Dodaj do ulubionych

ciezki los zagranicznej ciezarowki...

19.12.07, 11:37
czesc dziewczyny,

ja wiem - co kraj to obyczaj. w Holandii, gdzie przyjdzie mi rodzic juz
niedlugo (oficjalna data 4.01) sa rozne zwyczaje. m.in. moda na rodzenie w
domu, podkladanie kolkow pod lozko, przez co sie spi jak na katafalku i sporo
innych. Ale wg mnie najciekawszym jest brak lekarza prowadzacego. tutaj
polozna prowadzi cala ciaze. i tu tez mam pewne zastanowienie: polozna nie
zaglada miedzy nogi, a moze, w miedzyczasie, ja juz mam jakies rozwarcie,
tylko o tym nie wiem (mowiac szczerze, to polozna-kolezanka z Polski zadala mi
to pytanie). i glupio sie czuje taka niedoinformowana...ech...

pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • gawliki 19.12.07, 12:47
    wspolczuje,na pewno powinni wiecej informowac............
    akle jesli tak wszystkie tam rodza to znaczy ze jest ok!!!!!!!!dasz
    rade,nie stresuj sie laskasmilena pewno wszystko bedzie dobrze!!!!!!!!!!
    POZDRAWIAM
    --
    kliknij na LAURA
  • zonkastonka 19.12.07, 15:24
    Faktycznie trochę dziwne z tym nie zaglądaniem. Mój ginekolog każde
    badanie zaczyna od sprawdzenia czy szyjka zamknięta i się nie skraca
    (robi to ręcznie oczywiście).
    A nie mogłabyś - skoro to koleżanka - trochę "nagiąć przepisy"?
    Jak ja sie jednak cieszę, że mieszkam w Polsce smile))
    Pozdrawiam!
    stonka
    19 tydz.
  • marzencia2333 19.12.07, 16:04
    Witam
    Ja rodziłam w Anglii i u mnie jest podobnie.Nawet nie miałam badań
    ginekologicznych. Lakarze mówią, że takie badania bezpłatne
    przeprowadza się co 3 lata, a wcześniej nie widzą potrzeby. Niestety
    mieszkam tu od 1,5 roku i się w to niezaliczam. Lekarzą wystarczą
    tylko testy ciązowe na potwierdzenie, ze jesteś w ciązy. Jak synek
    się rodził to mi nawet znieczulenia nie dali chociaż prosiłam.
    Podali tylko tlen. Wolałam bym rodzić w Polsce no ale cóż życie
    niewybiera... Pozdrawiam Mój synek 23 grudnia kończy 8 miesięcy, a
    następne w drodze - termin na 20 czerwca smile
    --
    Mama Kubusia
    Kubuś-23.04.2007r waga 3600
  • mageillusionist 03.01.08, 13:42
    Cóż, może tylko jestem jakimś szowinistą czy jak tam zwiecie facetów, ale wg
    mnie to Polska was przewrażliwiła. Od kiedy lekarz jest potrzebny do porodu?
    Przecież całą ciążę od poczęcia do narodzin można bez jednej wizyty u lekarza
    zrobić. Wystarczy tylko nie robić idiotyzmów, które mogą szkodzić dziecku, a
    reszta zrobi za nas natura. Jedynym wyjątkiem są powikłania jakieś, ale jeśli
    kobieta czuje, że coś jest źle, to chyba sama może poprosić od dodatkowe badania.
    A zanim się ktoś obrażony moją wypowiedzią wypowie, niech się zastanowi dlaczego
    jednak poziom opieki medycznej za granicą jest uważany za lepszy niż w Polsce.
    --
    Fantasy MMORPG - lekka i przyjemna rozrywka
    online.
  • aniorek 03.01.08, 13:55
    Tak a propos tego przewrazliwienia, choc w sumie nie do konca na temat. W Polsce
    cytologie mialam obowiazkowo raz do roku. W Finlandii, gdzie obecnie mieszkam,
    tylko co 2 lata. Z tego wynika, ze rzeczywiscie moze wystepowac jakies
    przewrazliwienie. wink
  • aiczka 03.01.08, 15:02
    Obecnie w Polsce również miałabyś co drugi rok.
  • deodyma 27.02.08, 11:28
    co drugi rok w Polsce cytologia??? a gdzie??? bo ja mam cytologie co
    pol roku, wlasnie w Polsce.
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • hanalui 27.02.08, 11:35
    deodyma napisała:

    > co drugi rok w Polsce cytologia??? a gdzie??? bo ja mam cytologie
    co
    > pol roku, wlasnie w Polsce.

    Panstwowo czy prywatnie?
  • deodyma 27.02.08, 11:36
    panstwowo.
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • hanalui 27.02.08, 14:00
    deodyma napisała:

    > panstwowo.

    Fantastycznie smile.
    Ciekawa jestem czy nadal watka i drucikiem czy nowoczesymi metodami
    bo jakos srednio chce mi sie wierzyc ze panstwowy ginekolog z
    szczuplym budzetem na glowe wydaje kase na 2 nowoczesne szczotki co
    roku dla kazdej swojej pacjentki.

    Swoja droga skoro tyle i tak czesto sie tych badan przeprowadza w
    Polsce to dlaczego w 1998 nadal bylismy na 1-szym miejscu w Europie
    pod wzgledem umieralnosci na raka szyjki macicy????
  • gaja78 27.02.08, 14:09
    hanalui napisała:

    > Ciekawa jestem czy nadal watka i drucikiem czy nowoczesymi metodami
    > bo jakos srednio chce mi sie wierzyc ze panstwowy ginekolog z
    > szczuplym budzetem na glowe wydaje kase na 2 nowoczesne szczotki co
    > roku dla kazdej swojej pacjentki.

    To użycie wacika pogarsza jakoś istotnie wiarygodność badania ?

    > Swoja droga skoro tyle i tak czesto sie tych badan przeprowadza w
    > Polsce to dlaczego w 1998 nadal bylismy na 1-szym miejscu w Europie
    > pod wzgledem umieralnosci na raka szyjki macicy????

    Bo większość kobiet nie odwiedza ginekologów. Podejście "po co skoro nic się
    złego nie dzieje ?" jest nagminne uncertain Idą do lekarza, gdy jest już za późno. W
    każdej przychodni ginekologicznej można okresowo znaleźć informacje wywieszone
    na gazetkach o akcjach masowych badań cytologicznych. Ale nie wiem czy to daje
    jakiś rezultat sad(

    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • hanalui 27.02.08, 14:27
    gaja78 napisała:

    > To użycie wacika pogarsza jakoś istotnie wiarygodność badania ?

    No niestety pogarsza. Tu o calosci:

    "Do pobierania wymazów różne ośrodki używają różnych przyrządów:
    -wacików umieszczonych na metalowym drucie lub patyczku,
    -metalowych lub plastikowych szpatułek,
    -profesjonalnych szczotek.
    Te ostatnie są właściwie jedynym przyrządem, który pozwala na
    pobranie odpowiedniej ilości i dobrego jakościowo materiału tzn.
    zawierającego komórki nie tylko z tarczy szyjki macicy, ale i z
    kanału. Niestety większość ośrodków nadal "oszczędza" na cytologii
    stosując prymitywne waciki, których stosowanie bardzo często
    powoduje, że wymaz jest po prostu niemiarodajny. Tymczasem mająca
    kształt trójzębu szczotka dociera z równym skutkiem i do kanału i do
    całej powierzchni tarczy szyjki, nie powoduje dolegliwości bólowych
    w czasie pobierania materiału, jest łatwa w obsłudze, występuje
    również w wersji sterylnej (zalecanej np. u kobiet ciężarnych) i
    niezwykle tania. Dopiero po pobraniu rozmazu lekarz powinien
    przeprowadzić dokładne badanie ginekologiczne, a w przypadku
    obecności zmian na tarczy szyjki macicy badanie kolposkopowe
    (badanie powierzchni tarczy za pomocą specjalnego mikroskopu). Przy
    następnej wizycie u ginekologa, lekarz nie tylko powinien nas
    poinformować o wyniku badania, ale powinnyśmy również dostać go na
    piśmie oczywiście opatrzonego podpisem i pieczątką oceniającego
    cytologa. Jeśli więc chcemy, aby badanie przeprowadzone było w
    sposób jak najbardziej wiarygodny wybierajmy gabinety, gdzie
    spełnione są te wszystkie wymogi.

    Wiarygodność testu
    Amerykańscy patolodzy uważają, że 50% błędów cytologicznych
    to "zasługa" pacjentek, które nie przestrzegają wymienionych powyżej
    zaleceń i ginekologa, który w sposób nieprawidłowy pobiera materiał.
    Drugie 50% błędów to już zasługa cytologów, którzy nie dostrzegają
    atypowych komórek, lub odwrotnie - widzą raka tam gdzie go nie ma.
    Powodem takiego stanu jest zazwyczaj niewiedza, pośpiech, rutyna i
    fakt, że wielu oglądających ginekologiczne rozmazy cytologiczne w
    Polsce nie ma przygotowania medycznego (są np. biologami) lub jeśli
    nawet dyplom lekarski maja zabierają się do oglądania cytologii po
    krótkim, trwającym zaledwie tydzień kursie. Na całym świecie, tam
    gdzie wykrywalność komórek raka przedinwazyjnego i inwazyjnego jest
    najwyższa odbywa się to nieco inaczej. Jako pierwsi oglądają
    preparat tzw. screenerzy (osoby nie będące lekarzami) i zaznaczają
    kółeczkami miejsca, w których widzą podejrzane komórki. Drugie
    wejrzenie należy już do lekarza - specjalisty patomorfologa, który
    określa grupę cytologiczną i firmuje rozpoznanie swoje nazwiskiem.
    Miejmy nadzieje, że i u nas ten system wejdzie kiedyś w życie - póki
    co, wybierajmy gabinety, w których rozmazy oglądają specjaliści.

    > > Swoja droga skoro tyle i tak czesto sie tych badan przeprowadza
    w
    > > Polsce to dlaczego w 1998 nadal bylismy na 1-szym miejscu w
    Europie
    > > pod wzgledem umieralnosci na raka szyjki macicy????
    >
    > Bo większość kobiet nie odwiedza ginekologów. Podejście "po co
    skoro nic się
    > złego nie dzieje ?" jest nagminne uncertain Idą do lekarza, gdy jest już
    za późno. W
    > każdej przychodni ginekologicznej można okresowo znaleźć
    informacje wywieszone
    > na gazetkach o akcjach masowych badań cytologicznych. Ale nie wiem
    czy to daje
    > jakiś rezultat sad(
    >

    A tu masz 100% racji niestety.
  • gaja78 27.02.08, 14:33
    Ok, dzięki. Nie wiedziałam.
    No niestety kasy faktycznie w Polsce brakuje. Praktycznie na wszystko o czym
    napisano w zacytowanym przez ciebie tekście. I na fachowe szczoteczki do
    pobierania materiału na cytologię, i na badania kolposkopowe sad

    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • hanalui 27.02.08, 19:28
    gaja78 napisała:

    > Ok, dzięki. Nie wiedziałam.
    > No niestety kasy faktycznie w Polsce brakuje. Praktycznie na
    wszystko o czym
    > napisano w zacytowanym przez ciebie tekście. I na fachowe
    szczoteczki do
    > pobierania materiału na cytologię, i na badania kolposkopowe sad
    >

    No wiem ze brakuje. Ja niestety spotykalam sie jedynie z wacikami i
    drucikami w Polsce, zarowno u panstwowych jak i u prywatnych ... ale
    to juz bylo sporo lat temu.
    Raz dane bylo mi trafic na gina ktory procz cytologii zrobil rowniez
    badanie kolposkopowe.
    Dlatego moze wartaloby sie zainteresowac nie tylko iloscia badan i
    chwalic sie ile sie ich wykonalo, ale wlasnie jakoscia.
  • gaja78 28.02.08, 09:34
    hanalui napisała:

    > Dlatego moze wartaloby sie zainteresowac nie tylko iloscia badan i
    > chwalic sie ile sie ich wykonalo, ale wlasnie jakoscia.

    Racja. Ale i tak chyba lepiej, żeby ta cytologia była robiona 2 razy w roku,
    choćby wacikiem, niż nie była robiona wcale wink
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • deodyma 27.02.08, 23:11
    watka i drucikiem to chyba Ciebie badali. z glowka u Ciebie wszystko
    w porzadku?
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • hanalui 28.02.08, 00:54
    deodyma napisała:

    > watka i drucikiem to chyba Ciebie badali. z glowka u Ciebie
    wszystko
    > w porzadku?

    Tak masz racje tak wlasnie badali...dobrych kilka lat temu tak
    wlasnie w Polsce badali. I w moim NZOZie i moj prywatny gin. Moze
    sie myle ale nadal tak badaja...wiec nie masz sie co obruszac.
    Zanim zaczniesz byc niemila lub opryskliwa to przygladnij sie
    uwaznie czym pobiera wymazy twoj panstwowy gin 2 razy w roku.
    "Do pobierania wymazów różne ośrodki używają różnych przyrządów:
    -wacików umieszczonych na metalowym drucie lub patyczku,
    -metalowych lub plastikowych szpatułek,
    -profesjonalnych szczotek."

    Jesli szczoteczkami (w co watpie) to jestes szczesciara. A
    przechwalac sie jak to cie wspaniale badaja i ile razy w roku tez
    sie mozesz. Tak naprawde nikt nie zna ani twojej sytacji, ani
    twojego zdrowia, ani twoich ukladow,.... bo moze masz wskazania do
    czestszego badania, bo moze twoj maz/ojciec/partner/mama itd to gin,
    bo moze...bo moze...Napawde wali mnie to jak, kto, ile i czym
    pobiera ci wymaz do cytologii....dla samej siebie sprawdz dokladnie
    czym...bo nie zawsze ilosc to tez jakosc big_grin big_grin big_grin
  • deodyma 28.02.08, 09:33
    no to Cie rozczaruje, bo moj gin nie uzywa zadnych wacikow. a wole
    isc dwa razy do roku, niz tylko raz. w ciagu nawet pol roku moze sie
    wiele zdarzyc.
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • memphis90 03.01.08, 20:09
    Cukrzycę też rozpozna się sama, czy może podczas porodu, kiedy 5 kg gigant
    utknie w kanale rodnym, albo dziecko urodzi się ciężko zdeformowane i
    upośledzone, bo mama sie nie leczyła? Że nie wspomnę o wadach wrodzonych, które
    można leczyc już w macicy lub które wymagają podjęcia terapii od razu po
    narodzinach. Bez wizyt u lekarza mierne są szansa na rozpoznanie np. wady serca
    u dziecka, przepukliny przeponowej, wytrzewienia.
    Systemy opieki medycznej wcale nie są wszędzie lepsze niz w Polsce, to tylko my
    zawsze sadzimy, że gdzie indziej trawa jest bardziej zielona.
  • deodyma 27.02.08, 11:31
    zgadzam sie z Toba. i na[prawde dziwie sie, ze wiele osob usiluje
    wmawiac innym, jaka to opieka medyczna w Polsce jest duzo gorsza,
    niz za granica.
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • kraxa 28.02.08, 02:21
    Bo moj syn mial niewiele mniej. Urodzil sie w uk, DWA TYGODNIE PRZED
    TERMINEM POLOZNA wymacala, ze raczej jest duzy, ze nie schodzi do
    miednicy i "na jej oko" moze sie to skonczyc cesarka. Po czym
    wyslala mnie na USG w celu okreslenia wymiarow plodu, badania pod
    katem cukrzycy robi sie na biezaco- po prostu zanurza pasek testowy
    w probce moczu- jak cos jest nie tak, sa bardziej szczegolowe
    procedury. Na USG specjalista poloznik stwierdzil, ze nieeee,
    dziecko moze ma 3,5 kilo gora, takze luzzz....Porod zaczal sie
    tydzien po czasie, 18 godzin oksytocyny, brak postepow, brak
    rozwarcia- bo dziecko bylo ZA DUZE. Jak juz zrobili cesarke okazalo
    sie, ze mial 4,37 kilo. Wiec RISPEKT dla poloznych, a nie dla tych
    wszystkich elektronicznych gadzetow ;-DDDD
  • m0nalisa 05.01.08, 01:52
    nie przesadzaj nie jest zle smile
    ja rodzilam w anglii i bardzo sobie chwale i opieke i porod.
    fakt ginekolog- lekarz w ogole pojawia sie gdy jest problem lub gdy polozna
    potrzebuje konsultacji- ale polozna tutaj ma porzadna wioedze, specjalne szkoly
    i uprawnienia do tego by ciaze prowadzic i przyjac porod, mnie polozna rowniez
    pozszywala. lekarz przy porodzie sprawdzil stan dziecka.
    fakt ze usg tylko 2 i tego zaluje bo czesciej popodgladalabym dziecko- a
    prywatnie sie tu nie chodzi.
    odnosnie badan.
    jesli poprosisz- na pewno zostana przeprowadzone, mnie polozna badala przed i
    badala po porodzie- ginekologicznie, najpierw stan szyjki potem gojenie. raz
    zapytala czy chce innym sama poprosilam. to nie jest zla wola to po prostu
    sprawa indywidualna.
    porod wspominam fantastycznie, bardzo mi pomagano i zapytano czy chce
    znieczulenie i oczywiscie mi je podano.
    nie wiem- moze zle trafilas a moze to kwestia komunikacji na poziomie lekarz-
    pacjent, ja zlego slowa nie powiem. jestem znow w ciazy i bardzo sie ciesze ze
    bede rodzic tutaj.
    czuje sie bezpieczna i spokojna
    --
    Mati
    wyGODNE
  • arius5 04.01.08, 00:35
    Nie wystarczy siedziec cicho przy poloznej i lekarzu i uzalac sie na forum
    musisz sama wiedziec, czego chcesz i po prostu zazyczyc sobie tego czy tamtego
    badania
    tak to juz jest
  • marsupilami25 19.12.07, 18:46
    We Francji, skad mam przyjemnosc klikac, ciaze prowadzi lekarz.
    Pierwsza wizyta obowiazkowo przed 4 mies ciazy, potem kolejne co
    miesiac. Na wizyte u poloznej, umowilam sie dopiero pod koniec 6
    miesiaca, zeby zaczac uczeszczac do szkoly rodzenia. Fizjologiczny
    porod prowadzi polozna, lekarz wzywany jest w momencie komplikacji.
    O cesarskim cieciu decyduje sie na wizycie u anestezjologa, w 8
    miesiacu, i oczywiscie juz na sali porodowej jesli jest taka
    potrzeba. Ze znieczuleniem nie ma najmniejszego problemu.
    Wszystko prezentuje sie niezle, ale prawde zweryfikujemy dopiero pod
    koniec lutego.
    --
    Moja racja jest mojsza niz Twojsza !
  • kajlana 26.12.07, 18:15
    Moja kuzynka urodziła w zeszłym miesiącu0również we Fr., lekarza nie widziała
    całą ciążę..
  • mrs.solis 19.12.07, 19:47
    Ja ci zazdroszcze mozliwosci porodu w domu. Co do reszty to wychodzi
    na to,ze tylko w POlsce ciezarne sa badane na kazdej wizycie i maja
    robione usg. Ja co prawda mam lekarza prowadzacego ,ktorego widuje
    na przemian z polozna jednak one mnei tez nie badaja,wiec nic nie
    wiem na temat stanu swojej szyjki macicy. Widocznie tu sie uznaje,ze
    dopoki nic mnie nie boli i na nic sie nie skarze badanie jest
    niepotrzebne. MOze to i dobrze przynajmniej mam mniej stresow
    zwiazanych z przebiegiem ciazy,a za badaniem gin. wcale nie tesknie.
  • dzoaann 19.12.07, 20:02
    W Irlandii podobnie,na zmiane chodzi sie do lekarza rodzinnego i do szpitala,
    ale badania ginekologicznego nie ma. Do porodu połozna, a lekarz w razie
    komplikacji.
    --
    Co ma przeminąć, to przeminie.
    A co ma zranić-do krwi zrani...
    Moje chłopaki
  • kaeira 19.12.07, 20:13
    Co do badania wewnętrznego: w bardzo wielu krajach (np. anglosaskich) to wcale
    nie jest standard! Nie robi się ich regularnie, na każdej wizycie, uważając (bo
    tak wskazują statystki medyczne!) że takie postępowanie wcale nie wykrywa
    większej ilości problemów z szyjką.
    Owszem, badania wewnętrzne się robi, jak pojawią się jakieś konkretne objawy czy
    wskazania.

    Ja tam wolałabym tak, niż jak w Polsce - każda jedna wizyta: hop na fotel i
    macamy. sad (choć wiem, że i w Polsce bywają lekarze, którzy nie badają rutynowo)

    Tu wątek na ten temat:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=45750915&a=45750915
    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • 24lena 19.12.07, 20:39
    Ja rownierz z tych zagranicznych tongue_out
    Fakt ciaze stwierdzono na podstawie testu,zadnych badan ginekologicznych,dopiero
    na porodowce jak juz mialam ponad 5 cm rozwarcia.Lekarza widzialam raz,jak
    mialam wstrzymywany porod,ciaze prowadzi midwife i odbiera porod rownierz (w
    moim przypadku maz mial taka przyjemnosc).Bardzo zdrowe podejscie do ciazy,jako
    do stanu oczywistego a nie choroby,czy dobre,coz nie potrafie porownac,bo nie
    rodzilam w polsce.
    --
    Przystojny Gnojek
    Igor ma juz...
    † badzcie pochwalone† Istota idealna wink
  • gosia_hh 20.12.07, 12:53
    ja mieszkam od 6 lat w holandii, 11 grudnia urodzilam sliczna zdrowa
    coreczke , ciaza moja przebiegala wzorowo i prowadzila ja
    polozna,ktorejnic nie moge zarzucic ,prowadzenie ciazy
    przebiegajacej prawidlowo nalezy do poloznej,ja chcialamrodizc w
    domu niestey meczylam sie 15 godzin ze skurczami i polozna podjela
    decyje o szpitalu tam czekala nam mnie wspaniala opieka i siwetnie
    wyposazony szpital porod odrazu dostalam znieczulenie i pord
    wspominam baardzo milo chociaz latwo nie bylo..
    po porodzie bylam nie moglam chodzic wystarczylo ze nacisnelam
    guzik a zaraz przyszla pielegniarka mi pomoc wtsac i sie isc
    zalatwic ,jak mala plakala to pielegniarka przychodzila i kladla na
    rece,ja na holandie narzekac nie moge nikomu nie zaplacilam ani
    grosza za opeike,lekarza bo wszystko pokrylo ubezpieczenie..
    --
    paulien suzanne 11.12.2007
  • kingaolsz 20.12.07, 13:25
    Juz ladnych pare lat temu udowodniono, ze badanie wewnetrzne nie
    przynosi wymiernuch korzysci, a zwieksza ryzyko infekcji i
    podraznien. Skracajacej szyjki tez tak sie nie diagnozuje.
    Co do poloznych to jest spora roznica miedzy polskimi poloznymi i
    np. tymi z UK ( w Holandii pewnie jest podobnie jak w UK). One sa w
    pelni wyszkolone do poprowadzenia zdrowej ciazy i normalnego porodu
    wiedza tez jak rozpoznac problem i wtedy konkatuja ciezarna z
    lekarzem. W PL polozna to pielegniarka, w UK to jest duzo wiecej niz
    zwykla pielegniarka.

    Mialam prowadzone 2 ciaze w UK, bez zadnego badania wewnetrznego ( z
    czego sie bardzo ciesze), nie byly to zupelnie bezproblemowe ciaze,
    co wykryto w opowiednim czasie i sie tym zajeto. Nie straszono mnie,
    nie ladowano we mnie zbednych lekow. ( leki dla ciezarnych w PL to
    juz inna bajka, bo tym sie powinien zajac prokurator - niestety na
    ta skale to niemozliwe).

    Ciaza to bardzo fajny okres i traktowanie go jako naturalny stan
    rzeczy ( a nie chorobe, ktora musi nadzorowac lekarz) jest bardzo
    dobre.

  • gaja78 16.01.08, 23:25
    kingaolsz napisała:

    > Juz ladnych pare lat temu udowodniono, ze badanie wewnetrzne nie
    > przynosi wymiernuch korzysci, a zwieksza ryzyko infekcji i
    > podraznien.

    Jasne smile Statystycznie to może nie przynosi wymiernych korzyści. Mi przyniosło,
    pierwsza ciąża miałaby bez tego marne szanse uncertain

    > One sa w
    > pelni wyszkolone do poprowadzenia zdrowej ciazy i normalnego porodu
    > wiedza tez jak rozpoznac problem i wtedy konkatuja ciezarna z
    > lekarzem.

    Trzeba jakoś stwierdzić, czy ciąża jest "zdrowa". W moim przypadku
    zakwalifikowanie ciąży jako zagrożonej wymagało badania lekarskiego.

    > Mialam prowadzone 2 ciaze w UK, bez zadnego badania wewnetrznego ( z
    > czego sie bardzo ciesze), nie byly to zupelnie bezproblemowe ciaze,
    > co wykryto w opowiednim czasie i sie tym zajeto. Nie straszono mnie,
    > nie ladowano we mnie zbednych lekow. ( leki dla ciezarnych w PL to
    > juz inna bajka, bo tym sie powinien zajac prokurator - niestety na
    > ta skale to niemozliwe).

    Osobiście nie spotkałam się z przepisywaniem kontrowersyjnych leków podczas
    swojej ciąży.

    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • deela 20.12.07, 13:29
    no patrz a ja rodzilam w polsce i od pierwszego badania w 8 tc lekarz tez mi
    miedzy nogi juz nie zagladal
    --
    Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
    ***
    Tak, wiem, wspułczujesz moim dziecią....
  • meggii791 20.12.07, 13:57
    witam was
    ciekawy watek rozpoczelycie-naprawde interesujacy
    ja od 6lat mieszka i pracuje w niemczech
    z zawodu jestem polozna i musze powiedziec ze bardzo zaciekawily
    mnie wasze wypowiedzi
    sama jestem na dzien dzisiejszy w ciazy-28tc,ktora niestety
    przebiega od samego poczatku z powiklaniami(moze i dlatego ze
    czekalam na moja fasolke 5lat z dosc postepowym leczeniem
    nieplodnosci dziedzicznej-PCOS)
    musze wam powiedziec ze tu calkiem inaczej wyglada opieka nad
    ciezarna-ciezarna jest otoczona b.duzo opieka medyczna i mocno
    rozwinietymi swiadczeniami czego w polsce przede wszystkim bakuje.
    jestem za jezeli chodzi o dobre i bezstresowe prowadzenie ciazy bez
    powiklan-obojetnie czy przez polozna czy lekarza,ale jakos nie
    umialabym bez stresu przejsc przez ciaze bez badania i potwierdzenia
    ze uscie zamkniete itd.
    moze to moja mala schiza zawodowa ale na to jedyne bym nie przystala.
    pozdrawiam wszystkie mamusie z holandii,anglii,irlandii i innych
    krajow i trzyma za wsa kciuki naprawde moco a przede wszystkim slowa
    wielkiego podziwu i uznania dla was moje drogie
    trzymajcie tak dalej-jestem pod wrazeniem
    --
    Meggi79
  • marzencia2333 20.12.07, 13:38
    Tak czy i naczej kobieta podczas ciąży powinna bardzij dbać o siebie
    i swoje zdrowie tym bardzij, że w brzuszku rozwija się dziecko, wiec
    nie zaszkodziło by badanie ginekologiczne (nawet prywatnie).
    Pozatym o tyle w Angliii jest dobrze, ze przez cały okres ciąży do
    ukończenia 1 roku życia dziecka wszystkie leki masz za darmo na
    siebie i na dziecko no i dentyste smile
    --
    Mama Kubusia
    Kubuś-23.04.2007r waga 3600
  • babcia47 20.12.07, 13:52
    a skad Ci przyszło do głowy, ze badanie ginekologiczne jest takie
    niezbedne? juz 25 lat temu, kiedy ja byłam w ciąży po 6 miesiącu
    raczej starano sie w ten sposób nie badac..niestety niektórzy
    lekarze uwazaja, że to koniecznośc. Moją synową (poczatek 9
    miesiąca) lekarz wczoraj zbadał ginekologicznie..i pojawił się
    wyciek gęstego sluzu..czyżby naruszył czop sluzowy? Niepotrzebne
    badanie moze tylko niepotrzebnie wywołać wczesniejszy poród lub po
    prostu podraznić a przeciez sa juz nieinwazyjne metody sprawdzenia
    co się dzieje
  • lamarea 20.12.07, 15:02
    Witam, jestem w 3 m-acu,mieszkam w UK.Gdy dowiedzialam sie o ciazy przezylam
    maly atak paniki,poniewaz od pewnego juz czasu podgladalam gazetowe fora
    poswiecone temu tematowi i bylam niezle nastraszona.Teraz jestem szczesliwa, ze
    moja ciaza jest prowadzona tutaj a nie w Polsce. Zaoszczedzono mi wielu stresow
    i nie koncentruje sie caly czas na potencjalnych nieprawidlowosciach. I naprawde
    nie przeszkadza mi, ze bede miala juz tylko jedno USG do konca ciazy, nie
    pobierze sie ode mnie hektolitrow krwi i nie bede sie stresowala comiesieczna
    wizyta u gina i jego byc moze blednymi diagnozami.Uwazam, ze jest tu zdrowe
    podejscie. Pozdrawiam.
  • lamarea 20.12.07, 15:14
    Zapomnialam dodac - moze to glupie,ale dzieki temu podejsciu mam wrazenie ze
    moja ciaza nalezy wylacznie do mnie i nie jest okreslona tylko ciagiem wymiarow,
    wynikow i "prawidlowych" wskaznikow,tylko czyms naturalnym i wyjatkowym. A
    czestosc "zagladania" to chyba ma na celu dodanie otuchy ciezarnej,no bo jak
    doktor zajrzal i nic nie znalazl,to znaczy ze wszystko bedzie dobrze i przez
    nastepny miesiac mozna spac spokojnie.No nie wiem czy nawet gdy moja nastepna
    ciaza bedzie przebiegala w Polsce, ulegne temu szalenstwu. Jeszcze raz pozdrawiam.
  • borusse1 15.01.08, 01:09
    Tak sie sklada, ze mieszkam w Niemczech i jestem z branzy medycznej.
    I jak widze w waszych watkach - glownie z Anglii, to wychwalacie
    tamtejszy system zdrowia. Nie wszystko co tam robia wynika z
    evidence based medicine. To oszczednosc kasy co tam sie wyprawia. Ja
    na szczescie jestem pod opieka lekarza i moze dlatego jestem teraz w
    38 tygodniu ciazy i nie urodzilam wczesniaka. To, ze tam was nie
    badaja, nie znaczy, ze to cos dobrego. Nie wychwalajcie wszystkiego
    co robia zagranica, bo to glupota.
    A ja uwazam, ze wspolczesna medycyna jest po to, zeby z niej z
    rozsadkiem korzystac. A USG to standard. A jak wam wykryja np.
    wade/wady u dziecka bez USG?? albo tak jak bylo u mnie przedwczesne
    skrocenie szyjki macicy??? Dodam, ze czulam sie super i przy
    rutynowym badaniu USG przezpochwowym stwierdzono niewydolnosc
    szyjki. No i to na co jestescie uczulone - badanie przez pochwe.
    Mozna je zrobic delikatnie USG przezpochwowym i ocenic ujscia szyjki
    i wymierzyc jej dlugosc. Niestety niektore z was maja malo wyobrazni
    lub wiedzy i twierdza, ze nie potrzeba sie badac w ciazy. Takim
    paniom zycze wiecej szczescia niz rozumu. A i dla dodania nikt nie
    pobieral tu hektolitrow krwi i mnie nie stresowal.
  • bemm1 15.01.08, 12:40
    zgadzam sie!!! Jakos Polacy maja tendencje do myslenia, ze wszedzie
    dobrze tylko u siebie zle. Uwazam, ze to co powiedzialas to szczera
    prawda. Ja urodzilam juz dwojke dzieci. Ciaze mialam prowadzona po
    polsku wink i jestem bardzo zadowolona. Znam kobiete, ktora miala
    przyjemnosci rodzic poza granicami naszego kraju i wcale jej sie
    wlasnie ten luzik nie podobal. Na szczescie mogla pozwolic sobie na
    odwiedziny w kraju i uspokoic sie co do zdrowia malenstwa. a tak
    poza tym, niejednokrotnie juz mialam mozliwosc slyszesc, ze polscy
    specjalisci, lekarze sa jendymi z najlepszych na swiecie.Pozdrawiam
  • mala300 20.12.07, 15:23
    nie mozna na forach rowiesniczych licytowac sie iloscia badan, usg i
    tym podobnych?nie mozna porownywac pomiarow z co miesiecznego usg?

    no faktycznie ciezki los masz PPP.

    --
    Schlawiner

    Ze sloncem twarza w twarz
  • ariella 20.12.07, 15:31
    hi,
    ja w Polsce chyba pierwsze usg nialam dopochwowe (ale nie pamietam na
    bank) i zadnego badania ginekologicznego. Bo i po co niby? Gin oglada
    szyjke na usg.
  • marzencia2333 20.12.07, 16:54
    Nie wiem jak jest w polsce ale po porodzie chyba lekarz kieruje do
    ginekologa - w bardzo duzo polskich gazetach jest napisane że
    trzeba iść.. a w anglii nie. To mnie dziwi przecież trzeba wszystko
    sprawdzić. Co prawda pielękniarka przychodzi do domu i tylko patrzy
    czy się szfy dobrze zrastają ale to wszystko. Czy to niedziwne?.Tak
    zeby niebyło nie mam nic przeciwko angielskim lekarza czy
    pielęgniarką i sposobem ich badań ale mimo wszystko opieka
    ginekologiczna powinna być. Ale to moje zdanie
    --
    Mama Kubusia
    Kubuś-23.04.2007r waga 3600
  • hanna26 20.12.07, 19:09
    Cóż, w takim razie mam szczęście, że nie mieszkałam w Anglii kilka lat temu, bo bym pewnie już nie żyła. A w najlepszym razie straciłabym jeden jajowód. Na szczęście miaszkałam (i mieszkam nadal) w Polsce. Na szczęście moja lekarka ma zwyczaj przeprowadzać dokładnie badanie na początku ciąży. I od razu stwierdziła, że macica jest zbyt mała i zbyt mało rozpulchniona jak na prawidłową ciążę. Skierowała mnie w trybie pilnym do szpitala, podejrzewając ciążę pozamaciczną. Dzieki tak szybkiej akcji obyło się bez "wycinek", szybko wzieli mnie na stół, bo, jak się okazało na usg - babka miała rację. Zarodek rozwijał się bowiem w jednym z jajowodów.

    Ufff... Być może położne w Anglii są tak wykształcone, że tylko rzucając okiem na pacjentke, przez bluzkę i spódnice potrafiłyby od razu stwierdzić, że "pani macica jest zbyt mała i zbyt mało rozpulchniona". Ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. W każdym razie - ja się cieszę, że moją ciążę prowadzi moja polska lekarka.


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

  • kingaolsz 20.12.07, 19:51
    Do Marzencia2333 - ja bylam badana po porodzie przez moja GP, nie
    prosilam o nie.

    Do Hanna26 - wyobraz sobie, ze w Anglii kobietom rowniez zdarzaja
    sie ciaze pozamaciczne :o i na dodatek zdarza im sie to przezyc uncertain
    bo tak sie sklada, ze ciaza pozamaciczna daje pewne objawy i jesli
    kobieta zglosi sie z nimi do lekarza ( bo do lekarza idzie sie jak
    cos jest nie tak) to on wysle nawet na wczesne usg i badania.

    Anglia ( i inne kraje zachodnie, w ktorych jest podobny system
    opieki) maja lepsze wyniki niz Polska. Statystycznie wiecej dzieci
    rodzi sie zywych, mniej wczesniakow itp. Ciekawe, ze w Polsce non-
    stop wszystko badaja, a sa na szarym koncu sad
    Jakby te badania tak wiele dawaly, to Polska powinna byc w czolowce.

    Zeby nie bylo - ja Polski nie krytykuje, tylko prowadzenie ciazy w
    tym kraju.
  • yadrall 20.12.07, 20:09
    Tylko,ze w UK lekarz pierwszego kontaktu mnie pocieszal,ze kobietom
    zdarza sie ronic (samoistnie) po 9 razy,a potem maja zdrowe dzieci,a
    w Polsce ginekolog-endykrynolog zajmujacy sie ciazami u pacjentek z
    poronieniami nawykowymi powiedzil,ze zwykle maksymalnie 4-5 ciaza
    konczy sie urodzeniem zdrowego dziceka.
    Poporstu w UK nie podtrzymuje sie wczesnej ciazy i wszystkie slabsze
    ciaze "leca" na samym poczatku,a w Polsce sa wylezane i wydmuchane.
    W UK ciaza po 3 poronieniach nie wymaga specjlnej opieki,a dzwiganie
    czy praca fizyczna nie jest zadnym zagrozeniem dla takiej ciazy.
  • kingaolsz 20.12.07, 20:26
    Yadrall - wykluczajac rzadkie przypadki, ze poronienie jest
    spowodowane problemami hormonalnymi ( a te stanowia maly procent) to
    ani leki, ani lezenie, ani dmuchanie nie utrzyma ciazy, ktora ma byc
    poroniona. No brutalne jest zycie, ale tak jest. A jesli sie ciaza
    utrzyma to tak mialo tez byc i bez lekow i chuchania by sie
    utrzymala.

    W Polsce tez sie przesadza z tym "podtrzymywaniem" i "zagrozonymi"
    ciazami. Jak kobieta plami na poczatku - hormony, jak ma skorcze B-H
    to Fenoterol i No-spa... a to wszystko tez nie pozostaje obojetne
    dla plodu.

    Wole osobiscie naturalne podejscie.

  • agniesia1973 24.12.07, 23:30
    Yadrall, cieszę się - chociaż raz, że mieszkam w Polsce.
    Poroniłam dwa razy w 6-7 tyg ciąży. Myślę, że żaden "normalny", polski ginekolog nie powiedziałby, że mam próbowac do skutku.
    Miałam zrobione badania, znaleziono przyczynę. Ginekolog powiedział, że bez leczenia mam 10% szans na urodzenie zdrowego maluszka, natomiast przy prawidłowym zestawie leków aż 80%. Pewnie za którymś razem (bez leczenia) udałoby mi się urodzic...
    Trzecia ciąża należała do tych wyleżanych i na podtrzymaniu. Wcinałam tony leków, codziennie robiłam sobie zastrzyki ale i tak wylądowałam w szpitalu. Udało się jednak ciąże donosic do początku 9 m-ca. W 37 tc urodziłam zdrowego synka.
    Kingaolsz, chyba jednak się w Polsce nie przesadza z "tym podtrzymywaniem". Dzięki takiemu podejściu, obok mnie śpi teraz synek (też bym chciała bardziej naturalne podejście, no ale cóż...) Zdaję sobie sprawę, że polscy ginekolodzy często przepisują leki profilaktycznie w zdrowej, prawidłowej ciąży ale to już chyba inna historia... Jeszcze jedno - badana byłam tylko wtedy, jeżeli naprawdę istniała taka koniecznośc.
    --
    www.szipszop.pl/tickers/20819.gif
    www.suwaczek.pl/cache/91230037d8.png
  • memphis90 03.01.08, 20:17
    > Kingaolsz, chyba jednak się w Polsce nie przesadza z "tym podtrzymywaniem". Dzi
    > ęki takiemu podejściu, obok mnie śpi teraz synek (też bym chciała bardziej natu
    > ralne podejście, no ale cóż...)

    Wiesz, na tej samej zasadzie we wstrętnej, zapyziałej Polsce, gdzie lekarze nie
    znają sie na niczym oprócz żądania podwyżek swoich niebotycznie wysokich płac,
    operuje się dzieci z niedorozwojem lewej komory serca. I te dzieci w 75%
    przypadków żyją i fajnie się rozwijają. W wielu krajach cudownej, mlekiem i
    miodem płynącej Unii, pełnej wspaniałych specjalistów, którym nasi rodzimi nie
    są godni pięt lizać- takie płody się wyskrobuje i radzi kobiecie zrobić sobie
    nowego dzidziusia.
  • sterlitz 03.01.08, 23:39
    No i biorąc pod uwagę dobro ludzkości mają rację. Chore dzieci mają potem
    jeszcze bardziej chore potomstwo. Niestety.
    Sama poroniłam ciążę, zostałam zdiagnozowana, przez całą następną ciążę brałam
    zastrzyki, przez które mało przy porodzie nie zeszłam na krwotok, ale córka ma
    10 miesięcy i jest pięknym zdrowym niemowlęciem. Przy moich chorobach (PCOS i
    zespół antyfosfolipidowy)bez chuchania nie ma prawie szans na donoszenie ciąży.
    Tylko czy córka tych cholerstw nie odziedziczy?? no właśnie...
    --
    >**< Suma inteligencji na planecie jest stała, liczba ludności rośnie. Aksjomat
    Cole'a >**<
  • gaja78 16.01.08, 23:35
    Ogromna ilość poronień jest efektem posiadania w swoim inwentarzu określonych
    bakterii. Rozsądny lekarz po drugim poronieniu zleci badanie w kierunku tych
    określonych bakterii i załatwi sprawę jednym czy dwoma antybiotykami. Nie sądzę,
    by należało się w tej kwestii obawiać ewentualnego dziedziczenia "bycia
    szczególnie atrakcyjnym organizmem dla Chlamydia trachomatis " wink

    To tak a propos troski o dobro ludzkości. Tendencja do poronień nie musi po
    prostu oznaczać posiadania choroby dziedzicznej.
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • jaleo 21.12.07, 11:48
    yadrall napisała:

    >
    > Poporstu w UK nie podtrzymuje sie wczesnej ciazy i wszystkie
    slabsze
    > ciaze "leca" na samym poczatku,a w Polsce sa wylezane i
    wydmuchane.

    Zdecydowana wiekszosc poronien jest spowodowana wadami plodu, bardzo
    niewiele (i to tylko jesli chodzi o poronienia nawykowe) jest
    spowodowane charakterystyka medyczna matki (np. problemy z
    krzepliwoscia krwi), a calkiem juz znikomy procent jest
    spowodowanych trybem zycia - a trzeba niezlej "ekstremy" zeby zdrowa
    ciaze poronic przez tryb zycia.

    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Ray Lamontagne
  • gaja78 16.01.08, 23:36
    jaleo napisała:

    > yadrall napisała:
    >
    > >
    > > Poporstu w UK nie podtrzymuje sie wczesnej ciazy i wszystkie
    > slabsze
    > > ciaze "leca" na samym poczatku,a w Polsce sa wylezane i
    > wydmuchane.
    >
    > Zdecydowana wiekszosc poronien jest spowodowana wadami plodu, bardzo
    > niewiele (i to tylko jesli chodzi o poronienia nawykowe) jest
    > spowodowane charakterystyka medyczna matki (np. problemy z
    > krzepliwoscia krwi), a calkiem juz znikomy procent jest
    > spowodowanych trybem zycia - a trzeba niezlej "ekstremy" zeby zdrowa
    > ciaze poronic przez tryb zycia.
    >

    Jakieś źródełka tej interesującej wiedzy może posiadasz ?
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • gaja78 16.01.08, 23:44
    wiarygodnych źródeł i tak pewnie nie ma, bo rzadko kiedy szuka się przyczyny po
    pierwszym poronieniu.

    Po prostu nie kumam czego to dowodzi, że większość poronień jest spowodowanych
    wadami genetycznymi. Jeśli 10% jest spowodowana czynnikami zależnymi od rodziców
    (zwłaszcza od matki), to chyba warto znaleźć te przyczyny i im zapobiegać, prawda ?
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • hanna26 20.12.07, 20:49
    kingaolsz napisała:

    > Do Hanna26 - wyobraz sobie, ze w Anglii kobietom rowniez zdarzaja
    > sie ciaze pozamaciczne :o i na dodatek zdarza im sie to przezyc uncertain
    > bo tak sie sklada, ze ciaza pozamaciczna daje pewne objawy i jesli
    > kobieta zglosi sie z nimi do lekarza ( bo do lekarza idzie sie jak
    > cos jest nie tak) to on wysle nawet na wczesne usg i badania.

    No widzisz, tak sie składa, że akurat moja ciąża pozamaciczna nie dawała żadnych nienaturalnych objawów. Żadnego bólu, normalne mdłości od samego początku, jak przy poprzedniej ciąży. Z czym niby miałabym w Anglii udać się do lekarza?
    I żeby było jasne - mnie naprawdę niewiele obchodzi statystyka. Po prostu ja wiem, że w takim ukłądzie (tzn. bez badania macicy i badania ginekologicznego) ja nie przeżyłabym tej ciąży - albo przeżyła, ale bez jednego jajowodu.


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

    www.travian3.pl/?uc=pl1_77652
  • gombek 04.01.08, 00:04
    A mi wspaniali polscy lekarze zdiagonozowali badaniem ginekologicznym ciążę pozamaciczną. Na szczęście zaraz po wyjściu z gabinetu pojechałam na usg gdzie okazało się, że mam w macicy zdrowy zarodek ludzki. Ale co przeżyłam to moje.

    Ci sami wspaniali polscy lekarze w czasie skrobanki po poronieniu przedziurawili znajomej macicę.

    I ci sami cudowni lekarze wycieli macicę pewnej pacjentce, u której podczas cesarki sami przecięli naczynie i nie umieli później zatrzymać krwotoku - zrobił to chirurg wezwany specjalnie do tego przypadku z innego szpitala bo pomimo wycięcia macicy krwawienie nie ustawało.

    A ta straszna holenderska służba zdrowia, gdy poroniłam w Amsterdamie, mówiła do mnie po angielsku, nawet salowe między sobą rozmawiały prze mnie po angielsku, zapewniła mi jednoosobowy pokój, pełną informację o moim stanie zdrowia, podanie przyczyny poronienia, psychologa dla mnie, drugiego psychologa dla mojego partnera, jednorazowe majtki i prześcieradła na 15 dni po wyjściu ze szpitala plus leki przeciwbólowe. Rozmowy o pieniądzach i ubezpieczeniu tylko z moim partnerem - żebym się nie denerwowała.

    Reasumując - jak mawia pewna pani profesor - dzień bez generalizacji, dniem straconym wink

    Z drugiej strony lekarz, u którego prowadziłam poprzednią ciążę widział się ze mną tylko 3 razy, wtedy też robiliśmy usg i miałam mieć badania - bo jak rozsądnie stwierdził anemia nie ma szansy rozwinąć się w ciągu miesiąca gdy wyjściowe wyniki są prawidłowe. A gdybym się źle czuła zawsze, o każdej porze dnia i nocy mogłam zadzwonić czy przyjść na wizytę.

    Teraz chodzę do państwowej poradni przyszpitalnej, lekarz zmienia mi się już po raz trzeci a to raptem połowa ciąży, kontakt mam tylko z położną, która w razie emergency i tak każe przyjechać do szpitala gdzie trzeba czekać w kolejce nawet jak się człowiek ledwo na nogach trzyma, co miesiąc każą mi robić badania krwi i moczu i robią badanie ginekologiczne. Przerost formy nad treścią. A ponoć w służbie zdrowia nie ma kasy... I niech nikt mi tu nie pisze, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Naprawdę te trzy badania w czasie ciąży, gdy nie ma powikłań, wystarczają...

  • kinga700 20.12.07, 22:29
    Rzeczywiście ciekawy wątek. Tu w Szkocji miałam jedno USG (i tylko
    jedno)i zero badań ginekologicznych. Jak byłam w Polsce na urlopie,
    to przy okazji umówiłam się do ginekologa na badanie i na USG3d (u
    nas 4-5 razy drożej), a co tam, jak na prawdziwą Polkę przystało. Co
    prawda USG nie żałuję, bo to niesamowite przeżycie zobaczyc
    Maleństwo w pełnej krasie i było co rodzinie pokazać, jest pamiątka
    itd. Powiem jednak, że tego dnia obiecałam mojej Dziecinie, że już
    jej tego więcej nie zrobię. Miałam wrażenie,że Ono ucieka przed tym
    skanerem, co potwierdził pan doktor, że dzieciaki tego nie lubią.
    A co do badania ginekologicznego...Auuu. Nie wiem, po co tego
    chciałam - pożałowałam. To było b. nieprzyjemne i myślałam,ze mnie
    już tam sam otworzył. O, nigdy więcej, póki nie zajdzie jakaś
    drastyczna potrzeba.
  • robin2510 21.12.07, 08:36
    Tak czytam i czytam wypowiedzi "niektórych mam" i odnoszę wrażenie ze Anglia,
    Irlandia i w ogóle Wlka Brytania to Super , wszystko Super, 1 wizyta lekarza, 1
    raz usg, 1 raz badanie krwi itp, i wy Polki tak to zachwalacie, ciekawi mnie jak
    byście były tu w Polsce to zapewne te najbardziej wielbiące obczyznę co 2 dzień
    dzwoniłby do gina, pisały mnóstwo bzdurnych wątków typu czy w ciąży mogę...i od
    początku były na L4 , i ten stan rzeczy uważałybyście za normalny , proszę jak
    punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
    --
    <"Co czyni człowieka człowiekiem???>
  • lamarea 21.12.07, 11:08
    do robin-tak na marginesie przy odrobinie checi polskie zwolnienie moze byc
    uznane i w UK,nic nie stoi na przeszkodzie zeby byc w kontakcie ze swoim polskim
    ginekologiem bedac tutaj lub poleciec kilka razy do Polski zeby sobie zrobic USG
    i dac sie omacac/lub tutaj prywatnie,a badania krwi i tutaj Ci zrobia jak
    poprosisz,ale mozesz je tez zrobic i przy okazji 10 USG w Polsce i mimo wszystko
    pobyt za granica nie jest przeszkoda by napisac mnostwa bzdurnych watkow typu
    czy w ciazy moge...typowego L4 tutaj nie dostaniesz zeby sobie podojrzewac na
    kanapie,ale zawsze mozesz zadzwonic do pracy i powiedziec ze sie zle czujesz w
    zwiazku z ciaza.
    Nie rozumiem skad te negatywne emocje u Ciebie.Pozdrawiam.
  • jaleo 21.12.07, 11:33
    W krajach, w ktorych stosuje sie medycyne oparta na dowodach (EBM) -
    czyli w wiekszosci krajow tzw. "zachodnich", juz od kilkudziesieciu
    lat nie stosuje sie rutynowego badania wewnetrznego w ciazy. A to
    dlatego, ze badania porownawcze nie wykazaly jakichkolwiek korzysci
    takiego podejscia dla rokowan ciazy. Tzn. kobiety w ten sposob
    badane nie mialy mniejszej ilosci poronien czy przedwczesnych
    porodow, wrecz przeciwnie - istnieje udowodniony badaniami negatywny
    wplyw rutynowego badania ginekologicznego w ciazy na ilosc
    przedwczesnych porodow (podraznienie macicy) i zakazen.

    I dlatego w wiekszosci krajow bada sie ciezarna ginekologicznie
    tylko wtedy, kiedy sa do tego konkretne wskazania.

    W Polsce co bardziej oczytani lekarze tez juz od rutynowego badania
    ginekologicznego w ciazy odchodza.
    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - Ray Lamontagne
  • yadrall 21.12.07, 12:05
    Problem w tym,ze tu nawet poronienia nawykowe traktuje sie jako cos
    zwyklego, bo to sie zdarza,a jedyne pocieszenie GP to,ze ma
    pacjentke po 9 (!) poronieniach i za 10 razem urodzila zdrowe
    dziecko. Troche malo co?
    Dlugo trwalo,az znalazlam polke, ktora jest GP i ona zdecydowala sie
    przystac na leczenie mojego ginekologa z Polski (oczywiscie
    potwierdzone stosownym listem od polskiego ginekologa), dopiero ona
    stwierdzila,ze jezeli bylam tyle razy lyzeczkowana to praca fizyczna
    i dzwiganie nie jest jednak dobrym pomyslem (sama zapropnowala
    zwolnienie na pierwszy trymestr) i ona zrobi wymaz kontrolny (w
    sierpniu mialam wymaz i byly bakterie) i na koncu ona zdecydowala,ze
    skieruje mnie pod opieke ginekologa,bo szyjka po tylu zabiegach
    wymaga kontroli!!!
    ZADEN angielki GP nic, kompletnie nic nie zrobil!!! A zapewniam,ze
    szukalam dlugo, w roznych przychodniach... Tylko slyszalam: jak
    ciaza silna to bedzie dobrze,a jak nie to postaracie sie o kolejna
    ciaze!
    PS.oczywiscie nikt (ani moj polski ginekolog ani moja obecna GP) nie
    daja zadnej gwarancji,ze ciaza nie zostanie poroniona,ale daja
    szanse mi i malenstwu.
    Ja juz przemilcze aspekt psychologiczny jak takie podejscie GP
    wywiera na pacjentke z poronieniami nawykowymi...
  • memphis90 03.01.08, 20:21
    I z tym się zgadzam - w dobie usg, które oceni rozwarcie, długość szyjki itd -
    po jakiego grzyba pchać do środka paluchy przy każdej możliwej okazji? Ale z
    tego, co wiem, w Polsce to też się zmienia. Trochę czasu minie, zanim zniknie
    zupełnie- ale przeciez w Polsce usg weszło do gabinetów znacznie później, niż w
    GB czy USA.
  • andida 21.12.07, 17:45
    hoh, nie spodziewalam sie takiego ruchu pod tym tematem. Dziekuje za odpowiedzi.

    W miedzyczasie gadalam z polozna holenderska - zadalm jej te samo pytanie, co a jesli?...
    Polozna odpowiedziala, ze oni nie badaja sami z siebie, bo rozwarciom towarzysza skurcze (zawsze! - prawda to?!). Zatem po prostu, jak skurcze nie chytaja, to nie ma rozwarcia. I tyle.

    Jeszcze dodatkowa informacja (troche mnie zabila): jesli w nocy odejda mi wody, to mam poczekac do rana, bo choc polozne maja 24ro-godzinna szychte, to lepiej ich nie budzic; no chyba, ze kolor wod jest niepokojacy. Oraz jak juz mam minutowe skurcze co trzy minuty, wtedy dopiero moge zadzwonic do poloznej, ktora przyjedzie do mnie do domu, oceni czy nadaje sie juz do szpitala i jesli tak, to uprzejmie poprosi mnie (mnie!!!), zebym pojechala do szpitala. Tu zapytalam, czy mam jechac swoim samochodem. Na co dowiedzialam sie, ze to standard. A jak moj partner nie zdazy?!! Ooo, to tez moze pani prowadzic. Kocham moje polozne smile)

    Glosuje za tym, ze powinnam sama odebrac sobie porod a polozna ewentualnie tylko sprawdzic, czy rowno przegryzlam pepowine!!

    smile Sciskam wszystkie ciezarowy

    PS. Do forumowiczki (mala-costam), ktora sugeruje frustracje moja spowodowana brakiem duzej ilosci wynikow do porownan: nie o to chodzilo, gdy zaczynalam ten temat. Kwestia informacji, kocie.
  • mrs.solis 21.12.07, 19:28
    KUrde to te holenderki to faktycznie twarde sztuki skoro sa w stanie
    prowadzic majac bole porodowe. Ja bym nie wsiadla za kierownice
    majac bole miesiaczkowe,bo wtedy z tego bolu nie jestem nawet w
    stanie logicznie myslec.
    Ogolnie tez mam przykazane zeby jak najdluzej byc u siebie w domu i
    do szpitala jechac juz z czestymi skurczami. Ja tylko sie boje zebym
    nie musiala potem rodzic gdzies na poboczu. Do szpitala mam 30-40
    min. w zaleznosci od natezenia ruchu a teraz to dodatkowo wszystko
    zasypane sniegiem i lata w ciagu kilku tygodni sie nie spodziewam.
    Pozdrawiam i tyrzymaj sie jakos to bedzie.
    Tekst z przegryzieniem pepowiny mnie ubawil trzeba bylo sprzedac go
    poloznej hehehe.
  • osa551 23.12.07, 10:39
    Wszystkie panie w Polsce łaknące zagranicznej opieki mogę tylko
    pocieszyć, że wkrótce takie praktyki zawitaja i do nas, ponieważ są
    one po prostu tańsze i bardziej się kalkulują w rachunku
    ekonomicznym. Wy będziecie mniej wymęczone badaniami, państwo
    zadowolone bo mniej to będzie kosztowało. Oczywiście po jakimś
    czasie ktos się zorientuje, że państwo własnie przyoszczędziło i
    będzie się ciskał, że chce wrócić do starego systemu opieki, ale
    wtedy będzie juz tylko mógł dodatkowo zapłacić.
    Opieka prenatalna w wielu krajach z prywatna opieka zdrowotną zalezy
    od tego jakie kto ma ubezpieczenie. Jak masz niskie to widzisz
    lekarza raz na 9 miesięcy i masz 1 usg, jak masz wysokie - to
    widzisz lekarza co miesiąc - proste.
  • jamamma 23.12.07, 11:59
    " Wyjęłaś " mi to z ust osa! W same sedno! Wystraczy porównać wysokość
    ubezpieczeń i mamy odpowiedź...bo zwykle jak nie widomo o co chodzi , to chodzi
    o...kasę.Same to potwierdzacie , że idąc prywatnie jest szansa na dodatkowe
    badanie itd...tylko trzeba zapłacić.U nas ciąża jest pod szczególną ochroną i
    całe szczęście...
  • irrcia 23.12.07, 12:36
    Wiadomo, że w dużych miastach wygląda to inaczej - zawsze możesz
    sobie poszukać fajnego lekarza nawet z NFZu, masz wybór. Nie jestem
    przekonana, czy pani Wiesia pracująca na zmywaku w barze w Kurzej
    Dolnej ma jakikolwiek wybór - jest gminny ośrodek zdrowia, tam jeden
    ginekolog stary cham i alkoholik, który ostatni kontakt z
    jakąkolwiek myślą naukową miał na studiach czyli 35 lat temu. A w
    jedynym szpitalu w promieniu 50 km akcję "rodzić po ludzku" mają
    głęboko w ...
    Podejrzewam, że gdyby o swojej opiece ciążowej i porodzie napisała
    nam pani prawnik z City, to okazałoby się, że jest jeszcze lepsza
    niż dobra opieka prywatna w Polsce.
  • barbarka707 03.01.08, 18:21
    stuprocentowo się z Wami zgadzam. Chodzi o kasę, Angielska służba zdrowia
    wybiera tańszą opcję. Po rocznym pobycie w Anglii nikt mi nie wciśnie że
    publiczna służba zdrowia jest tam na wyższym poziomie niż u nas. Lekarze na
    WSZYSTKO przepisują paracetamol, grypa, egzema, stłuczony palec (!), to jest
    wręcz legendarne, ciekawe czy na problemy w ciąży również przepisują ten cudowny
    lek. miałam nieprzyjemność być na pogotowiu w Londynie parę razy, za każdym
    razem czekałam na pomoc nie krócej niż 4 godziny. Jedyny sposób na nich to było
    spektakularnie zemdleć.
    Efekt jest taki, że wszyscy emigranci jakich tam znałam (i nie dotyczy to tylko
    Polaków) leczą się w swoich krajach. W ogóle nie wyobrażam sobie bycia w ciąży
    tam, cieszę się pod tym względem niezmiernie że wróciłam do Polski, gdzie mogę
    ze swoim ginekologiem porozmawiać, wiem że potraktuje mnie i moje ewentualne
    problemy poważnie.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkie emigrantki i mam nadzieję że będziecie miały
    lepsze niż ja doświadczenia z ichniejszą służbą zdrowia.
  • kosciotrupek 03.01.08, 19:58
    Hahaha, niedawno napisała do mnie znajoma z Anglii. Mieszka tam z rodziną: 2
    dzieci. I dokładnie to samo - wszystkie choroby leczą paracetamolem, jeżeli w
    ogóle leczą cokolwiek, bo generalnie uważają, że samo przejdzie (albo w wersji
    extremalnej: co dzieciaka nie zabije to go wzmocni). Dostać się na jakąkolwiek
    wizytę do lekarza zakrawa na cud. Nie wiem jak wyglądają statystyki ich chorób,
    ale najdziwniejsze jest to, że kiedy ta moja koleżanka wychodziła z maluchem
    (parę miesięcy) codziennie na spacer, to patrzyli na nią jak na ufoludka, bo tam
    nikt nie ma takiego zwyczaju. Dzieci się hoduje w domu i kropka.
  • memphis90 03.01.08, 20:27
    W GB rządzą schematy postępowania i tyle. Znajomy lekarz, jeżdżący na weekendy
    do GB na dyżury mówił mi, ze np. na zapalenie pęcherza musi kobiecie zapisać lek
    X, mimo, że jego doświadczenie mówi mu, ze lek X nie zadziała. Dopiero, jak
    kobitka przyjdzie drugi raz jęcząc, ze po leku X nadal ma wrażenie, ze sika
    tłuczonym szkłem - moze zapisać jej działający lek Y.
  • kraxa 28.02.08, 02:34
    Nie wiem gdzie mizka Twoja znajoma, ale ten wtret o hodowaniu
    dziecka w domu to jest jakis absurd wyssany z palca...To wlasnie w
    Anglii panuje az przesadny czasmi "naturalizm"- niemowlaki w zimie
    nie maja rajstop, czapek, szalikow- a starsze dzieci chodza do
    szkoly z golymi nogami pod spodniczka od mundurku...I wiesz co???
    Zyja a spoleczenstwo ma sie swietnie, pewnie duzo lepiej niz Polacy.
    Po czym mozna poznac polskie dziecko na angielskiej ulicy- okutane
    jak Sybirak, owiniete w piernaty i sila trzymane w gondoli do 12
    miesiaca zycia ;-DDDD
  • kruche_ciacho 28.02.08, 16:06
    oj to prawda
    co prawda widze to w Belgii ale zwyczaje te same - dzieciaczki w
    wózkach sa bardzo lekko ubrane, czasem to aż sama miałam dreszcze
    jak widziałam gołe nóżki czy główki w styczniu
    ale - o dziwo - jakies pandemie przeziębień tu nie panują, po prostu
    dzieci są uodpornione a może tez dlatego że klimat jest trochę inny

    zresztą, połowa domostw ogrzewa się tu piecami gazowymi które
    zainstalowane sa tylko na dole - góry gdzie są sypialnie przeważnie
    są chłodne, taka ichnia natura i są po prostu przyzwyczajeni
  • kingaolsz 23.12.07, 13:38
    Droga Osa551 - czy o tych ubezpieczeniach prywatnych wiesz duzo, czy
    tak Ci pomysl wpadl do glowy?
    Bo w Anglii np. nie ma czegos takiego, ze placisz ubezpieczenie to
    masz lepsza opieke - na prywatne ubezpieczenie przyjmuje Cie ten sam
    lekarz co ludzi bez ubezpieczenia, tyle, ze najwyzej szybciej (
    chociaz i to zalezy od przychodni, bo ja mojego moge zobaczyc teo
    samego dnia z reguly). Szczegolnego traktowania z tego tytulu nie ma.
    Ubezpieczenia prywatne tez nie obejmuja ciazy uncertain jesli chcesz sobie
    zrobic prywatne badanie to placisz za konkretne badanie kosmiczne
    pieniadze i nie masz nic wiecej niz na panstwowej wizycie ( no moze
    nagraja usg na plyte najwyzej).

    Oszczednosci jesli sa to tylko na zbednych badaniach, bo jesli
    cokolwiek sie dzieje to badania sa robione bez zajakniecia - nawet
    jesli jest potrzeba to takie, ktorych w innych przypadkach na
    panstwowe ubezpieczenie sie nie robi ( ja tak mialam i mialam
    pozniej wiele badan w sumie niepotrzebnych, ale lekarze po
    poprzednich komplikacjach woleli je zdrobic).

    Nie znam sie na innych krajach - jak to jest w Holandii, Francji,
    Niemczech ( tam chyba prywatne ubezpieczenia funkcjonuja).
  • ewa-krystyna 23.12.07, 19:04
    Kingaolsz, w Kanadzie jest tak samo... moze z ta roznica,ze nie ma prywatnych
    lekarzy...
  • osa551 24.12.07, 09:49
    Posiadałam takowe ubezpieczenie pracując za granicą w kraju, gdzie
    są tylko prywatne kasy chorych. I dlatego piszę o krajach gdzie
    funkcjonuje prywatna opieka. Moje koleżanki rodziły w tym kraju
    dzieci i stąd wiem, jakie są różnice, szczególnie w zlecaniu badań i
    ilości wizyt lekarskich a także możliwości wyboru kliniki w której
    rodzisz.

    Mam również rodzinę w UK, gdzie urodziło sie kilkoro dzieci. Są to
    ludzie dosyć zamożni i szczerze mówiąc z ich relacji opieka
    prenatalna wygląda zupełnie inaczej niz z powyższych opisów, więc
    być może w UK różnice tez istnieją.

    W Polsce tez możesz rodzić na Solcu za darmo i w Damianie z 5000.
  • andida 24.12.07, 12:52
    Holandia i ubezpieczenia - wszystko prywatne, czyli jakby panstwowe smile.
    Nie ma opcji - ide do prywatnego lekarza, no, chyba ze to twoj znajomy, bo
    "plecy" dzialaja wszedzie. Malo tego (a wkurza mnie to okropnie) - wizyta u
    specjalisty musi byc poprzedzona wizyta u lekarza domowego, ktory z reguly
    reprezentuje poziom baaardzo niskich lotow. I sztuka jest tu w Holandii znalezc
    porzadnego lekarza domowego. I jakosc ubezpieczenia nie ma na to wplywu.
    W Holandii rzadza konowaly, ktore w dodatku przyjmuja bez fartucha, jacys tacy
    flejowaci, ale za to moga robic badania cytologiczne (o ja cie pier.. - moja
    reakcja jak mi lekarz domowy wyskoczyl z wziernikiem).
    igi-tigit
  • id.kulka 23.12.07, 12:58
    andida napisała:

    > W miedzyczasie gadalam z polozna holenderska - zadalm jej te samo
    pytanie, co a
    > jesli?...
    > Polozna odpowiedziala, ze oni nie badaja sami z siebie, bo
    rozwarciom towarzysz
    > a skurcze (zawsze! - prawda to?!).

    Pewnie tak, tylko że skurcze (przynajmniej te pierwsze) nie zawsze
    muszą boleć. Widomo, że w pewnym momencie ciąży brzuch zaczyna sobie
    twardnieć kilka razy dziennie - macica "ćwiczy".
    I na kontroli 37/38 tc okazało się, że z tego mojego ćwiczenia jest
    już rozwarcie na 2 palcewink
    Pozdrawiamsmile
    --
    Kulczę blade
    Skrzypek-art
    GG 1958346; kulcze@gmail.com
  • ma.pi 23.12.07, 22:04
    id.kulka napisała:

    > andida napisała:
    >
    > > W miedzyczasie gadalam z polozna holenderska - zadalm jej te
    samo
    > pytanie, co a
    > > jesli?...
    > > Polozna odpowiedziala, ze oni nie badaja sami z siebie, bo
    > rozwarciom towarzysz
    > > a skurcze (zawsze! - prawda to?!).
    >
    > Pewnie tak, tylko że skurcze (przynajmniej te pierwsze) nie zawsze
    > muszą boleć. Widomo, że w pewnym momencie ciąży brzuch zaczyna
    sobie
    > twardnieć kilka razy dziennie - macica "ćwiczy".
    > I na kontroli 37/38 tc okazało się, że z tego mojego ćwiczenia
    jest
    > już rozwarcie na 2 palcewink
    > Pozdrawiamsmile

    I tak powinno byc. 37/38 tydzien ciazy to juz ciaza praktycznie
    donoszona i czas szykowac sie do porodu. I ciesz sie, ze jez na tym
    etapie mialal takie rozwarcie. Ja za kazdym razem do porodu jechalam
    z zamknieta szyjka bo sie rozwierac nie chciala, i to dopiero jest
    horror :o) jak z bolu po scianach chodzisz od 10 godzin a rozwarcia
    0.

    Pozdr.


    --
    We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our
    children.
  • id.kulka 23.12.07, 22:26
    Ależ ja wcale nie narzekałam wink
    Pytanie było o rozwarcie i skurcze - wiec piszę, że skurcze nie
    muszą boleć, może to być "zaledwie" twardnienie brzucha.
    Ja się tak z tego rozwarcia ucieszyłam, a poród zaczął się chyba
    dopiero 9 dni późniejwink
    --
    Kulczę blade
    Skrzypek-art
    GG 1958346; kulcze@gmail.com
  • urszula.slo 03.01.08, 12:34
    Jeżeli nie ma USG, badań ginekologicznych itp., jak się odkrywa np. zespół dawna
    i inne wady? Nie mówię, że trzeba odkryć po to, by dokonać aborcję, lecz ... by
    się przynajmniej przygotować na zupełnie inne życie. Czy po prostu się rodzi i
    ... i zobaczymy, co i jak?
  • ewa-krystyna 03.01.08, 13:30
    nie wiem jak jest gdzie indziej,ale w Kanadzie jesli kobieta chce wykonac
    badania genetyczne to dostaje na nie skierowanie... nie ma ograniczenia
    wiekowego,bo wady wystepuja w kazdym wieku...
    rowniez podczas calej ciazy sa wykonywane 2-3 usg jesli przebiega prawidlowo-
    wiecej po prostu nie ma potrzeby... rowniez jesli kobieta sobie ich nie zyczy
    nie musi ich wykonywac...
  • kingaolsz 03.01.08, 13:44
    A kto powiedzial, ze nie robi sie usg.
    W Anglii sa przynajmniej dwa - w ok. 12 tc i 21 tc. Sa tez robione
    badania krwi. Jesli cokolwiek lekarza niepokoi to robi dodatkowe
    badania.
    Kazda kobieta ma oferowany tez PAPPA ( czy jakos tak, bo juz nie
    pamietam) z krwi, a jesli chce bardziej inwazyjne i dokladniejsze
    badanie to wystarczy jedynie poprosic i uzasadnic to sensownie.

    Ale zaciekawilo mnie jakie wady genetyczne mozna wykryc przez
    badanie wewnetrzne ( ginekologiczne) smile) ? Takie badanie poza
    informacja o ew. rozwarciu i zwiekszajac ryzyko infekcji nie daje
    nic.
  • zzz12 03.01.08, 13:44
    W Szwecji wykonuje sie jedno usg ok. 18 tygodnia ciazy. Zespolowi
    Downa z reguly towarzysza inne wady rozwojowe (np. wady serca),
    ktore usg na tym etapie bez trudu by wykazalo, aczkolwiek bylaby
    to , ze wzgledu na wiek ciazy, musztarda po obiedzie. Podejrzewam,
    ze jesli kobieta zyczy sobie diagnostyki pod katem ZD czy innych wad
    genetycznych (zwlaszcza rozwazajac aborcje w razie niepomyslnych
    wynikow), to zapewne zostalaby na nie skierowana we wczesniejszej
    ciazy. Mnie nie zaproponowano, mimo wieku, doglebniejszej
    diagnostyki prenatalnej, ale ja sie o nia nie dopominalam ani nie
    bralam pod uwage mozliwosci aborcji, wiec dla uzyskania informacji o
    stanie plodu wystarczylo mi to usg w 18.tygodniu.
  • gombek 04.01.08, 00:17
    Cudowna jest ta bierna agresja... Naprawdę cudowna...

    Z tego co pamiętam Holandia to wolny kraj. Jak Ci się nie podoba to zmień położną. A jak Ci się i tak nie podoba to się stamtąd wyprowadź. Proste jak świński ogonek... Tylko trzeba troszkę pomyśleć, kotko... smile
  • aga_bee 18.01.08, 13:07
    w angli jest to samo - nie badano mi rozwarcia w ogole przy porodzie
    bo polozne mialy poznac po moich jekach jakie rozwarcie no i poznaly
    dopiero jak sie darlam ze juz nie moge ze to 10cm i pol godziny
    pozniej dzieciak byl na swieciesmile

    gdyby nie to ze przy tych 10cm bylam przypadkowo w szpitalu, bo sama
    sie nie spodziewalam ze to porod to bym na pewno nie zdazylasmile
  • panpaniscus 03.01.08, 12:34
    Hej hej,
    Co do "zaglądania między nogi", to bym sie tym absolutnie nie przejmowała, bo
    jak któraś z dziewczyn napisała, bez innych objawów nic sę nie dzieje. Ja
    mieszkam w Niemczech, miałam całą ciążę ściśle monitorowaną ze względu na moją
    cukrzycę typu 1 - od połowy wizyty u dwóch lekarzy co 2 tyg, mimo braku powikłań
    - a poza wywiadem i USG i KTG na tych wizytach nic się nie działo.
    Rozumiem, że założenie jest, że ciąża to stan fizjologiczny. Również,
    jakkolwiek okrutnie to nie brzmi, że większość wczesnych poronień wynika z
    nieprawidłowości płodu.
  • malq 03.01.08, 13:51
    Spoko,w UKeju jest to samo,i moja ciezarowka tez sie martwi,w sumie
    jak sie nic nie dzieje, to nic nie jest potrzebne, w tym jednak sek,
    ze czasem trudno zgadnac czy sie dzieje, czy nie.. badz dobrej
    mysli, w koncu to nie choroba smile) a kolezanka polozna,moze Cie
    przeciez zbadac..coz mosimy sobie pomagac...
  • kropkacom 03.01.08, 14:33
    Polki przyzwyczajone są po prostu do innego typu prowadzenia ciąży niż w
    Holandii czy UK. Ale to tylko przyzwyczajenie. Warto je zmienić. Zaglądanie
    miedzy nogi co miesiąc nie pozwala wykryć żadnych wad płodu smile A jeśli coś z
    samą ciążą jest nie tak to jest wiele innych symptomów i nie trzeba się zaraz
    pchać do pochwy żeby to zauważyć. Częste badanie ginekologiczne to podrażnienia
    i infekcje. Ja wole bystrą położną co jakiś czas i w razie potrzeby wszystkie
    potrzebne badania (włącznie z prenatalnymi) niż znudzonego lekarza i ładowanie
    się na fotel ginekologiczny. Pozdrawiam.
  • renata48 03.01.08, 14:34
    mozesz dostac skierowanie od lekarza by rodzic w szpitalu. mocno
    radze: kolezanka w Holandii sobie zalatwila i cale szczescie, bo
    byly duxe komplikacje przy porodzie.

    obecnosc w szpitalu jest konieczna!
  • minka5 03.01.08, 19:17
    Co to znaczy zalatwic? Nie potrzeba zadnych znajomosci, plecow czy
    innych. W Holandii masz prawo wyboru - albo prowadzi to polozna albo
    chcesz, aby ciaza prowadzona byla w szpitalu. To ostatnie moze (choc
    nie musi)oznaczac, ze kazda wizyte bedziesz miala u innego lekarza,
    a raczej AIO (lekarz w okresie specjalizacji). I moze to komus
    wydawac sie dziwne, ale az tak bardzo nie jest. Mlody lekarz, ktory
    dopiero 'przyucza sie' do specjalizacji jest z reguly bardzo czujny
    i staranny. Woli zapytac specjaliste 2 razy niz popelnic blad. I to
    jest ogromny plus.
    Jesli ciaza prowadzona jest w szpitalu, to jakoby automatycznie
    podejmuje sie dycyzje o porodzie w szpitalu. Jesli przez polozna, to
    tak jak juz napisano wyzej.
    Rodzilam w NL 3 razy, 3 razy w szpitalu i za kazdym razem opieka
    byla po prostu super! W przeciwienstwie do poloznej, szpital
    nigdy 'nie spi' i nie bylo zadnych ograniczen kiedy dzwonic. Rowniez
    w srodku nocy, gdy tylko moglo mi sie wydawac, ze nie czuje dziecka.
    Zawsze kazali przyjezdzac i nikt mi zlego slowa nie powiedzial -
    prowadzenie ciazy (bez komplikacji), porody (juz z komplikacjami),
    opieka poporodowa - naprawde super!
  • rychu_taxi_drajwer 03.01.08, 19:24
    Było siedzieć na dupie w Polsce.
  • kosciotrupek 03.01.08, 20:22
    Ło matko, co za czub skomentował...
    A wracając do tematu: mam (tu w Polsce) kolezankę, która uważa, że jak się nic
    nie dzieje, to nawet do lekarza nie powinno się za czesto chodzić w ciąży, bo
    natura sobie sama poradzi. Z takim podejściem, to może i nie miałabym juz
    swojego dziecka, bo w II połowie wyskoczyło mi nadciśnienie. Bez wizyty u
    lekarza sie tego nie stwierdzi, bo kto sam sobie mierzy ciśnienie? Czułam sie
    znakomicie, tak, że samopoczucie tez nie było żadnym wskaźnikiem. I gdyby nie
    wizyty, na których mi lekarka to rozpoznała, to może i mojego synka by nie było.
    I tak urodził się z hipotrofią (wywołaną właśnie moim nadciśnieniem), ale było
    to rozpoznane i kontrolowane, no i w porę zadziałali. A koleżance (innej) w
    bardzo podobnej sytuacji dziecko zmarło.
  • gombek 04.01.08, 00:28
    O rany... wydawało mi się, że w 21 wieku każda w miarę świadoma kobieta w ciąży 1. nie pali papierosów, 2. nie pije alkoholu, 3. unika nabiału, 4. mierzy sobie ciśnienie. Aparaty do mierzenia ciśnienia są dostępne w każdej aptece, w różnych cenach. A przecież wiadomo, że nadciśnienie może być w ciąży bardzo niebezpieczne...

    Chyba mam zbyt idealny obraz świata w swojej głowie smile
  • kaeira 04.01.08, 00:35
    gombek napisała:
    > O rany... wydawało mi się, że w 21 wieku każda w miarę świadoma kobieta w
    ciąży [...] unika nabiału,

    ???

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • paliwodaj 15.01.08, 03:09
    z tym nabialem to rzeczywiscie ciemnogrod....a gdzie tak trzeba sie
    katowac????
    Jadlam wszystko w ciazy, w czasie karmienia tez prawie wszystko,
    uwazalam lekko 2 miesiace a pozniej wcinalam wszystko i nic sie
    zlego nie dzielo z moimi dziecmi ( cala trojeczka)
  • gaja78 16.01.08, 23:56
    gombek napisała:

    > O rany... wydawało mi się, że w 21 wieku każda w miarę świadoma kobieta w ciąż
    > y 1. nie pali papierosów, 2. nie pije alkoholu, 3. unika nabiału, 4. mierzy sob
    > ie ciśnienie.

    Padłam z tym nabiałem big_grinDDDDDDDDDD

    Cholera, chociaż to takie do końca śmieszne nie jest. Mam nadzieję, że świadoma
    kobieta kompensuje sobie jakoś ilości zawartego w zakazanym nabiale wapnia ?
    Zjada wystarczającą ilość innych produktów zawierających ten bądź co bądź dość
    istotny składnik odżywczy ?
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • kingaolsz 04.01.08, 13:44
    Kosciotrupek - cisnienie w ciazy kontroluje sie na kazdej wizycie w
    Anglii, plus bada sie mocz ( czy nie ma cukru, bialka itp.), no i
    jak juz mozna to Dopplerem sie sprawdza tetno malucha. Nie potrzeba
    do tego lekarza. Ja tez mialam nadcisnienie w ciazy i w Anglii bez
    ginekologa to wkryto wink
  • imszulc 03.01.08, 20:02
    ja rodziłam w Irlandii, na szczęście bez większych komplikacji ale właśnie przez
    to, że nie sprawdzili rozwarcia trochę bez sensu mnie męczyli oksytocyną i
    znieczuleniem, wrrr

    zostałam skierowana na wywołanie a że czekałam na to kilka godzin to sama
    zaczęłam rodzić, skurcze były częste ale niezbyt silne, widocznie taka moja
    uroda, a Oni mimo to podłączyli mnie do kroplówki i znieczulenia, po kilku
    minutach okazało się, że znieczulenie zaczyna działać w górę a nie w dół więc z
    przerażeniem w oczach mnie odłączyli, jak mnie odłączyli to po 15 minutach synek
    był na Świecie, a wystarczyło sprawdzić rozwarcie...

    jak zapytałam dlaczego nie sprawdzili, to położna powiedziała, że kobiety tego
    nie lubią!!! a ja kurcze nie lubię jak mnie się nakłuwa bez sensu i naraża na
    dodatkowe męczarnie (po oksytocynie ból jest znacznie silniejszy)

    oprócz kilku "drobiazgów" to chyba jestem zadowolona z tutejszej opieki nad
    ciężarną, trudno mi porównywać do Polskich warunków, bo dwójka moich dzieci
    przyszła na Świat w Irlandii

    --
    Prawnik i Tłumacz
  • eglis 03.01.08, 20:30
    Ja mieszkam w Stanach i wiem jedno: jestem przeszczesliwa ze dziecko
    urodzilam w PL. Tutejsza opieka medyczna (przy najdrozszym
    ubezpieczeniu z mozliwych, na ktore pracodawca meza wydaje prawie
    $2000/mies. na nas troje) jest dramatyczna. Podobnie jak w UK
    wszystko leczy sie paracetamolem. Lekarze ogolnie rozrozniaja tylko
    2 schorzenia: flu albo allergy.
    Ale do rzeczy: fanka badan gin. nie jestem i w ciazy to byl dla mnie
    duzy problem. Natomiast mialam regularnie robione badania USG i
    tylko dzieki temu wykryto ze mam wade lozyska ktora jest bardzo
    niebezpieczna dla dziecka, ale przy wnikliwej obserwacji pozwala
    donosic ciaze. Od tego czasu bylam pod scislym monitoringiem,
    codziennie spedzalam w szpitalu do kilku godzin na obserwacji i
    badaniach (a bylo to od 22 tygodnia ciazy). Dodam ze nigdy bym nie
    przypuscila ze cos jest nie tak; w ciazy czulam sie swietnie i w
    ogole chyba wady lozyska jako takie nie daja wyczuwalnych symptomow.
    W 36 tygodniu lekarz zdecydowal ze sytuacja ulegla zalamaniu i
    szybko trafilam na cc. Rownie dobrze moglo to jednak byc miesiac
    wczesniej.
    Wniosek z tego dla mnie jest taki ze natura natura, ale w pewnych
    sytuacjach jest wskazane korzystanie ze wszystkich zdobyczy medycyny
    i cywilizacji.

  • kasiapro1 03.01.08, 20:51
    Co do lekarzy w usa to sie zgodze.Trafilam jako mloda matka z wizyta
    u tesciow do lekarza od wszystkiego,z dzieckiem 9 m-cy
    (alergia,astma).Naczekalam sie,przyjal mnie pan i w slowa,abym nie
    podawala krewetek,masla orzechowego itp no a na wysypke sterydzik a
    co!dziecko nawt skorki chleba nie moglo jesc,scisla dieta a ten tak
    planal.Plamy zeszly po wykapaniu w oceanie,dostalismy 2 syropy za
    ponad 100$(4lata temu),odpowiedniki naszego eurespalu i czegos
    wyksztusnego.Porazka!!Teraz madrzejsza juz jestem w chorobach.
    A jesli o usg bioega to szwagierka tylko 2 miala i zdziwiona ze u
    nas mozna czesciej
  • paliwodaj 15.01.08, 03:31
    oceniasz wszystkich lekarzy na podstawie wizyty u
    jednego "niedouczonego"
    Uwierz mi sa tu wybitni specjalisci ,ale trzeba zrobic male
    rozeznanie gdzie. Ja dla swoich dzieci zmienilam juz 3 praktyki
    lekarskie i nareszcie jestem we wlasciwym - 4 miejscu, zajelo mi to
    4 lata.
    W Polsce tez nie jest miodzio, gdy bylismy tam na wakacjach i moje
    dzieci zachorowaly, musielismy pojsc "na pogotowie", o
    matko,,,podziwiem tych lekarzy i ich pacjentow, ale zeby w szpitalu
    na Nieklanskiej w Warszawie nie bylo papieru toaletowego w
    lazienkach i "pachnialo" soda kaustyczna to chyba nie ten wiek. Pani
    doktor tez z laska powiedziala ze w "Polsce nie dostajemy tyle
    pieniedzy zeby dzieciom w uszy zagladac surprisedOOO. A przez pielegniarki
    o malo nie zostalismy pokasani.
    Szwagierka ( nie pamietam ale w kazdym razie ta osoba o ktorej
    mowisz) miala wystarczajaca ilosc USG, bo i po co wiecej jezeli
    wszystko jest ok .
    Ja mialam 4 usg w trzeciej ciazy, bo tak chcialam, wczesniej po 3.
  • paliwodaj 15.01.08, 03:23
    rodzilam w Stanach - 3 dzieci i powiem Ci ze to zalezy od szpitala.
    Sa beznadziejne, gdzie nie maja dla Ciebie czasu i super
    szpitale...ale trzeba wiedziec gdzie sie udac prowadzic ciaze.
    To nie prawda ze tu nie robia badan, trzeba miec samemu jakas wiedze
    zeby wiedziec co Ci robia i pytac, pytac , pytac, jak tez upominac
    sie o swoje.
    Nie jestem za badaniem wewnetrznym zbyt czestym, czesto badano mnie
    jak juz skonczylam 40 tydz.
    Mialam 4 USG, 2 wlasciwie na wlasne zyczenie - ubezpieczenie pokrylo
    wszystko, chodzi o to zeby lekarz napisal ze jest ze wskazan
    medycznych i trzeba o to poprosic. Ubezpieczenie placi raczej za
    wszystko jezeli tylko lekarz to poprze - ciaza to dla nich okres
    bardzo wazny i ryzykowny. 4 usg- zaraz jak skonczylam 40 tydzien,
    aby sprawdzic wage dziecka , stan lozyska, przeplywy, o wszystkim
    mnie informowano ( mowie o trzeciej ciazy, w ciagu dwoch pierwszych
    bylam za glupia by wiedziec jakie sa moje prawa jako ciezarnej).
    Sam porod mialam wspanialy, poprzednie dwa z zatloczonych szpitalach
    takie sobie.
    Jestem przeszczesliwa z powodu tego wspanialego porodu , a corcia ma
    dopiero 5 dni i jako ze porod nie byl trauma potrafie sie cieszyc
    tym ze mam moje dzieciaczki
  • ik_ecc 04.01.08, 01:48
    Rodzilam w Kanadzie. Wybralam isc z poloznymi (mozna wybrac albo
    polozna albo lekarza), wybralam porod w domu. Od 7 mies spotykalam
    sie z plozna co 2 tygodnie, wczesniej raz na miesiac. Kazda wizyta
    trwala godzine. Zawsze bylo badanie moczu (siusialam sobie na
    papierek), badaly mi cisnienie, sluchaly dopplerem serca i macaly
    brzuch (od ktoregos momentu, nie pamietam - 5, 6 mies?) - reszta
    czasu byla na rozmowy, informowanie mnie o sprawach ciazowo-
    porodowych, pomoc w wybraniu odpowiednich dla mnie opcji, itp.
    Mialam 2 usg z wyboru - bo mozna nie miec wcale jak sie nie chce i
    znam wiele osob, ktore nie chca - usg nie jest obojetne dla plodu.
    Polozna zajrzala mi miedzy nogi jeden raz, na moje wyrazne zyczenie
    wynikajace z mojej osobistej niecierpliwosci, w dzien terminu - nic
    nie bylo rozwarte, nic nie bylo skrocone. Badanie bylo zrobione
    bardzo delikatnie. Urodzilam 6 dni po terminie, w domu, w ciagu
    troche ponad 3 godzin, bez zadnych problemow.

    Nieustannie bogom i boginiom dziekuje za to, ze ciaze i porod
    przeszlam w Kanadzie, nie w przemedykalizowanej i
    przehisterycznionej Polsce.
  • ewa-krystyna 04.01.08, 12:47
    ik_ecc przede mna dopiero porod i bede pod opieka ginekologa choc wolalabym polozna,ale jestem po poronieniu i z lekarzem rodzinnym stwierdzilysmy,ze bedzie lepiej przeprowadzic te ciaze z lekarzem... mam dokladnie te same odczucia co ty... moja znajoma urodzila dwoje dzieci z pomoca poloznej ( sama jest w trakcie nauki na polozna) i rowniez w drugiej ciazy nie zgodzila sie na zadne usg ...
  • jamamma 04.01.08, 23:07
    Dziękuj również bogom za to ,że ciąży nie miałas zagrożonej,z wadami, lub innymi
    "niespodziankami" , które łatwiej wykryć w w przemedykalizowanej i
    przehisterycznionej Polsce.
  • paliwodaj 15.01.08, 03:43
    ale jak to latwiej wykryc, przeciez mnie zawsze pytano czy wyrazam
    zgode na badanie genetyczne i zawsze chcialam, poza tym mialam w
    kazdej z 3 ciaz 3-4 usg, 3 badania krwi, badanie moczu co wizyta,
    sluchani bicia serca co wizyta i badanie na czystosc pochwy i
    bakterie strep w 36 tygodniu. Wiec o co chodzi???????????????????
    Widze ze opinie o rodzeniu w USA czy Kanadzie sa wyrazane tu przez
    osoby , ktorych "kolezanka kolezanki, szwagierka mojego znajomego "
    i inne siodme wody po kisielu rodzily tutaj , zapewne baz znajomosci
    gruntu i.....jezyka
  • ewa-krystyna 15.01.08, 05:07
    jamamma napisała:

    > Dziękuj również bogom za to ,że ciąży nie miałas zagrożonej,z wadami, lub innym
    > i
    > "niespodziankami" , które łatwiej wykryć w w przemedykalizowanej i
    > przehisterycznionej Polsce.

    wlasnie jestem w 12t5d ciazy i po drugim usg tzw. genetycznym za ktore nic z
    wlasnej kieszeni nie musialam zaplacic,ktore zostalo mi zaproponowane,a z
    ktorego moglam zrezygnowac.... mam dopiero 32 lata i nie znam zadnych przypadkow
    chorob wykrywalnych w tym badaniu w mojej rodzinie - kryteria wedlug ktorych w
    Polsce moze mialabym zrobione te badania za darmo jesli sie dobrze orientuje....
    wyniki tego badania bede miec dopiero na poczatku lutego... powiedz mi gdzie w
    tej "przemedykalizowanej i przehisterycznionej Polsce" jak to piszesz mialabym
    szanse na takie badanie bezplatnie w panstwowej sluzbie zdrowia w odpowiednim
    czasie bez tzw. wskazan (wiek powyzej 35roku zycia,wystepowanie badanych chorob
    w rodzinie itp.)? w przypadku zlego wyniku jakie mam opcje w Polsce? jak lekarze
    mnie przygotuja na ewentualne niepelnosprawne dziecko lub smierc dziecka tuz po
    porodzie lub urodzenie martwego? jaka dopstane pomoc medyczna bezplatna i na
    poziomie dla takiego dziecka? psychologiczna dla mnie,mojego partnera i
    ewentualnych pozostalych dzieci? zycie nie konczy sie na donoszeniu ciazy....
  • claudiaa3 27.02.08, 09:47
    Czy mieszkasz w Polsce???
    Ja tak.
    -- "szanse na takie badanie bezplatnie w panstwowej sluzbie zdrowia w odpowiednim
    > czasie bez tzw. wskazan (wiek powyzej 35roku zycia,wystepowanie badanych chorob
    > w rodzinie itp.)?"
    OCZYWIśCIE MASZ PRAWO DO TAKIEGO BADANIA.
    "jak lekarz mnie przygotuja na ewentualne niepelnosprawne dziecko lub smierc
    dziecka tuz po porodzie lub urodzenie martwego?"
    WCALE CIę NIE PRZYGOTJUJą CO NAJWYZEJ WYGłOSZą FORMUłę:"JESTESMY GOTOWI UDZIELIć
    PANI WSZELKIEJ POMOCY RóWNIEZ PSYCHOLOGICZNEJ" i wypchną z gabinetu bo następny
    pacjent czeka NA TYM KONIEC!!!NIE MASZ NA CO LICZYć żE KTOś SIę TOBą
    ZAINTERESUJE..A TYM BARDZIEJ TWOIM MężEM CZY DZIEćMI!
    Gdy mnie lekarz ginekolog informował o tym że jedno z moich dzieci bliźniaków
    jest śmiertelnie chore(bylo to w IMiDz)zaczełam płakać i przez łzy wycedziłam że
    może da się coś zrobić bo medycyna poszła na przód a on na to" nie rozumie Panie
    że Pani dziecko nie będzie miało głowy od tąd (po czym pokazał to obrazowo
    ręką)" powiedział to w sposób szorstki i agresywny niemal jakby z głupkiem
    musiał rozmawiać(dla zainteresowanych chodzi o anencephalię.)
    JEśLI CHODZI O POMOC MEDYCZNą PRZY CHORYM DZIECKU NIE WYPOWAIDAM SIę BO TO
    "SZCZęśCIE " MNIE OMINEłO

    Pati (4l.),**Josephine**(miałaby 20 mieś.),Bianca (20 mieś)
    tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;17/st/20081007/dt/6/k/486a/preg.png%5B/img%5D
  • ewa-krystyna 27.02.08, 13:26
    nie,nie mieszkam w Polsce...
  • osa551 05.01.08, 10:09
    Ile przypadków tyle opinii. Mozesz sie cieszyć, że przeszłaś
    wszystko bez komplikacji. W parszywej Polsce, nadgorliwy ginekolog
    położnik z doktoratem, który prowadził moją ciążę, stwierdził, że od
    38 tygodnia powinnam chodzić codziennie na KTG do szpitala. Przy 3
    KTG okazało się, że tętno dziecka zaczęło tak wariować, że trafiłam
    od razu na CC. Co spowodowało, że dzisiaj mam żywe i zdrowe dziecko
    i dziękuję Bogu, że ciążę przechodziłam w Polsce. Dodam tylko, że
    czułam się świetnie i nic nie zapowiadało komplikacji.

    W drugiej ciąży nadgorliwy ginegkolog połoznik pomimo braku wskazań
    w podstawowych badaniach kazał mi wcześniej niż to zalecane zrobić
    test obciążenia glukozą. W badaniach wyszła rzadka ponoć postać
    cukrzycy ciążowej, która wymaga natychmiastowej reakcji. Ponownie
    dziękuję Bogu, że mieszkam w Polsce, gdzie sa nadgorliwi lekarze,
    dodam tylko że "od spodu" raczej nikt mnie nie ogląda na każdej
    wizycie.
  • sevilay 04.01.08, 13:23
    Czy mogłabyś mi napisać co ma na celu to wkładanie kołków pod łóżko?
    Bo bardzo mnie to zaciekawiło-co to daje?smile
    --
    Bebek smile i Maluszek
    nasz synek i Nasza coreczka
  • minka5 04.01.08, 22:44
    Kolki sa po to, aby podwyzszyc lozko, a to z kolei chroni kregoslup
    poloznej. Lozka szpitalne maja regulowana wysokosc, tak aby
    pracownicy mieli dostep na odpowiedniej wysokosci. Domowe loza z
    reguly nie posiadaja takiej regulacji, wiec wymyslono specjalne
    kolki (ktore mozna wypozyczyc).
    A maluszkom w NL wkladaja do lezeczek takie flaszki z goraca woda,
    ktore mieszcza sie w ochraniaczach. A to po to, aby dziecko za
    bardzo sie nie wyziebilo. Nikt jednak sie nie zastanawia, ze materia
    moze szwankowac. Brrr!
  • sevilay 05.01.08, 14:10
    Tak myślałam,że żeby podwyższyć łózko tylko nie rozumiałam po cosmile Myślałam,że to o ciężarną chodzismile

    Dzięki za odpowiedźsmile
    --
    Bebek smile i Maluszek
    nasz synek i Nasza coreczka
  • titta 12.01.08, 17:01
    A nie jest tak lepiej? Po co ci wiedza czy masz rozwarcie, zeby sie denerwowac?
    Brak badzan inwazynych przynajmniej zapewni ze niczego ci tam nie porusza, nie
    zaaraza.
    Mnie wkurza zbyt duza, nie potrzebna ingerencja lekarzy. Ja w Szwecji moge
    wybrac - lekaz czy polozna. I jak bedzie wszystko ok to oczywiscie,ze polozna.
    Lekarz jest od patologi.
  • kruche_ciacho 15.01.08, 06:30
    ja będę rodziła w Belgii
    i wcale nie uważam że ciężarna za granicą ma "ciężko", ja sobie
    chwalę tutejszą mądrze zorganizowaną opieke medyczną - w
    przeciwieństwie do Polski
    ze spokojem czekam na poród z zzo bo wiem że tutaj anestezjologa mi
    nie zabraknie
  • sofi75 15.01.08, 09:55

    jestem juz po dwoch poronieniach i badania zadne mi sie nie naleza,
    poniewaz wszyscy lekarze staraja sie przestrzegac tutaj przepisu
    rodem z WHO ze przyczyny zaczynamy dociekac dopiero po trzecim.

    Tak wiec mam przed soba trzecia probe "na slepo" - jak sie uda to
    fajnie, jak nie - badania. Tylko czemu musze przejsc az przez trzy
    traumy zeby zasluzyc sobie na 2 pobrania krwi.

    Aha - to musza byc 3 poronienia z rzedu, jesli w miedzyczasie byla
    zdrowa ciaza - restart the clock
  • kruche_ciacho 15.01.08, 10:42
    pierwsze słyszę ?!
    dlaczego zatem na czas ciązy nie wrócisz do Polski? jesli tam
    czułabyś się bezpieczniej - rób to co uważasz najlepsze dla siebie i
    dziecka
  • sofi75 15.01.08, 15:25

    pierwsze słyszę ?!
    >>> tak? A ja to juz slyszalam od wielu osob i wcale mnie to nie
    dziwi. Zreszta w PL istnieje taki sam przepis - to ze w PL jet
    mozliwosc zrobienia badan, wynika z osobliwego podzialu na sluzbe
    zdrowia prywatna i panstwowa. W BE badan nie zrobisz, nawet jesli
    mialabys za nie sama zaplacic (no chyba ze o czyms nie wiem).

    >>> Bo tu mieszkam wraz z rodzina i pracuje, tu jest moj dom itd.
    Jak sobie wyobrazasz jechanie do Polski na 9 miesiecy: mam wziac
    urlop bezplatny i mieszkac przez 9 m-cy w hotelu, tylko dlatego ze
    tam jest cos takiego jak prywatna opieka zdrowotna?!
  • kruche_ciacho 15.01.08, 23:04
    oczywiście że możesz zrobic sobie takie badania na własna rękę, mało
    tego - idziesz z rachunkiem do ubezpieczyciela i najprawdopodobniej
    dostaniesz zwrot części kosztów
    nie wiem gdzie dokładnie mieszkasz ale w "moim" mieście nawet
    niedaleko nas jest prywatna klinika gdzie zrobią Ci badania jakie
    sobie zażyczysz
    wielu z kręgu naszych znajomych korzystało z tego więc to nie jest
    prawdą

    co do Polski: nie znam Twojej sytuacji rodzinno-mieszkaniowej,
    wychodze z założenia że każdy zostawił jakąś rodzine w Polsce u
    której w razie czego może "pomieszkać" (np chocby na czas badań)
    zależy jak silne pragnienie dziecka posiadasz, znam kobiety które by
    to zrobiły ale to oczywiście moja subiektywna opinia, życzę
    powodzenia smile

  • sofi75 16.01.08, 09:19

    w laboratoriach, z ktorymi mialam do czynienia (Bruksela): na "dzien
    dobry" pytaja sie o skierowanie od lekarza, bo to lekarz decyzuje,
    jakie i kiedy badania sa potrzebne a nie pacjent.
    Jesli rzeczywiscie jest tak jak mowisz, to moze podaj mi na priva,
    gdzie to jest i jak to zalatwic, moze w przyszlosci ulatwi mi to
    zycie.
    Co do przepisu, ze badania po trzecim poronieniu - to nie jest moj
    wymysl - znam dwie inne osoby w Belgii, ktore rzeczywiscie dostaly
    skierowanie na kompleksowa diagnostyke dopiero po trzecim (wczesniej
    sie nie dalo).

    Co do pragnienia - mysle ze nie Tobie to oceniac. Mam tutaj dziecko,
    ktore chodzi do szkoly i jakos nie wyobrazam sobie, ze zostawie go
    tutaj, bo jade do PL na kilka m-cy ciazy.
    I ostatnia kwestia: ja rowniez uwazam ze system belgijski jest
    lepiej zorganizowany niz PL i rzeczywiscie zgadzam sie z tym, ze to
    lekarz powinien decydowac o leczeniu i badaniach. Czasami jest to
    malo wygodne dla pacjenta, ale niestety takie sa reguly gry.
    Natomiast fakt iz w PL mozna wejsc do laboratorium bedac np.
    magistrem ASP i zazyczyc sobie jakiekolwiek badania, nie wiedzac czy
    one w ogole sa potrzebne jest co najmniej chory ... i to jest
    dopiero sluzba zdrowia postawiona na glowie.

    Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
  • pirolina 16.01.08, 10:40
    A co jest złego w tym, że ktoś, kto za badanie płaci, może je sobie wykonać? Tak
    się składa, że równolegle chodzę do lekarza w Brukseli i w Polsce. Polski lekarz
    jest dużo bardziej ostrożny, np. zaleca dłuższą przerwę po poronieniu i
    sprawdzenie, czy beta prawidłowo spada. Tutaj lekarz zachęca do niemal
    natychmiastowych ponownych prób, a na sugestię, czy może warto sprawdzić betę,
    macha ręką i mówi, że to bardzo rzadka komplikacja (cóż, że skutkująca poważnymi
    konsekwencjami). Jednocześnie lekarz tutaj radośnie mnie informuje, że jego
    pacjenci przechodzą to po kilka razy, a potem mają zdrowe dzieci. Może tylko dla
    mnie nie jest normalne przechodzenie przez to kilka razy? Może jednak w tej
    metodzie jest coś nie tak, skoro pacjentki przechodzą przez to kilka razy, zanim
    urodzą zdrowe dziecko? Rozumiem, że w przyrodzie poronienia się zdarzają, ale w
    większości takie, o których ciężarna nie wie. Okres przychodzi może trochę
    później, może trochę bardziej obfity. Ja mówię o poronieniach regularnych w 9-10
    tygodniu ciąży. Wiem, że się zdarzają, ale kilka (np. 5) u jednej kobiety nie
    powinno być regułą. Tych, którzy twierdzą, że na zachodzie i tak mają lepszą
    statystykę, chciałabym uświadomić, że na zachodzie nie uwzględnia się w
    statystykach tych wszystkich nieutrzymanych ciąż, którym nikt nie pomógł.
    Przypadek mojej szwagierki, która rodziła w Holandii też w statystyce wygląda
    różowo, bo urodziło się zdrowe dziecko, a szwagierka przeżyła. A to, że ciąża i
    sam poród to była droga przez piekło, jakoś statystykom umyka. Doświadczenia
    podobne, jak jednej z forumowiczek powyżej - w nocy położna śpi i nie należy jej
    budzić. Cóż, że ciężarna ma zapaści? Cóż, że w domu nie ma nikogo, bo mąż
    wojskowy dostał rozkaz, a mama właśnie siedzi w samolocie? Cóż, że w szpitalu
    odmówili przyjęcia z braku miejsc? No, wielkie mi historie. Te kobity ze wschodu
    to prawdziwe histeryczki. Dobrze, że w pobliskich Niemczech nie uważają, że taka
    opieka nad ciężarną, to norma. Może dzięki temu szwagierka i jej córka żyją.
    Paniom, które są takimi zwolenniczkami minimalnej ingerencji lekarza podczas
    ciąży życzę, aby wszystkie ich ciąże przebiegały bez komplikacji. Ciąża to stan
    naturalny? Owszem, podobnie jak posiadanie wyrostka robaczkowego.
  • sofi75 16.01.08, 13:23

    co napisalas nie mozna sie przyczepic i podzielam zdanie oraz
    wrazenia - mam dokladnie takie same, jesli chodzi o podejscie
    belgijskich ginow do tematu.
    Ja podobno trafilam na zlotego czlowieka i rzeczywiscie jestem z
    niego zadowolona, glownie dlatego ze po prostu mozna na nim polegac,
    jako na czlowieku. Ale przyznaje ze nie mam 100% pewnoscie co do
    tego, ze robi dokladnie to, co zrobilby lekarz w PL - niby badania
    mi zlecil, ale jak cos podejrzanego z nich wyniklo, to raczej na tym
    etapie sie zatrzymal i dalej kazal sie nie martwic,
    bo "prawdopodobnie ryzyko jest pomijalne" - a skad to wie?
    przeczytal w gwiazdach? Dla niego moze pomijalne znaczy "najwyzej
    pani przejdzie przez to tzreci raz", a dla mnie "a moze jednak da
    sie zminimalizowac".

    Nie zgadzam sie tylko co do jednej rzeczy:
    A co jest złego w tym, że ktoś, kto za badanie płaci, może je sobie
    wykonać?
    --- otoz niektore badania trzeba robic w okreslonym czasie, czego
    pacjent nie wie np. hormony, nadkrzepliwosc itd. itp. To ze pacjent
    sam zleci sobie badania bedzie skutkowalo tym, ze wyda kupe kasy aby
    dostac winiki, ktorych z pewnych powodow nie da sie zinterpretowac.
    Wiem, bo wlasnie tak stalo sie w moim przypadku i prawdopodobnie
    czesc z nich jest do powtorki, jesli lekarz sie zgodzi.

  • sofi75 16.01.08, 13:26

    mozesz napisac (moze byc na priva jesli wolisz), co na to lekarz
    belgijski, ze konsultujesz sie rownolegle gdzie indziej (bo rozumiem
    ze zdaje sobie z tego sprawe) - jaka byla jego reakcja i czy dal sie
    przekonac to strategii postepowania lekarza w PL.

    z gory dzieki
  • pirolina 16.01.08, 14:10
    Masz wiadomość na priva.
  • kruche_ciacho 16.01.08, 13:44
    ok, tylko wywiem się o dokładny namiar (miasto to Gent)

    daleka jestem od oceniania czyichs pragnień więc nie złość się
    bezpodstawnie

    jeszcze raz powodzenia!


  • pirolina 16.01.08, 10:49
    Co za zabawny argument. W Polsce wolno mi krytykować służbę zdrowia, a tutaj
    nie? Płacę ubezpieczenie w Belgii i w Belgii się leczę. Mam prawo krytykować
    system, który finansuję, jeśli mi nie odpowiada, albo jeśli mam porównanie do
    czegoś lepszego. Nie wrócę do Polski z powodów różnych. Nie ma sensu przytaczać,
    bo każdy ma inne powody i są one równie dobre. Twoja argumentacja, to
    argumentacja w stylu rodziców nastolatek "jak ci się nie podoba, to się
    wyprowadź". Może i prawda, ale jakoś nie pomaga na ogólną poprawę sytuacji. W
    Belgii podstawowym problemem w każdej dziedzinie jest właśnie to, że ludzie są
    bierni, niczego nie zmienią, niczego nie skrytykują, nie pomyślą, że możnaby
    lepiej. To dlatego codzienność belgijska to taki surrealizm. Służba zdrowia
    właściwie wpisuje się tylko w ogólny krajobraz.
  • gaja78 16.01.08, 23:15
    Gdyby mnie lekarz nie oglądał podczas pierwszej ciąży i nie przepisywałby leków
    na ciągnące się infekcje pochwy i stan zapalny szyjki macicy, na 99% nie
    donosiłabym ciąży do 35 tygodnia. A tak udało się urodzić "tylko" miesiąc za
    wcześnie uncertain

    Ślicznie wyhodowane infekcje były efektem wcześniejszych rzadkich wizyt u
    ginekologa. Mając świadomość, że "taka moja uroda" i łapię wszelkie paskudztwo w
    tempie błyskawicznym, niezależnie od szorowania wiadomej okolicy 5 razy dziennie
    mydłem czy samą wodą - nie zdecydowałabym się na ciążę nie mając gwarancji, że
    będę pod stałą opieką lekarza.

    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • kaeira 18.01.08, 15:24
    gaja78 napisała:
    > Mając świadomość, że "taka moja uroda" i łapię wszelkie paskudztwo
    > w
    > tempie błyskawicznym, niezależnie od szorowania wiadomej okolicy 5 razy dzienni
    > e
    > mydłem czy samą wodą

    Ee, nie rozumiem - przecież częste mycie "okolicy", tym bardziej mydłem, właśnie
    zwiększa możliwość infekcji?

    - nie zdecydowałabym się na ciążę nie mając gwarancji, że
    > będę pod stałą opieką lekarza.

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • gaja78 18.01.08, 16:45
    kaeira napisała:

    > gaja78 napisała:
    > > Mając świadomość, że "taka moja uroda" i łapię wszelkie paskudztwo
    > > w
    > > tempie błyskawicznym, niezależnie od szorowania wiadomej okolicy 5 razy d
    > zienni
    > > e
    > > mydłem czy samą wodą
    >
    > Ee, nie rozumiem - przecież częste mycie "okolicy", tym bardziej mydłem, właśni
    > e
    > zwiększa możliwość infekcji?
    >

    To było napisane z przymrużeniem oka. Miało znaczyć "bez względu na sposób
    prowadzenia higieny intymnej"

    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • kaeira 18.01.08, 21:25
    gaja78 napisała:
    > To było napisane z przymrużeniem oka. Miało znaczyć "bez względu na sposób
    > prowadzenia higieny intymnej"

    A to przepraszam smile

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • mari_ole 26.02.08, 20:02
    o tak dobrze zarlo i zmarlo wink
    taki ciekawy watek i nagle cisza... choc trzeba przyznac ze imponujacy rozmiar
    osiagnal wink

    czytam te wypowiedzi dziewczyn oburzonych na wykonywanie badania
    ginekologicznego i sie nie moge nadziwic tym obawom przed zakazeniem ? albo
    ewentualnym podraznieniem szyjki macicy i nasuwa mi sie pytanie (pomijajac czy
    takie badanie rzeczywiscie daje jakies korzysci czy nie) czy Panie w czasie
    ciazy nie wspolzyja?
    jakim cudem badanie mialoby byc bardziej inwazyjne niz stosunek seksualny?
    takie gadanie ze badanie gin. przynosi wiecej strat niz korzysci, jest jak
    przezywanie czy dziecku nie zaszkodzi kawa, albo sok malinowy, ze nie wspomne o
    pasztecie czy innych "zakazanych" produktach bo mnie moga nadgorliwe
    forumowiczki zlinczowac, jesli i tak nie mam tego juz zagwarantowanego...indifferent
    pozdrawiam i zycze wszystkim bezproblemowego przejscia przez ciaze i zdrowych
    dzidziusiow
    m.
  • kruche_ciacho 26.02.08, 20:15
    powiedz mi w takim razie dlaczego po badaniu ginekologicznym mam
    plamienia a po stosunku nie?

    smile takie pytanie retoryczne - mi wydaje się że "jakimś cudem"
    badanie ginekologiczne jest często bardziej inwazyjne niż seks
  • gaja78 26.02.08, 21:11
    kruche_ciacho napisała:

    > powiedz mi w takim razie dlaczego po badaniu ginekologicznym mam
    > plamienia a po stosunku nie?
    >
    > smile takie pytanie retoryczne - mi wydaje się że "jakimś cudem"
    > badanie ginekologiczne jest często bardziej inwazyjne niż seks

    I odwrotnie. Seks jest często bardziej inwazyjny niż badanie ginekologiczne. Ja
    miewam plamienia po seksie, po badaniu ginekologicznym (w ciąży) - nigdy. Czyli
    mój lekarz jest bardzo delikatny a małżonek namiętny ;P
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • ewa-krystyna 26.02.08, 23:53
    podczas stosunku jestem zwykle bardzo rozluzniona i podniecona...
    podczas badania ginekologicznego raczej spieta lekko i na pweno nigdy
    podniecona... wiec moze dlatego stosunek jest mniej inwazyjny niz badanie
    ginekologiczne.... takie tylko rozwazanie....
  • kruche_ciacho 27.02.08, 10:00
    lekarza to ci jeszcze wybaczę ale czy sugerujesz że mój małżonek
    jest mniej namiętny?????!!!!! ;-P

    a tak serio - nie uwazam że mój lekarz jest niedelikatny, po prostu
    to co innego wsadzać palce, sondę czy wziernik i naciskać,
    penetrować, badać niż całkowicie rozlużniona poddawac się miękkim
    ruchom frykcyjnym - że tak niepoetycko to ujmę wink
  • gaja78 27.02.08, 10:12
    kruche_ciacho napisała:

    > lekarza to ci jeszcze wybaczę ale czy sugerujesz że mój małżonek
    > jest mniej namiętny?????!!!!! ;-P

    gdzież bym śmiała ;DDDD

    > a tak serio - nie uwazam że mój lekarz jest niedelikatny, po prostu
    > to co innego wsadzać palce, sondę czy wziernik i naciskać,
    > penetrować, badać niż całkowicie rozlużniona poddawac się miękkim
    > ruchom frykcyjnym - że tak niepoetycko to ujmę wink

    Ja myślę że nie ma reguły. Czasem seks jest delikatny, czasem "ostry". Jak jest
    "ostry", to mi nawet mega podniecenie nie pomaga - i tak śluzówka bywa
    uszkodzona i pojawia się delikatne plamienie.

    Badanie ginekologiczne w ciąży w moim przypadku wygląda zupełnie inaczej niż
    badanie poza ciążą. Delikatne włożenie wziernika, jeden rzut okiem, szybkie
    wyjęcie wziernika. Całość trwa może 20 sekund. Jak dla mnie nie ma porównania z
    seksem - ten drugi jest 1000 razy bardziej inwazyjny.
    I bardziej ryzykowny - a nóż widelec małżonek był tego dnia w publicznej
    toalecie, złapał za klamkę a potem za przyrodzenie (zapomniał umyć rąk między
    jedną a drugą czynnością) - a potem to co zgarnął z tej klamki zostawił mi w
    prezencie w drogach rodnych ?

    To oczywiście przemyślenia na podstawie własnych doświadczeń i rad usłyszanych
    od lekarza. Każdy ma inne.
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • kruche_ciacho 27.02.08, 10:29
    "ostry" seks.... big_grin
    zazdraszczam i gratuluję, nasz tylko na foczkę, jakiekolwiek
    ostrości kończą się moją zadyszką, ostatnio próbowałm coś urozmaicić
    i wleżć na górę to złapał mnie kurcz łydki, uda a junior zaczął tak
    fikac że brzuch falował jak u ameby ... no i było po seksie smile
  • gaja78 27.02.08, 10:56
    kruche_ciacho napisała:

    > "ostry" seks.... big_grin
    > zazdraszczam i gratuluję, nasz tylko na foczkę, jakiekolwiek
    > ostrości kończą się moją zadyszką, ostatnio próbowałm coś urozmaicić
    > i wleżć na górę to złapał mnie kurcz łydki, uda a junior zaczął tak
    > fikac że brzuch falował jak u ameby ... no i było po seksie smile

    big_grinDD
    Ja też nie lubię być na górze, z brzuchem to nie to samo co bez ;P
    Ten ostry seks to tak jakby bokiem trenujemy. Znaczy się ja na boku małżonek na
    kolanach. Chociaż teraz to nie to samo co w pierwszej ciąży ... <rozmarzyła się>
    ... wtedy się nie szczypaliśmy, teraz mam lekką schizę porodu przedwczesnego
    (choć z ciążą jest wszystko ok).
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • jak_matrioszka 27.02.08, 17:29
    gaja78 napisala:
    a nóż widelec małżonek był tego dnia w publicznej
    > toalecie, złapał za klamkę a potem za przyrodzenie (zapomniał umyć rąk między
    > jedną a drugą czynnością) - a potem to co zgarnął z tej klamki zostawił mi w
    > prezencie w drogach rodnych ?


    Zawsze mozesz poprosic malzonka zeby umyl rece przed stosunkiem z Toba, skoro
    nie robi tego w innych okolicznosciach wink
  • gaja78 27.02.08, 18:38
    jak_matrioszka napisała:

    > Zawsze mozesz poprosic malzonka zeby umyl rece przed stosunkiem z Toba, skoro
    > nie robi tego w innych okolicznosciach wink


    Pisałam o umyciu rąk pomiędzy otwarciem drzwi toalety a rozpięciem rozporka. Ilu
    mężczyzn to robi ? Podejrzewam że niewielu. Myją ręce PO załatwieniu potrzeby,
    ale przed - rzadko.
    A na przykład nie raz spotkałam się już z opinią lekarską, że korzystając z
    toalety publicznej mężczyzna powinien myć ręce przynajmniej 2 razy. Chyba że
    używa rękawiczek do otwierania drzwi toalety ;P

    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • kaeira 27.02.08, 18:47
    aja78 napisała:
    > jak_matrioszka napisała:
    >
    > > Zawsze mozesz poprosic malzonka zeby umyl rece przed stosunkiem z Toba, s
    > koro
    > > nie robi tego w innych okolicznosciach wink
    >
    >
    > Pisałam o umyciu rąk pomiędzy otwarciem drzwi toalety a rozpięciem rozporka. Il
    > u
    > mężczyzn to robi ? Podejrzewam że niewielu.

    Też tak podejrzewam. Ale jest prosty sposób - niech partner myję ręce ORAZ
    "przyrodzenie" przed stosunkiem. To nie takie skomplikowane. smile

    Jeżeli chodzi o infekcje, ja zdecydowanie opowiadam się po stronie "niebania"
    się seksu, a raczej "bania" (choc bez przesady) problemów od badania
    ginekologicznego.

    --
    *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
  • ayelet 27.02.08, 00:41
    Czytam te wypowiedzi i jestem przerażona jacy Polacy to
    zakompleksiony naród. Połowa udowadnia, że w Polsce jest najlepsza
    opieka nad ciężarną, druga część,że tylko oświecona Europa jest w
    stanie bezkolizyjnie przeprowadzić pacjentkę przez ciążę.
    Nie uważam, żeby badanie szyjki było niezbędne na każdej wizycie ale
    na pewno można na nim ocenić czy się nie skraca i nie otwiera. To
    samo można ocenić na usg ale czy jest taka różnica czy się wkłada to
    pochwy palce czy sondę usg? Nie docierają do mnie argumenty,że to
    ryzyko dla dziecka z uwagi na zakażenie, bo wtedy trzeba by unikać
    seksu przez całą ciążę, bo w spermie też się mogą trafić bakterie i
    z pewnością jałowe rękawiczki są bezpieczniejsze jeśli chodzi o
    ryzyko zakażenia od członka smile
    --
    Roma mama Kacpra 13.07.2003r.
  • hanalui 27.02.08, 08:21
    ayelet napisała:

    bo w spermie też się mogą trafić bakterie i
    > z pewnością jałowe rękawiczki są bezpieczniejsze jeśli chodzi o
    > ryzyko zakażenia od członka smile

    A ja tak sobie mysle ze organizm jest raczej "glupi" i poznaje swoje
    bakterie czlonka, i nie odbiera ich jako potencjalne zrodlo
    zakazenia bo sa "swoje", dobrze znane a niekoniecznie poznaje jalowe
    z rekawiczek lekarza (wkiekszosc lekarzy uzywa takich rekawiczek z
    pudelka...wiec chyba jalowe to one nie sa, wg mnie to jest tam spory
    zestaw tego co fruwa po gabinecie smile)
  • ayelet 28.02.08, 19:17
    Przepraszam Cię ale to co piszesz to brak wiedzy. Jeżeli Twój facet
    będzie miał bakterie w spermie to ty też się zarazisz jest to jakby
    oczywiste smile
    A generalnie jeśli chodzi o zagranicę to nie ma co pisać o tematach
    pobocznych, bo w tych systemach chodzi głównie o oszczędności. I nie
    zajmuje się ciążami poniżej 12 tyg., bo wiele dziewczyn roni ciąże i
    finansowo się to państwu nie opłaca, nie ma co dorabiać ideologii.
    Prawdą jest,że wiele ciąży w I trzech m-ach roni się z przyczyn
    genetycznych ale nie tylko. Inne powody to odklejanie się
    kosmówki,kłopot z hormonami itp. Zadbanie o taką ciążę spokojnie ma
    duże szanse zakończyć się szczęśliwie. Swoją drogą jestem ciekawa
    jak wygląda sytuacja dziewczyn, które np. mają poronienia nawykowe
    czy inne stałe kłopoty z ciążą nie mogą liczyć na pomoc lekarzy??
    Ciężko w to uwierzyć sad
    Mój synek po urodzeniu zachorował na gronkowca i wylądowaliśmy w
    super szpitalu w Dziekanowie Leśnym i tam pani dr, która wiele lat
    przepracowała w USA powiedziała, że w Stanach miał by szanse
    przeżycia o ileś procent mniejsze, bo zakażenia gronkowcem leczyli
    tam tylko miejscowo i śmierć jednego dziecka na 50 bardziej się im
    opłacała finansowo niż leczenie każdego dziecka antybiotykami. Mój
    dostał dożylnie 3 antybiotyki i dzięki temu żaden pediatra nie może
    uwierzyć, że w 4 dobie życia groziła mu posocznica.

    --
    Roma mama Kacpra 13.07.2003r.
  • kruche_ciacho 28.02.08, 19:38
    nikt mnie nie wyprawił do domu abym siedziała i czekała na selekcję
    naturalną (Belgia)
    więc nie wypisujmy bzdur proszę typu "I nie zajmuje się ciążami
    poniżej 12 tyg., bo wiele dziewczyn roni ciąże i finansowo się to
    państwu nie opłaca"
  • ayelet 28.02.08, 19:47
    No ale sama widzisz,że wiele dziewczyn z Irlandii, GB, Norwegii
    właśnie to pisze, że ciąże są tam prowadzone dopiero od 12
    tygodnia.Mi to też wydaje się dziwne i bezlitosne sad

    --
    Roma mama Kacpra 13.07.2003r.
  • kruche_ciacho 28.02.08, 20:51
    po pierwsze - często same zainteresowane dowiadują się o ciąży
    własnie w tym okresie

    po drugie - żaden lekarz nie odeśle cię do domu jesli widzi na usg
    zdrowy zarodek, jesli ma watpliwości - zalezy od lekarza albo czekać
    albo badać ale z tym spotkasz się i w Polsce i w Europie

    po trzecie - wiele zalezy od tego na ile znasz język i potrafisz
    powiedzieć że czegoś "chcesz", czy masz ubezpieczenie i ogólnie od
    indywidualnej historii danej osoby a nie zasłyszanych skądś opowieści

  • ayelet 28.02.08, 21:48
    Zgadzam się z tym, że nie powinno się powtarzać tego co nam się
    wydaje a nie to co jest faktem. Dlatego dziwią mnie opinie w tym
    wątku,że Polska jest na końcu Europy i świata jeśli chodzi o
    ratownictwo dzieci wcześnie urodzonych (wystarczy spojrzeć na
    procentową ilośc uratowanych wcześniaków by zobaczyć, że Polska jest
    w czołówce), badania przesiewowe słuchu są ewenementem na skalę
    światową, nie znajdzicie kraju, w którym byłyby one wykonywane u
    wszystkich nowo narodzonych dzieci). Pewnie, że polska słuźba
    zdrowia ma też wady,jest niedofinansowana, natomiast napewno
    krzywdzące jest pisanie o braku wiedzy polskich lekarzy, bo jak chcą
    to znajdują pracę w najlepszych światowych klinikach i są tam
    cenionymi specjalistami (oczywiście nie wszyscy). To co tu się pisze
    o polskich lekarzach to niestety jedna z najbardziej typowych cech
    Polaków plucia na swoje gniazdo i niedoceniania tego co mamy. Dla
    nas zawsze na Zachodzie będą fajniejsi ludzie, ładniejsze dzieci,
    lepsi lekarze. Koszmar.
    Mieszkałam wiele lat w różnych krajach i wiem, że to nie jest tak,
    że tam to jest eldorado a tutaj dno i kaplica. Chyba, że ktoś
    mieszkał przed wyjazdem w jakieś pipidówie i faktycznie to był dla
    niego jakiś szok kulturowy, dla mnie nie.

    --
    Roma mama Kacpra 13.07.2003r.
  • hanalui 28.02.08, 22:44
    ayelet napisała:

    > Zgadzam się z tym, że nie powinno się powtarzać tego co nam się
    > wydaje a nie to co jest faktem. Dlatego dziwią mnie opinie w tym
    > wątku,że Polska jest na końcu Europy i świata jeśli chodzi o
    > ratownictwo dzieci wcześnie urodzonych (wystarczy spojrzeć na
    > procentową ilośc uratowanych wcześniaków by zobaczyć, że Polska
    jest
    > w czołówce),

    A moze przytoczysz te dane wraz ze zrodlem, bo ciekawe jest to co
    powiadasz smile

    badania przesiewowe słuchu są ewenementem na skalę
    > światową, nie znajdzicie kraju, w którym byłyby one wykonywane u
    > wszystkich nowo narodzonych dzieci).

    Fantastycznie ze sa wykonywane. A slyszalas o wysokim odsetku
    falszywie dodatnich rozpoznan? A nastepne badania pociagaja dalsze
    koszty. Sami lekarze zaczynaja zauwazac ze powinno sie je
    przeprowadzac w grupie zwiekszonego ryzyka. Jedynie u 15% dzieci, u
    których rozpoznano niedosłuch w wieku 8-12 miesięcy (a u 6% z
    ciężkim obustronnym niedosłuchem), wyniki przesiewowego badania
    słuchu w okresie noworodkowym były prawidłowe.
    www.mp.pl/artykuly/?aid=11935
    >Pewnie, że polska słuźba
    > zdrowia ma też wady,jest niedofinansowana, natomiast napewno
    > krzywdzące jest pisanie o braku wiedzy polskich lekarzy, bo jak
    chcą
    > to znajdują pracę w najlepszych światowych klinikach i są tam
    > cenionymi specjalistami (oczywiście nie wszyscy).

    Ci co znajduja prace w swiatowych klinikach to juz sie na swiatowych
    uczelniach ksztalcili i tylko im polskie nazwisko zostalo big_grin
    Wiekszosc lekarzy ktorzy wyjezdzaja w obecnych czasach pracuje w
    zwyklych przychodniach, a w wielu wypadkach nawet w polskich
    przychodniach i klinikach.
    Jesli zainteresujesz sie bardziej tematem to dowiesz sie ze w wielu
    krajach europejskich jest inny stystem hierarchii: specjalista z
    Polski niekoniecznie bedzie specjalista za granica. Zeby mogl sobie
    uzywac tego tytulu musi miec conajmniej 2 stopnie specjalizacji. Z 1
    moze co najwyzej byc lekarzem rodzinnym znajacym sie na dermatologii
    czy ginekologii, a to juz nietety degradacja jakby nie patrzec.
    Dlatego wielu wybiera polskie kliniki bo tam moga sobie uzywac
    polskich tytulow.

    > To co tu się pisze
    > o polskich lekarzach to niestety jedna z najbardziej typowych cech
    > Polaków plucia na swoje gniazdo i niedoceniania tego co mamy. Dla
    > nas zawsze na Zachodzie będą fajniejsi ludzie, ładniejsze dzieci,
    > lepsi lekarze.

    Tak masz racje, fajniejsi sa ludzie, czesciej sie usmiechaja, sa
    uprzejmii. Dzieci niekoniecznie ladniejsze...rzecz gustu. Mnie
    bardzo podobaja sie chinskie dzieciaczki...sa bardzo urocze.

    >Koszmar.
    > Mieszkałam wiele lat w różnych krajach i wiem, że to nie jest tak,
    > że tam to jest eldorado a tutaj dno i kaplica. Chyba, że ktoś
    > mieszkał przed wyjazdem w jakieś pipidówie i faktycznie to był dla
    > niego jakiś szok kulturowy, dla mnie nie.

    Nie mieszkalam w pipidowie, nie mialam szoku kulturowego wyjezdzajac
    za granice bo zwiedzilam troche krajow zarowno na wschod jak i na
    zachod od Polski. Szok za to miewam teraz jak przyjezdzam do Polski,
    jak czytam polskie gazety...i jak sie dowiaduje ze tacy wspaniali
    jestesmy w tej Europie i tylko jedyni w tym wyroznieniu bedziemy
    musieli sie starac o wizy do USA. To dopiero szok nad
    szoki big_grin big_grin big_grin. Nawet "zacofany" wschod nas przegonil tacy
    przodownicy jestesmy : big_grin big_grin
  • kraxa 28.02.08, 23:19
    Kpisz, czy o droge pytasz???? Nie wiem w jakich warunkach wykonywane
    jet to badanie w Polsce, ale w UK DO CIEBIE do domu przychodzi tzw.
    Health Visitor, osoba odpowiednio przezkolona do wykonania tego
    badania. Robi to na miejcu, zbiera wywiad, informuje o wszystkim.
  • gaja78 28.02.08, 23:21
    kraxa napisała:

    > Kpisz, czy o droge pytasz???? Nie wiem w jakich warunkach wykonywane jest to
    badanie w Polsce,

    W szpitalu po narodzinach dziecka.

    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • pirolina 04.03.08, 16:10
    Ja miałam to na własnej skórze w Belgii właśnie, a nie z
    zasłyszanych opowieści. Znam język bardzo dobrze i jestem śwetnie
    ubezpieczona. I mimo to usłyszałam, że na razie nie ma co sobie
    zawracać TYM głowy, że mam nie wymawiać słowa "dziecko" dopóki nie
    będzie miało możliwości samodzielnego przeżycia (czyli co najmniej
    do 6 mca ciąży), a najlepiej w ogóle, dopóki się zdrowe i całe nie
    urodzi. Po czym poroniłam i NIKT nie ujmie tego w żadnych
    statystykach, dzięki którym możnaby sprawdzić jaka jest NAPRAWDĘ
    opieka zdrowotna nad ciężarnymi w Belgii. Cieszę się, że Ty miałaś
    same dobre doświadczenia, ale czuję, jakby Twoje komentarze zadawały
    kłam moim przeżyciom, jakby to się nigdy nie wydarzyło i uwierz mi,
    nie chciałabyś poczuć się podobnie. Pozdrawiam.
  • kruche_ciacho 04.03.08, 16:33
    moje komentarze odzwierciedlają tylko moje doświadczenia oraz opinię
    moich znajomych które rodziły dzieci tutaj
    ciąże miały różne - bez problemów, zagrożone, poronienia - ale żadna
    nigdy nie usłyszała komentarza że dziecko to dopiero od 6 miesiąca!

    tym bardziej mi przykro że trafiłaś na takiego lekarza, skoro znasz
    świetnie język oraz nie masz problemów ubezpieczeniowych na pewno
    możesz poszukać specjalisty który będzie miał inne podejście od
    zacytowanego powyżej

    więc mimo różnych doświadczeń - nie generalizujmy że w Belgii to tak
    a nie inaczej - tak jak już napisałam - bardziej zalezy to od
    lekarza niż kraju

    życzę powodzenia
  • sofi75 01.03.08, 15:18

    do domu nie odprawiaja, ale w tej samej Belgii tez niewiele robia, aby uniknac
    potencjalnego poronienia przed 12 tc.
    Po swoim pierwszym poronieniu w Belgii ulyszalam ze to natura i przed 12 tc to
    naturalnie i nie ma sie co przejmowac.
    Jednoczesnie lekarz poinformowal mnie ze przyczyny szukac sie dopiero kiedy mam
    za soba trzy takie przypadki z rzedu.
    Trafil mi sie drugi raz, i powiedzialam STOP!!! albo teraz zaczniemy szukac
    przyczyny albo jade jej szukac do PL. Moj lekarz dal sie przekonac - chyba
    jedynie dlatego e widzial moja determinacje i bez jego szybkiej decyzji
    utknelabym w martwym punkcie.
    Teraz zaczynam podejscie do trzeciej ciazy, ale przyczyne na 95% juz znam -
    nastepna ciaza bedzie prowadzona na heparynie i aspirynie. Czuje sie
    bezpiecznie, ale wiem ze jestem w Belgii wyjatkiem - znam wiele osob, ktore
    musialy probowac nadal nie wiedzac nic.
    _____________________________________________________________
    Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
  • kruche_ciacho 04.03.08, 16:25
    niedawno moja kuzynka usłyszała to samo po drugim poronieniu w Polsce
    zatem to raczej bardziej zależy od lekarza a nie kraju

    ja znam tutaj sporo kobiet które miały problemy z zagrożona ciążą i
    otrzymały doskonałą opiekę więc nie mogę się zgodzić z tym poglądem

    życzę powodzenia i szcześliwego rozwiązania przy trzecim razie smile
  • olensia 28.02.08, 20:36
    Cos ta pani doktor glupoty gada:
    "śmierć jednego dziecka na 50 bardziej się im
    > opłacała finansowo niż leczenie każdego dziecka antybiotykami."
    Przeciez szpital w USA nie ponosi zadnych kosztow leczenia pacjenta tylko
    ubezpieczenie za ktore placi pacjent, a lekarze robia wszystko co sie da zeby
    uratowac chorego. Bez przesady bo jak czytam takie rzeczy to mnie normalnie
    trzesie...
    Ja rodzilam w USA wizyty u lekarza mialam raz w miesiacu. W 9 miesiacu mialam co
    tydzien. Lekarz badal mnie ginekologicznie 2 razy i mialam 2 USG. Porod wpominam
    jako jedno z najpiekniejszych przezyc w moim zyciu. Cisza, spokoj wlasny lekarz
    i polozna, zadnych stresow.
    --
    Olenka ma juz...
    Moje Sloneczko
    Czekamy na malenstwo
  • ayelet 28.02.08, 21:28
    Moja siostra była w USA miała ubezpieczenie, trafiła do lekarza i
    lekarz dzwonił do ubezpieczyciela czy pokryje określone procedury
    więc może o to chodzi, że różne ubezpieczenia pokrywają tylko
    określone działania medyczne.Generalnie jeśli chodzi o USA to
    Amerykanie, których znam narzekają bardzo na tamtejszy system
    ubezpieczeń, rzekomo nawet jak się ma dobre ubepieczenie
    poważniejsza choroba może pójścić delikwenta z torbami. A skoro co
    prezydent to próby zreformowania systemu ubezpieczeń w USA to coś w
    tym musi być.
    --
    Roma mama Kacpra 13.07.2003r.
  • hanalui 28.02.08, 22:11
    ayelet napisała:

    > Przepraszam Cię ale to co piszesz to brak wiedzy. Jeżeli Twój
    facet
    > będzie miał bakterie w spermie to ty też się zarazisz jest to
    jakby
    > oczywiste smile

    I masz racje i nie. Jesli masz stalego partnera to organizm
    przyzwyczaja sie do jego stalego zestawu bakterii i nie traktuje ich
    jako zagrozenie. Po prostu je rozpoznaje - tak jak w przypadku
    szczepien...dostajesz bakterie..i potem sobie organizm jesli na nie
    natrafii ma sobie z nimi radzic. Cos mniej wiecej w tym stylu.
    Pomijam w tym wypadku jakies chorobska przenoszone droga plciowa
    ktore mozna przywlec zmieniajac partnerow lub jesli twoj partner
    zmienia osoby z ktorymi sypia smile

    > A generalnie jeśli chodzi o zagranicę to nie ma co pisać o
    tematach
    > pobocznych, bo w tych systemach chodzi głównie o oszczędności. I
    nie
    > zajmuje się ciążami poniżej 12 tyg., bo wiele dziewczyn roni ciąże
    i
    > finansowo się to państwu nie opłaca, nie ma co dorabiać ideologii.
    > Prawdą jest,że wiele ciąży w I trzech m-ach roni się z przyczyn
    > genetycznych ale nie tylko. Inne powody to odklejanie się
    > kosmówki,kłopot z hormonami itp.

    Ciekawa jestem czy leczylas swoja ciaze za granica czy takie twoje
    przemyslenia na ten temat?
    Moze dorzuc do tej swojej teorii troche kultury polskiej i religii i
    wyjdzie ci dlaczego w Polsce jest jak jest. smile

    >Zadbanie o taką ciążę spokojnie ma
    > duże szanse zakończyć się szczęśliwie. Swoją drogą jestem ciekawa
    > jak wygląda sytuacja dziewczyn, które np. mają poronienia nawykowe
    > czy inne stałe kłopoty z ciążą nie mogą liczyć na pomoc lekarzy??
    > Ciężko w to uwierzyć sad

    Nie nikt ich nie ratuje, jak z matka cos zle to jeszcze lekarz ja
    dobija...zeby sie nie meczyla. Ogolnie za granica sie nie leczy po
    prostu pavulon zwlaszcza kobietom w ciazy podaja big_grin, big_grin. To zart i
    ironia dla tych co tego by nie zrozumialy big_grin big_grin
    > Mój synek po urodzeniu zachorował na gronkowca i wylądowaliśmy w
    > super szpitalu w Dziekanowie Leśnym i tam pani dr, która wiele lat
    > przepracowała w USA powiedziała, że w Stanach miał by szanse
    > przeżycia o ileś procent mniejsze, bo zakażenia gronkowcem leczyli
    > tam tylko miejscowo i śmierć jednego dziecka na 50 bardziej się im
    > opłacała finansowo niż leczenie każdego dziecka antybiotykami. Mój
    > dostał dożylnie 3 antybiotyki i dzięki temu żaden pediatra nie
    może
    > uwierzyć, że w 4 dobie życia groziła mu posocznica.
    >

    TO po coz ta pani doktor w USA tak dlugo siedizala i dobijala tam te
    biedne dzieci??????
    Wiesz, lekarze w Polsce oraz polscy lekarze za granica pracujacy w
    polskich osrodkach dla Polakow to takie brednie gadaja ze....strach
    to nawet powtarzac. Co ma to na celu? Spowodowanie ze pacjent
    poczuje sie zgrozony kazda inna sluzba zdrowia, kazdym lekarzem
    innej narodowosci, kazdym sposobem leczenia innym od polskiego i
    zaraz w te pedy przyleci leczyc sie u Polaka lub polskiej klinice.
    Ci co nie znaja jezyka, nie potrafia sie porozumiewac...sa skazani
    na to co im wlasnie tacy lekarze mowia.
    Ci co znaja jezyk, maja prywatne ubezpieczenia
    wybieraja....zapewniam cie ze wielu decyduje sie swiadomie leczyc
    gdzie indziej tylko nie w Polsce. Patrz Lech Walesa, ini politycy,
    gwiazdy...
  • gaja78 28.02.08, 23:15
    hanalui napisała:

    > > A generalnie jeśli chodzi o zagranicę to nie ma co pisać o
    > tematach
    > > pobocznych, bo w tych systemach chodzi głównie o oszczędności. I
    > nie
    > > zajmuje się ciążami poniżej 12 tyg., bo wiele dziewczyn roni ciąże
    > i
    > > finansowo się to państwu nie opłaca, nie ma co dorabiać ideologii.

    > Ciekawa jestem czy leczylas swoja ciaze za granica czy takie twoje
    > przemyslenia na ten temat?

    To nie są przemyślenia tylko fakty. Sama znam je z opowieści znajomych
    mieszkających na Wyspach. Chodzi przede wszystkim o pieniądze a nie o "nie
    chuchanie i dmuchanie na ciężarne dla ich dobra" tongue_out.

    > Moze dorzuc do tej swojej teorii troche kultury polskiej i religii i
    > wyjdzie ci dlaczego w Polsce jest jak jest. smile

    Że co, że się podtrzymuje ciąże w pierwszym trymestrze ze względu na przekonania
    religijne ? Jasne ...

    > >Zadbanie o taką ciążę spokojnie ma
    > > duże szanse zakończyć się szczęśliwie. Swoją drogą jestem ciekawa
    > > jak wygląda sytuacja dziewczyn, które np. mają poronienia nawykowe czy inne
    stałe kłopoty z ciążą nie mogą liczyć na pomoc lekarzy??

    > Nie nikt ich nie ratuje, jak z matka cos zle to jeszcze lekarz ja
    > dobija...zeby sie nie meczyla. Ogolnie za granica sie nie leczy po
    > prostu pavulon zwlaszcza kobietom w ciazy podaja big_grin, big_grin. To zart i
    > ironia dla tych co tego by nie zrozumialy big_grin big_grin

    Nie no ale serio, wiesz jak jest czy nie wiesz ? Znasz odpowiedź na pytanie o
    poronienia nawykowe ? Sama jestem ciekawa jak to jest.

    > Wiesz, lekarze w Polsce oraz polscy lekarze za granica pracujacy w
    > polskich osrodkach dla Polakow to takie brednie gadaja ze....strach
    > to nawet powtarzac. Co ma to na celu? Spowodowanie ze pacjent
    > poczuje sie zgrozony kazda inna sluzba zdrowia, kazdym lekarzem
    > innej narodowosci, kazdym sposobem leczenia innym od polskiego i
    > zaraz w te pedy przyleci leczyc sie u Polaka lub polskiej klinice.

    To, że ty tak odbierasz opowieści o doświadczeniach lekarzy za granicą nie
    znaczy, że tak emocjonalnie wszyscy do tego podchodzą. Dla mnie to jest
    zbieranie informacji dla zaspokojenia ciekawości. Nic poza tym.

    > Ci co znaja jezyk, maja prywatne ubezpieczenia
    > wybieraja....zapewniam cie ze wielu decyduje sie swiadomie leczyc
    > gdzie indziej tylko nie w Polsce. Patrz Lech Walesa, ini politycy,
    > gwiazdy...

    Możemy porównywać ośrodki medyczne. Najlepsza klinika kardiologii w Polsce z
    pewnością nie umywa się pod względem doświadczenia do kliniki, w której Wałęsie
    operują serce. Ale porównywanie całych systemów opieki medycznej na podstawie
    skrajnych przypadków bardzo zamożnych czy wpływowych ludzi jest śmieszne, bo
    akurat ci ludzie są z całego społeczeństwa najmniej zależni od systemu opieki
    medycznej.
    --
    Ala
    Fasol/Fasola
  • hanalui 29.02.08, 13:48
    gaja78 napisała:

    > > > A generalnie jeśli chodzi o zagranicę to nie ma co pisać o
    > > tematach
    > > > pobocznych, bo w tych systemach chodzi głównie o oszczędności.
    I
    > > nie
    > > > zajmuje się ciążami poniżej 12 tyg., bo wiele dziewczyn roni
    ciąże
    > > i
    > > > finansowo się to państwu nie opłaca, nie ma co dorabiać
    ideologii.
    >
    > > Ciekawa jestem czy leczylas swoja ciaze za granica czy takie
    twoje
    > > przemyslenia na ten temat?
    >
    > To nie są przemyślenia tylko fakty. Sama znam je z opowieści
    znajomych
    > mieszkających na Wyspach. Chodzi przede wszystkim o pieniądze a
    nie o "nie
    > chuchanie i dmuchanie na ciężarne dla ich dobra" tongue_out.
    >
    > > Moze dorzuc do tej swojej teorii troche kultury polskiej i
    religii i
    > > wyjdzie ci dlaczego w Polsce jest jak jest. smile
    >
    > Że co, że się podtrzymuje ciąże w pierwszym trymestrze ze względu
    na przekonani
    > a
    > religijne ? Jasne ...

    Widzisz...kultura i religia tlumaczysz to jakie jest podejscie do
    ciazy w Polsce. A czy wzielas pod uwage ze nie wszedzie jest taka
    sama jak w Polsce kultura i religia? W spoleczenstwach
    wielokulturowych i wieloreligijnych jakimi sa Wyspy czy inne kraje
    europejskie jak Norwegia czy Szwecja trzeba sie liczyc z tym ze nie
    dla kazdego 4 komorki to dziecko i ze nie tylko wazne jest urodzenie
    dziecka ale w pierwszej kolejnosci wazne jest urodzenie ZDROWEGO
    dziecka. To pierwsza sprawa. (Nie chce by sie tu posypaly na moja
    glowe udowodnienia moralne kiedy jest dziecko i takie tam czy jakies
    inne. Takie jest po prostu podejscie w innych kulturach czy
    spoleczenistwach do ciazy, plodu oraz definicji zycia. Wyjezdzajac
    trzeba sie zapoznac odrobine z kultura obowiazujaca w danym
    kraju...i jesli nikogo nie dziwi ze kobieta w cerkwii powinna miec
    chustke na glowie, a w kraju arabskim nie isc sama bez mezczyzny
    ulica to to tez powinno sie zaakceptowac takie a nie inne przepisy,
    raguly czy prawa...bez wzgledu czy i sie to podoba czy nie)
    Po drugie...jesli o koszty chodzi...to nie ze panstwu sie nie
    oplaca...nie oplaca sie lekarzowi popelniac bledu ... a takim bledem
    jest pozwolenie na urodzenie chorego dziecka. Nasze polskie
    podejscie nie radzi sobie z czyms takim...ale... niestety lekarze na
    zachodzie placa wysokie ubezpieczenia od odpowiedzialnosci cywilnej
    i zaden z nich nie zaryzykuje na to by ktos go oskarzyl ze
    podtrzymywal plod genetycznie uszkodzony, bo gwarancji przeciez dac
    nie moze z czego ronienie tak niskiej ciazy wynika w przypadku
    pierwszej ciazy (zwlaszcza ze w przypadku pierwszysch ciaz to
    wlasnie jedna z czestych przyczyn). Jesli nie moze ci dac 100%
    gwarancji urodzenia zdrowego dziecka, nikt nie zaryzykuje.
    Wiesz...moze Polka nie wpadnie na to by pociagac danego lekarza do
    odpowiedzialnosci cywilnej, ale zapewniam cie ze wyznawcy religii
    islamu nie przepuszcza okazji, oni juz nawet urodzonego dziecka (o
    chlopcow glownie chodzi) nie uznaja jesli jest chore...niekoniecznie
    genetycznie, moze to byc jakas pie...
    Niektore szpitale czy lekarze nawet nie chca udzielic informacji na
    temat plci plodu i nie dlatego ze nie wiedza o co pluja sie Polacy,
    ale dlatego gdyz zawsze istnieje margines bledu...a ten
    margines...moze drogo kosztowac jesli znajdzie sie w sadzie smile. Moze
    dla Polek to raczej obojetne czy chlopiec czy dziewczynka, ale dla
    innych niekoniecznie smile
    Co do innych kosztow...osobiscie nigdzie w naukowej literaturze nie
    spotkalam sie ze niepodtrzymywanie ciazy to ze wzgl. na koszty.
    Chetnie sie zapoznam z takimi materialami, byle to nie byly
    opowiesci znajomych.
    Gdyby tak bylo ze to koszty dla panstwa to po prostu decyzja odgorna
    usuwano by wszystkie ciaze chore, dzieci z wadami genetycznymi itd.,
    a tak nie jest. Zawsze decyzje zostawia sie w gestii rodzicow.
    >
    > > >Zadbanie o taką ciążę spokojnie ma
    > > > duże szanse zakończyć się szczęśliwie.
    Ale nei 100% a tego lekarz nie zaryzykuje w przypadku 1szego

    > > >Swoją drogą jestem ciekawa
    > > > jak wygląda sytuacja dziewczyn, które np. mają poronienia
    nawykowe
    > czy inne
    > stałe kłopoty z ciążą nie mogą liczyć na pomoc lekarzy??
    >
    > > Nie nikt ich nie ratuje, jak z matka cos zle to jeszcze lekarz
    ja
    > > dobija...zeby sie nie meczyla. Ogolnie za granica sie nie leczy
    po
    > > prostu pavulon zwlaszcza kobietom w ciazy podaja big_grin, big_grin. To zart
    i
    > > ironia dla tych co tego by nie zrozumialy big_grin big_grin
    >
    > Nie no ale serio, wiesz jak jest czy nie wiesz ? Znasz odpowiedź
    na pytanie o
    > poronienia nawykowe ? Sama jestem ciekawa jak to jest.
    >

    Tak, moga liczyc na pomoc, ale 1-sze poronienie bez zbadania jeszcze
    przyczyny nie jest chyba poronieniem nawykowym?
    Przy szpitalach polozniczych sa specjalne grupy wsparcia dla kobiet
    ktore poronily i ich rodzin. Zajmuja sie tam zarowno pomoca
    psychologiczna jak i medyczna, badaniami itd. Problem w tym ze do
    wszystkiego trzeba znac troche wiecej jezyka, troche trzeba o to
    popytac, poprosic o odpowiednie skierowania. No i do tego moga tez
    dojsc dodatkowe koszty na badania i ustalanie przyczyn,
    leczenie...co wielu Polakom bedacym za granica nie za bardzo sie
    podoba.
    W takim przypadku jesli lekarz podtrzymuje ciaze pacjentka wie ze
    moze urodzic chore dziecko i lekarz nie musi sie obawiac spotkania w
    sadzie smile. Jest to swiadomy wybor pacjenta.

    > > Wiesz, lekarze w Polsce oraz polscy lekarze za granica pracujacy
    w
    > > polskich osrodkach dla Polakow to takie brednie gadaja
    ze....strach
    > > to nawet powtarzac. Co ma to na celu? Spowodowanie ze pacjent
    > > poczuje sie zgrozony kazda inna sluzba zdrowia, kazdym lekarzem
    > > innej narodowosci, kazdym sposobem leczenia innym od polskiego i
    > > zaraz w te pedy przyleci leczyc sie u Polaka lub polskiej
    klinice.
    >
    > To, że ty tak odbierasz opowieści o doświadczeniach lekarzy za
    granicą nie
    > znaczy, że tak emocjonalnie wszyscy do tego podchodzą. Dla mnie to
    jest
    > zbieranie informacji dla zaspokojenia ciekawości. Nic poza tym.
    >
    > > Ci co znaja jezyk, maja prywatne ubezpieczenia
    > > wybieraja....zapewniam cie ze wielu decyduje sie swiadomie
    leczyc
    > > gdzie indziej tylko nie w Polsce. Patrz Lech Walesa, ini
    politycy,
    > > gwiazdy...
    >
    > Możemy porównywać ośrodki medyczne. Najlepsza klinika kardiologii
    w Polsce z
    > pewnością nie umywa się pod względem doświadczenia do kliniki, w
    której Wałęsie
    > operują serce. Ale porównywanie całych systemów opieki medycznej
    na podstawie
    > skrajnych przypadków bardzo zamożnych czy wpływowych ludzi jest
    śmieszne, bo
    > akurat ci ludzie są z całego społeczeństwa najmniej zależni od
    systemu opieki
    > medycznej.

  • sevilay 29.02.08, 14:18
    O głównym temacie nie będe dyskutowac bo już szkoda słów na dyskusję z niektórymi.
    Ale dwie sprawy bym tu chciała sprostowac tak trochę off topikowo:

    1.To nie jest całkiem prawda,że w arabskich kobieta nie może sama chodzić po ulicy-może wyjść z druga kobieta albo z dzieckiem,tylko nie sama.
    2.Wyznawcy islamu to nie tylko Arabowie-nie mozna tak wszystkich wrzucać do jednego worka i z przekonaniem oświadczać,że muzułmanie odrzucą dziecko jeżeli będzie chore.Może i jacyś Arabowie z pustyni mają takie obyczaje.Ale jak już napisałam-muzułmanie to nie tylko Arabowie.Możliwe,ze słyszałas o takich przypadkach ale należało by napisać NIEKTÓRZY.
    A Ty jeszcze zapewniasz,że tak jest-no ciekawe skąd jesteś taką znawczynią i mozesz zapewnić,że KAŻDY muzułmanin odrzuci dziecko z powodu jakiejś wady.No proszę cię.
    Chyba jednak też musisz trochę uzupełnić swoją wiedzę o innych kulturach zanim zaczniesz ją tu eksponowac publicznie.

    I przepraszam,że to nie na główny temat ale wnerwiłam się trochę.


    --
    Bebek smile i Maluszek
    nasz synek i Nasza coreczka
  • hanalui 29.02.08, 14:39
    sevilay napisała:

    > O głównym temacie nie będe dyskutowac bo już szkoda słów na
    dyskusję z niektóry
    > mi.
    > Ale dwie sprawy bym tu chciała sprostowac tak trochę off topikowo:
    >
    > 1.To nie jest całkiem prawda,że w arabskich kobieta nie może sama
    chodzić po ul
    > icy-może wyjść z druga kobieta albo z dzieckiem,tylko nie sama.
    > 2.Wyznawcy islamu to nie tylko Arabowie-nie mozna tak wszystkich
    wrzucać do jed
    > nego worka i z przekonaniem oświadczać,że muzułmanie odrzucą
    dziecko jeżeli będ
    > zie chore.Może i jacyś Arabowie z pustyni mają takie obyczaje.Ale
    jak już napis
    > ałam-muzułmanie to nie tylko Arabowie.Możliwe,ze słyszałas o
    takich przypadkach
    > ale należało by napisać NIEKTÓRZY.
    > A Ty jeszcze zapewniasz,że tak jest-no ciekawe skąd jesteś taką
    znawczynią i mo
    > zesz zapewnić,że KAŻDY muzułmanin odrzuci dziecko z powodu jakiejś
    wady.No pros
    > zę cię.
    > Chyba jednak też musisz trochę uzupełnić swoją wiedzę o innych
    kulturach zanim
    > zaczniesz ją tu eksponowac publicznie.
    >
    > I przepraszam,że to nie na główny temat ale wnerwiłam się trochę.
    >
    >


    Zupelny off topic.
    Nie dyskutujemy tu o kulturze arabskiej i szczegolach dotyczacych
    wychodzenia na ulice kobiet (jakby tak rozwijac to by jeszcze trzeba
    dodac ze niekiedy musza chodzic w burkach, niekiedy z zaslonieta
    twarza, a niekiedy tylko z chusta na glowie big_grin big_grin, tylko ze akurat
    do niepodtrzymywania ciazy to nijak sie ma big_grin big_grin....)...podalam
    tylko przyklad, nie wnikalam w szczegoly czy kazdy wyznawca islamu
    tak robi...tak jak nie kazdy wyznawca islamu jest terrorysta i sie
    wysadza. Wyluzuj troche big_grin. Nie robie z siebie zadnej specjalistki
    temacie islamu big_grin big_grin big_grin.
    Co do odrzucania dziecka to by sie zdziwila ... nie na pustyniach
    sie to dzieje (choc tam tez...nie wiem, nie bylam wink) tylko w
    cywilizowanych krajach. Poczytaj troche. O mordach kobiet siostr,
    zon za zhanbienie rodziny w Niemczech czy Szwecji chyba slyszalas
    wiec nieodebranie chorego dziecka ze szpitala to maly pikus w tym
    wszystkim. A to wcale nie niecywilizowane kraje smile.
  • sevilay 29.02.08, 15:09
    To też napisałam,ze to off topik.
    Wierzę,że tak się może dziać ale nie wmówisz mi,ze tylko wsród muzułmanów.W Polsce także są dzieci porzucone dlatego,ze są chore.Że już nie wspomnę o głośnej sprawie Wojnarowskich,którzy własnie wytoczyli lekarzowi proces-w Polsce.

    Do podtrzymywania ciązy to się moze i nie ma ale Ty tu sobie tu rzucasz radośnie takie przykładziki i jednocześnie robisz muzułmanom czarna propagandę.

    Ja też nie jestem specjalistką od kultury arabskiej ale jestem żoną,szwagierką,synową i ciocią muzułmanów.
    I to ja potem muszę wszystkim tłumaczyć,że nie każdy muzułmanin to jakiś talib.
    Bo wiedza ludzi o tej kulturze bierze się głównie z jakichś rewelacji usłyszanych w telewizji czy strzępkow informacji gdzieś tam zasłyszanych czy przeczytanych.

    Trzeba więc było wniknąć w szczegoly i napisac,że nie kazdy.To też nie jest tak,że każdy muzułmanin zaraz morduje niewierną za zhańbienie rodziny.

    Dyskutujesz sobie to ok, jakie wybierasz przyklady to Twoja sprawa ale staraj sie nikogo przy tym nie krzywdzić uogólnieniami.

    A co do wyluzowania-pobądz sobie żoną muzułmanina przez dziesięć lat,użeraj się z nietolerancją to będziemy mogły pogadac o wyluzowaniu.Acha,najgorsze komentarze mnie spotykały na swiatłym zachodzie,konkretnie w Holandii.W Polsce na razie nie jest źle.
    --
    Bebek smile i Maluszek
    nasz synek i Nasza coreczka
  • hanalui 29.02.08, 15:38
    sevilay napisała:

    > Ja też nie jestem specjalistką od kultury arabskiej ale jestem
    żoną,szwagierką,
    > synową i ciocią muzułmanów.
    > I to ja potem muszę wszystkim tłumaczyć,że nie każdy muzułmanin to
    jakiś talib.
    > Bo wiedza ludzi o tej kulturze bierze się głównie z jakichś
    rewelacji usłyszany
    > ch w telewizji czy strzępkow informacji gdzieś tam zasłyszanych
    czy przeczytany
    > ch.
    >
    > Trzeba więc było wniknąć w szczegoly i napisac,że nie kazdy.To też
    nie jest tak
    > ,że każdy muzułmanin zaraz morduje niewierną za zhańbienie rodziny.
    >
    > Dyskutujesz sobie to ok, jakie wybierasz przyklady to Twoja sprawa
    ale staraj s
    > ie nikogo przy tym nie krzywdzić uogólnieniami.

    Wiesz nie sadzilam ze tak bardzo cie to dotknie. Przepraszam cie
    wiec bardzo. Dla mnie oczywistym jest ze nie kazdy wyznawca islamu
    jest Talibem, Arabem czy terrorysta wysadzajacym sie w powietrze,
    nie kazdy zabija swoja zone i sadzilam ze wiekszosc osob to tez
    rozumie. ALe widocznie trzeba lopatologicznie.

    No wiec nie kazdy wyznawca islamu odrzuca swoje dziecko ze wzgledu
    na defekty fizyczne czy genetyczne. Ale sa tacy, nawet w krajach
    cywilizowanych co to robia...i z tego wzgledu lekarze postepuja jak
    postepuja, i z tego wzgledu tez czasem nie podaja informacji ktore
    nie moga byc 100%
    Lepiej smile?
  • sevilay 29.02.08, 16:28
    hanalui,moze zareagowałam zbyt emocjonalnie ale jak już pisałam,nie raz spotykały mnie przykrości,tylko z tego powodu,ze mój mąż wyznaje islam.Czasem więc reaguję zbyt emocjonalnie, bo ile mozna to znosić spokojnie.

    Teraz jestem w ciązy i to zagrożonej to też mnie wszystko wkurza.

    Ja Ci tez łopatologicznie wyjaśnię i konczymy dyskusję-oki?smile
    Często spotykam ludzi,ktorzy wiedzą lepiej odemnie,mimo,ze go nie znają,jaki jest mój mąż.No bo przecież oglądali film "Tylko razem z Corką" więc wiedzą.I na pewno wszyscy muzułmanie sa tacy sami.I jeszcze mi przytaczają rozmaite newsy z gazet,że oto (i u Ciebie się ten argument pojawił)tu i tu rodzina zamordowała córkę bo ich zhańbiła.Tu jakiś Arab wyjechał z dziecmi.Tu jeszcze coś tam.I nic to,że tak samo np. Holender moze porwać własne dzieci (w moim mieście był taki przypadek).

    I jeżeli ,przy okazji dyskusji na temat ciązy, jakas dziewczyna przeczyta,że niejaka Hanalui napisała w skrócie myslowym,że wyznawcy islamu odrzucaja chore dzieci to jej się to zakoduje w pamieci.
    Mozliwe,ze kiedyś spotka jakiegoś muzułmanina i nie znając go wyda o nim opinię złożoną ze zlepków zasłyszanych informacji.I już na dzien dobry będzie do niego uprzedzona.

    Wiesz,czasami naprawdę nie jest łatwo i już mi nieraz ręce opadają.
    Ale mimo to warto byłosmile Gdybym miała jeszcze raz dokonywać wyboru to wyszłabym za tego samego mężczyznę.Tylko nie wyjeżdzałabym z nim z Polski bo tu jednak(ciekawostka) łatwiej się nam żyje.Teraz się staramy za granice nie wyjeżdżać.
    Bo czasami,przykro mi się robi,że ktoś go ocenia nie znając.
    Dlatego nie mogłam nie zareagować na Twój post.Ja wiem,ze Ty rozumiesz,że nie każdy muzułmanin jest talibem i większosc pewnie też ale są i tacy,którzy to biorą dosłownie.

    I ten końcowy akapit brzmi zdecydowanie lepiejsmile

    Konczę dyskusję bo powrócił mój straszny tyran i muszę mu buty zdjąć i podać miskę do umycia rąksmile)(tak naprawdę to leżę plackiem ze względu na komplikacje ciążowe a mąz mi robi herbatkę, no ale nie mogę ludzi pozbawiac bajecznych wyobrażeń,no nie?smile)

    --
    Bebek smile i Maluszek
    nasz synek i Nasza coreczka
  • hanalui 29.02.08, 16:04
    sevilay napisała:
    > W Polsce także są dzieci porzucone dlatego,ze są chore.Że już nie
    wspomnę o głośnej
    > sprawie Wojnarowskich,którzy własnie wytoczyli lekarzowi proces-w
    Polsce.

    Wiesz...tych spraw bedzie coraz wiecej bo coraz wiecej ludzi jest
    swiadomych co moze i jakie ma prawa.
    Na zachodzie istnieja instytucje ktore tylko czekaja na tego typu
    bledy, potkniecia.
    W Polsce tymi "zlymi" sa osoby-ofiary dochodzace swoich praw. No i
    jeszcze nie ma konkretnego winnego tylko np szpital, rzad polski i w
    ostatecznosci to za bledy lekarza placi podatnik.
    A w krajach europejskich wina spada na lekarza ktory podjal taka a
    nie inna decyzje, nie postapil zgodnie z procedurami, swiadomie
    spowodowal ze urodzilo sie chore dziecko, choc rodzice nie wyrazali
    na to zgody.
    No ale jak wspomimnalam to zalezy wlasnie od tego jaka jest kultura,
    przepisy, poglady, religia danego spoleczenstwa.
  • sevilay 29.02.08, 16:35
    To racja.Aczkolwiek dziwię się bo muzułmanie powinni przyjąć dziecko takie jakie jest i powiedzieć "Inshallah"(Wola Allaha).
    Ale wierzę,że zdarzają się tacy jak piszesz.Jednak nie tylko oni tak robią.
    I nie wszyscy,znałam w Berlinie Libańczyków,którzy mieli głuchoniemego synka i bardzo go kochali,jak mogli tak go leczyli i rehabilitowali.
    Także sąsiadka mojej teściowej ma wnuka z porażeniem móżgowym i to jest ich najukochańszy wnuczek.

    Po prostu różnie bywa.
    --
    Bebek smile i Maluszek
    nasz synek i Nasza coreczka
  • kruche_ciacho 27.02.08, 09:56
    lekarz zaczął badac mnie ginekologicznie od 31 tc własnie po to aby
    sprawdzic czy nie skraca mi się juz szyjka - wczesniej nie
    zaglądał "na doły" choć co wizyta padało pytanie czy odczuwam lub
    zauwazyłam jakieś dziwne dolegliwości, upławy, plamienia itd

    ja uwazam to za rozsądne podejście
  • gaja78 27.02.08, 10:14
    kruche_ciacho napisała:

    > lekarz zaczął badac mnie ginekologicznie od 31 tc własnie po to aby
    > sprawdzic czy nie skraca mi się juz szyjka - wczesniej nie
    > zaglądał "na doły" choć co wizyta padało pytanie czy odczuwam lub
    > zauwazyłam jakieś dziwne dolegliwości, upławy, plamienia itd
    >
    > ja uwazam to za rozsądne podejście

    W zasadzie ja też smile

    --
    Ala
    Fasol/Fasola

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka