praktykanci na ginekologii a intymność! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • odnosząc się jeszcze do wątku o intymności...piszecie, że
    praktykanci na oddziałach, przy porodach, przy obchodzie, przy
    każdym jednym badaniu (np. przy wypisie) musza stac za plecami
    lekarzy, zaglądac i UCZYĆ się! Sorry, ale nie bardzo rozumiem czego
    się ucza oglądajac jedynie nasze krocze?!?! Przecież na podstawie
    budowy krocza nie widzą czy jesteśmy zdrowe czy nie...?! Nigdy w
    życiu nie słyszałam, by lekarz badający tłumaczył praktykantom co
    tam czuje, co to oznacza itp. Wiec czego się uczą samym patrzeniem?
    No bo przeciez żadnych chorób gołym okiem nie widać???? I dlaczego
    gdy chodzę z dzieckiem do pediatry podczas badania syna na odziale
    pediatrycznym nie ma ani jednego praktykanta! Ani jednej położnej,
    pielęgniarki...tylko sam jeden lekarz bada moje dziecko! Czy to
    oznacza, że w innych specjalizacjach nie musza sie uczyć??? tylko na
    ginekologii?
    • he he no właśnie czego się uczą , to dobre pytanie.Ja też nie raz
      leżałam w szpitalu na oddz. ginekologii i zawsze przy badaniu byli
      studenci, co mnie delikatnie mówiąc wkurzało. Ciekawa jestem czy
      można takiej asysty sobie nie życzyć.....

      A z drugiej strony dobrze że "tylko" patrzą, bo jeszcze każdy by
      zechciał przebadać, to dopiero by było.. he he
      --
      "Kobiety rodzą się aniołami, ale kiedy życie połamie im skrzydła -
      pozostaje już tylko latanie na miotle..."
      =================
    • No popatrz, a u mnie odwrotnie smile W łódzkim Madurowiczu na izbie
      przyjęć najpierw zbadała mnie praktykanta relacjonując "co tam
      widzi" stojącej obok lekarce a dopiero później lekarka. Podobnie
      było w Matce Polce. A u lekarza rodzinnego właściwie przy każdym
      szczepieniu córeczki i na każdej wizycie jest przynajmniej 1
      student. Nawet wkurza mnie to czasem, bo pielęgniarka zamiast
      szybciutko zaszczepić przestraszone dziecko, certoli się jeszcze ze
      studentami. No ale gdzieś się przecież muszą uczyć smile
    • He, he mi sie w poprzednim watku o intemnosci tez podobal argument,
      ze ogladanie krocza przez kilka osob codziennie to dla naszego
      dobra smile i ze to dla studentow bezcenne doswiadczenie smile))
      Rzeczywiscie, skomplikowana sprawa taka rana po porodzie i trzeba
      konsultowac z innymi.
      Na szczescie nie rodzilam w polskim szpitalu, wiec mnie takie
      atrakcje ominely. Mialam do czynienia w Holandii ze studentami czy
      stazystami, ale za kazdym razem pytaja o moja zgode na ich
      obcecnosc. I jest o tylko jedna osoba. Nawet lubie jak jest jakis
      uczen, bo wtedy lekarz tlumaczy mu dosyc dokladnie sytuacje i ja
      przy okazji sie wiecej dowiaduje.
      --
      Filip ur.27-09-2005
    • Jak rodziłam syna tych kilkanaście lat temu, też usiłowali mnie badać studenci.
      Przez miesiąc leżałam na patologii, zmęczona, spuchnięta i obolała. Tylko raz,
      nieświadomie, pozwoliłam się zbadać uczniakowi. Zrobił to wyjątkowo boleśnie i
      nieumiejętnie. Poleciało kilka bluzgów w jego stronę i kategorycznie zabroniłam
      wpuszczania do mnie jakichkolwiek studentów. Potem, podczas badania był już
      obecny tylko jeden lekarz i ewentualnie jedna pielęgniarka. Teraz też sobie na
      to nie pozwolę.
      • Hej smile
        Ja jak rodziłam kilka lat temu, to też praktykanci mieli "ochotę"
        popatrzeć. Ale mój mąż stwierdził, że bardzo prosi o opuszczenie
        sali, bo żona sobie nie zyczy rodzić w towarzystwie tak licznego
        grona studentów ( dodam, ze to byli to sami faceci, chyba 4 lub 5)I
        nikt nie robił problemu. Wyszli i tyle. Teraz nauczona
        doświadczeniem, od razu poprosze, żeby nie wpuszczano praktykantów
        na salę. Nie chce, żeby patrzeli na moje cyrki big_grin - straszna
        panikara jestem...
        Pozdrawiam
    • No cóż jesteś w błedzie,że od patrzenia sie nie nauczą.
      Owszem budowa krocza w anatomii jest niby taka sama,ale jednak jest
      różnica między kroczem kobiety,która nie rodziłą i inne u
      kobiety,która już rodziła.
      Muszą wiedzieć jak wyglądają wargi sromowe mniejsze i większe,gdzie
      znajduje się łechtaczka,jakie jest wejście do pochwy czyli
      przedsionek pochwy(owe różnice)opuszki przedsionka,gruczoły
      przedsionkowe większe i mniejsze,szpara sromu,wzgórek łonowy.
      Co innego w książce,gdzie jest rysunek,a co innego zobaczyć
      na "zywym"organiźmie.
      Wszystkie chcecie mieć wykształconych i doświadczonych lekarzy,a
      nie "konowałów"no wiec GDZIEŚ i NA KIMŚ muszą sie uczyć.
      Zdecydowana większość kobiet nie chce,aby uczestniczyli studenci,ale
      potem same do siebie miejcie pretensje,że mamy nie wykształconych i
      nie douczonych lekarzy.
      Sama musiałam mieć 10 samodzielnie przyjętych i potwierdzonych
      porodów,abym mogła być dopuszczona do egazminu dyplomowego.
      Wiec więcej zrozumienia dla studentów,bo oni Was będą kiedyś leczyć.
      --
      Maksio
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1107992,2,1.html
      Olaf fotoforum.gazeta.pl/3,0,1107993,2,2.html
      • Na mnie sie kilku uczylo, za moja zgoda. Kiedys lezalam na ginekologii niezaciazona i w trakcie badania lekarz zapytal czy wyrazam zgode na to aby w badaniu biernie uczestniczyli studenci. Poszedl po nich dopiero jak wyrazilam zgode, a ja chyba sie lekko zrumienilam, kiedy pan doktor zaczal sie zachwycac moja budowa wewnetrzna w kierunku przyszlych medykow smile
        Przy porodzie, wiele lat pozniej, mialam "praktykanta na wlasnosc", mlody lekaz stazysta byl ze mna caly czas od momentu przyjscia na zmiane, az do konca porodu. Nie wiem czemu mnie taki zaszczyt kopnal, ale nawet mi sie to podobalo. W tym samym czasie zaliczylam tez odwiedziny pani ordynator i jej 20 studentow, ale obylo sie bez badania, po prostu przechodzili i zajrzeli na sale zobaczyc co sie dzieje.
        Drugi pobyt w szpitalu zaczelam od badania wykonanego przez stazystke (czy jak to sie tam nazywa), a potwierdzonego przez ordynatora oddzialu, ktory ja mial pod opieka. Ordynator stal za nia caly czas i obserwowal, a nastepnie sam zbadal i potwierdzil jej diagnoze.
        Miesiac temu na wizycie kontrolnej nadzialam sie na lekarza-praktykanta u mojego prowadzacego. Zrobil mi zastrzyk (witaminki w dupke, bo te doustne ze mnie wypadaja) i na tym sie skonczylo. Na wejsciu zostalam zapytana czy akceptuje jego obecnosc podczas wizyty.

        A pytajacym czy tylko ginekolodzy tak maja, odpowiadam NIE. Praktykanci sa na wielu innych oddzialach szpitali klinicznych, moj chlopak sie na nich tez natknal, nawet go diagnozowali (czysto teoretycznie oczywiscie, na potrzeby wlasne).


      • > No cóż jesteś w błedzie,że od patrzenia sie nie nauczą.
        > Owszem budowa krocza w anatomii jest niby taka sama,ale jednak
        jest
        > różnica między kroczem kobiety,która nie rodziłą i inne u
        > kobiety,która już rodziła.
        > Muszą wiedzieć jak wyglądają wargi sromowe mniejsze i
        większe,gdzie
        > znajduje się łechtaczka,jakie jest wejście do pochwy czyli
        > przedsionek pochwy(owe różnice)opuszki przedsionka,gruczoły
        > przedsionkowe większe i mniejsze,szpara sromu,wzgórek łonowy.
        > Co innego w książce,gdzie jest rysunek,a co innego zobaczyć
        > na "zywym"organiźmie.
        > Wszystkie chcecie mieć wykształconych i doświadczonych lekarzy,a
        > nie "konowałów"no wiec GDZIEŚ i NA KIMŚ muszą sie uczyć.
        > Zdecydowana większość kobiet nie chce,aby uczestniczyli
        studenci,ale
        > potem same do siebie miejcie pretensje,że mamy nie wykształconych
        i
        > nie douczonych lekarzy.
        > Sama musiałam mieć 10 samodzielnie przyjętych i potwierdzonych
        > porodów,abym mogła być dopuszczona do egazminu dyplomowego.
        > Wiec więcej zrozumienia dla studentów,bo oni Was będą kiedyś
        leczyć.


        JASNE, ze musza obejrzec na zywo, ale chyba niekoniecznie
        codziennie, u kilkunastu kobiet lezacych na oddziale? Przy odrobinie
        dobrej woli mozna tak zorganiozowac nauke i lekcje pogladowe dla
        studentow, zeby intymnosc pacjentki nie zostala naruszona.
        --
        Filip ur.27-09-2005
        • Zapewne i codziennie nie oglądają rzecz jasna.
          A i studecnci sie zmieniają,bo np.kończa praktyki i na ich miesjce
          są następni.
          To samo tyczy się pacjentek.
          Nie piszę,że mają nie szanować intymności pacjentki.bo to rzecz
          jasna podstawa.
          Ale nie trzeba być od razu nastawionym na nie,negatywnie i się
          zacietrzewiać.
          A jak zorganizować lekcje poglądowe dla studentów?
          Ma ich być wiecej? czyli tabun?
          Chyba lepiej by w gabinecie było 2-3,a nie 10 i 1 pacjentka.
          Takich lekcji poglądopwych raczej NIE da sie zrobić tłumnie.
          Więc chyba lepiej codziennie,ale w mniejszej grupie.
          --
          Maksio
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1107992,2,1.html
          Olaf fotoforum.gazeta.pl/3,0,1107993,2,2.html

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.