witam was slonka drogie!!ja poroniłam 2 razy.z mezem staralismy sie ponad rok czasu.udalo sie.czieszylismy sie tydzien.w 6tc zaczełam krwawic.potem szpital,poronienie,zabieg.ogromny bol po stracie aniołka i pytanie dlaczego?pół roku pózniej zaszłam w 2 ciaze i historia sie powtórzyła..zaczeło sie chodzenie po bezdusznych lekarzach.w koncu trafilam na pania doktor,ktora sama przezyła poronienie.zlecila badania i okazało sie ze ja i moz mamy podwyzszona lekko prolaktyne.bralismy leki i po miesiacu cud!3 ciaza.nie było łatwo.lezenie-profilaktycznie do 15 tc,leki,zastrzyki.w 31 tc.pojawiło sie zagrozenie przedwczesnym porodem.ale udało sie dnosiłam.urodziłam w 38tc.przez ciecie zdrowego,duzego chłopca.!!dzis ma 10 miesiecy.
Sama czesto mysle ze moze by sie dało uratowac wczesniejsze ciaze gdyby odpowiedni lekarz,diagnostyka,ale widoczniw tak mialo byc.Niebo cierpi chyba na deficyt aniołków
Dziewczyny głowa do góry,i wy w koncu doczekacie ukochanego bobaska.pozdrawiam cieplutko!!!!