Dodaj do ulubionych

Ciężki poród...

16.08.15, 21:54
Witam dziewczyny. Chciałabym się podzielić z Wami tym co mnie spotkało podczas porodu. Starałam się o moją córeczkę 9 miesięcy. Przeczytałam chyba wszystkie możliwe fora o ciąży, staraniach i tym podobnych. Az w końcu udało się smile Ciąża przebiegała prawidłowo. Porodu się nie bałam gdyż jestem w miarę wytrzymała na ból. Mama mnie bardzo wspierała ponieważ miała dwa lekkie porody, mówiła ze mam się niczego nie bać. Jednak każdy poród to indywidualna sprawa... Rodziłam w Holandii gdyż tu aktualnie mieszkam. W nocy 22 czerwca zaczęły odchodzić mi wody. Skurcze słabe, nieregularne. Rano przyjechała położna, jednak skurcze wciąż były nieregularne to kazała czekać i dzwonić gdy będą co 5 min. Wieczorem znowu do mnie przyjechała. Skurcze wciąż nieregularne, co 15 czasem 10 min. Wysłała mnie do szpitala na ktg żeby zobaczyć czy wszystko w porządku z maleństwem. Okazało się, że wszystko ok. Dali mi tabletkę przeciwbólowa i kazali jechać do domu. Na 7 rano miałam przyjechać na wywołanie porodu. Rano w szpitalu dostałam znieczulenie w kręgosłup ponieważ tego sobie życzyłam(nie bolało samo podnie znieczulenia ). Rozwarcie 2 cm. I czekaliśmy, czekaliśmy... Juz groziła mi cesarka, jednak o godzinie 18 pełne rozwarcie. Odlaczyli mnie od znieczulenia i zaczęłam przeć. Parlam i parlam i mała juz wychodziła, to z powrotem się cofala co sprawiało okropny ból. Po półtora godziny parcia w końcu nacieli mnie i urodzilam przy następnym skurczu. Nacięcia wcałe nie czułam ponieważ mnie znieczulili przed. Po wszystkim przewieziono mnie na salę z malutka. Gdybym nie miała wywoływanego porodu po dwóch godzinach poszla bym do domu, bo tak tu jest w Holandii. Jednak mój poród trwał 43 godziny i musiałam zostać na obserwacji do rana. I dzięki Bogu, bo najgorsze zaczęło się w nocy. Gdy mała wstala do jedzenia. Wzięłam ja na ręce i poczułam okropny ból w kroczu. Wezwałam pielęgniarkę, która powiedziała ze musze zrobić siku stąd ten ból. Posadziła mnie na toaletę na ktora ledwo co doszłam. Nic nie zrobiłam, prawie straciłam przytomność z bólu... gdy zobaczyła co mam między nogami od razu pojechałam na stół operacyjny. Okazało się, że mam pęknieta ściankę pochwy. Na drugi dzień ból masakryczny. Cały czas na morfinie. Strasznie krwawilam. Straciłam trzy litry krwi. Pojechałam na laserowe zamykanie żyl żeby zatamowac krwawienie oraz miałam transfuzje krwi. Ból wciąż nie do zniesienia pomimo podawanej morfiny. Zrobił mi się w pochwie krwiak wielkości piłki tenisowej... Kolejna operacja usunięcia tego krwiaka. Dopiero po tym ból minął. .. Powiedzieli mi w szpitalu, że takie powikłania zdążają się bardzo rzadko. Jestem dwa miesiące po porodzie, a wciąż nie trzymam moczu. Kazali mi czekać do 12 tygodni. Jak nie przejdzie to fizjoterapia. Boli mnie też kręgosłup i nogi. Od znieczulen. Jedno do porodu i dwa do operacji. Na szczęście z córeczka wszystko w porządku. Marzyłam o dwójce dzieci jednak po tych przejsciach nie wiem czy moja L nie będzie jedynaczka... Przed porodem naczytalam się różnych artykułów typu 'nie daj się naciąc' . I byłam negatywnie nastawiona do nacinania krocza. Jednak teraz zmieniłam zdanie. Nacięcie zagoilo się bardzo szybko i nie ma żadnych powikłań. Gdyby mnie szybciej nacieli to pewnie nie pękła by mi ścianka pochwy i nie miała bym tylu przejść po porodzie...
Edytor zaawansowany
  • clematis_blossom 17.08.15, 01:18
    Na Twoim miejscu, jeśli zamierzasz rodzić jeszcze kiedyś, odpuść sobie Holandię. .. rzeźnia jakaś
  • boo-boo 25.08.15, 00:11
    Wszak są kraje gdzie poziom komplikacji przy porodzie SN wynosi 0%.....
    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • taka_sobie_2 22.08.15, 23:11
    Polecam cesarkę smile ja kompletnie nie pamiętam już bólu, dzień po łaziłam po szpitalu, żadnych powikłań, moja mała nietknięta smile Za to bół sutków przy początkowym karmieniu - to wspominam jak koszmar. No i pierwsze wypróżnienie po operacji to też dramat...
  • boo-boo 25.08.15, 00:11
    No jasne- toć to zabieg kosmetyczny i powikłania się nigdy nie zdarzają.
    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • boo-boo 25.08.15, 00:10
    Współczuję ale....nie sądzę, że gdybyś rodziła nie w Holandii to skończyłoby się to lepiej. Są kobiety, które poród znoszą lajtowo, a są co nie. Moja znajoma rodziła w Holandii i chwali sobie- za to poród w Polsce chce zapomnieć i nie może.

    "Jestem dwa miesiące po porodzie, a wciąż nie trzymam moczu."
    Jesteś DOPIERO dwa miesiące po.
    No niestety ale nad tym to trzeba popracować, a nie czekać aż samo przejdzie. Nie wiem jakie są zalecenia po takim porodzie jakie miałaś-chodzi mi o krwiaka i pękniętą ściankę pochwy- ale ja rodziłam w UK i już w drugiej dobie po porodzie (też nie lekkim) miałam zalecenie ćwiczenia mięśni dna miednicy- czyli ćwiczenia Kegla. Weź pod uwagę, że odzyskanie formy sprzed porodu będzie trwało minimum 3 miesiące bo tyle przynajmniej trzeba ćwiczyć żeby widzieć poprawę, a dodatkowo gospodarka hormonalna poporodowa tego nie ułatwia- tym bardziej jeśli się karmi piersią.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • fly77 25.08.15, 08:49
    aayse bardzo Ci współczuję z powodu powikłań poporodowych, wszystko to jest u Ciebie jeszcze bardzo świeże - zarówno wspomnienia jak i rany na ciele. Kuruj się, stosuj do zaleceń lekarzy a przyjdzie czas i pomyślisz o następnej dzidzi. Być może rzeczywiście cc jest dla Ciebie najlepszym wyjściem, może Twoja trudna historia położnicza jest wskazaniem do cc? Będziesz musiała kiedyś to przemyśleć. Ja ze swojej strony dodam że miałam 2 cc i doszłam do siebie bardzo szybko, nie miałam problemów z karmieniem, dzieci zdrowe, okolice intymne nienaruszone. Zdaję sobie sprawę że cc to nie zabieg kosmetyczny ale w dzisiejszych czasach bezpieczny i wykonywany rutynowo, a komplikacje mogą zdazyc sie również po usunięcia zęba. Dla mnie to bylo "mniejsze zło" jakkolwiek to brzmi. Pozdrawiam Cię cieplutko, życzę dużo siły i pociechy z dzidzi która na szczęście jest zdrowa, niech to dodaje Ci otuchy.
  • milamala 13.09.15, 22:54
    Ja tez rodzilam w Holandii. Mam mieszane uczcia do tutejszego podejscia, bo z jednej strony mega wsparcie a z drugiej pewne roznice kulturowe dla mnie nie do przejscia jak chodzi o porod naturalny.
    Nie tyle mialas ciezki porod, co ciezkie przezycia po porodzie.
    Porod wywolano prawidlowo, bez przesadnego pospiechu, otrzymalas zzo, ktore w odpowiednim momencie wylaczono/zmniejszono - abys mogla przec.
    Nie wiem co sie stalo, ze nie moglas urodzic. Poltorej godziny parcia to dlugo (zapytaj poloznej na forum "dobry porod") , moglo to miec wplyw na pekniecie. Moze powinni Ci pomoc w parciu.
    Co mowia lekarze na temat calej tej ragedii, ktora Cie spotkala? Dlaczego to sie stalo? Maja jakies wyjasnienia?
  • aayse 14.09.15, 20:30
    Powiedzieli, że miałam po prostu pecha, i że takie powikłania zdążają im się raz na pięć lat. Ginekolog powiedział, że następna ciążę mogę normalnie rodzic SN, ale będzie prowadzona juz przez ginekologa, a nie położne. Raczej gdyby miało do tego dojść to wolałabym chyba rodzic w Polsce. Przeraża mnie sam fakt tego, że dojeżdża się tu na ostatnią chwilę do szpitala. Moje dwie koleżanki nawet nie zdążyły dojechać... Ale ogólne warunki i opieka w szpitalu bardzo dobre.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka