• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

niewydolnosc ciesniowo-szyjkowa a druga ciaza Dodaj do ulubionych

  • 19.11.12, 14:09
    musze sie chyba Was poradzic, bo sama juz nie wiem co mam robic.
    w poprzedniej ciazy stwierdzil u mnie lekarz niewydlonosc ciesniowo-szyjkowa i dostalam skierowanie do szpitala na zakladanie szwu na szyjke. Szew zdjeto w 35 tc, w 36 tc urodzilam przez CC w zwiazku wlasnie z porodem przedwczesnym( plus cholestaza, plus polozenie miednicowe). teraz jestem w 20tyg drugiej ciazy i boje sie jak cholercia. Szyjke mam mierzona na usg co 3 tyg- skrocila sie z 4,2cm do 3,5 cm i jest "luzna" jak to stwierdzil moj lekarz prowadzoacy. Zalecil jednak tylko dopochowow luteine i odpoczywanie. Powiedzial ze szew to nie jest rozwiaznie i on nie jest za tym zeby go zakladac(w pierwszej ciazy chodzilam do innego lekarza, ktory mial wrecz przeciwna opinie). No i jestem rozdarta... A co jak cos sie znow stanie? zreszta chyba juz zaczyna sie dziac jak szyjka sie skraca i jest luzna i rozpulchniona. Jest ot lekarz b.dobry i dokladny, jednak boje sie ze pomimo wszytsko jak nie zaloze tego szwu to moze sie zle skonczyc (poprzednia ciaza- dziecko prawie "wypadlo" ze mnie, ja nie mialam skurczy niec nie czulam)
    czy sadzicie ze mam pojsc do innego lekarza zasiegnac jego opinii?? Czy mam ufac mojemu i robic co mi kaze. Moze ktoras miala podobny przypadek?
    prosze o rade....
    Zaawansowany formularz
    • 19.11.12, 16:20
      A pessar?
      Może to byłoby lepsze rozwiazanie niż szew.....
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/gannvfxmytlvub9g.png
    • 19.11.12, 17:01
      3,5 cm to jeszcze nie jest krótka szyjka, mnie powiedziano, że o krótkiej mówi się od 2 cm.
      Rzeczywiście mój lekarz też nie jest taki prędki do zakładania szwu, który ma swoje wady, "na zapas" więc nie robią. Pessar to ponoć infekcje i też "na wyrost" się go nie zakłada, a w ramach rzeczywistej konieczności. To są moje informacje z warszawskiego szpitala klinicznego, być może co lekarz, to opinia. Ale może wystarczy w Twoim przypadku oszczędny tryb życia. Ja mam takie zalecenie przy szyjce o długości 2,5 cm, ale jestem po konizacji. Jestem więc w trybie domowym i leżę ile mogę.
    • 19.11.12, 17:32
      Jeżeli problem z szyjką wystąpił w pierwszej ciąży, może powtórzyć się w następnej- jej aparat jest już słabszy.
      Pilnuj tego tematu i nie daj sobie wkręcać, że nic z tym nie trzeba robić. Urodzenie wcześniaka to nie bułka z masłem.
      Miałam zakładany szew 2 razy- ciąże donoszone, dzieci zdrowe.
      --
      "Jestem nienaruszona w najbardziej intymnym miejscu i tak pozostanie" by rozalka81
      • 19.11.12, 17:52
        Tak moj lekarz wie o poprzedniej ciazy, bardzo powaznie podchodzi do tego tematu i mierzy ja co kazda wizyte. tez jestem juz na zwolniueniu i mam nakaz lezenia ile sie da i leki. powiedzial ze bedziemy sie martwic jak bedzie ponizej 2,5 cm a narazie mam odpoczywac, wiec widze ze takie same opinie jak Waszych lekarzy wiec narazie wiem ze nie ma podstaw do zakladaniu szwu/pessaru. Mysle ze poczekam, zoabczymy co on bedzie robil, chcialam sie tylko upewnic w jego diagnozie obeznej. Ja trzymam reke na pulsie jakby coswink
    • 19.11.12, 19:04
      Pierwsza ciąża, niewydolność, poród na przełomie 24/25 tygodnia.
      Druga ciąża, między 17 a 21 tygodniem szyjka skróciła się z 45 do 33 mm i dalej skracała. W 36 tygodniu szyjki brak, rozwarcie na 2 cm, zaraz zaczynam 38 tydzień i nadal w dwupaku smile
      Jestem na luteinie i no-spie od 5 tygodnia ciąży.
      To nie jest tak, że w pełni zaufałam lekarzowi jak zapowiedział, że nie jest zwolennikiem szwu czy pessara. Sprawdziłam u dwóch innych i potwierdzili.
      W kryzysowym momencie brałam 3x2 luteiny i no-spy i do tego kroplówki z magnezem. To był przełom 23/24 tygodnia ciąży, leżałam w szpitalu, nasiliły się u mnie twardnienia brzucha i spanikowałam, że rodzę.
      Ogólnie-nie dźwigam, nie uprawiam seksu sad, oszczędzam się, dużo leże, jak mam stresa to podkładam pod pupę poduszkę, żeby maluch nie napierał na szyjkę.
      Powodzenia smile
      • 19.11.12, 20:43
        ja bralam duphaston od poczatku, teraz luteina 2x2 plus magnez 3x2. Ale jestes juz w 38 tyg wiec jest OKwink mam nadzieje ze tez dotrzymam tak dlugo. dzieki i powodzenia rowniez. tez mam zalecone lezenie i odpoczywanie ale przy 3,5 latce w domu to jest ciezkie...uncertain
    • 26.11.12, 19:27
      Ja straciłam dzieci urodzone w 22 tyg. wlaśnie przez szyjkę. Kolejna ciąże ze szwem - nawet po jego zdjęciu jeszcze przenosiłam. Teraz miałam założony szew w 15 tyg. Lekarz określa, że szyjka jest miękka - jakby "dobrze się przyłożyć to się rozpadnie". Biorę fenoterol, infekcji raczej nie mam. Lekarz chucha i dmucha. Może na wyrost, ale daje mi to dużo spokoju i nadziei. Trudno więc doradzać. Zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz. Mój gin mówi ( i nie tylko ten) że luteina dopochwowo nie pomaga szyjce i zwiększa ryzyko infekcji. ja biorę duphaston. Niestety drogi, ale lepiej mi po nim niż po luteinach różnego kalibru. Na pocieszenie - jestem już w 32 tyg. i mam nadzieję (coraz więęęększą) że wszystko rozwiąże się szczęśliwie, czego i tobie życzę
      • 27.11.12, 12:49
        przykro mi z powodu dziecisad

        moja szyjka od poczatku jest "miekka i rozpulchniona" ale dlugosc ma jescze w normie. bralam duphaston do 20 tc, teraz kazal mi przejsc na luteine dopochwowa. martwie sie tym, w pon mam wizyte to zobaczymy w jakim jest stanie ( to bedzie 22 tc). ten lekarz nie jest dobrze nastawiony do szwu, pow ze to ostatecznosc (jak sie bardzo skroci) ale podobno mozna tylko do 25 tc ciazy go zakladac. jak moge to leze, ale mam 3,5 letnia corke w domu, teraz jescze chora wiec do przedszkola nie chodzi, wiec jest ciezko...mam nadzieje ze wszytsko bedzie dobrze, tobie rowniez powodzenia.dzieki.
    • 17.12.12, 16:40
      no i stalo sie... kilka dni temu wyszlam ze szpitala po 11 dniowym pobycie- na wizycie lekarz jak zobaczyl moja szyjke (wtedy 22 tc, szyjka 1cm plus rozwarcie od srodka) od razu skierowanie do szpitala. W szpitalu zalozyli mi szew okrezny. Czyli powtorka z rozrywki. Teraz mam sie zglaszac co miesiac do spzitala na kontrole i na 2 tyg przed terminem na zdjecie szwu.
      • 17.12.12, 22:03
        To i tak nieźle się skończyło, dobrze że zdążyli na czas założyć szew, bo moglo się różnie skończyć. Ja od założenia szwu (prawie od początku) biorę fenoterol żeby nie dopuścić do żadnych skurczy. U mnie ten system się sprawdza. Jestem teraz w 35 tyg i lekarz mówi że gdyby nie znał moich poprzednich wypadków to uznałby szew za zbędny. Tak więc różnie bywa. Ja chodzę do kontroli co 2 tyg., po świętach odstawiam fenoterol, 3 stycznia idę na zdjęcie szwu - zobaczymy czy urodzę, czy jeszcze pochodzę trochę smile
        Trzymaj się, będzie dobrze
        • 18.12.12, 11:47
          a szew zdejmuje Ci lekarz na wizycie czy w szpitalu? mi ostatnio zdejmowal na wizycie normalnie na fotelu do badania, ale to byl ten sam lekarz ktory mi go zakladal w szpitalu. Teraz mialam zakladany w szpitalu i kazali sie zglosic w 37-38 tc na zdjecie.
    • 18.12.12, 13:37
      Po pierwsze: Twoja szyjka jest normalnej długości. 3,5cm - marzenie. Ja już od dawna mam dwa i żyje.
      Po drugie: są rózne szkoły z szwami. Jedni je zakłądają inni nie, bo tak na dobrą sprawę badania nie potwierdzają ich skuteczności. Może pomóc, ale może zaszkodzić, bo może spowodować zakażenie i przedwczesne skurcze i poród.
      Jeżeli obawiasz się - to zacznij prowadzić baaaaaaaaardzo oszczędny tryb zycia, w sensie na maksa leżący. Ja w oprzedniej ciązy przelażałam plackiem 5 miesięcy bez szwów i w końcu przenosiłam. Najważniejszee oby nie dopuszczać do skurczów: czyli luteina i może magnez.
      Zaufaj lekarzowi i pamiętaj: oszczędny tryb zycia!
      • 18.12.12, 19:59
        moja szyjka na ostatniej wizycie nie byla normalnej dlugosci- miala 1 cm plus rozwarcie od strony pecherza plodowego- duze. plus miekka i rozluzniona. zalozono mi szew tydzien temu. nie mam zalecopnego lezenia tylko oszczedny tryb zycia i magnez. nie mam mozliwosci lezenia plackiem - mam w domu 3,5 latke- to jest niemozliwe. oszczedzam sie ile moge, wiem czym to grozi,ale moze dotrzymam, to juz 25 tc.
        • 18.12.12, 20:34
          Lez ile mozesz, lezala ze mna na patologie dziewczyna z ta niewydolnoscia i na moich oczach stracila trzecie dziecko w 24 tygodniu, szew puscił, dziecko sie urodziło. Tyle ze ona tez nie miała wód.
        • 18.12.12, 21:01
          kat-gab napisał(a):

          > nie mam mozliwosci lezenia plackiem - mam w domu 3,5 latke-

          3,5 latka to nie roczniak, tylko duże już rozumne dziecko
          możesz ją zająć bajkami, filmami, klockami nie opuszczając w tym czasie łóżka
          rozwarcie wew na tym etapie ciąży to nie żarty
          powodzenia
          • 19.12.12, 08:15
            Witajcie, ja urodziłam w sierpniu tego roku. Miałam najpierw zakłady szew w 19 tygodniu, a potem w 24 tygodniu jeszcze dołożoną taśmę na szyjkę. Później brałam już do końca Fenoterol, ale nie leżałam, prowadziłam aktywny tryb życia. Urodziłam w 38 tygodniu - dobę po odstawieniu Fenoterolu. Szew i taśmę ściągali mi już przy regularnych (co 3 minuty) skurczach.
            • 19.12.12, 22:36
              Poprzedni szew zdejmowali w szpitalu, ten mam mieć zdjęty w gabinecie. Leż ile tylko możesz!
    • 25.12.12, 10:58
      niestety szew nie wytrzymal, poluzowal sie i obnizyl. w tym momencie jestem od wczoraj w szpitalu, szyjka ma 5mm, rozwarcie od srodka duze i pecherz plodowy w rozwarciu. leki i lezenie do konca ciazy w szpitalu. a to dopiero 25tcsad
      • 25.12.12, 14:48
        Wytrwałości i cierpliwości w leżeniu.
        Dbaj o czystość na tyle na ile możesz, żeby nie wdała się infekcja- mycie po każdym oddawaniu moczu i kału.
        Weź coś łagodnie odkażającego drogi moczowe- preparaty żurawiny może?
        Trzymam kciuki z całej siły- pisz co u Ciebie na bieżąco.
        Pozdrawiam smile
        • 25.12.12, 19:50
          dzieki. jestem dobrej mysli, bede o siebie dbac i dawac znac, najbardziej mi zal mojej malej coreczki 3,5 letniej, boje sie rozlakicrying co dzien byle do przodu...
          • 26.12.12, 10:12
            Witam!
            Trzymam kciuki abyś wytrwała jak najdłużej. Ja rónież mam niewydolność jestem w drugiej ciąży, pierwsza zakończyła się w 22tc, teraz od 21tc mam założony szew, kończę 25tc i modlę się o każdy następny tydzień.
            Mam pytanie jak poznałaś że szew Ci się zsunoł??
            Pozdrawiam i pisz co u Was, a ja będę trzymać kciuki abyś jak najdłuej wytrzymała w dwupaku.
            • 28.12.12, 19:00
              A może można założyć Ci taśmę na szyjkę?
              • 28.12.12, 20:05
                hej dziewczyny mówiąc taśma macie na myśli pessar kołnierzykowy? ja straciłam ciążę w 18 tygodniu nie poznałam porodu myślałam że się przeziębiłam i bolą mnie korzonki męczyłam się ze skurczami całą noc jak dojechałam do szpitala miałam główkę dziecka w pochwie miałam takie przeżycia że wolałabym umrzeć lekarz powiedział że w następnej ciąży szew trzeba będzie założyć przed 18 tygodniem i badać szyjkę przezpochwowo wiem że szew lepiej założyć jak jeszcze nie ma rozwarcia bo on wtedy lepiej działa niektóre kobiety mają zamiast szwu pessar szyjkowy taki silikonowy krążek który odciążą szyjkę jednak mi lekarz mówił że szew jest lepszy bo chroni ujście wewnętrzne po wcześniejszym poronieniu z powodu szyjki zakłada się szew profilaktycznie on nie przeszkadza w niczym lekarze go zdejmują 2 tyg przed porodem im wcześniej tym lepiej bo pęcherz płodowy mały i minimalne ryzyko przebicia go i powikłań wcześniej robią posiew z pochwy żeby wykluczyć infekcje pessar zakłada się na szyjkę o minimalnej długość 1 cm z tego co pamiętam napiszcie mi skąd się bierze ta niewydolność szyjki bo widzę że wielu kobiet to dotyczy, czy szyjka słaba z natury czy jakieś operacje na szyjce wcześniej?
            • 29.12.12, 18:55
              hej,

              ze szew sie zsunal powiedzial mi lekarz na kontroli i po badaniu usg przez pochwe. ja nie czulam nic. potem w szpita;u badanie i usg potwierdzilo: szew spelzniety, ujscie zewn zamkniete , dl szyjki ok 1 cm, rozwarcie wewnetrzne na ok 1 cm. nie chca nic ingerowac bo sie boja ze szyjka sie pogorszy poza tym mam rozwarcie od wewnatrz i pecherz plodowy wpuklony do ujscia. unieruchomili mnie calkowicie, nogi w gorze, po nowym roku mam badanie w celu oceny szyjki czy sie poprawia. licze dni, to juz 25+3 tc. ratuja tu dzieci od 23,24 tc. dziecko wazy ok 900 g, dali sterydy na pluca, codziennie zastrzyki na przeplywy w lozysku. poki nir ma skurczow, krwawien jest ok, ale nie dotrwam do 36 tc- tak mowia.

              wspolczuje dziewczynom ktore stracily dzieci przez to, naprawde, przykro mi...to powazne powiklanie, nie ma zartow. szlag mnie trafia jak slysze: dobrze ci, polezysz sobie...
              • 29.12.12, 19:25
                kat-gab czytałam że leżenie najbardziej pomaga i że za granicą gdzie nie stosuje się szwów kobiety tylko leżą i to im pomaga utrzymać ciążę do końca nie stresuj się kup sobie syrop melisa forte lub pij herbatę z melisy bo to działa rozkurczowo i uspokajająco trzymam kciuki za Ciebie i Twoje maleństwo
                • 30.12.12, 15:18
                  asiazg82 napisała:

                  > kat-gab czytałam że leżenie najbardziej pomaga i że za granicą gdzie nie stosuj
                  > e się szwów kobiety tylko leżą i to im pomaga utrzymać ciążę do końca nie stres
                  > uj się kup sobie syrop melisa forte lub pij herbatę z melisy bo to działa rozku
                  > rczowo i uspokajająco trzymam kciuki za Ciebie i Twoje maleństwo


                  dzieki wielkie za pocieszenie i rady. wiem ze lezenie pomaga, teraz jestem w szpitalu i mam bezwzgledne lezenie i magnez w kroplowce 2x dziennie, jezeli mnie wypuszcza do domu to w domu bede to kontynuowac. wierze ze dotrwam. musze.
                  • 30.12.12, 17:30
                    jak będziesz w domu to nie chodź po schodach nie dźwigaj nie dotykaj się po brzuchu i najlepiej leż na lewym boku z poduszką pod pupą nie pij malinowej herbaty
                    myślę o Tobie i jestem z Tobą całym sercem trzymaj się
                    • 30.12.12, 19:12
                      Właśnie doczytałam, że leżysz. szkoda że szew się zsunął. Ja trafiłam do szpitala z pęcherzem płodowym w pochwie, 5 cm rozwarciem no i zerową szyjką. Mimo tego jeszcze tydzień przeleżałam. Więc skoro u ciebie sytuacja lepsza, dziecko jedno, no i większe to i szanse są duże. Tego się trzymaj. Rozumiem, że tęsknisz za starszakiem i dla niego też to będzie straszne, ale on z czasem zapomni a zdrowie maluszka jest teraz bezcenne. Trzymaj się, bardzo chciałabym żeby ci się udało!!!!!
                      • 31.12.12, 10:37
                        dzis mija tydzien w szpitalu z nogami do gory i bez wstawania zadnego. 3 -ego mam badanie i ocene szyjki kolejna. psychika mi troche siada, mam takie wahania nastrojow. wczoraj mialam skurcze le powstrzymalisad boje sie bardzo. tesknie za coreczka w domu.

                        lomre masz zdjecie szwu za 2 dni- powodzenia-35 tc to super juz jest, dla mnie nieosiagalny- tak pow ordynatoruncertain ja bylabym zadowolona z 32 chociaz..

                        dzieki dziewczyny, bede was informowac na biezaco, tymczasem udanego sylwestrasmile
                        • 31.12.12, 10:53
                          Powodzenia! Ja tez leże przez szyjke, ale juz w domu. W tej ciazy bylam juz piec razy w szpitalu. Trzymam kciuki zeby sie udalo smile

                          --
                          http://www.suwaczki.com/tickers/9f7janliynnyd0hu.png
                          • 31.12.12, 16:29
                            ciasteczko_cynamonowe napisała:

                            > Powodzenia! Ja tez leże przez szyjke, ale juz w domu. W tej ciazy bylam juz pie
                            > c razy w szpitalu. Trzymam kciuki zeby sie udalo smile
                            >
                            dzieki. powodzenia rowniez,to moj drugi pobyt, pierwszy 11 dni, teraz juz tydzien a nie wypuszcza mnie szybko, powiedzieli.

                            ktory to tydzien?
                            • 02.01.13, 10:52
                              Teraz 29 tydzień ciąży. Łącznie do tej pory spędziłam 48 dni w szpitalu, ale tylko jeden pobyt był przez problemy z szyjką. Od 7 tygodni jestem w domu i nie mam nawet ochoty myślec, żeby wracać do szpitala.. Także leż spokojnie, dasz radę, bo warto. A po za tym jak już dojdziesz do 30tc powinnas byc spokojniejsza, nawet jeśli dziecko urodzi sie wcześniej to powinno juz byc wszystko dobrze. Trzymam kciuki smile

                              --
                              http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
                              • 02.01.13, 13:51
                                no ja bede lezec w szpitalu ze wzgledu na wpuklony pecherz plodowy juz do ujscia szyjki. ja marze o 30 tc, a jakby byl 33 to dla mnie wielki sukces. wiecej nie rokujauncertain

                                ja tez trzymam kciuki, damy rade, wytrzymamy do 35 smile
                                • 03.01.13, 09:28
                                  Ja sobie odliczam codziennie. Najpierw bylo do 25tc, teraz licze do 30tc. Potem do 32tc, 34tc itd. I to mi naprawde pomaga. Spróbuj, może szybciej Ci minie. Skreślam tez dni w kalendarzu, jak widze postep to jest mi łatwiej psychicznie. Chcialabym wytrzymac do 35tc, ale moja lekarka jakos w to niestety nie wierzy, bo szyjka jest sporo skrócona i pęknięta i na dodatek czesto mam skurcze. Ale niestety Ty masz gorzej, naprawde współczuje sad Bedziesz leżec w szpitalu juz do rozwiazania. Ale myśl pozytywnie, wiekszosc dzieci urodzonych juz 29tc dobrze sobie radzi i nie ma wiekszych problemow ze zdrowiem. Znam dziewczynke urodzona własnie w 29tc, dzis ma 5 lat i jest calkiem zdrowa.

                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/9f7janliynnyd0hu.png
                                  • 03.01.13, 11:01
                                    ciasteczko_cynamonowe napisała:

                                    wiekszosc dzieci urodzonych juz 29tc dobrze
                                    > sobie radzi i nie ma wiekszych problemow ze zdrowiem

                                    Nieprawda.
                                    • 03.01.13, 13:35
                                      To Twoje zdanie. Ja wiem co innego od lekarzy z mojego szpitala. A statystyki też za tym przemawiają.

                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
                                      • 03.01.13, 15:03
                                        ciasteczko_cynamonowe napisała:

                                        > To Twoje zdanie. Ja wiem co innego od lekarzy z mojego szpitala.

                                        Niedouczeni ci twoi lekarze.
                                        Dla własnego bezpieczeństwa poszukaj kogoś z doświadczeniem i nie wypisuj fałszywych prawd, bo a nuż ci ktoś uwierzy i będzie jeszcze większy dramat.
                                        • 03.01.13, 20:43
                                          Sama jestes niedouczona i niewychowana jak widze. Masz wyksztalcenie medyczne, jesetes lekarzem nenatologiem? To sie nie oddzywaj.

                                          --
                                          http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
                                      • 03.01.13, 15:22

                                        --Dziecko urodzone w tym tygodniu ma większą szansę na przeżycie, owszem. Ale powikłania są częste i poważne.
                                        • 03.01.13, 17:49
                                          w 29 tc ma ok 80% szans na przezycie. ale wiem ze takie dziecko ma szanse byc zdrowe, choc wiaze sie to czesto z operacjami, rehabilitacjami w pierwszych latach zycia. ale ma szanse.

                                          dzis mialam usg, mala wazy 1033g, jest zdrowa, szyjka bez zmian, tzn nie pogarsza sie a to plus. mam lezec tu do rozwiazania. ja czekam na 30 tc, po 32 bede spokojniejsza, max daja mi 34-35 tc,

                                          cynamonowe- wytrzymamy, damy rade, urodzimy w 34tc zobaczysz.
                                          • 03.01.13, 17:54
                                            Dobrze że nie jest gorzej, Mała już spora. Będzie wszystko dobrze i wytrzymasz nawet do 36tc.
                                            Mi dziś wyszła podwyższona krzywa cukrowa, czekaam na wizytę w pon i wszystko się wyjaśni.
                                            • 03.01.13, 18:18
                                              sylwinka_julcia napisała:

                                              > Dobrze że nie jest gorzej, Mała już spora. Będzie wszystko dobrze i wytrzymasz
                                              > nawet do 36tc.
                                              > Mi dziś wyszła podwyższona krzywa cukrowa, czekaam na wizytę w pon i wszystko s
                                              > ię wyjaśni.

                                              ja bede miec to badanie w przyszlym tyg. nie martw sie tym, jestes pod opieka lekarza, to najwazniejsze.
                                              • 03.01.13, 20:57
                                                Ciesze sie ze jest w miare dobrze. Oby tak dalej, byle do 30tc smile

                                                --
                                                http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
                                                • 03.01.13, 21:04
                                                  A ja dziś byłam na zdjęciu szwu i okazało si że prawdopodobnie się wrósł w szyjkę i nie można go "normalnie" rozciąć. Mam skierowanie do szpitala. Boję się, bo to ponoć nie takie hop siup. Chętnie oddam mój nadmiar trzymania szwu potrzebującym. Trzymajcie się dziewczyny. Kat-gab - mała juz duża, świetnie!
                                                  • 03.01.13, 21:12
                                                    lomre, kurde, jeszcze to cie spotkalo...ale nie martw sie, bo w szpitalu sobie dadza z tym rade. z tym ze moga cie dluzej przytrzymac. z jakiego miasta jestes?
                                                  • 04.01.13, 10:07
                                                    Współczuję, w szpitalu na pewno sobie z tym poradzą, podadzą znieczulenie i zdejmą.
                                              • 04.01.13, 10:10
                                                Staram się nie przejmować, ale ciężko jest, tym bardziej jak się naczytałam Dr Google, że płuca się wolniej u dziecka rozwijają, a u nas to jednak te płucka są bardzo ważne, ale zobacze co w pon powie Dr, narazie po odstawiałam słodkie i będę obserwować.
                                                • 04.01.13, 13:30
                                                  sylwinka_julcia napisała:

                                                  > Staram się nie przejmować, ale ciężko jest, tym bardziej jak się naczytałam Dr
                                                  > Google, że płuca się wolniej u dziecka rozwijają, a u nas to jednak te płucka
                                                  > są bardzo ważne, ale zobacze co w pon powie Dr, narazie po odstawiałam słodkie
                                                  > i będę obserwować.


                                                  a moze popros o skierowanie do szpitala zeby ci podali sterydy na rozwoj pluc dziecka? Celestone to sie nazywa. mi to podali. wiem ze babki tak robia.
              • 02.01.13, 11:35
                hej,
                ja mam wizyte dopiero w pon i aż się boję jak to wszystko wygląda w środku, bo Młody czasem się tak obróci że kopie mnie po tej nieszczęsnej szyjce.
                Moja szyjka przy zakładaniu szwu miała prawie 3cm, ale od środka był lejek o dł 2cm i rozwarciu na 2cm, na ostatniej wizycie moja szyjka miała 16,5 mm, mam nadzieje że taka pozostanie.
                U mnie w szpitalu również ratują wcześniaki nawet z 22tc przykładem była moja Julia, niestety później inne szpitale już poległy, ponieważ nie potrafiły zajmować się takimi skrajnymi wcześniakami.
                Kat-gab termin porodu mamy podobny bo ja dziś mam 25+6tc, więc mam nadzieje że uda nam się jak najdłużej wyleżeć.
                Pozdrawiam i trzymaj się dzielnie.
                • 02.01.13, 13:48
                  no to widze ze mamy identyczny dzien ciazy bo ja dzis koncze 26tcwink jutro mam miec usg, zobacza jak szyjka, tez mam lejek od wewnatrz plus wpuklanie pecherza plodowego. dzis na obchodzie zapowiedziano mi zebym sie nastawila na lezenie tu w szpitalu do rozwiazania...byl nawet u mnie psychologuncertain

                  damy rade, byle do 30 tyg, potem do 32 a nuz sie uda 34 i dluzej...
                  • 02.01.13, 14:28
                    Oczywiście że damy radę, dla naszych maluszków wszystko.
                    Więc trzymam kciuki za jutrzejsze usg.
                  • 02.01.13, 15:53
                    Trzymam kciuki, sama straciłam przez to cholerstwo córkę w 28tc.
                    Następną ciążę przeleżałam ze szwem i doczekałam się synka, urodził się dokładnie w terminiesmile

                    Widzę, że u Ciebie jest jednak poważnie. Dlatego życzę ci dużo siły i cierpliwości. Do tego dodaj dużo pozytywnych wizualizacji, myśl o donoszonym, zdrowym dziecku, trzymaj się tych myśli.

                    Na umilenie pobytu w szpitalu polecam audiobooki, nie męczysz się czytaniem w niewygodnej pozycji.
      • 01.01.13, 19:15
        kat-gab, bądź dzielna i myśl pozytywnie. Ja leżę ze skróconą szyjką (bez rozwarcia) i skurczami od trzech miesięcy. I właśnie weszłam w 37 tydzień smile Wiem, że u Ciebie jest trudniej, ale takie sytuacja naprawdę często się dobrze kończą! Trzymam za Was kciuki i ściskam noworocznie!
        • 01.01.13, 19:48
          Kat-gab jak ma być dobrze to będzie. Myśl pozytywnie, nie dawaj się stresom - to dziala cuda. Płucka juz się rozwijają. Każdy tydzień zwiększa szanse, patrz do przodu. Rozumiem tęsknotę, ale odłóż ją na później, jeszcze może wrocisz do domu na leżenie. Bądź silna i spokojna, na nerwy pozwolisz sobie za parę miesięcy. Trzymaj się i dawaj znać, myślami jestem z tobą.
    • 08.01.13, 10:57
      hej dziewczyny,

      i jak tam, lezycie dalej? mnie pozwolono wstawac od wczoraj do toalety- wiec to duzy przelom dla mnie. na badaniu bez zmian, szyjka bez zmian, ma 6 mm i szew na koncu- nie trzyma nic, spelzniety. niestety doszlo cos innego- na usg wykryto w sercu dziecka tzw white spot i mam miec w tym tygodniu echo serca plodu i specjalista ma to obejrzec. pow zeby sie nie denerwowc, ale latwo mowic. czekam cierpliwie do badania.
      • 08.01.13, 19:38
        hej
        Kurcze jak zawsze coś, wierze że po echu okaże się że wszystko jest ok, super że możesz wstawać do wc, zawsze to plus.
        Ja wczoraj miałam wizytę szew trzyma, synek waży minimum 1100 gram, także duży chłop mi rośnie, od dziś jestem w szpitalu, dostaję sterydy Dexaven na rozwój płuc plan jest taki że w czwartek idę do domu, na cukier dieta i mierzenie 3x dziennie cukier.
        Pozdrawiam i trzymajcie się dzielnie.
        • 11.01.13, 16:27
          Próbowano mi zdjąć szew, ale ten zniknął. Nie wiadomo czy się wchłonął (?), pozrywał i wypadł. Szwu nie ma.
          • 11.01.13, 16:35
            lomre to strasznie dziwne myślałam że już urodziłaś, powiedz mi ile razy miałaś szew okrężny zakładany i w którym tygodniu, bo mi lekarz mówił ze przed 18 tyg, a jedna dziewczyna mi opowiadała, że założyli jej w 17 tyg a za 2 dni urodziła i że to jest za późno, pytam Ciebie bo wiem że masz doświadczenie i że mnie też to czeka
            • 11.01.13, 22:34
              W tej ciąży mialam zakładany w 15 tyg, w poprzedniej "szwowej" też gdzieś tak. Z tym, że tym razem nie było nawet rozwarcia - czysto profilaktycznie. Wiem, że zakładają też póxniej, na rozwierające się szyjki i też się udaje, więc trudno byc prorokiem. Dużo zależy od tego czy nie przypęta się jakaś infekcja, skurcze i inne. Mnie to ominęlo. profilaktyka to efekt przedwczesnego porodu w 23 tyg. - już nic nie dalo się zrobić
              • 12.01.13, 11:12
                do dziewczyn, które miały szwy
                kiedy Wam zakładano szew, w którym tygodniu, napiszcie też czy leżałyście cały czas czy nie, i czy zawsze podaje się fenoterol żeby wyeliminować skurcze jak się ma szew?
                • 12.01.13, 15:07
                  Mam szew od 21tc, obecnie 27tc skończony, oszczędzam się i dużo poleguje, fenotrol miałam tylko chyba 3 dni po zabiegu, biorę luteine i duphaston teraz.
    • 12.01.13, 19:13
      lomre jak to nie ma szwu???? a na usg tez jest niewidoczny? co teraz?

      ja dalej leze w szpitalu, we wt bedzie 28tc... wstaje do toalety tylko, ale nie wiem czy to moja chora psychika ale wydaje mi sie ze czasem cos czuje w pochwieuncertain czuje napiecie i parcie jak wstaje. nie wiem juz sama, miamam nadanie we wt i bylo ok.
      • 12.01.13, 19:15
        kat-gab napisał(a):

        > miamam nadanie we wt
        > i bylo ok.


        mialam badanie we wt.
      • 15.01.13, 13:25
        Kat-gab jak samopoczucie? To już 28tc, jeszcze troszkę i będzie bezpieczniej. Pozdrawiam
        • 15.01.13, 15:27
          hej, fizycznie ok. psychicznie srednio, przychodzi psycholog to z nia gadam troche, ale jakos nie pomaga. to juz zaczyna sie 4 tydzien w szpitalu. wprowadzili calkowity zakaz odwiedzin ze wzg na grype, a moj maz za 1,5 tyg wyjezdza za granice na tydz wiec nie zobacze sie z nim juz. jedynie na skypie z nimi gadam ( z coreczka 3,5 letnia ). taka wegetacja mnie ogarnia...

          w ten czwartek mam miec usg dziecka (bedzie miec na imie Gretawink i szyjki plus badanie ginekolgiczne i wymazy. mam nadzieje ze nie wyjdzie gorzej niz bylo z szyjka (miala 6 mm ostatnio). lekarze sa ok, naprawde dbaja i robia badania, wiec czuje sie tu bezpiecznie przynajmniej.

          pozdrawiam wszystkie lezace, damy rade. mimo wszystko.
          • 16.01.13, 09:08
            Współczuję braku odwiedzin, moim zdaniem w Twoim przypadku powinni zezwolić mężowi na widzenie, bo wiadomo że psychicznie będzie gorzej bez tych odwiedzin, a leżysz już jednak miesiąc.
            Śliczne imię dla córci wybraliście, u nas będzie Emil Julian( Julian aby zawsze pamiętał o swojej dzielnej siostrze Juli). Ja wizytę mam za 2 tyg, mam nadzieję że uda mi się wytrzymać do tego czasu w domu.
            Pozdrawiam trzymaj się cieplutko.
    • 17.01.13, 11:06
      mialm dzis usg i badania, Mala w 28 tc wazy 1300 g, jest zdrowa, przeplywy, wszystko ok. Szyjka w zasadzie bez zmian, ma ok 9 mm, ujscie wewn otwarte na 2cm i wpuklenie pecherza od wewn.
      mam sie przyzwyczajac do lezenia w szpitalu. najpewniej bedzie cesarka ze wzg na wczesniactwo, bo licza ze szyjka wytrzyma jeszcze pare tyg, jezeli bede lezec i nie bedzie skurczy bo wtedy sie otworzy.

      ciesze sie ze jest jak jest, to jest bardzo dobry szpital, z zapleczem dla wczesniaków i specjalistami od tego. dlatego czuje sie bezpiecznie.

      byle do przodu..marzy mi sie minimum 33,34 tc...
      • 17.01.13, 17:51
        Może być jeszcze tak, że donosisz tę ciążę, lekarze zawsze podkreślają najgorsze opcje, żeby się człowiek przygotował.
        Sama widziałam przypadki tzw. beznadziejne, którym kazano na poród od 26tc się przygotowywać i które potem donaszały ciążę.
        Trzymam kciuki!!!
      • 19.01.13, 21:46
        Widze, że jakoś sie trzymasz smile to dobrze. I możesz nawet wstawac do łazienki, to wiele ułatwia. Jak ja lezałam plackiem w szpitalu, to poprostu nienawidziłam basenu...No ale cóż poradzić. To już 28tc u Ciebie, wiec coraz lepiej. Mi lekarka pozwoliła troche chodzic po domu i na chwile na spacer. Moja szyjka sie jak narazie dalej nie skraca. Zaczynam 32tc. Mam nadziej, ze Tobie tez uda sie dotrwac jak najdłużej. Powodzenia!

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
        • 20.01.13, 17:03
          2 tyg lezalam plackiem z lozkiem do gory od strony nog. basen- masakra, trzeba sie przelamac psychicznie.
          w pon koncze 29tc juzsmile jeszcze musze pociagnac, stan szyjki sie nie zmienil, a to dobrze.
          ty juz skonczylas 31, super, jeszcze 3 tyg i dziecko bedzie bezpieczne.

          dawaj znac co i jak.
      • 20.01.13, 20:01
        Dla pokrzepienia:
        W drugiej ciązy z powodu gestozy spędzilam w szpitalu 9 tygodni i w tym czasie leżała ze mną na sali dziewczyna w identycznej sytuacji jak Ty. Trafiła na patologię w 24tc z rozwarciem i pęcherzem wpuklonym do pochwy. Oczywiście od razu leżenie z tyłkiem wyżej, kroplowki z fenoterolu, chwile zwątpienia i płaczu itd. Dziewczyna doleżała do skończonego 35tc, po czym wypuścili ją do domu, tylko po to, żeby wrócić dzień później z rozkręconym porodemsmile
        Jej synek urodzil sie duży i zdrowy smile
        --
        http://gifki.ru/avatars/3374_gifki.ru.gif
        • 29.01.13, 10:03
          Dla pocieszenia. Pisałam już o moich problemach, zagrożeniami, szwem. itp. Donoszę, że na jutro mam termin i nic - szyjka klapsydrowata, rozwarcie na 1,5cm i trzyma. Jeszcze przenoszę. Pozdrawiam leżące i martwiące się, dużo siły!
          • 29.01.13, 18:16
            Cześć Dziewczyny!
            Podczytuję Was od jakiegoś czasu gdyż sama od 20 tc oszczędzam się przez skróconą szyjkę. Obecnie jestem w 29 tc, mam pessar od 22 tc. Póki co spełnia swoją funkcjęsmile
            Nie mam dużych upławów, zero infekcji do tej pory - biorę globulki co 2 dzień, szyjka trzyma I ma nadal ok. 3,0cm, bez rozwarcia.
            Dużo leżę bo dzidzia mnie ciśnie główką. ..
            Codziennie myślę czy dotrwam do przynajmniej 36 tc. ..
            lomre dzięki za pocieszającą historię, też mam nadzieję na szczśliwy finał.
            I życzę bezbolesnego porodu wink
          • 30.01.13, 14:42
            dobrze lomre ze sie odezwalas. twoj przypadek mnie napawa optymizmem, wiem ze mozna donosic nawet w takich przypadkach, a porod jest raczej szybkiwink

            ja nadal w szpitalu, to juz 30 tc. nede tu na pewno jeszcze do 34tc, teraz mi sie zaczela szyjka otwierac, narazie tylko na 0,5 cm. wiec od wewn jest na 2cm, lejkowate ujscie, od zewn na 0,5 a dlugosc to 1 cm. i szew spelzniety. ja wierze ze wtrzymam jeszcze z miesiac. musze.

            przywiezli na sale dziewczyne z identycznym przpadkiem, tez szew sie zsunal, ma rozwarcie na 2cm i szyjke skrocona, 28 tc. wiec lezymy obie z nogami do gory.

            jutro usg dziecka, dam znac jak duza jest juz mala.

            pzdr
            • 01.02.13, 10:01
              Powodzenia dziewczyny!! smile
              Ja jestem troche spokojniejsza, to juz końcówka 33tc, zaraz sie zacznie 34tc, wiec jest dobrze. Za to mam inny problem, córka słabo przybiera na wadze. Za pare dni mam usg, zobaczymy ile przybrała...

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
              • 03.02.13, 18:58
                Ciasteczko_cynamonowe to już masz z górki, oby jeszcze 2tygodnie wytrzymać I już dzidzia bezpiecznasmile A ile teraz mała waży?

                kat_gab wytrzymasz napewno a kto wie może nawet do 40tc wink czytałam o wielu gorszych przypadkach I dziewczyny donaszały ciążę, wię z pewnością Tobie też się uda!

                Ja wczoraj weszłam w 30tc I jakoś lepiej się z tym czuję smile
                • 04.02.13, 09:46
                  W 31 tc ważyła tylko 1550g, wiadomo nie ma tragedii, bo to zawsze 1,5kg a nie 500g, ale powinna ważyć więcej. I w ciągu dwóch tygodni, od 29tc do 31 tc, przytyła tylko 50g, wiec cos sie dzieje nie tak. To szczegół, że miałam wtedy cięzko grypę i lekarka wini brak przyrostu wagi przez chorobe. Mam usg w środe, zobaczymy czy i ile przybrała.

                  A Wy sie trzymajcie, może rzeczywiscie uda Wam sie jeszcze dlugo wytrzymać. Kolezance mówili, że napewno urodzi koło 29-30tc, miala 1cm szyjke, rozwarcie i skurcze. A urodziła w 36tc dopiero. Więc może Wam też sie uda,oby smile

                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
                  http://www.suwaczki.com/tickers/9f7janliynnyd0hu.png
    • 04.02.13, 11:24
      dzis koncze 31 tcwink

      w czwartek mialam usg, mala wazy juz 1700 gsmile wiec jest ok. nadal w szpitalu, do konca lutego na pewno.

      grunt to nastawienie, pozytywne myslenie i wizja porodu np w 36 tc. ja tak robie i wiem ze wytrzymam, na pewno do 34smile
      jest mi bardzo ciezko w szpitalu czasem, od miesiaca nie ma odwiedzin,tylko na 5 min maz wpada z dostawa. i nie widzialam mojej coreczki juz tyle czasu ze serce mi peka. pozostaje skype ale to nie to samo.
      no i wygladam i czuje sie jak zombie.

      • 04.02.13, 12:07
        Ciesze sie, ze jest dobrze smile To czekamy razem te trzy tygodnie, Ty do 34tc a ja licze teraz do 37tc. Mama nadziej, ze obie doczekamy, a potem dalej tongue_out I masz racje, grunt to pozytywne myslenie, warto sie pomeczyc. Juz niedługo zobaczymy swoje małe, rozdarte córeczki smile

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
        • 04.02.13, 18:16
          Wiem z innego forum o dziewczynie, która od 30tc leżała z baaardzo krótką szyjką oraz co gorsze z rozwarciem od wewn I od zewn I urodziła niedawno zdrową córcię w 38tc smile
          Napewno wszystkim nam się uda!
          Ja z dnia na dzień czuję się psychicznie lepiej choć u mnie sytuacja stabilna I szyjka 29mm zamknięta. Leżakuję już drugi miesiąc I też mam dość. Z tym, że ja z tych słabych psychicznie. ..
          Ja teraz odliczam czas do końca lutego, skończę wtedy 33 tcsmile
          • 07.02.13, 00:16
            co jakiś czas tu zaglądam i czytam co u Was się dzieję, ogromnie trzymam za Was i za Wasze Dzieciątka kciuki. MUSI się udać i MUSICIE w to wierzyć. Mi się udało po dwóch stratach (moje Aniołeczki odeszły w 18 i 20 tc.) urodziłam Syneczka w 38 tc. przez cc. W trzeciej ciąży miałam dobrego gina który profilaktycznie w 15 tc założył mi szewale już w 20 tc okazało się że niby szew jest ale szyjka jest już króciutka i od wewnątrz się otwarta, zaraz po tym został mi założony pessar. od 15 tc już tylko leżenie w domu (ewentualnie wstanie do toalety) , co jakiś czas wizyty na patologii i jakiś czas tam odpoczynek sad, zaliczyłam nawet święta w szpitalu, więc wszystko kobieta w ciąży dla dobra swojego Dziecka wytrzyma.
            Trzymajcie się w dwupaku jak najdłużej się da smile i piszcie co u Was,
            pozdrawiam
            P.S. leżycie w szpitalach klinicznych
            • 07.02.13, 10:51
              hej Gosia najważniejsze to trafić na lekarza który Ci pomoże, my zbieramy tu też infiormacje różne o tej dolegliwości więc możesz podzielić się swoimi doświadczeniami z nami bo to dla nas bardzo cenne, napisz jak wyglądało Twoje życie podczas ciąży dlaczego poprzednim razem nie miałaś założonego szwu ani pesaru, bo po moim poronieniu kazdy lekarz mi trąbi o szwie że muszę mieć w nastepnej ciąży dla mnie to strasznie bolesne wszystko ale chcę się zabezpieczyć następnym razem, napisz jakie brałaś leki co ile kontrolowałaś szew jak dbałaś o higienę itp wszystko nas interesuje
            • 07.02.13, 11:16
              Gosia mi lekarz mówił że kiedyś dziewczyny ze szwem leżały w szpitalu całą ciążę a teraz się je wypuszcza do domu, i w domu leżą chyba że się coś dzieje to do szpitala, podobno kiedyś zakładano więcej szwów bo była taka moda (słowa lekarza) a teraz są leki likwidujące skurcze i dlatego czasami one wystarczają tzn wiedzy na temat eliminowania skurczów jest większa mnie interesuje jaka jest skala takiego zjawiska zakładania szwów, może Wy wiecie dziewczny czy to takie powszechne bo ja znam osobiście tylko jedną dziewczynę która miała szew i jeszcze taksówkarz mi mówił ostatnio że jego żona miała ale jej nie znam wiadomo
              • 07.02.13, 15:04
                z tego co mowil mi lekarz, co mowia w szpitalu i z tego co czytam, odchodzi sie od zakladania szwu. publikacje na ten temat mowia ze takie same wyniki daje leczenie farmakologiczne plus lezenie. szew nie gwarantuje donoszenia ciazy (patrz: ja, kolezanka z sali gdzie szew sie zsunal).
                nie preferuja teraz zakladania szwu w pierwszej ciazy, ewentualnie w kolejnych ale obciazonych wywiadem (poprzednie ciaze, poronienia itp).
                nie ma reguly z szyjka. bardzo istotne jest takze: kontrolowanie i leczenie ewentualnych infekcji, hamowanie skurczy.
                czytalam publikacje nt szwu, badania w usa, grupa 72 kobiet z niewydolnoscia szyjki. polowie zalozono szew, polowie wdrozono leczenie farmakologiczne plus lezenie (ale nie plackiem, tylko do toalety). w obu grupach ok 2-3% zakonczylo sie poronieniem. pozostale kobiety donosily ciaze do ok 34,35 tc bez wzgledu na to w ktorej grupie byly. srednia byla minimalnie wieksza dla kobiet bez szwu (o 2 dni bodajze).

                • 07.02.13, 15:13
                  myślę jednak że lepiej mieć szew niż nie mieć, podobno szew założony na twardą szyjkę na początku ciąży jest bardzo skuteczny, są też publikacje na ten temat, przeprowadzono badania na konkretnych kobietach i okazało się że od założenia szwu do porodu średnio minęło 15 tyg, być może kobiety te bez szwu też donosiłyby ciążę, jednak szew w niczym nie przeszkadza może tylko pomóc, często jest tak że zakłada się go na rozwartą szyjkę a wtedy jest mniej skuteczny, lekarze z którymi ja rozmawiam na ten temat mówią o dużej skuteczności szwu okrężnego
                  • 07.02.13, 16:19
                    asia a u Ciebie który tc?
                    Powiem Ci, że ja w gronie rodziny I znajomych znam 2 przypadki problemów z szyjką, jeden ze szwem, ale to przypadek sprzed 18 lat I drugi z pessarem dwukrotnie. Obie ciąże pięknie donoszone; )
                    • 07.02.13, 16:42
                      ja nie jestem w ciąży byłam ale straciłam ciążę przez szyjkę, u mnie lekarze nic nie zauważyli chociaż byłam w szpitalu tydzień przed poronieniem, nie wiem jak to się stało, sama zbagatelizowałam pewne objawy, myślałam że mam bezproblemową ciążę, strasznie się obwiniam nie mogę się z tym pogodzić, szyjka mi się skracała 2 tyg, w tym czasie byłam w szpitalu, ale nic nie zauważono, o niewydolności dowiedziałam się już po wszystkim, że coś takiego istniej, miałam dużego pecha, splot nieszczęśliwych wypadków, miałam też skurcze i infekcję, to była moja pierwsza ciąża,następna będzie bardzo trudna bo pełna obaw i strachu
                      • 07.02.13, 17:29
                        Miałam szew dwukrotnie założony- wcześniejsza ciąża utracona w II trymestrze.
                        Funkcjonowałam normalnie, nie leżałam- dzieci donoszone.
                      • 07.02.13, 18:15
                        asia kurcze. .. strasznie mi przykro Kochanasad
                        W takim razie może powinnaś się zainteresować założeniem taśmy na szyjkę. Wiem, że w kilku miejscach w Polsce zakładają operacyjnie. Kwalifikują na podstawie wcześniejszych strat. Tylko tak się zastanawiam jak lekarze nie zauważyli skracającej się szyjki. ...
                        • 07.02.13, 18:28
                          mnie też to dziwi, bo lekarz w szpitalu nie zauważył skracającej szyjki tylko infekcję, a potem powiedzieli że jak już mnie badali i wszystko było dobrze to już badać nie będą i wyszłam do domu, ja sama też dużo symptomów nie poznałam, jak mi wody odeszły to byłam pewna że to mocz, byłam u profesora, który taśmę zakłada i on mówi ze moja szyjka jest ładna i wystarczy mi szew Mcdonald a taśma to zabieg inwazyjny i ja go nie potrzebują bo mi szew okrężny pomoże, bo taśma to ostateczność w krytycznych przypadkach, jak byłam na wizycie to była tam dziewczyna która 5 razy ciążę straciła, ale profesor jej powiedział że ma szyjkę do d.... i musi mieć taśmę, więc muszę mu zaufać, bo to on ma doświadczenie, wiem że taśmę zakładają też w prywatnym szpitalu za 3500 ale profesor mówi że mi to nie potrzebne miejmy nadzieję że ma rację, u mnie po prostu nikt nic nie zauważył i nie było leczenia tej niewydolności, jakbym miała leki blokujące skurcze i szew lub pesar to pewnie by się to inaczej skończyło, mam za karę bo za łatwo mi przyszła ta ciąża i sobie normalnie funkcjonowałam zamiast leżeć, za bardzo chciałam wszystkiemu sprostać a okazało się że wcale nie jestem taka silna
                          • 07.02.13, 20:02
                            Nie zadręczaj się, skąd mogłaś wiedzieć, że dzieje się coś niedobrego. To lekarze są od tego żeby kontrolować. Moja gin zareagowała jak szyjka w ciągu miesiąca skróciła się z 3,5 do 3,0 cm bo nigdy nic nie wiadomo...
                            Skoro lekarz Twójwierdzi, że szew będzie ok to musisz mu zaufać.
                            Do tego oszczędny tryb życia I będzie dobrze jestem pewna. wink No I niedopuszczanie do infekcji bo to źle wpływa na szyję. Ja jestem cały czas na globulkach I badam regularnie ph.
                            • 08.02.13, 12:31
                              Cześć dziewczyny,
                              od jakiegoś czasu czytam wątek, dołączam do oczekujących, pozdrawiam i mocno trzymam kciuki za wszystkie leżące.
                              Mam nadzieję że będzie tu jak najwięcej wpisów o szczęśliwym, nie za szybkim rozwiązaniu. Przytaczane przez Was przykłady donoszonych ciąż bardzo pomagają.

                              To moja druga ciąża, pierwsza 4 lata temu była zupełnie prawidłowa, do końca bez żadnych powikłań.
                              Teraz zaczęło się od plamienia w listopadzie, potem nawet wróciłam do pracy, w grudniu szyjka miękka skrócona z 4 do 3 cm, dziecko bardzo nisko- zwolnienie.
                              Od połowy stycznia leżę w domu, biorę no-spę, Mg, luteinę i doraźnie scopolan.
                              Wcześniej nie wiedziałam jaki to strach. Na początku brania luteiny codziennie płakałam. Lek długo się rozpuszczał i potem jeszcze zwiększał ilość wydzieliny, którą ze strachu brałam za odpływające wody. Ale lekarka sprawdziła, uspokoiła że to tylko wina tabletek, ujścia zamknięte. Teraz rano biorę luteinę doustną, rozpuszcza się do godziny nawet.
                              Bardzo wspiera mnie mąż, organizuje pomoc nad starszym dzieckiem.
                              Uspokajają mnie też rozmowy z gin.
                              Nie mam pessara ani szwu (gin nie widział wskazań).
                              --
                              http://www.suwaczki.com/tickers/34bw0dw4wvekw5g9.png
                              • 08.02.13, 14:36
                                3cm to jeszcze nie tragedia, wazne ze jest zamnknieta. leki i lezenie pomoga. jestes juz w 32tc, wytrzymasz jeszcze z 2, 3 tyg i dziecko bedzie bezpieczne.
                                mysl pozytywnie, ciesz sie ze masz wspierajacego mezawink i powodzenia.
                                • 08.02.13, 17:53
                                  Jak najbardziej się zgadzam. Jesteś już właściwie w 33 tc, jeszcze ze 2,3 I odetchniesz z ulgą. Wszystkim nam się uda jakoś dotrwać! Mi się marzy tak 37-38 tc: ) Tylko to jeszcze 6-7 tygodnisad
                                  W tym wszystkim bardzo ważna jest psychika,ja mimo tego, że sytuacja nie była I nie jest tragiczna strasznie podłamałam się psychicznie. Zamiast cieszyć się ciążą ja zamartwiałam się bardzo I dołowałam. Teraz jest lepiej, ale przez to wszystko chyba nie zdecyduję się na drugą ciążę: (

                                  A Ty kat-gab jak się miewasz? Nadal w szpitalu? Co mówią lekarze?
                                  • 08.02.13, 18:20
                                    no ja dalej w szpitalu. jeszcze 3 tyg na pewno, az minie zagrozenie porodem przedwczesnym. w pon konczy mi sie 32 tc, to jest dla mnie WIELKI sukces, bo trafilam w 25tc, prawie bez szyjki, z pecherzem wpuklonym i szwem spelznietym.
                                    caly czas badania: mocz, morfologia, crp, wymazy, co 2 tyg badsnie gin i usg. w pon mija 7 tyg tutaj sad
                                    moje sampoczucie jest srednie. z dala od coreczki, meza, w ciaglym strachu, posrod obcych ludzi. zwlaszacza ze w mojej sali sa tzw ciezkie przypadki: odplywajace wody, wlasnie szyjki ktorych nie ma i sa rozwarte i inne o ktorych nawet nie chce pisac, naliczylam juz 12 dziewczyn ktore sie przewinely przez sale.

                                    sylviatko32 - ja sie zdecydowalam na druga ciaze, w pierwszej mialm to samo, tyle ze szew trzymal i lezalam w domu. ale warto. ja wierze ze wytrzymam jeszcze te 3 tyg i coreczka bedzie zdrowa. ja to wiem.

                                    wink
                                    • 08.02.13, 18:25
                                      kat-gab a w jakim mieście Ty jesteś dobrze pamiętam że z Krakowa gdzieś możesz powiedzieć w którym szpitalu tak się Tobą dobrze opiekują?
                                      • 08.02.13, 18:41
                                        ujastek.

                                        i nie mam lekarza stad, trafilam z izby przyjec ze skierowaniem od mojego prowadzacego.

                                        polecam szpital, nie wiem jak na poloznictwie, ale na patolgii- bardzo profesjonalne podejscie, nie podejmuja decyzji pochopnie, pilnuja badan, traktuja wszystkie pacjentki rowno.
    • 08.02.13, 18:52
      kat-gab a w poprzedniej ciąży w którym tygodniu miałaś szew? chyba z zwlekaniem u Ciebie ze szwem to był błąd ja będę nalegać na szew jak najwcześniej
      • 08.02.13, 19:01
        w poprzedniej ciazy tez mialam w 22 tc ale nie bylo lejka od zewn, szyjka byla zamknieta.

        teraz w 22 tez zakladany ale juz byl duzy lejek. wiem, ze to byl blad, za pozno byl zalozony, ale lekarz twierdzil ze jest ok, ze kazda ciaza jest inna, ze nie chce ingerowac bez potrzeby ble ble ble. zaufalam mu, no i tyle. stalo sie co sie stalo. trudno, co mam zrobic, musze isc do przodu.
        • 08.02.13, 19:13
          najważniejsze że udało się uratować ciążę u mnie nikt nie wspomniał o szyjce przez całą ciążę wszystko bym oddała żeby być w Twojej sytuacji, zaglądam na to forum żeby się dowiedzieć co u Ciebie trzymam kciuki, najważniejsze że maluch ma się dobrze i tak długo w brzuszku wytrzymał a co było to było najważniejszy efekt
          • 08.02.13, 19:21
            w kolejnej ciazy nalegaj na zalozenie szwu do 14 tc. to wtedy jest wieksza szansa ze sie nie zsunie. i jak uwierzysz ze sie uda to sie uda. badz dobrej mysli.
    • 11.02.13, 14:32
      Żyjecie dziewczyny? Wszystko ok? Ja zaczełam 35tc. Więc u mnie jest bardzo dobrze, a nóż wytrwam jeszcze do terminu albo po smile Jeszcze tydzień i mam zacząć całkiem normalnie funkcjonować, chodzić na spacery itd. Od kiedy zaczełam troche chodzic, strasznie boli mnie kręgosłup..No ale nic dziwnego, po tak długim leżeniu. Trzymam za Was kciuki smile

      Aha niedawno na forum marcówek, na którym sie udzielam, dziewczyna urodziła synka na początku 34tc. Ważył 2600g z groszami i sam oddycha i je. Więc obyście dotrzymały smile
      • 11.02.13, 15:51
        dziewczyny ja tak sobie myślę, że jeszcze mamy szanse na dziecko a są osoby, które nawet takiej szansy nie mają, okazuje się, że w Polsce jest kilku dobrych lekarzy, którzy się niewydolnością szyjki zajmują, oni chcą pomagać dziewczynom takim jak ja, to mnie pociesza, ciasteczko a ile w sumie już leżysz od początku czy od szwa?
        cieszę się z Twojego sukcesu
        • 11.02.13, 21:08
          Hej!
          U mnie w sobotę zaczął się 31tc smile Odliczm czas do tego 35-36, kiedy to mam nadzieję będę mogła wrócić do normalności.
          ciasteczko_cynamonowe gratuluję, piękny wynik!
          asia no jasne, że masz szanse na dziecko, zaciskam kciuki żeby wszystko ułożyło się po Twojej myśliwink
          PS. DZiś mi się śniło, że mi pessar wypadł...na szczęście jest na swoim miejscu; )
          • 12.02.13, 08:57
            Hej Dziewczyny trochę nie pisałam, ale czytałam co u Was.
            Ja w piątek o godz 8:08 w 31tc urodziłam Emila waży 1780 gram, mierzy 45 cm, był 1 dzień podłaczony pod cpap od soboty oddycha sam, dostaje moje mleczko, naświetlają go bo zaczęła się żółtaczka.
            W czwartek odeszły mi nagle wody, więc w szpitalu ściągneli szew, ponieważ już nie spełniał swojej funkcji, podali ponownie sterydy, a w piątek o 4 mimo kroplówki z fenoterolem zaczeły się skurcze.
            Najważniejsze że Bąbelek sobie radzi i jest silnym chłopcem, lekarze są pozytywnie nastawieni.
            Pozdrawiam i trzymajcie się jak najdłużej w dwupaku.
            • 12.02.13, 14:39
              Sylwinka trzymamy bardzo mocno kciuki za Maluszka! Wszystko będzie dobrze zobaczysz, wagę ma niezłą no I oddycha samsmile
            • 12.02.13, 16:05
              sylwinka_julcia - ciesze sie ze Emil sobie radzi i to jak na 31 tc to doskonale. pomogly na pewno sterydy na rozwoj pluc, bo oddycha sam. dawaj znac co z wami, kiedy go wypisza i jak sobie radzi. duzy chlopak to bedzie okwink

              rodzilas silami natury czy cesarka?

              ja mam w czwartek usg, nadal w szpitalu, raczej do rozwiazania bo nie puszcza mnie z szwem ktory nie trzyma i taka szyjka. zwlaszcza ze bede miec cesarke. wczoraj skonczylam 32 tc.
              • 12.02.13, 18:40
                Kat-gab rodziłam sn, poród dość szybki, ale ze względu na wcześniaka nacinali mnie żeby miał więcej miejsca.
                Dziś mój Emilek awansował z intensywnej terapii na patologie noworodka smile także pomalutku do przodu.
    • 14.02.13, 11:28
      mialam dzis usg.
      dzis jest 32 tc + 3 dni. Mala wazy juz 2,13 kg, przeplywy, wszystko ok. szyjka wg usg nich sie nieco nawet wydluzyla, ma niecale 2cm, male rozwarcie od zewn no i wielki lejek od wewn nadal.

      przebakuja cos nawet o wyjsciu po 34tc ale ja sie boje. mam stan po cc (3 lata temu), szew zalozony i 40 km do szpitala. w poprzedniej ciazy rozwarcie na 7 cm nie wiem kiedy sie zrobilo (36tc) i szybka cesarka. chyba wole tu zostac, nie wiem sama... na pewno ze szwem nie wyjde, bo jak on jest spelzniety to i tak nie trzyma a ja nie czuje jak sie szyjka otwiera i mi moze ja uszkodzic.
      tyle lezenia a jakby w finale cos sie zepsulo to bym sobie nie darowala.
      • 14.02.13, 22:16
        kat-gabpięknie już u Ciebie!
        ŚLEDZĘ twoją historię I od początku baaardzo Ci kibicuję. Wiesz co, teraz jestem pewna, że donosisz tą ciążę!
        A jak się czujesz po tych dwóch miesiącach leżenia tzn fizycznie?
        Ja leżkuję ale w domu, wstaję do wc, czasem się przejdę po mieszkaniu etc ale już mi mega ciężko. Zerowa kondycja, boli mnie miednica, kość łonowa a dziś jeszcze doszedł lekki ból pleców...
        Jutro kończę 31 tc! smile

        Dziwczyny na pocieszenie powiem Wam, że tydzien temu rozmawiałam z położną o problemach szyjkowych. Ona 20lat pracowała na patologii ciąży, więc ma kobietka doświadczenie. Opowiadała mi, że widziała całe mnóstwo tzw beznadziejnych przypadków, kobietyleżące połowęciążyz nogami w vgórze w szpitalach I jak przyszło doterminu to okazywało się, że kobiety przenaszały ciąże!
        Oczywiście są także I te nieszczęśliwe przypadki gdzie nie ma tak różowo ale trzeba wierzyć, żebędziedobrze. Najważniejsze to kontrolować sytuacjęi być pod opieką dobrego lekarza.
        • 15.02.13, 12:07
          po 2 mcach lezenia czuje sie fatalnie. po prysznicu jestem tak zmeczona jak po 30 min biegu. raz siedzialam pol goddz i musialam sie polozyc bo nie wytrzymalam (drzenie miesni nog, ogolna slabosc). leze z nogami uniesionymi - bol kregoslupa w dolnej czesci, miednicy, bioder.

          dzien zaczal sie kiepsko i przygnebiajaco- moja kolezanke z niewydolnoscia tez wzieli na cersarke (rozwarcie duze, bol brzucha).31 tc.

          dzieki sylviatko32 za wsparcie, teraz w 32 tc czuje sie o niebo bezpieczniej niz jak tu przyjechalam w 25. wiem ze dotrwam do tego 34tc. musze, teraz nie mam wyjscia. a potem juz moge rodzic, niech sie dzieje co chce.

          31 tc to super tez juz, ile wazy maluch?
          • 15.02.13, 13:29
            Ja też fizycznie czuję się fatalnie, mimiże nie leżę non stop jednak. ..

            Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze z dzidzią koleżanki, trzymam kciuki.

            We wtorek mam wizytę, ostatnio w 28tc Mała ważyła 1523g smile Spodziewam się, że teraz będzie ponad 2000g bo jest zawsze ciut większa.

            Widzisz u mnie nigdy nie był jakiejś paniki, owszem jest pessar, leżę, nic nie robię ciężkiego, ale Itak się martwię. Ja nawerlt żadnych sterydów na płuca nie dostawałam...

            Daj znać co z koleżanką.
          • 15.02.13, 14:59
            W ogóle to chciałam serdecznie podziękować za rady i powiedzieć, że bardzo Ciebie podziwiam. To, co przechodzisz to właśnie mój czarny scenariusz (choć oczywiście nie najczarniejszy, który jest wiadomo jaki). Jesteś bardzo dzielna i inspirująca w swojej wytrwałości i cierpliwości. Cieszę się, że udało Ci się wytrzymać tak długo w 'dwupaku' i oby jak najdłużej jeszcze. Jesteś przykładem tego, że bywa dobrze.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
    • 14.02.13, 12:33
      Dziewczyny, możecie mi pomóc?- wczoraj moja ginekolog zbadała szyjkę na usg- ma 35mm, ale w tym wewnętrzne rozwarcie na głębokość 1 cm, i szerokość 5mm. Czyli długość szyjki, która jest zaciśnięta to 25mm, a potem ten mały lejek. Zaczynam 16 tydzien. W poprzedniej ciąży w 22 tyg miałam bardzo podobną sytuację ( i długość), tylko rozwarcie wewnętrzne było na 8mm. Wtedy moja lekarka założyła mi w szpitalu szew, który zdjęli w 38 tygodniu i donosiłam jeszcze ciąże do 40 tygodnia.
      Wczoraj (ta sama lekarka) wypisała mi pilne skierowanie do szpitala na założenie szwu, a w szpitalu znany Pan Ordynator powiedział, że z taką szyjką to ja nawet leżeć nie muszę, troszkę się oszczędzać i że wszystko ok, jedynie- szyjka do obserwacji za 2 tyg i może wcale mi się dalej nie rozwierać. Powiedział też, że twardniejące skurcze brzucha, które miewam to normalne i nie ma wpływu na szyjkę. Poza tym powiedział, że zakładanie szwu to bardzo inwazyjny zabieg i nie powinno się go robić profilaktycznie. To naprawdę znany lekarz, ceniony. Komu wierzyć? Powiedział,żeby nie czytać dr google a mi się wierzyć nie chce, że aż takie rozbieżności są pomiędzy lekarzami...Co Wy na to?
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
      • 14.02.13, 12:38
        skonsultuj się ze swoją lekarką i jedź do innego szpitala, bo to nie są żarty i wiele kobiet straciło ciążę przez takie zachowanie lekarzy
      • 14.02.13, 13:32
        ordynator teoretycznie ma racje. bo szyjka 35 mm jest ok. za skrocona uwaza sie ponizej 2 cm. szpital profilaktycznie nie zaklada szwow.

        ale w praktyce wyglada to inaczej troche niestety. sama mialam szyjke ok (3cm) do 22 tc a potem sie zrobilo 1 cm i lejek wielgarny, zalozony szew, ale za pozno bo sie zsunal i teraz leze w szpitalu juz 2 mce.

        czasem wystarczy lezenie w domu tak jak mowi ordynator. tu powiedzieli mi ze szew nie gwarantuje donoszenia i wiem ze to prawda. jak ci zalezy na szwie to idz do swojej lekarki i moze niech ona ci zalozy tak jak w poprzedniej ciazy. bedziesz sie czuc bezpieczniej.
        • 14.02.13, 16:55
          Dzięki za radę. Dodam, że według ordynatora nie ma na dzień dzisiejszy prawie żadnego zagrożenia, powiedział, że mam jedynie się lekko oszczędzać, nie dźwigać, ale wg niego na spacer mogę iść, nawet powiedział, że jeśli za dwa tygodnie szyjka będzie taka sama to zezwoli mi na współżycie.Jestem w szoku- tak skrajnie dwie różne opinie- u mojej lekarki widziałam strach w oczach, kazała mi jak najszybciej do szpitala jechać.
          A problem jest taki, że akurat od dziś ta moja lekarka ma urlop 10 dni ( za granicą) i nie pracuje już w szpitalu - jak dawniej. Jestem zestresowana mocno, aż mnie jakieś kurcze i biegunka ze stresów łapie, co robić?kogo słuchać? Jutro zapisałam się do takiej specjalistki wysokiej rangi na usg, ten ordynator mówił, ze jako nieliczna ma jakiś sposób fachowy (aparat jakiś? metoda jakaś?nie pamiętam nazwy, coś tam...grafia)na ocenę czy jest niewydolność szyjki macicy. Zapytam się jej ostatecznie co sądzi. Nie wyobrażam sobie straty ukochanego synka!
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
          • 14.02.13, 17:02
            aninka dowiedz się koniecznie co to za badanie, które może stwierdzić niewydolność i dane tej lekarki jak możesz podaj
            • 14.02.13, 17:20
              Dr med. Małgorzata Świątkowska Freund, przyjmuje w Pomorskim Centrum Diagnostyki i Terapii Prenatalnej w Gdańsku, ale wizyta 300zł. Ok, jak tylko bedę po wizycie i uzyskam info to powiem
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
            • 15.02.13, 19:11
              Wróciłam już z wizyty. Nie wiem co to za sposób na badanie niewydolności, gdy wspomniałam że słyszałam, że podobno jakoś specjalistycznie to bada to kiwnęła głową na tak, ale nie robiła mi nic więcej niż usg. Więc może to po prostu jakieś usg specjalne? nie wiem. W każdym razie potwierdziła, że szyjka ma 25mm, że ujście wewnętrzne rozwarte jest na 3mm( a nie na 7mm jak wcześniej moja lekarz )i że to nie świadczy jeszcze o niewydolności. Powiedziała, że dziś uznaje się jeszcze ok szyjkę powyżej 1,5 cm, a rozwarcie wewnętrzne >6mm jest już nieprawidłowe, bo do 5mm rozwarcia to wynik normalnej pracy szyjki, która się otwiera i zamyka do tej szerokości. Ponadto dała mi nadzieję, że pomimo tego, że szew był w poprzedniej ciąży, to jest możliwość, że w tej ciąży nie będzie potrzebny, skoro wtedy po zdjęciu szwu od razu nie urodziłam, bo to świadczy o tym,że jednak szyjka trzymała. Poza tym ponoć po szwie zostaje blizna na szyjce, która może dodatkowo ją utwardzać i pomagać na przyszłość w trzymaniu. Ogólnie mam mieć kontrolę za 2 tyg, a póki co oszczędzać się, ale nie muszę leżeć, raczej polegiwać. Mogę iść na krótki spacer. No...wierzę jej. Jest autorytetem w środowisku lekarskim, potwierdza to, co mówił lekarz w szpitalu. Uspokoiłam się trochę.
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
              • 15.02.13, 21:18
                aninka9 to teraz będziesz spokojniejszasmile
                Trzymam kciuki za Twoją szyjkę I wierzę, że się uda pięknie donosić ciążę!
                Moja lekarka też mówi, że do 5mm to norma jeśli chodzi o szyjkę I że taka szyjka jest uznawana za zamkniętą.
                Musisz po prostu być pod stałą kontrolą I ograniczyć aktywność a wszystko będzie dobrze.
                Życzę Ci dużo spokoju I wytrwałości w polegiwaniu. wink
              • 16.02.13, 10:07
                wiecej lez niz chodz, zobaczysz za 2 tyg, tylko kontrola szyjki da odpowiedz czy to niewydolnosc czy taka jest szyjka po prostu.
                bedzie dobrze, zobaczysz. tylko sie oszczedzaj.
                • 16.02.13, 12:04
                  Dziś rano wstałam w trochę innym nastroju. Przeczytałam jeszcze raz dokładnie Twój wątek i faktycznie zaczyna się bardzo podobnie do mojego przypadku.. Nie mogę być spokojna.. Wiem, że każda ciąża i każdy przypadek może być inny, ale po prostu nie umiem nie myśleć o ryzyku. Faktycznie wolę ze strachu leżeć większość czasu, chociaż to.
                  Do tego pamiętam cały czas o słowach lekarzy, bo mnie uświadomili, że zakładanie szwu jest dosyć mocno ryzykowne (ok 10% że będą skurcze i poronienie), także nie ma bezpiecznego wyjścia...chyba leżenie najbardziej...
                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
                  • 16.02.13, 22:17
                    aninko oczywiście ryzyko jest zawsze ale myślę, że warto je podjąć
                    Mnie też straszyły koleżanki z innego forum, że pessar to murowana infekcja, że mogą pojawić się skurcze etc I co jak dotąd super, upławów wcale nie mam więcej niż przed założeniem, do tej pory zero infekcji I jakoś leci. smile
                    Nie myśl jednak o tym co będzie bo równie dobrze może się okazać, że nie będzie Ci nic potrzebne I za to mocno trzymam kciuki; )
    • 15.02.13, 21:13
      Żyjecie dziewczyny? Już coraz bliżej...Ja mam już naprawde serdecznie dość...Cięzko mi chodzic, dziś dokuczały mi skurcze długo..Ale sie uspokoily...Ehhh ja koncze 35tc, Wy jakos jestescie w 31 i 32tc z tego co pamietam...A ja czekam, kiedy sie jakas akcja rozwinie, czy to juz czy jeszcze...A mowili wszyscy ze nie dotrzymam do tych tygodni ciazy, a jednak sie udalo... Pozdrawiam!

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
      • 15.02.13, 21:39
        ciasteczko_cynamonowe Ty już rzeczywiście jesteś bardzo daleko, super! Jeszcze z 2tyg I luzik wink
        A prowadzisz normalny tryb życia czy leżakujesz?
        • 15.02.13, 21:45
          Pół na pół. Troche chodzenia, troche odpoczynku w ciagu dnia. Powoli mam chodzic coraz wiecej i tak dzis wybralam sie spory kawałek do sklepu i chyba troche przesadzilam, stad te skurcze. Wszystkie leki mam juz odstawione, od 37tc mam normalnie funkcjonowac. Tylko sił brak tongue_out

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
          • 16.02.13, 10:09
            ciasteczko_cynamonowe - boziu, zazdroszcze Ci. mi moze pozwola wstawac za 1,5 tyg nie tylko do toalety. wtedy skoncze 34 tc.

            trzymaj sie jeszcze 2 tyg i dawaj znac co sie dzieje.
            • 17.02.13, 13:58
              To i tak już nieźle doczekałaś, już 33tc. Juz niedługo i pewnie tak jak piszesz, będziesz mogła wstac. Tylko, żebys od razu nie urodziła jak tylko wstaniesz. Koleżanka tak miała, stała w 36tc i po dwoch dniach urodzila syna. Ale zawsze to juz 34tc a nie 20-któryś. Teraz juz powinno byc naprawde dobrze smile

              A mi sie wierzyc nie chce że tyle wytrzymałam, tak mówiono mi że napewno urodze przedwczesnie, a tu juz 36tc tongue_out Jeszcze tydzien poczekam i w 37tc mam zamiar wziac sie za mega sprzatanie w domu, może to cos pomoże, żeby juz urodzić!! Powodzenia dziewczyny, oddzywajcie sie jak leci!!

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
    • 17.02.13, 17:57
      mam juz dosyc. tlumow odwiedzajacych od 8- 20 po kilka osob jedna pacjentke i gapiacych sie jak leze z nogami do gory. wku***cych dziewczyn ktore po 10 min chca znac historie mojego zycia lacznie z przebytymi chorobami i stosunkow z tesciowa i nie rozumiejacych, ze jak sie nie odzywam to nie mam ochoty na pogawedki. rodzacych kobiet, ktore przychodza na nastepny dzien pochwalic sie dzieckiem, gdy ja od 2 mcy zyje w strachu. "przypadków" ktore sie zle koncza i tragedia rozgrywa sie na moich oczach. chrapania i za przeproszeniem pierdzenia w nocy pacjentek. ktg i lekow od ktorych mam zgage, tego ze po 10 min siedzenia nogi mi dretwieja. takiego ogolocenia z intymnosci, ohyda. mam juz kurde dosc. mam zly dzien, wku*** mnie wszystko a zwlaszcza ludzie bez umiaru i taktu.
      musialam sie wyzalic.
      • 18.02.13, 09:17
        Przykro mi, niestety rozumiem po części do czujesz. Spedziłam w szpitalu także duzo czasu i tez miałam serdecznie dośc, szczególnie zachowan innych ludzi i ciaglego pytania co mi jest...Ale pomysl, że wytrzymalas juz tyle czasu i niedlugo bedziesz pewnie mogla wstac. I pewnie niedlugo urodzisz, po tak dlugim unieruchomieniu. Olej wszystkich, udawaj, ze nie słyszysz. Mysl tylko o swojej córeczce, że robisz to wszystko dla niej. 1,5 tygodnia i moze wstaniesz.. moze nawet wrocisz do domu...Trzymaj sie cieplo i nie dawaj głupiemu gadaniu smile

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
      • 18.02.13, 13:06
        Nie byłam jeszcze w takiej sytuacji, ale wyobrażam sobie jak nieprzyjemnie musi Ci być. Tak długo już wytrzymałaś, to taki kryzys już prawie końca.. Już niedługo skończy się ten horror..i będzie miły własny i intymny dom. A póki co- masz wielki cel, ważną misję. Wiem, to denerwujące, że trzeba tak pomijać swoje własne pragnienia, jakby na dłuższą chwilę zapomnieć o sobie, poświęcić się..to trudne..wcale się nie dziwię, że można czuć duże niezadowolenie. A ludzie?..często nieświadomi tego co czujesz, niezbyt domyślni...pewnie nie raz chcą dobrze...może myślą, że właśnie odciągną Cię choć trochę od własnych myśli, zapewnią jakąś rozrywkę.. Najtrudniejsze musi być oglądanie tych przykrych historii obok. To bardzo przykre i lękotwórcze.. Chyba jedynym sposobem jest się jakoś odcinać choć na trochę. Poprzez wyobraźnię przenieść się w zupełnie inne miejsce i postarać się mieć to wszystko, co się dzieje wokół gdzieś. To tak w ramach instynktu samozachowawczego, żeby nie zwariować... Trzymam kciuki za Ciebie i córeczkę. Ponoć każde doświadczenie jest po to, aby było lepiej, aby zacząć dostrzegać coś, czego wcześniej się nie widziało...
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
      • 18.02.13, 15:12
        Kochanie masz prawo czuć się zdenerwowana, rozdrażniona etc Pomyśl jednak, że jesteś już na końcówce I teraz to już z pewnością wytrzymasz. Jak nie chcesz z nikim gadać to słuchawki na uszy, relaksacyjna muzyczka I myśl, że każda minuta przybliża Cię to upragnionego celu. Snuj plany co będziesz robić za miesiąc, dwa, gdzie pojedziesz na wakacje, co sovie kupisz na wiosnę. smile Jesteś bardzo silną kobietą, wytrzymałaś już tak dużo!
        WszystkieCi bardzo mocno kibicujemy!
        • 18.02.13, 18:13
          Zdębiałam dziś już w ogóle.. Nie wiem co mam robić. Każdy lekarz mówi co innego. Przypomnę, że moja ginekolog zdiagnozowała u mnie szyjkę 25mm, wewn. rozwarcie na 6mm i dała skierowanie na pilny szew. Lekarz w 1 Szpitalu powiedział, że to nie kwalifikuje i mam tylko się oszczędzać i kontrolować co 2 tyg. POtem inna dobra lekarz powiedziała też, że kwalifikuje sie tylko do oszczędzania się,szyjka ma 25mm i 3 mm rozwarcia wewn. Dzisiaj sfisiowałam, miałam wrażenie że mam skurcze częściej i gdy dotknęłam szyjki sama to stwierdziłam, że jestem w stanie nawet opuszek palca do niej wcisnąć i pognałam do drugiego szpitala, a tam lekarz mówi, że szyjka ma 30mm, a palec mogłam włożyć bo jest miękka i żebym tak nie robiła. Ale że w związku z tym, że miałam szew w pierwszej ciąży to zapisał mnie na 27 lutego na założenie szwu, o ile będą miejsca na patologii. Ponadto- wszyscy poprzedni mówili aby kontrolować szyjke co 2 tyg, ten teraz ze szpitala kazał iść na kontrolę w czwartek znów i poniedziałek. Nawet nie zapytał mnie o wymaz z pochwy, bo wcale nie mam pewności czy nie mam bakterii (przed ciążą miałam i nie dokończyłam kuracji antybiotykiem), a moja lekarka wraz z wynikiem badania jest na urlopie i dopiero 5 marca będzie. Chyba muszę iść jeszcze raz sama na wymaz aby mieć wynik szybciej, przed 27. Kurde, co robić? Zakładać ten szew profilaktycznie czy nie? W tamtej ciąży też nie ma 100% pewności, że był potrzebny, bo przy zakładaniu szyjka też miała 25mm i już się nie skróciła potem. (ze szwem). Większość lekarzy mówi, żeby nie zakładać na razie..bo to ryzyko komplikacji. Oszaleję...sama muszę podjąć decyzję..A ten mój stres szkodzi dziecku, bo aż podskakuje gdy się denerwuje...
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
          • 18.02.13, 19:35
            aninkaz doświadczenia wiem, że chodzenie do kilku lekarzy to same problemyuncertain
            Twoja prowadząca zaleciła szew, tak samo ten ostatni to może lepiej założyć żebyś później nie musiała 10 tyg leżeć w szpitalu z nogami w górze...
            A wymaz możesz sobie zrobić sama prywatnie I zobaczysz co Ci wyjdzie.
            A czy przy szwie też się stosuje globulki? Bo ja przy pessarze taksad
            A w poprzedniej ciąży musiałaś leżeć z tym szwem?
            • 18.02.13, 20:24
              No właśnie wtedy ze szwem mogłam swobodnie chodzić, miałam się tylko oszczędzać i nie współżyć. A z tym wymazem to wkurzona jestem, bo za ten zrobiony ostatnio też musiałam zapłacić 50zł.., a teraz znów..
              Muszę się przespać z tym problemem, decyzją..z jednej strony dobrze by było choć sprawdzić czy rzeczywiście to skracanie szyjki by postępowało (już w tamtej ciąży inny lekarz twierdził, że za szybko miałam założony, przy 25 mm, bo może nie byłoby problemu) a z drugiej strony wizja tego, żeby nie było już za późno...
              A czy to rzeczywiście jest tak, że skoro ktoś nie rodzi od razu po zdjęciu szwu i odstawieniu leków rozkurczowych, to znaczy że szew nie był potrzebny? Czy to szew powoduje, że ta szyjka się tak mocno zasklepia (oczywiście założony na odpowiednim etapie)? Milion pytań i wątpliwości i nikt nie może powiedzieć niczego 'na pewno'...żaden lekarz nawet...ciężko..
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
          • 18.02.13, 19:48
            aninka no to ja nie wiem... ale skoro mialas szew w pierwszej ciazy i donosilas... lepiej zalozyc wczesniej na szyjke taka jak masz niz potem bedzie za pozno i szyjka za krotka i ujscie wewn sie poszerzy.
            zrob wymazy przed.
            • 18.02.13, 20:50
              No właśnie w takiej sytuacji chyba lepiej działać za wczasu niż potem żałować. Widzisz ja też nie wiem czy mam niewydolną szyjkę czy po prostu krótszą. Dr założyła pessar przy dł 30 mm I jak dotąd bez zmian. W środę mam wizytę to Wam napiszę jak jest teraz.
      • 18.02.13, 18:05
        wiem dziewczyny, macie racje. mialam chwile porzadnego zalamania.
        dzis skonczone 33 tcwink jutro maz ma rozmawiac z ordynatorka, jak to oni widza dalej, po tym 34tc. ja sie zdecydowalam zostac tutaj i raczej cesarke ze wzgl ze mialam poprzednia 3 lata temu i boje sie komplikacji prz porodzie sn. zobaczymy co powiedza oni, ja nawet nie moge podejsc do dyzurki lekarzy porozmawiac, a na wizytach to nie chce tak przy wszystkich. ech, czuje ze jak pozwola wstawac to szyjka pusci. wiem o tym, w tamtej ciazy zrobilo sie rozwarcie na 7 cm- nic nie czulam i byla szybka cesarka bo polozenie miednicowe. chcialabym uniknac takiej akcji teraz jakbym byla w domu.
        • 18.02.13, 18:54
          kat-gab jeszcze się okaże że w 40 tyg urodzisz, ale będą jaja smile ja mam dziś złe wieści, poszłam żeby mi gin pobrała wymaz z szyjki i z pochwy, ale ona nie zapisała co jest z czego i w labolatorium powiedzieli ze mogą to tylko do śmieci wyrzucić bo zapłacę tylko stówę niepotrzebnie, więc moja wizyta u ginekologa była dziś bez sensu, poza tym że dowiedziałam się że mam jakieś torbiele w szyjce i coś jeszcze ale ona nie wie co to i mam na 100% wadę macicy, jestem załamana
          • 18.02.13, 20:35
            asia moze umow sie do jakiegos specjalisty, niech zdiagnozuje niezaleznie od twojej gin. wszystko sie da wyleczyc jeszcze nic nie wiesz na pewno. glowa do gory
            • 18.02.13, 20:43
              jutro mają mi zrobić usg w szpitalu, myślę że z tą wadą to mało prawdopodobne ale muszę to sprawdzić
    • 19.02.13, 12:16
      Dziewczyny, jak sie Wam objawialo skracanie szyjki, oprocz plamienia? Cos was bolalo?Czy skurcze? Boli mnie od rana w szyjce przy chodzeniu i nie wiem czy sie dalej nie skraca szyjka.. Jak sie skrocila o 30% to objawilo sie to jedynie plamieniem. Teraz jedynie mnie boli, ale nie bolalo mnie tak wczesniej sad

      Rozumiem, ze to juz 36tc, ale moglaby poczekac chociaz do marca...to tylko 1,5 tygodnia...

      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
      • 19.02.13, 12:34
        u mnie to:
        -ból w podbrzuszu
        -bardzo nasilone bóle pleców
        -skurcze, twardnienia brzucha
        -główka napiera na szyjkę co daje dyskomfort
        (bo wydaje mi się że nie ma tak, że tylko kurczy się szyjka bez skurczu całej macicy, ale mogę się mylić)
        jeśli nie przechodzi po odpoczynku, no-spie, Mg i scopolanie skontaktować się z lekarzem
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/34bw0dw4wvekw5g9.png
      • 19.02.13, 12:35
        ciasteczko, na tym etapie szyjka ma prawo się skracać, bo za 11 dni będziesz już w terminie porodu. Kłucie raczej nie wskazuje na skracanie się szyjki, tego się raczej nie czuje w ogóle, jedynie skurcze możesz czuć a one powodują skracanie. Jak chcesz jeszcze pobyć w ciąży, to zwyczajnie dużo poleguj, wypoczywaj a za 10 dni zacznij żyć pełnią życiasmile
        --
        Wiktoria 28.05.2006
        Tymoteusz 12.03.2010
        • 19.02.13, 12:55
          Tylko, że to nie jest kłucie. Boli, poprostu boli jak chodze i to mocno. Problem w tym, że mam bardzo pęknieta szyjke, po pierwszym porodzie. I na dodatek szyjke juz skrocona o 30% i rozwarcie. Moja lekarka mowila mi na jednej wizycie, ze przez to pękniecie może szybciej isc rozwarcie i skracanie szyjki...

          Wiem, że już za te 11 dni bedzie ciąża donoszona i w terminie. Ale jakos na sama myśl mi sie nie chce isc do szpitala, poród itd... tongue_out

          Dzieki za odpowiedzi. Jak nie bedzie przechodzic, to udam sie do lekarza, zobaczymy.

          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
          • 19.02.13, 13:48
            U mnie zdiagnozowano skrócenie szyjki tuż po tym jak miałam kłucia w pochwie I pobolewania w podbrzuszu. Zero plamień.

            Może dzidzia tak napiera główką. Szyjka jest bardzo wtażliwa, mocno unaczyniona I nacick może powodować ból.

            Poleżałabym na Twoim miejscu z pupą na poduszce, może spróbowała się przespać a jak ból będzie nadal to podejdź do swojego lekarza. Masz już piękny tc więc uszy do góry! wink
          • 19.02.13, 17:35
            ciasteczko to jest tak, ze przy niewydolnej szyjce ona sie sama skraca i rozwiera bez zadnych objawow. ja tak mialam w poprzedniej ciazy- 7 cm rozwarcia i splaszczona szyjka (czyli jej brak) - nic mnie nie bolalo ani klulo, zadnych skurczy.
            normalnie skracanie i otwieranie szyjki wywoluja: skurcze, bole podbrzusza, bole krzyzow, napieranie dziecka na szyjke zwlaszcza przy wiekszej ciazy.
            klucie jest niegrozne.
            ale jak boli bardzo to idz do lekarza.
            • 19.02.13, 20:32
              Dzięki dziewczyny za pomoc. W moim szpitalu uważaja, że w 37tc ciaża jest juz donoszona i dziewczyny normalnie rodza jesli trzeba. Także bez wiekszego stresu. Corka sie rusza, a ból po dluzszym odpoczynku troche złagodniał. Może za duzo chodziłam. Nic sie po za tym nie dzieje złego. Nawet jesli szyjka sie skrocila, to nic na to juz nie poradze. Za tydzien mam wizyte u mojej lekarki i sie wtedy okaże. Teraz czekam tylko, żeby dotrzymac do marca, jakos nie chce żeby sie córka rodziła w lutym, ot taka moja fanaberia smile

              Wy tez trzymajcie sie w dwupack'u jak najdlużej smile

              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
              • 20.02.13, 21:45
                Hej
                Spieszę donieść, że jesteśmy po wizytce, wszystko super, szyjka bez zmian, pessarek pięknie trzyma, dzidzia rośnie waży już 1990g to podobno sporo jak na ten tc (31+4).
                Następna wizyta za 2,5tygodnia smile
                Buziaki!
                • 21.02.13, 14:01
                  Ciesze sie że u Was dobrze, pessar trzyma a dzidzia ładnie rośnie smile

                  A u mnie sie troche wyjasnilo. Byłam u lekarki. No i mialam racje, że cos sie dzieje. Szyjka jest skrócona już w 40%, rozwarcie wieksze niz było i odchodzi mi czop sluzowy. I tyle, mam sie tym nie przejmowac, bo na tym etapie nikt juz nie wstrzymuje porodu. Moge urodzic i jutro i za dwa tygodnie, nikt tego nie wie. Za chwile bedzie 37tc, a tak jak pisalam u mnie w szpitalu uwazaja ze od tego tygodnia dziecko jest donoszone. Także jestem spokojna, spakowana i jakby co do szpitala mam 15 minut, ale mam nadzieje, ze jeszcze corka poczeka ze dwa tygodnie chociaz tongue_out

                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/thgfpc0zru7ynhk1.png
            • 21.02.13, 14:35
              trzymaj sie!
              ja w 24 tygodniu w poprzedniej ciazy tez mialam szyjke 1,5 - 2 cm i przez kolejne 4 miesiace lezalam plackiem. Lekarze w IMID w Warszawie nie zalecali szwu ani pesara bo kazda tego typu ingerencja to mozliwosc infekcji i porodu przedwczesnego. Dostalam tylko steryd Celestone na rozwoj pluc i przykazanie bezwzglednego lezenia z przerwami jedynie na toalete.

              Tez trafilam na porodowke z 8 cm rozwarciem, ktorego nie czulam (jak i nie czulam rozwierania).

              Teraz jestem w 16 tc i zyje w strachu. Tym razem nie wyobrazam sobie lezenia bo mam dziecko, ktorym trzeba sie zajac....

              Trzymaj sie szyjko i trzymaj sie kolezanko!
              --
              Usmiechajmy sie do siebie!
              • 21.02.13, 16:05
                Ja się jednak decyduję na założenie szwu. Musiałam wybrać między jednym ryzykiem a drugim. Skoro zapisali mnie na profilaktyczne jego założenie, to tak zrobię. Poprzednią ciążę ze szwem wspominam dobrze, mogłam swobodnie chodzić, nic złego się nie zadziało..donosiłam.. Nie chcę całą ciążę bać się wstać...Źle robię? Lekarzy nie mam się co radzić - każdy mówi co innego, przeciwne opinie.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
                • 21.02.13, 16:37
                  aninkamyślę, że dobrze robisz, poczujesz się bezpieczniej. Ryzyko jakieś zawsze istnieje, jak przy każdej ingerencji, jednakże prawdopodobieństwo jest minimalne, że coś złego się stanie. Mnie też na forach straszono pessarem a odpukać nic się nie dzieje a siedzi już tam 10tygsmile Dbam o higienę, stosuję globulki I infekcji nie ma póki co: )

                  Trzymam kciuki za Twoją decyzję!
                  • 22.02.13, 12:08
                    aninka tez mysle ze dobrze robisz. bedziesz sie pewniej czuc.

                    u mnie bez zmian, szyjka 1,5 cm, male rozwarcie jest. w pon 34tc
                    rozmawialam z ordynatorka oddzialu. zostane do porodu, bedzie cesarka (jak zdaza bo wiadomo ze z takimi szyjkami to jest szybka akcja). ona mowi ze szyjka wytrzyma max 2 tyg, od pon bede mogla wiecej wstawac, magnez odlacza.
                    • 22.02.13, 21:20
                      To wcale nie najgorsza ta Twoja szyjka jakna ten tc!!!
                      Znam znacznie gorsze przypadki takie gdzie szyjki miały po 5 czy 9 mm I dziewczyny eodziły w terminiesmile
                      A Ty przez ten cały czas byłaś tylko na magnezie? Bez fenka żadnego?

                      Ja dziś kończę 32tc smile
                      • 23.02.13, 09:39
                        od 20 tc mialam szyjke 1cm z rozwarciem wewn na 2cm i zewn malym (0,5cm) i pecherzem plodowym wpuklonym do szyjki (to dalej jest). potem przez perwszy miesiac tutaj (25-29tc) szyjka miala ok 5mm. potem od lezenia sie wydluzala co widac bylo na usg (od 1cm do obecnego teraz 1,5 cm). tylko czy te dziewczyny mialy niewydolnosc szyjki? w poprzedniej ciazy w 36 tc szyjka w ciagu 4 dni sie splaszczyla i mialam 7 cm rozwarcia i szybka cesarke. ja wiem ze nie urodzilam bo leze plackiem i mnie faszeruja magnezem i nospa. fenoterol i salbutamol dostalam 4 razy, doraznie gdy mialam skurcze lub przeciagajace sie bole brzucha.

                        32 tc to super wynik.

                        • 23.02.13, 14:14
                          Niesamowite, że szyjka się wydłużyła!!! To dzięki Twojemu uporowi I samozaparciu. Jesteś mega dzielną kobietą!
                          A co do znajomych, to jedna od 30tc prawie bez szyjki, z częściowo wydalonym czopem I wpuklonym pęcherzem, leżała w domu z obstawą leków m.in. fenoterol I urodziła w 38tc zdrową córcię; )
                          Druga od 32/33 bez szyjki, z jakimś niewielkim rozwarciem dotrwała do 40tc!
                          To były ich pierwsze ciąże.
                          Ja np też nie wiem do końca czy moja jest niewydoona bo od tygodni jest bez zmian, ale jest też krążek...
                          Ja też jestem na nospie, magnezie I potasie, a I tak mam skurcze B-Hsmile
                          • 23.02.13, 15:18
                            Witajcie dziewczyny!
                            Niedawno straciłam drugie dziecko, po długich poszukiwaniach "co mi jest" trafiłam do prof Krasomskiego który zdiagnozował u mnie niewydolność szyjki oraz małą macice. Stwierdził, że konieczne jest założenie mi szwu w kolejnej ciąży w 12 tc. oraz że mam jak najszybciej zajśc w ciąże mimo ze nie mineły jeszcze 2 miesiace od straty. Póki macica jest jeszcze rozciągnieta po poprzedniej ciąży. Jednak profesor przyjmuje w Łodzi a to od mojego miejsca zamieszkania do Łodzi to ponad 400km troche to ryzykowna trasa w ciąży po naszych polskich drogach. Prosze polećcie mi godnego zaufania lekarza, który sie zna na "szyjkach" z okolic Elblaga, Olsztyna lub Trójmiasta. Jak widzicie liczy sie dla mnie czas i musze szybko działać. Prosze o odp na maila natalia_macias@wp.pl
                            Bede bardzo wdzieczna za pomoc
                            • 23.02.13, 17:16
                              dr Krzysztof Pućko Olsztyn
    • 25.02.13, 16:40
      no wiec dzis badal mnie ordynator ktory mial zadecydowac czy sciagaja mi szew czy nie. stwierdzil ze ten szew niby nie trzyma niby cos tam trzyma, ale ogolnie na 34 tc to troche za wczesnie zeby sciagac bo ingerencja moze wywolac porod i poczekaja jeszcze troche i przy nastepnym badaniu zdecyduja.
      natomiast szyjka sie znow skrocila, ma ledwie 5mm. rozwarcie bez zmian, male 0,5-1 cm.
      ale uwaga- od dzis moge wstawac! wink bylam juz z siostra na frytkach i piszac tego posta siedze a nie lezewink
      mam przeczucie ze to juz niedlugo dziewczyny, ze to kwestia tygodnia, moze dwoch
      ja sie ciesze ze mi sie sciagneli jeszcze, poprzednio zrobilo mi sie rozwarcie na 7 cm kilka dni po zdjeciu szwu a skoro ta szyjka wyglada jak wyglada plus chodzenie plus ingerencja przy zdjeciu szwu- to nie na moja szyjke takie numery

      dam znac jak cos nowego sie dowiem, jutro znow caly zestaw badan, crp, morfologia, mocz, posiewy.

      • 25.02.13, 20:07
        Hmmm....dziwna sprawa z tą szyjką u Ciebie. Moim zdaniem to różnica pomiaru bo to taczej nie jest możliwe żeby tak się raz skracała a raz wydłużała.
        Ważne, że kończysz już 34tc, dzidzia jest bezpieczna, a Ty możesz wstawać smile

        Życzę Ci abyś jeszcze wytrwała w dwupaku conajmniej 2 tygodnie! kiss
        • 25.02.13, 20:50
          Cześć. Znacie moją historię więc tylko powiem: Urodziłam córeczkę, 10 dni po terminie, ważyła blisko 4,5 kg. szwu nadal nie znaleziono, ale po tych wszystkich przejściach to moja szyjka nadaje się na plastykę. Ale co tam ważne że donosiłam i jesteśmy zdrowe i szczęśliwe w domu czego i Wam bardzo z serca życzę.
          • 26.02.13, 11:21
            lomreserdeczne gratulacje z okazji narodzin córeczki!!!
            10 dni po terminie...wow! I kto by pomyślał biorąc pod uwagę problemy szyjkowesmile
            Zdrówka życzę!!!
          • 27.02.13, 12:15
            lomre napisała:

            > Cześć. Znacie moją historię więc tylko powiem: Urodziłam córeczkę, 10 dni po te
            > rminie, ważyła blisko 4,5 kg. szwu nadal nie znaleziono, ale po tych wszystkich
            > przejściach to moja szyjka nadaje się na plastykę. Ale co tam ważne że donosił
            > am i jesteśmy zdrowe i szczęśliwe w domu czego i Wam bardzo z serca życzę.


            lomre gratuluje z calego sreca, ciesze sie bardzo bardzo. teraz to duzo zdrowia zycze, a ten szew to dziwna sprawa, on nie mogl wypasc, to niemozliwe, ani wrosnac...

            duzo zdrowiakiss
      • 25.02.13, 22:09
        Cieszę się Kat-gab z Twojej większej wolności! Długo na to czekałaś. Ciekawe ile teraz pochodzisz jeszcze do porodu...oby jak najdłużej. Może ten szew faktycznie wstrzyma to jeszcze trochę..
        Ja jednak, w ostatnim momencie, zdecydowałam się na założenie pessara. Jutro miałam być przyjęta do szpitala na zakładanie szwu. I także jutro idę na założenie krążka. Mam nadzieję, że to dobra decyzja, dla mnie to kompromis pomiędzy bezpieczeństwem a mniejszą inwazyjnością..Moja ginekolog pozwoliła mi wybrać, choć sama jest bardziej za szwem...bardzo trudna decyzja dla mnie...
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
        • 25.02.13, 22:39
          aninkabardzo mocno zaciskam kciuki. Z pewnością pessar jest mniej inwazyjny, pod warunkiem, że zapobiega się skutecznie infekcjom. Tak jak pisałam kiedyś ja już go mam prawie 11tyg I spełnia swoją funkcję. Szyjka ładnie w nim obrzękła I jest dzięki temu unieruchomiona.
          Zaciskam kciuku!
          • 25.02.13, 23:06
            Dzięki Sylviątko. No właśnie jesteś przykładem, ze pessar może być też skuteczny. Bardzo bym chciała aby tak było i w moim przypadku. Lekarka, do której się wybieram na założenie ponoć bardzo pilnuje wymazów i robi też obowiązkowo wymaz na jakąś bakterię, która powoduje skracanie się szyjki, nie pamiętam nazwy.. Jutro z nią pogadam o wszystkim.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
            • 26.02.13, 11:17
              To bardzo dobrze, że lekarka taka skrupulatna. Przy pessarze, ale I szwie także, trzeba wyjątkowo dbać o higienę I pilnować żeby nie było infekcji. Moja dr robi mi za każdym razem badanie ph pochwy takim paskiem, oprócz tego co drugi dzień stosuję globulki macmiror na bakterie I grzyby.
              Oj ja już odliczam czas do zdjęcia co jest tożsame z powrotem do pełnej normalnoścismile Jeszcze 4 tyg...
              A ta bakteria to chyba Trichomonas vaginalis, niezłe paskudztwo podobno!
              • 26.02.13, 20:46
                Już mam założony pessar. Samo zakładanie nie bolało, choć takie nieprzyjemne, jak to zabiegi na szyjce. Teraz trochę mnie pobolewa okolica założenia. Nie czuję samego krążka, ale jakby napuchniecie szyjki...Czy to normalne? Jak długo może mnie to pobolewać?
                Lekarka, która mi zakładała powiedziała, że do tej pory wszystkie pacjentki, którym założyła pessar, donosiły ciążę, choć zaznaczyła, że nie raz były to dosyć ciężkie przypadki. Ona sama dwie ciąże przechodziła z pessarem bez problemów. Może dlatego zajęła się zakładaniem, bo na sobie sprawdziła skuteczność.
                Dostałam i tak profilaktycznie antybiotyk doustny na 14 dni, i co drugi dzień mam stosować macmiror. Mam pozwolenie na chodzenie, ale bez przesady. Ogólnie nie mogę dźwigać, kucać, no i oczywiście współżyć.
                Moja szyjka miała dziś 30mm, ale w tym wewnętrzne rozwarcie na 10mm i była miękka...Mam wielką nadzieję, że będzie wszystko ok.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
                • 26.02.13, 23:41
                  Ooo to szybciutko poszło: )
                  To Twoja szyjkaa podobna do mojej przy zakładaniu (30mm) z tym, że u mnie nie było tego rozwarcia.
                  Ja po założeniu miałam przez dwa dni leżeć żeby się tam wszystko ustało. Założenie też niebolesne ale nieprzyjemne.
                  Po założeniu szyjka powinna obrzmieć w pessarze, dzięki czemu on ją mocno trzyma.
                  Ja osobiście znam dziewczynę która dwie ciąże przechodziła z pessarem I wiele wiele dziewczyn z internetu.
                  Ja też mam macmiror co 2 dni, niefajne są te upławy po założeniu globulki, żółte: /
                  Poza tym ja nie mam żadnych skutków ubocznych póki cosmile
                  Trzymam kciuki żeby I Twój spełnił swoją rolę!
                  Kiedy wizytka? Ja pierwszy raz miałam po tygodniu a później już co 2,5-3.
                  Będzie dobrze tylko się oszczędzajkiss
                  • 27.02.13, 14:53
                    Ja chciałam jak najszybciej i na szczęście wszystko sprzyjało temu-akurat w ten dzień przyjmowała lekarka i miała na stanie krążek. Już dziś nie boli ta szyjka, bo wczoraj, aż do nocy normalnie czułam jak puchnie. Dziś tylko lekko czuje,że coś tam uciska szyjkę. Czuję samą szyjkę, serio, chyba mam jakąś unerwioną bardziej niż inni...ale to nie ból, tylko taki ucisk, odczucie nabrzmienia. A po pierwszej globulce faktycznie- żółty zalew na wkładcesmile
                    Trochę mnie niepokoi to, że Wam lekarze kazali leżeć a mi nie...może powinnam...no ale wtedy ze szwem też mogłam chodzić...
                    Sylviątko...Ty miałaś podobne 'parametry' do mnie i kazali Ci leżeć? Ciekawe jak to będzie. Może urodzisz po terminiesmile

                    --
                    http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
                    • 27.02.13, 16:04
                      Kochana z tym leżeniem to było tak, że mi lekarka powiedziała, że nie jest źle i że mam po prostu prowadzić oszczędzający tryb życia, nie dźwigać, nie przemęczać się, no i polegiwać w miarę możliwości. Natomiast ja sama tak postanowiłam, że leżę bo jakoś czuję się bezpieczniej. Oczywiście po domu się przemieszczam, toaleta, prysznic, kuchnia, czasem pranie wstawię smile No ale nie sprzątam (i już mnie trafia z tego syfu w mieszkaniu bo mąż nie wysprząta tak samo niestety...) i nie stoję przy garach.
                      W ogóle to ja startowałam z szyjką 35mm, więc bez szału. No i w sumie ona nie skróciła się jakoś strasznie, nie było to 50% np...
                      Być może ona wcale taka zła nie jest ale wolimy dmuchać na zimne bo to moja pierwsza długo wyczekiwana ciąża i nie wiem co mogłoby się wydarzyć...
    • 27.02.13, 11:25
      Cześć Dziewczyny,
      przyłączę się do wątku, bo mam podobną historię do Waszych. Jest to moja druga ciąża, pierwsza oprócz skurczy macicy od 5-tego msca przebiegła pomyślnie, urodziłam w 36 tyg bo zaczęły mi się sączyć wody. Natomiast teraz sprawy się troche skomplikowały. W 25 tc okazało, że szyjka skróciła się o połowę i miała 20 mm. Mój lekarz od razu zamówił mi pessar i jak go tylko otrzymałam,po 2 dniach, założył go i położył mnie w szpitalu na obserwację. Zakładanie nie było bezbolesne, spociłam się przy tym jak mysz i przez chwilę nie mogłam zejsc z fotela.Ale krążek trzyma się dobrze, minęło 2 tygodnie i póki co żadnych dolegliwości z nim związanych ani infekcji. Jest zupełnie przeze mnie nie odczuwalny. Podobnie jak w pierwszej ciąży mam twardnienia macicy, dużo mocniejsze i czasem bolesne, prawdopodobnie one były powodem skracającej się szyjki. W szpitalu dostałam sporą dawkę kroplówek z magnezu i nospę. Po wyjściu cały czas, jak i przed, przyjmuję nospę i magnez w tabletkach. No i leże całymi dniami, taki dostałam nakaz od lekarza, aby mój Synek nie próbował wyjść na świat. Lekarz powiedział mi, żebym pierwszy msc przeleżała bez żadnej taryfy ulgowej a potem zobaczymy. Leżymy więc i dojrzewamy. Krążek planuje zdjąc mi w 36 tc. Obym wytrwała w dwupaku.
      Pozdrawiam i życzę sił wszystkim leżącym!
      • 27.02.13, 12:12
        lez duzo, bardzo duzo. uda sie, powodzenia i dawaj znac co i jak
      • 27.02.13, 13:09
        yosher witaj!
        Dobrze, że lekarz szybko zareagował! Ja też prawie non stop leżę, wstaję tylko do wc, na prysznic, czasem do kuchni no I na wizytysmile
        Tak już 3 miesiąc: )
        Napewno wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
        Ja też mam twardnienia macicy codziennie mimo brania nospy forte, magnezu I potasu, ale moja dr mówi, że póki są nieregularne I nie boli brzuch przy tym to nic złego się nie dzieje. Nie ma to odzwierciedlenia u mnie w szyjce, która jest badana co 2-3tyg I jest bez zmian.
        Dostałaś jakieś globulki dopochwowe?
        Trzymaj się dzielnie I dawaj znać co I jak!kiss
        • 27.02.13, 19:39
          Tak, dostałam Gynalgin profilaktycznie, ze względu na pessar, bo jest zwiększone ryzyko infekcji. Biorę co 4 dni. Wstaję z łóżka z podobną częstotliwością, łazienka, kuchnia i tyle. Myślę tylko o tym aby przetrwać kolejny dzień, perspektywa 3 mscy, które mi zostały troche przeraża, aczkolwiek ponad 2 tygodnie już za mną. W owej sytuacji spojrzenie wstecz jest bardziej pocieszające.
          Mąż gotuje mi obiadki i zostawia w lodówce, do odgrzania.
          ...tak sobie dziś pomyślałam - oby wiosna szybko nie przyszła, bo będzie nam trudniej, niech pada i wieje smile
          Trzymajcie się kiss
          • 27.02.13, 21:09
            Rozumiem Cię Moja Droga doskonale! Pamiętam jak miałam zakładany pessar 14 grudnia, wtedy perspektywa leżenia przez 3 miesiące była nie do wyobrażeniaa jednak jakoś zleciało już 2,5 smile
            Teraz odliczam dni do 8 marca kiedy to mam wizytę I będę mieć wtedy skończone 34tc smile
            Później tylko tydzień leżakowania a po 35tc wracam do żywych.
            Najlepiej wyznaczać sobie bliskie daty I do nich dążyć a czas jakoś lecismile
            • 28.02.13, 09:45
              Tak się właśnie zastanawiałam, dlaczego Twoja lekarka położyła Cie do łóżka... a tu też pessar. Jak to u Ciebie? były z tego powodu jakies infekcje? Jakie globulki bierzesz i jak często? Gratuluję, że tyle wytrwałaś, miło tak spojrzeć wstecz na te prawie 3 msce smile Jeszcze chwila i wszystko będzie wspomnieniem a Ty będziesz się cieszyć zdrowym donoszonym bobaskiem smile
              • 28.02.13, 11:01
                Słuchaj, z tym leżeniem to sama tak zdecydowałam poniekąd bo bardzo bałam się o ciążę. To moja pierwsza po dość długim czasie starań.
                Ja biorę macmiror co drugi dzień na noc. Do tej pory zero infekcji, upławy nawet nie jakieś zwiększone, tyle co z tych globulekuncertain
                Tak sobie myślę, że jeszcze się okaże, że ten pessar I to leżenie wcale nie było potrzebne, tylko jak to przewidzieć w połowie ciąży...
                • 28.02.13, 18:42
                  No właśnie, jak to przewidzieć... A dla dziecka i jego bezpieczeństwa zrobimy wszystko i te kilka-kilkanaście tygodni na tle reszty to tak na prawdę nic.
    • 01.03.13, 13:29
      Czesc, dziewczyny! Zaczynam 38tc i nadal nic smile To ciekawe bo od kiedy zaczelam chodzic i sprzatac w domu, szyjka skrocila sie tylko troszeczeke i nic wiecej sie nie posuwa. Wiec licze, ze moze moze jeszcze doczekam do terminu, albo chociaz niech sie urodzi po 17 marca, to pójde na roczny macierzynski smile A jak u Was? Ja jestem pelna energii, wreszcie mam wszystko dla córki i czekam z niecierpliwością!

      Pozdrawiamy smile

      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/26b4a20fe8.png
      • 01.03.13, 14:46
        Kibicuję Wam dziewczyny, ja tez po leżącej ciąży, szwie i na koniec z wywoływanym porodem, bo Kubuś 8 miesięcy pchał się na świat aby na końcówce się rozmyślićsmile

        Powodzenia!
        • 01.03.13, 16:53
          Dziewczyny, dajecie nam wszystkim nadzieję, że I z krótką szyjką da się wytrwaćkiss

          Ja dziś kończę 33 tc I czuję się rewelacyjnie. Oczywiście nadal poleguję, ale nie non stop, dziś np robiłam dwa prania ubraneksmile
    • 02.03.13, 11:47
      Muszę się poskarżyć, a Wy mnie zrozumiecie. Leżę już 3 tygodnie i ostatnich kilka nocy to rodzący się koszmar. Zaczęło się od prawej nogi a dokładnie biodra z prawej strony. Potrafi mnie obudzić taki ból, że gwiazdy widzę. Dziś w nocy zaczęła mnie też druga strona boleć-ta ważniejsza,lewa. Jak się szybko nie przekręcę to ból idzie do kolana i opanowuje po chwili całą noge. Po wczorajszej nocy za każdym razem jak wstałam z łóżka za potrzebą to kuśtykałam jak po jakimś ostrym zderzeniu. Na plecach już nie mogę poleżeć długo, a tym bardziej zasnąć. Pogodziłam się szybko z koniecznością leżenia, ale teraz nie wiem jak będzie, każda kolejna noc jest coraz gorsza... sad Wiem, że nie są to ciążowe bóle krzyża tylko ewidentnie efekt "przeleżenia".
      Co robić, któraś tak ma/miała ??? Doradźcie coś! Nie mogę sobie pozwolić jeszcze na odchodzenie powolne od łóżka jak sylviątko, bo kończę dopiero 27 tc...
      • 02.03.13, 14:33
        Współczuję Ci tych bóli... a może rwa kulszowa Cię dopadła co?
        Niestety to pewnie od leżenia, spróolbuj może częściej się przekręcać...choć w nocy ciężkosad
        Ja też mam w nocy problem z obracaniem się ale u mnie to już brzuchol swoje waży.
        W ogóle to nie lubię na bokach leżeć ale co zrobić...
        Musimy jakoś wytrwać Kochana!!!kiss
        • 02.03.13, 17:23
          To na pewno nie rwa kulszowa, ewidentnie od leżenia. Jak wstaję do łazienki i się trochę trochę "rozkręcę" to czuję się świetnie, tylko w łóżku boli. I powiem Ci moja Droga, że już chce mi się płakać na myśl o zbliżającej się nocy. W ciągu dnia staram się nie spać aby w nocy dać radę. Teraz też mnie wszystkie kości okolic miednicy bolą ale w takim stopniu,że nawet sobie tym głowy nie zawracam, ale w nocy nie panuję nad tym co sie dzieje i boli jak ch***ra sad
          • 02.03.13, 18:09
            Wiesz tak sobie myślę o swoich dolegliwościach bólowych i faktycznie jak się rozruszam jest znacznie lepiej! Najgorzej jest po nocy kiedy te kości są zastane. Mnie boli najbardziej kość łonowa, niby nie mam rozejścia spojenia podobno więc to pewnie od leżenia właśnie albo po prostu odd tego, że kości się przygotowują i rozszerzają a ja dodatkowo mam bardzo wąską miednicę uncertain
            Myślę, że po prostu Twoje ciało musi się przestawić i będzie lepiej. Bardzo mocno trzymam kciuki za to! Pomyśl, że to zaledwie kilka tygodni, Ty jużmasz 27tc, szybciutko zleci zobaczysz.
            Ja gniłam od 22tc sad
    • 05.03.13, 12:52
      Halo halo!
      Co u Was Dziewczyny?
      My z moją niuńką w trakcie 34tc, powolutku pierzemy ubranka I nadal sobie polegujemysmile
      Byłoby super gdyby nie bóle kości łonowej I miednicy. .. grrr
      Trzeba jakoś wytrzymać jeszcze te kilka tygodni.
      • 05.03.13, 17:00
        hej,

        dzis 35+1 tc. na wczorajszym usg moja mała ważyła już ponad 2,5 kgwink
        dziś miałam rozmowę i kwalifikację do cesarskiego cięcia z ordynatorem. Wyznaczył datę 27.03 czyli za 3 tygodnie (wtedy będzie 38tc). Jest to dosyć nierealna data dla mnie,haha, zwłaszcza że odczuwam już mocniejsze acz nieregularne skurcze.
        od zeszłego poniedziałku mogę wstawać, zeszłam z 2 do jednej kroplówki magnezu na dobę ( policzyłam: za mną już 125 kroplówek oraz 80 zastrzyków), chodzę sobie po kawę, herbatę czy tam colęwink z tym że dostałam zastrzeżenie że mam nie chodzić dużo, tylko troszeczkę, i widzę że mnie pilnują więc to takie chodzenie nie-chodzenie.
        oczywiście zostaję tu do porodu, jakby się coś działo to szybko na stółuncertain szkoda, bo myślałam że będę rodzić sn ale ze wzgledu na stan po cc (2009) boja się.
        ciągle monitorują mi crp, wymazy, morfologię- standard raz na tydzien. teraz jeszcze dopplera mi włączą też raz na tydz z tego względu ze w poprzedniej ciązy mialam zielone wody plodowe w 36tc podczas cesarki i boje się ze to sie powtorzy.
        nie badaja mi już szyjki tak czesto, nie chca tam niczego ruszac, szew tez nadal zostaje.
        na ostatnim badaniu szyjka 5mm, rozwarcie 0,5-1cm.
        ja czuje duze parcie na szyjke, skurcze nieregularne ale mocniejsze niz kiedys, ale na ktg nie wychodza takie duze
        czekam, czekam, czekam, juz niedlugo, max 3 tygwink

        pzdr
        • 05.03.13, 17:55
          kat gab co to za zastrzyki?
        • 05.03.13, 18:34
          Brawo Kochana! Ja myślę, że dotrwasz do tego 38tc. Już widać koniec, teraz to już szybko zleci.
          A te zastrzyki to clexane?
          Ja mam wizytę w piątek, ciekawe ile moja królewna waży, ale już czuję jej ciężarek hehe: )
          Super, że masz taką opiekę w szpitalu, te wszystkie badania etc, napewno jesteś dzięki temu spokojniejszasmile
          A co do skurczy to czy odczuwasz podczas nich ból brzucha?
          Wiesz ja też mam dość często twardy brzuch, ale moja dr kazała się tym nie przejmować dopóki nie boli przy tym podbrzusze. To podobno trening przed wielkim dniemsmile
          Trzymam kciuki cały czas!!!

          PS. A co to ten doppler?
          • 05.03.13, 18:43
            tak, zastrzyki to clexane, przeciwzakrzepowe (bo lezalam) i na lepsze ukrwienie lozyska
            teraz dolozyli mi jeszcze zastrzyki z witamina b12 poniewaz moja anemia sie pogarsza od 2 mcy pomimo leczenia (Hb 8, Ht26%)

            doppler to sprawdzanie poprzez usg przeplywow- w pepowinie i w mozgu dziecka czy wszytsko gra.
            czuje przy skurczach bol podbrzusza ale nie zawsze, raczej rzadko. to sa przepowiadajace raczej
            • 05.03.13, 19:25
              hej Dziewczyny,
              u mnie 28tc +1.
              Biodra dalej bolą, w nocy jest różnie, czasem prześpię kilka godzin do 5 rano bez bólu a czasem budzę się kilka razy ze łzami w oczach. A poza tym to mam coraz większe problemy z zasypianiem. W tym tygodniu muszę zrobić badania-krew i mocz, bo w poniedziałek wizyta. Już teraz mam lęki, że muszę wyjść z domu i to pozałatwiać, tyle czasu na nogach, żeby mi nie zaszkodziło. Poza tym mieszkam na 3 pietrze bez windy - a to jest wyzwanie.
              • 05.03.13, 19:32
                dodam jeszcze, że skurcze są cały czas, sobota i niedziela pod tym względem były trudne, bo skurczy było więcej niż zwykle. Co jakiś czas są takie gorsze dni. Tak czy inaczej moje skurcze są zazwyczaj mniej lub bardziej bolesne...
                • 05.03.13, 23:40
                  kat-gab faktycznie masz niską tą hemoglobinkęsad Bierzesz żelazo?

                  yosher Skończony 28tc to też nieźle, teraz byle do 30, potem do 32 etc. ..
                  Ja miałam takie same obawy wyjeżdżając na badania, wię doskonale Cię rozumiem.
                  Na pocieszenie powiem Ci, że mnie też kości bolą tylko te miednicy I łonowa, podnoszę się z łóżka w tempie żółwimsmile
                  A co do skurczy to u mnie zauważyłam było dużo więcej kiedy się denerwowałam ni I kiedy np trochę pochodziłam. Bierzesz coś na nie? Ja jestemn na nospie forte, magnezie I potasie.
                  Oczywiście mimo to są nadal ale bezbolesne.
                  • 06.03.13, 09:09
                    Ale sie dziewczyny sylviatko i kat-gab rozszalalyscie z tymi tygodniami ciazy tongue_out A mialo byc tak ciezko i kiepsko a tu prosze. Kat-gab, masz cesarek pod koniec marca, ja juz powinnam byc wtedy rozpakowana tongue_out to ponad tydzien po moim terminie. Trzymajcie sie wszystkie jak najdluzej, ja mam juz naprawde powoli dosc, tydzien temu corka ważyla 3200g, ciezko z wielkim brzuchem smile

                    --
                    http://www.suwaczek.pl/cache/26b4a20fe8.png
                    • 06.03.13, 10:14
                      ciasteczko_cynamonowe Ty to już masz pełen luzik I już pewnie zapomniałaś co to problemy z szyjkąsmile
                      Ja jak wczorai pomyślałam o dacie cc kat-gab od razu przyszła mi do głowy myśl, że już będę wtedy mogła odetchnąć z ulgą.
                      Póki co nadal się oszczędzam ale powolutku zaczynam widzieć światełko w tuneluwink
                      Życzę Wam spokojnych ostatnich dni ciąży I radosnych spotkań z pociechami!!!
                  • 06.03.13, 12:17
                    Twoje boleści sylviatko to już oznaka końca wycieczki smile Nie mogę się doczekać tej ulgi jaką poczuję w 34-35 tc. Też bym chciała już coś poprać i poprasować smile Ale jeszcze trochę to poczeka... Co do moich spostrzeżen, że oprócz nerwów to skurcze występują też częściej jak się dobrze nie wyśpię. Więc po takiej ciężkiej nocy jak dziś staram się w ciągu dnia nadrobić godzinkę albo 2. Na skurcze biorę no-spę i magnez, magnez garściami, bo podobno nie da się go przedawkować smile
                    • 06.03.13, 15:00
                      Jeszcze chwilka i poczujesz ulgę. Ja pamiętam jak byłam tak w 24-25 tc , na samą myśl o 32, 33 tc robiło mi się cieplej na sercu smile A tu już kończę 34tc i jeszcze wcale tak do końca nie odetchnęłam. Teraz muszę dotrwać do skończonego 36 tc, to jeszcze 2 tygodnie i 2 dni smile Czekamy zatem razem , ja do 36 a Ty do 30 smile
                      To leżenie to mega utrudnienie przy przygotowywaniu wszystkiego na przyjście małego człowieczka. Wszystkie zakupy robię przez internet. Ciuszki piorę na raty, o prasowaniu narazie nie myślę, więc te poprane wsadziłam do worka próżniowego co by się nie kurzyły i czekają na lepsze czasy. Naszykowałam tylko to co do szpitala i tyle.
                      Mieszkanie w masakrycznym stanie bo mąż jakby sie nie starał nie wysprząta tak jakbym chciała sad Może za te 2 tygodnie coś zacznę działać, o ile z kolei mi moje bolesne kości pozwolą. Teraz to nawet to leżenie mi przynosi ulgę ...
                      A Ty już masz wyprawkę?
                      • 06.03.13, 15:02
                        aninka a co u Ciebie? Dawno nie zaglądałaś, wszystko ok?
                        • 06.03.13, 19:04
                          Hejsmile Miałam kompa w naprawie, dokładnie 'czyszczenie wiatraczka' bo się zaczął przegrzewać. U mnie ok. Pessar trzyma, choć uczę się z nim żyćsmile, tzn.nie czuje go, ale odkryłam, że gdy...szczerze napiszę...mam pełne jelita to coś mnie tam mocno uciskało, uwierało, aż boleśnie, a cała szyjka z pessarem była jakby niżej, tak, że może na 1/3 palca mogłam tylko włożyć...jednak po wizycie w toalecie- od razu znika dolegliwość...
                          Poza tym skurcze mnie trochę dopadają..zauważyłam, że częściej gdy się denerwuję (np. gdy goście przyszli). Biorę no-spę max i gdy poleżę- przechodzą...Więc ciekawe co będzie potem....
                          Och, jak chciałabym być już na końcówce ciąży, albo choć po 25 tygodniu.. jak Ty i inne tu dziewczyny...niedługo zostanę tu sama i wątek wymrze...
                          Ale cieszę się, że wszystkie tak dobrze się trzymacie! I założycielka wątku także dotrwała!
                          --
                          http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
                          • 06.03.13, 19:14
                            Cieszę się, że u Ciebie wszystko dobrze smile
                            Nie przejmuj się, ja mam identycznie z tym obniżaniem i podwyższaniem się pessara pod wpływem wypełnienia jelit. Przeżyłam już mega zaparcie a pessar jak był tak jest na miejscu.
                            Niestety jak tylko się ciut obniży czuje się w środku pewien dyskomfort, jakby nie patrzeć jednak to spore ciało obce , całkiem spore smile
                            Ja liczę, że za ok 3 tygodnie już mi go wyjmie moja pani dr, odliczam dni...
                            Nerwy powodują skurcze, też się o tym przekonałam kilkakrotnie, dlatego polecam meliskę i duuużo snu. Ja śpię codziennie do 12 smile Szybciej mi leci dzień wtedy hehe smile
                            BTW Czy nospa max jest mocniejsza od forte?
                            • 06.03.13, 19:30
                              Super, że tylko trzy tygodnie do zdjęcia pessarkasmile, ciekawe jak się potoczy dalej..ale mam jakieś przeczucie, że jeszcze pochodzisz 2 w 1 po zdjęciusmile, wszystko się musi rozruszać porządnie po tak długim polegiwaniusmile.
                              Ja znalazłam taką nieco 'średniowieczną' i niezbyt wdzięczną, acz czasem jedyną skuteczną metodę na zaparcia...kupiłam taką małą gruszkę i wlewam sobie 'tam' trochę wody...Gdyby nie to, byłoby kiepsko, naprawdę...Ale konsultowałam to z ginekolożką i mam pozwolenie na to... Żadne śliwki na mnie nie działały...
                              A, i też śpię ile się da, ale...mam już siedmiolatkę w domu, w związku z tym..muszę ją wyszykować i czasem zaprowadzić do szkoły, gdy nikt inny nie może, na 8 rano...wrrr...To nie te czasy, jak w pierwszej ciąży- wtedy właśnie codziennie sobie spałam do oporu...Było wygodniej...
                              http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
                              • 06.03.13, 19:41
                                Cześć dziewczyny, aby wątek nie umarł, a Ty Aninka żebyś nie została sama dopisuję się i ja.
                                Przeczytałam Was w całości i jestem pod wrażeniem samozaparcia wielu z Was. Ja jestem "szczęśliwą" posiadaczką pessara od piątku. Dziś zaczął mi się dopiero 24 tc. Więc dużo jeszcze przede mną i boję się jak cholera by wytrwać jak najdłużej. Ale wierzę, że razem damy radę.
                                P.S.
                                Na zaparcia polecam duphalac, jeden konkretny łyk i po dwóch godzinach wyczyszczone są całe jelita smile
                            • 06.03.13, 19:38
                              aninka, a który masz tydzień? Nie martw się, abstrakcyjnie to brzmi ale nawet szybko czas leci, może dlatego, że cel jest szczytny smile Też dasz rade. Ja się wcześniej źle wyraziłam, bo pisałam wczoraj, że u mnie to 28 +1 , a tak na prawdę to jestem w 28 tygodniu, więc 27 +2 dzisiaj. Więc też jeszcze długa droga przede mną i moim synkiem.
                              sylviatko, myślę, że spokojnie możesz się wyluzować, jest już na prawdę dobrze i nawet gdyby teraz Twoje maleństwo chciało wyjsc na świat to nic mu już nie grozi. Widzisz jakich czasów doczekałaś... leżenie przynosi ulgę smile Moja starsza córeczka urodziła się w 36 tc, zupełnie zdrowa i silna. Bez inkubatora i w 3 dobie wyszłyśmy do domu.
                              Ja mam kilka rzeczy po córeczce, ale to mało, leżą gdzieś w piwnicy na razie. Koleżanki mi obiecały trochę ciuszków po swoich szkrabach i na początek to będzie na tyle. A co do reszty wyprawki nie mam nic i będę robić poszukiwania na allegro, pomału zaczynam o tym myśleć. Na razie szukam wózka...
                              • 06.03.13, 19:41
                                oo zobaczyłam suwaczek i już wiem, że 17 tydzień smile
                                A propos zaparć, spróbujcie kiwi, cudowne lekarstwo na zaparcia, jedyne co mi pomogło a było czasem na prawdę ciężko.
                                • 06.03.13, 20:40
                                  O to super agma i yosher , że będę miała towarzystwo jeszcze jakiś czas!
                                  Ja wierzę w to, że uda się donosić. To taka...ślepa wiara. Ważne aby nie doprowadzić do stanów zapalnych i regularnie chodzić na kontrolę.. Na początku, gdy dowiedziałam się o tym, że szyjka znów się skraca, zaczęłam się bardzo bać. Moja ginekolożka jest taka bardzo ostrożna, i tak jakby sama łatwo popadała w czarne scenariusze, czym mnie zaraziła- no bo skoro lekarz się boi to musi być coś strasznego. No ale po przeczytaniu wielu historii i opinii kilku innych lekarzy- biorę już pewną poprawkę na podejście mojej ginekolog. Założyłam krążek i czuję się bezpieczniejsza, staram się być uważna na wszelkie 'nie takie jak trzeba' sygnały z ciała. Doszłam do wniosku, że zrobiłam wszystko, co mogę aby zmniejszyć ryzyko i wiele ode mnie już nie zależy. No może mogłabym leżeć prawie plackiem , jak Sylviątko, czy yosher, długo nad tym myślałam..ale na mnie to tak niekorzystnie wpływa, zapadam w takie doły, że jeśli lekarze mi nie mówią, że trzeba, to nie chcę...staram się odpoczywać jak najwięcej w pozycji leżącej..Na razie nic się z szyjką nie pogarsza...
                                  A co do zaparć, to kupiłam tak zalecany syrop lactuloza i w ogóle mi nie pomaga, za to powoduje bardzo silne bóle w jelitach, takie, że myślałam już, że rodzę...zazwyczaj w środku nocy.. A kiwi- bardzo lubię- ale...nie pomaga mi w ogóle..Chyba, że spróbuję zjeść na raz 5 sztuk...może tak zrobię..


                                  --
                                  http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
                                  • 06.03.13, 22:45
                                    Dziewczyny jestem przekonana, że wszystkim się uda donosić ciążesmile
                                    Pamiętam jaka byłam pełna obaw w grudniu kiedy zapadła decyzja o pessarze. Zdawałam sobie pytanie dlaczego nie może być tak lekko I gładko, najpierw dwa larlta starań a teraz to...
                                    Nie tak miała wyglądać moja ciąża, miałam wyglądać kwitnąco, chodzić na ćwiczenia dla kobiet w ciąży, kochać się z mężem, buszować po zakupach I robić wiele wiele innych rzeczy. Niestety wyszło jak wyszło ale nie narzekam bo wiem, że są kobiety, które mają duuużo gorzej.
                                    Teraz wiadomo jestem psychicznie spokojniejsza, ale z kolei zaczynają się różne dolegliwości końcówki ciąży jak bóle kości czy kłucia w podbrzuszu, poza tym maleńka już duża I uciska to tu to tam a że ja chudzina to wszystko podwójnie czuję.
                                    A co do zaparć to mi pomagają jabłka I ostatnio jest oksmile
                                    • 07.03.13, 13:35
                                      Powodzenia dziewczyny, trzymam za Was kciuki żebyscie dotrzymały tyle co i ja i żeby Wasze dzieciaczki urodziły sie całe i zdrowe smile

                                      A wy trzymajcie za mnie, żebym w końcu sie rozpakowala bo juz naprawde mam dosc powoli tongue_out

                                      --
                                      http://www.suwaczek.pl/cache/26b4a20fe8.png
                                      • 07.03.13, 15:09
                                        Trzymam kciuki za Twoje szybkie rozwiązanie i szczerze zazdroszczę takiego dalekiego tygodnia ciąży smile
                                        A nam cóż... Pozostało leżenie i odliczanie
                                      • 07.03.13, 15:26
                                        No pewnie Kochana, cały czas zaciskamy kciuki za Ciebie i Twój Skarb smile

                                        Śledziłam wątek i nigdzie nie znalazłam info jak długa była Twoja szyjka i czy miałaś jakieś zabezpieczenie mechaniczne (szew?)
                                        --
                                        Księżniczka Maja
                                      • 07.03.13, 22:07
                                        Ja też trzymam kciuki za szybki i korzystny rozwój sytuacji!smile
                                        --
                                        http://www.suwaczki.com/tickers/uwo9sek234rzj4c5.png
                    • 08.03.13, 13:42
                      Cześć Kobietki,
                      Pochwalę się Wam, wyszłam dziś z domu - z mojej przytulnej klatki, byłam rano na badaniach. Fajnie tak wyjść z domu po prawie 4 tygodniach. Trochę się bałam naszych schodów z 3 piętra i całej tej wyprawy, ale było dobrze smile A w poniedziałek wizyta i ginka i znowu. Teraz leżę... jak zwykle smile
                      • 08.03.13, 20:40
                        hello!
                        Ja dziś byłam u lekarki, pessar mocno trzyma szyjkę mimo mocnego naporu główki dzidzi.
                        A to już nie takie maleństwo bo waży prawie 2,5kg!
                        Ogólnie muszę się jeszcze oszczędzać przez 2 tyg a potem powoli powoli wracam do żywych tylko nie wiem czy będzie siła bo od tego naporu strasznie bolą mnie kości miednicy I tylko leżenie przynosi ulgę.
                        yosher fajnie, że się ruszyłaśsmile kiedy wizyta u gin?
                        • 09.03.13, 09:47
                          Wizyta w poniedziałek, mam nadzieję, że tylko dobre wieści usłyszę. A Ty Sylwuś jak musisz to odpoczywaj, słyszałam, że ta "rozjeżdżająca" się miednica potrafi bardzo dać się we znaki. Myśl o tym, że niedługo już koniec smile
                          Ja się jeszcze poskarżę, że dopadła mnie bezsenność, kilka ostatnich nocy to koszmar, już nie tylko ze względu na ból w biodrach a także problemy ze spaniem. Udaje mi się zasnąć około 2-3 w nocy, po 2-3 godzinach kręcenia się w łóżku, mimo iż w ciągu dnia nie śpię, aby sobie szans nie przekreślać na spokojny sen w nocy. Płakać się chce...
                          • 09.03.13, 11:00
                            Może po prostu za dużo myślisz a to przekłada się na brak snu?
                            Ja też ostatnio chodzę spać ok 1-2 ale śpię do 10 a I potem potrafię jeszcze drzemkowaćsmile
                            Polecam meliskę przed snem.
                            Ja dziś nie ruszam się z wyrka. Po wczorajszej wycieczce do lekarza kości mnie nieźle naparzają. Ulga jest tylko wtedy kiedy leżę.
                            Aaa no I wczoraj skończyłyśmy 34tc smile
                            --
                            Księżniczka Maja
                            • 09.03.13, 12:06
                              Gratulacje dziewczyny! smile 34 to świetny wynik!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.