Dodaj do ulubionych

streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!!

14.02.07, 09:25
Miałam w ciąży zakażenie streptococcus agalactiae czyli paciorkowcami z grupy B.
Lekarz to olał, powiedział, że dostanę antybiotyk w trakcie porodu, tyle
tylko. Antybiotyk dostałam. Córeczka była na 10 pkt, ale marudna, nie chciała
jeść, zasypiała po 2 łykach, odginała się od piersi, prężyła. Wyszłam ze
szpitala w 5 dobie. W domu była walka. W 14 dobie zasnęłam z nią przy piersi,
jak się obudziłam, po może 30 min - była sina, bez oddechu, wymioty z krwią.
Reanimacja pogotowia przywróciła tylko krążenie, nie oddech. Spędziliśmy 5
tygodni na OIOM-ach. Była w śpiączce. Nie żyje. W posiewie pobranym na OIOM-ie
wyszedł u niej streptococcus agalactie.

Teraz wiem tyle:

1. zakażenie streptococcus agalactiae TRZEBA JAK NAJSZYBCIEJ LECZYĆ JESZCZE W
CIĄŻY. Posiewy z pochwy i odbytu, antybiogram, odpowiednie antybiotyki.

2. Jeśli z jakichś względów jedziesz do porodu z zakażeniem, antybiotyk trzeba
podać na przynajmniej na 4 godz. przed przerwaniem błon płodowych (u mnie były
tylko 2h).

3. Jeśli czas 4 h nie jest dotrzymany, u dziecka BEZWZGLĘDNIE trzeba
zastosować antybiotykoterapię przez kilka dni, nawet jeżeli wygląda na zdrowe,
ma ujemne CRP, to nie ma znaczenia. Moja córeczka nie dostała żadnych leków.

4. Można wyjść ze szpitala, ale trzeba wiedzieć, co się może wydarzyć -
zaburzenia oddechu, krwawe wymioty wywołane zapaleniem opon mózgowych i sepsa
(córeczka to miała, tylko ja się nie zorientowałam na czas) i trzeba mieć
możliwość natychmiastowego transportu do szpitala. Nas wypisano mówiąc, że
jest wszystko ok, córeczka się nie zaraziła. nikt mnie o niczym nie ostrzegł.

5. przebieg zakażenia u dziecka może być dwojaki:
a. gwałtowny w ciągu paru godzin po porodzie, sepsa i śmierć, jeśli się sepsy
nie opanuje
b. objawy nieswoiste przez 2-3 tyg. - ospałość lub wzmożona nerwowość, brak
apetytu, drgawki itp. i gwałtowny atak po tym czasie, sepsa i śmierć, jeśli
nie da się jej opanować.

6. Szukaj szpitala, który stosuje się do ogólnie przyjętych np. w USA procedur
postępowania przy zakażeniu streptococcus agalactiae. W Polsce nie ma żadnych
odgórnie ustalonych procedur postępowania, dyrektor szpitala przyjmuje
dowolną, wygodną dla siebie wersję. W moim szpitalu procedur amerykańskich nie
stosowano, ale 3 km dalej już tak. Miałyśmy cholernego pecha. N.B. za poród
zapłaciłam jedyne 3000 zł.

7. więcej informacji o zakażeniu i przyjętych na świecie sposobach
postępowania na stronie internetowej Medycyny Praktycznej:
www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=13888&spec=72&_tc=7267F59A169045228D27D2CE37AD1643
Moja córeczka, śliczna, zdrowa, donoszona (2980g, 54 cm, 40 tydz.) leży na
cmentarzu. Jeśli Twój lekarz Cię nie leczy, szukaj natychmiast innego!!! Ratuj
dziecko!!!
Obserwuj wątek
        • dalloway Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 10:11
          Jestem prawnikiem.
          Moim zdaniem sprawa nie będzie trudna do wygrania ze względu na brak przepisów.
          Sąd ustali jaka powinna być dobra praktyka. W Polsce nie ma zbyt wielu
          standardów, żeby ich brak w tej sprawie był jakiś specyficzny. Wiekszość tych,
          które powstały ma charakter niewiążących zaleceń. Świadomość szkodliwości tej
          bakterii oraz sposoby zapobiegania zakażeniu okołoporodowemu są moim zdaniem
          szeroko znane nawet niefachowcom, publikowane w prasie i literaturze niefachowej
          - to jest argument na Waszą korzyść.
          Oczywiście procesy ze służbą zdrowia są ogólnie trudne, bo biegli często kryją
          tyłki kumplom. Ale daje się. Wiem, jakie to jest trudne, ale ja bym jednak
          spróbowała. Nie musisz oczywiście zaczynac już teraz. Ważne jest jednak, żeby
          zabezpieczyć całą dokumentację. Szpital musi Ci to wydać bo po prostu chcesz -
          to wynika z przepisów. Zgromaddź sobie dokumentację ciązy, porodu i leczenia
          Twojej córeczki. Potem okazuje się, że akurat ta karta jakimś trafem zaginęła i
          nikt nic nie pamięta... Nie mów,że to do procesu, bo ordynarnie sfałszują.
        • benignusia Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 16.02.07, 23:00
          wiesz co,walcz.bo przez nich Twoje dziecko umarło!!naprawde wie co
          czujesz...niestetycryingśmierć dziecka to najgorsze co może być.tyle że Twoja córcia
          umarła z winy lekarzy....jak mam być szczera-nie wiem czy taki lekarz wyszedł by
          cało ze spotkania ze mną..
          --
          http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10716;42/st/20060426/n/Emilka/dt/6/k/87c0/age.png<Emilka
          ciągle rośnie>
          Moje szczescie-Emilka 26.04.06
          Dziecko chce być dobre.Nie wie-wytłumacz,nie umie-naucz...
    • lady_of_avalon Zróbcie posiew!!!! 14.02.07, 10:04
      Własnie wróciłam z posiewu w kierunku tych bakterii a tu taki post...
      Ale jak się pomysli, że wieszośc kobiet w Poslce w ogóle nie ma tego badania
      robionego to dopiero jest się czego się przestraszyć... np moja lekarka z NFZ
      powiedziała, że pierwsze słyszy o konieczności wykonania takiego badania i
      poszłam je zrobić na własną rękę... uncertain
        • lady_of_avalon Re: Zróbcie posiew!!!! 14.02.07, 10:16
          Ja robiłam w przychodni przy szpitalu połozniczym. Robią od ręki - nie trzeba
          miec skierowania - przychodzisz, płacisz, idziesz do gabinetu i już. Kosztowało
          38 zł. Na wyniki sie czeka tydzień.
          • dalloway Re: Zróbcie posiew!!!! 14.02.07, 10:20
            Posiew z moczu można praktycznie w każdym laboratorium. Z szyjki macicy - w
            większości. Ja akurat robię w medicoverze(laboratoria synevo), bo moja ciocia,
            która jest mikrobiologiem twierdzi, że oni mają jakąs tam tehcnologię najlepsza
            w Polsce. Innych badań tam nie robię, myślę że to nie jest aż tak ważne tak
            naprawdę. Wymaz z szyjki powinien pobrać lekarz albo dobrze wytrenowana
            pielęgniarka. Sposób pobrania może fałszować wynik. Jesli lekarz nie chce tego
            zlecić, można po prostu wziąc z laboratorium wymazówkę, uprzeć się żeby pobrał i
            odnieść gotową próbkę na własną rękę.
        • iza3009 Re: Zróbcie posiew!!!! 14.02.07, 10:40
          lekarz ginekolog musi pobrać materiał do posiewu, do streptococcus agalactiae
          stosuje się specjalne podłoże z odpowiednią pożywką. np. w Warszawie na
          Waryńskiego to robią, ale praktycznie w każdej sensownej spółdzielni lekarsskiej
      • iza3009 Re: Zróbcie posiew!!!! 14.02.07, 10:38
        niewiedza lekarzy jest przerażająca. teraz wiem: trzeba mieć 2 posiewy, z pochwy
        i odbytu, z antybiogramami i jeśli wyniki są dodatnie, przeleczyć się jak
        najszybciej.
              • kafialor do Izy 3009 14.02.07, 10:52
                Mam pytanie, nie znalazłam w tym artykule co wkleiłaś podstaw do podania
                antybiotyku doustnie przed porodem . Widziałaś coś na ten temat , wydrukuje to
                sobie podkreślę i pojadę do lekarza z papierem w łapie.I tak przez to że u
                niego w szpitalu nie zszyli mi szyjki muszę nosić pessar ,to tego mu juz nie
                popuszczę.
                • iza3009 Re: do Izy 3009 14.02.07, 11:04
                  w artykule o tym nie ma. lekarze mówią różnie i to jest właśnie problem.
                  poczytaj inne posty, dziewczyny były leczone w ciąży. moja aktualna lekarka,
                  polecana z różnych stron, twierdzi, że to się leczy w ciąży. za duże ryzyko. te
                  bakterie są pierwszą przyczyną śmiertelności okołoporodowej, a potem długo,
                  długo nic. w stanach po wprowadzeniu procedur śmiertelność noworodków z powodu
                  paciorkowców spadła o kilkadziesiąt procent.
        • kafialor Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 10:48
          czystość pochwy pokazuje czy są bakterie lub grzyby i wynik jest w klasach w
          zależności od stopnia zakażenia .
          Posiew to hodowanie na specjalny podłożu bakterii w specjalnych warunkach - np.
          cieplarki, po kilku dniach na podłożu wyrastają lub nie bakterie .Wtedy
          mikrobiolodzy dokonuja identyfikacji co to za świństwo i określają wrażliwość
          na antybiotyki
          Czystość więc to nie to samo co posiew
        • meeg23 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 10:50
          wspolczuje ci z calego serca wiem co czujesz bo sama stracilam coreczke miala 7
          miesiecy gdy zmarla ale ona miala wade serca a problemy z lekarzami to swoja
          droga zaczelo sie od tego ze lekarz ktory mial ja operowac w ligocie upil sie
          na dyrzurze i musieli nas przewiesc do krakowa a tam trzeba bylo czekac na
          szereg badan i wszystko trwalo miesiacami moze gdyby ta operacja byla wykonana
          odrazu tak jak mialo byc to ona by zyla ale juz nic nie moge zrobic pozdrawiam
          i trzymam kciuki za twoje dzialania smile meeg23
    • mynia0 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 10:50
      bardzo, bardzo Ci współczuję... i przytulam mocno...

      ta bakteria jest bardzo groźna. do tej pory byłam przekonana, że wystarczy
      podać matce antybiotyki przed porodem i dziecko będzie bezpieczne...

      czytałam gdzieś, że obecnośc tej bakterii /w Stanach bodajże /jest wskazaniem
      do cc...

      jak rodziłam pierwsze dziecko 3 lata temu, nikt nawet nie wspominał o posiewie
      w kierunku tego paciorkowca przed porodem...
      --
      jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
    • katarynia Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 10:51
      ja też miałam tą bakterie odebrałam wynik dwa dni przed porodem i nie zdążyłam
      sie leczyć w czasie porodu dostałam antybiotyk dożylnie i dziecko zaraz po
      urodzeniu dostało przez dwa dni w szpitalu antybiotyk dożylnnnie naszczęście
      dalej się nic nie rozwineło i wyszło zdrowe ze szpitala jeszcze przez pare dni
      brałam antybiotyk aby przeszło z mleczkiem do dziecka ale od lekarza w szpitalu
      dostałam ochrzan że nie było leczone przed porodem więc lepiej naprawde odrazu
      po otrzymaniu wyniku lecieć do lekarza a nie czekać na następną wizytę bo po
      przykładzie iza 3009 wszystko może się zdarzyć naszczęście trafiłam na dobrych
      lekarzy w szpitalu i nic sie nie stało
          • wrzosowa11 leczenie 14.02.07, 11:32
            Poczytajcie sobie na różnych forach ( wystarczy wpisać w google streptococcus
            agalactiae) jak trudno wyleczyć takie zakażenia bakteryjne. Wiele osób stosuje
            kilka antybiotyków z rzędu i nic, albo szybko zakaża się ponownie. Nie bardzo
            sobie wyobrażam leczenie streptococcusa i innych potencjalnie nie mniej
            groźnych szczepów całą baterią antybiotyków w ciąży. W końcu antybiotyk to nie
            jest witamina C. Podanie antybiotyku podczas porodu pewnie też może być
            nieskuteczne.Streptococcus to bakteria, która lubi się uodparniać, są różne
            podgrupy o różnej oporności antybiotycznej.Z tego co zrozumiałam czytając
            niemieckie wyniki badań przeprowadzonych w latach 2002- 2003 streptococcusem
            zakaziło się 2,8% noworodków w badanej grupie, Spośród 24 dzieci zarażonych
            zachorowało 5(sepsa).
            • iza3009 Re: leczenie 14.02.07, 11:54
              zgoda antybiotyk to nie wit.c, ale lepiej antybiotyk w ciązy niż ciężka choroba
              i śmierć. w moim wypadku nie było żadnego leczenia w ciąży, a w czasie porodu
              antybiotyk został podany za późno (2h przed), w innych szpitalach i na świecie
              mają standard 4h przed przerwaniem błon, a jeśli z jakichkolwiek względów
              dotrzymanie 4h jest niemożliwe, bo np. poród w toku, dziecko dostaje Z AUTOMATU
              antybiotyk dożylnie. nawet zupełnie zdrowe dziecko, profilaktycznie.
    • izabela1976 To się zmartwiłam - ważne 14.02.07, 11:31
      Iza 3009 bardzo Ci wspołczuję z powodu śmierci córeczki.

      Zmartwiłaś mnie tym co napisałaś. Jestem obecnie w 23 tygodniu, miałam już
      stwierdzoną taką samą bakterię w wymazie z pochwy. Mój lekarz jakoś specjalnie
      się tym nie przejął. Powiedział, bakteria jest, bakterię trzeba wyleczyć i
      tyle. Nic nie wspomniał o żądnym antybiotyku, mozliwych komplikacjach itp. Nic
      nie powiedział, mimo iż wie, że mój pierwszy synek przez bakterię, którą
      zaraził się w trakcie porodu jest i do końca życia będzie niepełnosprawny i
      ruchowo i intelektualnie.

      O antybiotyku, o tym że mam go dostać, dowiedziałam się od doktórki gdy byłam
      na IP na Karowej (z zupełnie innego powodu).

      U mnie teoretycznie antybiotyk, który mi gin przepisał wyleczył (zaleczył?) tę
      paskudną bakterię - streptococcus agalactiae. W zamian za to podłapałam
      kolejną, tym razem inną. Tym lekarz też się nie przejął. Bakteria jest,
      bakterię trza leczyć. I tak w kółko.

      Iza3009,
      Mam pytanie do Ciebie, bo jesteś lepiej obeznana w tym temacie. Czy jeżeli
      miałam tę bakterię, teoretycznie została wyleczona o co jeszcze powinnam się
      martwić? Czy jeżeli nie odnowi się to czy antybiotyk podany w czasie porodu
      uchroni moje dziecko przed komplikacjami? Czego jeszcze powinnam żądać od
      lekarzy podczas porodu i po nim?

      Będę wdzięczna za odpo.
      • iza3009 Re: To się zmartwiłam - ważne 14.02.07, 11:47
        przede wszystkim jeśli jest zakażenie w momencie porodu antybiotyk trzeba podać
        na min. 4h przed przerwaniem błon, ale też ważne jaki antybiotyk i w jakiej
        dawce, jedne działają silniej inne gorzej. masz antybiogram, na co bakterie były
        wrażliwe? myślę, że jak zakażenie zostało wyleczone to jest ok, ale to nie
        powinno być na poziomie domysłów. wydaje mi sie, że posiew trzeba powtórzyć po
        33 tyg., tak mówiła jedna z lekarek i w razie czego działać. może spróbuj się
        skonsultować też z innym lekarzem?
        • izabela1976 Re: To się zmartwiłam - ważne 14.02.07, 11:59
          Miałam za każdym razem (przy obu bakteriach) robiony antybiogram. Antybiotyki
          przepisywane na podstawie antybiogramu. Jesli chodzi o dawki to niestety nie
          wiem czy były wystarczające. Mam nadzieję, że tak.

          Teraz czekam na zrobienie kolejnego posiewu by sprawdzić czy wyleczona zostala
          ostatnia bakteria. Wiem, że nawet jak będzie tym razem czysto (czyli nic nowego
          się nie pojawi) to i tak za jakiś czas ponowię badanie. Nawet na własny koszt.
          tak zadecyzowałam juz wczesniej.

          Boję się tylko sytuacji, że mając zakażenie i nie wiedząc o nim (nie robi się
          badań przecież co dwa dni) zacznę rodzić... Najchętniej zdecydowałabym się na
          cesarkę, gdyby tylko było mnie na nią stać.

          I pewnie by uspokoić moje czarne mysli pójdę na konsultację do innego lekarza,
          choćby prywatnie.
          • iza_792 Re: To się zmartwiłam - ważne 15.02.07, 14:24
            Nie wiem czy dobrze zrozumiałam.Czy to znaczy ,że c.c jest bezpiecznym wyjściem
            z tej sytuacji,nawet w przypadku jeśli matka nie wie,że jest nosicielką bakterii
            ????
            --
            Mamuniabig_grinavida(02.03.2005)i Oscara(?)
      • wrzosowa11 Re: To się zmartwiłam - ważne 14.02.07, 12:02
        Znalazłam jeszcze w niemieckim e- czasopiśmie dla lekarzy zaskakującą informację
        (www.zct-berlin.de/klinik.praxis/streptoAgalactiae.html). Streptococcus
        agalactiae należy do normalnej flory bakteryjnej w drogach rodnych. Czyli że
        sama jego obecność niczego nie przesądza . Muszą zaistnieć jeszcze inne
        czynniki jak słaba odporność noworodka ( brak przeciwciał), niska waga
        urodzeniowa,przedwczesne pęknięcie pęcherza płodowego.Na tej stronie podają że
        zaraża się 1 na 1000 noworodków.90 procent zachorowań to faza wczesna ( w
        pierwszych dniach życia), 10% dzieci choruje nieco później i te zarażają się
        niekoniecznie od matki ale od otoczenia ( tak tam napisali).Mimo iż
        streptococcus to bakteria normalna w drogach rodnych gdy stwierdzi się jej
        obecność w pochwie kobiety ciężarnej między 35 i 37 tygodniem ciąży stosuje się
        profilaktykę antybiotykową aż do rozwiązania ( przynajmniej Niemcy tak robią
        jakoby).Do wyboru jest penicylina,ampicylina i erytromycyna.10% szczepów
        wykazuje odporność na erytromycynę, więc trzeba tę odporność wcześniej
        wykluczyć w badaniu.Nie jestem lekarzem ale wydaje mi się że jednak stosowanie
        takiej profilaktyki podlega dyskusji i pewnie ona się gdzieś tam toczy na
        łamach medycznych pism i sesjach naukowych.
    • izabela1976 Streptococcus agalactiae -wrażliwość na antybiotyk 14.02.07, 12:49
      Czy można gdzieś sprawdzić czy bakteria ta, jest wrażliwa za każdym razem na
      ten sam rodzaj antybiotyku?

      Chodzi mi o to, czy jesli za pierwszym razem najlepszym lekarstwem był
      augumentin, to może okażać się że następnym razem, antybiotyk ten nie podziała,
      bo np nowy Streptococcus (albo stary odnowiony) będzie uodpornionyna ten lek?

      Do czego zmierzam. W moim antybiogramie to właśnie na augumentin bakteria jest
      wrażliwa. Idąc do porodu będę miała właśnie ten antybiogram. Czy to znaczy, że
      na porodówce dadzą mi ten sam antybiotyk (może w wiekszej dawce) czy coś innego?

      Chyba muszę jednak iść do lekarza wywiedzieć się w tym temacie.
      • mynia0 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 14:08
        bardzo współczuję sad((

        a oto opinia mojej internistki:

        rzeczywiście, dużo osób nosi tę bakterię w sobie i nie jest to ani nic
        groźnego, ani nie szkodzi nosicielowi. ale sytuacja zmienia sie, gdy kobieta
        jest w ciazy, bo choć jej samej nie grozi nic, to dziecko w trakcie
        przechodzenia przez zakażony kanał rodny może się zarazić i chorować w taki
        sposób, jaki opisała Iza sad

        problem polega na tym, że zdarza sie, że akurat te bakterie nie dają ŻADNYCH
        objawów - więc nie jest możliwe obserwowanie własnego ciała pod tym kątem.
        zaleca się więc, żeby po 30 tygodniu zrobić posiew z pochwy, ewentualnie
        przeleczyć i zrobić kolejny posiew na 2 - 3 tygodnie przed terminem. przed
        porodem zgłosić zakażenie bakterią i pilnowac, żeby podano antybiotyk matce i
        DZIECKU po narodzinach, o ile zrobiony u dziecka posiew / powienien być
        zrobiony!!!/ wykaże zakazenie. antybiotyk musi być podany matce wcześnie, bo
        nigdy nie wiadomo, kiedy odejda wody, a po odejściu wód do zakażenia
        wewnątrzmacicznego nie potrzeba już przechodzenia dziecka przez kanał rodny.
        --
        jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
        • iza3009 posiewy są zawodne 14.02.07, 15:14
          zgoda, tylko u mojej córeczki posiew z ucha wyszedł czysty. prawidłowo powinni
          pobrać jeszcze z odbytu, nie pobrali. problem w tym, że powiedzieli: posiew
          czysty, nie zaraziła się, nie trzeba leczyć. a potem nikt nie był łaskaw przejąć
          się nietypowymi objawami. posiewy często dają fałszywie negatywny wynik. NB
          również CRP czyli czynnik stanu zapalnego było teoretycznie w normie (8, norma
          10). mała dawka antybiotyku, którą zdążyła dostać przez 2h pięknie zatuszowała
          wynik, a nie wyleczyła zakażenia. powtarzam, wg amerykańskich norm, antybiotyk
          na min. 4h przed przerwaniem błon, jak później - dziecku antybiotyk z automatu.
          córeczki nie leczyli wcale. nie wiadomo kiedy nastąpi porób i jak szybko będzie
          przebiegał. u mnie wszystko 7h - pierwsza ciąża. i dlatego szaleństwem jest
          chodzić z zakażeniem jakby nigdy nic. teoria wg Twoje gin jest b. prosta. a
          efekty takiego działania... na cmentarzu.
          • mynia0 Re: posiewy są zawodne 14.02.07, 19:53
            nie wiem, skad powinien być pobrany posiew.. to znaczy, już wiem...

            podanie antybiotyku na pewnio zafałszowało wynik, co do tego nie mam żadnych
            wątpliwości.

            absolutnie się zgadzam, że w przypadku stwierdzonego paciorkowca B nalezy go
            leczyć , a przed porodem zrobić kolejny posiew . może rzeczywiście Twoja
            tragedia naświetli dziewczynom pewne sprawy... tylko dlaczego musiało do tego
            dojść???

            sad
            --
            jestem mamą i znowu będe mamą!smile))
    • maw3 Matka też może zachorować. 14.02.07, 14:28
      A ja napisze z innej strony.Moja siostra w trzeciej dobie po porodzie dostała
      bardzo wysokiej gorączki (40stopni), dreszczy, silnych potów i zupełnie opadła
      z sił.Lekarze stwierdzili, ze oczyszczą ją dodatkowo (łyżeczkowanie) bo to moze
      jakies komplikacje poporodowe.Ale zabieg nic nie pomógł.Wrecz przeciwnie stan
      mojej siostry pogarszał się z godziny na godzinę.Wkrótce zaczęły się problemy z
      nierównomiernym tętnem i oddechem.Wszyscy lekarze, którzy byli na dyżuże na
      zmianę przybiegali do niej sprawdzać co się dzieje.EKG wykazywało niepokojące
      zmiany.Widziałam po ich twarzach , zę sa bezradni bo 4 jednoczesnie podawane
      antybiotyki nie powodowały najmnieszej poprawy.W miedzyczasie pobrano krew na
      posiew.Wyszedł paciorkowiec.Sprowadzono jakiś super silny antybiotyk z innego
      miasta, mówiąc nam, ze jak on nie pomoże to już nic nie pomoże.Czyli
      jednocześnie dostawała 5 róznych antybiotyków.Paciorkowiec spowodował sepsę.Po
      dwóch dniach stan siostry zaczął się minimalnie poprawiac, ale była bardzo
      słaba.Na szczęscie wróciła do zdrowia, choć trwało to długo.Lekarze dopiero po
      wszystkim powiedzieli nam, ze było z nia bardzo kiepsko i myśleli o
      najgorszym.Siostra dopiero po wszystkim odnalazła jakiś wynik badania jeszcze
      sprzed porodu, na którym była wzmianka o tej bakterii.Pokazywała ten wynik dwóm
      lekarzom (przed porodem), żaden nie zareagował, wiec i ona dała temu
      spokój....Dziecko na szczęscie nie zachorowało, ale z wiadomych powodów było
      przebadane na wszystkie strony...
      • maga785 Re: Matka też może zachorować. 14.02.07, 16:15
        Iza3009 bardzo Wam wspólczuję!
        To straszne, że lekarz po wykryciu tego typu bakterii nie zareagował!Zabiłabym
        go sama gołymi rękami!
        U mnie też w 36 tc stwierdzono paciorkowca.Miałam jednak wiecej śzczęścia!Od
        razu po odebraniu wyniku pielęgniarka zapisała mnie na wizytę do pierwszego
        lepszego lekarza,żeby nie zwlekać i nie czekac na wizytę u mojego lekarza
        prowadzacego bo zagrożenie dla matki i dziecka jest poważne.Dostałam silny
        antybiotyk dopochwowo i na kolejnym posiewie paciorkowca ju nie było.Jednak w
        szpitalu św Zofii w którym rodziłam pomimo ujemnego posiewu normalne jest,że w
        trakcie porodu tak, czy inaczej podaje sie antybiotyk w trakcie porodu- tak na
        wszelki wypadek.Dostałam wtedy spora dawkę Amotaxu ale syn urodził sie zdrowy.
        Kilka tygodni temu w posiewie ponownie wyszedł mi paciorkowiecsadZnów czeka mnie
        leczenie.
        Iza3009 podziwiam cie za siłę, że możesz o tym pisać i ostrzegać inne
        dziewczyny.To niezwykle wazne aby takie wypadki sie nie zdażały skoro można im
        jakoś zaradzić!
        Zyczę ci duzo siły!
        Pozdrawiam
        • iza3009 Żelazna 14.02.07, 19:45
          Ja też rodziłam na Żelaznej. To oni nie stosują się do przyjętych na świecie
          procedur. Na Kasprzaka jak nie upłyną 4h od podania leku do porodu- leczą
          dziecko. Na Żelaznej czekają tylko 2h. Rozumiem, że w obu szpitalach są leczone
          osobne gatunki ludzi z odmiennymi rodzajami zakażeń. W każdym razie pacjentki
          dyr. Puzyny z Żelaznej powinny być znacznie odporniejsze. Jak nie to caput. Ale
          nie przeszkadza im to chwalić się, że spełniają standardy ISO9001. Uciekać
          gdzie pieprz rośnie. Never again.
          • maga785 Re: Żelazna 14.02.07, 20:44
            Widac na moje szczęscie lekarza nie miałam z Zelaznej tylko z Damiana,a wody
            odeszły mi 10h po podaniu antybiotyku!
            A lekarza i szpital bez wzgledu jaką cieszy sie renomą podałabym do Sądu i tyle!
            Pozdrawiam
            Marta
          • ryba888 Re: Żelazna, i kto następny??? 15.02.07, 14:05
            Dziewczyny, piszcie na mojego priva jeśli macie podobne przeżycia z tym
            szpitalem. Mój ukochany synek urodził się właśnie w tym szpitalu dwa lata temu
            i nadal jest nieprzytomny!!!Kto następny?Błagam, to jest szpital,a nie... tak
            nie może być, zróbmy coś!

            • de_la_hoya Re: Żelazna, i kto następny??? 07.03.08, 11:14
              Rozumiem ból ale nie piszcie, że tylko ten szpital jest fe.
              W każdym szpitalu zdarzają się takie przypadki.
              Autorka wątku może mieć pretensje do szpitala, że nie podał antybiotyku dziecku
              ale przede wszystkim powinna mieć pretensję do gina, że jej nie leczył!
              W bielańskim swego czasu zmarły 2 kobiety a jedna jest kaleką, bo tak fajnie
              podawali zzo.
              Na inflandzkiej, lekarz (ponoć już tam nie pracuje) zalicza badania do doktoratu
              na pacjentkach...

              Do wszystkiego można się przyczepić tylko dlaczego Żelazna, mimo cen, jest tak
              oblegana?

              --
              Bruno, słoneczko mamusi
    • mama-oliwki1 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 16:48
      Izo - tak bardzo Ci współczuję. Wiem co czujesz, jak bardzo cierpisz. Ja
      również straciłam Córeczkę, tylko nawet nie znam przyczyny Jej śmierci.
      Przytulam Cię mocno. Walcz z tym konowałem, który przyczynił się do straty
      twojego Skarbu.
      --
      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec123.htm
      <a
      hief="tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;10052;30/st/20070407/k/f16b/preg.
      png">Karolinka</a>

    • bob.budowniczy Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 17:48
      Bardzo Ci współczuję. Mi lekarz prowadzący zalecił zrobienie posiewu na
      streptococcusa agalicitae. Pisałam we wcześniejszych wątkach, że zrobiłam w 23
      tyg i był jałowy, później w 38 wyszła bakteria (zanim przyszedł wynik był
      39tydz). Lekarz powiedział, że teraz to antybiotyk w trakcie porodu. Dostałam
      ampicylinę. Antybiotyk o 7, wody odeszły o 10, urodziłam o 11.45. Małej zrobiono
      wymaz (niewiem skąd), wyszedł jałowy. Córeczka ma teraz 8 m-cy i odpukać
      wszystko wporządku. Niestety ponieważ mam tą bakterię - podobno wiele osób ją
      ma, gardło, nos i reszta miejsc- więc przy następnym porodzie też będę dostawać
      antybiotyk (tak mi powiedział mój lekarz).
    • melka_x Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 18:32
      Bardzo mi przykro z powodu Twojej córeczki. Wiem co czujesz, też jestem po
      stracie córki. Jeśli będziesz chciała wejdź w link, który mam w sygnaturce, to
      strony organizacji na rzecz rodziców po stracie przy TPD.

      p.s. mam też zdrowe dziecko, decyzję o cc podjęto tylko na podstawie braku
      aktualnego wyniku posiewu (mały się pospieszył, nie zdążyło się nic wyhodować).
      Nie wiem czy to jednak standard w tym szpitalu, czy też decyzję podjęto ze
      względu na wcześniejszą stratę córki (też bakterie, tyle że inne).

      --
      DLACZEGO
    • alicja513 Do iza3009 14.02.07, 19:29
      Aż wierzyć się nie chce ... To wydaje sie nieprawdopodobne. To podstępne
      bakterie, bo objawy wydają się niewinne w zasadzie, a jak już coś niepokoi -
      może być za późno. Mnie lekarka powiedziałą, że bakteriami się nie przejmować,
      bo wody płodowe są bakteriobójcze i spłuczą bakterie przed porodem ... i że
      bakterie w ciąży każdy ma ... Napisz proszę skąd jesteś, w jakim szpitalu
      rodziłaś (alicja513@gazeta.pl), żeby to było przestrogą i żeby tam nie rodzić
      ... tylko który teraz szpital jest bez bakterii ...
      • iza3009 Re: Do iza3009 14.02.07, 19:55
        już napisałam wyżej... swoją drogą niezłe bzdury Ci wciskała pani dr. Z
        ciekawostek, które mówią lekarze, mój wspaniały ginekolog stwierdził, że
        plemniki żyją tylko 10 minut - to było a propos NPR po porodzie i tzw względnej
        niepłodności przedowulacyjnej.
    • alicja513 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 19:34
      Powinnaś to nagłośnić w mediach!!! Tylko niektóre takie przypadki zostają
      nagłośnione, a to ważne, zeby coś takiego podawać do publicznej wiadomości (TV,
      gazety), bo wydaje się, ze to tylko nieliczne przypadki sepsy, a ile takich
      jest, które nie trafiają do wiadomości publicznej ... Niech zrobią porządek z
      syfem w szpitalach i tu ni epomoże żadne tłumaczenie typu brak finansó. Dlaczego
      najbardziej oszczędza się na bezpieczeństwie (np.MTK Katowice, kopalnie Halemba)
      i czystości w szpitalach ...
      • silver.dragon Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 20:01
        Jeśli jesteś zdecydowana walczyć, to masz tu telefony do Szkoły Rodzenia
        Polskiego Centrum Edukacji (Żelazna 41/6), w którym pracuje prawnik
        specjalizujący się w prawach kobiet rodzących 022 890-20-02, 022 620-23-38,
        0607-995-604, 0601-316-391. Pytaj o Radosława Tymińskiego, na pewno ma tam
        dyżury i darmowe porady w II poniedziałek miesiąca między 18 a 19h.

        Sama jutro odbieram wynik posiewu. Został zrobiony na moją prośbę. Nie sądziłam,
        że ta bakteria jest taka groźna, bo siostra mojego męża 5 miesięcy temu była
        zarażona, dziecko podczas porodu też się zaraziło, ale w ogóle nie było żadnej
        paniki. Może i mały dostawał antybiotyk, ale nie mówiło się o zagrożeniu
        śmiercią! Niestety jestem już w 38 tyg. i nawet jeśli zażądam natychmiast
        antybiotyku (przy pozytywnym wyniku), to i tak nie zdążę sprawdzić czy
        zadziałał, bo pewnie wcześniej urodzę.
        Jestem przerażona.
        • iza3009 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 20:11
          wiem, że mój wpis może przestraszyć, ale o to mi chodziło. jeśli wiesz, masz
          szanse na ratunek. minimum, które można zrobić, to powtarzanie posiewów u
          dziecka i nie spuszczanie go z oka na wszelki wypadek 24h/24h. u mnie przez
          pierwsze 13 dni było niby ok, w domu była prywatna pediatrka, nie widziała
          problemu, nie je, ale tak bywa. nikt mnie nie ostrzegł, co się moze stać.
          padłam wykończona. widziałam, ze nierówno oddycha, sapie, jest czerwona, nie
          chce jeść. myślałam, ze to dlatego, że się wścieka przy piersi. a to był
          początek sepsy. gdybym miała choć cień podejrzenia.... przysnęłam wykończona.
          jak się obudziłam, było za późno na wszystko.
    • nikita_26 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 19:51
      Bardzo ci współczuję ponieważ wiem co przeżywasz. Mnie 1,5 roku temu spotkało
      to samo. Moje maleństwo zmarło po 12 godzinach po porodzie. Dopiero wtedy
      zrobiono u mnie posiew. Okazało się że miałam paciorkowca. Wcześniej nie
      robiono żadnych posiewów. Oczywiście lekarz twierdził uparcie iż ta bakteria
      nie była przyczyną śmierci maleństwa bo dziecko nawet jak nią się zarazi to nie
      umiera w ciągu 12 godzin. Robiłam wszelkie badania i wszystkie były OK. Sekcja
      potwierdziła iż dziecko nie miało żadnych wad genetycznych. Oczywiście
      zapomiano zrobić posiew !!! A lekarz stwierdził iż mieliśmy pecha. No cóż
      zdarza się. Nie przyznał się do błędu. Dopiero po tragedii szukałam w
      internecie informacji w tym temacie. I teraz wiem że to była jego wina. Miałam
      typowe objawy: skracająca się szyjka - świadczy o infekcji, upławy, po każdym
      badaniu ginekologicznym krwawienie. Teraz znowu jestem w ciąży i niestety nie
      mogę zwalczyć tego świństwa. Namawiam lekarza do cc ale ten nie widzi
      wskazania. Twierdzi iż antybiotyk w czasie porodu w zupełności wystarczy. A ja
      umieram z niepokoju. Czytałam iż po pęknięciu wód płodowych w 90 % przypadkach
      po 6 godzinach są już zainfekowane wody płodowe. Zupełnie nie rozumiem po co
      narażać dziecko na kontakt z tą bakterią. Twierdzi również iż po 6 godzinach u
      mnie będzie już po porodzie bo to mój drugi poród sn. Może wy dziwczyny
      znalazłyście jakieś artykuły gdzie paciorkowiec jest wskazaniem do cc. Bardzo
      prosze o pomoc. Termin już tuż tuż. Byłabym wam wdzięczna.
      • iza3009 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 20:05
        lekarka powiedziała mi, że w USA nie wyleczony paciorkowiec jest wskazaniem do
        cc. może cc za kasę?? nie wiem, ale lepiej zapłacić 5tys za życie niż za
        miejsce na cmentarzu. wiem, ze to brutalne słowa. już nie wiem co powiedzieć.
        to co miałaś za pierwszym razem to typowy przebieg zakażenia, właśnie tak jest
        najczęsciej. moja - opóźniona o 2 tyg. - wersja jest rzadsza. tak czy siak
        żądaj profilaktycznego podania dziecku antybiotyku, a przynajmniej nie
        spuszczaj go z oka przez pierwszy miesiąc. ani chwili. monitor oddechu itp.
        • nikita_26 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 14.02.07, 20:15
          Coraz bardziej zastanawiam się też czy nie powinnam wytoczyć szpitalowi jak i
          lekarzowi który prowadził moją ciążę (nota bene ordynator szpitala cieszący się
          dużym autorytetem)sprawy w sądzie. Przecież przy takich objawach zarówno z
          mojej strony jak i ze strony dziecka (ospałość, niski poziom glukozy) można
          było przypuszczać iż doszło do zakażenia paciorkowcem. Paradoksalnie dostał 10
          pkt w skali Apgar. Zupełnie nie rozumiem jak lekarze mogą olewać takie badania.
          Totalna porażka sad
          • iza3009 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 15.02.07, 08:40
            zdecydowanie nie powinnaś tego puścić płazem. dla innych. moja córeczka też
            miała 10pkt i objawy nieswoiste na które żaden pediatra nie zwrócił uwagi. a
            przecież wiedzieli o moim potężnym zakażeniu. przeraża mnie nastawienie na kasę,
            pośpiech i ignorancja prezentowane przez niektórych lekarzy i niektóre szpitale.
      • iza3009 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 15.02.07, 08:24
        oczywiście. miałam do niego pełne zaufanie. do tego stopnia, że przestałam
        myśleć. jak można robić posiew bez antybiogramu?!... na porodówce zapytali mnie
        na co mam uczulenie i dali erytromycynę. potem dowiedziałam się, ze miała prawo
        wcale nie zadziałać. koszmar. totalna ignorancja. i za jakie pieniądze... na nic
        nie żałowałam, wszystko full wypas i w terminie i zadbane i dopilnowane. a w
        szpittalu totalna olewka. opieka neonatologiczna i przyjęte przez dyrekcję
        standardy postępowania wołają o pomstę do nieba.
      • mnfg Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 01.09.08, 23:15
        Witam,
        Bardzo mi przykro z powodu smierci Twojej coreczki. Pisze bo
        zastanowila mnie jednak jedna rzecz. Mowisz, ze w stanach sa inne
        procedury i taki incydent nie mialby prawa sie zdarzyc, bo zakazonym
        paciorkowcem robia cesarke albo lecza je jeszcze przed porodem.
        Otoz mam stwierdzonego paciorkowca w pochwie i na cesarke sie nie
        wybieram, ani tez nie dostalam zadnych lekow, powiedziano mi ze
        antybiotyk podadza podczas porodu wlasnie. Mieszkam oczywiscie w
        stanach a moj lekarz jest profesorem na Utah University i to on
        bedzie odbieral moj porod w szpitalu uniwersyteckim w asyscie swoich
        uczniow czyli z nowym pokoleniem lekarzy, ktore teraz uczy sie
        odpowiednich procedur. Oczywiscie martwie sie tym co napisalas, ale
        musze wierzyc, ze wszystko bedzie dobrze i nijak sie to ma jak widac
        do opieki medycznej.
    • aslanis Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 15.02.07, 02:44
      Myślę, że takich przypadków jest mnóstwo.... mój jest również jednym z wielu. U
      mnie paciorkowiec był najprawdopodobniej przyczyną porodu przedwczesnego w 30
      tc. I mimo, że zrobiono mi cc mój synek zmarł, postępy choroby były
      piorunujące.... U mnie choroba rozwijała się wolniej i może dlatego miałam
      więcej szczęścia, jak maw3 dostałam jakiś specjalny sprowadzony specyfik, na
      który organizm zareagował (i co dość dziwne wydaje mi się, że nie mam go w
      karcie wypisu ze szpitala). U syna sekcja wykazała posocznicę wrodzoną (strept
      βwink...... Po wyjściu ze szpitala bardzo długo się leczyłam, bo bakteria (strept.
      z gr. c) nie reagowała na leczenie i co jakiś czas namnażała się od nowa. Była
      to moja pierwsza ciąża, wymarzony ukochany synek, na którego czekaliśmy z
      mężem. Ciążą przebiegała książkowo, bez żadnych powikłań, byłam pod stałą
      opieką lekarza prywatnego robiłam wszelkie zlecone badania i nie interesował
      mnie ich koszt. Aż do nieszczęsnego 30tc. Długi pobyt w szpitalu uchronił mnie
      przed uczestnictwem w pogrzebie, cieszę się że mnie tam nie było (jeśli można
      tak powiedzieć). Badania na posiew nigdy nie miałam zleconego. Po tym wszystkim
      zmieniłam lekarza, nie wierzyłam, że następnym razem nie podejdzie do mnie tak
      samo rutynowo.
      Jestem w ciąży, kładę rękę na brzuchu i czuję jak moje maleństwo się rusza,
      zgaduję czy to łokietek czy nóżka i nie wyobrażam sobie, że znów mogłoby mi się
      coś takiego przydarzyć, że znów mogłabym wszystko stracić....
      Teraz od razu wiem, że będę miała cc, moja lekarka prowadzącą powiedziała, że
      nie będzie ryzykować... Mimo, że posiewy miałam czyste.
      Ogólnie staram się nie czytać w tym momencie taki listów, żeby się nie
      denerwować, ale ten sprawił, że tragedia, która mnie spotkała odżyła na nowo.

    • helaiwowa Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 15.02.07, 09:14
      strasznie mi przykro z powodu tego co Cię spotkałosad
      z drugiej strony w głowie mi się nie mieści, że to dotyczy lekarza zatrudnionego
      na Żelaznej i tego szpitala, ja chodzę do J. Szymańskiego i zamierzałam tam
      rodzić, więc tym bardziej mniej to dotknęło, wydawało mi się, że dokonałam
      rozważnego wyboru. Nie zakładam, że mam paciorkowca, ale przecież problemów może
      być wiele, którym ten szpital może w takim razie nie sprostać.
      W tamtym roku miałam ciążę pozamaciczną i przez moment miałam wrażenie, że
      lekarz (ten sam) jest zbyt duzym optymistą, wszystko wskazywało, że dziecko jest
      w niewłaściwym miejscu i ja już byłam tego pewna, ale lekarz cały czas pocieszał
      i twierdził że będzie dobrze, potem wytłumaczyłam to sobie faktem, że może nie
      chce straszyć pacjentek na wyrost. Ech ech
      • kafialor do helaiwowa 15.02.07, 10:14
        Mamy tego samego lekarza prowadzącego , to już moja 4 ciąża ale tylko jedno
        dziecko żyje. Byłam na wizycie we wtorek , pokazałam posiewy i dowiedziałam się
        że dostanę antybiotyk śródporodowo.Potem znalazłam ten post , załatwiłam sobie
        już ampicylinę doustnie , a 23.02 jak doktor wyjmie pessar zażądam antybiotyku
        dopochwowo i na pewno dopilnuje żeby młoda otrzymała antybiotyk
      • iza3009 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 15.02.07, 11:06
        ja wiem tyle, ze ten szpital to masówka, zero uwagi, "płać, ewentualnie możesz
        urodzić, tylko szybko i spier..." Nigdy więcej. jak jest dobrze, to masz
        szczęście, jak coś jest źle to strach się bać. słyszałam już kilkanaście
        tragicznych historii. moja koleżanka - cc w listopadzie 2006 - ledwo uszła z
        życiem. nie podali jej leków przeciwzakrzepowych, które w innych szpitalach są
        podawane obowiązkowo w takiej sytuacji. zastanów się dobrze.
        • malena_b Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 15.02.07, 13:42
          Bardzo mi przykro, że tak się stało ale ja zdanie o szpitalu na żelaznej mam
          bardzo dobre. Z tego co wiem to żelazna jest jednym z trzech ( jeśli nie
          dwóch ) szpitali w warszawie, które w ogóle wymagają wyników tego posiewu do
          przyjęcia do porodu i to moim zdaniem jest paranoja!! Co z resztą?? A
          nieszczęścia niestety zdarzają się wszędzie, a nie powinny - przynajmniej
          takie, których można było uniknąć sad
        • ravnn Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 16.02.07, 13:22
          jest mi naprawde strasznie przykro z powodu śmierci Twojego Maleństwasad
          dziekuje tez ze piszesz o tym by moc pomoc innym dziewczynom w ciazy by wiedzialy co zrobic i jakie badania wymusic na lekarzach.
          ja ostatnio robilam wymaz z pochwy ale na wyniku nie ma nic o streptococcus agalactiae i nie wiem czy bylo to robione pod tym katem.wyszlo mi na badaniu candida albicans (1) oraz lactobacillus sp-flora fizzjologiczna pochwy (2) w komentarzu: wzrost mierny. dostalam lek na candida albicans. teraz nie wiem czy to oznacza ze nie mam streptococus agal. czy poprostu nie bylo robione w tym kierunku.jak wyglada wynik takiego badania?
          wizyte mam 1 marca miesiac przed terminem i obawiam sie ze moze byc to troche pozno
          pozdr
        • ewa.p33 Re: streptococcus agalactiae = ŚMIERĆ!!! 16.02.07, 21:23
          Izo, jastes naprawde dzielna i wspaniala kobieta! Twoj post jest jednym z
          najwazniejaszych na tym forum, bo na ten temat rzeczywiscie malo sie mowi. Ja
          naleze do tych, ktore tez maja strep. agalactiae (wiem o tym od 2 dnich) i dzis
          zaczynam kuracje mascia dopochwowa o nazwie Dalacin. Nastepna wizyte mam 28.02.
          i wtedy przemagluje moja gin., bo mam mnostwo pytan. Trzymaj sie , kochana! kiss
        • patyk.od.zosi Re: streptococcus a cc 16.02.07, 22:31
          cesarskiej ciecie nie zabezpiecza przed zarazeniem dziecka

          w pierwszej ciazy mialam cc
          po tygodniu od porodu coreczka trafila do szpitala z powodu sepsy
          ledwo udalo sie ja uratowac
          przyczyna byla wspomniana bakteria
          w drugiej ciazy sama poprosilam lekarza o zrobienie posiewu z kanalu szyjki
          zostalam przeleczona 2 tyg. przed kolejnym cc - antybiotykiem
          synek nie mial juz sepsy

          dziewczyny, robcie posiew z kanalu szyjki po 36 t.c.!!!
          _______
          pozdr.,
          patyk
    • iza_792 Re: Do Iza 3009 15.02.07, 10:46
      Jestem w 28 t.c i chciałabym się dowiedzieć czy organizm wysyła jakieś
      sygnały,które moga sugerować,że coś się dzieje, czy to po prostu przypadek
      sprawia,że kobiety poddaja się temu badaniu.Proszę o odpowiedz bo teraz się
      zmartwiłam.
      --
      • iza3009 Re: Do Iza 3009 15.02.07, 10:58
        każda kobieta w każdej ciąży powinna mieć zrobiony posiew na streptococcus
        agalactiae z antybiogramem i w razie potrzeby być natychmiast leczona. jeśli
        sprawa jest zostawiona do porodu - są procedury ratunkowe, które w moim
        przypadku całkowicie zawiodły. objawy mogą być - upławy, ale nie muszą. u mnie
        całą ciążę było wszystko super, właśnie tylko te nawracające upławy
        zlekceważone. cały problem, że dla kobiety jest to w większości wypadków
        kolonizacja niegroźna i bezobjawowa, a dla dziecka stanowi śmiertelne
        niebezpieczeństwo.
        • iza_792 Re: Do Iza 3009 15.02.07, 13:26
          Nie wiem czy dobrze zrozumiałam,więc wole zapytać jeszcze raz.Czy to znaczy ,że
          c.c jest bezpiecznym wyjściem
          z tej sytuacji,nawet w przypadku jeśli matka nie wie,że jest nosicielką bakterii
          ????
          --
          Jestem mamą jednego maluszka i będę mamą drugiego !!!
          • iza3009 Re: Do Iza 3009 15.02.07, 14:23
            nie jestem lekarzem. z tego słyszałam, w przypadku nie wyleczonego zakażenia w
            USA robia cc. czy to daje pełne zabezpieczenie nie wiem, ale na pewno jest
            bezpieczniej. ale cc też ma masę skutków ubocznych. nie propaguję cc tylko
            staram się ostrzec przed ogromnym ryzykiem nie leczenia się przy paciorkowcu.
      • martka_80 Ja mam Str. gr. B i rezygnuję z zajścia w ciążę :( 15.02.07, 13:15
        MAm od wielu lat tą bakterię w pochwie. W żaden sposób nie udaje się jej
        usunąc , wiele serii antybiotyków, higiena, współżycie tylko po ślubie tj. od
        0,5 roku w wieku 26 lat, zero basenu, korzystania ze wspólnych toalet
        itp. ,dbanie o odporność organizmu - duzo warzyw, owosów, sport, wysypianie się.
        I NIC.
        Nawracające infekcje, które zauważam już od 10 lat sąnie do pokonania.
        Teraz - marzyłam o dziecku. Ale dowiedziawszy się co to za bakteria - muszę o
        tym zapomnieć crying

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka