Dodaj do ulubionych

pierwsze dni z dzieckiem a tescie!?

27.11.06, 22:38
boje sie tego okropnie! nie tego ze bede odpowiedzialana za malego
czlowieczka, albo ze moge mu cos zlego zrobic...ale tego jak sie beda
zachowywac tesciowie, moi rodzice mieszkaja daleko ale wlasna mama i tata to
co innego mozna im zawsze zwrocic uwage aby dali spokoj...a tesciom nie
zwlaszcza ze sa na miejscu, nie pracuja, a tesc czesto bywa w pracy mojego
meza czyli na dole w biurze w domku...

boje sie tego bo nie jestem w stanie zwrocic im uwagi, sa jak duze
dzieci...obrazaja sie a po drugie oni traktuje swoje psy jak dzieci,
rozpieszczaja karmia non stop...to mnie przeraza nie chce z nimi wychowywc
mojego dziecka...
poradzcie co zrobic aby mi dali spokoj bynajmniej w pierwszych dniach kiedy
bede chciala byc sam na sam z dzieckie ma nie parzyc herbatke dla tesciow...

jak to zrobic....oczywiscie rozmowa w 4 oczy nie wchodzi w rachube...sad

juz bym wolala abym mieszkala od nich 500 km!!! i widywala raz na jakis
czas...a nie co dzien jak to sie dzieje bez dziecka...a co bedzie jak sie
pojawi ich pierwszy wnuk???? aaaaaa!!!sad sad((((((((((
Edytor zaawansowany
  • 27.11.06, 22:45
    Może to jednak oni zrobią ci herbatkę? A dodatkowo zakupy, obiad i sprzątną.
    Jeśli będą chcieli pomóc, nie odmawiaj. Naprawdę nie będziesz miała na nic
    czasu.
    Jeśli jednak ich zachowanie nie będzie ci odpowiadać, powiedz im grzecznie ale
    stanowczo, że sama chcesz mieć szansę nauczyć się zajmować swoim dzieckiem,
    choć bardzo cenisz ich rady.
    Nie martw się na zapas i zbieraj siły na poród smile.
    --
    MojaŻeberŁamaczka
  • 28.11.06, 02:17
    Popieram Twoją wypowiedź, janeausten. Odezwałaś się jako jedyna rozsądna tutaj.
    Najwyraźniej nikt poza nami nie zdaje sobie sprawy, jak cenna jest pomoc młodym
    rodzicom w tych pierwszych tygodniachsmile U mnie naprawdę nie mieliśmy czasu na n
    i c!Gdyby nie moja mama zaroślibyśmy stertami brudnych garów, o nie, co ja
    piszę, raczej umarlibyśmy z glodu, bo nie mieliśmy czasu przygotować sobie
    jedzenia... A ja wiecznie w łóżku z ssakiem przy piersi. Gdyby nie moj mąż i
    moja mama, padłabym w tym lóżku z pragnienia i głodu.
  • 27.11.06, 22:52
    Co to znaczy, ze rozmowa 4 oczy nie wchodzi w grę?? Dziewczyno, dorośnij!!
    Skoro Twoi teściowie - jak to sama piszesz - są jak dzieci, to Ty chociaż bądź
    dorosła!Wyszłaś za mąż, jesteś w ciąży, tworzysz nową, SWOJĄ rodzinę- Ty, mąż i
    dziecko- nie ma tu tesciów. Nie ma tu mamusi i tatusia, cioć i wujków. Chcą
    widywac wnuka-OK, bardzo chetnie. Ale na Twoich warunkach. To są priorytety,
    które ustala się od razu, a nie ryczy w poduszkę. Jka sobie poscielesz, tak się
    później wyśpisz.
    --
    Maja
    ***
    Pokrzywa jest smutna

    nikt
    jej nie dotyka
  • 27.11.06, 22:52
    Jezuuuu, ja myslalam, ze zwariuje wlasnie przez tescia. Wmowil sobie, ze po
    porodzie bedzie nam bardzo potrzebny i mimo delikatnych i taktownych uwag mojego
    meza, przyjezdzal prawie codziennie i bez przerwy krecil sie po mieszkaniu albo
    robil serniki na zimno. Paranoja! Zeby jeszcze wnuczkiem sie zajal, jakos nas
    odciazyl, to nie - bal sie. Na szczescie ma madra kobite (nie jest moja
    tesciowa) - przemowila mu do rozsadku i teraz odwiedza nas raz w tygodniu. Ale
    tescie potrafia byc upierdliwi. Zreszta rodzice tez, choc z nimi problemu akurat
    nie mialam.
  • 27.11.06, 22:53
    Ja mam teściową 350 km dalej i już zapowiedziała, że "przyjedzie i pomoże po
    porodzie". Ja jej na to, żeby sobie to z głowy wybiła. To będą NASZE chwile,
    mamy małe mieszkanie i ja sobie NIE ZYCZE DODATKOWEGO KłOPOTU! Ona z gatunku
    tych niekumatych, więc musiałam powtórzyć jeszcze z 10 razy, ale i tak chyba
    jeszcze nie do końca dotarło. Obraziła sie troche i stwierdziła, że "jeszcze
    będę dzwonić i prosić o pomoc". Więc odpaliłam, że w razy tragedii mam SWOJA
    rodzinę i w pierwszej kolejności poprosze WLASNA matkę. Wiem, ze troche chamsko
    pojechalam, ale baba z gatunku skromnie obdarzonych intelektem i nie wyobraża
    sobie, ze mozna zyc i nie żebrać na każdym kroku o pomoc.
    Strasznie Ci współczuje, wiem co czujesz. Ja mam termin na kwiecien, a juz musze
    toczyc wojne z CALA rodzina męża wtrącającą się w moja ciążę. Wiem, że nie każdy
    dysponuje dużą dozą asertywności czy wrecz arogancji, żeby się wybronić, ale
    prośby i rozmowy w takim wypadku raczej niewiele daja. Jeżeli teraz pozwolisz na
    wciskanie łap, tam, gdzie ich sobie nie życzysz, to do końca życia będziesz
    toczyć boje, albo bedziesz miała g...o do powiedzenia w kwiestii włąsnego
    dziecka. Życzę odwagi i powodzenia smile
  • 27.11.06, 22:58
    Zgadzam sie z przedmowczynia. Jednak ja kiedys powiedzialam niekumatemu tesciowi
    dwa slowa za duzo i doszlam wetdy do wniosku, ze on sie tylko obrazil, a i tak
    nic nie dotarlo. Dlatego ustalilismy z mezem taka zasade - ja zalatwiam sprawy z
    moimi rodzicami, on ze swoim ojcem. Niestety, tesc jest bardzo uparty i totalnie
    niereformowalny, a moj malzonek chyba zbyt delikatny. Ja to nazywam
    nieumiejetnoscia wychowania sobie rodzica, ale wiem, ze ciezko zmienic czlowieka
    w tym wieku. Pozostaje takt i przede wszystkim konsekwecja.
  • 27.11.06, 23:45
    TeściOWIE!!! - to po pierwsze. A po drugie, dlaczego tworzysz i drobiazgowo
    roztrząsasz problemy, których jeszcze nie ma??? A potem ludzie się dziwia, że
    do ciężarnej odezwać się nie można. Dorośnij, dziewczyno, bo nie sposób
    wszystkiego zwalać na hormony!
  • 27.11.06, 23:57
    bez obrazy ale wymagasz od teściów dojrzałości a sama...no cóż-jeśli nie jesteś
    nawet w stanie z nimi pogadać poważnie to sama nie wiem...chyba jesteś
    dojrzała,nie?big_grin no to do roboty!smile
    teściów na kawusię zaprosić i pogadać-JAK DOROŚLI LUDZIE!
    najwyżej się obrażą-a tobie to chyba nawet na rękęwink
    --
    Lenka
    i Lenkasmile
  • 05.12.06, 11:13
    Mam wrażenie, że co do poniektórych pań odpowiadających nie dociera fakt, że są
    teściowie i teściowie. Jedni zlewają, inni wtrącaja się. Nie można brac swojej
    miarki (a właściwie miarki swoich teściów) do kazdego człowieka. A rozmowa w
    przypadku niekumatych teściów niewiele daje. Wiem coś na ten temat smile
    Pozdrawiam
    bm
    --
    Wielkie odliczanie
    tickers.baby-gaga.com/p/dev060pr___.png
  • 28.11.06, 01:14
    jak sie obraza to cha im w de czy jak tam lubia wolisz zeby sie obrazili i nieodzywali (hurraaaaaaaaa) czy z meczenstwem herbatki parzyc?
    wybor nalezy do ciebie
    asertywna badz qrde 21 wiek mamy
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
  • 28.11.06, 02:34
    ło matko Paulinka i jej nowy scenariusz ahahhahaha
  • 28.11.06, 03:51
    hehehe nie jestem sama :o) niestety moi rodzice mieszkaja daleko :o( moja
    tesciowa zaoferowala swoja pomoc ale tylko dlatego ze nie chciala byc gorsza od
    mojej mamy .... pierwsze dwa tygodnie byli u nas moi rodzice ... potem tesciowa
    chyba miala w planach u nas troche pomieszkac .... poprosilam meza zeby jej
    przekazal ze juz sama daje sobie rade - no i sie obrazila !!!
    a najlepsze bylo to ze pod koniec ciazy wysylala swojego mlodszego syna zeby
    mnie pilnowal jak maz byl w pracy .... jednego dnia tak mnie wnerwila,
    rozplakalam sie i powiedzialam ze ulomna nie jestem i wiem co robic jakby co -
    tez jej sie to nie spodobalo!!!
    po porodzie zaczela mowic do malego "synku" wiec powiedzialam ze chyba sie
    troche pomylila bo to moj syn a jej wnuczek
    i bylo jeszcze wiele innych sytuacji np z wychowywaniem dziecka co powinnam a
    czego nie ... ble ble ble jaka moja odpowiedz byla na tesciowej
    raday ? "jestesmy mlodzi, to nasze dziecko i wychowamy je po swojemu"

    trzeba miec swoje zdanie bo na glowe wejda(w moim przypadku tesciowa, tesc jest
    OK). teraz mam swiety spokuj. teciowie odwiedzaja nas raz w miesiacu NA MOICH
    WARUNKACH !!!!! :o)
  • 28.11.06, 09:47
    No ale chyba nie mieszkacie razem?
    Jeżeli nie to sprawa jest prosta. Szczera rozmowa na temat tego jak widzisz
    sytuację po porodzie. Co mogą, a czego sobie nie życzysz. Wasza rodzina, Wasze
    dziecko i Wasze życie. Teściowie mogą tylko wyrazić swoje zdanie. Decyzję
    podejmujesz Ty i Twój mąż.
    Zapewniam Cię że jak teraz ich nie ustawisz, to później wlezą Ci na głowę. Od
    samego początku muszą wiedzieć, że nie wolno im decydować o Waszym życiu.
    Natomiast jak się obrażą, to dobrze, może coś dotrze. Jeśeli nie to kolejna
    rozmowa i tak do skutku. Myślę, że dla świętego spokoju, po kilku akcjach sobie
    odpuszczą.
    Pzdr. Jola
  • 28.11.06, 10:06
    No normalnie jakbyś opisywała moich teściów smile Dwie różnice - (1) teść u mnie
    jest w porządku (2) mają koty, nie psy smile
    W dodatku teściowa jest nerwicowcem, więc mam nadzieję, że może sama po prostu
    nie będzie chciała brać udziału w wychowywaniu i opiece, bo teściowi spokojnie
    dziecko bym powierzyła.
    Moi rodzice mieszkają 200km od nas...

    --
    Maleństwo
  • 28.11.06, 10:27
    ja mam taką sytuację z mamą- akurat wcale jej nie chcę tutaj tuż po porodzie,
    tym bardziej, że mieszkamy za granicą i jej przyjazd oznaczałby min. tydzień 24
    h. na dobę jej obecności

    każdy robi, jak czuje, jak sobie wyobraża pierwsze chwile z dzieckiem

    ja nie chcę ani teściowej, ani mamy- mama się też obraziła, no ale to chyba jej
    problem, a nie mój, jesli nie umie zaakceptować, że sprawa tak intymna/
    osobista jak narodziny dziecka musi być przeżyta zgodnie z marzeniami rodziców
    dziecka, a nie wizji babci
  • 28.11.06, 11:44
    Spodziewam się drugiego dziecka i rozwiązanie nastapi w okolicach świąt, więc
    siłą rzeczy rodzice męża przyjadą chociażby ,żeby zobaczyć pierwszego wnuka.
    Kiedyś nie znosiłam (i dalej nie potrafię się przełamać) ich wizyt, bo miałam
    wrażenie,aaa zresztą.... Teraz kiedy mojej mamie urodził się wnuczek , który
    mieszka 250 km od niej widzę jak ona bardzo za nim tęskni, jakby chciała go
    zobaczyć i trochę inaczej myślę o Teściach. Ale i tak długa droga przede mną.
    Poza tym to rodzice twojego męża. Chciałabyś, żeby powiedział swojej
    mamie: "nie przyjeżdżaj, obejrzysz sobie wnuka potem"?
  • 28.11.06, 12:47
    Jeśli przyjazd w celu 'obejrzenia wnuka' ma kosztować świeżo upieczonych
    rodziców tyle nerwów, to lepiej być szczerym i przynajmniej jedna strona będzie
    zadowolona. Ubolewam, że nie mam z mamą takich relacji, żeby ją zaprosić na te
    pierwsze dni, ale nie mam i tego już nie zmienię;-((( Mogę więc jedynie sobie i
    mężowi zapewnić komfort, bo zadowalanie mamy kosztem siebie przerabiałam wiele
    razy i zbyt dużym kosztem. Z tym, że to nie mąż informuje moją mamę o naszej
    decyzji, a ja sama, gdyby był podobny kłopot z jego rodzicami (ale nie
    wybierają się) - ciężar takiej rozmowy spadłby na niego.
  • 28.11.06, 12:19
    Mhm...ja w tym tygodniu urodze,a tesciowie nawet mnie nie widzieli z brzuchem
    (!), chociaz mieszkaja tylko 80 km od nas i co kilka tygodni bywaja w naszym
    miescie na zakupy + zeby sie spotkac z wnuczka od strony ich corki. Fajnie, co?
    Jedyna ich oznaka "troski" to kurtuazyjne pytanie o stan mojego zdrowia kiedy
    zdarzy im sie zadzwonic do syna,zeby przy okazji zalatwic jakas inna sprawe.
    Nie akceptuja mnie, bo zabralam im "synusia" i buntowalam sie kiedy traktowali
    go jak kase pozyczkowo-zapomogowa i chlopca na posylki. Nawet powazne problemy
    z utrzymaniem ciazy w II trymestrze nie zlamaly ich.Jestem strasznie ciekawa
    jak to bedzie po porodzie.
    Tesciowie to dziwni ludzie...Niby tez rodzice a tak ciezko sie z nimi
    dogadac...
    Porozmawiaj z mezem. Jezeli nie chcesz sama konfrontacji, powiedz zeby Cie
    dyskretnie w tym wyreczyl. I nie przejmuj sie na zapas!
    Powodzenia!
  • 28.11.06, 12:20
    moja rada bycszczerym do bólu jak sie obraza to ich problem i trzymac ich
    krotko. moze to smutne ale u mnie tak jest im wiecej przyjeżdzamy to jest
    narzekanie ze mało jestesmy ze nie oddam dziecka my z męzem ciagłe awantury jak
    nie jexdzimy nie dzwonimy to mam swiety spokój
  • 28.11.06, 13:12
    mi tesciowa obiecała ze przyjedzie (boję się tylko ze tesc będzie chcial
    tez... sad on jest głośny a to noworodkom nie służy...). mam termin na
    3.04.2007. cieszę się bo bedzie gotować, robić zakupy i może posprząta z
    grubsza smile
    co do opieki chcę sama kąpać - znaczy z mężem i tesciową ale chodzi o to ze nie
    dam dziecka zeby tesciowa je sama kąpała. chcę się od począku zająć dzidzią a
    nie oglądać na tesciową. na pewno udzieli mi wskazówek jak bedzie coś żle szło
    i z tego tez się cieszę bo nie czuję się ekspertem smile
    jak bedzie cos nie tak to jestem pewna ze mąż ich ustawi (zawsze tak robi! i
    granica między nami (młodymi i starymi) jest od dawna zaznaczona, więc ja
    jestem w komfortowej sytuacji)

    nie wyobrażam sobie abym to ja sama miała zwracać uwagę jego rodzicom a on
    stałby obok i słuchał!!!!!!!!!!!!! to tak jakbym ja nie umiała powiedzieć
    mojemu tacie, zeby czegoś nie robił a mąż musiałby to zrobić za mnie... (a
    wiadomo ze to nie miłe)
    niedoczekanie!!! myślę ze to podsrawa w małżeństwie!!!!
  • 28.11.06, 16:39
    Moi też z tych "obrażalskich". Chcieli się ładować od razu po naszym powrocie ze szpitala, ale kategorycznie powiedziałam, że przez piewsze 2 tyg nie przyjmujemy ŻADNYCH gości. Obrazili się oczywiście, ale szybko przeszło smile
  • 28.11.06, 16:58
    A ja to bym bardzo chciała żeby moja teściowa traktowała psy jak dzieci i mnie
    jak przyjaciółkę. w ogóle to marzy mi się teściowa ala Simona z M jak miłośćsmile)
  • 28.11.06, 17:45
    Wiecie co dziewczyny - czytam tak od czasu do czasu te wypowiedzi o wrednych,
    głupich teściowych z piekła rodem i tak sobie myślę, jak czułybście sie za
    dwadzieścia parę lat ...... jak same staniecie się teściowymi , a jakaś
    małolata będzie chciała Was odseparować od wnuka! Bo na pewne sprawy dojrzała
    kobieta powinna spojrzeć również z tej perspektywy.

    Moja teściowa nie była idealna ,miała swoje wady jak każdy. Starałam się dobrze
    z nią żyć i nie mieć z nią konfliktów. Niestety umarła kilka dni po urodzeniu
    mojego dziecka.


    Po porodzie byłam tak zmęczona, że chętnie witałam w progu każdego z rodziny
    kto chciałby chociaż przez chwilę zająć się Malutką. Nie zgrywałam bohaterki,
    Matki Polki i Zosi- Samosi.

    Teściowa tez człowiek i czasami też trzeba ją zrozumieć!
  • 28.11.06, 17:28
    nie ma w Was nic empatii. Ciekawa jestem jak sie bedziecie zachowywac jak Wasza
    synowa Wam powie, że nie możecie obejrzec wnuka. Może za pare tygodni albo
    miesięcy. Pewnie będziecie oburzone.
  • 28.11.06, 17:32
    co jest złego w traktowaniu psów jak dzieci? i, o zgrozo, karmieniu ich?
    To świadczy o tym, że są wrazliwymi i dobrymi ludźmi. Straszne! Współczuje
    takich teściów. Zamiast psa do budy i krótki łańcuch oni je karmią!
  • 28.11.06, 17:53
    oczywiscie. twoja mamusia dziecku krzywdy nie zrobi, ale tescie to sa potwory.
    odizolowc ich od dziecka.
    stuknij sie w czaszke. twojego meza wychowali i sadze, ze ni niezle, jesli
    wlasnie jego wybralas na partnera zyciowego i ojca swojego dziecka.
    pomysl o mezu. nie dyskryminuj jego rodzicow.
    nie chcesz ich w domu przez pierwsze tygodnie? powiedz im, ze przyjmiesz ich na
    jednej wizycie, zeby mogli zapoznac sie z wnukiem a potem potrzebujecie z mezem
    czasu dla waszej trojki i nie chcesz, zeby ktos w tedy przeszkadzal.
    --
    Kaczory mają chód nieciekawy, platfusa z natury, dlatego kiwają się na boki.
    Jedzą nieestetycznie. Wystawiają kupry do góry i cedzą błoto.

    czekam na zmianę pogody i rządu!smile
  • 05.12.06, 10:34
    po przeczytaniu waszych postów, dochodzę do wniosku, że wasi teściowei to
    POTWORY!! to są rodzice waszych mężów. oni są także waszą rodziną oraz częścią
    waszego życia. wiadomo, ze własni rodzice są nam bliżsi, ale rodziców męża nie
    można traktować jak wrogów. poza nielicznymi wyjatkami, chcą dla was dobrze.
    powinnyście sie cieszyć, ze chcą wam pomóc, jeśli nie potrzebujecie i nie
    chcecie tej pomocy kilka dni po urodzeniu dziecka to im to powiedzcie. gdyby
    mój mąż odezwał sie do moich rodziców po chamsku to miałby ze mną do czynienia
    i dwrotnie. poza tym postawcie się w ich roli. to jest wasze dziceko, ale ich
    wnuk. nie rozumiem waszego podejścia i zgadzam sie w 100% z przedmówczynią.
  • 05.12.06, 11:24
    Ja myślę, że to nie chodzi o to, żeby odizolować teściów od dziecka, tylko o
    to, żeby żyć, tak jak się chce, według swojego planu i według swoich wartości
    wychowywać dziecko. Małżeństwo to połączenie dwóch różnych rodzin, dwóch
    różnych światów i stąd tyle problemów. Teściowie chcieliby żeby wnuki były
    wychowywane zgodnie z ich zasadami, a matka zawsze chce wychowywać według
    swoich zasad. I o to właśnie chodzi, żeby mogła to robić po swojemu, bo to jej
    dziecko. Wiadomo, że i matka i teściowie chcą dla dziecka jak najlepiej tylko
    to rodzice wychowują, dziadkowie mogą tylko wyrazić swoje zdanie.
    Jak będę miała synową to napewno pozwolę jej decydować o dzieciach, bo wiem jak
    to jest jak się starasz i wszystko z dzieckiem w porządku, a ktoś Cię wiecznie
    krytykuje. Dlatego uważam, że trzeba wyznaczyć granice ingerencji rodziców i
    teściów w sprawy dziecka i w ogóle małżeństwa. To tyle. Teściowie byli kiedyś
    młodymi rodzicami i wtedy mogli decydować o swojej rodzinie, więc teraz powinni
    pozwolić młodym samym decydować o ich rodzinie.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.