• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Znieczulenie przy porodzie, czy Wam pomogło?

  • 15.08.11, 19:07
    Jestem akurat na etapie rozważania czy zdecydować się na staranie o cc czy rodzić naturalnie, bez znieczulenia.
    Dlatego bez, gdyż przy pierwszym dziecku rodziłam naturalnie i miałam podane znieczulenie zewnątrzoponowe, które bardzo nam zaszkodziło. Podane było jeszcze kiedy bóle wcale nie były jakieś nie do wytrzymania, no bolało, ale tak jak przy miesiąccze, trochę moze mocniej, znieczulenie podano bo akurat sąsiadce podawano. Spytano mnie czy chcę, nie wiedząc o zagrożeniach znieczulenia - chciałam, czemu nie? jak moze nie boleć to po co ma boleć, tak wtedy myślałam. Znieczulenie to początkowo na kilka godzin sprawiło, że nie czułam nic ni bólu ni potzreby rodzenia, to chyba wogóle wydłużyło całą akcję porodową, jedyne co czułam to nogi jak z waty, gdy próbowałam wstać z do toalety, mąż mi pomagal wtedy.
    Po jakimś czasie znieczulenie przestało działać, zaczęłam czuć ogromny ból w krzyżu, maż mi bardzo pomagał masując go (chyba ze 2 godziny co skurcz) pamiętam że chciałam bardzo mocno, już był nieźle schetany sam. Pozatym ten ból przeplatał się z nieodpartą sennoscią, niedoopanowania, oprócz tego wielkie zobojętnienie do dziecka, wszystkiego, tego ze lekarze i maż kazali mi sie wziąśc w garsć i rodzic, a mi to było obojetne, byleby spać i byleby mąż mnie masował przy skurczach - nie byłam sobą! A pzredewszyskikm nie czułam żadnej kompletnie potrzeby parcia, niestety to znieczulenie kompletnie zaburzyło u mnie naturalne procesy porodowe, naturalną potzrebę parcia. Spowodowało sennośc i zobojętnienie.
    A tak wogóle rozwarcie miałam tylko na 8 cm, jednak na cesarkę bylo za późno, podobno.
    Groziło mi użycie próżnociągu przez lekarza, który mnie o tym informował ze jak nie zacznę przeć, to będzie musiał go użyć. Nie wiem, być moze trochę mnie to zmobilizowało, bo wkońcu jakoś urodziłam, coprawda lekarz naciskał mi na brzuch. Nie powiedzieli mi np że widać już głowkę (mąż myślał że ja to czuję - a nie czułam) myślę ża taka inf mogłaby mi dużo dać, nawet przy tym zobojetnieniu.
    Ale ogólnie nie umiałam wtedy nawet zaczerpnąć powietrza odpowiednio do parcia, mówili mi że tak jak przy robieniu kupy, a ja jakbym zapomniała jak sie tą czynność fizjologiczną robi.
    Poprostu to znieczulenie tak mnie ogłupiło, zaburzyło naturalne procesy fizjologiczne.
    A do tego zobojetniło, jak dziecko już było, położyli mi go na brzuchu nie czułam wzruszenia, jedyne co to to, że moze dadzą mi wreszcie zasnąć...
    Dziecko urodziło się w kolorze burakowym, dostało początkowo tylko 6 punktów, no i jak sie urodziło to nie słyszałam płaczu. Ogólnie teraz jest dzieckiem z zaburzeniami rozwoju.
    Teraz po ośmiu latach jestem znowu w ciąży i zastanawiam sie nad cc, które nie niesie tyle ryzyka dla dziecka, zastanawiam sie też nad porodem naturalnym , oczywiscie bez tego cholernego znieczulenia, nie boję się tego bólu (zwłaszcza jeżeli będe miała przy sobie znieczulacza w formie mężawink Boję się tylko tego żeby moja decyzja nie zaważyła na zdrowiu drugiego dziecka.
    Zastanawiam się czy w moim przypadku poród naturalny bez tego swiństwa, mógłby przebiec bez komplikacji. Waham się też daltego gdyż nie jestem osobą zbyt silną fizycznie oraz jestem chuda i mam wąskie biodra, a dziecko jak i poprzednie moze być duże.

    Napiszcie proszę jeżeli macie doświadczenie w porodach naturalnych ze znieczuleniem oraz bez, czy ono też Wam zaszkodziło, czy pomogło?
    Z góry dziękuję!
    Edytor zaawansowany
    • 15.08.11, 19:14
      pomogło, u mnie przyspieszyło akcję. Urodzłam bez bólu, dzidzia zdrowa.

      jedyne co, to byłam nacinana, ale położna twierdzi, że była taka konieczność i to nie przez zzo

      --
      http://lb1f.lilypie.com/n6Rzp2.png
      • 15.08.11, 19:43
        Pomoglo i to jeszcze jak. Nie nastawialam sie na zzo, bo i pierwsze dziecko i brak doswiadczenia pt. bol porodowy. Zzo dostalam gdy juz go na prawde potrzebowalam i kiedy to bol miesiazkowy byl juz tylko cudownym wspomnieniem. Zzo bylo dla mnie zbawienie, bez niego chyba bym zwariowala a przynajmniej cos bardzo zlego mogloby sie stac, bo juz nie bylam w stanie oddychac.
        Na zzo jechalam prawie z zerowym rozwarciem. Dwie godziny pozniej mialam juz 10 cm i bylam gotowa na parcie. Tez nie czulam kompletnie nic, ale mialam poczucie i wystarczajaco duzo sil aby przec na komende i corunia pojawila sie po 20 minutach.
        • 13.04.12, 12:31
          Bardzo pomogło w moim przypadku! Pierwszy poród miałam bez znieczulenia i wspominam go tragicznie, mimo, że nie był długi, natomiast ból był zdecydowanie ponad moje siły i miałam wrażenie, że moje wrzaski słychać w całym mieście. Przy drugim dostałam znieczulenie, jak porządnie zaczęło boleć (miałam wtenczas chyba 6cm) i w ciągu 1-2h urodziłam. Przy drugim porodzie (tym ze znieczuleniem) z całą pewnością dużo lepiej współpracowałam i zaraz po nim stwierdziłam, że mogę znowu rodzić (przy pierwszym tylko wrzeszczałam, jakby mnie rozrywało - bo w sumie tak było, kompletnie nie współpracowałam, mimo że byłam po szkole rodzenia i nic do mnie nie docierało, jakbym była w amoku).
          To są tylko moje doświadczenia i oczywiście nie chce uogólniać, bo u kogoś innego mogło być zupełnie inaczej. Ja sobie nie wyobrażam kolejnego porodu bez znieczulenia, to byłby dla mnie straszny koszmar, o którym nawet boję się pomyśleć.
    • 15.08.11, 19:36
      ja akurat nacinania krocza nie czułam wcale, szycia niemalże też - jedyna u mnie mizerna zaleta znieczulenia...
      • 16.08.11, 08:45
        A moze powinnas porozmawiac z anestezjologiem? Moze mialas zzo podane bardzo szybko, w zbyt duzej dawce (mowisz ze nie czulasz jak Cie szyli...)
        Ja mialam zzo na samym koncu, przy zupelnym rozwarciu i bylo to cos niesamowitego: nie czulam zupelnie juz bolu ale czulam jak mna "tam manipulowali" (na przyklad polozna polozyla reke i kazala przec na nia a ja doskonale wyczuwalam gdzie ta reka jest). Nie mialam zadnych problemow z parciem. Natomiast pamietam, ze jak mnie szyli po nacieciu to bylo to bolesne, wiec chyba to zzo bylo jakby "lzejsze"...
        Aha, jeszcze cos: w szkole rodzenia mialam cwiczenia z parcia, odpowiedni odruch sie wyrobil i moze dzieki temu nie musialam myslec jak to sie robi, zeby przec....
    • 16.08.11, 09:11
      anestezjolog kiep i tyle
      --

      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10014;133/st/20111010/dt/7/k/bd7f/s-preg.png
      • 16.08.11, 19:29
        Wcale nie zaden kiep.
        ZZO tez niesie ze soba ryzyko powaznych powiklan oraz szereg skutkow ubocznych.
        Tylko, ze albo lekarze o tym nie informuja (bo za pozno, bo akcja porodowa w trakcie) albo kobiecie wsio rawno i nie jest informacja zainteresowana (byle by przestalo bolec).
        Tu gdzie mieszkam znieczulenie planuje sie duuuzo wczesniej, mniej wiecej ok.34 tc, gdy udaje sie "zwiedzic" porodowke. Wtedy jest tez rozmowa z anestezjologiem. Lista mozliwych powiklan i skutkow ubocznych tego "dobrodziejstwa" jest dluga i obszerna (przypominam sobie, ze byla to lista w rozmiarze A4), niezaleznie od tego, czy trafi sie na "dobrego" anestezjologa, czy tez na "partacza". Przed kazdym znieczuleniem przeprowadzony powinien byc wywiad na temat tolerancji znieczulen, tolerancji lekow, wczesniejszych zabiegow itd. Pyta sie kto rodzacej o tak istotne rzeczy? Nie.
        Znieczulenie to tez lek. Nie wiadomo do konca jak nasz organizm na niego zareaguje.
        Nie pisz wiec, ze to super i hiper i w ogole, nie zwalaj winy na anestezjologa, bo tak nie jest.
        Doinformuj sie u zrodla, u anestezjologa. Moj anestezjolog nie wychwalal bynajmniej ZZO pod niebiosa sad Owszem, sa kobiety, ktore swietnie na nie raguja. Sa rowniez takie, ktore toleruja je nieco gorzej. I trzeba byc swiadomym swego wyboru. Nie ma rzeczy idealnych!
        Przed drugim porodem tez bylam entuzjastycznie do ZZO nastawiona. Choc pierwszy porod nie byl zadna "rzeznia", przebiegl sprawnie i dosc szybko to chcialam "sprobowac" jak to jest urodzic przy ZZO. Po rozmowie z anestezjologiem i kilkoma poloznymi zmienilam zdanie.
        Na mnie fantastycznie dzialala wanna. Przesiedzialam w niej praktycznie cale skurcze, wyszlam na parte. Zdarzylo mi sie w tej wannie zasnac (rodzilam w nocy).
        • 17.08.11, 08:26
          otoz mialam wywiad z aneste, rozmowe z moim lekarzem prowadzacym, a z tego co wiem od anestezjologow z najblizszej rodziny (wieloletnia praktyka) - ta specjalizacja nie polega na podaniu znieczulacza, otumaniacza itp., polega na UMIEJETNEJ jego aplikacji, po wywiadzie (ten aneste - kiep, podtrzymuje opinie), w odpowiednim momencie, odpowiednia ILOSC...miliony czynnikow. Niestety nie doeceniamy anestezjologow, wydaje nam sie ze wystarczy wstrzyknac znieczulenie i koniec roboty...to bardzo delikatna dziedzina medycyny wbrew pozorom.
          --

          http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10014;133/st/20111010/dt/7/k/bd7f/s-preg.png
        • 17.08.11, 08:27
          swoja wypowiedzia potwierdzilas moja opinie - kiep smile
          --

          http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10014;133/st/20111010/dt/7/k/bd7f/s-preg.png
          • 17.08.11, 09:48
            ... a ten "twoj" anestezjolog pokazal ci "ulotke" dolaczona do specyfiku sluzacego do znieczulenia? Bo ja takowa przed oczami mialam. Owszem, mozna sie "zle wkluc", mozna nieodpowiednio dozowac dawke ... To wowczas "blad w sztuce". Znieczulenie to jednakze takze LEK, ze wszystkimi jego skutkami ubocznymi - obojetnie, czy sie Tobie to podoba czy nie. A kazdy lek moze przejsc przez Twoj organizm bez echa, pomeczyc Twoj organizm przez jakis czas lub pozostawic trwalsze slady. Dotyczy to zarowno leku do znieczulen jak i najzwyklejszego paracetamolu.
            • 17.08.11, 11:07
              z "moimi"anestezjologami jem obiady srednio raz na 2 tyg. (tez zapewne sie spotykasz ze swoja rodzina na obiadach...) - nie ma szans zeby jakis temat zostal nieomowionysmile
              I KAZDY z lekarzy mowi,ze znieczulenie pozostawia slad w organizmie!(nawet moj rehabilitant-masazysta)
              Nie wiem po co ciagle drazysz temat skoro wniosek jest ten sam- anestezjolog-kiep (bo cos zle zrobil, no i nie pokazal ulotkismile)

              --

              http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10014;133/st/20111010/dt/7/k/bd7f/s-preg.png
              • 17.08.11, 17:36
                Nie chodzi o to, czy trafi sie na kiepa czy tez nie. Nie wazne, w jakim gronie jada sie obiady. Trzeba liczyc sie z mozliwymi skutkami negatywnymi zzo (a takowe istnieja bez wzgledu na podajacego go specjaliste lub kiepa, a nie wychwalac je pod niebiosa, bo "dla mnie bylo rewelacyjne". No wlasnie, dla ciebie. Co nie oznacza, ze u kazdego dzialalo tak samo. Jezeli ktos doswiadczyl przy poprzednim znieczuleniu powiklan/komplikacji, ten do tematu podchodzi ostroznie.
                • 17.08.11, 18:23
                  jesooooo.Dlatego NIE KIEP POINFORMOWALBY tak?Wychodzi na to samo?

                  Zapytalas czy rozmawiam z moimi aneste-rozmawiam bo jem obiady,kolacje i inne i laze po parku w okolicysmile, a ty nagly bunt ze"niewazne,niewazne"-WAZNE, bo DUZO gadamy, hormony widze szalejasmile
                  --

                  http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10014;133/st/20111010/dt/7/k/bd7f/s-preg.png
                  • 19.08.11, 13:11
                    kijek82 napisał:

                    > jesooooo.

                    No wlasnie, jesoooobig_grin twoja wspoldyskutantka ma racje, ZZO to lek i na jedna osobe zadziala rewelacyjnie a na inna nie, nawet na ta sama w roznych okolicznosciach moze roznie dzialac. Leki maja skutki uboczne i wszystkie niosa ryzyko powiklan i trzeba byc o tym poinformowanym. Tak samo jak z cc lekarze musza informowac o mozliwych powiklaniach, bo takowe sie zdarzaja. Na tym forum juz byly watki o kobietach, ktorym sie to przytrafilo a nie mialy pojecia ze moglo, smutne.
                    • 19.08.11, 14:00
                      ale ja tego nie zanegowalam, zauwazylas? Napisalam tylko,ze lekarz kiep -poinformowal o tym?Nie
                      --

                      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10014;133/st/20111010/dt/7/k/bd7f/s-preg.png
                    • 19.08.11, 14:02
                      zreszta nie nam sie wypowiadac i odgornie stwiedzac,ze akurat na nia zzo tak podzialalo....moze to byc masa czynnikow, wiec ze lekarz kiep bo.....(wymieniac mozna) jest bardziej ogolnym i wiarygodnym stwierdzeniem w tym momencie (w ktorymzawiera sie rowniez NIEpodanie informacji o ewentualnych skutkach ubocznych itp.)
                      --

                      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10014;133/st/20111010/dt/7/k/bd7f/s-preg.png
    • 16.08.11, 10:04
      Ja zamierzalam rodzic sn bez znieczulenia i mimo wielokrotnych pytan poloznych i lekarza dotrwalam do 8 cm bez zadnego znieczulenia i nie bylo tak zle. Jestem pewna, ze gdyby nie komplikacje, urodzilabym naturalnie bez znieczulenia, mozna spokojnie dac rade. Poniewaz u mnie bylo ulozenie potylicowe tylne i nastapil brak postepu porodu, a bole zrobily sie krzyzowe, strasznie silne (w tym ulozeniu porod jest duzo bardziej bolesny), w koncu zgodzilam sie na dolargan. Na dzien dziesiejszy bym go nie wziela - prawie w ogole nie pomaga, to srodek narkotyczny, ktory przenika do lozyska i ma skutki uboczne dla dziecka, m.in. problemy z odruchem ssania po porodzie, ospalosc, moga byc problemy z oddechem zwlaszcza, jesli porod zakonczyl sie przed 4h od podania srodka. On tylko ogranicza u rodzacej swiadomosc bolu, nie znosi samego bolu. Mnie bolalo tak samo, ale faktycznie bylam bardziej otepiala, obojetna, jakby nie zwracalam uwagi na ten bol. Dostalam dolargan 3 razy, dostalam tez oksytocyne - wszystko na nic, nie bylo szans na sn, bo dziecko poza potylicowym tylnym ukladalo sie wierzcholkowo, bez przygiecia glowki. Jeszcze lekarz chcial kombinowac i podac zzo, ale ordynator zarzadzil cc. No i bylo cc przed uplywem tych 4h od podania dolarganu. Na szczescie maly nie mial problemow z oddychaniem, ale ospaly byl bardzo i mialam duze klopoty z karmieniem, nie ssal efektywnie. Zaluje, ze wzielam ten dolargan.
      --
      Krzyś, ur.- kwiecień 2010 r.
      • 16.08.11, 10:16
        chyba kazdy na forum wie,ze dolargan to nie znieczulenie tylko otumaniacz i wielki SYF. My tu o zzo...
        --

        http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10014;133/st/20111010/dt/7/k/bd7f/s-preg.png
        • 16.08.11, 10:52
          Ja rodzilam bez zadnych znieczulaczy ( ale od poczatku zalezalo mi na porodzie 100 % sn)... Nie powiem, ze nie bolalo wink Ale do zniesienia, a najpiekniejsze bylo to, ze jak tylko sie Maluch urodzil moglam wziac prysznic i wszystko przestalo bolec. Oczywiscie zaczelo znow bolec pozniej, jak przestalo dzialac znieczulenie podane do szycia wink ale bylo to bardziej poczucie bycia obolalym niz jakies tepe bole...Teraz jestem w 41 tc, wiec czekam juz niecierpliwie i mam nadzieje, ze tez uda sie bez 100 % sn.
      • 12.08.12, 23:07
        kotkowa napisała:
        "Jestem
        > pewna, ze gdyby nie komplikacje, urodzilabym naturalnie bez znieczulenia, mozn
        > a spokojnie dac rade. "

        Jedna może, inna nie może. Na jedną zadziała dobrze i skróci poród, na inna źle i przedłuży.
        Nie ma co generalizować.

        Ja miałam cc na zimno w ZZO. Byłam świadoma, czułam ciecie, wyciąganie dziecka ale bez żadnego bólu, nie miałam problemów z kontaktem z dzieckiem po urodzeniu, nie czułam się otumaniona.
    • 16.08.11, 14:31
      Urodziłam trójkę dzieci, dwoje bez znieczulenia a jedno z. W moim przypadku znieczulenie zewnątrzoponowe zahamowało akcję porodową. Znieczulenie działało tylko przez godzinę, przestałam co prawda czuć skurcze macicy, natomiast bardzo silne bóle krzyżowe czułam nieprzerwanie. Skutkiem tego, że akcja stanęła w miejscu i niepotrzebnie wszystko się przeciągnęło w czasie a bóle męczyły mnie na okrągło było to, że byłam już jedną nogą na tamtym świecie. Nauczona tym doświadczeniem podczas ostatniego porodu dałam sobie siana z zzo. Nie wszystkim kobietom ono służy, wszystko zależy od reakcji organizmu.
      • 16.08.11, 21:48
        miałam identycznie!!!

        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/e08b505882.png
    • 16.08.11, 15:34
    • 16.08.11, 23:47
      Mnie nie posłużyło.
      Drugie dziecko urodziłam bez znieczulenia i było znacznie lepiej.
      A na Twoim miejscu pogadałabym z lekarzem.
    • 17.08.11, 09:03
      Wiesz co twoje pytanie miałoby sens gdybyś nigdy nie miała ZZO, wtedy zebranie statystyk forumowych może dać jakiś ogląd na sprawę.

      Ale w przypadku gdy ty sama miałaś to sprawdzone na sobie, do tego zadziałało żle, reagowałaś sennością i to tak wielką, dziecko urodziło sie z problelmami - to co ci da opinia 100 dziewczyn że było ok, skoro prawdopodobieństwo że sytuacja się u ciebie powtórzy jest ogromne.

      Nie rozważaj więc w ogóle zzo - bo u ciebie branie go znów to jest ogromne ryzyko.

      Rozważ sobie SN na czysto albo cc, ale z znieczuleniem daj sobie spokój, a przy cc - wypadałoby dać podpajęczynówkowe u ciebie - żebyś i ten poród miała szansę przeżyć świadomie a nie spać na stole operacyjnym, szczególnie że uczucie wyjmowania dziecka nie należy do przyjemnych i może ci być słabo/niedobrze.

      Ja rodziłam przez cc ostatecznie, ale skurcze wspominam spoko, na pewno nie zdecydowałabym sie na ZZO, następny poród chcę mieć SN bez żadnych znieczuleń.
    • 17.08.11, 23:23
      Poród pierwszy sn co prawda wywoływany oxy więc nie wiem jakby bolało bez. Rodziłam 7h 55min po około 2h skurcze były tak silne ze nic nie pomagało poprosiłam o zzo. Po 5 minutach przyszedł położnik powiedział 4 cm nie ma przeciwskazań po kolejnych 5 przyszła pani anestezjolog ulżyła w bólu. Samo podanie bezbolesne choć nie najprzyjemniejsze Zzop podany tak abym mogła chodzić, byłam w wc i cały czas mogłam poruszać nogami. II faza już kolejnej dawki mi nie podała trwała około godziny. Dla mnie zzo było wybawienie- młody urodzony 10/10. Do samego szycia jeszcze gin mi podał kolejne znieczulenie w zastrzyku wiec bez bólu i bez traumy. Lekarz stwierdził ze troszkę zzo wydłuża fazę partą ale jestem wstanie wytrzymać ten czas to cena 4 przyjemnych godzin podczas porodu. Rożne są zdania ja kolejny poród na pewno z zzo chyba ze bez oxy i będzie mniej bolało choć chciałabym mieć świadomość że jeśli nie wytrzymam to zostanie mi ono podane. Darem tego szpitala jest to ze miałam pewność ze jak poproszę to dostane znieczulenie, nawet nie wiedziałam ze w tak milej atmosferze i tak szybko smile Czy minus jest jakiś u mnie, chyba to że czasem czuje miejsce w kucia nie ból ale wiem gdzie było zrobione.
    • 18.08.11, 12:30
      nie czytałam całego

      przy pierwszym dziecku miałam zzo i działało, pomogło i zaoszczedziło mi duzo bólu

      przy drugim urodziłam bez zzo, bo przyjechłam za póxno do szpitala. Urodziałam, ale co sie nacierpiałam bez sensu przez ten czas w szpitalu, od szpitalnej pozycji i aparatur szpitalnych, to moje.

      Próznociag czy kleszcze nie oznaczaja, że dziecku obetna głowe, tylko, że je wyjmą
    • 19.08.11, 12:39
      ZZO - piekna sprawa !!!
      Absolutnie polecam. Ja miałam podanych w sumie z 5 dawek, a ostatnią juz po porodzie do bezbolesnego szycia krocza. Na prawdę polecam.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/gg64jw4zapk351a9.png
    • 20.08.11, 10:11
      Mi mój Ginekolog powiedział, że dzięki ZZO jest coraz wiecej powikłań i zwiększyła sie ilość cesarek, porodów z kleszczami i wakum. A te 2 ostatnie przypadki nieraz mają bardzo negatywne konsekwencje dla zdrowia dziecka. Choćby neurologiczne. Generalnie nie polecał. Stwierdził, że skoro pierwsze urodziłam bez ZZO to żebym nie ryzykowała przy drugim. On odradza, ale oczywiście to moja decyzja i mój ból. Wolę się przemęczyć, mimo że boli jak cholera, ale jest do wytrzymania, niż potem pluć sobie w brodę, w razie gdyby np. trzeba było użyć wakum. Ale każda kobieta ma inny próg bólu, więc nie krytykuję tych które jednak się na znieczulenie decydują. Ja pierwszy poród przeżyłam bez znieczulenia i wiem że dam radę i za drugim razem. Natomiast do szycia dostałam jakieś znieczulenie miejscowe, wiec to akurat nie bolało z tego co pamiętam.
    • 31.08.11, 00:26
      Bardzo dziękuję Wszystkim z aodpowiedzismile
      Jak widać z tym znieczuleniem różnie bywa, jednym pomaga drugim szkodzi, a dopóki nie spróbujemy, to się nie przekonamy. Ja już raz spróbowałam i wiem ze wiecej bym go nie chciała. Ale powiem Wam że te 8 lat temu (szpital na starynkiweicza W-wa) nikt mnie nie poinformował o skutkach ubocznych, o tym że może się wstrzymac akcja porodowa, ze może jakos źle wpłynąć na dziecko itd. Wtedy jesczze nie miałam dostępu do internetu, nie mogłam tego wyczytać w sieci , przeczytałam wtedy stos "Mamo to Ja" itp i wszędzie same zalety zzo...
      Być może moje znieczulenie było podane za wcześnie, faktycznie może nie czułam już skurczy w podbrzuszu, ale czułam potworne bóle w krzyżu, bez żadnej potrzeby parcia/rodzenia, do tego nieopanowaną senność i zobojętnienie na cały swiat.
      Ja już absolutnie nie rozważam porodu z zzo, ale rozważam czy starać się o cesarkę odrazu, czy rodzic naturalnie bez zzo?
      Stąd zadałam pytanie tytułowe, gdyż zastanawiam się czy rodząc naturalnie, bez zzo, czułabym świadomą potrzebę rodzenia, czy byłabym w stanie urodzić, normalnie z bólami, ale świadomie i bezproblemowo.
      Wiem oczywiscie też że ten wątek nie da mi odpowiedzi na to pytanie, ale być może pomoze mi w podjęciu decyzji przezemnie.
      Najbardziej cenne są dla mnie odpowiedzi dziewczyn, które rodziły wiecej niż raz, z zzo oraz bez i widzą zdecydowaną różnicę, pozytywną na rzecz porodu bez zoo.
      Jeżeli chodziłoby tylko o mnie wybrałabym poród naturalny bez zzo, jednak niestety boję się że poród naturalny może zaszkodzic mojemu drugiemu dziecku...
      To trochę u nas rodzinne, mama i jej siostry też miały trudne i długie porody, no i wiadomo kiedyś ok 25-30 lat temu bez zzo, a często i bez oxytocyny, za którą trzeba było dać łapówkę, albo i takich opcji nie było.
      Ciocia rodziłą syna ok 24 godz, też urodził się przyduszony, w burakowym kolorze, a przy takich niedotlenieniach, powstają różne mikrouszkodzenia w mózgu, które mogą być przyczyną różnych zaburzeń neurologicznych.
      No i ten mój kuzyn różne zaburzenia rozwojowe miał, a teraz jest dorosłym dzieckiem...
      wg mnie ma niezdiagnozowany autyzm ( z diagnozowaniem keidys to też różnie bywało)
      Mój syn ma diagnozę autyzmu, wiem że oczywisćie jest wiele dzieci, które miało niedotlenienie porodowe i nie ma autyzmu itd. Jednak statystycznie jest wyliczone że autyzm częściej występuje u dzieci które miały niedotlenienie niż u tych które go nie miały.
      Gdyż to od razu oslabia dziecko na starcie, które odrazu gorzej reauguje na wszelkie czynniki cywilizacyjne.
      No a teraz mamy mieć drugiego chłopca... i chyba najlepszym rozwiazaniem będzie cc, zeby przynajmniej nie osłabic go na starcie..
      • 01.09.11, 10:59
        udane zzo chyba sporo zależy od momentu podania i od fachowości anastazjologa. ja pamiętam jak rozważałam z moim ginekologiem zzo jeszcze na długo przed porodem i powiedział mi wtedy że zgodzi sie na znieczulenie ale tylko jak bedzie je robił polecony przez niego anastezjolog, bo nie każdy anastez. potrafi dobrze zrobic takie znieczulenie. Mnie podano jakoś na 1h przed porodem i skurcze były wtedy juz bardzo silne. Poród odbył sie bez problemów.
      • 11.04.12, 15:18
        Czyli jednak bez zzo historie sa podobne.
        Autyzm nie jest choroba powstala w wyniku komplikcji porodowych.
    • 10.04.12, 17:40
      mysle,ze warto. Mialam takie samo osczucie jak autorka. Nigdy wiecej nie wezme tego g. jak znieczulenie zzo.
    • 10.04.12, 18:08
      przy pierwszym chciałam znieczulenie i to akurat przyspieszyło akcję i przestało boleć i wziełam się w garść rodziłam oko. 12 godzin. drugie też chciałam znieczulenie , ale błyskawicznie zaczeły się parte i poprostu nie zdążyli. Ale.. przy pierwszym anestezjolog ustalał dawkę, pokazując mi skalę i określając dawkę znieczulenia. i tak byłam znieczulona, ale wszystko czułam.
      Pocieszę,że w większości przypadków drugie rodzi się szybciej, no i wiesiołek dopochwowo + masaż krocza. mi to bardzo pomogło
    • 10.04.12, 22:50
      1. podano mi oksytocyne, znieczulenie i poszlam spac - porod bezbolesny

      2. robilam sobie rozne rzeczy w domu i oddychalam przy skurczach, myslac, ze to dopiero poczatek. mialam jechac do szpitala dopiero jak skurcze stana sie bolesne i czeste.nastawilam sie na opcje, ze jak bedzie bolalo, poprosze o znieczulenie i zrezygnuje z porodu w wodzie. pojechalam do szpitala, gdy skurcze pojawialy sie juz coraz czesciej, ale nadal nie byly bardziej bolesne, wiec zupelnym zaskoczeniem bylo dla mnie, ze po przybyciu na oddzial okazalo sie, ze juz tylko pozostalo przec. porod z trzema naprawde bolesnymi skurczami partymi.

      po pierwszym kilka godzin lekkiego oszolomienia po medykamentach, potem samopoczucie b. dobre i sprawnosc w normie0
      po drugim kondycja lepsza, bo od razu poszlam pod prysznic bez niczyjej pomocy, a 6 godz pozniej bylismy z maluchem juz w domu

      • 11.04.12, 10:27
        Jakas forumowiczka zalila sie, ze jej nie powiedziano jaki wplyw ma zzo na dziecko.
        Pewnie jej nie powiedziano, bo o dobrych wplywach sie nie mowi.
        Zatem ja powiem, epidural nie przenika przez lozysko i dziecko go nie otrzymuje, otrzymuje natomiast wiecej tlenu, bo rozluzniona, zadowolona mama lepiej oddycha, lepiej slucha i wspolpracuje z personelem. Sa lepsze przeplywy maciczno - lozyskowe i w ten sposob dociera do dzieciatka wiecej tlenu i dzieci z takich porodow rodza sie w duzo lepszej kondycji niz dzieci kobiet , ktore silnie przy porodzie cierpialy.
        • 11.04.12, 11:51
          Czego najlepszym przykładem dziecko autorki wątku. Wszystko dla ludzi ale znieczulenie to jest po to zeby znieczulac (a przez to rozluzniac przy porodzie majgorsze jest spinanie sie i histeria, zaraz po zbednych lekach) a nie zeby dziecko było zadowolone i lepiej dotlenione.

          Nie chce tu nikogo obrażać ani rozruszać ale zachowany umiar.
          • 11.04.12, 12:45
            lol - rozjuszona i obrazona na caly swiat to chyba ja jestem (coz hormony (><wink) przeczytalam jeszcze raz co napisalas i w sumie mysle ze jestesmy tego samego zdania.

            Dobrze napisalas ze dzieci matek ktore cierpialy (no wlasnie - zauwazyliscie ile jest okreslen na bol porodowy "cierpienie", "rodzenie w mekach", "40 godzin", "bol porownywalny z polamaniem wszystkich kosci w ciele") przy porodzie, spiely sie czy zatrzymaly akcje moga sie urodzic z komplikacjami. I takim moim zdaniem powinni dawac znieczulenie na dzien dobry, nie jakies zastanawianie sie, placenie, ociaganie - chcesz masz.

            Cala tajemnica wydaje mi sie polega na tym ze kobieta nie moze sie bac (a czego jak nie bolu? badania ewidentnie dowodza ze strach przed bolem = bol), nie moze sie spinac, musi wspolpracowac (zwlaszcza jesli zalezy jej na ochronie krocza) - ja do tego podchodze rozumowo-fizycznie (ale jest mi znacznie latwiej niz przecietnej kobiecie - cwicze sport od lat i nawet teraz w 28 tygodniu robie po 16 godzin i dla mnie bol fizjologiczny jest czyms normalnym (ha ha ha ile razy sie "rozchadzalo" kontuzje? (nie mowiac juz o miejscowym zamrazaniu zeby jeszcze z godzinke pociagnac...), no ale wlasnie sek polega na tym ze to ja a wszystkie jestesmy rozne i roznie odczuwamy) dla innych ludzi, ktorzy nie umieja do bolu podejsc logicznie i odlozyc go w nieuzywane miejsce na 1000% znieczulenie jest dobrym rozwiazaniem.

            Po porodzie nie dostajesz orderu i dyplomu "Prawdziwa kobieta, rodzila w mekach 40 godzin - masz zaklepane miejsce w poczcie prawdziwych samic". Porod to fizjologia zadanie z ktorym kazdy powinnien sobie poradzic tak jak ON SAM najlepiej potrafi. Czy sam, z pomoca lekow, poloznej, lekarza, douli etc to jego sprawa.

            Na miejscu autorki watku ja bym sprobowala tym razem rodzic bez znieczulenia. Choc oczywiscie nie bedzie to gwarancja ze teraz wszystko pojdzie jak po masle. Nie ma co tez sluchac "rodzinnych historii" o trudnych porodach - to jak rodzila twoja mama, siostra czy ciotka (30 lat temu!) nie ma zadnego wplywu na to jak ty urodzisz - po za sila sugestii of course. Polecam jest tu gdzies na forum moj stary watek "Chce rodzic naturalnie" dziewczyny mi tam opisaly swoje naturalne bezproblemowe porody i naprawde przyjemnie sie czyta...
            Trzeba sie nastawiac - ja bede jedna z tych kobiet ktore mowia: "porod? czekalam na ten okropny bol a tu 3 pchniecia i bylo po balu"
            • 11.04.12, 15:15
              W przypadku autorki tylko porod naturalny (bo niby czemu cc, skoro nie ma wskazan medycznych) i to bez znieczulenia. Jak na nia tak wplywa, to nei ma co ryzykowac.
    • 11.04.12, 21:19
      rodziłam 3 krotnie i tylko przy pierwszym miałam zzo. dla mnie było ono wybawieniem, bez niego nie dałabym rady urodzić - pierwszy poród trwał 24 godziny, mam niski próg bólu, byłam niezwykle wyczerpana bólem i gdyby nie znieczulenie (podane dopiero po 12 godzinach - wtedy było odpowiednie rozwarcie) nie miałabym siły fizycznej by wyprzeć synka - znieczulenie dało mi 3 godziny wytchnienia i nabrania sil przed partymi. przy pozostałej dwójce niestety nie zdążyłam na znieczulenie tj po przyjechaniu do szpitala okazywało się ze mam już za duże rozwarcie, czego za każdym razem żałowałam. teraz jestem na 9 dni przed czwartym porodem i tez chce znieczulenie!!! choć nie wiem czy zdążę...
    • 12.04.12, 07:43
      a czy Tobie to znieczulenie nie zostalo podane za wczesnie???

      Mi bardzo pomoglo, ale poprosilam o znieczulenie jak juz bardzo bolalo, nie od razu..tak, ze koncowe centymetry szly na znieczuleniu a jak doszlo do parcia to znieczulenie lekko odeszlo i moglam czuc i przec..
      mi bardzo pomoglo!
      • 12.04.12, 10:51
        Dokladnie, tez mam takie wrazenie. Uwazam, ze nie powinno sie przyjmowac znieczulenia gdy ono nie jest (jeszcze) potrzebne bo "jak daja to czemu nie".
        Po pierwsze mam watpliwosci czy autorka watku opisuje znieczuelnie zewnatrzoponowe czy znieczulenie w postaci dolagranu. Zzo nie zmienia swiadomosci, nie powoduje sennosci itp., to dolagran-narkotyk tak dziala.
        Trudny porod jaki miala kolezanka obawiam sie , ze wynikal (tak jak tych wielu kobiet w jej rodzinie) nie z zzo (bo te kobiety lat temu iks takiego nie mialy) lecz niestety z pewnych cech fizycznych autorki i kobiet w jej rodzinie. Czy by miala zzo czy nie prawdopodobnie jej porod bylby tak jak wszystkich kobiet w jej rodzinie bardzo trudny.
        Wszsystkie te problemy, ktore opisala wynikly raczej z jej problemow, budowy ciala, indywidualnych reakcji na pewne rzeczy.
        Zreszta sama chyba o tym dobrze wie, skoro ostatecznie zdecydowala sie na cc. Tylko szkdoa, ze jednoczesnie zrzuca wine na zzo.
        • 12.08.12, 17:31
          do jasisi
          miałam te same objawy po zop,
          ulga w bólach juz bardzo okropnych była duża, miałam oksytocynę i 4czy 6cm rozwarcia bodajże jak mi je podano, potem jak rozpoczęły się bóle parte początkowo były łagodne, potem nie do zniesienia(ale jakos je zniosłam) trwały 2,5godz i okazało sie, że główka źle się wstawia, niestety skończyło się cc przy pełnym rozwarciu i kiedy za każdym skurczem czekałam, że dzidzia wyskoczy. Miałam też wrażenie nieodpartej senności, zobojętnienia i mimo że parłam miałam wrażenie, że mimo że się staram, nie prę. Nie wiem, czy to ze zmęczenia (bóle trwały 12godzin ogólnie) czy z bólu przy tych partych, czy to z powodu zop te inne objawy. Ale strasznie żałowałam, że wzięłam to znieczulenie, bo była ulga na 2godziny, ale może z tego powodu miałam cesarkę? A bardzo chciałam rodzić naturalnie.
    • 13.04.12, 21:56
      Miałam podane zzo, gdy ból był już nie do zniesienia (poród nastąpił 30 min później) tylko ze ja wszystko czułam nadal a anesteziolog tylko podawał następne dawki, a ja nadal czułam cholerny ból który w skali punktowej spadł z 10 na 7 - także następnym razem chyba sobie podaruje znieczulenie.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/43kt15nm7nomzb4e.png
    • 18.04.12, 16:49
      miałam zzo podane przy 6 cm, przyspieszyło akcję, uśmierzyło ból i przy skurczach partych bez ekstremalnego wysiłku urodziłam przy 3-cim skurczu. Polecam, miałam szansę zregenerować siły i dziecko też nie było wymęczone porodem, rodziłam 10 godzin.
      • 18.04.12, 23:33
        nie pomoglo-nie zadzialalo.Dostalam cos innego dodatkowo ale dzialalo tylko 2 godziny(porod 22.5 godziny). Faza parcia-2.5 godziny-horror.O wiele lepiej wspominam 2 poprzednie porody bez znieczulenia(4.5 godziny i 1 godz.20 minut)
        --
        Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
        • 19.04.12, 09:54
          Ciekawe, pierwsze dwa porody latwe 4 i 1.5 godziny a ostatni trzeci 23 godziny. I faza parcia taka dluga w trzecim porodzie przy dwoch pierwszych latwych. Bardzo rzadko zdarzaja sie takie historie, wlasciwie prawie nigdy. Chyba tylko na forum.
          Znieczulenie spowodowalo , ze zamiast 1.5 godziny rodzilas 23?
          Moze sie zdarzyc, ze zniecuzlenie nie zadziala albo jak u mnie zadziala na jedna strone. Dobry anestezjolog potrafi sobie z tym poradzic, ale nawet jesli nie to na pewno bol nie jest przy znieczuleniu wiekszy niz bez.
          Smieszne i jednoczenie zalosne jest to obwinianie znieczulenia
          Czy niektorym zal, ze ich bolalo a inne kobiety nie boli. Niektore baby sa jak psy ogrodnika, same nie skorzystaja z roznych powodow i innym tez by najchetniej nie daly.
          • 14.08.12, 21:20
            oj jak Ty malo wiesz.Tak,jest taka mozliwosc ze 3 porod trwal tyle czasu, mimo iz 2 poprzednie byly krotkie.Nie jest wazne ze to byl 3 porod,wazne po jakim czasie od ostatniego.A tego akurat nie wiesz wiec jakim prawem negujesz?
            Nikt nie wiesza psow na znieczuleniu,ja opisuje moje osobiste odczucia a te niestety sa jakie sa.Mimo ze od porodu minelo prawie 6 lat ja pamietam jakby to bylo dzisiaj.A byl to jeden wielki horror.I rzecz nie dziala sie w PL.
            --
            Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
    • 13.08.12, 06:03
      Miałam znieczulenie podpajęczynówkowe, dlaczego takie, nie wiem, nikt mnie nie pytał jakie wolę, a było mi wszystko jedno. Znieczulenie przyspieszyło rozwarcie, które poprzednio zatrzymało się na 4 cm. Nie bolało tylko półtorej godziny, potem prosiłam o jeszcze, ale powiedzieli mi że już nie ma sensu bo zaraz urodzę. Urodziłam dwie godziny później. Podczas parcia dopiero zaczęła się jazda, miałam koszmarny ból z kręgosłupa, ból który był ponad moje siły, przy którym skurcze to był pikuś. Dziecko było prawidłowo ułożone, obstawiam że to efekt uboczny znieczulenia.
      • 14.08.12, 19:32
        Efekt uboczny znieczulenia - koszmarny bol. No gratuluje, moze jeszce pare takich tekstow dla poprawienia humoru.
        • 14.08.12, 20:34
          Tak, koszmarny ból podczas parcia, w skali 10/10 jakby mi ktoś wiertarą rozwięcał kręgosłup. Uważasz że to normalne na tym etapie porodu? Zdaje się że masz doświadczenie, więc się wypowiedz mądralo.
          • 14.08.12, 20:38
            Dorzucę Ci linka do wypowiedzi położnej, eksperta, na pokrewnym forum.
            forum.gazeta.pl/forum/w,548,128836625,,Koszmarny_bol_z_kregoslupa_podczas_parcia.html?v=2
            • 14.08.12, 20:53
              Mam bardzo, bardzo, bardzo wielki szacunek do P. Kasi i jej dzialalnosci ale niestety p. Kasia nie jest mowiac delikatnie zadna ekspertka w dziedziny znieczulenia.
              Jest polozna i to jest to na czym sie zna.
              Kwestie znieczulenia do porodu niech zostawi tym , ktorzy sie na tym znaja i to wykonuja tj. anestezjologom.
              Z przykroscia stwierdzam, ze P. Kasia wypowiada sie na tematy sobie obce i na dodatek opowiada bzdury (np. straszliwy bol przy parciu jak wynik znieczulenia).
              Zreszta p. Kasia dala sie poznac jako osoba z urzedu przeciwna znieczuleniom, zachecajaca do doswiadczania bolu porodowego jako wg niej czynnika, ktory wywoluje hormon, ktory pozwala matce byc lepsza matka.
              Zreszta kazdy ma prawo do swojej opinii, ale niech sie nie przedstawia jako znawca danej dziedziny, jesli nim nie jest.
              • 14.08.12, 21:05
                "Mam bardzo, bardzo, bardzo wielki szacunek do P. Kasi i jej dzialalnosci ale niestety p. Kasia nie jest mowiac delikatnie zadna ekspertka w dziedziny znieczulenia. "
                Jestes anestezjologiem?
                --
                Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
                • 14.08.12, 21:27
                  To czy ja jestem anestezjologiem, nie ma znaczenia, bo znaczenie ma tylko to co anestezjologia na dany temat mowi. A mowi np.
                  znieczulenie.webd.pl/znieczulenie.zewnatrzoponowe/zewnatrzoponowe.powiklania.html
                  Nie ma tam jak widzisz informacji, ze jakoby zzo moglo w ramach komplikacji spowodowac nieznosny bol przy parciu.
                  Jesli polozna takie rzeczy opowiada to mam prawo sprzeciwic sie i przypomniec, ze jest swietna specjalistka w porodach naturalnych, ale nie ma zadnej wiedzy na temat znieczulenia a mimo to korzystajac ze swojej renomy szerzy bzdury wsrod kobiet, ktore jej ufaja.


                  • 14.08.12, 22:33
                    Po pierwsze, nie zzo tylko podpajęczynówkowe.
                    Po drugie, Pani Kasia naturalnie nie jest anestezjologiem, ale doświadczoną położną i potrafi ocenić czy tego typu ból jest czymś normalnym czy raczej niespotykanym podczas parcia.
                    Po trzecie wkłucie może spowodować różnego rodzaju podrażnienia nerwów czy neuropatie i parę innych powikłań, które mogą powodować ból kręgosłupa, jeśli poszukasz nietendencyjnie to na pewno znajdziesz dużo info na ten temat.
                    Po czwarte, nie wiem co ostatecznie poszło nie tak, to tylko moje przypuszczenia, wiem tylko, że w moim przypadku znieczulenie za które zapłaciłam 700 zł, można było o kant doopy potłuc.
                    • 14.08.12, 22:52
                      a bol kregoslupa,upierdliwy,najczesciej w pozycji stojacej czy podczas chodzenia nekal mnie do 6 miesiecy po porodzie.
                      --
                      Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
                      • 14.08.12, 23:44
                        Kasiek, nikt nie zaprzecza Twojemu bolowi. Wg oficjalnej wiedzy anestezjologicznej taki rodzaj powiklan choc rzadko, ale moze wystapic. Nie wiem o co Ci chodzi.

                        Jedynie sprzeciwiam sie snuciu fantasmagoriom, ktore w zaden sposob nie maja odzwierciedlenia w rzeczywistosci a sa tylko wymyslem niektorych poloznic, a najgorsze jesli takie pomysly propaguja osoby, ktore budza powszechny szacunek w swojej dziedzinie tyle, ze ta dziedzina nie jest anestezjologia.
                      • 15.08.12, 00:21
                        Jeszcze odnosnie twojego bolu. Bardzo wspolczuje i jesli Cie to pocieszy to ja (ja oewnie wiekszosc) tez mialam swoje bole, ktore u mnie trwaly 9 miesiecy po porodzie, akurat nei zwiazane ze znieczuleniem, lecz z porodem-szyciem.
                        Natomiast wierz mi, te nasze bole fizyczne to pestka w porownaniu z bolem psychicznym jakie doznaja kobiety z Zespole Strasu Pourazowego po zbyt bolesnych porodach naturalnych bez znieczulenia.
                        Takiej wlasnie traumy doznala moja przyjaciolka (z zycie wziete), bo jej polozna przekonala ja do porodu naturalnego jako tego lepszego. Gdy dowiedziala sie, ze jej pacjentka potem znalazla sie pod opieka psychiatry to tylko wzruszyla ramionami.
                    • 14.08.12, 23:37
                      Nie moglas miec znieczulenia podpajeczynowkowego skoro rodzilas naturalnie. Taki rodzaj znieczulenia stosuje sie do cesarskiego ciecia. Do porodu naturalnego wykorzystuje sie znieczulenie zewnatrzoponowe.
                      Mysle, ze sama masz niewielkie pojecia co sie z Toba dzialo (bledne pojecie o rodzaju znieczulenia jakie otrzymalas) a co dopiero jakie konsekwencje z tego wynikly. Zatem nie mow mi jak powinnam czytac informacje na temat ew. powiklan po znieczuleniu (tendencyjnie lub nie).
                      Bo ja czytam i rozumie tak jak jest napisane, nic wiecej co i innym polecam.
                      Pozdrawiam
                      • 15.08.12, 10:09
                        a gdzie ja napisalam ze mialam podpajeczynowkowe?Caly czas jest mowa o zzo.
                        --
                        Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
                      • 15.08.12, 12:11
                        Jedno czy drugie, same shit.
                        • 15.08.12, 13:24
                          Gwoli ścisłości, wydaje Ci się że pozjadałaś wszystkie rozumy, ale musisz się jeszcze trochę dokształcić. Znieczulenie takie czy inne to tylko sposób podania, leki są różne i w różnych dawkach, od lekarza zależy co wybierze kierując się przebiegiem porodu albo własnych preferencji. Znieczulenia podpajęczynowkowego nie stosuje się tylko i wyłącznie w przypadku cesarskiego cięcia, ale również, choć pewnie rzadziej, w przebiegu fizjologicznego porodu. I tak własnie było u mnie. Podrzucam Ci artykulik, może Ci się trochę rozjaśni pod kopułą.
                          www.birth.com.au/Spinal-anaesthetics-for-labour/When-a-spinal-is-used-in-labour
                          • 15.08.12, 19:51
                            Niestety nie wiem co tam jest napisane, nie czytam tak biegle po angielsku aby mi to cos "rozjasnilo pod kopula". A swoja droga Ochro skoro masz taka niezmierna porazajaca jasnosc pod kopula to dziwie sie , ze tak bezkrytycznie przyjmujesz wszsytkie bzdury, ktore ci sie zapodaje.
                            Oto co fachowcy mowia o powiklaniach po znieczuleniu podpajeczynowkowym:
                            znieczulenie.webd.pl/znieczulenie.podpajeczynowkowe/znieczulenie.podpajeczynowkowe.powiklania.html
                            Nie musze dodawac, ze nie ma tam miejsca na powiklanie pt. nieznosny bol podczas parcia.

                            Ale nei przejmuj sie, kazdy ma w koncu prawo wierzyc we wszelkiej masci bzdury, na jakie tylko ma ochote i cieszyc sie z tego. Powodzenia.
                    • 20.08.12, 14:57
                      miałam znieczulenie zzo podane razem z oxytocyną po zaledwie trzech bolesnych skurczach przy rozwarciu na dwa palce, bardzo mi ono pomogło bo wytrwałam do końca porodu (20 godz.) ale ból kręgosłupa po ustąpieniu znieczulenia był niemiłosierny ! Przez 4 godziny blagałam lekarzy żeby podali mi Pyralginę dożylnie, nie byłam wstanie zająć się dzieckiem, dobrze że był ze mną mąż. Na szczęście wystarczyła tylko jedna dawka Pyralginy i nie było więcej skutków ubocznych ale zastanawiam się czy przy drugim porodzie zdecyduję się na zzo
                  • 14.08.12, 22:50
                    a kto Ci o tym ma powiedziec jak nie kobieta juz po porodzie ze znieczuleniem?
                    Inny przyklad z zycia wziety i jest to moje osobiste przezycie z 26 lipca-mialam laserowanie ze znieczuleniem miejscowym.Kazdy lekarz Ci powie ze to nie boli.Otoz bzdura wierutna,boli jak cholera juz poczawszy od podawanego znieczulenia miejcowego(2 wklucia).Nie ma pojecia o tym ktos,kto tego nie przezyl.I nie interesuje mnie co o tym mowi ginekolog czy anestezjolog.
                    Jeszcze jedno,po pierwszych dwoch porodach jakby mi ktos powiedzial ze bole parte bola to bym go wysmiala,trzeci porod natomiast spowodowal zmiane o 180 st.Bo jednak bolaly.Jak cholera.
                    --
                    Sygnaturka nie moze byc wyzsza niz 4 linijki tekstu-o tym mowi regulamin forum.
              • 15.08.12, 21:40
                milamala napisała:

                > Mam bardzo, bardzo, bardzo wielki szacunek do P. Kasi i jej dzialalnosci ale ni
                > estety p. Kasia nie jest mowiac delikatnie zadna ekspertka w dziedziny znieczul
                > enia.
                > Jest polozna i to jest to na czym sie zna.
                > Kwestie znieczulenia do porodu niech zostawi tym , ktorzy sie na tym znaja i to
                > wykonuja tj. anestezjologom.
                > Z przykroscia stwierdzam, ze P. Kasia wypowiada sie na tematy sobie obce i na d
                > odatek opowiada bzdury (np. straszliwy bol przy parciu jak wynik znieczulenia).
                > Zreszta p. Kasia dala sie poznac jako osoba z urzedu przeciwna znieczuleniom, z
                > achecajaca do doswiadczania bolu porodowego jako wg niej czynnika, ktory wywolu
                > je hormon, ktory pozwala matce byc lepsza matka.
                > Zreszta kazdy ma prawo do swojej opinii, ale niech sie nie przedstawia jako zna
                > wca danej dziedziny, jesli nim nie jest.


                Popieram w całej rozciągłości. Pani Kasia dostosowuje często swoje odpowiedzi do przyjętych przez siebie teorii, nie bacząc czy zna temat, czy nie.
    • 14.08.12, 17:24
      Przy pierwszym porodzie całkowicie, przy drugim i trzecim tylko połowę brzucha i krocze miałam znieczulone, niezależnie od ilości dokładanej substancji.
      ZZO przy artroskopii kolana odjęło mi czucie od pasa w dół, więc to chyba zależy od techniki, rodzaju leku używanego do porodu, etc.
      --
      Rafał, Ula i Tosia czyli dzieci...http://forum.chusty.info/forum/image.php?type=sigpic&userid=4715&dateline=1287036478
    • 30.07.15, 11:15
      Polecam znieczulenie zewnątrzoponowe. Ono zawsze działa i nie szkodzi ani mamie ani dziecku. Zachęcam też do wejścia na bloga: porodbeztabu.blogspot.com Są tam informacje o porodzie i o tym, co z kobiety zostaje po porodzie. Bez tabu. Polecam!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.