Dodaj do ulubionych

Dieta po porodzie.Czego nie można jeść?

17.06.05, 18:29
No właśnie.Czego nie można jeść po porodzie i wtedy,gdy dziecko karmi się
piersią?
Wiem że nie można warzyw kapustnych i strączkowych ,bo po tym dzidziuś ma
wzdęcia.Owoce cytrusowe i soki z nich też odpadają.I co dalej? Czy naprawdę
można tylko lakkostrawne zupki i gotowane mięsko? Czego jeszcze konkretnie
nie należy jeść?
Proszę o odpowiedź znające temat kobietki i z góry dziękuję.

Brzusio 27 tyg.
Edytor zaawansowany
  • 17.06.05, 18:33
    Potraw wzdymajacych, ciezkostrawnych, smazonych, alkoholu,czekolady i cytrusów.
    Nie ma jednej uniwersalnej diety dla karmiącej matki bo kazda mama i dzidzius
    sa inni.
    to co uczula jedno dziecko, moze byc dobrze tolerowane przez inne.
    Trzeba metodą prób i bledów, spożywajac niwielkie ilości danego produktu
    wypracować własną dietę.Ale wskazany jest zdrowy rozsadek-macierzyństwo ma byc
    rzyjemnościa a nie męką, a dieta matki tak naprawdę nie wpływa na kolki.
    M.
  • 17.06.05, 18:47
    Chce uściślić trochę pytanko - nie chodzi mi o to, co może uczulać maleństwo,bo
    wiadomo ,że to indywidualna sprawa,ale takie rzeczy jak np: kiszone ogórki.
    I co z rybami? Smażone - nie,ale na parze chyba można?
  • 17.06.05, 19:09
    ryby na parze - jak najbardziej.
    zasada jest taka jak powyżej koleżanka pisała - próbować po troszku i obserować
    reakcję. poza tym im mniejsze dziecko tym ostrożniej należy podchodzić do
    własnej diety.
    linusia
  • 17.06.05, 19:13
    Dodam jeszcze wszelkie napoje gazowane i mleko (słodkie), bo często wywołuje
    wzdęcia u maluszka. Warto też na początku zrezygnować z owoców, które są silnie
    uczulające (truskawki, maliny, czarna porzeczka, winogrona), bo mnóstwo
    dzieciaczków reaguje alergicznie. Generalnie radziłabym na początek delikatne
    jedzonko, a potem bardziej urozmaicać, bo noworodek z bolącym brzuszkiem i
    wysypką to niemałe utrapienie (sama przez to przeszłam). I unikaj ostrych
    przypraw, cebuli czosnku. A jak dzidzi będzie starsze, to eksperymentujcie!
  • 17.06.05, 19:16
    w mojej szkole rodzenia neonatolog przestrzegala tez przed nabialem w
    jakiejkolwiek formie. ja wlasciwie jadlam tylko wedline, drob, ryz i marchewke.
    no i jablka oczywiscie, ale tylko z czarnymi pestkami smile
    na sniadanie chleb z margaryna i jablkami ze sloika, na obiad drob z ryzem i
    marchewka, na kolacje kanapki z wedlina. moze przesadzalam na poczatku, ale do
    ukonczenia trzeciego miesiaca przez mojego syna nie wiedzialam, ze mam dziecko,
    jak skonczyl 3 to zaczal zabkowac i laba sie skonczyla smile
  • 17.06.05, 19:27
    To może spytam inaczej - a co można jeśc - bo wymieniłyście chyba wszystkie
    możliwe produkty? Czy po powrocie z dzieckiem ze szpitala mam życ o chlebie i
    wodzie?smile
    --
    pozdrawiamy Agata i Olek (35tc)
  • 17.06.05, 19:32
    Też wolałabym zaostrzyć dietę na początku i powoli wprowadzać coś nowego.
    I właśnie chodziło mi oto co napisała jl101.Wielkie dzięki!

    A co z pieczywem ? Pewnie tylko białe,pszenne?
  • 17.06.05, 20:38
    Ja jadłam wyłacznie ciemne oraz Wasę.
    Nabiał nalezy jeść w umiarkowanych ilościach nie ze względu na kolki tylko na
    ryzyko wystąpienia alergi pokarmowej.
    M.
  • 17.06.05, 20:40
    Jadłam wszysko, łącznie z bigosem i fasolką, o owocach wszelkich nie
    wspominając. Dzieci ani wysypki ani kolki nigdy nie miały...
    --
    Moje Smerfy:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24145783
  • 17.06.05, 21:13
    Dzięki andaba za Twoją wypowiedź bo już się naprawdę przeraziłam tego co pisały
    poprzedniczki.
    --
    pozdrawiamy Agata i Olek (35tc)
  • 18.06.05, 09:24
    Andaba,ale chyba tak od razu po porodzie to nie jadłaś bigosu i fasolki?
    A z drugiej strony to prawdę mówiąc,przyda nam się dieta żeby zrzucić kilka
    pozostałych kilogramów.
  • 18.06.05, 09:39
    Rany boskie, dziewczyny, jeść można wszystko! Dokładnie wszystko. Niech
    świadcza o tym diety dla kobiet karmiących, które w każdym kraju są inne, ale
    ogólnie mówią, że niemożna jeśc tego, co ewidentnie dziecku szkodzi, co po
    prostu trzeba wypróbować. Nie dasjcie się zwarioweac tą typowo polska
    propagandą zupy koperkowej! Karmienie piersią to nie jestwskazanie do
    ograniczenia diety, można jeśc smazone etc. BŁAGAM NIE WARIUJCIE, NIE STRASZCIE
    PRZYSZŁYCH MAM, KTÓRE PO MIESIĄCU ODSTAWIA DZIECI OD PIERSI BO ILE TAK MOZNA.
    NB w azji na laktacje poleca się czosnek, który tak naprawde w ogóle nie
    przechodzi do mleka.
  • 18.06.05, 09:50
    Niestety to nie jest tak jak napisała ggosia1, ja nie mogłam jeść niczego! Mój
    synek poza tym ,że miał okropne kolki to jeszcze spore problemy ze skórą(cały
    był wysypany)Musiałam być na ścisłej diecie ,jadłam głownie gotowanego
    kurczaka ,żadnych przypraw, z owoców tylko jabłka i banany i to też w
    ograniczonych ilościach i jakieś lekkie zupki. Nikomu tego nie życzę ale może
    się zdarzyć...
    Pozdrawiam-Ania
  • 18.06.05, 10:05
    Sęk w tym, że te diety zalecają od razu dietę ścisłą , niezależnie od tego, czy
    dziecko by to tolerowało czy nie. ByL jakiś czas temu na którymś z forów post
    mamy, która po pół roku karmienia i niejedzenia nabiału i surowych owoców czy
    warzyw (jabłka jadła bodaj gotowane) doprowadziła się do stanu mocno obniżinej
    używalności. Stosowała dietę ścisłą, bo "tak zalecają". Przy takim podejściu
    karmienie piersią jest nie tylko udręczeniem dla mamy, może być dla niej wręcz
    szkodliwe. Więc jak się zdarzy, że trzeba być na diecie, niech to będzie po
    konsultacji z lekarzem, a nie dlatego, że pojawiły się 3 krostki (które tak
    naprawdę są potówkami) albo dlatego, że tak zaleca krążąca po internecie dieta
    dla mam karmiących.
  • 18.06.05, 09:55
    Ggosia1- czy masz już dzieci ,czy napisałas to ot,tak sobie bo po prostu wiesz?
    Tydzień temu widziałam jak męczyło się 6 tyg. maleństwo, bo teściowa
    poczęstowała niedoświadczoną mamusię kapuśniakiem z młodej kapustki.A młoda
    kapustka miała być lekkostrawna...
    Poza tym będąc w szpitalu w odwiedzinach u koleżanki,słyszałam osobiście jak
    położna ochrzaniała mamusie,bo ta wypiła soczek pomarańczowy,a dziecko zrobiło
    zieloną kupkę.
  • 18.06.05, 10:08
    Oczywiście,ze nie można pić soków z owoców tropikalnych,zatem mamusią była
    bardzo beztroska.
    Co do kapusty-ona jest naprawdę lekkostrawna, lecz dodanie do niej masła,
    oleju,czy czego tam jeszce ludzie nie dodają , psuje ten efekt.
    Kolki są stanem fizjologiczym związnym z niedojrzaloscią układ pokarmowego i
    nerwowego dziecka.Można łagodzić ich skutki , ale wyeliminować ich się nie da,
    a już na pewno dieta nie ma na to wpływu.Niestety wiedza wielu połoznych i
    lekarzy na temat karmienia piersią jest bardzo płytka i straej daty.Pokutuje
    wiele mitów i teori z lat 60 jeszce, a wiedza na temat laktacji ciągle się
    rozwija.
    Piszę to wszstko na podstawie własnych doświadczeń-karmiłam córkę 2 lata,
    jadłam wszystko, dziecko nie mialo kolek ani alergii.
    Czego i Wam życzęsmile
    M.
  • 18.06.05, 10:24
    Jeśli chodzi o gotowanie zupek itp dla mam karmiących, to ja bym na teściowe czy
    mamy nie liczyła. Większość z nich karmiła butelką, więc mogą nie mieć wyczucia...
    Mi położna w szpitalu usiłowała wmówić, że małą boli brzuszek, bo ogórka
    zjadłam. A codziennie rano w szpitalu dawali zupę mleczną.
    Bigosu, fasoli, kapusty i buraków nie jadam, bo mnie samą po tym wzdyma.
  • 18.06.05, 11:15
    Owszem ,karmiłam dziecko ponad rok. Jeżeli dziecko jest chore (a alergia jest
    po prostu chorobą), to owszem , trzeba wyłączac ze swojej diety pewne pokarmy.
    Ale to chyba jest oczywiste - dziecku uczulonemy na gluten nie podajemy go, na
    mleko tez nie. Bo przechodza do mleka matki. ALE TU MÓWIMY O CHOROBIE, nie ma
    sensu traktowanie tego profilaktyczni. A ponieważ żyłam wtedy w innym kraju,
    nigdy nie przejmowałam sie ta propaganda. W momencie, kiedy tu wróciłam i
    zaczęłam czytać opinie pań, przysła do mnie połozna etc, to omal nie osiwiałam.
    Na szczęscie moje dziecko było juz wystarczająco duże. I po prostu to olałam.
    Zapytajcie osó, które karmiły dłużej niz kilkamsc piersią, czy stosuja diety.
    Te, które stosowały, juz dawno przstał karmic, bo nikt tego nie może wytrzymać.
    I wtedy przechodzą na dużo "lepsze" mieszanki. To jest sprawa naprawdę
    indywidualna dla dziecka, moje na przykład tylko przez pewien czas nie
    tolerowałao picia przeze mniem mleka. Wejdźcie sobie na serwisy innych krajów
    (na przykład śródziemnomorskich) i popatrzcie co tam polecaja przy karmieniu.
    Polecam tez kwestie wprowadzania pokarmów stałych, to tez zobaczycie, że jest
    to po prostu kwestia obyczaju ( i może po ptrosze klimatu).NIE STRASZCIE
    DZIEWCZYN, KTÓRER JESZCZE NIE KARMIŁY.
  • 18.06.05, 09:47
    Rety, a jak się rozpoznaje z wierzchu kolor pestek w jabłkach?
    Rozumiem, że przez te kilka miesięcy pobierałaś wapń w formie tabletek, skoro
    nie piłaś/jadłaś żadnego mleka w jakiejkolwiek postaci?
    Może nie należy zjadać wszystkiego naraz i od razu, ale nie przesadzajcie.
    Wprowadzajcie co kilka dni jakieś nowe produkty i sprawdzajcie jak dziecko
    reaguje. A unikanie "na wszelki wypadek" nabiału , bo "alergie są takie
    powszechne", surowych owoców czy warzyw, bo albo alergia, albo może wzdymać to
    jest chyba robienie z siebie męczennic. No i nie każda krostka na buzi
    niemowlaka świadczy, że małe ma alergię...
    W ciągu miesiąca zdążyłam już zaliczyć mleko w różnych postaciach (uht,
    kefir,jogurt, serki białe, ser żółty), jabłka, banany, winogrona, truskawki,
    arbuza, co nieco z surowych warzyw typu marchewka, ogórki, pomidory (o
    gotowanych nie wspominając). Rybę wędzoną, smażoną na oleju i taką smażoną bez
    tłuszczu na teflonie, kotlety mielony (oczywiście trzeba je było trochę podsmażyć).
    I ani Ania nie pokryła się krostami od stópek do główki, ani ja nie zwariowałam
    od jej płaczów z powodu bolącego brzuszka.
  • 18.06.05, 10:07
    Aha, i chlebek razowy, i w każdej niemal innej postaci też już jadłam. I ciepłe
    bułeczki drożdzowe, czosnek też.
  • 18.06.05, 13:33
    Gosiu ja wprawdzie jeszcze nie karmiłam, ale poglądy mam podobne do Twoich. Też
    nie daję się zwariowac propagandzie i zamierzam jeśc wszystko na chyba, że
    faktycznie pojawi się jakaś alergia. Karmienie piersią przecież nie powinno byc
    az takim koszmarem. Jeśli ktoś lubi się umartwiac na własne życzenie to
    przecież zabronic mu nie można. Ja tam wolę myślec pozytywnie i z radością o
    karmieniu synkasmile))
    --
    pozdrawiamy Agata i Olek (35tc)
  • 18.06.05, 14:22
    Ja jeszcze jestem "2 w 1" i własnych doświadczeń nie mam,ale np. mojej koleżance
    lekarka powiedziała, że na to co kobieta jadła w ciąży dziecko raczej nie
    powinno źle reagować,nawet na truskawki. Oczywiście ostrożność na początku
    trzeba zachować,ale myślę,że nie ma co przesadzać.
    Moja mama też twierdzi,że jadła wszystko (no prócz bigosów itp. wzdymających),
    nawet piła słabą kawę,ale bezpośrednio po karmieniu, żeby się troszkę przetrawiło.
    Podobno organizm matki znakomicie potrafi wszystko przefiltrować i może
    faktycznie większość kobiet niepotrzebie sobie wszystkiego odmawia. W końcu nie
    każdy maluch musi być alergikiem.
  • 18.06.05, 18:00
    Dziewczyny, naprawde nie wiem kogo sluchac.
    Jedne polozne mowia: absolutnie mleka itd a tu na stronie specjalnej
    poswieconej diecie dla kobiet karmiacych proponuja do 5 szklanek dziennie.
    Zglupialam. Pozdrawiam
    www.resmedica.pl/zdart10017.html
  • 18.06.05, 20:51
    > W końcu nie
    > każdy maluch musi być alergikiem.
    Mi się nawet wydaje, że większość maluchów nie jest alergikami...
  • 18.06.05, 21:01
    Jedno jest pewne, gdybym miała stosować taką dietę jak niektóre z was zalecają
    to karmilabym pierwsze dziecko trzy dni, a kolejnych nie byłoby wcale, bo nie
    chciałoby mi sie żywić samym powietrzem i milością przez kolejne 9 miesięcy...
    Ale dzięki posiadanemu zdrowemu rozsądkowi jadłam wszystko w ciąży i w czasie
    karmienia, także mleko, truskawki, cytrusy, warzywa strączkowe i kapustne i
    wykarmiłam czworo dzieci. Żadne z nich nie ma alergii, żadne nigdy nie płakało
    z powodu kolki. Raczej wcale nie płakały, zanim nie stwierdziły w okolicach
    roku, że w łóżeczku nie zawsze jest fajnie.
    Ale skoro katowanie sie poprawia wam samopoczucie i musicie się
    dowartościowywać jako matki takimi poświęceniami, to wolna wola, tylko
    uważajcie, żeby w anemię nie wpaść.
    --
    Moje Smerfy:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24145783
  • 18.06.05, 21:15
    Juz mi sie przypomnialo dlaczego nie chodzilam do szkoly rodzenia i na
    spotkania z pielegniarami....
    Ciekawe czy ten terror karmienia naturalnego za kolejne 20lat zmieni sie na
    trendy/jazzy/cool karmienie jakims proszkowym wynalazkiem. Nasze corki pewnie
    beda sie na wlasne matki patrzyly jak na zacofane staruszki smiejac sie po
    katach "jaka gluuupia.....cycem karmila a wszyscy wiedza ze to niezdrowe!"
    wink))
  • 18.06.05, 21:51
    Zaraz po porodzie ( miałam cc )zapytałam mojego lekarza jak to jest z tą dietą,
    mam ja stosować ? A jeśli tak, to co mam jeść ? A on mi na to:
    Nie ma mowy o dietach, jeśli dziecko jest zdrowe, to po co dieta ? A co z
    panią ? Czy pani wie ile krwi traci kobieta tuż po porodzie i w czasie połogu (
    czyli koło 6-8 tygodni ? Czemu kobiety o sobie nie myślą ? Grozi wam anemia a w
    przyszłości osteoporoza.
    No cóż, muszę przyznać, że ja też o tym nie pomyślałam. Urodzenie dziecka
    sprawia, że przestajemy myśleć o sobie i innych, jest tylko dziecko i jego
    dobro. Dlatego rozumiem wszystkie mamy stosujące dietę.
    Ale czytajac posty w których jakaś dziewczyna pisze, że je tylko piersi z
    kurczaka i marchewkę, bo tylko po tych pokarmach dziecko jest spokojne, to
    zastanawiam się skąd biorą się wszystkie ważne składniki znajdujące się w jej
    mleku ????

    P.S. A inna sprawa, że starszą córkę urodziłam prawie 14 lat temu i nikt wtedy
    nie mówił o dietach, więc jadłam wszystko tak jak i teraz.

    Magda
    Ania 14 lat i Maciek 4,5 miesiąca
  • 21.06.05, 12:21
    ja się przy pierwszym dziecku dałam wrobić i przez 3 miesiące chodziłam głodna
    i wściekła. potem poszłam po rozum do głowy i jadłam wszystko, łącznie z
    truskawkami. dziecko wyrosło zdrowe, piękne i madre smile przy drugim będę jadła
    wszystko od początku no chyba że pojawią się jakieś problemy (ale prawdziwe a
    nie wymyślone np. trądzik niemowlęcy albo zielone kupki, które NIE SĄ objawem
    alergii, a fakt że dziecko rusza nóżkami i czasem płacze NIE JEST objawem
    kolki).
    --
    Suwaczek
  • 21.06.05, 13:00
    Witam,
    Z mojego własnego doswiadczenia:
    szkodliwe dla mojego synka okazały się 3 rzeczy: pikantne potrawy (raz
    spróbowałam i synek trochę marudził), kawa (słaba, z mlekiem - a jednak działa
    pobudzająco i musiałam zrezygnowac) oraz dawka 2 kieliszków wina (po jedym nic
    się nie działosmile.
    W dniu kiedy przyszła położna po porodzie do domu akurat jedlismy sniadanie.
    Ujrzała na stole biały twarożek z rzodkiewką i rzodkiewkę oprotestowałasmile
    majonez na jajku teżsmile Zabroniła mailin i jagodsmile (w tym momencie wspomniałam
    talerz swiezutkich malin który zjadlam ze smakiem w szpitalu po porodzie i
    naleśniki z jagodami w pierwszym dniu w domu - i nic mi nie było).
    Tak naprawdę próbujcie wszystkiego po trochu (za wyjątkiem tych wzdymających i
    naparwdę cieżkich) - i obserwujcie.
    Dodam, ze synek nie miał ani jednego dnia kolki, po dzis dzien (ma 11 miesiecy)
    nie mateż zdanych alergii.

    Pozdrawiam,
    Joanna
  • 21.06.05, 13:52
    Wkrótce urodzę drugie dziecko, za sobą mam prawie roczne karmienie piersią mego
    obecnie dwuletniego synka i spory mętlik w głowie co włąściwie powinna jeść
    matka karmiąca. Synek jadł dużo i chętnie, przez pierwszy miesiąc jadłam
    gotowane lekkostrawne posiłki, żadnej surowizny (bo naczytałam się, że nie
    należy), a synek choć nie miał kolek to ciągle się wiercił i miał gazy. Dopiero
    starsze doświadczone ciotki powiedziały mi, żebym odstawila chleb, tylko
    pszenne bułki i tak przez pól roku (dziecku przeszło natychmiast). Potem
    spróbowałąm jeść jabłka i marchew surową (od razu śluz w kupie i pediatra
    kazała odstawić), a jak mały miał 4 miesiące to pojawiły się suchość skóry,
    czerwone plamy, rozszerzające się na coraz większe powierzchnie ciała.
    Odstawiłam nabiał, zupy na wywarach, kurczaki, na moje pytania pediatra miała
    tylko jedną receptę odstawić z mojej diety. Byłąm ogłupiała i w którymś
    momencie okazało się, że jem tylko ziemniaki, olej, wieprzowinę, pszenne
    pieczywo. Nikt nie troszczy się o matkę, co ona ma jeść żeby mieć siłę i chęć
    do życia. Mój synek okazał się alergikiem na ... marchew, a tego nie
    przewidziałam. Koleżanki karmiły swoje dzieci jedząc wszystko.
    Teraz zamierzam jeść wszystko tylko w małych ilościach, jak jabłko to 1/4, jak
    pomidor to plasterek, jak kefir to pół szklanki. Już wkrótce sprawdzę jak
    skuteczna to metoda.
    Małgorzata
    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;121/st/20050706/dt/7/k/d650/preg.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.