Dodaj do ulubionych

streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!!

14.02.07, 09:25
Miałam w ciąży zakażenie streptococcus agalactiae czyli paciorkowcami z grupy B.
Lekarz to olał, powiedział, że dostanę antybiotyk w trakcie porodu, tyle
tylko. Antybiotyk dostałam. Córeczka była na 10 pkt, ale marudna, nie chciała
jeść, zasypiała po 2 łykach, odginała się od piersi, prężyła. Wyszłam ze
szpitala w 5 dobie. W domu była walka. W 14 dobie zasnęłam z nią przy piersi,
jak się obudziłam, po może 30 min - była sina, bez oddechu, wymioty z krwią.
Reanimacja pogotowia przywróciła tylko krążenie, nie oddech. Spędziliśmy 5
tygodni na OIOM-ach. Była w śpiączce. Nie żyje. W posiewie pobranym na OIOM-ie
wyszedł u niej streptococcus agalactie.

Teraz wiem tyle:

1. zakażenie streptococcus agalactiae TRZEBA JAK NAJSZYBCIEJ LECZYĆ JESZCZE W
CIĄŻY. Posiewy z pochwy i odbytu, antybiogram, odpowiednie antybiotyki.

2. Jeśli z jakichś względów jedziesz do porodu z zakażeniem, antybiotyk trzeba
podać na przynajmniej na 4 godz. przed przerwaniem błon płodowych (u mnie były
tylko 2h).

3. Jeśli czas 4 h nie jest dotrzymany, u dziecka BEZWZGLĘDNIE trzeba
zastosować antybiotykoterapię przez kilka dni, nawet jeżeli wygląda na zdrowe,
ma ujemne CRP, to nie ma znaczenia. Moja córeczka nie dostała żadnych leków.

4. Można wyjść ze szpitala, ale trzeba wiedzieć, co się może wydarzyć -
zaburzenia oddechu, krwawe wymioty wywołane zapaleniem opon mózgowych i sepsa
(córeczka to miała, tylko ja się nie zorientowałam na czas) i trzeba mieć
możliwość natychmiastowego transportu do szpitala. Nas wypisano mówiąc, że
jest wszystko ok, córeczka się nie zaraziła. nikt mnie o niczym nie ostrzegł.

5. przebieg zakażenia u dziecka może być dwojaki:
a. gwałtowny w ciągu paru godzin po porodzie, sepsa i śmierć, jeśli się sepsy
nie opanuje
b. objawy nieswoiste przez 2-3 tyg. - ospałość lub wzmożona nerwowość, brak
apetytu, drgawki itp. i gwałtowny atak po tym czasie, sepsa i śmierć, jeśli
nie da się jej opanować.

6. Szukaj szpitala, który stosuje się do ogólnie przyjętych np. w USA procedur
postępowania przy zakażeniu streptococcus agalactiae. W Polsce nie ma żadnych
odgórnie ustalonych procedur postępowania, dyrektor szpitala przyjmuje
dowolną, wygodną dla siebie wersję. W moim szpitalu procedur amerykańskich nie
stosowano, ale 3 km dalej już tak. Miałyśmy cholernego pecha. N.B. za poród
zapłaciłam jedyne 3000 zł.

7. więcej informacji o zakażeniu i przyjętych na świecie sposobach
postępowania na stronie internetowej Medycyny Praktycznej:
www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=13888&spec=72&_tc=7267F59A169045228D27D2CE37AD1643
Moja córeczka, śliczna, zdrowa, donoszona (2980g, 54 cm, 40 tydz.) leży na
cmentarzu. Jeśli Twój lekarz Cię nie leczy, szukaj natychmiast innego!!! Ratuj
dziecko!!!
Edytor zaawansowany
  • avvg 14.02.07, 09:31
    Mój Boże, tak Ci współczuję... Planujecie jakąś walkę ze szpitalem, albo z lekarzem? Przecież to
    ewidentny błąd, każdy sąd Wam przyzna rację...

    Boże, tak mi przykro...
  • iza3009 14.02.07, 09:39
    nie wiem. brak polskich przepisów b. utrudnia sprawę. lekarze mówią, ale nie
    chcą dać nic na piśmie. to jest koszmar. póki co zabiegamy o publikację artykułu
    onformacyjnego w GW, zeby ostrzec innych...
  • dalloway 14.02.07, 10:11
    Jestem prawnikiem.
    Moim zdaniem sprawa nie będzie trudna do wygrania ze względu na brak przepisów.
    Sąd ustali jaka powinna być dobra praktyka. W Polsce nie ma zbyt wielu
    standardów, żeby ich brak w tej sprawie był jakiś specyficzny. Wiekszość tych,
    które powstały ma charakter niewiążących zaleceń. Świadomość szkodliwości tej
    bakterii oraz sposoby zapobiegania zakażeniu okołoporodowemu są moim zdaniem
    szeroko znane nawet niefachowcom, publikowane w prasie i literaturze niefachowej
    - to jest argument na Waszą korzyść.
    Oczywiście procesy ze służbą zdrowia są ogólnie trudne, bo biegli często kryją
    tyłki kumplom. Ale daje się. Wiem, jakie to jest trudne, ale ja bym jednak
    spróbowała. Nie musisz oczywiście zaczynac już teraz. Ważne jest jednak, żeby
    zabezpieczyć całą dokumentację. Szpital musi Ci to wydać bo po prostu chcesz -
    to wynika z przepisów. Zgromaddź sobie dokumentację ciązy, porodu i leczenia
    Twojej córeczki. Potem okazuje się, że akurat ta karta jakimś trafem zaginęła i
    nikt nic nie pamięta... Nie mów,że to do procesu, bo ordynarnie sfałszują.
  • iza3009 14.02.07, 10:26
    mam całą dokumentację ze szpitala połozniczego. potrzebuję lekarza, który by to
    opracował od strony medycznej, tzn jak powinno byc, a jak zostało zrobione. dr
    chętnego do napisania nie znalazłam.
  • dalloway 14.02.07, 10:37
    Szkoda czasu i pieniędzy na taką opinię, jako prywatna dla sądu będzie
    bezwartościowa. Ty przedstawiasz dokumenty plus swoje twierdzenia (podeprzyj się
    np. literaturą), a sąd bada czy msz rację i to sąd powołuje - ewentualnie na
    Twój wniosek - biegłego.
  • iza3009 14.02.07, 10:48
    co wg Ciebie powinnam zrobić? jak i gdzie składa się taki pozew? mieszkam w
    Warszawie
  • dalloway 14.02.07, 10:56
    to jest trochę zbyt skomplikowane jak na forum
    jeśli chcesz napisz do mnie na gazetwoego maila
    niestety nie sądzę, żebyś dała sobie radę sama
    radziłabym więc wynając radcę prawnego
    jeśli Cię nie stać, to razem z pozwem możesz złożyć wniosek o zwolnienie z
    kosztów i przyznanie pomocy prawnej - czyli tzw. radcy/adwokata z urzędu -
    niestety ocena tego, czy istotnie Cię nie stać należy do sądu, który wcale nie
    musi Ci tego przyznawać
    oczywiście w przypadku wygranej w procesie wygrywasz nie tylko kasę o która
    pozywasz szpital, ale też zwrot wszelkich poniesionych kosztów
  • iza3009 14.02.07, 11:36
    Dzięki wielkie. odezwę sie do Ciebie. Pogadam jeszcze z mężem, co dalej. w dużej
    mierze chodzi mi o ostrzeżenie innych, proces sądowy to droga przez mękę. w
    kazdym razie bardzo Ci dziękuję
  • franek_wilk 23.01.17, 06:49
    Dolloway, to wygląda jakbyś szukał klienta, a nie bezinteresownie pomagał. Bardzo to przykre na forum, ale rozumiem, że nie naruszysz interesów korporacji prawniczej udzielając rady za darmo, tak?

    Gdybyś napisał co i jak to wiele osób mogło by skorzystać, m.in. takich, których nie stać na prawnika lub prawnik robi ich w trąbę jak lekarze Autorkę wątku.
  • gawliki 08.03.08, 15:40
    a cb tobza bakteria?skad wiem ze moge ja miec???????????
    --
    kliknij na LAURA
    mój suwaczek
  • benignusia 16.02.07, 23:00
    wiesz co,walcz.bo przez nich Twoje dziecko umarło!!naprawde wie co
    czujesz...niestetycryingśmierć dziecka to najgorsze co może być.tyle że Twoja córcia
    umarła z winy lekarzy....jak mam być szczera-nie wiem czy taki lekarz wyszedł by
    cało ze spotkania ze mną..
    --
    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10716;42/st/20060426/n/Emilka/dt/6/k/87c0/age.png<Emilka
    ciągle rośnie>
    Moje szczescie-Emilka 26.04.06
    Dziecko chce być dobre.Nie wie-wytłumacz,nie umie-naucz...
  • avvg 14.02.07, 09:32
    aha, miałam zapytać, nie poddusiłaś jej piersią?
  • mamagai 14.02.07, 09:39
    Tak mi przykro...sad
    --
    Poleczko już niedługo się spotkamy! ♥ tiny.pl/rpmg
  • iza3009 14.02.07, 09:43
    my z tym będziemy żyć do końca życia, ale proszę, mówcie innym: to trzeba leczyć
    jak najszybciej!!! nie czekajcie na poród bezczynnie, nie ryzykujcie. teraz to
    wiem, za późno. codziennie po pracy jedziemy na cmentarz...
  • cadorna 22.02.07, 12:18
    potwornie mi przykro sad((((((((
    bardzo, bardzo..

    --
    nawet flądra nie jest bezstronna
  • iza3009 14.02.07, 09:41
    na pewno nie. leżała na boku, tak jak ją położyłam. ja obok. lekarze wykluczyli
    zachłyśnięcie. zdrowe dziecko sie broni, przekręci. zresztą skąd bakterie w
    posiewie. lekarka, która powiedziała prawdę skwitowała, ze to straszna franca..
  • kafialor 14.02.07, 10:03
    Cholera jasna , przepraszam ale głupota lekarzy nie zna granic .Gdybys dostała
    antybiotyk doustnie nic by się nie stało , ani Tobie ani maleńkiej.
    Jestem w takiej samej sytuacjii co Ty Izo, wczoraj pokazałam wyniki posiewu
    lekarzowi powiedział że w czasie porodu dostane antybiotyk dożylnie. Zdziwiło
    mnie to bo przecież zanim dotrze lek z krwi przez łożysko jakis czas może
    minąć.Dla mnie jako pielegniarki jest to niezrozumiałe ,w przyszłym tygodniu
    wyjmuje mi pessar i wtedy porozmawiam z nim o antybiotykoterapii doustnej na
    moje żądanie
    a teraz przeczytam artykuły które wkleiłaś
  • iza3009 14.02.07, 10:29
    koniecznie, koniecznie się lecz przed porodem. czekać z tym na poród to rosyjska
    ruletka. moja siostra cioteczna też to miała w pierwszej ciąży, została położona
    do szpitala i gruntownie przeleczona w 7 m-cu, antybiotyki dożylnie. poród cc,
    ona miała czyste posiewy, dziecko też, z ucha i odbytu, a jednak dziecku na
    wszelki wypadek podali, przez 6 dni, 2 antybiotyki dożylnie i dzieciak żyje!!!
  • memphis90 07.08.07, 11:34
    Eeee, twierdzisz, że antybiotyk doustny szybciej przniknie przez łożysko, niż
    dożylny?
  • lady_of_avalon 14.02.07, 10:04
    Własnie wróciłam z posiewu w kierunku tych bakterii a tu taki post...
    Ale jak się pomysli, że wieszośc kobiet w Poslce w ogóle nie ma tego badania
    robionego to dopiero jest się czego się przestraszyć... np moja lekarka z NFZ
    powiedziała, że pierwsze słyszy o konieczności wykonania takiego badania i
    poszłam je zrobić na własną rękę... uncertain
  • dalloway 14.02.07, 10:12
    Ja niejednokrotnie na tym forum i na innych zostałam zakrzyczana jako panikara,
    bo mama/babcia/koleżanka nie robiły i żyją, a ciąża to nie choroba...
  • iza3009 14.02.07, 10:39
    ciąża to nie choroba, ale nie leczone zakażenie paciorkowcami z grupy B przy
    odpowiednio tragicznym zbiegu okoliczności to grób.
  • lili214 14.02.07, 10:12
    gdzie takie badnie mozna zrobić na własną rękę?
  • lady_of_avalon 14.02.07, 10:16
    Ja robiłam w przychodni przy szpitalu połozniczym. Robią od ręki - nie trzeba
    miec skierowania - przychodzisz, płacisz, idziesz do gabinetu i już. Kosztowało
    38 zł. Na wyniki sie czeka tydzień.
  • dalloway 14.02.07, 10:20
    Posiew z moczu można praktycznie w każdym laboratorium. Z szyjki macicy - w
    większości. Ja akurat robię w medicoverze(laboratoria synevo), bo moja ciocia,
    która jest mikrobiologiem twierdzi, że oni mają jakąs tam tehcnologię najlepsza
    w Polsce. Innych badań tam nie robię, myślę że to nie jest aż tak ważne tak
    naprawdę. Wymaz z szyjki powinien pobrać lekarz albo dobrze wytrenowana
    pielęgniarka. Sposób pobrania może fałszować wynik. Jesli lekarz nie chce tego
    zlecić, można po prostu wziąc z laboratorium wymazówkę, uprzeć się żeby pobrał i
    odnieść gotową próbkę na własną rękę.
  • iza3009 14.02.07, 10:40
    lekarz ginekolog musi pobrać materiał do posiewu, do streptococcus agalactiae
    stosuje się specjalne podłoże z odpowiednią pożywką. np. w Warszawie na
    Waryńskiego to robią, ale praktycznie w każdej sensownej spółdzielni lekarsskiej
  • iza3009 14.02.07, 10:38
    niewiedza lekarzy jest przerażająca. teraz wiem: trzeba mieć 2 posiewy, z pochwy
    i odbytu, z antybiogramami i jeśli wyniki są dodatnie, przeleczyć się jak
    najszybciej.
  • genovefa 14.02.07, 10:19
    czy sa jakies objawy zakazenia tym paskudztwem?

    czy samemu isc zrobic posiew? jak to wyglada i ile kosztuje?
  • genovefa 14.02.07, 10:20
    ups, widze, ze na czesc pytania odpowiedz padła..

    ale czy sa jakies objaw, ktore moglyby wskazywac na zakazenie streptococcus
    agalactiae ?
  • dalloway 14.02.07, 10:21
    Mozna nie mieć absolutnie żadnych. Tak często jest. Można też mieć objawy typowe
    dla bakteryjnej infekcji pęcherza lub pochwy, które są mało swoiste.
  • ag_nes 14.02.07, 10:41
    Czy ten paciorkowiec może zostać wykryty przy normalnej ocenie czystości pochwy, tzw. biocenozie?

    Mnie wyszła grupa nr 2, jakieś nieliczne bakterie, ogrom pałeczek kwasu mlekowego.

    Jeśli nie, to jakie badania powinnam wykonać?
  • iza3009 14.02.07, 10:45
    specjalny posiew pod kątem paciorkowcóz z grupy b, ale potem, jeśli wyjdzie
    obowiązkowo trzeba się natychmiast leczyć. nie dać sobie wmówić, że wszyscy to
    maja i w trakcie porodu podamy antybiotyk
  • ag_nes 14.02.07, 10:47
    Iza, a jak wyglądały Twoje upławy?

    Ja odkąd jestem w ciąży też mam spore, tzn gęste mlecznobiałe i tyle, przy tym żadnych objawów grzybiczych, możliwe też, że od moich pałeczek mlekowych takie mam.
  • iza3009 14.02.07, 10:49
    raz woda raz "ser", sorry, piekące, zwariować mozna było
  • ag_nes 14.02.07, 10:51
    Strasznie mi przykro, bo no po prostu masakra, myślę że powinnaś dochodzić swoich praw na drodze sądowej, bo co prawda życia Twojej niuni to nie przywróci, ale może pomóc innym kobietom, natomiast Tobie życzę dużo siły, bardzo bardzo dużo...

    I jeszcze jedno - co to znaczy "ser"? I czy miały jakiś specyficzny kolor?
  • iza3009 14.02.07, 15:24
    takie grudki jak grudki zwarzonego mleka po zagotowaniu, mlecznobiałe, kremowe.
  • kafialor 14.02.07, 10:52
    Mam pytanie, nie znalazłam w tym artykule co wkleiłaś podstaw do podania
    antybiotyku doustnie przed porodem . Widziałaś coś na ten temat , wydrukuje to
    sobie podkreślę i pojadę do lekarza z papierem w łapie.I tak przez to że u
    niego w szpitalu nie zszyli mi szyjki muszę nosić pessar ,to tego mu juz nie
    popuszczę.
  • iza3009 14.02.07, 11:04
    w artykule o tym nie ma. lekarze mówią różnie i to jest właśnie problem.
    poczytaj inne posty, dziewczyny były leczone w ciąży. moja aktualna lekarka,
    polecana z różnych stron, twierdzi, że to się leczy w ciąży. za duże ryzyko. te
    bakterie są pierwszą przyczyną śmiertelności okołoporodowej, a potem długo,
    długo nic. w stanach po wprowadzeniu procedur śmiertelność noworodków z powodu
    paciorkowców spadła o kilkadziesiąt procent.
  • iza3009 14.02.07, 10:43
    upławy i nic więcej. u mnie upławy nawracały po leczeniu przeciw grzybicy,
    nystatyna itp. 10 dni spokoju i znowu. lekarz to olał. wynik na streptococcus
    wyszedł "obfity". czekanie z nieleczonym zakażeniem do porodu do szaleństwo
  • kafialor 14.02.07, 10:48
    czystość pochwy pokazuje czy są bakterie lub grzyby i wynik jest w klasach w
    zależności od stopnia zakażenia .
    Posiew to hodowanie na specjalny podłożu bakterii w specjalnych warunkach - np.
    cieplarki, po kilku dniach na podłożu wyrastają lub nie bakterie .Wtedy
    mikrobiolodzy dokonuja identyfikacji co to za świństwo i określają wrażliwość
    na antybiotyki
    Czystość więc to nie to samo co posiew
  • ag_nes 14.02.07, 10:49
    Ok, rozumiem i mniej więcej wiem o co chodzi.
    Ale czy w takim razie odpowiednia klasa czystości - u mnie 2, nie zasugerowałaby, że trzeba zrobić posiew, bo coś się tam dzieje?
    Jak to jest?
  • iza3009 14.02.07, 10:53
    taki posiew trzeba obowiązkowo zrobić w ciąży. wielu lekarzy nie widzi takiej
    potrzeby, to szkodnicy. jeśli wynik dodatni - leczyć i powtarzać posiewy do skutku.
  • ag_nes 14.02.07, 10:54
    Jestem w 17 tygodniu, chyba za wcześnie na taki posiew, moim zdaniem.

    Kiedy sugerujesz, żeby się tym zająć, o ile lekarka mi wcześniej tego nie powie?
  • meeg23 14.02.07, 10:50
    wspolczuje ci z calego serca wiem co czujesz bo sama stracilam coreczke miala 7
    miesiecy gdy zmarla ale ona miala wade serca a problemy z lekarzami to swoja
    droga zaczelo sie od tego ze lekarz ktory mial ja operowac w ligocie upil sie
    na dyrzurze i musieli nas przewiesc do krakowa a tam trzeba bylo czekac na
    szereg badan i wszystko trwalo miesiacami moze gdyby ta operacja byla wykonana
    odrazu tak jak mialo byc to ona by zyla ale juz nic nie moge zrobic pozdrawiam
    i trzymam kciuki za twoje dzialania smile meeg23
  • iza3009 14.02.07, 10:58
    pochować dziecko to koszmar i wbrew naturze. strasznie Ci współczuję. trzeba
    walczyć i informować, żeby inni wiedzieli
  • mynia0 14.02.07, 10:50
    bardzo, bardzo Ci współczuję... i przytulam mocno...

    ta bakteria jest bardzo groźna. do tej pory byłam przekonana, że wystarczy
    podać matce antybiotyki przed porodem i dziecko będzie bezpieczne...

    czytałam gdzieś, że obecnośc tej bakterii /w Stanach bodajże /jest wskazaniem
    do cc...

    jak rodziłam pierwsze dziecko 3 lata temu, nikt nawet nie wspominał o posiewie
    w kierunku tego paciorkowca przed porodem...
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • iza3009 14.02.07, 10:56
    tak. w USA to zakażenie jest wskazaniem do cesarki. a w polsce jak kto chce, za
    to dali becikowe
  • iza_792 15.02.07, 12:18
    Nie wiem czy dobrze zrozumiałam.Czy to znaczy ,że c.c jest bezpiecznym wyjściem
    z tej sytuacji,nawet w przypadku jeśli matka nie wie,że jest nosicielką bakterii
    ????
    --
    Mamuniabig_grinavida(02.03.2005)i Oscara(?).
  • memphis90 07.08.07, 11:39
    Podczas cc dziecko nie przeciska się przez zakażony kanał rodny, nie ma więc
    żadnego kontaktu z drobnoustrojami. Tak samo robi się, jeśli matka ma opryszczkę
    genitalną- wirus opryszczki też może być dla noworodka zabójczy. Ale, rzecz
    jasna, zeby ustalić takie wskazania do cc, trzeba najpierw wykryć zakażenie czy
    nosicielstwo zarazka.
  • katarynia 14.02.07, 10:51
    ja też miałam tą bakterie odebrałam wynik dwa dni przed porodem i nie zdążyłam
    sie leczyć w czasie porodu dostałam antybiotyk dożylnie i dziecko zaraz po
    urodzeniu dostało przez dwa dni w szpitalu antybiotyk dożylnnnie naszczęście
    dalej się nic nie rozwineło i wyszło zdrowe ze szpitala jeszcze przez pare dni
    brałam antybiotyk aby przeszło z mleczkiem do dziecka ale od lekarza w szpitalu
    dostałam ochrzan że nie było leczone przed porodem więc lepiej naprawde odrazu
    po otrzymaniu wyniku lecieć do lekarza a nie czekać na następną wizytę bo po
    przykładzie iza 3009 wszystko może się zdarzyć naszczęście trafiłam na dobrych
    lekarzy w szpitalu i nic sie nie stało
  • iza3009 14.02.07, 10:55
    ja tak o siebie dbałam, wszystko prywatnie, w terminie za kasę. na 300%. to było
    wymarzone, wymodlone dziecko. w życiu nie wystarczy dobra wola i chęci. trzeba
    mieć tez szczęscie. ja to jakoś przeżyję. ale córeczce nikt nie dał wyboru...
  • aqua_77 14.02.07, 10:56
    Iza jest mi tak strasznie przykro...
  • doorr1 14.02.07, 10:57
    a w jakim okresie ciąży trzeba zrobić badanie na paciorkowca typy B?? pod
    koniec?
  • ag_nes 14.02.07, 10:58
    O ile lekarka wcześniej o tym nie powie...
  • iza3009 14.02.07, 11:00
    mam sprzeczne opinie. większość twierdzi, że pod koniec, ale chyba lepiej
    monitorować sprawę od razu, jeśli są niepokojace objawy. dziecko może się
    zarazić również przez błony płodowe, to może być przyczyną przedwczesnego porodu
  • doorr1 14.02.07, 11:02
    Brak słów ......... bardzo mi przykro
  • wrzosowa11 14.02.07, 11:32
    Poczytajcie sobie na różnych forach ( wystarczy wpisać w google streptococcus
    agalactiae) jak trudno wyleczyć takie zakażenia bakteryjne. Wiele osób stosuje
    kilka antybiotyków z rzędu i nic, albo szybko zakaża się ponownie. Nie bardzo
    sobie wyobrażam leczenie streptococcusa i innych potencjalnie nie mniej
    groźnych szczepów całą baterią antybiotyków w ciąży. W końcu antybiotyk to nie
    jest witamina C. Podanie antybiotyku podczas porodu pewnie też może być
    nieskuteczne.Streptococcus to bakteria, która lubi się uodparniać, są różne
    podgrupy o różnej oporności antybiotycznej.Z tego co zrozumiałam czytając
    niemieckie wyniki badań przeprowadzonych w latach 2002- 2003 streptococcusem
    zakaziło się 2,8% noworodków w badanej grupie, Spośród 24 dzieci zarażonych
    zachorowało 5(sepsa).
  • iza3009 14.02.07, 11:54
    zgoda antybiotyk to nie wit.c, ale lepiej antybiotyk w ciązy niż ciężka choroba
    i śmierć. w moim wypadku nie było żadnego leczenia w ciąży, a w czasie porodu
    antybiotyk został podany za późno (2h przed), w innych szpitalach i na świecie
    mają standard 4h przed przerwaniem błon, a jeśli z jakichkolwiek względów
    dotrzymanie 4h jest niemożliwe, bo np. poród w toku, dziecko dostaje Z AUTOMATU
    antybiotyk dożylnie. nawet zupełnie zdrowe dziecko, profilaktycznie.
  • izabela1976 14.02.07, 11:31
    Iza 3009 bardzo Ci wspołczuję z powodu śmierci córeczki.

    Zmartwiłaś mnie tym co napisałaś. Jestem obecnie w 23 tygodniu, miałam już
    stwierdzoną taką samą bakterię w wymazie z pochwy. Mój lekarz jakoś specjalnie
    się tym nie przejął. Powiedział, bakteria jest, bakterię trzeba wyleczyć i
    tyle. Nic nie wspomniał o żądnym antybiotyku, mozliwych komplikacjach itp. Nic
    nie powiedział, mimo iż wie, że mój pierwszy synek przez bakterię, którą
    zaraził się w trakcie porodu jest i do końca życia będzie niepełnosprawny i
    ruchowo i intelektualnie.

    O antybiotyku, o tym że mam go dostać, dowiedziałam się od doktórki gdy byłam
    na IP na Karowej (z zupełnie innego powodu).

    U mnie teoretycznie antybiotyk, który mi gin przepisał wyleczył (zaleczył?) tę
    paskudną bakterię - streptococcus agalactiae. W zamian za to podłapałam
    kolejną, tym razem inną. Tym lekarz też się nie przejął. Bakteria jest,
    bakterię trza leczyć. I tak w kółko.

    Iza3009,
    Mam pytanie do Ciebie, bo jesteś lepiej obeznana w tym temacie. Czy jeżeli
    miałam tę bakterię, teoretycznie została wyleczona o co jeszcze powinnam się
    martwić? Czy jeżeli nie odnowi się to czy antybiotyk podany w czasie porodu
    uchroni moje dziecko przed komplikacjami? Czego jeszcze powinnam żądać od
    lekarzy podczas porodu i po nim?

    Będę wdzięczna za odpo.
  • iza3009 14.02.07, 11:47
    przede wszystkim jeśli jest zakażenie w momencie porodu antybiotyk trzeba podać
    na min. 4h przed przerwaniem błon, ale też ważne jaki antybiotyk i w jakiej
    dawce, jedne działają silniej inne gorzej. masz antybiogram, na co bakterie były
    wrażliwe? myślę, że jak zakażenie zostało wyleczone to jest ok, ale to nie
    powinno być na poziomie domysłów. wydaje mi sie, że posiew trzeba powtórzyć po
    33 tyg., tak mówiła jedna z lekarek i w razie czego działać. może spróbuj się
    skonsultować też z innym lekarzem?
  • izabela1976 14.02.07, 11:59
    Miałam za każdym razem (przy obu bakteriach) robiony antybiogram. Antybiotyki
    przepisywane na podstawie antybiogramu. Jesli chodzi o dawki to niestety nie
    wiem czy były wystarczające. Mam nadzieję, że tak.

    Teraz czekam na zrobienie kolejnego posiewu by sprawdzić czy wyleczona zostala
    ostatnia bakteria. Wiem, że nawet jak będzie tym razem czysto (czyli nic nowego
    się nie pojawi) to i tak za jakiś czas ponowię badanie. Nawet na własny koszt.
    tak zadecyzowałam juz wczesniej.

    Boję się tylko sytuacji, że mając zakażenie i nie wiedząc o nim (nie robi się
    badań przecież co dwa dni) zacznę rodzić... Najchętniej zdecydowałabym się na
    cesarkę, gdyby tylko było mnie na nią stać.

    I pewnie by uspokoić moje czarne mysli pójdę na konsultację do innego lekarza,
    choćby prywatnie.
  • iza_792 15.02.07, 14:24
    Nie wiem czy dobrze zrozumiałam.Czy to znaczy ,że c.c jest bezpiecznym wyjściem
    z tej sytuacji,nawet w przypadku jeśli matka nie wie,że jest nosicielką bakterii
    ????
    --
    Mamuniabig_grinavida(02.03.2005)i Oscara(?)
  • wrzosowa11 14.02.07, 12:02
    Znalazłam jeszcze w niemieckim e- czasopiśmie dla lekarzy zaskakującą informację
    (www.zct-berlin.de/klinik.praxis/streptoAgalactiae.html). Streptococcus
    agalactiae należy do normalnej flory bakteryjnej w drogach rodnych. Czyli że
    sama jego obecność niczego nie przesądza . Muszą zaistnieć jeszcze inne
    czynniki jak słaba odporność noworodka ( brak przeciwciał), niska waga
    urodzeniowa,przedwczesne pęknięcie pęcherza płodowego.Na tej stronie podają że
    zaraża się 1 na 1000 noworodków.90 procent zachorowań to faza wczesna ( w
    pierwszych dniach życia), 10% dzieci choruje nieco później i te zarażają się
    niekoniecznie od matki ale od otoczenia ( tak tam napisali).Mimo iż
    streptococcus to bakteria normalna w drogach rodnych gdy stwierdzi się jej
    obecność w pochwie kobiety ciężarnej między 35 i 37 tygodniem ciąży stosuje się
    profilaktykę antybiotykową aż do rozwiązania ( przynajmniej Niemcy tak robią
    jakoby).Do wyboru jest penicylina,ampicylina i erytromycyna.10% szczepów
    wykazuje odporność na erytromycynę, więc trzeba tę odporność wcześniej
    wykluczyć w badaniu.Nie jestem lekarzem ale wydaje mi się że jednak stosowanie
    takiej profilaktyki podlega dyskusji i pewnie ona się gdzieś tam toczy na
    łamach medycznych pism i sesjach naukowych.
  • iza3009 14.02.07, 12:15
    ja dostałam w czasie porodu erytromycynę, jak się później dowiedziałam jeden ze
    słabiej działających w tym przypadku antybiotyków. córeczka miała tą 2-gą, czyli
    późną wersję zakażenia. lekarka z OIOM-u powiedziała mi, że mogła się zarazić
    tylko w trakcie porodu, ale nie sposób teraz tego sprawdzić.
  • iza3009 14.02.07, 12:17
    jeszcze jedno, mój wspaniały ginekolog zlecił mi wprawdzie posiew, ale już bez
    antybiogramu, czyli na porodówce dali co mieli akurat pod ręką, w ciemno
  • kania_kania 14.02.07, 14:52
    Cholera, a ja jestem uczulona na penicyliny... Da sie to czyms jeszcze leczyc??

    Kania

    --
    Magdalena 03-2007
    Kasia 9 lat
    Paweł 11 lat
  • izabela1976 14.02.07, 12:49
    Czy można gdzieś sprawdzić czy bakteria ta, jest wrażliwa za każdym razem na
    ten sam rodzaj antybiotyku?

    Chodzi mi o to, czy jesli za pierwszym razem najlepszym lekarstwem był
    augumentin, to może okażać się że następnym razem, antybiotyk ten nie podziała,
    bo np nowy Streptococcus (albo stary odnowiony) będzie uodpornionyna ten lek?

    Do czego zmierzam. W moim antybiogramie to właśnie na augumentin bakteria jest
    wrażliwa. Idąc do porodu będę miała właśnie ten antybiogram. Czy to znaczy, że
    na porodówce dadzą mi ten sam antybiotyk (może w wiekszej dawce) czy coś innego?

    Chyba muszę jednak iść do lekarza wywiedzieć się w tym temacie.
  • karola1008 14.02.07, 13:03
    Izo, tak mi przykro. Bardzo Ci współczuję i dziekuję za to, że znalazłaś w
    sobie siłę, by opisać haitorię Twojej Córeczki. Może to pomoże innym kobietom i
    ich dzieciom. Pozdrawiam Cię gorąco. Katarzyna.
  • iza3009 14.02.07, 13:19
    dzięki, fakt długi czas nie miałam siły wejść na forum i czytać listów
    szczęśliwych mam. oby inne dziewczyny trafiły na dobrych lekarzy i uniknęły
    takich tragedii.
  • zolza22 18.05.07, 12:32
    Tak strasznie mi przykro,wspolczuje Ci.pozdrawiam
  • iza3009 21.06.07, 21:26
    Dziękuję Ci. Oby inni nie musieli przeżywać takiej tragedii. trzeba informować
    i ostrzegać ludzi.
  • ryba888 14.02.07, 13:19
    Iza 3009, miałam podobne doświadczenie przy pierwszym porodzie, też w Warszawie
    i od 1,5 roku walczę ze szpitalem, chętnie Ci opowiem szczegóły dotyczące
    prawnika i Izby Lekarskiej-pisz na priva
  • mynia0 14.02.07, 14:08
    bardzo współczuję sad((

    a oto opinia mojej internistki:

    rzeczywiście, dużo osób nosi tę bakterię w sobie i nie jest to ani nic
    groźnego, ani nie szkodzi nosicielowi. ale sytuacja zmienia sie, gdy kobieta
    jest w ciazy, bo choć jej samej nie grozi nic, to dziecko w trakcie
    przechodzenia przez zakażony kanał rodny może się zarazić i chorować w taki
    sposób, jaki opisała Iza sad

    problem polega na tym, że zdarza sie, że akurat te bakterie nie dają ŻADNYCH
    objawów - więc nie jest możliwe obserwowanie własnego ciała pod tym kątem.
    zaleca się więc, żeby po 30 tygodniu zrobić posiew z pochwy, ewentualnie
    przeleczyć i zrobić kolejny posiew na 2 - 3 tygodnie przed terminem. przed
    porodem zgłosić zakażenie bakterią i pilnowac, żeby podano antybiotyk matce i
    DZIECKU po narodzinach, o ile zrobiony u dziecka posiew / powienien być
    zrobiony!!!/ wykaże zakazenie. antybiotyk musi być podany matce wcześnie, bo
    nigdy nie wiadomo, kiedy odejda wody, a po odejściu wód do zakażenia
    wewnątrzmacicznego nie potrzeba już przechodzenia dziecka przez kanał rodny.
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • iza3009 14.02.07, 15:14
    zgoda, tylko u mojej córeczki posiew z ucha wyszedł czysty. prawidłowo powinni
    pobrać jeszcze z odbytu, nie pobrali. problem w tym, że powiedzieli: posiew
    czysty, nie zaraziła się, nie trzeba leczyć. a potem nikt nie był łaskaw przejąć
    się nietypowymi objawami. posiewy często dają fałszywie negatywny wynik. NB
    również CRP czyli czynnik stanu zapalnego było teoretycznie w normie (8, norma
    10). mała dawka antybiotyku, którą zdążyła dostać przez 2h pięknie zatuszowała
    wynik, a nie wyleczyła zakażenia. powtarzam, wg amerykańskich norm, antybiotyk
    na min. 4h przed przerwaniem błon, jak później - dziecku antybiotyk z automatu.
    córeczki nie leczyli wcale. nie wiadomo kiedy nastąpi porób i jak szybko będzie
    przebiegał. u mnie wszystko 7h - pierwsza ciąża. i dlatego szaleństwem jest
    chodzić z zakażeniem jakby nigdy nic. teoria wg Twoje gin jest b. prosta. a
    efekty takiego działania... na cmentarzu.
  • mynia0 14.02.07, 19:53
    nie wiem, skad powinien być pobrany posiew.. to znaczy, już wiem...

    podanie antybiotyku na pewnio zafałszowało wynik, co do tego nie mam żadnych
    wątpliwości.

    absolutnie się zgadzam, że w przypadku stwierdzonego paciorkowca B nalezy go
    leczyć , a przed porodem zrobić kolejny posiew . może rzeczywiście Twoja
    tragedia naświetli dziewczynom pewne sprawy... tylko dlaczego musiało do tego
    dojść???

    sad
    --
    jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
  • maw3 14.02.07, 14:28
    A ja napisze z innej strony.Moja siostra w trzeciej dobie po porodzie dostała
    bardzo wysokiej gorączki (40stopni), dreszczy, silnych potów i zupełnie opadła
    z sił.Lekarze stwierdzili, ze oczyszczą ją dodatkowo (łyżeczkowanie) bo to moze
    jakies komplikacje poporodowe.Ale zabieg nic nie pomógł.Wrecz przeciwnie stan
    mojej siostry pogarszał się z godziny na godzinę.Wkrótce zaczęły się problemy z
    nierównomiernym tętnem i oddechem.Wszyscy lekarze, którzy byli na dyżuże na
    zmianę przybiegali do niej sprawdzać co się dzieje.EKG wykazywało niepokojące
    zmiany.Widziałam po ich twarzach , zę sa bezradni bo 4 jednoczesnie podawane
    antybiotyki nie powodowały najmnieszej poprawy.W miedzyczasie pobrano krew na
    posiew.Wyszedł paciorkowiec.Sprowadzono jakiś super silny antybiotyk z innego
    miasta, mówiąc nam, ze jak on nie pomoże to już nic nie pomoże.Czyli
    jednocześnie dostawała 5 róznych antybiotyków.Paciorkowiec spowodował sepsę.Po
    dwóch dniach stan siostry zaczął się minimalnie poprawiac, ale była bardzo
    słaba.Na szczęscie wróciła do zdrowia, choć trwało to długo.Lekarze dopiero po
    wszystkim powiedzieli nam, ze było z nia bardzo kiepsko i myśleli o
    najgorszym.Siostra dopiero po wszystkim odnalazła jakiś wynik badania jeszcze
    sprzed porodu, na którym była wzmianka o tej bakterii.Pokazywała ten wynik dwóm
    lekarzom (przed porodem), żaden nie zareagował, wiec i ona dała temu
    spokój....Dziecko na szczęscie nie zachorowało, ale z wiadomych powodów było
    przebadane na wszystkie strony...
  • maga785 14.02.07, 16:15
    Iza3009 bardzo Wam wspólczuję!
    To straszne, że lekarz po wykryciu tego typu bakterii nie zareagował!Zabiłabym
    go sama gołymi rękami!
    U mnie też w 36 tc stwierdzono paciorkowca.Miałam jednak wiecej śzczęścia!Od
    razu po odebraniu wyniku pielęgniarka zapisała mnie na wizytę do pierwszego
    lepszego lekarza,żeby nie zwlekać i nie czekac na wizytę u mojego lekarza
    prowadzacego bo zagrożenie dla matki i dziecka jest poważne.Dostałam silny
    antybiotyk dopochwowo i na kolejnym posiewie paciorkowca ju nie było.Jednak w
    szpitalu św Zofii w którym rodziłam pomimo ujemnego posiewu normalne jest,że w
    trakcie porodu tak, czy inaczej podaje sie antybiotyk w trakcie porodu- tak na
    wszelki wypadek.Dostałam wtedy spora dawkę Amotaxu ale syn urodził sie zdrowy.
    Kilka tygodni temu w posiewie ponownie wyszedł mi paciorkowiecsadZnów czeka mnie
    leczenie.
    Iza3009 podziwiam cie za siłę, że możesz o tym pisać i ostrzegać inne
    dziewczyny.To niezwykle wazne aby takie wypadki sie nie zdażały skoro można im
    jakoś zaradzić!
    Zyczę ci duzo siły!
    Pozdrawiam
  • iza3009 14.02.07, 19:45
    Ja też rodziłam na Żelaznej. To oni nie stosują się do przyjętych na świecie
    procedur. Na Kasprzaka jak nie upłyną 4h od podania leku do porodu- leczą
    dziecko. Na Żelaznej czekają tylko 2h. Rozumiem, że w obu szpitalach są leczone
    osobne gatunki ludzi z odmiennymi rodzajami zakażeń. W każdym razie pacjentki
    dyr. Puzyny z Żelaznej powinny być znacznie odporniejsze. Jak nie to caput. Ale
    nie przeszkadza im to chwalić się, że spełniają standardy ISO9001. Uciekać
    gdzie pieprz rośnie. Never again.
  • maga785 14.02.07, 20:44
    Widac na moje szczęscie lekarza nie miałam z Zelaznej tylko z Damiana,a wody
    odeszły mi 10h po podaniu antybiotyku!
    A lekarza i szpital bez wzgledu jaką cieszy sie renomą podałabym do Sądu i tyle!
    Pozdrawiam
    Marta
  • ryba888 15.02.07, 14:05
    Dziewczyny, piszcie na mojego priva jeśli macie podobne przeżycia z tym
    szpitalem. Mój ukochany synek urodził się właśnie w tym szpitalu dwa lata temu
    i nadal jest nieprzytomny!!!Kto następny?Błagam, to jest szpital,a nie... tak
    nie może być, zróbmy coś!

  • de_la_hoya 07.03.08, 11:14
    Rozumiem ból ale nie piszcie, że tylko ten szpital jest fe.
    W każdym szpitalu zdarzają się takie przypadki.
    Autorka wątku może mieć pretensje do szpitala, że nie podał antybiotyku dziecku
    ale przede wszystkim powinna mieć pretensję do gina, że jej nie leczył!
    W bielańskim swego czasu zmarły 2 kobiety a jedna jest kaleką, bo tak fajnie
    podawali zzo.
    Na inflandzkiej, lekarz (ponoć już tam nie pracuje) zalicza badania do doktoratu
    na pacjentkach...

    Do wszystkiego można się przyczepić tylko dlaczego Żelazna, mimo cen, jest tak
    oblegana?

    --
    Bruno, słoneczko mamusi
  • mama-oliwki1 14.02.07, 16:48
    Izo - tak bardzo Ci współczuję. Wiem co czujesz, jak bardzo cierpisz. Ja
    również straciłam Córeczkę, tylko nawet nie znam przyczyny Jej śmierci.
    Przytulam Cię mocno. Walcz z tym konowałem, który przyczynił się do straty
    twojego Skarbu.
    --
    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec123.htm
    <a
    hief="tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;10052;30/st/20070407/k/f16b/preg.
    png">Karolinka</a>

  • bob.budowniczy 14.02.07, 17:48
    Bardzo Ci współczuję. Mi lekarz prowadzący zalecił zrobienie posiewu na
    streptococcusa agalicitae. Pisałam we wcześniejszych wątkach, że zrobiłam w 23
    tyg i był jałowy, później w 38 wyszła bakteria (zanim przyszedł wynik był
    39tydz). Lekarz powiedział, że teraz to antybiotyk w trakcie porodu. Dostałam
    ampicylinę. Antybiotyk o 7, wody odeszły o 10, urodziłam o 11.45. Małej zrobiono
    wymaz (niewiem skąd), wyszedł jałowy. Córeczka ma teraz 8 m-cy i odpukać
    wszystko wporządku. Niestety ponieważ mam tą bakterię - podobno wiele osób ją
    ma, gardło, nos i reszta miejsc- więc przy następnym porodzie też będę dostawać
    antybiotyk (tak mi powiedział mój lekarz).
  • melka_x 14.02.07, 18:32
    Bardzo mi przykro z powodu Twojej córeczki. Wiem co czujesz, też jestem po
    stracie córki. Jeśli będziesz chciała wejdź w link, który mam w sygnaturce, to
    strony organizacji na rzecz rodziców po stracie przy TPD.

    p.s. mam też zdrowe dziecko, decyzję o cc podjęto tylko na podstawie braku
    aktualnego wyniku posiewu (mały się pospieszył, nie zdążyło się nic wyhodować).
    Nie wiem czy to jednak standard w tym szpitalu, czy też decyzję podjęto ze
    względu na wcześniejszą stratę córki (też bakterie, tyle że inne).

    --
    DLACZEGO
  • iza3009 14.02.07, 19:51
    współczuję Ci Melka, a jednocześnie cieszę się, ze masz drugą dzidzię. A co to
    były z bakterie za pierwszym razem?
  • melka_x 15.02.07, 13:39
    Jeden ze szczepów Escherichia coli, niby banalne bakterie, ale u mnie
    spowodowały zakażenie wewnątrzmaiczne, pęknięcia pęcherza płodowego i sepsę po
    porodzie.

    Drugi raz rodziłam w warszawskim IMiDz. Cackano sie tam ze mną strasznie, bo
    znano moją historię, no i w kolejnej ciąży leżałam tam na patologii, bo też
    łapałam wszystkie możliwe świństwa, z czego najgorsza była nie do wytłuczenia
    celowanymi antybiotykami klebsiella. Ale udało się, IMO to zasługa lekarzy z
    Instytutu.

    Może będziesz miała kiedyś ochotę do mnie napisać.

    --
    DLACZEGO
  • iza3009 14.02.07, 19:51
    Gdzie miałaś drugi poród z cc?
  • alicja513 14.02.07, 19:29
    Aż wierzyć się nie chce ... To wydaje sie nieprawdopodobne. To podstępne
    bakterie, bo objawy wydają się niewinne w zasadzie, a jak już coś niepokoi -
    może być za późno. Mnie lekarka powiedziałą, że bakteriami się nie przejmować,
    bo wody płodowe są bakteriobójcze i spłuczą bakterie przed porodem ... i że
    bakterie w ciąży każdy ma ... Napisz proszę skąd jesteś, w jakim szpitalu
    rodziłaś (alicja513@gazeta.pl), żeby to było przestrogą i żeby tam nie rodzić
    ... tylko który teraz szpital jest bez bakterii ...
  • iza3009 14.02.07, 19:55
    już napisałam wyżej... swoją drogą niezłe bzdury Ci wciskała pani dr. Z
    ciekawostek, które mówią lekarze, mój wspaniały ginekolog stwierdził, że
    plemniki żyją tylko 10 minut - to było a propos NPR po porodzie i tzw względnej
    niepłodności przedowulacyjnej.
  • alicja513 14.02.07, 19:34
    Powinnaś to nagłośnić w mediach!!! Tylko niektóre takie przypadki zostają
    nagłośnione, a to ważne, zeby coś takiego podawać do publicznej wiadomości (TV,
    gazety), bo wydaje się, ze to tylko nieliczne przypadki sepsy, a ile takich
    jest, które nie trafiają do wiadomości publicznej ... Niech zrobią porządek z
    syfem w szpitalach i tu ni epomoże żadne tłumaczenie typu brak finansó. Dlaczego
    najbardziej oszczędza się na bezpieczeństwie (np.MTK Katowice, kopalnie Halemba)
    i czystości w szpitalach ...
  • iza3009 14.02.07, 19:59
    to nie były bakterie szpitalne. ja je miałam. tylkoszpital powinien tak
    prowadzić poród, żeby zabezpieczyć dziecko przed zarażeniem sie ode mnie w jego
    trakcie
  • silver.dragon 14.02.07, 20:01
    Jeśli jesteś zdecydowana walczyć, to masz tu telefony do Szkoły Rodzenia
    Polskiego Centrum Edukacji (Żelazna 41/6), w którym pracuje prawnik
    specjalizujący się w prawach kobiet rodzących 022 890-20-02, 022 620-23-38,
    0607-995-604, 0601-316-391. Pytaj o Radosława Tymińskiego, na pewno ma tam
    dyżury i darmowe porady w II poniedziałek miesiąca między 18 a 19h.

    Sama jutro odbieram wynik posiewu. Został zrobiony na moją prośbę. Nie sądziłam,
    że ta bakteria jest taka groźna, bo siostra mojego męża 5 miesięcy temu była
    zarażona, dziecko podczas porodu też się zaraziło, ale w ogóle nie było żadnej
    paniki. Może i mały dostawał antybiotyk, ale nie mówiło się o zagrożeniu
    śmiercią! Niestety jestem już w 38 tyg. i nawet jeśli zażądam natychmiast
    antybiotyku (przy pozytywnym wyniku), to i tak nie zdążę sprawdzić czy
    zadziałał, bo pewnie wcześniej urodzę.
    Jestem przerażona.
  • iza3009 14.02.07, 20:11
    wiem, że mój wpis może przestraszyć, ale o to mi chodziło. jeśli wiesz, masz
    szanse na ratunek. minimum, które można zrobić, to powtarzanie posiewów u
    dziecka i nie spuszczanie go z oka na wszelki wypadek 24h/24h. u mnie przez
    pierwsze 13 dni było niby ok, w domu była prywatna pediatrka, nie widziała
    problemu, nie je, ale tak bywa. nikt mnie nie ostrzegł, co się moze stać.
    padłam wykończona. widziałam, ze nierówno oddycha, sapie, jest czerwona, nie
    chce jeść. myślałam, ze to dlatego, że się wścieka przy piersi. a to był
    początek sepsy. gdybym miała choć cień podejrzenia.... przysnęłam wykończona.
    jak się obudziłam, było za późno na wszystko.
  • nikita_26 14.02.07, 19:51
    Bardzo ci współczuję ponieważ wiem co przeżywasz. Mnie 1,5 roku temu spotkało
    to samo. Moje maleństwo zmarło po 12 godzinach po porodzie. Dopiero wtedy
    zrobiono u mnie posiew. Okazało się że miałam paciorkowca. Wcześniej nie
    robiono żadnych posiewów. Oczywiście lekarz twierdził uparcie iż ta bakteria
    nie była przyczyną śmierci maleństwa bo dziecko nawet jak nią się zarazi to nie
    umiera w ciągu 12 godzin. Robiłam wszelkie badania i wszystkie były OK. Sekcja
    potwierdziła iż dziecko nie miało żadnych wad genetycznych. Oczywiście
    zapomiano zrobić posiew !!! A lekarz stwierdził iż mieliśmy pecha. No cóż
    zdarza się. Nie przyznał się do błędu. Dopiero po tragedii szukałam w
    internecie informacji w tym temacie. I teraz wiem że to była jego wina. Miałam
    typowe objawy: skracająca się szyjka - świadczy o infekcji, upławy, po każdym
    badaniu ginekologicznym krwawienie. Teraz znowu jestem w ciąży i niestety nie
    mogę zwalczyć tego świństwa. Namawiam lekarza do cc ale ten nie widzi
    wskazania. Twierdzi iż antybiotyk w czasie porodu w zupełności wystarczy. A ja
    umieram z niepokoju. Czytałam iż po pęknięciu wód płodowych w 90 % przypadkach
    po 6 godzinach są już zainfekowane wody płodowe. Zupełnie nie rozumiem po co
    narażać dziecko na kontakt z tą bakterią. Twierdzi również iż po 6 godzinach u
    mnie będzie już po porodzie bo to mój drugi poród sn. Może wy dziwczyny
    znalazłyście jakieś artykuły gdzie paciorkowiec jest wskazaniem do cc. Bardzo
    prosze o pomoc. Termin już tuż tuż. Byłabym wam wdzięczna.
  • iza3009 14.02.07, 20:05
    lekarka powiedziała mi, że w USA nie wyleczony paciorkowiec jest wskazaniem do
    cc. może cc za kasę?? nie wiem, ale lepiej zapłacić 5tys za życie niż za
    miejsce na cmentarzu. wiem, ze to brutalne słowa. już nie wiem co powiedzieć.
    to co miałaś za pierwszym razem to typowy przebieg zakażenia, właśnie tak jest
    najczęsciej. moja - opóźniona o 2 tyg. - wersja jest rzadsza. tak czy siak
    żądaj profilaktycznego podania dziecku antybiotyku, a przynajmniej nie
    spuszczaj go z oka przez pierwszy miesiąc. ani chwili. monitor oddechu itp.
  • nikita_26 14.02.07, 20:15
    Coraz bardziej zastanawiam się też czy nie powinnam wytoczyć szpitalowi jak i
    lekarzowi który prowadził moją ciążę (nota bene ordynator szpitala cieszący się
    dużym autorytetem)sprawy w sądzie. Przecież przy takich objawach zarówno z
    mojej strony jak i ze strony dziecka (ospałość, niski poziom glukozy) można
    było przypuszczać iż doszło do zakażenia paciorkowcem. Paradoksalnie dostał 10
    pkt w skali Apgar. Zupełnie nie rozumiem jak lekarze mogą olewać takie badania.
    Totalna porażka sad
  • iza3009 15.02.07, 08:40
    zdecydowanie nie powinnaś tego puścić płazem. dla innych. moja córeczka też
    miała 10pkt i objawy nieswoiste na które żaden pediatra nie zwrócił uwagi. a
    przecież wiedzieli o moim potężnym zakażeniu. przeraża mnie nastawienie na kasę,
    pośpiech i ignorancja prezentowane przez niektórych lekarzy i niektóre szpitale.
  • helaiwowa 14.02.07, 20:16
    iza czy ginekolog, który zlekceważył bakterię to lekarz z żelaznej? przepraszam
    że tak dociekam, ale przeraziło mnie to co cię spotkało, a zamierzałam tam rodzić...
  • iza3009 15.02.07, 08:24
    oczywiście. miałam do niego pełne zaufanie. do tego stopnia, że przestałam
    myśleć. jak można robić posiew bez antybiogramu?!... na porodówce zapytali mnie
    na co mam uczulenie i dali erytromycynę. potem dowiedziałam się, ze miała prawo
    wcale nie zadziałać. koszmar. totalna ignorancja. i za jakie pieniądze... na nic
    nie żałowałam, wszystko full wypas i w terminie i zadbane i dopilnowane. a w
    szpittalu totalna olewka. opieka neonatologiczna i przyjęte przez dyrekcję
    standardy postępowania wołają o pomstę do nieba.
  • eljena 14.02.07, 21:46
    Izo, dziekuje, ze zdecydowalas sie napisac. Twoj post pomoze takim dziewczynom
    jak ja - ja tez mam ta bakterie i do tej pory myslalam, ze wystarczy podanie
    antybiotyku przy porodzie. Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i wiazanka
    cieplych mysli.
  • mnfg 01.09.08, 23:15
    Witam,
    Bardzo mi przykro z powodu smierci Twojej coreczki. Pisze bo
    zastanowila mnie jednak jedna rzecz. Mowisz, ze w stanach sa inne
    procedury i taki incydent nie mialby prawa sie zdarzyc, bo zakazonym
    paciorkowcem robia cesarke albo lecza je jeszcze przed porodem.
    Otoz mam stwierdzonego paciorkowca w pochwie i na cesarke sie nie
    wybieram, ani tez nie dostalam zadnych lekow, powiedziano mi ze
    antybiotyk podadza podczas porodu wlasnie. Mieszkam oczywiscie w
    stanach a moj lekarz jest profesorem na Utah University i to on
    bedzie odbieral moj porod w szpitalu uniwersyteckim w asyscie swoich
    uczniow czyli z nowym pokoleniem lekarzy, ktore teraz uczy sie
    odpowiednich procedur. Oczywiscie martwie sie tym co napisalas, ale
    musze wierzyc, ze wszystko bedzie dobrze i nijak sie to ma jak widac
    do opieki medycznej.
  • maretina 14.02.07, 21:48
    strasznie mi przykro!
    --
    Kaczory mają chód nieciekawy, platfusa z natury, dlatego kiwają się na boki.
    Jedzą nieestetycznie. Wystawiają kupry do góry i cedzą błoto.

    czekam na zmianę pogody i rządu!smile
  • aslanis 15.02.07, 02:44
    Myślę, że takich przypadków jest mnóstwo.... mój jest również jednym z wielu. U
    mnie paciorkowiec był najprawdopodobniej przyczyną porodu przedwczesnego w 30
    tc. I mimo, że zrobiono mi cc mój synek zmarł, postępy choroby były
    piorunujące.... U mnie choroba rozwijała się wolniej i może dlatego miałam
    więcej szczęścia, jak maw3 dostałam jakiś specjalny sprowadzony specyfik, na
    który organizm zareagował (i co dość dziwne wydaje mi się, że nie mam go w
    karcie wypisu ze szpitala). U syna sekcja wykazała posocznicę wrodzoną (strept
    βwink...... Po wyjściu ze szpitala bardzo długo się leczyłam, bo bakteria (strept.
    z gr. c) nie reagowała na leczenie i co jakiś czas namnażała się od nowa. Była
    to moja pierwsza ciąża, wymarzony ukochany synek, na którego czekaliśmy z
    mężem. Ciążą przebiegała książkowo, bez żadnych powikłań, byłam pod stałą
    opieką lekarza prywatnego robiłam wszelkie zlecone badania i nie interesował
    mnie ich koszt. Aż do nieszczęsnego 30tc. Długi pobyt w szpitalu uchronił mnie
    przed uczestnictwem w pogrzebie, cieszę się że mnie tam nie było (jeśli można
    tak powiedzieć). Badania na posiew nigdy nie miałam zleconego. Po tym wszystkim
    zmieniłam lekarza, nie wierzyłam, że następnym razem nie podejdzie do mnie tak
    samo rutynowo.
    Jestem w ciąży, kładę rękę na brzuchu i czuję jak moje maleństwo się rusza,
    zgaduję czy to łokietek czy nóżka i nie wyobrażam sobie, że znów mogłoby mi się
    coś takiego przydarzyć, że znów mogłabym wszystko stracić....
    Teraz od razu wiem, że będę miała cc, moja lekarka prowadzącą powiedziała, że
    nie będzie ryzykować... Mimo, że posiewy miałam czyste.
    Ogólnie staram się nie czytać w tym momencie taki listów, żeby się nie
    denerwować, ale ten sprawił, że tragedia, która mnie spotkała odżyła na nowo.

  • iza3009 15.02.07, 08:36
    tak strasznie Ci współczuję. ale teraz już będzie dobrze, na pewno jesteś pod
    dobrą opieką. ale to przerażające, że lekarze nie widzą potrzeby diagnozowania
    zakażenia, a ewent. pozytywny wynik bagatelizują i czekają z założonymi rękami
    na poród. słyszałam o podobnym przypadku jak Twój, Warszawa. Też przedwczesny
    poród, bliźnięta, jedno zmarło po kilku godzinach, drugie po tygodniu. a lekarz
    nonszalancko stwierdził, że to takie powszechne zakażenie, wszyscy je mają. i
    najgorsze,że to prawda. tylko dlaczego w takim razie nikt nie działa?? dlaczego
    nie korzystamy z wypracowanych na świecie metod postępowania? to nic
    skomplikowanego, nie trzeba wymyślać nowatorskich metod. wystarczą banalne
    antybiotyki z grupy penicyliny znane od ponad 100 lat!!!!
  • kania_kania 15.02.07, 11:47
    >wystarczą banalne
    > antybiotyki z grupy penicyliny znane od ponad 100 lat!!!!

    Jasne... a co ma zrobic ktos kto jest uczulony na penicyliny? Czy istnieja inne
    grupy antybiotykow, na ktore to cholerstwo jest wrazliwe?

    Kania

    --
    Magdalena 03-2007
    Kasia 9 lat
    Paweł 11 lat
  • memphis90 07.08.07, 11:44
    Makrolidy
  • silencia22 18.09.08, 13:24
    chinolony, nitrofurantoina...w skrajnosci...wankomycyna
  • helaiwowa 15.02.07, 09:14
    strasznie mi przykro z powodu tego co Cię spotkałosad
    z drugiej strony w głowie mi się nie mieści, że to dotyczy lekarza zatrudnionego
    na Żelaznej i tego szpitala, ja chodzę do J. Szymańskiego i zamierzałam tam
    rodzić, więc tym bardziej mniej to dotknęło, wydawało mi się, że dokonałam
    rozważnego wyboru. Nie zakładam, że mam paciorkowca, ale przecież problemów może
    być wiele, którym ten szpital może w takim razie nie sprostać.
    W tamtym roku miałam ciążę pozamaciczną i przez moment miałam wrażenie, że
    lekarz (ten sam) jest zbyt duzym optymistą, wszystko wskazywało, że dziecko jest
    w niewłaściwym miejscu i ja już byłam tego pewna, ale lekarz cały czas pocieszał
    i twierdził że będzie dobrze, potem wytłumaczyłam to sobie faktem, że może nie
    chce straszyć pacjentek na wyrost. Ech ech
  • kafialor 15.02.07, 10:14
    Mamy tego samego lekarza prowadzącego , to już moja 4 ciąża ale tylko jedno
    dziecko żyje. Byłam na wizycie we wtorek , pokazałam posiewy i dowiedziałam się
    że dostanę antybiotyk śródporodowo.Potem znalazłam ten post , załatwiłam sobie
    już ampicylinę doustnie , a 23.02 jak doktor wyjmie pessar zażądam antybiotyku
    dopochwowo i na pewno dopilnuje żeby młoda otrzymała antybiotyk
  • iza3009 15.02.07, 11:11
    po takich przejściach nie zmieniłaś lekarza? na mnie on zrobił złe wrażenie-
    kontrola na izbie - ale to moja subiektywna ocena.
  • silencia22 18.09.08, 13:25
    nie stosuje sie doustnie ampicyliny, słabo sie wchlania.lepiej
    dozylnie albo domiesniowo,ew. doustnie amoksycylinę
  • iza3009 15.02.07, 11:06
    ja wiem tyle, ze ten szpital to masówka, zero uwagi, "płać, ewentualnie możesz
    urodzić, tylko szybko i spier..." Nigdy więcej. jak jest dobrze, to masz
    szczęście, jak coś jest źle to strach się bać. słyszałam już kilkanaście
    tragicznych historii. moja koleżanka - cc w listopadzie 2006 - ledwo uszła z
    życiem. nie podali jej leków przeciwzakrzepowych, które w innych szpitalach są
    podawane obowiązkowo w takiej sytuacji. zastanów się dobrze.
  • malena_b 15.02.07, 13:42
    Bardzo mi przykro, że tak się stało ale ja zdanie o szpitalu na żelaznej mam
    bardzo dobre. Z tego co wiem to żelazna jest jednym z trzech ( jeśli nie
    dwóch ) szpitali w warszawie, które w ogóle wymagają wyników tego posiewu do
    przyjęcia do porodu i to moim zdaniem jest paranoja!! Co z resztą?? A
    nieszczęścia niestety zdarzają się wszędzie, a nie powinny - przynajmniej
    takie, których można było uniknąć sad
  • kania_kania 15.02.07, 13:51
    Tyle, ze to nie jest kwestia wymagania wynikow posiewu, co tego, co z tymi
    wynikami robia.

    Kania

    --
    Magdalena 03-2007
    Kasia 9 lat
    Paweł 11 lat
  • iza3009 15.02.07, 14:15
    co z tego,ze żądają wyniku, skoro potem nie umieją podać antybiotyku kobiecie (i
    dziecku) tak żeby zadziałał. sposób postępowania przy zakażeniu streptococcus
    agalactiae dyrektor wziął z sufitu
  • lawenda04 16.02.07, 13:33
    A ja mam szereg pytań.
    1. Jaki jest procent ryzyka zakażenia w trakcie porodu? Czy istnieje
    możliwość nie zakażenia przy wcześniejszej kuracji antybiotykiem (ampicylina)
    dopochwowo na 2 tygonie przed porodem?
    2. Czy po przeleczeniu dopochowowym na 2 tygodnie przed porodem krzyczeć w
    razie czego o antybiotyk dożywlny dla siebie i antybiotyk dla dziecka?
    3. Jezeli odmówią mi zrobienia posiewu u dziecka wykonam go odpłatnie, ale skąd
    pobierać materiał na posiew (ucho, odbyt?)? Gdzie bakteria moze sie
    lokalizować? Czy powyższy posiew będzie wiarygodny przy założeniu podania
    anytbiotyku dożylnie?
    Do porodu zostały mi 2/3 tygonie. Jestem przerażona tym co przeczytałam
    chociaż ginekolog i zaznajomiony neonatolog uspakajają.
  • iza3009 16.02.07, 15:38
    porozmawiaj z lekarzami i przeczytaj artykuł, który umieściłam w swoim pierwszym
    wpisie
  • ravnn 16.02.07, 13:22
    jest mi naprawde strasznie przykro z powodu śmierci Twojego Maleństwasad
    dziekuje tez ze piszesz o tym by moc pomoc innym dziewczynom w ciazy by wiedzialy co zrobic i jakie badania wymusic na lekarzach.
    ja ostatnio robilam wymaz z pochwy ale na wyniku nie ma nic o streptococcus agalactiae i nie wiem czy bylo to robione pod tym katem.wyszlo mi na badaniu candida albicans (1) oraz lactobacillus sp-flora fizzjologiczna pochwy (2) w komentarzu: wzrost mierny. dostalam lek na candida albicans. teraz nie wiem czy to oznacza ze nie mam streptococus agal. czy poprostu nie bylo robione w tym kierunku.jak wyglada wynik takiego badania?
    wizyte mam 1 marca miesiac przed terminem i obawiam sie ze moze byc to troche pozno
    pozdr
  • ewa.p33 16.02.07, 21:23
    Izo, jastes naprawde dzielna i wspaniala kobieta! Twoj post jest jednym z
    najwazniejaszych na tym forum, bo na ten temat rzeczywiscie malo sie mowi. Ja
    naleze do tych, ktore tez maja strep. agalactiae (wiem o tym od 2 dnich) i dzis
    zaczynam kuracje mascia dopochwowa o nazwie Dalacin. Nastepna wizyte mam 28.02.
    i wtedy przemagluje moja gin., bo mam mnostwo pytan. Trzymaj sie , kochana! kiss
  • patyk.od.zosi 16.02.07, 22:31
    cesarskiej ciecie nie zabezpiecza przed zarazeniem dziecka

    w pierwszej ciazy mialam cc
    po tygodniu od porodu coreczka trafila do szpitala z powodu sepsy
    ledwo udalo sie ja uratowac
    przyczyna byla wspomniana bakteria
    w drugiej ciazy sama poprosilam lekarza o zrobienie posiewu z kanalu szyjki
    zostalam przeleczona 2 tyg. przed kolejnym cc - antybiotykiem
    synek nie mial juz sepsy

    dziewczyny, robcie posiew z kanalu szyjki po 36 t.c.!!!
    _______
    pozdr.,
    patyk
  • iza3009 19.02.07, 10:20
    miałyście cholerne szczęście. ja się nie zorientowałam na czas, ze coś z małą
    nie tak. w każdym razie niech się wszystkie mamy badają i wiedzą jak to ważne...
  • patyk.od.zosi 19.02.07, 10:26
    iza,
    masz racje,
    do konca zycia bede wdzieczna naszej pani dr, ze natychmiast skierowala mnie z zosia do szpitala, a nie
    czekala kilka dni...
    _______
    pozdr.,
    patyk
  • patyk.od.zosi 20.02.07, 07:56
    iza,
    no i dzieki za zalozenie watku
    bede trzymac za ciebie kciuki, zebys w koncu mogla sie cieszyc macierzynstwem
    _______
    pozdr.,
    patyk
  • tirzyk 21.02.07, 01:16
    Czytając Wasze wypowiedzi przeraziłam się okropnie. Nie robiłam w ciąży
    posiewu, bo nikt mi nie powiedział, że trzeba takowy zrobić. To straszne, że
    lekarze są tacy beztroscy.
  • iza_792 15.02.07, 10:46
    Jestem w 28 t.c i chciałabym się dowiedzieć czy organizm wysyła jakieś
    sygnały,które moga sugerować,że coś się dzieje, czy to po prostu przypadek
    sprawia,że kobiety poddaja się temu badaniu.Proszę o odpowiedz bo teraz się
    zmartwiłam.
    --
  • iza3009 15.02.07, 10:58
    każda kobieta w każdej ciąży powinna mieć zrobiony posiew na streptococcus
    agalactiae z antybiogramem i w razie potrzeby być natychmiast leczona. jeśli
    sprawa jest zostawiona do porodu - są procedury ratunkowe, które w moim
    przypadku całkowicie zawiodły. objawy mogą być - upławy, ale nie muszą. u mnie
    całą ciążę było wszystko super, właśnie tylko te nawracające upławy
    zlekceważone. cały problem, że dla kobiety jest to w większości wypadków
    kolonizacja niegroźna i bezobjawowa, a dla dziecka stanowi śmiertelne
    niebezpieczeństwo.
  • iza_792 15.02.07, 13:26
    Nie wiem czy dobrze zrozumiałam,więc wole zapytać jeszcze raz.Czy to znaczy ,że
    c.c jest bezpiecznym wyjściem
    z tej sytuacji,nawet w przypadku jeśli matka nie wie,że jest nosicielką bakterii
    ????
    --
    Jestem mamą jednego maluszka i będę mamą drugiego !!!
  • iza3009 15.02.07, 14:23
    nie jestem lekarzem. z tego słyszałam, w przypadku nie wyleczonego zakażenia w
    USA robia cc. czy to daje pełne zabezpieczenie nie wiem, ale na pewno jest
    bezpieczniej. ale cc też ma masę skutków ubocznych. nie propaguję cc tylko
    staram się ostrzec przed ogromnym ryzykiem nie leczenia się przy paciorkowcu.
  • martka_80 15.02.07, 13:15
    MAm od wielu lat tą bakterię w pochwie. W żaden sposób nie udaje się jej
    usunąc , wiele serii antybiotyków, higiena, współżycie tylko po ślubie tj. od
    0,5 roku w wieku 26 lat, zero basenu, korzystania ze wspólnych toalet
    itp. ,dbanie o odporność organizmu - duzo warzyw, owosów, sport, wysypianie się.
    I NIC.
    Nawracające infekcje, które zauważam już od 10 lat sąnie do pokonania.
    Teraz - marzyłam o dziecku. Ale dowiedziawszy się co to za bakteria - muszę o
    tym zapomnieć crying
  • kania_kania 15.02.07, 13:53
    Wiesz, nosicielem tej bakterii jest 50% kobiet. Dopoki nie jestes w ciazy - nie
    ma potrzeby jej leczenia, w ten sposob tylko szczep, ktory masz w sobie
    uodparnia sie na uzywane antybiotyki.

    Patrzac z Twojego punktu widzenia - 50% kobiet powinno nie zachodzic w ciaze.

    Przemysl to jeszcze, bo problemem nie jest sama bakteria a to, co zrobia z nia
    (lub nie) lekarze.

    Kania

    --
    Magdalena 03-2007
    Kasia 9 lat
    Paweł 11 lat
  • lady_of_avalon 15.02.07, 14:12
    chyba troche przesadzasz... przeciez w najgorszym przypadku mozesz sobie zrobic
    cesarkę. A tak na prawde to wystracza podanie odpowiednich antybiotyków w
    odpowiednim momencie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka