Dodaj do ulubionych

Dziewczyny. Do czego można porównać ból porodowy?

20.09.04, 17:22
Nigdy nie rodziłam, ale jestem ciekawa jak silny jest taki ból porodowy, do
czego mogłybyście go porównać? Jaki jest ból bez znieczylenia i w
znieczuleniu zewnątrzoponowym? Ja mam bardzo bolesne miesiączki i zastanawiam
sie czy przy porodzie ból jest dużo wiekszy. Napiszie prosze.
Edytor zaawansowany
  • mama_debiutantka 20.09.04, 17:33
    ja mam bolesne miesiączki, ale okazało się że bóle miesiączkowe to mały pikuś -
    w skurczach prawie nie mogłam oddychać. po zzo było dużo lepiej, chociaż ból
    nie został zupełnie zniesiony, żeby nie hamować parcia. ale mój bolesny poród
    był pewnie wynikiem tego, ze bardzo się bałam, byłam spięta i nie dałam sobie
    wytłumaczyć, że będzie dobrze. moje koleżanki nie wspominają tego przeżycia
    szczególnie źle, a są wśród nich histeryczki mdlejące z bólu po zacięciu się w
    palec.
    mój przykład podaję tylko po to, żeby pokazać, że nastawienie ma ogromne
    znaczenie i może bardzo pomóc albo zaszkodzić - broń Boże nie chcę straszyć.
    jestem teraz przekonana, że moje przeżycie było wynikiem wyłącznie strachu i
    może nawet paniki.
  • sugar_mama_danielcia 20.09.04, 17:51
    Ja swoj porownywalam do pierwszej miesiaczki. Mialam takie bole, ze nie moglam
    sie ruszyc i tak bylo na koniec pierwszej fazy porodu. Tyle, ze nie ciagle, a
    wlasnie w odstepach czasu. Porod lepiej wiec wspominam, niz pierwsza
    miesiaczke, bo wtedy ruszyc sie jakos nie moglam przez pare dni sad

    Kolejne skojarzenie bolu porodowego wiaze z byciem porzadnie walnietym w
    brzuch. Jak bylam mala to lalam sie z bratem, a ten 'brutal' czesto czestowal
    mnie piastka w brzuch. Jak rodzilam i bylo mi trudno zaczerpnac powietrza to
    wlasnie sobie o tej braterskiej piastce przypominalam sad

    Bol porodowy to bol rozciagajacego i kurczacego sie miesnia, wiec pewnie kazda
    z nas inaczej go odczowa, z czym innym kojarzy...ale da sie przezyc. Nie jest
    to na pewno bol 'odrabanej reki' o ktorej sie naczytalam i nasluchalam przed
    pierwszym porodem.

    Pozdrawiam
    Sugar
    --
    Mama Danielka(13.01.03)i baby X (?18.09.04)
    DANIELUŚ
  • qcharzowa 22.09.04, 12:31
    No własnie, podobno z tym nastawieniem to jest bardzo prawdziwe. Jeśli jesteśmy
    nastawione, że wszystko będzie dobrze i łatwo, to bardzo to pomaga przy
    porodzie. Mam koleżankę, która urodziła 4 tygodnie temu córeczkę, od początku
    była pozytywnie nastawiona i sam poród trwał u niej 25 minut, czuła się bardzo
    dobrze i nie wspomina tego jako nieprzyjemnego przeżycia. Tylko jak tu się
    nastawić ... sama jestem w 4 miesiącu i troszkę się boję. Głowy do góry!
  • darekjedrasiak 30.09.04, 22:45
    Niestety, muszę sprostować pewne nieporozumienie. Widziałem wiele rodzących z
    doskonałym nastawieniem przed porodem i diametralnie innym w jego trakcie.
    Jesli ból jest dostatecznie silny, nie trzeba się kurczowo trzymać
    bezpodstawnych hipotez, ale spokojnie przejsć do planu awaryjnego. "Jestem
    teraz przekonana, że moje przeżycie było wynikiem wyłącznie strachu i
    może nawet paniki" - niepotrzebnie się obciążasz. To z pewnoscią nie Twoja wina.
    Pzdr Dariusz Jędrasiak
  • t.nina 20.09.04, 17:47
    Sprawa indywidualna, nie ma co się nakręcać historiami innych. Dla mnie ból był
    porównywalny z miesiączką, absolutnie znośny. Gdyby zagwarantowano mi taki sam
    poród jak pierwszy to mogę iść rodzić zaraz z uśmiechem na ustach, ale termin
    dopiero na luty...
  • elve 20.09.04, 20:41
    u mnie na początku był podobny do miesiączkowego, ale znośniejszy, bo regularny
    i krótki. po 7 cm zaczęła się jazda - jakby mnie ktoś zgniatał. to był
    zdecydowanie najgorszy ból w moim życiu. ale jest jakiś inny - ciało go nie
    pamięta, wiem tylko, że był straszny, ale nie cierpię, gdy go sobie przypominam.
    okazuje się, że wszystko da się przeżyć smile
    --
    Forum Czechy
  • tupelo 20.09.04, 20:53
    Do niczego. To najsilniejszy ból, jaki czułam w życiu. Na szczęście rodziłam
    niecałe 3 godziny i nie żałuję, że nie wzięłam zzo. Ale każda kobieta czuje
    inaczej.
    --
    Moja kochana
    Zosia
  • aniaop 21.09.04, 12:38
    A moj porownywalny z miesiaczka byl, wiec nie straszny. Nawet dzwonilam do
    poloznej pytac, czy to skurcze, bo spodziewalam sie czegos duzo gorszego. Tez
    moge isc z miejsca rodzic po raz kolejny, ze spiewem na ustach.
  • mynia0 21.09.04, 13:20
    tego bólu nie da sie z niczym porównać. i nie chodzi mi absolutnie o jego
    wielkość. jest po prostu zupełnie inny. ja miałam ostra przeprawę, ale bez
    wahania rodziłabym jeszcze raz. nagroda za ten ból jest fantastyczna.
  • margarettka 21.09.04, 13:47
    ja mialam baardzo bolesne miesiaczki ale bol porodowy nie mial z tym nic
    wspolnego, byl bezapelacyjnie wiekszy. Dla mnie to byl najgorszy i najwiekszy
    bol w zyciu i nigdy juz nie pojde rodzic bez ZZO
    Wiem, ze nie pocieszylam, ale pisze prawde.
    --
    pozdrawiamy
    Gosia i Ignaś (23.02.2004) A oto moj Ignaś:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12196385&a=12196385
  • aniaop 21.09.04, 16:04
    A dla mnie np duzo gorszy byl ostatnio bol zeba (porod to przy nim pikus)-
    okazalo sie, ze to moj pierwszy zab do leczenia kanalowego
  • agga1976 21.09.04, 16:08
    Gosiu,
    kojarze, ze rodzilas we Wroclawiu na Dyrekcyjnej. Nie myslalas, zeby poprosic o
    zzo? z tego, co wiem, to jest tam taka mozliwosc

    pozdrawiam
    Agga + 37tyg Malenstwo
  • margarettka 02.10.04, 21:19
    wiesz...myslalam i to intensywnie, ale jakos wydawalo mi sie, ze dam rade, ze
    to sie da wytrzymac, nasluchalam sie o ryzyku takiego znieczulenia i
    stwierdzilam ze stawie czolo porodowi. teraz wiem, ze to byl duzy blad. tego
    sie prawie nie da wytrzymac.
    --
    pozdrawiamy
    Gosia i Ignaś (23.02.2004) A oto moj Ignaś:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=12196385&a=12196385
  • anet22 21.09.04, 17:46
    Do umierania.
    Nie wiem jak się umiera, ale w tamtym czasie myślałam, ze na pewno umrę.
    Myślałam też, ze oszaleję. Oszaleję z bólu.
    Było strasznie i na pewno tego nie powtórzę. Przy następnym porodzie na 100%
    biorę zzo.

    sad

    Pozdrówki
    Anet
    --
    Zaprowadź mnie do łazienki a powiem ci jak wygląda cały twój dom

    Strona Pawełka
  • adomi 21.09.04, 18:49
    Do niczego.... Bolesne miesiączki to przy tym pikuś... Ja akurat miałam
    baaardzo długi i bolesny poród - bez znieczulenia (z bólu wymiotowałam), ale
    tak jak pisała Elve - tego bólu nawet nie bedziesz w stanie sobie przypomnieć,
    tak jakoś to jest przemyślane. I to moje małe szczęście było warte tego
    wszystkiego.
    Pozdrawiam
    --
    Adomi - mama Mateuszka (01.09.2004)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=15539012
  • cytrynka3 01.10.04, 01:23
    Hej
    No właśnie ja nie pamiętam, ale jutro 1 października sobie przypomnę.
    Jak rodziłam w ubiegłym roku Julcię, byłam u kresu sił. To najgorszy ból, jaki
    przeżyłam. Od 7 rano do ok. 16.30 bez oksytocyny - od 16.30 oksytocyna. I dopóki
    nie dano mi zzo płakałam (cicho) z bólu i modliłam się, by przestało tak
    okrutnie boleć. A jutrosmile)) Zobaczymy jak będzie. Tym razem to ja podjęłam
    decyzję o oksytocynie, wolę intensywniejsze bóle i szybszy poród. No a zzo - jak
    będzie mi ciężko wytrzymać (czyli pewnie wezmę).
    Za pierwszym razem gruchnął mi dolny odcinek kręgosłupa, pewnie przy parciu.
    Dobrze, że wtedy nic nie czułam...
    Cytrynka prawie rozdwojona
  • darekjedrasiak 03.10.04, 22:14
    To najgorszy ból, jaki przeżyłam. Od 7 rano do ok. 16.30 bez oksytocyny - od
    16.30 oksytocyna. I dopóki nie dano mi zzo płakałam (cicho) z bólu i modliłam
    się, by przestało tak okrutnie

    Najpierw trzeba dać znieczulenie a potem oksytocynę. Jesli nawet kolejnosć jest
    odwrotna, to z chwilą wystąpienia bólu powraca temat znieczulenia. Pozdrawiam
    Dariusz Jędrasiak
  • mast1 21.09.04, 21:55
    Moja rada - jeśli bardzo boisz się bólu i nie umiesz sobie z nim radzić, weź
    zzo. Nawet jeśli całkowicie nie zniesie bólu, to chociaż znacznie go zmniejszy.
    Ja byłam sierota i nie załatwiłam sobie tego, potem żałowałam. Oczywiście poród
    przeżyłam, zaraz po nim śmigałam po szpitalu i zapomniałam co przeszłam, ale w
    trakcie było koszmarnie. Nie umiem sobie tego teraz przypomnieć, bo jak już
    dziewczyny napisały, o tym się natychmiast zapomina, inaczej chyba nigdy byśmy
    nie chciały mieć więcej dzieci.....Ja okropnie panikowałam, zapomniałam o
    wyuczonym w szkole rodzenia oddychaniu, użalałam się nad sobą i nie
    współpracowałam z personelem. Akcja trwała b. długo - od pierwszych
    mocniejszych skurczów 12h, myślałam,że oszaleję przez 2-3 ostatnie godziny.
    Sama musisz podjąć decyzję co i jak. Jeśli znasz siebie i umiesz sobie radzić w
    trudnych sytuacjach, to możesz iść na żywioł, bo na pewno będzie dobrze, jeśli
    się jakoś dasz radę trzymać. Ja tego niestety nie potrafię i drugi poród to już
    tylko zzo.....
  • aluc 21.09.04, 22:13
    mój mogę porównać do łupania w krzyż młotem pneumatycznym smile
    ale jeśli miałabym wybierać pomiędzy bólem złamanego nadgarstka, bólem przy
    tzw. suchym zębodole, bólem twarzy po operacji nosa i bólem porodowym, to
    zdecydowanie wybrałabym ten ostatni, zwłaszcza, że tylko ten ostatni dałam radę
    znieść bez żadnego uśmierzania, li tylko z powodu pozytywnego psychicznego doń
    nastawienia

    z tego wniosek, że do niczego to się nie da porównać smile
  • mkostki 22.09.04, 09:13
    Dla mnie to był najsilniejszy ból w życiu - jego natężenie bardzo mnie
    zaskoczyło. Był silny już od pierwszego skurczu. Rodziłam w wodzie i dopóki
    mogłam siedzieć w tej wannie to było ok, ale niestety trzeba wychodzić - wtedy
    płakałam, wymiotowałam i wyłam, że nie wyrobię. Ale perspektywa powrotu do
    wanny była zbawieniem. Nie to, żeby ta woda jakoś specjalnie łagodziła ból, ale
    zdecydowanie ułatwiała relaks pomiędzy skurczami - nawet przysypiałam.
    Przed porodem byłam bardzo pozytywnie nastawiona, ale pierwsze bóle mnie
    okropnie przestraszyły i prawie do końca byłam spanikowana.
    A jednak nie zapomniałam jak oddychać, podchodziłam do tego bólu bardzo
    aktywnie, starałam się tak zachowywać, zeby to było jak najlepsze dla dziecka i
    udało mi się. Położna była zdziwiona, że ja w takiej histerii oddychałam
    prawidłowo i dziecku nawet przy megaskurczu nie spadało tętno.
    Z opowiadaniem o porodzie jest jak ze wspomnieniami z wojska - często smieszne
    i przywoływane z sentymentem, chociaz gdy to sie działo to nikomu nie było do
    smiechu.
    Mimo że ból był okropny drugi raz też będę chciała rodzic w wodzie, bez
    znieczulenia.
    Jeszcze zanim urodził się mój Antoś byłam nastawiona, że chcę dwoje dzieci, ale
    dobę po porodzie zapytana, czy nadal chcę, wysyczałam "nie mów do mnie na ten
    temat", trzy dni po "tylko ze znieczuleniem". A dzis znowu chcę bez zzo, w
    wodzie...
    Powodzenia, będzie dobrze, jestem pewna że wytrzymasz.
    Pozdrawiam
    Magda, mama Antosia (23.07.2004)
  • perissa 22.09.04, 12:19
    Szczere pytanie, szczera odpowiedź - dotyczy oczywiście moich odczuć.
    Odeszły mi wody i nie miałam skurczów, podano mi więc kroplówkę z oksytocyny. I
    od tej pory poczułam się jak "podłączona do prądu". Z bólu zaczęłam tracić
    przytomność, tętno dziecka spadło ze 170 na 70, podano mi natychmiast tlen
    (maska), odstawiono oksytocynę, podano Dolargan (narkotyk na bazie morfiny).
    Godzina przerwy w bólu, potem znów oksytocyna, znów uczucie umierania - tak,
    chciałam umrzeć by już nic nie czuć. Po 8 godzinach bóle parte i wtedy jedno mi
    przyszło na myśl: tak czuł się zapewne Azja wbijany na pal... słyszałam niemal
    trzask moich rozsuwających się kości miednicy...
    Nadmienię, że urodzone dziecko wynagradza wszystko!!! To prawda smile
    ALE: NIGDY WIĘCEJ bez ZZO - nie chcę się więcej czuć jak zarzynane powoli
    zwierzę. Nowoczesna medycyna oferuje poród bez bólu i zamierzam z tego
    skorzystać.
    pozdrawiam serdecznie -
    Perissa, 20 t.c. (drugi synek smile
  • wordshop 22.09.04, 12:37
    ponoć są dwa rodzaje bólów porodowych: bóle brzucha i bóle brzucha połączone z
    krzyżowymi. ja miałam niestety te drugie: mniej więcej tak, jakby Cię ściskano
    stalową obręczą na wysokości bioder. ja się prawie za przeproszeniem porzygałam
    z bólu. ale na szcęście nie każda ciąża to inny ból. Tobie życzę leciutkiego
    ćmienia smile
    --
    Magda i Ania
  • edwo 22.09.04, 14:13
    Czy złapał cię kiedyś skurcz np. za łydkę? Ja w czasie moich obydwu porodów
    czułam się jakby mnie taki skurcz złapał za całe ciało z pominięciem rąk i nóg.
    Raczej z bolesnymi miesiączkami mi się nie kojarzył.
  • agaa5 22.09.04, 17:15
    Każdy ból jest inny. Słyszałam nie raz o cudownych trwających np godzinę
    porodach, o niezbyt bolesnych skurczach. Mój niestety był wg gorszego
    scenariusza. Bóle nijak się miały do miesiączkowych. Brzuch nie bolał mnie
    wcale natomiast przez bite 4 godziny bolał krzyż jak to trafnie określiła
    poprzedniczka coś w rodzaju ''wbijania Azji na pal''. Nie zemdlałam (choć
    byłam blisko ale fakt nie tak łatwo zemdleć gdy taki ból))ale straciłam siły i
    tylko cudem urodziłam naturalnie . Wyciągnęłam z tego nauczkę, że gdy ból staje
    się nie do zniesienia warto zaryzykować i wziąć zzo.
    Na pocieszenie większość leżących ze mną kobiet po porodzie miało całkiem
    znośne bóle i ''fikały'' tuż po porodziesmile)).
  • darekjedrasiak 30.09.04, 22:39
    Zaryzykowałas nie biorąc znieczulenia a nie decydując się na nie. Nie wnikam w
    przyczyny takiej decyzji. Robili kiedys badania w Stanach i wyszło im, że bóle
    nowotworowe na srednim etapie zaawansowania są o połowę mniej dokuczliwe niż
    ból porodowy. porównywalne są bóle fantomowe po amutacji kończyny (bóle w
    miejscu kończyny, której nie ma)Pozdrawiam Darek Jędrasiak
  • 1972e 30.09.04, 22:50
    to najcudowniejszy ból ,bo prowadzi do cudownego finału rodziłam 3 razy
    wodstępach co 4 lata ,za każdym razem ból był inny .Jednak gdy kładą ci dziecko
    na brzuchu -wszysyko mija.edytka
  • myanmaar 01.10.04, 00:52
    Ja sie nastawialam na ZZO i nic z tego nie wyszlo, bo porod przebiegal w takim
    tempie, ze nie bylo czasu na zastosowanie ZADNEGO znieczulenia. Lepiej wiec
    przygotowac sie psychicznie na to, ze jednak BEDZIE BOLALO, bo roznie moze
    byc smile Tak czy inaczej trzeba to jakos zniesc, bo nie ma innego wyjscia. Ale
    nagroda jest cudowna.
  • mycha1979 01.10.04, 11:03
    Wiecie tak czytam wasze wypowiedzi i dochodzę do wniosku że do spawa
    indywidualna i nie ma się co sugerować innymi porodami i sraszyć. Każdy jest
    inny, ale i tak boję się swojegosmileTo mój pierwszy i nie mam doświadczenia. Mam
    pytanko w związku z tym co opisujecie.. kazda pisze o bólach w trakcie
    skurczów, ktore są coraz częstrze, mocne słabsze..
    A co jest jak już dzidziuś przepycha się główką przez kanał rodny, pochwę,
    przebija główką na świat? To nie boli? Jak np nacinają krocze albo pęka
    samoistnie? Tego boję się chyba bardziej niż skurczy.. Jak to jest?
  • zalotnica 02.10.04, 12:45
    mycha1979 napisała:

    > A co jest jak już dzidziuś przepycha się główką przez kanał rodny, pochwę,
    > przebija główką na świat? To nie boli? Jak np nacinają krocze albo pęka
    > samoistnie? Tego boję się chyba bardziej niż skurczy.. Jak to jest?

    czy Ty jestes zupelnie pozbawiona wyobrazni...?
  • atlantis75 02.10.04, 12:51
    mycha1979 napisała:
    > A co jest jak już dzidziuś przepycha się główką przez kanał rodny, pochwę,
    > przebija główką na świat? To nie boli? Jak np nacinają krocze albo pęka
    > samoistnie? Tego boję się chyba bardziej niż skurczy.. Jak to jest?

    Cześć Mycha smile
    Zadałam podobne pytanie jakiś czas temu i otrzymałam kilka ciekawych i
    życzliwych odpowiedzi.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=15892217&a=15892217
    Pozdrawiam smile Atlantis
  • mycha1979 04.10.04, 13:39
    Dzięki atlantis 75smile O to mi chodziło..
    A Ty zalotnico powinnaś sobie wybrać inne pseudo np: złośnica. To ty nie masz
    chyba wyobraźni.., sądząc po takich wpisach..smile
  • fiordilligi 02.10.04, 16:36
    Tak naprawdę to do niczego. Nastaw się na to, że to boli. Nastaw się też na to,
    że ból ten mozna znieść i powtarzaj sobie, że twoje maleństwo także cierpi,
    także się męczy więc najlepiej aktywnie pomagać mu przyjść na świat. Myslenie
    wtedy o dziecku przyspiesza poród i czyni go lżejszym, wydzielają sie endorfiny
    łagodzące ból. To nie my mamy mózg, ale mózg ma nas.
    Ja nie chcę ZZO, nie opotrafię zaufać anestezjologowi, bo od niego wtedy zalezy
    wszystko. Rodze drugi raz i wiem, że dam radę. Ten ból szybko się zapomina,
    właściwie od razu, gdzy dadzą ci Twojego Misia do przytulenia.
  • matizka 02.10.04, 17:52
    Chociaz rodzilam ze znieczuleniem to bolalo0 strasznie. Bo do tego znieczulenia
    trzeba dotrwac- w moim szpitalu robia je przy 4 cm rozwaeciu, a to osiagnelam
    po jakis 6-7 godzinach podawania oksytocyny.

    Moim zdaniem z bolem jest tak, ze nie chodzi tylko o natezenie ale i czas
    trwania. Niektore nie maja czasu na znieczulenie, bo w zasadzie nie maja czasu
    poczuc bolu.

    Dla mnie najbardziej pomocne w znoszeniu bolu bylo to, ze caly czas cos
    robilam. A to szlismy pod prysznic, a to maz masowal zimna butelka (to bylo
    super), a to uczylismy sie obslugi takiego urzadzenia o nazwie tense. A na
    koniec (kiedy zdecydowalam sie nie brac kolejnej dawki zzo, by lepiej czuc
    skurcze i efektywniej przec) obserwowalismy tetno corci i oddychalismy gdy
    spadalo.

    Mysle, ze wlasnie to bycie aktywnym i skupionym na walce (tak to u mnie
    wygladalo) najbardziej pomoglo przetrwac bol, gdy nie mialam zzo.

    M.
  • bezstress 02.10.04, 20:32
    O co chodzi z tą zimną butelką? Mocno mnie to zaintrygowało wink
  • paulajal 02.10.04, 21:31
    Strasznie bałam się porodu, ale jak się na dobre zaczęlo, byłam dzielna i
    opanowana. Fakt, bolało strasznie, moje bolesne miesiączki to nic w porównaniu
    z porodem. Nie da się tego niczego porównać. Ale przyrzekam, ze już teraz 17
    dni po, nie mam złych wspomnień, prawie nic z porodu nie pamietam, jakoś tak to
    natura skonstruowała sprytniesmile Polecam zzo, u mnie warunki do jego podasnia
    były dopiero po 8 godzinach, ale ulga nieziemska, warte każdych pieniędzy, z
    zzo ból jakis tam jest , ale na luzie do zniezienia, bardziej coś odczuwasz,
    niż faktycznie boli. Koniec końców miałam cc i też da się przeżyc.

    Ale nastaw się, że będzie to ogromny i niespotykany ból, ktory jednak przybliży
    cię do spotkania z dzieckiem. No i skorzystaj z zzo, najlepszy wynalazek
    wsechczasów!

    paula
  • darekjedrasiak 03.10.04, 22:03
    Pomijam inne poruszone tu sprawy, ale: "Ja nie chcę ZZO, nie opotrafię zaufać
    anestezjologowi, bo od niego wtedy zalezy wszystko". Nic od niego nie zależy,
    poza odpowiednim dla każdej rodzącej zniesieniem bólu. Reszta jest w rękach
    rodziców. Nie sugeruj, że anestezjolog i znieczulenie które wykonuje
    ubezwłasnowolnia rodzącą, bo to nie jest prawdziwy obraz. Pozdrawiam Daroisz
    Jędrasiak
  • donatta 03.10.04, 22:30
    Boli bardzo, aż człowieka wyłącza z życia na parę (parenaście) sekund przy
    każdym skurczusmile) Pierwszy raz rodziłam wspomożona dolarganem i nigdy więcej!
    Kolejne dwa porody na moje własne życzenie były bez znieczulenia i mimo bólu
    wspominam je super. W każdym razie, ja tam wolę rodzić niż na przykład
    przeżywać całonocne cierpienie z powodu zatrutego zęba. Brrr...
    Minęło już parę lat, a ja jeszcze to fatalnie wspominamsmile I skończyło się
    wyrwaniem...
  • gosiaa 03.10.04, 22:47
    Nie chcę nikogo straszyć, ale dla mnie poród był straszny i do tej pory (dwa
    miesiące)nie mogę się z tego otrząsnąć. Jeśli masz taką możliwość zafunduj
    sobie zzo. Jestem odporna na ból, więc do porodu szłam z uśmiechem na ustach i
    byłam pewna, że kto jak kto, ale ja na pewno wszystko wytrzymam. Z oksytocyną
    rodziłam 8 godzin a i tak poród zakończył się cesarką. Cesarka była dla mnie
    błogosławieństwem. Ból porodowy? Jakby ktoś rąbał mnie siekierą. Ale poród
    porodowi nie równy. Życzę wszystkim samych szybkich i łatwych porodów, Gosia.
  • sandraw 04.10.04, 07:33
    a dla mnie zdecydowanie leczenie kanałowe zęba jest o wiele gorszym koszmarem
    niż 25-godzinny poród który przeżyłam...

    ból? straszny, z tego co pamiętam, ale nie ma drugiego takiego bólu który tak
    szybko się zapomina, a najlepsze jest to że to małe coś które w pewien sposób
    przyczynia się do powstawania bólu jest najukochańszą istotą jaka może być wink

    panie Darku- nie wątpię że jest pan świetnym anestezjologiem, ma pan 1000
    kobiet rodzących na swoim koncie, ale ciągle nie nauczył się pan pokory dla
    natury...
    zzo- jak najbardziej,ale nie w każdej sytuacji, dla każdej kobiety; a co
    najśmieszniejsze mam wrażenie że zzo jest najczęściej podawane nażyczenie za
    pieniądze a nie w sytuacjach gdy powinno być podane- panikująca kobieta nie
    współpracująca z personelem (to połowa sukcesu), przedłużająca się akcja
    porodowa...
    no cóż- nie każdy szpital i nie każdy anestezjolog zasługuują na miano
    odpowiedzialnych i przyjaznych matce i dziecku- chociaż po pana wypowiedziach
    wyczuwam że jest pan tym jednym z niewielu

    mam nadzieję że ja na kogoś takiego trafię

    pozdrawiam
  • kwakwa33 04.10.04, 08:35
    Ból tak straszny że z niczym go nie można porównać. Wiedziałam że następnym
    razem będę rodzić w znieczuleniu (mój mąż jest anestezjologiem). Ale minął rok
    i wszystko się zmieniło. Będę rodzić naturalnie i bez znieczulenia, a będzie to
    15. marca smile. To jest straszny ból o którym strasznie sybko się zapomina.
    Pozdrawiam i życzę udanego porodu smile
    beata
  • bei 04.10.04, 08:46
    przy dolegliwościach okołomenstruacyjnych....tylko toszkę mocniej....ale u mnie
    było znośnie....do rozwarcia na 8 to było w slaki od 1-do 10 na 3......przy
    rozwarciu na 8...to ta końcówka byla njb. bolesna- trwało to krótko- ale ból
    byl na 10...11 a nawet 12... gdy można już było przeć- to bol oceniam na
    1....albo 2...ale wysiłek jest dużysmile Przy rowarciu na 8 to bardzo bolały
    pachwiny- czułam sie rozrywana w kręgoslupie- lędźwiowym...bolał mnie bardzo
    brzuszek.....jak przy problemach biegunkowych- ale okropniesmile...żałuje, że
    wcześniej ( rodziłam juz sporo lat temu) nie było propagowane znieczulenie
    zewnątrz-oponowe.....nowomodne bylo podpajęczynówkowe- ale to byl taki
    rarytas...smile i nic nie było wiadomo o jego działaniu....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.