Dodaj do ulubionych

A moja żona to twardzielka !

09.05.04, 14:13
Zawsze lecz zęby u dentysty bez znieczulenia,generalnie nie boi się bólu.
Była
więc przekonana że urodzi bez znieczulenia ...TO przekonanie znikneło gdzieś
około 2 cmm rozwarcia - w jednej chwili zmieniła zdanie. W ciągu następnej
chwili ja musiałem przekonać anesteziologa żeby zrezygnował z imprezy
noworocznej (był 31 XII ) i natychmiast przyjechał .
Udało się i żona urodziła ze znieczuleniem i co najważniejsze z uśmiechem na
ustach. Mogła od razu zająć się dzieckiem ,jedyne utrudnienie to fakt że nie
mogła przez 6 godzin wstawać.
I najważniejsze dziecko urodziło się z hipotrofią było bardzo małe i słabe -
Profesor opiekujący się żoną powiedział nam potem że gdyby żona rodziła bez
znieczulenia poród potrawał by napewno z godzinę dłużej co dla dziecka
oznaczało by dużo mniejsze szanse.

A teraz moje zdanie Mężowie czy Faceci nie zapewniający swojej żonie
możliwości do znieczulenia to egoistyczne dupki. Kobieta niech sama decyduje
czy chce ze znieczuleniem czy bez ale niech zawsze będzi miała szanse zmienić
zdanie . Więc PRZYGOTUJ SOBIE MOŻLIWOŚĆ RODZENIA ZE ZNIECZULENIEM ,JEŚLI W
CZASIE PORODU UZNASZ ŻE DASZ RADĘ ,JESTEŚ MASOCHISTKĄ LUB CHCESZ DOZNAĆ
MISTERIUM BÓLU - ZAWSZE BĘDZIESZ MOGŁA ZREZYGNOWAC .

I nie słuchajcie nawiedzonych lekarzy - wiecie dlaczego odradzają poród ze
znieczuleniem bo dla szpitala to wydatek około 500 zł.

Pozdrawiam:

Edytor zaawansowany
  • werata 09.05.04, 15:07
    > A teraz moje zdanie Mężowie czy Faceci nie zapewniający swojej żonie
    > możliwości do znieczulenia to egoistyczne dupki
    ???
    Jak mój mąż ma mi "ZAPEWNIĆ" możliwość znieczulenia? Przecież on nie jest
    anestezjologiem. Jak może mi to "ZAPEWNIĆ"????
    Troszkę nielogiczne. Acgh, Ci wszechmocni mężowie...
    Pozdrawiam Pana anestezjologa!



  • arnikaarnika 09.05.04, 16:25
    Wystarczy umówić się z anestezjologiem że w razie czego dojedzie w kilkanaście
    minut , ew. zapłacić mu 100,- za taką gotowość.
    To Nazywam Zapewnieniem Możliwości Znieczulenia

    A jeśli masz Męża niedorajdę to nie broń go cierpiąc sama tylko zacznij
    wychowywać wink może się jeszcze da .
  • werata 09.05.04, 20:49
    > A jeśli masz Męża niedorajdę to nie broń go cierpiąc sama tylko zacznij
    > wychowywać wink może się jeszcze da .

    To raczej Ty masz żonę "niedorajdę", bo ja takie rzeczy potrafię SAMA
    załatwić wink
    A mój mąż jest z tego dumny! Nie jestem biedna kobietką, która potrzebuję, zeby
    maż za nia wszystko załatwiał. Ale rozumiem Twoje kompleksy.
  • magdalenax 10.05.04, 10:14
    Tu nie chodzi o kompleksy. kazda kobieta jest inna i innaczej znosi porod. Poza
    tym po to ma tez meza przy porodzie zeby ja wspieral przy porodzie. Mysle ze
    gdyby odjac troche emocji poporodowych z wypowiedzi mlodego tatusia to taki
    bylby wydzwiek jego wypowiedzi. Czlowiek czuje sie dumny z tego ze ma dziecko i
    pomogl swojej zonie urodzic dziecko i chce sie tym podzielic. Nie rozumiem skad
    takie nieprzyjemne odpowiedzi pod jego adresem.

    To milo ze nie jestes niedorajda ale wiele kobiet potrzebuje wsparcia swojego
    faceta bo od tego m.in. on jest przy porodzie. A jest to tez fakt ze Panowie
    nie zawsze wiedza po co tam sa i czuja sie niepotrzebni ten post moze byc dla
    nich przykladem jak w pewnych sytuacjach nalezy reagowac. Nie tylko przyszle
    mamy czytaja to forum, przyszli tatusiowie tez chociaz rzadko sie wypowiadaja.

    Pozdrawiam,
    Magda & Maluszek 16 tc
  • werata 10.05.04, 11:20
    Rozumiem poporodową euforię tatusia, jednak nadal nie daję mu prawa do
    obrażania (czyli nazywania "dupkami") tych osób na forum, które postępują
    inaczej. Byłoby milej w bardziej cywilizowany sposób wymieniać poglądy, czego
    przykładem jest, np. Twoja wypowiedź. Można to samo powiedzieć bez obrażania.

  • kasiacs 10.05.04, 11:41
    Droga Werato: a no tak, ze np. moj maz uwaza - za co go niecierpie - ze
    znieczulenie jest bezsensu. NAPRAWDE nie zartuje kiedys wyglosil mi swoja
    teorie ze jego zdaniem ze znieczuleniem nie da sie w pelni przezyc tej
    najwazniejszej chwili. Normalnie myslalam ze go zabije jak to uslyszalam i ze
    nasze dziecko bedzie od razu na wstepie pol-sierota.
    Teraz niby sie tlumaczy ze zartowal ale jak tylko cos mowie o znieczujeniu to
    zaraz jakos tak dziwnie na mnie patrzy i mowi ze widzi ze juz zdecydowalam itp.
    To chyba dlatego ze pare z naszych znajomych ktore juz rodzily opowiadaly przy
    nim o porodzie w samych superlatywach i ze to latwiejsze niz pojscie do
    dentysty. On chyba im uwierzyl i teraz ma mnie za jakas histeryczke ktora choc
    nie wie jak to boli to juz na wszelki wypadek wzywa anestezjologa.
    Ostatnio nawet ogladal jakis film dokumentalny o bolu i potem zaczal mi robic
    wyklady ze wszystko zalezy od nastawienia i ze jak sie nastawie ze bedzie
    bolalo to bedzi a jak nie to nie...

    Strasznego dupka zrobilam z mojego meza w tej wypowiedzi choc tak naprawde jast
    najkochnszy na swiecie i bardzo troskliwy cos mu sie tylko w glowie
    poprzestawialo na temat tego znieczulenia... ale ja mu to przypomne jak bedzie
    ktorejs nocy chcial pospac a maly bedzie go budzil co 5 minut to powiem mu ze
    nie docenil by dostatecznie faktu ze jest ojcem gdyby maly spal spokojnie wink

    Tak wiec ciesze sie ze sa mezczyzni ktorzy maja swoje zony za twardzielki mimo
    znieczulenia smile
    Pozdrawiam
    Kasia + Bartus 35t
  • kasiacs 10.05.04, 11:44
    werata napisała:

    > > A teraz moje zdanie Mężowie czy Faceci nie zapewniający swojej żonie
    > > możliwości do znieczulenia to egoistyczne dupki
    > ???
    > Jak mój mąż ma mi "ZAPEWNIĆ" możliwość znieczulenia? Przecież on nie jest
    > anestezjologiem. Jak może mi to "ZAPEWNIĆ"????

    Droga Werato: a no tak, ze np. moj maz uwaza - za co go niecierpie - ze
    znieczulenie jest bezsensu. NAPRAWDE nie zartuje kiedys wyglosil mi swoja
    teorie ze jego zdaniem ze znieczuleniem nie da sie w pelni przezyc tej
    najwazniejszej chwili. Normalnie myslalam ze go zabije jak to uslyszalam i ze
    nasze dziecko bedzie od razu na wstepie pol-sierota.
    Teraz niby sie tlumaczy ze zartowal ale jak tylko cos mowie o znieczujeniu to
    zaraz jakos tak dziwnie na mnie patrzy i mowi ze widzi ze juz zdecydowalam itp.
    To chyba dlatego ze pare z naszych znajomych ktore juz rodzily opowiadaly przy
    nim o porodzie w samych superlatywach i ze to latwiejsze niz pojscie do
    dentysty. On chyba im uwierzyl i teraz ma mnie za jakas histeryczke ktora choc
    nie wie jak to boli to juz na wszelki wypadek wzywa anestezjologa.
    Ostatnio nawet ogladal jakis film dokumentalny o bolu i potem zaczal mi robic
    wyklady ze wszystko zalezy od nastawienia i ze jak sie nastawie ze bedzie
    bolalo to bedzi a jak nie to nie...

    Strasznego dupka zrobilam z mojego meza w tej wypowiedzi choc tak naprawde jast
    najkochnszy na swiecie i bardzo troskliwy cos mu sie tylko w glowie
    poprzestawialo na temat tego znieczulenia... ale ja mu to przypomne jak bedzie
    ktorejs nocy chcial pospac a maly bedzie go budzil co 5 minut to powiem mu ze
    nie docenil by dostatecznie faktu ze jest ojcem gdyby maly spal spokojnie wink

    Tak wiec ciesze sie ze sa mezczyzni ktorzy maja swoje zony za twardzielki mimo
    znieczulenia smile
    Pozdrawiam
    Kasia + Bartus 35t
  • werata 10.05.04, 12:33
    ...i kobiety również są różne! Mnie rozzłoscił ten pean na cześc samego siebie,
    mimo mylącego tytułu (że będzie o żonie).
    A być może ten zgrzyt pomiędzy tytułem a treścią najbardziej.
    Pomyslałam: jak miło, ze facet pisze tak o swojej żonie. Ale po przeczytaniu
    postu okazało się, że to pean na czesć samego siebie, nie jak żona to zniosła,
    tylko jaki JA jestem wspaniały, JA załatwiłem, JA, JA, a jak inni nie zrobią
    tak, jak JA, to są dupkami.

    A teraz rzeczowo:
    1) chciałabym rodzić bez znieczulenia, ale oboje z mężem mamy jesny pogląd, ze
    jesli ból mnie pokona, to poprosimy o zzo;
    2) cieszę się, ze są mężczyźni, dla których ten moment jest równie ważny i chcą
    być z nami na sali porodowej;
    3) dziękuję, ze zwróciłaś mi uwagę na to, ze nie każda para jest zgodna co do
    podejscia do podrodu/znieczulenia; rzeczywiście w moim środowisku nie
    spotkałam sie z taką rozbieżnoscią pogladów, jak u Was. I zgadzam się:
    meżczyźni sa różni.

    Pozdrawiam serdecznie!


  • zalotnica 11.05.04, 04:17
    werata napisała:
    >Ale po przeczytaniu postu okazało się, że to pean na czesć samego siebie, nie
    >jak żona to zniosła,
    >tylko jaki JA jestem wspaniały, JA załatwiłem, JA, JA, a jak inni nie zrobią
    >tak, jak JA, to są dupkami.

    Zapewniam Cie, ze wielu mezczyzn siedzialoby bezradnie nie wiedzac co robic,
    a jednak facet potrafil zapewnic swojej kobiecie "komfort" i z tego jest dumny.
    Wiele kobiet pisze, ze szkoda im na znieczulenie 300-500 zl o czym to swiadczy
    wedlug Ciebie...?


  • madeyowa 09.05.04, 15:15
    Akurat w naszym szpitalu Wojewódzkim(Gdańsk) za poród ze znieczuleniem
    zewnątrzoponowym trzeba zapłacić samemu. Rodziłam dwa razy bez znieczulenia i
    nie było zle. Nie jestem masochistką, ale w końcu poród to fizjologia i ten ból
    ma czemuś służyć skoro natura tak to wymyśliła. Nie przeczę, że gdybym męczyła
    się godzinami to bym w końcu skapitulowała. Dlatego też, żeby łatwiej i
    szybciej mi się rodziło miałam umówioną położną. Dzięki niej pierwsze dziecko
    rodziłam 3 godziny, a drugie 1,5. Nawet nie zdążyłam się dobrze zmęczyć, a moje
    dzieci były już na świecie.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8980515&a=9986255
  • joasiiik25 09.05.04, 17:50
    Rodzilam 10 dni temu bez znieczulenia i tez z usmiechem na ustach(chociaz
    bolalo jak diabli)ale dalam rade...I JESTEM Z SIEBIE BARDZO DUMNA....to byl moj
    pierwszy porod wiec byl podroza w nieznane...dalam rade!!!


    asia mama od 10 dni
  • zalotnica 11.05.04, 04:21
    joasiiik25 napisała:

    >Rodzilam 10 dni temu bez znieczulenia i tez z usmiechem na ustach(chociaz
    >bolalo jak diabli)ale dalam rade...I JESTEM Z SIEBIE BARDZO DUMNA....to byl moj
    >pierwszy porod wiec byl podroza w nieznane...dalam rade!!!

    Dzieki wlasnie takim wypowiedziom kobiety w Polsce dlugo, dlugo
    musialy cierpiec...ale miejmy badzieje, ze UE pospieszy z pomoca.
  • judytak 11.05.04, 08:59
    zalotnica napisała:

    > joasiiik25 napisała:
    >
    > >Rodzilam 10 dni temu bez znieczulenia i tez z usmiechem na ustach(chociaz
    > >bolalo jak diabli)ale dalam rade...I JESTEM Z SIEBIE BARDZO DUMNA....to byl
    > moj
    > >pierwszy porod wiec byl podroza w nieznane...dalam rade!!!
    >
    > Dzieki wlasnie takim wypowiedziom kobiety w Polsce dlugo, dlugo
    > musialy cierpiec...ale miejmy badzieje, ze UE pospieszy z pomoca.

    powiedz mi, jakie masz prawo zakładać, że joasiiik25 kłamie?
    że tylko "robi dobrą minę do złej gry"?
    dlaczego nie wierzysz, że naprawdę się cieszy i jest z siebie dumna?

    pytam, bo ja miałam tak samo, jak ona
    (jak dotąd trzy razy)
    a mimo to nie mówię, że jesli ktoś miał inaczej
    (np. tak bardzo ją bolało, że poprosił o znieczulenie, tak się bał bólu, że z
    góry zdecydował się na znieczulenie itd.) to kłamie (histeryzuje itp.)

    pozdrawiam
    Judyta
  • zalotnica 15.05.04, 03:54
    > > joasiiik25 napisała:
    > >
    > Rodzilam 10 dni temu bez znieczulenia i tez z usmiechem na ustach(choc
    > iaz bolalo jak diabli)ale dalam rade...I JESTEM Z SIEBIE BARDZO DUMNA....t
    > o byl moj pierwszy porod wiec byl podroza w nieznane...dalam rade!!!

    > dlaczego nie wierzysz, że naprawdę się cieszy i jest z siebie dumna?

    Dumna to ja moge byc z tego jak dzieci wychowam, a nie z tego w
    jaki sposob rodzilam...a co do tego usmiechu podczas calej akcji
    porodowej, to pozwolisz, ze nie bede juz komentowac...
  • tupelo 09.05.04, 19:06
    > zdanie . Więc PRZYGOTUJ SOBIE MOŻLIWOŚĆ RODZENIA ZE ZNIECZULENIEM ,JEŚLI W
    > CZASIE PORODU UZNASZ ŻE DASZ RADĘ ,JESTEŚ MASOCHISTKĄ LUB CHCESZ DOZNAĆ
    > MISTERIUM BÓLU - ZAWSZE BĘDZIESZ MOGŁA ZREZYGNOWAC .

    A jakos jak swiat swiatem kobiety rodzily bez znieczulenia. Ja akurat mam taka
    mozliwosc zalatwienia wszystkiego, ale jakos sie nie nastawiam na zzo.
    Oczywiscie, moze sie okazac, ze bol bedzie potworny, ale coz... taki moj wybor.

    > I nie słuchajcie nawiedzonych lekarzy - wiecie dlaczego odradzają poród ze
    > znieczuleniem bo dla szpitala to wydatek około 500 zł.

    W tym roku Fundusz zwraca szpitalom 300 zl za znieczulenie. Odradzaja dlatego,
    ze: 1. trzeba wzywac anestezjologa, 2. lekarz musi caly czas nadzorowac
    przebieg porodu (a nie tylkko polozna). Wiec po prostu potrzeba wiecej ludzi, a
    oni sa leniuszki.

    Pozdrawiam i gratuluje zony-twardzielki.
  • zalotnica 11.05.04, 04:27
    tupelo napisała:
    >A jakos jak swiat swiatem kobiety rodzily bez znieczulenia. Ja akurat mam taka
    >mozliwosc zalatwienia wszystkiego, ale jakos sie nie nastawiam na zzo.
    >Oczywiscie, moze sie okazac, ze bol bedzie potworny, ale coz... taki moj wybor.

    i co, chcesz opowiadac wszystkim dookola jaka to jestes dzielna...?
    komu chcesz zaimponowac ? (juz nie powiem czym...)
  • judytak 11.05.04, 09:04
    zalotnica napisała:

    > tupelo napisała:
    > >A jakos jak swiat swiatem kobiety rodzily bez znieczulenia. Ja akurat mam t
    > aka
    > >mozliwosc zalatwienia wszystkiego, ale jakos sie nie nastawiam na zzo.
    > >Oczywiscie, moze sie okazac, ze bol bedzie potworny, ale coz... taki moj wy
    > bor.
    >
    > i co, chcesz opowiadac wszystkim dookola jaka to jestes dzielna...?
    > komu chcesz zaimponowac ? (juz nie powiem czym...)

    skąd twoje prawo zabraniania, żeby się koleżanka chwaliła, czym tylko chce?
    skąd u ciebie przekonanie, że każda, kto myśli / czuje inaczej, niż ty, jest
    nie w porządku?

    a ja się cieszę, że widać też takie postawy
    ("twardzielek", "dzielnych kobiet" czy jak to nazwać)
    bo wiem, że jest takich wiele,
    i bardzo sobie te postawy cenię :o)

    pozdrawiam
    Judyta
  • zalotnica 15.05.04, 03:57
    judytak napisała:
    > a ja się cieszę, że widać też takie postawy
    > ("twardzielek", "dzielnych kobiet" czy jak to nazwać)
    > bo wiem, że jest takich wiele,
    > i bardzo sobie te postawy cenię :o)

    ale do czego jest Ci to potrzebne...?????
  • sonnja1 09.05.04, 19:41
    Czesto pojawia sie argument, iz porod musi bolec, bo taka juz jest
    fizjologia... Nigdy nie pojme tego argumentu. Owszem, kobieta decyduje czy chce
    znieczulenie czy nie ale - jak mniemam - w oparciu o swoj prob wytrzymalosci na
    bol a nie z przekonania "bo tak bylo od zarania dziejow i tak powinno widocznie
    byc" To jakas mantra. Gdzies spotkalam sie z argumentacja "Warto odczuwac ten
    bol po to by potem odczuc naplyw ulgi gdy bol ustapi" To juz brzmi calkiem
    niedorzecznie. Idac tym tropem myslenia, dlaczego nie dajemy sobie np. usuwac
    korzenia w zebie bez znieczulenia "by potem poczuc ulge gdy bol ustapi"?
    Uwazam ze kazda kobieta ma prawo rodzic bez bolu. Chryste, mamy 21 wiek!
  • magdulka26 09.05.04, 19:55
    Ja jeszcze nie rodziłam i niewiem czy będę kiedyś chciała rodzić naturalnie czy
    ze znieczuleniem .Jeżeli w trakcie porodu dojdę do wniosku że ból jest ponad
    moje siły zapodam sobie końską dawkę hihihi(z tą końską dawką to żart)Każdy
    poród jest inny każda kobieta inaczej znosi ból ,ale skoro można mniej cierpieć
    czemu nie jestem za.POzdrawiam
  • mamulka13 09.05.04, 22:08
    Ależ to różny wątek od tego "coś tam igła w kręgosłup czyli zzo". Tam wątek
    pełen fanek zzo i tyranki dr swkrzemien, która gładzi przeciwnikow jej poglądów.
    A propos tego wątku - dziewczyny zakrzyczałyście faceta feministę. On chciał
    tylko powiedzieć, że facet powinien dbać o swoją kobietę, że powinien jej
    zapewnić możliwie największy komfort rodzenia i tyle. Czy to źle? Dla mnie
    fantastycznie. W naszej szkole rodzenia wręcz dawano tatusiom do zrozumienia,
    że służą jako komunikator między rodzącą a personelem szpitala. Generalnie nie
    jestem fanką zzo, ale gdyby mój facet czynił starania, abym miała taką
    możliwość uznałabym, że się o mnie troszczy i że w razie co, jak ja zrejteruję
    i zacznę wymiękać z bólu, nie muszę się martwić tym, czy mój mężuś uzna mnie za
    mięczaka, bo mój mężuś sam zrobi wszystko, abym nie cierpiała. Znaczy to, że
    moje cierpienie jest dla niego przykre, że nie chce abym cierpiała. Na Boga,
    czy to źle?!!! Dlaczego tak rzucamy się na niego z pazurami twierdząc, że sam
    ma żone niedojdę, bo sobie sama niezałatwiła? NO coż jeśli chciała naturalnie?!
    To chyba nie załatwiała sobie na boku czegoś, czego była pewna, że nie będzie
    potrzebować, to nielogiczne. A poza tym to żadna duma, ze jesteśmy takie
    cholernie dzielne i wszystko potrafimy same. Ja też zawsze "siama siama". Mój
    też najpierw był dumny, a teraz po prostu tego oczekuje. Dziwi się, jak czasem
    potrzebuje jego pomocy. Dajcie chłopakowi spokój. Trochę zazdroszczę jego
    kobitce. Nie masz gdzieś brata bliźniaka? Zgodzę się nawet na zzo, byle taki
    gość trzymał mnie za rękęsmile))
  • tupelo 10.05.04, 09:59
    Ja tez tak uwazam, ale mysle, ze kazda z nas ma prawo wyboru. Uwazam, ze zzo
    jest swietnym wynalazkiem i dobrze, ze jest taka mozliwosc. Ale dziwi mnie, jak
    ktos sie dziwi, ze ja akurat chce bez zzo. Nie wiem, jaki to bol, wiec dlaczego
    od razu mam go usmierzac? Moze u mnie nie bedzie tak strasznie?
    --
    L'amour, il n'y a que ca qui compte
  • azzzi 10.05.04, 10:02
    Drugim zakleciem- mantra jest "jak sie juz ma w ramionach dziecko to sie
    zapomina o bolu". A co maja powiedziec mamy ktore dziecka nie chca, a?
    I jeszcze jedno- mam wrazenie ze przekonanie ze porod musi bolec wiaze sie z
    dominujaca w Polsce kultura chrzescijanska ("w bolu/trudzie(?) rodzic bedziesz"
    czy jak to tam szlo). Mamy z terenow Ameryki Poludniowej obiekcji zadnych nie
    mialy i sie znieczulaly przed porodem rozniastymi ziolami, nie pytajcie jakimi
    konkretniej bo artykul ten czytalam dawno i nie pamietam smile
    A to ze porod ma bolec mam w glebokim powazaniu (ja wiem, ze On zartowal smile)
    masochistka nie jestem i nieczulenie jakies biore na mur.
  • zalotnica 11.05.04, 04:34
    sonnja1 napisała:
    >Chryste, mamy 21 wiek!

    po przeczytaniu niektorych postow wydaje mi sie , ze tkwimy jeszcze
    w glebokim sredniowieczu...
  • judytak 11.05.04, 09:21
    sonnja1 napisała:

    > "bo tak bylo od zarania dziejow i tak powinno widocznie byc" Gdzies
    spotkalam sie z argumentacja "Warto odczuwac ten
    > bol po to by potem odczuc naplyw ulgi gdy bol ustapi" To juz brzmi calkiem
    > niedorzecznie. (...)
    > Uwazam ze kazda kobieta ma prawo rodzic bez bolu. Chryste, mamy 21 wiek!

    ma prawo, owszem,
    ale nie ma obowiązku
    i ma też prawo, żeby nikt jej nie uważał za nienormalną, jeśli chce "rodzić w
    bólach", albo jeśli uzna, że "aż tak nie boli"

    a ja cenię sobie zakwasy po ćwiczeniach,
    nie mam problemu z bąblami po wiosłowaniu,
    cenię sobie też bóle porodowe,
    a na najmniejszy ból głowy muszę brać aspirynę

    bo ludzie są różni

    pozdrawiam
    Judyta

  • sonnja1 11.05.04, 13:45
    ma prawo, owszem,
    > ale nie ma obowiązku
    > >(..)
    >> cenię sobie też bóle porodowe,
    > a na najmniejszy ból głowy muszę brać aspirynę
    >
    > bo ludzie są różni


    *************************
    Judyto, nigdzie nie napisalam ze ma obowiazek;
    A co do kwestii akceptacji bolu przez kobiety, tak, kazda z nas jest inna,
    osobiscie jeszcze jestem przed, wiec nie mam zadnych doswiadczen, ale na
    przyklad mojej siostrze bol i jego natezenie skutecznie odebraly chec na
    posiadanie drugiego dziecka. Nawet teraz po czterech latach od porodu na
    pytanie o chec drugiego dziecka odpowiada "nigdy, przenigdy, za nic nie bede
    rodzic po raz drugi"
    W tym wypadku trudno mowic o docenianiu bolu z jej strony czy o jakimkolwiek
    pozytywnym wplywie.

    pozdrawiam
  • wieczna-gosia 11.05.04, 11:49
    iz porod musi bolec

    A ja uwazam ze musi.
    I kto twierdzi ze mozna urodzic bez bolu- klamie.
    Owszem w 21 wieku jaki mamy mozna sobie wybrac rodziaj tego bolu.

    Czy przypadkiem szwy po cesarce nie bola i nie ciagna? Czy czlowiek nie jest
    obolaly i oslabiony?
    Czy przypadkiem zanim sie dostanie znieczulenie zewnatrzoponowe- nie boli? Mam
    wrazenie ze wlasnie dlatego czlowiek sie na nie decyduje- ze boli.

    Bo porod- tak po prostu zwiazany jest z bolem- w jakiz bysmy sposob nie
    rodzili. Mozna te prawde oczywista zepchnac na skraj swiadomosci i zamowic
    sobie cc na zyczenie, ale- i tak w ktoryms momencie zacznie bolec.

    Ja osobiscie przedkladam bol porodowy plus mozliwosc wstania po 2 godzinach,
    wysikania sie i pojscia pod przysznic ponad cewnik czy koniecznosc lezenia iles
    tam czasu. Wraz ze mna rodzila dziewczyna po pierwszej cesarce- razem
    chodzilysmy po korytarzu zanim nie przyjechali mezowie, razem wlazilysmy pod
    prysznic. Nie chciala drugiej cesarki- jak widac takie dziwy zdarzaja sie i w
    21 wieku.

    A co do tzw. Wartosci porodu- porod nie jest celem lecz srodkiem. Ma byc
    skuteczny. W pelni rozumiem to ze ktos przedklada jeden rodzaj porodu nad inny-
    ja taki dziwak jestem ze bol mniej mi straszny niz igla i kroplowka a ktos inny
    woli szewik od razu i pozniej polezec z cewniczkiem. Ale "porod nie musi
    bolec"? A kogos tak uczciwie z reka na sercu nie bolalo- od poczatku do konca
    przez srodek? Czlowiek tak jest skonstruowany ze boli. Mozemy wybrac natezenie
    tego bolu, miejsce i czas wink)
    --
    gosklec@poczta.onet.pl
  • nesla 10.05.04, 08:39
    Podobnie jak kazda kobieta INACZEJ przechodzi ciaze, tak samo kazda kobieta
    znowi porod i ile porodow tyle przypadkow. Boli kazda, ale kazda ma swoj inny
    prog akceptacji bolu i nie mozna generalizowac. Facet napisal z sensem, bo
    lepiej BYC przygotowanym na ewentualnosc zaaplikowania znieczulenia, wcale nie
    trzeba z gory zakladac skorzystanie z tej mozliwosci, ale lepiej ja miec w
    zanadrzu, bo nawet jesli pierwszy porod u tej samej kobiety przebiegl szybko i
    sprawnie, to wcale nie oznacza, ze tak samo bedzie za drugim czy kolejnym
    razem.
    Ja sie boje bolu, ale na poczatek zakladam, ze urodze bez znieczulenia, nie z
    powodow jakie ktos tu wspomnial (ulga pierdoly..) ale z najzwyklejszych
    medycznych zalecen, ktore zgodnie mowia, ze znieczulenie nie pozostaje bez
    wplywu na akcje porodu i na kondycje noworodka i trzeba dobrze wiedziec CZY i
    KIEDY znieczulenie aplikowac aby nie wplynac niekorzystnie na parcie, na tetno
    dziecka i aby znieczulenie nie przynioslo wiecej szkody niz pozytku.

    Pozdrawiam
    Nesla
  • olka75 10.05.04, 12:58
    No i bravo! Ja niestety nie miałam takiego szczesciasad.Wprawdzie mąż był obecny
    przy porodzie i poprosił o zzo, to z powodów nadal dla nas niezrozumianych (za
    długo by sie rozpisywac)odmowiono mu, a raczej mnie tego jak mi sie wydaje
    należacego mi prawa do ulgi w potwornym bólu. Dodam , że chcielismy zapłacic.
    Wzamian naszpikowano mnie dalarganem, ktory łagodził bol na krotki moment i
    totalnie nic mi nie pomogał. Niestety okazało sie że powinna byc cesarka (
    dzieko było za duze w nie mogło sie ''przecisnac'', dodatkowo żle ułożona
    główka, zwołano konsylium -na cesarke za późno( pamietajmy przy zzo cięcie
    można wykonać prawie natychmiastowo i czasami przyspiesza to decyzje lekarzy),
    biegiem na zabiegowy, już prawie wogle nie słychac tętna płodu. Efekt-po
    kilkunastogodzinnych męczarniach rodzi sie dziecko, dostaje 2 punkty Apgar,
    cisza na sali , widze bladą, zrozpaczoną twarz męża, dziecko nie płacze, kątem
    oka widze jak lezy sine i bezwładne a nad nim krzata sie cała chmara ludzi,
    nikt nic nie mowi. Potem przezylismy najdłyższe 10 godzin naszego życia, kiedy
    to nasz synek lezał pod namiotem tlenowych i wracał do życia, przez 2 dni nie
    ruszał nózkami(nacpny dalarganem), no i oczywiscie miał tzw. depresje oddechową
    spowodowana tym samym cudem medycyny. Jeszcze minuta, może dwie i moje dziecko
    byłoby kaleką i tak skończyłaby sie ta wspaniała 9-cio miesieczna jego podróż(
    dadam , że ciąże przechodziłam bez jakichkolwiek komplikacji , a synek miał
    4220g, wiec jak widac sposob przebiegu ciąży, zdrowie matki nie ma az tak
    duzego wpływu na to jak przebiegnie rozwiązanie), nigdy nie mozna wszystkiego
    przewidzieć...Paradoksalnie, naszą pocieche uratowało to, że była duża i silna,
    no i ta jedna minuta....Jest teraz zdrowym i wesołym 2-latkiem, rozwija sie
    prawidłowo , nie zdaje sobie sprawy jak niewiele brakowało by...
    A ja? Ja przez 3 tygodnie nie mogłam usiąść a przez 5 krwawiłam ...
    Posumowując, nie rodziłam z zzo i NIE JESTEM Z TEGO DUMNA. Wiem co to znaczy
    ból nie do wytrzymania, ktory paraliżuje i zaciska sie jak pętla wokół szyji ,
    nie pozwala ci oddychac, odbiera nadzieje , zniewala ciało(a tu słyszysz
    stłumione głosy oddychaj bo dziecko sie udusi!).Odebrano mi nalezne mi prawo do
    rodzenia w godnosci, narażono przy tym życie mojego dziecka i moje. A mamy 21
    wiek....
    Jestem w 8 tygodniu ciązy , nie mam watpliwości...
    Pozdrawiam.
  • zalotnica 11.05.04, 04:38
    olka75, jestes bardzo odwazna...
  • indeborga 10.05.04, 14:31
    Ja jestem zdania, że każda kobieta powinna mieć swobodę wyboru jak chce rodzić.
    Poczynając od pozycji, golenia, lewatywy, na znieczuleniu kończąc. Nie bardzo
    jednak rozumiem dlaczego istnieje tak dużo fałszywych informacji na temat zzo,
    również w bardzo dobrych poradnikach o ciąży i porodzie oraz wśród niektórych
    lekarzy. Rozumiem, że tam gdzie nie stosują tego znieczulenia lub bardzo
    rzadko, personel wypowiada się o zzo niekorzystnie. Jeśli ktos chce skorzystać
    z zzo proponuję wybrać szpital gdzie wykonuje się je bardzo często np. szpital
    na Raciborskiej w Katowicach (20% znieczuleń wykonywanych w kraju). Jeżeli
    mają tak duże doświadczenie w tym znieczuleniu to ufam temu co powiedziała mi
    położna z tego szpitala, ponieważ spotykają się z wieloma przypadkami, - to co
    mówi jest więc wiarygodne. Otóż wypisałam sobie negatywne opinie dt zzo
    znalezione w poradniku i jej odpowiedzi i tak:
    - zzo powoduje częste użycie kleszczy – nie prawda, oni nawet nie mają
    kleszczy na stanie, czasem używa się ssawki ale bardzo rzadko i zależy to od
    ułożenia dziecka, a nie podania znieczulenia,
    - trzeba ciągle monitorować płód czyli leżeć – nieprawda, lezy się 20
    min. po podaniu zzo lub kolejnej dawki, żeby dobrze się rozeszło po organizmie,
    dawka którą stosują starcza na ok. 1,5 godziny,
    - wydłuża się czas parcia bo nic się nie czuje – nieprawda, stosowana
    dawka znacząco zmniejsza lub całkiem znosi ból, ale nie powoduje zaniku czucia
    w ogóle, czuje się więc parcie co jest konieczne by urodzić dziecko, fazę
    parcia skraca nacięcie krocza (o 15-20 min.), ale tam wykonuje się je wtedy gdy
    grozi pęknięcie, a nie rutynowo,
    - zawsze się nacina – odpowiedź jak wyżej.
    W opinii wielu kobiet znalezionych na forum zzo wpływa niekorzystnie na
    dziecko. Jeśli matka czuje się lepiej w czasie I fazy, może skupić się na
    prawidłowym oddychaniu, dziecko jest lepiej dotlenione i ma siłę przeć w II
    fazie, poza tym nie ma mozliwosci aby znieczulenie doszło do dziecka więc nie
    rodzi się przymulone od lekarstw i braku tlenu. Polecam wszystkim stronę
    anestezjologa specjalisty w zzo (morfeusz2001). Najlepsze są tam komentarze do
    nieprzychylnych opinii o zzo. Jeśli kogoś to nie przekonuje, nikt nikogo nie
    zmusza, nie trzeba brać zzo, ale zdecydowanie jest to najlepsze znieczulenie
    stosowane przy porodzie. Odnośnie tzw. Porodów „naturalnych” – bez znieczulenia-
    mam takie uwagi. Nie rozumiem podejścia niektórych osób do kwestii bólu, który
    jest jakoby naturalny i czemuś ma służyć, no bo natura to tak wymyśliła i na
    pewno jest to dobre. Nie wiem czemu natura akurat na mnie tak się uwzięła i od
    14 roku życia co miesiąc przeżywam „naturalny” koszmar miesiączkowy i skręcam
    się z bólu przez kilka godzin, skoro masa kobiet nie ma bóli w tym czasie.
    Natura zapewne też wymyśliła sobie, ze ludzie będą umierać z powodu wyrostka
    robaczkowego – od dawna wiadomo że jest to ewidentna pomyłka ewolucyjna.
    Człowiek od tysięcy lat usiłuje poprawić naturę i po prostu leczy się. Teraz
    mamy do dyspozycji tak wspaniały postęp w medycynie, dlaczego z tego nie
    korzystać. Gdyby nie było znieczulenia – rozumiem musze to przejść i sobie
    poradzić, ale skoro jest zzo, to żadna siła mnie nie zmusi żeby rodzić „na
    żywca”. Podziwiam wszystkie odważne kobiety, które mimo wszystko nie chcą
    skorzystać ze zdobyczy medycyny. To że wezmę znieczulenia nie znaczy, że jestem
    gorszą matką, bo nie stać mnie, żeby się dla dziecka poświęcić. Maluch nie
    potrzebuje matki ciępiertnicy, ale sprawnej kobiety, współpracującej z położną
    i mającą siłę przeć, po często wielu godzinach rozwierania się szyjki. Ja mam
    niski próg bólowy, ale ktoś kto wiele może wytrzymać też może wziąć zzo. Jedyny
    problem to te opłaty – 300 zł, ale nie biorą za poród rodzinny. Nawet jeśli
    ktoś nie chce zzo, bo myśli że wytrzyma warto zrobić sobie furtkę i omówić
    sprawę z anestezjologiem przed porodem. Niestety poród jest tak
    nieprzewidywalny, że nawet kobiety które się zarzekają, że urodzą „naturalnie”
    mogą w trakcie akcji zmienić zdanie. Lepiej mieć je w obwodzie gdyby nie można
    było już wytrzymać.
    Życzę wszystkim mamom jak najmniej bolesnych porodów.
    Ania + Alicja 30 tydz.
  • olka75 10.05.04, 17:40
    Ciesze sie, że mimo wszystko coraz wiecej kobiet jest swiadomych swoich praw
    podczas porodu i bardziej interesuje sie jego medycznymi aspektami, czego
    dowodem jesteś ty indeborga.
    Ja tez podeszłam do problemu naukowo smile.Odwiedziłam prawie wszystkie strony na
    necie poswiecone tej tematyce, czytałam prase, pytałam lekarzy, w szczególności
    chodzilo o sprawy dotyczace znieczulenia. No i podjełam decyzje, że jezeli
    bedzie to konieczne to poddam sie zzo. Wybrałam szpital(klinikę)w której
    zapeniono mnie, że oczywiscie jezeli bedę chciała to dostane zzo(odpłatnie),
    ale od razu dodano, że stosuja tutaj dalargan , ktory jest świetny(powinno było
    mnie to zaniepokoić). Instytucje tą wybrałam także ze wzgledu na to , ze pietro
    wyzej jest dobry oddział neonatologii(co sie akurat przydało). No własnie, ale
    jak widac nie tylko sam przebieg porodu jest nieprzewidywalny ale sam
    anestezjolog też...Uważam , że odmówienie mi zzo było zwykym aktem ignorancji,
    barbarzyństwa i.... głupoty. Nie wiem czy ten pan miał zły dzień, nie
    wychodziło mu w tym dniu, nie ''daliśmy mu w łape'', ale dlaczego w takim razie
    lekarze nie naciskali? Przeciez zdawali sobie sprawe , że źle sie dzieje...
    Dziwi mnnie bardzo postawa niektorych pań, które zarzekaja sie , że nie wezmą
    zzo i widza w tym cos niezwykle wspaniałego, ja go nie miałam i nie czuje sie
    jakoś z tego powodu wyjatkowo dobrze, a wrecz przeciwnie, nie darowałabym sobie
    gdyby skończyło to sie porażeniem mozgowym albo...., że nie naciskaliśmy z
    mężem na lekarzy. Zazdroszcze paniom , ktore nie musiały sie poddawac zadnym
    znieczuleniom i były w stanie urodzic całkowicie naturalnie zdrowe dziecko,
    może jest tak nawet w wiekszosci wypadkow ale skad kobiety mają taką pewnosci ,
    że nie znajda sie w tej ''niechlubnej''grupie co ja ?! Mnie nie dano wyboru ale
    jezeli Wy taki macie to nad czym tu sie zastanawiać?
    Żeby dodac pieprzyku tej całej sprawie dodam, że babcia głownego bohatera jest
    z zawodu neurologiem dzieciecym, zreszta drastycznie zmieniła swe i tak dosc
    liberalne poglady na temat porodow ''naturalnych'', twierdzi że, to własnie zle
    przeprowadzane ''naturalne'' porody , przepraszam za czarny humor, powodują ,
    że ma pełne rece roboty, a tych tragedii można było poprostu uniknąć.
  • pyrtol 10.05.04, 23:35
    Czesc!
    Ja zalozylam sobie ze bede rodzic bez znieczulenia, ale poniewaz wiem jak malo
    odporna jestem na bol, mialam konsultacje z anestezologiem, zeby w razie czego
    miec jednak mozliwosc znieczulenia. Bol mnie pokonal juz przy 3 cm, dano mi
    znieczulenie, ale jak sie okazalo znieczulona zostala tylko polowa ciala,
    musiano podwoic dawke,w efekcie nieczulam nic, zadnych ruchow partych, wiec
    nie mow, ze to nieparwda ze sa komplikacje. Porod sie wydluzyl, dziecku spadlo
    tetno, uzyto proznociagu, bylam nacieta. Prosze zeby nie przedstawiac
    falszywego obrazu zzo. Zawsze moga byc komplikacje, nie jest to do konca
    bezpieczne i wg mnie jesli ktos jest w stanie ten bol wytrzymac to lepiej nie
    brac zoo. Dodam ze rodzilam w USA gdzie zoo jest stosowane w wiekszosci porodow
    wiec o zadnym nieudacznictwie nie moze byc mowy. Mialam pecha, ale na
    zyczenie,bo gdybym nie wziela tego zoo, to wszystko byloby ok.Powinnysmy
    wiedziec o kazdym mozliwym niebezpieczenstwie nawet jesli wiekszosc zoo konczy
    sie bezproblemowo. Teraz znowu jestem w ciazy i planuje nie brac zoo, jesli mi
    sie uda, ale teraz mam wieksze motywacje niz przedtem.
    Powodzenia, zgadzam sie ze kazda kobieta ma prawo do wyboru, ale ma tez parwo
    do wiedzy nawet jesli ta wiedza jest niewygodna dla zwolennikow zoo.
    ola
  • indeborga 11.05.04, 14:54
    Nie chodzi o to, żeby nie informować o ewentualnych komplikacjach, bo takie
    zawsze mogą się zdarzyć. Ale jest różnica czy pisze się że nigdy nie czuje się
    się ruchów partych lub że zdarza się w iluś tam procentach przypadków. Powinny
    byc statystyki porównujące ilość komplikacji w porodzie znieczulonym i bez
    znieczulenia. Wydaje mi się, ze to by było wiarygodne. Nie wiem dlaczego
    zdarzyło Ci się cos takiego, może zostało zzo źle podane (nawet dobry lekarz
    może cos spartolić) a może to jakaś nietypowa reakcja organizmu. Ja za bardzo
    nie mam wyboru, bo jeśli się skręcam przy okresie, to jak wytrzymam poród?
    Dlatego musze wziąść znieczulenie.
  • pyrtol 11.05.04, 21:47
    Oczywiscie, ze takie przypadki jak moj to jest jakis znikomy procent, ale
    powinnismy o tym wiedziec. Ja doceniam zalety zoo i wiem jaka ulge mi
    przynioslo, pewnie dzieki zoo wspominam porod milo. Tez sie niestety skrecam
    przy bolach miesiaczkowych, ale ludze sie ze tym razem wytrzymam. Z drugiej
    strony mam takie odczucia ze te mamy ktore rodzily bez znieczulenia mysla ze sa
    lepsze od tych co rodzily ze znieczuleniem, co uwazam za niesprawiedliwe. Kazdy
    ma inna wytrzymalosc na bol, wiec nie ma co porownywac sie z innymi. Mamy ktore
    rodzily ze znieczuleniem nie sa gorszymi mamami i jesli taki byl lub bedzie ich
    wybor powinny miec do tego dostep tak jak w USA, bez zadnego proszenia,
    placenia, wysylania mezow itp. To uwazam za ponizajace. Jednak zawsze
    powinnysmy byc swiadome zgrozen przy zastosowaniu zoo, jak i korzysci.
    Pozdrawiam
    Ola
  • indeborga 10.05.04, 14:38
    Dopiero teraz przeczytałam wypowiedz poprzedniczki - olka75. To jakiś koszmar.
    Niestety słyszałam, że w niektórych szpitalach praktykuje się poród "naturalny"
    i nie podaje się kobiecie zzo nawet gdy są wyraźne wskazania medyczne!!! a tak
    było w tym przypadku. To personel powinien powiadomić, że podają zzo dla dobra
    dziecka, a nie żeby żebrała o to kobieta lub mąż, a oni nie, bo nie. Za to
    powinno sie ich podac do sądu, ale wiadomo jak to się kończy...
  • lillika 10.05.04, 16:35
    indeborga napisała:

    > Dopiero teraz przeczytałam wypowiedz poprzedniczki - olka75. To jakiś
    koszmar.
    > Niestety słyszałam, że w niektórych szpitalach praktykuje się
    poród "naturalny"
    >
    > i nie podaje się kobiecie zzo nawet gdy są wyraźne wskazania medyczne!!! a
    tak
    > było w tym przypadku. To personel powinien powiadomić, że podają zzo dla
    dobra
    > dziecka, a nie żeby żebrała o to kobieta lub mąż, a oni nie, bo nie. Za to
    > powinno sie ich podac do sądu, ale wiadomo jak to się kończy...
    Mimo wszystko powinno sie ich podawać do sądu. Poda jedna, druga, trzecia, to
    sie coś zacznie zmieniać.
  • zalotnica 11.05.04, 05:00
    indeborga napisała:
    >To personel powinien powiadomić, że podają zzo dla dobra
    >dziecka, a nie żeby żebrała o to kobieta lub mąż, a oni nie, bo nie. Za to
    >powinno sie ich podac do sądu, ale wiadomo jak to się kończy...

    to jakis horror...
  • anek.anek 10.05.04, 23:07
    Jeśli mąż jest obecny w czasie porodu, to JEGO obowiązkiem jest m.in.
    zapewnienie kobiecie takich rzeczy jak znieczulenie itd. Z prostej przyczyny:
    rodząca kobieta nie zawsze jest w stanie myśleć, mówić i wyrażać w snormalny
    sposób swoje pragnienia, a już na pewno dzwonić lub biec po anestezjologa.
    Więc pod tym względem zgadzam sięz autorem.
  • jola.wie 12.05.04, 08:35
    mamulka 13 napisała:
    „Ależ to różny wątek od tego "coś tam igła w kręgosłup czyli zzo". Tam wątek
    pełen fanek zzo i tyranki dr swkrzemien, która gładzi przeciwnikow jej
    poglądów.”
    No prawda, że różny? Taki bardziej awanturniczy i mniej merytoryczny (wyjąwszy
    post indeborgi), to zapewne bardziej ci odpowiada?

    indeborga napisała:
    „Nie bardzo jednak rozumiem dlaczego istnieje tak dużo fałszywych informacji na
    temat zzo,
    również w bardzo dobrych poradnikach o ciąży i porodzie oraz wśród niektórych
    lekarzy. Rozumiem, że tam gdzie nie stosują tego znieczulenia lub bardzo
    rzadko, personel wypowiada się o zzo niekorzystnie.”
    Nie wiem, czy byłaś na skrytykowanym przez mamulke 13 wątku o igle w kręgosłup
    (tam zresztą założyciel tego wątku zamieścił pierwotnie swój list), znajduje
    się tam częściowo odpowiedz na to pytanie.

    Patrzę jak temu wątkowi przybywa na objętości i myślę sobie ileż w końcu osób
    może być zainteresowanych wygłaszaniem pochwały na cześć bohaterstwa żony i
    zapobiegliwości założyciela wątku (wszak to oczywiste), aż dzisiaj wreszcie
    rozwinęłam wypowiedzi i zrobiłam duże oczy. Wątki żyją własnym życiem, ale ten
    to już wybitnie! Nie wiem, czy zauważyłyście ale facet przestał tu od pewnego
    momentu zaglądać (może nie ma czasu, obowiązki taty etc.). Wyraził w
    prostych, „żołnierskich”, męskich słowach swój pogląd a „retoryczne inaczej”
    kobiety w ciąży rzuciły mu się do gardła i sobie nawzajem też.
    Pokuszę się o próbę interpretacji „co autor chciał przez to powiedzieć”. Otóż
    wydaje mi się że nie tylko to, że dostrzegł swoją role w trakcie porodu („W
    ciągu następnej chwili ja musiałem przekonać anestezjologa żeby zrezygnował z
    imprezy noworocznej (był 31 XII ) i natychmiast przyjechał”wink, ale również to,
    że dał kobiecie prawo do decydowania czy ból jest dla niej akceptowalny czy już
    nie (czyta się przecież o tym, że mąż odwodzi żonę od stosowania znieczulenia,
    bo ON woli, żeby ONA urodziła naturalnie), no i jakoś tak tradycyjnie spojrzał
    na rolę mężczyzny i kobiety w rodzinie (mężczyzna zarabia, więc w razie
    potrzeby „funduje” żonie znieczulenie). Wydaje mi się, że nazwał „egoistycznymi
    dupkami” tych facetów, którzy „wiedzą lepiej” (kobiety jakoś rodzą od zawsze
    więc i moja żona sobie poradzi „naturalnie”wink albo którzy zwyczajnie skąpią na
    znieczulenie, kiedy trzeba za nie zapłacić („niepotrzebny wydatek”wink, tudzież
    nie wykazują odpowiedniego zaangażowania w załatwieniu bezpłatnego zzo
    (możliwości skorzystania z niego w razie potrzeby, czyli WSKAZAŃ, bo istnieje
    coś takiego jak „wskazania do zzo”wink: lekarze inaczej podchodzą do
    starań „niezaangażowanych” fizycznie w poród mężów niż „histerycznie bojących
    się bólu porodowego” przyszłych mam.
    Ja osobiście chce urodzić „naturalnie”, chcę wreszcie poznać siłę i ból
    naturalnych, moich własnych, fizjologicznych skurczy porodowych bez wspomagaczy
    oksytocynowych i innych, ale nie zakładam wytrwania w tym za wszelką cenę, mam
    tylko nadzieję, ze mi się uda. I chociaż nie uważałam mojego męża
    za „egoistycznego dupka”, to jednak bardzo mnie zaskoczył: dzisiaj przyniósł mi
    telefon anestezjologa, z którym mamy rozmawiać o EWENTUALNYM znieczuleniu
    porodu. Bo nie pójdę tak całkowicie na żywioł, a w szpitalu może się okazać, że
    nikomu nie zależy na podaniu mi znieczulenia, a potem będzie „za późno na
    cesarkę” (swoją drogą ciekawa jestem kiedy to jest „za późno” na cesarkę?! bo
    pełna narkoza działa natychmiastowo), muszę mieć pewność, że będę miała wybór.

    olka75: niech twoja historia będzie przestrogą, bardzo ci współczuję, ze
    musiałaś przez to przejść, ale dzięki za tę relację, choć włosy stanęły mi dęba
    z przerażenia!
  • arnikaarnika 14.05.04, 01:17
    Jestem ,przyznam zdziwiony jak skrajne opinie sprowokował mój list.

    Po pierwsze czytam je i zaglądam tu dosyć często.
    Po drugie Przy porodzie KONIECZNIE powinien być ktoś z zewnątrz
    (mąż,przyjaciel,siostra,matka) .Powinien być choć by tylko po to by kontrolować
    to co robi a raczej czego nie robi personel - położne i lekarz .
    Z doświadczenia wiem że nikt nie słucha rodzącej,nikt nie bierze jej słów
    serio.To kwestia rutyny ze strony personelu.
    Wierzcie mi lub nie ale razem z moją żoną rodziła 20 letnia dziewczyna i przez
    9 godzin wyła z bÓlu uspokajana przez położną że tak musi być - po 9 godzinach
    wszedł Pan docent i po krótkim badaniu stwierdził "no i po co ona tu leży
    przecież z taką miednicą nie ma szans na naturalny ,zabrać do cięcia"

    Naprawdę gdyby był przy niej ktoś bliski w tym momencie taka sytuacja nie mogła
    by się zdażyć.

    Dziewczyny nie usprawiedliwiajcie swoich mężów zostawiających was same ,bo w
    tym momencie przypominacie dziecko alkocholika które zbite kablem do
    nieprzytomności zawsze wam powie "że tata jest dobry a bije tylko dlatego że
    było niegrzeczne"



  • anek.anek 14.05.04, 11:19
    Jeszcze raz się z Tobą zgodzę.
    Warto żeby był ktoś z zewnątrz, ktoś bliski. Ale oczywiście to też musi być
    decyzja rodzącej, bo nie każda będzie chciała.
    a lekarze i szpitale, fakt, czasem przerażają swoim podejściu do bólu
    porodowego. Moja przyjaciółka też rodziła baaardzo długo, mdlejąć z bólu.
    Pomogła jej dopiero kolejna zmiana lekarzy - po 13 godzinach bólu zabrano ją na
    natychmiostową cesarkę. a pierwsza zmiana wchodziła tylko średnio co godzinę
    żeby powiedzieć "że tak musi być". W takich sytuacjach ktoś bliski, kto jest
    przytomny i wie jak możę zareagować bardzo się przydaje.
  • zalotnica 15.05.04, 04:00
    arnikaarnika napisała:
    >Wierzcie mi lub nie ale razem z moją żoną rodziła 20 letnia dziewczyna i przez
    ɵ godzin wyła z bÓlu uspokajana przez położną że tak musi być - po 9 godzinach
    >wszedł Pan docent i po krótkim badaniu stwierdził "no i po co ona tu leży
    >przecież z taką miednicą nie ma szans na naturalny ,zabrać do cięcia"

    nie rozumiem postawy lekarza prowadzacego, przeciez
    od poczatku wiedzial, ze ta dziewczyna nie ma szans
    urodzic, wiec dlaczego.....?????????
  • fala9 15.05.04, 08:27
    Powiem Ci dlaczego. To jeden z problemów który wyszedł na jaw podczas
    rozwijania sie akcji rodzić po ludzku. Otóz w bardzo wielu przypadkach lekarze
    w szpitalach w ogóle nie zwracają uwagi na wskazania dotyczące zakonczenia
    porodu sugerowane w karcie ciąży przez lekarza prowadzącego - mają swoje
    widzimisie nieżadko prowadzące do tragedii (niestety takie przypadki mam w
    swojej rodzinie).
  • arnikaarnika 23.05.04, 09:52
    Bezmyślność niektórych lekarzy jest porażająca.


    Niestety przy takim jaki jest obecnie doborze studentów medycyny zawsze tak
    się będzie .
    Dzisiaj na medycynie uczy się 30 % osób utalentowanych 30% z ambicjami
    wdmuchanymi im do głów przez zakompleksionych rodziców i 40% traktujących ten
    zawód jako sposób na uzyskanie papieru gwarantującego forsę i pozycję społeczną.

    I to się potem daje odczuć w kontaktach w szpitalu czy przychodni
  • antola 23.05.04, 18:55
    .....dotyczy całej tej dyskusji:
    Nie czytałam już postów do końca, bo zniecierpliwiło mnie to zacietrzewienie.
    Dzielenie kobiet na twardzielki i nie-twardzielki. Jejku! Płakać się chce!
    A teraz konkretnie. W czasie ubiegłych wakacji poznałam lekarkę spec.
    anestezjologia i psychologia. Pracuje od 30 lat w kraju UE (konkretnie Szwecja)
    prowadzi tam badania na temat bólu ( leczenia, psychologicznego podłoża,
    sposobów łagodzenia itp.). Dużo rozmawiałyśmy na ten temat (mówiła naprawdę
    ciekawie), a to ,co podkreślała najbardziej to to, że każdy człowiek inaczej
    znosi ból i inaczej sobie z nim radzi. Ból nie jest niczym złym (nie zrozumcie
    tego źle), pod warunkiem, że pozwala nam funkcjonować. Niekiedy ból jest
    potęgowany przez strach, który przeradza się w panikę. Czasem ból znośny
    całkowicie dla jednej osoby, paraliżuje inną osobę z taką samą dolegliwością.
    Zanim zaczniecie sobie naprawdę skakać do oczu przyjmijcie do wiadomości,
    że nie ma na świecie dwóch osób, które identycznie odczuwają ból.
    Są osoby, które reagują lękiem na samą świadomość, że czeka je taka
    sytuacja, są takie, dla których fakt, że będzie bolało jest sprawą drugorzędną.
    Nie szufladkujmy się- przecież urodzenie dzidziusia ma być dla nas przełomowym
    dniem- zobaczymy nareszcie naszą małą istotkę i to jest ważne.
    Co do mnie- rodzę po raz pierwszy, decyzję o znieczuleniu pozostawiam
    sobię na TEN moment (ale zostawię sobie taką furtkę- uważam, że jeżeli nie ma
    med. przeciwskazań każda kobieta powinna mieć taki wybór). Różne sytuacje mnie
    w życiu sotkały i dotychczas dobrze znosiłam ból. Ale nie rozpatrywałam tego w
    kategoriach bohaterstwa- i na poród też tak nie patrzę. Dziewczyny- nie możemy
    o tym myśleć w kategoriach próby chaerakteru- przecież nasz poród to NASZA
    sprawa,....i oczywiście dzidzusia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.