Znieczulenie przy porodzie, czy Wam pomogło? Dodaj do ulubionych


Jestem akurat na etapie rozważania czy zdecydować się na staranie o cc czy rodzić naturalnie, bez znieczulenia.
Dlatego bez, gdyż przy pierwszym dziecku rodziłam naturalnie i miałam podane znieczulenie zewnątrzoponowe, które bardzo nam zaszkodziło. Podane było jeszcze kiedy bóle wcale nie były jakieś nie do wytrzymania, no bolało, ale tak jak przy miesiąccze, trochę moze mocniej, znieczulenie podano bo akurat sąsiadce podawano. Spytano mnie czy chcę, nie wiedząc o zagrożeniach znieczulenia - chciałam, czemu nie? jak moze nie boleć to po co ma boleć, tak wtedy myślałam. Znieczulenie to początkowo na kilka godzin sprawiło, że nie czułam nic ni bólu ni potzreby rodzenia, to chyba wogóle wydłużyło całą akcję porodową, jedyne co czułam to nogi jak z waty, gdy próbowałam wstać z do toalety, mąż mi pomagal wtedy.
Po jakimś czasie znieczulenie przestało działać, zaczęłam czuć ogromny ból w krzyżu, maż mi bardzo pomagał masując go (chyba ze 2 godziny co skurcz) pamiętam że chciałam bardzo mocno, już był nieźle schetany sam. Pozatym ten ból przeplatał się z nieodpartą sennoscią, niedoopanowania, oprócz tego wielkie zobojętnienie do dziecka, wszystkiego, tego ze lekarze i maż kazali mi sie wziąśc w garsć i rodzic, a mi to było obojetne, byleby spać i byleby mąż mnie masował przy skurczach - nie byłam sobą! A pzredewszyskikm nie czułam żadnej kompletnie potrzeby parcia, niestety to znieczulenie kompletnie zaburzyło u mnie naturalne procesy porodowe, naturalną potzrebę parcia. Spowodowało sennośc i zobojętnienie.
A tak wogóle rozwarcie miałam tylko na 8 cm, jednak na cesarkę bylo za późno, podobno.
Groziło mi użycie próżnociągu przez lekarza, który mnie o tym informował ze jak nie zacznę przeć, to będzie musiał go użyć. Nie wiem, być moze trochę mnie to zmobilizowało, bo wkońcu jakoś urodziłam, coprawda lekarz naciskał mi na brzuch. Nie powiedzieli mi np że widać już głowkę (mąż myślał że ja to czuję - a nie czułam) myślę ża taka inf mogłaby mi dużo dać, nawet przy tym zobojetnieniu.
Ale ogólnie nie umiałam wtedy nawet zaczerpnąć powietrza odpowiednio do parcia, mówili mi że tak jak przy robieniu kupy, a ja jakbym zapomniała jak sie tą czynność fizjologiczną robi.
Poprostu to znieczulenie tak mnie ogłupiło, zaburzyło naturalne procesy fizjologiczne.
A do tego zobojetniło, jak dziecko już było, położyli mi go na brzuchu nie czułam wzruszenia, jedyne co to to, że moze dadzą mi wreszcie zasnąć...
Dziecko urodziło się w kolorze burakowym, dostało początkowo tylko 6 punktów, no i jak sie urodziło to nie słyszałam płaczu. Ogólnie teraz jest dzieckiem z zaburzeniami rozwoju.
Teraz po ośmiu latach jestem znowu w ciąży i zastanawiam sie nad cc, które nie niesie tyle ryzyka dla dziecka, zastanawiam sie też nad porodem naturalnym , oczywiscie bez tego cholernego znieczulenia, nie boję się tego bólu (zwłaszcza jeżeli będe miała przy sobie znieczulacza w formie mężawink Boję się tylko tego żeby moja decyzja nie zaważyła na zdrowiu drugiego dziecka.
Zastanawiam się czy w moim przypadku poród naturalny bez tego swiństwa, mógłby przebiec bez komplikacji. Waham się też daltego gdyż nie jestem osobą zbyt silną fizycznie oraz jestem chuda i mam wąskie biodra, a dziecko jak i poprzednie moze być duże.

Napiszcie proszę jeżeli macie doświadczenie w porodach naturalnych ze znieczuleniem oraz bez, czy ono też Wam zaszkodziło, czy pomogło?
Z góry dziękuję!
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.