Dodaj do ulubionych

Jak uniknąć nacięcia krocza

18.05.06, 20:38
Nie tnijcie... W niedziele minal moj termin porodu. W przyszly poniedzialek ide na wywolanie, jak nic sie nie ruszy... Mam takie zylaki sromu, ze nie ma nawet gdzie ciac... I boje sie, ze nie mimo tego nie posluchaja mojej prosby. Madzia
Edytor zaawansowany
  • alagodz 20.05.06, 20:33
    Mylący tytul. Raczej: jak rodzić przy zdecydowanym
    sprzeciwie "zadowolonegopersonelu". Przecież nie raz się wypowiadala, że to po
    prostu niemożliwe jest tak odbierać porody. Pozycja kolankowo-kuczna?
    Najlepsze jest zdanie-nie dać się polożyć pod żadnym pretekstem!!!W domyśle:
    UWAGA mogą przywiązać!
  • mama1dawidka 23.05.06, 11:57
    ja jestem zanacinaniem gdy rodziłam mojegosyna obok na sali leżała pani która
    nie wyraziła zgody na nacięcie i tym oto sposobem ja miałam pare szwów a ona
    była popekana aż o=do odbytu......
  • nikomu_nieznajoma 23.05.06, 12:24
    A ja nie wyraziłam zgody na nacunanie i nawet nie byłam obtarta, no i kto
    wygrał?
  • zadowolonypersonel 24.05.06, 13:51
    Nikomu_nieznajoma miała więcej szczęścia niż rozumu.
    Do tego może rodziła piąty raz.
  • nikomu_nieznajoma 24.05.06, 15:14
    masz wiadomość na prv od nikomu-nieznajomej, na temat mojego szczęścia, które
    mnie spotkało w październikau 2005 r.
  • izabellabiega 03.08.07, 12:04
    w pażdzierniku czeka mnie poród, boję się jak jasna cholera, nie wiem czy
    wytrzymam ból, czy wszystko bedzie w pożądku, bardziej z dzidzią niż ze mną i
    jak czytam to forum to boję się jeszcze bardziej... tyle złości, żalu i
    wogóle...wolałabym żeby mnie nie cieli, ale myślę, że emocje i tak przesłonią
    mi takie rzeczy...mało tu życzliwości...
  • natalka691 24.05.06, 13:56
    Zadowolonypersonel rodziłam pierwszy i jestem cała. Przegrałaś cha, cha wink
  • zadowolonypersonel 24.05.06, 13:59
    Gdzie znalazłaś takich speców? Zarelkamuj ich.
  • natalka691 24.05.06, 14:21
    Są tacy spece. W szpitalu, w którym zamierzam rodzić nie nacina sie rutynowo.
    Będę miała poród do wody, tak planuję. Przygotowuje się do porodu, chodze do
    szkoły rodzenia i regularnie rozciągam mięśnie krocza. Mój lekarz i położne
    mówią jednogłośnie, że przy porodach do wody bardzo rzadko zachodzi potrzeba
    nacięcia, więc jak widzisz są w Polsce tacy spece, a przynajmniej ludzie którzy
    nie zakładają z góry że pierwiastkę trzeba ciąć, tylko potrafią rozmawiac na
    temat unikania nacięcia. Ty jednak jestes zbyt agresywna i nikogo nie słuchasz.
  • natalka691 24.05.06, 14:23
    I powiem ci, że prócz agresywnych, charakterystycznych dla ciebie komentarzy
    niczego nowego tutaj nie wnosisz. Kiedy ty kończyłaś szkołę położniczą kobieto?
  • natalka691 24.05.06, 14:24
    A co do złośliwych komentarzy personelu to powim ci tak, jesteśmy waszą
    klientelą, a klienta sie przynajmniej wysłuchuje. Dzieki kobietom w ciąży masz
    pracę i pensje co miesiąc, więc szanuj swoich klientów, bo komuna dawno się
    skończyła
  • tracja4 28.04.11, 22:13
    Hehhehehehe. Marny argument.

    A jak dalej złośliwe to co, kobiety się zbuntują i przestaną rodzić? big_grin
  • szampanna 21.11.08, 11:19
    rodziłam w wodzie, drugie dziecko, chodziłam do szkoły rodzenia,
    rozciągałam krocze - i figę, miałam nacięcie. Po prostu nie dało się
    inaczej - sama byłam za tym. Każdy jest inny i to, czy nacinać czy
    nie, nie zawsze zależy od widzimisię rodzącej lub położnej - powinny
    decydować możliwości krocza. Moje mimo wszystkich argumentów za, nie
    chciało się rozciągnąć... Przy pierwszym porodzie też byłam nacięta
    i wcale nie uważam, żeby mi się stała krzywda. Wręcz byłam
    zadowolona.
  • zezowaty_cyklop 03.12.08, 00:30
    No i właśnie o tym jest ten artykuł - żeby nacinać gdy to konieczne, a nie rutynowo.
  • titta 21.06.06, 17:59
    mama1dawidka napisała:

    > ja jestem zanacinaniem gdy rodziłam mojegosyna obok na sali leżała pani która
    > nie wyraziła zgody na nacięcie i tym oto sposobem ja miałam pare szwów a ona
    > była popekana aż o=do odbytu......

    A to znaczy, ze polozna byla -przepraszam, za wyrazenie- dupa. Dobra polozna by
    do tego nie dopuscila.
  • zadowolonypersonel 24.06.06, 21:00
    Położna nie była dupa, tylko uszanowała wolę rodzącej, tak jak chce Akcja
    Rodzić po Ludzku.
    Brak konsekwencji w tych wypowiedziach.
  • titta 20.07.08, 22:05
    Byla dupa, bo nic nie zrobila, a powinna tak spowolnic akcje zeby
    dziecko nie rozerwlo rodzacej az tak bardzo.
  • steppenwolf0 22.07.08, 19:23
    mama1dawidka napisała:

    > ja jestem zanacinaniem gdy rodziłam mojegosyna obok na sali leżała
    pani która
    > nie wyraziła zgody na nacięcie i tym oto sposobem ja miałam pare
    szwów a ona
    > była popekana aż o=do odbytu......

    Kiepski agument... Wszystko rozgrywa się i okazuje jak wychodzi
    główka, zależy od wprawy i dobrzj woli oraz KOMPETENCJI
    połoznej/lekarza. Czasem trzeba naciąć, czasem wcale nie trzeba.
    Znam kobiety, które urodziły duże pierwsze dziecko bez nacięcia, bo
    miały szczęście do personelu. Tylko połozna/lekarz może ocenić
    potrzebę nacięcia w chwili, gdy rodzi się dziecko. Wniosek? trzeba
    mieć zaufanie do osoby, która asystuje przy porodzie. Niestety jest
    to złożony problem...
  • zadowolonypersonel 24.05.06, 13:49
    Mogłabyś opisać jakiś poród, w którym byłaś taka nowatorska? Naprawdę chętnie
    poczytam.Opisz jak odbierałaś poród u pierworódki w pozycji kucznej, chroniąc
    krocze naturalnie smile
  • alagodz 25.05.06, 09:49
  • alagodz 25.05.06, 09:54
    nie doświadczylam , ale kobieta (pierwiastka) rodzila tak w Międzylesiu
    bodajże z mlodą polożną, która nie wiedziala, że się nie da. Gdzieś
    na "szpitale" to bylo opisane. No i oprócz tego na wątkach typu: poród w
    wodzie, ale to się nie liczy bo taki poród wymaga sprzętu, a nie tylko dobrych
    chęci.
  • natalka691 21.07.06, 12:03
    Zadowolonypersonel mi wypomimasz dyżurke, a sama masz braki w wykształceniu.
    Kobieto, w pozycji kucznej ochrona krocza prawie nigdy nie jest potrzebna, bo
    tkanki sie równomiernie rociągają, ba nawet ja kobiecie grozi próżnocią i są
    problemy z wyparciem dziecka, w kucznej zazwyczaj wszystko szcześliwie się
    kończy. W kucznej działa siła grawitacji, ona wspomaga rodzenie sie dziecka.
    ŁÓzko porodoe to przeciez wymysł całkiem świezy lekarzy-facetów, a ty babka tak
    łatwo ten pomysł kupiłaś sad
  • nikomu_nieznajoma 20.05.06, 22:27
    To sie nie daj naciąć, to ty do cholery decydujesz (zwłaszcza nie ma co się
    bac, jak przygotowałaś krocze do porodu poprzez masaże wink, a nie takie kobiety
    typu zadowolonypersonel, które znają tylko jedną, jedyną sobie wygodną prawdę
    czyli rutynowo ciąc pierwiastkę, bo nic innego w zyciu nie widziały i nie mają
    innych doświadczeń i nawet nie podejmuja próby, by spróbowac nauczyc się czegoś
    innego. I jak ci narobią sajgonu typu jakies zakażenie, to ty będziesz
    cierpiała, a nie jakies obce babsko z ginem.
  • margonik 21.05.06, 12:11
    > bo nic innego w zyciu nie widziały i nie mają
    > innych doświadczeń i nawet nie podejmuja próby, by spróbowac nauczyc się

    A chciałabyś, aby próbowały się uczyć na Tobie? smile
  • mfuska 22.01.07, 15:17
    do margonik ... no wiesz ja bym chciał żeby na mnie ćwiczyła i potrafiła
    powiedzieć ze spróbował wszystkiego ale nie widzi innego rozwiązania jak
    nacięcie niż żeby od razu nacięła bez próby zrobienia czegokolwiek żeby tego
    uniknąć.
  • patinka6 21.05.06, 15:34
    tak, wiecej takich pacjentek, co sie znaja lepiej od lekarzy i poloznych!!
    Pewnie!!! Zabron sie nacinac!!! Lepiej popekac...lepiej sie goi, mniej boli...
    A szpitali, gdzie nacinaja "rutynowo" jest coraz mniej... Jezeli nie ufasz
    lekarzom, to po co w ogole do szpitala..lepiej urodzic w domu... przeciez i tak
    do cholery my decydujemy co i jak.... wspolczuje lekarzom takich
    pacjentek..szczerze wspolczuje....
    --
    Nasz Pysio Kochany
  • alagodz 22.05.06, 11:36
    Decydujesz o wyborze szpitala i ewentualnie zamawiasz swoją polożną i zdajesz
    się na OPIEKĘ i fachowość. Potem to już nie radzę protestować, bo wkurzona
    polożna, albo lekarz to nic dobrego. Nie można moim zdaniem spokojnie rodzić i
    jednocześnie patrzeć, czy polożna nie przebije pęcherza bez pytania. Przy
    pierwszym porodzie zostalam poinformowana o takim zabiegu, a przy drugim nie. A
    chętnie bym powiedziala, że nie chcę , bo i tak poród dobrze postępowal. O
    nacięciu ani za pierwszym ani za drugim razem nikt nie wspominal tylko ciąl i
    już, bo wie lepiej. Drugi poród by się obyl bez nacięcia spokojnie, ale nie
    narzekam, bo bylo tak dobrze zszyte, że w ogóle nie czulam żadnego dyskomfortu
    (w Praskim), co nie znaczy, że nie powinni zapytać!!. Mam jeszcze takie
    wrażenie, że szpitale z dużą ilością ciężkich porodów i powiklanych ciąż mniej
    będą liczyć się ze zdaniem pacjentki. Ale może się mylę, takie dane będą
    dopiero po zakończeniu akcji.
  • haganna 22.05.06, 21:22
    Droga patinko6. Zdaję sobie sprawę, że podejmuję się w tej chwili rzeczy
    niemalże niemożliwej, a mianowicie próby zmiany Twojej MENTALNOŚCI.
    Powiedz mi, nos do tabakiery, czy tabakiera do nosa?
    Kto tu jest najważniejszy - lekarz, położna i komfort ich pracy, czy pacjentka?
    W tym chorym kraju zostało to postawione na głowie, to prawda.
    Przyjmij do wiadomości, że jeżeli nie życzę sobie być nacięta i mam świadomość
    wszystkich za i przeciw, to lekarz i położna mają OBOWIĄZEK to uszanować.
    A argument, że "lepiej urodzić w domu" to jakieś totalne nieporozumienie.
    Rodzę w szpitalu, ale nie jestem ubezwłasnowolniona. Tekst "jak pani nie
    odpowiada to wynocha" to ostatnio słyszało się w sklepie mięsnym dwadzieścia
    parę lat temu.
  • patinka6 27.05.06, 10:04
    po przeczytaniu Twojego watku, moja mentalnosc zostala nienaruszona...
    Owszem, nie jestes ubezwlasnowolniona, ale w takim razie powinnas kwestionowac
    wszystko co sie Ciebie tyczy!!! Wloz sobie kartke do dowodu, ze nie powinni
    wykonywac przy Tobie ZADNYCH zabiegow, nawet ratujacych zycie ( odpukac, tfu
    tfu tfu) bez wczesniejszego pytania Ciebie o zgode!!! Powtarzam...wspolczuje
    lekarzom takich pacjentek!!!!
    --
    Nasz Pysio Kochany
  • natalka691 27.05.06, 10:25
    Kochana ja akurat nie siedze w domu, tylko pracuję. A to co piszemy to nasze
    prawa, wynikajce z konstytucji RP i kilku aktów prawnych niższego rzędu.
    Piszemy o prawach pacjenta, które obowiązuja w Polsce. Jezeli nie chcesz z nich
    korzystac masz pełne prawo. Z zaufaniem do personeli nie ma to nic wspólnego.
    100% zaufanie jest według mnie nigdy nie wskazane, bo lekarz czy położna tez
    człowiek. Patrzeć krytycznie i oceniac co personel robi (niekoniecznie od razu
    negatywnie, bo wiele tu na forum pozytywnych opinii o lekarzach i połoznych)
    jest jak najbardziej naszym prawem, choćby z tego powodu ze pracujemy i płacimy
    składki i tym samym utrzymujemy szanowny personel.
  • earl.grey 27.05.06, 12:01
    Wloz sobie kartke do dowodu, ze nie powinni
    > wykonywac przy Tobie ZADNYCH zabiegow, nawet ratujacych zycie ( odpukac, tfu
    > tfu tfu) bez wczesniejszego pytania Ciebie o zgode!!! Powtarzam...wspolczuje
    > lekarzom takich pacjentek!!!!

    może to dla ciebie zaskakujące, ale taka kartka nie jest potrzebna. Nie wolno
    wykonywać żadnych zabiegów na kimś, kto nie wyraził na nie zgody. Wyjątek
    stanowi ratowanie życia osoby nieprzytomnej. Jest to podstawowe prawo człowiek,
    już nawet nie pacjenta. Zobacz na przykład kodeks karny: "Art. 192. § 1. Kto
    wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta, podlega grzywnie, karze
    ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.", a także inne
    przepisy, np. o zakładach opieki zdrowotnej, o zawodzie lekarza. Jest jednak
    nadzieja, że Haganna w czasie porodu nie będzie nieprzytomna i tego jej należy
    życzyć.
    Jesli poczuwasz się do takiej misji, że twoim zadaniem jest zrobienie
    wszystkiego, żeby personelu w szpitalach był zadowolny, to chwała ci za to. Ja
    się nie poczuwam, w innych celach się tam wybieram.
  • izabella83 21.06.06, 11:01
    KOBIETO!!!NIE DOCIERA DO CIEBIE?CZY POPROSTU JESTES MALO INTELIGENTNA?
    ZASTANÓW!!! SIĘ ZANIM KIEDYKOLWIEK NAPISZESZ COS NA FORUM!TO NIE BOLI TROCHE
    POMYSLEC!
  • a_gurk 24.05.06, 07:42
    No, no. Chętnie rodziłabym w domu, tylko że mieszkam w bloku i szpital mam
    jakieś 10 km ode mnie. Nie stać mnie również na położna i ginekologa pod
    telefonem,. Nacieto mnie wbrew naszemu zdaniu i pisemnemu oświadczeniu. Bo
    nacinają pierworódki i już. Ja ćwiczyłam 9 miesięcy, masowałam krocze itp., a
    lekarz nie zbadał mnie i nie poczekał, czy zabieg jest rzeczywiście konieczny,
    tylko na wstepie już wydał wyrok. Zapewniam Cię, że zabieg ten nie był
    potrzebny, bo urodzilam szybko i sprawnie (ku zaskoczeniu tego lekarza), a
    dziecko było małe (waga 2680). W 10 mies. po porodzie mam wyczuwalna bliznę,
    zwężony kanał rodny, boli mnie podczas chodzenia (materiał spodni obciera
    bliznę) i podczas współżycia. Do dzisiaj czuję wściekłość na lekarzy.
  • kasiksa 09.06.06, 15:07
    biedna... a probowalas ich skarzyc? Jesli to ich wina, i masz pisemne dowody ze
    tego nie chcialas to powinnas dostac odszkodowanie, ktore starczy na operacje
    poprawienia tamtej blizny przez dobrego chirurga.
    a_gurk nie daj sie!
    czytalam ze niektorzy juz wygrywaja ze szpitalami.
    Powodzenia!
  • zadowolonypersonel 24.05.06, 13:39
    Droga patinko widzę,że możemy porozmawiać.Może razem uda nam się wytłumaczyć
    tym zbuntowanym kobietom,że personel medyczny jest od tego, żeby w danej
    sytuacji działał tak jak należy- celem ochrony zdrowia pacjentek.Nawet jeśli
    czasem trzeba pacjentce "coś kazać".To jest na tej zasadzie: najbardziej
    ochydny w smaku lek najlepiej leczy.Równie dobrze pacjentka może
    powiedzieć:siostro nie połknę tej tabletki bo ona jest gorzka.Dziecinada.
    Obowiązują nas pewne standarty medyczne według których jesteśmy zobowiązani
    postępować i tak jest wszędzie. No niestety drogie pacjentki, decydujecie się
    urodzić pod okiem fachowców a tymczasem nie pozwalacie na niemal żadne zabiegi
    przy was wykonywane, więc nie dziwcie się że ze strony personelu będą złośliwe
    uwagi że lepiej rodzić w domu.Jesteście wiecznie niezadowolone z opieki i
    cała "oprawa medyczna" przy porodzie wam przeszkadza, uważacie że położna i
    lekarz robią krzywdę i okaleczają do końca życia, albo zakładają kleszcze bo
    chcą iść spać (i tu wychodzi brak wiedzy o położnictwie zabiegowym-co to są
    kleszcze porodowe i kiedy się ich używa). Pacjentka, która wie lepiej wszystko
    od lekarza i położnej naprawdę nie ma potrzeby rodzić w klinice.Będzie miała
    poród naturalny tak jak tego pragnie.
    Paniom które tak opiewają porody naturalne radzę poczytać dla ciekawości jak to
    kiedyś wyglądało,np.z czasów waszych babć, gdy rodziły przeważnie w
    domach.Poszukajcie statystyk umieralności okołoporodowej noworodków z tamtych
    lat albo porażeń, umieralności samych matek podczas porodu.To była natura-prawo
    selekcji, kto wytrzymał to żył.Nie wspomnę o tym,że kobiety mogły rodzić 2-3
    dni i nikogo to nie wzruszało, bo...to była natura.
    Przy dzisiejszej medycynie nie ma mowy o tym by pozwolić na takie rzeczy.Wręcz
    przeciwnie-ratuje się np. najbardziej głębokie wcześniaki.
    Miałam niedawno przypadek-przyjechała "na kogutach" pcjentka po porodzie w
    domu.Przyjechała razem z mężem (zresztą wykształceni ludzie-wydawałoby się
    mądrzy i przewidujący)uśmiechnięta.Urodziła prawie na sedes-jak sama opisywała-
    zdążyła na szczęście do łóżka.Dziecko ważyło 3900g.,rodziła drugi raz.Łożysko
    oddzieliło się już u nas na oddziale.Ale krocze?- niestety pęnięcie II
    stopnia.Pamiętam jaki dumny i blady był jej mąż,bo "odbierał poród"-tylko,że
    nie pomyślał że może warto ochronić krocze (na miarę warunków domowych
    oczywiście smile ). No cóż jak dalej będzie taka super oświata kobiet i nagonka
    na służbę zdrowia to my będziemy tylko cerować rozprute tkanki i RUTYNOWO
    naprawiać to co popsują bezmyślni ludzie,którym gazety, media robią pranie
    mózgu. Jakby nie było drogie panie- strajk czy nie strajk ,drzwi porodówek
    stoją dla was otworem.Strajkujemy, więć rodzimy po ludzku-NATURALNIE.
    Pozdrawiam patinkę.
  • wellanna 25.05.06, 09:23
    ZADowolony perspnelu,
    Umknęło Twojej uwadze, ze w wielu badaniach nacięte krocze = pęknieciu II
    stopnia! Czyli Ty nacinając krocze pacjentek fundujesz im pęknięcie II stopnia!
    Czyli przed czym w zasadzie niby chronisz?
    Logiki zero. Bo niby chroniąc okaleczasz. Nie widzisz tej głupoty?
    Idąc tym tokiem dentyści nie powinni leczyć zębów tylko je od razu wyrywać, bo
    to zapobiegnie ich psuciu w przyszłości.
  • zadowolonypersonel 24.06.06, 19:19
    Wellanko, chyba coś nieświerzego zjadłaś i Ci zaszkodziło, bo gadasz brednie.
    Robisz błąd pisząc takie rzeczy. Pacjenci, jak powiedziała jedna z internautek
    ulegają "nadinterpretacji" praw pacjenta. Nieświadomie przyczyniasz się do
    szkody przyszłych mam wciskając kit, że pęknięcie II stopnia = nacięciu.
    Pamiętaj, że młode niedoświadczone kobiety zbyt dosłownie traktują informacje
    tu zamieszczane. Wynika to z tego, że nie mają merytorycznego pojęcia. Nie
    bazuj na tym chcąc przekabacić je na swoją stronę.
    Dla ciekawostki dodam (tak na marginesie), że w obecnych szkołach położniczych
    ( już teraz studia licencjackie )nadal uczy się młode położne nacinania krocza
    i szlifować będą to w przyszłej pracy.Więc to nie szkoły z lat 60- tych, bo i
    teraz tak jest.
    Panie z akcji musicie wkroczyć do szkół, może zmienić program kształcenia na
    porodówce...a nie buntować ciężarne i nastawiać je przeciwko nam.
    Chciałabym zobaczyć Akcję Rodzić po Ludzku na dyżurze we dwie, gdzie jest 6
    rodzących i mnóstwo innej, koniecznej pracy do wykonania, gdzie trzeba mieć
    oczy dookoła siebie i wszystkiego dopilnować. Ciekawe jak by Wam szły porody
    naturalne??? Już to widzę.
    Żeby coś naprawić, to wydaje mi się - trzeba znaleźć źródło, z którego dana
    sytuacja wyniknęła.Pierwsze co mi na myśl przychodzi to np. może utarte
    schematy według których uczy się przyszłe położne, ogólnie braki w kadrze
    medycznej-to istotny czynnik, który wpływa na pracę w szpitalach i zadowolenie
    bądź nie u pacjentów, ja bym tam chciała,żeby nas tyle było w pracy, żeby każda
    rodząca miała swoją położną. Jest pewnie wiele innych spraw, które warto by
    poruszyć, by poprawić sytuację pacjentek. Najłatwiej jest kogoś zbesztać i
    poniżyć mówiąć, że nie potrafi wykonywać swojego zawodu, a siebie przy tym
    wynieść na piedestał i udawać dobrodusznego zza komputera.
  • earl.grey 24.06.06, 22:46
    ale powiedz szczerze, Zadowolonypersonel, uczyłaś się aktywnej ochrony krocza (i
    nie mam na myśli nacięcia) czy nie?
  • zadowolonypersonel 26.06.06, 15:24
    Droga earl.grey, uczyłam się aktywnej ochrony krocza i patrzę jak inni to
    robią. Owszem, u wieloródek wychodzi to perfekcyjnie każdej doświadczonej
    położnej. Są i te ambitne do granic przesady próbujące to samo osiągnąć u
    rodzących z gorszymi warunkami do ochrony krocza...i różnie to się kończy.
    Ponadto uważam, że nie jest wielką sztuką odebrać poród fizjologiczny,
    bezproblemowy. Natomiast poprowadzić patologię, to już trzeba mieć dużo większy
    zasób umiejętności i wiedzy i to jest sztuka. Pisząc patologia mam na myśli
    całą ciążę o przebiegu patologicznym, a tu można zaliczyć wiele chorób i
    zjawisk towarzyszących ciąży. W związku z tym postępowanie podczas porodu u
    takiej kobiety jest znacznie bardziej skomplikowane. Te koleżanki, które
    pracują w szpitalach, gdzie obsługuje się tylko fizjologię, a patologię odsyła
    się do bardziej wyspecjalizowanych ośrodków mogą chyba to potwierdzić.
    Fizjologia ma to do siebie, że "prowadzi się" sama mówiąc w przenośni i nie
    należy jej przeszkadzać - położną jest wtedy Matka Natura.
    Zgadzam się, że nie każde krocze trzeba naciąć i jeśli jest taka możliwość to
    nie robię tego. Mnie osobiście jako pracownika służby zdrowia oburzyło na tym
    forum to, że nakłania się ciężarne kobiety do stawiania żądań wobec położnych i
    lekarzy w postaci oświadczeń zakazujących nacinanie krocza.Wiadomo jak wrażliwa
    jest psychika kobiety w ciąży, prawda? Jest ona nastawiona na to, by cały poród
    zakończył się szczęśliwie, więć jeśli ktoś powie takiej kobiecie, że napisz
    oświadczenie, bo zrobią z ciebie kalekę to jasne jest, że dziewczyna bez wiedzy
    medycznej uwierzy w to.Owocuje to tym, że przekracza próg szpitala i znika
    uśmiech z jej twarzy, jest złośliwa, podejrzliwa, kwestionuje wszystko. I w tym
    momencie zaczyna się walka. No bo jak inaczej skoro jesteśmy przedstawiani jako
    wrogowie.
    Radziłabym wszystkim zatroskanym o nieszczęśliwy los rodzących paniom z akcji
    dawać inne porady niż te jak walczyć z personelem medycznym na porodówce i
    oczywiście spokojnie i bez stresu przy tym urodzić. Na przykład mogę
    zaproponować, by przypominać pacjentkom by idąc do porodu zabierały ze sobą np.
    wynik grupy krwi bardzo istotny,dowiedziały się co potrzeba do porodu
    rodzinnego. To tylko dwa przykłady a jest ich więcej. Nawet kobiety po szkołach
    rodzenia przychodzą do porodu kompletnie nieprzygotowane. Zadbajcie może
    najpierw właśnie o to.
    I nie jestem aż tak głupia droga earl.grey, żebyś musiała mi wskazywać, że samo
    nacięcie jest metodą aktywnej ochrony krocza. Pozdrowienia.
  • zadowolonypersonel 26.06.06, 15:33
    ....że samo nacięcie nie jest metodą aktywnej ochrony krocza.Pominęłam jakże
    istotny wyraz "nie", ale już sprostowałam, żebyś nie mogła dać upustu swej
    złośliwości po raz kolejny smile smile droga earl.grey
  • earl.grey 27.06.06, 11:36
    nie chciałam dawać upustu swojej złosliwości. tylko pytałam. zapewniam cie, że w
    moim mieście n.i.e m.a połoznych, które potrafiłyby pomóc tak urodzić dziecko,
    żeby zminimalizować ryzyko pęknięcia, nie nacinając (jestem z Poznania).
    Oczywiscie rozumiem cię, jesli mówisz o porodach patologicznych czy po ciążach
    patologicznych. może pracujesz w szpitalu, gdzie dużo jest takich. Jednak
    większośc porodów (normalnie, statystycznie, ale byc może nie w twoim szpitalu)
    to fizjologia, gdzie można by było kobietom nacięcia oszczędzić, co jednak
    wymagałoby trochę więcej starania ze strony położnej i to mam na myśli. Dodam
    jeszcze, że ta fizjologiczna większość we wszystkich krajach Europy, oprócz
    Polski i Grecji, wynosi 80-90%. U nas krocze udaje się uratować u pierworódek w
    kilku procentach! To coś mówi i o umiejętnościach położnych i o ich dobrych
    chęciach. Wiem, wiem, na Zachhodzie mają lepsze warunki pracy itp. Ale starać
    się też można, a nie zakładać, że 1. większośc porodów to patologia, 2. same
    rodzące to patologia, wredne to i tylko patrzy jak położnej dokuczyć.
    Jeśli w innych krajach krocze udaje się chronić i kiedys udawało sie to tez u
    nas (położne starej daty dawały sobie z tym radę), to znaczy, że warto, żeby
    dziewczyny, którym na tym zależy, starały się. A co jeśli dziewczyna ćwiczy,
    robi masaże, uczy się, czyta, przyjeżdża do porodu, a tam tną rutynowo?
    Namawianie kobiet do "walki" jest namawianiem do świadomego rodzenia, do
    szanowania swojego ciała i pracy położnych. Spójrz na to z drugiej strony -
    naprawdę żadna z "walczących" nie ma na celu dokuczenia pracownikom szpitala.
    One "walczą" o swoją godnośc, o swoje prawo do wspominania porodu jako
    najpiekniejszej chwili życia. Położne, zamiast mieć o to pretensje, powinny same
    wspierać kobiety, które chcą się edukować, chcą rodzić świadomie i mieć wybór, a
    nie byc traktowane jak na taśmie.
    Niestety, jesli rzeczywiście dohcodzi do "walki", to górą i tak jest zazwyczaj
    personel, rodząca jako uzależniona od dobrej woli, czy nawet humorów personelu,
    wystraszona i walcząca z bólem, jest z góry na przegranej pozycji. Dla personelu
    żadna chwała taką walkę wygrać. Chwała byłaby doprowadzic do takiej sytuacji,
    żeby rodząca nie miała wrażenia, że musi się bronić przed personelem.
  • zadowolonypersonel 17.07.06, 14:21
    Tak naprawdę cieszę się, że mogę wymienić z Tobą doświadczenia. Widać w każdym
    mieście porodówki pracują zupełnie inaczej. Niedawno moje koleżanki były w
    Poznaniu na sympozjum. Miały okazję poobserwować jak tam wygląda praca
    położnych i lekarzy (szkoda, że nie mógł to być np. cały dyżur). Rzeczywiście
    jest różnica. Powiem Ci szczerze, że wasza rola różni się nieco od tej, którą
    my spełniamy na porodówce przy rodzącej.Nie wiem, może to zależy od szefa i
    jego zarządzeń... U nas lekarze nie odbierają porodów.
    Tak, u mnie patologii jest strasznie dużo.Może stąd moje oburzenie na tym
    forum. Bo nie dosyć, że pacjentki są problemowe (w sensie zdrowia) to jeszcze
    mają nabite w głowie, że ktoś chce im krzywdę zrobić.
    Powiem Ci jeszcze, że komentarz lekarek, które były w Poznaniu i widziały jak
    rodzicie był jeden:" Nie będę w Poznaniu rodzić". Podejrzewam, że wynika to ze
    strachu przed ryzykiem jakie podejmujecie. Tak naprawdę, żebyśmy mogły sobie
    porozmawiać u kogo jest lepiej musiałybyśmy porównać statystyki ze swoich
    szpitali, odnośnie pęknięć krocza albo niskich Apgarów. Być może wygrałabyś.
    Jak często stosujecie ZOP? U nas jest to niewymownie częste. I nie powiem bo
    pacjentki dziękują za to. Cieszą się, że mogły urodzić minimalizując odczucie
    bólu. Niestety najczęściej znieczulenie pociąga za sobą nacięcie krocza. Sama
    wiesz dlaczego.Nie wiem może gdzieś indziej rodzące są mniej boleściwe...U nas
    za ZOP rodząca nie płaci, więc może dlatego częściej korzystają.Oczywiście są
    kobiety, które zanim podejmą decyzję o znieczuleniu, próbują sobie najpierw
    worka sako, piłki, drabinki, pozycji pionowej.
    Złe nastawienie pacjentek też jest obecne, nie mów że nie. Nie wiem jak jest u
    Was, czy określacie jak powinien być ubrany mąż rodzącej, który chce być przy
    porodzie? Nie mam pojęcia dlaczego, ale u nas to jest nagminnie powodem
    frustracji mężów, że musi sobie zakupić mundurek do porodu. W końcu przebywa w
    oddziale zabiegowym.Drugi przykład: w moim oddziale są dwie sale do porodu
    rodzinnego. Ostatnio był ciężki dyżur nocny-mnóstwo porodów i obie sale były
    zajęte. Rodząca, która przyszła na oddział może ok. godziny 23 była
    zdegustowana, że nie może być na sali rodzinnej, minę miała do płaczu, no i
    wogóle to gdyby wiedziała, że tu tak będzie to pojechałaby do innego szpitala.
    Powiedz mi, czy to jest moja wina, że akurat mamy dwie sale rodzinne i tej nocy
    były zajęte? Uwierz mi, że mina tej kobiety i ton w jakim się do mnie odzywała
    wskazywał,że obarcza mnie winą za sytuację, a mąż jej w tym dzielnie pomagał.
    Ja bardzo lubię swoją pracę i nie są w stanie zrazić mnie takie incydenty.
    Niestety każdy pracuje na tyle, na ile pozwalają mu warunki pracy.My jesteśmy
    dwie na zmianie i lekarze porodów nie odbierają.Mało tego, położna jest
    niezbędna do każdego badania, bo trzeba przytrzymać, podać itd... Naprawdę,
    personelu ubywa a wymogi rosną. Ja nie mówię o niczym więcej jak tylko o
    zwiększeniu ilości rąk do pracy.Jestem przekonana, że i pacjentki odczułyby
    większy komfort - chociażby to, że położna ma dla niej czas, jest przy niej a
    nie traktuje jej jak kolejnej na taśmie. Przecież nasz pośpiech widać i rodząca
    odczuwa to jako moją nieuprzejmość czy niezadowolenie, że przyszła urodzić. A
    ja niestety mam jeszcze 3 następne panie pod opieką, które chciałabym
    dopilnować i niczego nie zaniedbać.
    Przyznam, nie byłam w Poznaniu, ale domyślam się, że u Was nie ma tego
    problemu.Pracujecie troszeczkę inaczej, może lepiej.Chwała Wam za to.
    Ja też czekam na zmiany na lepsze, ale na dzień dzisiejszy muszę dostosować
    swoje zamiary i umiejętności do możliwości mojej placówki.
    A co do świadomego rodzenia,to widzisz dla mnie to nie jest do końca świadome,
    gdy ciężarna przychodzi z oświadczeniem, że zabrania się nacinać.Jeśli będzie
    trzeba to ja i tak to zrobię, bo zwyczajnie za nią odpowiadam. Mam dzieci na
    wychowaniu i chcę jeszcze popracować. Zupełnie inaczej brzmi i świadczy o
    ciężarnej, gdy spokojnie pyta, czy jest możliwość żeby nie robić nacięcia.
    Wtedy i ja jestem w stanie nawiązać z nią kontakt i wytłumaczyć na czym rzecz
    polega, bo ten kto kazał jej napisać oświadczenie już tego nie zrobił. Świadome
    rodzenie to kontakt, rozmowa, pytanie-odpowiedź i przede wszystkim wiedza,
    prawdziwa wiedza, a nie ta z kolorowych gazet, gdzie opisują jak to jest
    wszystko pięknie i gładko. Na tym forum wyczytałam wypowiedzi :"nacięcie
    krocza=pęknięciu II stopnia" albo "...zaryzykowałabym zdrowie mojego dziecka,
    ale żeby mnie nie nacinali..." Cóż, jak taką edukację będą miały przyszłe mamy
    to nic dodać nic ująć.
  • natalka691 17.07.06, 15:32
    Ty jak będziesz uważała za koniecznie to i tak mnie natniesz, a ja jako
    jednostaka autonomiczna i od ciebie niezalezna podam cię do sądu. Będziesz się
    szlajać po salach sądowych, wydasz kasiorę na adwokata i będziesz miała
    serdecznie dośc. Szpital zapłaci mi odszkodowanie za okaleczenie i szef i tak
    cię zwolni, a może sąd da ci zakaz pełnienie funkcji związanych z odbieraniem
    porodów. Dlatego Zadowolonypersonel nie warta skórka za wyprawkę. Bo to ja
    odpowiadam sama za siebie, ty odpowiadasz też za siebie i swoje nieletnie
    dzieci, w ich sprawie możesz decydowac, ale mi nie możesz zrobić czego nie
    chcę. Takie są fundamentalne prawa człowieka. Jak chcesz sama decydować, to idż
    pracowac do psychiatryka, tam w przypadku ubezwłasnowolnionych możesz za nich
    decydować.
  • natalka691 17.07.06, 15:44
    Sama piszesz, że masz duzo roboty. Więc chcesz, aby szybko było po sprawie, bo
    sobie kawke mozna wypić i sie poobijac po szpitalnych kątach i pójśc na ploty
    do dyżórki, he, he. Gdybyś lubiła swoją pracę i była położną z powołania
    słuchałąbys innych wink
  • zadowolonypersonel 18.07.06, 18:39
    Proponuję Tobie na początek podszkolić ortografię polską.Będziesz wtedy
    wiedziała, że dyżurka a nie "dyżórka".
    Kilka pierwszych zdań, które napisałaś świadczą, że nie masz pojęcia o pracy w
    szpitalu, więc bez sensu Twoja paplanina...
    I w sądzie też raczej masz marne szanse.
    Powiem po raz kolejny, że położna jest w stanie krocza nie nacinać, ale tylko
    wtedy gdy rodząca napisze własnoręcznie w historii choroby, że ponosi
    odpowiedzialność za wszelkie powikłania. A niestety takich formalnych
    oświadczeń rodzące składać nie chcą. Nie wiem, boją się? Czego?
  • zorka-5 31.08.06, 01:12
    Już Ci mówię dlaczego rodzące nie chcą składać formalnych oświadczeń. Bo boją
    się, że jeżeli nie podpiszą, natniesz je wtedy, kiedy będzie to dla Ciebie
    wygodne, a jeśli podpiszą, nie natniesz z czystej złośliwości, po to, żeby
    udowodnić, że to Ty masz władzę, nawet, jeśli będzie to absolutnie konieczne.
    Ty będziesz kryta, podpisane oświadczenie - nie ponosisz odpowiedzialności.

    Bardzo długo służba zdrowia pracowała na brak zaufania pacjentów. Oto efekty.
  • kaaxia 01.05.07, 19:22
    Nie rozumiem tej nagonki na artykul, przecież nie napisali ,zeby bezwarunkowo
    zabronić polożnej nacięcia krocza. Oświadczenie ma zabraniać nacinania krocza
    jeśli nie będzie to niezbędne dla ratowania zdrowia rodzącej. Takie postawianie
    tematu chyba zostawia pole na kompromis między rutyną a koniecznością.
    Jasne, że wolalabym nacinania uniknąć, ale po tym jak mi znajoma studentka,
    przyszla polożna, opowiedziala o komplikacjach, które mogą się pojawić po
    niekontrolowanym pęknięciu (nietrzymanie kalu) nie jestem już taka pewna czy
    warto czegokolwiek zabraniać na porodówce.
    Przecież to nasze cialo nie jest do końca przewidywalne. Warto chronić krocze
    przed nacięciem, ale nie za wszelką cenę.
  • totorotot 13.04.08, 19:14
    Zadowolonypersonelu, zanim zaczniesz poprawiać ortografię innych, przyjrzyj się bliżej swojej. Np. napisałaś "nieświerzego", a pisze się zupełnie inaczej. To tylko jeden z kamyczków w Twoim ogródku, ale znakomicie charakteryzuje Twoją osobę: tupeciara, nieskłonna do dyskusji, uważająca się za jedyną sprawiedliwą.
    Czy czytałaś zalecenia organizacji WHO dotyczące porodu? Znajdziesz je na stronie rodzicpoludzku.pl. Bardzo Cię proszę o zapoznanie się choćby z tym tekstem z w/w strony, a później o komentarz w tym wątku.
  • mfuska 22.01.07, 15:57
    Troche szacunku szanowna natalko. Ciekawa jestem jakbys tysie czuyła gdybyś
    dawał z siebie co możesz a ktos zarzucał by ci ze tylko my slisz o tym kiedy sie
    kawki napić. Może nie jestem położna, moze nie rodziłam ale potrafię sobie
    wyobrazić co musi sie dziac na oddziale kiedy jednoczesnie rodzi kilka kobiet i
    w dodatku lekarz nie odbiera porodu tylko połozne. za przeproszeniem nie wiadomo
    gdzie ręce wsadzic. O kawce nikt wtedy nie myśłi tylko o tym jak zdązyc każdej
    pomóc i jak pokierowac porodami tak zeby dzieci nie urodziły się na raz.
    ROzumiem ze wtedyy nie myśli sie o prawach człowieka tylko o tym zeby wszystkie
    mamy urodziły zdrowe dzieci i żeby ten dyzur juz sie skończył. nie oznacza to ze
    nawet w takiej sytuacji nie nalezy informowac rodzacych o tym co się dzieje i
    pytac o zgode o zabiegi.
  • natalka691 21.07.06, 11:50
    Dziewczyna miała skwaszona minę i dobrze że miał, bo prawda jest taka że wdług
    przepisów prawa pacjent m prawo do opieki osoby bliskiej, mozna więc wymagac od
    szpitala że dostosuje sie do tego co powszechnie obowiązuje. Widac Wy tego nie
    potraficie.Wyrzucenie męza z porodówki jest żenujące. No cóz nie każdy szef
    jest specem od zarządzania i ma pojęcie o finansach, skoro pracujecie w takich
    warunkach. Na szczęści tam gdzie rodze są same pojedyńcze porodówki po
    generalnym remoncie z nowoczesnymi fotelami. Kiepsko zadowolonypersonel sobie
    radzicie, kiepskie warunki, rutynowe nacinanie. Pozostaliście w tyle. I jeszcze
    chcecie więcej kasy, a za co do cholery. Wiem, że jestem złośliwa-staram sie
    choć w części dorównac Tobie, Draga Zadowolonypersonel
  • zadowolonypersonel 21.07.06, 19:12
    Współczuję Wałbrzychowi...
    Napewno będą Cię "mile" wspominać.
    Nie irytuj się tak, bo przedwcześnie urodzisz.
  • peonies 20.05.09, 17:21
    zadowolony personel napisała:
    "...Nie irytuj się tak, bo przedwcześnie urodzisz."
    gratuluję wypowiedzi. Świadczy ona o Pani powołaniu do zawodu.
  • zadowolonypersonel 21.07.06, 19:56
    Wcale nie powiedziałam, że męża wyrzucono z porodówki, nie przekręcaj moich
    słów. Problem polegał na tym, że kobieta musiała urodzić na sali porodowej
    ogólnej. Zresztą nie musiała. Pacjent niczego nie musi.
  • mfuska 22.01.07, 16:01
    Natalko widze ze cała słuzba zdrowia jest dla ciebie ble.. ja tez nie pałm do
    niej miłoscia ale chociaz rozumiem ze gdy dwie sale do porodów rodzinnych sa
    zajete a innych nie mam to co wykopac jedna z rodzacych na korytarz bo ta pani
    co przyjechała miała rezerwcję? mogła zadzwonic i spytac się czy jest miejsce
    ipojechac do innego jak ze kwaszona mina sama oswiadczyła. Nie jest to wina
    połozenj ani personelu tylko cholernego zbiegu okolicznosci i fizjologii.
  • mfuska 22.01.07, 15:49
    Szanowny Zdowlonypersonelu.
    Całkowicie rozumiem wszystkie argumenty przez ciebie przedstawione jednak jestem
    młoda, chce zajsc w cize i urodzić dziecko i nie wspominac koszmaru porodu jak
    moja mam która rodział mnie w '82 roku i mojego brata osiem lat później. Nawet w
    natłoku pracy zwizanej z tym ze jest mało rak do pracy mozna znalesc chwile
    zyczliwosci i powiedzieć wprost. PAni sytuacja wygląda tak a nie inaczej gdyby
    poród/ ciaża przebiegałyby normalnie pewno staralibysmy się chronic pani krocze
    ale w tej sytuacji po prostu jest to koniecznościa. Niestety statystyki opinie
    rodzacych świadcza o tym ze to co powinno byc koniecznoscia jest regułą i stąd
    apel o świadomość pacjentek by zmienic proporcje. O to by domagac sie tego
    minimum jakim jest informacja. Pewnie że chciałbym uniknac nacinania ale jesli
    będzie taka koniecznośc lub po prostu ułatwi to lub mi ulzy pewno zgodze się.
    jednak chce miec ta pewnosc że zanim ktos sięgnie po 'nozyce' to chociaz sie
    mnie spyta albo uprzedzi a potem dopilnuje zebym nie miał z tym związanych
    komplikacji zakazen czy bolesnych blizn.
    Podziwiam połozne za ich prace cięzka czasem smutna bo przeciez nie kazdy poród
    kończy się szczęsliwie ale jesli ja wyjde z życzliwościa i uśmiechem i checią
    wspólparcy to wymagam tego samewgo w zamian. W sklepie jest to miły usmiech i
    dzieńdobry a przy porodzie wsparcie i przekazywanie informacji o tym co sie ze
    mna dzieje i dlaczego.
  • natalka691 21.07.06, 11:36
    Zadowolonypersonel a co takiego potrzeba do porodu rodzinnego? Bo chyba nic
    nadzwyczajnego. Chodze z mężem do szkoły rodzenia, rozmawiamy razem na ten
    temat. Przyjedziemy razem do szpitala, maz dostanie buty szpitalne, fartuch.
    Jest czysty, nie jest flejtuchem. i co mamy jeszcze zrobić, bo dla mnie to
    wystarcz by mi towarzyszył i według personelu z wałbrzyskiej porodówki też. Po
    prostu jest ci nie na rękę jak kobieta jest z kims bliskim, bo nie mozesz juz
    wtedy robic czego dusza zapragnie i jestes pod stała kontrolą.
  • merengue1 19.05.08, 22:47
    droga zadowolonypersonel, jak smiesz pisac :
    "Mnie osobiście jako pracownika służby zdrowia oburzyło na tym
    forum to, że nakłania się ciężarne kobiety do stawiania żądań wobec
    położnych i lekarzy w postaci oświadczeń zakazujących nacinanie
    krocza."
    Czy to znaczy, ze nie mozemy miec wlasnych żądań, o nic nie pytac,
    nic nie sprawdzac i dawac sie prowadzi jak cieleta na rzez? Lekarze
    tez ludzie i tez popelniaja bledy. Nie mozna ufac w 100 procentach,
    wlasny rozum tez trzeba miec.
    A pacjent jest klientem sluzby zdrowia, za ktorą odciąga mu sie od
    ciezko zarobionej pensji podatek. Ja place i ja wymagam! Sluzba
    zdrowia jest dla pacjentow a nie odwrotnie!!!!
  • anoresk 08.02.11, 22:25
    Merengue
    "Zadowolony personel" dokładnie opisała , o jakie zachowanie jej chodzi . Ale chyba nie doczytałaś albo nie zrozumiałaś tekstu . " Zadowolonypersonel " pisała o dialogu , o rozmowie , o obustronnym kontakcie. Stawiane kategoryczne żądania , w większości nie poparte wiedzą medyczną utrudniają pracę personelu .
    Co do płaconej przez Ciebie składki - jest jedną z niższych w Europie. A wymagać możesz jedynie tego , za co szpitalowi zwróci NFZ.
  • wellanna 28.06.06, 14:11
    Zadowolonypersonelu,

    To co napisałam o nacięciu jest prawdą. NIe piszę bredni i nic nie wymyślam.
    Piszę to, o czym przeczytałam.
    Zgadzam sie z Tobą, iż szkoły dla położnych są oparte o przestarzałe programy.
    POdzielam też Twoje zdanie co do tego, że Fundacja działa jednostronnie zamiast
    uerzyc w jądro problemu czyli zaatakować to, że szkoły położnicze nie uczą
    współczesnej wiedzy opartej o współczesne potwierdzone badania naukowe.
    Mam nadzieję, że to się szybko zmieni, pewnie nie dzięki Fundacji ale może
    dzięki dostępowi do informacji i temu, że kobiety właśnie naduzywają, jak to
    sama napisałaś, swoich praw.
    Moim zdaniem nie naduzywają tylko starają sie podchodzic za szacunkiem do
    wlasnego ciala i unikac niepotrzebnych okaleczen, gdy to mozliwe.
    Odnosnie wyzszosci ochrony krocza nad jego okaleczaniem, to zawsze pisamalam w
    kontekscie kobiet zdrowych i porodow fizjologicznych. Co do patologii nigdy sie
    nie wypowiadalam.
    Sama tez nie powielaj glupot i nie wmawiaj, ze raz okaleczone krocze -
    przerznieta i pozszywana tkanka jest mocniejsza od takiej, ktora nie byla cieta.
    Material zszyty zawsze bedzie slabszy, od takiego, ktory nie zostal sztucznie
    rozerwany. Nie rozumiem dlaczego polozne wmawiaja kobietom taka glupote, ze za
    pierwszym razem trzeba naciac, a za drugim juz nie? Bo niby krocze wzmocni
    blizna? Szkoda, ze medycyna sportu nie zna sposobu wzmacniania mięsni przez ich
    nacinanie!
  • mashunia 25.06.06, 07:24
    za głowę się złapać! Co za bzdury!!!! Wellanno, skąd taka informacja że
    nacięcie=pęknięciu II stopnia?? Nacięcie potem latwiej szyć i lepiej się goi....
  • natalka691 25.06.06, 09:58
    Za nic na świeciwe nie zgodziłabym się na takie okaleczenie swojego ciała,
    nigdy i nic mnie nie przekona do nacinania.
  • mashunia 25.06.06, 14:32
    Może z szybkim gojeniem trochę przesadziłam bo to zależy od wielu czynników,
    ale na pewno łatwiej jest zszyć nacięte niż peknięte....
    Pozdr.
  • wellanna 28.06.06, 14:00
    Mashunia,
    Masz racje nacięcie łatwiej jest zaszyć, ale goi sie już nacznie trudniej niż
    naturalne pękniecie. Zapytaj pierwszego z brzegu chirurga, czy rana spontaniczna
    - kiedy włókna skóry pękają zgodnie ze swoją strukturą goi się łatwiej i
    zostawia mniejsze spustoszenia, czy też zadana narzędziem?
    Nacięcie łatwiej się zszywa, ale nie chodzi chyba o wygodę lekarza.
  • delfina77 15.06.06, 14:19
    Kobieto, czy ty byłaś kiedyś gdzieś poza swoją pipidówką i widziałaś, jak się
    pracuje w szpitalach w krajach zachodnich? Jeśli nie to czym prędzej tam pojedź,
    choćby na wakacje a przy okazji przespaceruj się do takiego szpitala. Możesz się
    cholernie zdziwić bo tam nacinają jakieś 4-5% pierworódek, gdy jest to naprawdę
    konieczne. Nie wiem czy to, że nie umiecie odróżnić konieczności od rutyny
    wynika z waszego niedoedukowania czy zwykłego "niechciejstwa". Jeśli walczycie o
    podwyżki, zwiększajcie też jakość swojej pracy, bo z tą marniutko, oj marniutko
  • zadowolonypersonel 17.07.06, 14:27
    A wiesz jakie noworodki tam się rodzą?
    Chyba nie wiesz. Apgar 1 to u nich standart.
  • natalka691 17.07.06, 15:42
    Podaj statystyki i powołaj się na źródło danych, wtedy ci uwierzę, po póki co
    jestes dla mnie niewiarygodna totalnie. Nigdy mnie nie przekonasz, że nacięcie
    lub jego brak jest ściśle związane ze stanem noworodka po porodzie. To są
    jakies kompletne bzdury, które sama kreujesz. I powiedz jeżeli to takie dobre i
    dziecko dotlenione, to czemu tyle dzieciaków dotlenionych (bo urodzonych z
    nacięciem) ma takie marne oceny w szkole i sobie nie radzi, a ja wczesniaczka
    urodzona w ósmym miesiącu bez nacięcia nigdy nie miałąm problemów z nauka i w
    szkole i w pracy (skomplikowanej) i po ciąży bronię doktorat. No powiedz czemu
    tak wiele z tych dzieciaków jest tak mało lotna i sobie nie radzi. Bo to chyba
    nie zalezy od nacięcia.
  • zadowolonypersonel 18.07.06, 18:48
    Doktorat z Twoją "dyżórką" ? big_grin
    Widać misiaczku, że laik z Ciebie i nawet nie próbujesz pewnych rzeczy
    zrozumieć.
    Życzę Ci szczęśliwego porodu w Anglii.
  • mabara3 21.07.06, 10:00
    A propos tej polskiej ortografii. Komentujcie raczej te nacięcia i porody,
    zamiast pisać złośliwie o "dyżórkach" i robić błędy w "standartach". Jedna
    drugiej warta...
  • natalka691 21.07.06, 10:59
    Z dyzurką masz rację, zdarzyła mi sie literówka, bo moze za szybko pisałam.
    Tobie tez sie takie kilka razy w postach zdarzyły. Co więcej podajesz dane nie
    podpierając się literaturą, jestes niewiarygodna kobieto. To gorsze niz
    ortograf z dyżurką. To że mi to wytknełąs potwierdza tylko że jestes złośliwe
    wredne babsko. I okaleczasz kobiety, bo potrafisz naciac nnawet wbrew ich woli.
    I jeżeli o mnie chodzi to właśnie napisze takie oswiadczenie, że sobie nie
    zycze i całą odpowiedzialnośc biorę na siebie. I wtedy jako osoba autonomiczna
    i decydująca o sobie wygrywam w sądzie i takie jak ty płaca mi zadośc
    uczynienie. No cóż zdarzyła mi się literówka, ale kończę doktorat, a ty pewnie
    z ledwością dwadziescia lat temu szkołę medyczną skończyłaś.

    Pokazałam twoje posty połoznej z która będe rodziła, powiedzi8ała że to co
    piszesz to w 60 % nieprawda. Ty chyba kobieto same patologie odbierasz i nie
    masz pojęcia jak wygląda poród fizjologiczny. Steruje nim przysadka mózgowa, a
    nie połozna, Chyba że swoim zachopwaniem skutecznie potrafisz zaburzyc tę
    równowagę hormonalną. Wszystko na to wskazuje, że tak.

    Życze ci abys odbierała same porody z Apgarem 10 pkt (i jak najniższego odsetka
    nacięc, bo to w końcu twój fach i trzeba byc profesjonalistą, a nie nacinaczem.
  • natalka691 21.07.06, 11:05
    Ja robie błędy ortograficzne, ale nie okaleczam ludzkich ciał. Wolę juz to
  • zadowolonypersonel 21.07.06, 19:17
    Skoro rodzisz na takiej najlepszej porodówce to po co Ci pisać oświadczenia?
    Przecież tam chyba powinni wiedzieć, że się nie nacina?
  • zadowolonypersonel 21.07.06, 20:21
    Wobec tego uważam, że Twoja położna musi być bardzo niedoświadczona, skoro
    kwestionuje sporo ponad połowę.
    To prawda, że w moi szpitalu jest wiele patologii, której nigdy bym Ci nie
    życzyła.I nie wypowiadaj się na jej temat, bo nie masz zielonego pojęcia.

    Powtórzę Ci jeszcze raz, bo w swej pretensjonalności tego nie zauważasz -
    nacina się krocze wtedy kiedy trzeba !!! A zdarza się dość często, że trzeba.
    A Ty nie zgadzając się na to kategorycznie podejmujesz ogromne ryzyko dla
    swojego zdrowia ZWALNIAJĄC tym samym położną z odpowiedzialności.Położna czasem
    natnie krocze a ono i tak pęknie, więc wynika z tego że źle to zrobiła, prawda?
    I wtedy możnaby ją skarżyć do sądu.
    Zresztą po co pisać? Ty i tak tego nie pojmiesz.Ja też nie wiem jak szefc robi
    buty, więc jak je robi to nie stoję i nie mówię mu jak powinien.
    Urodź sobie szczęśliwie smile A na ile ja miałam rację w swoich postach, to
    przekonamy się jak urodzisz pod okoem swojej położnej. Myślę, że jak nie będzie
    trzeba to nie natnie krocza i nawet nie będziesz musiała o to walczyć
    oświadczeniem.
    Napisz parę słów o Wałbrzychu jak już będzie po wszystkim.
  • natalka691 22.07.06, 16:57
    Zadowolonpersonelu opisze ci mój poród w każdym szczególe i nawet ja mnie
    natna, bo będzie taka koniecznośc to tez ci napisze zgodnie z prawdą. I napisze
    ci parę słów o Wałbrzychu i o zwyczajach tam panujących. Termin mam na 14
    października, więc juz za niedługo urodze córkę. Na pewno jak przejde poród
    bardziej będe wiedziała jak cały ten proces przebiega. Póki co przygotowuje sie
    do tego, czytam rózne ksaiążki, chodze do szkoły rodzenia z męzm. Chodze też
    sama na indywidualne zajęcia oraz gimnastykę i jeszcze normalnie pracuje i
    funkcjonuję. Ponadto bardzo ćwicze mięsnie krocza, uzywam balonika epi-no,
    robie masaże, ćwicze dwa razy dziennie mięsnie dna miednicy, około 10 różnych
    ćwiczeń, więc uwazam , że robię wszystko co mogę, aby pomóc sobie w porodzie i
    uniknąc nacięcia. Rozciagnęłam sie juz do 33 centymetrów bez zadnych uszkodzeń,
    nie sprawia mi to większych problemów. To zasługa mojej systematyczności i
    pracy. Chciałabym urodzić dziecko do wody, albo przynajmniej w pierwszej fazie
    skorzystac z immersji wodnej. Więc zrozum mnie, dlatego nie chciałabym zeby
    ktoś mnie rutynowo naciął. Nie pójde na poród kompletnie zielona i
    nieprzygotowana, ale przygotowana i robię wszystko by ulatwic sobie poród , a
    personelowi pracę. Moze i masz rację, kiedy piszesz że jak nie będzie potrzeby
    nikt mnie nie natnie i wspieranie sie oświadczeniem jest zbędne, połozne ze
    szkoły rodzenia mówia mi to samo (jak rodzącej nie natną, bo nie było takiej
    potrzeby moga zając się inną kobieta zamiast asystowac przy szyciu, albo złapac
    oddech). Może i przeginam w druga stronę, przemysle to jeszcze, może i wykaże
    troszke więcej zaufania mówiąc ustnie czego oczekuję, zresztą ustnie to juz
    wszystko powiedziałam połoznej. I prawdopodobnie zgodze sie na nacięcie, jezeli
    dziecku zacznie spadac tętno lub w przypadku innej nagłej patologii np.
    dystocji barkowej. Wiesz moja ciąża przebiega bezproblemowo póki co, czuję sie
    dobrze i dlatego dążę do jak najbardziej naturalnego porodu. Oczekuje od
    personelu pomocy wtedy kiedy zajdzie taka potrzeba,, a jak wszystko będzie szło
    oki naturalnie to niech sobie idzie, nawet gdyby to miało trwac dwie godziny.
    dłużej. Nie nastawiam się, że będzie bezbolesnie i lekko i przyjemnie i jak dam
    radę to postaram sie poradzić sobie sama z bólem, zamiast truc tyłek ludziom i
    prosic o zzo, choc wiem że może tak się zdarzyc że sobie nie poradze, dlatego
    byłam na rozmowie u pań anestezjolożek, wypełniłam ankietę, przedłozyłam
    badania w razie czego, ale wolałąbym rodzic świadomie i wszystko jednak czuć.
    Po prostu chciałabym, żeby to był mój poród i położne dały mi urodzic dziecko,
    a nie przejeły całkowicie kontrolę nad tym procesem. Zadowolonypersonel, czasem
    daję cos sobie powiedziec i nawet mozna mnie przekonać smile, ale czasem wink.
    Pozdrawiam
  • nroht 29.10.06, 09:17
    hehehe czepia się ortografii a sama wali byki jakich mało big_grin
    przykład: "Apgar 1 to u nich standart."
    I co teraz cwaniaro?
  • miniminitycityci 30.10.06, 01:05
    U zadowolonypersonel "szefc" to nie błąd, a statystyki z cywilizowanych krajów
    to nie dowód...
  • aurelkax 26.01.07, 12:19
    Odnosnie Apgar - dziecko traci 1 punkt jesli po urodzeniu glosno nie krzyczy,
    wtedy uwaza sie, ze urodzilo sie slabe, itp, generalnie gorze od tego
    krzyczacego. Tymczasem krzyk dziecka nie jest niczym pozytywnym bo krzyczy ono
    ze strachu (halas, ostre swiatlo szpitalne i niemlze natychmiastowe oderwanie od
    matki, bo trzeba je od razu obmierzyc - tak jakby nie mozna tego zrobic troche
    pozniej...) i z bólu (dzieci sa niejednokrotnie brutalnie obcierane z mazi.
    Dzici rodzone wedlug w ludzkich warunkach rodza sie w ciszy, przygaszonym
    swietle, nie zabiera sie ich matce, a mierzy i wazy po kilku godzinach... Maja
    mniej punktow bo nie krzycza, bo jest im dobrze i czuja sie bezpieczne.

    Ale stwierdzeniem o 1 punkcie u nich to sie osmieszasz ignorancja i brakiem
    wiedzy smile)))) Poczytaj porzadne publikacje z dziedziny poloznictwa, bo Twoje
    podejscie zaklada, ze wszystko co jest w krajach zachodnich to zgnily kapitalizm
    wink)) Gratuluje poglądów z PRLu!!!

  • szampanna 21.05.09, 15:16
    > Odnosnie Apgar - dziecko traci 1 punkt jesli po urodzeniu glosno
    nie krzyczy,
    > wtedy uwaza sie, ze urodzilo sie slabe, itp, generalnie gorze od
    tego
    > krzyczacego
    nieprawda - mój syn, urodzony do wody, dostał 10 pkt od razu, mimo
    że ani nie krzyknął, ani nie zapłakał. Był w bardzo dobrej formie i
    właśnie dlatego był spokojny. Nikt mu też w tyłek nie przyłożył,
    żeby ten krzyk wydał smile
    --
    lipcowy Bobik w drodze wink
  • thorper 21.11.08, 11:02
    Mam do ciebie pytanie. W jakiej pozycji kobieta powinna rodzić?
    --
    "Szukajcie wpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne
    będzie wam przydane."

    http://dzidziusiowo.pl/php/img-11042009018.jpg
  • kraxa 21.06.06, 17:46
    Kazda z nas ma prawo zadecydowac, i oczekiwac, ze "metody" beda dostoswane do
    niej, jej stanu, kondycji, organizmu, oczekiwan. Od lekarzy innych specjalnosci
    jakos nie oczekujesz, ze wszystkich beda leczyc tak samo, a u poloznika ie to
    jakos nie razi. ja mysle, ze te co zapomnialy jezyka w gebie i bez niczego daly
    sie pociac, sa teraz wsciekle, ze mozna bylo tego uniknac. No i dlaczego ktos
    mam miec lepiej niz one??? Na szczescie ja bede rodzic w Anglii, a gdybym byla
    w polsce to i tak w swissmedzie, zeby na mnie wlasnie jakas pomocnica rzeznika
    nie praktykowala
    --
    UKI-OKI
  • monnap 21.05.09, 14:46
    Ja nie pozwolilam sie naciac, choc moja lekarka uwazala, ze nie
    urodze bez naciecia, a ja urodzilam i mialam lekkie otarcie.
    Personel medyczny czasem za bardzo probuje ulatwiac sobie zycie i
    wcale nie jest to w twoim najlepszym interesie. Ja urodzilam duze
    dziecko i to moj pierwszy porod, wiec nie dajcie sie straszyc.
  • sea80 21.05.06, 09:04
    Nie boj sie naciecia, ja bylam nacinana (rodzilam w styczniu) i od dawna juz
    wszystko mam zagojone i nic nie odczuwam. To prawda ze pierwszy tydzien byl
    najgorszy (a nawet samo naciecie bolalo) ale ja bardzo balam sie ze popękam i ze
    sie porozrywam wiec nie zaluje ze bylam nacinana.
  • obietnica_poranka 21.05.06, 10:03
    Mam wrażenie że nie przeczytałaś artykułu.Przecież tam jest wyraźnie napisane
    że nacięcie nie chroni przed pęknięciem a nawet może się przyczynić do niego.
    Więc poco je robić?
    Chciałaś być nacięta, zostałaś i jesteś zadowolona. Super! Tylko że sama mówisz
    że pierwszy tydzień był koszmarny. Może nie musiał być bo wcale nie musiałaś
    być nacinana, cierpiałaś bez powodu.Rodziłaś w styczniu i cieszysz sie że już
    maju wszysko się zagoiło. Wow! Szczyt szczęścia!
    Ja nie chcę być nacinana. Mam prawo do takiej decyzji. Boję się tylko, że nie
    będzie uszanowana. I to jest problem.
    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20060705/dt/6/k/f2cd/preg.png
  • sea80 21.05.06, 11:39
    przeczytaj dokladnie co napisalam,zagoilam sie bardzo szybko i juz po 12 dniach
    od porodu wrocilam do wspolzycia i wszystko bylo ok
    poza tym po co te nerwy, jestes w ciazy nie denerwuj sie bo zaszkodzisz dziecku
    zycze powodzenia i lekkiego porodu (i oby bez naciecia jesli tego chcesz)
    pozdrawiam
  • obietnica_poranka 25.05.06, 10:36
    Po pierwsze nie martw się kochana o moje nerwy.
    Po drugie po 12 dniach po porodzie już współżyłaś wow!!!!
    NO gratulacje!!!
    Błyskawicznie przeszłaś połóg!!!
    Ja wprawdzie słyszałam że zaleca sie 6 tygodni abstynencji, ale co ja sie tam
    znam.
    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20060705/dt/6/k/f2cd/preg.png
  • sea80 25.05.06, 10:48
    To fakt,blyskawicznie przeszlam połóg (obyś Ty tez tak go przeszławink)
    a co do abstynencji to nikt Ci nie broni, wstrzumuj sie nawet i rok. Ja po
    prostu napisalam o sobie, bylam gotowa wiec wrocilam, co nie znaczy ze inne
    kobiety nie potrzebuja wiecej czasu zeby sie wygoic. Moze nie czytaj juz o tych
    przepisowych 6 tyg.pologu bo to tylko ksiazkowa regułka dla niedouczonych a tak
    naprawde w praktyce bywa rożnie(dla niektorych to pewnie i 6 tyg. to za malo
    zeby dojsc do siebie). I nie pisz juz tego swojego "wow" bo rozklada mnie na
    łopatki.
  • obietnica_poranka 26.05.06, 16:41
    Pewnie nie koniecznie trzeba czekać 6 tygodni. Pewnie że u jednych kobiet połóg
    trwa krócej u innych dłużej. Tylko 12 wydaje ( podkreślam wydaje ) mi się
    szczególnie krótkim terminem. Ale skoro tak mówisz nie mam powdodu ci nie
    wierzyć.Gratuluje.
    Wydaje mi sie jednak, że mówienie że 6 tygodniowy połog jest tylko dla
    niedouczonych kobiet jest delikatnie mówiąc niegrzeczne.
    Poza tym z tego że ty jesteś zadowolona z nacięcia nie znaczy że inne kobiety
    też będą.
    A wow będę pisaćsmile kiedy mi przyjdzie ochota smile)))

    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20060705/dt/6/k/f2cd/preg.png
  • sea80 27.05.06, 08:19
    Nie jestem zadowolona z naciecia tylko ciesze sie ze tak szybko sie zagoilam
    (szczerze-nie myslalam ze to bedzie tak szybko) a nie np.pęknięcie czy pęknięcie
    w słoneczko (znam przypadek gdy rodząca tak popękala) bo ja moglam siedziec
    swobodnie juz po kilku dniach a przy peknieciu byloby to niestety kilka tygodni
    a nawet miesiecy. Nie chodzi mi o to zeby namawiac kogokolwiek do naciecia tylko
    po prostu opisalam swoje doswiadczenia i ze w MOIM przypadku naciecie "dobrze"
    sie skonczylo( bo bywa różnie).
  • martaurb 30.05.06, 13:34
    Sea80 super, ze szybko doszlas do siebie, ale czemu piszesz bzdury typu:
    "bo ja moglam siedziec swobodnie juz po kilku dniach a przy peknieciu byloby to
    niestety kilka tygodni a nawet miesiecy"
    jakie tygodnie czy miesiace przy peknieciu? Ja rodzilam pierwszy raz,
    dziecko "normalnych" rozmiarow (3,4kg), nie bylam nacieta, peklam ciutke -
    zalozono mi dwa szwy, chodzic, siedziec itp moglam NATYCHMIAST po porodzie i
    tak juz zostalo wink Szwy sie rozpuscily, a ja wychodzac ze szpitala zdazylam
    zapomniec ze w nim rodzilam wink
  • kraxa 21.06.06, 17:55
    jakos nie chce mis ie wierzyc ze kobieta po nacieciu krocza ma ochote na seks w
    12 dniu pologu. \pewnie balas sie o swojego buhaja, zeby ci gdzies nie poszedl
    na lewo dla swietego spokoju dalas mu. Ciekawe czy teraz zadowolonypersonel
    bedzie lansowa to jako najlepsza metode na dojcie do siebie po porodzie
    stosunek po 10 dniach to i blizna szybciej sie zgoi, MASAKRAAAAAA!!!!
    --
    UKI-OKI
  • keyshia 03.08.07, 16:10
    Twoja wypowiedź jest bardzo prostacka i nieuprzejma, nie wydaje mi się żeby
    ryzykowała swoje krocze "dając" mężowi żeby nie poszedł na lewo,widocznie masz
    niemiłe doświadczenia z męzczyznami skoro tak uważasz.
  • marta787 21.05.06, 12:21
    hej!
    jesli zycie dziecka lub twoje w jakikolwiek sposob bedzie zagrozone, to mozesz
    krzyczec do woli, ze nie chcesz byc nacinana a i tak bedziesz!Ale zgadzam sie z
    Toba - wazne jest, by ten zabieg nie byl wykonywany jako rutyna i bez potrzeby.
    Ja mialam 1,5 godzina rozmowe z polozna, lekarzem i anastezjologiem na temat
    porodu i wszystkich ew. problemow z tym zwiazanych i przestalam sie juz bac smile
    Pij na 6 tygdoni przed porodem tez herbate z lisci maliny - rozluznia miesnie i
    robi cie bardziej "elastyczna".

    pozdrawiam,
    m.
  • maga785 21.05.06, 14:27
    Na pewno taki zabieg nie powinien być wykonywany rutynowo.W szpitalu w którym
    rodziłam nacinali wtedy kiedy było to konieczne.Sami lekarze twierdzili że po co
    dokładać sobie roboty w postaci zszycia jeśli kobieta może urodzić bez
    nacięcia.U mnie skończyło się na nacięciu bo synek miał problem z przeciśnięciem
    się przez kanał rodny bo miał bardzo dużą 38 cm główke.Nacinanie nie bolało.RAna
    zagoiła sie po ok 2 tygodniach a teraz 4 mce po porodzie nie odczuwam,że byłam
    nacinania.
    Pozdrawiam
  • oboknarodzin 22.05.06, 17:55
    obietnico poranka
    Twoje życzenie odnośnie nie nacinania krocza każdy uszanuje z pewnością, gdy
    podpiszesz w historii choroby,że nie będziesz rościć pretensji jeśli coś się
    stanie.Też chciałam być nie dziabana skalpelem czy czymś tam,ale musiałam wziąć
    to na siebie w postaci podpisu.
  • wellanna 22.05.06, 23:23
    Szkoda, że w tym artykule nie wspomniano, iż w czasie porodu hormony
    uelastyczniają tkanki oraz, że mięśnie zmieniają swoją strukturę tak, by droga,
    którą dziecko ma do przebycia była mu jak najbardziej przyjazna i by była
    przyjazna także matce.
    Szkoda też, że wspomniano jedynie WHO a nie np. Stowarzyszenie Amerykańskich
    Lekarzy Położników i Ginekologów (które zabrania rutynowego nacinania) oraz
    brytyjskiej organizacji ostro badaniami naukowymi walczącej z mitem
    dobrodziejstwa nacinania - National Childbirth Trust (obaliło mit o wyższości
    nacięcia nad naturalnymi pęknięciami, które faktycznie goją się bez śladu w
    przeciwieństwie do często bolesnych blizn po nacięciu).

    Mnie od naciecia uratowało oświadczenie. PO przejrzeniu Medline dotarłam do
    informacji, iż ZDROWA kobieta (z przecietną elastycznością tkanek) w czasie
    FIZJOLOGICZNEGO porodu ma niecałe 2% szans na jakikolwiek uraz krocza. Mój
    przykład tę wiadomość potwierdził - 0 pęknięć, otarć, bólu i zwijania się przy
    spacerze do wc.

  • margonik 23.05.06, 00:02
    To prawda, że rutynowe nacięcie jest bez sensu i że mamy prawo sie nie zgodzić.
    Tylko, czy zawsze w trakcie porodu mamy możliwość ocenić, czy rzeczywiście
    chodzi o RUTYNOWE nacięcie?

    Ja wolałabym mieć pewność, że trafiłam w dobre ręce, a następnie zdać sie
    całkowicie na położną. Myślę, że nawet najlepsze czasami nacinają - nie ze
    względu na rytunę, ale dlatego, że jest taka potrzeba.
  • haganna 23.05.06, 11:41
    100% pewności nie ma nigdy, a ludzie są tylko ludźmi (truizm, wiem), stąd zdać
    się całkowicie na położną niestety można tylko "w teorii".
    O sobie: mam zaufaną położną, rodziłam z nią już raz, ale nigdy w życiu nie
    zdam się na nią całkowicie! (ufać, znaczy kontrolować).
  • aska_ou 24.05.06, 14:06
    Jedno jest pewne. Statystyki mowią że w Polsce nacina się ok. 54%kobiet, w UK
    22% w Belgii ok 11%.

    CZY MY JESTESMY MNIEJ ROZCIAGLIWE ???? NIESADZE !!!!!!!! My sie poprostu boimy
    wszelkich zmian, pewnie, lepiej naciac "co tam to nie moje krocze!" Co za
    ograniczone myslenie! I tylko strasza " bo pekniesz do odbytu i co wtedy ???"

    Jedna peknie druga nie, ale statystyki mowia same za siebie.
  • zadowolonypersonel 24.05.06, 14:32
    No pewnie, w sumie tak NIECH PĘKNIE ,przecież to nie moje krocze.Racja.
  • natalka691 24.05.06, 14:35
    No widzisz, nie Twój tyłek a tak się żołądkujesz. Nie chce to niech peknie i
    już, spokojnie Zadowolonypersonel i tak prędzej czy później zmiany wejdą do
    polskich szpitali, mamy wszak globalizację i nikt nie jest głupi. I bedziesz
    musiała najprawdopodobniej zrobic rewizje swoich poglądów.
  • obietnica_poranka 26.05.06, 16:52
    Czytalam już mnóstwo wypowiedzi na temat nacinania krocza.
    I zastanawia mnie jedno: jest mnóstwo wypowiedzi kobiet, które były nacinane i
    są z tego powodu zadowolone. Super!
    Ale jest też cała masa takich , które miały dzięki temu "zabiegowi" mnóstwo
    komlikacji lub chociaż niedogodnosci i cierpiały , pozwolę sobie powiedzieć ,
    bez powodu. Można im było tych nieprzyjemnych doznań oszczędzić.
    Natomiast jeszcze NIGDY nie spotkałam sie z wypowiedzią kobiety , która
    uskarżała sie na to że NIE była nacieta.

    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20060705/dt/6/k/f2cd/preg.png
  • edyta.23 26.05.06, 17:54

    a ja się raz spotkałamwink hehehe
    czytałam nawet chyba na tym forum negatywną opinię na temat jakiejś położnej,
    kobieta pisała, że nie miała już siły przeć i cyt. "wystarczyło naciąć i było
    by po wszystkim, ale położna się upierała, że przy drugim dziecku się nie
    nacina, przez co parcie przedłużyło mi się o jakieś 10 minut". Niektórym nie
    się nie dogodzismile
  • obietnica_poranka 27.05.06, 09:26
    No to tylko jedna taka relacjasmile)))
    Mimo wszystko dziwięsie kobiecie. 10 minut dłużej ale o ile kócej dochodziła do
    siebie.
    Masz racje wszystkim sie nie dogodzi.
    Ale jeśli było tak jak piszesz że kobieta chciała a położna odmawiała bo to
    drugi poród to właśnie takie podejście mi się nie podoba. Rodzącą pierwszy raz
    trzeba nacinać obowiązkowo a rodzącą po raz kolejny absolutnie.
    Kurcze jesteśmy dorosłe i powinnyśmy mieć coś do powiedzenia w sprawie własnego
    krocza ( oczywiście jeśli życie dziecka nie jest zagrożone).

    --
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20060705/dt/6/k/f2cd/preg.png
  • patinka6 27.05.06, 09:58
    zgadzam sie z Toba w 100%. Moze niewiele, ale troszke wiem na
    temat "madrzejszych" pacjentow od calego personelu!!!
    Uwazam tez, ze wiekszosc wypowiedzi tutaj to "mądrosci" dziewczyn, ktore siedza
    w domach z takich czy innych powodow, czytaja w Necie o swoich prawach - i
    slusznie - i nadinterpretuja na swoja korzysc pewne rzeczy! I zaloze sie, ze
    wiekszosc z nich - powtarzam wiekszosc, nie wszystkie - to wlasnie sie tu
    madrza, bo forum ma to do siebie, ze jestesmy anonimowi i zaloze sie, ze jak
    przyjedzie co do czego to sie slowem nie odezwa ...mam na mysli wlasnie moment,
    kiedy decyzja o nacieciu bedzie musiala zostac podjeta!!! I zaloze sie sie tez,
    ze wiekszosc z tych dziewczyn tak naprawde to nie maja bladego pojecia o czym w
    ogole pisza... JA UFAM SWOJEMU LEKARZOWI I POLOZNEJ i nie mam zamiaru
    sie "wymadrzac" na sali porodowej, chociaz tez wolalabym urodzic bez nacinania
    i bez pekania - co czesto niestety jest niemozliwe. I zycze kazdej z tych
    zawzietych przyszlych mam, zeby ich porody byly bez kompikacji i zadnych
    problemow, bo moze skonczyc sie tak, ze swoim "madrzeniem" zaszkodza dzieciom,
    ktore maja przyjsc na swiat...wiec tzrymam kciuki!!! Rodzcie szybko, zdrowo ,
    bez zadnych problemow!!! I...zaufajcie lekarzomi poloznym... Oni tam nie sa po
    to, aby robic nam krzywde!!! A jesli faktycznie w placowkach gdzie chcecie
    rodzic, stosuje sie zasade " zaszkodzic pacjentce" to moze warto pomyslec o
    zmianie tej placowki!!!!
    W szkole rodzenia i od lekarzy wiem, ze wlasnie najczesciej problemy z porodem
    maja te, ktore wiedza lepiej....
    A lekarzom i poloznym zycze cierpliwosci i wyrozumialosci!!!!! Glowa do
    gory!!! Sa jeszcze pacjenci, ktorzy Wam ufaja..i mysle ze jest ich wiekszosc!!!!
    --
    Nasz Pysio Kochany
  • franczakp 27.05.06, 10:35
    widac,ze jestes..lekko sfrustrowana, zla na caly swiat babasmile
    wyluzuj kobito!
    -Mama
  • pinka2403 28.05.06, 17:39
    tak was czytam i juz ni8e wiem co myslec wiadomo ze idziemy do lekarza po to zeby nam pomogl i mu ufamy wtedy jednak spojrzcie jak wielu jest lekarzy ktorzy wswiadomie popelniaja bledy medyczne,wyrywaja dzieci z cial matek sa bezkarni pracuja nadal, przypadek mojej kolezanki dziecko z winy poloznych zbyt dlugo bylo w kanale rodnym i wystapilo niedotlenienie sprawa w toku.moja mam,siostra i kumpele rodzily bez naciecia i jakos przezyly,nie sa porozrywane wiec ja tez nie chce tego.jednak jezeli zajdzie taka potrzeba medyczna w celu ratowania dziecka lub komplikacji to wyraze zgode ale musza najpierw mnie poinformowac o tym nie ma samowolki,w koncu ich utrzymujemy i niech sie do nas dostosuja zreszta spojrzcie na to ze coraz wiecej kobiet wyjezdza za granice rodzic dzieci bo tam lekarze szanuja pacjenta a wiem co pisze bo mam lekarzy w rodzinie wiem na czym ta cala maskarada polega nie dajcie sie i walczcie o swoje prawa
  • jarzabka 28.05.06, 18:06
    Pomimo,iz mialam rozwarcie na 10 cm i nie planowano naciecia bylo to
    koniecznoscia. Dzieki temu moglam wyprzec glowke dziecka gdyz grozilo mi
    popekanie sromkowej. Choc mialam jednego hemoroida na tylku po porodzie wyszly
    3 i to duze. Bola, ale to juz mnie nie obchodzi....Tutaj mialam mozliwosc wyborusmile
    Pozdrawiam
  • natalka691 28.05.06, 18:10
    Co ci groziło?? winkPopekanie czego???
  • mon-ya 28.05.06, 21:47
    10 mies. temu urodzilam synka - prawie 3400g, glowka 36cm (duza).
    Moge sie podpisac pod tym artykulem i radami, jak sie przygotowac do porodu,
    zeby uniknac naciecia/pekniecia. Stosowalam masaz krocza olejkiem, cwiczylam
    joge (w pozycji "krawca" zwykle czytalam i ogladalam tv), wczesniej wybralam
    sobie doswiadczona polozna, dla ktorej ochrona krocza czy odbieranie porodu w
    kucki to normalna rzecz (K.Komosa), przygotowywalam sie w szk. rodzenia,
    cwiczylam oddechy, nie balam sie porodu...
    Synka urodzilam w niecale 4 godz na stojaco (!), opierajac sie tylko rekoma o
    lozko porodowe, a polozna kontrolowala sytuacje z podlogi. Sama sobie wyjelam
    maluszka. Porod mialam zupelnie naturalny, bez lekow, znieczulenia itp. No i
    oczywiscie BEZ NACIĘCIA ANI PĘKNIĘCIA! smile Lekarz na obchodzie juz nastepnego
    dnia żartowal, ze "co? moglaby pani juz rodzic nastepne dziecko, tak?"
    Ochrona krocza jest mozliwa, nawet przy pierwszym porodzie, duzej glowce
    dziecka i w panstwowym szpitalu. Ale wymaga to nie tylko dobrej poloznej - dużą
    cześć pracy trzeba wykonac jeszcze w ciazy!
  • megan44 29.05.06, 08:26
    Ja równiez uważam ,że masaż, ćwiczenia mięśni kegla, ćwiczenia dla kobiet w
    ciąży mogą uchronić przwed nacięciem krocza-a czy któraś z was słyszała o EPI-
    NO?.
  • natalka691 29.05.06, 11:16
    Uzywam balonika epi-no, jednak jeżeli chcesz się czegoś dowiedziec i jestes
    zainteresowana pisz do mnie na prv. Wszystko opowiem, podziele sie
    doświadczeniami. Chce po prostu uniknąc przykrych komentarzy na forum pod swoim
    adresem, bo po co mi to. Pozdrawiam
  • ola07 30.05.06, 22:41
    Możesz mi napisać tutaj ,albo na priv,w jaki sposób,od strony technicznej
    masuje sie krocze,bo mnie też polożna kazała masować ,ale niestety nie
    powiedziała jak ,a ja zapomniałam spytać.
    --
    Moja dzidzia
  • ola07 09.06.06, 17:49
    Dzięki serdecznesmile)
    --
    Moja dzidzia
  • edyta.23 10.06.06, 19:10

    żadna z wymienionych w tym artykule sytuacji nie miała u mnie miejscasmile

    tzn. rodziłam w pozycji półsiedzącej, nie w pionie
    brałam zzo,
    przed porodem nic z kroczem nie robiłam
    synek ważył 3500 g i miał spory obwód główki 37cm. Miałam obtarcie, po którym
    założono mi 2 szwy (coprawda nie były one konieczne, ale podobno lepiej się
    wtedy goi).
    Wszystko tak naprawdę zależy od położnej. Ona musi mówić kiedy i jak przeć, a
    kiedy się powstrzymywać, bo same nie jesteśmy w stanie tego skontrolować.
    no i nastawiajcie się, że drugi odcinek porodu (dla mnie najgorszy) trochę wam
    się przedłuży, ale mimo to wartosmile
  • mamusia101 17.06.08, 11:08
    DO edytki Co to jest zzo.?
  • glagonia 22.07.08, 19:58
    znieczulenie zewnątrzoponowe
  • vananka 11.04.15, 18:47
    a gdzie rodzilas?
  • niezapominajka76 30.05.06, 14:15
    w szpitalu w moim niedużym miasteczku nacinanie to niestety rutyna, a położne na
    szkole rodzenia nawet nie dopuszczają innej możliwości, ja nacinanie zniosłam
    kiepsko,po porodzie ledwie mogłam dojść do wc, czy pod prysznic, które na moje
    nieszczęście były w przeciwnym końcu korytarza, gdy rana się goiła miałam na
    pośladku chyba wszystkie możliwe kolory, po dwóch tyg. nie było szczególnej
    poprawy i niestety okazało się, że szwy puściły na pewnym odcinku, aż chciało mi
    się płakać z przerażenia, na szczęście pomogła maść,ale musiałam też brać
    antybiotyk; wiem, że nikt w szpitalu nie chce zrobić pocjentom celowo krzywdy,
    ale szkoda że położne i lekarze z taką niechęcią patrzą na zmiany, a nas
    traktują jak intruzów ,którzy przeszkadzają im w pracy

    --
    ula
    maluszek
  • gaba36 30.05.06, 14:47
    Mnie przy porodzie nikt nie pytał czy życzę sobie nacinania czy nie(nie miałam
    opłaconej położnej). Po prostu nie trzeba było i mnie położna nie nacinała. Nie
    ma generalnej odpowiedzi na pytanie "Nacinać czy nie?". Według mnie ta decyzja
    powinna być podejmowana przez połozną, bo tylko ona ma pełny obraz sytuacji
    plus wiedzę potrzebną do podjęcia takiej decyzji. Bolączką tego kraju jest to,
    że położne w wielu przypadkach mają w dupie wysiłek przemyślenia tej decyzji i
    skoro 30 lat temu uczyli, żeby wszystkich nacinać to nacinają. Nie jestem
    wysportowana, nie robiłam żadnych ćwiczeń, nie składałam oświadczeń na piśmie.
    Po porodzie od razu latałam, rowerek 4 dni później itdsmile Tym samym pochwała dla
    położnych z Żelaznaj. Im się chce myśleć.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=38307009&v=2&s=0
  • misspigy 31.05.06, 09:25
    a mnie nacięli i dzięki temu urodziłam już przy 3 -cim parciu... potem rana
    goiła mi się chyba z miesiąc, bo mi się szew wrósł i zrobił się wewnętrzny
    ropień...

    połóg trwał 6 tyg - bo dokładnie tyle krwawiłam.

    Teraz mam zamiar poprosić, aby mnie nie nacinano. Ale jeśli będzie konieczność,
    to się zgadzam. Wg. podręczników do położnictwa krocze, które grozi pęknięciem
    robi się białe i wtedy lekarz łatwo może ocenić syt.

    A w kwestii skalpela - mnie nacinali nożyczkami a nie sklpelem!! Przecież
    skalpelem to jeszcze dziecku główkę "naciąć" by można!!
  • izek11 21.06.06, 14:07
    Mój boże... ja rodze za jakies dwa tygodnie w irlandii i z tego co wiem nie
    nacinaja tu rutynowo aczkolwiek i tak im powiem że sobie nie życzę. Ale jak
    czytam ten artykól to aż sie boje rodzic następne dziecko w Polsce [bo wracam].
    To brzmi jak przygotowania do obrony Częstochowy!! Przecież nacinanie wbrew
    woli to jest łamaniem jakichs podstawowych praw człowieka? chyba dobrym
    wyjsciem jest napisanie oswiadczenia ze sobie kobieta nie życzy [chyba że
    bedzie wymagała tego sytuacja jakas krytyczna]czytałam jakis post w którym
    dziewczyna napisała takie oświadczenie [ i że nie życzy sobie również golenia]i
    uszanowano jej prosbe. Tylko pamietajcie!! trzeba miec kopie takiego pisma z
    poswiadczonym przyjeciem [podpis lekarza lub położnej]bo jak sie papier odda [a
    kopii brak] to tak jakby go nie było! Trzymam kciuki za myślenie i działanie
    podmiotowe zamiast przedmiotowe w polskich szpitalach i za wszystkie przerażone
    mamy!!!
  • mi_lamaj 21.06.06, 16:56
    mnie ciecie bez parcia bolałao chyba gorzej niż sam poród...jestem trzy mies po
    porodzie i blizna dalej boli
    drugie dziecko będę rodziła z ochroną krocza i oplaconą położna!
    a zadowolonypersonel niech idzie na szkolenia, żeby kwalifikacje podnosic, takie
    przestarzałe poglądy i powód do zadowloenia to tylko u pań wszystkowiedzących,
    kształconych w latach 60!!! to wsteczniactwo i wstyd a nie powód do dumy

    walczcie o krocze!!! naprawde warto!!!
    --
    Nasz Malutki Milutek

    Zobacz jaki jestem śliczny!tongue_out
  • dodkowska 24.06.06, 22:19
    ja słyszałam ze teraz nie nacinaja bez powodu jak nie trzeba to nie nacinaja a
    jak trzeba to tna ale nawet sie tego nie czujewink
  • mashunia 25.06.06, 07:05
    Kobiety które nie mają pojęcia jak się pracuje w szpitalach wypowiadają się i
    myślą że są mądrzejsze od wszystkich. Smutna prawda. Zgadzam się że w
    NIEKTÓRYCH szpitalach pracuje się rutynowo i to błąd tych szpitali, ale nie
    wszędzie jest tak! Czasem pacjenci sami nie chcą wspólpracować z personelem,
    wręcz przeszkadzają w pracy. (Nie będę opowiadać historii jakie się czasem
    dzieją na oddziałach, bo to trzeba by było nowy wątek zakładać...)
    A jeżeli chodzi o nacięcie krocza, to ja osobiście jestem ZA poród naturalny
    bez żadnych nacięć, choć zgodzę się na nacięcie jeśli będzie taka potrzeba
    (także to tyczy cięcia cesarskiego). Poprostu chcę żeby maluch SAM "się pchał"
    na świat, bo tak już chcę (powtarzam że jak będzie taka potrzeba to się zgodzę
    na nacięcie). Także zdaję sobie sprawę czym grozi nienacinanie krocza: uraz
    okołoporodowy, niedotlenienie malucha, pęknięcie krocza, nie mówię już o tak
    delikatnej sprawie jak rozciągnięte mięśnie pochwy...
    Zadaniem personelu jest zaproponować najlepsze rozwiązanie i omówić wszystkie
    ewentualne konsekwencje z tym związane i problemy które mogą zaistnieć, a
    kobieta ma prawo SAMA zadecydować jak ten poród ma przebiegać. I najlepiej żeby
    się pod tym podpisała bo potem kłopoty robią jak coś nie tak pójdzie...Chyba
    rozumiecie o co chodzi...
    Pozdrawiam i nie kłóćcie się. Jak ktoś ma swoje zdanie i tak się tego będzie
    trzymał (mnie naprzykład nie przekonacie do nacięcia wink )
  • bajkowa5 25.06.06, 15:22
    jestem w 24 tygodniu
    'nic mnie tak nie meczy jak to krocze...'
    co oznacza rozciagniecie miesni pochwy, przeciez te miesinie sa elastyczne, a
    nacinanie nie jest naturalna czynnoscia
    wole zeby dziecko sie troche poddusilo, zaryzukuje nawet popekaniem, niz cieciem
    to jakas plaga porodw...
  • zadowolonypersonel 26.06.06, 13:25
    Ten tekst jest ewidentną prowokacją ze strony portalu.
  • zadowolonypersonel 26.06.06, 13:26
    Ten tekst od bajkowej5 jest ewidentną prowokacją ze strony portalu.
  • ald77 26.06.06, 14:09
    Jako "pierworódka" 1,5 roku temu urodziłam chłopca, 3500 g, obwód głowy 36 cm.
    Bez nacięcia, z lekkim otarciem, ale w dokumentacji medycznej nazwanym
    pęknięciem I stopnia.
    Po 2 godzinach karmiłam siedząc w siadzie skrzyżnym, nic mnie nie bolało i
    nadal nie boli smile
    Poród wspominam jako coś wspaniałego, rodziłam 5 godzin - samo parcie 10 minut.
    Poród był naturalny, w pozycji kolankowo-łokciowej, bez znieczulenia.
    A połozna nawet nie musiała chronić krocza, bo nie było takiej potrzeby.
    Poród bez żadnych opłat, w szpitalu Żeromskiego w Krakowie.
    Życzę wszystkim 'ciężarówkom" podobnych porodów.
  • edyta.23 26.06.06, 15:24

    ald77 identycznie jak u mniewink
    też pierwszy poród, chłopiec 3500 g, główka 37 cm, tylko że dłuższe miałam
    parcie i inną pozycję
  • anja-25 21.07.06, 14:59
    Ja mialam naciete krocze przy dwoch porodach.przy pierwszym nie tlumaczono mi
    czemu.Ale przy drugim bylo konieczne.Pękalam i dziecko zaklinowalo sie w kanale
    rodnym, a ja nie mialam siły przeć, więc ulgę przynioslo naciecie.Prosze nie
    piszcie ze nacinanie jest zupelnie niepotrzebne-jesli nie macie pojecia.Pewnie
    sa przypadki, ze nie trzeba, ale czasami szybka interwencja
    zapobiega komplikacja.
  • dodkowska 18.07.06, 18:53
    naciecie krocza nie boli jak nie zobaczysz nozyczek naeet nie bedziesz wiedzia
    ła ze cie tna poczujesz tylko ulgesmile
  • rudzero 23.07.06, 11:56
    ja mialam nacinane krocze przed tym polozna mi je masowala kazali mi prawie
    lezec ale wyklocilam sie ze chce chociaz na pol siedzaco bylo to co prawda
    prawie 5 lat temu ale teraz jak pomysle ze mialam bym znowu to przechodzic to
    robi mi sie slabo. przez 6 tygodni odczuwalam bol przy siedzeniu chodzeniu itd
    do tej pory czuje ta blizne . to co polozna mowila na szkole rodzenia a co bylo
    naprawde znacznie sie roznilo. mam nadzieje ze przez te lata choc troche sie
    zmienilo .
  • kapyl 04.03.11, 09:59
    Taaaa jasne. Kompletna w bzdura w MOIM przypadku. Nacięcie bolało mnie bardziej niż wypieranie dziecka i nie była to ŻADNA ulga. Tak więc nie ma co generalizować.
    --
    "Beware the Jabberwock, my son!
    The jaws that bite, the claws that catch!
    Beware the Jubjub bird, and shun
    The frumious Bandersnatch!"
  • donkaczka 23.07.06, 13:50
    i to nie dlatego, że personel tak strasznie optuje za cięciem - wiadomo, im tak
    jest wygodnie, tak jest szybciej, tak są uczeni, cięcie jest akceptowane
    społecznie, więc lepiej naciąć profilaktycznie, bo jak nie daj Boże jednak
    kobieta pęknie, to przecież pewnie zlinczują itp
    bardziej załamują mnie teksty kobiet o pęknieciu w stronę łechtaczki, albo
    masakrycznie popękanych kroczach/szyjkach itp i to opowiadanych przez położnice,
    które słyszały opowieści o koleżance żony kuzyna itp, albo snują opowieści z
    krypty nie poparte żadnym bezpośrednim doświadczeniem
    to niestety świadczy o tym, że część kobiet ma wciąż ślepą wiarę w nieomylność
    systemu, a jesli tak to ten system długo się nie zmieni

    gdzieś tu na forum jest wątek o pękaniu/nacinaniu wiecznej Gosi - zabawne jak
    niewiele wpisało się tam nienacinanych kobiet które miały jakieś pęknięcia, ale
    wpisało się sporo nacinanych, które "słyszały o strasznie popękanych kroczach
    tych nieszzcęśnic, które się na nacinanie nie zgodziły"
    a gdzie te nieszczęśnice? ani widu ani słychu

    inna sprawa że samo nienacinanie sprawy nie załatwia - potrzebny jest personel,
    który ochroni krocze i pomoże urodzić tak, by obyło się bez uszkodzeń, a nie
    będzie wypychał dziecko aby szybciej, wychodząc z założenia, że jak się nie dała
    naciąć to teraz niech pęka, a co..


    odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży, cięcie krocza spędzało mi sen z powiek
    wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że tu (mieszkam w Niemczech) kobiet się
    prawie nie nacina
    jakie było moje zdziwienie, gdy położna na pytanie o cięcie krocza
    odpowiedziała, że tną rzadko, w ciągu roku zdarzyło im się RAZ naciąć pacjentkę
    - a to duży szpital we Frankfurcie

    ja rodziłam po raz pierwszy, długo - bóle parte trwały 4 godziny, bo mała
    stanęła tuż przed końcem i jakoś nie tylko obeszło się bez nacinania, ale nawet
    nie pękłam, miałam tylko obtarcia
    rodziła w pozycji półleżacej - nie miałam siły na inną, i pionizacja nie jest
    niezbędna by chronić krocze
    położna dyrygowała ostatnie parcia, powstrzymując mnie od wypchnięcia małej na
    raz, powoli pozwalała się skórze naciągnąć i voila! główka 36 cm czyli nie mała,
    30letnia pierworódka, a tu krocze nietknięte
    masowała mnie oliwką, miałam podawane dwa razy połowki ZZO, żeby odpocząć i
    spokojnie rodzić dalej - nikt mnie nie popędzał i wypychał dziecka na tempo

    efekt jest taki, że oprócz pieczenia przy sikaniu przez KILKA dni, nie miałam
    żadnych dolegliwości z tamtej strony
    wypróżnienia już na drugi dzień, seks po 3 tygodniach - bałam się co będzie, a
    tu nie tylko wszytsko było ok, ale nawet żadnej zmiany (rozciągnięcie, złe
    nawilżanie itp) na gorsze

    jak czytam na moim forum czerwcówek o bolących paprzących się nacięciach, źle
    założonych szwach, to żal mi dziewczyn bardzo, bo choć niektóre były za
    nacinaniem w imię słusznej sprawy i dla dobra dziecka, to takie doświadczenie i
    dodatkowy kłopot w te pierwsze trudne tygodnie nie jest naprawdę potrzebny


    --
    U Marianny orzechy z miodem
  • donkaczka 23.07.06, 14:00
    moge zrozumieć nacięcie gdy parcie się przedłuża i tętno dziecka zaczyna
    zanikać, gdy personel podejmuje taką decyzję dla dobra dziecka
    niestety czytając wypowiedzi położnych broniacych nacięcia, nie ufałabym im, że
    tną bo naprawdę jest taka potrzeba - raczej podejrzewałabym chęć przyspieszenie
    porodu

    moja położna cały czas monitorowała dziecko trzymając mi ktg przy brzuchu gdy
    zmieniałam pozycję, kręciłam się itp, gimnastykowała się przez tych parę godzin
    razem ze mną i nie próbowała nic przyspieszać - zakłądała mi cewnik, bu uzyskać
    trochę luzu w kanale, podawała jakies kulki homeopatyczne, wbijała igły do
    akupunktury itp, ale po nożyczki jakoś nie sięgnęła

    moja znajoma rodziła także tutaj, ale potrzebny był próżnociąg - i też jej nie
    nacinali


    chyba kobieca anatomia nie ulega drastycznym zmianom po przekroczeniu Odry? więc
    może to jednak w polskich szpitalach coś jest nie tak?
    --
    U Marianny orzechy z miodem
  • natalka691 23.07.06, 14:53
    Dlatego że obawiam się że moga mnie rutynowo naciąć chyba podeprę się pismem. I
    nigdy nie pozwolę sobie nacisnac brzucha i wypychac diecko w trakcie porodu.
  • natalka691 23.07.06, 15:07
    Prawda tez jest taka, że porodu i cc to usługi nielimitowane w ramach kontraktu
    z NFZ. Za każdy poród szpital dostaje około 1200 zł. NFZ reguralnie i bez
    zwłoki opłaca faktury szpitala za przyjmowanie porodów. Każdemu ordynatotrowi
    zalezy by jego oddział nie był deficytowy i jechał na stracie, co bezlitosnie
    pokazuje rachunek kosztów na koniec każdego miesiąca. Nie chce oceniac
    wszystkich żle, ale sądze że to ma wpłych na tendencję do przyspieszania i
    odsetka interwencji w Polsce jednego z najwyższych w Europie. I wciaz się
    zastanawiam jak to jest, że gdzie indziej tną tak rzadko, Apgary w Niemczech na
    pewno oscyluja na wysokim poziomie, biorąc pod uwage jakie to jest
    społeczeństwo, a u nas wciąż pokutuje teza, że to jest tak często niezbędne,
    fałszywa teza. Sądze, że już w szkole położne są źle uczone i powielaja te złe
    nawyki w pracy zawodowej patrząc jak to robią ich starsze kolezanki,. I jak to
    jest że jak połozne polskie wyjeżdżają za granicę natychmiast się reformują i
    przestają nacinac i ze zwolenniczek staja się przeciwniczkami. Widze tu jakiś
    brak konsekwencji czy umiejętnosci czy checi, nie wiem kurcze czemu u nas tak
    jest.
  • 83kimi 23.07.06, 16:35
    Moja siostra mieszka w Niemczech, tam rodziła i też nie była nacinana, nie
    pękła, tydzien po porodzoe chodziła w bardzo obcisłych dżinsach...ja planuję
    ciążę dopiero z akilka lat, mam nadzieję, że to tego czasu zmieni się polskie
    położnictwo na lepsze...
  • anulka19852 05.08.06, 16:03
    jak bym wiedziala że można nie nacinac to bym w zyciu sie nie zgodzila potem
    przez 2 tygodnie normalnie na pupie usiasc nie moglam.anula
  • peinture 28.01.07, 06:07
  • peinture 28.01.07, 06:16
    nacinanie robilo sie wtedy rutynowo. Tylko to - i czynności z tym związane -
    wspominam jako wielki ból. Bolało nacięcie (nieprawda, ze sie go wcale nie
    czuje), baaardzo bolało zakładanie szwów (a dzieje się to wtedy, kiedy juz
    chciałoby sie zapomniec o bólu porodu), jeszcze bardziej bolalo zdejmowanie
    szwów (dodam, że ze świeżej przecież rany). Jak koszmar wspominam bóle, które
    towarzyszyły gojeniu sie rozcięcia. A najgorsze jest to, że zszyto mnie krzywo
    (?) i mam bardzo brzydką grubą bliznę w wiadomym miejscu, która czasem (lato,
    upał) ulega nawet otarciu. Dodam, że nie było żadnych specjalnych wskazań do
    nacinania: dziecko o zwykłej wadze, ja szczupła, młoda, sprawna - tylko taka
    była "moda".
  • joanna.marta 28.01.07, 08:27
    Nie byłam nacinana i uważam, że to najlepsze, co mogło mnie spotkać. Rodziłam
    pierwszy raz i to nie było problemem dla personelu, który czasami sugeruje, że
    pierworódkę należy ciąć. Tu gdzie rodziłam zakłada się "nienacinanie", chyba że
    będą problemy. I ja do tego tak podeszłam. Jak będzie trzeba, niech tną. A nie
    trzeba było, a więc można i za pierwszym razem. Chociaż położne twierdziły, że
    już powinnam urodzić, że muszę się tylko sprężyć, że jeden lepszy skórcz a
    dzidzia będzie. mimo że ja jakoś nie mogłam, że to trochę trwało, to nie
    nacieły, bo nie było potrzeby. Dziękuję im za to.
  • kasiaimichael 28.01.07, 10:28
    Jeszcze takich glupot nie czytalam jak zyje. Bylam przy 40 porodach pierworodek
    (w UK) i zadna nie pekla i nie byla nacinana. Podstawa to nie rodzic w
    kretynskiej pozycji, zalecanej najczesciej przez personel typu
    zadowolonypersonel, sluchac wlasnego ciala i nie reagowac na wrzaski
    poloznej,:"przyj, przyj" tylko przec jak sie ma potrzebe, nie dawac sobie podac
    oksytocyny pod byle pozorem i uzywac grawitacji. W kazdym razie coraz bardziej
    sie ciesze ze rodze w domu bo wydaje sie ze mimo akcji rodzic po ludzku i
    glupich sloganow w szpitalach ze sa przyjazne rodzacej, porod w Polsce bardziej
    do zezni jest podobny niz czegokolwiek innego.
  • tinuviel21 28.01.07, 12:47
    caly czas jestem wsciekla ze przy porodzie JA nie mialam na niego najmniejszego
    wplywu; chcialam rodzic nie-lezac tylko tak zeby mnie nikt nie cial i co?
    walczylam z personelem i dupa. pozwolili mi wstac z lozka na minute i kazali
    klasc sie spowrotem a pozniej mimo protestow i tak cieli. rodzilam w
    pazdzierniku w poznaniu
  • karolinka1116 28.01.07, 15:46
    trailami na najbardziej tradycyjny i konsewatywny personel
    rodzilam w pazdzierniku ur.
    cieli, nie dali zmieniac pozycji, podawali oksycotyne
    za wszelka cene nie chcialam cesrki
    ale moje ciao nie dawalo mi rozwarcia
    meczylam sie ok. 4 godzin, w silnych skurczach
    nie parlam na zadanie, tylko wtedy gdy czulam
    syczalam na polozne i lekarke
    NIE POZWOLIALM NACICAC
    bylam pierworodka, niska, zawsze szczupla,drobna
    przy nacieciu poweidzialam: nie wyrazam zgody na naciecie, w czeewonej torbie
    jest zaswiadcznie-nie wyrazenie zgody
    peklam delikatnie, na jeden szew
    porod wspominam jako udany, silami natury
    moje cialo mnie nie zawiodlo, oksycotyna byla niezbedna, bo lecialy wody, a nie
    bylo skurczow
    zawieli ludzie: brak intymnosci, bolesne badania rozwarcia
    sceptycznie bylam nastawiona do ich rad, duzo czytalam na temt porodw, kupoa
    opini i zdan
    wiedzialam nawet co mi powiedza, gdy bede upierac sie przy nacieciu
    powiem tylko tak: bardzo trudno jest prowadzic dyskusje z 5 poloznymi i jedna
    lekarka, gdy stoja nad toba ze (sklaplelem?), nozykiem i probuj cie przkonac,
    zwalszcza gdy masz 21 lat, a one cie ignoruja, ale co tam uparlam sie i na
    drugi dzien biegalam po korytarzu
    pozwodzenia!
  • buniuch 05.03.07, 00:36
    a mnie nacieli, chociaz wyraznie poinformowalam, ze nie zycze sobie!!! nawe nie
    powiedzieli, ze natna, po prostu perfidnie nacieli. Lekarz to byl totalny
    arogant!! Pomimo tego, ze mu placilam, w trakcie porodu zrobil ze mna, co
    chcial, poniewaz mialam z nim wczesniej dogadana pozycje, w ktorej bede rodzic,
    jak sie zaczely ostre skurcze, a on zaczal mi na sile rpobic rozwarcie (to
    barrdzo boli, duzo bardziej niz skurcze), a ja nie bylam sklonna z nim
    wspolpracowac w robieniu mi krzywdy, obrazil sie na mnie i poszedl sobie....
    istna groteska. Jak wrocil sila wciagneli mnie na lozka porodowe i przypieli
    nogi pasami, zebym nie kopala, rece trzymaly mi dwie polozne...
    po wszystkim zaszyl mnie tak dobrze, ze podwoch miesiacach, kiedy wszystko mialo
    byc dobrze, a ja nie moglam siedziec, musial mnie rozcinac jeszcze raz.... i
    jeszcze raz szyc. Do dzisiaj czuje ta blizne i to nie tylko tam na dole, ale w
    duszy, nikt mnie w zyciu tak nie upokorzyl. Na domiar zlego na obchodzie po
    porodzie przyszedl do mnie i spytal, czy zdolal nauczyc mnie pokory!?
    Same to sobie skomentujcie....
    Rodzialm w 2002 roku w szpitalu, ktory nie chcial wziac udzialu nie wzial w
    akcji rodzic po ludzku, Goleniowie. Porod odbieral mi pan zadufany ordynator.

    Teraz wiem, ze bylam wtedy bardzo glupia, nie dosc walczylam o swoje, choc z
    drugiej strony mysle, ze on przeciez chcial mnie nauczyc pokory.
    Nie zauwazylam tego wczesniej, mialam watpliwa pewnosc, ze bedzie ze mna ktos,
    kto mnie zna i przecie mialo byc wspaniale.
    A ja do dzis dnia mam szwy w moim kroczu, bo choc rozpuszczalne i mialy wyjsc,
    jakos nie wyszly, a on za drugim razem nie zdolal wszystkich wyciagnac, bo za
    daleko musialby znow ciac. Jak mi potem wyjasnil, moj organizm jest niedobry, bo
    nie wytworzyl odpowiednich enzymow, ktore by te szwy rozpuscily....
    Najsmiesniejsze i najtragiczniejsze jest to, ze dziecko bylo malutkie 2,8kg i
    nie dzialo sie absolutnie nic zlego, co mogloby dac mu prawo do podjecia takiej
    decyzji, ale to byla sobota wieczor....
    Kiedy pojechalam tam po porodzie, lekarka, ktora asystowala przy porodzie obok,
    widzac mnie powiedziala" a to Pani, ta co odstawiala takie komedie". Wniosek
    ztego taki, ze komedia jest walka o swoje prawa i zdrowie.
    Jesli ktorakolwiek dziewczyna ma rodzic w tym szpitalu, goraco odradzam.
    Choc pozory stwarzaja super (maja sale do porodow rodzinnych, wanne, nie
    zabieraja noworodkow od mam (to jedyna dobra rzecz, no i opieka nad
    dzieckiem),maja nawet worek, tylko teraz po fakcie nie jestem pewna, czy wiedza
    do czego to wszystko sluzy poza mamieniem niedoswiadczonych mlodych kobiet).
    Zal mi wszystkich okaleczanych kobiet, a z doswiadczenia wiem, ze to sie wciaz
    dzieje, zal mi tych, ktore choc walcza spotykaja sie z taka perfidia, jak ja.
    Tak naprawde chcialabym, zeby ten lekarz za to odpowiedzial, ale nie mam zadnych
    dowodow na to, co sie tam dzialo, a on jest dalej ordynatorem!!!
    Najgorsze wtym wszystkim w globalnym sensie jest to, ze wciaz funkcjonuje
    traktowanie kobiety jak bezwolnej i niepoczytalnej istoty, za ktora trzeba
    decydowac. Njagorsze jest to, ze tak traktuja kobiety same kobiety!!! I poddaja
    sie temu, co na ich temat ma do powiedzenia jakis facet! Polozne same zartowaly
    z czesci ciala ( nie wiem, czy po to, zeby przypodobac soie lekarzowi?). Jedna
    byla mloda druga juz na pewno sama rodzial, czy one nie rozumieja, ze szkodza
    tez sobie?
    W moim rozumieniu tu tez chodzi o szcunek. A jak mozna wymagac od lekarzy, zeby
    szanowali kobiety, kiedy same kobiety nie maja tego szacunku?
    Podejscie, ze pochwa sluzy mezczyznie jest czyms strasznym, ale to czesto slyszy
    sie tez w ustach kobiet, poloznych. Jesli one tak robia ze swoja pochwa, niech
    robia, ale czemu od razu dawac innym przyzwolenie na takie traktowanie
    wszystkich kobiet? i szerzyc takie brednie?
    Polozne i lekarki powinny pierwsze wziac sie za swoje poglady i przestac dzialac
    na szkode innych kobiet i siebie. Ja jestem bardzo ciekawa, czy te polozne,
    ktore mnie trzymaly, zeby ulatwic lekarzowi jego prace, chcialy by byc
    potraktowane tak samo przez swoje kolezanki?
    Ubolewam nad ty bardzo, ze kobiety wystepuja przeciwko sobie, znacznie czesciej
    niz powinny i wcale nie w slusznych sprawach. I po co? I jaki to ma glebszy sens?
    Moj maz byl ze mna przy tym porodzie i ubolewam nad tym, ze nie mial na personel
    wystarczajaco duzego wplywu. On tez nad tym ubolewa, bo podczas stosunkow blizna
    mnie okropnie boli, a ze czlowiek nie lubi cierpiec...
    Niech taka zadowolony personel sie tu nie wymadrza, bo ja na wlasnej skorze
    odczuwam takich dzialania. Jak chcesz sama swoje krocze tnij, ile chcesz, ale
    odczep sie od wszystkich innych krocz. A wy przyszle matki, pierworodki,
    uwazajcie kogo sobie wybieracie na wspoltowarzyszy tej waznej wyprawy po
    doswiadczenia, jaka jest porod.
    Pamietajcie tez, ze kazda suka i kotka i krowa i inna samica od lat rodzi swoje
    potomstwo bez potzreby interwencji lekarzy i innych, i jakos robia to bardzo
    dobrze. Czlowiek jest ponoc na szczycie w rozwoju, wiec chyba powinno byc najlepiej.
    Powiem jeszcze i to, ze ostatnio zaprzyjaznilam sie z ginekologiem, ktory
    wyjawil mi pewna tajemnice, a otoz za kazde naciecie szpital ma dodatkowe
    pieniadze, dlatego robia to tak czesto, bo przeciez oni dzisiaj wszyscy juz
    chyba wiedza, ze nie ma zadnych innych wskazan. Jesli jakas kobieta polozna
    twierdzi, ze sa to chyba jest bardzo tepa, albo jej to ktos zrobil i teraz sie
    msci, albo moze wlasnie jeszcze nikt jej tego nie zrobil... i moze sie wymadrzac.
    Walczmy o to i badzmy mocno przygotowane, bo czasem sama wiedza nie wystarczy.
    Pozdrawiam
  • forget-me-not4 05.03.07, 03:47
    Buniuch, poplakalam sie jak przeczytalam Twoja historie. Okropne!!!
    Mieszkam w USA i tutaj jak wszedzie chyba zgodnie ze wspolczesna ginekologia nie
    nacina sie krocza, nawet przy stosowaniu proznociagu. W klinice kobiecej, w
    ktorej rodzilam, i gdzie kieruje sie szczegoline trudne ciaze i patologie, nie
    nacinaja. Chociaz jest to kombinat, gdzie rodzi sie kilka tysiecy dzieci
    rocznie, to nie ma typowej rutyny. Rodzilam w pozycji, ktore MNIE odpowiadala, w
    koncowce na boku z podkurczonymi nogami, kolana trzymal maz i to ON mnie
    instruowal i liczyl jak parlam, a lekarz siedzial w gotowosci i sie przygladal i
    trzymal lusterko zebym mogla zobaczyc jak sie moj synek rodzi. Atmosfera byla
    super, bez nerwow, pozwolono mi sluchac mojej ulubionej muzyki. Wlasciwie
    urodzilismy z mezem, lekarz dziecko chwycil i od razu polozyl na moim brzuchu,
    maly nie zaplakal od razu bo mial pepowine nie odcieta i czulam jak pulsowala,
    dopiero po chwili zaplakal, byl caly roziowiotki i pachnacy metalicznie wodami
    plodowymi. Po odcieciu pepowiny zostawiono nas samych w trojke w pokoju, nikt
    sie nie spieszyl z wazeniem, mierzeniem, wycieraniem i innymi czynnosciami
    pielegnacyjnymi.
    Peklam tylko na 2 szwy bo akcja porodowa przebiegla u mnie blyskawicznie, jak
    lekarz powiedzial tylko powierzchniowa blona sluzowa. Po godzinie bylam juz pod
    prysznicem i karmilam na siedzaco, po dwoch dniach wyszlam ze szpitala, a na
    nastepny poszlismy juz z maluchem na spacer. Teraz nawet nie moge wyczuc blizny
    po peknieciu.
  • padthai 05.03.07, 10:18
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&s=0
    wpisalam go 2 raz, bo poprzedni mi wypadla gdzies po srodku sad sorki
    warto przeczytac

    ja szykuje sie do porodu bez naciecia smile zobaczymy jak wyjdzie
  • pempowinka1 07.04.07, 16:59
    "Ciekawe rady" jeśli chodzi o nacinanie krocza.Chciałabym powiedzieć przyszłym
    M
  • pempowinka1 07.04.07, 17:26
    Hm... "ciekawe" te rady jak uniknąć nacięcie krocza.Chciałabym powiedzieć
    przyszłym Mamom, iż nie praktykujemy rutynowego nacinania krocza,wszystko
    zależy od sytuacji w danej chwili. Mam tu na myśli stan płodu(prawidłowe tętno)
    oraz podatności krocza. Zdaje sobie sprawę,że wszystkie nastawione jesteście na
    czysto fizjologiczny poród jednak w położnictwie często jest tak że z
    naturalnego porodu zmienia się on w patologię.Jeśli wystąpi patologia to nikt z
    personelu nie będzie się bawił w ochronę krocza, ponieważ wazne dla nas jest
    aby urodzić zdrowe dziecko. Nacięcie krocza jeśli jest konieczne wykonuję się w
    momencie parcia przez pacjentkę więc czesto wiele z nich nie wie kiedy było to
    wykonane. Wydaje mi się, że czasem nie warto na siłe upierać się przy nie
    nacinaniu krocza, ponieważ lepiej je naciąc niz jak ma pęknąć(to jest gorsze
    powikłanie). Zgadzam się z tym abyście ćwiczyły mięsnie krocza oraz uczyły się
    prawidłowego oddychania w czasie porodu- jest to pomocne.Jednak często zdarza
    się tak ,że to wszystko czego nauczyłyście się w szkołach rodzenia nie
    potraficie wykorzystać przy porodzie.Na koniec dodam, że czasem warto posłuchać
    personelu przy porodzie zamiast słuchać ludzi postronnych, ponieważ nikt z nas
    nie chce wam zrobić krzywdy tylko pomóc urodzić zdrowe dziecko.
  • morka11 10.04.07, 14:37
    zgadzam się z pępowiną,myślę, że dobra wola połoznych jest niemal standardem,
    ale jednak sytuacja podczas porodu może diametralnie zmienic bieg
    wydarzeń.Rodzilam 7 lat temu i spodziewałam się, że będę miała nacinane krocze,
    nie brałam pod uwagę innej ewntualności, ale rodziłam z fantastyczną położną,
    która pomagała mi nie tylko oddychać prawidłowo, ale też w oststnim momencie
    pozwoliła mi na pozycję kuczną, którą wybralam intuicyjnie, bo tylko w tej
    pozycji wytrzymywały moje plecy.Mało tego wsparła mnie swoim ramieniem, chociaż
    była dużo niższa i dopiero później uświadomiłam sobie, że było jej ciężko.Efekt
    porodu to synek z wagą ponad 3500g i nie nacięte krocze.Dobra wola pomogła, ale
    zdarza się , że nie wystarcza. teraz jestem w 34 tyg drugiej ciąży i byłoby
    cudownie oszczędzić krocze, ale nie nastawiam się, że i tym razem sie uda.
  • justcam 21.07.08, 15:44
    żałosne są dobrotliwe słowa polożnych , które twierdzą że chcą jak
    najlepiej dla dziecka- niech swą litość zamienia na myślenie i
    rozumienie - niech spojrza na statystyki nacinanych kroczy to jest
    odpowiedź na to co dzieje sie w polskich szpitalach !

    jak widac są kraje gdzie te statystyki prezentuja się drastycznie
    inaczej!!! z niby jakiej przyczyny??? najpierw odpowiedzcie sobie na
    to proste pytanie zanim zaczniecie się rozczulać nad dobrem dziecka
    i matki!

    I z głębi serca życzę powodzenia w przemysleniach!
  • zezowaty_cyklop 03.12.08, 01:40
    >lepiej je naciąc niz jak ma pęknąć(to jest gorsze powikłanie).

    W artykule napisali, że jest dokładnie na odwrót.
    Jestem laikiem, czy może Pani pempowinka1 dodać skąd ma te informacje? Jakieś
    badania, statystyki itp byłyby bardzo pomocne.
  • abrahadabra 27.06.08, 09:02
    przecież ten babsztyl w żywe oczy deklaruje, że nie bedzie szanował
    woli rodzącej i uważa takie domaganie się, szanowania praw pacjenta,
    za fanaberie.
    Ludzie gdzie sie taka uchowała, przypuszczać można, że ta kreatura
    juz niejeden raz złamała prawo i przyspożyła cierpień wielu młodym
    kobietom.
    Niech idzie do mięsnego sobie pracować tam sie natnie do woli.

    Jednak Polska to dziki kraj.
  • berna_dette 27.06.08, 09:27
    wszystkie takie położne powywalać! niech sie douczą!
  • lusia19901 12.07.08, 16:53
    Jak czytam to wszystko to jest mi slabo a najbardziej przerazil mnie
    jeden list bo jak można kogoś wiązac czy trzymac przy porodzie? będe
    rodzic w grudniu i bardzo sie boje bo mam dopiero 18lat i nie chcę
    cierpiec tak bardzo i mie nacinanego krocza. Mam zamiar rodzic w
    nowym sączu. Czy koraś mama tam rodzila gzie i jak byloprosze niech
    mi ktoś odpowie
  • prospects 19.07.08, 19:34
    widze zacieta dyskusje na ten popularny ostatnio temat.
    rodzilam pierwszy raz, nie popekalam, nie nacinano mnie, mialam
    znieczulenie zewnatrzoponowe i wiedzialam jak przec. nie
    podpisywalam zadnych swistkow, zeby mnie absolutnie nie nacinac.
    da sie!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka