Dodaj do ulubionych

między jednym a drugim porodem - refleksje

27.05.07, 08:05
Miałam nacięcie przy pierwszym porodzie. Głębokie. Beznadziejnie zszyte. Boli
do dziś. W zasadzie po pierwszym porodzie lekarze niezbyt chętnie poprawiają
zszycie (bo przy drugim rozpęknie - tak usasadniają). Ale opinie są różne.
Chodziłam od lekarza do lekarza. Jestem po konsultacji w prywatnym szpitalu w
Polsce. I jako najlepsze rozwiązanie lekarz podał mi - że w trakcie rodzenia
drugiego dziecka zostanę ponownie w tym samym miejscu nacieta i ponownie
zszyta. Obiecywał, że ból powinien minąć. Pozostałe obrażenia w pochwie można
zooperować tylko w przypadku kiedy już nie będziemy chcieli mieć więcej
dzieci. Jedziemy jeszcze z mężem do lekarza w Niemczech - dla porównania opini.
Na moim przykładzie wiem, że "polski poród" oksytocyna + nacięcie + ręczne
wypchnięcie dziecka doprowadza do nieodwracalnych uszkodzeń.
W normalnych warunkach, kiedy nie było nacięcia, pochwa po pierwszym porodzie
wraca do stanu sprzed porodu, czyli nie będzie "luźniejsza", w przypadku gdy
jest nacięcie NIGDY już nie wróci do stanu sprzed porodu ze względu na
uszkodzone mięśnie i nerwy. Owszem, krążą opowięści o lekarzach ciasno
zszywających...

Po porodzie zalecane jest ćwiczenie mięśni Kegla. Zapytałam o to jednego
specjalistę. Po prostu wyśmiał (chodziło o wykonywanie tych ćwiczeń w
przypadku gdy było nacięcie)
Dalej: dlaczego mówi się nacięcie krocza, ale - pęknięcie pochwy? Tym
bardziej, że często nacięcie jest głębiej niż pęknięcia? (owszem są też
głębokie peknięcia)
tu uzyskałam odpowiedź: A która kobieta zgodziłaby się na nacięcie pochwy?
Powiedzieć - nacięcie krocza - jest bezpieczniejsze. (patrz: definicja krocza)

W trakcie porodu uszkodzono mi też więzadła - a tu zaczyna się trochę większy
problem.A okazuje się że uszkodzone więzadła to też dość częste przypadki-
szczególnie przy porodach przyspieszanych oksytocyną i ręcznym wypychaniu.

Na nacięcie krocza kobieta MUSI WYRAZIĆ ZGODĘ, jeśli położna natnie bez zgody
rodzącej - wtedy spokojnie można podać sprawę do sądu.

Będa nas nacinać i bedą nas traktować jak przedmioty przy rodzeniu dopóki
będziemy się na to godzić.

Na moim terenie jestem niestety JEDYNA która wystapiła z tą sprawą (Nacięcie
bez mojej zgody, wykonanie paru innych zabiegów bez mojej zgody oraz
nieposzanowanie godności). Wiem, że mam marne szanse wygrać w sądzie głównie
dlatego, że tutaj jeszcze żadna kobieta nie zgłaszała, że po nacięciu
wystąpiły komplikacje. Gdyby komplikacje wystąpiły u większej ilości kobiet -
wtedy sprawa byłaby rozpatrywana pod innym kątem - łącznie z wprowadzeniem
zakazu rutynowego wykonywania tych praktyk.

Mieszkam 2 rok w Polsce.
Przeraża mnie bierność Polek.
Edytor zaawansowany
  • sudestra 27.05.07, 22:33
    Witaj. Bardzo fajny post. Ja jestem po nacięciu bez zgody, z komplikacjami, o
    luźności pochwy nie wspominam nawet. Ćwiczylam mięśnie Kegla i nic. za 4
    miesiące rodzę drugie dziecko i po pierwsze: zmieniłam lekarza, zmieniam szpital
    i myślę o późniejszej plastyce pochwy. To przykry temat, bo wydawałoby sie
    zwykłe nacięcie a ma taki wpływ na nasze życie, samopoczucie moje i partnera, na
    budowę wspomnień z porodu itd. Moja bierność wynikała chyba raczej z tego
    przekonania,ze lepiej być cicho, żeby dziecka potem źle nie traktowali itp. Sam
    poród był piękny, bo z mężem, w wodzie, za rączkę itd,ale kwestia cięcia i
    reszty z tym związanej nie podlega dyskusji, trauma. Wiele wody jeszcze upłynie
    , nim standardem stanie się dbanie o tę częśc porodu i ciała pacjentki.
    Pozdrawiam. smile
  • sloneczko_02 28.05.07, 06:50
    Pisałaś, że myślisz o plastyce pochwy. Rozmawiałaś z lekarzem żeby zrobił to od
    razu przy porodzie? Mi własnie to zaproponował.
  • kubaskowa 28.05.07, 11:18
    mój pierwszy poród tez był wywoływany tzn. oksytocyna+nacięcie krocza+
    wypychanie ręczne = obok głębokiego naciecia krocza - pęknięta cewka moczowa
    oraz łechtaczka = do dwóch lat ból podczas stosunków, blizna po nacieciu często
    dochodzi do obtarcia bo jest lekko wypukła, na dodatek kilka szwów
    rozpuszczalnych sie nie rozpuściło i mam w pochwie kilka twardych kulek...
    nigdy sie z takim okaleczeniem nie pogodzę....takich jak my jest chyba raczej
    mało bo wszystkie moje koleżanki po porodzie już na drugi bądź trzeci dzień
    siedziały na pupie mnie zajęło to dwa tygodnie....i coby tu nie pisać mało kto
    rozumie przez co ja przeszłam i nadal przechodzę...
  • donkaczka 28.05.07, 13:00
    czytalam Cie sloneczki i bylam ciekawa czy ktos sie dopisze

    dla mnie temat nacinania to temat, ktory mnie zawsze wywola, bo balam sie tego
    jak cholera, na szczescie przyszlo mi rodzic w niemczech i uniknelam
    porod wspominam super, za chwile drugi, traumy nie mam, seks bez zmian i chyba
    tez nigdy nie zrozumiem biernej zgody na to okaleczenie, ktore sluzy tylko
    personelowi, coby bylo szybciej
    oksytocyna podawana bez znieczulenia, wypychanie dziecka, przedluzanie
    wywolywania i cc w ostatniej chwili, dzieci niedotelnione, z wnm, przypadki
    smierci wskutek zbyt dlugiego wywolywania

    tylko ze wiekszosc nacietych i wygojonych, albo przerazonych pierworodek powie:
    "no tak, ale zaszkodzisz dziecku, coz to naciecie itp"
    gorzej maja ta zle naciete, zle gojone

    umyka bezsens tego zabiegu, jego zbednosc i mozliwa szkodliwosc


    wspolczuje, przemysl plastyke, kosztuje troche, ale zalatwi sprawe, ponowne
    naciecie i zszycie przez gina chyba niekoniecznie..

    co do cwiczen - w de sa bezpaltne i zalecane i to zarowno przed jak i po
    porodzie, wzmacnia sie dno macicy i dba o miesnie, w polsce - smiech na sali,
    leczy sie raczej komplikacje niz im zapobiega

    wiele lat jescze potrzeba by zmienilo sie podejscie do porodu, ale to wywalczyc
    musza sobie kobiety, a dopoki jest zgoda na interewnecje i na medykalizacje
    porodu, to ciezko o zmiany w systemie

    coraz wiecej mam ciagnie do cc i czemu sie dziwic..
    --
    Schudnij w Ziutkowie
  • ini2005 28.05.07, 14:18
    czytając ten wątek.
    i w pełni zgadzam się z tym co napisałaś. w pierwszej ciąży zaufałam swojej
    intuicji i urodziłam córkę przez zaplanowaną cesarkę. mieszkaliśmy wtedy
    pierwszy rok w polsce po długim pobycie w bardziej cywilizowanym kraju i coś mi
    mówiło że sprawy porodu w ojczyźnie są jeszcze wciąż po ciemnej stronie życia...
    wolałam nie ryzykować i nie żałuję, już za dwa tygodnie do rodziny dołączy
    synuś, również przez cc. z własnego porodu mam jedynie komfortowe wspomnienia,
    natomiast traumę na długie tygodnie spowodowały u mnie historie innych
    rodzących, te widziane na własne oczy w szpitalu i te dopowiedziane później.
    jedyne co przychodzi mi na myśl jako komentarz na odbywane praktyki, to nie
    pozostawienie niczego przypadkowi, przemyślenie swoich życzeń dotyczących
    przebiegu i sposobu porodu, staranne przygotowania psychiczne i fizyczne,
    samoedukacja, wcześniejszy wybór lekarza, szpitala i położnej - to nie
    gwarancja ale przynajmniej zmninimalizowanie ryzyka kalectwa i urazu
    psychicznego na całe życie.
    pozdrawiam was bardzo serdecznie dziewczyny, nie dajcie się i nie poddawajcie -
    "żadna rzecz nie zostanie zrobiona jeśli jej ktoś nie zacznie"
    ini2005
  • benignusia 29.07.07, 22:43
    ja też bede rodzić drugie dziecko,co prawda po pierwszym nacieciu została tylko
    ledwo widoczna blizna,tylko dzieki mojemu lekarzowi.ale trauma została po samym
    nacieciu.cieli mnie na żywca.tzn nie na skurczu.tak poprostu wielgachnymi
    nożyczkami,do dziś jestem tym przerazona,ten ból....nigdy nie zapone...i
    szycie bez znieczulenia.mąz był przerazony po zobaczeniu tych prętów któymi to
    robią....

    stąd moje pytanie,bo bardzo chce uniknąć powtórnie cięcia.drugie dziecko też
    bedzie prawdopodobnie miało koło 4 kilo....lekarz straszy że pęknę aż do
    odbytu a to jest groźniejsze niż ciecie i szycie....
    --
    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10716;42/st/20060426/n/Emilka/dt/6/k/87
    c0/age.png<Emilka ciągle rośnie>
    Moje szczescie-Emilka 26.04.06
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,benignusia.html
  • bloody_roots 30.07.07, 10:10
    Hej, ja jestem w 22 tc. I waham sie gdzie rodzić.
    Mieszkam w Niemczech, ale często bywamy w Polsce - mam w rodzinie, w Polsce
    wysoko postawionych lekarzy, ginekologów - troche mnie kusi brak anonimowości i
    bardziej nadskakujące pielęgniarki - wiem, że to marnośćsmile, ale skoro mam taki
    układ, to mogę z niego skorzystać.
    Ale boję się właśnie nacinania krocza i problemów z seksem potem - jakichs
    koszmarów w postaci luźnej pochwy itp....
    Ból porodu nie odstrasza mnie - tylko te inne dodatkowe "opcje".

    Dlatego bardziej skłaniam sie do Niemiec - tam ponoć w standardzie jest ochrona
    krocza, a nie standardowe nacinanie.
    3 lata temu przeszłam operacje usuwania mięśniaka - dużego, cięcie przez
    brzuch - jak cc. Myślałam, że to wyklucza możliwość naturalsa, ale mój
    niemiecki gin twierdzi, że mogę rodzic naturalnie.

    Szczerze mówiąc najchętniej poddałabym sie cc - jak mówię, nie przez ból przy
    sn, ale tę resztę, a po " mięśniakowym cc "szybko doszłam do siebie - blizny
    właściwie nie widać, do seksownej formy też doszłam raz dwasmile)))

    Sama nie wiem....
  • shin-ken 28.05.07, 13:42
    Pierwszy poród to 20h horroru. Dostałam kroplówkę z oksytocyną i glukozą, bo
    osłabłam. Mąż wykonywał zabiegi pielęgnacyjne, gdyby nie on leżałabym mokra i
    zakrwawiona. Nikomu nie zapłaciłam, więc nikogo nie obchodziłam. Jak zaczęły się
    bóle parte, mąż poszedł po położne. Olały nas. To on odebrał poród. Przyszły
    dopiero na jego krzyk, aby przeciąć pępowinę - nacięły mi krocze potwornie - po
    wszystkim. Dziecko było malutkie(2850g) choć donoszone i nacięcie było zbędne.
    Mała urodziła się o 16.30 - czekałam 3,5h na zszycie przywiązana do łóżka,
    obnażona - drzwi były otwarte i każdy mnie widział rozkraczoną. Pozszywali mnie
    tak źle, że do dziś mam problemy z seksem i trzymaniem moczu. Stosunki są
    bolesne - blizna na zewnątrz ma 4cm ,a wewnątrz jest równie długa i znacznie
    wystaje nad resztę tkanek. Ćwiczenia i maści na blizny nic nie pomogły.
  • charlotte_de_corday 28.05.07, 23:35
    Szok! Nacięły cię PO URODZENIU DZIECKA? O większej głupocie jeszcze nie
    słyszałam. Bardzo Ci współczuję.
    Naprawdę, kiedy czytam takie historie dochodzę do wniosku, że jednak nigdy nie
    urodzę dziecka.
    --
    " Bierz od świata to, co ci daje, ale nie domagaj się tego, czego ci dać nie
    chce. Natomiast prosić możesz zawsze "
  • czarny.kot997 29.05.07, 00:32
    boze, dlaczego rozciely cie po porodzie-przeciez to calkowicie bez sensu-co to
    za potwory z tych poloznych byly?!!!
  • atrakcyjna2 28.07.07, 22:01
    Na takie traktowanie kobiety rodzące starają się codziennie. Dopóki
    ciężarne,które rodzą nie będą chciały nic zmienić będzie tak jak jest. Fakt są
    wyjątki ,które wiedzą jakie mają prawa i dążą do uniknięcia zbędnych
    ,okaleczających ,zwiększających ból zabiegów. Tylko taki problem, że tego
    powinno chcieć 100 % kobiet ,a nie tylko myślące. Bierność Polek jest faktycznie
    straszna,pomijając wyjątki, które wiedzą czego chcą. Kobiety troszeczkę wiedzy
    na temat porodu i dbanie o siebie , nie wywyższanie lekarzy i położnych ponad
    piedestał ,a szybko wszystko uległo by zmianie. Położne w Polsce faktycznie
    nawet z dużym stażem (niektóre) popełniają straszne błedy, jednak zmiana ich
    nastawienia(czytaj lenistwa i braku dokształcania położnych) zależy od wymagań
    RODZĄCYCH. Jeśli położne nie mają ochoty się dokształcać to kobiety rodzące
    muszą, aby cokolwiek zyskać.
  • atrakcyjna2 28.07.07, 22:09
    Jeśli położne nie mają ochoty się dokształcać to kobiety rodzące muszą, aby
    cokolwiek zyskać.
  • elz8631 29.07.07, 01:17
    Zastanawiam sie od czego to zalezy. Czy polscy poloznicy sa zle wyedukowani? Czy
    oni nie wiedza jak sie powinno nacinac krocze zeby dokonac jak najmniejszych
    zniszcen? Urodzilam 2 dzieci w USA. Bylam nacinana i zszywana, nie mam rzadnej
    blizny. NIkt mi nie wypychal dziecka recznie. To sa jakies horrory o ktorych
    slysze.
    MOja szwagierka urodzila chlopca 5 miesiecy temu, w Polsce. Meczyla sie bardzo,
    Pekla podobnie okrotnie. Dziecko wychodzila glowa i raczka. Na koniec polozna
    podsumowala ze jednak mogli jej zrobic cesarke.
    ewcia
  • lukrecja34 29.07.07, 10:19
    przeczytałam post autorki i mam taką refleksję.z jednej strony zgadzam się z
    nią.traktowanie rodzących w polsce pozostawia wiele do życzenia,słyszy sie
    różne,najczęściej straszne opowieści o horrorach na salach
    porodowych,bliznach,okaleczeniach.z drugiej strony wiele tych opowieści jest
    przesadzonych i nie mających pokrycia w rzeczywistości.wzmagają one strach u
    zwłaszcza pierworódek,które dochodzą do wniosku,że na porodówce trzeba być cicho
    i nie upominać się o swoje bo inaczej wkroczy jakaś potworna,mściwa, złośliwa i
    niedouczona położna,która dopiero da popalić!
    ja wspominam mój poród dobrze,był z mężem,położne były
    miłe,kompetentne,pomocne,życzliwe i długo mogłabym jeszcze wyliczać.nikt mnie
    nie nacinał,nie pękłam,dziecko nie było wypychane.miałam do dyspozycji worek
    sako,piłkę,drabinki.nie byłam golona,zmuszana do lewatywy.
    rodziłam 9,5 roku temu w prowincjonalnym szpitalu,który rokrocznie zajmuje
    ostatnie miejsca w rankingach "rodzić po ludzku".
    jedyne o co mam żal to podanie mi oksytocyny.niby wszystko poleciało szybko ale
    bóle były potworne.teraz(rodzę na początku października)wolałabym rodzić bez
    wspomagania,nawet jeśli miałoby to dłużej trwać.
    myślę sobie,że w naszych szpitalach nie jest tak tragicznie.mnóstwo dziewczyn
    rodzi,dochodzi do siebie szybko i bez problemów.
    nie zmienia to faktu,że ciągle pewnie będą zdarzały się takie porody jak autorce
    postu
  • vibe-b 29.07.07, 23:22
    > Mieszkam 2 rok w Polsce.
    > Przeraża mnie bierność Polek.



    Jaka biernosc? Co najmniej 50% ciezarnych (a na moje skromne oko nawet wiecej)
    wydrapalaby oczy kazdej (kazdemu) kto uwaza, ze NIE powinno sie nacinac. Na
    forum przetoczyly sie juz setki zazartych dyskusji gdzie zaciekle zwolenniczki
    ciecia dzielily sie strasznymi historiami od uszkodzenia dziecka poczawszy, a
    na wypadaniu macicy skonczywszy, jako skutku nienacinania. Ogolnie pojecie jest
    takie "naciac trzeba i juz"

    tongue_outP

    --
    -Odprowadzisz mnie do domu, Romanie?
    -Tak, wzrokiem..
  • asik_cz 30.07.07, 00:56
    Normalnie nie jestem bierna. Ale w czasie każdego porodu byłam dziwnie
    grzeczna, miła, starałam sie uśmiechać do wszystkich, być DOBRZE POSTRZEGANA
    PACJENTKĄ. I to nie było z rozmysłem "żeby mi sie jkakaś nie zemściła", po
    prostu cos sie takiego ze mna robiło, że wychodziła ze mnhie mała, biedna
    dziewczynka.
    Nie miałam szczególnie traumatycznych przeżyć porodowych. Też myślałam, że
    nacięcie jest konieczne - przy pierwszym porodzie poczułam właściwie ulgę, gdy
    mnie nacięto - zrobiło sie miejsce na dziecko. Potem źle się goiło, cierpiałam
    na stresowe nietrzymanie moczu - czemu nacięcie przecież miało zapobiec (gin
    był w szoku, że taka młoda, po pierwszym porodzie i takie problemy). Cięto
    mnie przy drugim, a także przy trzecim porodzie. Tym razem prosiłam juz, żeby
    nie ciąć, ale położna twierdziła, że jednak musiała, ze względu na dobro
    dziecka. I jak z czymś takim dyskutować? Podziwiam Cię, że skierowałaś sprawę
    do sądu. Ciekawa jestem strasznie, czy znajdziesz biegłego, który potwierdzi,
    że nacięcie nie było konieczne w Twoim konkretny przypadku. napisz, jak sie
    sprawa toczy.
    Teraz jestem strasznie bojowo nastawiona do kolejnego porodu - koniec z
    nacięciami i masażem szyjki. Mam tylko nadzieje że mi sie to utrzyma i że
    rozrywajacy ból nie zmieni mnie znowu w bezwolna małą dziewczynkę na czas porodu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.