Dodaj do ulubionych

W pogoni za macierzyństwem

23.09.06, 15:44
"Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z niewyjaśnionych przyczyn
zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są niższe o 1/3. Owszem,
możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad dzieckiem, zakupy,
pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"

...święte słowa. Nic do dodania. I na dodatek jeszcze trzeba gdzies znależć
czas (i siłę) żeby urodzić dziecko.


Edytor zaawansowany
  • propaganda6 23.09.06, 15:54

    Udaje Bridget Jones. I to kiepsko. I jesli tak wyglada przecietna osobowosc
    dziennikarza sredniego szczebla w gazecie, to lipa.


    tekst jest naiwny, plaski, do bolu zgodny z poradnikowym widzeniem swiata.
    zal mi tego dzieciaka.
  • jerzyem 23.09.06, 16:26
    Jak zwykle trzeba komuś dowalić... A to łatwe, kiedy siedzi się w domu przy
    komputerze.
  • znajomy_jennifer_lopez 24.09.06, 06:53
    i dowalanie tu nie ma nic do rzeczy, to pewnie wyraz czyjejś frustracji po stracie czasu (przeczytaniu artykułu ktory traktuje ludzi jak dzieci - może jeszcze obsługę sedesu dadzą). Niestety ale po przeczytaniu tego artykułu mam - kolejny raz - wrażenie że Wyborcza goni F-Akt i że teksty w GW strasznie sie "zgłupiły"


    jerzyem napisał:

    > Jak zwykle trzeba komuś dowalić... A to łatwe, kiedy siedzi się w domu przy
    > komputerze.
  • dziennikustaw 24.09.06, 07:20
    Moze lepiej zeby nie miala wiecej dzieci ....
  • cheetah_m 25.09.06, 11:10
    A kim ty jestes zeby o tym decydowac???????????????
  • parole_parole 23.09.06, 19:09
    Ja bym dodała, że schematyczny i mało odkrywczy... Każda z nas (która była w
    ciąży) mogłaby coś takiego napisać, może nawet bardziej błyskotliwie i dowcipniej.
  • jajko69 23.09.06, 19:48
    napisalas. nie mialas czasu po 12 h pracy w "biedronce"?
  • 4krzych1 23.09.06, 21:10
  • mariuszdd 23.09.06, 22:05
    Zapewne w desperacji.
  • winiary2 23.09.06, 23:04
    propaganda6 napisał:

    >
    > Udaje Bridget Jones. I to kiepsko. I jesli tak wyglada przecietna osobowosc
    > dziennikarza sredniego szczebla w gazecie, to lipa.
    >
    >
    > tekst jest naiwny, plaski, do bolu zgodny z poradnikowym widzeniem swiata.
    > zal mi tego dzieciaka.

    propaganda6 = dupek
    Inaczej mówiąc supermen, z bielmem na oczach. Płaski gosciu to ty jesteś, jak
    kartka papieru gramatury 35, czyli papier toaletowy. Resztę sobie dośpiewaj.
  • szymanowski1 23.09.06, 23:15
    ale "cool" dziennikareczka i jaka "edgy" i "trendy". Infantylna mimo 34 lat. Po co ci to dziecko ?
    Przeczytaj ten swoj glupi tekst jak ono bedzie mialo 6 lat i ty (niestety) bedziesz dla dziecka
    najwazniejsza osoba. To dziecko sie nie prosilo na swiat. A jesli ty zdecydowalas sie na nie, bo presja,
    pytania rodziny itd. to ja....gratuluje Gazecie dojrzalego pracownika....Swoja nedze zawodowa ratuje
    odkrywaniem prywatnosci glebokiej, jak instrukcja siedziska z IKEI. Prostej i np, samotnej matce bym te
    bzdury wybaczyl, ale dziennikarka - taka glupia .....??!!
  • wf24 23.09.06, 15:57
    Ludzie czy wy ciągle będziecie niewolnikami?
  • strug 23.09.06, 15:59
    ten artykuł jest o niczym - tez jestem w w ciąży i nic nadzywczajnego tu nie
    wyczytałam - truizmy jak dzik ..... , tytuł - "w pogoni za macierzynstwem" nie
    nawziązuje do treści - jakaś dziennikarka zaszła w ciążę, podchodzi do sprawy
    jak 75% pracujących, wykształconych kobiet czyli normalnie, brzuch rośnie,
    macierzynskie instynkty sie budzą - i co ... gdzie tu materiał na artykul ? że
    mąż kanapowiec, że pytania z prawa i lewa, że szuka po sieci informacji ....
    ciąża to na tyle fascynujący temat że można o tym pisać o wiele ciekawsze teksty
  • kotecek7 23.09.06, 16:31
    Jak zwykle nagonka sfrustrowanych paniuś. Mnie się ten artykuł podoba. Tak
    wygląda życie. Zwyczajne strachy, zwyczajnej kobiety. A czego się spodziewacie?
    Skoro pisze to dziennikarka to ma pisać heksametrem, odkrywać nieznane lądy?
    Czemu nie wolno napisać jej truizmów? Zresztą Strugu nie krępuj się, napisz
    ciekawiej o ciąży. Nie krępuj się. Od czego byś zaczęła...
  • jarus16 23.09.06, 15:59
    Szanowna Pani raczy nie więdzieć,że "po ludzku" to się rodzi tylko w domu,
    wśród rodziny.W miejscach publicznych to już nie jest po ludzku.To pani
    dziecko, kiedy dorośnie nie bedzie wiedziało gdzie jest jego miejsce
    urodzenia.A jeśli chodzi o pieniądze to wiadomo, że pieniądze nie są potrzebne
    aby być człowiekiem.Z Pani wywodu wynika jasno, że doktory nie Panią szanują
    tylko jej pieniądze.Mało w tym człowieczeństwa.Prawdziwie po ludzku i wśród
    swoich człowiek się rodzi i umiera.Reszta to namiastka, poprawne gadanie.
  • pola_negri 23.09.06, 16:03
    rozumiem, że ty i cała twoja rodzina przychodziliście na świat "po ludzku",
    najpierw w kurnej chacie pośród ścian z gliny, a teraz na tapczanie koło
    meblościanki. gratuluję przede wszystkim odwagi! rozumiem, że nie było koło was
    lekarza, położnej ani sprzętu medycznego - wszak rodzenie "po ludzku" to powrót
    do natury a i zarazem selekcja wśród słabych organizmów: jak sobie nie radzi,
    niech umrze.
    cóż, w dzisiejszych czasach nawet suki często rodzą w gabinetach
    weterynaryjnych, liczy się ochrona życia i LUDZKIE warunki. czego i tobie życzę.
  • jarus16 23.09.06, 16:14
    pola_negri napisała:

    > rozumiem, że ty i cała twoja rodzina przychodziliście na świat "po ludzku",
    > najpierw w kurnej chacie pośród ścian z gliny, a teraz na tapczanie koło
    > meblościanki. gratuluję przede wszystkim odwagi! rozumiem, że nie było koło was
    > lekarza, położnej ani sprzętu medycznego - wszak rodzenie "po ludzku" to powrót
    > do natury a i zarazem selekcja wśród słabych organizmów: jak sobie nie radzi,
    > niech umrze.
    > cóż, w dzisiejszych czasach nawet suki często rodzą w gabinetach
    > weterynaryjnych, liczy się ochrona życia i LUDZKIE warunki. czego i tobie życzę
    >''Przepraszam, nie wiedziałem, że mieszkasz w kurnej chacie.Jeśli jest dziecko
    i matka zdrowe to po co sztab doktorów.Ciąża i poród to nie choroba.W
    higienicznym domu niemowlęta nie chorują jak w szpitalach i mniej umierają niż w
    szpitalach. A co do suk ,,to dziwne porównanie .
  • sineira 23.09.06, 17:07
    Jarus, nie pisz bzdur, dobrze? Ja byłam zdrowa, dziecko też, ale w trakcie
    porodu coś poszło nie tak i skończyło się na kleszczach. Tylko szybkiej
    interwencji lekarzy zawdzięczam żywego, zdrowego synka. Gdybym się dała namówić
    nawiedzonej koleżance na poród domowy, nie byłoby na świecie ani mojego
    dziecka, ani - prawdopodobnie - mnie.
    --
    Eryk (Mrówkiem zwany) oraz www.twierdza.neostrada.pl
    "Elizabeth, tvá krvavá cesta bohu hříchem se zdá,
    Elizabeth, jsi hledaná, milovaná." (XIII Stoleti)
  • znajomy_jennifer_lopez 24.09.06, 06:59
    jarus16 napisał:


    > Z Pani wywodu wynika jasno, że doktory nie Panią szanują
    > tylko jej pieniądze.Mało w tym człowieczeństwa.

    ...ale dużo prawdy
  • jarus16 23.09.06, 16:04
    sasiadka2000 napisała:

    > "Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z niewyjaśnionych przyczyn
    > zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są niższe o 1/3. Owszem,
    > możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad dzieckiem, zakupy,
    > pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"
    >
    > ...święte słowa. Nic do dodania. I na dodatek jeszcze trzeba gdzies znależć
    > czas (i siłę) żeby urodzić dziecko.
    >
    >
    ;;;;;;Pani stosunek do własnego męża to nie są sprawy publiczne.Kto w
    małżeństwie pierze gacie to szerokiej publiczności nie obchodzi.
  • hodos 23.09.06, 16:12
    co ludzie mają do prania mężowi gaci? czy musicie je w rękach prać? kupcie
    sobie pralke automatyczną
  • kurka_wodna13 23.09.06, 16:33
    Irytuje mnie, że wszystkie te artykuły o ciąży pisane przez młode ziennikarki
    są na jdno kopyto. Dziewcyny silą się żeby pokazać jakie to paskudne i
    upokarzające przeżycie. Wszyscy są be - mąż, jego koledzy, rodziny obojga,
    koleżanki.
    A przecieą rodzina - jak umie - okazuje radość z nowego człowieczka i
    zainteresowanie stanem ich obojga. Infantylną formę można z powodzeniem
    pominąć - ważna jest intencja.

    Każda z matek straszy, że najgorsze jeszcze przed ciężarną? Na litość! Czy
    naprawdę w jej otoczeniu nie znalazła się żadna kobieta która ciążę i poród
    wspomina co najmniej z przymrużeniem oka, jeśli nie z sentymentem? Chyba
    rodziłam w jakimś innym świecie - nie dość, że sama przy porodzie uśmiałam się
    razem z lekarką i bawiłam się świetnie (pomimo że mężowi nie udało się na czas
    dotrzeć na poród, choć bardzo chciał smile)) Dziecko było zdrowe, ból zdecydowanie
    do wytrzymania. A wokół mnóstwo innych kobiet, w ciąży obecnej i przeszłej, ze
    spokojnym zainteresowaniem pytających o pewne rzeczy, czsem opowiadających o
    sobie. Nie przypominam sobie żadnej, która by mnie straszyła nieprzyjemnymi
    opowiadaniami (te czytałam tylko w pierwszej wówczas edycji "Rodzić po ludzku"smile
    Nawiązałam wówcass lepszy kontakt z matką i jej siostrami. Nauczyłam się, jak
    ważna jest świadomość swojego ciała i nauczyłam się dbać o nie. Nawiązałam nowe
    przyjaźnie (także w szpitalu na porodówce smile)

    Mój wniosek: ciąża i poród jest (za wyjątkiejm oczywiście sytuacji skrajnych)
    tym, czym pozwolimy jej być. Albo czasem dolce vita, gdy człowiek cieszy się
    troską i zainteresowaniem innych, cieszy się ostatnumi chwilami luzu
    przed "kieratem" macierzyństwa i cieszy się na nowego "kogosia". Albo "stanem
    strachu", kiedy irytacja duperelami nie pozwala cieszyć się życiem.

    BTW:
    1. mój instynkt macierzyński zawsze oscylował w koklicach 0. Pani w artykule
    ukazuje się jako ktoś o instynkcie w okolicy -2. Po co więc zastanawianie się
    nad in vitro. Żeby ciociom zadośćuczynić ???
    2. "macierzyńskie lęki" nie były mi obce - jak zresztą każdej kobiecie. Ale
    zeby to one były najważniejszym uczuciem podczas całej ciąży???
    3. Oczywiśćie że były i gorsze dni - nudności, wahania ciśnienia. Wtedy robiłam
    sobie "urlop z życia" i tyle. Może Pani zamiast się wściekać i zamartwiać
    spróbowałaby podobnie???
  • maruisz1 23.09.06, 16:38
    ..."I tak mamy w Polsce przerąbane. Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z
    niewyjaśnionych przyczyn zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są
    niższe o 1/3. Owszem, możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad
    dzieckiem, zakupy, pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"
    Tak ciężko...? Wolne żarty... u mnie w pracy co chwila jakaś kobieta słabszą
    wydajność tłumaczy okresem... czasami 3 razy w miesiącu...albo ze ona tego nie
    udżwignie (mimo, że jest poniżej 15 kg), albo że od czego są mężczyżni...a
    zakupy to są waszym drugim (albo i pierwszym) punktem "G" dla was sama
    przyjemność... gacie się same piorą - w pralce automatycznej... bo chyba każda
    kobieta taką posiada w domu... więc nie wku..ajcie swoimi kłamstwami!
  • ela.kwiatek 23.09.06, 17:13
    chyba nie rozumiesz kobiet. kochamy kupować kosmetyki i ciuchy, a nie jedzenie
    dla "kanapowców"...
  • e.day 23.09.06, 20:38
    Fantastycznie. U mnie w pracy na 10 facetów mniej więcej siedmiu w poniedziałki
    i po dłuższych weekendach słabszą wydajność tłumaczy 1. bólem głowy, 2.
    niewyspaniem, 3. z rzadka szczerze mówią o kacu. Od początku roku 75% zwolnień
    lekarskich (liczyłam łącznie opiekę i chorobowe) wzięli panowie. I bynajmniej
    nie są to schorowani niemalże-emeryci.
    Podczas przemeblowania szafy i biurka dźwigałyśmy same, bo panowie nagle
    "dostali pilne wezwanie" albo po prostu "po tym zabiegu nie wolno było dzwigać".
    Po ośmiogodzinnym dniu pracy pan mąż musi się zrelaksować przy piwie (najlepiej
    z kumplami), a pani żona odpoczywa, piorąc i gotując. I nie p..l, że starczy
    kupić pralkę, bo pralkę też trzeba obsłużyć. A prasowania to żadna z nich za nas
    nie odwali.
    Więc, szanowny kolego, nie chrzań bez sensu, kobietom bywa ciężko i nie jeden
    raz jest to zasługa pana i władcy, który po ośmiu godzinach symulowania roboty
    jest śmiertelnie zmęczony i z biedą starcza mu sił na udźwignięcie puszki z piwem...
  • winiary2 23.09.06, 23:34
    e.day napisała:

    > Fantastycznie. U mnie w pracy na 10 facetów mniej więcej siedmiu w poniedziałki
    > i po dłuższych weekendach słabszą wydajność tłumaczy 1. bólem głowy, 2.
    > niewyspaniem, 3. z rzadka szczerze mówią o kacu. Od początku roku 75% zwolnień
    > lekarskich (liczyłam łącznie opiekę i chorobowe) wzięli panowie. I bynajmniej
    > nie są to schorowani niemalże-emeryci.
    > Podczas przemeblowania szafy i biurka dźwigałyśmy same, bo panowie nagle
    > "dostali pilne wezwanie" albo po prostu "po tym zabiegu nie wolno było dzwigać"
    > .
    > Po ośmiogodzinnym dniu pracy pan mąż musi się zrelaksować przy piwie (najlepiej
    > z kumplami), a pani żona odpoczywa, piorąc i gotując. I nie p..l, że starczy
    > kupić pralkę, bo pralkę też trzeba obsłużyć. A prasowania to żadna z nich za na
    > s
    > nie odwali.
    > Więc, szanowny kolego, nie chrzań bez sensu, kobietom bywa ciężko i nie jeden
    > raz jest to zasługa pana i władcy, który po ośmiu godzinach symulowania roboty
    > jest śmiertelnie zmęczony i z biedą starcza mu sił na udźwignięcie puszki z piw
    > em...

    Czyytając Ciebie dobrze sie uśmiałem. Masz rację, choć sam jestem facetem, to
    muszę przyznać, że większość facetów to dupki do n-tej potęgi. Wydaje im się, że
    są supermenami. A tak naprawdę kwiczącymi kanapowcami. Tylko wśród kumli uchodzą
    za supermenów. W życiu są łabymi maluczkimi ludźmi. I tylko ci co sobie to
    uzmysłowili potrafią czegoś wspólnie z kobietami dokonać.
    A tak na marginesie tego co napisałaś o pracy w firmie. Przez wiele lat byłem
    szefem produkcji, i niestety (w końcu jestem facetem) potwierdzam Twoją opinię.
    Faceci to słabsza połowa ludzkości.
  • winiary2 23.09.06, 23:13
    maruisz1 napisał:

    > ..."I tak mamy w Polsce przerąbane. Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z
    > niewyjaśnionych przyczyn zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są
    > niższe o 1/3. Owszem, możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad
    > dzieckiem, zakupy, pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"
    > Tak ciężko...? Wolne żarty... u mnie w pracy co chwila jakaś kobieta słabszą
    >
    > wydajność tłumaczy okresem... czasami 3 razy w miesiącu...albo ze ona tego nie
    > udżwignie (mimo, że jest poniżej 15 kg), albo że od czego są mężczyżni...a
    > zakupy to są waszym drugim (albo i pierwszym) punktem "G" dla was sama
    > przyjemność... gacie się same piorą - w pralce automatycznej... bo chyba każda
    > kobieta taką posiada w domu... więc nie wku..ajcie swoimi kłamstwami!

    Następny supermen dupek? To po co patrzysz wogóle na kobiety, jeśli jesteś tak
    zadufany i samowystarczalny? Wiesz wszystko? No to nie wiesz nic....
  • justyna04 23.09.06, 16:40
    nawet jeśli to truizmy - zgadzam się w 100% ze wszystkim! A najbardziej z tym, że nasze babcie i mamy miały łatwiej - bo 9 mesięcy to ogromnie dużo czasu żeby móc się tą ciążą nacieszyć i równie dużo, żeby zamartwić się na śmierć. Mam 2,5 letnią córeczkę i większość lęków, stresu i planów na wyrost zafundowałam sobie w ciąży sama - za dużo czytając i oglądając (internet, każde czasopismo "tematyczne" które ukazało się w kioskach). Dobrze, że moja córcia nie czytała tego co ja - bo w ogóle nie chciałaby przyjść na świat nie wiedząc czy rodzice kupili już wszystko co jest do życia niezbędne(???) noworodkowi, niemowlakowi, dziecku......
    Teraz już wiem - MIŁOŚĆ wystarczy.
    Justyna (z małą Patrysią)
  • hong2 23.09.06, 16:43
    Boze, co za glupi i brzydki babsztyl !!! wolalbym sobie przyciac to drzwiami niz miec z nia cos do
    czynienia.
  • kotecek7 23.09.06, 16:51
    Hong2, błagam przyślij swoje zdjęcie!!! Niech świat zobaczy jak wygląda
    INTELIGENTNY facet z TYM i na pewno jesteś ŚLICZNY. Proszę, proszę, proszę.
    A do innego tam faceta - gacie same do pralki nie wchodzą, same nie wychodzą i
    same się nie wieszają. Ale co ty możesz wiedzieć pracusiu. Twoja glupia żona z
    potrójnym okresem przecież się nie skarży.
  • mamusiapiotrusia2004 23.09.06, 16:43
    Ten artykuł to jakieś szkolne wypracowanko, płytkie, płytkie, płytkie, o niczym
    odkrywczym. Nie rozumiem po co GW eksponuje takie truizmy rozpieszczonej po-
    trzydziestki. Czy nie można przeprowadzić wywiadu z kobietami, które na temat
    macierzyństwa mają coś ciekawszego do powiedzenia? Poziom tego artykułu
    świadczy niestety nie najlepiej o GW.
  • raf_585 23.09.06, 16:52
    fajny artykul. a te wszystkie osoby z wielkimi oczekiwaniami co do felietonow,
    a zwlaszcza te, ktore urazily niektore teksy z artykulu - wyluzujcie!
  • cafeaulait3 23.09.06, 17:04
    W 4. miesiącu ciąży mam podobne odczucia jak autorka tekstu. Na pytania, kiedy
    zostanę mama odpowiadałam, że wolę psy, nigdy nie poruszały mnie obce
    dzieciaki, a teraz mówię, że najadłam się bobu. Boję się badań prenatalnych,
    zazdroszczę mężowi, że musi rodzić, itd. Ot, normalny tekst, raczej szczery.
  • annika.h 23.09.06, 16:59
    i żeby podtrzymać swoje niczym nie uzasadnione dobre samopoczucie muszą posuwać
    się do takich chwytów :"my jesteśmy lepsi niż kobiety,więc zarabiamy więcej "
    .Oczywiście to tylko im się wydaje ,że są lepsi ,ale niestety ma to swoje
    wymierne efekty w różnicach w traktowaniu kobiet i mężczyzn.
  • lidkaaa 23.09.06, 17:26
    "Waham się czy odebrać becikowe. Jestem przeciwna tej dziwnej kasie, która
    zamożnym w niczym nie pomoże a biednych w niczym nie uratuje. Ale z drugiej
    strony, może zapłacę nią za poród rodzinny i osobny pokój w szpitalu?"

    chyba nie da rady,bo to się odbiera dopiro po porodzie wink)

    A tak serio-Gratuluję!
  • agaw00 23.09.06, 17:52
    artykuł czadowy z lekim jajem i z drugiej strony dla mnie nuta załamania-ah
    gdybym go przeczytała wczesniej....
    zgadzam się z Panią redaktor 100 % i najgorsza jest presja rodziny
    osobiście przezyłam kazda kretyńską chwile z opisywanych w artykule i jeszcze
    100 gorszych i choc kocham syna nad zycie to gdybym mogła cofnąć czas...należe
    do tych kobiet które przekonaly sie ze nie kazda ma instynkt macierzynski i ze
    poswięcenie nigdy jest niedoceniane przez facetów
    kiedys czytałam artykuł Agnieszki Chylińskiej ze macierzyństwo to sciema a
    ulotne doznania ciązy i macierzyństwa to marketing i to 100 procentowa prawda
    i ta presja ......
    i karłowatość za to ze jest się innym ze ie czuje się chęci babrania w kupach,
    mleku, bólu i smrodzie gaci!!!!
    osobiście czuje sie jak maszynka do rodzenia dziecka która miała sprawic ze
    ktos został ojcem wsród znajomych a ktos inny dziadkiem i babcia bo co sasiedzi
    powiedzą! i czuję ze w nigdy w zyciu los ze mnie aż tak nie zakpił jak teraz
  • mahadeva 23.09.06, 22:24
    hmmm ja raczej mysle, ze posiadanie meza i dziecka to pewnien prestiz, tak jak
    posiadanie dobrej pracy smile robi sie to po to, zeby inni Cie szanowali, zebys Ty
    sie szanowala smile ja jestem singielka, ale marze o tym, zeby gosc, w ktorym sie
    kocham sie ze mna ozenil i zebysmy mieli dziecko, tak jak wszyscy znajmomi z
    pracy, bo narazie czuje sie Obca smile
    --
    www.di.fm
  • bronwen 23.09.06, 18:05
    Dziwi mnie, ze autorka artykulu zdecydowala sie na amniopunkcje w wieku lat 34.
    Jest to dosc niebezpieczny zabieg i w jej wieku ryzyko utraty plody w wyniku
    amnopunkcji jest wieksze niz szansa defektow genetycznych. Tego typu inwazyjne
    badania robi sie dla matek od lat 35, gdy prawdipodobienstwo zespou Downa itp.
    rosnie gwaltownie. Aby robic amniopunkecje w wieku lat 34 i mniej trzeba miec
    a) historie klopotow genetycznych w rodzinie; albo b) lekarza, ktory przepisuje
    dodakowe badanie, aby wyciagnac wiecej pieniedzy. Cos wydaje mie sie, ze mamy
    do czynienia z przypadkiem b). Dlaczego? Pan(i) doktor szuka bicia serca na
    dopplerze w niespelna 6 tygodniu ciazy, gdy bicie serca plodu bardzo jest
    trudno znalezc. W rezultacie straszy sie tylko matke, ze stracila ciaze. W tym
    stadium ciazy wogole nie ma sensu bawic sie w sluchanie serca, chyba, ze chce
    sie skierowac matke na USG (za dodatkowa oplata). Lekarz nakaza wykonanie
    badanie przeziernosci karku i amniopunkcje, podczs gdy amnipunkja w zuplenosci
    wystarczy. Amnipunkcja moze rowniez stwierdzic plec plodu. W ten sposob 3-D
    sonogram 3-D w tygodniu ciazy jest tylko dodatkowym wydatkiem, ktory w mardzo
    mizernym stopniu sluzy zdrowiu matki i dziecka...
  • delfina77 23.09.06, 19:11
    W przypadku aminopunkcji ryzyko poronienia stanowi tylko 1%, a więc chyba nie
    tak dużo? Widocznie potrzebowała komfortu psychicznego, znam kobiety w wieku 25
    lat, które też się zdecydowały na badania inwazyjne - na wszelki wypadek
  • znajomy_jennifer_lopez 24.09.06, 07:12
    delfina77 napisała:

    > W przypadku aminopunkcji ryzyko poronienia stanowi tylko 1%, a więc chyba nie
    > tak dużo? Widocznie potrzebowała komfortu psychicznego, znam kobiety w wieku 25
    > lat, które też się zdecydowały na badania inwazyjne - na wszelki wypadek

    Wg mnie 1% to bardzo dużo - nawet sie nie spodziewałem bo to znaczy że co setna (!) badana kobieta traci z tego powodu dziecko - nie ryzykowałbym na ich miejscu.
  • ma1y 23.09.06, 20:41
    Masz chyba problem ze zrozumieniem czytanego tekstu tongue_out
    Autorka nie napisała, ze poszła na tę aminopunkcję, tylko, że się jej obawiała.
  • baenshee 23.09.06, 18:07
    artyków jest świetny.szczery. większości wypowiadających się o nim i o jego
    autorce nie pasuje chyba to,że autorka nie ma nastawienia pt"spełniam swój
    obowiązek,jestem z tego dumna, należy mnie teraz głaskać po brzuszku i nakładać
    do łba durnych przesądów itd. a poza tym teraz to ja juz się nie liczę , tylko
    moja fasoleczka itd" ...każda z nas się boi.moja ciąża była planowana, a mimo
    to ,jak zobaczyłam 2 kreski na teście miałam ochotę wlać sobie doustnie litr
    kwas jakiegoś, zabić męża albo mocno uszkodzić, wyć i robić inne ,niezbyt
    rozsądne i nnormalne rzeczy.wszyscy naokoło się cieszyli jak głupki ,a ja
    spaliłam naraz całą paczkę fajek. wstyd mi było zrobić to , na co akurat w tej
    jednej chwili miałam ochotę tzn uciec i płakać. bałam się, że pomyślą ,że
    jestem nienormalna,najpierw chciała mieć dziecko , pół roku o tym nawijała , a
    teraz wyje, o co jej chodzi? przyczyną tego nie jest wcale to,że jestem osobą
    młodą ,znam kobiety ,które mając lat 30 kilka też tak się czuły.większość z
    nas też tak ma ,tylko boi się lub wstydzi przyznać i przyjmują postawę taką,
    jaką czasami można na tym forum zaobserwować.
    co do instynktu macierzyńskiego - zawsze miałam go w nadmiarze,opiekowałam się
    wszystkim i wszystkimi , dziecmi, zwierzętami, moimi partnerami, młodszym 10
    teraz miesięcznym bratem zajmowałam sie odkąd mama przyniosła go do domu po
    porodzie. gdy dowiedziałam sie o ciąży - pyk , cały instynkt znikł. jestem w 6
    miesiącu. co do mojego brzucha , o którym też mówię per "OBCY" ,nie mam do
    niego uczuć typowo euforycznych czy macierzyńskich.czasem ,owszem ,pojawiają
    się,ale są krótkotrwałe.jedyne, co odczuwam to strach. strach i czułość, do tej
    bezbronnej istoty, która jest ,jakby nie było, częścią mnie i się na ten świat
    wcale nie pchała .
    też mnie wkurza,jak mnie ktoś maca po brzuchu,nie znoszę pytań, nie znoszę
    jeszcze bardziej pytań i macania po brzuchu młodszej siostry mojego męża. i
    tych wszechobecnych "dobrych" rad, tego nie rób , tego też , a tego ,to juz w
    ogóle , chyba jesteś nienormalna skoro to robisz !! tak nie wolno ,zaszkodzisz
    dzidzi !!
    co do facetów :dla Was ciąża to tylko stan przejściowy,jest fajnie i w ogóle,
    co one tak narzekają, bedziemy mieli dziecko ... więc Was oświece- nie jest
    fajnie być w ciąży.wcale.czasami są ,owszem , fajne momenty,jak dziecko sie
    zaczyna ruszać i kilka jeszcze innych.najczęściej wtedy, gdy dopada nas ten
    eufiryczny nastrój.ale to są chwile. postawcie się na naszym miejscu - musicie
    dbać o siebie podwójnie, bo jeżeli ,nie daj Bóg, coś się dziecku stanie to jest
    to postrzegane jako nasza i tylko nasza wina , bo mogłyśmy o siebie bardziej
    dbać.odmawiamy sobie wielu rzeczy , które zazwyczaj sprawiały nam przyjemność,
    czujemy się gorzej , musimy cześciej chodzić do ubikacji , co jest uciążliwe.
    pojawiaja się kłopoty ze snem ,cerą, rozstępy, wzrosy wagi, wymioty. wcześniej
    czułyśmy sie atrakcyjne, byłysmy zgrabne ,zwinne... puchną nam nogi...
    wcześniej patrzyliście na nas jak na zjawisko , gdy pojawiają się czysto
    fizjologiczne,mało przyemne i mało sexowne objawy ciąży , patrzycie na nas
    często ze wstrętem. boimy się o pracę, życie towarzyskie, o naszą
    wolność ,która zostaje ograniczona. boimy się tego,czasem niesłusznie, jednak
    tak jest. dziecko to nie jest kotek, czy piesek, ,który jak nam sie znudzi,
    można oddać. to jest odpowiedzialność i to ogromna , na całe życie. wy tego tak
    nie odczuwacie.
    po porodzie chcecie,żeby Wasza kobieta natychmiast była zgrabna ,piekna, bez
    rozstępów ,ogromnych piersi pełnych pokarmu, wypoczęta... to jest awykonalne
    niestety. kładziecie na nas presje.
    co do ciuchów - są okropne w większości.niedość,że już i tak czujemy się jak
    wielorybice , to jeszcze ciuchy są tak uszyte,że nas w tym przekonaniu
    skutecznie umacniają .
    wszyscy wymagają od nas,żebyśmy natychmiast przełączyły sie na opcję mamusia i
    kura domowa mamy sie cieszyć itd. teraz zaraz już . ale niestety tak się nie
    da.
    teraz mnie zlinczujcie proszę bardzo, tak jak autorkę tego szczerego
    artykułu .ale, drogie przyszłe i obecne mamy, zanim to zrobicie, przyznajcie
    się , choćby i tylko przed sobą,że mam troche racji .
    --
    tickers.baby-gaga.com/p/dev003pr___.png
    Gadulec 9603766
    www.dwukropek.pl/2,74376,3100469,21940241,Kupie_Sprzedam_Dam___Kosmetyki,m1-
    30.html
  • delfina77 23.09.06, 19:17
    Trochę racji pewnie masz, ale dla mnie akurat ciąża jak dotąd jest stanem
    naprawdę błogosławionym, nie mam specjalnych dolegliwości i cieszę się, bo
    myślałam, że będzie duuużo gorzej. Patrzę na to ze strony pozytywnej, czyli
    raduję się z braku okresu, który w moim wypadku trwa tydzień - więc jest się z
    czego cieszyćsmile I czasami ludzie są milsi dla ciężarnych, choć przykre to
    trochę, że trzeba być ciężarną w Polsce, by zmusić kogoś do życzliwości
  • kurka_wodna13 23.09.06, 20:56
    Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź - w odróżnieniu od artykułu.
    Jest szczera, bez ogródek piszesz, co cię irytuje lub martwi.
    Większość negatywnych emocji (i fizycznych dolegliwosci), o których piszesz
    jest dobrze znana przyszłym mamom, niestety.

    Pani dziennikarka skupiła się na tym, że wkurzają ją "dziamdziające" nad nią
    ciocie, kumpel męża komentujący, że podczas porodu miejsce męża jest w knajpie
    (czy mąż ma tylko jednego kumpla i to takiego młotka???).

    Pisząc o mężu opisała dokładnie, jak po usłyszeniu w srodku nocy o ciąży żony
    mruknął coś, odwrócił się na drugi bok i zasnął. Ten sam mężczyzna kilka
    miesiecy później przygotowuje się do porodu rodzinnego (wbrew zdaniu głupawych
    kumpli) i szykuje się do opieki nad niemowlakiem.
    Podoba mi się jego postawa. Ale żona pamieta mu tylko to pierwsze mruknięcie w
    środku nocy sad

    Powierzchowne, tendencyjne, infantylne.
    W rezultacie autorka artykułu wychodzi na rozhisteryzowane głupiątko.
  • 24milenka 23.09.06, 22:44
    kurka_wodna13 napisała:

    > Bardzo podoba mi się Twoja wypowiedź - w odróżnieniu od artykułu.

    Mi też post baenshee podoba sieznacznie bardziej, niz artykuł.
    Dużo lepiej napisane!
    Pozdrawiam
  • baenshee 23.09.06, 23:09
    dziękuję Wam bardzo big_grin nie jestem wykształcona, a napisałam lepiej big_grinD
    normalnie popadnę zaraz w samozachwytbig_grinDD że już słowem nie wspomnę ,że mam
    jedynie 19 lat big_grinDDDchyba zostanę dziennikarką kurde no !!tongue_outPP


    --
    tickers.baby-gaga.com/p/dev003pr___.png
    Gadulec 9603766
    www.dwukropek.pl/2,74376,3100469,21940241,Kupie_Sprzedam_Dam___Kosmetyki,m1-
    30.html
  • znajomy_jennifer_lopez 24.09.06, 07:22
    baenshee napisała:

    > dziękuję Wam bardzo big_grin nie jestem wykształcona, a napisałam lepiej big_grinD
    > normalnie popadnę zaraz w samozachwytbig_grinDD że już słowem nie wspomnę ,że mam
    > jedynie 19 lat big_grinDDDchyba zostanę dziennikarką kurde no !!tongue_outPP
    >

    Przyznam ze z Twojego posta więcej sie dowiedziałem o tym co czuje kobieta - i co dla mnie ciekawe - mimo ze "od pół roku myśli tylko o dziecku" - a jak juz jest to ma ochote pić kwas - dla faceta jest to bez sensu (to po co chciałą?) ale po Twoim poscie nawet to rozumiem (na ile facet jest w stanie).
    Super że napisałas o swoich odczuciach, przyznam ze jakbym przeczytał taki artykuł to był wychwalał Wyborcża. Bo sam artykuł jest słaby. Na szczęscie jest forum.
  • bronwen 23.09.06, 18:09
    Dziwi mnie, ze autorka artykulu zdecydowala sie na amniopunkcje w wieku lat
    34. Jest to dosc niebezpieczny zabieg i w jej wieku ryzyko utraty plody w
    wyniku amnopunkcji jest wieksze niz szansa defektow genetycznych. Tego typu
    inwazyjne badania robi sie dla matek od lat 35, gdy prawdopodobienstwo zespolu
    Down'a itp. rosnie gwaltownie. Aby robic amniopunkecje w wieku <35 lat trzeba
    miec: a) historie klopotow genetycznych w rodzinie; albo, b) lekarza, ktory
    przepisuje dodakowe badania, aby wyciagnac wiecej pieniedzy. Cos wydaje mi sie,
    ze mamy do czynienia z przypadkiem b). Dlaczego? Pan(i) doktor szuka bicia
    serca na dopplerze w niespelna 6 tygodniu ciazy, gdy bicie serca plodu bardzo
    trudno znalezc. W rezultacie straszy tylko matke, ze stracila ciaze. W tym
    stadium ciazy wogole nie ma sensu bawic sie w sluchanie serca, chyba, ze chce
    sie skierowac matke na USG (za dodatkowa oplata). Lekarz nakazal wykonanie
    badanie przeziernosci karku i amniopunkcje, podczs gdy amnipunkja w zuplenosci
    wystarczy aby stwierdzic zespol Down'a. Amnipunkcja moze rowniez stwierdzic
    plec plodu. W ten sposob 3-D sonogram w ~20-tym tygodniu ciazy jest tylko
    dodatkowym wydatkiem, ktory w mardzo mizernym stopniu sluzy zdrowiu matki i
    dziecka...
    Czy to jest rodzenie po ludzku czy napychanie kieszeni lekarzom?
  • bronwen 23.09.06, 18:30
    Jeszcze raz ja. Moze lekarz nie jest taki zly jak mi sie wydawalo. Najpierw
    byly badania przeziernosci karku, a potem amniopunkcja. TO znaczy, ze grubosc
    faldy na karku byla troche za duza i watpliwosci nalezalo rozwiac amniopunkcja.
    Ale pani redaktor pisze o tym wszystkim, jakby to bylo zupelnie rutynowe
    badania, ktore przechodza wszystkie kobiety. Czyli, ze albo poddala sie
    badaniom bez ich zrozumienia, albo tez dramat z nimi zwiazany nie zostal
    przekazany w artykule. Konkludujac: zgadzam sie z innymi forumowiczami, ze
    artykul jest na niskim poziomie.
  • kotecek7 23.09.06, 18:57
    Bronwen, na litość boską, czytaj ze zrozumieniem! W którym miejscu autorka
    pisze, że poddaje się amniopunkcji?????
  • bronwen 23.09.06, 19:04
    Cytuje artykul:
    =================================
    Rany boskie! Ciąża to jeden wielki stres. Czyhają na mnie i moje dziecko
    straszne choroby, wady genetyczne i bakterie. Jestem w ciągłej panice. Pod
    koniec miesiąca idę na badania przezierności karkowej u płodu. To pozwoli
    wyeliminować zespół Downa. Ale na razie śnią mi się chore, biedne dzieci. W
    internecie czytam posty zrozpaczonych matek, którym badania wypadły źle. Czeka
    je teraz amniopunkcja (badanie płynu owodniowego). Jestem przekonana, że u mnie
    też będzie źle.
    =================================================
  • delfina77 23.09.06, 19:19
    Czyli obawia się, że mogą jej badania wypaść źle i będzie zmuszona poddać się
    aminopunkcji, a nie, że już to zrobiła, razem z badaniem przezierności karkowej.
  • bronwen 23.09.06, 19:22
    Tak czy inaczej - slabo napisane.
  • piotrskw 23.09.06, 21:41
    Po pobieżnej nawet lekturze Twoich postów łatwo dojść do wniosku, że raczej
    słabo przeczytane.
  • jajko69 23.09.06, 19:53
    bronben napisal:
    "Ale pani redaktor pisze o tym wszystkim, jakby to bylo zupelnie rutynowe
    badania, ktore przechodza wszystkie kobiety. Czyli, ze albo poddala sie
    badaniom bez ich zrozumienia, albo tez dramat z nimi zwiazany nie zostal
    przekazany w artykule."

    widzisz, bo problem z cholernymi lekarzami w tym kraju polega na tym, ze oni nie
    racza poinformowac pacjentki/ta o tym, co mu dolega, na czym polega badanie,
    tylko cos tam sobie pisza, a zapytani odpowiadaja cos tam na odwal sie. poznalam
    dotad tylko 1 mloda lekarke, ktora od razu udzielala pacjentom wszelkich informacji.
  • angorek 23.09.06, 18:32
    kliknęłam na ikonę, bo sama jestem w ciąży. Spodziewałam się czegoś
    ciekawwszego. Styl artykułu sprawia wrażenie, że autorka na siłę chce być
    wyluzowana i zabawna. Efekt jest słaby. Niektóre sytuacje sprawiają wrażenie
    wymyśłonych by ubarwić i pokazać panujące stereotypy. Autorka musi obracać się
    w jakimś dziwnym gronie, gdzie nikt nie ma wyczucia i wszyscy traktują przyszłą
    matkę jak okaz w zoo. Mnie się nigdy nie zdarzyło, by mój rozmówca, znajomy
    dotykał brzucha, bo tam jest dziecko. Nikt nie mówi zdrobnieniami. A facet nie
    ma kolegów typujących knajpę na jedyne słuszne miejsce w trakcie narodzin
    dziecka. A poza tym na czym w zasadzie miałaby polegać ta pogoń Autorki za
    macierzyństwem?
  • agnienienia 23.09.06, 18:32
    Muszę przyznać, ze artykuł ten nie wywołał we mnie żadnych emocji, jest nasycony
    pretensjonalnym stereotypem i to w nie najlepszym wydaniu.
    Po pierwsze, jeżeli autorce wszystko dookoła nie odpowiada, to proponuje coś
    zmienić w swoim życiu, a nie tylko biadolić, bo od tego nic sie nie zmienia!

    Po drugie, pranie "gaci" mężowi nie jest chyba tak ciężkim zajęciem w dobie
    pralek automatycznych!

    Po trzecie, pretensje do mężczyzn, ze są mężczyznami-chyba czas wydorośleć!

    Po czwarte, czasy w których szpital w którym ciężarna kobieta musiała rodzić był
    z góry przymuszony rejonizacją, minęły bezpowrotnie. Myślę, ze warto zrobić
    wpierw wywiad po szpitalach, a unika sie pożniejszych rozczarowań!

    Po piąte, kolejne mity, jeśli chodzi o ubiory ciążowe, uważam, ze jest coraz
    więcej ciekawych fasonów i można za niewielkie pieniążki naprawde fajnie sie
    wyglądać będąc w ciąży, ale jak ktoś woli ogrodniczki.......

    Po szóste, siódme i ósme.....to chyba była ciąża z przypadku, żałosne, i nie
    chce mi sie dalej pisać!!!!
  • jajko69 23.09.06, 19:57
    to dobrze, ze juz nie piszesz. to nie jest narzekanie na mezczyzn za to, ze sa
    mezczyznami, tylko na stereotypy panujace w tym kraju. tych stereotypow nie
    widzi wiekszosc ludzi, bo sami je powielaja. niektorzy nie rozumieja ich nawet
    wtedy, gdy sie im wylozy kawe na lawe, na przyklad osoba, ktora mowi, ze "pranie
    "gaci" mężowi nie jest chyba tak ciężkim zajęciem w dobie pralek automatycznych".
  • fundrive 23.09.06, 18:42
    > "Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z niewyjaśnionych przyczyn
    > zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są niższe o 1/3. Owszem,
    > możemy pracować krócej o pięć lat, ale czy opieka nad dzieckiem, zakupy,
    > pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"
    >
    > ...święte słowa. Nic do dodania. I na dodatek jeszcze trzeba gdzies znależć
    > czas (i siłę) żeby urodzić dziecko.

    Jeśli przyczyny, dla których kobiety często zarabiają mniej od mężczyzn są dla
    ciebie niezrozumiałe to się nie dziwię, że zarabiasz mało.
  • bigmesa 23.09.06, 19:00
    moim zdaniem bardzo rozczarowujacy artykuł. Styl-sztucznie zabawny, efekt
    żenujacy. Autorka chyba nie wie czy chce byc w ciązy czy nie!! Z jej tekstu
    wynika ze w ciązy bywa sie za kare, tzeba znosic nadmierne zainteresowanie
    rodziny. Jejku dziewczyno siedz w domu jak cie rodzina denerwuje... Moja ciąza
    byla dla mnie czyms przecudownym i chcialam krzyczec z radosci ze bede miala
    dziecko mimo stresów przed kazdym USG czy wszystko jest w porzadku,strachu
    przed porodem. przezylam go i teraz mam najcudnejsza córcie na swiecie.Dziecko
    powoduje ze inaczej patrzy sie na swiat, wszystko procz dziecka przestaje byc
    wazne, schodzi na drugi plan...Ogólnie autorka artykułu wykazuje sie
    niedorozwinięciem emocjonalnym....poza tym bardzo powierzchownie potraktowala
    temat... a szkoda...
  • sineira 23.09.06, 20:38
    > Ogólnie autorka artykułu wykazuje sie
    > niedorozwinięciem emocjonalnym....
    Chyba raczej Ty się nim wykazujesz, skoro wydaje Ci się, że każda kobieta czuje
    i myśli tak samo. Nie jesteśmy klonami, tylko indywidualnymi jednostkami i nie
    każda z nas "krzyczy z radości" i głupieje ze szczęścia.
    --
    Eryk (Mrówkiem zwany) oraz www.twierdza.neostrada.pl
    Największym problemem niektórych kobiet jest to, że nie mają jaj.
  • sop3l 23.09.06, 19:08
    > "Harujemy tak samo ciężko jak faceci, ale z niewyjaśnionych przyczyn
    > zarabiamy zawsze mniej od nich. Nasze emerytury są niższe o 1/3.


    Ale klamstwo!!! Jak zarabiaja mniej to tylko dlatego,ze mniej wydajnie pracuja
    i wykonuja mniej dochodowe zawody, ktore reguluje rynek. Sa kobiety, ktore
    zarabiaja bardzo duzo.Poza tym jakos nigdy nie widzialem zeby np kasjer na
    Shellu zarabial wiecej od kasjerki wink A emerytury sa mniejsze, bo skoro jest
    ich mniej w biznesie&perspektywistycznych, napedzajacych gospodarke zawodach
    (jak informatyka czy zawody "techniczne" po polibudzie gdzie panie jakos nie
    pala sie studiowac) i mniej im sie placi, to co za tym idzie, mniej pieniedzy
    idzie do ZUSu (czego akurat im zazdroszcze)

    >Owszem, możemy pracować krócej o pięć lat

    Skoro tak mysla kobiety, to sie nie dziwie,ze mniej zarabiaja. Nic nie jest za
    darmo. Najlepiej to tak robic,zeby sie nie narobic i zarobic. Takie PRLowskie
    myslenie-czy sie stoi czy sie lezy 2 tysiace sie nalezy

    > ale czy opieka nad dzieckiem, zakupy,
    > pranie gaci mężom to nie jest praca na drugi etat?"

    Jak daja sobie narzucic role "niewolnika" w domu to same sa sobie winne. Jak
    sie nie podoba to pobierajcie od mezow pieniadze... albo porpstu pogadajcie i
    okreslcie kto jakie ma obowiazki w domu,zeby bylo "sprawiedliwie"

    > I na dodatek jeszcze trzeba gdzies znależć
    > czas (i siłę) żeby urodzić dziecko.

    No tak, to "zlo" konieczne tongue_out
  • baenshee 23.09.06, 22:01
    tych kierunkach ?? to proste - bo nic nam z tego nie przyjdzie.dlaczego - bo
    NIKT albo mało kto chce przyjąć kobietę z tej branży. dlaczego - stereotyp.
    żyjemy ,niestety w umysłowym średniowieczu.nie jesteśmy wcale mniej wydajne -
    przeciwnie , w wielu dziedzinach górujemy nad Wami. owszem ,są kobiety , które
    zarabiają bardzo dużo, a wiesz ,dlaczego ?? bo potwafią walczyć o swoje, bo
    nikt im od maleńkości nie mówił,że miejsce kobiety jest w kuchni, w domu ,przy
    dzieciach i mężu,że kobieta powinna siedzieć cicho ,nie miec własnego zdania
    itp itd. kolejny stereotyp, wielu kobietą wpajano i wpaja się,niestety ,takie
    zasady,nie tylko w domu ,ale również w pracy.
    a co do dania zrobić z siebie niewolniczkę - to masz całkowitą rację . z tym,że
    autorce akurat tu chodziło o to ,co w mojej wypowiedzi tak często sie powtrza -
    o stereotypy właśnie.jeśli nie pieżesz mężowi gaci - jesteś okropna i tyle i
    powinien Cię w te pędy rzucić. niestety, takie są polskie realia...
    --
    tickers.baby-gaga.com/p/dev003pr___.png
    Gadulec 9603766
    www.dwukropek.pl/2,74376,3100469,21940241,Kupie_Sprzedam_Dam___Kosmetyki,m1-
    30.html
  • mcgoo 23.09.06, 19:31
    skoro to takie udreki - to po ci zachodzila w ciaze ? po to zeby miec o czym
    pisac ?
    --
    --
    McGoo
    ----------------------------------
  • jajko69 23.09.06, 19:47
    Bardzo ciekawy artykuł. Zycze Pani powodzenia w zyciu i malo traumatycznego
    powodu, o ile w Polsce to mozliwe. Ja takze nie lubie dzieci, ale byc moze, iz
    bede chciala urodzic dziewczynke tak okolo 35 roku zycia. A moze nie - przeciez
    nie musze tego robic. Wlsaciwie gdy mysle o ciazy i porodzie, to boje sie tego,
    w szczegolnosci obawiam sie koszmarnego porodu w polskim szpitalu (opowiadam sie
    za calkiem prywatna sluzba zdrowia, ale skoro juz place te skladki, to
    chcialabym cos za to dostac, nie golenie tepa zyletka), i wielu niedogodnosci
    zwiazanych z ciaza. Nie chce tez, aby to ujemnie wplynelo na moja prace. W moim
    zwiazku panuje rownouprawnienie, wiec pewnie ja bym wziela np. 3 miesiace
    macierzynskiego, a potem 3 moj facet. Gdy mysle o tych biednych kobietach, ktore
    rezygnuja z pracy na wiele miesiecy i siedza w domu piorac pieluchy, "bo tak
    bylo zawsze", to goraco im wspolczuje. W kazdym razie - moze kiedys urodze i
    wychowam to dziecko na tolerancyjna, szanujaca zwierzeta i srodowisko, wolna i
    niezalezna osobe. Wyjatkowa w skali tego kraju.
  • grain1 23.09.06, 20:11
    Madziu
    Ja urodziłam dwoje: Justysię w Gdyni i Krzysia w Trichard(Północno-Wschodni
    Transvaal, Republika Południowej Afryki).
    Justysię 'maltretowały' dwie siostry położne i "PAN DOKTOR" przez 17 godzin...
    Tato (Justysi) stał jak kolek na mrozie cały czas!!!
    Justyneczka urodziła sie 10-grudnia.
    Dwa lata później rodziliśmy razem w Afryce...
    Nigdy nie zapomnę teg,że Mój rodził razem ze mną.
    Było wspaniale...
    Krzysiulek został umyty, uprany, 'wyciućkany' przez tatę i położony na moim
    wieeelkim brzuchu.(w Polsce,Justynkę mi zabrano i dopiero po ośmiu godzinach
    przywieźli do karmienia)
    Jeżeli będziesz mogła to rodź...(hii, hii nie wiem jak to powiedzieć)
    razem z tatą maleństwa.
    Będzie Tobie lżej a i Jemu się bardziej w Tobie zakocha...
  • grain1 23.09.06, 20:33
    To znowu ja..
    Szymuś jest we mnie już 33 tygodnie.
    Będziemy Razem pięcioro już siedemnastego pażdziernika... jupiiii.
    Jestem gruba jak bania i tak samo kochana...
    Trzymaj się Madziu...
    Kochany ... Kochana ... Kochane...
    Jestem w raju...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka