do którego tygodnia ciąży pracujecie? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Hej, ciekawa jestem jak to wygląda u innych osób, do kiedy planujecie pracować/pracowałyście w ciąży? Ja planuję do 30 tygodnia chodzić do pracy, głównie dlatego że bardzo boli mnie kręgosłup od siedzenia 8 godzin przy biurku (praca typowo biurowa) i już teraz codziennie wieczorem bardzo cierpię. Po odpoczynku rano jest OK, ale w ciągu dnia znowu się zaczyna i boli.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/hchyvfxmi9aqgxid.png
    • Mam termin na polowę wrzesnia, planuje zacząć macierzyński od 6go września, a cały wypoczynkowy wykorzystać w sierpniu, ale szef kręci nosem i moze się okazać że będę pracowac praktycznie do końca, co mi się nie uśmiecha bo dzien pracy trwa 11 godzin.
      --
      http://www.abotak.com/images/banner.gif
    • w poprzedniej ciazy nie bralam zwolnienia do konca,teraz plamienia w 15tc mnie uziemily.
    • Pracowalam do konca marca, mam termin na koniec maja.
    • Ja pracowalam fizycznie do konca 34 tyg smile
    • do kiedy planujecie pracować/
      > pracowałyście w ciąży?

      A to się planuje?
      Myślałam, że L4 bierze się wtedy, kiedy to z ciążą coś się dzieje a nie dla wygody kobiety.
      • Nie, nie tylko z ciążą, w końcu nie jesteśmy inkubatorami, a żywymi ludźmi którzy mogą mieć dolegliwości związane z tym niecodziennym stanem.
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/hchyvfxmi9aqgxid.png
        • ale o tym powinien decydować lekarz, na bieżąco oceniając sytuację, a nie "planować" kobieta.

          --
          A ja wdycham Londynu grypogenne opary
          I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
          Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
          Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
        • w końcu nie jesteśmy inkubatorami, a żywymi ludźmi któr
          > zy mogą mieć dolegliwości związane z tym niecodziennym stanem.

          Dolegliwości nie mają tu akurat nic do rzeczy o ile nie zagrażają bezpośrednio ciąży. Od "dolegliwości" jest urlop.

          • Mój lekarz jest innego zdania.
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/hchyvfxmi9aqgxid.png

          • makarona1 napisała:

            > w końcu nie jesteśmy inkubatorami, a żywymi ludźmi któr
            > > zy mogą mieć dolegliwości związane z tym niecodziennym stanem.
            >
            > Dolegliwości nie mają tu akurat nic do rzeczy o ile nie zagrażają bezpośrednio
            > ciąży. Od "dolegliwości" jest urlop.

            Dla mnie od "dolegliwości" jest zwolnienie lekarskie. Jeśli coś mi dolega to idę do lekarza i jeśli on uzna że te "dolegliwości" są zasadne to daje mi zwolnienie lekarskie. Nigdy na żadną dolegliwość nie brałam urlopu. Urlop jest od odpoczynku, podróżowania itp. A nie od leczenia dolegliwości w łóżku. Współczuje takiego podejścia. Urlop ma się zaledwie 26 dni w roku i marnować go jeszcze na leczenie dolegliwości. To jest jakieś chore, współczuje ci...
            • Ciąża jest stanem fizjologicznym nie chorobowym i i dopóki taki stan rzeczy się utrzymuje wykorzystywanie do tego celu L4 to zwykłe naciągactwo.
              Coraz bardziej rozumiem pracodawców dlaczego nie chcą zatrudniać młodych kobiet. Bo i po co?
              • makarona1 napisała:

                > Ciąża jest stanem fizjologicznym nie chorobowym i i dopóki taki stan rzeczy się
                > utrzymuje wykorzystywanie do tego celu L4 to zwykłe naciągactwo.
                Oczywiście że tak, ale...
                czy kobieta która przez 8 godzin pracy 5 spędza w w-c wymiotując jest wydajnym pracownikiem? mój szef wręcz prosił koleżankę której ciąża była fizjologiczna by poszła na zwolnienie bo wolał zlecić jej obowiązki komuś "na zastępstwo" kto nie spędzał wielu godzin wymiotując w łazience. Po co mu taki pracownik?
                A i dodam, że koleżanka świadomie nie zmuszała się do wymiotów tylko takie są uroki niektórych fizjologicznych ciąż smile

                Coraz bardziej rozumiem pracodawców dlaczego nie chcą zatrudniać młodych kobiet
                > . Bo i po co?
                Mój pracodawca zatrudnia młode zdolne kobiety w wieku rozrodczym i nie zmienia tego fakt że idą na zwolnienie gdy nie są w stanie wydajnie pracować w ciąży. Nic na tym nie traci. Bierze drugą osobę na zastępstwo. On ma wydajnego pracownika, nowy pracownik ma prace chociaż na kilka miesięcy a ciężarna pracownica nie musi się stresować że ciągle zajmuje pracownicze w-c.
                Tak wiem, wiem...napisać można by było ze ciężarnej ZUS płaci z naszych podatków. Owszem ale wole gdy ZUS płaci ciężarnej aniżeli marnotrawi pieniądze podatników budując sobie coraz nowsze siedziby.
                • kaja5 napisała:

                  wole gdy ZUS płaci ciężarnej aniżeli marnotrawi pieniądze podatni
                  > ków budując sobie coraz nowsze siedziby.

                  A ja wolę pieniądze zmarnotrawić niż oddać złodziejowi.

                  • A ja wolę pieniądze zmarnotrawić niż oddać złodziejowi.

                    big_grin zapewniam cię, że co miesiąc duża część twoich podatków jest marnotrawiona przez złodziei i nie mam tu na myśli kobiet w ciąży, one są tylko "kroplą w morzu"
              • Brawo smile
            • kaja5 napisała:

              >
              > makarona1 napisała:
              >
              > > w końcu nie jesteśmy inkubatorami, a żywymi ludźmi któr
              > > > zy mogą mieć dolegliwości związane z tym niecodziennym stanem.
              > >
              > > Dolegliwości nie mają tu akurat nic do rzeczy o ile nie zagrażają bezpoś
              > rednio
              > > ciąży. Od "dolegliwości" jest urlop.
              >
              > Dla mnie od "dolegliwości" jest zwolnienie lekarskie.
              dokładnie- nie wiem co to za pomysł, że jak ma się dolegliwości to się idzie na urlop. No chyba że dolegliwości dotycza nudy, to może trzeba gdzieś wyjechac, oderwać się, a do tego urlop potrzebny.
          • Większych głupot niż twoje posty makarona nie czytałam dawno. nie wiem czy masz zapedy masochistyczne czy jesteś bardziej święta od papieża czy... po prostu przemądrzała. W każdym razie podniosłaś mi ciśnienie. Ja sobie wezmę l4 kiedy będę miała już dość roboty z brzuszkiem i dolegliwościami. Narazie jest ok i lubię swoją pracę więc pracuję. Nie mam zamiaru marnować cennego urlopu. Nie jestem dzieciorobem tylko kobietą w ciąży - jestem ważna!
      • makarona1 napisała:

        > do kiedy planujecie pracować/
        > > pracowałyście w ciąży?
        >
        > A to się planuje?
        > Myślałam, że L4 bierze się wtedy, kiedy to z ciążą coś się dzieje a nie dla wyg
        > ody kobiety.

        Zejdź na Ziemię albo następnym razem weź pół...
    • Od dzisiaj jestem na zwolnieniu - jestem w 30 tygodniu ciąży.
      Praca biurowa przy komputerze - 8 godzin. Dojeżdżałam do pracy 5 km.
      Myślałam, że uda mi się dłużej popracować ale jak stwierdził mój lekarz "dojrzałam" do zwolnienia. W pewnym momencie jak organizm nie daje rady, boli kręgosłup to lepiej "dać na luz"...
      --
    • Pracowałam do 33 tygodnia, praca też typowo biurowa, wolałam postać niż siedzieć 8 godzin, stopy mi puchły i nie mieściłam się z brzuchem w zatłoczonym autobusie, zawsze ktoś kazał mi się przesunąć, bo przecież mam z przodu tyle miejsca smile
    • 1sza ciaza - pracowalam do konca 37 tyg... Blad, mlody zostal wyciety w 41t5d... 3 tyg wolnego (z 12 przyslugujacych) sie poszlo kochac...

      W 2giej ostatni dzien pracy to 36t5d... Nie dalam rady wiecej... Corka urodzona po tygodniu...

      W trzeciej, ostatni dzien pracy to 37t5dc... Wytrzymalam od 7-14 I pojechalam ze skurczami co 3 min do domu sie wykompac coby na porodowce nieswierzoscia nie razic smile
      --
      Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
    • ja zostałam zmuszona do l4 od 8 tygodnia - zagrożona ciąża, raz o mało nie poroniłam i skutecznie uniemożliwiło mi to powrót do pracy- bezwzględny nakaz leżenia i uważania na siebie, zazdroszczę kobietom, które mogą pracować
      --
      Jak mam czas to leżę i odpoczywam, a jak nie mam czasu to tylko leżę.
      • Co kraj to obyczaj. Tu gdzie mieszkam, lekarze nie wierzą że leżenie mialoby w czymkolwiek pomóc i własciwie nigdy tego nie zalecają, a już na pewno nie od 8 tygodnia ciąży! Ciekawa jestem, czy gdybym prowadziła swe ciaże w Polsce to też byłyby zagrożone? Po swoich kuzynkach i koleżankach z Polski i ich opowieściach (oraz opowieściach forumowych) odnosze wrażenie, ze w Polsce cieżarne są nagminnie straszone przez lekarzy i chodzą w tej ciązy w permanentnym stresie o dziecko, a ciąża i poród są silnie zmedykalizowane.

        Ciąża to stan fizjologiczny a nie chorobowy.
        --
        Niecodziennik Matki Polki z Dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich
        • no wiesz ja trafiłam do szpitala z krwawieniem i silnymi bólami brzucha - jechałam do pracy, w tramwaju zasłabłam i ktoś wezwał pogotowie, to chyba nie jest wyolbrzymianie ?
          --
          Jak mam czas to leżę i odpoczywam, a jak nie mam czasu to tylko leżę.
          • lolcia-olcia napisała:

            > no wiesz ja trafiłam do szpitala z krwawieniem i silnymi bólami brzucha - jecha
            > łam do pracy, w tramwaju zasłabłam i ktoś wezwał pogotowie, to chyba nie jest w
            > yolbrzymianie ?

            No ale jakie zbawienne znaczenie dla 8-tygdniowej ciazy ma lezenie? Rozumiem ze mozna zwolnic, odpoczac tydzien czy dwa ale lezec plackiem i wstawac tylko do lazienki jest absurdem na tym etapi. Kolezanka podkocem nie ma racji, ze w kraju w ktorym mieszka lekarze nie wierza w lezenie, wiara nie ma tu nic do rzeczy, zostalo udowodnione, ze lezenie nie ma wplywu na utrzymanie badz nie ciazy w pierwszyn trymestrze dlatego nie zalecaja. Zreszta i na pozniejeszych etapach lezenie to tylko w wyjatkowych sytuacjach. W Polsce natomiast panaceum na wszystkie problemy ciazowe jest lezenie plackiem, hormony i no-spa.
        • Wow, co za podsumowanie.
          Radze Ci zrobić doktorat z położnictwa, bo twoj 'talent' moze sie na obczyznie zmarnowac.
          --
          - I & J -
    • Kiedy skończyłam 3 miesiąc ciąży poszłam na zwolnienie.
    • 37 tydzień. Pozdrawiam z pracy.
    • jestem w 18 tygodniu i planuję pracować jak najdłużej, zobaczymy jakie będzie lato (nie mam klimy w pracy smile. Tak realnie pewnie do 30-34 tyg, zobaczymy jak będzie.
    • W pierwszej ciąży w 6 tygodniu wylądowałam w szpitalu. Czas hospitalizacji 13 dni. Leżałam do 16 tygodnia. Były jeszcze inne problemy. Na L4 do końca ciąży. Poród w 36 tygodniu. W drugiej ciąży na L4 od 8 tygodnia - znów kłopoty. Zdrowie moich dzieci i moje jest najważniejsze. Słucham się lekarzy i nie udaję, że jestem mądrzejsza.
    • Do 40 tygodnia, bez dnia zwolnienia. W piątek ostatni dzień w pracy, w poniedziałek planowana cesarka. Tylko u nas robi się cyrki przy ciążach przed 12 tygodniem. W krajach zachodnich, jeżeli kobieta nie jest w stanie donosić do 12-tego uważa się to za samoistne poronienie, nikt się szczególnie nie stara podtrzymywać. Taka medykalizacja i przeleżane od początku ciąże, a często L4 jako 9-miesięczny pełnopłatny urlop to tylko u nas na taką skalę.
      • Bardzo mi przykro jesli ktoś moje i starania lekarzy o danie szansy na szczęśliwe narodziny moich dzieci nazywa "robieniem cyrku przy ciążach przed 12 tygodniem". Miom dzieciom medykalizacja ciąży i porodu nie zaszkodziła. Nie są niepełnosprawne, chore. Wiem też, że gdyby nie dzialania lekarskie i moje wysiłki dzisiaj byllibyśmy nadal bezdzietni. I dzięki Bogu nie żyję w krajach zachodnich. Aha i zwolnienienia lekarskiego nie traktuję jako pełnopłatnego urlopu. i jeszcze jedna uwaga, nie każda kobieta pracuje w biurze albo wykonuje lekką pracę za przyzwoite pieniądze. Niektóre pracują przy taśmach produkcyjnych, w hipermarketach, jako pielegniarki w szpitalach czy domach pomocy społecznej.
        • No wlasnie... Ja pielegniarka na OIOMie jestem... Patrz wyzej ile pracowalam wink

          A tak wogole czy ktos kiedys jakies statystyki jak czesto sie tego typu watek pojawia? Czy nie tak samo czesto jak te slynne czapki/rajstopki latem?

          Tak, jestem dzisiaj upierdliwa bo siedzialam wczoraj w pracy do 1 w nocy...

          Dobrze ze aktualnie w ciazy nie jestem wink

          Pozdro dla wszystkich...
          --
          Antoni 10/05 - Zosia 8/07 - Julek 3/10
        • Tego, czy nie zaszkodziła - nie wiesz i być może nigdy się nie dowiesz, poza tym wiele kwestii tzw. zdrowia to sprawa genów, więc jeżeli macie słabe oraz problemy z prokreacją, to być może również wasze dzieci i pokolenia po nich też takie będą mieć. Oczywiście dla każdego najważniejsze są jego własne problemy i własne szczęście, natomiast abstrahując od przypadków jednostkowych, medykalizacja i podtrzymywanie ciąż w pierwszych tygodniach powoduje, że na świat przychodzą jednostki, które prawdopodobnie bez tych ingerencji w ogóle by się nie urodziły, nie są to egzemplarze biologicznie najsilniejsze, co w skali wielu lat oraz w skali globalnej może prowadzić do osłabienia genetycznego ludzkości jako ogółu. Ale to już kwestie innej natury, myślę, że na tym forum nie da się o tym dyskutować bez emocji i histerii, bo panie w ciąży reagują na takie tematy jak na atak na siebie. Mnie to tak naprawdę rybka, co każdy robi ze swoją macicą, dopóki nie muszę płacić za L4 w związku z czyimś widzimisię i chęcią odpoczęcia przez 9 miesięcy w celu "przygotowania się na przyjście fasolki". W sumie kolejny wątek po nic, bo poza fefnastym biciem piany o to, czy zasadne jest branie L4 "na ciążę" nic z tego nie wynika. Przeciwniczki nie przekonają zwolenniczek i na odwrót.
          • Ciesz się, że "twoje jednostki' to "egzemplarze biologicznie najsilniejsze" i że nie oslabiają"genetycznie ludzkosci jako ogółu". Tę retorykę ludzkość przerabiała w minionym wieku. O reszcie nie muszę pisać, bo wszyscy wiedzą jak skończyły sie podobne historię. Ja myślam, że rodzice przygotowują się na przyjście na świat dziecka, a nie fasolki. I jeszcze jedna uwaga, L4 przez pierwsze 33 dni placi mi pracodawca, później ZUS. Przez wiele lata swojej pracy płacę odpowiednią składkę chorobową, więc nikogo nie okradam. Ty nie płacisz mi, ani innej ciężarnej ani złotówki.
          • Jesteś strasznie niesprawiedliwa! Swoimi poglądami wyrażanymi w taki sposób ranisz wiele osób. To, że Tobie udało się bezproblemowo przejść ciążę, nie oznacza że każdy miał tyle szczęścia.
            Idąc Twoim tokiem myślenia, ja sobie nie życzę żeby z moich podatków leczono osoby otyłe, z cukrzycą, która jest wynikiem niewłaściwego odżywiania, raka płuc wywołanego paleniem, złamań i innych obrażeń po wypadkach, gdzie poszkodowany wykazał się brawurą.
        • foremkaania napisała:

          nie każda kobieta pracuje w biurze albo wykonuje lekką pracę za
          > przyzwoite pieniądze.

          Każda ma wybór gdzie i za ile chce pracować.

          Niektóre pracują przy taśmach produkcyjnych, w hipermarke
          > tach, jako pielegniarki w szpitalach czy domach pomocy społecznej.

          No i co chciałaś tym udowodnić?

          Od uciążliwości pracy jest pracodawca nie lekarz i to on deleguje ciężarną do domu za pełnopłatnym wynagrodzeniem skoro warunki jej pracy są zbyt uciążliwe.
          A korzystanie z L4 bo "nogi mnie bolą i od siedzenia strzyka mi w plecach" to zwykłe złodziejstwo za które płacą wszyscy podatnicy.
          • Po pierwsze czytaj ze zrozumieniem. Jestem i bylam na L4, ponieważ mam problemy zdrowotne. Nie jestem na zwolnienieniu z powodu "bólu pleców i strzykania w plecach". Mając ciężkie zapalenie płuc też weźmiesz urlop? Nadciśnienie indukowane ciążą to zwykła dolegliwość? Koszty utrzymania wczesniaka na OIOM-ie są nieporównywalnie wyższe niż koszty mojego zwolnienia. Nie udaję, że jestem mądrzejsza od lekarzy, że wiem lepiej. Dla mnie najważniejsze jest zdrowie moich dzieci i moje. Interes mojego pracodawcy jest na dalszym planie.
            • Ale tutejsze wypowiedzi dotyczą zdrowych ale leniwych kobiet, które wykorzystują sam fakt bycia w ciąży do tego, żeby prowadzić próżniaczy tryb życia na koszt nas wszystkich.
              Nie widzisz tu takich osób?
              • ty widzisz ? Masz magiczną kulę i widzisz te wszystkie ciężarne kobiety, które prowadzą próżniaczy tryb życia kosztem wszystkich pozostałych ?
                Pozbyć się wszystkich ciężarnych i wysłać do obozów pracy !!! - to jest twój postulat ?
                A tak poważanie to "daj na luz" ....
              • Czy ty jesteś pracodawcą, którego co i rusz jakaś ciężarna robi w balona?
                Bo tak strasznie cię temat emocjonuje...Ja tam przy każdej ciąży pracowałam bardzo długo choć wiele moich koleżanek ze względu na charakter pracy było na zwolnieniu od 6tygodnia ciąży aż do końca. Ale to ich sprawa, jak sobie chcą iść to niech idą od razu po pozytywnym teście ciążowym.
                Makarona1 nie broń tak naszych podatków, inni są od tego, a jeśli oni takie prawo ustanowili że każda ciężarna bez problemu dostanie L4 bez żadnych dolegliwości to już wina państwa które na to pozwala a nie ciężarnych które z tego korzystają smile
                • nadia1902 napisał(a):

                  > Czy ty jesteś pracodawcą, którego co i rusz jakaś ciężarna robi w balona?

                  Ja nie, ale jest nim mój brat, szwagier i przyjaciółka

                  wiele moich koleżanek ze względu na charakter pracy było na zwol
                  > nieniu od 6tygodnia ciąży aż do końca.

                  Wytłumaczę jeszcze raz:
                  Od "charakteru pracy" jest pracodawca nie lekarz!

                  Ale to ich sprawa, jak sobie chcą iść to
                  > niech idą od razu po pozytywnym teście ciążowym.

                  Ich sprawa będzie za ICH pieniądze.

                  > Makarona1 nie broń tak naszych podatków,

                  nadia, nie lubię złodziejstwa, cwaniactwa i krętactwa- jak to wszystko jest przykryte lewymi rękami do pracy to już w ogóle...
                  Pozdrawiam smile
                  • nadia, nie lubię złodziejstwa, cwaniactwa i krętactwa
                    Ja też nie lubię, ale uważam, że temu że kobiety (nie tylko ciężarne) idą na zwolnienie lekarskie bez żadnych podstaw (bo chcą odpocząć) winne jest przede wszystkim nasze prawo, które pozwala na te nadużycia.
                    Ja mam koleżanki, które mają państwową posadę i idą przed świętami na zwolnienie, by mieć czas na świąteczne porządki. Nic im za to nie grozi, nawet bony na święta dostają.Mam też taką koleżankę, która pracuje na kasie w hipermarkecie i idzie tam mając 40 stopni gorączki, bo boi się że ją zwolnią a już na pewno mogłaby się pożegnać z bonami świątecznymi. Więc wydaje mi się, że ten nasz polski system jest chory i od jego zmiany powinno się zacząć.

                  • > Ich sprawa będzie za ICH pieniądze.

                    Ten argument nie przemówi do tych osób, które nadużywają L4. Polacy są roszczeniowi, uważają, że wszystko im się należy. Zwolnienie lekarskie w ciąży też. Ja tego nie popieram, no ale jak mamy państwo które na to pozwala....
                    • A po wtóre:
                      Jak widzę dziewczyny z prawdziwymi ciążowymi problemami, które walczą o każdy dzień swojej ciąży i pomyślę, że siedzą w jednym worku z całą resztą zwaną dumnie "L4 ciążowe", to niemoc mnie ogarnia.
        • Ależ nie tłumacz się dziewczyno, nie miałam ciąży zagrożonej ale doskonale Cię rozumiem. Moja koleżanka, grubo po trzydziestce, kilka lat starała się o dziecko, mieszka zagranicą, dostała wcześnie plamień, powiedzieli jej w szpitalu, że ma czekać, może poroni, może nie. Na drugi dzień poszła do polskiego lekarza i ten potraktował ją poważnie. Ludzie od lat starają się o upragnione dziecko a tu taki olew... Jeśli ciażę można uratować czy zmniejszyć ryzyko poronienia to dlaczego tego nie zrobić?! Niektórym chyba wszystko za łatwo przychodzi, totalny brak zrozumienia dla kobiet i to ze strony innych kobiet z tego forum... Są rzeczy ważniejsze niż praca. Dziecko jest ważniejsze.
          • Na drugi dzień poszła do polskiego lekarza i
            > ten potraktował ją poważnie

            Zainkasował z 1000 zł za te wizytę więc oczywiscie, ze traktował ją jak Królową big_grin
            Mnie angielscy lekarze też traktują poważnie i kiedy miałam plamienia w 7 tyg też mnie porzebadali. Okazało się, że to nic groźnego więc wrociłam do domu. Bez leków na podtrzymanie itp. Samo przeszło. W drugiej ciaży gdy zaczęłam plamic już nawet nie zglosiłam się do lekarza. Też samo przeszło. Stąd moje stwierdzenie, ze w Polsce się kobiety straszy, sieje panikę bez potrzeby. I tak by mi tej ciąży nie uratowali bo tak wczesnej ciąży się nie podtrzymuje. Albo się sama utrzyma, albo nie.
            --
            Niecodziennik
            • podkocem napisała:

              > Na drugi dzień poszła do polskiego lekarza i
              > > ten potraktował ją poważnie
              >
              > Zainkasował z 1000 zł za te wizytę więc oczywiscie, ze traktował ją jak Królową
              > big_grin
              > Mnie angielscy lekarze też traktują poważnie i kiedy miałam plamienia w 7 tyg t
              > eż mnie porzebadali. Okazało się, że to nic groźnego więc wrociłam do domu. Bez
              > leków na podtrzymanie itp. Samo przeszło. W drugiej ciaży gdy zaczęłam plamic
              > już nawet nie zglosiłam się do lekarza. Też samo przeszło. Stąd moje stwierdzen
              > ie, ze w Polsce się kobiety straszy, sieje panikę bez potrzeby. I tak by mi tej
              > ciąży nie uratowali bo tak wczesnej ciąży się nie podtrzymuje. Albo się sama u
              > trzyma, albo nie.


              Wiem że post już stary ale jak go przeczytałam to aż mną tapnęło. Gratuluję podejścia i wyczucia. Ja byłam 5 razy w ciaży - pierwszą przeszłam bezproblemowo - pracowałam do 36 tc, kolejne 4 poroniłam w tym 2 bez plamień i bóli - miałam łyżeczkowania. Albo napisałaś tego posta z glupoty i totalnej nieświadmości albo nie masz za grosz uczuć. Nie wiesz co to znaczy dowiedzieć sie że Twojemu dziecku przestało bić serce podczas rutynowego USG. I nie gadaj totalnych głupot że ciąża się sama utrzyma albo nie bo znam wiele kobiet którym dzięki lekom i leżeniu udało sie zajść w ciążę i urodzić dziecko. Sama bez leczenia poroniłabym kolejny raz - teraz już to wiem. Zaliczasz się do grona szczęściar którym sie udało i nei wypowiadaj sie na tematy o których nie masz pojęcia.


              --
              Mama 4 aniołków i Alutki (ur.07.04.2007)

              http://www.suwaczki.com/tickers/qqkv16jt3bahze0n.png
      • Hehe, przypomniało mi się jak mieszkając za granicą poszłam do przychodni w 8 tygodniu, i zostałam lekko wyśmiana przez położną... Nikt mnie nawet nie obejrzał i kazali wrócić za miesiąc.
        PS.Kraj o jednej z najmniejszych śmiertelności niemowląt na świecie i największej dzietności w Europie...
        No i jak to rozumieć?
        • Ja poszłam w 2 ciąży w 5 tygodniu, ale nie w związku z ciążą tylko grypą. Nikt mnie nie wyśmiał, i dobrze że wspomniałam o ciąży bo od razu mi pobrano mi krew, oddalam próbkę moczu, zważono i wyznaczono wizytę u połoznej oraz USG. Przynajmniej nie musiałam się fatygować po raz drugi. gdyby nie grypa czekałabym conajmniej do 10 tygodnia, albo tylko zadzwoniła z prośbą o wyznaczenie terminu USG.
          --
          O mnie
      • masz dużo racji, nadużywamy zwolnień, robimy sobie wolne bez powodu i dajemy marne świadectwo jako pracownice. jakkolwiek nie wolno też popadać w paranoję i nie zważając na stan zdrowia, swój i dziecka, pracować do ostatniego dnia. rozważajmy każda we własnym sumieniu, czy to, że bierzemy wczesnej zwolnienie jest uzasadnione i czy nie krzywdzimy w ten sposób szefa, kolegów i koleżanek w pracy.
    • Do konca 38 tygodnia. Jasne, dokuczaly mi typowe ciazowe dolegliwosci, praca biurowa, wiec zeby troche sie poruszac wstawalam czesciej do drukarki czy wychodzilam raz dziennie na kilkuminutowy spacer. Zdecydowanie lepiej czuje sie w ruchu, choc z umiarem, a w domu pewnie wiecej bym polegiwala. Bolal mnie kregoslup jak za dlugo siedzialam, ale od czego masaz w wykonaniu meza po przyjsciu z pracy smile. Mialam tez ten komfort, ze w domu nie musialam juz zbyt wiele robic, w wiekszosci prac domowych wyreczal mnie maz wlasnie. No ale ja tez nie mieszkam w Polsce smile. Dwa tygodnie przed terminem wzielam urlop wypoczynkowy, wlasnie zeby nabrac sil przed porodem, a od wczoraj jestem na macierzynskim. Na maluszka nadal czekam smile
      • I marnujesz macierzyński... Przez to krócej będziesz z maleństwem... Szkoda...
        • Nie rozumiesz. W innych krajach lekarz nie wyda zwolnienia z powodu wymiotów, spuchniętych nóg czy bólu pleców. To tylko w Polsce cięzarną traktuje się jak niepełnosprawną. Co więcej, w Wielkiej Brytanii jeśli weźmiesz zwolnienie z pracy z powodów ciążowych w ostatnim miesiącu ciązy, z automatu przechodzisz na macierzyński, więc zwolnienie i tak nic tu nie da. Nie ma czegoś takiego jak zasada do 4 godzin przed komuterem, w ogóle nie ma większych przywilejów ani przerw. Wszystkie babki pracują do końca lub biorą wcześniej macierzyński/wypoczynkowy. Po powrocie z pracy nie ma przerw na karmienie piersią. Albo jesteś pełnowartościowym pracownikiem, albo zrezygnuj z pracy i siedź w domu, niech mąż na Ciebie zarabia.
          --
          O mnie
          • Czy my musimy zawsze wzorować się na krajach zachodnich? Komuś się tu nie podoba niech wyjeżdża, nie będzie przynajmniej kwękał, że utrzymuje ciężarne na zwolnieniach. Mi się tu podoba i nie obchodzi mnie jak jest na zachodzie, jeżdzę tam na wczasy co najwyżej. W moim zakładzie pracy większość ciężarnych idzie na zwolnienia w połowie ciąży, po macierzyńskim wracają do pracy i wszystko gra, nikt się nie czepia ani nie zwalnia. Tam nie ratują wczesnych ciąż a tu tak, i mnie się ten drugi wariant podoba. Jak pójdziesz z dzieckiem do lekarza bo ma gorączkę 40 stopni i usłyszysz, że masz czekać, co będzie to będzie, to spokojnie pójdziesz do domu? W imię zasady - niech przetrwają silniejsze jednostki?
          • W Niemczech lekarz wydal mi kilka dni temu zwolnienie z powodu wymiotow, ogolnego oslabienia i zlego samopoczucia.
            Jestem w 8 tc i zwolnienie dostalam na 2 tygodnie. Potem zapewne normalnie wroce do pracy i bede pracowac do 6 tyg. przed planowanym terminem porodu - wtedy zaczyna sie w Niemczech zakaz pracy dla ciezarnych.

            W Niemczech kobieta w ciazy ma sporo przywilejow. Sa okreslone prace, ktorych wykonywac nie moze, nie moze pracowac w nocy, w weekendy, nie moze pracowac wiecej niz 8,5 godz. na dobe.
            Pracodawca musi udzielic wolnego dnia, w razie wizyty u lekarza w godzinach pracy.
            Po porodzie macierzynski, wychowawczy (z ktorego wiekszosc tutaj korzysta). A jesli matka karmiaca wraca do pracy - oczywiscie, ze ma prawo do przerw na karmienie.
            I mimo wszystko kobieta w Niemczech jest pelnowartosciowym pracownikiem i nikt na nia krzywo nie patrzy.
            • > W Niemczech kobieta w ciazy ma sporo przywilejow. Sa okreslone prace, ktorych w
              > ykonywac nie moze, nie moze pracowac w nocy, w weekendy, nie moze pracowac wiec
              > ej niz 8,5 godz. na dobe.
              > Pracodawca musi udzielic wolnego dnia, w razie wizyty u lekarza w godzinach pra
              > cy.

              W Polsce też tak jest smile Ciężarna nie może wykonywać wszystkich prac. W nocy i powyżej 8 godz. nie można, wolnego na wizytę lekarską nie ma, ale na badania tak. Przysługuje też przerwa na karmienie - łącznie 1 godz w ciągu dnia (lub 2x 0,5 godz.). Myślę, że żaden lekarz też nie odmówi zwolnienia ciężarnej zwolnienia na 6 tyg. przed porodem, gdy ta ma problem z samopoczuciem w pracy. A że niektórzy pracodawcy spojrzą krzywym okiem - co człowiek to różne zachowania.
          • podkocem napisała:

            > Nie rozumiesz. W innych krajach lekarz nie wyda zwolnienia z powodu wymiotów, s
            > puchniętych nóg czy bólu pleców. To tylko w Polsce cięzarną traktuje się jak ni
            > epełnosprawną. Co więcej, w Wielkiej Brytanii jeśli weźmiesz zwolnienie z pracy
            > z powodów ciążowych w ostatnim miesiącu ciązy, z automatu przechodzisz na maci
            > erzyński, więc zwolnienie i tak nic tu nie da. Nie ma czegoś takiego jak zasada
            > do 4 godzin przed komuterem, w ogóle nie ma większych przywilejów ani przerw.
            > Wszystkie babki pracują do końca lub biorą wcześniej macierzyński/wypoczynkowy.
            > Po powrocie z pracy nie ma przerw na karmienie piersią. Albo jesteś pełnowarto
            > ściowym pracownikiem, albo zrezygnuj z pracy i siedź w domu, niech mąż na Ciebi
            > e zarabia.

            A i ustosunkuję się również do tej Twojej wypowiedzi ponieważ tak jak pisałam pracowałam w I ciaży do 36 tyg i pracowałabym pewnie dłużej ale psychicznie nie wytrzymywałam (kontakt z klientami z pretensjami), a zaraz po macierzyńskim wróciłam do pracy, w każdej następnej ciąży nie wziełam ani dnia zwolnienia - brałam je dopiero kiedy szłam na łyżeczkowanie do szpitala po obumarciu ciąż (2 x po 2 tygodnie). Nikt mi nie powie że jestem złym pracownikiem. Ale teraz jeśli będę w kolejnej ciąży po 4 poronieniach i lekarz wybitnie mi nakaże leżenie - będę to robić chociaż wolałabym iść do pracy. Zdrowia i życia mojego dziecka nikt mi potem nie zwróci więc nie można oceniać ksiażki po okładce.

            --
            Mama 4 aniołków i Alutki (ur.07.04.2007)

            http://www.suwaczki.com/tickers/qqkv16jt3bahze0n.png
            • Którego zdania z mojej wypowiedzi nie zrozumiałaś?
              Ja piszę o zdrowych babach w zdrowych ciążach, które się uzalają nad sobą z byle powodu i lecą na zwolnienie z powodu spuchniętych nóżek, ale lekarze jeszcze ten lek podtrzymują. Klasyfikujesz sie? Nie. No to o co Ci chodzi?

              Kiedys zadzwoniła do mnie kuzynka z płaczem, bo ma ciązę zagrożoną, bo plamiła. No ja tez akurat byłam w tym samym czasie w ciaży i też plamiłam. Zadnej z nas nic nie było, z tym ze ona śmiertelnie wystraszona leżała w domu i faszerowała sie lekami, a ja w tym czasie żyłam normalnie bez nerwów.

              --
              Niecodziennik
              • >Kiedys zadzwoniła do mnie kuzynka z płaczem, bo ma ciązę zagrożoną, bo >plamiła. No ja tez akurat byłam w tym samym czasie w ciaży i też plamiłam. >Zadnej z nas nic nie było, z tym ze ona śmiertelnie wystraszona leżała w domu i >faszerowała sie lekami, a ja w tym czasie żyłam normalnie bez nerwów.

                A skąd wiesz, że żadnej z Was nic nie było? A przynajmniej skąd wiedziałaś WTEDY? Z tego co wiem, to KAŻDE plamienie w ciąży może być groźne, często nawet lekarze nie podejmują się wyrokowania czy jest groźne, czy nie, dlatego każde traktuje się jako zagrożenie. I dlatego też lepiej dmuchać na zimne. Bo może się nic nie stanie, ale może tak i wtedy wierzę, że Ty też nie chciałabyś mieć do siebie pretensji.
                Chyba, że masz bardziej aktualne informacje od lekarzy. Wtedy proponuję odpowiedni artykulik machnąć do jakiegoś renomowanego czasopisma medycznego. Na pewno docenią.
                --
                http://www.suwaczki.com/tickers/p19uskjo8w3d87p1.png]
    • Do niejakiej hermenegilda_zenia:
      Uważam, że to co piszesz świadczy o Twoim wyjątkowym egoizmie i zwykłej podłości. Ciekawe, czy gdybyś znalazła się na miejscu którejś z kobiet walczących latami o dziecko, a później zagrożonych jego stratą, to postępowałabyś zgodnie ze swoimi śmiałymi teoriami. Ciekawe też, czy dzielnie jeździłabyś do pracy gdybyś:
      a) rzygała 24 godziny na dobę;
      b) krwawiła;
      c) rzygając i mdlejąc dojeżdżała do roboty 2 h w jedną stronę zatłoczonymi autobusami
      itd...
      Jeśli tak, to wybacz, ale coś jest z Tobą nie tak, bo dla każdej matki najważniejsze powinno być jej dziecko.
      Co do rzekomego "naciągania" ZUS-u, to przecież po coś są te cholerne drakońskie składki (wystarczy, że państwowa służba zdrowia jest fikcją a emerytury głodowe). Warto też zauważyć, że nasze państwo funduje nam jedne z najwyższych podatków w Europie i najniższe płace. Coś nam się za to do jasnej cholery należy. Co do Twoich wywodów odnośnie słabych jednostek, to mentalnie pasowałabyś do starożytnej Sparty. Życzę więcej empatii, ludzkich odruchów i poszerzenia horyzontów.
      • Nic dodać nic ująć!!
      • arma.gedon napisała:

        Ciekawe, czy gdybyś znalazła się na miejscu którejś z kobiet walczących lata
        > mi o dziecko, a później zagrożonych jego stratą,

        Ale tu mowa o ciążach zdrowych, nie zagrożonych pszę pani.

        państwowa służba zdrowia jest fikcją a emerytury głodo
        > we)

        A jakie mają być, skoro większość leniwych zafasolkowanych od kilku dni po teście biegnie na L4 pasożytując na podatnikach?
        Z pustego i Salomon nie naleje.

        Co
        > do Twoich wywodów odnośnie słabych jednostek,

        Ale to prawda.
        Jeżeli zarodek jest genetycznie uszkodzony, to choćbyś leżała pod sufitem i tak nic nie wyleżysz.

        Życzę więcej empatii, ludzkich odruchów i poszerzenia horyzontó
        > w.

        ... i mniej złodziejstwa w społeczeństwie.
      • arma.gedon napisała:

        > Do niejakiej hermenegilda_zenia:
        > Uważam, że to co piszesz świadczy o Twoim wyjątkowym egoizmie i zwykłej podłośc
        > i. Ciekawe, czy gdybyś znalazła się na miejscu którejś z kobiet walczących lata
        > mi o dziecko, a później zagrożonych jego stratą, to postępowałabyś zgodnie ze s
        > woimi śmiałymi teoriami. Ciekawe też, czy dzielnie jeździłabyś do pracy gdybyś:
        > a) rzygała 24 godziny na dobę;
        > b) krwawiła;
        > c) rzygając i mdlejąc dojeżdżała do roboty 2 h w jedną stronę zatłoczonymi auto
        > busami
        > itd...

        Wybacz, ale uprawiasz demagogie. Jak rozumiem wszystkie ciężarne tak maja jak w twoim opisie?

        > Co do rzekomego "naciągania" ZUS-u, to przecież po coś są te cholerne drakoński
        > e składki (wystarczy, że państwowa służba zdrowia jest fikcją a emerytury głodo
        > we). Warto też zauważyć, że nasze państwo funduje nam jedne z najwyższych podat
        > ków w Europie i najniższe płace. Coś nam się za to do jasnej cholery należy.

        To twoim zdaniem usprawiedliwia oszustwa? Bo nam się należy?



        > do Twoich wywodów odnośnie słabych jednostek, to mentalnie pasowałabyś do star
        > ożytnej Sparty. Życzę więcej empatii, ludzkich odruchów i poszerzenia horyzontó
        > w.

        To nie starożytna Sparta. Tylko zwykła ewolucja. Przeżywają jednostki silniejsze i natura takie jednostki preferuję.
        Wiem,że będąc w ciąży w obliczu grożącego poronienia tego typu opinie wydają się okrutne. Ale takie jest życie.
        I medycyna robi, co może aby utrzymać słabsze ciąże i wcześniaki przy życiu.

        Tobie też życzę więcej empatii i ludzkich odruchów.


        --
        "..kocham cię nad życie Choć barwy ściemniasz Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz Choć się marnie odwzajemniasz.." E.G.
    • do 38 włącznie z dniem porodu
      --
      [link=http://daisypath.com][img noborder]dhbm.daisypath.com/T1D5p2.png[/img][/link]
    • Do samego porodu.
      Chyba,że nie zdążę i urodzę za biurkiem suspicious
      --
      "..kocham cię nad życie Choć barwy ściemniasz Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemniasz Choć się marnie odwzajemniasz.." E.G.
      • To i ja wrzucę swoje trzy grosze do tej jak widzę ożywionej dyskusjismile........nie wyobrażam sobie abym w ciąży musiała korzystać urlopu, kiedy czuje sie źle, lub z innych wskazań medycznych nie mogę pracować, do tego jest L4 a nie urlop. I nie bardzo rozumiem głosy kobiet które mówią tu o wykorzystywaniu kogokolwiek.Na zus płacę niebotyczne składki z których i tak nic nie wynika bo musze korzystac z prywatnej opieki .W mojej rejonowej poradni K traktuja kobiety jak intruzów i nie wyobrażam sobie prowadzenia ciąży w miejscu w którym o wszystko muszę walczyć i jesli cokolwiek uzyskam , to z wielką łaską. A mimo to muszę płacić składki- czy to jest sprawiedliwe?Nie mówcie o tym co jest na zachodzie bo jesteśmy w Polsce i te realia nas dotyczą-co kraj to obyczaj. Fanki chociażby zwyczajów panujących w uk ,mówiące o tym że tam na zwolnienie po prostu sie nie idzie ,jakoś nie piszą o tym że w uk można niemalże żyć i utrzymywać się z "robienia dzieci", bo ilość benefitów pozwala na normalne funkcjonowania, i właśnie tam tak wiele ludzi to wykorzystuje,na co tu w Polsce nie ma najmniejszej szansy,więc zawsze jest ta druga strona medalu i warto o tym pamiętać.
        • Mieszkam i pracuję w Polsce. Zarabiam poniżej średniej krajowej, jestem w 30 tc i do tej pory byłam raz na L4 i to z powodu przeziębienia, a nie ciązy. Nie oszukujmy się, jak ktoś nie chce pracować to znajdzie każdy powód, aby pójsc na zwolnienie: boląca nóżka, pęknięte naczynko krwionośne czy robiący się żylak. Rozumiem, że są czasami różnego rodzaju przeciwskazania i uważam, że wtedy rzeczywiście dla dobra naszego nienarodzonego dziecka lepiej zostać w domu. Ale większość z nas idzie na L4, bo nam się to należy. Niestety postawa roszczeniowa wśród ciężarówek jest bardzo często spotykana. Uważam, że jest to nieodpowiedzialne zachowanie w stosunku do pracodawcy i kolegów z pracy.I chodź sama wielokrotnie byłam mobbingowana w pracy, to nie będę zniżała się do poziomu mojego pracodawcy! I później się dziwimy, że nas kobiet nie chcą zatrudniać, awansować....
          niestety same jesteśmy sobie winne... i nie chcę tu urazić kobiet z zagrożoną ciążą, bo uważam, że akurat one powinny pójść na L4, ale to jest niewielki procent wszystkich ciąż.
          Ciąża to nie choroba!

          • zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości! ja sama poszłam na zwolnienie w 6 miesiącu ciąży, życie mojego synka było zagrożone, leżałam w szpitalu. ale jak tylko wyszłam ze szpitala to wróciłam do pracy - co prawda w domu, bo bezpieczniej, ale pracowałam. i nie dlatego, że musiałam, tylko chciałam!
    • Ostatniego. Wiem ci mowie - dwie ciążę za mną, trzecia w trakcie. Jesli nie ma wyraźnych przeciwwskazań - do końca. Przy pierwszym w środę byłam w pracy, w czwartek po porodzie. Nie piesccie sie ze soba, dziewczynki, bo to sie obraca przeciw całej naszej płci. Bierzecie zwolnienia na całe miesiące a potem sie dziwicie, ze młodych kobiet nie chcą zatrudniać na etat. Sie chciało równouprawnienia, to trzeba uczciwie pracować a nie leżeć i tyc. Jesli to Was zachęci - z mojego doświadczenia i obserwacji koleżanek wynika, ze chodzenie do pracy w ciazy zapobiega nadmiernemu tyciu, bo jak sie siedzi w chacie, to lodowka niebezpiecznie blisko. Ja przy wzroscie 174 4 m-ce po pierwszym porodzie wazylam 52 kg czego i Wam zycze. Dodam, ze mam dwójkę zdrowych dzieci, waga urodzeniowa 3,6 i 4,0. Powodzenia, bierzcie sie w garść i pokazcie światu i dyskryminującym nas facetom (zwłaszcza pracodawcom), ze ciąża nie jest zagrożeniem DLA NICH, a Wy jesteście równe, nieroztkliwiające się nad sobą babki.
    • Ellena, a pomysl moze o zmianie krzesła albo jakiejś nakładce masujacej...?
    • Pracowalam do 33 tc. Normalnie powinnam do 34, ale mialam jeszcze tydzien zaleglego urlopu. Na poczatku sie martwilam, ze mi sie bedzie nudzic. Ale potem okazalo sie to wlasciwym rozwiazaniem, bo akurat bylo lato i zaczely sie najwieksze upaly. A corka i tak urodzila sie 2 tygodnie przed terminem z OM.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlmg7ye0wof4y2.png
    • W pierwszej pracowałam/chodziłam na zajęcia do samiuteńkiego końca.
      Było to dla mnie okropne w pierwszym trymestrze, ale pracowałam w Anglii przez wakacje i nie miałam wyboru. Mdliło, snem morzyło, nie ma zlituj się. Muszę oddać kierownictwu w angielskiej fabryce, że na moją prośbę przydzielili mnie od razu bardzo chętnie do lżejszej pracy. I dobrze bo przy ciężkiej to by się źle skończyło, czułam się fatalnie.
      Obecnie jestem na początku drugiej ciąży i z racji wykonywanego zawodu (narażenie na rozpuszczalniki organiczne, metale ciężkie i w ogóle na wszystko czego dusza zapragnie) poszłabym na zwolnienie 3 miesiące PRZED poczęciem. Jako że się nie da, zaszłam najpierw a teraz czekam na badanie lekarskie i L4 jak najszybciej.
      Nie życzę sobie wpajania mi, ze powinnam znosić to czy tamto i nie iść na L4, nikt potem mi dziecka nie uzdrowi, jakby coś było nie tak.
    • W pierwszej ciąży do samiutkiego końca - bez dnia zwolnienia. Teraz jestem w 34 tc. od 2 tyg. na zwolnieniu ze względu na realne ryzyko porodu przedwczesnego. Gdyby nie to ryzyko pracowałabym bo lubię swoją pracę.
      Sama zarządzam 30-sto osobowym zespołem (praca biurowa) i jako matka rozumiem moje pracownice, ale nie takie które 2 kreski na teście ciążowym traktują jako wystarczający powód do L4 przez całą ciążę, a potem widuję je spacerujące całymi dniami po mieście, dźwigającymi zakupy. Z takimi kończę współpracę zawodową.


      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/c55fcsqvmspfs083.png
    • W pierwszej ciazy- do 36tyg. Musiałam jeszcze wykorzystac zaległy urlop (dwa tyg.) i dwa tygodnie przed terminem zaczynał się urlop macierzyński(ciaze prowadzone w Irlandii). Dobrze się czułam i chciałam pracować. A miałam wtedy rownież nocki. Teraz, przy ciąży bliźniaczej jestem na L4 od 25tyg- z powodu skurczy. Rowniez chciałam pracowac jak najdluzej, chociaz czulam, ze nie do konca. Ale spedzilam w szpitalu 5 dni, w tym 48h pod kroplowka i dziewczyny od razu dostaly sterydy, bo skurcze były co 2,3min, wiec obawiali się porodu przedwczesnego, ale nie było krwawienia ani plamienia a szynka zamknieta i jak skurcze się uspokoily, moglam wyjsc do domu. Powiem wiecej- lekarka w szpitalu pozwoliła mi wrócić do pracy, ale ja nie czulam się na tyle odwazna. Pracuje po 12h plus 2h na dojazd. No i w domu mam jeszcze 20 miesieczna Pięknośćsmile! Moja lekarka zgodziła się ze mną, ze chyba lepiej zapobiegać, niż leczyc i wypisuje mi zwolnienia. Jestem zdania, ze każda z nas wie jak się czuje w ciąży i jak długo może pracować. Jestesmy dorosle i znamy swoje ciala. Nikt, poza lekarzem, nie powinien nas oceniać. Razem pogratulować i wspierać. Bo jeśli dzidzia się urodzi, to i będzie następny obywatel do płacenia składek na nas, czyż niewink?! Pozdrawiam!
      • W pierwszej do końca 34 tygodnia, teraz kończę 32 i zamierzam jeszcze tygodni. Jasne, wolałabym siedzieć w domu i nic nie robić, ale uważałabym, ze to nieuczciwe z mojej strony. Mój pracodawca jest bardzo w porządku w stosunku do mnie i ja chcę tak samo postępować w stosunku do niego. I nie mówcie, że ciąża nie jest w Polsce wykorzystywana. Mam kuzynkę, która w obu ciążach od pierwszego dnia czułą się na tyle źle, że musiała być na zwolnieniu, a jednocześnie bez problemu pląsała na weselu innej kuzynki czy uprawiała rozległe życie towarzyskiesmile. Mnie to zniesmaczało.
        --

        http://www.suwaczki.com/tickers/f2w39n73nq8bwu0t.png
      • Otóż to! Jesteśmy dorosłe i znamy swoje ciała i nikt poza lekarzem nie powinien nas oceniać a raczej decydować o tym jak długo mamy pracować! To powinno być pięknym podsumowaniem tej dyskusji ale niestety nie będzie bo znajdą się kobiety, które będą bronić ZUSu i podatników do ostatniej kropli krwi!
        • A ja podsumuje to tak:
          Jestem (lub zostanę matką,) a to oznacza, że jestem zarówno budzikiem, kucharką, sprzątaczką, kelnerką, lekarzem, nianią, pielęgniarką, stróżem, fotografem, doradcą, szoferem, studentką, organizatorką przyjęć, osobistym asystentem, księgową, bankomatem, pocieszycielką, nigdy nie mam urlopu, wolnych dni ani płacone kiedy jestem chora. Pracuję dzień i noc. Jestem na dyżurze do końca mojego życia i mam w głębokim poważaniu ZUS i podatników, bo każdy z nas ma matkę i najgorszym świństwem byłoby gdybyśmy powiedzieli jej, że z naszych lub cudzych pieniędzy nas wychowała bo dawała i daje z siebie wszystko, żebyśmy byli szczęśliwi.
          • s-gos napisał(a):

            > A ja podsumuje to tak:
            > Jestem (lub zostanę matką,) a to oznacza, że jestem zarówno budzikiem, kucharką
            > , sprzątaczką, kelnerką, lekarzem, nianią, pielęgniarką, stróżem, fotografem, d
            > oradcą, szoferem, studentką, organizatorką przyjęć, osobistym asystentem, księg
            > ową, bankomatem, pocieszycielką, nigdy nie mam urlopu, wolnych dni ani płacone
            > kiedy jestem chora. Pracuję dzień i noc.

            Bardzo Ci współczuję, że tak postrzegasz swoją role jako matka i kobieta ale to TWÓJ wybór, nikt nie każe być ci kelnerką, pielęgniarką etc.
            Przy takim podejściu do siebie i życia nigdy nie będziesz szczęśliwa.

            Jestem na dyżurze do końca mojego życi
            > a i mam w głębokim poważaniu ZUS i podatników, bo każdy z nas ma matkę i najgor
            > szym świństwem byłoby gdybyśmy powiedzieli jej, że z naszych lub cudzych pienię
            > dzy nas wychowała bo dawała i daje z siebie wszystko, żebyśmy byli szczęśliwi.

            A tego toku twego rozumowania nie rozumiem.


            --
            "...Jaka róża, taki cierń - nie dziwi nic, Jaka zdrada, taki gniew - nie dziwi nic, Jaki kamień, taki cios - nie dziwi nic
            Jakie życie, taka śmierć.." E.G.
          • s-gos napisał(a):

            każdy z nas ma matkę i najgor
            > szym świństwem byłoby gdybyśmy powiedzieli jej, że z naszych lub cudzych pienię
            > dzy nas wychowała

            Zdradź proszę jak to zrobić, by wychować dziecko BEZ pieniędzy big_grin
            • Jeszcze na temat "biednych podatników"... Czy znauważyliście może, że kobiety w ciąży, jeśli są na zwolnieniu lekarskim, to oznacza, że są gdzieś zatrudnione, a więc przed ciążą również płaciły ubezpieczenie zdrowotne. One nie są na zwolnieniu z Waszych pieniędzy, tylko ze swoich.
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/p19uskjo8w3d87p1.png]
          • > A ja podsumuje to tak:
            > Jestem (lub zostanę matką,) a to oznacza, że jestem zarówno budzikiem, kucharką
            > , sprzątaczką, kelnerką, lekarzem, nianią, pielęgniarką, stróżem, fotografem, d
            > oradcą, szoferem, studentką, organizatorką przyjęć....


            No to masz przekichane tongue_outtongue_outtongue_out
            --
            Niecodziennik
    • z ciekawości przeczytałam cały wątek smile
      owszem nie jestem zwolenniczką L4 od tak bez wskazań medycznych, niestety to wina systemu i braku kontroli - lekarzy i pacjentów - papier przyjmie wszystko smile
      jednak dobiło mnie w tym wątku to, że to właśnie same jesteśmy sobie winne - bo kobiety są wredne i to najbardziej same dla siebie smile - to tak jak z przepuszczaniem ciężarnej w kolejce zawsze najbardziej niezadowolone są panie powyżej 55 roku życia, które same kiedyś były w ciąży smile
przejdź do: 1-100 101-101
(101-101)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.