matką, a będziesz najlepszą, właśnie dlatego, że jego własną.
    Najtrudniejsza nawet sytuacja może się zmienić w okamgnieniu, niewiele piszesz,
    co jest twoim problemem, czy kiepska sytuacja finansowa? brak wsparcia ze
    strony rodziny, ojciec dziecka ... nie taki jakiego byś sobie życzyła? to
    wszystko bzdura, pracę się ma albo się traci, kiedy dziecko się urodzi napewno
    znajdzie się wielu, którzy ci pomogą, a ojca zakładając, że jest najgorszy i że
    nie chcesz go widzieć, możesz nie oglądać, a może za parę lat będziesz mu
    wdzięczna ze podarował ci taki skarb. jeśli ty masz co jeść i nie pada ci na
    głowę to i dziecku nie będzie a ono na początek naprawdę niewiele potrzebuje
    tylko ciebie i cycka, a to nie kosztuje, dzieci tak szybko rosną czas tak
    szybko płynie, za parę lat na pewno będziesz mu mogła dać więcej niż teraz, co
    będziesz myślała, jesli wtedy go przy tobie nie będzie? Każdego dnia będziesz o
    nim myślała i tęskniła, nawet jeśli teraz myslisz o nim z niechęcią, dlatego
    zrób wszystko, żeby je zdrowo urodzić, i zatrzymać przy sobie, a miłość
    przyjdzie z czasem, największa na swiecie

    w rodzinie męża jest adoptowane dziecko, dziewczynka 2 i pół roczku, ile razy
    ją widzę to jest mi jej szkoda, to że jej rodzona matka nie chciała, myślę że
    będzie ją bolało przez całe życie, dwa że jest chowana w prawie że wojskowym
    drylu i dyscyplinie, adopcyjna matka robi wszystko, żeby pokazac całemu światu
    jaka jest "wzorowa" i jak to jej dziecko na głowę nie wejdzie, niestety jego
    kosztem. i niby ma zabawki i buciki, ale niestety jakoś nie czuję tego
    matczynego serca, bo ono jest jedno na świecie, więc zrób wszystko, żeby być
    najlepszą mamą a ONO odpłaci ci tysiąckrotnie,
    pozdrawiam
    jeśli będziesz chciała napisz na priv
  • 02.05.04, 00:55
    Rito !
    Przeraziło mnie tych kilka wypowiedzi w stylu " to oddaj je do adopcji" , "
    trzeba było myśleć wcześniej", itp. Tyle w tym agresji, że myślę, że ich
    autorki same powinny udać się na psychoterapię i szczerze współczuję ich
    dzieciom. To zwykła ignorancja w dziedzinie emocji kompletny brak
    współodczuwania.
    Wiele jeszcze może się zmienić. Narodziny są przełomem. Nie jesteś jedyną
    kobietą, która ma wątpliwości co do swojej miłości macierzyńskiej. Wiele kobiet
    dopiero po jakimś czasie po porodzie może powiedzieć z ręką na sercu "kocham
    swoje dziecko". Myślę, że tym bardziej Ci trudno, bo jesteś sama i nie masz z
    kim dzielić swoich uczuć. Wtedy trudno je zdefiniować, trudno się w nich
    odnaleźć. Poza tym każda z nas, nawet mająca partnera boi się tej wielkiej
    zmiany jaką są narodziny dziecka, szczególnie jeśli jest ono nie planowane.
    Nie chcę nic Ci doradzać, ani przekonywać, że to się na pewno zmieni, bo chyba
    nie tego potrzebujesz. Myślę, że potrzebujesz raczej akceptacji dla swoich
    obecnych odczuć, kogoś kto powiedział by Ci, że to co czujesz nie jest czymś
    godnym potępienia i że może się zmienić, albo nie, że nic nie będziesz musiała
    robić na siłę. Jeśli Ci to pomoże to ja chętnie przekazuje Ci właśnie te słowa.
    Jeśli potrzebujesz wsparcia polecam stronę Fundacji "Rodzić po Ludzku" i za
    razem Poradni psychologicznej dla kobiet w ciąży i matek małych
    dzieci "Początek" - www.rodzicpoludzku.pl
    Znajdziesz tam informację o telefonie wsparcia dla kobiet w ciąży.
    Jeśli będziesz tego potrzebowała nie wahaj się z niego skorzystać, otrzymasz
    tam wsparcie niezależnie od tego co będziesz czuła, i jaką podejmiesz decyzję
    odnośnie przyszłości
    Pozdrawiam
    Kasia
  • 03.05.04, 15:47
    risa1 napisala:

    >ide zwymiotowac. az mnie zamulilo z wrazenia...
    >wspolczuje kobieto. modl sie o zdrowie bo o rozum za pozno.
    >o skoncz juz podbijac watek bo zrobil sie niesmaczny!!!!!!!!!

    a moze zmienic nazwe forum na "chciana ciaza"? bo jak widze wypowiadac sie tu
    moga tylko osoby chcace miec dziecko, inne znajda tu tylko.... no wlasnie.
    za kogo ty wlasciwie sie uwazasz? mamusia roku?

    powiedziec ze brakuje tu tolerancji to malo.

    pyrtol : nie chodzi o to ze chcialam zszokowac. po prostu chcialam sie wygadac,
    a wydawalo mi sie ze to dobre miejsce. dzieki za zrozumienie.

    nie chcialam tej ciazy, myslalam o tym wczesniej, ale nie wyszlo, wiec czy zle
    jest to ze po prostu nie zmienilam zdania? pozatem: nie brzydze sie ludzmi tylko
    soba. obrzydzenie wywoluje we mnie mysl ze mnie to tez czeka. i mysl o tym co
    mam w brzuchu.

    co do adopcji to mi juz wszystko jedno, bo wtedy odwroci sie ode mnie rodzina i
    facet, wiec tak czy siak jest zle i nic tego nie zmieni.ale to nie moja wina,
    wiec z jakiej racji mam cierpiec, i jeszce kochac tego kogo nie chcialam? jestem
    w srodku jakiegos chorego koszmaru, a wszyscy sie ode mnie odwrocili. ludzie
    ktorzy nie maja pojecia o czym mowie mnie osadzaja, przykre.
    ha. w ciazy nie mozna pc i palic? to moze zaczac w takim razie cpac albo od razu
    sie powiesic? ja o ciaze nie prosilam, nie czuje sie do niczego zobowiazana.

    szacunek dla bursz, bzeebze i kasiek_73. w przeciwienstwie do innych
    wywolujacych tylko skoki cisnienia, te posty zapadaja w pamiec
  • 05.05.04, 12:35
    Jak by Ci to... smile
    Tez o ciaze nie prosilam, jakims cudem mimo zabezpieczen zaszlam, gin
    stwierdzil ze "to niemozliwe", ja po zrobieniu testu stwierdzilam to samo (choc
    nieco mniej cenzuralnie tongue_out ) zreszta rozjazd terminow jest niezly: wg OM 2
    listopada, wg USG 25 lub 28 listopada (za kazdym razem gin mowil co innego tongue_out)
    I badz tu kobieto madra smile
  • 05.05.04, 14:18
    A to w ogole sa takowe? smile)))
  • 05.05.04, 15:30
    Czesc
    Ja Cie nie osadzam, zrobilo mi sie przykro, ze tak pisalas o swoim dziecku tzn
    rozumiem ze go nie kochasz, ale przeciez nie chcesz mu zrobic krzywdy tym
    piciem czy paleniem, bo jesli ono urodzi sie chore, to bedziesz cierpiec nawet
    jesli go nadal nie pokochasz. Nie wiem co przezywasz, jesli chcesz sie wygadac
    to tu jest dobre miejsce na to, dziewczyny przezywaja rozne stany wlacznie z
    niekochaniem dzidziusia. Nikt Cie nie zmusi do kochania, jesli masz rodzine
    ktora pragnie dziecka to i tak masz szczescie w przeciwienstwie do autorki
    postu. Moze Twoje uczucia sie zmienia po porodzie, tego teraz nie mozesz
    wiedziec. Zareagowalam na Twoj post jak zareagowalam bo wydawal mi sie taki
    nieprzyjemny, ton w jakim opisalas swoje uczucia nie wskazywal na to ze szukasz
    wsparcia tylko chcesz nasz zaszokowac szczegolnie tym piciem i stosunkiem do
    innych kobiet w ciazy. Byl pelen nienawisci, tak go odebralam. Jesli nie takie
    byly Twoje intencje to przepraszam. Wiem ze sa niechciane ciaze i niechciane
    dzieci, ale moze jest jakies wyjscie z Twojej sytuacji. Adopcja to dobry
    pomysl, choc jak mowisz rodzina sie od Ciebie odwroci. Mam nadzieje ze dzidzius
    jest zdrowy i ze nie bedziesz mu swiadomie szkodzila, bo to przeciez tez nie
    jego wina ze jest w Twoim brzuchu no nie, wiec mimo ze go nienawidzisz to nie
    masz prawa mu odbierac szansy na zdrowe zycie ( i nie pisze tu o jednym piwie,
    tylko o upijaniu sie na umor, zeby mu zaszkodzic). Mam tez nadzieje ze spotaksz
    sie z wiekszym zrozumieniem z naszej strony.
    Ola
  • 05.05.04, 19:21
    uwazam sie za normalna kobiete i ........ sie szanuje.
    niema sensu podbijania tego watku bo zaczyna sie robic zalosny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.