• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

poród naturalny czy cesarka - plusy i minusy

  • 24.11.11, 10:20
    dziewczyny, napiszcie jakie są wasze doświadczenia i co byście mi poradziły.
    mam 14 miesięczną córeczkę i za 8 miesięcy urodzę drugie dziecko. pierwszy poród odbył się siłami natury, co prawda odrazu wstałam, sama zajmowałam się małą, niekiedy tylko miałam zawroty głowy ale ogólnie po porodzie było ok. natomiast sam poród źle wspominam, trwał 20 godzin, bóle krzyżowe, lekarze zastanawiali się - ciąć - a nie, poczekamy, może da rade - chociaż już w bólach błagałam o cięcie.
    i teraz zastanawiam się nad cc. co sądzicie, czy po cesarce będę lepiej wspominała ten cudowny dzień przyjścia na świat drugiego maluszka?
    i co zrobić żeby mieć cesarke na życzenie?
    dziękuję za rady
    Edytor zaawansowany
    • 24.11.11, 10:37
      Wiesz co ja na twoim miejscu to przede wszystkim teraz modlilabym sie zeby urodzic za te 8 miesiecy bo jak ty juz teraz o porodzie myslisz to az ci wspolczuje. Ja tez mialam pierwszys porod sn 12 godzin strasznych boli bez znieczulenia ale do dzisiaj nie mam takiego dylematu jak ty. Predzej na twoim miejscu zastanawialabym sie nas zoo. A jesli chodzi o twoje pytanie co masz zrobic aby miec cc na zyczenie odpowiedz jest prosta- zaplacic!! chyba ze bedziesz miec wskazania do cc bo sam porod 20 godzinny dla mnie nie jest zadnym wskazaniem
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/1o4ui2msehwkqkyc.png
    • 24.11.11, 10:39
      Miałam pierwsze cc po 20 godzinach próby sn, obenie jestem w 29 tyg. Drugiej ciąży i będę próbować sn. Po cesrce dochodzilam długo, boli okrutnie, nie możesz kaszlnac, przekrecic się , wstać. Cc to poważna operacja tak na prawdę, dobrze ze jest bo często ratuje życie, ale na ja własne życzenie się na nią nie zdecyduje.
      • 03.02.13, 20:10
        boli okrutnie, nie możesz kaszlnac, przekrecic się , wstać

        Nieprawda!!! Miałam cc i nie bolało okrutnie a nie brałam tony przeciwbólowych, mogłam kaszleć a po kilku godzinach wstać, iść sama pod prysznic, przekręcać się i sama zajmować się dzieckiem (w szpitalu, którym rodziłam maluszki były cały czas z mamami).
    • 24.11.11, 10:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • 24.11.11, 10:57
      cc bezdyskusyjnie
      --
      2.10.2011 big_grin
      • 24.11.11, 11:27
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • 24.11.11, 11:37
          dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
          właśnie madziab83 - ze znieczuleniem w szpitalu do którego się wybieram jest kiepsko i tego się obawiam. wcześniej rodziłam w szczecinie i też znieczulenia nie dali chociaż prosiłam.
          no cóż, czas pokaże. może przez te najbliższe kilka miesięcy dojde do wniosku że szybko urodze sn i wróce do domu.
          dzięki:0
          • 11.01.15, 14:33
            w którym dokładnie szpitalu w Szczecinie rodziłaś? Chciałabym mieć rozeznanie gdzie się udać w razie czego
      • 10.12.11, 08:20
        Zgadzam się, a proteza zębowa jest lepsza niż zęby, bo nie boli, nie łapie ją próchnica, nie trzeba borować...
        --
        http://www.e-gify.pl/gify/zwierzeta/koty/koty7.gif
    • 24.11.11, 16:54
      Ripostka, roznica wieku miedzy moimi dziecmi to 18 miesiecy. Oba porody SN - po pierwszym fatalnie znioslam postpartum, bylam b. obolala, z depresja etc.

      Bez problemu moglam prosic o cesarke, ale zdecydowalam sie na SN - drugi porod o niebo lepiej znioslam, bylam lepiej przygotowana, wiedzialam czego sie spodziewac i na moje szczescie lekarz nie zdazyl przyjechac, wiec Synka odbieraly polozne, ktore bardzo mnie wspieraly przez caly czas i nie pchaly mnie na lozko, wiec urodzilam na stojaco!

      Oba doswiadczenia rozne - jestem 2 tygodnie po porodzie i nie mam na dobra sprawe zadnych dolegliwosci podobnych do tych pierwszego porodu.

      Dobrej decyzji!
    • 24.11.11, 19:39
      Odnośnie dochodzenia po sn, nie jest regułą że dochodzi się lepiej,
      ja np po sn dochodziłam okropnie, byłam tak słaba ze traciłam przytomnosć przy próbach wstania z łóżka, bolały hemoroidy i krocze. Ale nie ból jest najgorszy, przecież są środki przeciwbólowe, najgorsze było to że byłam tak slaba i nie miałam sił do życiasad
      Także z moje perspektywy cc wydaje mi się lżejsze jeśli chodzi o dochodzenie po, dziewczyny piszą że wcale tak nie boli po, jak się dostaje środki przeciwbólowe.
      Ale jeżeli ty w pierwszym porodzie dochodziłaś do siebie szybko, teraz też prawdopodobnie tak będzie.

      Z moje perspektywy też bym odradzała zzo, u mnie zaburzyło naturalne odruchy rodzenia, naćpało mnie totalnie, tylko zasnąć, odpłynąć i dajcie mi wszyscy swięty spokój, nawet na dziecku już mi nie zależało. Podobno również zzo było przyczyną tak ciężkiego przezemnie dochodzenia po porodzie. A jesczez dodam ze doskonale wiem co to bóle porodowe, bo zzo przestało sobie znieczulać, a wszytskie efekty uboczne zostałysad

      Wg mnie cesarka lepsza, po co męczyc siebie i dziecko, które musi się gnieździć w drogach rodnych np 20 h - ryzyko niedotlenienia, jakie u mojego np wystąpiło.

      Poród sn jest wspaniałym przezyciem rodzinnym (pod warunkiem ze bez zzo) i wogóle
      o ile kobieta dobrze go przechodzi, bez komplikacji dla dziecka i niej samej.
      Mam kuzynkę dla której poród sn był pestką, dziecko niezaduże a ona ma szerszą miednicę, dziecko rodziło się tak szybko że mało co nie urodziła w windzie, a na sali porodowej natychmiast kazali jej przeć, dziecko było po kilku min. A ona kilka godz po porodzie karmiła dziecko na siedząco!!!!!
      Niestety nie każda z nas moze mieć tyle szczęścia....
      • 24.11.11, 21:35
        ja miałam cc. przeprowadzone po 12 godzinach prób porodu sn, doszłam do partych, dalej brak postępu, główka źle się wstawiała. cieszyłam się z cc, bo to gwarantowało zdrowie dziecka, moje było duże, z dużym obwodem główki więc gdy zatrzymało się to cieszyłam się z cc bo strasznie bałam się że się zablokuje, że będzie vakum czy powikłania takie jak niedotlenienie.
        12 godzin skurczy, częstych i mocnych bo wspomaganych oxy nie było dla mnie żadnym problemem. pomagały mi bardzo ćwiczenia oddechowe, piłka, prysznic i nie leżenie na łóżku. i ja nie należę do odpornych na ból, bardziej chyba świadomość swojego ciała i zajęcia w szkole rodzenia pomogły mi radzić sobie z bólem no i wypracować rozwarcie.
        oczywiście nie wiem jakby było podczas parcia, jak bardzo by bolało. to nie było dla mnie ważne, najważniejsza była obawa o dziecko.
        dziecko urodziło się różowiótkie, bez zaburzeń rytmu.
        Moja cesarka była udana. Na ten sukces złożyło się:
        * duży w tym udział anestezjologa, (dobre wkłócie+dobre zalecenia+odpowiednie ułożenie łóżka+leżenie bez ruchu głową przez 8 godzin=brak zespołu popunkcyjnego i bóli pleców), *maksymalne nawodnienie rozpoczęte chyba nawet z 2 godziny przed zabiegiem, potem też nawadnianie-to spowodowało, że nie byłam tak bardzo osłabiona-proporcjonalnie mniej krwi straciłam). Inaczej by to wyglądało gdyby dziecko miało zanik tętna, wtedy nie byłoby czasu na znieczulenie oponowe, na bycie przytomnym podczas cc i na nawadnianie.
        *niektórzy twierdzą, że lepiej się dochodzi do siebie po takiej cesarce, niż gdy jest robiona na zimno, ale ja osobiście węszę w tym zabobon.
        *po 8 godzinach od zabiegu zaczęłam ruszać się we wszystkie strony na łóżku (wg zaleceń), po 12 wstałam z łożka, po 14 przeszłam o własnych siłach do toalety i na normalną salę.
        *mimo cc miałam 2 godzinne kangurowanie dzidziusia (tyle że rozpoczęło się nie od razu, a po ok 30 minutach zanim mnie zszyli i przewieźli na pop, a dziecko w tym czasie zbadano).
        *laktacja ruszyła bez problemu dzięki częstemu przystawianiu, dziecko poza kangurowaniem przywożono co 3 godziny.
        * po przejściu z pop na normalną salę normalnie i samodzielnie zajmowałam się dzieckiem, tylko pierwszą noc spędziło na noworodkach.
        * nie jestem jakaś super odporna na ból, więc uważam że naprawdę nie było źle. pod prysznic poszłam sama w niespełna 24h po cc, tylko na kolejne 2 noce wzięłam środek przeciwbólowy ale też w niewielkiej dawce bo karmiłam. bardziej jest to asekuracja i uczucie obawy, mimo że wiem że szwy nie pękną, to jednak ciągną. ale z tego co mi mówią dziewczyny po naturalnych porodach pocięte-mają tak same, nawet gorzeć, bo miejsce rany bardziej newralgiczne no i załatwianie się-przy ranie na brzuchu nie ma takich problemów. Bóle typu lekkie skurcze pojawiały się przez ok 5 dni przy karmieniu, ale było to jedynie odczuwalne, nie bolesne.
        *ze szpitala wyszłam przepisowo po 3 dniach.
        *w domu już nie czułam żadnego bólu.
        *po 7 dniach zdjęto mi szwy, w ogóle tego nie czułam, od wtedy zupełnie zapomniałam że w ogóle miałam cc.
        *po 7 mcach od cc mogę powiedzieć że nie mam żadnych powikłań pooperacyjnych, czyli zrostów ani endometriozy.

        Podsumowując:
        -decydując się na CC ważne kto Cię będzie ciąć i kto będzie znieczulać, bo tutaj wiele zależy od lekarza.
        -gdybym miała rodzić naturalnie to tylko z ochroną krocza i po ćwiczeniu epino (do pierwszego porodu byłam przygotowana na epino) i na pewno aktywnie nie pozwalając się położyć na łóżku.
        -cc to poważna operacja, jest wiele możliwych powikłań (zrosty, endometrioza, bóle popunkcyjne itp). Oczywiście wszystkim życzę, żeby były tak zadowolone jak ja.
        -cc to najbezpieczniejsze rozwiązanie ciąży dla dziecka.
        • 28.11.12, 00:25
          Kondolyza jakbym o swojej cc czytała, tylko że ja miałam planowaną cc 3 miesiące temu. Kilka godzin po cesarce przekręcałam się na boki, niespełna dobę po cc wstałam do łazienki i wzięłam prysznic (fakt, że był przy mnie mąż, pomagał mi), córeczkę dostałam dobę po porodzie. 3 godziny przed cesarką byłam podłączona cały czas pod kroplówki, miałam świetnego lekarza i bardzo dobrą opiekę w szpitalu. Ze szpitala wyszłam po 3 dniach, po 7 zdjęli mi szwy, a ja zapomniałam, że miałam cc. Jestem zadowolona z cesarki, bo ból po operacji można uśmierzyć lekami, a po dwóch-trzech dniach leki nie są już potrzebne. Cc to poważna operacja, ale moje doświadczenia są na tyle pozytywne, że mogę jedynie polecić.
      • 25.11.11, 10:25
        jasisi napisała:
        >
        > Wg mnie cesarka lepsza, po co męczyc siebie i dziecko, które musi się gnieździć
        > w drogach rodnych np 20 h - ryzyko niedotlenienia, jakie u mojego np wystąpiło

        Właśnie, nie napisałam na początku mojego postu najważniejszego.
        urodziłam córcie, dostała 10 pkt A, a w 4 miesiącu okazało się że została niedotleniona, WNM, rehabilitacja, stres, nerwy, strach o małą. teraz zdecydowanie wolniej się rozwija od rówieśników, byłam u 11 specjalistów, na szczęście na rozwoju psychicznym się to nie odbiłosmile
        i to też mój dylemat. rzeczywiście po porodzie sn nikt by nie powiedział że dopiero co urodziłam, biegałam niemal, sama wszystko robiłam, nawet samo parcie wspominam miło gdy wcześniej położna pokierowała mi rękę że widać już główkę i poczułam tą małą słodką czuprynkę, to dodało sił. ale sam poród - okropność. nie jestem odporna na ból, nawet oczekując, mam wąską miednicę, ale dziecię na szczęście nie było duże. ale pomimo tego urodziło sie lekko niedotlenionewink
    • 24.11.11, 20:11
      Po 8 godzinach męczarni sn przyszło cc i aż się dziwię, że wcześniej się na nie nie zdecydowałam / a lekarka wcześniej pytała jak chcę rodzić/ Warunki do sn miałam bardzo komfortowe, idywidualna sala i położna, zzo, wszystko działo się w swoim tępie a i tak po cc bardzo szybko doszłam do siebie, zero problemów z karmieniem. Przy następnej ciąży od razu wybrałabym cc no i maluszek nie wymęczony jak przy sn. Ale co poród to opinia. Ja mogłam mieć cesarkę bez dodatkowego płacenia, ale mam obciażony wywiad /poronienie, cp z usunięciem jajowodu - choć to pewnie nie wskazania/
      --
      Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
      Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
      zapraszam na forum Dla starających się
    • 24.11.11, 21:49
      Mój pierwszy poród wyglądał podobnie jak twój - 23h krzyżowych bez znieczulenia, na wiadrach oksytocyny bo szyjka nie chciała współpracować.

      Troche to chyba zależy od nastawienia - piszesz ze juz przy pierwszym porodzie błagałaś o ciecie, ja o tym nawet nie pomyślałam. Porodu nawet też nie wspominam za bardzo - po prostu była ciąża, potem był poród i mam dziecię.

      Ja podejmuje na pewno próbę rodzenia sn - mam nadzieję ze bedzie udana. Dla mnie to naturalna metoda przyjscia dziecka na świat - i jeśli w moim przypadku jest mozliwa - to to pierwsza opcja z której korzystam.
      Jeśli ty uważasz ze bedziesz miec straszna traumę, boisz sie, albo po prostu nie chcesz nawet spróbować bo kolejne 20 h bóli to nie na twoje siły to bierz cc. Masz wybór. Choć po cichu proponuje zebyś ew spróbowała jak pójdzie tym razem i dogadała sie ze jakby co to zrobia ci to cc wcześniej.

      • 25.11.11, 10:19
        dzięki dziewczyny
    • 25.11.11, 10:30
      dodam, że poród nie odbył się bez rzadnych ingerencji - miałam przekłuty pęcherz płodowy, rozwarcie 7 cm, trwało to 16 godzin, bóle, a pęcherz nie pękł, lekarka przebiła i czekała na większe rozwarcie. już wtedy, pomimo pierwszego porodu i braku doświadczenia, bałam się o maleństwo
      • 25.11.11, 10:59
        Ripostka, to ze pecherz nie pekl nie jest niczym zlym! Jesli wszystko przebiega ok, to nie ma medycznych powodow do przebicia pecherza. Przebicie pecherza zazwyczaj owocuje przyspieszeniem akcji. Moj Synek urodzil sie w worku (!!) i to jest dla dziecka piekne, lagodne przyjscie na ten swiat wink
    • 25.11.11, 10:49
      Nieco ponad tydzień po cięciu blizna zainfekowała mi się, musiałam wrócić do szpitala, następnie blizna pękła na połowie długości.
      Na całej długości pojawił się ohydny bliznowiec, maści nie pomagały. Blizna przez trzy lata wyglądała okropnie, nie miała nic wspólnego z cienką, bladą kreską o której można poczytać.

      3 lata po tamtej cesarce miałam kolejną, starą bliznę wycięli, nowa po 5 tygodniach nadal ma jedno niezrośnięte miejsce, w tym miejscu zbiera się ropa a także ponownie pojawia się bliznowiec.

      Pierwsze cc ratujące życie dziecka (wcześniak, ułożenie poprzeczne), drugie cc niejako wynikiem pierwszego- próba porodu sn trwająca 50 godzin (nikt mi tak rodzić nie kazał, sama chciałam), większe dawki oksy niewskazane bo zagrożenie rozejścia starej blizny.

      Tak więc ja osobiście, z racji moich przejść, czuję się oszpecona i zbieram kasę na korektę kosmetyczną.

      • 25.11.11, 13:34
        współczuję, naprawdę bardzo...
        dałaś mi dużo do myślenia.
        jak zawsze, w każdej dziedzinie, istnieje pewne ryzyko niepowodzenia....
        poród 50 godz!!! a ja narzekam, myśle jak sobie ułatwić.... aż mi głupio.
        trzymam kciuki za Twoją operację, oby po bliznach nie było śladusmile
        • 25.11.11, 13:38
          z drugiej zaś strony, wywnioskowałam, że dzięki cc masz dwójkę zdrowych dzieci.
          więc coś w tym jest, sens, nadzieje że dziecko będzie zdrowe, nie będzie się męczyło itp.
          Ty na tym ucierpiałaś, ale przecież...... my kobiety stworzone jesteśmy do cierpienia a i tak ze wszystkim świetnie damy sobie rade! smile
          inaczej nie byłybyśmy kobietamismile
          • 25.11.11, 21:36
            Ja przy drugim dziecku wybrałam cc, nie ze względu na moją jakąś obawę przed bólem przy porodzie sn, ale przed obawą o zdrowie drugiego dziecka.
            Ból jest oczywiscie ogromny, ale łatwiej jest go znieść gdy macie ze sobą męża (lub inną silną fizycznie osobę) do masowania kręgosłupa - to było dla mnie najlepsze znieczulenie - polecam z pełnym przekonaniem na poród sn dużo bardziej niż zzo.
            Ogólnie mąż też sie nieźle zmachałwink bo potrzebowałam bardzo silnego masażu - dobrze ze należy chociaż do wysportowanychwink
            Także gdybym miała 100% pewność ze porodem naturalnym nie zaszkodzę drugiemu dziecku, nie robilabym żadnego zachodu o cesarkę.
            Jednak... mój pierwszy syn urodził się z 6 punktami, w kolorze burakowym, w szpitalu miał bradykardię, źle zniosł szczepienia, był po nich trudny do ogarnięcia, płaczliwy. Potem niby rozwijał się normalnie, jednak nie zaczynał mówić ani rozumieć mowy... do 4 lat nie identyfikował mnie ze słowem mamasad W wieku 3 lat dostał diagnozę autyzmusad
            Wiem ze oczywiscie nie jest regułą że każde niedotlenione dziecko będzie miało autyzm lub wogule zaburzenia rozwoju, jednak statystycznie jest wyliczone ze więcej jest dzieci autystycznych wśród tych które były niedotlenione niż tych które urodziły się bez komplikacji.

            Także z drugim dzieckiem już nie ryzykuję, zwłaszcza ze też chłopiec (autyzm częsicej wystęuje u chłopcówsad i też zapowiada się duży, teraz w 34 tyg waży już 2911 g, a ja mam wąską miednicę.
            • 25.11.11, 21:41
              A jeszcze odnośnie pokazania się główki przy sn,
              ja o tym nie wiedziałam że ona już jest, kolejny efekt uboczny zzo,
              czułam ból a pozytywnych rzeczy niesad
              Potem miałam pretensje do męża, dlaczego mi nie powiedziałeś że już widać główkę że został dosłownie ejden ruch, że to by mi tak dużo dało, dalo powera,
              a on poprostu nie miał pojęcia ze ja tego nie czuję,
              no tak - on w sumie nie musiał się znać na tym ,ale lekarka czy położna mogły mi to powiedzieć żeby dodać mi mobilizacji, jednak tego nie zrobiłysad
              Dlatego przy porodzie sn, domagajcie się tego aby Was o tym poinformowano ze już jest główka i że zostało już tak niewiele do wysiłku.
          • 26.11.11, 06:41
            Ripostka,

            Warto wspomniec ze o ile nie ma medycznych wskazan do cc to najlepsza droga dla dziecka jest wyjscie przez kanal rodny - powody sa dwa - lepsza stymulacja pluc i dawka 'zdrowych bakterii', ktora wzmacnia odpornosc.

            Nie jestem oredowniczka ani jednej ani drugiej wersji porodu, ani zwolenniczka teorii, ze trzeba cierpiec, ale cc to jest powazna operacja. Organizm jest 'zdemolowany' po cc i sn smile

            Dobrego porodu i zdrowego Maluszka!
    • 25.11.11, 22:34
      ja urodziłam przez cc na cito. bardzo chciałam rodzic sn, bylam przygotowana na ból (choć jestem mało odporna - no ale czego nie robi nastawienie psychiczne) - podbudowana opowieściami przyjaciółek, jak one szybko rodziły, no ale..... mimo końskiej dawki oxy, przebicia pęcherza, rozwarcie 4 cm - po 12 h po przebiciu mialam cc - mlody niedotleniony, dostal 5pkt, sine stópki, stres co niemiara. Na szczęście rozwija się prawidłowo, ale nerwy były, potem ganianie po lekarzach... no masakra.
      Jeśli zdeycujemy się na kolejne dziecko - ja wybieram cc bez zastanowienia.
      Ale - w moim przypadku decyzja o cc zapadła za późno - nie wiem z czyjej winy, pewnie lekarza, co zmianę kończył, pewnie z próby przyoszczędzenia - bo sn tańszy dla szpitala, pewnie z natłoku rodzących w tym samym czasie - wszystko po trochu. Być może jeśli miałabym zaufanego lekarza, co jak po 12 h nie ma rozwarcia, a po przebiciu pecherza nic sie nie zmienia zdecydowalby sie na cc wczesniej - to może .....
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/3i49sg18z2pq6604.png
      • 26.11.11, 13:02
        ulaula, ale twój poród był wywoływany i w sumie nawet się nie zaczął na dobre, bo do szpitala przyjmują dopiero do porodu z 4 cm rozwarcie. Podano ci oxy, miałaś przebity pęcherz płodowy, to spowodowało dużą ilość częstych skurczy, które mogły wpłynąć na niedotlenienie. Myślę, że gdyby poród zaczął się sam i nie był sztucznie wspomagany, to ani ból nie byłby koszmarny ani skutki dla dziecka tak przykre.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/tb73krhm9ypdro0y.png
        http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6x1hpah3fhlp8.png
        • 26.11.11, 13:14
          Dokładnie. Ja rodziłam ponad 30 godzin ale nikt mnie niczym nie szprycował na "przyśpieszenie", wszystko szło swoim tempem, mały był monitorowany. Urodził się zdrowy. Poród to nie wyścig (zwłaszcza pierwszy)- nie musi trwać odpowiednio tyle czy tyle- ważne by szedł swoją drogą, a cc to już ostateczność.
          --
          Zmieniłam nicka smile
          • 30.11.11, 07:43
            Dokladnie! Kazdy porod jest inny.
            Ja pierwszy porod tez wspominalam koszmarnie (a zwlaszcza jego koncowke, gdzie lekarz "pomagal" urodzic sie lozysku, no bo "juz czas", czego wynikiem byl mega krwotok u mnie i operacja ratujaca mi zycie, przedtem obowiazkowo oksytocyna, gdyz odeszly mi 2 godziny (!) wczesniej wody plodowe a nie bylo jeszcze skurczy ...). Od pierwszych skurczy do urodzenia syna minely tylko 3 godziny! Co z tego, skoro wspominam ten porod nieciekawie (polog po nim tez, gdyz "profilaktycznie"ciachnieto mnie do tego stracilam sporo krwi a maly po dolarganie wyladowal z zaburzeniami adapotacji oddychania na oiomie).
            Drugi porod calkowicie bez wspomagania medycznego: skurcze zaczely sie poznym popoludniem a urodzilam nastepnego dnia nad ranem (czyli drugi porod byl znaaaacznie dluzszy od pierwszego, trwal prawie 14 godzin) ale w niczym nie przypominalo to pierwszego porodu. Na izbe porodowa zachelama kolo polnocy, gdy skurcze byl juz regularnie co 6-8 min (bo maz nie wytrzymal, ja chcialam jeszcze w domu siep rzespac). Zrobiono mi kontrolne ktg, zbadano rozwarcie i poslano na spacerek (noca) po szpitalnych korytarzach. Polazilismy tak popijajac kawe z automatow do 3 nad ranem. Potem dostalam boli krzyzowych i wpakowano mnie do wanny. Ulgaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa taka, ze na pol godziny usnelam w niej. Serio. Wychodzilam z niej na kontrolne ktg i na badanie rozwarcia. A cakowicie ja opuscilam, jak poczulam bole parte.
            Urodzilam bez pospiechu, bez kroplowek, bez naciecia (a corka powyzej 4 kg), lekko peklam, polozna zalozyla profilaktycznie jeden szew. Rodzilam jedynie z mezem i dwoma poloznymi. Dostalam pozadne sniadanie, dzbanek pelen swiezej prawdziwej kawy i pomyslalam sobie: jak fajnie jest tak urodzic!

            Pozatym najnowsze badania pokazuja, ze jednak cc nie jest takim super rozwiazaniem dla matki i dziecka: u matki ryzyko komplikacji znacznie wieksze niz przy porodzie sn, ryzyko wystapienia w przyszlosci infekcji drog oddechowych u dziecka (z wystapieniem chronicznej astmy wlacznie) zwieksza sie nawet o 80% (badania prowadza niemieckie i holenderskie instytuty) a takze trzykrotnie ryzyko wystapienia alergii. Warto wiec sprawe rzeczywiscie przemyslec.
        • 29.11.11, 00:06
          w sumie nawet się nie zaczął na dobre,
          > bo do szpitala przyjmują dopiero do porodu z 4 cm rozwarcie.

          Aha. Mnie przyjęli bez wód z 1 cm rozwarcia i po kolejnych 12 h skurczy non stop też był 1 cm rozwarcia. A nie powiedziałabym, że poród nie zaczął mi się na dobre. Ostatnich kilku godzin na dobrą sprawę nie pamiętam za dobrze, ale wiem, że na pewno rodziłam.
    • 26.11.11, 01:44
      CC jest poważną operacją brzuszną, a nie zabiegiem... grozi wszelkimi powikłaniami, jak każda inna operacja brzuszna... może zakończyć się zgonem matki... dla dziecka również jest to mniej bezpieczna forma - konieczność odessania, możliwość zacięcia przy porodzie, jako "normalne" powikłanie..
      cesarkę na życzenie można mieć w prywatnej klinice, każda inna forma to korupcja...
      • 26.11.11, 13:18
        Przecież i tak zaraz ci napiszą, że po SN to dopiero można mieć komplikacje- matka jak i dziecko, a cc to suwak błyskawiczny w brzuchu- otwierają, wyjmują dzieciaka, zamykają i po sprawie wink, a zaraz po brykasz po sali poporodowej lepiej niż po SN.
        --
        Zmieniłam nicka smile
        • 30.11.11, 08:36
          1mzeta napisała:

          > Przecież i tak zaraz ci napiszą, że po SN to dopiero można mieć komplikacje- ma
          > tka jak i dziecko, a cc to suwak błyskawiczny w brzuchu- otwierają, wyjmują dzi
          > eciaka, zamykają i po sprawie wink, a zaraz po brykasz po sali poporodowej lepiej
          > niż po SN.

          No i dlatego taki wątek jest kompletnie bez sensu.
          Bo co autorce wątku ma dać statystyka, że pani x czuła się lepiej po sn, a pani y lepiej po cc?
          No nic.
          Obiektywnie cc jest OPERACJĄ. Poważną. Mającą większe ryzyko długoterminowych powikłań niż sn, co nie znaczy, że te powikłania wystapią. Obiektywnie po operacji człowiek dłużej dochodzi do siebie niż po procesie fizjologicznym jakim jest poród sn - w praktyce bywa to jak najbardziej zróżnicowane.
          Jeśli autorka chce się kroić na życzenie, proszę bardzo. Jej brzuch, jej narządy, jej sprawa.
          --
          http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/u/uaqx1rgf4.png
      • 03.08.12, 00:47
        ZACIECIA?!
        korupcja? o czym Ty dziewczyno mowisz? czlowiek ponad 40 lat temu wyladowal na ksiezycu, a Ty gdzie jestes mentalnie? nie pomyslalas, ze wolnosc rzadzi?
        dlaczego przy okazji informowania o swoim zdaniu, obrazasz innych?
    • 26.11.11, 02:05
      Zaden z istniejacych sposobow przyjscia na swiat dziecka nie jest zadna rewelacja. Porod naturalny to naturalny blad natury. Za stojaca postawe i duze mozgi placimy bolem i cierpieniem przy porodzie.
      Naturalny: ryzykowny dla dziecka, bolesny (choc teraz bol mozna skutecznie wyeliminowac), trudny polog
      Casarka: operacja, trudny polog

      Ja bym wybrala porod naturalny (przy zalozeniu, ze absolutnie wszystko je OK) , ale nie dlatego, ze uwazam, ze tak jest lepiej. Po prostu obie formy maja wady, a ja nie mam zdania co gorsze.
      • 26.11.11, 13:16
        Jeśli chodzi o cc to chyba połóg jest trudniejszy niż po SN- nie czarujmy się. No i cc też przyjemne dla dziecka nie jest.
        --
        Zmieniłam nicka smile
        • 26.11.11, 14:33
          w moim przypadku już w 7 dobie po cc zapomniałam że wogóle był poród. zdjęto mi szwy, krwawienie było średnio skąpe, dolegliwości żadnych.
          a moja koleżanka po sn jak ją nacięli to się goiła 3 mce, jak ja śmigałam na 3 godzinne spacerki, ona powłóczyła nogą a jak chwilę posiedziała na ławce to wstać nie mogła, więc reguły nie ma.
          i cesarkę można spieprzyć jak lekarz nie ma doświadczenia, i nacięcie przy sn potrafi skutecznie zatruć życie i zniszczyć kawał zdrowia.
        • 28.11.11, 02:13
          Duzo, duzo, duzo mniej przyjemny dla dziecka jest porod naturalny. Dlaczego ludzie uwazaja, ze przeciskiwanie sie przez waski kanal rodny to przyjemnosc dla przeciskujacego sie tego nie wiem. Moje dziecko wyszlo cale "poobijanie" takie az posiniaczone z porodu naturalnego, co nie mialo miejsca przy cesarce.
          Dodam, ze po porodzie naturalnym czulam sie oszukana twierdzeniami, ze jakoby dochodzi sie do siebie (i mozna zajmowac sie dzieckiem odrazu) po naturalnym. Otoz nie w kazdym przypadku to prawda. U mnie bylo odwrotnie. Mialam bardzo trudny polog po naturalnym.
          • 30.11.11, 08:44
            "Duzo, duzo, duzo mniej przyjemny dla dziecka jest porod naturalny. Dlaczego ludzie uwazaja, ze przeciskiwanie sie przez waski kanal rodny to przyjemnosc dla przeciskujacego sie tego nie wiem."
            A ty za przyjemne uwazasz, gdy nagle ktos za glowe by cie wyciagnal z rozkosznie cieplego lozka o polnocy?
            Tu nie chodzi o to, jaka forma porodu jest dla dziecka "przyjemniejsza".
            Porod fizjologiczny (czylli to nieprzyjemne dla ciebie i dziecka przeciskanie sie przez kanal rodny) ma swoje uzasadnienie: w trakcie tego "przeciskania" nastepuje tez wycisniecie resztek wod plodowych z drog oddechowych dziecka (po porodzie cc pakuja dziecku ssak do krtani, tez malo "przyjemne" doswiadczenie, nie sadzisz?), w zwiazklu z czym maleje ryzyko zachlystowego zapalenia pluc. Dziecko przechodzac przez kanal rodny styka sie z flora bakteryjna matki, dzieci urodzone przez sn rzadziej zapadaja na astme i schorzenia gornych drog oddechowych (sa na to konkretne badania, np. Niemiecki Instytut Pediatryczny ostrzega przed pochopnym podejmowaniem decyzji cc "na zyczenie", wlasnie z faktem nasilenia wystepowania alergii oraz astmy w wieku przedszkolnym i szkolnym w grupie dzieci urodzonych przez cc, ale efekty ujawniaja sie dopiero najczesciej wlasniej w wieku szkolnym 6-8 lat i prawie nikt do tej pory nie kojarzyl ich z "forma" rodzenia).
            Po pierwszym porodzie tez mialam trudny polog (dzisiaj wiem, ze do takiego stanu przyczynila sie aktywna "pomoc" personelu w trakcie porodu a takze tuz po nim). Skutki naciecia krocza odczuwam do dzis (nikt mnie wtedy nie poinformowal o cwiczeniach poporodowych, nie skierowal na odpowiednia gimnastyke, terapie).
            Drugi porod zupelnie nie przypomninal pierwszego. I polog po nim byl bajka: moglam siedziec normalnie, dwie godzinki po porodzie przebralam sie w wygodne ciuchy i poszlam pod prysznic, czulam sie nieporownywalnie lepiej niz po pierwszym krotkim (zaledwie 3 godzinki) porodzie.
            STATYSTYCZNIE po porodzie sn kobiety sa szybciej "na nogach", dolegliwosci poporodowe wystepuja STATYSTYCZNIE rzadziej.
            Nikt nie zagwarantuje, ze bedzie super. W zadnym przypadku: ani przy sn, ani tym bardziej po cc.
        • 03.08.12, 00:56
          1mzeta napisała:

          > Jeśli chodzi o cc to chyba połóg jest trudniejszy niż po SN- nie czarujmy się.
          > No i cc też przyjemne dla dziecka nie jest.

          obawiam sie, ze sie wlasnie czarujesz -po cc nie przezylam "dochodzenia" do siebie.
          a poza tym - skad opinia, ze cc nie jest przyjemne dla dziecka?
          Twoj post to Twoje subiektywne odczucia, nie fakty, bo zaprzeczaja indywidualnym przezyciom, np moim
    • 26.11.11, 15:21
      Po sn to nie masz szans na cesarkę na życzenie. Nie w Polsce.
      Miałam pierwszą cc po 16 h. Było super, wstałam szybko, karmiłam od razu. Następną też miałam mieć cc, ale mała urodziła się błyskawicznie w 36 tc i nie zdążyli mi zrobić. Niemiło wspominam tylko nacięcie (położna zrobiła w złym momencie) i szycie. Gdy zaszłam w 3 ciążę koniecznie chciałam jednak cc, bo: żylaki na sromie, nietrzymanie moczu (tak, wiem, że to żadne wskazania). Po prostu miałam wybór, bo po 1 cc mam prawo do kolejnego. Termin cięcia miałam na 14 września, ale mały nie wytrzymał, poród ruszył z kopyta, ledwo dojechaliśmy na porodówkę. Urodził się 13 września o 22.30smile Ten poród wspominam supersmile Nic a nic nie bolało, ani nacięcie, ani szycie. W godzinę po porodzie wstałam, wykąpałam się i byłam na całkowitym chodziesmile
      --
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2876122,2,1,Szymus.html
      Szymon 13.09.2011
      Ewcia 20.08.2009
      Ola 25.01.2006
    • 26.11.11, 16:15
      Może ja dodam coś od siebie. Jestem po dwóch porodach sn. Mam 155wzrostu przed 1 ciążą ważyłam 46 przed drugą 48kg. Do obu porodów miałam miednice za wąska o 2 cm (więc mogłam mieć wskazanie do cesarki tak jak i wzrost podobno to tez jest wskazanie poniżej 160cm) Doktorka dawała mi wybór w pierwszej ciąży cesarka bądź sn. Wybrałam poród naturalny. Przy pierwszym poczułam tylko parte 15min i dziecko było na świecie ale na jednak doktorka musiała mi pomóc w wyjściu dziecka(Delikatnie na skurczu przepchała małą. Wydaje mi się,że wszystko przez to,że nie miałam skurczy wcześniej. Drugi poród wspominam super pomimo,że miałam skurcze krzyżowe i z brzucha. Okropne bóle zwłaszcza,że nawet na partych nie minęły. Za to jestem z siebie dumna poród ładnie postępował dziecko sama na trzech parciach wyskoczyło.10 min i dziecko było już na świecie. Może dodam że 1 córka ważyła i mierzyła 54cm 3210 druga 3330 55cm. Po obu porodach chodziłam od razu,siedziałam jedynie przy pierwszym było mi dziwnie zrobić siku a o tym drugim nie wspomnę. Za to po drugim od razu poszłam siku nie potrzebowałam wspomagaczy na wypróżnienie. Wzięłam w ten sam prysznic a za dwa dni byłam w domu i mogłam sama zajmować się dwójką dzieci i je nosić(czego po cesarce nie wolno dlatego wolałam tez jej uniknąć ponieważ nikt mi nie będzie pomagał przy dzieciach 24H. Może dodam,że drugi poród obył się nawet bez nacinania i szycia. Jeszcze Jedno w 1 ciąży miałam operacje usunięcia torbieli na jajniku w skutek czego pozbyłam się jednego jajnika. był to 16 tydz. ciąży. Mam nacięcie jak po cc. Ból był okropny,nie mogłam siedzieć,chodzić a jak chodziłam to skulona i pomału w dół. Kaszel kichnięcie czy odwrócenie się na drugą stronę to była istna masakra. A Cewnik wspominam nie przyjemnie jego wkładanie jak i wyciąganie.
      • 28.11.11, 02:17
        Kisi napisala:
        "Ból był ok
        > ropny,nie mogłam siedzieć,chodzić a jak chodziłam to skulona i pomału w dół. Ka
        > szel kichnięcie czy odwrócenie się na drugą stronę to była istna masakra"

        Dokladnie tak mialam po porodzie naturalnym. Masakra.
    • 28.11.11, 12:03
      Ja mam za sobą tylko cesarkę także z własnego doświadczenia nie wiem nic o porodzie naturalnym ale napiszę Ci tak: jeszcze za nim zaszłam w ciążę mówiłam że tylko cc i nic innego. Wybrałam specjalnie lekarkę z prywatnego szpitala i tam chciałam urodzić żeby nie mieć żadnego problemu z cięciem na żądanie bo nic nie wskazywało że zaistnieją jakieś wskazania medyczne do cc. Przez 9 m-cy bardzo polubiłam swoją lekarkę i nabrałam do niej wielkiego zaufania także jak pod sam koniec ciąży kiedy ona, sama po cc, powiedziała mi że stawia swoją zawodową reputację, że będę lepiej wspominać zwykły poród tylko ze znieczuleniem zewnatrzoponowym podanym jak najwczesniej się da ( między 2, a 4 cm rozwarcia, zależnie od regularności skurczów ), a cesarką to zdecydowałam się na poród sn. No ale na sam koniec okazało się, że termin minął i nic kompletnie nie szykuje się do porodu i nawet test oksytocynowy nie wywołał skurczów to stwierdzili, że mam tzw dystocję szyjkową i cc jest konieczne. Wspominam to rewelacyjnie ale warunek moim zdaniem jest jeden: w naszych warunkach wyłącznie w prywatnym szpitalu ! To jest jednak poważna ingerencja chirurgiczna w obrębie jamy brzusznej i niesamowicie ważna jest opieka pooperacyjna, to ona decyduje jak będziesz to wspominać. Ja już pominę to że miałam cięcie w narkozie bo tak panikowałam ale ważne jest co było potem. Przede wszystkim nie ma co nastawiać się na opiekę nad dzieckiem w pierwszej dobie, ja tylko głaskałam synka po główce i dawałam mu buzi jak mi go położna lub mąż podała do łóżka. Czyli musi być indywidualna położna do opieki nad dzieckiem żeby mieć pewność że wszystko przy nim jest jak należy. Natomiast dobre samopoczucie matki zależy od rodzaju i ilości podanych środków p-bólowych i warunków bytowych. Ja w pierwszej dobie po wybudzeniu z narkozy dostałam 5 zastrzyków z morfiny i chyba jeszcze coś przed wybudzeniem. W drugiej dobie 4 kroplówki ketonalu i 1 zastrzyk ketonalu. W 3 dobie wystarczał mi paracetamol w tabletkach a jak poszłam do domu to już nic nie brałam tylko jak jechałam samochodem bo jednak na polskich drogach nie czułam się komfortowo smile Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że urodziłam bez bólu. Pewnie jakiś wpływ na to miał fakt, że zdecydowałam od początku karmić tylko butelką bo chyba nie można się tak faszerować karmiąc piersią. Dla mnie bardzo ważna była też pojedyncza sala z komfortową łazienką, to naprawdę co innego wstać po operacji z łóżka które i tak się samo elektrycznie składa na 20 różnych sposobów i przejść pare kroków do własnej, wygodnej i higienicznej łazienki niż wstać ze szpitalnej kozetki i błąkać się po korytarzach w poszukiwaniu wspólnego prysznica.
    • 28.11.11, 12:38
      musiałam przerwać do dzidzius wołał o zarcie smile
      cd. w pierwszej dobie połozne musiały tez zajmować sie mna, tj zmieniały mi posciel, szpitalny kubraczek, który miałam do zabiegu i to tak ze trwało to 5 minut i nic nie czułam. Wstałam na chwile po 8 h i nie był to zaden problem, nastepnego dnia rano sie wykapalam, przebrałam i juz sama sie soba zajmowałam, dzieckiem tez w ciagu dnia, kiedy był maż, na noc malucha oddawałam pod opiekę połoznych bo nie czułam sie dostatecznie pewnie. Ale tam było 3 dzieci i chyba z 10 połoznych ! I to tez było super bo dzieki temu one miały czas uczyc mnie i meza wszystkiego co trzeba wiedziec o opiece nad noworodkiem.
      Ale nie kazda cc tak wyglada ! Dzień po mnie casarke miała moja przyjaciółka w Matce Polce czyli niby jednym z najlepszych szpitali w Polsce i wspomina to jako horror z piekła rodem, zwłaszcza w porównaniu do pierwszego dziecka, które urodziła normalnie tylko ze z zzo mimo, ze troche nieudanym. Przede wszystkim do bani znieczulenie: standardowo wybiera się jedno z dwóch tzw znieczuleń przewodowych czyli zzo lub podpajeczynówkowe. Niby niewiele się róznia ale podpajeczynówkowe czesciej ma niemiłe skutki uboczne: spadki cisnienia, zawroty głowy, opuchlizny. Tylko to znieczulenie robi sie w 5 minut a zzo w 20 wiec lekarze dla własnej wygody w MP robia podpajeczynówkowe, jeden anestezjolog w tym samym czasie obskoczy 5 pacjentek a nie jedna. Kolezanke oczywiscie dopadły wszystkie te skutki. No i masakra jesli chodzi o opieke pooperacyjna, w pierwszej dobie dostała tylko 1 kroplowke ketonalu ( a wiem od znajomego anestezjologa ze po takiej operacji w pierwszej dobie skuteczna jest tylko morfina ) takze podobno ból nie do opisania, twierdzi ze czuła sie tak jakby ja na zywca kroili. W drugiej dobie na prosbe chocby o paracetamol połozna wysłała ja do apteki !!! wszystko to sprawiło ze jeszcze pod koniec drugiej doby ledwo zywa musieli ja wozic wózkiem do dziecka. No i fatalne warunki bytowe, nawet podkładów higienicznycH tam nie mieli.
      Podsumowujac, czego bys nie wybrała bedzie ok ale naprawde warto wybrac prywatny szpital. Tam nawet jesli wybierzesz zwykły poród nikt nie bedzie Cie mordował 20 h, albo pójdzie szybko z zzo albo sami beda namawiac na cc, które moze byc całkim fajne smile
    • 30.11.11, 08:33
      Cytat
      i co zrobić żeby mieć cesarke na życzenie?


      Najlepiej baranka w ścianę.

      Zastanawiam się, jaki poziom inteligencji trzeba sobą reprezentować, aby świadomie decydować się na operację brzuszną z szerokim cięciem kilku warstw tkanek, w tym mięśnia macicy, która to operacja nie jest niezbędna, a uzasadniona jedynie wątpliwością, cytuję "czy po cesarce będę lepiej wspominała ten cudowny dzień przyjścia na świat drugiego maluszka?". A, przepraszam, jedna pani na tym forum uzasadniała jeszcze niebywale ważną i wskazaną medycznie chęcią posiadania nadal ciasnej cipki po wydaniu na świat dziecka.

      Ale każdemu wedle potrzeb i wedle rozumu.

      Nie będę pisać o moim samopoczuciu po cesarce, bo to i tak nic nie da - autorko wątku: dostaniesz argumenty za i przeciw cc w proporcji mniej więcej 50/50, połowa napisze, że po cesarce śmigała, na co druga połowa znajdzie argumenty na NIE. Nie będę zachwalać cc, bo pomimo, że po każdej z dwóch cesarek czułam się doskonale i bardzo szybko doszłam do siebie - szybciej niż laski po sn, z którymi leżałam - to nie mam zielonego pojęcia, co będzie po trzeciej (a trzecia ciąża nauczyła mnie, że wszystkiego można się spodziewać, więc zweryfikowałam swoje poglądy).

      Zdecyduj sobie sama. Skoro uważasz, że cesarskie cięcie to zabieg porównywalny z usunięciem kurzajki, to proszę bardzo, załatwiaj, to nie jest takie trudne, jesli masz odpowiednią ilość gotówki i determinację.

      --
      I am weird but I am not strange.
      • 30.11.11, 11:31
        zglaszam sie!
        niebywale ważną i wskazaną medycznie chęcią posiadania nadal ciasnej cipki po wydaniu na świat dziecka.
        nie wskazana medyczne a przyjemnosciowe moja droga hahahahaha....(zreszta sam gin stwierdzil,ze jest ciasna i silnie umiesniona-potwierdzone przez specjalistesmile, po co psuc)
        --
        2.10.2011 big_grin
        • 30.11.11, 20:22
          No to cie zmartwie, bo sciany pochwy cierpia juz na skutek zmian hormonalnych w czasie ciazy, powoduje to nieco "zwiotczenie"/"sflaczenie" tegoz miesnia. Do tego dochodzi obnizenie narzadow miednicy mniejszej takze na skutek ciazy a nie sposobu rodzenia (problemy z nietrzymaniem moczu po porodzie sn ma srednio co piata kobieta, po cc co szosta).
          Ponadto miesnie mozna trenowac. Pochwa nie jest tu zadnym wyjatkiem. Do tego cwiczenia super wplywaja na kondycje po ciazy.
          Jezeli po cc nie bedziesz cwiczyc to tak samo bedziesz miec "luzy" w podwoziu jak te po sn. "Luzy" moga sie objawic dopiero kilka lat po porodzie! To nie skutek porodu, to glownie skutek ciazy samej w sobie. Do tego sklonnosci genetyczne, np. sklonnosc do rozstepow. Kobiety z takim "obciazeniem" sa bardziej narazone na "luzy" niz inne.
          Ja tez jestem "zwarta" i "silnie umiesniona" mimo dwoch porodow sn big_grin Potwierdzone przez specjaliste big_grin
          • 01.12.11, 07:08
            Tak,dlatego na forach pelno porad jak odzyskac "zwiezlosc"po....PORODZIE a wszystkie moje kolezanki po sn narzekaja,ze seks nie jest juz taki sam(choc glownie ich mezowie, niesmialo po 3piwach...smile)
            --
            2.10.2011 big_grin
            • 01.12.11, 09:12
              No coz, moze to mezowie maja problem i ich nalezaloby wyslac do "specjalisty", bo moze to im sie cos obkurczylo??? big_grin
              Seks po CIAZY (a nie po porodzie, jak niektorzy sobie sami tlumacza) ma raczej zwiazek z glowa a nie z rozmiarami pochwy ... Serio. I to bez piwa big_grin
              W Polsce jednak oswiata w tym wzgledzie rzerzy sie glownie widocznie przy piwie, "niesmialo" zwlaszcza po 3 piwach ...
              Kobiety same sie zaniedbuja po porodzie, nie cwicza, glownym problemem jest pozbycie sie kilogramow. Potem sa efekty.
              We Francji kobiety po porodzie (obojetnie jakim!) wysyla sie na elektrostymulacje. W De wysyla na cykl cwiczen poporodowych (kasa chorych pokrywa koszty). W Polsce dyskutuje sie z luboscia o tym przy piwku. Co kraj to obyczaj.
              • 01.12.11, 10:16
                tak,malo wysublimowany narod.....O rééducation périnéale pisalam wielokrotnie...Mimo wszystko NIGDY nie wraca sie do "rozmiaru"przed. Moze i dobrze,ze Polacy plci meskiej gadaja "przy piwku" a nie mowia wprost po chamsku"Zocha,ale seks jest tragiczny,za luzna jestes"
                --
                2.10.2011 big_grin
              • 01.12.11, 10:17
                zreszta to taka kobieca cecha - oszukiwac sie,ze wszystko jest w porzadku (niestety nie uwzgledniamy odczuc naszego ukochanego...)
                --
                2.10.2011 big_grin
                • 01.12.11, 12:52
                  Tak, tak. Zwlaszcza, ze to ci sami "ukochani", co to w czasie ciazy odmawiala wspolzycia, gdyz boja sie, ze "dzidzie uszkodza", lub nie daj Panie dzidzia penisem po glowie oberwie ....
                  Lub ci sami "ukochani", ktorym zona/pertnerka po wspolnym porodzie "rodzinnym" nie odpowiada juz ich wyobrazeniom o "estetyce".
                  Gdybym miala takiego "ukochanego" to naprawde nie wiedzialabym, czy mam sie smiac, czy zaczac plakac z rozpaczy.
                  Naiwnoscia jest oszukiwac sie, ze ciaza i porod nie pozostawia absolutnie zadnych sladow na ciele i umysle, cos w stylu twojego myslenia: "urodzilam przez cc, mam sprawna cipke i tak juz zostanie. amen". Propagujesz stereotypy wypowiedzi i myslenia panow po 3 piwach, jak sama zauwazylas.
                  • 01.12.11, 13:23
                    i te ukochane dla ktorych seks to tylko prokreacja i co mi tam przyjemnosc partnera...(oraz moja wlasna) i te ukochane dla ktorych 3 piwa to symbol chamstwa i plebsu, A FUJ!!!
                    Nie, to nie ci sami, ale ci ktorzy kochaja seks nawet w ciazy owszemsmile


                    --
                    2.10.2011 big_grin
                  • 01.12.11, 13:29
                    i te ukochae dla ktorych zwiazek to wspolne czytanie Hłaskiwink
                    Nie zmienila nic w moim umysle i ciele...widocznie to nie byla ciazawink(sorry, zostala linea nigra...ale zniknie,wiec sie nie liczy..plus blizna, that's all)
                    --
                    2.10.2011 big_grin
                  • 02.12.11, 11:47
                    Ale moze byc inny problem. Nie tyle o luzy co np. o jakies koszmarne ciecie krocza, ktore dlugo i bolesnie sie goi. Co zdarza sie przeciez nierzadko, sadzac z wpisow z forum. Powrotdo wspolzycia po czyms takim jest o wiele trudniejszy niz po cc.
                    • 11.12.11, 10:45
                      Owszem, zdarza sie ale rzadko jest to spowodowane rzeczywista koniecznoscia naciecia (bo te szacuje sie na calym swiecie na zaledwie 15-20%, tylko w polskich szpitalach nadal na 60-80%. W Niemczech szpitale sa prawnie zobowiazane do publikacji danych na temat naciec i szpitale z kwota powyzej 20% sa przez rodzace omijane szerokim lukiem). Najczesciej jest to chec przyspieszenia porodu przez personel (wiem, bo sama doswiadczylam za pierwszym razem i nikt mi sie nawet o moje zdanie nie pytal!). Tak samo okaleczyc cie moga robiac paskudne ciecie przy cc, powodujac zrosty, bliznowce i problemy z zagniezdzeniem zarodka w nastepnej ciazy oraz z jej donoszeniem. Problem komfortowego wspolzycia przy takim problemie to pikus.
      • 04.01.12, 11:38
        mama kotula - uważasz że wątek jest beznadziejny to po co się udzielasz i sama piszesz o swoim porodzie?
        piszesz o moim poziomie inteligencji - nie rozumiem skąd w tobie tyle zła?
        czy gdziekolwiek napisałam że chce cesarke na życzenie? nie. zapytałam tylko co zrobić żeby ją mieć, a to różnica, po to jest to forum aby pytać o takie sprawy skoro żadna z moich znajomych nie miała cc to kogo mam zapytać?

        chciałam dowiedzieć się czegoś o cc, mieć porównanie porodu sn a cc
        piszesz sama o swoim porodzie a uważasz że wątek bez sensu? bez sensu sama się udzielasz. skoro nie masz nic do powwiedzenia to ZAMILCZ!!!
        wątek wcale nie jest taki głupi skoro aż tak dużo dziewczyn się tu wypowiedziało, za co dziękuję.
    • 30.11.11, 14:15
      Moja kolezanka wlasnie urodzila naturalnie w Anglii, dostala jeden dokument z wypisem, dziewczyny po cesarce wychodzily ze szpitala z calym plikiem doumentow nt komplikacji.
    • 30.11.11, 21:18
      Miałam 2 cc i każde dobrze wspominam, szczególnie drugie po którym wstałam po 10 h i zajęłam się nieco dzieckiem. Dla mnie cc ma kilka plusów, jako że lubię dokładnie wiedzieć co będzie się po kolei działo, procedura cc bardzo mi odpowiada. Drugim plusem jest szybkie pojawienie się na świecie dziecka, w przypadku moich dzieci było to 2 h od pierwszych symptomów porodu i 1,5 h, w ten czas wliczam dojazd do szpitala. Nie uważam cc za poważną operację brzuszną i nie chcę z nikim polemizować, jest to rutynowy zabieg.
      Nie akceptuję porodu tzw siłami natury w polskich realiach wiec drugie cc miałam na życzenie, pierwsze ze wskazań ze względu na położenie dziecka.
      Na Twoim miejscu poszukałabym lekarza który nie ma nic przeciwko cc i szpital w którym nie odmawiają.
    • 01.12.11, 13:56
      Rodziłam naturalnie przez ponad 20 godzin, mimo silnych skurczów, skakania na piłce, chodzenia i wszelkiej możliwej aktywności poród nie postępował, rozwarcie na niecałe 0,5 cm. Po podaniu oksytocyny rozwarcie wyniosło 1 cm, ja już nie mogłam wytrzymać z bólu, ale myślę, że zniosłabym to, natomiast tętno córeczki zaczęło gwałtownie spadać w związku z czym zrobiono mi błyskawiczną cesarkę (całe szczęście, że już wówczas byłam non stop podłączona do ktg). Dostałam znieczulenie podpajęczynówkowe podawane w olbrzymim stresie, pielęgniarki nerwowo pytały mnie czy znieczulenie działa, ja już sama nie wiedziałam, chciałam tylko żeby już wreszcie mi zrobili tę cesarkę nawet jakby znieczulenie nie uaktywniło się do końca. Pilnowałam się tylko żeby nie patrzeć na odbicie w lampie i nie widzieć jak mnie tną. Wspomnienie z samej operacji do momentu wyciągnięcia córeczki mam tylko jedno - paniczny strach czy będzie żywa i zdrowa, na szczęście wszystko było w najlepszym porządku, myślę, że dzięki naprawdę niezwłocznej reakcji personelu na spadające tętno córki. Później, bezpośrednio po operacji leżąc na sali pooperacyjnej, czułam się fatalnie, miałam spadki ciśnienia, wydawało mi się, że umieram. Ale jak przeniesiono mnie do zwykłej sali i przyniesiono córeczkę do karmienia, już wszystko było w porządku. Brzuch bardzo bolał przez klika dni, ale poza tym nic złego się nie działo. Nie miałam kłopotów z blizną, z obkurczaniem macicy, z karmieniem. Po 12 h wstałam, po niecałych 24 poszłam pod prysznic. Córeczkę przynoszono mi do karmienia często, po dwóch dobach od cc dostałam ją już "na stałe". Miałam fantastyczną opiekę poporodową. Rodziłam w państwowym szpitalu, bez żadnych znajomości, zamówionych położnych itp.
      • 01.12.11, 13:59
        Dodam jeszcze, że teraz, będąc w drugiej ciąży, raczej nastawiam się na cc, najwyraźniej nie jestem stworzona do sn, skoro pierwszy poród niemal w ogóle nie postępował. Zresztą aktualnie prowadząca mnie lekarka powiedziała mi ostatnio, że mam tak drobną szyjkę (cokolwiek to znaczy), że nie wyobraża sobie bym mogła urodzić naturalnie dziecko o wadze ponad 3,5 kg.
    • 01.12.11, 18:57
      ja do porodu mam 2 m-ce i wiem, ze będę rękami i nogami broniła się przed sn. Pierwszy raz rodziłam 21 lat temu - do dziś pamiętam ból, długie dochodzenie do siebie, dziecko miało 8 pkt - dostałałam je po dwóch dniach, w szpitalu spędziłyśmy 7 dni. Drugi poród 6 lat temu - od razu zapowiedziałam, że chcę znieczulenie (można było wtedy w szpitalu dostać za darmo) , ale najpierw było za wcześnie a potem za póżno, a ja z bólu (pomimo prysznica, piłki pomocy położnej) chodziłam po ścianach, przerwy między skurczami były tak krótkie, ze nie miałam kiedy odpocząć. W wyniku totalnego zmęczenia i wysokiego ciśnienia, z którym zostałam przyjęta nie byłam w stanie przeć, dziecko zostało wypchnięte łokciem przez lekarza - urodziło się z 1pkt. Respirator, inkubator, zapalenie płuc- na szczęśćie wyszedł z tego, ale nie będę ryzykowała zdrowiem mojego trzeciego dziecka. Po tym porodzie do pełnej sprawnosci dochodziłam prawie pól roku. 1,5 roku temu było poronienie z tak silnymi bólami, że pomimo otzrymania środka przeciwbólowego ostry ból minął dopiero po ok. 2 godz. , a skurcze czułam aż do zabiegu w dniu następnym. Nie zniosę więcej bólu porodowego + obaw o życie i zdrowie dziecka.
    • 02.12.11, 10:24
      Cesarka jest zla.. Moja mama rodzila 3 dzieci (mnie, siostre, brata) cc. Przy 3 razie blizna zostala zakazona, lala sie ropa, mama przez 2 msc nie mogla z lozka wstac. Blizna sie rozeszla, teraz ma taka wielka kreche. Nie chcialabym cc, wolalabym sn w wodzie. Jak dobrze, ze w Polsce nie bede rodzic... Kuzynka rodzila 3 msc temu sn i mowila, ze polozne wredne, poganialy ja i nie chcialy dac znieczulenia.
      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/8cf0d79205.png
      • 02.12.11, 11:59
        Wtedy to byly inne czasy i inny sposob przeprowadzania cc. Teraz inaczej kroja i zszywaja, duzo latwiej sie dochodzi do siebie. Pamietam moja ciotke sprzed 25 lat po cesarce to chyba z pol roku jej sie cos saczylo z rany. A teraz prawie co druga kobieta ma cesarke i co druga z nich po tygodniu o niej zapiomina.
    • 07.12.11, 21:50
      A argument co do dlugosci pobytu w szpitalu?

      W tym, w ktorym zamierzam rodzic, po porodzie sn mozna wyjsc po 6 godzinach, po cesarce po 72 godzinach. Oczywiscie, mozna wypisac sie wczesniej na wlasne zyczenie, ale wytyczne oficjane, sa takie, nie inne. Polecam to takze pod rozwage.
      --
      < swoją drogą podoba mi się że Niemiec mieszkajacy w PL
      pomaga Polce mieszkającej w DE jak zachować język polski w Niemczech ))>- by jan.kran
      forum o wielojezycznosci w rodzinie: tiny.cc/6qmhV
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.