Dodaj do ulubionych

nałóg nikotynowy a ciąża

03.03.05, 13:04
Mam dylemat. Rozmawiałam z dwoma lekarzami i każdy mówi co innego. Chodzi
oczywiście o fajki. Od paru lat palę około 2 paczek fajek dziennie i pomimo
wileu wysiłów nie udało mi się rzucic ani ograniczyć. Ciąża (aktualnie 8
tydz.) zmotywowała mnie mocniej i udało mi się ograniczyć palenie o 75% czyli
do pół paczki dziennie.
Jeden lekarz mówi tak "natychmiast prosze przestac palic, ani jednego
papierosa więcej!" (zapytałam go, czy gdybym była alkoholiczką lub
narkomanka, powiedziałby równie beztrosko "to prosze przestać od dziś" -
ciekawa jestem czy rozumie słowo nałóg...)
Drugi lekarz powiedział tak "Jeżeli pani pali 2 paczki dziennie od paru lat i
rzuci pani palenie z dnia na dzień (jakims cudem) to moze to być zbyt duze
obciążenie dla organizmu, wprowadzi się w stan alarmowy i moze się to
skonczyć poronieniem. Rzucanie palenia przy takim nałogu z dnia na dzień - to
robota dla zdrowego i silnego człowieka a nie kobiety, która musi unikać
gwałtownych stanów emocjonalnych i fizycznych (glód nikotynowy i stres). Suma
sumarum, powiedział mi, że z dwojga złego lepiej, zebym ograniczyła tak jak
zrobiłam do pół paczki dziennie, po miesiącu, do 5 fajek dziennie i stopniowo
zmniejszała ta liczbę do zera, niż rzucała natychmiast fajki.

Ciekawa jestem, czy mialyście w ciąży podobny problem i co wam powiedział
lekarz. Których opinii lekarskich jest więcej?
Tylko błagam, nie piszcie mi, ze mam rzucić natychmiast palenie, bo gdybym
umiała, to na pewno bym to już dawno zrobiła. W ciąży spadł mi troszkę pociąg
do fajek i dlatego łatwiej znoszę to ograniczenie ale i tak chodzę jak
potłuczona, roztrzęsiona i nie mogę sie na niczym skupic, tylko myślę że chcę
mi się palić.

Nie prosze o morały, tylko o konkrety, czy macie jakieś dośwaidczenia w tym
względzie i który lekarz miał rację?????????
Obserwuj wątek
    • ewucha28 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 13:12
      "Drugi lekarz powiedział tak "Jeżeli pani pali 2 paczki dziennie od paru lat i
      rzuci pani palenie z dnia na dzień (jakims cudem) to moze to być zbyt duze
      obciążenie dla organizmu, wprowadzi się w stan alarmowy i moze się to
      skonczyć poronieniem"TO BZDURA BZDURA BZDURA!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Proponuje zerwanie z nałogiem juz natychmiast ,szkodzisz bardziej paląc nawet
      poł paczki dziennie niz nie paląc i zrywjąc nagle,słyszałam o takich teoriach
      ograniczen ale to bzdury totalne nie mozna zaszkodzic rzucając nałog mozna
      zaszkodzic tylko ograniczając.
      --
      Maleństwo
      Kruszyna
    • elza78 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 13:23
      wiesz co, na pewno nikotyna i wszelkie substancje zawarte w papierosie ktore
      sie wdycha nie sa dla malucha "zdrowe"
      z drugiej jednak strony slyszalam tez o tym ze w ciazy nie mozna
      rzucac "radykalnie" palenia jesli ktos palil duzo i dlugo...
      mi radzili rzucic palenie na okolo 6 miesiecy przed ciaza...
      udalo mi sie przypadkiem, a palilam podobnie jak ty 1,5 -2 paczek mocnych fajek
      dziennie, jednak w ciazy nie wiem czy wobec tych wszystkich badan na
      temat "szoku" bym sie zdecydowala tak radykalnie odstawic fajki...
      moze skonsultuj to nie z ginem ale jakims lekarzem ktory leczy uzaleznienia ?
      chocby alkoholowe... poprostu zeby wiedziec jak to jest kiedy matka rzuci nalog
      w ciazy.. i jakie to moze przyniesc skutki dla dziecka
      jelsi nie bedzie to problemem dla malucha to ja bym rzucala, na moim
      przykladzie - mozna smile w kwietniu stuknie mi rok od ostatniej fajki smile a pokusy
      nie powiem smile byly smile
      w kazdym razie powodzenia tak czy inaczej
      elka
      ps: pomysl ze za okolo 5 zlotych masz juz nowe bawelniane "body" dla
      maluszka... a to w sumie cena jednej paczki "petow"

      --
      "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
      NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

      lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
      • elza78 PS: 03.03.05, 13:27
        ale nie daj Boze sie przerzucaj na slabsze odmiany - "LIGHTY" to zabojstwo...
        nie wolno tego robic jesli sie palilo mocniejsze fajki, bo czlowiek sie wtedy
        glebiej zaciaga i pomimo tego ze na paczce napis jest light to wprowadza sie do
        swojego organizmu owszem mniej nikotyny, ale wiecej CO i innych trujacych
        substancji zawartych w papierosie ...

        --
        "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
        NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

        lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
        • falka32 Re: PS: 03.03.05, 13:54
          Do ewuchy - dla ciebie to są bzdury? a wiesz, co to takiego jest detoks?
          dlaczego odtrucie organizmu i alkoholików i narkomanów przeprowadza się w
          szpitalach i jak to wygląda? Majaki, drgawki, zimne poty, bezsenność,
          zaburzenia rytmu serca? to jest efekt gwałtownego odstawienia trucizny, do
          której organizm się przyzwyczaił. Byłaś kiedyś ostro uzależniona od substancji
          psychoaktywnych i odstawiłaś je z dnia na dzień? Wszystkim się wydaje, ze
          papierosy to taka używka jak kawa, ze mozna po prostu przestać, i już.

          Elza, w sumie nie znam zadnego lekarza od uzaleznien, ale moze to jest dobry
          pomysł.
          Co do lightów, to tez słyszałam o tym zaciąganiu, ale wg mnie to mit - ja palę
          wszsytko, co mi wlezie w rękę i od lightów mozna dostać "zmarszczek za uszami",
          bo trzeba je mocnej ciągnąć, ale wciągając dym do paszczy, więc jest to męczące
          i bardziej wysiłkowe ale do płuc trafia tyle samo i tak samo jak normalnie -
          przynajmniej u mnie. Więc na razie staram sie palic własnie lighty, bo a/
          mniejszy kac moralny, b/ mniej nikotyny = mniejsza dzienna dawka = odwyczajanie
          organizmu
          • yo_oo Re: PS: 03.03.05, 14:18
            ja do dzisiaj nie potrafie rzucic palenia. 23tc. ale wiem jedno. Tule ludzi
            mowi o tym jak zly jest ten nawyk, jaks ie czlowiek zatruwa, co funduje dziecku
            itp. Wiem ze nei ejstem na tyle silna by rzucic to w diably. Naczytalam sie
            wiele o tym. Jest jedna podtsawowa sprawa. Nic co jest w papierosie nie
            przenika do dzidziusia. Nic a nic. To ze papeirosy mazja zly wplywa na nasze
            dzieci wiaze sie sie z niedotlenieniem dziecka. Ale i tu pojawiaja sie
            sprzeczne informacje. Poniewaz wszem i wobec jest wiadome ze dziecka potezby sa
            w pierwszej kolejnosci zaspokajane. Wiec ja nie masz zawrotow glowy, nie masz
            omdlen to masz wystarczajaco tlenu. Papierosy powoduja przedwczesne porody. Mi
            kiedys lekarz powiedzial: Pani to nie donosci zadnej ciazy. A tu prosze, drugi
            dzidzius w drodze. Przy pierwszym tez palilam. Cora jest zrowa i silna. Jest
            ponadprzecietna jesli chodzi o rozwoj w porownaniu do innych dzieci w grupie w
            przedszkolu. Mozna znalesc pelno argumentow przeciw paleniu. Na 100% nie
            pomagaja. Ale jak juz sie pali to co zrobic? A jak sie ma cukrzyce to co
            zrobic? Ktos tu ladnie napisal. to nalug a z niego sie latwo nie wychodzi.
            Trzymam za ciebie kciuki by ci sie udalo rzucic.
            pozdrawiam
            • ewucha28 YO-YO 03.03.05, 14:41
              Sama chyba nie wierzysz w to co piszesz????Ja papierosy nie szkodzą???Samo
              niedotlenienie moze spowodowac wady wrodzone,przedwczesny porod i wiele
              komplikacji jak nie teraz czy po porodzie to po wielu latach.Gratuluje
              wyobraźni,pomyśl jak czuje sie Twoje dziecko ,tak jakby Ciebie ktoś zamknął w
              malutkim pomieszczeniu takim jak mała winda i przez jedyny otwor wpuszczał Ci
              dym z papierosa i nie miałabyś czym oddychac tylko tym dymem no to fajnie ma
              Twoje malenstwo na dzien dobryu takie niespodzianki od mamy-pogratulować!
              --
              Maleństwo
              Kruszyna
              • renata28 Re: YO-YO 04.03.05, 22:44
                Przepraszam ewucha28, a czy ty kiedyś w ogole paliłaś nałogowo. W ogole to
                wiesz, o czym piszesz, bo wydaje mi się, że nie za bardzo. Dziewczyna w poście
                prosiła, żeby jej nie umoralniać tylko poradzić, ale zawsze znajdzie się
                jakaś "matka Teresa". A ty najlepiej nie wychodz z domu, bo ostatnio ogładałam
                program, że w ciązy wychodzenie w mieście na dwór też szkodzi - bardzo dużo
                spalin i innych zanieczyszczeń, a przyszłe matki dostają takie aparty tlenowe,
                kiedy chcą wyjść z domu.
                • ewucha28 Re: renata28 05.03.05, 10:57
                  Odpowiadając na Twoj post-Tak paliłam ponad paczke dziennie wiec wiem o czym
                  mowie,wiem co to jest rzucenie fajek ,powiedzenie sobie koniec i juz-tak
                  zrobiła i sie udało bo przede wszystkim robiła to dla zdrowia mojego dziecka.
                  Swoje rady o niewychodzeniu z domu zostaw dla siebie ,ja nie doradzm tutaj
                  nikomu abyu robił dziwene rzeczyw ciązy ,ale mowie o rzeczy oczywistej o tym
                  aby nie truć swojego dziecka.To jest rzecz na ktora mamy duzy wpływ ,na spaliny
                  samochodow nie.Zostaw swoje ironiczne teksty dla innych,a nie udzielaj mi tu
                  bzdetnych porad czuy uwag bo jesteś najmniej kompetentna do tego osobą!!!
                  Kazdy idiota wie ze papierosy szkodzą i tego nie trzeba chyba nikomu
                  uświadamiać.Jak juz piszesz do mnie to przeczytaj wszystkie moje odpowiedzi to
                  moze dowiesz sie czegoś więcej ,a nie drwij bo jesteś w tym śmieszna.
                  --
                  Maleństwo
                  Kruszyna
            • elza78 Re: PS: 03.03.05, 14:51
              yo yo niestety stwierdzone jest ze fajki szkodza, szkodza dziecku, szkodza
              matce i szkodza nawet przy probie "zajscia" w ciaze... badania naukowe tego
              dowodza...
              nalogu ciezko jest sie wyzbyc to prawda smile niestety "nie ma letko" ale
              twierdzenie ze szkodliwe substancje nie przenikaja chocby w najmniejszym
              stopniu przez lozysko do malucha jest chyba bledem...
              skoro potrafia to robic tak duze kompleksy bialkowe jakimi sa przeciwciala
              matki (wezmy np anty-d) to glupia nikotyna czy amoniak czy inne "scierwa" tez
              to potrafia, bo to chyba mniejsze czastki od bialek... i wydaje mi sie ze
              powtarzanie takic glupot to jest oszukiwanie samej siebie...
              nalog trzeba chocby probowac ograniczyc ze wzgledu na dziecko, nie mowie
              rzucac, ale ograniczyc, bo to ze siebie trujemy to spoko, nasze zdrowie, ale
              maluch chyba na to nie zasluguje od chwili poczecia zeby go podtruwac...
              powodzenia z rzucaniem
              elka

              --
              "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
              NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

              lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
              • lodziasta Re: PS: 03.03.05, 15:00
                elza78 napisała:

                > skoro potrafia to robic tak duze kompleksy bialkowe jakimi sa przeciwciala
                > matki (wezmy np anty-d) to glupia nikotyna czy amoniak czy inne "scierwa" tez
                > to potrafia, bo to chyba mniejsze czastki od bialek... i wydaje mi sie ze
                > powtarzanie takic glupot to jest oszukiwanie samej siebie...

                Offtopicowo chciałabym zwrócić uwagę, że rozmiar cząstki nie jest jedynym kryterium przy przechodzeniu danego związku przez łożysko. Wiem, że jest to sprawa marginalna, ale jak czytam tego typu argumentację to ręce mi opadają do kolan. Oczywiście wszystko to niezależnie od faktu, że palenie szkodzi.
                --
                Junior smile
                • elza78 Re: PS: 03.03.05, 15:04
                  no poprostu jest mi trudno uwierzyc w to ze akurat wszystko co szkodliwe w
                  papierosach zostaje we krwi matki i do malucha nie dostaje sie nic, bycmoze nie
                  ma to zwiazku z rozmiarem czastek, albo nie jest to jedyne kryterium w tym
                  przypadku, ale to niewazne smile bo wiadomosci na temat tego ze palenie szkodzi
                  nie sa to bzdury wyssane z palca...

                  --
                  "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
                  NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

                  lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
                • ewucha28 Re: PS: 03.03.05, 15:06
                  Kobieta paląca tytoń w ciąży powoduje, że:
                  jej dziecko nie otrzymuje wystarczającej ilości tlenu, który jest potrzebny do
                  prawidłowego wzrostu i rozwoju,
                  rozwijające się w jej łonie dziecko jest zmuszane do kontaktu z prawie 4.000
                  substancji chemicznych, w tym 40 rakotwórczymi, które są zawarte w dymie
                  tytoniowym,
                  dziecko rodzi się znacznie mniejsze i podatniejsze na choroby wieku
                  niemowlęcego i wczesnodziecięcego w porównaniu z dziećmi, których mamy nie
                  palą,
                  zwiększa się ryzyko komplikacji w czasie ciąży: samoistnego poronienia, porodu
                  przedwczesnego, krwawień z dróg rodnych, łożyska przodującego, przedwczesnego
                  odklejenia łożyska lub pęknięcia błon płodowych, a także ciąży pozamacicznej.
                  palenie przez matkę w ciąży znacznie zwiększa ryzyko urodzenia martwego
                  dziecka, wczesnej śmierci noworodka lub zespołu nagłej śmierci niemowlęcia
                  (tzw. śmierci łóżeczkowej).

                  www.luxmed.pl/nowa/wiedza/doniesienia.php?id=67 i tutaj mozna poczytac
                  takze o biernym paleniu

                  --
                  Maleństwo
                  Kruszyna
          • ewucha28 Re: PS: 03.03.05, 14:35
            byłam uzalezniona od papierosow i jak zaszłam w ciąze to je rzuciłam-
            WYSTARDCZY,nie porownuj uzaleznienia od narkotykow czy alkoholu z uzaleznieniem
            od fajek.Ostatnio oglądałam program medyczny gdzie lekarz wypowiadał sie na
            temat palenia i jego rzucania w ciąży i wyśmiał wszystkich ekspertow ktorzy
            twierdza ze nalezy rzucac papierosy stopniowo,jesteś w ciąży to jak mozewsz
            zaszkodzic sobie czy dziecku nie paląc,jasne bedziesz sie męczyła
            psychicznie,na początku bedziesz kaszlała,ale to lepsze od zatruwania siebie i
            dziecka nie wazne czy jednym czy 40 papierosami dziennie.Zdrowy rozsądek
            podpowiada aby nie palic,jak sie rzuca palenie to sie nie ma takich objawow jak
            po odstawieniu alkoholu czy narkotykow,nie przesadzaj,to jest Twoj wybor,albo
            rzucasz albo szukasz pretekstu do tego aby sobie popalic ,wytłumaczenie jest
            dobre.Usmic sie mozna na myśl ze po rzuceniu papierosow pojawią Ci sie
            palpitacje czy inne objawy zagrazające zdrowiu Twojemu i dzidzi,papierosy i
            palenie to zamach na zycie dziecka ,tak mozna przestac i juz ja przestałam i
            nic mi sie nie wydaje to jest fakt!!!!!!!
            --
            Maleństwo
            Kruszyna
            • yo_oo Re: PS: 03.03.05, 14:46
              ani slowem nie wspomnialam ze palenie nie szkodzi. Chyba czas nauczyc sie
              czytac i sluchac innych moze przez to sama jestes az tak ograniczona osoba?
              nie oceniaj mnie bo nie prosilam o to. Nie mow jaka to ja jestem zla bo sama
              nie wiesz jak ty bedziesz sie zachowywac w stosunku dowlasnego dziecka. Ja
              stwierdzam fakt, Jak ktos jest na cos chory to chce wiedzec jak najwiecec o
              swojej chorobie, Jak ktos pali tak jak ja to tez chce wiedziec jak najwiecej o
              tym. Ty widac ograniczas sie tylko do zdania jednego lekarza a ja nie. Pomysl
              zanim cos skrytykujesz.
              • ewucha28 Re: PS: 03.03.05, 14:50
                Ja Cie nie oceniam,gratuluje Ci tylko tego ze palisz w ciązy,zycze zdrowia dla
                Twoich dzieci,ograniczoną osobą nie jestem w przeciwieństwie do tych co
                świadomie pala w ciązy.
                --
                Maleństwo
                Kruszyna
                • yo_oo Re: PS: 03.03.05, 14:52
                  no ja nie wiem kim ty jestes....
                  Ja Cie nie oceniam,gratuluje Ci tylko tego ze palisz w ciązy,zycze zdrowia dla
                  > Twoich dzieci,ograniczoną osobą nie jestem w przeciwieństwie do tych co
                  > świadomie pala w ciązy.
                  a co to niby jest jak nie ocena mnie?
                  jezu ile ty masz lat?
                  • ewucha28 Re: PS: 03.03.05, 14:55
                    słuchaj nie będe z tobą dyskutowała bo to poziom pisakownicy.
                    Uwazam ze palenie szkodzi w ciązy i kazda osoba ktora to robi szkodzi sobie i
                    dziecku jest to fakt niezaprzeczalny.
                    --
                    Maleństwo
                    Kruszyna
            • lodziasta Re: PS: 03.03.05, 14:48

              Przepraszam Cię bardzo, ale pieprzysz jak potłuczona, nie masz pojęcia jak RÓŻNE organizmy reagują na odstawienie nikotyny, nie możesz stawiać ogólnych wniosków na podstawie jednego - Twojego przypadku. Pozjadałaś wszystkie rozumy, bo jeden lekarz w TV potywierdził Twoje "wydajemisię". Owszem można przestać palić, ale czasem niestety nie jest to takie proste - i to jest FAKT.

              Oczywiście nie wykluczam sytuacji, w której mimo żadnych objawów abstynencji kobieta popala sobie tłumacząc innym, że tak jest zdrowiej, ale nie wolno uogólniać, tak jak Ty to zrobiłaś.

              --
              Junior smile
          • lodziasta Re: PS: 03.03.05, 14:54
            falka32 napisała:

            > na razie staram sie palic własnie lighty, bo a/
            > mniejszy kac moralny, b/ mniej nikotyny = mniejsza dzienna dawka = odwyczajanie
            >
            > organizmu

            Błędne rozumowanie. Pomyśl o tym, że odzwyczajasz w ten sposób organizm od dużych ilości nikotyny, ale nie odzwyczajasz swojej psychiki od ceremoniału palenia. Zastanów się - czy tylko Twoje ciało potrzebuje nikotyny, czy także Twoje ręcę zabawki, Twoje usta możliwości puszczania dymu na różne fikuśne sposoby. Czy umiesz wypić kawę bez papierosa? Czy najlepszym deserem po dobrym posiłku nie jest papieros? Bo jeżeli rzeczywiście jest to tylko problem nikotyny, to kup sobie gumy albo plasterki...

            --
            Junior smile
            • elza78 Re: PS: 03.03.05, 15:11
              wlasnie i tu pojawia sie nastepny problem, bo chodzi nie tylko o kwestie samego
              uzaleznienia od jakiejs substancji tylko od calego "rytualu",
              palenie jest fajne tak prawde powiedziawszy i kazdy kto palil rano przy
              porannej kawce to powie ze jest to fajny sposob na relaks no i od tego tez
              niestety sie trzeba odzwyczaic...
              ja rzucilam palenie i kawe, do kawy wrocilam po miesiacu kiedy juz psychicznie
              bylam w stanie opanowac swoje "odruchy"
              duzo tez daje zmiana nawykow, np zamiast wieczornego czytania gazetki z
              papieroskiem - spacerek, no i jeszcze przykre, ale warto ograniczyc towarzystwo
              osob palacych, przynajmniej na jakis czas, bo potem to "nie robi" - teraz dla
              mnie moga sobie palic ile wlezie, zostawiac paczki fajek po katach i juz mnie
              nie ciagnie na sam widok smile ale jakies dwa pierwsze miesiace byl dramat - nie
              powiem

              --
              "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
              NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

              lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
    • lodziasta Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 14:36
      Rozumiem Ciebie świetnie - paliłam 2 paczki dziennie dużo dłużej niż przez dwa lata, bo przez lat kilkanaście. Ciąży nie planowałam, więc na początku, zanim się dowiedziałam o ciąży, też paliłam. Gdy na teście wyszły mi dwie kreski (6 t.c.) wiedziałam, że będę musiała rzucić. I zrobiłam to, stopniowo. Bardzo dużo pomógł mi mój mąż, który jest lekarzem psychiatrą i specjalizuje się w uzależnieniach. Przez pierwszy tydzień rzucania mogłam wypalić 2 - 3 papierosy dziennie, w chwilach największego kryzysu i największych objawów odstawienia, przez kolejny tydzień mogłam 2 - 3 razy dziennie wziąć sobie "macha", też w chwilach największego głodu. Po dwóch tygodniach ograniczania przestałam wogóle palić. Pierwsze 2 tygodnie bez papierosa były koszmarne, jednak nie złamałam się, bo wiedziałam, że mogę oszukać męża, mogę oszukać dziecko, ale nie mogę oszukać siebie. Poza tym od kiedy wiedziałam o ciąży każdy papieros, każdy dymek był jednym wiekim wyrzutem sumienia...

      Wszystkie osoby, które piszą o tym, że rzucanie palenia nie obciąża organizmu itp. - nie macie pojęcia o czym piszecie. Być może pod względem fizjologicznym macie rację, jednak powinnyście wiedzieć jak ważną rolę gra psychika.

      Wszystkim rzucającym życzę powodzenia, skoro mnie się udało - Wam też musi.

      --
      Junior smile
      • nela12 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 14:51
        moze jest to wiecej slabosc psychiczna-ja palilam 5lat i rzucilam z dnia na
        dzien,(nie bylam w ciazy)faktychnie bylo ciezko ale wiedzialam ze jak zapale
        chociarz jednego to koniec-nie pale juz 7lat!wiec mozna nie?moja kolezanka tez
        rzucila z dnia na dziec byla w 7tyg ciazy nie palila przez dwa lata teraz znow
        pali-ale tez potrafila rzucic bo wiedziala ze to dla dziecka!natomiast moja
        kuzynka palila do konca ciazy jej corka ma prawie 4 lata i nie mowi-sika do
        pieluch nadal:zawsze jej mowie ze to przez fajki(czego oczywiscie nie jestem
        pewna)ale wlasnie jest znow w ciazy i pali nadal-glupota totalna i tyle-nie
        bede nikogo osadzac,ale wiem ze te gadki o wielkim nalogu i ze n mozna rzucic
        od razu-to poprostu bzdury i tyle- pozdrawiam wszystkie rozsadne mamy
    • elza78 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 14:45
      a moze by ci pomogly plasterki nikotynowe albo gumy, z dwojga zlego, to chyba
      lepsze niz fajki... nie dostaje sie do organizmu tlenek wegla i substncje
      smoliste i bog wie jeszcze co....
      chociaz z plastrami to jest tak, ze maja skutecznosc okolo 2% wieksza od
      placebo, wiec pewnie bardziej psychika sie tu liczy...
      farmaceuty w aptece mozna spytac o to czy plastry mozna stosowac w ciazy...

      --
      "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
      NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

      lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
      • blanka22 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 14:55
        Paliłam papierosy od ok.6-7 lat ok.paczki dzienie czasami i 1,5 paczki.W
        niedzielę rano 27.02. zobaczyłam II kreseczki na teście i nie zapaliłam wiecej
        papierosa. Nie powiem że mi łatwo kiedy wszyscy na około palą (właśnie
        wygoniłam wszystkich palaczy na zewnatrz), ale strach mi nie pozwala palić,
        wiem że papierosy bardzo szkodza dziecku. Czekałam na dzidzię 7 miesięcy i nie
        zrobię niczego świadomie żeby jej zaszkodzić. Mam nadzieję że tobie tez się
        uda. Trzymam kciuki.
    • clio1979 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 14:57
      Falka,
      Ja też przed ciążą paliłam - około paczki dziennie. Rzuciłam radykalnie w około
      4tc - po prostu zaczynałam czuć się źle [wymioty, mdłości], że myśl o petach po
      prostu mnie dobijała jescze bardziej. W tej chwili nawet ciężko mi wysiedzieć
      obok palących. Może spróbuj obrzydzić sobie jakoś te fajki....mam nadzieję, żę
      Ci się uda. Myślę, że stopniowo rzucisz je całkowicie. Kobieta w ciąży z petem
      to okropny widok.
      Powodzenia!
    • elza78 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 15:01
      wiesz co, na fajki jest pewien "brutalny" sposob...
      ale w ciazy raczej odpada...
      pozwala przetrwac jakis tydzien - dwa bez papierosa a potem to juz tak nie
      ciagnie smile
      poprostu kupujesz wagon fajek, siadasz i palisz ile wlezie, to doprowadza do
      zatrucia tlenkiem wegla po czym sa straszne nudnosci i na zasadzie "odruchu
      warunkowego" palacz kojarzy je z zapachem papierosa i w ogole z "rytualem
      palenia" i go "odrzuca"
      w ciazy trudno o taki "wyczyn" bo to w 100% niewskazane, ale np mozna sprobowac
      pokojarzyc jakos "poranne mdlosci" z papierosem, przykladowo kiedy jest napad
      to wachac dym papierosowy... no i po paru razach moze sam zapach bedzie
      wywolywal mdlosci...
      takie troche spekulacje na temat smile
      ale mi w rzucaniu mdlosci z innego powodu i skojarzenie ich z ulubionymi
      fajkami bardzo pomogly swoja droga smile
      czlowiek jest genialny - wszystko sobie potrafi wmowic smile

      --
      "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
      NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

      lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
      • ade1 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 15:09
        dziewczyny bezsensowne sa tu dywagacje na temat czy mozna rzucic palenie czy
        nie mozna. ja akurat nie pale ale do cholery skoro miliony ludzi umiera na raka
        pluc to oznacza ze sa miliony ktore nie potrafia rzucic palenia skoro miliony
        osob rzuca palenie tzn ze sa takie osobowosci ktore potrafia rzucic. podobnie z
        alkoholem i narkomanami. jedni potrafia a drudzy choby skaly sraly to nie
        potrafia i nie widze tu sensu przekonywac laski na sile ze moze rzucic palenie
        skoro ona sie stara i nie moze . jednym sie udalo i gratuluje ale bez sensu
        gadanie ze kazdy moze. ja nie pale ale nie mam problemu ze zrozumieniem tego
        • amelia42 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 15:28
          Ja przestałam palić od kiedy zaszłam w ciążę i to wcale nie dlatego że
          zobaczyłam 2 krechy na teście. Po prostu w pewnym momencie tak jakby mój
          organizm sam sobie podpowiadał żeby nie palić. Kiedy czułam obok siebie zapach
          papierosa brało mnie na mdłości, robiło mi się niedobrze a kiedy pomyślałam
          sobie że mogłabym sobie zapalić mdliło mnie jeszcze bardziej. Przestałam palić
          z dnia na dzień i do tej pory drażni mnie dym, nawet kiedy tylko przechodzę
          obok osoby palącej a w domu terroryzuję wszystkich żeby nie palili bo ten smród
          czuję na odległość i po prostu mnie odrzuca.
          Wiem że już nigdy nie zapalę i bardzo się cieszę bo wcześniej za cholerę nie
          mogłam rzucić. Skoro organizm sam się "dopominał" o niepalenie tzn., że nie
          wpływa to wcale dobrze na dziecko i na pewno mu szkodzi. Ja bym nigdy świadomie
          będąc w ciąży nie zapaliła, wyrzuty sumienia by mnie zeżarły, chociaż może
          jestem panikarą bo codziennie się martwię o swojego dzidziucha czy aby nic mu
          się nie stało i najchętniej codziennie bym sobie sprawdzała co tam u niego
          słychać, czy jest zdrowy i niczego nie potrzebujesmile
          --
          Moja kruszynka


          smile
      • falka32 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 14:06
        elza, tą metodą stosowałam parę razy przed ciążą, w zrywach, kiedy próbowałam
        rzucić palenie. Robiłam nawet gorzej - kupowałam karton NAJGORSZYCH fajek,
        jakie mogłam dostać, zeby smakowały jak najobrzydliwiej. Nie pomogło.

        Przyznam, ze liczyłam bardzo na mdłości w ciąży w tej kwestii ale się
        zawiodłam - nie mam mdłości... Trochę mniej mnie może ciągnie, ale nie jest to
        ten stan, przy którym nie mozesz zapalić, bo się pohaftujesz.

        Dodatkowo jest mi o tyle trudniej, ze w domu są zawsze fajki, bo mój chłop pali
        jak smok. Palenie ograniczyłam tak naprawdę tylko dzięki jednemu prostemu
        posunięciu - ustaliliśmy, ze nie palimy w domu i samochodzie i teraz jak ktoś
        chce zapalić, to musi wychodzić na balkon. Przy mrozach - rewelacja. Ogranicza
        samoistnie ilość wypalanych fajek, bo nie mozna zapalić machinalnie na
        telewizji albo przy czytaniu gazety itp.

        Męczy mnie to, bo naprawde nie chcę palić, każdy papieros to wyrzut sumienia,
        ale normalnie nie wytrzymuję.
        • elza78 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 14:37
          u mnie kiedy rzucalam tez rodzice palili jak smoki - pala do dzis, generalnie w
          domu sie pali, my z mezem nie palimy, mamy jakby oddzielona czesc mieszkania
          wiec nam teraz nie robi, ale na poczatku niestety bylo trudno przy rzucaniu...
          moze w takim razie wyjsciem jest rzucanie razem, co do mdlosci, to masz pecha
          ze ich nie masz, bo to na prawde jest dobry sposob...

          wiesz zobaczysz kiedys przyjdzie dzien ze ci sie uda, nie martw sie, ja to
          zawsze bylam ta osoba w towarzystwie ze kiedy wszyscy hurtem rzucali to ja
          mialam to gdzies i mowilam ze pale bo lubie (no i rzeczywiscie palilam bo
          lubilam i dlatego ze palenie jest fajne) i nigdy nie rzuce, az tu przyszla sama
          z siebie sposobnosc i postanowilam sprobowac... dodam ze ze dwie proby mialam
          wczesniej i ponioslam druzgocaca kleske... do trzech razy sztuka, teraz tylko
          wazne zeby sie nie dac skusic spowrotem na zapalenie papieroska, ale w sumie
          mam to teraz w glowie, nikt mi tego przeciez nie wmusi, zawsze masz czas zeby
          pomyslec ze od tego jednego zacznie sie na nowo to co bylo kiedys...
          wiesz jeszcze jaki mialam taki "posredni sposob" nie mowilam sobie "nigdy juz
          nie zapale" bo to okropnie mnie przerazalo, ale mowilam sobie "na razie nie
          chce mi sie palic" i tak odkladalam tego papierosa w czasie o godzine, dzien,
          tydzien, az w koncu przestalo mi sie chciec smile znaczy czy przestalo smile juz nie
          wyglada to tak ze musze i sie nie moge opanowac smile bo nie oszukujmy sie -
          palenie jest przyjemne i kazdy kto palil o tym doskonale wie jak to jest fajnie
          no i za tym sie teskni smile ale looz sa "insze" przyjemnosci jeszcze na tym
          swiecie smile
          wiesz jak rzucisz, to wraca smak i zapach, wszystko czujesz intensywniej smile
          moze tez po czesci z tym zwiazane jest "tycie" po rzucaniu ze wszystko lepiej
          smakuje smile

          --
          "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
          NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

          lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
    • shamsa Re: nałóg nikotynowy a ciąża 03.03.05, 20:25
      jest jeszcze jeden aspekt:
      jak sie palilo tyle fajek tyle lat to organizm jest totalnie zatruty tak, czy
      inaczej. Dokladanie do tego jeszcze stresu rzucania z dnia na dzien nie brzmi
      rozsadnie. Natomiast stopniowe rzucanie (ten patent z "kryzysowymi machami" mi
      sie podoba) nie bedzie mialo wielkiego wplywu na stopien zatrucia, a pomoze
      matce a przez to dziecku.

      Wydaje mi sie tylko, ze zbytnio sobie folgusjesz zakladajac palenie pol paczki
      przez miesiac. Jezeli naprawde chcesz rzucic to pal gora 5 fajek schodzac o
      jedna tygodniowo czy jakos tak. Mysle tu troche naciągasz, bo sie boisz stresu.
      Jak rzucac to rzucac a nie bawic sie i oszukiwac sama siebie. Te awaryjne machy
      moim zdaniem moga bardzo obnizyc twoje napiecie i lek.

      Po prostu chciej rzucić.

      nałogowa palaczka (od 4 lat nie pale smile
    • kasiunia10009 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 13:05
      Ja zaszłam w ciąże po raz pierwszy w 99r.,miałam wtedy 16lat paliłam od 2.Muj
      lekarz powiedział,że jeżeli mam rwać sobie włosy z głowy to żebym paliła
      dalej.Urodziłam chłopca 3550kg.55 długi i dostał 10pk.Nie ma sześciu lat a czyta
      i pisze.Teraz jestem w ciąży(11t)i oczywiście palę.Nie cieszę się z tego ale cóż
      naług jest nałogiem.Ale nie wszyscy mają tak mało samozaparcia,niektórym się
      udaje.A wnioski proszę wyciągnąć samemu.
    • agata_labedz Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 14:01
      Moja rada z autopsji (poparta przez lekarza)- plastry nikotynowe w największych
      dawkach. Dziecku szkodzi przede wszystkim dym (sybstancje smoliste), bo
      powoduje niedotlenienie= niedorozwój układu oddechowego i niedowagę płodu.
      Pamiętaj, że robisz dzidziusiowi krzywdę, niezależnie od tego na ile
      ta "krzywda" będzie widoczna w dzieciństwie. Ja też chodziłam niemalże z delirą
      i syndromem odstawienia, ale dałam sobie radę: 2 miesiące plastrów Niquitin i
      mnóstwo gadżetów takich jak marchewka, paluszki, por itp. Da się- słowo!
      Trzymam za Ciebie kciuki.

      Agata i Oskar
      lilypie.com/days/050508/1/0/1/+1[/img][/link][/center]
      • falka32 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 14:28
        Plastry czy gumy nikotynowe to też w moim przypadku fikcja. Potrafiłam
        równocześnie żuć gume Nicorette i palić.

        Bardzo prosze po raz kolejny - nie tłumaczcie mi, ze papierosy szkodzą dziecku
        i mi, bo ja to wiem. Gdybym uważała, ze nie szkodzą, nie zakładałabym takiego
        wątku, nie ograniczała palenie i nie męczyła się z tym. Nie przeliczajcie mi
        ceny paczki fajek na śpioszki, bo ja to też wiem. Standardowe argumenty
        przeciwko paleniu znam na pamięć i docierają do mnie na poziomie racjonanym,
        ale nie wywołują żadnej zmiany w praktyce. Gdybym potrafiła ot tak rzucić
        palenie, rzuciłabym - bo obiecywałam sobie wielokrotnie że jak będę w ciąży to
        rzucę. Zachowuję się jak rasowy alkoholik, tylko ze nie w stosunku do alkoholu
        (ten mnie kompletnie nie interesuje odkąd jestem w ciąży) tylko w stosunku do
        fajek.

        Najbardziej mi pomagają posty tych osób, które paliły tak samo ostro jak ja i
        wiedzą o czym mówię. Co do reakcji na odstawienie fajek - znam faceta, który z
        dnia na dzien przestał palić a palił po 3 paczki dziennie - po prostu przestał
        i nie pali już wiele lat i jak twierdzi przyszło mu to bez trudu - po prostu
        znudziło mu się palenie. Znam tez starszą kobietę, która paliła całe życie
        bardzo dużo i nałogowo i odstawiła fajki bo jej lekarz kazał po zapaleniu płuc -
        po paru dniach niepalenia trafiła do szpitala, bo serce nie wytrzymało i mało
        się nie przekręciła. Skąd mam wiedziec, jak zareaguje mój organizm, obciążony
        już ciążą?
        • agata_labedz Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 14:35
          Posłuchaj Falka,
          Jeżeli znasz racjonalne przesłanki jakie powinny teoretycznie kierowac rozsądną
          kobietą w ciąży pozostały Ci dwa wyjścia:
          1. mimo wszystko spróbowac rzucic palenie (nie przekręcisz się- tego mi nie
          wmawiaj), odczekac powiedzmy tydzień- mierzyc ciśnienie i byc w stałym
          kontakcie z lekarzem.
          2. Poddac się nałogowi, brac witaminy, zdrowo się odżywiac i liczyc na to, że
          będziesz zaliczac się do szczęściar, u których palenie nie spowodowało
          widocznych spustoszeń u maluszka.

          Nie chcesz tak naprawdę rzucic, prawda? Kobieta, która chce, próbuje za wszelką
          cenę. Nie wmawiaj mi, że tak nie jest- sama przez to przeszłam. Ale wybór
          należy do Ciebie. Ja nie oceniam. Pytasz skąd masz wiedziec jak Twój organizm
          zareaguje na przerwę w paleniu- sprawdź. I zadaj sobie pytanie- jak zareaguje
          organizm dziecka na palenie? To chyba ważniejsze pytanie.

          Agata i Oskar (wędzony dymem przez pierwszy miesiąc- przepraszam syneczku sad
          lilypie.com/days/050508/1/0/1/+1[/img][/link][/center]
        • ewucha28 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 14:40
          falka32 a jestes pewna ze ta kobieta trafiła do szpitala poniewaz rzuciła
          palenie,moze powod był inny?Ja paliłam duzo i rzuciłam,jesli ma Ci to w czymś
          pomoc to uwazam ze sie da bez zwlekania,oddalania tej chwili na ....nigdy u
          mnie natychmiastowe cięcie i odstawienie sie sprawdziło,powiedziałam ze nie
          zapale i nie zapaliłam i wcale źle sie po tym nie czułam a psychicznie tez nie
          ucierpiałam bo nie katowałam sie wyrzutami sumienia przy kazdym zaciągnięciu
          sie ,wrecz przeciwnie byłam z siebie dumna ze nie truje dziecka.
          --
          Maleństwo
          Kruszyna
        • elza78 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 14:49
          wiesz co falka, to co pisalam w poprzednim poscie, grunt to jak juz
          probujesz "odstawic" papierosy to sobie nie powtarzac "JUZ NIGDY NIE ZAPALE"
          itp... bo sie tylko czlowiek nakreca, ja w ten sposob za pierwszym razem przy
          rzucaniu po 3 dniach dostawalam histerii bez papierosa... wiesz teraz wiem jak
          jest i ze wcale nie byl to szok po odstawieniu bo w takim razie roznwniez gdy
          przestalam palic zupelnie (osiagnelam sukces) moj orgnaizm powinien byl
          reagowac w podobny sposob, ale tak nie bylo, stad wnosze, ze wiele jest w tym
          temacie zalezne od tego jak przygotujesz na to rzucanie swoja glowe smile wiesz to
          tak jak z zastrzykami kiedy pan doktor mowi ci ze zrobi zastrzyk na "trzy" a
          robi go na "dwa" - wszystko po to zeby pacjent nie byl zbyt spiety i
          zestresowany bo sie igla zlamie smile
          wiec lepiej sobie mowic, teraz nie bede palic, zapale za godzine, a za godizne
          powiedziec sobie ze teraz mam lepsze zajecie i znow mi sie nie chce, taka
          zasada malenkich kroczkow... jest duzo latwiej kiedy wlasnie nie masz w glowie
          tego napisu "juz nigdy" - wtedy sobie nie wyobrazasz co sekunde jak to fajnie
          jest sie "zaciagnac" smile
          nie wiem na ile ci sie przydadza moje rady, ale ja w swoim przypadku uwazam ze
          tylko dzieki temu "odkladaniu w czasie" i zmianie pewnych nawykow (w typie kawa
          rano, papierosek w pubie ze znajomymi), no oraz dzieki mdlosciom po pewnym
          zabiegu smile udalo mi sie skutecznie rzucic na te 11 miesiecy ktore juz bez
          papierocha mam za soba smile

          --
          "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
          NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

          lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
    • umywalka_pentagonalna Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 15:04
      A ja radziłabym Ci szczerze "porozmawiać" z samą sobą i odpowiedzieć na pytanie
      czy NAPRAWDĘ chcesz rzucić palenie. Z tonu Twojego postu wynosząc mam wrażenie
      że nie, a tutaj szukasz sobie jedynie wymówek (najchętniej pewnie czytasz posty
      tych dziewczyn które popalały w ciąży a mimo to urodziły zdrowe dzieci). Wiem o
      czym mówię bo sama paliłam 8 lat i wiem jak to jest, kiedy pierwszą myślą rano
      po obudzeniu jest myśl o zapaleniu papierosa. I wiele razy próbowałam rzucać,
      ale tyle przecież wymówek można znależć. Ale jak sama przed sobą zdecydowałam że
      MUSZĘ rzucić skutecznie to się udało (szczerość wobez siebie + gumy nicorette).
      Nie palę od ponad roku i nie zapalę, bo wiem że jeden papieros przekreśli
      wszystko.

      Na Twoim miejscu, o ile faktycznie chcesz rzucić, szukałabym metod i środków
      dopóki znalazłby się skuteczny ( i bezpieczny dla dziecka).

      pozdrawiam i życzę sukcesu
      • madeyowa Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 16:27
        Paliłam nałogowo i rzuciłam świadomie i celowo kilka miesięcy przed zajściem w
        ciążę. Bardzo pragnęliśmy dziecka i nie miałam sumienia go narażać. Rzucenie
        palenia było bardzo trudne. Wspierał mnie mąż, który także rzucił.
        Będąc w ciąży nigdy bym nie wzięła papierosa do ust. A już wypalanie dziennie
        pół paczki jest dla mnie nie do przyjęcia. Pozdrawiam serdecznie i życzę
        powodzenia w skończeniu z nałogiem.
        Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że w tej chwili tworzą się najważniejsze
        organy Twojego dziecka, a Ty swoim paleniem możesz w tym poważnie zaszkodzić.
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18774880&a=18774880
        • aniatje Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 16:48
          Hej!

          Ja palilam przez okolo 10 lat z roznym nasileniem. Zanim zaszlam w ciaze
          ograniczylam palenie, ale nie przestalam tak do konca. Jak w pracy udalo mi sie
          przetrzymac, to palilam za trzech na imprezie w piatek, itp. Kiedy sie
          dowiedzialam, ze jestem w ciazy po prostu przestalam palic i juz. Nie umarlam,
          plod tak... Nie wiem czy przez to ze palilam, albo, ze moj maz palil, czy tez
          przez to ze przestalam, czy z jeszcze innego powodu. Tego na 100% nie wie nikt.
          Zaznacze tylko, ze znam zdrowe dzieci palacych matek,ale znam takze dzieci z
          astma i innymi problemami. Tydzien po poronieniu zaczelam palic od nowa, az
          pewnego dnia tak sobie zupelnie otwarcie zadalam pytanie czy warto bylo palic
          pomimo ceny, ktora bylo poronienie i to okropne poczucie winy, ze to jednak
          przez moja glupote zaszkodzilam nie tylko sobie, ale i mojej kruszynce. Otoz
          nie warto! Nawet jesli szansa bylaby jedna na milion: nie warto! Od tamtej pory
          nie zapalilam papierosa, nie bylam chora, nie korcilo mnie, nic. Kilkakrotnie
          wczesniej usilowalam rzucic palenie - bez rezultatu. Teraz wiem, ze to tylko
          kwestia nastawienia. Nikotyna to nie heroina, uzaleznienie jest glownie w
          naszej psychice. Calkowite oczyszczenie pluc zajmuje okolo 10 lat, ale nie ma
          to wplywu na gorsze czy lepsze samopoczucie.

          Sama musisz podjac decyzje, ja zachecam do glebokiego zastanowienia nad tym co
          dla Ciebie naprawde wazne. Nikt nie moze Cie zmusic do rzucenia palenia tylko
          Ty sama. Nie martw sie: jesli tylko bedziesz chciec cala soba na pewno sie uda!

          Powodzenia.

          Pozdrawiam,

          Ania

          Ania
    • aari Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 18:35
      Jeszcze nie czytałam odpowiedzi ale mogę powiedzieć jedno - drugi lekarz ma
      sporo racji.
      Wiem - czytałam dużo na ten temat bo sama miałam podobny problem.
      Z doświadczeń naukowych wynika, że przy bardzo dużym uzależnieniu
      natychmiastowe rzucenie palenia może wywołać szkodę zarówno dla dziecka jak i
      dla matki. Rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem jest stopniowe rzucanie palenia
      ( ale tak by się zmieścić w najwyżej dwóch - trzech miesiącach )

      Ja już nie palę i jestem z tego dumna. Jestem szczęśliwa bo wiem,ze nie szkodzę
      maleńkiej fasolce - a co więcej - nie czuję wkońcu tego cholernego trampka w
      buzi rankiem.

      Radziłabym Ci ograniczyć już teraz palenie do 1/4 paczki .... czyli góra -
      GÓRA - 5 fajek a za tydzień 2 ... za trzy tygodnie 1 ...za miesiąc wcale.
      To nie jest takie radykalne. Możesz jeszcze spróbować jakichś słabszych
      papierosów - np. R1 .... no nie wiem ... mi to poszło w miarę gładko.

      --
      pozdrawiam cieplutko
      Aari ( wioleta - mama Kuby, Krzysia i ... fasolki
    • scuzi Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 21:03
      Już nieraz dyskutowano na tym forum na ww temat. Można przez wyszukiwarkę
      znaleść wszystkie wątki.
      Stan odmienny w jakim sie znajdujesz wymaga odmiennego myślenia... Nie można
      ciągle tylko JA i JA - teraz najważniejsze jest dziecko. Albo teraz dasz sobie
      szybko z tym radę, albo ryzykujesz osobisty dramat:
      - hypotrofia
      - poród przedwczesny
      - wewnątrzmaciczna śmierć płodu
      - zespół nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS)

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=11545303&a=11769684
      ...a tak na marginesie: do zaspokojenia głodu fizycznego wystaczy nałogowcowi
      dawka trucizn (głównie nikotyny) zawarta w TRZECH papierosach - pozostałe
      zaspokajają wyłącznie uzależnienie PSYCHICZNE.

      Powodzenia
      K.
      • lodziasta Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 21:24
        >Stan odmienny w jakim sie znajdujesz wymaga odmiennego myślenia... Nie można
        >ciągle tylko JA i JA - teraz najważniejsze jest dziecko.

        Znaczy się na 9 miesięcy mam zamienić się w inkubator? Bez uczuć, bez potrzeb, bez dylematów?

        > Albo teraz dasz sobie
        > szybko z tym radę, albo ryzykujesz osobisty dramat:
        > - hypotrofia
        > - poród przedwczesny
        > - wewnątrzmaciczna śmierć płodu
        > - zespół nagłej śmierci łóżeczkowej (SIDS)

        A na to wyskoczy Ci z odpowiedzią matka, która paliła jak smok przez całą ciążę i ma zdrowe i genialne dziecko.

        Skoro tak skrupulatnie linkujesz dawne wątki, może trzeba było zacząć od przeczytania tego. Bo tego typu argumenty już padły, wypadając mało przekonywująco, ponieważ matka-nałogowiec nie myśli racjonalnie. Tak jak każdy inny narkoman, alkoholik i palacz.

        --
        Junior smile
        • scuzi Re: nałóg nikotynowy a ciąża 04.03.05, 21:54
          lodziasta napisała:

          > A na to wyskoczy Ci z odpowiedzią matka, która paliła jak smok przez całą ciążę
          > i ma zdrowe i genialne dziecko.

          Zaryzykujesz życiem swojego?

          > matka-nałogowiec nie myśli racjonalnie. Tak jak każdy inny narkoman, al
          > koholik i palacz.

          Masz jescze czas - spróbuj!

          Ja nie atakuję CIEBIE, więc po co ta agresja?! Walcz nie ze mną, ale z czymś co
          MOŻE (rzeczywiście - nie musi) zabić TWOJE dziecko!!!

          Nie znam ważniejszego argumentu na zaprzestanie palenia w ciąży niż życie swego
          dziecka. Czy spotkałaś kiedyś matkę, która przeżyła SIDS? Ja mam przyjaciółkę,
          która przez to przeszła. Ona już nie pali....

          A problem narkomanii i alkoholizmu jest na szczęście nieco inny i pozostaje poza
          tym wątkiem (nie sądzę, żebyś miała doświadczenia?)
          • lodziasta Re: nałóg nikotynowy a ciąża 05.03.05, 08:35
            Po pierwsze - sprawdź w słowniku co to jest agresja. To, że nie zgadzam się z Twoimi poglądami, nie znaczy, że Ciebie atakuję.

            Po drugie - przeczytaj uważnie ten wątek. Już wcześniej opisałam moją postawę i sytuację i nie będę się powtarzać, tylko dlatego, że Tobie nie chce się wątku czytać.

            --
            Junior smile
      • lizaxo Re: nałóg nikotynowy a ciąża 05.03.05, 09:24
        Boże czytam czytam i mam takie wyrzuty sumienia że szok.Ja też palę. W
        pierwszej ciązy paliłam pół paczki dziennie i synek urodził się zdrowy. Teraz
        palę 32 tydzien ciązy ok paczki. Już podjęłam próby minimalnego
        ograniczania.Byłam na wizycie ostatnio i lekarz stwierdził luki w
        łożysku.Powiedział że to od fajek.Położna no forum powiedziała mi że , że
        również to od fajek. Grozi to tym iż łożysko może za wcześnie przestać
        dostarczać organizmowi substancji odżywczych i bedzie trzeba wcześniej
        zakonczyć ciąże.Wczesniej paliłąm i lekarz pozwolił 5 dziennie teraz kazał
        odstawić całkiem.Jeden mówi rzucić od razu drugi że to szok dla organizmu.A ja
        i tak wiem że powinnam całkiem rzucić, że ewentualnie w razie nagłego stresu
        czy jakichkolwiek innych objawów można zapalić dwa dziennie i organizm że tak
        powiem lekko sie ustabilizuje odczuwając ten brak.Wydaje mi się tez że napewno
        od nagłego rzucenia nic się nie stanie.Cały czas martwię się czy z dzidzią
        będzie ok. Czy przez moje faje jej nie zaszkodziłam. Chciałabym cofnąć czas i
        od razu nie palić. Teraz zastanwaiam się czy to coś da jak rzuce całkiem ale
        może dzidzia jeszcze sobie pooddycha do konca kwietnia.Lekarz powiedział rzuc
        niech ona jeszcze troszke urośnie.Powiem wam jedno nie ma co się opierac ze
        komuś się udało mimo że palił to jak loteria albo bedzie ok albo coś nie tak.
        Wtedy do końca zycia będzie się chodzić ze świadomoscią że to przez nas i
        fajki.Postaram się za całych sił rzucić.!!!! Pozdrawiam
        • falka32 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 05.03.05, 19:22
          Dzięki za rady.

          "Kazdy idiota wie ze papierosy szkodzą i tego nie trzeba chyba nikomu
          uświadamiać" - i własnie o to prosiłam, zeby nie uswiadamiać mi czegoś,co wie
          każdy idiota.

          Może doprecyzuję swoją postawę. Chcę rzucić fajki. Tak czy inaczej, teraz, czy
          kiedykowiek (choć oczywiście wolałabym jeszcze nie dzisiaj tongue_out jak powie każdy
          nałogowiec). Nie chcę urodzić chorego dziecka ani wcześniaka. Ale tez nie chcę
          popadać w paranoję. W tej chwili jestem w pierwszym trymestrze i najbardziej,
          ale to najbardziej boję się poronienia. Mój dylemat dotyczy tego, czy większe
          ryzyko poronienia stwarza ograniczone palenie czy też szok spowodowany
          odstawieniem fajek. Dlatego prosiłam o jakieś wasze doświadeczenia z opiniami
          lekarskimi. I jak widać, nie jest to proste, bo jedna z was poroniła po
          odstawieniu fajek, inna nie poroniła. Jednej lekarz mówił to, innej mówił co
          innego.
          Zakładam, ze w miarę rozwoju ciązy będę paliła coraz mniej. Czyli im więcej
          tlenu i innych rzeczy dziecko będzie potrzebowało rosnąc, tym więcej będę mu
          mogła zaoferować. Już teraz mam dni, kiedy moge bez stresu skonczyć na 6
          fajkach dziennie, choć jak się trafi bardziej nerwowy dzień w pracy wsparty
          moimi ciązowymi jazdami z nastrojem, to przekraczam te wyznaczone pół paczki
          zanim się zorientuję. Już widze, ze te same manewry, którze stosowałam przy
          zejściu do pół paczki dziennie (przypominam - z dwóch paczek, czyli o 75%) moge
          stosować do dalszego ograniczania. Ale mam ograniczone zaufanie do swojej
          silnej woli (niebezpodstawnie.

          Dziękuję za porady typu "zacznij od 5 fajek dziennie, potem zejdz do 3" - to są
          konkrety, które przemawiają do mnie, których realizacja mnie nie przerasta i
          przy których nie grozi mi ciągła frustracja, ze znowu dziś nie przestałam
          palic, choć powinnam.

          PS ta kobieta o której pisałam - tak, trafiła do szpitala z powodu zaburzeń
          rytmu serca spowodowanych gwałtownym odtruwaniem organizmu, który to organizm i
          tak był osłabiony po cięzkiej chorobie. To była opinia lekarza.
          Są rózne organizmy jak widać.
    • jamaska Re: nałóg nikotynowy a ciąża 05.03.05, 22:45
      nie zamierzam moralizowac!!
      palilam w ciazy i nie jestem z tego dumna... niestety...
      ze fajki szkodza - wiadomo - wyrzuty sumienia cholerne - ale jak ktos nie
      byl /jest nalogiem to nie zrozumie

      moj lekarz powiedzial mi, ze najlepiej by bylo oczywiscie rzucic palenie, ale
      jesli jest to dla mnie za duzy wysilek to abym nie przekraczala 5
      papierosow/dobe (ale oczywiscie im mniej tym lepiej)
      zazdrosze kobieta , ktore w ciazy mialay fizjologiczny wstret do papierosow -
      mnie to niestety nie spotkalo...buuuu....

      wiec po prostu sprobuj ograniczyc - to sie da zrobic...ale wiem jak
      ciezko...trzymam kciuki za Ciebie i Malenstwo

      glowa do gory!!!

      --
      src="lilypie.com/baby1/050925/1/12/4/+1"
    • betina1973 No to teraz ja... 06.03.05, 00:50
      ... może na początku pogratuluję wszystkim dziewczynom, którym się udało rzucić
      palenie czy to dlatego, że mdłości nie dawały czy im żyć, czy dlatego, że miały
      silną wolę czy dla ukochanej dzidzi! GRATULUJĘ z całego serca!

      ... teraz rozwinięcie... wszystkie "świętojebliwe", które nie potrafią
      zrozumieć nałogu jakim jest palenie bo nigdy nie paliły, niech przestaną się
      wypowiadać bo szlag mnie trafia jak czytam te mądrości. Dziewczyna wie, że
      palenie nie jest zdrowe ani dla niej ani dla dziecka i wasze umoralnianie nic w
      tej kwestii już nie zmienia. A wyzwyska zostawcie dla siebie.

      Teraz do falki...
      trzymam za Ciebie kciuki, wierzę, że wygrasz walkę z nałogiem! Napiszę Ci jak
      było ze mną (to będzie dobra pożywka dla wszystkich "świętojebliwych")
      Palę od 17 lat (niestety). Długo czekałam aby zajść w ciążę. Oczywiście przed
      ciążą próbowałam rzucić i sukces był bliski... gdyby nie to, że w ciążę zajść
      nie mogłam. Nerwy i ciągła flustracja w bardzo krótkim czasie spowodowały
      powrót do totalnego nałogu. I nagle cud... po 1,5 roku pojawiły się 2 kreski.
      Zawsze uważałam, że jak już je zobaczę to papierochy przestaną dla mnie
      istnieć... niestety było zupełnie na odwrót. Gdybym mogła to paliłabym po 3
      naraz albo odpalała jednego od drugiego. Więc zaczęłam walczyć nie z rzuceniem
      palenia ale z niepaleniem więcej. Już na początku ciąży wiedziałam, że niestety
      moja walka jest skazana na porażkę. Czekałam z ustęsknieniem na wymioty mając
      nadzieję, że one powstrzymają palenie. Życie jest niestety złośliwe: czułam się
      doskonale, wyniki rewelacyjne, samopoczucie super. Zaczęłam tylko częściej
      chodzić do lekarza ale mieć w miarę pod kontrolą dzidzię, brałam witaminki,
      starałam się "lepiej" jeść. Urodziłam Krzysia w terminie, 3540 wagi, 10 punktów
      Apgar, super szybki poród. Do dziś jego jedyną "chorobą" jest ulewanie od czasu
      do czasu.
      Nie chcę Cię tym samym zachęcać do palenia. Jak napisałam na początku: wierzę,
      że Ci się uda. Chcę natomiast abyś wiedziała, że to, że palisz nie powoduje
      automatycznie, że na pewno urodzisz wcześniaka z niską masą urodzeniową i
      koniecznie z niedotlenieniem. Paląc na pewno mu nie pomagasz i co oczywiste
      Twoje palenie nie dodaje mu zdrowia! To jest niestety wybór mniejszego zła.

      Wiem, że jest wiele dziewczyn, które palą i paliły w ciąży ale ta cała nagonka
      powoduje, że nie chcą się wypowiadać... nie dziwię się im. Jest też nagonka na
      te co karmią butlą, te co nie karmią butlą, te co szczepią dzieci i te co nie
      szczepią. Ile ludzi tyle opinii. Pamiętaj: to Twój wybór i Twoja decyzja.

      Pozdrawiam ciepło,
      Beata

      PS. Moja mama, palacz nałogowy, że hej (37 lat nałogu), rzuciła palenie 1,5
      miesiąca temu. Poszła do jakieś pańci, ta jej przyczepiła jakieś elektrody i
      jak na razie to działa. Zawsze mi się wydawało, że z nas dwóch to ja mam szansę
      a tu proszę... taki mały cud. Ja niestety nie jestem jeszcze psychicznie gotowa
      na podjęcie takiego kroku... ale wierzę, że też kiedyś wygram.
      • renata28 Re: No to teraz ja... 06.03.05, 01:24
        Świetnie napisane. Tak jakbym całymi fragmentami czytała o sobie. Czekałam na
        mdłości jak na zbawienie, a tu nic... Moja córeczka też dostała 10 pkt i
        odpukać jak do tej pory przydarzył się ostatnio jej jeden mały dwudniowy katarek
        (ma 7 mies.).
        Pozdrawiam, naprawdę napisałaś to, co trzeba było napisać

      • falka32 Re: No to teraz ja... 06.03.05, 13:41
        Betina - dzięki!!!!
        U mnie jest identycznie. Byłam PEWNA, ze jak zajdę w ciążę, to automatycznie
        przetanę palić - w pierwszej ciązy (wtedy jeszcze byłam niepaląca, było to 11
        lat temu) miałam mdłości przez 24 godziny nadobę przez 3 miesiące, i byłam
        PEWNA, że teraz tez je będę miała i tym samym bezboleśnie rzucę fajki ku
        radości swojej, wszystkich i ogólnemu pożytkowi. A tu nici... Zero mdłości,
        moze raz na tydzień przez 5 minut - tak jakbym wstała na lekkim kacu (a palenie
        na lekkim kacu robiło się nierazbig_grin ). Z nerwów - nie mam za ciekawej sytuacji
        zawodowej, mieszkaniowej - chce mi się palić 10 razy bardziej... Wystarczy, żę
        się zapomnę, zaaferuję czymś, zamyślę i juz - 5 fajek poszło z dymem, patrzę w
        popielniczkę i zastanawiam się, kiedy ja to zrobiłam...

        Bardzo potrzebna była mi ta informacja, ze do 4-5 fajek dziennie lekarz
        komuś "pozwolił" - wiem, ze jako mniejsze zło, ale jest to realna liczba, do
        której mogę zejść, żeby nie czuć się jak szmata. Z 5 fajek do mniejszej liczby
        to juz chyba będzie łatwiej - bo i tak przy tej półpaczce czuję się, jak bym
        wcale nie paliła.

        Jak myślicie, ile trwa takie ssanie i cisnienie, kiedy się ogranicza palenie?
        Zadałam sobie dziś, ze na razie będe palić nie częściej niż co 3 godziny
        (włącznie z nastawienim budzika smile - to własnie da ok 5 fajek dziennie ale tak
        mnie nosi, że łojezu - chodze i sprawdzam ile jeszcze czasu mi zostało do
        papierosa. Zastanawiam się, czy to "noszenie" będzie trwało dni, tygodnie,
        miesiące, czy lata całe???? Łatwiej by mi było, gdybym wiedziała na ile mam się
        przygotować smile
        • betina1973 Re: No to teraz ja... 06.03.05, 16:00
          W moim przypadku ograniczanie palenie nic nie dawało. Też siedziałam z
          zegarkiem w ręku i w końcu nie wytrzymywałam.
          Rzuciłam z dnia na dzień. Zmotywował mnie ogromnie ciężki kac smile Takiego bólu
          głowy to w życiu nie miałam smile Pierwszy dzień bez fajek spoko, drugi dzień
          spoko... myślę sobie: i o co było tyle krzyku - przecież to proste. Trzeci
          dzień... Jezusiczku! Od samego rana łaziłam po ścianach. Nie byłam w stanie
          myśleć o niczym innym tylko o fajkach. Byłam tak zdesperowana, że polazłam do
          sklepu i kupiłam paczkę. Położyłam ją na stole i zaczęłam się katować
          patrzeniem na nią smile Po godzinie się poddałam... włożyłam papierocha w dzioba,
          przypaliłam, zaciągnęłam się... i jak mną nie trzepnie o ścianę... aż usiadłam
          z wrażenia. Po dwóch dniach niepalenia dostałam po prostu zawrotu głowy. Tak
          się przestraszyłam, że wywaliłam fajkę do kibla i już nie paliłam. Niestety
          kolejny spóźniony okres i jedna kreska na teście zrobiły swoje. W nosie miałam
          nawet zawroty głowy, które utrzymywały się po pierwszych papierosach. Do dziś
          żałuję ale wiem, że można... tylko, że ja muszę od razu, bez ograniczania.

          Pozdrawiam,
          Beata
    • soffica Re: nałóg nikotynowy a ciąża 06.03.05, 16:12
      Ja palilam dwie paczki dziennie przed zajsciem w ciaze i jakos udalo mi sie
      przestac palic z minuty na minute jak zobaczylam dwie kreski na tescie ciazowym.
      Szoku nie przezylam, nie poronilam. Jestem zadowolona ze nie zafundowalam
      mojemu dziecku nikotynowej jazdy
      Nie wierze w teorie ktore mowia, ze lepiej w ciazy rzucac stopniowo - lekarze
      pewnie tek gadaja bop i tak sa na 100% pewni ze osoba palaca nalogowo nie rzuci
      z dnia na dzien - wiec uciekaja sie do takiego wybiegu, zeby rzucila W OGOLE!
      A jak pieknie wyglada ciezarna z papierosem... cud miod, az milo popatrzec
    • mareike1 Re: nałóg nikotynowy a ciąża 06.03.05, 17:26
      Jestem w 24 tc, do momentu kiedy dowiedziałam się ze jestem w ciąży a
      dowiedziałam sie w 3 badź w 4 tc paliłam nałogowo i dużó, paliłam 12-14 lat
      mniej więcej bo licze lata popalania w tajemnicy przed rodzicamismile
      kiedy zobaczyłam pozywtywny wynik testu rzuciłam! z dnia na dzień a raczej z
      minuty na minutęsmile męczyłam się okrutnie śliniłam denerwowałam, wszystko
      przestało miec dla mnie sens - picie kawy rozmowa w kawiarni, bez papierosa to
      nie to samowink udało się!!! nie palę! nie wiem czy nie będę palić i czy nie
      wrócę do nałogu narazie papierosy dla mnie cuchną i ludzie którzy palą cuchną,
      goście palą na balkonie a ja jestem zdrowsza i "Fasdola" chyba tezsmile
      pozdrawiam wszystkie palaczki i zyczę powodzenia w rzzucaniu, naprawdę trzymam
      kciuki bo wiem jak to boli smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka