Szukam badań dotyczących nospy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Chciałabym przestudiować wyniki badań i dowiedzieć się dokładnie z jakich powodów nospa została wycofana z obiegu. Ma ktoś dostęp do badań na ten temat?
    --
    Niecodziennik Matki Polki z Dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich
    • ale to w polsce zostala wycofana? o co chodzi?
    • Z tego co wiem, to wycofano ją (a raczej: przestano przepisywać ciężarnym) z uwagi na brak skuteczności w przeciwdziałaniu skurczom. Prawidłowym postępowaniem (przy lekkich, fizjologicznych skurczach) jest suplementacja magnezu i potasu.
      • Drotaveryne stosuje sie u kobiet w ciazy na zaczecie sie porodu a nie na zatrzymanie skurczow, bo na to nie dziala i to zostalo udowodnione juz dawno. Na zlagodzenie nieprzyjemnych odczuc przy skurczach zaleca sie magnzez, picie zimnej wody i miany pozycji itp oczywiscie przy BH, natomiast najlepiej skurcze zdiagnozowac.
    • Nie wiesz? Wg użytkowniczek tego forum absolutnie wszystkie leki używane Polsce zostały na Zachodzie wycofane z obiegu jeszcze w XIX wieku, a oprócz nas są dopuszczone jeszcze tylko w Chinach jako środek do walki z przeludnieniem, ponieważ stanowią śmiertelną truciznę.
      --
      - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
    • Ja czytałam, ale nie pamiętam już gdzie, że wywołuje obniżone napięcie mięśniowe u dziecka.
      • Ja brałam w ciąży sporo no-spy i ani nie urodziłam przedwcześnie wręcz przeciwnie miałam indukcję porodu ani nic mi się nie stało, a córeczka odpukać zdrowiutka jak rybka, więc nie rozumiem tej paniki.
        • > więc nie rozumiem tej paniki.

          Ja też nie rozumiem.
          Zaraz ktos napisze o negatywnym działaniu innego leku, a znów całe forum będzie dyskutować o rzekomych badaniach i konsekwencjach jego stosowania.
          Ja bym się bardziej zastanawiała nad skutkami stosowania GMO czy oprysków Chemtrails w rozwoju dzieciaczków, bo o tym się jakoś i u nas i na zachodzie milczy....
          • > Ja bym się bardziej zastanawiała nad skutkami stosowania GMO czy oprysków Chemt
            > rails w rozwoju dzieciaczków

            Buahahahahahaha! To aż dziw, że ludzie w takie bajki jak Chemtrails wierzą. A GMO to dopiero sianie paniki - wolę GMO niż pestycydy albo inne takie!
          • Naprawdę nie zastanawia Cię dlaczego niemal we wszystkich krajach UE jest wycofana z użycia podczas gdy w Polsce nadal łyka się ją jak dropsy, choć już nie aż tak często jak jeszcze kilka lat temu?
            --
            http://www.abotak.com/images/banner.gif
            • W ciagu 12 po amniopunkcji wg moich obliczen wzielam 7 tabletek no-spy i jakos zyje. Ja bym bardziej bała się antykoncepcji hormonalnej to jest dopiero niezla trucizna.
              • ale ja nie biorę antykoncepcji więc temat założyłam na temat nospy, a nie pigułek, bo akurat mnie zainteresował. Też twardnieje mi brzuch i po prostu ciekawi mnie dlaczego położna oferuje mi nic "bo taka uroda ciąży" a w PL bierze się na to nospę.
                --
                http://www.abotak.com/images/banner.gif
                • a w PL bierze się na
                  > to nospę.

                  ja bym nie generalizowała, mój lekarz nie pozwolił mi brać nospy, za to przepisał duze ilości magnezu i potasu (jednak pod stałą kontrolą poziomu tych elektrolitów a nie na oko)
                  na skurcze w pierwszych tygodniach ciąży brałam scopolan
                  • Moze teraz lekarze zaczynają odchodzić od nospy, ale wystarczy wyszukać troche starsze wątki - takie z 2003 r na przykład. Wszystkie babki jak leci tylko nospa i nospa. Mnie ani magnezu ani potasu nikt nie zaleca. W ogóle niczego nie zaleca.
                    --
                    O mnie
                    • Ja na twardnienie brzucha też brałam nospę i niestety nic mi nie pomagała. Dopiero kiedy lekarz dopisał do niej luteinę wszystko się skończyło. Nospy nie biorę, bo luteina działa na mnie tak samo, bez różnicy czy biorę z nospą czy bez.
                      • ja mam takie skurczowe bóle podbrzusza, podobne do tych podczas miesiączki i no spa zawsze pomagała niestety sam cyclogest jaki mam zapisany nie działa mi przeciwrozkurczowo więc dodatkowo przyjmuję nos spę i póki co działa. Watek zaczeła dziewczyna która chciała badania na temat negatywnych jego działań (co dziś ni działa dla uszczerbku na zdrowiu) ale skończyła na próbie przeforsowania swojej opini że lek ten jest do dupy i po co go zażywać, przy okazji dołączył sie ktoś kto uważa że progesteron też nie działa bo kto udowodnił że jest inaczej. Ludzie nie chcecie leczcie sie sami (jak podkocem która w drugiej ciązy obeszła sie bez lekarza) ale nie wciskajcie innym że to głupota wydawać na lekarza i leki bo organizm wie co robi. Porozmawiajcie z osobami które nie mają innego wyjścia i leki przyjmować muszą a może najlepiej sami powinniście sie znależć w takiej sytuacji jak ja czy wiele innych kobiet. Tylko że mimo iż byłaby to dla was niezła nauczka nie życzę tego nawet wam. Dobrze sie wymądrzać gdy samemu sie ma inne doświadczenia...
                    • to chyba zależy od lekarza, mój lekarz już blisko emerytury ale metodami raczej odbiega od swoich kolegów, prowadził ciązę mojej siostry 16 lat temu i już wtedy zabraniał brać nospę!
                      możliwe ze wynika to z jego własnych obserwacji bo faktycznie już trochę pracuje
                      • no właśnie iggi44 wszystko zależy od lekarza do jakiego sie trafi nie każdy lekarz grypę leczy tym samym antybiotykiem a co dopiero jeśli mowa o ciązowych problemach. Ja nie znam sie na medycynie i w tej kwestii wole słuchać lekarza.

                        • Lekarza, ktory grype leczy antybiotykiem nalezaloby omijac szerokim lukiem.
                          • no najlepiej paracetamolem hehe powiem szczerze że nie chorowalam nigdy poza standardową ospą czy świnką. Grypy nie przechodziłam ciężko bo katar czy kaszel nie nazwałabym grypą i z czymś takim to nawet do lekarza bym nie poszła. Miałam na myśli grypy które weszły już w mocniejsze stadia padły na oskrzela płuca i wtedy też ominiesz lekarza szerokim łukiem który zapize ci antybiotyk??? ale co ja piszę do kogoś kto pewnie popiera eutanazję, aborcję, kary śmierci itp Tylko ciekawe czy gdybyś ty miała włączyć elektryczne krzesło, usunąć niechcianą ciązę czy odłączyć od aparatu tlenowego człowieka chciałabyś brać czyjąś śmierć na własne ręce... Własne dziecko lub siebie jak dla mnie możesz leczyć sama ja wolę skorzystać z pomocy osoby w tym celu przeszkolonej a że jestem wychowana w pl to mam jesdnak więcej zaufania do polskiego lekarza w kwestii ciązy oczywiście...
                            • Kolezance powyzej chodzilo o to, ze infekcji wirusowej nie leczy sie antybiotykami, bo te dzialaja li tylko i wylacznie na bakterie i TYLKO tyle chciala powiedziec.

                              Ale Ty w zamian zarzucilas jej swiniobicie z mordopluciem, przy okazji kompromitujac na pelnej linii to, co masz pod wlasna kopula.

                              pozdrawiam kopule
                              • Otóż to.
                                Zdebialam jak przeczytałam ten post - mówiąc szczerze przekracza możliwości mojej wyobraźni przeskok z leczenia grypy do włączania krzesła elektrycznego.
                                • to jest właśnie to o czy napisałam przed chwilą.. Gdyby wszystkie treści były ułożone po kolei a nie tak wymieszane to napewno każdo z was wiedziałoby co chciałam napisać a tak wyjęto z kontekstu całośc jaką chciałam zawrzeć w odniesieniu do osoby która nie uznaje leków do ratowania ciązy bo od tego sie zaczęło. Przeczytaj uważnie wszystko to może przestanie cię dziwić taka a nie inna reakcja z mojej strony
                              • fora są o tyle zabawne że pojawiają sie na nich ooby które kombinują całymi dniami jak tu drugiemu dopiec i czepają sie słów w dosłownym słowa tego znaczeniu. Np ja pisząc każdy lekarz zapisze inny antybiotyk na grype miałam na myśli bardziej sam lek aniżeli sam atybiotyk ale oczywiście nikt sie nad głębszym sensem wypowiedzi nie zastanawia i od razu pisze że takiego lekarza należy omijać zerokim łukiem....
                                Natomiast moja odpowiedź pod tym tekstem miała na myśli ocenę nie tylko jednego zdania ale szeregu wypowiedzi odnośnie moich odczuć na temat leków takich jak no spa czy progesteron. A zasadniczo temu iż autorka stwierdzenia należy unikać lekarza przepisującego antybiotyk na grype, jest przeciwna jakimkolwiek lekom które również mogą w znaczący sposób pomagać zagrożonym ciązom przetrwać.
                                radzę przeczytać cały wątak z dzisiejzymi datami a dopiero później pozdrawiać moją kopułkę...
                                • Jezu, ale bełkot.
                                  Bardzo przepraszam, ze nie domyslilam sie, ze zdanie 'lekarz przepisze antybiotyk na grypę' odczytalam dosłownie, zamiast sie domyślić, ze chodziło o 'lekarz przepisze lek na zapalenie oskrzeli'. Naprawdę, czepiam sie niewiadomo czego.
                                  • Miało być bez 'ze nie domyslilam sie'.
                                  • nie musisz przepraszać za proste myślenie ale ja ciebie zjechałam jedynie za fakt iż uważasz że jestem stuknięta bo mieszkam w angli i zamiast uznać wyższość medycyny angielskiej nad polską zachwalam tabletki które nie pomagają wogóle bo przecież nie ma na to dowodów (A są dowody że jest inaczej) i dlaczego słucham polkich konowałów (jest mi może lepiej z myślą że coś robie ale też nie nażucam innym swojej opini). Zaproponowałam ci zostanie ministrem zdrowia i zamknięcie wszystkich aptek i zalecenie medydacji skoro leki i tak nie dzialają. Jendej dziewczynie napisałam że sie z nią zgadzam bo każdy lekarz inaczej podchodzi do sprawy i zapisuje co innego na tę samą chorobę różnym ludziom (nieszczęście dla mnie że użyłam słowa antybiotyk i grypa co zostało zinerpretowane tylko powierzchownym dosłownym nie szerszym, znaczeniu) więc odpisałam ci już odnośnie wszystkich twoich wypowiedzi bo szlag mnie trafia że tak sie upierasz po co coś stosuję (a to moja sprawa że słucham lekarza) niepotrzebnie twoim zdaniem. I nie przeszłam od grypy do krzesła elektrycznego (ale znowu działa proste myślenie u ciebie) tylko do faktu że jeśli tak cię zachwycają zachodnie praktyki i w pełni uznajesz bezsensowność stosowania leków to zapewne jesteś za wszystkimi nowinkami zachodu z eutanazją włącznie. Tylko inaczej wszystko wygląda jak samemu sie tylko komentuje a nie jest sie na miejscu wszystkich osób które nie uważają za bezsensowne stosowanie leków...
                                  • jeśli mnie cytujesz to dosłownie bo "ja napisałam każdy lekarz zapisze inny antybiotyk na grype" choć tak naprawdę na myśli miałam ogólnie lek a nie sam antybiotyk a co do oskrzeli to pisałam już o powikłaniach. Zresztą kogo obchodzi czy lekarz zapisze antybiotyk, maść, syrop czy inny specyfik jeśli w całości chodzi o prosty fakt że na tę samą chorobę dostaniesz inną recepnę w zależności do jakiego pójdziesz. I tak samo z tą nieszczęsną no spą i progesteronem... lekarz do którego poszłam uznał że powinnam je barć więc biorę zwłaszcza że widzę efekty, ktoś inny ma zapisane a uważa że nie będzie ich stosował jego sprawa, ty jak chcesz zacznij medytowwać bo kto udowodnił skuteczność jakiegokolwiek leku, ja nie będę cie traktować z góry tylko dlatego że masz inne poglądy pod warunkiem że ty szanujesz cudze wybory to działa w obie strony
                                    • Już ci pisałam: skuteczność wielu leków udowodniono.
                                      I tak, różni lekarze przepisza rożne leki na rożne choroby - tego, który przepisze na grypę antybiotyk będę omijać szerokim łukiem. Podobnie sie ma sprawa z nospa.
                                      • chwała ci za to ze w końcu doszłyśmy do porozumienia... Szanuję twoje zdanie na ten temat i nigdy nie napisałabym że pewnie jesteś za karami śmierci eutanazją itp gdybyś nie próbowała wmówić mi głupoty za stosowanie takiego a nie innego leku. Co do antybiotyku na grypę zapewne wogóle z grypą nie poszłabym do lekarza ale jeśli chodzi o progesteron i no spę w ciązy to mam na względziedobro dziecka a raczej chęć jego posiadania i jeśli lekarz zaleca to stosuje. Rozumiem że ty zgodnie z zasadą angielską co ma sieutrzymać to sie utrzyma nie zastosowałabyś sie do zaleceń lekarza i masz prawo do tego ale też nie wyśmiewaj osób które myślą inaczej. Pozatym człowiek naprawdę wie jak postąpi kiedy przyjdzie mu sie zmierzyć z takim problemem - robić coś by mieć lub czekać nie robiąc nic. Nie każdy potrafi sie pogodzić z jakąś diagnozą i na siłę szukają deski ratunku, a w wielu przypadkach okazuje sie to skuteczne. Obyś w życiu sie mogła tylko wypowiadać na takie problemy nie musząc ich przechodzić. Chyba wiesz że punkt widzenia zależy od kąta siedzenia???
                                        • A skąd wiesz, jakie ja mam doświadczenia ciazowe?
                                          Owszem, stosowalabym sie do zaleceń lekarza. Tutejszego.
                                          • to twoja decyzja do czyich zaleceń będziesz sie stosować ale nie krytykuj innych tylko dlatego że nie zrobią tak jak ty. Każdy robi jak uważa nikomu nic do tego.
                                            Pozatym fora są po to aby wymieniać sie doświadczeniami bądź by zasugerować komuś kto pyta jakąś możliwość a nie po to aby sie wymądrzać i pouczać innych...
    • z moich "badań" wynikło, iż bez różnicy czy brałam nospę czy nie mój brzuch twardniał tak samo. Miałam skurcze od 15 tc, po jakims czasie zaczęłam brac nospe, brałam kilka tygodni i zrobiłam eksperyment z odstawieniem, żadnej reakcji...
      • dlaczego tak bardzo zachwycacie sie krajami zachodu nie mając pojęcia jak to tutaj wygląda??? Kobieta mając zagrożoną ciąże łyknie wszystko co lekarz zaleci i nie będzie czytać o skutkach ubocznych!!! Wiem co piszę mieszkam w UK w 4 tyg zaczęłam krwawić angielscy lekarze w szpitalu mówili że wszystko ok a po tygodniu kiedy nasiliły sie krwawienia i wróciłam na badania powiedziano mi że moja ciąza sie nie rozwija i że właśnie następuje poronienie... Zadnych leków, zaleceń czy nawet zwolnienia z pracy bo przecież to normalne. Jedyne co możesz tu dostać to paracetamol i tabletki poronne jak organizm sam sie nie oczyszcza. A progesteron czy leki rozkurczowe??? zapomnij o wszystkim co mogłoby pomóc uratować twoją ciązę. I co sie tak zachwycacie krajami zachodu??? Cieszę sie że jeszcze nie było za późno gdy trafiłam po angielskiej diagnozie do polskiej ginekolog w londynie. Wcinam no spę 2 razy dziennie i progesteron dzięki temu jestem w 10 tyg ciązy a nie po poronieniu gdybym tych leków nie otrzymała. A póki co dzidzia rozwija sie zdrowo
        • Wcinam no spę 2 razy dziennie i progesteron dzięki temu jestem w 10
          > tyg ciązy a nie po poronieniu gdybym tych leków nie otrzymała. A póki co dzidz
          > ia rozwija sie zdrowo

          Znaczy placebo działa, bo te leki cudownie ciąży nie ratują.
          --
          Niecodziennik Matki Polki z Dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich
          • > Znaczy placebo działa, bo te leki cudownie ciąży nie ratują.
            odnośnie tej wypowiedzi jeżeli uważasz że progesteron który z 6.69mg/nl wzrósł mi do 10.22 mg/nl tylko siłą woli a nie za sprawą Cyclogest to wytłumacz dlaczego moja psychika doszła do takiego i tak za niskiego poziomu??? Więc ty jeśli chcesz możesz wierzyć w siłę umysłu ale ja wole wierzyć opini lekarza bo w takich sytuacjach to sama myśl że coś przyjmujesz nie pomaga. Takie coś może działa na hipohondryka który będzie brał witaminę C i wyleczy nią urojone schorzenia...
        • Po jaką cholerę rozkurczowa nospa w 10 tygodniu ciąży?
          I luteina, którą stosuje się przy stwierdzonym niedoborze albo też dopochwowo na problemy z szyjką? Cała ciąża na niepotrzebnych lekach, bo to przecież nie cukierki? To jest obciążenie dla organizmu, który musi to przerobić przecież.

          Ja się zapytałam nawet swojego gina o nospę, jak byłam w ciąży, bo przeczytałam, ile kobiet z problemami podobnymi do mojego łyka ten lek. Powiedział, że nospa porodu przedwczesnego nie powstrzyma. No bo niby jakim cudem? I to mi wystarczyło, zeby stracić wiarę w sens brania tego środka.
          • nie będę sie wymądrzać jakimiś statystycznymi danymi zaczerpniętymi z internetu na temat leków, nie jestem lekarzem a myśle że tylko lekarz może coś w tym temacie powiedzieć. Co prawda każdy lekarz ma swoją teorię na temat nospy czy innego medykamentu ale jeśli mój zaleca mi branie takiego a nie innego leku to jednak nie zastanawiam sie w tym przypadku czy to zaszkodzi w dużym stopniu dziecku czy mojemu organizmowi bo biorę to tylko z chęci utrzymania tej ciązy. Myślisz (do więzień.nieba) że dla przyjemności jestem co 2 tygodnie i płacę po 150f za wizytę i badania u lekarza (nie licząc kosztów dojazdu)??? mam na względzie tylko dobro dziecka...gdyby było inaczej słuchałabym angielskich lekarzy którzy mimo że badania robią nie są w stanie zrobić nic by ciązę wspomagać. w moim przypadku chodziło o bóle podbrzusza i niski progesteron wierzę że lekarz wie co robi zalecając mi takie a nie inne środki i myśle że każda przyszła mama powinna stosować sie do zaleceń lekarza jeśli mu ufa... A jeśli nie niech zmieni lekarza a nie czyta jakie badania na temat takiego czy innego leku w necie. W zasadzie wszystkie leki mają skutki uboczne więc może prościej słuchać angielskich lekarzy i ronić każdą kolejną ciąze (z moim poziomem prog nie jestem w stanie donosić żadnej) by czasami próbami ratowania dziecka mu nie zaszkodzić???
            • Rozumiem, że mieszkasz w UK. Jeździsz do polskiego lekarza i płacisz mu co 2 tyg 150 funtów? Kurczę, już wiem dlaczego polscy lekarze mają w UK raj na ziemi smile

              A tę nospę skąd bierzesz? Z przemytu?

              --
              Niecodziennik
              • no spe kupisz normalnie w polskim sklepie gorzej z progesteronem bo musisz wykupić receptę i farmaceuta pyta czy jesteś w ciąży więc musisz ściemniać że to na wyregulowanie miesiączki (jest nielegalnie sprzedawać go w celu utrzymania ciąży) zaraz ktoś uszczypliwie zapyta a jak ktoś z apteki wie kogo ścigać za coś takiego??? otóż tutaj na recepcie widnieją dane twoje jak i lekarza wystawiającego receptę... Być może a nie mam o tym pojęcia istnieje no spa wydawana też na receptę ale przy bólach miesiączkowych zawsze pomagała mi zwykła no spa comfort 40mg i taką też jak powiedziała moja ginekolog mogę brać teraz jeżeli czuję ból w podbrzuszu... nie łykam tego jak cukierki garściami... i nie wydaje mi się że lekarz zalecający branie tego preparatu chce zaszkodzić pacjentowi bo chyba o to chodziło w tym temacie.... A jeśli chodzi o badania dotyczące no spy że podobno rodzą sie dzieci ponospowe które mogą mieć wady wymowy itp... No cóż a na jaki lek ma zrzucić wina kobieta która całą ciązę przeszła wzorowo nikt w jej i jej partnera rodzinie nie chorował, ona nigdy nie przyjmowała leków a dziecko rodzi sie z zespołem downa, astmą, chorobą płuc, białaczką rozszczepem ust czy bez rączek itp??? Może zaszkodził jej kwas foliowy??? A może po prostu teraz jest tyle chorób na które lekarze nie mają wpływu i nie znają przyczyn pochodzenia że trzeba na coś zrzucić wine??? podsumowując lekarz napewno niechce zrobić krzywdy pacjentowi... Ale widzę że na tym wątku to sami wykształceni medycy piszą co znają receptę na każdą dolegliwość i są uszczypliwi w stosunku do kogoś kto ma inne zdanie
                • Rób co chcesz, Twoja sprawa. Skoro wydawanie kasy na konowała, który działa niezgodnie z tutejszym prawem Ci pomaga, to Twoje ryzyko.

                  Ja miałam kryzys z powodu twardego całymi dniami brzucha i byłam bliska pójścia do polskiego sklepu po nospę, ale sie w porę powstrzymałam. Po pierwsze nie masz pojęcia w jakich warunkach ten lek jest przechowywany i transportowany. Przewożony jest nielegalnie czyli musi być jakoś chowany. A gdzie i jak, tego nie wiesz.

                  podsumowując lekarz napewno niechce zrobić
                  > krzywdy pacjentowi...

                  Nie zaufałabym lekarzowi, który przepisuje leki niezgodnie z prawem i zaleca preparaty z przemytu. Ciekawe, czy angielskim pacjentkom też by przepisał?

                  --
                  Niecodziennik
                • gorzej z progesteronem bo musisz wykupić receptę i farmaceuta pyta czy jesteś w ciąży więc musisz ściemniać że to na wyregulowanie miesiączki (jest nielegalnie sprzedawać go w celu utrzymania ciąży)

                  I zupełnie Cię to nie zastanawia? Nie zapala Ci się czerwona lampka, że jednak może coś jest z tymi lekami nie tak??? Mnie się zapaliła, a też byłam bliska takich akcji, poszperałam, poczytałam i teraz jestem przekonana, że to angielskie zalecenia są bardziej sensowne i powinnam się ich trzymać.

                  --
                  Niecodziennik
                  • Podkocem-jestes irytująca w swojej upartosci i zacietrzewieniu-klapki na oczach i byle kogos wysmiac, bo zalecenia w kraju szczesliwosco są lepsiejsze od faktow ktore pochodzą z kraju ciemnogrodu.... przykre...

                    wiec zanim napiszesz kolejną odpowiedz o slusznosci prawa w jukej wez prosze pod uwage jeszcze moj przypadek.
                    co do nospy-nie wypowiem sie na temat tego czemu ja zakazano. moge powiedziec tylko tyle ze na moje bolesne miesiaczki lub bolesne skurcze przewodu pokarmowego (zolądek czy jelita-nie wiem) -zawsze dzialala.
                    w ciązy jej nie bralam, ale nie bralam tez magnezu mimo zd mi zalecano w pierwszym trymestrze. ja osobiscie uwazam ze poronienia z przyczyn wad zarodka nie da sie uniknac, nawet lezenie do gory nogami nic nie da, zadne powstrzymywanie skurczy tez nic nie da w takim przypadku. ma to sens w większej ciązy, powiedzmy w drugiej polowie kiedy ciąza naprawde jakos ciązy-na szyjke, na skracanie itp. woeczas lezenie pomaga ale nie wiem jakie inne leki. wiem tylko ze moja szwagierka w drugiej ciazy nospy nie brala i non stop ladowala w szpitalu bo skurcze, od 5go miesiaca,w zasadzie polowa ciazy to byla nerwowka i szpital. ta sama szwagierka w trzeciej ciazy przeszla bez stresu a nospe forte miala zaleconą przez lekarza i brala na stale. ale moze to przypadek.

                    chce sie wypowiedziec nt. progesteronu-dostepne u nas duphaston czy luteina uratowaly mi dwie ciaze. pierwsza poronilam-zapewne z powodu zbyt niskiego progesteronu, ale nikt tego nie badal. przy drugiej od razu po tescie zrobilam badanie poziomu progesteronu i od razu po
                    otrzymaniu wyniku (chyba 10) zaczelam brac. ciaza utrzymala sie.
                    w trzeciej to samo-wynik jeszcze gorszy -7 przy normie od 20 i gdyby nie duphaston to bym teraz tej ciazy tez nie miala.

                    Ty podkocem chyba mylisz pobolewania brzucha i twardnienua z prawdziwym powiklaniem ciąży. nigdy nie stanelas na szczescie w takiej sytuacji zeby miec tak powazny problem w ciazy ze jedyną receptą nań byloby branie tych lekow. moze mialas plamienia-przyczyn moze byc wiele,ale nie mialas plamien z powodu takiego jak ja czy dziewczyna z ktora tu sie klocisz-my mialysmy stwierdzona badaniami niedomoge lutealną. rozumiem ze Ty bedac na naszym miejscu spisalabys dziecko na smierc? i jeszcze nie byloby Ci szkoda i mialabys czyste sumienie bo to zgodbe z prawem w jukej...
                    • Ale jeżeli UK jest takie beznadziejne i lekarze na niczym sie nie znają, to po cholerę tu mieszkać???

                      BTW - nie możesz napisać, ze ten czy tamten lek ci uratował ciszę, bo nie wiesz, co by było, gdybyś go nie brała.
                      • Ale skad Wy wytrzasnelyscie, ze w Anglii sprzedawanie progesteronu jest nilegalne??? Co za bzdury. Oczywiscie, ze jest legalne, tylko ze lekarze najczesciej recepte wypisuja dopiero po trzechnporonieniach. I progesteron jest wtedy najczesciej podawany w zastrzykach lub czopkach.

                        --
                        http://global.thebump.com/tickers/tt1659ca.aspx
                        • Przepraszam, nigdy nie sprawdzalam - wzielam slowa aneczki za prawde - sama napisala, ze musiala klamac, ze nie jest w ciazy, zeby zrealizowac recepte - mi by sie zapalilo czerwone swiatlo i wlaczylo piec syren ostrzegawczych.
                          Skoro tu mieszkam, to lecze sie u tutejszych lekarzy, tutejszymi sposobami. Jezeli progesteron przepisuje sie po 3 poronieniu, to widocznie jest ku temu powod, tym bardziej, ze w UK stosuje sie EBM, wiec to nie jest od czapy.
                        • albo źle to zostało ujęte albo źle zrozumiałaś kontekst nielegalności. Legalny jest bo kupisz go w aptece na receptę i to w naprawdę końskich dawkach, kwestia tego że oni nie uznają tego leku za coś co jakoby wspomaga rozwój ciązy. Bo przecież wiadome że jesli zarodek jest obciązony genetycznie to nawet kosmiczna dawka tego hormonu nie pomoże ale już w przypadku kiedy za możliwość utraty dziecka odpowiedzialny jest niski jego poziom w organiźmie wtedy to już inna sprawa. Inną sprawą jest też fakt że 3 poronienia sa dla nich normą i dopiero po tym fakcie zaczynają coś robić ale i tak nikt nie zapisze ci progesterony przed ukończeniem 12 tyg a przecież najwięcej poronień występuje właśnie w tym czasie.

                          Progesteron wytwarza organizm każdej kobiety w ciązy potrzebujemy go więcej a nie każda z nas ma fart że natura nadąża z produkcją więc czemu nie pomagać naturze sztucznym hormonem? W angli całą winę zrzuca sie na wady genetyczne i mimo badań że niski stan hormonów nikt ci progesteronu nie poda.. dlaczego??? bo mają takie przepisy i nie tylko w uk wszędzie w europie. Ale my jesteśmy jednak polakami i trzeba sie zastanowić jak wiele kobiet urodziło zdrowe dzieci dzięki temu że ktoś im pomógł zwiększyć poziom hormonów

                          co sie tyczy progesteronowych czopków i zastrzyków w anglii (po 3 poronieniachdopiero) to z tego co sie orientuje podają ale tylko w przypadkach kiedy widza że to ma sens ich zdaniem czyli przyczyną zagrożenia jest tylko i wyłącznie brak odpowiedniego poziomu hormonu ale to sie często nie zdarza szybciej dostaniesz progesteron na wyregulowanie miesiączki niż na podniesienie poziomu hormonów będąc w ciązy.. bardziej grzebią w genetyce czy aby organizm nie wywołuje poronień nawykowych...
                          • I naprawde nie zastanawia cie to, ze w Europie sie tak nie robi, tylko w Polsce?
                            Z reszta sama piszesz:
                            > podają ale tylko w przypadkach kiedy widza ż
                            > e to ma sens ich zdaniem czyli przyczyną zagrożenia jest tylko i wyłącznie brak
                            > odpowiedniego poziomu hormonu

                            Czyli jezeli podanie progesteronu jest potrzebne, to sie go podaje.
                            • po 3 poronieniu kobieto!!! a przecież nie jest powiedziane że pierwsze 3 ciążę poroniłaś z przyczyn genetycznych też mógł być winny progesteron i gdyby sie ktoś wcześniej zainteresował przyczynami to dana kobieta mogłaby uniknąć traumy związanej z 3 poronieniami. Pozatym pamiętaj że po tylu poronieniach szanse na donoszenie ciązy nie śa już tak wysokie jak dla kobiet które nigdy nie roniły lub dla kobiet które roniły raz. Potrafisz sobie wyobrazić jaka to jest rozpacz gdy za każdym razem tracisz dziecko a słyszysz urodzisz następne??? Gdybym urodziła sie w angli pewnie nie przejęłabym sie tym ale wiem że w pl jeszcze sie starają pomagać ciązom którym można (uszkodzonego zarodka niestety progesteron nie wyleczy)
                      • ludzie wyjeżdzają do uk i innych państw uni bo w naszym kochanym kraju żyje sie od pensji do pensji, prywatna służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia a na prywatną nie wszystkich stać... Pozatym czy ja gdzieś napisałam obraźliwego na angielską służbę zdrowia?? Byłam jak najbardziej optymistycznie nastawiona w końcu tutaj też dzieci sie rodzą... Pozatym angielski lekarz poradził sobie z moimi jelitowymi problemami gdzie w pl chodziłam 2 lata od lekarza do lekarza aż w końcu uwierzyłam że tak już muszę żyć i że ból spowodowany jest jedynie stresem. Tak wiec uwierz mi że negatywnie jestem nastawiona tylko w stosunku do faktu jak traktują ciązę. Nie uważam że ciąza to choroba i trzeba leżeć i pachnieć ale są przypadki wbrew pozorom bardzo częste gdzie niestety musisz leżeć i przyjmować leki żeby mieć dzidzię. A tutaj przy pierwszej ciązy nikt sie z tobą nie szczypie krwawisz to nic, do pracy możesz chodzić itp Czy ten lek uratował mi ciązę jeszcze nie wiem bo jestem dopiero w 10 tyg i lekarz nie daje 100% szansy na ratunek ale jestem dobrej myśli może placebo zadziała (do podkocem) Nie będę testować na sobie czy ten lek utzrymuje tę ciązę czy sprawa będzie wyglądać tak jak teraz gdy lek odstawię. Wiem tylko że gdyby nie istniała możliwość o przyjmowaniu go to już byłabym po lekach poronnych które zaproponowano mi w szpitalu i nie usłyszałabym bicia serduszka mojego dziecka... Więc nie wypowiadaj sie na temat skuteczności leków ciekawe jaką szkołę medyczną kończyłaś???? I wiesz co mniej mnie dziwi zachowanie anglików bo oni po prostu stosują sie do swoich przepisów niż twoje lekceważące i nie dopuszczające myśli że leki pomagają. Może zostaniesz ministrem zdrowia i zamkniesz wszystkie apteki bo przecież gdzie jest udowodnione że jakikolwiek lek działa i wszyscy zaczną medytować...
                        • Wiele lekow ma udowodnione dzialanie medyczne - to sie nazywa testy kliniczne. I na tej podstawie leki sie na rozne choroby przepisuje. Jak nie ma dowodow, ze lek dziala, to sie go nie przepisuje. Proste jak konstrukcja cepa, na tym polega EBM - EVIDENCE based medicine.
                          • > Wiele lekow ma udowodnione dzialanie medyczne - to sie nazywa testy kliniczne.
                            Każdy lek dopuszczony do sprzedaży przeszedł tetsy kliniczne
                            > I na tej podstawie leki sie na rozne choroby przepisuje...> Przepisuje sie ale na każdego leki działają inaczej jednego mogą uczulać, wywoływać mdłości a inny będzie odczówał tylko korzyści z ich stosowania
                            > Jak nie ma dowodow, ze lek dziala, to sie go nie przepisuje> jak nie ma dowodów że u danego pacjenta po stosowaniu leku nie następuje porawa to sie go zmienia na coś co zadzialać może.
                            Proste jak konstrukcja cepa, na tym pole
                            > ga EBM - EVIDENCE based medicine.
                            Proste jak budowa cepa jest też to że leki o podobnym działani zawierają podobny skład lub pochodne tych skaładników zawartych w lekach, uzyskane w procesie chemicznym bądź naturalnym a najbardziej różni je nazwa własna i producent. I to sie nazywa polityka i manipulacja danymi. Skutecznie działa jak widzę...
                • I nigdy cię nawet nie zastanowilo, ze w kraju stosującym EBM sprzedawanie progesteronu ciężarnym jest NIELEGALNE??? I ze twój polski lekarz kasuje cię co wizytę 150 funtów, więc Wypisze ci co tylko będziesz chciała, żebyś do niego wróciła na kolejna???
              • A co do ceny wizyt to lekarz tylko za pierwszą bierze 100f każda następna to 60f tylko do tego dochodzą badania w laboratorium i opłata za receptę czy chorobowe... Nie mają takiego raju bo w porównaniu do prywatnych angielskich gabinetów są naprawdę tani... A tak naprawdę jak czekasz 2 lata żeby mieć dziecko i w końcu zachodzisz w upragnioną ciązę to zrobisz wszystko żeby ją donosić. Zyczę ci abyś w czasie ciązy miała tylko takie zmartwienia jak poranne mdłości a nie jaki lek zalecony przez lekarza stosować...
                • Jestem w końcówce drugiej ciąży i mam nieco inne zmartwienia, ale tylko raz przyszło mi do głowy korzystać z prywatnej służby zdrowia za którą miałabym płacić. W pierwszej ciąży miałam bardzo dobrą opiekę lekarską w publicznym szpitalu, w drugiej już na szczęście lekarza w ogóle nie potrzebuję.
                  --
                  Niecodziennik
                  • naprawdę ci gratuluję że nie musisz przechodzić przez to co ja. Z przyjemności nie jeżdzę po prywatnych przychodniach i też jak zaczęły sie moje problemy to pierwsze kroki skierowałam na emergency w szpitalu. Tam usłyszałam że 95% kobiet krwawi w ciązy i to jest normalne oni nie widzą tutaj przyczyn krwawienia więc nie mam sie czym przejmować a że była niedziela i w weekendy pracownie usg podobno nie obsługują to kazano mi wrócić po 3 dniach na to właśnie badanie. I naprawdę spokojna do domu wróciłam. Tylko że w nieszczęsną środę usłyszałam że to wygląda im na poronienie i że nie widzą oznak dziecka więc co miałam robić??? najpierw oczywiście też czytałam fora w necie i sie dokształciłam o fakt że anglicy nie ratują ciązy. Umówiłam sie więc na wizytę w polskiej przychodni bo nie przeżyłabym myśli że mogłam a nic nie zrobiłam. Tam p. doktor dała mi nadzieję że sie uda, miałam odklejoną kosmówkę stąd krwawienie, zapiała progesteron który zwiększyła 2 dni po otzymaniu wyników badań w razie bóli kazała brać no spę i leżeć. Więc jej słucham. Dodam tylko że tydzień po wizycie prywatnej byłam jeszcze raz w szpitalu na wizycie kontrolnej (bo oni po tygodniu też sprawdzają jak przebiega sytuacja) i uprzejma lekarka zapytała czy chcę leki poronne bo organizm sie sam jeszcze ciązy nie pozbył czy chcę czekać jeszcze tydzień... Wyszłam stamtąd zwyta bo przecież aż tak sie nikt nie mógł pomylić i że polka doktorka mnie chciała tylko oskubać z kasy. Mimo wszystko pojechałam na umówioną wizytę 2 dni po ostatniej wizycie w szpitalu a tam na usg była już bardzo dobrze widoczna moja ciąża smile więc nie mam innego wyjścia jak tylko prowadzić ciązę prywatnie brać tabletki i trzymać kciuki bo mimo wszystko nawet ona nie da mi 100% szansy na donoszenie ciązy... Ale zazdroszczę kobietom które nie mają takich zmartwień i mogą cieszyć sie każdego dnia że będą szczęśliwymi mamami
                    • Też byłam na A&E w pierwszej ciąży w 7 tyg z powodu krwawienia i potraktowano mnie poważnie. Zrobiono badania i USG. Leków żadnych nie przepisano bo na tym etapie ciąży żadne leki zwyczajnie nie pomagają. Angielscy lekarze tak wczesnych ciąż nie ratują bo nie ma skutecznych metod ratowania. Badania nie potwierdzają skuteczności tych leków dlatego się ich nie stosuje, a nie dlatego, że Anglicy mają widzimisię nieratowania ciąż.
                      --
                      http://www.abotak.com/images/banner.gif
                      • i tak normalnie przyjęłaś do wiadomości że możesz poronić??? nie chciałaś poradzić sie innego lekarza w sensie polskiego bo inaczej ciązę traktuje??? Nie twierdzę że mnie odesłóano do domu też pobrano mi krew i mocz do badań wysłana na odział wczesnej ciązy, lekarz zbadał mnie dopochwowo, nie stwierdził zmian w pochwie, krwawienie dla niego było niewielkie ale do środy już sie nasiliło i na scanie na który miałam wrócić badały mnie lekarki bardzo miłe nie powiem ale one nie widziały ciązy na ekranie więc pobrano mi jeszcze raz krwe i mocz kazały wrócić na nastepny tydzień, ale nastepnego dnia zadzwoniły za szpitala że mają moje drugie wyniki hormony nie rosną tylko spadają do tego to krwawienie więc najprawdopodobniej zaczęło sie poronienie. I właśnie wtedy pojechałam do polskiego lekarza bo przeczytałam na necie że anglicy ciązy nie ratują a ja nie potrafie tak przejść ponad taką diagnozą. Chcę wiedzieć że zrobiłam wszystko co mogłam by zatrzymać to dziecko. Tydzień później w szpitalu proponowano mi już tabletki poronne a 2 dni po tej propozycji widziałam bijące serdyszko u prywatnej gin. Więc jak mam wierzyć w słuszność angielskiego systemu??? nie potrafię po tym wszystkim i napewno nie jestem jedyna w takiej sytuacji
                        • > i tak normalnie przyjęłaś do wiadomości że możesz poronić???
                          Nie, tak normalnie to nie, bardzo to przeżywałam.
                          nie chciałaś porad
                          > zić sie innego lekarza w sensie polskiego bo inaczej ciązę traktuje???

                          Chciałam iśc prywatnie, ale nie przyszło mi do głowy aby iśc do polskiego lekarza. Ostatecznie umówiłam się na wizytę w prywatnej klinice 3 dni później, ale krwawienie ustało i ostatecznie nie poszłam.
                          --
                          Niecodziennik
                    • tak na koniec napiszę bo przymomniała mi sie pewna anegdota z życia wzięta jak mój dziadek śp. chciał zrealizować recepte wydaną przez baaardzo stargo lekarza i oczywiście nie mógł tego zrobić bo taki lek już nie istniał i oczywiście zapytała co za dziadek doktor to zapisał??? nie pamiętam już o jaki lek chodziło ale pamiętam jak farmaceutka tłumaczyła mojemu dziadkowi że są teraz leki nowszej generacji i tych sie już nie stosuje. Z tą no spą pewnie jest tak samo jest coś innego co lekarze stosuję ale jeszcze nie wszyscy i wielu lekarzy będzie ja proponować dopóki no spa będzie w obiegu. A co sie tyczy angielskich przepisów ds ciązy to sie i w pl doczekamy tego samego systemu. A nie jest miłe usłyszeć przykro nam ale to poronienie i my możemy podać leki na przyśpieszenie wszystkiego albo dokonać łyżeczkowania... Jak zarodek jest silny to wytzryma poczekamy jeszcze 2 tyg a jek słaby to pani jest młoda i urodzi kolejne. Ciekawe jak jeśli aby doszło do zapłodnienia musisz mieć 6.22 mg/nl prog w czasie jajeczkowania a ktoś jak ja ledwo sie na ten próg łapie?? Nie pali mi sie czerwona lampka że leki w pl normalne tutaj muszę kupić udając że do innych celów przeznaczone po prostu chcę mieć dziecko, chcę być mamą i cieszyć sie macierzyństwem jak każda kobieta a nie łapać depresję po kolejnym poronieniu... Bo nie wiem czy wiesz ale tutaj dopiero po 3 poronieniu zaczynają ci badać hormony, tarczyce konflikty serologiczne itp I naprawdę nie oceniaj kobiet które mimo wszystko stosują leki w ciązy tylko ciesz sie że sama nie masz takich trosk... Pozdrawiam i udanego rozwiązania życzęsmile
    • Angielski odpowiednik polskiego NFZ jest po prostu oszczędniejszy - komplet refundowanych badań po trzecim poronieniu? Ludzie, to jest kpina z podatnika. A może dotyczy to tylko emigrantów?
      • > Angielski odpowiednik polskiego NFZ jest po prostu oszczędniejszy - komplet ref
        > undowanych badań po trzecim poronieniu? Ludzie, to jest kpina z podatnika. A mo
        > że dotyczy to tylko emigrantów?
        powiem ci że nie jest taki oszczędny bo jednak bezpłatnie wykonasz tu wiele różnych badań więc pod tym względem NHS jest myślę że lepszy. Kwestią inną jest fakt że NHS i cała europa stosuje inne przepisy odnośnie np. prowadzenia ciązy. I tu pojawia sie dylemat jeżeli ciąża przebiegać będzie prawidłowo napewno będziesz mieć miłe doświadczenia gorzej jeśli pojawiają sie jakieś komplikacje... co prawda nie zostawią cię samej sobie i wykonają szereg badań wyznaczą termin na kontrolę ale co z tego jeżeli tylko na tym to zostanie oparte?? Wtedy naprawdę pozostaje ci odwiedzenie polskiej prywatnej przychodni, ponieważ tylko tam stosuje sie metody takie jak w polsce. Oczywiście jest tu parę osób które bardzo wierzą w słuszność angielskiego systemu i usilnie przekonują do własnych racji kobiety które jednak chcą korzystać z porad polskich ginekologów uznając ich za konowałów bo przecież w cywilizowanych krajach nie zapisuje sie progesteronu czy no spy przy zagrożonej ciązy... Każdy ma prawo do własnej decyzji.
        Nie dotyczy to tylko imigrantów po prostu tutaj takie mają przepisy i zapewne rodząc sie w uk też nie wpadłabym na pomysł chodzenia do polskiego lekarza przy stwierdzeniu poronienia tylko uznałabym ten fakt jak angielki za normalny bo natura wie co robi... Dziwią mnie polki które mają też takie podejście bo naturę wielokrotnie daje sie jednak oszukać czego dowodem są dzieci urodzone po podaniu matce progesteronu nospy czi innych leków...
      • Nom, darmowe leki, dentysta i okulista dla dzieci, osob starszych i o niskich dochodach, darmowa diagnostyka nieplodnosci i in vitro, darmowe i dostepne we wszystkich szpitalach i dla wszystkich znieczulenie do porodu, darmowe leki i dentysta dla kobiet w ciazy i przez rok od urodzenia dziecka itd - tak, masz racje, kpi sobie ten system z podatnika ze hej

        btw 3 poronienia nie wziely sie z kosmosu, to wytyczne who, oraz pierwsze slysze zeby nfz refundowal komplet badan po pierwszym poronieniu
        • Dodam jeszcze, że zarówno podczas porodu jak i po miałam osobną salę z łazienką, telewizorem, sofą, obrazkami i choinką (bo święta były). Położna podczas porodu była obcena cały czas. Dodatkowo dostałyśmy z Młodą prezenty na wyjscie - ja jakieś mazidła, a Młoda śpioszki.

          Panie z kateringu robiły kawę nie tylko mnie ale i odwiedzajacym, co bylo dla mnie miłym zaskoczeniem.
          --
          O mnie
          • Wątek trochę zboczył z tematu, bo nagle dyskusja zaczęła się o wyższości angielskiej służby zdrowia nad Polską, ale chciałaby, jednak wrócić do tematu progesteronu 'na podtrzymanie'.

            No więc jeszcze raz chce zaznaczyć, że progesteron na początku ciąży podaje się w wielu krajach, włącznie z Anglią, Kanadą, Stanami i Australią. Można sobie poczytać trochę forum momtastic babyandbump, gdzie wypowiadają się dziewczyny z tychże krajów. Jednak wygląda na to, że problemem jest terminologia. Chyba jedynie w Polsce mówi się, że to jest na 'podtrzymanie ciąży' (chociaż ja nie słyszałam tego od jakiegokolwiek lekarza), a w innych krajach tego zwrotu w ogóle się nie używa. Nie wiem, czy nawet zwrot ten istnieje, bo o 'sustain/maintain pregnancy' nigdy nie słyszałam. Progesteron po prostu podaje się, gdy jego poziom jest za niski. Symptomem są zazwyczaj plamienia, bądź krwawienia. W Anglii, jeśli ktoś pójdzie do EPU (Early Pregnancy Unit) z krwawieniem/plamieniem to też najprawdopodobniej zrobią mu badania progesteronu i go podadzą (pewnie w czopkach). Tak samo w przypadku wcześniejszego niskiego progesteronu.
            Tak więc nie kłóćcie się. Podawanie progesteronu na początku ciąży nie ogranicza się tylko do Polski.
            Sama jestem w Kanadzie. Przyjechałam tu z buteleczką luteiny i moja lekarka powiedziała mi, że mam nadal brać (to było w 15tc), ale że gdybym była wcześniej w Kanadzie, to dostałabym ten progesteron w zastrzykach. Ale skoro mam go w tabletkach, to mam to po prostu brać.

            --
            http://global.thebump.com/tickers/tt1659ca.aspx
          • Podkocem - miałaś szczęście, że trafił Ci się taki szpital. Ale musisz wiedzieć i trzeba zaznaczyć dla innych czytających, że to nie jest reguła w Anglii, a wyjątek. W Polsce też już się zdarzają szpitale, gdzie tak jest, ale podobnie, jak w Anglii to reguła, a nie wyjątek.

            Ja rodzę w Kanadzie i akurat też będę miała prywatny pokój z jacuzzi i basenem, łóżkiem dla partnera i menu z daniami do wyboru. Wszystko w ramach naszych miesięcznych opłat na opiekę zdrowotną, do niczego nie 'dopłacamy' z własnej kieszeni. Ale znowu, to jest wyjątek. Szpital został niedawno wyremontowany i każdy pokój taki jest.
            --
            http://global.thebump.com/tickers/tt1659ca.aspx
            • Nie wiem jak jest w szpitalu pod który obecnie "podlegam" bo sal tam nie zwiedzałam (jedynie kardilogię gdy M lezał po zawale), ale widziałam birth center, które biorę pod uwagę i muszę powiedzieć, że warunki są jeszcze lepsze niż w poprzednim szpitalu. Główna różnica polega na tym, że rodzi się i spędza czas po porodzie w tym samym "apartamencie". Nigdzie nie trzeba się przenosić. Śpi się tam gdzie rodzi i partner też może też zostać na noc (w pierwszym szpitalu tej opcji nie było).

              Co do progesteronu, nie wiem czy stosują (mnie nie zalecali przy krwawieniu, ale robili badania więc pewnie nie niski poziom był jego przyczyną). Założyłam wątek na temat NOSPY.
              --
              Niecodziennik
              • mi sprawdzali poziom hormonow i byla mowa o ew lekach, ale ze bylam na krawedzi histerii to nie dopytywalam o jakich lekach mowa, w kazdym razie wyniki byly w normie i dostalam tylko zwolnienie

              • www.standard.co.uk/news/13-london-hospitals-named-among-worst-for-childbirth-6685881.html
                Rodzenie w 'birth centre' to nie, to co rodzenie w szpitalu. Znowu dziewczyny w Polsce pomyślą, że w Anglii takie są świetne warunki w szpitalach, a jednak nie są. W Polsce też są już 'birth centres' i też warunki są zapewne inne niż w szpitalach, bo z tego, co wiem, ich założeniem jest to, że mają przypominać warunki domowe.

                Ja też rodzą i 'mieszkam' w tym samym pokoju (wraz z partnerem i dzieckiem). I jest to szpital, a nie birth centre. Ale jeszcze raz podkreślam, że to wyjątek od reguły. Dostałam właśnie aplikację, którą muszę wypełnić przed porodem i tam jest napisane, że w innych szpitalach tego trustu, za pokój jednoosobowy trzeba zapłacić (z własnej kieszeni) $150-$180 za noc. Są też opłaty za pobyt partnera.

                --
                http://global.thebump.com/tickers/tt1659ca.aspx
                • Ja nie z Londynu, nie wiem jak tam jest, ale nasz szpital oferuje 3 opcje: porodowka szpitalna, birth centre ktore jest na sasiednim oddziale, ale w tym samym skrzydle i niezalezne bc oddalone o jakies 10 minut od szpitala
                • O kurrrczaczek.
                  Mój szpital jest na tej liście! Dzięki za linka bo nieświadoma żyłam, a to już 33 tydzień. Tzn wiedziałam, że nie jest zbyt dobry (i nie tyle chodzi o warunki, co o kompetencje i podejście położnych).

                  Z artykułu wynika, że opisywane tam szpitale są po prostu przepełnione i brakuje im personelu. W sumie nic nowego - Londyn ogólnie jest "przepełniony".

                  Musze przyznac, ze faktycznie, zanim przeniosłam prowadzenie drugiej ciąży ze szpitala do birth center, a potem do malutkiego osrodka połoznych prowadzących porody domowe, odnotowywałam szpitalne opóźnienia np w wydaniu "wielkiej ksiegi ciąży i porodu, certyfikatu ciąży itd", ale nie było to zbyt uciążliwe, bo same badania przeprowadzano na czas (gorzej z papierologią).

                  W artykule zarzucają tym szpitalom, że matki nie mogły się konsultować telefonicznie z położnymi w razie wątpliwości. Nie mogę tego potwierdzić. Ja się w drugiej ciaży konsultowałam do tej pory dwa razy i nie mam im absolutnie nic do zarzucenia. Dzwoniłam do szpitala z prośba o konsultację, w ciągu godziny- dwóch położna do mnie oddzwoniła. Innym razem (w 25 tyg) półtora dnia nie czułam ruchów dziecka. Podjechałam do szpitala na ostry dyżur, odesłano mnie na położnictwo, tam zbadano mnie od ręki.

                  Fakt, też słyszałam że w tym moim szpitalu "preferuje się" pozycję horyzontalną, co mi sie bardzo nie podoba. Znajome opowiadały też, że zdarzało się, że położne zostawiały je same w pokoju, co nie powinno mieć miejsca.

                  Na wszelki wypadek od poniedziałku biorę się za szukanie innego i się "przepisuję" gdyby mi jednak przyszło rodzić w szpitalu (czego raczej i tak nie biorę pod uwagę).

                  Warto też zwrócić uwagę, że artykuł jest sprzed 5 lat. Szpital, w którym rodziłam pierwsze dziecko miał swojego czasu bardzo złe opinie, odnotowywano tam najwyższą w kraju śmiertelność okołoporodową i w ogóle rodzące starały się omijac go szerokim łukiem. Bałam się tam rodzić, ale moja GP przekonała mnie, że już się znacznie poprawił, a poza tym był 5 min od mojego domu. Ostatecznie zdecydowałam się tam rodzić i warunki jakie tam zastałam okazały się rewelacyjne. Jesli tak wygląda zły szpital, to ja bym bardzo chciała wiedzieć, jak wygląda dobry!


                  --
                  http://www.abotak.com/images/banner.gif
                • > Rodzenie w 'birth centre' to nie, to co rodzenie w szpitalu.

                  Chodziło mi o to, że rodzenie w birth center, czyli domu narodzin też jest finansowane z środków publicznych i NHS nie skąpi na te "apartamenty".
                  --
                  Niecodziennik
            • Czy ja wiem czy szczescie? Z tego co mi wiadomo to kazde birth centre ma takie lub podobne wyposazenie, troche inaczej ma sie sprawa ze szpitalnymi porodowkami, ale i na tych pokoje sa jednoosobowe
        • turmalinka napisała:

          > btw 3 poronienia nie wziely sie z kosmosu, to wytyczne who, oraz pierwsze slysz
          > e zeby nfz refundowal komplet badan po pierwszym poronieniu

          Nie refunduje, w pl podobnie jak w innych krajach diagnostyke wykonuje sie po 3 poronieniach pod rzad, takie sa zalecenia PTG. Kobiety robia sobie badania prywatnie, nikt im przeciez nie zabroni. Problem jest w porownywaniu prywatnego serwisu w pl z panstwowym w uk wink
          W pierwszym trymestrze poronienia zdarzaja sie czesto i nie sa niczym nadzwyczajnym wiec stad i zalecenia diagnostyki po trzecim udokumentowanym poronieniu.
          A no-spa nie zapobiega poronieniom a juz napewno nie ma zadnego znaczenia w pierszym trymestrze, zreszta drotaveryny sie juz w wielu krajach nie stosuje wogole, nie tylko w ciazy.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.