pappa i wolne hcg - bardzo zle wyniki Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • odebrałam swoje wyniki testu pappa i wolne beta, pani wreczyla te wyniki i powiedziala tylko ze sa bardzo bardzo zle i prosze sie umówic na wizyt, linny lekarz stwierdził ze to ciąża do terminacji biorąc pod uwage usg.
    niestety mój lekarz bedzie je ogladał dopiero za 3 tyg.szukałam na różnych forach ale nie umiem ich interpret. może pomożecie?

    wolna hcg 32,71 IU/I
    papp-a 0,797 IU/I.
    • ninaa7 napisała:

      > linny lekarz stwierdził ze to ciąża do terminacji biorąc pod uwage usg.

      a co wyszło nie tak w usg?

      --
      http://s2.rimg.info/5ac2da3ca6e82b387c0cf18a909a6f8c.gif
    • A mowili o jaka wade chodzi? Od razu terminacja?? Test Pappa to tylko statystyka, na pewno beda chcieli, zebys zrobila amniopunkcje. Przeziernosc duza, to fakt, ale to tez tylko "zwiekszone ryzyko", a nie pewnosc wad. Poza tym wady moga byc rozne, moze byc zespol Downa, z ktorym dzieci zyja i maja sie nienajgorzej. Ja bym sie na terminacje nie zdecydowala tak czy siak - jak dziecko samo odejdzie, to juz sila wyzsza. Trzymaj sie, bardzo Ci wspolczuje, o wynikach nic wiecej nie umiem napisac, jedynie, ze test Pappa wielu kobietom niepotrzebnie namieszal. Niepokojacy jest obrzek na usg, to prawda. Pewnie musisz byc gotowa na to, ze wada jest - ale pytanie jak ciezka i czy na 100%, a po drugie czy nie lepiej zostawic sprawe swojemu biegowi. Jesli wada jest ciezka, to maluszek i tak nie przezyje... ale osobiscie na terminacje bym sie nie zgodzila.
      --
      synek Krzyś (ur. 13.04.2010 r.)
    • Na Twoim miejscu zdecydowalabym sie na amniopunkcje. Nie podejmuje sie decyzji o terminacji ciazy na podstawie usg i pappa.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/8599rjjgdptfkuyo.png
    • ninaa, przede wszystkim postaraj się maksymalnie uspokoić, chociaż wiem, że to bardzo trudne.

      Krok 1- wizyta u specjalisty. Nie wiem skąd jesteś, ale praktycznie w każdym większym mieście jest ktoś, kto jest świetnym diagnostom. Zapukaj na forum www.dlaczego.org.pl/,tam jest podforum terminacja ciaży, musisz zapytać o dostęp. Wbrew nazwie nie tylko dla tych, którzy mają to za sobą, ale także dziewczyny doradzą ci co do lekarza, bo każda z nich przeszła podobny szok wywołany złymi wynikami.

      Krok 2- następne dni będą trudne, ale przede wszystkim postaraj się dokładnie zdiagnozować co dolega twojemu dziecku, bez tego nie podejmuj decyzji, nie wiem, który to tydzień, ale są jeszcze takie badania jak biopsja kosmówki czy amnio. Jeśli masz skierowanie robią to za darmo w poradniach genetycznych. Osobiście polecam poradnię genetyczną w CZMP.

      Trzymaj się i walcz do końca. I pamiętaj, że ewentualna decyzja jest decyzją twoją i męża. Wbrew temu co piszą niektóre osoby, choć pewnie pełne dobrych chęci, czasmi kontynuowanie ciąży która nie przynosi nic oprócz cierpienia twojego i dziecka nie ma sensu. Bo to jest cierpienie i nie zawsze lepiej zdać się na matkę naturę.
    • Trudno jest cokolwiek radzić. Decyzję musisz podjąć sama. Ale najpierw skontaktuj się z dwoma niezależnymi lekarzami, a potem warto zrobić amniopunkcję.

      Ja nie miałam USG genetycznego w drugiej ciąży. Lekarz zapewniał, że wszystko jest ok, że nie ma potrzeby, bo ciąża przeboega - jak powiedział - "fenomenalnie", a dzidziuś rozwija się prawidłowo. Tuż przed porodem okazało się, że dziecko ma znacznie krószą kosć udową i po minie lekarza widziałam, że coś podejrzewa, ale nie chce powiedzieć. Na moje prośby o opinię, powiedział tylko: "hmm...widziałem takich ludzi, z tą chorobą, na wózku...".

      Ignaś urodził się w terminie. Natychmiast po porodzie zapytałam co z dzieckiem, po czym usłyszałam, że wszystko w porządku. Ale następnego dnia zaczęła się "jazda bez trzymanki".
      Okazało się, że syn ma poważną wadę kostną, nie do leczenie, a nawet zdiagnozowania w PL. Nie będę opisywała co wtedy przeszłam. Miałam różne myśli i ogromne pretensje do lekarza.

      Dziś mam wspaniałego syna, którego nie zamieniałbym na żadne inne zdrowe dziecko. To wspaniały człowieczek, mądry, inteligentny, lubiany w przedszkolu. Chodzi, biega, tańczy. Ma wadę, fakt, będzie niższy aniżeli rówieśnicy. Przeszedł operację w Stanach. ale jest tak wspaniały, dobry, kochany, pełen uroku, radosny.

      Nie wiem co by było gdybym zrobiła badanie genetyczne. Jakie byłyby wyniki tego badania, jak w konsekwencji moja decyzja. Nie wiem tego. Ale codziennie dziękuję Bogu, że mam Ignasia.

      Teraz jestem w ciąży i zamierzam jednak pójść na badania genetyczne. Mam wiele obaw.

      Nie wiem czy Twoje dziecko ma wadę. Koleżance powiedziano, że dziecko będzie miało zespól Downa (po teście Pappa), namawiano na amniopunkcję. Dziewczynka urodziła się zdrowa. Ale noże być też odwrotnie. Tego nikt nie wie. Dlatego nie jestem do końca przekonana do badań genetycznych. Zamierzam na nie pójść, ale sie ich obawiam i sama nie wiem czy to będzie słuszna decyzja.

      Odpocznij, uspokój nerwy. Skontaktuj się z innymi lekarzami, a najlepiej - jak radziła inna mama - z matkami, które znajdują się w podobnej sytuacji. I pamiętaj, nic nie jest przesądzone.

      Trzymam kciuki.
      --
      Ignaś
      Michaś
    • wczoraj miałam amnio - bolące i nieprzyjemne badanie, wód olodowych mam tak mało że po pobraniu tych 20ml zostało ich tak maleńko sad
      lekarz specjalista od usg genetycznego na sląsku oglądał dzidize i potwierdził tylko opinie innych specjalistów - wada letalna, zero rokowań na przezycie płodu, powiedział ze wg. niego a wiele juz widział chorych maluszków to zesp.edwardsa ale wyniki amnio beda za 5 dni wiec obrzęk sie tak powiekszył ze wynosi juz nie 10mm a 25mm, dzidiza nie rusza sie nie ma siły tylko lezy, obrzek równiez na opłucnej i w brzuchu.powiem tylko tyle ze widok na ekranie okropny, nie mogłam patrzec jak sie mały męczysad
      od 1 badania genetycznego w 12 tc bylusmy u 6 lekarzy i wszczyscy mówia to samo.
      lekarz powiedział ze decyzja nalezy do nas ale wobec takiego obrazu usg i wyników i przy braku rokowań na donoszenie tej ciąży słuszna decyzja to bedzie terminacja.

      • Bardzo mi przykro. Skoro kilku lekarzy potwierdziło diagnozę. Musisz sama podjąć decyzje, przemyślaną. Bądź silna, trzymaj się, nie ty pierwsza znajdujesz się w takiej sytuacji. Człowiek to taka istota, która wiele zniesie, nawet więcej aniżeli sobie wyobraża.
        --
        Ignaś
        Michaś
      • Strasznie mi przykro, brak słów sad Trzymaj się, bądź silna, trzeba będzie się z tym pogodzić i żyć dalej. Przytulam.


        --
        synek Krzyś (ur. 13.04.2010 r.)
      • Strasznie mi przykro sad
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/8599rjjgdptfkuyo.png
        • Bardzo mi przykro, współczuję sad

          Wydaje mi się-to moje zdanie-że jeśli dziecko i tak nie ma szans na przeżycie to nie ma co przerywać ciąży, tylko poczekać na rozwój wydarzeń...
          --
          http://s10.rimg.info/fbac746481bd60c86b72750f6ff423e7.gif
          • O jeny a poco skazywać kobietę na rozwój wydarzeń, przy wadzie letalnej chyba im prędzej tym lepiej, im później tym większe przeżycie dla kobiety i nie piszę tu o psychice tylko fizycznym rodzeniu np. zmarłego dziecka.
            • Nina strasznie mi przykro i mam nadzieję że jeszcze w przyszłości będziesz się cieszyć zdrowym malcem, wejdź na forum podane wyżej tak otrzymasz wsparcie.
            • Napisałam-to moje zdanie. Ja nie potrafiłabym zabić swojego dziecka. Każdy robi jak uważa
              --
              http://s10.rimg.info/fbac746481bd60c86b72750f6ff423e7.gif
              • Ja akurat tak ja mewa. Nie umiałabym. Z resztą co my wiemy o umieraniu - skąd wiadomo, że śmierć dziecka przez terminację ciąży to dla niego mniejsze cierpienie? Może bardziej cierpi, nie wiadomo.
                --
                synek Krzyś (ur. 13.04.2010 r.)
          • ja wlasnie uważam inaczej, skoro wiem ze dziecko jest tak chore to nie lepiej ulżyc mu w cieprpieniu, lekarz mi powiedzial ze im późniejsza ciąża tym bardziej wzrasta ryzyko dla matki, powikłania itp. przeziez oni musza wywołac poród kiedy organizm nie jest na to gotowy, poazatym jestem po cc i im p,oxniej tym wieksza szansa na ponowna cesarke.
            nie wiem czy byłabym w stanie czekać kiedy to sie stanie moze za dzien tydzień miesiąc, wystarczy mi juz tych bolesnych przeżyć.
            • przykro mi bardzo...ale masz racje w tym, że to twoja decyzja bo to ty sama poniesiesz konsekwencje zarówno zdrowotne jak i psychiczne. Obojętnie jaką podejmiesz decyzję uważam, że na pewno będzie słuszna, bo porządnie przemyślana. Innym łatwo jest gdybać nie będąc w takiej sytuacji. Zupełnie inaczej jest stać po tej drugiej stronie... Przytulam mocno! A o wadzie Edwardsa troszkę poczytałam i naprawdę rokowania są okropne. Tak mi przykro...
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/rg50gywltx4w2syq.png
              www.suwaczki.com/tickers/rg50gywltx4w2syq.png
            • wiem co przechodzisz, więc wiem, że nic w tej chwili nie będzie brzmiało pocieszająco.
              Może tylko to, że ja taką decyzję mam za sobą, nigdy nie żałowałam, chociaż było bardzo ciężko.

              Taka ciąża to obciążenie dla matki, fizyczne i psychiczne. Niewyobrażalne. Dla dziecka to prawdopodobnie tylko cierpienie, jeśli nie na wczesnym etapie ciąży to na pewno później.

              Pamiętaj, że w Pl jest dodatkowo ciężko, nawet jeśli postępujesz zgodnie z prawem i swoim sumieniem. Niestety.

              Cokolwiek postanowisz, dużo siły na najbliższy czas ci życzę.
      • trzymaj się dziewczyno.
        współczuję ci bardzo.
        --
        http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
      • Miałam bardzo bliską styczność z zespołem edwardsa. Wiem, że to jest ciężka decyzja, ale uwierz mi, terminacja będzie lepszym rozwiązaniem z dwojga złego. Zespołowi edwardsa bardzo często towarzyszy HLHS - wada polegająca na niewykształceniu się lewej komory serca. Już sam zespół edwardsa jest śmiertelny. Dodać do tego HLHS, to szanse są równe 0.
        Jeśli już teraz Twoje dziecko ledwo się rusza, albo nie rusza się wcale, to pomysl jak się musi męczyć. Powiesz, że łatwo mi mówić. Nie łatwo, uwierz. 4 lata temu przezyliśmy to samo w mojej bardzo bliskiej rodzinie. Tylko, że rodzice chorego dziecka (brat z żoną), nie wiedzieli o Edwardsie. Wiedzieli tylko o HLHS. Dopóki mała się nie urodziła. Ważyła wtedy zaledwie 1800 gramów. Na pierwszy rzut oka widać było wady genetyczne, ale takie subtelne (np uszy znajdowały się troszkę niżej niż u normalnych dzieci), ale ona była piękna. Przed podjęciem decyzji o operacji serca, postanowili zrobić badanie genetyczne. Wynik wskazał Edwardsa. Odmówili operacji. Dwa miesiące błąkali się po szpitalach, bo tak bardzo chorego dziecka nie można zabrać do domu. Po długich bataliach, załatwianiu przez nie wiadomo kogo, udało się zabrać Anię do domu. Była karmiona sondą, cały czas miała monitorowane tętno i saturację, jeśli spadała, natychmiast podłączaliśmy ją do tlenu. Trzeba było przy niej czuwać 24 h na dobę. Wszystkie sprzęty musiały zostać zakupione za własne środki, bo nic nie było refundowane. A nie są to tanie sprzęty. I z nikąd pomocy. W miejscu, gdzie mieszkamy, panuje niestety bardzo mała świadomość tej choroby nawet wśród personelu medycznego. Nikt nie umiał pomóc. Byliśmy zdani tylko na siebie.
        Ania przeżyła zapalenie płuc - była bardzo silna. Ale była też bardzo chora. Zmarła na rękach swojej matki, mając dokładnie 4 miesiące bez jednego dnia. Zamknął się przewód Botala - czyli zmarła na HLHS. Gdyby zmarła na Edwarsda, dużo bardziej by się męczyła.
        Do dzisiaj pamiętam ten widok. Bratowa ją trzymała w ramionach i tak strasznie płakała. A Anusia wyglądała jakby spała. Złagodniały jej rysy twarzy i była jescze piękniejsza. Było to dokładnie 2 godziny po wizycie lekarza specjalisty z Karkowa, który orzekł, że o tyle o ile, wszystko jest w porządku. Że mała jest dobrze prowadzona przez matkę i niczego jej nie brakuje. Była cudowna i kochana. Nie ma dnia, żebym o niej nie myślała. Zwłaszcza teraz, kiedy sama oczekuję swojego maleństwa.
        Piszę to, ponieważ chcę, żebyś wiedziała, że są jeszcze inni ludzie, którzy borykają się z takimi problemami. Żebyś podjęła decyzję, która będzie lepsza zarówno dla Ciebie jak i Twojego dziecka. Po jakimś czasie po śmierci Ani bratowa powiedziała, że nie ma nic gorszego niż patrzenie, jak Twoje dziecko walczy o każdy oddech, jak każdy dzień może być dla niego ostatnim, jak czekanie na jego śmierć. Bo nie było innego zakończenia - tego szczęśliwego. Nie mogło być. I jeszcze te decyzje, które musieli nieustannie podejmować. I do dzisiaj nie wiedzą, czy były one słuszne. Oszczędź tego sobie i Twojemu dziecku.
        Bardzo pomogło nam wszystkim forum dlaczego.org.pl. Tam jest mnóstwo podobnych przypadków. Tam znajdziesz wsparcie i zrozumienie.
        Miesiąc po smierci Ani, bratowa dowiedziała się, że znów jest w ciąży. Były zmartwienia i stres. Badania genetyczne. Dzisiaj mają 3 letnią Madzię - zupełnie zdrową. Nie wiem jakby wyglądało ich życie gdyby nie ona. O Ani zawsze pamiętają, często o niej mówią. Ale najważniejsze jest to, że nauczyli się żyć ze swoją stratą. I Tobie tego też bardzo serdecznie życzę. Trzymaj się.
        --
        Nasze maleńkie SZCZĘŚCIE
        http://www.suwaczki.com/tickers/va5bhgqsm63lo99g.png
        • Bronia...popłakałam się...
          Nina...to bardzo trudne co Cię spotkało, ale musisz być pewna, ze każda decyzja którą podejmiesz będzie słuszna.Najważniejsze, zebyś wewnętrznie czuła, ze to co robisz jest dobre dla Ciebie i Dziecka. Trzymam za Ciebie kciuki, myślę ciepło.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/34bwxzkrkdwkguoa.png
          • dziekuje za te słowa i zrozumienie,
            poruszyło mnie bardzo to co napisałaś, bo ja podejmując dezyje o terminacji własnie chce uniknąć tego o czym pisałaś, nie wyobrażam sobie tego bólu matki która walczy o każdą minute zycia swojego dziecka, i dziecka cierpienia.
            dzisiaj odebrałam wyniki amnio niestety jest to zesp.edwardsa w cięzkiej obrzekowej postaci sad
            i dzisiaj dowiedziałam sie ze to nie synek ale córka, boże tak bardzo pragnelismy córki.
            To maleństwo już cierpi bo obrzęk go dusi.
            jestem zalogowana na forum dlaczego, znalazłam tam duzo wsparcia i przede wszystkim zrozumienia, nikt mnie tam nie osądza bo jest tam pełno takich mam jak ja które były lub sa w takiej samej sytuacji.
            pozatym przeraża mnie ogrom tych przypadków , nie miałam pojęcia ile jest takich mam, to przerażające jak wiele nas jest.
            teraz wiem ze urodzenie dziecka, zdrowego dziecka to prawdziwy cud a nie taka oczywistość.
            • Jak to pisałam, ryczałam jak bóbr. Dalej ryczę. Te wspomnienia są wciąż we mnie żywe, jakby to było wczoraj. Po śmierci Anusi, przez chyba pół roku beczałam w poduszkę, nie mogłam zrozumieć jak życie może byc takie niesprawiedliwe. Przez 4 miesiące życia malutkiej, bardzo się do niej przywiązałam. Kochałam ją i pomagałam się nią opiekować, jakby była moim dzieckiem. Często zastanawiałam się, czy nie lepiej byłoby jej nie poznać, nie opiekować się nią.. Czy lepiej byłoby otrząsnąć się po tej wielkiej stracie, nie mając jej w ramionach.. Nie wiem..
              Wiesz co było dla mnie jedną z rzeczy nie do przezycia? Widok brata niosącego maleńką białą trumienkę. I jego wyraz twarzy.. Myślałam, że serce mi pęknie. Do dzisiaj mi pęka po trochę. Każdego jednego dnia..
              P. S. Wiedziałam, że to dziewczynka, tylko nie chciałam Ci tego pisać. Edwards dotyka z reguły dziewczynki.

              --
              Nasze maleńkie SZCZĘŚCIE
              http://www.suwaczki.com/tickers/va5bhgqsm63lo99g.png
            • Ninaa7 wiem doskonale,co czujesz,bo...sama przez to wszystko przeszłam... Pewnie teraz Twoja sytuacja juz sie wyjasniła sama i nie musiałas podejmowac ŻADNYCH decyzji jakie by one nie były. W mojej sytuacji natura zadecydowała sama,nasz dzidziuś odszedł w 13 tygodniu najprawdopodobniej z powodu wad,miedzy innymi obrzeku,itp... Na wyniki biopsji wciąż czekamy,choc w tej chwili sa one bez znaczenia,bo juz i tak niczego nie zmienią,jedynie potwierdzą fachowo,jak to była wada... Moja trauma trwała niecałe 2 tygodnie od momentu złego wyniku usg do chwili ustania bicia serduszka,ale miałam wrażenie,że to wieczność... Wczoraj wyszłam ze szpitala po zabiegu i MUSZE zacząć życ normalnie,wrócic do rzeczywistości,choć to cholernie trudne,ale musze...dziekuje bogu,że mam juz zdrowego syna,meża,rodzinę.... teraz trzeba zebrać siły,ogarnąć to wszystko,tak bardzo chciałabym to wymazac gumka,ale niestety to niemozliwe...w sercu pozostaje tak potworny ból, żal i pytanie dlaczego?????? Nie wiem,czego moge zyczyc Tobie,bo nie wiem jak potoczyła się reszta,jesli możesz daj znac,ale napewno wiary i nadzieii na lepsze jutrosmile
      • O kurcze. Trzymaj sie, mialam podobnie...
    • Nie będzie się Maleństwo męczyć. sad Bardzo Ci współczuję, ninko sad
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/5djypc0zrkqwzl7n.png
      • kotkowa napisała:

        >Ja akurat tak ja mewa. Nie umiałabym. Z resztą co my wiemy o umieraniu - skąd wiadomo, że śmierć dziecka przez terminację ciąży to dla niego mniejsze cierpienie? Może bardziej cierpi, nie wiadomo.

        Dokładnie. Zresztą po tym co teraz ninaa napisala, że "dzisiaj odebrałam wyniki amnio niestety jest to zesp.edwardsa w cięzkiej obrzekowej postaci.To maleństwo już cierpi bo obrzęk go dusi." tym bardziej jestem pewna że nie usunęłabym ciąży, bo dziecko raczej i tak umrze jeszcze przed terminem porodu.
        --
        http://s10.rimg.info/fbac746481bd60c86b72750f6ff423e7.gif
    • jej serduszko przestało bić

      • Kochana, tak myślałam, że ona wcześniej odejdzie sama, niż Ty się zdecydujesz czy robić terminację, czy nie. Znam podobną historię, gdzie mama zastanawiała się nad terminacją, a maleństwo samo pożegnało się ze światem. Wiem, że jesteś pełna bólu teraz, ale w tym wszystkim to chyba najlepsze rozwiązanie - że sama, a nie że Ty miałabyś to na swoich barkach. Strasznie mi przykro, trzymaj się dzielnie.
        --
        synek Krzyś (ur. 13.04.2010 r.)
      • Przykro mi, że musisz przez to przechodzić. Rozumiem, że jest Ci bardzo ciężko. Ale jej już napewno nie jest. Trzymaj się jakoś. Ściskamkiss
        --
        Nasze maleńkie SZCZĘŚCIE
        http://www.suwaczki.com/tickers/va5bhgqsm63lo99g.png
      • Śpij spokojnie Maleńka......dużo siły dla Rodziców[*]
        --
        Kinga 13.04.2005 Kuba 17.05.2007 Maleństwo[*4.04.2010] Daniel 19.05.2011
        http://www.suwaczki.com/tickers/zrz6anliha06cs1k.png
      • Bardzo mi przykro, przytulam Cie mocno.
        --
        http://s2.rimg.info/5ac2da3ca6e82b387c0cf18a909a6f8c.gif
      • przytualam i bardzo współczuję. czytając Twoją historię to jakbym widziała siebie rok temu sad jak masz chęć pogadać to ślij na gazetowego
        --
        Aniołek 03.10.2009 (7tc)
        Natalka 10.01.2011 (20 tc)
      • Bardzo mi przykro. Wiem co czujesz, bo ja sama jutro idę na cmentarz do mojego 2 letniego maluszka. Też miał wadę letalną, wiedziałam od początku. Ale ja ciążę donosiłam i mały zmarł po 2 h. od porodu. Dzisiaj dziękuję Bogu, że to nie ja zabrałam mu życie. nigdy bym sobie tego nie darowała. Chociaż z mężem myśleliśmy o tym. To był koszmar. Dobrze, że mała umarła sama. Myślę, że gdybyś zdecydowała się na terminację, mogłabyś do końca życia żałować. Też biłam się z myślami, czy nie skazuję go na dłuższe cierpienie przez egoizm. Jak ludzie mówili, że podziwiają moją decyzję, że będę męczy się przez 9 miesięcy, później poród pośladkowy, to ja mówiłam, że może właśnie jestem złą matką.
        Ale teraz wiem, że decyzja była słuszna.

        na koniec dla pocieszenia dodam, że teraz obok mnie śpi taki mały 8 miesięczny człowiek. nieplanowany. I jest ZDROWY!!!
        I tego Tobie życzę.
    • Idz na biopsje kosmowki (lub amnipunkcje choc biopsja ponoc lepsza).Bez tego i tak nikt nic ci na 100% nie powie.W przypadku zlych wynikow usg wlasnie tak sie potępuje.Troche mnie dziwi,ze przy tak dużej przeziernosci jeszcze ci zawracali glowe testem pappa , ktory jest statystyka..Ja tak miałam w 1 ciąży, tez bardzo duża przezierność, obrzek.Dwa dni pozniej zrobili mi biopsje i wyslali podbrany material do instytutu genetyki na badania kariotypu.Nie czekaj-leć.Badanie kariotypu trwa dlugo (do 3 tygodni) nie ma co zwlekać.
      • Umiesz czytać? czy czytasz co 5 post. To jedno. Drugie-nie bylam w takiej sytuacji jak autorka, ale pewne wyobrażenie mam, bo u mojego dziecka NT było nieprawidłowe i przez pewien czas mieliśmy świadomość że może być chore, braliśmy pod uwagę wszystkie możliwości, ale od razu z mężem podjęliśmy decyzję, że ciąży nie przerwiemy.
        --
        http://s2.rimg.info/5ac2da3ca6e82b387c0cf18a909a6f8c.gif
        • No przyznaje wink - tylko nie co drugi, raczej jestem w goracej wodzie kapana ;-O.No ok podwyzszone NT.Ale amnipunkcja wyszla ok?No wiec tak naprawde nie ma o czym gadac.Znam wiele osob ktore mialy podwyzszone NT ale tak bywa.Za to znam malo, ktore oprocz NT mialy jeszcze wykryte mase innych wad, np.bezczaszkowie , ktore oznacza smierc na 100%.
          Jakby nie bylo -zawsze jest to dezycja osoby, ktora to spotka i nie ma co komentowac w takim miejscu co by kto zrobil.Bo to jasne ze czesc osob zrobi tak a czesc inaczej.
          • rzeczywisćie nie umiesz czytać...
            spójrz na fragment "amelka jest już aniołkiem" i zauwaz,że amniopunkcja wyszła źle a nastepnym razem weź chłodny prysznic, skoro jestes w gorącej wodzie kąpana.
            Baaaardzo niestosownie to wyszło!!!!!
    • 1 lutego urodziłam moją martwą amelcie, była taka malusia.
      okazało sie że Amelcia już niezyła od tygodnia.
      Tego uczucia gdy rodzi sie martwe dziecko, które było chciane, kochane od pierwszego bicia sercanie nie da sie opisać ale odeszła sama i jest mi z tym lżej.
      Mam tylko nadzieje ze jeszcze kiedyś doczekam sie zdrowego maluszka a jego usmiech wynagrodzi nam wszystkie te łzy.

      dziekuje wszystkim za słowa otuchy i wsparcia


      • Teraz doczytałam do konca posty....przykro mi bardzo,tylko tyle jestem w stanie napisacsad
        Serduszko mojego maluszka przstało bic 6 dni temu....została tylko pustka....
        Trzymaj się ciepło...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.