od którego tyg ciązy dziecko ...

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • gdzies przeczytalam że współczesna medycyna daje mozliwosc przezycia dziecka urodzonego przedwczesnie nawet w 21 tyg ciazy. wydaje mi sie to nie realne a na pewnio nie w Polsce. Jaka jest wasza wiedza na ten temat, w którym tyg ciaży dziecko ma szanse na przezycie?
    • 09.03.11, 10:48 Odpowiedz
      megi... szanse maja dzieci od 26 tygodnia.... ale duza ich czesc jest dotknieta dzieciecym porazeniem mózzgowym!!! np. w Holandiii dzieciaki urodzone do 24 tyg ciazy nie sa wogole ratowane!
    • 09.03.11, 10:50 Odpowiedz
      Ja słyszałam, że od ok 25-26 tygodnia. Ale po co się nad takimi rzeczami zastanawiać? Choduj ciążę i się nie przejmuj takimi rzeczami.
    • 09.03.11, 11:53 Odpowiedz
      23- 24 tc na pewno. 21 tc ? no może i ma szanse na przeżycie- pytanie tylko jak długo pożyje i jakie będą tego konsekwencje jeśli się uda. W UK aborcja jest dozwolona do 24 tc właśnie z tego względu,że uważają,że od 24 tc są już w stanie z dużym powodzeniem uratować wcześniaka.
      --
      Muszę nad nią dopiero pomyśleć smile
      • 09.03.11, 12:21 Odpowiedz
        posh_emka napisała:

        > W UK aborcja jest d
        > ozwolona do 24 tc właśnie z tego względu,że uważają,że od 24 tc są już w stanie
        > z dużym powodzeniem uratować wcześniaka.

        To jest właśnie coś, co mnie zwala z nóg: 23-tygodniowy + 6 dni płód można zabić w majestacie prawa, a minie tylko jeden dzieć i już mamy 24 tygodnie i walczymy o to dziecko i wydajemy tysiące funtów, żeby uratować.
        Czy ktoś mi to może wyjaśnić?
        • 09.03.11, 20:42 Odpowiedz
          No tak- ale walczy się o te "dzieci" o które rodzice chcą żeby walczyć. Ci co nie chcą mieć dzieci z różnych powodów mają prawnie zapewniony dostęp do aborcji. Na tym polega "sprawiedliwość" systemu.
          Dla jednych płód 23 tygodniowy to tylko płód dla innych już dziecko- nie moja sprawa jakie kto ma sumienie i jakich wyborów dokonuje- nie nam to sądzić.

          Nie tak dawno temu był program właśnie odnośnie tej kwestii i wiesz co..... lekarze ratują takie wcześniaki, a potem jako już starsze dzieciaki i osoby dorosłe zostawione są same sobie. Wypowiadały się takie osoby co są takimi wcześniakami z ciężkimi upośledzeniami różnego rodzaju- państwo oprócz zasiłków dla osób niezdolnych do pracy (ujmę to tak najprościej) nie zapewnia im już żadnej bardziej specjalistycznej opieki zdrowotnej od 16-tego roku życia bodajże. I gdzie w tym sens....

          --
          Muszę nad nią dopiero pomyśleć smile
          • 09.03.11, 22:51 Odpowiedz
            Widziałam w życiu troje całkiem zdrowych dzieci urodzonych ok. 25 tygodnia z wagą ok. pół kg.
            • 09.03.11, 23:05 Odpowiedz
              To miałaś szczęście,że widziałaś te którym się poszczęściło. Trzeba jednak pamiętać,że czasami jak dziecko jest urodzone w 25 tc to wiek tej ciąży liczony jest od pierwszego dnia ostatniej miesiączki więc może się zdarzyć,że faktyczny dzień ciąży może być starczy- wystarczy,że się cykl skrócił- i to już nie jest 25 tc........
              --
              Muszę nad nią dopiero pomyśleć smile
    • 09.03.11, 11:59 Odpowiedz
      W Uk ratuje sie od 24 tyg. Jesli nie mialo podanych sterydow wczesniej na rozwoj pluc ma 50% szans na przezycie. Wlasnie w tamtym tygodniu sluchalam audycji w radio i wiele osob twierdzi, ze lepiej byloby nie ratowac takich dzieci z powodu olbrzymych uposledzen. Wypowiadaly sie matki, ktore urodzily 25/25/26 tyd dzieci i przyznaly, ze gdyby wiedzialy z czym beda te dzieci musialy zyc wolalyby, zeby lekarze podjeli inne decyzje.
      Sa jednak historie bardzo pozytywne i dzieci urodzone tak wczesnie sa zdrowe, wymagaja rehabilitacji, ale rozwojem nie odbiegaja od tych urodzonych w terminie.
      Ponoc dzieci urodzone od 34 tyg maja taka sama przezywalnosc jak urodzone w terminie i rowniez ilosc dlugoterminowych komplikacji jest stosunkowo niewielka. Tak czy inaczej miejmy nadzieje, ze nasze wytrwaja do terminu!

      --

      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;13;125/st/20110625/dt/5/k/63d9/preg.png
      • 09.03.11, 12:38 Odpowiedz
        Kubuś urodzony w 32tc z wagą 2420 dziś zdrowy 6 latek ale mieliśmy piękna wagę i dużo szczęścia.Miałam wcześniej podane sterydy oddychał sam.
        Jest jakiś podział chyba do 28 tc potem miedzy 28 a 32 i po 32 w każdym następnym większe szanse na zdrowe życie.Wszystko też zależy od przyczyny porodu i stanu dziecka znam historie dzieci takich z 25 czy 26 zdrowych ale i takich urodzonych po 30 a w dużo gorszym stanie.
    • 09.03.11, 14:17 Odpowiedz
      Na pewno od 26 tc mają szansę na przeżycie, ale musi być dobry szpital z dobrym sprzętem. Moja koleżanka urodziła właśnie w 26 tc, córeczka jest w b. dobrym stanie jak na tak skrajne wcześniactwo. Ma tylko niedosłuch i trochę problemów endokrynologicznych, ma prawie 2 latka, sama chodzi, je, reszta jest ok.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/km5si09k96as372m.png
      ----------------
    • 09.03.11, 19:40 Odpowiedz
      moje z 27 tygodnia trzyma się nieźlesmile
    • 09.03.11, 20:27 Odpowiedz
      Moja córka z 31 tc (1100g) leżała w szpitalu inkubator w inkubator z dziewczynką z 24 tc urodzoną z wagą 500g. Kiedy miała pół roku spotkałam ją i jej mamę w przychodni, mała ważyła wtedy 3300g. Poza niską wagą ponoć nic jej nie dolegało, ale taka sytuacja to raczej wyjątek.
      • 09.03.11, 20:36 Odpowiedz
        Sa wczensiaki-cuda z 22 tc ktore zyja. Wczesniactwo to loteria albo mozna wyjsc z niej calo, albo z malymi uszkodzeniami albo z wiekszymi albo wogole nie wyjsc. Moj synek walczyl 3 mc. Sa dzieci 500gramowe ktore zyja ale ich zycie jest ciezkie nie jedza nie oddychaja samodzielnie, na wczesniakow czycha wiele niebezpieczenstw. Mam sie udalo wyjsc w miare dobrze choc nigdy nie wiadomo co jeszcze wyjdzie w praniu.
        --
        Kasia, mama Kacperka 30/31tc 890 gram.
        • 09.03.11, 21:14 Odpowiedz
          W US nie ratuje sie dzieci ponizej 500g. W PL zaden przepis nie okresla, kiedy odstepuje sie od ratowania.Chyba, ze ostatnio sie cos zmienilo. Na Karowej widzialam wczesniaka z 22/23 tc. Bylam przy operacjach dzieci z waga 450g , 560g i 640g ( razem z obrzekami ). U tego ostatniego byla to dodatkowo operacja kardiochirurgiczna. Totalny hardcore, na zasadzie 'robimy i sp****',jak najdalej'.
          I to wszystko w Polsce...Najczesciej sa to tak zwane 'cuda medycyny'. W zyciu nie chcialabym byc takim 'cudem' ani nie skazalabym na to wlasnego dziecka.
          Pol biedy jak dziecko urodzi sie bez wad towarzyszacych i nie dotkna go powazniejsze powiklania. Bedzie sie spokojnie 'hodowal' w inkubatorze. Wylewy do OUN, retinopatia to stantard. Ale jak dojda powiklania wielonarzadowe to juz jest tylko sztuka dla sztuki.
      • 10.03.11, 10:21 Odpowiedz
        IMO w wieku 6 m-cy o rozwoju dziecka da sie powiedziec b niewiele-tym bardziej wczesniaka.
        Porazenia diagnozuje sie dopiero gdy odruchy noworodkowe-te podkorowe zanikaja, uposldzenia jeszcze pozniej.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/svch0tc70yd7tpfe.png
        • 10.03.11, 10:28 Odpowiedz
          Zazwyczaj ratuje sie dzieciatka od 24tc i 500g, ale jak dziecko mniejsze a probuje oddychac-to tez sie ratuje-bo dlaczego lekarz ma takie decyzje o nieratowaniu podejmowac. Szanse 50% przezycia maja tak okolo 26tc, a z tego bez uposledzen tez okolo 50%
          Po skonczonym 31tc szanse na zdrowe dziecko sa juz znacznie wieksze.
          A jeszcze wieksze po skonczonym 34tc.
          Wzne tez z jakiego powodu nastapil porod przedwczesny i co sie dzialo w macicy/jakie dziecko mialo warunki rozwoju. Wszelkie niedotlenienia/zakazenia-pogarszaja rokowanie.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/svch0tc70yd7tpfe.png
    • 09.03.11, 21:04 Odpowiedz
      Szanse na przezycie a szanse na jak najlepsze zycie to jednak roznica. Im wczesniej urodzone dziecko tym wieksze problemy czesto powazne i na cale zycie. Mam dwoje dzieci, mlodsze z 29 tyg. 1300g niestety musialo przyjsc na swiat wczesniej z powodu wypadku jakiemu uleglam, ale bylo zdrowe, problemow w zasadzie nie bylo, inkubator, oddychac sam zaczal po 12h, karmiony moim mlekiem przez rurke, pozniej piers, rosl, nie wymagal rehabilitacji a dzis to 3.5 latek, ktorego nikt o wczesniactwo nawet nie podejrzewa. Swietni fachowcy - lekarze oraz pilegniarki/rze ktorzy wiedzieli co robia, ale nie wszyscy sa w takiej sytuacji. Inkubator to nie macica - im dziecko jest dluzej w brzuchu tym lepiej dla niego.
    • 09.03.11, 23:01 Odpowiedz
      Właśnie oglądam program na temat skrajnego wcześniactwa BBC Two- dzieci urodzone w 23 tc. Na 100 tylko 9 przeżywa z czego dla sześciu z nich przeżycie oznacza bardzo poważne kalectwo, i TYLKO dla jednego z pozostałej trójki normalne życie bez skutków tak wczesnego urodzenia się.
      Jest dziewczynka około 10 letnia urodzona w 23 tc- ma problemy fizyczne, jedną nerkę.
      Kolejna dziewczyna- już osoba dorosła taki właśnie wcześniak- jej wypowiedź przed kamerą powalająca z nóg- na wózku inwalidzkim z widocznym zaburzeniem mowy (tylko jeden ze skutków wcześniactwa) wprost stwierdza- jaki jest sens takiego życia jaki ma..........
      Wstrząsające to wszystko crying
      --
      Muszę nad nią dopiero pomyśleć smile
      • 10.03.11, 10:06 Odpowiedz
        A gdybyś była mamą takiego wcześniaka, siedziała przy jego inkubatorze, patrzyła na niego, to zdecydowałabyś się, żeby go nie ratować? Wiedząc, że choć jedno dziecko na 1000 ma szanse być zupełnie zdrowe? Ja bym walczyła jak lew o jego życie. Nie obchodziłoby mnie w tym momencie, że statystyki dają mu małe szanse. Ja też miałam bardzo małe szanse, że moje dziecko ułoży się w trakcie porodu w taki nietypowy sposób - a jednak. Od tej pory wiem, że statystyka może mnie w ogóle nie dotyczyć.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/km5si09k96as372m.png
        ----------------
        • 10.03.11, 11:16 Odpowiedz
          kotkowa napisała:

          > A gdybyś była mamą takiego wcześniaka, siedziała przy jego inkubatorze, patrzył
          > a na niego, to zdecydowałabyś się, żeby go nie ratować?

          Ja bym się raczej zdecydowała nie ratować, zależy od konkretnego przypadku.
          --
          www.pajacyk.pl/
        • 10.03.11, 12:50 Odpowiedz
          Nie przyrównuj wcześniactwa do ułożenia dziecka w macicy.
          Co do ratowania dziecka- teraz nie będę gdybać bo po co.
          --
          Muszę nad nią dopiero pomyśleć smile
          • 10.03.11, 12:58 Odpowiedz
            Pisałam o statystyce, że przekonałam się jak się ma statystyka do życia. Zawsze ten 1% może trafić na Ciebie.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/km5si09k96as372m.png
            ----------------
            • 11.03.11, 13:37 Odpowiedz
              Tylko większe masz prawdopodobieństwo,że jednak nie trafi na ciebie- statystyki robią swoje.
              Tylko i wyłącznie z własnych pobudek "bo chcę mieć dziecko" nie walczyłabym jak lew o to, żeby skazać to dziecko na wegetację. Wszystko fajnie pięknie jak ktoś mówi,że opiekuje się takim dzieckiem, kocha je nad życie- nie wątpię,że tak jest- ale nasuwa się pytanie- jak to dziecko cierpi, ile go takie "życie" kosztuje no i najważniejsza kwestia- dopóki są rodzice dopóty dziecko zadbane i kochane- co potem z takim dzieckiem jak już rodziców nie będzie ? wegetacja w jakimś domu opieki- gdzie wiadomo jaka to "opieka"....
              Wiesz miłość to nie tylko trzymanie kogoś na siłę przy życiu.
              --
              Muszę nad nią dopiero pomyśleć smile
        • 10.03.11, 21:41 Odpowiedz
          kotkowa napisała:

          > A gdybyś była mamą takiego wcześniaka, siedziała przy jego inkubatorze, patrzył
          > a na niego, to zdecydowałabyś się, żeby go nie ratować? Wiedząc, że choć jedno
          > dziecko na 1000 ma szanse być zupełnie zdrowe?

          A ja nie wiem co bym zrobiła.
          Na pewno nie mogę bezwzględnie powiedzieć "tak, chciałabym ratować" bo wszystko zależy okoliczności. Są sytuacje, w których ratowanie dziecka to jego pewne kalectwo, niekiedy wegetacja. Takie pytania są bezsensowne bo zbyt ogólne, to raz. A dwa - tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono.
          Wiem jedno - gdy leżałam na patologii w 25tc zagrożona porodem przedwczesnym- ogarniał mnie paniczny strach, by córka się jeszcze nie rodziła. Wtedy też przez myśl głowę przeszłą mi myśl, że NIE chciałabym, by żyła w cierpieniu.

          --
          Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... smile
          Mój blog artystyczny
    • 10.03.11, 08:14 Odpowiedz
      moja córka urodziła się w 29 tc, z wagą 1000 gr;
      dziś skończyła 4 latka, chodzi do przedszkola, pyskuje i rozrabia jak wszyscy jej rówieśnicy; z wcześniactwa pozostała jej drobna budowa ciała i lekka niedowaga, reszta jak najbardziej w porządku;
      wychodzenie z wcześniactwa nie jest ani łatwe ani przyjemne, wymaga wiele wysiłku, ale z wcześniaków które znam nie tylko moja córka nie wykazuje żadnych deficytów w porównaniu z rówieśnikami, więc z całą pewnością wcześniaki mają szansę na normalne zdrowe życie;
      a o ew. konsekwencjach wcześniactwa decyduje nie tyle tydzień ciąży, co stan w jakim dziecko się urodziło - z córką na sali w drugim inkubatorku długo leżał chłopczyk urodzony w 35 tc. - większy wagowo, bardziej rozwinięty, ale niestety z wylewami i ciągłymi problemami z oddychaniem; my opuszczaliśmy szpital po 3 miesiacach, on ze swoją mamą pozostał tam na całe następne 2 miesiące.
    • 10.03.11, 10:00 Odpowiedz
      www.bbc.co.uk/iplayer/episode/b00zf9vg/23_Week_Babies_The_Price_of_Life/
      bardzo wzruszajacy film bbc o wczesniakach, dla dziewczyn, ktore mowia po angielsku.

      --

      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;13;125/st/20110625/dt/5/k/63d9/preg.png
    • 10.03.11, 13:56 Odpowiedz
      27tc, 960gr, poród wywołany infekcją, córcia nie przeżyła.
    • 10.03.11, 16:03 Odpowiedz
      Poznałam dziewczynę, która urodziła w 23tc. Dziecko przeżyło, ma teraz 4 lata i jest zdrowe choć w tyle w stosunku do rówieśników, np. jeszcze nie mówi i sika w pieluchy.
      --
      Córeczka lipiec 2007
      Córeczka marzec 2011
      • 10.03.11, 20:42 Odpowiedz
        czyli moze byc uposledzone...
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/svch0tc70yd7tpfe.png
        • 10.03.11, 20:52 Odpowiedz
          moja bratowa urodziła w sierpniu córkę w pierwszym dniu 24 tc (z wagą niecałe 700gram)
          mała nie miała ŻADNYCH komplikacji, nie miała wylewów (co u tak skrajnych wcześniaków jest częste), problemów z jelitami, zaczęła sama szybko oddychać (bez pomocy maszyn), żadnych problemów z oczami
          dziś waży prawie 5 kg, ma się świetnie, uśmiecha się, ładnie je, nie wymaga żadnej rehabilitacji (poza niewielką stymulacją ruchową, ale to tak w ramach rozwoju)
          lekarze mówią,że to cud i że takie przypadki zdarzają się niezwykle rzadko
          mamy nadzieję,że w przyszłości nic nie wyjdzie i że będzie się nadal ładnie rozwijała smile
          --
          One O'Clock Jump
          A Message
          • 11.03.11, 00:46 Odpowiedz
            batutka napisała:

            > moja bratowa urodziła w sierpniu córkę w pierwszym dniu 24 tc (z wagą niecałe 7
            > 00gram)
            > mała nie miała ŻADNYCH komplikacji, nie miała wylewów (co u tak skrajnych wcześ
            > niaków jest częste), problemów z jelitami, zaczęła sama szybko oddychać (bez po
            > mocy maszyn), żadnych problemów z oczami
            > dziś waży prawie 5 kg, ma się świetnie, uśmiecha się, ładnie je, nie wymaga żad
            > nej rehabilitacji (poza niewielką stymulacją ruchową, ale to tak w ramach rozwo

            I wlasnie ..... Jezeli problemem jest 'tylko' wczesniactwo to przyszlosc jest bardziej optymistyczna. Ale jezeli rodzi sie z choroba, to juz wiadomo, ze bedzie ciezko.
            Wiadomo,ze jak rodzi sie skrajny wczesniak to nikt nie zastanawia sie czy ratowac go czy nie. Podejmuje sie akcje reanimacyjna. Jak pojawia sie choroba, to sie ja leczy.
            Np. niedroznosc jelit, jest czestym problemem wczesniakow. I nikomu nawet przez mysl nie przejdzie, zeby odstapic od leczenia. Pojawia sie wodoglowie - zakladamy zastawke. Ale czesto dochodzi sie do takiego momentu, kiedy leczenie staje sie uciazliwa terapia. I tu juz trzeba podjac decyzje . Ratujemy na sile czy odstepujemy ...

            Ja urodzilam sie w 32 tyg. Moim jedynym problemem byla niewydolnosc oddechowa. Spedzilam w szpitalu 2 mc.
            • 11.03.11, 01:27 Odpowiedz
              aurinko5 napisała:

              > batutka napisała:
              > Ale czesto dochodzi sie do takiego momentu, kiedy leczenie staje
              > sie uciazliwa terapia. I tu juz trzeba podjac decyzje . Ratujemy na sile czy od
              > stepujemy ...

              I właśnie tego nie są w stanie wyobrazić sobie matki, które wspomnianej sytuacji nie przeszły. Stąd i nie da się jednoznacznie stwierdzić "ja bym chciała, by ratowano" bo nie zawsze "ja chcę" idzie w parze z prawdziwym życiem. Kilkakrotne wylewy, ślepota, upośledzenie umysłowe, wodogłowie, wada serca, gronkowiec, sepsa... Są sytuacje, o których nie da się pomyśleć pod kątem decyzyjnym - zanim samemu nie stanie się w punkcie x. Niekiedy cierpienie dziecka jest tak duże, przy świadomości że ratowanie życia temu dziecku to kwestia czasu (dni lub tygodni) - że ja chyba nie chciałabym ratować wbrew wszelkim oznakom - licząc na cud. Piszę "chyba" bo to nadal sucha teoria i am nadzieję, że nigdy nie dojdzie do konfrontacji z rzeczywistością.

              --
              Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... smile
              Mój blog artystyczny
    • 11.03.11, 05:29 Odpowiedz
      Moja koleżanka urodziła synka w 29 tygodniu. Ma DPM sad
      --
      http://www.dziecionline.pl/grafika/animowane/zabka.gif
      • 11.03.11, 08:58 Odpowiedz
        Urodziłam w 32 tc (z powodu PROM) - synek żył niecałą dobę. Ale leżałam w szpitalu z dziewczyną, która urodziła coreczkę w niepełnym 24 tygodniu ciąży - dziewczynka po wielu wizytach u lekarzy jest zdrowa jak ryba. Nie można generalizować, że od tego tygodnia to już przeżye, a poniżej to nie. Wszystko zależy od tego z jakiego powodu był tak przedwczesny poród, w jakim stanie jest dziecko, co z płuckami, itp. Wy lepiej bądźcie w tych ciążach i nie zamartwiajcie się na zapas bo to do niczego konstruktywnego nie prowadzi.
        --
        http://gify.klimacik.pl/mini/1850.gif
    • 11.03.11, 16:37 Odpowiedz
      jak już większość koleżanek pisała-nie ma reguł.
      czasem 26 tydz dziecko zdrowe, czasem po 30 tyg i nie przeżyje.
      dla mam lubiących czasem rozczulić się nad losami tych małych istotek i ich rodzin polecam lekturę historii tu zawartych:

      www.wczesniak.pl/component/content/article/42
    • 16.03.11, 13:54 Odpowiedz
      Zależy w którym szpitalu. Może w dużym klinicznym specjalistycznym ratują takie małe wczesniaki. W małym powiatowym na pewno nie uratują takiego wcześniaka przed 30 tc. Mnie lekarka powiedziała w 28 tc zagrożonej ciąży, że gdybym teraz urodziła, to dziecko nie miałby najmniejszych szans.
      • 16.03.11, 14:10 Odpowiedz
        Ale kiedy? kiedy zdecydować, że nie chce by ratowano moje dziecko???????Jak się stoi nad inkubatorem w którym leży 26 tyg. dziecko - niewydolne oddechowo, krążeniowo? W pierwszej, drugiej czy może trzeciej dobie - kiedy narządy nie podejmują pracy? Czy może wylewy III/IV stopień utwierdziłyby Was w przekonaniu,że słusznie postępujecie nie ratując życia własnego dziecka i nie skazujecie go na wegetację????????????
      • 16.03.11, 14:14 Odpowiedz
        Nie wiem który to może być tydzień ale kiedyś znajoma anestezjolog z Matki Polki powiedziała mi że najmniejsze dziecko, które uratowali ważyło 450g
    • 16.03.11, 14:13 Odpowiedz
      Wszystko zależy od tego GDZIE się tego wcześniaka rodzi. Mojej kuzynce zaczęło się odklejać łożysko i konieczne było zakończenie ciąży - więc ze szpitala Żeromskiego pędem zawieźli ją do kliniki na Kopernika (to był Kraków), tam zrobiono cc i zajęto się dzieckiem. Było maciupeńkie - nie ważyło nawet kilograma. Dziś chłopak jest trochę opóźniony w rozwoju, miał kilka operacji na uszy, chodzi do szkoły specjalnej i nawet nieźle się tam uczy - ale przede wszystkim żyje i dla swoich rodziców jest wielką radością.
      --
      - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
    • 18.03.11, 08:59 Odpowiedz
      Moja tesciowa urodzila sie w latach 50-tych, z waga 1050 kg.Nie wiem, ktory tydzien...Urodzila sie w warunkach domowych, dowiezli ja do szpitala.Miala nieliche szczescie, a co ciekawe to została sportowcem i potem uprawiała lekkoatletykę, była w reprezetnacji Polski, skończyla studia.Na zdrowie nie narzeka.Ale w tamtych czasach to chyba uchodziło za cud.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.