Dodaj do ulubionych

Czasem nacięcie to przegięcie

07.06.08, 10:52
Helou, a gdzie wypowiedzi matek polek walczących, zeby im "tam" koniecznie "poszerzyc usmiech" bo to przecież najlepsze co nas moze spotkac?
Jakos kilka miesięcy temu sam pomysl dziewczyn z forow o tym, zeby nie nacinac, wywoływał swiete oburzenie wielu forumowiczek, grzmiacych nad egoizmem tych, co poddawały w watpliwosc koniecznosc nacinania
A teraz dzieki "nie daj sie naciac" moze w koncu sobie te dziewczyny, któe dbalosc o to intymne miejsce uwazaly za fanaberie zmienia zdanie? Coraz mniej ich widac i slychac na forach
Edytor zaawansowany
  • memphis90 08.06.08, 19:13
    A dla mnie to walka z pomniejszymi problemami i tyle. Jak trzeba będzie mnie
    naciąć, to niech tną, widziałam już pęknięcie III stopnia i nie mam ochoty na
    takie doświadczenia. Za to Fundacja mogłaby zająć problemem braku dostępu do
    znieczuleń- jak będzie potwornie bolało, to kobieta będzie raczej błagać o to
    nacięcie, uciskanie macicy czy cokolwiek innego, byle wreszcie się skończyło.
    Mogłaby zająć się dziwaczną modą na cesarki- dziwne, że zagorzałe przeciwniczki
    nacięcia krocza, otwarcie brzucha i macicy traktują jako najwyższe dobro, cud,
    miód itd. Warto nad tym się zastanowić, a nie bić ogólnopolską pianę nad epi.
    "Nie daj się naciąć"- super, ale niech to dotyczy cc na życzenie...
  • madziara95 08.06.08, 19:29
    memphis90,popieram Twoją wypowiedź w 100%.
  • aleksandreczka88 08.06.08, 23:17
    memphis90 Twoje myslenie jest jednokierunkowe.A jak myslisz dlaczego w Polsce tyle kobiet chce cesarskie ciecie na zyczenie?Jedna z przyczyn jest RUTYNOWE wykonywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca miec porod z glowy bo np.koncza zmiane...Ja na szczescie rodzilam w UK wiec nie balam sie naturalnego porodu,wspominam go bardzo dobrze i nikt mnie nie nacinal chociaz nie bylo łatwo,bo synek byl duzy,ale mialm świetna polozna,wiec sie udalo i wcale nie popekałam.Pewnie gdybym miala rodzic w Polsce to tez bym wybrala cesarke poprostu ze strachu.
    Owszem sa sytuacje ze TRZEBA naciac,ale jest to ok12% porodów a nie 80%jak w Polsce.
    POPIERAM KAMPANIE NACIECIE TO PRZEGIECIE!!!
  • nglka 09.06.08, 04:46
    aleksandreczka88 napisała:

    > memphis90 Twoje myslenie jest jednokierunkowe.A jak myslisz dlaczego w Polsce
    > tyle kobiet chce cesarskie ciecie na zyczenie?Jedna z przyczyn jest RUTYNOWE wy
    > konywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca miec
    > porod z glowy bo np.koncza zmiane...Ja na szczescie rodzilam w UK wiec nie bal
    > am sie naturalnego porodu,wspominam go bardzo dobrze i nikt mnie nie nacinal ch
    > ociaz nie bylo łatwo,bo synek byl duzy,ale mialm świetna polozna,wiec sie udalo
    > i wcale nie popekałam.Pewnie gdybym miala rodzic w Polsce to tez bym wybrala c
    > esarke poprostu ze strachu.
    > Owszem sa sytuacje ze TRZEBA naciac,ale jest to ok12% porodów a nie 80%jak w Po
    > lsce.
    > POPIERAM KAMPANIE NACIECIE TO PRZEGIECIE!!!

    Ni w ząb nie mogę załapać gdzie tu logika: "Jedna z przyczyn jest RUTYNOWE
    wykonywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca
    miec porod z glowy bo np.koncza zmiane". Gdzie tu powód? Czy ciachnięcie powłok
    brzusznych i macicy jest wg rodzących mniejszym złem i mniejszym naruszeniem
    tkanki niż nacięcie krocza?! Posunę się do stwierdzenia, że jeśli dla kogoś TO
    jest powodem do wykonania cesarskiego cięcia, to powinien się 5 razy zastanowić
    nad kolejną ciążą.
    Skąd masz takie informacje? Ile kobiet brało udział w badaniu? Przez kogo to
    badanie było wykonywane?
    Bo inaczej nigdy nie uwierzę, że to, co zostało napisane - jest prawdą.

    I tu się również z Memphis zgodzę, bo już w kilku miejscach pisałam, że jak bez
    zzo będę się męczyć to będzie mi wszystko jedno, czy mnie natną, powinni
    zawalczyć o prawo do znieczulenia bo o ile nacięcie kroza MOŻE mieć swoje
    uzasadnienia medyczne (których Pacjentki jakoś często nie chcą się dopatrzyć) o
    tyle brak dostępu do zzo może z sukcesem pokutować traumą i decydować o tym, że
    kobieta nie zechce kolejnego dziecka ze strachu przed (czasem) kilkudziesięcio
    godzinnym bólem.

    Podpytam ponownie - skąd informacje, że 12% trzeba naciąć a nie 40%? Bo gdzieś
    tam tnie się 12%? To taki sam argument jak dl 80%.
    Skąd te informacje i do kompletu napisz ile kobiet z tych 88% popękało po
    kręgosłup, bo nie zostało naciętych.
    Nie twierdzę, że nacięcie krocza jest konieczne zawsze. Nie twierdzę nawet, że w
    80%ach ale uważam, że demonizowanie "cesarka bo mnie natną" to gorzej, niż
    zamienił stryjek.... Pójdę obciąć sobie nogę, bo boję się rwania paznokcia, gdy
    mi wrośnie. oczywiście jeszcze nie wrósł, ale może smile
    Przesada w żadną stronę nie jest dobra a rzucanie procentami już powinno mieć
    swoje uzasadnienie (źródło źródle ale liczą się przede wszystkim przypadki
    pominięte w statystyce, czyli te, które same pękły i niekoniecznie tylko kilka cm).
    Ot.


    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • totorotot 09.06.08, 19:43
    Chodzi o to, żeby kobieta miała wybór pozycjii żeby o wszystko co chcą zrobić ją pytali. Co więcej - kobieta ma to zagwarantowane w konstytucji. Kampania ma na celu to, zeby polozne i lekarze PRZESTALI W KONCU ŁAMAĆ PRAWO
  • totorotot 09.06.08, 19:48
  • maurra 09.06.08, 20:58
    nglka napisała:
    > Ni w ząb nie mogę załapać gdzie tu logika: "Jedna z przyczyn jest RUTYNOWE
    wykonywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca
    miec porod z glowy bo np.koncza zmiane". Gdzie tu powód?

    Proponuję na początek znaleźć różnicę między NICZEMU NIE SłUŻĄCYM nacięciem
    cipki które goić się będzie miesiąc a powodować dyskomfort we współżyciu
    następny rok
    a cesarką, dzięki której rodzi się dziecko

    Podpowiedź - niektóre kobiety wolą to nacięcie, które czemuś służy a nie to,
    które jest li tylko dokładaniem cierpienia
  • nglka 10.06.08, 18:31
    maurra napisała:

    > nglka napisała:
    > > Ni w ząb nie mogę załapać gdzie tu logika: "Jedna z przyczyn jest RUTYNOW
    > E
    > wykonywanie naciec przez lekarzy i polozne ktorym nie chce sie czekac i chca
    > miec porod z glowy bo np.koncza zmiane". Gdzie tu powód?
    >
    > Proponuję na początek znaleźć różnicę między NICZEMU NIE SłUŻĄCYM nacięciem
    > cipki które goić się będzie miesiąc a powodować dyskomfort we współżyciu
    > następny rok
    > a cesarką, dzięki której rodzi się dziecko
    >
    > Podpowiedź - niektóre kobiety wolą to nacięcie, które czemuś służy a nie to,
    > które jest li tylko dokładaniem cierpienia

    Masło maślane. Różnica między nacięciem z konieczności a bez konieczności jest
    dokładnie taka sama jak różnica między cesarką z konieczności a z "widzimisię"
    pacjentki.


    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • franczii 10.06.08, 18:47
    Różnica między nacięciem z konieczności a bez konieczności jest
    > dokładnie taka sama jak różnica między cesarką z konieczności a z "widzimisię"

    Racjawink ale tylko pod warunkiem, że nacięcie krocza też będzie wykonywane na
    wyraźne żądanie kobiety, a nie o takim tutaj mowa.
  • nglka 10.06.08, 19:06
    > Racjawink ale tylko pod warunkiem, że nacięcie krocza też będzie wykonywane na
    > wyraźne żądanie kobiety, a nie o takim tutaj mowa.

    Dlatego nie jestem za rutynowym nacięciem krocza i napisałam to swoim pierwszym
    poście.
    Ale jeśli miałybyśmy się wdawać w szczegóły to też można się przyczepić, że
    cesarka na żądanie bez uzasadnienia medycznego powinna być dodatkowo
    sponsorowana z kieszeni Pacjentki, legalna a nie pod przykrywką skierowania
    (skoro ma być na faktyczne żądanie), bo jest wspaniały limit (och dzięki nasz
    NFZ-cie) przez co czasem Pacjentki z prawdziwym problemem mają kłopot z
    uzyskaniem skierowania do CC "bo limit skierowań danego lekarza już się wyczerpał".

    Ja wszystko świetnie rozumiem, też by mnie szlag trafił, gdyby mnie nacięli na
    dzień dobry ale skoro już jedna z użytkowniczek napisała, że "z tego powodu
    wybrała cesarkę" to się do tego odniosłam. Kolejną sprawą jest, że nie uwierzzę
    w konieczność 12% jeśli nie przeczytam o faktycznych wiarygodnych statystykach z
    jednoczesnymm uwzględnieniem pękających z powodu braku nacięcia. Nie uznaję
    dyskusji jednotorowej na zasadzie "coś jest tylko be albo tylko cacy". I tyle w
    temacie.
    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • franczii 10.06.08, 21:04
    Kolejną sprawą jest, że nie uwierzzę
    > w konieczność 12% jeśli nie przeczytam o faktycznych wiarygodnych statystykach
    > z
    > jednoczesnymm uwzględnieniem pękających z powodu braku nacięcia.

    Ja czytałam min. broszurę FRPL “Nacięcie krocza – konieczność czy rutyna?”
    (podaję ten tytuł bo najlepiej w tej chwili dla mnie osiągalny). Masz tam
    przytoczone badania jeszcze z lat 80, które podważają konieczność nacinania
    przy prawie każdym porodzie oraz ile kobiet doznalo urazu bez nacięcia i ile
    oraz w jakim stopniu popękało właśnie z powodu nacięcia. Na końcu jest też
    spora bibliografia. W tej chwili nie pamiętam już przy jakim odsetku porodów
    nacięcie znajduje uzasadnienie, podejrzewam, że nie ma mowy o 12% ale na pewno
    nie jest to 80%, 90% czy 100% jak w szpitalach, w których o to pytałam
    osobiście. A uprzedzając ewentualny zarzut o stronniczości i braku rzetelności
    materiałów frpl, z jakim się na tym forum wielokrotnie zetknęłam: osobiście nie
    znalazłam nowszych materiałów zawierających nowsze wyniki badań, które
    zaprzeczałyby faktom opisanym w powyższej broszurze, a przed moim pierwszym
    porodem szperałam sporo na ten temat nie tylko w polskich opracowaniach i
    prosiłam też osoby chwalące się na tym forum wykształceniem medycznym a mające
    tradycyjne poglądy w temacie nacinania o podzielenie się źródłami swojej wiedzy
    ale bezkutecznie.
  • nglka 10.06.08, 21:38
    Franczi, przeczytaj jeszcze raz w całości mój pierwszy post z 09.06.08, 04:46 a
    zauważysz taki fragment "Nie twierdzę, że nacięcie krocza jest konieczne zawsze.
    Nie twierdzę nawet, że w
    80%ach ale uważam, że demonizowanie "cesarka bo mnie natną" to gorzej, niż
    zamienił stryjek...".
    Więc... nigdzie nie napisałam, że nacinanie w 80 i więcej %ach jest konieczne.
    Nigdzie nie napisałam tym bardziej, że rutynowe nacinanie jest ok.

    Po co mam pisać 2 razy to samo jeśli odnosisz się do dyskusji, której nie czytasz?
    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • franczii 10.06.08, 23:11
    Ależ ja ci nie zarzucam, żeś zwolenniczka rutynowego cięcia. Pytałaś o jakieś
    konkretne źródło z konkretnymi liczbami to podałam. I tylko do ostatniego posta
    się odnosiłam.
    A jeszcze o tej zamianie siekierki na kijek to napiszę ci jak to u mnie
    wyglądało. To nie o samo nacięcie chodzi że gorsze od cc ale raczej o ogólną
    postawę peronelu wobec rodzącej. Z moich obserwacji wynika, że tradycyjne
    podejście w sprawie nacinania idzie w parze z innymi sztywnymi poglądami na
    sprawy typu pozycja, siłowe przyspieszanie poszczególnych faz, podawanie
    oksytocyny. Ogólnie mówiąc jest to postawa narzucania pewnych sztywnych procedur
    każdej kobiecie bez uwzglęgniania czy dana procedura ma uzasadnienie i bez
    reflesji, że może dana kobieta mogłaby się bez niej obejść. Tak przynajmniej to
    wyglądało tam, skąd pochodzę i w okolicznych miastach. Pomysł, żeby zrobić sobie
    cc byłby w moim przypadku desperacką próbą uchronienia się przed poczuciem
    bezsilności i bezwolności przedmiotu, który dostaje się w tryby wielkiej
    maszyny. Złudne to daje poczucie wolności ale zawsze można powiedzieć, że się
    samemu wybrało. Ale i tak cieszę się, ze nie musiałam wybierać spośród tych
    dwóch opcji bo jednak wizja rozpłatanego brzucha to jednak nie dla mnie.
  • nglka 11.06.08, 00:06
    Ach, ok, bo już koleżanka "niżej" podrzuciła mi linka. Myślałam, że widziałaś smile

    Ogólnie co do samej akcji uważam, że jest ok (i nawet, jeśli zmiany nie nadejdą
    drastycznie szybko, to coś w tym kierunku już powoli brnie) ale widzę też z
    drugiej strony czasem lekko roszczeniową postawę Pacjentek, może dlatego tak
    zareagowałam na post o cc na żądanie "ze strachu przed nacięciem krocza", dgdzie
    Autorka pisała o tych 12%ach i o globalnym strachu Polek wybierających cc. No
    trafiło, nie poradzę. Dla mnie to sianie paniki i naciąganie faktów. W końcu nie
    mamy 1 szpitala na całą Polskę, by Polki tak tłumnie wybierały cc ze strachu.
    Fajnie byłoby, gdyby we wszystkich szpitalach można było rodzić tak, jak się
    chce i bez nacinania jesli nie ma konieczności ale jeśli tego nie mamy, to warto
    poszukać szpitala, w którym takie możliwości są. i takie szpitale też są.
    Mieszkam w dużym mieście, jest u nas sporo szpitali a mimo wszystko wybrałam
    dojazd do sąsiedniego miasta, bo warunki szpitalne tm panujące mi odpowiadały
    (statystyki nacięć pierwiastek i wieloródek to 23%, możliwość wyboru pozycji w
    każdej z faz porodu, można karmić dziecko zaraz po porodzie, można mieć salę
    jednoosobową i rodzić rodzinnie z osobą, która nie musi być z nami
    spokrewniona). To tak na szybko. Po prostu czasem wystarczy się dopytać i wybrać
    szpital.
    Nie stawiam tutaj warunku "jak nie chcesz być nacięta to szukaj", bo to
    faktycznie nienormalne ale w takiej sytuacji, kiedy mimo wszystko jest aktualnie
    możliwość wyboru szpitala i warunków - stwierdzenie, że cc było ze strachu jest
    jak dla mnie mocno naciągnięte. Niektóre kobiety nie mają wyboru szpitala, bo
    nie mają dojazdu do innej miejscowości a mieszkają w małej, gdzie jest 1 szpital
    ale takie sytuacje są rzadkie w stosunku do liczby wykonywanych cc bez wskazań
    medycznych i nawet jak kto chce niech się tnie ale niech nie pisze, że zrobił to
    "w dzisiejszych czasach" i to ze strachu - mając dostęp do internetu i mając
    wybór między szpitalami wink

    To tak lekko offtopowo.
    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • franczii 11.06.08, 09:25
    Nglka ja też nie sądzę że kobiety masowo wybierają cc żeby uniknąć nacięcia,
    chociaż uwierz mi, że czasami jest łatwiej sobie to cc załatwić niż zapewnić
    indywidualne traktowanie przy porodzie naturalnym. Zgadzam się z dużą częścią
    tego, co napisalaś w sprawie wyboru szpitala. Ja też tak myślę i uważam że w
    sporej części na udany poród trzeba sobie zapracować, działać, walczyć o
    realizację naszych potrzeb a nie od razu poddawać się a potem jęczeć. Uważam się
    za weterankę w tej materiiwink pochodzę z takiego uroczego zakątka Polski, gdzie w
    promieniu 100km nie znalazłam szpitala bez rutynowego nacinania i z dowolnoscią
    pozycji. Kilka szpitali naprawdę wyglądało zachęcająco, niktóre ładnie
    odnowione, cieszące się niezłą opinią ale tylko w jednym, a objechałam dwa
    miasta wojewódzkie, jest szpital gdzie nacinaja mniej niż wszędzie indziej choć
    i tak aż około połowy, z tym że to placówka gdzie kształcą się studenci więc
    odpadła.
    Gdyby tam mi przyszło urodzić nie wiem co bym zrobiła i nie ręczę za siebie, że
    bym sobie nie fundnęła cc właśnie z tych powodów, o których pisałam w
    poprzednim poscie ale z powodu wypadku męża musiałam wyjechać za granicę (gdzie
    i tak jechalam 70km do porodusmile, żeby nikt sobie nie pomyślał, że chwalę bo obcesmile
    Zdaję sobie sprawę, że region, o którym piszę jest jednym z najbardziej
    zacofanych w Polsce, więc kobiety w takiej jak moja sytuacja na pewno należą do
    mniejszości w skali kraju, do tego dochodzi też mniejsze uświadomienie oraz
    przekonanie, że poród musi być koszmarem tak czy siak, że możesz trafić na
    chamski personel więc po co się starać i tragedii z powodu rutynowego nacinania
    większosć nie robi, no chyba że się trafi taka wymagająca jednostka jak ja.
  • waniliax 11.06.08, 10:34
    Tylko co oznacza walka o realizację swoich potrzeb, kiedy tak
    powszechne jest łąmanie prawa i praw pacjenta w przypadku porodów?
    Ja powiedziałam położnej, że nie chcę być nacięta, a ona i tak to
    zrobiła. Wypada chyba na dzień dobry grozić sprawą w sądzie, jeśli
    nie zastasują się do wymagań, tylko, z drugiej strony, jaki to może
    mieć wpływ na dalszy przebieg wydarzeń? Raczej negatywny. Dlatego
    właśnie uważam, że bardzo potrzebne są takie akcje odgórne. Może nie
    od razu, ale na pewno z czasem coś się wreszcie zmieni. Trzeba o tym
    jak najwięcej mówić.
  • alma58 30.03.09, 13:23
    Czyżbys mówiła o naszych pięknych, aczkolwiek będących mocno w tyle w temacie
    położnictwa Mazurach?
  • rikol 26.06.08, 18:55
    Sama wybralas szpital z 23% naciec. To cztery razy mniej niz polska srednia -
    80%. Nie daje ci to do myslenia? Jakim cudem w jednym szpitalu naciecia wymaga
    80% kobiet, a w drugim 23%? Czy kobiety w jednym powiecie roznia sie od tych,
    ktore mieszkaja 10 kilometrow dalej? Piszesz tez, ze w tym szpitalu mozna bylo
    wybrac pozycje do porodu - to tez wazna rzecz, bo nie wszedzie mozna. A
    wlasciwie czemu? Czemu wybor pozycji to w niektorych szpitalach luksus? Po to,
    zeby wybor nie byl luksusem, jest akcja Rodzic po ludzku. Wlasnie po to, zeby
    kobiety nie musialy szukac szpitala, zeby mogly spokojnie zaufac lekarzom i
    poloznym, zeby czuly sie bezpiecznie i wiedzialy, ze jesli ktos proponuje jakis
    zabieg, to dlatego, ze on jest potrzebny, a nie dlatego, ze ktos sie spieszy na
    'mode na sukces' czy inna 'kropke nad i'.
  • rikol 26.06.08, 18:47
    sa dwa problemy: jeden to stosowanie zabiegu bez koniecznosci stosowania tego
    zabiegu, a jak wiadomo, zawsze mozliwe sa komplikacje, zabieg powoduje bol, moze
    sie zle zrosnac, blizny tez bola, moze dojsc do infekcji jakims paskudnym
    gronkowcem szpitalnym itd.

    Drugi problem, to lamanie praw pacjentek, robienie ciecia bez pytania o zdanie
    lub nawet wbrew ich woli! Nawet pacjenta z rakiem nie mozna zmusic do leczenia,
    mimo ze rak jest choroba smiertelna. Pacjent moze, ale nie musi zgodzic sie na
    jakikolwiek proponowany zabieg. Sa wyjatki, np. ubezwlasnowolnienie czy choroba
    zakazna, np. wscieklizna, ktora niszczy uklad nerwowy i jest smiertelna w
    skutkach a do tego zarazliwa. Rodzaca nie jest ubezwlasnowolniona ani tez nie
    stanowi zagrozenia epidemiologicznego dla spoleczenstwa, nie mozna wiec jej do
    niczego zmuszac; jesli zechce, moze w kazdej chwili wyjsc ze szpitala (to akurat
    jest teoretyczne, trudno wyjsc ze szpitala komus, kto wyje z bolu). szpital to
    nie jest wiezienie. Rodzaca ma prawo, tak jak kazdy inny pacjent, oczekiwac
    SZACUNKU i OPIEKI (nie mylic z sadyzmem i narzucaniem czegokolwiek). Pacjentka
    ma tez prawo do INFORMACJI o swoim stanie zdrowia, na czym polegaja proponowane
    zabiegi, jakie sa mozliwe komplikacje itd. To sa prawa pacjenta, a nie zadne
    fanaberie!

    Brytyjczycy robia statystyki na kazdy temat. Wyszlo im, ze jesli kobieta
    pierwszy porod miala przez cesarskie ciecie, to i tak drugi bedzie
    bezpieczniejszy prowadzony naturalnie (chyba, ze znowu sa wskazania do ciecia).
    W kazdym razie pierwszy porod przez cesarke NIE JEST AUTOMATYCZNIE wskazaniem do
    kolejnej cesarki.
  • nett1980 27.06.08, 09:48
    Podano mi osytocyne, kazano lezec na lozku z urzadeniem, ktore
    monitorowalo prace serca plodu, potem przekuto pecherz. Zdjelam
    uprzaz, bo chcialam chodzic. Straszyl mnie kosztami naprawy sprzetu
    ordynator. Potem przyjechal maz i bylo lepiej. Bolalo strasznie,
    marzylam zeby juz nie zyc. Latalam jak kot z pecherzem po calym
    oddziale. Masaz na worku nie pomagal. Gdy juz widac bylo glowke,
    kazano mi wlezc na ichnie urzadzenie i z nogami do gory na plecach
    przec. Z bolu zglupialam, nic do mnie nie docieralo, akcja ustala,
    wtedy przyszla pani i zrobila nozycami ciach, w glupiej pozycji
    wciaz nie moglam przec, bo jak tu walczyc z grawitacja? Polozyl sie
    na moim brzuchu mlody lekarz i wypchnal, moje 3,5 kg sine dziecko,
    ktore nie wydalo zadnego dzwieku. Mialam szczescie, bo mlody zaraz
    doszedl do siebie i dzis jest zdrowym, pieknym 6 latkiem.
    Podsumowujac- procedury i urzadzenia sa dla wygody personelu,
    wymuszona pozycja na plecach zagraza dziecku, rodzaca jest dla
    szpitala, a nie szpital dla niej. To byl najlepszy szpital w miescie
    Łodzi! Jedny plus, ze bol nie do wytrzymania trwal z akcja porodowa
    tylko 3 godziny wink
    Rana goila sie fatalnie, nacieto jakies nerwy, karmilam dziecko i
    wylam z bolu, potem bralam prochy, normalnie moglam chodzic dopiero
    po miesiacu. Nie mysle o urodzeniu drugiego dziecka, ani mi sie sni!
    Chociaz slyszalam, ze juz mozna rodzic w kucki. Tylko pytanie ile
    trzeba lapowek dac?

    --
    "Nie donieśli, a zawiadomili kogo trzeba.
    Na dodatek był to obywatel-debil, a takich trzeba w porę przywoływać
    do porządku."
    Autor: big_news 06.05.08, 09:46
  • sabciasal 27.06.08, 10:41
    Podsumowujac- procedury i urzadzenia sa dla wygody personelu,
    > wymuszona pozycja na plecach zagraza dziecku, rodzaca jest dla
    > szpitala, a nie szpital dla niej. To byl najlepszy szpital w
    miescie Łodzi! Jedny plus, ze bol nie do wytrzymania trwal z akcja
    porodowa tylko 3 godziny winkRana goila sie fatalnie, nacieto jakies
    nerwy, karmilam dziecko i wylam z bolu, potem bralam prochy,
    normalnie moglam chodzic dopiero po miesiacu. Nie mysle o urodzeniu
    drugiego dziecka, ani mi sie sni!Chociaz slyszalam, ze juz mozna
    rodzic w kucki. Tylko pytanie ile trzeba lapowek dac?

    jestem z łodzi i chyba wiem w jakim szpitalu rodziłaś. Ja drugie
    dziecko urodziłam w koperniku. Bez nacinania, bez oksytocyny, bez
    wypychania. parcie na stojaco, tylko koncówka na łozku porodowym
    niestety, ale wiem, ze mozna inaczej. Uwierz w siebiesmile
    a propos tematu:
    pierwszy poród w iczmp: ogromne naciecie (przy wypychaniu dziecka
    przez lekarza), dwa tygodnie na leżąco, usiadłam po trzech, połóg
    wspominam jak koszmar.
    drugi poród: bez nacięcia, pękniecie skóry, siedziałam po kilku
    godzinach, zero bólu. nie wierzyłam, że mozna tak dobrze się czuć po
    urodzeniu dziecka.
  • kasiak37 14.06.08, 21:01
    ale to nie rodzaca kobieta ma zdecydowac czy trzeba ja naciac czy nie.Od tego
    ejst lekarz czy polozna.Gdyby kobieta sama miala podejmowac decyzje to niech
    idzie rodzic do lasu,tam urodzi naturalnie.
    --
    Landryna
  • berna_dette 14.06.08, 21:17
    kasiak37 napisała:

    > ale to nie rodzaca kobieta ma zdecydowac czy trzeba ja naciac czy nie.Od tego
    > ejst lekarz czy polozna.Gdyby kobieta sama miala podejmowac decyzje to niech
    > idzie rodzic do lasu,tam urodzi naturalnie.


    A właśnie ze kobieta ma prawo sie nie zgodzić na nacięcie i na WSZYSTKO co chcą
    zrobić lekarze, nie jest ubezwłasnowolniona. jeśli będzie ufać położnej i
    lekarzowi prowadzącemu poród że zrobią to TYLKO w konieczności, to wątpię że
    będzie protestować. W naszych szpitalach nacina sie 90% kobiet, byle szybciej
    uporać sie z rodząca. Patrząc na te statystyki byłoby mi ciężko zaufać personelowi.
    A teoria o wypadaniu narządów nigdy nie została potwierdzona , gdyby to była
    prawda to np w Holandii byłoby to epidemią, a nie jest smile)
  • berna_dette 14.06.08, 21:20
    Acha i na szczęście wcale nie musimy rodzic w lasach smile. jest kilka szpitali w
    których można godnie i naturalnie urodzić. Gdzie nie dodaje sie bólu rodzącej
    nacinając jej krocze, podając oksytocyne czy "masując " szyjke.
  • kasiak37 14.06.08, 21:28
    masaz szyjki to zbrodnia.Nigdzie na zachodzie Europy nie wykonuje sie tego typu
    praktyk.Prowadz on najczesciej do pekniecia szyjki macicy.Co do oksytocyny to
    uwierz,ze o tym decyduje lekarz i podaje sie ja nie tylko w PL,a ze bol po niej
    jest straszliwy to wiadomo,jednak moze ona dosc znacznie skrocic porod no i od
    czego jest ZZO?Z tym nacinaniem to nagonka przez nawiedzone panie z akcji Rodzic
    po ludzku,bo nie wszedzie i nie zawsze rutynowo sie nacina.Uwierz ze nie tylko w
    PL sie nacina krocze co nie wyklucza proby jego ochrony.Nadal podtrzymuje ze
    jezeli nawiedzone panie ZADAJA to zawsze alternatywa jest lassmile
    --
    Landryna
  • deleine 14.06.08, 21:33
    a ja gdyby nie "masaż" szyjki, to bym nie urodziła i mimo bólu jestem położnej
    wdzięczna za ten cierpliwy zabieg
    i nic mi nie pękło


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • kasiak37 14.06.08, 21:35
    to mialas szczescie.Popytaj gdzie sie jeszcze takie praktyki wykonuje-TYLKO w PL.
    --
    Landryna
  • deleine 14.06.08, 21:45
    wiesz co jakoś mnie to nie interesuje smile
    mam toporny organizm, który nie chce współpracować przy porodzie i wyszło tak,
    że oksy nie pomogła, a "masaż" i nacięcie pozwoliły mi urodzić, by nie wdawać
    się w szczegółu
    zwyczajnie nie ma co demonizować sytuacji
    nie rodziłam w renomowanej klinice, tylko w szpitalu który miał drugie miejsce w
    rodzić po ludzku - na pomorzu
    porozmawiałam z położną o nacięciu na początku porodu, zapewniała że nikogo tu
    nie tną dla frajdy
    ja w pewnym momencie zaczęłam sama dopytywać o to nacięcie smile
    potem na sali leżałyśmy we trzy - jedna bez "uszczerbku", jedna pęknięta i ja
    nacięta - tu te 90% się nie spełniło

    i nie znając statystyk mogę tylko napisać, fakt, szczęście, że się wszystko
    szybko zagoiło


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • nett1980 27.06.08, 09:51
    Jestes pewnie polozna Kasiak37, napisz prosze gdzie pracujesz,
    bedziemy sie ostrzegaly, zeby na ciebie nie trafic. Sztuka jest
    sztuka? Co nie, "wicie, rozumicie"?
    --
    "Nie donieśli, a zawiadomili kogo trzeba.
    Na dodatek był to obywatel-debil, a takich trzeba w porę przywoływać
    do porządku."
    Autor: big_news 06.05.08, 09:46
  • waniliax 16.06.08, 12:43
    Jest wiele placówek, w których nacina się rutynowo, nawet nie
    informują o tym pacjentek, czasami wprost wbrew ich woli. Warto i
    trzeba z tym walczyć.
    Jak ktoś chce być naacięty, to nie ma z tym, zdaje się, żadnego
    problemu? W czym Ci przeszkadza taka akcja? Ona może zrobić tylko
    dużo dobrego. Rozsądna kobieta w przypadku zagrożenia życia dziecka
    i tak nie będzie protestować przeciwko nacięciu. Statystyki jednak
    dobitnie świadczą o rutynowym podejściu personelu medycznego do tej
    sprawy i to KONIECZNIE trzeba zmienić. Im szybciej, tym lepiej.
  • auszrine 14.06.08, 22:47
    kasiak37 napisała:
    Gdyby kobieta sama miala podejmowac decyzje to niech
    > idzie rodzic do lasu,tam urodzi naturalnie.

    Z lasu to chyba ty wychynęłąś...Nie znasz przepisów prawa w tym względzie? to cię pouczę: kodeks karny, art.192, par.1 "Kto wykonuje zabieg leczniczy bez zgody pacjenta podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności odo lat 2.". To pacjent/pacjentka podejmuje decyzję.

    Idąc twoim tokiem myślenia (?), zamiast polepszać działanie szpitali, pacjenci powinni gremialnie udać się do lasu big_grin
  • deleine 14.06.08, 22:50
    a w którym paragrafie stoi, że w przypadku zagrożenia życia pacjenta ( tu albo
    pacjentki albo dziecka ) personel ma prawo podejmować
    stosowne decyzje?


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • auszrine 14.06.08, 22:55
    deleine napisała:

    > a w którym paragrafie stoi, że w przypadku zagrożenia życia pacjenta ( tu albo
    > pacjentki albo dziecka ) personel ma prawo podejmować
    > stosowne decyzje?

    Personel to sam nie ma prawa podejmować żadnych decyzji, chyba że pacjent "wymaga niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze wzlędu na stan zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliowości porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub opiekunem faktycznym"
    art.33, ust.1 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty
  • kasiak37 14.06.08, 22:59
    nastepna nawiedzona,nic dodac nic ujac.Wychodzi na to ze rodzaca moze wszystko a
    lekarz nic,wiec jest zbedny.Polska jest krajem dobrze zalesionym wiec po raz
    kolejny proponuje porody w zgodzie z natura w gluszy lesnej bez ingerencji osob
    trzecich,czytaj lekarza i poloznej.

    --
    Landryna
  • berna_dette 14.06.08, 23:05
    hej spokojniesmile Kasiak 37 ,nie chodzi o to by lekarz nie mógł nic, ale żebyśmy
    miały pewność że nie zostaniemy nacięte bo tak i już. Wiesz przecież że w Polsce
    jest to nadużywane...
  • auszrine 14.06.08, 23:05
    kasiak37 napisała:

    > nastepna nawiedzona,nic dodac nic ujac.
    a czemu nawiedzona? bo cytuję konkretne przepisy polskiego prawa?

    >Wychodzi na to ze rodzaca moze wszystko
    > a
    > lekarz nic,wiec jest zbedny.
    Tylko tobie tak "wychodzi" smile Nie możesz pogodzić się z myślą, że to TY SAMA możesz o SOBIE decydować? No, cóż, tak już jest. Lekarz to tylko lekarz...
    Na pocieszenie przypomnę ci, że nawet jak oddasz decyzje dotyczące leczenie lekarzowi, to i tak jego konsekwencje ponosić będziesz ty, a nie ten lekarz. Straszne, nie? wink Może dlatego prawo mówi, że to do pacjenta należy decyzja?


  • kasiak37 14.06.08, 23:18
    dziwna sprawa,ze mieszkam w kraju gdzie przepisy stoja nad wszystkim i nikt mnie
    nie pytal czy sobie pozwole oksy podlaczyc,wiec przestancie zaslaniac sie
    przepisami.Ciekawa jestem co by bylo gdyby lekarz nie nacial bo rodzaca sobie
    nie pozwolila i peklaby tak,ze po porodzie krocze wygladaloby jak ruiny i
    zgliszcza.Do kogo wtedy mialyb pretensje?Oczywiscie ze do lekarza bo jej nie
    nacial! Niestety Polacy maja taka mentalnosc,ze co zlego to nie my i wszystko im
    sie nalezy jak psu buda a to nie jest prawda.
    --
    Landryna
  • berna_dette 14.06.08, 23:21
    kasiak37 napisała:

    > dziwna sprawa,ze mieszkam w kraju gdzie przepisy stoja nad wszystkim i nikt mni
    > e
    > nie pytal czy sobie pozwole oksy podlaczyc,wiec przestancie zaslaniac sie
    > przepisami.


    Właśnie nikt cię nie spytał, bo dużo kobiet pozwala lekarzom na łamanie praw.
    Oksytocyna powinna być ostatecznością a tak jak nacięcie krocza serwuje sie ja
    rutynowo.
  • kasiak37 14.06.08, 23:28
    haha,gdyby tutaj lekarz zlamal prawo poszedlby siedziec.Dostalam oksy bo moja
    macica nie wytwarza dostatecznych skurczow ale nikomu nie przyszlo do glowy
    pytac mnie czy sobie pozwole podpiac kroplowke a o naciecie krocza sama
    prosilabym bo przy dziecku 4370 wygladaloby jak po wybuchu bomby.
    Pewnie walczcie o swoje prawa oby Wam tylko nigdy bokiem nie wyszly skoro
    chcecie same decydowac o przebiegu porodu.
    --
    Landryna
  • auszrine 14.06.08, 23:38
    kasiak37 napisała:
    > haha,gdyby tutaj lekarz zlamal prawo poszedlby siedziec.
    Tak, poszedłby, gdyby sprawa została wniesiona do prokuratury

    Dostalam oksy bo moja
    > macica nie wytwarza dostatecznych skurczow ale nikomu nie przyszlo do glowy
    > pytac mnie czy sobie pozwole podpiac kroplowke
    W takim razie złamano twoje prawa. Możesz wnieść sprawę a powództwa cywilnego w ciągu trzech lat od wystąpienia zdarzenia

    > Pewnie walczcie o swoje prawa oby Wam tylko nigdy bokiem nie wyszly
    Na szczęście prawo do decydowaniu o własnym życiu i zdrowiu jest w Polsce zagwarantowane i nie trzeba o nie walczyć, tylko wymagać jego stosowania.
    Jeśli nie podobają ci się prawa człowieka (a decydowanie o własnym zdrowiu i życiu takim prawem jest), nie musisz z nich korzystać. Przymusu nie ma. Polecam ci nawet przeprowadzkę do CHRL - takm na pewno nie będziesz narażona na kontakt z prawami człowieka
  • berna_dette 14.06.08, 23:45
    No dobra. Nie musi przyjść z kartka do podpisu czy zgadzasz sie czy nie, ale
    powinien przyjść i powiedzieć " pani macica nie kurczy sie prawidłowo, potrzebna
    jest kroplówka", prawda? uwierz że niektórym kobietom nie odpowiada sie na
    pytanie "jaki lek mi pani podłącza". i to jest wkurzające.
  • rikol 26.06.08, 19:00
    Byc moze w TWOIM przypadku ciecie bylo konieczne. Zwaz jednak, ze w przypadku
    WIEKSZOSCI kobiet nie jest ono konieczne, co potwierdzaja statystyki
    miedzynarodowe. Nie ma powodu, zeby wszystkim wyrywac zeby tylko dlatego, ze
    10-20% ma zeby wymagajace usuniecia. Widzisz analogie?
  • sabciasal 27.06.08, 11:14
    kasiak37 napisała:

    > haha,gdyby tutaj lekarz zlamal prawo poszedlby siedziec.Dostalam
    oksy bo moja macica nie wytwarza dostatecznych skurczow ale nikomu
    nie przyszlo do glowy pytac mnie czy sobie pozwole podpiac kroplowke.

    No właśnie i to jest patologia. Bo mnie pytano. I uwzględniono moją
    decyzję. Pewnie, gdyby było zagrożenie dla dziecka, nacisk byłby
    większy, ale w tym przypadku oksytocyna miała tylko przyspieszyć
    dość powolny i bolesny poród. Jak widac - mozna pytac i można
    uwzględnić wolę pacjentki. I tak samo jest z nacięciem.
    Zresztą nielogiczne jest wm takim razie to co piszesz o masażu
    szyjki. Co z tego że ten perfidny masaż jest tylko PL? A jeśli w
    danym szpitalu robia go rutynowo jak nacięcie to uważasz, ze każda
    ma się zgadzać?
    Chciałabym, żeby akcja doporowadziła to takiej sytuacji, ze mogę
    zaufać połoznej i lekarzowi, że nie bedą robić nacięcia, bo tak, bo
    zawsze. Że zrobią go tylko z wyraźnej potrzeby.
  • alma58 30.03.09, 13:31
    Nie chcemy same decydowac o przebiegu porodu, chcemy czuc sie bezpiecznie przy
    poloznej, lekarzu, chcemy wierzyc ze to co zaproponuja jest dla nas najlepsze,
    gdyz to oni uczyli sie lata medycyny. Niesttety nie mozemy, bo rutyna nie jest
    dobra. Jesli mamy polozna, ktora patrzy na nas , jak na jednostke, to jest
    dobrze, ale częsciej jest tak, ze rutyna rządzi w szpitalach np. naciecie
    wykonujemy u wszytskich pierworódek
  • alma58 30.03.09, 13:20
    > Ciekawa jestem co by bylo gdyby lekarz nie nacial bo rodzaca sobie
    nie pozwolila i peklaby tak,ze po porodzie krocze wygladaloby jak ruiny i
    zgliszcza.Do kogo wtedy mialyb pretensje?>

    a powiedz do kogo mialabys pretensje, gdyby lekarz Cie naciął, bo nacina
    wszystkie pierworódki(sa takie szpitale, napewno w mniejszych miejscowosciach),
    a Ty po tym nacieciu i tak bys miała pekniecie III lub IV stopnia(które
    wystepuje czesciej po nacieciu)?
  • auszrine 14.06.08, 23:16
    kasiak37 napisała:
    > Wychodzi na to ze rodzaca moze wszystko
    > a
    > lekarz nic,wiec jest zbedny.

    Zresztą niepotrzebnie się bulwersujesz. Jak chcesz, to możesz się zgodzić na wszystko, co tylko lekarz ci zaproponuje. Więc w czym widzisz problem?
  • deleine 15.06.08, 00:34
    no czyli w sytuacji gdy życie dziecka lub kobiety jest zagrożone jak najbardziej
    mogą naciąć nawet jak sie na ustawę zasadniczą powołasz
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • auszrine 15.06.08, 14:43
    deleine napisała:

    > no czyli w sytuacji gdy życie dziecka lub kobiety jest zagrożone jak najbardzie
    > j
    > mogą naciąć nawet jak sie na ustawę zasadniczą powołasz

    Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Jak posiałam w poprzednim poście:
    lekarz może nie pytać o zgodę tylko w przypadku, gdy pacjent "wymaga niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze wzlędu na stan zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliowości porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub opiekunem faktycznym"
    art.33, ust.1 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty

    wersja dla ignorantów:
    lekarz może nie pytać o zgodę tylko, kiedy pacjent jest:
    -nieprzytomny
    -nieletni
    -ubezwłasnowolniony sądownie i lekarz nie ma możliwośi porozumieć się z jego opiekunem

    Jeśli kobieta rodząca nie spełnia któregoś z tych warunków, lekarz MA OBOWIĄZEK najpierw zapytać o zgodę, czy może naciąć.
  • totorotot 11.07.08, 20:51
    deleine napisała:

    > no czyli w sytuacji gdy życie dziecka lub kobiety jest zagrożone jak najbardzie
    > j
    > mogą naciąć nawet jak sie na ustawę zasadniczą powołasz

    A właśnie że nie mogą. Tak stanowi polskie prawo.
  • auszrine 14.06.08, 22:58
    deleine napisała:

    > a w którym paragrafie stoi, że w przypadku zagrożenia życia pacjenta ( tu albo
    > pacjentki albo dziecka ) personel ma prawo podejmować
    > stosowne decyzje?

    i w polskim prawie nie ma paragrafu, że rodząca kobieta jest niezdolna decydować o sobie i dziecku big_grin
    chociaż wielu osobom, w tym lekarzom wydaje się, że taki paragraf jest...
  • deleine 15.06.08, 00:40
    to ze zrozumiem przeczytałaś faktycznie...
    czy ja napisałam o każdej rodzącej czy o tej której życie jest zagrożone? raczej
    to drugie, więc uwaga o tym, że rodząca nie jest niezdolna wedle prawa do
    decydowania o sobie, jest skrajnie nielogiczna
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • auszrine 15.06.08, 14:51
    deleine napisała:

    > to ze zrozumiem przeczytałaś faktycznie...
    > czy ja napisałam o każdej rodzącej czy o tej której życie jest zagrożone?
    >no czyli w sytuacji gdy życie dziecka lub kobiety jest zagrożone >jak najbardziej
    >mogą naciąć nawet jak sie na ustawę zasadniczą powołasz

    Jednak nie umiesz czytać ze zrozumieniem...
    Sytaucja zagrożenia życia nie ma tu nic do rzeczy. Nawet jak jest takie zagrożenia, lekarz ma obowiązek się pytać o zgodę na wykonywane zabiegi. Wyłączenia podałam we wcześniejszym poście, ale ponieważ nie masz w zwyczaju czytać odpowiedzi na wcześniejsze posty, wklejam raz jeszcze:
    lekarz może nie pytać o zgodę tylko, kiedy pacjent jest:
    -nieprzytomny
    -nieletni
    -ubezwłasnowolniony sądownie i lekarz nie ma możliwośi porozumieć się z jego opiekunem
    art.33, ust.1 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty
  • deleine 15.06.08, 15:49
    zdumiewające to co piszesz - poinformuję o tej praktyce lekarską część rodziny
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • auszrine 15.06.08, 15:52
    deleine napisała:

    > zdumiewające to co piszesz - poinformuję o tej praktyce lekarską część rodziny

    Poinformuj koniecznie! Żenada, że LEKARSKA CZĘŚĆ RODZINY, twojej na dokładkę, nie zna przepisów regulujących wykonywanie ich zawodu. Nie wstyd im?
  • auszrine 15.06.08, 16:01
    deleine napisała:

    > zdumiewające to co piszesz - poinformuję o tej praktyce lekarską część rodziny

    No i co ważniejsz: tobie nie wstyd, że jak już nie masz argumentu,m to powołujesz się na LEKARSKĄ CZĘŚĆ RODZINY? niby twoje wypowiedzi mają być bardziej przekonywujące, bo masz lekarzy w rodzinie? Hahahaha
    I jeszcze takich lekarzy, co to prawa dotyczącego podstaw wykonywania zawodu nie znają?!
    Wstyd!
  • lady_of_avalon 26.06.08, 18:59
    Nie wiem co w tym zdumiewającego? Ja musiłam podpisywac zgode na cesarke w biegu na sale operacyjna, kiedy dziecku tętno dramtycznie spadało i było zagrozenie jego zycia. Myślisz, że jakbym nie podpisała to tez by mnie pocieli? Wyrażnie zostałam zapytana czy wyrażam zgode na cesarkę.

    --
    Marcelek
  • rikol 26.06.08, 17:41
    To o czym ty piszesz, to jest lamanie praw pacjenta (czy pacjentki w tym
    przypadku). Lekarz nikogo nie moze zmusic do jakiegokolwiek zabiegu, chyba ze ma
    do czynienia z osoba ubezwlasnowolniona. Kobieta rodzaca nie jest
    ubezwlasnowolniona prawnie, wiec ma prawo nie zgodzic sie na jakikolwiek
    proponowany zabieg. Ma tez prawo do pelnej informacji na temat zabiegu i
    mozliwych komplikacji. ma prawo do podjecia decyzji. Lekarze (i w ogole panstwo
    polskie) traktuja pacjentow jak debili i nie chca im udzielac informacji.
  • maurra 10.06.08, 19:04
    masz prawo jej nie widzieć, twoja sprawa
    ja przerobiłam jedno i drugie, różnica ogromna
  • deleine 12.06.08, 17:40
    Masło maślane. Różnica między nacięciem z konieczności a bez konieczności jest
    > dokładnie taka sama jak różnica między cesarką z konieczności a z "widzimisię"
    > pacjentki.

    dokładnie smile


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 08:24
    ale co dokładnie? przerobiłaś i cięcie brzucha i cięcie krocza czy tylko
    swobodnie sobie teoretyzujesz?
  • deleine 15.06.08, 09:00
    przeczytaj DOKŁADNIE pod jakim fragmentem postu napisałam swoje dokładnie i nie
    zadawaj głupich pytań smile


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 09:16
    no przyklasnęłas koleżance, która jest taka samą teoretyczką jak ty niezwykle
    odświeżający głos w dyskusji
  • deleine 15.06.08, 09:29
    a twoje dwa ostatnie posty coś wnoszą? zupełnie nic, innych wypowiedzi oceniać
    nie będę
    i weź proszę pod uwagę, że to jest internet
    w czasie "realnej" dyskusji też objeżdżasz rozmówcę, który przytaknie milcząco
    lub werbalnie, komuś innemu? a może najlepiej by było gdybym napisała to samo
    tylko "swoimi słowami"? tak, żeby natłuc więcej słów
    i w końcu może określ warunki jakie w danym wątku ma spełniać uczestnik, by ci
    było dobrze
    w tym powinien być po porodach sn i cc, po pęknięciu, cięciu i bez, z zzo i bez
    - no wybacz, ale to chyba z lustrem musisz pogadać
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 09:49
    > i w końcu może określ warunki jakie w danym wątku ma spełniać uczestnik<

    generalnie najlepiej byłoby, gdyby na temat porównywalności pewnych zabiegów
    wypowiadały się osoby, które mają o tym jakiekolwiek pojęcie
    cała reszta to zbędny szum
  • deleine 15.06.08, 11:04
    co jest szumem?
    stwierdzenie, że przeprowadzenie jednego zbędnego zabiegu niczym się nie różni
    od drugiego zbędnego zabiegu? do tego trzeba mieć je oba w cv? coś ci się chyba
    pomyliło jednak


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 11:18
    na jakiej podstawie jesteś w stanie stwierdzić, że cesarka na życzenie jest
    zabiegiem zbędnym? Co wiesz o motywacji kobiety, która chce w ten sposób urodzić
    dziecko?
  • deleine 15.06.08, 12:32
    a ja myślałam, że rzecz tyczy się spojrzenia na sprawę z "medycznego" punktu
    widzenia
    choć może rzeczywiście motywacje rodzącej decydującej się na cc bez wskazań i
    położnej nacinającej bez potrzeby są takie same

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 12:55
    > choć może rzeczywiście motywacje rodzącej decydującej się na cc bez wskazań i
    położnej nacinającej bez potrzeby są takie same

    może tak a może nie
    radosnego teoretyzowania cdn
  • deleine 15.06.08, 13:00
    no to z praktycznego punktu teraz:
    opowiedz jak to z tobą było, czyli sn z cięciem i cc na życzenie. chętnie się
    dowiem jak to naprawdę wygląda


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 13:07
    Nie wierzę w szczerość Twoich intencji;-p
  • deleine 15.06.08, 13:17
    to tak ja nie wierzę, że masz na obu tych polach coś do powiedzenia- z własnego
    doświadczenia

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 13:23
    nie musisz, wszystko na tym forum może być wyssane z palca tak na dobrą sprawę

    wystarczy nie deprecjonować poglądów czy wyborów odmiennych od twoich
  • deleine 15.06.08, 13:27
    to po jaki grzyb wylewasz z siebie tyle liter bijąc pianę?
    a drugie zdanie powtarzaj sobie jak mantrę, to z czasem może wejdzie i w użycie,
    bo póki co to dałaś koncert jak tego nie robić smile

    zabawne, że uciekasz od tego, czego wymagasz od innych
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 13:46
    a ciebie ktoś łańcuchem do tego wątku przykuł?

    EOT
  • deleine 15.06.08, 13:48
    tak przykuł - nie lubię hipokryzji u ludzi, nawet w sieci

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • rikol 26.06.08, 17:57
    Zbedny zabieg to tak samo, jakbys sobie wyrwala zdrowy zab i wstawila w jego
    miejsce sztuczny. Pogryzc mozna, ale sztuczny zab nigdy nie bedzie rownie dobry
    jak naturalny, moga byc komplikacje itd. Inna sprawa, kiedy ktos nie ma swojego
    zeba, wtedy sztuczny zab to wybawienie. Taka jest roznica miedzy zabiegiem
    wykonanym z uzasadnionych powodow i zabiegiem niepotrzebnym, a wymuszonym.
  • alma58 30.03.09, 13:38
    w90% naciecie jest zbędnym zabiegiem, wymuszonym przez lekarza
  • gaja5112 11.06.08, 22:43
    Hej,

    nie znam przyczyn, dla których kobiety bez wskazań medycznych
    decydują się na cesarkę, ale równie dziwne jest dla mnie nacinanie
    krocza bez takich przyczyn. W Polsce pokutuje przekonanie, że to
    pomaga uniknąć pęknięć, ale nie ma żadnych badań, które by to
    potwierdzały. Poza tym trudno uwierzyć, aby aż 80% przypadków
    porodów wymagało interwencji chirurgicznej, w tym prawie wszystkie u
    pierworódek. Nacięcie samo w sobie odpowiada pęknięciu II stopnia i
    gorzej się goi od naturalnego. Z tego, co czytałam procedura
    rutynowego nacinania jest stosowana tylko w kilku cywilizowanych
    krajach (Polska, Portugalia, Brazylia), pozostałe stosują to
    sporadycznie. Takie instrukcje oparte na badaniach wydała Światowa
    Organizacja Zdrowia, ale polskie szpitale się do niej nie stosują i
    pozostają przy procedurach sprzed lat, kiedy normą było też
    preferowanie karmienia sztucznego i sztywnych godzin karmienia.

    Dla mnie ta akcja "Bez nacięcia" ma sens głównie w kontekście
    promowania prawdziwie naturalnego porodu, bez oksytocyn i środków
    znieczulających typu dolargan stosowanych rutynowo, w pozycji takiej
    jaka odpowiada rodzącej a nie personelowi. Kiedy poród przebiega bez
    wspomagaczy, które przyśpieszają akcję porodową, nienaturalnie
    potęgują skurcze i ból, bez środków znieczulających, które ten ból
    muszą uśmierzyć i w dogodnej pozycji kobieta ma szansę wyjść z
    porodu w dobrej formie, bo kontroluje, co dzieje się z jej ciałem a
    dziecko może wykorzystać naturalny odruch ssania w pierwszej
    minutach swojego życia, co nie jest możliwe przy stosowaniu całej
    tej chemii (potem ten odruch nie jest już tak silny i stąd między
    innymi problemy z przystawianiem dziecka do piersi).

    Sama rodzę za 3 miesiące i wbrew pozorem znalezienie szpitala, który
    pozwala po prostu urodzić nie jest łatwe. O wiele łatwiej znaleźć
    taki, gdzie za opłatą czy bez lekarz zastosuje zzo, ale to ostatnia
    rzecz jakiej bym chciała. Względny komfort podczas porodu nie
    zrekompensuje długich tygodni bólu przy gojeniu - od nikogo nie
    słyszałam takich horrorów o połogu jak od dziewczyn po zzo. Na
    zdrowy rozum przy znieczuleniu nie są w stanie niczego kontrolować
    ani reagować na żadne sygnały i wszelkie obrażenia są większe. Poza
    tym zzo to jednak poważna interwencja, która sama w sobie naraża na
    ryzyko, stąd szpitale dla zabezpieczenia żądają zgody na piśmie.

    Ja nie oczekuję, że poród będzie szybki i bezbolesny, bo nie taka
    jest jego natura i to jest wiedza, jaką ma każda kobieta zanim
    zajdzie w ciążę. Jest za to wydarzeniem całkowicie naturalnym, więc
    medyczne osiągnięcia są potrzebne tylko w wypadkach patologicznych.
  • jukka2006 27.06.08, 13:55
    > Podpytam ponownie - skąd informacje, że 12% trzeba naciąć a nie
    40%? Bo gdzieś
    > tam tnie się 12%? To taki sam argument jak dl 80%.

    Wiesz, nie tylko w Polsce kobiety rodza. W innych bardziej
    cywilizowanych krajach tez. Tam rowniez znaja i uzywaja statystyki wink
  • madziula210 11.07.08, 17:06
    po zzo już kopmletnie będzie Ci obojętne czy Cię natną czy nie i tak
    niewiele poczujesz.
  • totorotot 11.07.08, 21:09
    madziula210 napisała:

    > po zzo już kopmletnie będzie Ci obojętne czy Cię natną czy nie i tak
    > niewiele poczujesz.

    ale po porodzie zzo się kończy i trzeba później chodzić, siusiać, kochać się z mężem, a po nacięciu jest to ZNACZNIE utrudnione przez dłuuugi czas
  • waniliax 10.06.08, 12:42
    Te 12% to na podstawie badań, a nie czyjegoś widzimisię. To właśnie
    wyniki badań powinny być podstawą do całej dalszej dyskusji. Radzę
    Ci się z nimi zapoznać zanim będziesz ferować kolejne wyroki.

    P.S. Miałam i cesarkę i nacięcie krocza. Cesarka to była konieczność
    i nie polecam jako uciekanie przed porodem naturalnym. Nacięcia nie
    chciałam, o czym powiedziałam położnej, a mimo to zostałam z
    zaskoczenia nacięta. Gojenie po nacięciu było z problemami, po
    cesarce bez.
  • waniliax 10.06.08, 12:43
    mój poprzedni post był oczywiście do nglk
  • nglka 10.06.08, 18:29
    waniliax napisała:

    > Te 12% to na podstawie badań, a nie czyjegoś widzimisię. To właśnie
    > wyniki badań powinny być podstawą do całej dalszej dyskusji. Radzę
    > Ci się z nimi zapoznać zanim będziesz ferować kolejne wyroki.

    Proste pytanie, które zadałam już w poście ale najwidoczniej przeoczyłaś: jakie
    badania (kiedy wykonywane, przez kogo, na jakiej grupie kobiet, ile z nich pękło
    przez brak wykonania nacięcia).
    każdy może napisać, że coś jest na podstawie badań ale dopóki nie będzie źródła,
    to takie badanie jest tyle warte, co jakakolwiek wartość podana z głowy.
    nie spotkałam się z żadnymi badaniami informującymi o konieczności nacięcia
    tylko w 12%. Jeśli się spotkałaś to wracamy do punktu wyjścia, proszę o źródło.
    Przyda się zapewne nie tylko mnie.


    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • waniliax 11.06.08, 10:21
    Takie dane można znaleźć w internecie wpisując hasło "nacięcie
    krocza", są też one dostępne na stronie fundacji Rodzić po ludzku.

    Pamiętaj też, że są przypadki dalszego pęknięcia krocza po nacięciu.
    Nikt też nie mówi, że przy braku nacięcia na pewno się nie pęknie,
    ale z dużym prawdopodobieństwem obrażenia będą co najmniej nie
    większe, niż w przypadku nacięcia. Poza tym pęknięcie przy braku
    nacięcia jest na ogół lepsze, niż samo nacięcie. W każdym razie ja
    na pewno wolałabym pęknąć tylko tyle, ile trzeba, a może wcale?, a
    nie zostać naciętą wg uznania położnej (może o dwa razy za bardzo?).

    W każdym razie poczytaj o wynikach badań, o źródle samego pomysłu o
    nacinaniu, przemyśl to, co przeczytasz sama.
  • franczii 09.06.08, 14:54
    ak będzie potwornie bolało, to kobieta będzie raczej błagać o to
    > nacięcie, uciskanie macicy czy cokolwiek innego, byle wreszcie się skończyło

    Wiesz co Memphis nie potrafię spokojnie siedzieć jak ktoś głupoty pisze w stylu,
    że jak rodzisz to masz d...e, co się z tobą dzieje. Dlaczego tak
    generalizujesz? może jak ciebie będzie potwornie boleć to będziesz o to błagać,
    ewentualnie możesz coś takiego powiedzieć o twoich znjomych ale nie wypowiadaj
    się za wszystkie kobiety. Owszem przyznaję, że wiele znanych mi kobiet,
    szczególnie Polek nie interesuje, czy nacięcie potrzebne czy nie (głównie z
    braku świadomości) ale też wiele ponad znieczulenie przedkłada inne rzeczy i
    szuka szpitali, gdzie nie okaleczają rutynowo ich intymnych miejsc i jedzie
    kilkadziesiąt km żeby mieć pewność, że nikt im po brzuchu skakał nie będzie i
    zostanie uszanowana intymność tego wydarzenia. Dowodzą tego wypowiedzi na tym
    forum więc jak możesz pisać, że to pomniejsza sprawa?
    Co do znieczulenia, to ja też uważam za skandaliczne, że w naszych czasach nie
    ma powszechnego dostępu do zzo i mam nadzieję, że fundacja się tym zajmie,
    chociaż sama z zzo nie korzystałam i nie zamierzam korzystać przy drugim
    porodzie ale mimo to nie uważam zzo za fanaberie i nie wyśmiewam potrzeb i tego,
    co ważne dla innych kobiet, co ty robisz w każdym wątku dotyczącym rutynowego
    nacinania czy intymności. W przeciwieństiwe do ciebie szanuję prawa innych
    kobiet do decydowania jak chcą rodzić i nie odważyłabym się twierdzić, że zzo to
    sprawa pomniejsza wobec rutynowego nacinania bo mnie osobiście nie dotyczy.
  • franczii 09.06.08, 15:03
    A i jeszcze odnośnie cesarki. W życiu nie miałam żadnej operacji i cc wbrew temu
    co niektóre piszą jawi mi się strasznie ale przyznam, że przez moment rozważałam
    taką możliwość w desperacji kiedy jako alternatywę miałam poród w wymuszonej
    pozycji, z nacinaniem i innymi interwencjami z zewnątrz. I wdzięczna jestem
    losowi, że dał mi trzecie wyjście i nie musiałam chronić się przed rutynowymi
    zabiegami dając sobie pociąć brzuch.
  • titta 10.06.08, 16:16
    A nie wpadlas na to, ze "moda na cesarki2 jest wlasnie pochodna
    rutynowych naciec, wymuszonej pozycji i wogole przedmiotowego
    traktowania? Kiedy kobieta czuje sie komfortowo, wie co sie z nia
    dzieje i moze aktywnie przeciwstawiac sie bolowi, to czasem
    znieczulenie nie jest potrzebne. Nie jest to wiec mniejszy problem.
    A conajmniej rowny.
  • rikol 26.06.08, 17:49
    Gdyby kobieta musiala miec wieksza pochwe do rodzenia, to natura by zrobila
    wieksza. Jak to sie dzieje, ze sa kraje, gdzie trzeba naciac 'tylko' 15% kobiet
    i kraje, gdzie trzeba naciac az 80%? Mutantki jakies tam zyja czy co? Ja widze
    roznice w podejsciu do pacjentki. W krajach gdzie kobieta lezy plackiem na
    plecach (najgorsza pozycja) i nie moze sie ruszac, podlaczona do kroplowki z
    hormonami przyspieszajacymi porod - tam jest 80%. W krajach, gdzie kobieta moze
    sie ruszac i DECYDOWAC o sobie, a porod przebiega bez 'przyspieszania' hormonami
    - tam jest 15%. Natura wie, co robi. Z drugiej strony, w Polsce odmawia sie ciec
    cesarskich kobietom, ktore tego potrzebuja, wmawiajac im, ze to 'fanaberie'.
    Znam taka, ktorej dziecko jest uposledzone wskutek niedotlenienia - gdyby
    wykonano ciecie cesarskie, byloby ok. czesc kobiet chce cesarke, bo sie boja
    bolu (a tego nie mozna nazwac moda) - w krajach cywilizowanych mozna dostac
    darmowe znieczulenie, ale nie w Polsce. Do tego dodam, ze przez stulecia
    kobiety znieczulaly sie przy porodzie - alkoholem, opium i czymkolwiek, co
    dawalo ulge.
  • madziula210 11.07.08, 17:03
    gdzie słyszałaś, że fundacja Rodzić Po Ludzku uważa cesarskie cięcie
    za idealne rozwiązanie?? Żadne niepotrzebne okaleczanie kobiety w
    trakcie porodu jest bez sensu. Fundacja walczy o to żebyśmy mogły
    rodzić jeśli to tylko możliwe naturalnie (poród nie jest chorobą),
    bez zbędnych procedur medycznych i zakłócania procesu, z którym
    natura świetnie dawała sobie rade sama, bez ulepszaczy i
    przyśpieszaczy. Żebyśmy wyniosły jak najlepsze wspomnienia.
    Większość depresji poporodowych wyrasta z traumatycznego,
    okaleczającego porodu. Wiem coś o tym. jestem położną i nie raz
    widziałam popędzany poród.
  • justcam 06.10.08, 13:09
    strasznie typowy bez zrozumienia problemu post- my lekarze to wiemy
    lepiej, a statystyki to pani nie zastanowiły że w Polsce jest coś
    wykonywane nie tak - poza tym obawiam się że widziała pani pęknięcia
    trzeciego stopnia po nacięciu - sama tak owe posiadałam bo pani
    połozna żle oszacowała i nacieła za mało w tedy to się krocze drze
    jak papier i goji miesiącami. A kolejne spekulacje o cesarkach to
    uważam za cios po nizej pasa to pani zna te wszystkie
    przeciwniczki ?? obawiam się że nie zna pani ani jednej i juz nie
    pozna zpowodu uprzedzeń umysłowych . Kobiety które walczą o nie
    nacinanie krocza walczą o porody naturalne jest to sciśle razem
    powiązane.Taki stosunek obrazuje tylko zupełny brak zrozumienia
    tematu.
  • magiczna_marta 12.10.08, 19:15
    tak to jest jak panienki myślą o własnej dupie a nie o dziecku
    mamy baby boom więc trzeba sobie zrobić dziecko, co nie? ale żeby
    nie bolało, żeby później mąż nie zostawił przez 2cm bliznę, moda na
    porody w pionie, to robimy dym, super, brawo
    jakby FRPL napisała że macie wpieprzać końskie odchody to byście się
    oblizywały tylko, bo oni tak mówią
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/9a2a80632d.png
    http://www.suwaczek.pl/cache/522cb93d1a.png
  • berna_dette 12.10.08, 20:48
    magiczna_marta napisała:

    > tak to jest jak panienki myślą o własnej dupie a nie o dziecku
    > mamy baby boom więc trzeba sobie zrobić dziecko, co nie? ale żeby
    > nie bolało, żeby później mąż nie zostawił przez 2cm bliznę, moda na
    > porody w pionie, to robimy dym, super, brawo
    > jakby FRPL napisała że macie wpieprzać końskie odchody to byście się
    > oblizywały tylko, bo oni tak mówią


    nie wiesz nawet o czym mówisz, więc daruj sobie... Albo najpierw rozszerz swoją
    wiedzę a potem się udzielaj
  • sweet.cherry 09.06.08, 07:28
    12 maja urodziłam dziewczynkę, położna zapytała w trakcie porodu,
    czy wyrażam zgodę na nacięcie krocza...
    Zgodziłam się i co?
    Skórcze parte trwały 30 min i po nich na brzuchu położyli mi prawie
    4 kg niemowlę.
    Rana zagoiła się w 2 tyg ...
    Po 1 tyg można było już normalnie siadać ...
    A nacięcie było naprawdę spore.
    Co prawda szwy wewnętrzne do tej pory mi wychodzą, ale to się
    rozumie samo przez się big_grin

    Nie dramatyzowałabym tak wiele, jest to indywidualna sprawa każdej
    kobiety. Dobrze, gdy sama dostaje możliwość wyboru, czy zgadza się
    na takie działanie.

    Tyle w tej sprawie.
  • anita_zu 09.06.08, 08:46
    To dane ze szpitala w ktorym ja bede rodzila- w Szwajcarii.
    4. Machen Sie viele Dammschnitte?
    Nur bei etwa 25 % der Frauen, die im Spital Bülach gebären, ist ein
    Dammschnitt nötig. Wir leiten die Schwangere an, im letzten Drittel
    der Schwangerschaft den Damm mittels Dehnmassage mit der Hand oder
    dem Epi-No vorzubereiten. Dadurch wird das Gewebe weich und
    geschmeidig und es entstehen weniger Dammverletzungen unter der
    Geburt. Rund 60 % der Frauen gebären im Spital Bülach ohne
    Dammverletzungen (siehe Statistik).
    www.spitalbuelach.ch/index.php?id=644
    www1.spitalbuelach.ch/fileadmin/contents/Internet/Unsere_Abteilungen/Frauenklinik/Statistik_Gyn-Gebs_2004-2005.pdf
    Krotkie tlumaczenie- tylko u okolo 25% kobiet, ktore rodzily w
    szpitalu w Bülach, jest knieczne naciecie krocza (a wiec w tym
    konkretnym przypadku 25 % a nie 12%, ale to i tak duzo miej niz u
    nas)i podkreslam slowo KONIECZNE. I potem pisza jeszcze ze jako
    szpital namawiaja kobiety do masazu krocza po to by zmiekczyc tkanke
    co pomaga uniknac pekniec. Bez zadnego "uszkodzenia" krocza rodzi w
    tym szpitalu okolo 60% kobiet- z czego rozumiem ze tym 15% ktorym
    sie krocza nie nacina a ktore tez nie rodza bez uszkodzenia krocza,
    peka ono po prostu, ale nieznacznie- co lekarze z tego szpitala
    uwazaja za lepsze niz naciecie. A ja nie wiem, nie znam sie na tym,
    tak tylko to przytoczylam, bo znalazalam ta statystyke na stronach
    mojego szpitala.
  • martaurb 09.06.08, 13:28
    sweet.cherry napisała:

    > 12 maja urodziłam dziewczynkę, położna zapytała w trakcie porodu,
    > czy wyrażam zgodę na nacięcie krocza... (...) Rana zagoiła się w 2 tyg ...
    > Po 1 tyg można było już normalnie siadać ...
    > A nacięcie było naprawdę spore.
    > Co prawda szwy wewnętrzne do tej pory mi wychodzą, ale to się
    > rozumie samo przez się big_grin

    ja 4 lata temu urodzilam dziewczynke, polozna nie pytala o naciecie krocza, bo
    jasne dla wszystkich obecnych (polozna, maz i ja) bylo, ze robimy wszystko co
    mozliwe zeby krocze uchronic. Nie bylo rany do zagojenia sie (mialam jedynie
    poobcierany naskorek) a siadac moglam natychmiast po porodzie, a nie po
    tygodniu.....

    Mysle, ze powinnysmy miec rzetelna (a nie propagandowa) informacje i mozliwosc
    wyboru. A decydowanie za rodzace dopuszczam tylko w wyjatkowych sytacjach, kiedy
    dla zdrowia dziecka liczy sie kazda minuta i nie ma czasu na dyskusje.
  • alma58 30.03.09, 13:51
    martaurb napisała:


    > > 12 maja urodziłam dziewczynkę, położna zapytała w trakcie porodu,
    > > czy wyrażam zgodę na nacięcie krocza... (...) Rana zagoiła się w 2 tyg ..
    > .
    > > Po 1 tyg można było już normalnie siadać ...
    > > A nacięcie było naprawdę spore.
    > > Co prawda szwy wewnętrzne do tej pory mi wychodzą, ale to się
    > > rozumie samo przez się big_grin



    tez urodzilam ponad 4kilowe dziecko i siedziec moglam juz po porodzie, zapewne
    przez to ze nie zgodzilam sie na naciecie krocza. Inie zaluje tej decyzji mimo
    ze lekarze patrzyli sie na mnie jak na dziwoląga.Nie wiem skąd bira sie tacy
    chamscy lekarze
  • titta 10.06.08, 16:22
    sweet.cherry, ale nie wystarczy pytanie o zgode. Niestety aby
    chronic krocze potrzebny jest wysilek i celowe dzialanie poloznej.
    Bo bywa tez tak, ze odmowa naciecia traktowana jest, "OK, to sobie
    pekaj", wiec w praktyce wyboru moze nie byc.
  • franczii 10.06.08, 21:11
    I wysiłek rodzącej też jest bardzo potrzebnywink))
  • rikol 26.06.08, 18:02
    Jak z seksem po tym nacieciu?
  • gonia_23 28.03.09, 13:12
    ja rodziłam 2,5 roku temu położna nie zapytała się czy może mnie naciąć tylko
    ciachnęła i już.Czułam ból, a ponoć podczas porodu to nie boli.Później lekarka
    szyła mnie i co tu dużo mówić na żywca, znieczulenie wystarczyło tylko do połowy
    szwu.Najgorsze co pamiętam to właśnie to szycie.Dodam, że skurcze miałam od
    wtorku(regularne)ale nikogo to nie obchodziło,ponoć to były skurcze
    przepowiadające,ale czy one tak bardzo bolą?Kiedy prawie ze łzami w oczach
    poszłam do lekarki ta odpowiedziała mi że da coś na sen(powiedziałam,że nie śpię
    już drugą noc),urodziłam w czwartek nad ranem. Cieszę się,że moje dziecko jest
    zdrowe i tylko to rekompensuje mi przeżycia porodowe.Rodziłam w Lipsku.
  • annajam 10.06.08, 14:41
    Mialam prywatna polozna i nie bylo naciecia ..ja nie chcialam..wiec mozna bez naciecia .
  • sonieczka79 10.06.08, 19:07
    ja dodaje linka dla nglki:www.rodzicpoludzku.pl/wartowiedziec/artykul.php?warto_wiedziec_id=13

    ja rodze za 9 dni(9 dni do terminu),mieszkam w UK wiec mam nadzieje ,ze polozna bedzie chronic moje krocze ,bo nie mam zamiaru(jesli to nie bedzie konieczne)miec problemy ze wspolzyciem przez pare lat i byc okaleczona bez powodu...
  • nglka 10.06.08, 19:17
    "Zdarzają się sytuacje, w których nacięcie krocza jest niezbędne. Według
    ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia dotyczy to 5 - 20 % porodów. Nacięcie
    może być rozważane w przypadku komplikacji takich, jak: poród pośladkowy,
    dystocja barkowa, konieczność zastosowania kleszczy lub próżniociągu, wyraźne
    blizny po pęknięciu III lub IV stopnia podczas poprzednich porodów, poważne
    wahania tętna płodu."

    Czyli nie jest to też 12%. Bo biorę pod uwagę, że w jednym szpitalu może to być
    3%, w innym 15% a w innym 50%, bo w końcu bierze się pod uwagę sumę statystyczną
    z iluś tam -set szpitali i miesięcy, czy lat - a nie stale powtarzający się
    stały procent. Dlatego tak mnie ubodło te 12% w które właśnie nie wierzę, jako w
    stałą.

    ...jednak wiem, że w UK w o wiele większej ilości jest przypadków pęknięć (i to
    czasem wcale niewesołych), niż w PL. W takiej sytuacji wolę zaufać Położnej.
    Wybieram sama szpital, w którym nie mam rutynowego nacięcia choć tak jak wszyscy
    wolałabym mieć pewność, że rutynowego nacięcia nie będzie nigdzie.

    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • dynema 10.06.08, 20:35
    Poczytaj sobie jeszcze o tym jaki odsetek nacieć POWODUJE pekniecia
    III i IV stopnia( zalezy w ktorym kierunku naciecie). Wiadomo jak
    zrobili komus naciecie (naciecie = pękniecie II stopnia) to juz może
    byc tylko gorzej...

    Ktos powyzej napisal ze juz po tygodniu mogl normalnie siadac -
    smiechu warte! JUZ?!

    A te "pęknięcia" to najczesciej jest otarcie naskorka, które
    przypomina to , które się zdarza przy ostrym stosunku.

    Najczesniej jest bez szwow lub zalozony jest jeden - tak na wszelki
    wypadek. A nacinaja zawsze na co najmniej 3 szwy.

    Rodzilam juz bardzo dawno temu, i tylko temu ze dlugo czekalam na
    transport zawdzieczam to ze mnie nie chlasneli na pol, i jak inne
    kobiety "juz po tygodniu siadaly" to ja chodzilam od razu.

    Przypominam ze dyskusja jest o RUTYNOWYM nacinaniu, czyli ze chlasna
    bo zaczyna sie "M jak milosc" a polozna na szkoleniu ostatnio byla
    30 lat temu.

    Mozliwe ze zdecyduje sie niedlugo na kolejne dziecko i chce aby moim
    porodem zajmowala sie osoba, ktora zna sie na tym co robi, jej
    wiedza jest aktualna ze standardami swiatowymi i ktora nie spieszy
    sie na kolejny odcinek opery mydlanej.

    I moim zdaniem kazdej kobiecie sie to nalezy, dlaczego twierdzicie,
    ze sie nie nalezy?
  • aleksandreczka88 11.06.08, 02:55
    Do nglka.
    Widzę,ze krytykowanie innych wychodzi Ci lepiej niż czytanie informacji z
    rzetelnych źródeł,pisałam,ze rodziłam w UK,tam właśnie odsetek nacięć przy
    porodzie wynosi 12% i stad wzięłam tę liczbę.Na potwierdzenie moich słów
    przytoczę Ci cytat ze strony do której dostałaś link i z ktorej wkleiłaś kilka
    zdań,które akuratnie pasowały do Twoich teori.
    A to potwierdzenie moich słów:
    "Polska jest jednym z niewielu już krajów europejskich, w których rutynowe
    nacięcie krocza stanowi niekwestionowany element prowadzenia porodu. Co druga
    rodząca ma nacięte krocze, w tym prawie każda kobieta rodząca po raz pierwszy.
    Ponad połowa kobiet nie jest pytana o zgodę. Tymczasem w Wielkiej Brytanii i
    Danii odsetek nacięć wynosi 12 %"
  • nglka 11.06.08, 12:43
    aleksandreczka88 napisała:

    > Do nglka.
    > Widzę,ze krytykowanie innych wychodzi Ci lepiej niż czytanie informacji z
    > rzetelnych źródeł

    Każdy widzi to, co chce widzieć.
    Źródeł jest wiele, jak na przykład: dzidziusiowo.pl/content/view/221/2/1/2/

    "W Holandii około 10% naturalnych porodów kończy się nacięciem krocza, w
    Wielkiej Brytanii 27%, a w Austrii 30%."

    Jeden z wielu przykładów. Bo ani na stronie "rodzić po ludzku" ani na powyżej
    zalinkowanej nie ma źródła badań, nie można więc stwierdzić, że te 12% to jedyna
    prawdziwa informacja. Mogłabym rzucić więcej linków, tylko nie widzę potrzeby.
    Napisałam już co chciałam a jeśli ktoś widzi tylko własny kierunek to nic nie
    poradzę.

    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • imbirka 11.06.08, 23:03
    nglka napisała:

    >Bo ani na stronie "rodzić po ludzku" ani na powyżej
    > zalinkowanej nie ma źródła badań, nie można więc stwierdzić, że te 12% to jedyna prawdziwa informacja.
    Są to statystyki podawane przez brytyjski departament zdrowia (są jednak kraje, w których urzędników interesuje, ile interwencji wykonuje się podczas porodu). Dostępny jest także pdf z pełnym raportem.
    www.dh.gov.uk/en/Publicationsandstatistics/Publications/PublicationsStatistics/DH_4107060
  • rikol 26.06.08, 19:18
    Nawet jesli 30% potrzebowaloby naciecia, to jednak wiekszosc (70%) go nie
    potrzebuje. Wiec po co uszczesliwiac wszystkie na sile? I z czego wynikaja te
    roznice? Czy w holandii sa inne kobiety niz w Austrii czy Polsce? A moze po
    prostu inne jest podejscie lekarzy do porodu i ciazy? ja raczej sklaniam sie ku
    drugiej mozliwosci.
  • imbirka 11.06.08, 23:09
    nglka napisała:

    > Czyli nie jest to też 12%. Bo biorę pod uwagę, że w jednym szpitalu może to być 3%, w innym 15% a w innym 50%, bo w końcu bierze się pod uwagę sumę statystyczną z iluś tam -set szpitali i miesięcy, czy lat - a nie stale powtarzający się
    > stały procent. Dlatego tak mnie ubodło te 12% w które właśnie nie wierzę, jako w stałą.

    Czymś innym są statystyki jakiegoś kraju (np. te 12% w UK) a czymś innym zalecenia WHO, które oparte są na randomizowanych badaniach. Bibliografię tych badań znajdziesz w podawanej wcześniej książeczce.
    >
    > ...jednak wiem, że w UK w o wiele większej ilości jest przypadków pęknięć (i to czasem wcale niewesołych), niż w PL. W takiej sytuacji wolę zaufać Położnej.

    A czy mogłabyś podać źródło tych danych? Akurat w brytyjskim położnictwie, przeciwnie niż w Polsce, stosuje się evidence based medicine i ciągłą weryfikację stosowanych procedur. Gdyby praktyka ochrony krocza powodowała takie uszkodzenia, NHS dawno by się tym zajął. Po za tym pęknięcie pęknięciu nierówne - u nas niestety, aby uniknąć otarcia śluzówki lub pęknięcia I stopnia, wolą od razu ciachnąć i skórę i mięśnie.
  • aleksandreczka88 11.06.08, 23:57
    Dziękuję imbirka,że uświadomiłaś forumowiczkę nglka.
    Pozdrawiam.
    --
    Jeżeli się nie ma wiedzy i doświadczenia,to najpierw należy je posiąść,a nie
    prawić innym niesłuszne morały.
    <>
    Czasami lepiej napisać kilka zdań bez zachowania zasad ortografii i
    interpunkcji,a niosących jakiś przekaz,aniżeli kilkaset idealnych w swym
    wyglądzie,a pozbawionych sensu.
  • nglka 12.06.08, 02:21
    imbirka napisała:


    > Czymś innym są statystyki jakiegoś kraju (np. te 12% w UK) a czymś innym zalece
    > nia WHO, które oparte są na randomizowanych badaniach. Bibliografię tych badań
    > znajdziesz w podawanej wcześniej książeczce.

    Ano właśnie. Co innego statystyka nacięć a co innego konieczność %owa nacięć. A
    niektóre osoby w dyskusji zdawały się twierdzić, że wykonywanie nacięć w 12%ach
    = konieczność wykonywania u 12% Pacjentek i o tej różnicy pisałam obszerniej w
    jednym ze swoich postów. Bez widocznego skutku...


    > A czy mogłabyś podać źródło tych danych? Akurat w brytyjskim położnictwie, prze
    > ciwnie niż w Polsce, stosuje się evidence based medicine i ciągłą weryfikację s
    > tosowanych procedur. Gdyby praktyka ochrony krocza powodowała takie uszkodzenia
    > , NHS dawno by się tym zajął. Po za tym pęknięcie pęknięciu nierówne - u nas ni
    > estety, aby uniknąć otarcia śluzówki lub pęknięcia I stopnia, wolą od razu ciac
    > hnąć i skórę i mięśnie.

    Warto wiedzieć, że nacięcia mogące doprowadzić do dalszego pęknięcia powłok (w
    tym prowadzących do uszkodzenia odbytu) to nacięcia pośrodkowe (pionowe, w
    kierunku odbytu), wykonywane BARDZO rzadko i TYLKO przez wprawioną Położną, nie
    jest to zabieg rutynowy. Zastanawia mnie dlaczego nigdzie na wszelkich stronach
    o tym nie piszą? A jest to bardzo ważne. Nacięcie pośrodkowo-boczne (powszechnie
    wykonywane, w niektórych szpitalach rutynowo) to bardzo małe ryzyko pęknięcia w
    kierunku zwieracza odbytu. Po prostu nie jest to tak groźne, jak się to naśietla.
    Zgadza się, że nacięcie podczas porodu odpowiada pęknięciu II stopnia ale nie
    zmienia to faktu, że wiele kobiet ratuje przed samoistnym pęknięciem III i IV
    stopnia a nawet samoistne pęknięcie II stopnia mimo, że może się szybciej goić -
    może być też gorsze w skutkach (rana szarpana, cięższa do zszycia).
    Nie bronię rutynowego cięcia, jestem temu wręcz przeciwna ale nie zgadzam się z
    opiniami niektórych tu piszących, że każde nacięcie krocza sprzyja pęknięciu
    (jak pisałam - w zasadzie takie ryzyko jest częste tylko przy wykonaniu cięcia
    pośrodkowego, skrajnie rzadko stosowanego).
    Niektóre ze źródeł wskazują, że pęknięć III stopnia w grupie kobiet nienaciętych
    jest mniej (0,9%) niż w grupie kobiet naciętych (1,4%) tylko jakoś nie mogę
    dopatrzyć się tutaj związku na zasadzie "skoro jest więcej to jest
    niepotrzebne", bo przecież nie wiemy ile z tych naciętych kobiet mogłoby mieć
    pęknięcie III stopnia, gdyby nacięcia nie wykonano. Może 10%? Być może część z
    tych kobiet (z 98,6%) uniknęła właśnie pęknięcia III lub IV stopnia - a reszta
    (1,4%) nie. W końcu u między 5 a 20% kobiet takie nacięcie jest właśnie wskazane
    (jednym z czynników jest ryzyko głębokiego pęknięcia przy braku cięcia w ogóle).
    Jeśli krocze pęka naturalnie, dzieje się to w kierunku odbytnicy – tam, gdzie
    tkanka jest najcieńsza. Cięcie natomiast wykonuje się skośnie, przy czym
    uszkodzenia skóry i mięśni są znacznie głębsze. Jak zwykle są plusy i minusy.
    Choć z dwojga złego wolałabym (przy wskazaniach do cięcia) bu ciachnięto mnie
    ukośnie, niż żeby poszło mi w sposób naturalny aż po odbyt.

    Swoją drogą znalazłam bardzo fajny artykuł. Myślę, że wart przeczytania. Jest
    jako jedyny do tej pory znaleziony konkretny, na temat i neutralny. Nie zataja,
    nie wywyższa, nie ukrywa faktów:
    www.twoje9miesiecy.com/index.php?id=166

    Pytasz o źródło, skąd wzięłam informacje o dużej skali pęknięć w UK u kobiet,
    które nie miały nacięcia... za Chiny Ludowe nie mogę znaleźć teraz artykułu, na
    który trafiłam przypadkiem jakieś pół roku czy rok temu. Dotyczył ogólnych
    statystyk z których wynikło, że % samoistnych pęknięć krocza w UK wynosiła
    znacznie więcej niż % stosowanych tam nacięć i więcej niż % samoistnego oraz
    dalszego pęknięcia krocza przy stosowaniu nacięcia (przy częstszym %owym
    ciachaniu) w innych krajach.
    Zaczęłam więc szukać artykułów przeczących tej informacji, również nie znalazłam.
    Trudno, nie wycofuję się ale zakładam, że taka informacja napisana przeze mnie
    może zostać przysłowiowo - olana smile


    --
    Niechlujne, pozbawione interpunkcji i pełne błędów wiadomości to tak, jakbyś
    komuś np. postawił piwo w usyfionym, klejącym się kuflu z pływającą muchą w
    środku i tłumaczył się, że masz problemy z myciem...

    NPR - wykresy; Córcia
  • imbirka 12.06.08, 08:21
    nglka napisała:

    > Nie bronię rutynowego cięcia, jestem temu wręcz przeciwna ale nie zgadzam się z opiniami niektórych tu piszących, że każde nacięcie krocza sprzyja pęknięciu jak pisałam - w zasadzie takie ryzyko jest częste tylko przy wykonaniu cięcia pośrodkowego, skrajnie rzadko stosowanego).

    Przy stosowaniu pozycji leżącej i półleżącej, z parciem na komendę, a tak przede wszystkim rodzi się w Polsce, nawet nacięcie pośrodkowo boczne może sprowokować poważne pęknięcia, bo nacisk główki na krocze jest nierównomiernie rozłożony. Ochrona krocza bardzo jest powiązana z pozycją i sposobem prowadzenia porodu. Zresztą w krajach anglosaskich stosuje się przede wszystkim nacięcie środkowe.


    > Niektóre ze źródeł wskazują, że pęknięć III stopnia w grupie kobiet nienaciętyc
    > h
    > jest mniej (0,9%) niż w grupie kobiet naciętych (1,4%) tylko jakoś nie mogę
    > dopatrzyć się tutaj związku na zasadzie "skoro jest więcej to jest
    > niepotrzebne", bo przecież nie wiemy ile z tych naciętych kobiet mogłoby mieć
    > pęknięcie III stopnia, gdyby nacięcia nie wykonano.

    W tych badaniach nie chodzi o to, co było potrzebne a co nie, tylko o to, aby rozważając decyzję o nacięciu brać uwagę jego możliwe konsekwencje, czyli ew. rozleglejsze uszkodzenie krocza.

    > Swoją drogą znalazłam bardzo fajny artykuł. Myślę, że wart przeczytania. Jest
    > jako jedyny do tej pory znaleziony konkretny, na temat i neutralny. Nie zataja,
    > nie wywyższa, nie ukrywa faktów:
    > www.twoje9miesiecy.com/index.php?id=166

    Przykro mi, ale i w tym artykule znajdują się tezy, które nie mają pokrycia w dowodach naukowych. To nie jest tak, że cytuję "Kto ma rację? Wszyscy - i nikt.". Są setki badań naukowych udowadniających, ze rutynowe nacięcie nie ma sensu, i nie ma ani jednego, które wykazywałoby jego zalety. Tutaj moim autorytetem sa badacze z Grupy Cochrana i ich książka "A Guide to effective care in pregnancy and childbirth", zdaje się że gdzieś w sieci dostępna również w wersji elektronicznej.
    Nie jest prawdą że nacięcie zapobiega uszkodzeniu dźwigacza odbytu i obniżeniu mięśni dna miednicy. Te uszkodzenia zdarzają się na ogół wcześniej, podczas nieprawidłowego prowadzenia II okresu porodu (unieruchomienie rodzącej, parcie przy niepełnym rozwarciu, parcie na komedę, na siłę, w ppozycji horyzontanej). Mają znaczenie również czynniki indywidualne, dźwiganie w ciąży, nie wykonywanie ćwiczeń mięśni Kegla ( s,a to ćwiczenia, które powinny być wykonywane przez wszystkie kobiety,m nawet te nie rodzące, ponieważ są najlepszym sposobem na zapobieganie obniżeniu mięśni dna miednicy i dolegliwościom z tym związanym).
  • franczii 12.06.08, 09:07
    No i właśnie dlatego chodzi o to, żeby zabieg robić na podstawie rzetelnej oceny
    sytuacji i gdyby tak to się odbywało to ta dyskusja w ogóle nie miałaby miejsca.
    Przecież nikt nie żąda, aby z 90% nagle zejść do 10% i przykłady innych krajów
    są tylko po to, żeby pokazać, że możliwe jest indywidualne podejście do rodzącej
    w tej sprawie. Dla mnie te liczby są tylko po to, żeby wyciągnąć ogólny wniosek
    i stwierdzić że skoro w Austrii jest 30%, w Holandii 10% a położna w szpitalu w
    moim mieście mówi że ogólna zasada jest taka, że się tnie to znaczy, że w
    tamtych krajach robią nacięcie w zależności od indywidualnej oceny a u mnie bo
    takie jest odgórne wskazanie. Chyba żadna z nas nie chce uniknąć nacinania za
    wszelką cenę i nie żąda absolutnej deklaracji, że nie zostanie nacięta. Jedyne,
    czego ja osobiście wymagam to odpowiednie kwalifikacje, o których też piszą w
    artykule(i na pewno nie będę żądać ochrony krocza od położnej, która tego robić
    nie potrafi ale mogę głośno mówić o moich wymaganiach i będę szukać takiej co
    potrafi, co może innym da do myślenia i uzupełnią luki w wykształceniu) i
    zawodowej uczciwości czyli tylko i aż tego, że zanim sięgnie po nożyczki to
    rzetelnie oceni moją sytuację. I z tego co się zorientowałam Nglko to tobie
    chodzi o to samo, prawda? i po to jedziesz do porodu do innego miasta nie żeby
    za wszelką cenę nie być nacinaną ale żeby mieć pewność, że polożna podejmie
    właściwe działanie odpowiednie do rozwoju sytuacji? Natomiast to co mnie
    rusza, to iść na poród ze świadomością, że i tak mnie natną z następujących
    powodów: bo na pewno popękasz, boś pierworódka, bo dziecko się męczy, bo u nas
    się raczej nacina i ani słowa o powodach wymienionych w zalinkowanym przez
    ciebie artykule.
    Ja wiem, że to lekarz i położna mają wiedzę a nie ja ale uwierz było to bardzo
    deprymujące takie rozmowy odbywać i jakoś nie napawało mnie zaufaniem do takich
    specjalistów chociaż to ona mieli tytuły naukowe.

    A odnośnie tego atykułu, na który się powołujesz a którego nie możesz znaleźć to
    ja bym chętnie przeczytała, więc jak znajdziesz to pamiętaj o nas. I czy
    pamiętasz o jakich pęknięciach była tam mowa bo to jest ważne i o tym pisała
    Imbirka. Ćzy chodziło o poważne pęknięcia czy tylko dotyczące skóry i śluzówki?
  • rikol 26.06.08, 18:09
    W Anglii przy porodzie zatrzymuje sie glowke dziecka reka, zeby nie 'wyskoczylo'
    za szybko przy porodzie. to tez wplywa na zmniejszenie zapotrzebowania na
    naciecia, bo kiedy sie przytrzymuje dziecko, mniejsze jest prawdopodobienstwo
    pekniecia, czyli nie ma powodu do nacinania
  • sabciasal 27.06.08, 11:01
    nglka napisała:
    Warto wiedzieć, że nacięcia mogące doprowadzić do dalszego pęknięcia
    powłok (w tym prowadzących do uszkodzenia odbytu) to nacięcia
    pośrodkowe (pionowe, w kierunku odbytu), wykonywane BARDZO rzadko i
    TYLKO przez wprawioną Położną, nie jest to zabieg rutynowy.
    Zastanawia mnie dlaczego nigdzie na wszelkich stronach o tym nie
    piszą? A jest to bardzo ważne. Nacięcie pośrodkowo-boczne
    (powszechnie wykonywane, w niektórych szpitalach rutynowo) to bardzo
    małe ryzyko pęknięcia w kierunku zwieracza odbytu.

    w polsce wykonuje się chyba tylko cięcia boczne, które z kolei w
    krajach anglosaskich uważane sa za błąd w sztuce lekarskiej! Bo to
    jest nacinanie mięsnia w poprzek, który nie odzyska dawnej
    sprawności.
    W Anglii nacina się wdłuż i jakoś nie pękają tam masowo ani bez ani
    po nacięciu. Bo ochrona krocza to nie tylko samo naicnanie bądź
    wstrzymywanie sie, to wiedza i chęć działania położnej.
  • jaleo 12.06.08, 17:33
    nglka napisała:

    > ...jednak wiem, że w UK w o wiele większej ilości jest przypadków
    pęknięć (i to
    > czasem wcale niewesołych), niż w PL.

    Czy moglabys podac zrodlo tych danych porownawczych? Jakos bardzo
    mi sie nie chce w to wierzyc...

    --
    ------
    Z cyklu: Ulubieni mezczyzni Jaleo - rinoceronte flamenquito smile
  • rikol 26.06.08, 19:09
    Widzisz, wedlug Swiatowej Organizacji Zdrowia maksymalnie 20% porodow wymaga
    ciecia krocza. To cztery razy mniejszy wspolczynnik niz w Polsce. Niemozliwe,
    zeby akurat Polska byla wyspa w Europie, gdzie ciec potrzebuje 80% kobiet, a za
    miedza (to jest w Czechach czy Niemczech) naciec potrzebuje dwa razy mniej
    kobiet. Czy nie widzisz, ze cos tu jest nie tak?
  • studentka255 10.06.08, 21:32
    Przepraszam że sie wtrącę, ale gdyby to była prawda o tym wypadaniu narządów (
    gdzie nie nacinano kobiet ) to wypadałyby one nagminnie sporej większości kobiet
    w krajach gdzie sie krocza nie nacina.

    Będąc w ciąży podczas konsultacji z jednym ginem, prosto w oczy oznajmiłam mu
    że jeżeli ignoruje wyniki badań naukowych to ja polecam naciąć sobie penisa (
    oczywiście w fazie skurczu - bezboleśnie i czekac na dobroczynne skutki nacięcia
    w przyszłości) - facet zbaraniał. po chwili przyznał mi rację i schował głowę na
    dół.

    nie pozwoliłam naciąć się podczas mojego porodu. Miałam 4 szwy wewnętrzne.
    proszę nie mylić z zewnętrznymi. I nie popękałam jak to niektórzy piszą "po samą
    dupę"
    wolałam mieć szwy wewnętrzne niż być nacięta i mieć szwy zewnętrzne. nie mam
    urazu fizycznego, ogromnie się cieszę że nie mam zniekształconej intymności, ta
    część ciała jest piękna, nienaruszona, dzięki temu że nie pozwoliłam się naciąć.

    Rozpropagujemy KAMPANIĘ nie daj się naciąć!!!

    pozdrawiam
    studentka234@vp.pl


    ***

  • aleksandreczka88 11.06.08, 10:06
    Dziękuje wszystkim Panią które zrozumiały sens mojej pierwszej wypowiedzi.Bo nie
    o liczby mi chodziło,a o szacunek do rodzącej kobiety,do jej zdrowia i ciała.O
    to także by poród nie wywoływał w nas dodatkowego lęku i strachu,by mógł odbyć
    się w ludzkich,godziwych warunkach i przyjaznej atmosferze,a także by szanowano
    prawa pacjentki i nie okaleczano jej bez potrzeby.
    Musimy walczyć o to co nam się należy!
    Pozdrawiam serdecznie.
  • aleksandreczka88 11.06.08, 10:40
    Dodam jeszcze tylko,że liczba którą przytoczyłam (12%) ma potwierdzenie w
    badanich naukowych.Pisałam już o tym wyżej,że dotyczy ona nacięć w UK.Byłam na
    oddziale położniczym w UK i tam nie widziałam kobiet które by miały kłopoty z
    siadaniem,co za tym idzie nie mogły być nacinane.
    --
    Jeżeli się nie ma wiedzy i doświadczenia,to najpierw należy je posiąść,a nie
    prawić innym niesłuszne morały.
    <>
    Czasami lepiej napisać kilka zdań bez zachowania zasad ortografii i
    interpunkcji,a niosących jakiś przekaz,aniżeli kilkaset idealnych w swym
    wyglądzie,a pozbawionych sensu.
  • verdana 14.06.08, 20:55
    I wypada nagminnie wielorodkom w krajach Trzeciego Swiata. jeszcze
    przed wojna, na wsiach byla to jedna z najbardziej typowych
    dolegliosci kobiet (tak częsta, ze i mężczyxni skarxyli sie
    na "wypadanie macicy...").
    Oczywiscie w wypadku porodu szpitalnego i zszycia pekniecia to nie
    ma znaczenia.
    Dla mnie największym problemem tej akcji jest to, ze kobieta w
    trakcie porodu zazwyczaj nie jest w stanie ocenić, czy nacięcie jest
    konieczne. Albo z gory nastawia się , ze nacięcie - nigdy. A to może
    w pewnych wypadkach zagrozic dziecku. Bo kiedy naciecie jest
    potrzebne, a kobieta mowi - nie, to dziecko może sie poddusic w imię
    ochrony krocza za wszelka cene i jednak - pewnej ideologii, ze
    naturalny porod jest wazniejszy od zdrowego dziecka.
    I mam takie wrazenie, ze myslenie o szwach jako "zniekształceniu'
    jest przesada. O ile się tak bardzo ceni wyglad, to może lepiej nie
    znieksztalcac brzucha roztępami, blizna po cc, czy częsci intymnych
    blizną - i na wszelki wypadek zrezygnowac z dziecka.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • dynema 14.06.08, 22:16
    Bzdury pleciesz, nie masz pojecia o tej akcji - najpierw poczytaj
    zanim sie wypowiesz.

    Wlasnie chodzi o to aby Kobieta byla nacieta TYLKO wtedy kiedy jest
    to konieczne dla jej zdrowia i zdrowia dziecka.

    Juz to pisalam ale powtorze: to jak wyciecie wyrostka dziecku zaraz
    po porodzie bo a nuz kiedys dostanie zapalenia i umrze, aaaa i
    wytnijmy kazdemu migdalki na zapas - to takie nic, przeciez rytunowy
    zabieg, jeszcze nie tak dawno wykonywany bez znieczulenia, a moze
    ktos bedzie mniej antybiotykow musial brac. Czemu nie?

    Co do wypadania macicy to poza wieloma innymi uwarunkowaniami ,
    najwiekszym obciazeniem jest sama ciaza , a nie porod. Czyli jak
    masz 11 dzieci, to sie nie dziw ze jestes "lekko" przeciazona na
    starosc. Porownywanie sytuacji kobiet na starosc w krajach gdzie
    dzietnosc wynosi 10 do sytuacji kobiet , ktorych dzietnosc juz dawno
    nie przekracza 2 jest niemozliwe z oczysitych wzgledow.

    Podaj mi prosze cytat gdzie jest na stronach akcji napisane "nigdy
    nie zgadzaj sie na naciecie?". Czekam na cytat.
  • kasiak37 14.06.08, 22:24
    sama akcja jest zatytuowana "Nie daj sie naciac!"
    --
    Landryna
  • dynema 14.06.08, 23:02
    Nie - nazwa brzmi "Nie daj się naciąc - kampania przeciwko
    RUTYNOWEMU nacinaniu krocza". - cytat z logo na stronie akcji.

    Nadal czekam na cytat tekstu mowiacy " Nigdy nie daj sie naciac
    chocby nie wiadomo ci sie dzialo". Tak wiec czekam.
  • auszrine 14.06.08, 22:51
    verdana napisała:
    > I mam takie wrazenie, ze myslenie o szwach jako "zniekształceniu'
    > jest przesada.

    A niby dlaczego przesada? Czy kobiety w Polsce nie mają prawa równocześnie mieć dzieci i nieokaleczone krocze? Co to jest przesadą?
  • lukrecja34 15.06.08, 21:44
    o jezusie-czy wy naprawdę nie macie innych problemów?? prowadzicie kolejną
    jałową i bezsensowną dyskusję. albo szarpiecie się o to,który rodzaj karmienia
    dziecka jest lepszy,albo o to,jaki poród właściwszy,albo o to czy się nacinać
    czy nie..szczerze mówiąc jak szłam rodzić swoje dzieci (10 lat różnicy) to
    zupełnie nie w głowie mi było czy mnie natną ,czy będę rodzić na leżąco,siedząco
    czy też z nogami na suficie,dadzą tę potworną kroplówkę czy będę się męczyć dwa
    razy dłużej...dla mnie priorytetem było urodzenie zdrowego dziecka i tylko to
    się liczyło.nie myślałam wtedy jak będzie wyglądało moje krocze,ile będę
    chodziła ze szwami,czy dojdę do siebie po 2 czy też 10 dniach.a już zupełnie nie
    przyszło by mi do głowy pouczać lekarza czy położną i wymagać od nich zabiegów
    bądź im niektórych rzeczy zabraniać.musiałabym chyba na głowę upaść...aha-mam
    duży szacunek do mego ciała ale dla wiedzy i umiejętności lekarzy i położnych
    jeszcze większy.i jeszcze żeby było jasne-nie mam nic przeciwko akcji ale
    przeciwko postawie roszczeniowej niektórych z was przy często znikomej wiedzy
    medycznej.nie dam sę również wciągnąć w szarpaczkę-to wszystko co miałam do
    powiedzenia.
    --
    Życie trzeba przeżyć tak,żeby wstyd było opowiadać,za to przyjemnie wspominać.
  • waniliax 16.06.08, 12:59
    Jest całe mnóstwo kobiet, które mają taki sam priorytet, jak Ty, ale
    nie jest im wszystko jedno, jak to wszystko się odbędzie.
    Trzeba odejść od rutyny i podejść do sprawy z rozsądkiem - nie za
    wszelką cenę, ale w miarę możliwości, również poprzez odpowiednie
    pozycje, chronić przed zbędnymi obrażeniami również kobietę.

    Statystyki polskich szpitali mówią same za siebie. W wielu
    szpitalach nacięcie jest wpisane w procedury (choć te procedury nie
    mogą stać ponad prawem). Słyszałam nawet, z bardzo wiarygodnego
    źródła, o przypadku nacięciu kobiety już po urodzeniu dziecka tylko
    dlatego, że procedura mówiła, że kobieta ma być nacięta. To chyba
    daje do myślenia?
  • rikol 26.06.08, 19:26
    Nie mialas odpowiedniej wiedzy i tyle. Lekarz powinien ci wszystko objasnic.
    Mialas prawo do informacji. Jesli nie udzielono tych informacji, to jest lamanie
    praw pacjenta. Nie ma sensu usprawiedliwiac lamania prawa. A gdybys na skutek
    niepotrzebnych zabiegow ciezko zachorowala lub umarla? dziecko byc moze byloby
    zdrowe, ale bez matki
  • a_gurk 27.06.08, 02:24
    Och moja droga. Potwierdzam, moja wiedza medyczna jest stosunkowo
    nikla. Nie zdarzalo mi sie pouczac lekarzy czy pielegniarki.
    Zdarzalo mi sie jednak zadawac pytania. I nie zgodzilam sie na
    naciecie przy pierwszym porodzie (w Polsce w duzej klinice
    uniwersyteckiej). Mialam nawet pisemne oswiadczenie. Zgadzalam sie
    na nie wylacznie w razie koniecznosci. A wiesz dlaczego? Bo przez
    cala ciaze cwiczylam oddechy, miesien Kegla, pod koniec masowalam
    krocze i podczas porodu wspolpracowalam z cialem. CZy kogokolwiek z
    personelu to interesowalo? Nie. Czy interesowalo ich, ze przed
    wejsciem na sale podpisalam, ze znam karte praw pacjenta? Nie. Czy
    pytano mnie o zgode na zabiegi? Nie. Pomimo 4 cm rozwarcia, zaniku
    szyjki macicy i znacznym skroceniu pochwy (taka fizjologiczna
    przypadlosc ktora stala sie przyczyna- wraz z przedwczesnymi
    skurczami- wczesniejszego o 2 miesiace kolejnego porodu),
    regularnych skurczow i relatywnie malego dziecka podano mi
    oksytocyne (chyba?-nikt mi nic nie mowil). Po co? Tym bardziej, ze
    corka po 3 godzinach byla juz na swiecie. Wracajac do naciecia,
    oczywiscie je wykonano, bo " robimy to przy wszystkich pierwszych
    porodach". Dlaczego? Efekt- 5 warstw szwow (dziecko- 2780 g,
    stosunkowo mala glowa i przypomne szybki porod). Nawet moj gin, z
    tego samego szpitala, byl tym zaskoczony. Ze tak gleboko. Goilo sie
    dlugo i bolesnie, nie chce juz pisac, co czulam do lekarzy. Tym
    bardziej ze cora lezala przez 6 dni na oddziale noworodkow, a ja nie
    moglam przy niej siedziec dluzej niz 15 minut. Przy wyczekanym i
    ukochanym dziecku. Obok kobiety po cesarce przy swoich pociechach
    mogly siedziec znacznie dluzej. Jak ja im zazdroscilam.
    Drugie dziecko urodzilam w opisywanym wyzej UK, jak juz wspomnialam
    sporo wczesniej. Dziecko 2 kg, polozenie posladkowe. Jestem na 100
    procent pewna, ze w szpitalu w ktorym poprzednio rodzilam znowu by
    mi nacieto krocze. Skoro nacinali przy wczesniakach o wadze 1900? A
    tu polozenie posladkowe? W UK lekarka czekala na rozwoj wydarzen.
    Wspominala o ewentualnym nacieciu, gdyby byla taka koniecznosc.
    Oczywiscie o wszystkim mnie informowano, pytano o zgode itp. Nie
    wspomne o takim szczegole, jak podawanie wody do picia miedzy
    skurczami. Rodzilam niemal pionowo i obylo sie bez naciecia. Ludzie,
    co za komfort. To nic ze troche popekalam. Nic nie bolalo, pieklo,
    chodzilam juz po kilku godzinach normalnie, powrot do wspolzycia byl
    bezproblemowy. Paracetamol, ku zdumieniu tutejszych poloznych, w
    ogole nie byl mi potrzebny (po pierwszym porodzie bez paracetamolu
    nie moglam sie z bolu ruszac). W ogole nie czulam ze rodzilam, poza
    oczywiscie samym pologiem. Wiec powiedz mi duszyczko, czy wedlug
    ciebie przy pierwszym porodzie mialam wieksze wskazania do naciecia
    niz przy drugim? I czy do tego potrzebna jest wiedza medyczna, czy
    wystarczy po prostu zwykla znajomosc tego tematu i fizjologii porodu?
    A autorytet buduje sie latami, nie jest moim zdaniem automatycznie
    przypisany do nikogo.
  • deleine 15.06.08, 15:59
    wiesz co, chamskie to jest napisanie komuś, że może założyć sprawę sądową, w
    sytuacji gdy ta osoba pisze, że ni mniej ni więcej tylko postępowanie lekarza
    umożliwiło szczęśliwe rozwiązanie - to się naprawdę kwalifikuje do leczenia -
    paranoje się leczy
    i czy tu w ogóle kiedykolwiek rodziłaś?
    i nie wiem gdzie mieszkasz, ale w polsce praktykuje się podpisywanie przy
    przyjęciu do szpitala oświadczenia, w którym jest się świadomym praw pacjenta i
    jednocześnie wyraża się zgodę na podejmowanie niezbędnych praktyk lekarskich; i
    oczywiście należy pozwać wszystkie kliniki i szpitale, bo pozwalają sobie na tak
    niestosowne zachowanie jakim jest leczenie ludzi
    i nie jest tak jak piszesz - rodząca nie może się nie zgodzić na zabieg jeśli to
    naraża życie jej dziecka
    zresztą to bezowocna dyskusja, bo rodząc człowiek myśli tylko by wszystko było
    dobrze i ufa personelowi, a nie z kodeksem w ręku rozgląda się do czego się tu
    jeszcze przypiąć
    teoria to tylko teoria
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • auszrine 15.06.08, 16:04
    deleine napisała:
    > i nie wiem gdzie mieszkasz, ale w polsce praktykuje się podpisywanie przy
    > przyjęciu do szpitala oświadczenia, w którym jest się świadomym praw pacjenta i
    > jednocześnie wyraża się zgodę na podejmowanie niezbędnych praktyk lekarskich
    Które to oświadczenie w świetle prawa jest NIC NIE WART, bo lekarz i tak ma obowiązek zapytać o zgodę przed KAŻDĄ czynnością medyczną

    > i nie jest tak jak piszesz - rodząca nie może się nie zgodzić na zabieg jeśli t
    > o
    > naraża życie jej dziecka
    Tego nie napisałam, ale nie gniewam się, że mi to zarzycasz, bo już się zorientowałam, że nie rozumiesz tego co czytasz.
    Może zapytaj LEKARSKIEJ CZĘŚCI TWOJEJ RODZINy. Czytać potrafią?


  • deleine 15.06.08, 16:51
    napisałaś napisałaś - nawet nacięcie krocza o którym tu tyle mowa to może być
    zabieg ratujący dziecko - tak było w moim przypadku
    i także litościwie ci wybaczam ignorancję
    i utwierdzaj mnie nadal w przekonaniu, że na porodówce to tylko z wizytą byłaś smile

    a tekst o czytaniu to chyba najniższa z forumowych zabawek - taka idiotozabawka smile
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • deleine 15.06.08, 16:27

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.W art. 32, ust. 1 ustawy o
    zawodzie lekarza, znajduje się także regulacja dotycząca sytuacji, w której
    lekarz może przeprowadzić badanie lub udzielić innych świadczeń zdrowotnych bez
    zgody pacjenta - gdy chory wymaga niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze względu
    na stan zdrowia lub wiek nie może samodzielnie wyrazić zgody oraz nie ma
    możliwości porozumienia się ze swoim przedstawicielem ustawowym. Warunek
    "niezwłoczności" jest spełniony, gdy niewykonanie czynności od razu przyniesie
    nieodwracalną szkodę dla pacjenta (np. sytuacja zagrożenia życia u
    nieprzytomnego pacjenta). - UWAGA NA WYRAZ NA PRZYKłAD
    Jeśli to kryterium nie jest spełnione, konieczne jest powstrzymanie się z
    dalszym postępowaniem medycznym do czasu, gdy pacjent będzie zdolny sam
    podejmować decyzje, lub też względnie będzie można skontaktować się z jego
    przedstawicielem ustawowym [8].

    a artykuł 30
    Art. 30.

    Lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w
    jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego
    uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach
    niecierpiących zwłoki.

    i jakąś nowością w polskim prawie i medycynie byłoby rozłączne traktowanie obu
    artykułów
  • auszrine 15.06.08, 16:34
    deleine napisała:
    >i jakąś nowością w polskim prawie i medycynie byłoby rozłączne >traktowanie obu
    >artykułów

    Rączunie opadają big_grin
    Właśnie potwierdziłaś to, co pisałam w poprzednich mailach.
    Gratuluję!
  • deleine 15.06.08, 16:46
    w mailach powiadasz, no tak - to już sie nie dziwię tym głupotkom które wypisujesz
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • auszrine 15.06.08, 16:51
    deleine napisała:

    > w mailach powiadasz, no tak - to już sie nie dziwię tym głupotkom które wypisuj
    > esz
    w postach, nie w mailach. Nie domyśliłaś się?
    "Głupotki" powiadasz? Nie masz żadnych argumentów, to znowu obrażasz. Te "głupotki" to prawo kraju w którym mieszkasz, czy w swej ignorancji to pojmujesz, czy nie - to już nie ma znaczenia.
  • berna_dette 15.06.08, 19:23
    Nie ma o co sie kłócić. Jeśli komuś odpowiada przedmiotowe traktowanie, to że
    nikt nie pyta czy może okaleczyć jego ciało to ok smile)Wiem że większości kobiet
    to bardzo przeszkadza. I żeby nie było jestem przeciw Rutynowemu nacinaniu
    krocza, jeśli dziecko się dusi w kanale rodnym to wiadomo że trzeba naciąć.
  • maurra 15.06.08, 19:52
    Chodzi o to, że wszystkie mają lubić przedmiotowe traktowanie. Lubić i nie
    dyskutowaćwink
    Najlepiej, jakby jeszcze kochały zbędne nacinanie i nienawidziły cesarek na
    życzeniebig_grin
  • deleine 15.06.08, 19:55
    wiesz co, ja też jestem przeciwko rutynowemu nacinaniu
    irytuje mnie za to podejście osób, które nawet jeszcze nie rodziły, a które
    widzą tylko paragrafy
    bo co w sytuacji gdy kobieta mówi "nie zgadzam się na nacięcie" (powiedzmy
    kwestia stresu), a dziecko zaczyna się dusić?
    i nie zgadzam się na nazywanie podmiotowym traktowaniem zabiegów wykonywanych
    przez personel medyczny - ja jestem typem co pyta o wszystko, ale na sali
    operacyjnej, porodowej, fotelu dentystycznym to mi można tylko przedstawić
    sytuację - tak jak większość osób, także na tym forum, nie mam bladego pojęcia o
    medycynie
    a wybierając szpital, wchodząc na porodówkę staram się ufać a nie popadać w
    PARANOJĘ
    tyle smile

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • auszrine 15.06.08, 20:01
    deleine napisała:
    > irytuje mnie za to podejście osób, które nawet jeszcze nie rodziły

    Zupełnie niesłusznie cię to irytuje. Po pierwsze dlatego, że nie wiesz, jakie są moje doświadczenia porodowe. Po drugie mężczyzna ginekolog też cię irytuje? bo przecież nie rodził?

    > a które
    > widzą tylko paragrafy
    Tak poważane przez ciebie paragrafy są nieodzowną częścią postępowania medycznego. Miłej irytacji smile

  • deleine 15.06.08, 20:09
    jak lubisz koty, mieszkasz w krakowie i nie masz dzieci

    i nie procedura medyczna mnie irytuje tylko teoretyzowanie na jej temat

    .

    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • rikol 26.06.08, 19:30
    czy wedlug ciebie kobieta rodzaca jest niepoczytalna? Na jakiej podstawie w
    takim razie oddaja jej pod opieke bezbronne dziecko?
  • rikol 26.06.08, 18:15
    Jaki procent porodow stanowi niebezpieczenstwo dla rodzacej i dziecka? Porownaj
    ten procent z procentem naciec. Odlicz jeszcze ciecie cesarskie, bo to tez jest
    zabieg ratujacy zycie rodzacej lub dziecka. To, ze lekarze nagminnie lamia prawa
    pacjentek, to nie oznacza, ze lamanie prawa jest dobre.
  • rikol 26.06.08, 19:28
    to co cytujesz nie dotyczy rodzacej, bo z nia mozna sie porozumiec
  • rikol 26.06.08, 18:17
    A ile jest warta godnosc rodzacej? moze na to pytanie sad by odpowiedzial, jesli
    ty nie wiesz? Rodzi sie nie po to, zeby lekarze i polozne toba pomiatali. Rodzi
    sie po to, zeby miec dziecko. Nie widze powodu, dla jakiego kobiety mialyby
    cierpiec, jesli nie musza.
  • totorotot 11.07.08, 20:56
    > i nie wiem gdzie mieszkasz, ale w polsce praktykuje się podpisywanie przy
    > przyjęciu do szpitala oświadczenia, w którym jest się świadomym praw pacjenta i
    > jednocześnie wyraża się zgodę na podejmowanie niezbędnych praktyk lekarskich; i

    Tak się składa, że ten papier jest w praktyce bezwartościowy. Jeśli w trakcie porodu powiesz: proszę mnie nie nacinać - nie mają prawa tego zrobić. Jeśli natną Cię bez Twojej zgody - masz prawo podać ich do sądu. Polecam to rozwiązanie, ponieważ KAŻDEJ Z NAS PARĘ GROSZY SIĘ PRZYDA.
    Poza tym zauważ, że pacjenci przyjmowani do szpitala np. na laryngologię podpisują wymioeniony przez Ciebie świstek, ale oprócz tego muszą podpisać zgodę osobną na np. operację.
  • auszrine 15.06.08, 20:29
    maurra napisała:

    > chyba wyszukiwarka wypluła Twoje dossier
    > a zebrane w nim materiały właśnie zaczęły pracować na Twoja niekorzysćbig_grin

    Na niekorzyść? bo mam koty, czy bo nie rodziłam? Tylko te, co rodziły mogą mówić o Ustawie o wykonywaniu zawodu lekarza?
  • deleine 15.06.08, 21:07
    szczerze to pierwszy raz ktoś mnie do tego stopnie zirytował przywiązaniem do
    paragrafów przy braku zrozumienia dla realiów (patrz kierowanie sprawy do sądu)
    i nie chciał odpowiedzieć na pytanie czy miał już przyjemność rodzić, że sobie
    wrzuciłam nicka w forumową wyszukiwarkę - taka prawda i chcą czy może nie chcąc
    wyszło, że miałam rację
    i nie staszkiem a stefanem - wrzucasz deleine w wyszukiwarkę forum i proszę,
    operator spycharki z 10 letnim stażem, co to krocze wiem w najlepszym układzie z
    lekcji biologii; przecież w każdym poście to podkreślam, by nie pomylić się w
    zeznaniach

    i szkoda, że mijasz się z prawdą pisząc, że sugerowałam, że nie rodziłaś - zdaje
    się, że dopytywałam - wątpiąc - czy możesz się "pochwalić" każdą możliwą
    konfiguracją porodu; i dalej nie wiem, ale nie zaszczycaj mnie teraz odpowiedzią
    ale to bez znaczenia
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 21:24
    deleine napisała:
    > szczerze to pierwszy raz ktoś mnie do tego stopnie zirytował przywiązaniem do
    paragrafów przy braku zrozumienia dla realiów (patrz kierowanie sprawy do sądu)

    przecież realia są jakie są - w większości szpitali się nacina, są takie
    porodówki, gdzie chlasta się jak leci uznając już sam fakt bycia pierworódką za
    patologię(!)

    i to aż się prosi o paragraf

    dziwi mnie torpedowanie tak "na wszelki wypadek" inicjatyw, które mają uczynić
    porody bardziej ludzkimi dla rodzącej czy ukrócić oczywistą samowolę personelu
  • deleine 15.06.08, 21:37
    a mnie dziwi zabieranie się do tego od tej strony
    jak chcesz podnieść świadomość kobiet trafiających na porodówkę to demonizowanie
    nacięcia nie jest sposobem
    nie jest nim także bojowe nastawianie kobiety do personelu medyczne, który tylko
    czyha by sobie poszaleć z nożyczkami
    "mój szpital" nie tnie jak leci, więc nie wiem czy "w większości" tną
    jeśli kogoś trzeba w takim razie edukować, to pierwszym adresem powinni być
    adepci sztuk medycznych, ich uświadamiać, że nie jest to zabieg obligatoryjni by
    wszyscy byli szczęśliwi; w "moim" szpitalu nie pracują nadludzie, mój lekarz też
    nie jest wyjątkiem, a jest "normalnie" - jak trzeba to tną, jak nie trzeba to
    nawet lepiej, lekarz nie bawi się w krawca
    i może zamiast straszyć- pracować nad tym by ciężarne od pierwszych tygodni
    ciąży masowały sobie krocze, ćwiczyły mięśnie, robiły wszystko by być w jak
    najlepszej krocznej kondycji


    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 21:59
    A w "moim": "u nas się przy pierwszym porodzie nacinamy każdą"

    Ja jestem podmiotem takich zabiegów i w moim interesie leży zaangażowanie się w
    walkę z tym procederem.
    Wyniki badań na temat zbędności rutynowego nacinania są znane od ćwierć wieku a
    jednak personel na polskich porodówkach sam z siebie nie zdołał się w tej
    materii wyedukować. Czasu było sporo, ale najwyraźniej czas ten został
    zmarnowany, pora aby do walki ze złymi nawykami, mitami okołoporodowymi i
    rutyniarstwem włączyły się same zainteresowane

  • deleine 15.06.08, 22:06
    tak, ale najlepiej gdyby połączyć obie te formy
    czyli jakieś spotkania itp. jeszcze ze słuchaczami am i szkół położnych a nie
    naskakiwanie z osobna na lekarza przy przyjęciu na porodówkę
    --
    Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
  • maurra 15.06.08, 22:29
    ależ to sie dzieje, poczytaj strony RpL, elementem akcji jest edukowanie położnych
    I w żaden sposób nie koliduje to z prawem kobiet niewyrażania zgody na nacięcie
    rutynowe, robione li tylko siłą przyzwyczajenia

    Nie wierzę w sukces w jakiejkolwiek kampanii społecznej w której opinie samych
    zainteresowanych są na szarym końcu a najlepiej żeby panie siedziały cicho i
    grzecznie czekały co inni w ich sprawie uradzą
  • berna_dette 15.06.08, 23:10
    przepisami zasłaniamy się, gdy nikt nie pytając nas ,ciachnie nas bo tak i
    koniec. Myślę że jednak mało kiedy zdarza się że kobieta w trakcie porodu nie
    myśli logicznie, a nie pytanie o zgodę na zabiegi jest normą. To w końcu nasze
    ciało,nie lekarza...
    Poza tym poród to rzecz NORMALNA, w dużej większości nie wymaga pomocy
    sztucznych hormonów, masażu szyjki, czy nacięcia krocza. wiec dlaczego to jest
    stosowane w tak wielu przypadkach?? Mysle że dla wygody lekarzy, bo szybciej. i
    fajnie im jak pacjentka siedzi cichutko.
  • franczii 16.06.08, 08:44
    Dokładnie tak samo myślę. Zapytanie o zgodę to nie wniosek na piśmie tylko
    zwykłe, ludzkie poinformowanie, że konieczny jest zabieg i krótkie podanie
    uzasadnienia.
    Wymaga tego nawet kultura osobista i szacunek do drugiej osoby, aż dziw bierze,
    że musi to ustawa regulować.
    Swojemu dziecku od początku tłumaczę, co robię i dlaczego, choć nie zawsze
    rozumie ale nie potrafiłabym mu z zaskoczenia zapuścić kropli do nosa , wpakować
    czopka lub wlać syrop do buzi.
  • auszrine 16.06.08, 10:11
    franczii napisała:

    > Dokładnie tak samo myślę. Zapytanie o zgodę to nie wniosek na piśmie tylko
    > zwykłe, ludzkie poinformowanie, że konieczny jest zabieg i krótkie podanie
    > uzasadnienia.
    Dokładnie. Niestety, wielu lekarzy zapomina o tym, że jest ich obowiązkiem poinformowanie pacjenta/pacjentki o sposobach postępowania i zapytanie o zgodę, po przedstawieniu możliwych konsekwencji.
    Warto pamiętać o prawach przysługujących nam, pacjentkom, a wyrażonych nie tylko w ustawie o zawodzie lekarza, ale też w prawie karnym.
    A jeśli lekarze czy położne łamią te, przysługujące nam prawa, można ich dochodzić sądownie. I chociaż najczęściej jest wtedy po tzw. "frytkach", to przynajmniej można otrzymać odszkodowanie finansowe na drodze postępowania cywilnego. Nie jest to łatwe i przyjemne, nie cofnie to czasu, utraconego zdrowia i nerwów, ale na pewno da do myślenia delikwentom łamiącym prawo i ich pracodawcom. Kilka takich wniesionych pozwów może zmienić zasady panujące w danym szpitalu.
  • a_gurk 27.06.08, 02:31
    Ja myslalam o powodztwie, ale bylam zbyt biedna myszka, by sie tym
    zajac. Brak znajomych prawnikow i brak pieniedzy i z czym do ludu?
    Jedyny swiadek to moj maz, a lekarze maja przeciez zawsze racje. I
    co z tego, ze sie zna przepisy? JAk moglam zmusic lekarza, by je
    respektowal, skoro zaslanial sie praktyka szpitala, w ktorym
    rodzilam? Zreszta we wszystkich szpitalach w tym miescie i w
    okolicznych praktykuje sie rutynowe naciecie krocza. Chyba ze ma sie
    oplacona polozna i najlepiej jeszcze lekarza. Czyli wracamy do
    kwestii pieniedzy i ewentualnej sprawy z powodztwa cywilnego.
  • joannarutkowska 26.06.08, 23:42
    A ja bym chciała nie musieć się kłócić o znieczulenie, nie dostałam przy
    pierwszym porodzie i teraz na kilka miesięcy przed już planuję jakimi
    argumentami ich zbić z tropu. Lekarz odradzał mi mówiąc, że widział już
    kobiety, które po znieczuleniu się przekręciły jakby to była ich wina, a nie
    durnego anestezjologa, który spartaczył swoją robotę. Wedy mnie to tak
    zatkało, że nic nie odpowiedziałam, jak drugi raz lekarz przyszedł, to na mój
    argument było tylko jedno "Teraz już za późno".
    Może tym się zajmijcie, a nacinanie krocza to pestka w porównaniu z tym
    niechcianym i niepotrzebnym bólem. Porodówka to nie rzeźna przecież.
  • waniliax 02.07.08, 13:01
    Nacięcie to też bardzo często niechciany i niepotrzebny ból.
    Rodziłam bez znieczulenia i nie żałuję swojej decyzji. Bolało
    oczywiście, ale do przeżycia. Koszmarne było właśnie nacięcie. To
    był najgorszy ból w moim życiu. Na dodatek wbrew mojej woli.
    Ta akcja jest potrzebna.
  • gonia28b 02.07.08, 14:02
    ból porodowy trwa ileś tam godzin
    ale ból związany z raną krocza trwa nie godzinami, ale tygodniami, a
    nawet całymi miesiącami....

    Wanilia, podobnie jak Ty bólu porodowego nie wspominam najgorzej
    mimo, że poród miałam wywoływany oksytocyną (podobno bardziej boli)
    i w sumie bolało sakramencko
    znacznie gorszy dla mnie był ból ciągnący przez całe tygodnie,
    miesiące związany z raną krocza.

    po co ciąć jeśli nie trzeba?
    ten ból na pewno niczemu dobremu nie służy, a niepotrzebnioe zadaje
    się kobietom długotrwałe cierpienie.
    stanowczo w większości przypadków w polskich szpitalach
    nacięcie to PRZEGIĘCIE!
    --
    moje MNIEJ inteligentne DZIECKO

    GG: 6196468
  • berna_dette 12.07.08, 22:08
    Wogóle nie wiem skąd wzieło się to nacięcie. Przecież kobiety od tysięcy lat
    rodzą. wczesniej przeciętna kobieta miała po 5-10 dzieci, więc zmasakrowanego
    krocza nie mogła mieć, skoro dalej uprawiała seks i rodziła. Gdyby tego było
    mało są dowody na to że nacięcie jest szkodliwe, a polskie położne i lekarze
    dalej to robią i z tego co wiem dalej uczą, że naciecie jest nieodłączną częścią
    porodu. Kobiety, którym lekarz lub połozna wcisneli kit , że cięcie krocza jest
    potrzebne, rozumiem. Dowiedziały sie tego od osoby uczonej-autorytetu, OK. Tylko
    jak oni moga pacjentke wprowadzać w błąd. dalej jak profesorowie na uczelniach
    medycznych mogą uczyc przestarzałych metod? Mimo że tak niektóre z was szczują
    FRPL to ja jej BARDZO DZIEKUJE!!!!! bo ja, kiedy będe rodzic za pare lat, mam
    nadzieje, że mnie nie potraktuja jak zwierzęcia.
  • imbirka 12.07.08, 22:46
    Nacięcie się wzięło od pewnego pana, Josepha DeLee, położnika amerykańskiego, który uważał że poród naturalny jest skrajnie dla dziecka niebezpieczny. Na pocz. XX wieku wymyślił genialny sposób rodzenia dziecka - usypiał kobietę, rozcinał ją i wyciągał kleszczami dziecko. Metoda bardzo się spodobała jego kolegom i przetrwała w postaci przekonania, ze bez interwencji chirurgicznej kobieta nie jest w stanie urodzić sama. Niestety były to czasy, gdy procedury medyczne akceptowano bez wnikliwych badań. Dopiero po ok. 50 latach zaczęto robić badania, które udowodniły, ze nacięcie jest szkodliwe. Ale mleko się już rozlało...pomogły w tym oczywiście inne procesy - przede wszystkim marginalizacja położnych poprzez wcielenie ich do szpitali i przeniesienie wszystkich porodów do szpitali. Przedtem położne traktowały nacięcie jako ostateczność, ponieważ w większości krajów do szycia musiały wołać lekarza, a to było kłopotliwe i kosztowne.
  • berna_dette 12.07.08, 22:57
    Zaczęto robić badania 50 lat temu, a Polska nic nie zmieniła do tej pory.
    Gratulacje wink) Czy tak ciężko jest zrozumieć, że poród to naturalna rzecz?
    Równie dobrze mogliby nas zamykać w szpitalach na czas miesiączki. Bo to
    przecież krwawienie, a jakie niesie ryzyko... W sumie może niedługo okaze sie
    konieczne tak jak i naciecie , łyżeczkowanie macicy w czasie miesiaczki. Któż to
    wie smile
  • totorotot 12.07.08, 23:03
    Słuchajcie, byłam dzisiaj w szpitalu obejrzeć salę i wypytać się o warunki. Wszystko ok, nacinają 20% kobiet, nie podają oxytocyny i do 2 fazy można sobie stać, kucać itp. Tyle, że uzyskałam informację, że jak zaczyna się wyrzynać główka dziecka, to kładą na łóżko porodowe. Oczywiście jak zapytałam, czy jeśli kobieta nie da się położyć na łóżku, to zapewniają, że nie położą jej na siłę.
    Położna się zapytała, czy w innych szpitalach można przeć w kucki aż do wyparcia dziecka. Ja powiedziałam, że tak, np. w Warszawie. Zapytała, jak wobec tego położna ma wyjąć dziecko. Ja powiedziałam, że może ukucnąć koło mnie albo uklęknąć. Nie wyglądała na przekonaną, ale do końca była sympatyczna (o to parcie zapytałam telefonicznie, bo tylko tego zapomniałam się zapytać będąc w szpitalu).
    Mam zamiar pojawić się w tamtym szpitalu jeszcze kilkukrotnie i dopilnować, żeby wiedziały, że takie dziwadło będzie tam rodzić. Nie chcę wyskakiwać z paragrafami, pozostawmy to jako "grubszą rurę" smile, czyli jakby przestały być miłe i ja też bym musiała.
    Jakich argumentów mam użyć, bo chyba bez rozmowy z ich szefową się nie obejdzie, aby w trakcie porodu nie wpadły na pomysł i z pozycji silniejszego nie zakłóciły mi porodu nakazami wlezienia na łóżko?
    Pozrdawiam serdecznie
  • imbirka 13.07.08, 11:11
    Takim podstawowym argumentem jest umożliwienie odgięcia się kości ogonowej, co znacznie poszerza kanał rodny. Czyli najważniejsze jest aby na łóżku porodowym nie mieć kolan wyżej niż biodra - inaczej miednica "blokuje się", a kość ogonowa nie odgina. Ten fotel nie musi być najgorszym rozwiązaniem, o ile można go maksymalnie spionizować, i jeszcze podłożyć np. poduszkę pod plecy. No i oczywiście musi mieć podpórki na nogi dość nisko, a nie w pozycji ginekologicznej. Czy pytałaś ile osób asystuje przy II okresie porodu? Położna to jedno, ale są tez lekarze, którym może być trudniej zaakceptować rodzącą, której oczekiwania, choć słuszne, tak dalece odbiegają od ich procedur. W szpitalu w II okresie porodu z reguły wszystkim strasznie się spieszy, i mają takie nastawienie, ze musi on trwać jak najkrócej. Ważna jest też kwestia parcia - czy jest stosowane parcie "na komendę", z zatrzymaniem wdechu, niestety nie jest to zbyt fizjologiczne. Dla ochrony krocza lepiej, aby kobieta nie parła "dodatkowo", tylko wydychała dziecko na skurczu, bez stosowania dodatkowej siły. Tylko, że to trwa dużej - choć dziecko jest lepiej dotlenione, niż przy parciu na komendę. I personel nie zawsze ma do tego "dłużej" cierpliwość smile
  • totorotot 13.07.08, 11:43
    Imbirko, dzięki za odpowiedź smile

    Dla mnie irracjonalnym się wydaje, że pozwalają do najważniejszego momentu rodzić jak się chce, a w ostatnich kilkunastu minutach partolą to wszystko i każą przeć pod górkę. Wówczas główka dziecka napiera na jedną stronę krocza i nawet jak nie natną, to człowiek i tak popęka. Wydaje mi się, że głównym problemem jest to, że położne mają - szczerze mówiąc - wygodniej gdy rodząca prze na fotelu. Pani położna była szczerze zdzwiwiona, gdy jej powiedziałam, że musiałaby uklęknąć wyjmując dziecko albo ukucnąć, w zależności od sytuacji smile Osobiście czytałam, że kobiety same sobie wyjmują dzieciaczka smile I to byłaby dla mnie optymalna sytuacja smile

    Poza tym powiedziałam jej, ża za to uklęknięcie czy też ukucnięcie i pozwolenie mi przeć do końca zapłacę jej, to mi powiedziała, że nie da rady, bo one nie chcą smile

    Co do tego pośpiechu w ostatniej fazie to rodzi on nerwową atmosferę i bardzo chciałabym jej uniknąć smile Generalnie szpital, który wybrałam, jest małą kameralną placówką w malutkiej miejscowości. Miał nagrodę "rodzicpoludzku", bodajże II miejsce. Przyjmują ok. 5 porodów dziennie. Są bardzo zaangażowani w "naturalność" porodu i faktycznie ogromna większość opinii na ich temat, z jakimi się spotkałam (ok.99,99%) jest w samych superlatywach. Na swojej www deklarują, że lekarze na bieżąco uczestniczą we wszelkich sympozjach i konferencjach i na bieżąco się dokształcają. Niemniej jednak pokutuje tam ten fotel przy II fazie, jednak chciałabym to zmienić i wydaje mi się, że miałabym szansę podczas rozmowy z lekarką. Chcę mieć to ustalone wcześiej, a nie żeby mąż musiał robić "zadymę" podczas porodu smile

    Pytasz, ile osób będzie przy porodzie. Nie wiem, nie znam również odpowiedzi na kilka moich pytań, muszę je sobie spisać i na spokojnie usiąść i porozmawiać z ich lekarką. Chyba nie przeginają z tą medykalizacją, więc daj Boże meda nie będzie smile Dowiedziałam się natomiast ciekawej rzeczy - mianowicie formularz pt. "100 pytań do rodzącej zadawanych po to, aby zatrzymać akcję" można wypełnić po porodzie smile

    Dziękuję jeszcze raz za informacje smile
    Pozdrawiam serdecznie
  • ninety_four 28.03.09, 14:58
    Rodziłam w 28 t.c. wcześniaka z wagą 1350 (potwierdzoną na usg tuz przed,
    zresztą ile może ważyć 28-tygodniowe dziecko?). Krocze mi nacięto! Bo
    "pierworódkom się nacina". Byłam tak stężała ze strachu o dziecko, ze nawet nie
    protestowałam. Nie było ani jednej przyczyny nacięcia. poród trwał długo, zanim
    zorientowali się, ze jednak rodzę (przez 6 godzin dostawałam środki rozkurczowe,
    pomimo już sporych bóli i rozwarcia na 2 cm?! "powinno się zatrzymać"). Potem
    przez kolejne 10 leżałam jak kłoda na łóżku podłączona do ktg, od którego
    położna zabroniła mi się oderwać (tylko raz 5 minut na siusiu, "jak będzie pani
    chciała znowu, to proszę, niech mąż podstawi basen") ktg źle działało (położna o
    tym mówiła) ale miały prikaz zastosowania przez cały czas (chyba) i monitorowały
    mnie sobie z dyżurki, co oczywiście było dla nich (w nocy) bardzo korzystne.
    W ostatniej fazie porodu trza było mi się pospieszyć, bo kolejna rodząca
    potrzebowała miejsca i może dlatego też mnie nacięto, nie wiem. Nie pytałam
    nigdy, byłam zbyt zajęta dzieckiem na OIOM-ie, przy którym usiąść nie mogłam z
    bólu przez ponad tydzień, dlatego raczej stałam po dwie, trzy, cztery godziny.
    Krocze goiło mi się fatalnie. to było dość głębokie nacięcie (sądząc po ilości
    szwów). Wdała się jakaś infekcja, za przeproszeniem: śmierdziałam...., mimo
    oczywistej jego higieny przeze mnie (byłam jeszcze tydzień w szpitalu, badano
    mnie 2X dziennie).
    Powiedzcie proszę, gdzie sens i logika?
    Tak, dla mnie oczywiście sam poród był traumatycznym przeżyciem i pobyt tam
    małej, ale to nacięcie wspaniale mi się w to wszystko wpisuje. Rodziłam na
    Karowej w Warszawie. Taki piękny szpital smile

    Na drugi poród czekam w UK. Słyszałam różne rzeczy o tutejszych szpitalach, ale
    co jak co, wszystkie babki poród wspominają wręcz sielankowo, po tym, czego na
    ogół doświadczyły w Polsce.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.