Dodaj do ulubionych

Czy ZUS kogoś sprawdził na L4???

06.05.08, 15:56
Mam takie pytanko? Czu ZUS sprawdził was może będące na L4??? Mam
zwolnienie od 18.03. Na L4 mam symbol 2B, a więc moge chodzić. Czy
mogą mnie sprawdzić gdzie chodzę???smile
--
joaska78
Edytor zaawansowany
  • 06.05.08, 15:59
    smile NIe wiem ja mam napisane ze musze lezeć
    a chodzęsmile jestem obecnie w( 24 tygodniu,prawie)Prace miałam stojąca więc ani
    szef ani lekarz nie chcieli sie dogadać co do mniesmile
    mogą cie skontrolować ,Zus to pazerna instytucja tak jak skarbowy
    --
    ..Jesteśmy Małżeństwem..

    .. bejbik..
  • 06.05.08, 16:09
    w końcu to ZUS wypłaca ci zasiłek chorobowy, więc i ma prawo sprawdzić czy
    przebywasz w domu - a nie - dajmy na to w centrum handlowym...a to, że jest tam
    symbol "można chodzić" to nie oznacza to, że wszędzie ale w miarę konieczności
    np. do apteki, lekarza i do sklepu - po artykuły pierwszej potrzeby - jeśli nie
    ma akurat kogoś innego kto mógłby Ci w tej sytuacji pomóc - tak mi to pieknie
    wyłożyła pani z Zus-u w ubiegłym tygodniu
  • 06.05.08, 16:11
    a co jesteś kolejną panienką na zwolnieniu która nie może iść do
    pracy, ale może oblatywać kosmetyczkę, fryzjerkę i wszystkie
    wyprzedażesmile
  • 07.05.08, 23:37
    No troszkę przesadziłaś z tym komentarzem... Myślę że gdybym nie
    musiała się oszczędzać to lekarz by mi zwolnienia nie dał. Nie znasz
    powodu mojego zwolnienia i nie powinnaś takich ostrych opinii
    wydawać.
    --
    joaska78
  • 08.05.08, 16:06
    A moze ty jestes kolejna trzepnieta szefowa,ktorej wszystko wolno a
    pracownikowi nic????
    Moja bardzo ubolewala ze mnie zwolnic nie moze jak zaszlam w
    ciaze,ale jak pracowalam po 12h bylo ok.
    SZkoda ze takie lalki jak ty nawet skladek w zusie nie sa w stanie
    placic za pracownikow.
    Zycze ci zebys nigdy nie musiala korzystac z L4.los jest msciwy..
    POWODZENIAsad
  • 17.09.08, 09:18
    Poniżej krytyki. Pewnie Pani szefowa...
  • 17.09.08, 16:13
    najpierw panienko naucz sie czytac, ona nie napisala slowa o tym ze
    wziela na lewo, a ty jak zwykle zresztą masz juz jakies chore
    podejrzenia. moja rada dla ciebie na przyszłość dziewczynko: uspokoj
    się troszkę bo juz wyobrazam sobie jak sie trzęsiesz z nerwów kiedy
    tylko pojawi się temat o L4
  • 06.05.08, 16:22
    Mnie sprawdził w tamtej ciąży, bylam na L4 od początku, tyle, że ja
    musiałam leżeć i leżałam. Z cała teką dokumentacji medycznej mąż
    pojechał, złozył i nie nękali mnie więcej. Nie wiem jak wygląda
    kontrola w przypadku, gdy mozna chodzić.
    --
    ZAPRASZAM NA FORUM : PAŹDZIERNIKOWE DZIECIACZKI

    SUWACZEK
  • 06.05.08, 17:01
    sprawdził moją firmę, czy oby napewno tam pracuję jestem na L4 od 2
    stycznia i do teraz pieniędzy nie widziałam !!podobno cały czas coś
    sprawdzają i mi przysyłają listy o dalszej konieczności kontroli o
    kolejny miesiąc!taka to wspaniała instytucja!!!zostało mi 8
    tyg.ciąży więc możedadzą rade!!
  • 30.05.08, 08:52
    Cze to nie jesteś sama..Ja jestem na l-4 od lutego tak samo ZUS
    sprawdzał firme co hwile jakiś dokumentów brakowało a na koniec
    przyjechał do mnie na kontrole;mam l-4 leżace i mnie nie było w domu
    bo byłam u lekarza i to na serio tylko ze u rodzinnego bo dokuczała
    mi alergia i co z tego ze zaswiadczenie od lekarza zabrałam to znowu
    im nie pasuje ze to nie ma zwiazku ze ciążą i kazazali pisać jakieś
    osiwdczenie wyjasniające.Dzwoniłam tam to babka zadała mi tylko
    pytanie "czy to miało związek ze ciąza" ze nie to powiedziała ze nie
    powinnam z domu sie ruszać.Teraz mają powód by znowu zwlekać z
    pieniedzmi.. Pozdrowionka
  • 06.05.08, 17:29
    W poprzedniej ciąży byłam na zwolnieniu od 23 tygodnia i pomimo, że
    miałam symbol "leżenia" nikt mnie nie sprawdzał. Moja gin
    powiedziała, że jeżeli ona daje zwolnienie z jakiegoś powodu, to nie
    może wpisać "można chodzić", bo albo ciąża jest w jakiś sposób
    zagrożona albo nie. Teraz jestem na zwolnieniu od 19 tygodnia i jak
    na razie (25 tc.) nikt sie mną nie interesował. Poprzednim razem
    pytałam o to chodzenie również kadrową (po prawie) w moim zakładzie
    pracy. Jeżeli moja gin mówi, że mam się oszczędzać, ale nie ma
    powodu, żebym leżała plackiem, to ZUS nie może mi cofnąć zwolnienia
    z powodu wyjścia na spacer z dzieckiem czy do sklepu. W końcu
    wychodzę na dwór również dla zdrowia nienarodzonego dziecka.
    Przecież gdyby było to coś BARDZO poważnego, to leżałabym w
    szpitalu.
  • 06.05.08, 18:20
    Nigdzie nie jest napisane, że na zwolnieniu ciążowym trzeba miec
    symbol 1-leżec. Przecież można pracowac w trudnych warunkach pracy,
    wówczas idzie się na zwolnienie raczej nie leżące. A przyrównywanie
    nie chęci pracowania i latania po kosmetyczkach jest nie na
    miejscu smile
  • 06.05.08, 18:40
    ZUS najczęściej kontroluje pracodawcę gdy ten zatrudnia kobietę w ciąży która po
    miesiącu pracy idzie na ZLA. Ale wtedy weryfikowane jest nie tylko zwolnienie
    ale też zasadność zatrudnienia ciężarnej od razu na czas nieokreślony z
    uposażeniem 4-krotnie wyższym niż pozostali pracownicy - serio znam taki
    przypadek smile
  • 03.07.08, 18:16
    Jak się ma stanowisko pracy zakazane w ciąży, to się dostaje zwolnienie od
    pracodawcy, a nie chorobowe od lekarza. Przynajmniej w teorii, bo pracodawcy się
    nie kwapią. Jak masz L4 to znaczy dla ZUS'u, ze jesteś chora i tyle. Nie ma
    prawnie czegoś takiego jak l4 na szkodliwe warunki pracy.
  • 06.05.08, 22:30
    Owszem. Najpierw sprawdzili pracodawcę ( to nie był wcale pierwszy miesiąc
    umowy). Teraz kiedy kończył mi się okres L4 a na dniach zaczyna okres zasiłku
    rehabilitacyjnego, sprawdzili mnie w domu.Nie mam na zwolnieniu , ze muszę
    leżeć. Leżałam, bo z trudem chodzę - mieli nietęgie miny jakby sie spodziewali,
    że zastaną mnie przy myciu okien.Pewnie gdyby mnie nie było byłabym wzywana na
    jakąś komisję czy coś w tym stylu.
  • 07.05.08, 09:02
    Mojej koleżanki siostrę sprawdzali trzy razy, nie znam bliżej
    sytuacji i nie wiem dlaczego tak sie na nią zawzieli, bo za każdym
    razem zastawali ja w łóżku. W związku z tym zastanawiam się, czy
    wybierają te osoby losowo, czy mają jakieś kryteria. Pracuję od lat
    w tej samej państwowej instytucji, zwolnień nie
    nadużywałam,praodawca nikogo na mnie nie naśle, więc mam nadzieję,
    że mnie nie sprawdzą. W sumie to nie mam się czego obawiać, bo
    zwolnienie nie do podważenia, ale nie mam ochoty włoczyć się po
    komisjach i opowiadać o swoich przypadłościach. Ktoś wie, czym oni
    się kierują?
  • 07.05.08, 23:39
    Nie, byłam tylko ciekawa jak ta kwestia wygląda w praktyce.

    --
    joaska78
  • 07.05.08, 10:07
    mnie nie sprawdzali, ale kobiete z ktora pracowalam, tak.
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 07.05.08, 11:40
    swoją drogą ciekawe czy ZUS pracuje po 16.00 i w weekendy smile
  • 07.05.08, 12:11
    ja mam to gdzieś czy mnie sprawdzą czy nie.Jestem za zwolnieniu od samego
    początku ciąży ale nic mi szczególnego nie dolega. Gin zakwalifikował mnie do
    zwolnienia ponieważ to moja trzecia ciąża po dwóch stratach ale nie wiem czy mam
    leżeć czy biegać. w każdym razie żyję normalnie, jak musze to idę na zakupy, do
    rodzinki czy na badania. Jak trzeba to leżę. Nie będę się stresować głupim
    ZUS-em ,chcą to niech sobie przychodzą. Poszczuję ich psem wink
    --
    Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.
  • 07.05.08, 12:23
    masz rację alicja.

    Tak się zastanawiam... a jak zajdą a mnie w domu nie ma to co?
    Codzienie rano mąż mnie zawozi do mamy, abym nie była sama w domu i
    ktoś był razem ze mną, zajmował się itp... przestepstwo?
  • 07.05.08, 22:52

    -- Z tego co wiem, to trzeba taką informację przekazać w pracy, że
    na codzień się przebywa pod innym adresem.... wtedy w razie potrzeby
    tam Cię sprawdzają

    KUBUNIO mój cud
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1013403,2,2.html
    Moja fasolka
  • 07.05.08, 12:38
    alicja0000 napisała:
    > w każdym razie żyję normalnie,

    To nie rozumiem czemu w tym normalnym zyciu nie mozesz isc normalnie
    do pracy skoro normalnie nic ci nie jest?
  • 07.05.08, 14:08
    Ponieważ praca wiąże sie nie tylko ze spacerami i robieniem lekich
    zakupów. Praca to stres, wielogodzinne siedzenie za komputerem albo
    stanie za ladą albo sprzątanie klozetów, to chyba nie to samo co
    spacerki. Ja pracuję z dziećmi i dorosłymi z upośledzeniem
    umysłowym, autyzmem i chhorobami psychicznymi. Czasem któreś bije
    albo nauczyciela albo inne dzieci, wiecznie ktoś jest chory w każdej
    klasie ktoś ma infekcję czasem więcej osób ma niż nie ma. Często
    trzeba kogoś siłą zmusić żeby wstał (i np. poszedł na obiad). Jestem
    na zwolnieniu bo bolał mnie brzuch (już w 9 tyg). Podejrzewają u
    mnie rwę kulszową lub piasek w nerkch. Jeśli prowadzę bardzo
    spokojny tryb życia ból jest lekki. Ale gdybym poszła do pracy to po
    1-2 dniach nie stanę na prawą nogę. Poza tym nie jestem tam
    bezpieczna i pod względem infekcji (które ciągle od dzieci łapię)i
    pod względem bezpieczeństwa fizycznego. Dlaczego waszym zdaniem mam
    siedzieć w domu i wychodzić tylko do apteki? Nie mogę pojechać do
    brata na urodziny? Nie mogę podjechac z mężęm do centrum handlowego
    żeby kupić starszemu dziecku ubrania na lato? Nie moge pojechać na 2
    tyg. na wieś? Nie będę tam kosić siana, będę odpoczywać. Co się tak
    uwzięliście na te kobiety na zwolnieniu? Mam przez ponad pół roku
    nie wyjść z domu? Komu to wyjdzie na zdrowie? Co innego gdy praca
    jest lekka a kobiecie NIC nie dolega. Ale czasem jest tak, że
    kobieta ma dolegliwości ale niekoniecznie musi leżeć plackiem przez
    8 m. i słońca na oczy nie widzieć.
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 07.05.08, 14:57
    galela napisała:
    > Co innego gdy praca
    > jest lekka a kobiecie NIC nie dolega.

    A moglabys podac jakis przyklad lekkiej pracy, jakis zawod w ktorym
    ciezarna moze pracowac?
  • 07.05.08, 15:18
    "bezrobotna" to idealna ścieżka kariery dla kobiet, które nie chcą
    się przepracować w ciąży
    a tak serio, hanalui, to ja już przestałam wierzyć w to że da się
    przemówić do rozsądku tym rzeszom leniwych ciężarnych, które uważają
    że już wstawanie rano z łóżka jest w ciąży aktem heroizmu
    stwierdzam że widocznie takie okazy jak ja które będąc w 8 miesiącu
    ciągle jeszcze pracują są jakimś wynaturzeniem
    juz słyszę te głosy, że widocznie dziecko nie jest dla mnie
    najważniejsze bo gdyby było to od 8 miesięcy siedziałabym na d*** w
    domu i pielęgnowała swoją ciążęwink
  • 07.05.08, 16:05
    annubis74 napisała:

    > "bezrobotna" to idealna ścieżka kariery dla kobiet, które nie chcą
    > się przepracować w ciąży
    > a tak serio, hanalui, to ja już przestałam wierzyć w to że da się
    > przemówić do rozsądku tym rzeszom leniwych ciężarnych, które
    uważają
    > że już wstawanie rano z łóżka jest w ciąży aktem heroizmu

    Ale ja rowniez nie wierze smile. Tak z ciekawosci zapytalam...bo ja
    nawet uwazam ze w Polsce nie ma zawodu i pracy ktory moglaby kobieta
    w ciazy wykonywac big_grin.
  • 09.05.08, 17:07
    Muszę cię zasmucic,są zawody, w których ciężarna pracować nie może.
    Jeżeli kobieta pracuje w zjonizowanym powietrzu, z promieniowaniem
    jonizującym (RTG, prom beta i takie tam) to nie może pracowac,bo to
    paskudztwo powoduje zmiany genetyczne, szczególnie w szybko
    dzielacych sie komórkach. A często takie kobiety przenoszone są do
    np rejestracji, czy innych pomieszczeń przylegających bezpośrednio
    do pmieszczeń z aparaturą i co maja ryzykować uszkodzenie płodu??????
    A znam przypadki, że rodziły się potworki, ktore umierały zaraz po
    porodzie !!!!! Takie kobiety decyduja się czesto na zwolnienie. I im
    się nie dziwie!
    To tylko przykład, obalajacy teorię, że takich zawodów nie ma, ize
    ciężarna moze robic wszystko.
  • 03.07.08, 18:26
    >A często takie kobiety przenoszone są do
    >np rejestracji, czy innych pomieszczeń przylegających bezpośrednio
    >do pmieszczeń z aparaturą i co maja ryzykować uszkodzenie płodu??????

    Takie pomieszczenia są tysiąc razy sprawdzane co do szczelności i całkowicie
    bezpieczne. Gdyby było inaczej- wszystkim pracownikom po kilku latach rosłyby
    drugie głowy, dostawaliby białaczek itd. Ten akurat przykład nietrafiony-
    szczególnie, że opisujesz kobiety PRZENIESIONE ze środowiska gdzie jest
    promianiowanie do rejestracji itd.
  • 10.05.08, 11:33
    Myślę, że jesteście zbyt radykalne...

    W pierwszej ciąży, w której byłam przed trzydziestką i czułam się w miarę
    normalnie tylko dużo spałam, pracowałam po 12 godzin, czasem dłużej, prawie do
    końca. Tydzień przed terminem poszłam na macierzyński (takie było prawo, że 2
    tyg przed urodzeniem nie można było mieć już zwolnienia tylko właśnie
    macierzyński). Zrobiłam to z dwóch powodów: miałam dosyć kłócenia się z
    młodzieżą akademicką (pracowałam w okolicach UW) o ustąpienie mi miejsca w
    autobusie, a maj to był gorący i najzwyczajniej ciężko mi było, 2. chciałam
    ogarnąć mieszkanie i choć trochę poczytać o porodzie i pielęgnacji dziecka, bo
    wcześniej nie miałam na to czasu.

    Teraz jestem w drugiej ciąży, mam prawie 40 lat, dziecko, którym zajmuję się
    sama (mój mąż pracuje w innym mieście i pojawia się w domu na weekendy), w pracy
    sytuacja bardzo podobna do tej z poprzedniej ciąży tyle tylko, że zamiast w
    biurze po 12 godzin, to w biurze 8 godzin a potem w domu po nocach, jak już
    dziecko śpi.

    Koło piątego miesiąca zaczął wysiadać mi kręgosłup. W szóstym zaczęły pojawiać
    się skurcze przepowiadające. I co? Miałam tak dalej zap...? Sorry ale bardziej
    zależy mi na możliwości chodzenia i choćby obsłużenia starszego dziecka plus
    zdrowiu tego co jest w brzuchu. Poprosiłam lekarza o zwolnienie, dostałam je.
    Jeszcze przez miesiąc kończyłam z domu projekty pracowe i jednocześnie szukałam
    osoby, która mogłaby mnie zastąpić.

    Nie żałuję swojej decyzji, nie czuję się w żaden sposób winna. Chodzę na zakupy,
    odprowadzam dziecko do szkoły, sprzątam i zmywam, poszłam nawet do szkoły
    rodzenia, na którą poprzednio nie miałam czasu. Przeciętnie trzy razy w ciągu
    dnia poleguję przez godzinkę bo bez tego nie dałabym rady funkcjonować. Chodzę
    też na masaże kręgosłupa.

    Ja jestem zadowolona, mój zakład pracy jest zadowolony bo nie zostawiłam ich na
    lodzie, moje dzieci są zadowolone a ZUS niech się odczepi bo płacę im od wielu,
    wielu lat ciężkie pieniądze i nie widzę powodu, dla którego nie miałabym z tych
    pieniędzy raz skorzystać. Szczególnie, że na zwolnienia przeziębieniowe nie
    chodzę bo mogę pracować z domu gdy mam katar do pasa, albo może mnie nie być
    przez chwilę w biurze gdy mam gorączkę. Ważne, żeby praca była wykonana i już.
  • 08.06.08, 11:52
    Nie byłoby tych wszystkich rozmów o zasadności zwolnienia, gdybyśmy
    przestrzegali kodeksu pracy.

    I tak: Jeśli praca, którą wykonuje ciężarna nie nadaje się dla ciężarnych, ale
    ogólnie kobieta jest zdrowa, a ciąża nie zagrożona, to nie idzie się na
    zwolnienia, tylko pracodawca przenosi na inne stanowisko, skraca czas pracy albo
    zwalnia z konieczności przychodzenie do pracy. Wypłata pozostaje taka sama.
    Art. 179.
    www.praca.info/kodeks-pracy.mspx?d=d8-uprawnienia-pracownikow-zwiazane-z-rodzicielstwem&ak=kodeks
    Po drugie, kobiety w ciąży nie wolno zmuszać do pracy po 12 godzin ani w
    nadgodzinach w domu czy w pracy.

    Po trzecie:
    Nie przyznawaj się, że wykonywałaś pracę będąc na zwolnieniu. Tego nie wolno
    robić, możesz mieć kłopoty.
  • 08.06.08, 18:52
    24milenka napisała:

    > Nie byłoby tych wszystkich rozmów o zasadności zwolnienia, gdybyśmy
    > przestrzegali kodeksu pracy.
    >
    > I tak: Jeśli praca, którą wykonuje ciężarna nie nadaje się dla
    ciężarnych, ale
    > ogólnie kobieta jest zdrowa, a ciąża nie zagrożona, to nie idzie
    się na
    > zwolnienia, tylko pracodawca przenosi na inne stanowisko, skraca
    czas pracy alb
    > o
    > zwalnia z konieczności przychodzenie do pracy. Wypłata pozostaje
    taka sama.
    > Art. 179.
    > www.praca.info/kodeks-pracy.mspx?d=d8-uprawnienia-pracownikow-zwiazane-z-rodzicielstwem&ak=kodeks


    Problem w tym ze niestety w Polsce nie ma takiej pracy ktora nie
    zagrazalaby ciezarnej. Ilokrotnie zadawalam to pytanie to niestety
    zadna z pan nie potrafila podac przykladu takiej pracy. Jesli juz
    sama praca jest prawie idealna to zawsze znajdzie sie zly boss,
    niezyczliwi klienci, zla atmosfera w pracy, dlugie dojazdy, bakterie
    i wirusy w powietrzu czy jeszcze cos innego a to niestety jest juz
    waznym powodem do zwolnienia, bo zagraza big_grin
  • 17.09.08, 16:17
    widzę że zawiązało się towarzystwo wzajemnej adoracji hahaha
  • 07.05.08, 16:17
    A dlaczego miałabyś iść na L4 skoro nic ci nie jest a ciąża rozwija
    się prawidłowo?
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 07.05.08, 18:24
    > A dlaczego miałabyś iść na L4 skoro nic ci nie jest a ciąża
    rozwija
    > się prawidłowo?

    Jak to dlaczego? To forum jest inspiracją jeśli chodzi o pomysły:
    żeby wyjechać w zagraniczną podróż
    wyremontować dom przed narodzinami dzidziusia
    czy wreszcie po to aby odpocząć - bo jak piszą niektóre obecne tu
    panie taka okazja nie zdarza się często.
    Oto zresztą cytat z autorki tego wątku w innym wątku "zwolnienie"

    >Ja też jestem na L4 właśnie z tego powodu. Mam nadżerkę i polip i z
    >nich mam plamienia. Lekarz pozytywnie ustosunkował się do mojej
    >decyzji o zwolnieniu.(SIC!!!!!!!!!!!) Z tego co ostatnio słyszę i
    >czytam, to lekarze
    >teraz chętniej dają zwolnienia niż dawniej. Jak masz możliwośc to
    >korzystaj ze zwolnienia bo ciąża nie zdarza się częstosmile.

    Fantastyczne jest to że ciężarna sama decyduje o tym czy powinna iść
    na zwolnienie czy nie - a lekarz się pozytywnie ustosunkowuje
    uważam że to strata czasu chodzic do lekarza po zwolnienie - każda
    ciężarna powinna mieć w domu komplet stosownych druczków i sama
    sobie wypisywać zwolnieniasmile))
    gdyby dziewczyna była na zwolnieniu z uzasadnionych powodów
    medycznych to zapewne nie bałaby się żadnej kontroli z zusu
  • 07.05.08, 23:51
    Przepraszam ze dodam, ale nie znasz całej historii mego zwolnienia z
    pracy. Nie znasz przebiegu mojej poprzedniej ciąży i tej
    niedonoszonej też... Wyrywanie fragmentów wątkow bez wnikliwego
    doinformowania się nie wychodzi na dobre. Zreszta nie czuję sie
    winna i tlumaczyc sie nie bede. Prosze bys jednak najpierw
    przemyslala a potem pisala bo milczenie jest złotem ponoć.
    --
    joaska78
  • 08.05.08, 14:17
    > Prosze bys jednak najpierw
    > przemyslala a potem pisala bo milczenie jest złotem ponoć.


    ale nie na forum dyskusyjnym chyba
    opisujesz swoją historię i poddajesz ją pod osąd innych
  • 07.05.08, 16:55
    Kolejne mądre inaczej, którym się wydaje, że zdrowa ciąża to ich
    zasługasad Przyjmijcie drogie panie do wiadomości, że
    są_ciążę_powikłane_które_uniemozliwiają_prace_zawodową. Szlag mnie
    trafia coraz bardziej, gdy kolejna mądrala wymądrza się na temat
    innych ciężarnych. Myslicie, że jak Wam nic nie było, to innym tez
    nie ma prawa?? Bezrobotne i leniwe, tak? ja z reguły nie życzę
    ludziom źle, ale niektórym by się lekcja pokory przydałasad
    Dodam, że w pierwszej ciązy leżałam plackiem od 9 tc, kiedy to z
    krwotokiem trafiłam do szpitala. Potem przeszłam kolejno cukrzycę z
    insuliną, tarczyce, zagrożenie porodem przedwczesnym od 25 tc, itd.
    leniwa, tak?
    Druga ciąża podobnie przebiegająca (zamiast krwotoku 5 tygodni
    plamień), pomimo to nie zdecydowałam się na zwolnienie, choc miałam
    prawo, bo od 6 tc znów wyladowałam na insulinie, a to jest
    wskazaniem do zwolnienia. Ale warunki w obecnej pracy i atmosfera
    sprzyjała temu, bym do tej pracy mogła chodzić, przynajmniej moim
    zdaniem. W poprzedniej bym sie nie zdecydowała. Chodziłam do pracy
    do 28 tc, dopóki nie trafiłam na konsultacje do kliniki, gdzie mnie
    zjechano jak burą suke, że jak sobie chce urodzic przedwczesnie, to
    na moja odpowiedzialność. No to poszłam na zwolnienie i własnie sie
    lenie w domu z 2 cm rozwarciem i strachem by dotrzymac chociaż do 36
    tc.
    Zanim zaczniecie znów kłapać na ciężarne na zwolnieniu, to pomyślcie
    choć chwile. Nie każda ciąża jest taka sama i nie każda przebiega
    bez powikłań, że o samopoczuciu nie wspomnę. Acha - i dodam, że
    dopóki nie zaczeła mi sie skracać i rozwierac szyjka, nie było
    wskazań do leżenia plackiem, a jedynie oszczędnego trybu zycia. To
    tyle.

    --
    ZAPRASZAM NA FORUM : PAŹDZIERNIKOWE DZIECIACZKI

    SUWACZEK
  • 03.07.08, 18:30
    Przyjmijcie drogie panie do wiadomości, że
    > są_ciążę_powikłane_które_uniemozliwiają_prace_zawodową.

    Przyjmujemy. Większość krytycznych postów odnosi się do pań, które idą na
    zwolnienie, bo szkodzi im sama myśl o pracy, a nie realne komplikacje. O
    ciężarnych z problemami nikt nie mówi i pretensji nie ma, więc czemu się
    pieklisz? A tarczyce to ja akurat też mam i histerii z tego powodu nie robię.
  • 07.05.08, 15:41
    Nie podam Ci zawodu. Każda praca jest inna. Na przykład mam 2
    kuzynki które pracują w duzych firmach. Obydwie przy koputerze.
    Jedna z nich pracuje 8h, pracy którą musi wykonać jest akurat,
    atmosfera super, przychodzi do domu uśmiechnięta. Druga z nich mimo
    woli uczestniczy w wyścigu szczurów, często siedzi w pracy nawet do
    20, jest zawalona robtą, ludzie nieżyczliwi, bo jeden dla drugiego
    jest konkurencją, często siedzi w pracy chora, bo na L4 krzywo
    patrzą. Inny przykład to 2 hipotetyczne panie pracujące w sklepie.
    Jedna w butiku z markowymi cichami gdzie ktoś zagląda raz na pół
    godziny a druga w sklepie mięsnym, gdzie rąbie półtusze wieprzowe i
    nosi kosze z kiełbasami. Jest różnica? Niemal w każdym zawodzie
    można w ciąży pracować ale nie w każdych warunkach. Poza tym nie
    każda ciąża jest niepowikłana. W mojej pierwszej ciąży pracowałam do
    33 tyg. potem zaczęła się skracać szyjka więc poszłam na L4. Teraz
    nie mogę pracować, nie dam rady. Ale czy w związku z tym mam
    siedzieć w domu do listopada???
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 07.05.08, 22:56

    -- Pomimo, ze pierwszą ciążę całą przepracowałam, teraz od 3 tyg.
    jestem na zwolnieniu. Pracę mam stresującą i kłuje mnie w dole
    brzucha jak za długo siedzę w jednej pozycji... przedemną jeszce 13
    tyg, i zgadzam się z Tobą całkowicie. Dlaczego mam np. nie wyjechać
    gdzieś gdzie uważam, ze odpocznę....
  • 03.07.08, 18:33
    Dlaczego mam np. nie wyjechać
    gdzieś gdzie uważam, ze odpocznę....

    Wolno Ci wyjechać np. do sanatorium, na leczenie, na konsultację do innego
    miasta czy nawet kraju. Na wakacje- nie, bo jesteś chora, a chore osoby nie
    wojażują po Polsce, tylko się leczą. Zresztą w takiej zagrożonej ciąży
    niebezpiecznie jest pozbawiać się szybkiej pomocy lekarskiej...
  • 08.05.08, 07:16
    istotnie - nie powinnaś na zwolnieniu przebywać w centrum handlowym - ciuchy dla
    dziecka może kupić mąż
  • 03.07.08, 18:23
    No, rzeczywiscie, straszne. Ja biegałam do pracy z rwą kulszową, ze szkłem w
    nodze, o infekcjach nawet nie wspomnę- bo pracuję w szpitalu. O stresie też nie
    wspomnę, bo bywało ostro jak ordynator miał zły dzień i fochy. I uważam, że
    takie wykręty to pierdoły i tyle. Praca z potencjalnie agresywnymi dziećmi-ok,
    to już ryzyko. Ale to nie powód do L4, tylko do zmiany stanowiska pracy albo
    urlopu (za który płaci pracodawca, a nie my wszyscy z naszych składek).

    Nie mogę pojechać do
    > brata na urodziny?
    Nie, zgodnie z prawem jesteś chora.

    Nie mogę podjechac z mężęm do centrum handlowego
    > żeby kupić starszemu dziecku ubrania na lato?
    Nie, bo zgodnie z prawej jesteś chora.

    Nie moge pojechać na 2
    > tyg. na wieś?
    Nie, bo podobno jesteś zbyt chora, żeby pracować, więc jak możesz wyjeżdżać na
    jakies wygwizdowo?

    Ale czasem jest tak, że
    > kobieta ma dolegliwości ale niekoniecznie musi leżeć plackiem przez
    > 8 m. i słońca na oczy nie widzieć.
    Lekkie dolegliwości pozwalają na pracę.
  • 07.05.08, 19:53
    Bo Pani Czepialsko tak zadecydował mój gin o czym również napisałam...Nie ja tu
    decyduje tylko lekarz...
    --
    Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.
  • 07.05.08, 20:01
    A tak ogólnie mówiąc o pracy w ciąży to jak ktoś chce to niech sobie
    pracuje...Tylko po co jeśli mozna sobie siedzieć na zwolnieniu? Ja akurat do
    pracy dojeżdzam 40 minut w jedną stronę pociągiem, wiecznie zatkanym, dusznym
    pociągiem. Pracuję przy komputerze 8 godzin dziennie, w pomieszczeniach
    klimatyzowanych, które są wylęgarnią grzybów i roztoczy. Wiecznie w pracy mam
    oczy jak angorka i katar. W dodatku miałam dwa razy zapalenie pecherza przez
    klimę. Nie uśmiecha mi się dojeżdzac do tej pracy z mdłościami, bólami głowy i
    brzuchem...Mam to w dupie, wole siedzieć w domu. Ja się o zwolnienie nie
    prosiłam, lekarz sam tak zdecydował i nie ukrywam że jest mi to na rękę. Ciąże
    przechodze w spokoju, wysypiam się, nie stresuję a jak ktoś chce to niech sobie
    pracuje. Pozdrawiam
    --
    Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.
  • 07.05.08, 20:23
    alicja0000 napisała:

    > A tak ogólnie mówiąc o pracy w ciąży to jak ktoś chce to niech
    sobie
    > pracuje...Tylko po co jeśli mozna sobie siedzieć na zwolnieniu?
    Jak to po co? Po to by uczciwie zarobic swoje pieniadze, a nie
    nieuczciwie je wyludzac. Wiem, to nie zbyt mocny argument,
    bo "dotyka" naszej moralnosci, a tej zdaje sie jestesmy pozbawieni.
  • 07.05.08, 20:30
    Uważasz, że będąc w ciąży na zwolonieniu z zaleceń lekarza wyłudzam pieniądze?
    hahaha, to Państwo całe życie wyłudza ode mnie, ściągając podatki , składki i
    inne bzdety. Chcesz to sobie pracuj, czy ktoś Ci broni? Tylko pamiętaj o radzie
    psychologa: "jeśli jesteś pracowity jak pszczoła, harujesz jak wół, a z pracy
    wracasz zmęczony jak pies - idź do weterynarza, bo prawdopodobnie jesteś osłem!"
    --
    Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.
  • 07.05.08, 21:17
    alicja0000 napisała:
    "jeśli jesteś pracowity jak pszczoła, harujesz jak wół, a z pracy
    > wracasz zmęczony jak pies - idź do weterynarza, bo prawdopodobnie
    jesteś osłem!
    > "

    hihi - super - to będzie moje hasło przewodnie smile
  • 07.05.08, 22:44
    alicja0000 napisała:
    Tylko pamiętaj o radzie
    > psychologa: "jeśli jesteś pracowity jak pszczoła, harujesz jak
    wół, a z pracy
    > wracasz zmęczony jak pies - idź do weterynarza, bo prawdopodobnie
    jesteś osłem!
    > "

    Jakis kiepski ten twoj psycholog. Nie doradzil ci bys zmienila
    prace big_grin i sie nie meczyla big_grin
    Bo widzisz moja praca sprawia mi niesamowita przyjemnosc, lubie to
    co robie, z ulga po macierzynskim wrocilam do pracy. A teraz z
    przyjemnoscia wracam z pracy by zajac sie moim dzieckiem big_grin.
    Moze inny psycholog ci doradzi jak ustawic sobie zycie by to co sie
    w nim dzieje bylo pasmem przyjemnosci i radosci a nie katorga big_grin.
    Tylko czy dla leni jest jakakolwiek praca procz lenienia sie? Pewnie
    lenienie tez jest dla nich uciazliwe i meczace big_grin big_grin big_grin
  • 07.05.08, 22:58
    --
    hanalui napisala
    > Moze inny psycholog ci doradzi jak ustawic sobie zycie by to co sie
    > w nim dzieje bylo pasmem przyjemnosci i radosci a nie katorga big_grin.
    > Tylko czy dla leni jest jakakolwiek praca procz lenienia sie? Pewnie
    > lenienie tez jest dla nich uciazliwe i meczace big_grin big_grin big_grin szkoda tylko, ze tobie
    zaden psycholog nie doradzil, jak ustawic sobie zycie w Polscesmile och, jak ja
    uwielbiam te twoje wywodysmile czytam je z zapartym tchemsmilesmilesmile
  • 07.05.08, 23:37
    deodyma napisała:

    > szkoda tylko, ze tobie
    > zaden psycholog nie doradzil, jak ustawic sobie zycie w Polscesmile
    > och, jak ja
    > uwielbiam te twoje wywodysmile czytam je z zapartym tchemsmilesmilesmile

    A myslisz ze dobry psycholog by tak radzil surprised? Jesli masz takowego
    to go szybko tez zmien big_grin
  • 07.05.08, 23:40
    > deodyma napisała:
    >
    > uwielbiam te twoje wywodysmile czytam je z zapartym tchemsmilesmilesmile
    >
    Tak...wiem ze je uwielbiasz. Milo mi ze moge byc kagankiem oswiaty
    dla ciebie big_grin.
  • 08.05.08, 08:44

    -- hanalui napisała:

    > > deodyma napisała:
    > >
    > > uwielbiam te twoje wywodysmile czytam je z zapartym tchemsmilesmilesmile
    > >
    > Tak...wiem ze je uwielbiasz. Milo mi ze moge byc kagankiem oswiaty
    > dla ciebie big_grin.
    no wiec sama widzisz, jak bardzo jest mi potrzebna twoja obecnosc na
    tym forumsmile co ja bym bez ciebie zrobila! z kogo ja bym sie smiala?
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 08.05.08, 08:42
    hanalui napisała:

    > deodyma napisała:
    >
    >
    > A myslisz ze dobry psycholog by tak radzil surprised? Jesli masz takowego
    > to go szybko tez zmien big_grin
    ach, czyli nie bylas u psychologasmile a szkodasmile moglas sie do niego
    przejsc. moze bys nie musiala wyjezdzac za granice za chlebemsmile
    ciekawe wnioski odnosnie ustawienia zycia, wysnuwa ktos, kto tutaj w
    Polsce tego zrobic nie potrafil... a jakbys nie pamietala, to ja
    Swirem i Wariatka jestem:smile ja chadzam do psychiatrysmile
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 08.05.08, 09:53
    deodyma napisała:

    > hanalui napisała:
    >
    > > deodyma napisała:
    > >
    > >
    > > A myslisz ze dobry psycholog by tak radzil surprised? Jesli masz
    takowego
    > > to go szybko tez
    zmien big_grin
    > ach, czyli nie bylas u psychologasmile a szkodasmile moglas sie do niego
    > przejsc. moze bys nie musiala wyjezdzac za granice za chlebemsmile

    Myslisz ze psycholodzy daja chleb? big_grin
    Swoja droga skad wiesz ze za chlebem? Nie znasz innych powodow? Jak
    roszysz makowka to moze cos przyjdzie ci do glowy big_grin

    > ciekawe wnioski odnosnie ustawienia zycia, wysnuwa ktos, kto tutaj
    w
    > Polsce tego zrobic nie potrafil...

    A skad wiesz jak mialam ustawione zycie w Polsce? Domysly jakies?
    Rozumiem ze cieszy cie okreslanie tych co
    wyjechali "nieudacznikami"...to takie polskie. Skoro tak
    uwazasz...to coz...wiesz gdzie mam twoje zdanie akurat big_grin

    > Swirem i Wariatka jestem:smile ja chadzam do psychiatrysmile
    No tak psychiatra to juz wyzsza polka skrzywien big_grin
  • 08.05.08, 10:05
    hanalui napisała:
    > Myslisz ze psycholodzy daja chleb? big_grin
    > Swoja droga skad wiesz ze za chlebem? Nie znasz innych powodow?
    Jak
    > roszysz makowka to moze cos przyjdzie ci do glowy big_grin
    nie wiem, ale sama przeciez komus poradzilas, ze powinien przejsc
    sie do psychologa, prawda? myslalam, ze cos na ten temat wiesz? no
    to tym razem mnie rozczarowalas Pani Madralinskasmile a swoja droga
    gdyby bylo ci tak dobrze w Polsce, to bys nie wyjezdzala za granice.
    to chyba logiczne. ach! i pisze sie ruszysz a nie roszyszsmile
    > A skad wiesz jak mialam ustawione zycie w Polsce? Domysly jakies?
    > Rozumiem ze cieszy cie okreslanie tych co
    > wyjechali "nieudacznikami"...to takie polskie. Skoro tak
    > uwazasz...to coz...wiesz gdzie mam twoje zdanie akurat big_grin
    chyba jednak te twoje zycie tak dobrze ustawione to nie bylosmile moze
    i faktycznie jestes nieudacznikiem zyciowym tak samo, jak kobiety na
    L4 leniami, ktorym nie chce sie pracowacsmile to takie Yrlandzkie...
    > > Swirem i Wariatka jestem:smile ja chadzam do psychiatrysmile
    > No tak psychiatra to juz wyzsza polka skrzywien big_grin
    a zebys wiedzialasmile
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 08.05.08, 10:40
    deodyma napisała:

    > hanalui
    napisała:
    > > Myslisz ze psycholodzy daja chleb? big_grin
    > > Swoja droga skad wiesz ze za chlebem? Nie znasz innych powodow?
    > Jak
    > > ruszysz makowka to moze cos przyjdzie ci do glowy big_grin

    > to tym razem mnie rozczarowalas Pani Madralinskasmile a swoja droga
    > gdyby bylo ci tak dobrze w Polsce, to bys nie wyjezdzala za
    granice.
    > to chyba logiczne.

    Logiczne dla osoby ktora nie rusza makowka. Jesli nie potrafisz
    sobie wyobrazic innych powodow to coz...zyj w blogiej
    nieswiadomosci big_grin Tlumaczyc ci sie akurat nie zamierzam big_grin

    > > A skad wiesz jak mialam ustawione zycie w Polsce? Domysly
    jakies?
    > > Rozumiem ze cieszy cie okreslanie tych co
    > > wyjechali "nieudacznikami"...to takie polskie. Skoro tak
    > > uwazasz...to coz...wiesz gdzie mam twoje zdanie
    akurat big_grin
    > chyba jednak te twoje zycie tak dobrze ustawione to nie bylosmile

    Skoro wiesz ode mnie lepiej...mysl codziennie: "musiala jechac za
    chlebem a ja nie, mam od niej lepiej" i niech to buduje
    twoje "ego" big_grin

    > moze
    > i faktycznie jestes nieudacznikiem zyciowym tak samo, jak kobiety
    na
    > L4 leniami, ktorym nie chce sie pracowacsmile to takie Yrlandzkie...

    Skoro tak uwazasz to nawet nie zamierzam z toba polemizowac big_grin.
    Najwazniejsze bys mogla sobie caly czas myslec ze ja mam gorzej w
    zyciu. Niech ta mysl sprawia ci radosc big_grin w twoim udanym zyciu.

    > > > Swirem i Wariatka jestem:smile ja chadzam do psychiatrysmile
    > > No tak psychiatra to juz wyzsza polka skrzywien big_grin
    > a zebys wiedzialasmile
    Tak wiem, a teraz wracaj ratowac pieskom zycie i szukac im domkow
    zeby nie mialy zycia tak nieudanego jak ja big_grin
  • 08.05.08, 15:25

    -- hanalui napisała:

    > deodyma napisała:
    >
    > > hanalui
    > napisała:
    > > > Myslisz ze psycholodzy daja chleb? big_grin
    > > > Swoja droga skad wiesz ze za chlebem? Nie znasz innych
    powodow?
    > > Jak
    > > > ruszysz makowka to moze cos przyjdzie ci do glowy big_grin
    >
    > > to tym razem mnie rozczarowalas Pani Madralinskasmile a swoja droga
    > > gdyby bylo ci tak dobrze w Polsce, to bys nie wyjezdzala za
    > granice.
    > > to chyba logiczne.
    >
    > Logiczne dla osoby ktora nie rusza makowka. Jesli nie potrafisz
    > sobie wyobrazic innych powodow to coz...zyj w blogiej
    > nieswiadomosci big_grin Tlumaczyc ci sie akurat nie zamierzam big_grin
    oj, my Swiry wyobraznie mamy ogromnasmile > >
    > A skad wiesz jak mialam ustawione zycie w Polsce? Domysly
    > jakies?
    > > > Rozumiem ze cieszy cie okreslanie tych co
    > > > wyjechali "nieudacznikami"...to takie polskie. Skoro tak
    > > > uwazasz...to coz...wiesz gdzie mam twoje zdanie
    > akurat big_grin
    > > chyba jednak te twoje zycie tak dobrze ustawione to nie bylosmile
    >
    > Skoro wiesz ode mnie lepiej...mysl codziennie: "musiala jechac za
    > chlebem a ja nie, mam od niej lepiej" i niech to buduje
    > twoje "ego" big_grin
    no niestety, ale chyba bede musiala cie rozczarowacsmile codziennie to
    ja akurat o tobie nie myslesmile wiec nie gniewaj sie na mnie prosze...
    > Skoro tak uwazasz to nawet nie zamierzam z toba polemizowac big_grin.
    > Najwazniejsze bys mogla sobie caly czas myslec ze ja mam gorzej w
    > zyciu. Niech ta mysl sprawia ci radosc big_grin w twoim udanym zyciu
    chyba cos w tym jednak jest... w koncu nie musze wyjezdzac za
    granice tylko po to, zeby mnie bylo lepiejsmile
    > > > > Swirem i Wariatka jestem:smile ja chadzam do psychiatrysmile
    > > > No tak psychiatra to juz wyzsza polka skrzywien big_grin
    > > a zebys wiedzialasmile
    > Tak wiem, a teraz wracaj ratowac pieskom zycie i szukac im domkow
    > zeby nie mialy zycia tak nieudanego jak ja big_grin
    wow! jak ty duzo o mnie wiesz! jestem pod wrazeniem! jak musisz byc
    podbudowana faktem, ze pieski maja gorzej od ciebiesmile z
    niecierpliwoscia czekam na twoja odpowiedzsmile

    Mikołaj 6.11.2007r
  • 08.05.08, 15:52
    Z wielką przykrością czytam te posty tym bardziej że piszą je
    przypuszczam same kobiety... No cóż jesteś w ciąży jesteś na
    zwolnieniu powinnaś się wstydzić oszukujesz państwo i wyłudzasz
    wielkie pieniądze co za bzdury. Otóż - muszę Wam przypomnieć że
    każdy ubezpieczony w ZUS płaci składkę na ubezpieczenie chorobowe
    tzn ubezpiecza się jak choruje otrzymuje pieniądze nie choruje płaci
    tylko składki jak w ubezpieczeniu Oc i Ac przy samochodzie chociaż
    to tylko samochód a tutaj mamy i dzieciaczki dbają o zdrówko. Jeśli
    są kobiety które mają ochotę ganiać z brzuchem do pracy i realizować
    się niech to robią ale nic i nikt nie upoważnił ich do wydawania
    sądów o leniach i nierobach dziewczynach które w spokoju, bez stresu
    i pośpiechu przeżyją ten okres a samopoczucie w ciąży chociaż to nie
    choroba jest różne i mądrze robią że dbają o swoje dzieciaczki. Czy
    wyłudzeniem jest jeśli kobieta przez 10 lat płaci składki a teraz
    przez 5 miesięcy choruje to nadużycie? A to że kobitki się fikcyjnie
    zatrudniają i chorują zaraz całą ciąże i potem mają prawo do
    macierzyńskiego i wychowawczego no cóż to już sprawa uczciwości ale
    ja jako podatnik wolę utrzymywać już ciężarną mamę niż bandę
    nierobów z tanim winem którzy wysiadują pod sklepem. A temat wątku -
    Zus sprawdza zwolnienia bo ma takie prawo i nic się nie dzieje a
    ludzi do kontroli wybierają losowo i po donosach życzliwych z tego
    co się orientuję Pozdrawiam wszystkie mamy odpoczywajcie i cieszcie
    się tymi chwilami bo potem mnóstwo pracy i wtedy trzeba gonić teraz
    macie czas relaksu i wyciszenia teraz ważny jest luz szczęście i
    pogodny nastrój
  • 08.05.08, 16:14
    a najwiecej do powiedzenia na tym watku i jemu podobnych, ma
    oczywiscie hanalui, ktora nie mieszka w Polscesmile
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 08.05.08, 16:28
    deodyma napisała:

    > a najwiecej do powiedzenia na tym watku i jemu podobnych, ma
    > oczywiscie hanalui, ktora nie mieszka w Polscesmile

    Trzeba mieszkac w Polsce zeby sie wypowiadac? surprised
    Trzeba mieszkac w Polsce by pietnowac oszustow i zlodzieji? surprised
    Masz monopol na decyzje kto i skad moze sie wypowiadac? surprised
  • 08.05.08, 17:13
    hanalui napisała:

    > deodyma napisała:
    >
    > > a najwiecej do powiedzenia na tym watku i jemu podobnych, ma
    > > oczywiscie hanalui, ktora nie mieszka w Polscesmile
    >
    > Trzeba mieszkac w Polsce zeby sie wypowiadac? surprised
    > Trzeba mieszkac w Polsce by pietnowac oszustow i zlodzieji? surprised
    > Masz monopol na decyzje kto i skad moze sie wypowiadac? surprised
    zalezy ci na pietnowaniu oszustow i zlodzieji?
    rob to w realu a nie na forumsmile bo na pewno nie masz w sobie tyle
    odwagi, zeby powiedziec ciezarnej, ktora jest rzekomo na lewym l4,
    ze jest oszustka i zlodziejkasmile nienawisc, zlosc i zazdrosc zzeraja
    cie od srodka, kochaniesmileno, ale to juz twoj problem z ktorym musisz
    zycsmile --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 08.05.08, 20:30
    deodyma napisała:
    > nienawisc, zlosc i zazdrosc zzeraja
    > cie od srodka, kochaniesmileno, ale to juz twoj problem z ktorym
    musisz
    > zycsmile --


    Odsylam cie do tematu gdzie internauci zebrali "koronne argumenty" ,
    które stosowane są w dyskusji, gdy tych prawdziwych, sensownych brak:
    Jest i ten jeden czesto stosowany przez ciebie. Moze sobie cos
    jeszcze wybierzesz zebys sie nie powtarzala bo to zaczyna byc nudne
    dosyc big_grin
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=79043746&a=79045201
  • 08.05.08, 20:46
    no cos ty? naprawde? bo ja sie swietnie bawiesmile no to co z tym twoim
    pietnowaniem oszustow i zlodzieji poza forum? bo do tej czesci jakos sie nie
    ustosunkowalassmile
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 08.05.08, 20:45
    to slowa milki:
    "Otóż - muszę Wam przypomnieć że
    każdy ubezpieczony w ZUS płaci składkę na ubezpieczenie chorobowe
    tzn ubezpiecza się jak choruje otrzymuje pieniądze nie choruje płaci
    tylko składki jak w ubezpieczeniu Oc i Ac przy samochodzie chociaż
    to tylko samochód a tutaj mamy i dzieciaczki dbają o zdrówko. Jeśli
    są kobiety które mają ochotę ganiać z brzuchem do pracy i realizować
    się niech to robią ale nic i nikt nie upoważnił ich do wydawania
    sądów o leniach i nierobach dziewczynach które w spokoju, bez stresu
    i pośpiechu przeżyją ten okres a samopoczucie w ciąży chociaż to nie
    choroba jest różne i mądrze robią że dbają o swoje dzieciaczki".
    Otoz ja szczerze mowiac milko nie rozumiem tej argumentacji. Czy
    uwazasz ze ja chodzac do pracy w ciazy szkodze swojemu dziecku? Ja
    tak nie sadze, i moj lekarz rowniez. Z dzieckiem jest wszystko ok,
    ze mna tez. Dlaczego uwazasz ze chodzenie do pracy w ciazy rowna sie-
    nie dbaniem o dziecko? Bzdura jakas. czy jak poloze sie plackiem na
    kanapie przed telewizorem mojemu nienarodzonemu zrobi sie od tego
    lepiej? Tak to sobie tlumaczycie, wiem- to sie nazywa dbaniem o
    dziecko. Dla mnie to smieszne (mowie tu oczywiscie o zdrowych
    kobietach w ciazy, nie o przypadkach gdy ciaza jest zagrozona i sa
    faktyczne wskazania medyczne by sie oszczedzac). Wydaje mi sie ze
    wysilek intelektualny jaki podejmuje w pracy jest tylko z kozyscia
    dla mojego dziecka, a i ten fizyczny mu nie zaszkodzi. I jestem
    najlepszym dowodem na to, normalnie nic zlego sie z moim baby nie
    dzieje, wiec uwierzcie mi ze praca nie spowoduje "chorob" waszych
    dzieci w brzuchu. To tak jak bysmy dbali o nasze juz narodzone
    dzieci nie posylajac ich do szkoly- bo musza rano wstac, bo sie
    zmecza, bo tam tyle bakteri- bzdura jakas. (Powtarzam, nie mowie
    tutaj o ciazach zagrozonych)
  • 03.07.08, 18:41
    Czy
    > wyłudzeniem jest jeśli kobieta przez 10 lat płaci składki a teraz
    > przez 5 miesięcy choruje to nadużycie?

    10 lat składek to 120 składek po 2.45%. Jedna pensja ciężarnej na lewym L4 to 40
    składek. Pięć miesięcy zwolnienia to 40x5= 200 składek. Wniosek- tak, to
    wyłudzenie, pracując 10 lat nie uzbierasz kasy na 5 m-cy lewego zwolnienia,
    zabraknie 80 składek, które owa ciężarna dostanie z Twoich składek. I z moich. A
    czemu ja mam dokładać leniom?
  • 03.07.08, 19:12
    memphis90 napisała:

    > Czy
    > > wyłudzeniem jest jeśli kobieta przez 10 lat płaci składki a teraz
    > > przez 5 miesięcy choruje to nadużycie?
    >
    > 10 lat składek to 120 składek po 2.45%. Jedna pensja ciężarnej na
    lewym L4 to 4
    > 0
    > składek. Pięć miesięcy zwolnienia to 40x5= 200 składek. Wniosek-
    tak, to
    > wyłudzenie, pracując 10 lat nie uzbierasz kasy na 5 m-cy lewego
    zwolnienia,
    > zabraknie 80 składek, które owa ciężarna dostanie z Twoich
    składek. I z moich.
    > A
    > czemu ja mam dokładać leniom?

    Wiesz memphis90...nie masz im co wyliczac i pokazywac...one i tak
    mysla ze swistaki drukuja pieniadze, ktore im sie naleza.
    I potem tez nie widza zwiazku ze macierzynski za krotki, ze zasilki
    za niskie, ze w szpitalach kasy nie ma na znieczulenia itd. Bo dla
    wiekszosci to po prostu pieniadze z nieba maja spadac. Do zadnej nie
    dociera ze jak nic nie robi to nic z tego nie ma.

    I takie ogolne pochwalanie kolezanek wyludzaczek na lewych
    zwolnieniach, lewych zasilkach i innej masci wyludzonych
    korzysciach, utwierdzanie ich ze maja racje i solidarne klepanie po
    ramieniu powoduje ze pani X, Y, czy Z dostaje mniej kasy nizby
    faktycznie mogla gdyby wyludzaczy i oszustow nie bylo.

    I smieszy mnie jak tak labidza ze za granica to jest polityka
    prorodzinna lepsza, ze wieksze sa zasilki, ze kasy panstwo wiecej
    daje i takie tam...tylko ze zadna jakos nie widzi drugiej strony
    medalu: pracy przez cala ciaze, mozliwosci uzyskania jakiegokolwiek
    zasilku po kilku dopiero latach pracy, chorobowych nieplatnych lub
    platnych tak duzo ze nie oplaca sie chorowac, o wysokich karach w
    momencie kiedy przylapia cie na oszustwie, skutkujacych tym ze
    niewielu ludzi oszukiwania sie ima...i moglabym tak wymieniac i
    wymieniac. Niestety komuchowata mentalnosc wiekszosci pan z forum
    CiP ...pozwala widziec czubek nosa i "nalezy mi sie", za skad to
    nalezy mi sie bedzie zaspokojono to juz malo ktora pojmuje.
  • 08.05.08, 07:23
    alicja0000 napisała:

    > Uważasz, że będąc w ciąży na zwolonieniu z zaleceń lekarza wyłudzam pieniądze?
    > hahaha, to Państwo całe życie wyłudza ode mnie, ściągając podatki , składki i
    > inne bzdety. Chcesz to sobie pracuj, czy ktoś Ci broni? Tylko pamiętaj o radzie
    > psychologa: "jeśli jesteś pracowity jak pszczoła, harujesz jak wół, a z pracy
    > wracasz zmęczony jak pies - idź do weterynarza, bo prawdopodobnie jesteś osłem!
    > "
    to znaczy, ze tu co druga kobieta na tym forum jest osłem ...taaa.... a nie
    myślałaś, żeby zupełnie przestać chodzić do pracy?
  • 08.05.08, 14:19
    alicja0000 napisała:

    > Uważasz, że będąc w ciąży na zwolonieniu z zaleceń lekarza
    wyłudzam pieniądze?
    > hahaha, to Państwo całe życie wyłudza ode mnie, ściągając
    podatki , składki i
    > inne bzdety.

    czyli można rozumieć, że jeździsz wyłącznie po prywatnych - własnych
    drogach, posyłasz dzieci na prywatne place zabaw i do prywatnych
    przedszkoli i szkół, nigdy nie korzystasz z publicznej służby
    zdrowia, rodzić bedziesz w niepublicznym szpitalu etc.?
  • 03.07.08, 18:36
    Tak, wyłudzasz. Składka chorobowa to 2.45% pensji. Jedna Twoja miesięczna
    wypłata to 40 składek. Siedem pensji- 280 miesięcznych składek. Czy Twoich?
    Wątpię, zebyś już tyle odłożyła. Pieniądze pochodzą ze składki mojej i 39 innych
    pracujących osób (z Twojej już nie, bo siedząc na L4 nie odprowadzasz składki
    chorobowej).
  • 07.05.08, 23:03

    -- anita - Zapewne jesteś jakąś niewyrozumiałą szefową, której
    jescze w ciąży nic nie dolegało.... Nie życzę Ci tego, ale nie
    osądzaj innych

    KUBUNIO mój cud
    fotoforum.gazeta.pl/3,0,1013403,2,2.html
    Moja fasolka
  • 08.05.08, 20:30
    marcelaga napisała:

    >
    ja nikogo nie osadzam,odpowiedzialam tylko na pytanie, ktos zdaje
    sie pytal "wiec po co isc do pracy"- wiec odpowiedzialam po co.
    Gdzie tu osadzanie?
  • 07.05.08, 21:48
    Czytam ten wątek i nie dziwię się wielu pracodawcom, którzy jak ognia boją się
    zatrudniać młode mężatki czy w ogóle młode kobiety, które nie mają dzieci...

    Zostały mi 4 dni do terminu porodu, pracowałam przez całą ciążę a na L4 byłam w
    tym czasie 2 razy po tygodniu z powodu choroby (wirusowe zapalenie gardła i
    angina). Od 38 tyg. jestem na zwolnieniu, czyli od półtora tyg. ale do tego
    czasu pracowałam 8 h dziennie, praca w księgowości, przed komputerem, dojazd do
    pracy minimum 50 min. ale często dłużej przez korki. W biurze klimatyzacja,
    ludzie chorzy i zdrowi, brzuch duży... to nie było przeszkodą czy wytłumaczeniem
    na lenistwo.

    W pracy panowała miła atmosfera i szacunek, bo nie wierzę, że kobietę, która nie
    nadużywa zwolnień, dobrze wykonuje swoją pracę traktuje się źle. To działa w
    obie strony, ty jesteś fair, to i Twój przełożony również.
    Poza tym sytuacje stresujące są czy chodzimy do pracy czy też nie, może trzeba
    się nauczyć sobie z nimi radzić, gdyż po urodzeniu dziecka na pewno ich nie
    zabraknie.

    Życzę miłej i spokojnej ciąży.
  • 08.05.08, 09:01
    A ja nie mogę sie nadziwić, jak można nie rozumieć, że nie każda
    ciąża przebiega idealnie, nie mogę zrozumieć, jak można robić uwagi
    dziewczynie, która jest na zwolnieniu tylko dlatego, że straciła
    dwie ciąże. Zasadniczo jestem przeciwna lewym zwolnieniom na całą
    ciążę, bo to po prostu niemoralne. Sama pierwszą ciążę
    przepracowałam w całości, obecną też bym chciała, ale mój lekarz
    zdecydował inaczej, leżec już nie muszę, wszystko jest ok,
    oszczędzam się, ale z dzieckiem na spacery chodzę i kontroli zusu
    trochę sie obawiam, choć zwilnienia nie wyłudziłam, a po prostu je
    dostałam. Tak jak już napisałam ciśnienie mi sie podnosi, gdy słyszę
    o wyłudzeniu zwolnienia bez żadnych powodów na całą ciążę, ale
    świetnie rozumiem dziewczyny, które biora tydzień, by odpocząć. I
    zaraz posypią się gromy, że od odpoczywania to jest urlop. To może
    należałoby wprowadzić dodatkowe 2 tygodnie urlopu dla kobiet w
    ciąży, bo nie da się ukryć, że kobieta w ciąży potrzebuje więcej
    odpoczynku i snu niż ktokolwiek. A to, że chcę mieć dzieci, chyba
    nie jest tylko moją prywatna sprawą?
  • 08.05.08, 09:57
    mhanutka napisała:
    > A to, że chcę mieć dzieci, chyba
    > nie jest tylko moją prywatna sprawą?

    A czyja niby?
  • 08.05.08, 11:00
    Szanującym się państwom zależy na wzroście liczby obywateli w
    związku z tym prowadzą sensowną politykę prorodzinną. Nie twierdzę,
    że owa polityka ma polegać na zwolnieniu kobiet w ciąży z obowiązku
    świadczenia pracy, ale jakieś uregulowania by sie przydały. Ja z
    natury jestem legalistką, nie lubię łamać prawa i w pierwszej ciąży
    miałam zamiar pracować do końca,nie dałam rady mimo szczerych chęci
    i na 3 tygodnie przed porodem poszłam na zwolnienie. De facto było
    to lewe zwolnienie. Mało jest miejsc, gzie bezpiecznie można
    pracować do końca, mało jest kobiet, które dają radę. W Czechach na
    przykład urlop macierzyński jest miesiąc dłuższy niż u nas, ale ów
    miesiąc trzeba wykorzystać przed porodem. I to wydaje mi się
    sensowne.
  • 08.05.08, 12:44
    mhanutka napisała:

    > Szanującym się państwom zależy na wzroście liczby obywateli w
    > związku z tym prowadzą sensowną politykę prorodzinną.

    > Szanującym się państwom zależy na wzroście liczby obywateli w
    > związku z tym prowadzą sensowną politykę prorodzinną.

    No tak, ale chyba to ze panstwo chce miec wiecej obywateli nie bylo
    twoja mysla przewodnia w checi posiadania dzieci big_grin?

    Chec posiadania potomstwa jest czysto egoistyczna rzecza i niestety
    lub stety twoja wlasna sprawa. Gdyby bylo inaczej panstwo mogloby ci
    narzucic ze musisz miec np 5 dzieci lub ograniczyc jak jest to w
    CHinach smile.
  • 10.05.08, 11:57
    Ilość urodzonych dzieci jest też sprawą państwa. Na szczęście nie żyjemy w 3
    rzeszy i nikt nikogo oficjalnie do rodzenia nie zmusza ale jeśli dzieciaków nie
    będzie to wszystko weźmie i dupnie za czas jakiś... Dlatego państwo powinno być
    żywo zainteresowane zachęcaniem do rozmnażania.

    Druga opcja to otwarcie na imigrantów... ale z tym w Polsce jeszcze trudniej niż
    z polityką prorodzinną.

    Oczywiście po przeciwnej do na przykład skandynawskiego czy francuskiego modelu
    jest model amerykański gdzie praktycznie nie istnieje coś takiego jak płatny
    urlop macierzyński. Ale istnieje możliwość utrzymywania rodziny przez jedną
    osobę, istnieje system pomocy rodzinno-sąsiedzkiej i tak dalej...

    My niestety mamy do czynienia za schedą komunistyczną i to nie tylko w sferze
    ekonomicznej ale przede wszystkim mentalnej.

    Tak źle i tak nie dobrze. Sama nie dam to i innemu nie pozwolę. O, ma więcej ode
    mnie? Niech mu się noga powinie... i tak dalej i tak dalej. Przykre...
  • 08.05.08, 13:56
    agnes_27 napisała:

    > nie wierzę, że kobietę, która nie
    > nadużywa zwolnień, dobrze wykonuje swoją pracę traktuje się źle.
    To działa w
    > obie strony, ty jesteś fair, to i Twój przełożony również.

    Oj jak bardzo się agnes mylisz!!! To, że Ty jesteś fair wcale nie
    oznacza, że Twój szef tak samo Cię traktuje. Nie ma to oczywiście
    związku z braniem zwolnień, lewych czy "prawych". To taka ogólna
    uwaga. Jeżeli Ty masz takiego szefa, taką pracę i takich
    współpracowników to ciesz się, bo naprawdę bywa bardzo różnie.

    A tak nawiasem mówiąc, to autorka forum zadała konkretne pytanie:
    >>>>> czy kogoś sprawdził ZUS na L4 <<<<<<<<
    I nie pytała o zgodę na zwolnienie. To jest sprawa jej i jej
    lekarza. Kropka.
    Komentarze, czy jej się należy, czy słusznie, czy powinna, czy
    zasłużyła są po prostu zbędne.
  • 08.05.08, 14:01
    annapa7 napisała:

    > Komentarze, czy jej się należy, czy słusznie, czy powinna, czy
    > zasłużyła są po prostu zbędne.

    ale przy każdym wątku o L4 są (w tym przypadku masa odpowiedzi jest nie na
    temat)wiele osób lubi umoralniać, rzadko patrząc niestety na siebie
  • 08.05.08, 15:29
    i o to wlasnie chodzismile "Czy ZUS kogoś sprawdził na L4???" to
    glowny temat watku i o to tutaj przeciez chodzi.
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 09.05.08, 09:36
    Dzięki że wróciłaś do sedna sprawy. Tak z ciekawości zadałam to
    pytanie, a okazało się że wątek wzbudził tyle kontrowersji... Martwi
    mnie właśnie to,ze wszystkie piszące na tym forum jesteśmy
    ciężarnymi, którym zaleca się spokój i unikanie stresu, ale czytając
    niektóre komentarze można faktycznie się zestresować. Wnioskuję więc
    ze nie wszystkie tu obecne panie są ciężarne, niektóre poprostu może
    weszły na to forum by się poprzemądrzać, albo z zazdrości...To
    naprawdę przykre.
    --
    joaska78
  • 09.05.08, 11:35
    dlatego tez uwazam, ze kazdy post nie na temat w tym watku, powinien
    zostac usuniety. nawet moje.
    --
    Mikołaj 6.11.2007r
  • 30.05.08, 10:48
    alicja0000 napisała:

    > A tak ogólnie mówiąc o pracy w ciąży to jak ktoś chce to niech
    sobie
    > pracuje...Tylko po co jeśli mozna sobie siedzieć na zwolnieniu? Ja
    akurat do
    > pracy dojeżdzam 40 minut w jedną stronę pociągiem, wiecznie
    zatkanym, dusznym
    > pociągiem. Pracuję przy komputerze 8 godzin dziennie, w
    pomieszczeniach
    > klimatyzowanych, które są wylęgarnią grzybów i roztoczy. Wiecznie
    w pracy mam
    > oczy jak angorka i katar. W dodatku miałam dwa razy zapalenie
    pecherza przez
    > klimę. Nie uśmiecha mi się dojeżdzac do tej pracy z mdłościami,
    bólami głowy i
    > brzuchem...Mam to w dupie, wole siedzieć w domu. Ja się o
    zwolnienie nie
    > prosiłam, lekarz sam tak zdecydował i nie ukrywam że jest mi to na
    rękę. Ciąże
    > przechodze w spokoju, wysypiam się, nie stresuję a jak ktoś chce
    to niech sobie
    > pracuje. Pozdrawiam

    To super, jakbym słyszała bezrobotnych, którzy pracy nie szukają, bo
    po co, niech sobie inni pracują, ja sobie spokojnie poleniuchuję na
    zasiłku, gratuluję
    Zaznaczam, że nie mam nic do osób, których ciąża jest w jakiś sposób
    zagrożona, i gdy są ku temu wskazania.
  • 03.07.08, 18:34
    A tak ogólnie mówiąc o pracy w ciąży to jak ktoś chce to niech sobie
    pracuje...Tylko po co jeśli mozna sobie siedzieć na zwolnieniu?

    To Ty sobie siedź, ale potem szybciutko wracaj do pracy, żebym i ja mogła iść
    sobie poodpoczywać i żeby ZUS nie spóźniał mi się z wypłatami (z Twojej składki).
  • 08.05.08, 13:43
    ale to paranoja czekać na pracownika ZUS..chyba wtedy najlepiej przy drzwiach,
    bo np niech się zaśnie i nie usłyszy domofonu/pukania do drzwi. najlepiej też
    nie słuchać muzyki przez słuchawki bo wtedy można nawet walenia do domu nie
    usłyszeć.
    a jak ktoś ma 2 poziomowe mieszkanie i sypialnie na górze to najlepszy jest
    remont domu na ten czas i zniesienie wyrka, bo wtedy też można domofonu/pukania
    nie usłyszeć.
  • 08.05.08, 14:46
    Jesli chodzi o zasilek chorobowy to mozna wszystko sprawdzic na stronie serwisu ZUS, jesli chodzi o sprawdzenie to zawsze moga sprawdzic, choc w przypadku ciazy robia to raczej rzadko. Gdy na zwolnieniu jest zaznaczone, ze mozesz chodzic to mozesz byc np u rodziny, ktora sie toba opiekuje ale musisz to zglosic pracodawcy. Szczegoly na wyzej wymienionym serwisie.
    Jesli zas chodzi o zlosliwe komentarze... coz szkoda komentarza. Praca np w sklepie do konca 9 miesiaca jest naprawde uciazliwa
  • 08.05.08, 20:07
    Gdyby nie zwolnienia lekarskie moich dzieci nie byłoby na świecie!
    Trzecie urodzi się lada moment i też bez zwolnienia, pobytów w szpitalu na podtrzymaniu, nie donosiłabym do chwili obecnej! Jestem na zwolnieniu od 8tc i nie mam żadnych(!!!) wyrzutów sumienia.Przybędzie kolejny obywatel RP i to mimo niżu demograficznego koszt utrzymania będziemy ponosić sami ( my, rodzice), więc bycie na 100% płatnym zwolnieniu to niewielka pomoc ze strony Państwa.
    - próg dochodu, aby starać się o zasiłek wych. to 504 zł na osobę...
  • 08.05.08, 20:44
    Tak. Jestem w 20 tyg i 30.04 mialam kontrolę. Zapisaly, ze zastały
    mnie w domu, mimo, ze na zwolnieniu mogę chodzic. Wytłumaczyly to
    tym, ze sprawdzaja, czy nie pracuję. A w ogóle ostatnio w całej
    chyba Polsce byla akcja i sprawdzali osoby przebywajace na
    zwolnieniach.
  • 03.07.08, 18:49
    a.Przybędzie kolejny obywatel RP i to mimo niż
    > u demograficznego koszt utrzymania będziemy ponosić sami ( my, rodzice), więc b
    > ycie na 100% płatnym zwolnieniu to niewielka pomoc ze strony Państwa.

    Nie ze strony Państwa, tylko ze strony Polaków, którzy pracują i odprowadzają co
    miesiąc składki i podatki. Ja jestem w 100% za taką pomocą, jak też za
    ograniczeniem biurokracji i administracji, więc może podam tu mój numer konta i
    poproszę o drobne wsparcie. Przecież to naprawdę niewielka pomoc ze strony
    Państwa (a głównie Pań), a poniesiony koszt się opłaci, bo moje dziecko będzie
    robić na Państwa emerytury. Więc w Pań(stwa) interesie jest, żeby to dziecko
    było zdrowe i żebym ja się w ciąży nie przemęczała.
  • 08.05.08, 20:30
    Jako pracownik i pracodawca uważam, że robię przysługę mojemu
    pracodawcy idąc na L4. Jestem na zwolnieniu prawie od początku- tzn.
    od pierwszych pawi. Mimo, ze w 2 trymestrze zdecydowanie lepiej się
    czuję niż wcześniej, to jednak nie dałabym rady pracować. Przed
    komputerem mogę posiedzieć ze 2h, potem ląduję w łóżku, gdyż
    kręgosłup chce odpocząć. 8h ciurkiem siedzenia przy kompie jest
    niewykonalne. Szacunkowo 1-2 dni w tygodniu spędzam na leżeniu z
    powodu bólu głowy. Ze względu na dziecko nie mogę brać leków. Jak
    miałabym pracować? Mojego pracodawcę bym wystawiła do wiatru, gdybym
    udawała że pracuję. Czyli brała zwolnienia tylko wtedy gdy się źle
    czuję. Wtedy by miał zajęty etat, biurko i wielką niepewność- czy
    następnego dnia jego pracownica będzie w pracy. I czy w szczycie
    sezonu się nie rozłozy totalnie. Teraz wie, że mnie nie ma i może w
    to miejsce zatrudnić inną osobę. Sytuacja jasna i klarowna dla
    wszystkich.
    Kiedyś miałam pracownicę w ciąży, która nie poszła na zwolnienie. Po
    czasie żałowałam, ze jej do tego nie namówiłam. Bo za każdym razem
    gdy ona nawalała (czyli brała krótkie zwolnienia) ja musiałam ją
    zastępować. A nie dało się jej nieobecności przewidzieć. Czyli
    dezorganizowała moją pracę. A i tak trzeba było zatrudnić kogoś na
    zastępstwo na czas macierzyńskiego. Gdyby nowa osoba przyszła kilka
    miesięcy wcześniej- tylko by nam ułatwiła zycie.
  • 08.05.08, 20:37
    Ja w 5 miesiącu poszłam na zwolnienie, a kontrole miałam w 8
    miesiącu. U mnie było tak, że przyszli a ja im nie otworzyłam bo
    spałamsmile Na zwolnieniu miałam 1 czyli leżenie a te głupki przyszły o
    9.15 rano a jako że przez większość nocy nie spałam przez silne bóle
    brzucha to 9 rano była dla mnie środkiem nocy a z łóżka zwlekałam
    się o 12 conajmniejsmile
    Przysłali mi pismo za kilka dni, że byli u mnie i mnie nie zastali a
    powinnam być w domu bo mam 1 czyli leżenie i że mam 3 dni na
    wyjaśnienie czemu mnie nie zastali, więc napisałam im prawdę że
    spałam.
    Nie minęły dwa tygodnie i panowie znowu zawitali u mych drzwi tym
    razem po 14smile więc weszli sporządzili notatkę i sobie poszlismile
  • 09.05.08, 09:33
    Pięknie, a gdzieś tu czytałam wypowiedź dziewczyny, że wstała z
    łóżka i otworzyła szanownemu zusowi drzwi, a przecież powinna leżeć.
    Ja rozumiem, że mogą kontrolować i nie widzę w tym nic
    nadzwyczajnego, ale chyba tochę przesadzają. Powinnam leżeć, ale
    mieć oddźwiernego, który ich wpuści.
  • 03.07.08, 18:52
    Och, oczywiście, powinni byli zadzwonić i umówić się na posłuchanie u jaśnie
    panienki... A najlepiej domyślić się, ze szanowna lalunia miała bóle w nocy i
    nie spała, więc o 9.15, kiedy inni od dawna pracują, ona jeszcze poleguje...

    Nie no, naprawdę nie wiem czy to skrajny egocentryzm czy już bezczelność...
  • 08.05.08, 21:49
    Czytam ten wątek i sama nie mogę uwierzyć, że człowiek człowiekowi
    może być takim wrogiem sad
    Ciąża to czas kiedy można się wyciszyć, starać się oszczędzać sobie
    nerwów i stresów żeby nie szkodzić sobie i maleństwu a Wam drogie
    Panie (z drobnym wyjątkami) możnaby dać broń i na wojnę wysłać sad
    Dziewczyna zapytała tylko cyz ktoś był kontrolowany skąd wniosek, ze
    jest na nielegalnym zwolnieniu? Żadnych konretów tu nie znalazłam
    poza ostatnimi 4 postami sad Każda z nas jest dorosła i odpowiada za
    własne czyny, czemu każdy próbuje umoralniać i krytykować?
  • 09.05.08, 09:43
    Zgadzam się z Tobą w 100%. Parę komentarzy wyżej również wyraziłam
    swoje rozczarowanie tak 'nieludzkimi' i niegodnymi kobiety ciężarnej
    komentarzami. No ale widocznie niektóre kobiety w ten sposób
    wyrazają swoje opinie i wyładowują stres na innych. Godne
    współczucia...
    --
    joaska78
  • 03.07.08, 18:54
    Każda z nas jest dorosła i odpowiada za
    > własne czyny, czemu każdy próbuje umoralniać i krytykować?

    Bo akurat za cudze lewe zwolnienia płacimy wszyscy- pracujący. Gdyby każdy
    wykorzystywał tylko swoje składki, to ok- ale tak nie jest. Wszyscy składamy się
    i na chorujących i na leniwych nierobów. A ja nie widzę potrzeby składania się
    na zdrowych ludzi robiących sobie na L4 remont mieszkania.
  • 08.05.08, 21:59
    Joaska26 interesowałam się tematem 2 lata temu, ale niewiele się w
    tej kwestii zmieniło. Otóż ZUS sprawdzić może zawsze, ale
    najczęściej robi to wtedy gdy składany jest wniosek o tzw. zasiłek
    rehabilitacyjny, a robi się to obowiązkowo po 180 dniach
    nieprzerwanego pobytu na zwolnieniu. Tzn. że jeśli był chociaż 1
    dzień przerwy pomiędzy zwolnieniami, to już tej ciągłości nie ma i
    wniosku składać nie trzeba. Dodatkowo sprawdzane są najczęściej
    kobiety zatrudnione w firmach zatrudniających poniżej 20-stu
    pracowników, bo wtedy to ZUS płaci bezpośrednio ciężarnej. W
    pozostałych firmach, zasiłek chorobowy jest płacony przez firmę, a
    ZUS zwraca wszystko raz w miesiącu zbiorczo za wszystkich
    pracowników na zwolnieniach powyżej 33 dni.
    Poza tym kontrola przeprowadzona jest zawsze, gdy poprosi o to
    pracodawca.
    Oczywiście jednak sprawdzona może być każda ciężarna w każdym
    momencie, to o czym piszę, to tylko najczęstsze przypadki a nie
    reguła smile
  • 08.05.08, 22:55
    a co się dzieje wtedy jeśli ma się na zwolnieniu można chodzić i ZUS podczas
    kontroli nie zastanie w domu?
  • 08.05.08, 23:48
    k.solska napisała:

    a robi się to obowiązkowo po 180 dniach
    > nieprzerwanego pobytu na zwolnieniu. Tzn. że jeśli był chociaż 1
    > dzień przerwy pomiędzy zwolnieniami, to już tej ciągłości nie ma i
    > wniosku składać nie trzeba.
    Nieprawda, żeby nie było ciągłości, to przerwa między zwolnieniami
    musi być co najmniej 60 dni.
  • 09.05.08, 08:55
    meg0814 napisała:
    > Nieprawda, żeby nie było ciągłości, to przerwa między zwolnieniami
    > musi być co najmniej 60 dni.

    Jeśli jest się na zwolnieniu nie dłużej niż 30 lub 33 dni (teraz
    dokładnie nie pamiętam) i ma się przerwę pomiędzy zwolnieniem chocby
    jeden dzień to nie ma ciągłości.
  • 08.05.08, 23:26
    >istotnie - nie powinnaś na zwolnieniu przebywać w centrum
    >handlowym - ciuchy dla dziecka może kupić mąż
    No luudzie. Jestem na zwolnieniu od ok 10 tyg ciąży. Mam przez 30
    tyg. siedzieć w domu? Po co? Bo Ty uważasz że mąż może kupić ciuchy
    mojemu dziecku? Ale ja chcę sama kupić, dlaczego nie mam prawa pójść
    do sklepu? Na zwolnieniu mam, że moge chodzić. Dłuższe chodzenie
    wywołuje u mnie silne bóle, nie jestem stuknieta zeby chodzić na
    kilkukilometrowe wycieczki a potem czołgac się do toalety.
    Wyobrażasz sobie 30 tyg siedzieć w domu jeśli nie ma ku temu żadnych
    wskazań? To nienormalne jest.
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 09.05.08, 07:55
    Ja widze ze duzo osob sie oburza jak ktos tylko smie zauwazyc ze
    przebywanie na zwolnieniu lekarskim (ktore wydaje sie na wypadek
    CHOROBY na litosc Boska, powtorze jeszcze raz- CHOROBY)kobiet w
    ciazy ktorym nic nie odlega (oprocz tego ze sa wlasnie w "stanie
    blogoslawionym") to naduzycie. Na serio tak tego nie odbieracie?
    Normalnie ja sie dziwie, ale to w sumie takie typowe nasze
    polskie...I nikt tu chyba nie pisal o kobietach ktore na prawde ze
    wskazan medycznych przebywaja na zwolnieniu jako o osobach cokolwiek
    wyludzajacych, wiec prosze sie nie oburzac. Niestety u nas w karaju
    posiadanie przez kobiete w ciazy zwolnienia lekarskiego nie swiadczy
    zupelnie o tym czy faktycznie jest ona CHORA czy nie, gdyz
    zwolnienie takie moze otrzymac kazda kobieta ktora znajdzie
    odpowiedniego lekarza- a o to nie trudno. I wiele kobiet naduzywa te
    mozliwosc i to fakt niezaprzeczalny (no chyba zeby przyjac iz
    niemalze na calym swiecie kobiety w ciazy sa zdolne do pracy,
    wykonuja ja i ich dzieci rodza sie w terminie i zdrowe, a my Polki
    jakies uposledzone jestesmy i dlatego w ciazy zaraz musimy na
    kanapie wyladowac- z mala przerwo na centrum handlowe, bo przeciez
    przez 8 mc przyroslybysmy do tej kanapy). Wkurza mnie to i wiem ze
    to patetycznie zabrzmi, ale ja bardzo bym chciala zeby w naszym
    kraju duzo zmienilo sie na lepsze, zebysmy skonczyli z hipokryzja,
    kabinatorstwem i zaczeli byc uczciwi. I nalezy zaczac ta prace u
    podstaw, a wiec od siebie. Wiem, wiem- glupia idealistka jestem i
    glosze niepopularne hasla, a zreszta ten kraj tak Was wykorzystuje,
    ze ciaza to jedyna okazja zeby sie "odbic, odegrac". Juz chyba nic
    sie u nas nie zmieni. A wiec milego wypoczynku zycze na zwolnieniach
    i rozkoszujcie sie tym czasem z czystym sumieniem, mam nadzieje ze
    nie wyjdzie Wam to kiedys bokiem.
  • 09.05.08, 09:12
    Przycztałam prawie wszystkie Wasze wypowiedzi, i stwierdzam, ze
    wyzywanie części kobiet w ciąży będących na L4 (dobrze czujących się
    z ciążą niezagrożoną) jest łajdactwem. Lekarze nie tylko dają
    zwolnienia z powodu stanu zdrowia pacjentki, ale jak było w moim
    przypadku w wielu sytacjach chodzi o warunki pracy kobiety w ciąży,
    które wyraźnie są określone czy to w Kodeksie Pracy czy w przepisach
    BHP,i wystarczy zgłębić troszkę te przepisy, przeanalizować co jest
    szkodliwe a co nie i dopiero oceniać. Jesli moje stanowisko nie
    spełniało wymogów(czyli pracując mogłabym spowodować nieprawidłowy
    rozwój mojego dziecka)poprosiłam lojalnie pracodwacę o przeniesienie
    na inne (jakiekolwiek) stanowisko ni zagrażające mojej ciąży,
    pracodawca stwierdził, że nie ma takiego stanowiska, więc lekarz
    wysłał mnie na zwolnienie. I mimo, ze wariuję z nudów w domu, i
    marzę żeby posiedzieć w pracy - jaki mam wybór? Nie przyjąć
    zwolnienia od lekarza na własną odpowiedzielaność, i iść do pracy
    do pomieszczenia gdzie nawet mysz pół godziny nie wytrzyma? Teraz
    nic się bardziej nie liczy niż moje zdrowe dziecko....!
  • 09.05.08, 09:27
    korrra napisała:

    > Lekarze nie tylko dają
    > zwolnienia z powodu stanu zdrowia pacjentki, ale jak było w moim
    > przypadku w wielu sytacjach chodzi o warunki pracy kobiety w
    ciąży,
    > które wyraźnie są określone czy to w Kodeksie Pracy czy w
    przepisach
    > BHP,i wystarczy zgłębić troszkę te przepisy, przeanalizować co
    jest
    > szkodliwe a co nie i dopiero oceniać. Jesli moje stanowisko nie
    > spełniało wymogów(czyli pracując mogłabym spowodować nieprawidłowy
    > rozwój mojego dziecka)poprosiłam lojalnie pracodwacę o
    przeniesienie
    > na inne (jakiekolwiek) stanowisko ni zagrażające mojej ciąży,
    > pracodawca stwierdził, że nie ma takiego stanowiska,

    Moze trzeba bylo bardziej zglebic owe przepisy i doczytac ze wowczas
    pracodawca winien cie zwolnic z obowiazku pracy i placic ci za to ze
    nie moze zapewnic ci wlasciwego miejsca.
  • 09.05.08, 09:59
    Chętnie sprawdzę czy jest taki przepis dla własnej wiedzy,ale w
    takiej sytuacji co ja mam uczynić, zrzec się pieniędzy z ZUS, a na
    pracodawcę nasłać PIP, zeby wyegzekwowała dla mnie odpowiednie
    stanowisko pracy? Proszę, konkretnie zaproponuj rozwiązanie, abym
    za wszelką cenę mogła pracować, będę wdzięczna ??????
  • 09.05.08, 11:15
    korrra napisała:

    > Chętnie sprawdzę czy jest taki przepis dla własnej wiedzy,ale w
    > takiej sytuacji co ja mam uczynić, zrzec się pieniędzy z ZUS, a na
    > pracodawcę nasłać PIP, zeby wyegzekwowała dla mnie odpowiednie
    > stanowisko pracy? Proszę, konkretnie zaproponuj rozwiązanie, abym
    > za wszelką cenę mogła pracować, będę wdzięczna ??????

    No przeciez nikt nie kaze ci pracowac. Jesli towje warunki pracy sa
    zle, szef nie moze dac ci czegos innego do pracy, nie ma miejsca dla
    ciebie to ZWALNIA CIE Z OBOAWIAZKU SWIADCZENIA PRACY, siedzisz sobie
    w domu, a szef placi ci za to pieniadze a nie ZUS. Takie sa przepisy
    KP art 179 www.republikadzieci.org/prawkpr.htm

    "Kobiet w ciąży oraz karmiących piersią nie wolno zatrudniać przy
    pracach szczególnie uciążliwych lub szkodliwych dla zdrowia (art.
    176 k.p.). Ich wykaz zamieszcza rozporządzenie Rady Ministrów z 10
    września 1996 r. w sprawie wykazu prac szczególnie uciążliwych lub
    szkodliwych dla zdrowia kobiet ( DzU nr 114, poz. 545 ze zm.)"
  • 09.05.08, 12:05
    Hanalui masz rację, przepisy mówią wyraźnie o obowiązkach
    pracodawcy, ale dalej nie odpowiedziałaś na moją prośbę, jak to ma
    wyglądać w praktyce, co mam zrobić, jak mam wyegzekwować od
    pracodawcy ten przepis?
    NA początek odmówić przyjęcia zwolnienia lekarskiego od lekarza -
    ok , ale co dalej? Wrócić na swoje stanowisko (szkodzić rozwojowi
    dziecka) i oczekiwać, że szef jakimś cudem znajdzie zajęcie dla
    cieżarnej? Wiadomo, ze w moim przypadku nie znajdzie, więc jedyne co
    mi pozstaje to zgłosić sprawę do PIP? I tu się zacznie wojna z
    pracodawcą, którego (jakby nie było) szanuję...i nie chcę mu robić
    problemów, a on nie raz też poszedł mi na rękę.
    Swoją drogą, powiem banalnie i prosto: przez tyle lat płacę składki
    do ZUS, więc uważam, że mam prawo w tym najważniejszym dla mnie i
    dziecka okresie do zwolnienia lekarskiego.
    Ale kwestia najważniejsza: to nie kobieta ciężarna decyduje, kiedy i
    na ile idzie na zwolnienie lekarskie, tylko lekarz, który się pod
    tym zwolnieniem podpisuje! Wieć jedyne pretensje jakie można mieć o
    nadużywaniu zwolnień lek przez kobiety w ciąży, to doktorzy, którzy
    jednak mam nadzieję, wiedzą co robią!
    pozdrawiam smile
  • 09.05.08, 16:05
    > Ale kwestia najważniejsza: to nie kobieta ciężarna decyduje, kiedy
    > i na ile idzie na zwolnienie lekarskie, tylko lekarz, który się
    > pod tym zwolnieniem podpisuje! Wieć jedyne pretensje jakie można
    > mieć o nadużywaniu zwolnień lek przez kobiety w ciąży, to
    > doktorzy, którzy
    > jednak mam nadzieję, wiedzą co robią!


    Może nie czytałaś wypowiedzi autorki wątku o tym że
    lekarz "pozytywnie ustosunkował się do JEJ decyzji o zwolnieniu"
    Prawda jest taka że lekarze wolą dmuchac na zimne i żaden nie odmówi
    pacjentce na wszelki wypadek albo z obawy że pacjentka zmieni
    lekarza na innego, który zwolnienie wystawi
    Ale myslę że nikt tu nie ma pretensji do kobiet, które nie pracują
    ze względu na szkodliwe warunki pracy
    przepisy przepisami a w praktyce wygląda to różnie
    bardziej chodzi o sytuacje kiedy ciężarne idą na zwolnienie w
    6tc "na wszelki wypadek", żeby poodpoczywać, wypielęgnować urodę
    pojechać na wakacje, tyrać przy remoncie domu (bo na to mają siłę)

  • 03.07.08, 19:01
    Swoją drogą, powiem banalnie i prosto: przez tyle lat płacę składki
    do ZUS, więc uważam, że mam prawo w tym najważniejszym dla mnie i
    dziecka okresie do zwolnienia lekarskiego.

    To ja się powtórzę- po raz kolejny. Płacisz 2.45% składki chorobowej
    miesięcznie, więc teoretycznie na jedną pensję musisz odkładać 40 m-cy. Teraz
    policz sobie do ilu miesięcy "masz prawo". Choć i to nawet nie- bo składka
    nazywa się chorobowa, a nie ciążowa, więc zwolnienie należy się z powodu
    choroby, a nie samego faktu ujrzenia dwóch kresek na teście.
  • 09.05.08, 13:36
    Owszem jest taki przepis ale czy spotkałaś się z jakimś realnym
    przypadkiem,kiedy pracodawca tak właśnie postąpił zamiast wysyłać kobietę do
    lekarza po zwolnienie. Już widzę jak radośnie właściciele firm płacą pełną
    pensję pracownicy zwolnionej z obowiązku świadczenia pracy i zatrudniają
    dodatkowo osobę na jej miejsce. Kiedyś któraś napisala, że kobieta w ciąży na
    zwolnieniu może wykończyć małą firmę. Jak się okazuje, pracodawcy może się
    przytrafić coś jeszcze gorszego. Gdybym mojemu zaniosła zamiast L4 zaświadczenie
    o przeciwskazaniach do pracy w stresie to bym raczej nie miała co u niegpo
    szukać po macierzyńskim.
  • 03.07.08, 19:02
    Kiedyś któraś napisala, że kobieta w ciąży na
    zwolnieniu może wykończyć małą firmę.

    A tak- to wykańcza system ubezpieczeń społecznych...
  • 09.05.08, 13:10
    A kto tu w tym wątku pisał, że siedzi na lewym zwolnieniu? Każda ma
    wskazania. Ja pisze akurat o tym, że nie wiedzieć dlaczego inni się
    oburzają, że ciężarna na zwolnieniu (z adnotacją, że może chodzić)
    wychodzi z domu na zakupy czy wyjeżdżdża do rodziny. Skoro tam nie
    pracuje to o co wam chodzi? Czy uważacie, że jak ktoś jest w stanie
    spędzić pół godziny w centrum handlowym raz na 2 tyg czy leżeć u
    babci na wsi w ogrodzie to może też pracować 8 h dziennie + 2 h w
    miejskim autobusie?
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 09.05.08, 16:10
    jestem w 8miesiącu i nadal pracuję, bo czuję się nieźle (oczywiście
    jak na kobietę w ciąży)
    kilka tygodni temu spędziłam kilka godzin w centrum handlowym
    wybierając akcesoria dla maleństwa i myślałam że "zejdę" po tym
    doświadczeniu, bo niestety było dużo bardziej forsujące niż praca.
    Ktoś na forum napisał że wycieczka po centrum handlowym to njeden z
    lepszych sposobów na wywołanie porodu - więc jak to jest ze kobieta,
    na dodatek w ciąży zagrozonej, która pracować nie może ma siłę na
    zakupy w centrum handlowym
  • 09.05.08, 16:19
    A kto ci kazał tam siedzieć kilka godzin? Parę ubrań mozna kupić w
    20 min.Jak się łazi po wszystkich możliwych sklepach to wtedy może
    mija kilka godzin.
    > doświadczeniu, bo niestety było dużo bardziej forsujące niż praca.
    Zależy tez kto ma jaką pracę.
    > na dodatek w ciąży zagrozonej, która pracować nie może ma siłę na
    > zakupy w centrum handlowym
    To, że ktoś jest na L4 w ciązy, to nie oznacza od razu, ze rozwiera
    się szyjka i trzeba plackiem leżeć z nogami do góry.
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 02.07.08, 17:24
    położna w przychodni mówiła mi, że jedną z pacjentek naszej pani
    doktor panie z ZUS-u odwiedziły w niedzielę o 19.00...(ale to było w
    2003r)
  • 09.05.08, 20:37
    annubis74 napisała:

    > jestem w 8miesiącu i nadal pracuję, bo czuję się nieźle (oczywiście
    > jak na kobietę w ciąży)
    > kilka tygodni temu spędziłam kilka godzin w centrum handlowym
    > wybierając akcesoria dla maleństwa i myślałam że "zejdę" po tym
    > doświadczeniu, bo niestety było dużo bardziej forsujące niż praca.
    > Ktoś na forum napisał że wycieczka po centrum handlowym to njeden z
    > lepszych sposobów na wywołanie porodu - więc jak to jest ze kobieta,
    > na dodatek w ciąży zagrozonej, która pracować nie może ma siłę na
    > zakupy w centrum handlowym
    nie wiesz annubis dlaczego ? smile bo przecież nie będzie tych głupich 30
    tygodni siedziała przyrośnięta do kanapy. Musi miec jakieś rozrywki - np.
    buszowanie po sklepach - bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że na jednym się
    skończy - za ciuchami dla starszego dziecka - bo przecież mąż nie kupi tak
    pięknych jakie ona mogłaby wybrać.
  • 10.05.08, 11:27
    > nie wiesz annubis dlaczego ? smile bo przecież nie będzie tych
    głupich 30
    > tygodni siedziała przyrośnięta do kanapy. Musi miec jakieś
    rozrywki - np.
    > buszowanie po sklepach - bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że na
    jednym się
    > skończy - za ciuchami dla starszego dziecka - bo przecież mąż nie
    kupi tak
    > pięknych jakie ona mogłaby wybrać.
    Ale ty mądra jesteś. Jak narazie przez 5 tyg zwolnienia była nam
    zakupach raz i spędziłam w nim 20 minut. I co to za zbrodnia nie
    rozumiem. Uważasz że powinnam spędzić 30 tyg w domu na kanpie?
    Napisz mi proszę dlaczego? Za karę, że jestem na zwolnieniu?
    Naprawdę proszę o argumenty dlaczego jesli mogę trochę chodzić mam
    tego nie robić tylko siedzieć przed telewizorem. Czy to zdrowo jest?
    No naprawdę proszę o racjonalne argumenty. Nudzi mie się w domu.
    Spróbuj posiedzieć kilka miesięcy na kanpie i się potem wypowiedz.
    Nie latam po górach ani po knajpach. Dlaczego czasem mam nie wyjść z
    domu? Tak właśnie musze mieć jakieś rozrywki (jak każdy człowiek) i
    zamierzam wyjść czasem do kina i na zakupy i na krótki spacer nic
    innego mi nie wolno bo nie dam rady chodzić. Mam się w tym domu
    depresji dorobić czy jak, o co ci chodzi?
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 10.05.08, 12:07
    a po prawdzie niech każdy sobie robi co chce - Ty masz takie zdanie, a ja trochę
    inne....może jestem głupia, że tak myślę ale jakbym gdzieś wyszła i coś by mi
    się stało to do kogo miałabym mieć pretensje? Tylko do siebie.....Wiem, że w
    domu można oszaleć jak się spędza bez celu tydzień a co dopiero mówić o kilku
    miesiącach - ale to nie byłoby uczciwe - bo zwolnienia nie dostaje się aby robić
    to na co ma się ochotę, tylko dlatego, że może być groźba np.: utraty zdrowia.
    Ale w sumie każdy może mieć swoje racje i co mi do tego. Pozdr.
  • 10.05.08, 13:21
    Ale co mi się może stać? Ja nie jestem głupia, jeśli byłoby
    zagrożenie poronieniem to przecież bym nawet w pampersy się
    załatwiała jakby było trzeba. Ja mam prawdopodobnie ucisk na nerw
    kulszowy co powoduje u mnie ból gdy dłuzej chodzę więc chodzę tyle
    żeby ból nie był silny.
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 03.07.08, 19:07
    I tu właśnie widać różnicę- jak kobieta ma ciążę zagrożoną, to leży plackiem i
    ani jej w głowie bieganie do kina "bo się nudzi". Kobiety z pęknietymi błonami
    płodowymi leżą nawet głową w dół i sikają na basen, byle ocalić dziecko. Znajoma
    z rwą kulszową była na zwolnieniu 5 tyg i była w stanie tylko dojechać na
    rehabilitację, a nie kicać po centrum handlowym. Ja z moją drobną rwą normalnie
    chodzę do pracy- jak też do kina i na zakupy. Jak L4 jest nie na chorobę, tylko
    na fanaberię, to się potem w domku nudzi...
  • 26.05.08, 11:28
    > Uważasz że powinnam spędzić 30 tyg w domu na kanpie?
    > Napisz mi proszę dlaczego? Za karę, że jestem na zwolnieniu?
    Różnica jest taka, że dla mnie zwolnienie otrzymuję się z jakichś
    konkretnych powodów, np. ciąża zagrożona, a takiej ciąży człowiek
    siedzi na dupie i się oszczędza, a nie szuka sobie rozrywek i łazi
    po sklepach. przyznam że ja czułabym się też głupią, jeśli podczas
    zwolnienia widziano by mnie w centrum handlowych.
    A co do rozrywek hmmm to ja wolę książkę, niż zakupy w centrum
    handlowym

    > Naprawdę proszę o argumenty dlaczego jesli mogę trochę chodzić mam
    > tego nie robić tylko siedzieć przed telewizorem. Czy to zdrowo
    jest?

    Jeśli możesz chodzić to moze możesz wybrać się do pracy

    > No naprawdę proszę o racjonalne argumenty. Nudzi mie się w domu.

    Jak wyzej. Poczytaj sobie. Pouczające lektury na temat pielęgnacji
    ciąży a później noworodka, przynajmniej to zwolnienie na coś się
    przyda. Albo coś na temat etyki?

    > Spróbuj posiedzieć kilka miesięcy na kanpie i się potem wypowiedz.
    > Nie latam po górach ani po knajpach.

    Dlatego nie siedzę na zwolnieniu, tylko pracuję, a po pracy z
    czystym sumieniem mogę sobie pozwolić na rozrywki (jeśli mam na nie
    siłe) chociaż nie w centrum handlowym
  • 26.05.08, 14:12
    annubis74 napisała:

    > Różnica jest taka, że dla mnie zwolnienie otrzymuję się z jakichś
    > konkretnych powodów, np. ciąża zagrożona, a takiej ciąży człowiek
    > siedzi na dupie i się oszczędza, a nie szuka sobie rozrywek i
    łazi
    > po sklepach. przyznam że ja czułabym się też głupią, jeśli podczas
    > zwolnienia widziano by mnie w centrum handlowych.
    > A co do rozrywek hmmm to ja wolę książkę, niż zakupy w centrum
    > handlowym
    >

    Nie, annubis, mylisz się, czasem zwolnienie otrzymuje się NIE z
    powodu zagrożenia ciąży, ale z powodu dolegliwości, które pracę po 8
    godzi wykluczają, ale nie oznaczają, że masz leżeć plackiem. Ok, ja
    też wolę książkę niż zakupy w centrum handlowym. Ale spacery lubię
    bardzo. A Ty sprawiasz wrażenie, że to też powinno być zabronione.
    Choć może się mylę.
    Naprawdę, wrzucasz wszystkie kobiety będące w ciąży na L4 do jednego
    wora z opisem "wyłudzaczki, kombinatorki itp". Więcej szacunku dla
    innych, tym bardziej, że nie znasz ich sytuacji. O tym jest m.in. w
    książkach do etyki.

    > Jeśli możesz chodzić to moze możesz wybrać się do pracy

    Nie, mylisz się, niektóre kobiety nie mogą wybrać się do pracy. I
    dlateego właśnie są na zwolnieniu.

  • 03.07.08, 12:41
    Tylko kobiety potrafia byc tak okrutne i wredne w stosunku do innych
    kobiet..wrzucanie wszystkich przypadkow skomplikowanej ciąży do
    jednego worka jest krzywdzące i niesprawiedliwe a skazywanie kobiet
    na zwolnieniu na siedzenie w domu jesli nie jest to konieczne, jest
    po prostu glupie..Mysle, ze takie opinie moga wydawac kobiety, ktore
    nie maja problemow z ciaza, nie rozumieja ze ciaza i dziecko nie
    zawsze przychodzi łatwo..ja bylam taka bohaterka i mimo choroby,
    chodzilam w pierwszej ciazy do pracy..bardzo tego pozalowalam, bo
    poronilam..teraz jestem w ciazy - w grupie tzw. podwyzszonego
    ryzyka, bo mam astme oskrzelowa (stad tez kazde przeziebienie konczy
    sie u mnie zapaleniem oskrzeli lub pluc) a oprocz tego mam rzadka
    chorobe macicy..w pracy mam duzo stresu i wiecznie włączoną
    klimatyzacje, ktora mnie "zabija",pracuje w korporacji i jest nas
    naprawde duzo, wiec zlapac infekcje jest bardzo łatwo..musze na
    siebie uwazac szczegolnie, wiekszosc czasu odpoczywac, jestem wiec
    na zwolnieniu..ale nawet lekarz nie kaze mi siedziec non stop w
    domu.. mam chodzic na spacery, moge isc na lody ze znajomymi, sama
    wiem kiedy zaczynam czuc zmeczenie i na ile moge sobie pozwolic
    (zreszta lekarz dal mi dokladne wytyczne)..moi rodzice maja duzy
    ogrod, wiec wiekszosc czasu spedzam u nich, czy to zbrodnia??
    naprawde roznie moga wygladac problemy w ciazy..zastanowcie sie
    drogie panie nim bedziecie osądzac innych..wierzcie mi ze wolalabym
    czuc sie dobrze, wiedziec ze mojemu dziecku nic nie zagraza i
    chodzic do pracy..
  • 05.06.08, 10:56
    ja tez w pierwszej ciąży pracowałam do porodu, teraz tez pracuję. chociaż gin
    chciał absolutnie dac mi zwolnienie, bo uczę w gimnazjum, a on uznaje to za
    niebezpieczny zawodsmile ze stres, ze popychają się na korytarzach i takie tam. a
    ja bez tych dzieciaków zyc nie umiemsmilewięc czasem gin uznaje jednak ze jakas
    praca jest zbyt ciężka dziewczyny. ja akurat nie widze powodu pojscia an
    zwolnienie, zwlaszcza, ze zaraz wakacje.
  • 06.06.08, 20:23
    Przeczytałam większość wypowiedzi i przyznam, że przykro mi.Kobieta
    kobiecie w taki sposób dokucza... Kazda ciąża jest inna, ja jestm w
    3 miesiącu, jestem nauczycielem i pedagogiem szkolnym- 2,5 etatu,
    dobrze, ze konec roku szkolnego bo ledwie zipię. Nie wymiotuje rano,
    ale prowadze zajęcia z "oddechem pawia na plecach", codziennie
    niejeden stres, gonitwa za uczniami. Ja do końca roku dotrwam, ale
    wiem jak czują się moje koleżanki (jest nas 5 w ciąży i mamy
    zblizone terminy porodu wink, zasłabniecia na korytarzach, kichajace
    dziec i łapanie infekcji itp. Powiem tylko, ze ta, która czuła się
    dobrze będąc w ciąży nie zrozumie kobiety, która nie czuje sie
    najlepiej, dla niej "ta z L-4" zawsze będzie naciagączką!
  • 30.05.08, 10:33
    Kobieto musiałabyś przezyć to co nie jedna z nas i wtedy sie
    wypowiadać bo narazie mądrych to wiesz gdzie potrzebują ::::{
    moze jeszcze bedziesz miała okazje byc ponownie wciazy i zycze bys
    miała przez cały okres ciazy l-4 lezące zobaczymy co bedziesz wtedy
    mówiła.. Całkiem innaczej do tego bedziesz podchodzić MÓWIE CI>>>
  • 30.05.08, 10:35

    Kobieto musiałabyś przezyć to co nie jedna z nas i wtedy sie
    wypowiadać bo narazie mądrych to wiesz gdzie potrzebują ::::{
    moze jeszcze bedziesz miała okazje byc ponownie wciazy i zycze bys
    miała przez cały okres ciazy l-4 lezące zobaczymy co bedziesz wtedy
    mówiła.. Całkiem innaczej do tego bedziesz podchodzić MÓWIE CI>>>
  • 03.07.08, 18:57
    wiec milego wypoczynku zycze na zwolnieniach
    > i rozkoszujcie sie tym czasem z czystym sumieniem, mam nadzieje ze
    > nie wyjdzie Wam to kiedys bokiem.

    Wyjdzie, wyjdzie... Jak zabraknie inkubatora dla tej wyleżanej na kanapie
    pociechy albo jak zobaczy swoją emeryturę (a raczej jej brak)...
  • 09.05.08, 20:29
    galela napisała:

    > >istotnie - nie powinnaś na zwolnieniu przebywać w centrum
    > >handlowym - ciuchy dla dziecka może kupić mąż
    > No luudzie. Jestem na zwolnieniu od ok 10 tyg ciąży. Mam przez 30
    > tyg. siedzieć w domu? Po co? Bo Ty uważasz że mąż może kupić ciuchy
    > mojemu dziecku? Ale ja chcę sama kupić, dlaczego nie mam prawa pójść
    > do sklepu? Na zwolnieniu mam, że moge chodzić. Dłuższe chodzenie
    > wywołuje u mnie silne bóle, nie jestem stuknieta zeby chodzić na
    > kilkukilometrowe wycieczki a potem czołgac się do toalety.
    > Wyobrażasz sobie 30 tyg siedzieć w domu jeśli nie ma ku temu żadnych
    > wskazań? To nienormalne jest.
    a gdzie masz na zwolnieniu napisane, że jak chcesz kupić ciuchy dla dziecka to
    akurat możesz iść do sklepu? nie dostajesz zwolnienia na zakupy tylko dlatego,
    że jest taka wyższa konieczność - a jeśli tego nie rozumiesz to znaczy, że coś
    jest tu nie w porządku. Jeśli nie możesz wytrzymać tych 30 tygodni w domu to idź
    do pracy.
    I jeśli na zwolnieniu jest napisane, że "można chodzić" to nie dopowiadajmy
    sobie, że wszędzie - bo to nie o to chodzi. Można iść - jeśli akurat nikt inny
    nie może tego zrobić - do sklepu po artykuły pierwszej potrzeby, do apteki,
    lekarza. A nie na maraton do sklepu.
  • 10.05.08, 11:33
    > Jeśli nie możesz wytrzymać tych 30 tygodni w domu to idź do pracy.
    Nie mam lewego zwolnienia, nie mogę iść do pracy. Co nie znaczy, że
    nie mogę czasem wyjśc z domu.
    > lekarza. A nie na maraton do sklepu
    Czy ja gdzieś pisałam o jakimś maratonie??? Ja nie mogę chodzić
    dużo, bo nie dam rady, nie urodzę z tego powodu ale potem nie ruszę
    sie z miejsca po prostu.
    Naprawdę spróbuj posiedzieć pół roku w domu przy pięknej pogodzie a
    potem się wypowiadaj. Bo ci się chyba wydaje, że zwolnienie to jakaś
    jałmużna, na którą nie zasłużyłam i powinnam się cieszyć że nie
    pracuję a kase mi dają.
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 10.05.08, 12:13
    Ależ ja doskonale rozumiem, że trudno jest siedzieć przy pięknej pogodzie. Ja
    chodzić nie mogę, bo mam nogi w bandażach, skurcze stóp i łydek co 5 minut i
    nawet rehabilitant musi przyjeżdżać do mnie, bo nie jestem w stanie iść do
    sklepu po mleko - minuta drogi - a co dopiero mówić o spacerach. Także wiem co
    znaczy siedzieć w domu gdy ma się chęć poprzebywać między ludźmi, ma się
    zajebistą pracę, super ludzi w pracy i idealnego szefa. Jedyne dobre to to, że
    laptopa trzymam w łóżku, gorzej dotrzeć do łazienki - o na prawdę nie życzę tego
    nikomu. Ale może jestem za uczciwa bo nawet teraz jakbym tylko mogła to
    poszłabym do pracy.
  • 10.05.08, 13:22
    Ja bym też poszła do pracy ale nie mogę. Współczucję, że nie możesz
    wyjść z domu, ja czasem mogę więc dlaczego nie?
    --
    Pijpulkowo
    smile
  • 10.05.08, 13:39
    spoko - jakoś przeżywam te skurcze - wolę to niż inne problemy - i w sumie co ja
    tam będę się kłócić - jak ktoś chce....
  • 09.05.08, 13:46
    no właśnie stąd ponawiam pytanie
    co się dzieje jeśli ZUS nie zastanie w domu a na zwolnieniu jest może chodzić?
  • 09.05.08, 20:22
    przecież wezwanie przychodzi pocztą a jak listonosz nie zastanie
    adresata to zostawia avizo...
    gorzej jak nie odbierzesz avizo i nie stawisz się na kontrolę -
    wtedy moga cofnąć wszystkie świadczenia a już wypłacone będziesz
    musiała zwrócić
  • 09.05.08, 15:48
    Owszem, mnie, a przynajmniej panienka z okienka miała taki zamiar. A
    było to tak:
    Dostałam zwolnienie od lekarza (35 t.c., obciążająca praca, cukrzyca
    ciężarnych, nadciśnienie i lato). Tydzień - od poniedziałku - byłam
    na zwolnieniu, pojawiałam się w pracy, porządkowałam biurko i
    papiery. W następmy poniedziałek wylądowałam na patologii z różnymi
    dolegliwościami. We wtorek - wyniki i badania. W środę -cc w stanie
    zagrożenia życia matki i dziecka, na zimno, bez niczego. W czwartek,
    pod kroplówkami, oczadziała od ketonalu, Dopegytu i potasu,
    odebrałam telefon.
    - Pani XXXXX?
    - Tak
    - Dlaczego się pani nie zgłosiła do ZUS na kontrolę?
    - A powinnam?
    - Dostała pani wezwanie! W poniedziałek, poleconym!
    - A zwrotkę pani ma?
    - No, nie... Ale to było wysyłane pocztą!
    - Chyba, że nie gołębiem. Nie odebrałam pisma.
    - A dlaczego? Na środę miała się pani stawić!!
    - W środę urodziłam.
    - A... urodziła... No, trudno...
    Pismo nie odda zawodu w głosie tej urzędniczki. Ludzie... Potem
    jeszcze przyszedł ordynator i powiedział, że ta kobitka do niego
    dzwoniła i się wypytywała. "Powiedziałem jej, że są to dane osobowe
    szczególnie wrażliwe i że bez pisemnej zgody zainteresowanej
    informacji nie udzielam" - tak ją spławił. Do dziś mam spokój, a
    było to dokładnie 16 września 2004 roku. Na kontrolę zwolnienia
    miałam się stawić dzień wcześniej smile
  • 09.05.08, 21:50
    zapytam inaczej pokarzcie mi przepis gdzie jest wskazane wprost co można
    kobiecie a L$ gdy ma napisane może chodzić
  • 09.05.08, 22:50
    a02091980 napisał:

    > zapytam inaczej pokarzcie mi przepis gdzie jest wskazane wprost co
    można
    > kobiecie a L$ gdy ma napisane może chodzić

    Cytat z www.rp.pl/artykul/99600.html
    "Jeśli nawet zwolnienie lekarskie zezwala zatrudnionemu na
    chodzenie, powinien zasadniczo przebywać w domu. Nie znaczy to
    jednak, że może korzystać z niego jak z urlopu wypoczynkowego,
    załatwiając wszystkie sprawy życiowe. Zalecenie chodzenia nie
    wyłącza obowiązku pozostawania w domu. Należy je traktować jako
    dozwalające poruszanie się po mieszkaniu, udanie się na zabieg czy
    kontrolę lekarską, a osobie samotnej zrobienie codziennych zakupów –
    wyjaśnił Sąd Apelacyjny w Katowicach 12 listopada 2002 r. (III AUa
    3189/01). Udział we własnym ślubie w trakcie zwolnienia lekarskiego
    dopuścił SN 2 kwietnia 1998 r. (I PKN 14/98). Dotyczy to jedynie
    zwolnień z kodem 2, czyli zezwalających na chodzenie. Podobne
    stanowisko zajął co do udziału w zawodach sportowych, gdy umożliwiał
    to zarówno ogólny stan zdrowia pracownika, jak i udzielone
    zwolnienie (wyrok z 10 sierpnia 2000 r., I PKN 757/99"
  • 09.05.08, 23:12
    To nie jest przepis, tylko interpretacja Sądu w Katowicach. Dziwne
    nawiasem mówiąc, że Sąd ów zezwolił na udział w zawodach
    sportowych wink No ale to nie jest kwestia oceny słuszności, decyzja
    zapadła smile
    Poza tym, czy ta sytuacja dotyczyła zwolnienia w czasie ciąży? Mam
    wrażenie, że schorzenia, które kwalifikują do zwolnień w ciąży
    znacznie się różnią od "normalnych" chorób.

    a02091980, nie spotkałam się z takim przepisem, o jaki pytasz. Co
    oczywiście nie oznacza, że go na pewno nie ma wink
    Niemniej jednak, logicznie rzecz biorąc, nawet zakładając, że ZUS
    pofatyguje się do Ciebie do domu a Ciebie akurat nie będzie, to
    co??? Jak pokazują przykłady innych dziewczyn, możesz nawet im
    wmówić, że spałaś!!! Tak tak, oczywiście, zaraz będzie cały wywód na
    temat uczciwości, wiem wink))
    Musiałabyś mieć "superżyczliwą" osobę przy sobie, która nagrałaby
    Cię jak brykasz gdzieś po galerii handlowej (zachowując wszelkie
    normy odnośnie określenia czasu nagrania) i doniosłaby Twojemu
    pracodawcy i ZUSowi...

    Nie wpadajmy w paranoję. I tak te kobiety, które są na zwolnieniu
    obrywają już za to, że są potencjalnymi oszustkami i wyłudzaczkami
    pieniędzy.
    W razie kontroli wszystko można wytłumaczyć.

    I teraz zobaczycie, jaka się rozpęta burza w wątku smile))

    Pozdrawiam ciężaróweczki, te pracujące i te na L4 smile)
  • 10.05.08, 10:57
    przecież kontrole wykonywane osobiście przez pracownika ZUS to
    prawdziwa rzadkość (może w mniejszych miastach zdarzają sie częściej
    ale w dużych typu Warszawa ZUS nie ma na to czasu). można przecież
    powiedzieć, ze było się akurat na kontroli lekarskiej i nie powinni
    się czepiać. w większości przypadków wezwanie przychodzi pocztą więc
    dyskusja zaczyna nosić znamiona akademickich rozważań. w Polskim
    prawodawstwie zasady wystawiania i sprawdzania zwolnień, jak wiele
    innych spraw, nie są jeszcze dostatecznie usankcjonowane. w ustawie
    jest wyraźnie napisane, że te zasady zostaną uchwalone odrębnym
    rozporządzeniem Ministra Zdrowia, które najwidoczniej nigdy się nie
    ukazało a ministerstwo ma aktualnie dużo poważniejsze problemy do
    rozwiązania. tak naprawdę to sprawa etyki i wyczucia tego co można a
    co jest przegięciem każdej z nas. jeśli ktoś jest przekonany, ze
    zwolnienie mu się należy przez sam fakt bycia w ciąży, płacenia
    składek chorobowych przez lata oraz ze względu na stresujacą pracę
    (nota bene, która praca nie stresuje, jeśli chce się wykonywać ją
    jak najlepiej?) oraz prezentuje roszczeniową postawę typu "mnie się
    przecież należy" to ja mu tylko życzę powodzenia w remontowaniu
    mieszkania i życzę udanego ulopu w Egipcie bo nie widzę szansy
    uzmysłowienia, ze to (delikatnie mówiąc) nieetyczne
  • 10.05.08, 12:16
    Tak Cię czytam i sobie uświadomiłam, że od dwóch tygodni nie jestem w stanie
    dotrzeć na pocztę, żeby wysłać pismo do ZUS w związku z działalnością, którą
    prowadziłam jakiś czas temu a panie raczyły już dwa razy zgubić część dokumentów
    i muszę je trzeci raz wysłać, żeby zamknąć wszystkie sprawy sprzed dwóch lat smile))

    Więc chętnie niech ktoś do mnie z ZUSu przyjdzie - przekażę od razu te dokumenty
    smile)))
  • 10.05.08, 13:41
    pillow-book napisała:

    > Tak Cię czytam i sobie uświadomiłam, że od dwóch tygodni nie jestem w stanie
    > dotrzeć na pocztę, żeby wysłać pismo do ZUS w związku z działalnością, którą
    > prowadziłam jakiś czas temu a panie raczyły już dwa razy zgubić część dokumentów
    > w
    > i muszę je trzeci raz wysłać, żeby zamknąć wszystkie sprawy sprzed dwóch lat :-
    > )))
    >
    > Więc chętnie niech ktoś do mnie z ZUSu przyjdzie - przekażę od razu te dokument
    > y
    > smile)))
    daj swoje dokładne namiary - raz raz załatwię Ci wizytę z ZUS-u ha ha ha smile))))))))
  • 25.05.08, 21:09
    witam!to jest moja druga ciąża,9 t.,w pierwszej byłam już od 6 t.c.
    na L4,mogłam chodzic,wezwano mnie w 8 m.c na komisje ZUS,GŁUPOTA.
    Niestety byłam dwa razy w szpitalu,wiec miałam podstawę,ale nawet
    gdybym nie przebywała w szpiatalu,lekarz prowadzacy o wszystkim
    wiedział,tj,że chce odpoczywać w ciąży,a nie pracować,bo jest to
    jedyne L4 płacone 100 procent na całym okresie.Obecnie jeszcze
    pracuje ,ale już niedługo idę na L4,należy sie nam wiec korzystam,a
    dla dzidziusia wszystko co najlepsze,czyli wypoczęta i bezstresowa
    mamasmile
  • 25.05.08, 22:57
    I tak te kobiety które czują się świetnie całą ciążę nie będą w stanie zrozumieć
    tych dla których choćby bardzo złe samopoczucie (migreny, rwa kulszowa itp) było
    przyczyną zwolnienia.
    To tak jak z tymi które rodzą szybko i bezproblemowo i potem chodzą i mówią ze
    nie rozumieją jak można się przy porodzie drzeć albo po co znieczulenie skoro to
    aż tak nie boli.

    --
    "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
    niemożliwe"
  • 26.05.08, 02:36
    Po pierwsze to takie typowo polskie umoralnianie innych na siłę i
    wciskanie im swoich poglądów. Jeżeli są dziewczyny, które w ciąży
    czują się super, pracują ok, tylko niech nie usiłują wmówić innym,
    że to jedyna słuszna droga na przeżycie ciąży. Po prostu żałosne,
    jakby nie można było robić tego co samemu się uważa za słuszne a
    innym zostawić wybór smile
    Ja np. wylądowałam na zwolnieniu, bo miałam bóle brzucha ale pzrzy
    okazji zaliczyłam 2 infekcje zakończone antybiotykami. Pracuję w
    służbie zdrowia, gdzie na kontakt z wirusami jestem stale narazona.
    I co rozumiem, że powinnam według Was drogie Matki Polki zasuwać do
    pracy, fundować dziewcku jeden antybiotyk w m-cu i tak będzie
    uczciwie?
    Ja akurat w II trymestrze chciałam wrócić do pracy, nie wróciłam, bo
    2 dni przezd powrotem dostałam skurczy i plamień. Ale moja szefowa
    woli jak ciężarne dziewczyny są na zwolnieniach, bo tak z grafiku w
    ostatniej chwili może jej wyskoczyć cieżarówka, bo się źle poczuje i
    nie przyjdzie do pracy. Sama mnie namawiała, żebym została na
    zwolnieniu a wróciła po macierzyńskim, jeśli będę chciała.
  • 30.05.08, 11:04
    ZUS jest instytucją gospodarującą państwowymi pieniędzmi i za nie
    odpowiedzialną, mająca więc prawo do sprawdzania sposobu ich
    wydawania.
    Logiczne. Nie ma się co na ZUS obrażać. To są przecież też i nasze
    pieniądze i chyba wolałybyśmy, żeby ktoś nad tym czuwał. To dlatego
    ZUS jest PAZERNY.

    Jeśli ciąża jest zagrożona, należy się "jej" ostrożne traktowanie.
    DO oceny lekarza na podstawie informacji od cieżarnej należy to, czy
    wypisac L4 czy nie,
    na jak długi okres i czy ze wskazaniem "leżeć" czy "może chodzić".
    Nie da się ukryć, że ma na to wpływ m.in. rzetelność lekarza i
    uczciwość ciężarnej. Nie da się też
    ukryć, że ostatnimi czasy notuje się większą częstotliwośc zwolnień
    w ciąży, nawet tych kilkumiesięcznych. Nie wiemy, ile z nich ma
    uczciwe uzasadnienie medyczno-zyciowe,
    a ile jest "wyłudzonych" z wygodnictwa. Ale znając ludzi i znając
    narodowa cechę Polaków, jaką jest kombinatorstwo, skłaniałabym się
    raczej do stwierdzenia, że ilość tych "nieuczciwych" może byc
    całkiem spora... Pamiętajmy,że z biegiem czasu ludzie robią się
    coraz bardziej wygodni...
    i ich apetyty rosną, a akceptowalność rozmawitych niedogodności
    spada...

    Skoro uznaliśmy już, że zdarzają się nieuczciwe zwolnienia, nie ma
    co dziwić się podejrzliwemu traktowaniu wszystkich takich zwolnień.
    To prawda, że
    cieżarne przez całe życie płaca składki i spodziewają się potem, że
    będą mogły z tego "kapitału" skorzystać. Ale prawda jest taka,
    że nasze składki wpadają raczej "do wspólnego wora" z którego
    czerpie się na różne cele "społeczne", więc dystrybucja tych składek
    nie
    przebiega bezpośrednio na linii my-my. Więc z jednej strony mamy
    prawo oczekiwac, że coś nam się od ZUSu należy, ale z drugiej dobrze
    wszyscy wiemy, że to dziura bez dna i że kołdra, która ZUS przykrywa
    wydatki jest kusa...

    Można podejrzliwie traktowac długie zwolnienia w ciąży, ale od klasy
    człowieka zalezy sposób okazywania tego. Na pewno nei wolno oceniać
    "z góry" wszystkich jako złodziei. Wypada zastanowić się nad ich
    sytuacją i nie wydawac pochopnych sądów. Jak ktoś tu już napisał,
    sytuacje bywają różne. Ciąża może być zagrożona, praca może być
    eksploatująca, życiowe okoliczności niekorzystne...itd. Nie
    oceniajmy więc pochopnie.
    Możemy jedynie z rezerwą odnosic się do lekkomyslnych wypowiedzi
    typu "a co mi tam, pójde na L4, należy mi się...a co!". Mozna np.
    ostrożnie
    zapytać o powody. I najpierw "świecić" swoim przykładem (czyli
    rzetelnym "wielostronnie" podejściem) a potem "nauczać" innych ze
    swojej wyzyny.

    Jeśli ktoś poświęcał się w pracy, to zapewne miał powody. Nie ma
    automatycznej zalezności między "zapieprzaniem w pracy" a "należy mi
    się teraz wypoczynek
    z tego powodu". Zostałem wynajęty? Zgodziłem się? WYkonywałem swoje
    obowiązki. Wiadomo, prace są różne, ale pracując, spełniłem to co do
    mnie należy. I kropka.
    Jeśli wykonuje się dobrze swoją pracę, to się potem nie jęczy, że
    było sie wykorzystanym. Jest się dumnym z tego, że się dobrze ją
    wykonuje.
    Dodatkowo - pracodawca i ZUS to nie są jednostki tożsame.
    Oddzielnie "rozliczamy się" z pracodawcą, oddzielnie z ZUSem.

    Padły zarzuty, że ZUS jest instytucją opieszałą, i to zapewne
    słuszne. Tylko nie żądajmy rzeczy niemożliwych. Pamiętajmy, że to
    państwowy "moloch",
    przestarzały i niedoinwestowany i z OGROMNĄ liczba klientów. O wiele
    większą niż ma ich przeciętne biuro czy firma. I te panie, które
    tam "siedzą"
    tez czasem nei wyrabiają. ROzumiem, że nie łagodzi to irytacji
    kobiet, które bezskutecznie czekają na wypłąte zasiłków,
    ale...dobrze jest znać
    argumenty strony przeciwnej.

    Urzędnicy ZUS tez bywa że są niedoinformowani i że "nękają" firmę
    parokrotnie, albo że wprawiają interesantów w niepotrzebne stresy.
    Nie wszyscy jesteśmy alfa i omega, a nasze przepisy do klarownych i
    sprawnych raczej nie należą. Może się zdarzyć, że "nikt w ZUSie
    nie wie jak daną kwestię interpretować". Skutkiem są interpretacje
    na własną rękę, utrudniające życie. Doradzałabym interesantkom
    asertywność ale też opanowanie i zrozumienie.

    Jeśli bierzemy od ZUSu pieniądze, jesteśmy jego interesantami, a w
    takich przypadkach może się zdarzyć, że będziemy musieli
    stawić się na coś w rodzaju komisji. TO normalne i zrozumiałe i nie
    musi byc traumatycznych przezyciem. Od klasy ludzi po obu
    obu stronach zależy, jak przebiegnie ten kontakt.

    Jesli już kobieta jest na L4 z powodu stanu jej ciąży, to wypadałoby
    to zwolnienie spełnić zgodnie z jego przeznaczeniem, tzn. nie
    obciążać się
    tym, co w normalnym trybie bysmy wykonywały. Np. nie "latać
    wyczynowo" po centrum handlowym, nie robić generalnego
    remontu/sprzątania,
    nie podejmować eksploatujących podróży, przyłożyc się do "opieki nad
    ciążą" i szczerze uważac się za osobe "w stanie wyjątkowym". Po coś
    to L4 jest wypisywane,
    prawda? Mianowicie po to, żeby dobro dziecka było na pierwszym
    miejscu. I o tym wypadało by pamietać, zamiast skwapliwie
    wykorzystywać
    L4 na "dopinanie planu dnia". L4 w ciązy jest dla celów i dla dobra
    ciąży, a nie żeby zafudnowac sobie dodatkową, luksusową "labę".

    Jesli nas Komisja nie zastanie w domu, a czujemy się że jestesmy 'w
    porządku", nie ma co panikować, tylko warto zbierać jakies dowody
    dot. celu naszych wyjść
    i pamiętac, że neistety, dla urzedników faktem jest dokument, tzn.
    wnioskują na podstawie faktów. Zachowajmy wówczas opanowanie i
    spokojnie wyjaśnijmy.
    Popytajmy, jak papierkowo-proceduralnie można opracować takie
    wyjścia. Zapytajmy najlepiej ZUS, najlepiej na piśmie. Notujmy
    nazwiska i nr. tel. osób, z którymi się konsultowałysmy (złote zasady
    kontaktów z wszelkimi urzedami).

    Jeśli kobiecie w ciązy nic nie jest, ale jej praca stanowi stałe
    zagrożenie, a nie mozna jej przenieść na inne stanowisko, to w takim
    przypadku
    uważam L4 za uzasadnione. I chwała ciężarnej za to, jesli dfalej
    się "poczuwa" i mimo L4 stara się od czasu do czasu coś kolezankom
    pozostałym w pracy pomóc.

    Nie mozna tez, będąc w ciązy, wypinac się na cały świat
    twierdząc "moje dziecko jest najwazniejsze, resztę mam w DUPIE". Bo
    nie tylko zjwisko ciązy na tym świecie istnieje a ciężarna wcale nie
    jest tego świata pępkiem.
    Fakt, jest w ciązy skłonnośc do egocentryzmu, to w sumie naturalne,
    ciąża to wielkie przezycie, ale nie można też miec klapek na oczach.

    Lekarz, przepisując L4 powinien dokłądnie poinformowac ciężarna,
    najlepiej na pismie (oddając jej wypis po wizycie), co jej wolno a
    co nie w trakcie tego L4 i w ogóle, jak się ma zachowywac. Pomogło
    by to rozstrzygnąc wiele wątpliwości. Może warto w takim momencie
    ponaciskac lekarza, żeby się wysilił i dokładnei poopisywał.

    Wszystkie forumowiczki chyba się zgodzą, że mimo wszystko istnieją
    zawody, firmy i prace, które SPOKOJNIE MOŻNA wykonywać będąc w ciązy.
    I wtedy się po prostu je wykonuje. No, ale to zalezy od firmy...

    Pamiętajmy tez, że sa cieżarne, które MUSZĄ iśc na zwolnienei i
    wcale nie sa tym faktem uszczęsliwone, bo przezywają prawdziwe
    ZAGROŻENIE. Pewnie wolałyby sobie spokojnei chodzic do pracy z
    diagnozą
    "wszystko w porządku"...

    Jesli praca jest siedząca, a to akurat danej ciężarnej szkodzi -
    może warto najpierw spróbowac "pokombinować", zanim z tego powodu
    odejdzie się na zwolnienie...?
    Czytałam gdzieś, że wstawanie od biurka od czasu do czasu, krótki
    spacer (może byc np. do firmowej kafejki, bojawiem - do archiwum, do
    kuchni, z jakimiś papierami do innego działu...itd)
    może zaspokoić potrzebę nie-siedzenia-cały-czas-w-jednej-pozycji.
    Podejdźmy do problemu twórczo. Ruszmy się. Sama wiem, jak to
    jest "przyrosnąć do krzesła".
    I nie jest to zbyt dobre, czy jest sie w ciązy czy nie.

    Wydaje mi się, że (poza sytuacjami ekstremalnymi oczywiście) kwestie
    takie jak dojazdy do pracy czy klimatyzacja w biurze to niezbyt
    silne wskazanie do L4 w ciąży.
    Ale to pewnie każda dziewczyna musi ocenic sama w swoim sumieniu.

    Są różne filozofie zyci
  • 30.05.08, 11:13
    ....filozofie zyciowe. Jedni sa nastawieni na "używanie zycia", inni
    Na aktywną pracę. A jeszcze inni - na kombinację tych dwóch opcji.
    Dopóki nie popełnia się nadużyć,
    mamy prawo do własnego wyboru.

    Myślę, że to forum powinno służyć konstruktywnej wymianie poglądów i
    dochodzeniu do porozumienia a nie kłótniom. Może by wobec tego mniej
    ataków,
    a więcej dobrej woli ...?

    Nie mieszajmy do rozpatrywanego problemu innych, bo nigdy nie
    dojdziemy do sedna. Jesli wypowiada się osoba z zagranicy, to nei
    zaczynajmy jej znowuż
    oskarżac, że "czemu nie zostala w kraju" i że "co ona tam wie".

    Utrzymywac bezrobotnego (zasułek dla bezrobotnych) czy ciężarną
    (zasiłek macierzyński) - jeżeli są uczciwi, to chyba jednakowo
    zasługują na wsparcie, prawda?

    I... jest jeszcze wiel, wiele "wątków w wątku"..... niech dalej
    pociągnie kto inny smile)
  • 03.07.08, 19:21
    Jeśli kobiecie w ciązy nic nie jest, ale jej praca stanowi stałe
    zagrożenie, a nie mozna jej przenieść na inne stanowisko, to w takim
    przypadku
    uważam L4 za uzasadnione.

    W takim przypadku ciężarna nie ma prawa do L4, tylko pracodawca ma obowiązek
    zwolnienia jej z obowiązku pracy. Może też skrócić czas pracy (np. do 4h przed
    komputerem, choć zapis jest archaiczny i nie ma uzasadnienia), umożliwić pracę
    zdalną, na pół etatu itd. Sięganie po pieniądze z ZUS'u jest w tym wypadku
    nadużyciem- wobec nas wszystkich, bo to my te pieniądze wrzucamy do tego worka
    bez dna. I nie można wyjąć więcej, niż się wkłada. W którymś momencie pieniędzy
    po prostu zabraknie, system ostatecznie padnie i takie cieżarne wylądują na
    zwolnieniach BEZ jakichkolwiek świadczeń.

    > Jesli praca jest siedząca, a to akurat danej ciężarnej szkodzi -
    Jak czytam to forum, to mam wrażenie, że siedzenie przed komputerem i praca
    biurowa to jakoś wybitnie obciążające są... W przeciwieństwie do siedzenia przed
    kompem w domu. A co mają powiedzieć te dziewczyny, które cały dzień pracują w
    pozycji stojąco-biegającej?
  • 17.09.08, 13:32
    Jeśli kobiecie w ciązy nic nie jest, ale jej praca stanowi stałe
    > zagrożenie, a nie mozna jej przenieść na inne stanowisko, to w
    takim
    > przypadku
    > uważam L4 za uzasadnione.
    >
    > W takim przypadku ciężarna nie ma prawa do L4, tylko pracodawca ma
    obowiązek
    > zwolnienia jej z obowiązku pracy. Może też skrócić czas pracy (np.
    do 4h przed
    > komputerem, choć zapis jest archaiczny i nie ma uzasadnienia),
    umożliwić pracę
    > zdalną, na pół etatu itd. Sięganie po pieniądze z ZUS'u jest w tym
    wypadku
    > nadużyciem- wobec nas wszystkich, bo to my te pieniądze wrzucamy
    do tego worka
    > bez dna. I nie można wyjąć więcej, niż się wkłada. W którymś
    momencie pieniędzy
    > po prostu zabraknie, system ostatecznie padnie i takie cieżarne
    wylądują na
    > zwolnieniach BEZ jakichkolwiek świadczeń.

    Jasne. Tylko że przepisy jedno, a praktyka drugie. Pracodawca ma
    obowiązek, ale pokażcie mi pracodawcę, który nie mogąc przenieść
    ciężarnej na inne stanowisko zwolni ją z obowiązku świadczenia pracy
    i będzie wypłacać wynagrodzenie. Bardzo proszę o przykłady, bo ja o
    takim pracodawcy jeszcze nie słyszałam. I łatwo jest powiedzieć, że
    ciężarnej nie należy się zwolnienie tylko kasa od pracodawcy jak
    pracodawca tych pieniędzy nie zamierza wypłacić. Wówczas kobieta
    zostanie bez świadczeń - nie dostanie ani zasiłku z ZUSu ani
    wynagrodzenia, którego ewentualnie będzie mogła dochodzić w sądzie w
    trakcie długiego zapewne procesu. Nie jest winą kobiet, że prawo
    jest łamane przez pracodawców i szczerze mówiąc nie dziwię się, że
    wiele z nich wybiera się na zwolnienie lekarskie zamiast użerania
    się z pracodawcą o zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy i
    wypłatę wynagrodzenia. Gdybym ja była w takiej sytuacji pewnie
    również poszłabym na zwolnienie zamiast narażać siebie i dziecko na
    niebzepieczne warunki w pracy bądź szarpać się z pracodawcą w celu
    wyegzekwowania tego co napisane jest kodeksie pracy. Wszystko jest
    tak łatwo powiedzieć i pouczać innych, że postępoują niemoralnie, a
    trochę trudniej jest znaleźć się samemu w takiej sytuacji, tj. z
    alternatywą: praca w niebezpiecznych warunkach albo brak pieniędzy,
    których pracodawca raczej nam dobrowolnie nie wypłaci.

    Zwolnienie wystawiane jest z powodu niezdolności do pracy.
    Niezdolność do pracy nie oznacza, że ciąża musi być zagrożona. Ja
    byłam na zwolnieniu dwa tygodnie (jestem w 14tc) z powodu okropnych
    migren, które uniemożliwiały mi wykonywanie pracy. Będąc na
    zwolnieniu wyjechałam za miasto odpocząć i poodychać świeżym
    powietrzem i nie mam wrażenia, że kogoś naciągnęłam czy oszukałam,
    bo rzeczywiście nie byłam zdolna do pracy. Bzdurą jest stwierdzenie,
    że jeżeli ktoś może chodzić to może też pracować. Ja nie mogłam
    pracować z pękającą z bólu głową, a odpoczynek dobrze mi zrobił.
    Obecnie bóle głowy ustępują i do pracy chodzę bo czuję się dobrze,
    chociaż atmosfera w mojej pracy nie jest najlepsza i też czasami mam
    ochotę rzucić to wszystko w diabły. Ale skoro nic mi nie dolega to
    nie mam zmaiaru siedzieć w domu i odpoczywać, bo tego nie
    potrzebuję. A taki radykalizm w podejściu do tematu nie jest
    potrzebny bo żeby wydawać osądy to warto znać sytuację ciężarnej i
    wszystkie okoliczności, które spowodowały, że znalazła się ona na
    zwolnieniu.
  • 17.09.08, 14:35
    Zielona.małpa napisała świetny post. Ja równiez nie znam pracodawcy,
    który płaciłby ciężarnej kobiecie za siedzenie w domu. No i moze
    jeszcze zatrudnił kogos kto wykonywałby prace ciężarnej.
    Nalezy rozgraniczyć. Komus sie nie chce pracować i idzie na L4, a
    ktos nie może bo nie ma dla niego stanowiska bezpiecznego albo
    faktycznie z ciążą jest coś niewłasciwie. Zaskakuje mnie tu agresja
    niektórych wypowiedzi. Niedługo dla udowodnienia swojej racji będzie
    trzeba skanowac wyniki badań i umieszczać w postach żeby nie zostac
    zjedzonym... Niezdrowo Miłe Panie. Ja osobiście wolę siłę
    argumentów wyrażoną w spokojnym tonie niż pokrzyki typu "a ty taka
    i owaka pracować ci siie chce a tipsy robisz". Słabiutko...
  • 08.06.08, 19:40
    a zapomnialam dodac, ze moja najblizsza kolezanka jest klasycznym
    polskim przypadkiem ciezarnej na zwolnieniu. jest na zwolnieniu
    (pracowala w warzywniaku, tzn to jest jej, takze spoko paca ciezka,
    dzwiganie) i ma ciaze "zagrozona" (jak zwykle) nie moze dzwigac
    (maks 1kg na reke), nie moze nawet odcedzic ziemniakow. ale uwaga,
    przyleciec do mnie do uk samolotem mogla i lekarz nic nie
    powiedzial! no masakra normalnie...
    --
    Moja córeczka, moje szczęście
    Dominika 04.10.2007 r. godz. 21:06, 4820 gr.
  • 08.06.08, 20:25
    Samolot jest najlepszym i najbezpieczniejszym środkiem transportu
    dla kobiet w ciąży, szczególnie na dłuższe dystanse, do pewnego
    momentu oczywiście, nie na końcówkę ciąży.
    Opinia lekarzy.
  • 17.09.08, 13:35
    Takie dwa przypadki:

    1. moją koleżankę pod koniec 8 miesiąca wezwano do US w Kielcach z
    miasteczka odległego o ponad 40 km.
    Pojechała, na miejscu powiedziała co o tym myśli (miała pracę
    wymagającą długiego stania, dźwigania czasami, od 5 miesiąca była na
    zwolnieniu). Czuła się już bardzo źle, ledwo chodziła, mocno przytyła
    W odpowiedzi usłyszała, że wcale nie musiała przyjeżdżać jak się źle
    czuła, że mogła zadzwonić, ale niestety na wezwaniu nie było o tym
    ani słowa.
    Wracając do swojego miasta pojechali prosto na porodówkę, mały
    wylądował w inkubatorze na kilka dni.

    2. Ja na początku czułam się dobrze, pierwsza ciąża bez komplikacji,
    więc w drugiej jeździłam sobie spokojnie do pracy do miasta
    odległego o 64 km. Aż w 8 tygodniu zabrało mnie pogotowie i ciąża
    poroniona, bez konkretnych przyczyn. Niby też lekarz nie widział
    żadnych złych oznak wcześniej. I jeśli teraz uda mi się zajść
    ponownie to bez wyrzutów sumienia wezmę L-4 bo jednak te 2 godziny
    dziennie dojazdu po naszych drogach + 8 godzin pracy biurowej
    (przecież lekkiej??) stanowić mogą zagrożenie.

    to tyle w tym temacie

    --
    "jeśli jesteś pracowity jak pszczoła, harujesz jak wół, a z pracy
    wracasz zmęczony jak pies - idź do weterynarza, bo prawdopodobnie
    jesteś osłem!"

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.