Dodaj do ulubionych

Poród SN jest dla mnie uwłaczający.... ratunku!

08.10.08, 17:06
Jak każda kobieta w ciąży zaczynam myśleć o rozwiazaniu.
I tu pojawia się problem, bo czytając masę waszych wypowiedzi
odniosłam wrażenie że wszystkie kobiety się boją, ale większość
podchodzi do tego optymistycznie, z radościa, z wielką chęcią
urodzenia naturalnego.

Może ze mną jest coś nie-tak, nie zaprzeczam, ale to jest faktem, że
na myśl o normalnym porodzie odechciewa mi się żyć.
Nie chodzi o ból, pewnie jest on wielki i podły. Ból można pokonać
farmakologicznie.
Ja mam jakiś problem-blok psychiczny.
Poród wydaje mi się być uwłaczający godności.
Leżenie, zdanie na cudzą pomoc i "łaskę", proszenie o pomoc, słabość
i fizyczna niemoc, brak intymności, obcy lekarze patrzący w moje
krocze, ekskrementy wylatujace z człowieka, krew, jakieś śluzy, wody
i błony, stres w całym tym szpitalu, wreszcie sam poród z cięciem
lub szyciem w najbardziej intymnym miejscu mojego ciała.
Tu się pojawia potem kwestia mojej wrażliwości na takie rzeczy i
rozpad zwiazku z mężem po takim zabiegu.

Do tego potworny lęk o dziecko, które się przeciska przez kanał, jak
jest ściskane, jak może się tam zaklinować, poddusić. Nie szukałam
specjalnie informacji na ten temat, ale ciągle gdzieś od ludzi
słyszę że malutkie dzieciaczki są rehabilitowane po takich
rewelacjach z porodu.
Ja sama jak sie rodziłam to byłam podduszona i złamano mi obojczyk.
Wewnętrznie czuję, ze NIE CHCĘ żeby dziecko tamtędy wyszło na świat.
Czy ja naprawde jestem jakaś nienormalna i powinnam sie leczyć?

Ciąża była planowana i chociaż nie jestem typem wylewnej matki
świergocącej nad cudzymi wózkami, to bardzo się cieszę że moja
dzidzia się urodzi. Ale czy naprawdę ten terror SN jest konieczny
jeśli do szpiku kości czuję że chcę inaczej????

I zaczynam sie poważnie tym stresować, bo teraz sie słyszy że znowu
zaczynają pchać buciory w sprawy cesarskiego cięcia i znowu jest
nagonka na ten zabieg.

Edytor zaawansowany
  • kartoffeln_salat 08.10.08, 17:08
    Aha, i proszę mi nie pisać komentarzy, ze jak sie zobaczy dziecko to
    człowiek ma amnezję wsteczną smilesmile.
  • klubgogo 08.10.08, 17:24
    Nie przejmuj się, nie ty jedna tak czujesz.
  • annnnia 11.10.08, 18:04
    kartofelku, nie przejmuj sie nic. Mozna sie bac SN, i na szczescie wspolczesna
    medycyna daje nam wybor. Sama urodzilam dwoch cesarzy, i moim jedynym wskazaniem
    do ciecia bylo to, ze tak jak Ty nie chcialam rodzic SN.
    Mamy pelne prawo wybrac jak chcemy urodzic nasze dzieci. Niestety, w Polsce
    wiele praw kobiet jest ignorowanych, wiec i rodzaju porodu nie mozna sobie
    wybrac w ramach powszechnego ubezpieczenia, ale na szczescie mozesz miec CC
    prywatnie .
    Nie przejmuj sie idiot(k)ami wypisujacymi "mondrosci" typu ze nie powinnas miec
    dzieci skoro nie chcesz sobie dac zrobic z krocza jesieni sredniowiecza. Z
    wlasnej obserwacji wiem, ze to zwykle ludzie, ktorzy sami maja kilogram schiz do
    ktorych wstydza sie przyznac; czesto kobiety z trauma po porodzie SN naskakuja
    na te, ktore swiadomie CHCA wybrac cesarke - bo skoro one cierpialy, to czemu my
    bezczelne mamy uniknac przeciskania melona przez dziurke od klucza? Wiesz, ze
    male pieski zwykle najglosniej ujadaja, tak samo forumki o malym rozumku glosno
    oswiadcza jak to sie nie nadajesz na matke i inne takie "prawdy". wink
    Udanego rozwiazania Ci zycze!
  • fabiankaa 11.10.08, 20:57
    annnia, patrzac na twoj post widac, ze sama masz jakąś traume po
    cesarce, bo strasznie chamsko i agresywnie naskakujesz na niektore
    foremki. Wspolczuje.
  • absit 11.10.08, 21:09
    fabiankaa napisała:

    > annnia, patrzac na twoj post widac, ze sama masz jakąś traume po
    > cesarce, bo strasznie chamsko i agresywnie naskakujesz na niektore
    > foremki. Wspolczuje.

    Miałam dokładnie te same odczucia po przeczytaniu w/w postu - po pierwsze - świat zwariował - ZAWSZE ( nawet wtedy kiedy ciążę będzie się rozwiązywać laparoskopowo, analnie czy wirtualnie...jak tam sobie chcecie..) poród sn będzie jedynym naturalnym, właściwym dla naszego gatunku sposobem na wydanie potomstwa!!! I po raz kolejny zaznaczam, że nikt nie kwestionuje porodu za pomocą cc w przypadkach wyższej konieczności - kwestionujemy tylko wybór cc dla własnego widzimisię ( czy fanaberii, którą to niesłusznie zarzuciła jedna z pań zwolenniczkom porodów sn )!
    A po drugie...stwierdzam to juz po raz kolejny - najbardziej chamskie i agresywne posty "rodzą" panie te "współczujące", "rozumiejące"...nie ma to jak przyklask równym sobie.
    --
    Bez litości dla bezmyślności!!!
  • maurra 11.10.08, 21:34
    > A po drugie...stwierdzam to juz po raz kolejny - najbardziej chamskie i
    agresywne posty "rodzą" panie te "współczujące"

    Fabianka w poście wyżej jest taka właśnie współczująca hehetongue_out
  • annnnia 11.10.08, 22:03
    absit, jesli uwazasz ze tylko naturalne jest dobre, to dlaczego jezdzisz
    samochodem? naturalnie nasz gatunek chodzil, ew. biegal przez sawanne...
    dlaczego leczysz sobie zeby? naturalnie czlowiek tracil zeby ok. 30stki, jesli w
    ogole dozyl tak dlugo... dlaczego dalabys sobie zoperowac raka, skoro naturalnie
    na raka powinnas umrzec? Widzisz jakie to absurdalne porownania? no wiec tak
    samo absurdalne jest twierdzenie, ze jesli kobieta nie chce przeciskac sobie
    dziecka przez pochwe, i medycyna umozliwia jej unikniecie tej watpliwej
    pryzjemnosci, to ma zrezygnowac i rodzic "naturalnie" tylko dlatego ze cesarka
    to wymysl cywilizacji...

    W jednej kwestii sie z Toba zgadzam: "wspolczujaca" fabiankaa, kreujaca sie na
    dodatek na domoroslego psychologa, to klasyczny przyklad "chamskiej i
    agresywnej" wypowiedzi ktore tak chetnie sama krytykuje.
  • absit 11.10.08, 22:09
    annnnia napisała:

    i medycyna umozliwia jej unikniecie tej watpliwej pryzjemnosci, to ma zrezygnowac i rodzic "naturalnie" tylko dlatego ze cesarka to wymysl cywilizacji...

    Ta sama cywilizacja umozliwia zapłodnienie in vitro...skorzystasz?smile
    Dla mnie wątpliwą przyjemnością jest rozcinanie i grzebanie w moim brzuchu...na własne zyczenie powtarzam. Nie mam absolutnie nic do korzystania z dobrodziejstw medycyny w przyadku ciąż zagrozonych - potrzebna cesarka? Bardzo proszę!
    >
    > W jednej kwestii sie z Toba zgadzam: "wspolczujaca" fabiankaa, kreujaca sie na dodatek na domoroslego psychologa, to klasyczny przyklad "chamskiej i agresywnej" wypowiedzi ktore tak chetnie sama krytykuje.

    Nie pisałam o fabiancesmile


    --
    Bez litości dla bezmyślności!!!
  • annnnia 11.10.08, 22:16
    co do in vitro: mialam szczescie, bo mi sie dzieci zdrowe urodzily, ale gdybym
    miala problemy z zajsciem w ciaze to tak, skorzystalabym z in vitro bez wahania.

    A jesli nie pisalas o fabiance, to oswiec mnie prosze o kim? domyslam sie, ze w
    swojej madrosci to moje posty chcialas nazwac "agresywnymi" - pokaz mi w takim
    razie, gdzie ja komukolwiek wspolczuje... albo pomysl chwilke logicznie zanim
    cos napiszesz.
  • fabiankaa 11.10.08, 22:21
    Gdzie jestes agresywna?
    cytuje:
    "Nie przejmuj sie idiot(k)ami wypisujacymi "mondrosci" typu ze nie
    powinnas miec
    dzieci skoro nie chcesz sobie dac zrobic z krocza jesieni
    sredniowiecza.(...)Wiesz, ze
    male pieski zwykle najglosniej ujadaja, tak samo forumki o malym
    rozumku glosno
    oswiadcza jak to sie nie nadajesz na matke i inne takie "prawdy". "


    Wyzywanie kogos od idiotek i szczekających psów to nie jest agresja
    i chamstwo??
  • absit 11.10.08, 22:25
    annnnia napisała:

    > co do in vitro: mialam szczescie, bo mi sie dzieci zdrowe urodzily, ale gdybym miala problemy z zajsciem w ciaze to tak, skorzystalabym z in vitro bez wahania.

    No własnie...ja skorzystałabym z cc gdyby zaistniała taka konieczność.
    >
    > A jesli nie pisalas o fabiance, to oswiec mnie prosze o kim? domyslam sie, ze w swojej madrosci to moje posty chcialas nazwac "agresywnymi" - pokaz mi w takim razie, gdzie ja komukolwiek wspolczuje... albo pomysl chwilke logicznie zanim cos napiszesz.

    Własnie sama sobie odpowiedziałas na swoje pytanie. Atakujesz...ja wyrażam swoje zdanie i opinie nie obrażając nikogo ( polecam też czytanie ze zrozumieniem - w spornym poście nie napisałam, że autorka postu JEST współczująca...zresztą...przeczytaj raz jeszcze - może zrozumiesz ) i mam też jedną zasadę, którą w tym watku niestety nagięłam ( ale to się juz nie powtórzy ) - nie wdaję się w pyskówki, dyskusje itp...wyrażam swoje zdanie i znikam...do nastepnego razu smileWięc wybacz, ze nie dostarcze Ci więcej pożywki dla Twojej znikomej asertywności, a nader wybujałej agresywności.


    --
    Bez litości dla bezmyślności!!!
  • annnnia 11.10.08, 22:32
    jesli Twoje pytania dotyczylo korzystania z in vitro dla wybrania zarodka o
    lepszych cechach, a nie tylko jako koniecznosci kiedy kobieta ine moze zajsc w
    ciaze naturalnie - to tak, tez bym skorzystala gdyby to bylo dostepne w czasie,
    kiedy rodzilam swoje dzieci.
    Poza tym, akurat poczecie dziecka jest nieporownywalnie lepiej zaprojektowane
    przez nature niz jego urodzenie - dlatego, w punktu widzenia odczuc kobiety (a
    przynajmniej moich prywatnych) procesu poczecia nie trzeba usprawniac. wink

    Ciekawe, ze tylu doskonalych psychologow sie udziela na tych forach. W kilku
    postach zostalam juz doglebnie zdiagnozowana jako osoba o malej asertywnosci,
    duzej agresywnosci, majaca jakies blizej niesprecyzowane traumy po CC i w ogole
    milion innych problemow.
    Powinnyscie to opatentowac!
  • maurra 11.10.08, 22:19
    > Ta sama cywilizacja umozliwia zapłodnienie in vitro...skorzystasz?smile<

    Korzystają tysiące par. Z powodzeniem.
    Właśnie dlatego, ze natura partoli swoją robotętongue_out
  • wiktoriasb 17.10.08, 11:54
    sama jestem przerażona SN, codziennie myśle o tym, że lekarze coś
    spierniczą, i myśle o CC... Jeszcze usłyszępewno od lekarza, że jak
    poprosisz o znieczulenie to lekarz odpowie ci, że jak robiłaś to nie
    bolało.
    Teraz robi się nagonkęna kobiety ciężarne, a ja przez to nie czuje
    sie bezpiecznie i jak człowiek. Tylko jak chodzący inkubator.
    Skoro nauka idzie do przodu to czemu z niej nie czerpać.
    Kochane Ciężarówki, czasm wydaje mi się, tak jest, że wiezniowie
    mają lepiej, służba bez kolejek, nawet znieczulenia mają, super
    wyżywienie. A my, cóz pewno lepeij i przyjemniej u weterynarza
    rodzić...
    CZUJEMY STRACH BO TRAKTUJĄ NAS CIĘŻARÓWKI JAK INKUBATORY A NIE JAK
    LUDZI
    to samo tyczy się jak nie chcemy karmić bobaska naturalnie... też
    zara mowią, ze wyroda matka
  • annnnia 11.10.08, 22:07
    fabianko, mnie i moim dziecia juz na kilku forach ludzie "wspolczuli", nie
    musisz sie wysilac.
    Chamskie i agresywne, zeby nie powiedziec glupie, to jest odmawianie kobietom
    prawa do korzystania ze zdobyczy wspolczesnej medycyny, a nie obrona tychze praw.
    Kazda z nas ma prawo wybrac rodzaj porodu, i jesli ktos ma ochote na SN to ok, a
    jesli nie - to tez jak najbardziej OK.
    Wiele sie jeszcze musi w tym kraju zmienic zeby podstawowe prawa kobiety zaczely
    byc respektowane.
  • fabiankaa 11.10.08, 22:17
    annnnia napisała:

    > fabianko, mnie i moim dziecia juz na kilku forach
    ludzie "wspolczuli", nie musisz sie wysilac.

    Ty za to wysil się i pisz poprawnie - dzieciom.

    > Kazda z nas ma prawo wybrac rodzaj porodu, i jesli ktos ma ochote
    na SN to ok, a jesli nie - to tez jak najbardziej OK.
    > Wiele sie jeszcze musi w tym kraju zmienic zeby podstawowe prawa
    kobiety zaczely byc respektowane.

    A ja sie z tym nie zgodze. To nie jest tak, ze wybranie porodu jest
    takie jak np. zmiana koloru włosów. Jak sie nietrafnie zmieni kolor
    włosów to najwyżej bedzie się chodzić przez jakis czas z workiem na
    głowie. Albo włosy wypadną i odrosną.
    Decydując się taki, a nie inny poród decydujemy nie tylko o swoim
    życiu, ale również życiu dziecka. Większość kobiet nie ma
    odpowiedniej wiedzy, żeby świadomie wybrać najlepiej. Dlatego
    uważam, że ta decyzja powinna należeć do lekarzy. I że CC powinno
    być tylko ze wskazań lekarskich. Sądzę rownież, ze paniczny lęk
    przed porodem SN może być wskazaniem do CC.


  • annnnia 11.10.08, 22:28
    fabiankaa napisała:

    > Ty za to wysil się i pisz poprawnie - dzieciom.
    >
    ojej, dziekuje! naprawde, tak sie pisze? pacz pani, nie pomyslalabym...

    > Decydując się taki, a nie inny poród decydujemy nie tylko o swoim
    > życiu, ale również życiu dziecka.

    Nie ma dowodow na to, ze cc jest bardziej niebezpieczne dla dziecka.

    > Większość kobiet nie ma
    > odpowiedniej wiedzy, żeby świadomie wybrać najlepiej.

    nie generalizuj. To, ze Ty uwazasz ze nie mialabys odpowiedniej wiedzy, nie
    znaczy ze "wiekszosc" kobiet nie ma.
    Jesli kobieta WIE ze chce cc, to znaczy ze przemyslala wszystkie za i przeciw, i
    nie ma podstaw jej odmawiac prawa wyboru.

    > Sądzę rownież, ze paniczny lęk
    > przed porodem SN może być wskazaniem do CC.

    a, i tu jest kluczowe slowo "paniczny". kiedy jest "paniczny", a kiedy tylko
    "bardzo bardzo wielki"? a kiedy po prostu niechec do przeciskania arbuza przez
    otwor o zwykle wieloktorenie mniejszej srednicy?
    Wg. Twojego rozumowania, znieczulenie do operacji powinno tez pryzslugiwac tylko
    osobom "panicznie" bojacym sie zabiegu. I oczywiscie Ty bys byla osoba
    decydujaca komu przysluguje a komu nie, prawda? wink
    Ja uwazam ze prawo do korzystania ze wszystkich dostepnych zdobyczy medycyny
    nalezy sie kazdemu czlowiekowi. Kobieta ma takie samo prawo do wyboru porodu SN
    jak CC.
  • fabiankaa 11.10.08, 22:39
    annnnia napisała:

    > ojej, dziekuje! naprawde, tak sie pisze? pacz pani, nie
    pomyslalabym...

    Widać, ze kiepsko u ciebie z myśleniem, dlatego zwróciłam ci uwagę.

    > Nie ma dowodow na to, ze cc jest bardziej niebezpieczne dla
    dziecka.

    Badania są różne. Ja ufam lekarzom. I ich decyzji co do sposobu, w
    jaki mam urodzic. Jesli zalecaliby SN - urodzilabym tak, jeśli CC -
    poddalabym sie ich decyzji.

    > Jesli kobieta WIE ze chce cc, to znaczy ze przemyslala wszystkie
    za i przeciw, i nie ma podstaw jej odmawiac prawa wyboru.

    Wie? A na jakiej podstawie? Kilkuletnich studiów? Czy artykułu
    w "poradniku domowym"? Albo porady baby w warzywniaku "pani, wez
    pani lepiej cesarke, bo moja tesciowa tak mowi, ze lepiej".
    Twierdzisz, ze przecietna kobieta jest madrzejsza niz położnik,
    ktory odebrał tysiace porodów? Ciekawe...

    > a, i tu jest kluczowe slowo "paniczny". kiedy jest "paniczny", a
    kiedy tylko "bardzo bardzo wielki"?

    To juz powinien ocenić psycholog.

    > a kiedy po prostu niechec do przeciskania arbuza przez
    > otwor o zwykle wieloktorenie mniejszej srednicy?

    Co ty z tym arbuzem? Jaka obsesja?

    > Wg. Twojego rozumowania, znieczulenie do operacji powinno tez
    pryzslugiwac tylko osobom "panicznie" bojacym sie zabiegu. I
    oczywiscie Ty bys byla osoba decydujaca komu przysluguje a komu nie,
    prawda? wink

    Bredzisz... Co innego znieczulenie do operacji, ktorej nie mozna
    przeprowadzic bez znieczulenia, a co innego porod, ktory bez
    znieczulenia mozna przezyc bez problemu.

    > Ja uwazam ze prawo do korzystania ze wszystkich dostepnych
    zdobyczy medycyny
    > nalezy sie kazdemu czlowiekowi. Kobieta ma takie samo prawo do
    wyboru porodu SN jak CC.

    A ja tak nie uważam.
  • annnnia 11.10.08, 22:52
    fabiankaa napisała:
    > Widać, ze kiepsko u ciebie z myśleniem,

    o, prosze. Nie tylko ja jestem "chamska i agresywna", Ty tez potrafisz. Widzisz,
    to nie trudne! smile

    > Badania są różne.

    Nie ma badania pokazujacego ze CC jez bardziej niebezpieczne dla dziecka niz SN.
    Jesli znasz jakies, podal zrodlo.
    Jesli nie znasz, przestan pisac o rzeczach, o ktorych nie wiesz.

    > Wie? A na jakiej podstawie? Kilkuletnich studiów? Czy artykułu
    > w "poradniku domowym"? Albo porady baby w warzywniaku "pani, wez
    > pani lepiej cesarke, bo moja tesciowa tak mowi, ze lepiej".
    > Twierdzisz, ze przecietna kobieta jest madrzejsza niz położnik,
    > ktory odebrał tysiace porodów? Ciekawe...

    Nie dokonuj projekcji swoich lekow i niepewnosci na "wiekszosc kobiet". To, ze
    Ty nie ufalabys swoim decyzjom nie znaczy, ze inne kobiety maja byc pozbawione
    prawa do decyzji.


    > Co ty z tym arbuzem? Jaka obsesja?

    nie rozumiem pytania. "przeciskania arbuza" to dosc powszechna metafora
    opisujaca, dosyc z reszta trafnie, fizjologie porodu SN. Masz z tym jakis problem?

    >
    > Bredzisz...

    o, kolejny jasny i rzeczowy kontrargument z Twojej strony.

    > co innego porod, ktory bez
    > znieczulenia mozna przezyc bez problemu.

    aha, od prawa (lub nie) wyboru CC, doszlysmy do stwierdzenia, ze w sumie to w
    ogole mozna rodzic bez znieczulenia...
    Masz oczywiscie poparcie naszej pani minister zdrowia, i wielu innych Madrych
    Ludzi, ale to wcale nie czyni takiego pogladu mniej brutalnym i nielogicznym.
    Czemu i wyrostka robaczkowego nie mozna usunac bez znieczulenia? sporo dziecko
    urodzic mozna bez znieczulenia... przez wiele wiekow operacje wykonywano bez
    znieczulenia, tak jak porody, wiec czemu w ogole je stosujemy?


    > > Ja uwazam ze prawo do korzystania ze wszystkich dostepnych
    > zdobyczy medycyny
    > > nalezy sie kazdemu czlowiekowi.
    >
    > A ja tak nie uważam.

    aha. Nie zycze zle ludziom, ale gdyby Ci kiedys ktos powiedzial, ze masz isc do
    kowala ze swoim bolacym zebem, bo akurat ktos nie uwaza zebys miala prawo
    korzystac ze zdobyczy rozwoju medycyny dentystycznej, moze bys swoje poglady
    przemyslala.
  • fabiankaa 11.10.08, 23:21
    annnnia napisała:

    > o, prosze. Nie tylko ja jestem "chamska i agresywna", Ty tez
    potrafisz. Widzisz, to nie trudne! smile

    Ja jestem tylko pomocna wink

    > Nie ma badania pokazujacego ze CC jez bardziej niebezpieczne dla
    dziecka niz SN.

    A czy są badania pokazujace, ze CC jest bezpieczniejsze dla dziecka
    niż SN? Podaj źródło.

    > Nie dokonuj projekcji swoich lekow i niepewnosci na "wiekszosc
    kobiet". To, ze
    > Ty nie ufalabys swoim decyzjom nie znaczy, ze inne kobiety maja
    byc pozbawione prawa do decyzji.

    Lęki i niepewność? Nie mam ich. Swoje dziecko urodziłam w pełni
    świadomie SN.

    > nie rozumiem pytania. "przeciskania arbuza" to dosc powszechna
    metafora
    > opisujaca, dosyc z reszta trafnie, fizjologie porodu SN. Masz z
    tym jakis problem?


    Jakos nie spotkalam sie z taka metaforą.

    > o, kolejny jasny i rzeczowy kontrargument z Twojej strony.

    Lepszy niz wiekszosc twoich.


    > aha, od prawa (lub nie) wyboru CC, doszlysmy do stwierdzenia, ze w
    sumie to w ogole mozna rodzic bez znieczulenia...

    A nie można? ojej, nie wiedziałam. I urodziłam bez znieczulenia.
    Straszne. Co ja teraz zrobie? wink

    > Czemu i wyrostka robaczkowego nie mozna usunac bez znieczulenia?

    Bo gdyby pacjent sie ruszał z bólu to lekarz nie miałby jak go
    zoperowac, logiczne?

    > aha. Nie zycze zle ludziom, ale gdyby Ci kiedys ktos powiedzial,
    ze masz isc do
    > kowala ze swoim bolacym zebem, bo akurat ktos nie uwaza zebys
    miala prawo
    > korzystac ze zdobyczy rozwoju medycyny dentystycznej, moze bys
    swoje poglady przemyslala.

    Jak zwykl wyciagasz nielogiczne wnioski. Ale to juz twoj problem.
  • maurra 11.10.08, 23:54
    > A czy są badania pokazujace, ze CC jest bezpieczniejsze dla dziecka
    > niż SN? Podaj źródło.<

    Grzegorz Południewski, Towarzystwo Rozwoju Rodziny:
    ... ryzyko dla dziecka jest rzędu jeden na 4 tys. noworodków, w odniesieniu do
    porodu (sn] to ryzyko wynosi jeden do 1750.

    cytat z:
    serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51186,5755694,Cesarskie_ciecie__Warto_dac_sie_pokroic_.html
  • gaja78 12.10.08, 16:09
    maurra napisała:

    > > A czy są badania pokazujace, ze CC jest bezpieczniejsze dla dziecka
    > > niż SN? Podaj źródło.<
    >
    > Grzegorz Południewski, Towarzystwo Rozwoju Rodziny:
    > ... ryzyko dla dziecka jest rzędu jeden na 4 tys. noworodków, w odniesieniu do
    > porodu (sn] to ryzyko wynosi jeden do 1750.
    >

    ryzyko CZEGO ? Pan doktor zapomniał wyrazić sie jasno. Źródeł swoich danych też
    zapomniał podać. Sprytne, nie ma źródeł, nie ma jak z tym dyskutować.


    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • maurra 12.10.08, 16:59
    A pani Otffinowska która na porodach i statystykach zęby zjadła i p.
    wiceminister łyknęli te niewiarygodne i niepotwierdzone dane jak świeże bułeczki.
  • gaja78 12.10.08, 17:06
    maurra napisała:

    > A pani Otffinowska która na porodach i statystykach zęby zjadła i p.
    > wiceminister łyknęli te niewiarygodne i niepotwierdzone dane jak świeże bułeczk
    > i.

    A ty umiesz z tego wywiadu wywnioskować, o jakim konkretnie ryzyku jest mowa ?
    Bo ja nie. Dla ciebie to jest rzetelny artykuł, bo się odpowiednie nazwiska w
    nim pojawiły ? Tylko dlatego zadowalasz sie niepełnymi informacjami ? Ja nie
    potrafię.

    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • maurra 12.10.08, 17:21
    szczerze mówiąc nie wiem co tu jest niejasne, niewiarygodne czy zmanipulowane.
    A dla ciebie wiarygodne są dane o ryzyku cc w których na wynik pracują głównie
    kraje Ameryki Łacińskiej?
  • gaja78 12.10.08, 17:34
    maurra napisała:

    > szczerze mówiąc nie wiem co tu jest niejasne, niewiarygodne czy zmanipulowane.


    Tak więc słucham. O jakim ryzyku jest mowa w tekście. Konkretnie. Chodzi o urazy
    okołoporodowe, urazy okołoporodowe + umieralność, urazy okołoporodowe +
    umieralność + infekcje dróg oddechowych czy jak ? Nikt nie bada czegoś takiego
    jak "ryzyko". Bada sie ryzyko wystąpienia konkretnych przypadłości.

    > A dla ciebie wiarygodne są dane o ryzyku cc w których na wynik pracują głównie
    > kraje Ameryki Łacińskiej?

    A dlaczego miałyby być niewiarygodne ?

    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • maurra 12.10.08, 17:44
    A jakie ty masz kwalifikacje żeby podważać rzetelność wiedzy lekarza? Linki z
    internetu?
  • gaja78 12.10.08, 17:51
    maurra napisała:

    > A jakie ty masz kwalifikacje żeby podważać rzetelność wiedzy lekarza? Linki z
    > internetu?

    Maurra pokaż mi proszę palcem, gdzie podważam rzetelność wiedzy lekarza smile

    Niczego nie podważam. Mówię tylko, że informacja o ryzyku w zalinkowanym
    wywiadzie jest niepełna. Uważasz, że jest pełna ? Tak z ręką na sercu ?
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • maurra 14.10.08, 10:43
    IMO Południewski nie ma powodu fałszować statystyk oraz przytaczać pełnej
    bibliografii i kompletnej literatury przedmiotu na potrzeby tej dyskusji.
  • gaja78 14.10.08, 12:28
    maurra napisała:

    > IMO Południewski nie ma powodu fałszować statystyk oraz przytaczać pełnej
    > bibliografii i kompletnej literatury przedmiotu na potrzeby tej dyskusji.

    Jednak komuś coś tutaj nie wyszło. Albo lekarzowi, albo dziennikarzowi podczas
    obróbki materiału. Bo ja wciąż nie wiem, o czym oni rozmawiają używając słowa
    "ryzyko" big_grin A ty wiesz Maurra ?
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • annnnia 11.10.08, 23:54
    fabiankaa napisała:
    >
    >
    > A czy są badania pokazujace, ze CC jest bezpieczniejsze dla dziecka
    > niż SN? Podaj źródło.

    nie musi byc. Skoro cc NIE JEST mniej bezpieczne dla dziecka, matka ma prawo
    wyboru sposobu porodu wg. JEJ potrzeb - dla zdrowego dziecka oba sposoby sa
    rownie dobre.


    > Swoje dziecko urodziłam w pełni
    > świadomie SN.

    Aha, czyli jak sama piszesz - w pelni siwadomie zdecydowalas o SN. Dlaczego
    wobec tego odmawiasz innym kobietom prawa do ich swiadomych decyzji?
    Ty wolalas sn, a inne kobiety moga wolec cc, z wielu roznych powodow. Nie
    jestes nieomylna, wiec to ze Ty wolalas sc nie oznacza, ze kazda kobieta ma
    prawo wolec sn i nie moze sobie zazyczyc cesarki.


    > I urodziłam bez znieczulenia.
    > Straszne.

    masz racje, straszne.
    Dlatego ja wybralam cc.

    >

    > Bo gdyby pacjent sie ruszał z bólu to lekarz nie miałby jak go
    > zoperowac, logiczne?

    aaa, aha! czyli znieczulenie stosujemy dla wygody lekarza!

    Jakbys Ty miala miec operacje, moznaby cie przywiazac ciasno do lozka, cobys sie
    nie wiercila, i tez daloby sie ciac, prawda? nie wiercilabys sie, wiec bys
    lekarzowi nie przeszkadzala...
    Wez sprzedaj ten patent w ministerstwie, dostaniesz nagrode za wybitne zaslugi w
    oszczczedzaniu pieniedzy podatnikow. Anestezja to ponad 60% kosztow standardowej
    operacji...
    Moze pomysl zanim cos wiecej napiszesz kompromitujac sie na publicznym forum...
  • fabiankaa 12.10.08, 00:04
    > > I urodziłam bez znieczulenia.
    > > Straszne.
    >
    > masz racje, straszne.
    > Dlatego ja wybralam cc.


    Alez moj poród nie był straszny. Był piekny smile))))

    > aaa, aha! czyli znieczulenie stosujemy dla wygody lekarza!
    >
    > Jakbys Ty miala miec operacje, moznaby cie przywiazac ciasno do
    lozka, cobys si
    > e
    > nie wiercila, i tez daloby sie ciac, prawda? nie wiercilabys sie,
    wiec bys
    > lekarzowi nie przeszkadzala...
    > Wez sprzedaj ten patent w ministerstwie, dostaniesz nagrode za
    wybitne zaslugi
    > w
    > oszczczedzaniu pieniedzy podatnikow. Anestezja to ponad 60%
    kosztow standardowe
    > j
    > operacji...
    > Moze pomysl zanim cos wiecej napiszesz kompromitujac sie na
    publicznym forum...
    >

    To ty moze skocz sie kompromitowac. Tu nie chodzi o wygode lekarza,
    ale o mozliwosc wykonania operacji. Bo bez narkozy, zwiotczenia
    miesni wiele operacji nie bylo by mozliwych do wykonania i nie
    chodzi tu o wiercenie sie pacjenta. Litosci, az tak ograniczona
    jestes?
  • maurra 12.10.08, 13:19
    > Alez moj poród nie był straszny. Był piekny smile))))>

    To pewnie tak jak Annni. I jak mój. I mnóstwa innych kobiet które wybrały cc na
    życzenie.
    Nie znam cesarzowej, która jest nieszczęśliwa bo tak wybrała.
    Znajdź mi na tym forum wątek, w którym kobiety po cesarkach na życzenie:
    - żałują swojej decyzji
    - mają z tego powodu dziecko chore, z jakimś uszkodzeniem okołopoeracyjnym
    - straciły dziecko z powodu owej "fanaberii"
  • fabiankaa 12.10.08, 13:43
    maurra napisała:


    > Nie znam cesarzowej, która jest nieszczęśliwa bo tak wybrała.
    > Znajdź mi na tym forum wątek, w którym kobiety po cesarkach na
    życzenie:
    > - żałują swojej decyzji
    > - mają z tego powodu dziecko chore, z jakimś uszkodzeniem
    okołopoeracyjnym
    > - straciły dziecko z powodu owej "fanaberii"

    A myslisz, ze ktoras sie przyzna, ze zafundowala sobie NA WŁASNE
    ZYCZENIE horror, ktorego załuje?
  • maurra 12.10.08, 15:19
    a myślę
    kupa ludzi sobie funduje horror na własne życzenie w postaci np. wczasów z
    biurem podróży XY
    a potem w 15 wątkach drobiazgowo opisują, jak to za ciężkie pieniądze i na
    własne życzenie sobie urlop spiep[...] Mało tego na forach turystycznych?

    A Ty wierzysz, że każda która pisze, że ból był znośny, poród szybki a dzidzia w
    ramionach spowodowała natychmiastowe czyszczenie pamięci pisze prawdę? Na jakiej
    podstawie?
  • fabiankaa 12.10.08, 16:19
    maurra napisała:

    > a myślę
    > kupa ludzi sobie funduje horror na własne życzenie w postaci np.
    wczasów z
    > biurem podróży XY
    > a potem w 15 wątkach drobiazgowo opisują, jak to za ciężkie
    pieniądze i na
    > własne życzenie sobie urlop spiep[...] Mało tego na forach
    turystycznych?
    >
    > A Ty wierzysz, że każda która pisze, że ból był znośny, poród
    szybki a dzidzia
    > w
    > ramionach spowodowała natychmiastowe czyszczenie pamięci pisze
    prawdę? Na jakie
    > j
    > podstawie?


    A ja nie sadze. Owszem, niektorzy krytykuja biura podrozy, ale po
    to, zeby dostac odszkodowanie, albo generalnie zrobic afere.

    Ja twierdze, ze i po CC i po SN mozna miec traumatyczne przezycia.
    Natomiast o CC powinien decydowac lekarz, a nie laiczka, ktora
    naczytala sie o traumach przy CC albo boi sie, ze nie bedzie juz
    pozniej waska i mąż ją rzuci. Te powody sa zbyt błache, zeby
    ryzykowac zycie dziecka. A CC nie jest badziej niebezpieczne.
  • maurra 12.10.08, 16:46
    Owszem, niektorzy krytykuja biura podrozy, ale po
    > to, zeby dostac odszkodowanie, albo generalnie zrobic afere.>

    to samo mogłoby z powodzeniem motywować matki pokrzywdzone cesarką -
    odszkodowanie plus afera dzięki której inne kobiety będą omijać lekarza partacza.
    Ja sama zafundowałam sobie HORROR NA ZYCZENIE pt. psn i nie mam oporów żeby o
    tym pisaćbig_grin
    Ty nie informowałabyś innych, że w szpitalu X omal nie posłano cię na tamten
    świat bo lekarz przy okazji cc np. niepotrzebnie usunął ci jajowód?
  • fabiankaa 12.10.08, 17:00
    Nie, nawet gdyby mi z brzucha zrobili jesien sredniowiecza to nie
    robilabym afery, bo byloby mi wstyd, ze zrobili mi to poniekad z
    mojej winy - przy cesarce na zyczenie.
  • maurra 12.10.08, 17:15
    Najważniejszy własny tyłek znaczy się:-p
  • fabiankaa 12.10.08, 19:45
    Nie, najwazniejsze urodzenie zdrowego dziecka, w moim przypadku tak
    jak zaleca lekarz czyli siłami natury.
  • maurra 14.10.08, 10:37
    gdybym słuchała "zaleceń" pewnego ginekologa do dziś byłabym bezdzietna
    a że lekarz nie Bóg, więc jego "zalecenia" olałam i mam dwójkę tongue_out
  • maurra 11.10.08, 22:58
    > Bredzisz... Co innego znieczulenie do operacji, ktorej nie mozna
    > przeprowadzic bez znieczulenia,

    jak nie można jak można?
    coś słabo wyedukowana jesteś
    Kielich + kołek w zęby i piłujemy odmrożoną stopę.
    Można? Można. Tak operowano przez setki lat, znieczulenie to wynalazek XX wieku.
    Kupa ludzi miała operacje bez znieczulenia i przeżywała.
  • annnnia 11.10.08, 23:27
    wlasnie. nikt przy zdrowych zmyslach nie postuluje operacji bez znieczulenia. A
    przy porodzie niektorzy odmawiaja kobiecie prawa do znieczulenia...
  • fabiankaa 11.10.08, 23:41
    Alez ja nie jestem przeciwko znieczuleniu. Uwazam, ze kobieta
    powinna miec do niego prawo.
  • annnnia 11.10.08, 23:56
    zdecyduj sie jakie w koncu masz poglady.
    Kilka posot wyzej napisalas, ze znieczulenie jest dla wygody lekarza, a porod
    "bez problemu" mozna przezyc bez...
    To, ze niektore kobiety sa masochistkami nie znaczy, ze wiekszosc musi lubiec
    porody na zywca.
  • gaja78 12.10.08, 16:01
    annnnia napisała:

    > Nie ma dowodow na to, ze cc jest bardziej niebezpieczne dla dziecka.

    Proszę:

    www.bio-medicine.org/medicine-news/Cesarean-Section-May-Increase-Infant-Mortality-Rates-in-Low-Risk-Women-13838-1/
    www.doctorndtv.com/news/detailnews.asp?id=2228
    www.reuters.com/article/healthNews/idUSSAT17412420071031?feedType=RSS&feedName=healthNews
    Umieralność dzieci po cc jest dwa razy większa niż po sn. W badaniach nie
    uwzględniano tych przypadków cc, które były determinowane zagrożeniem dla życia
    i zdrowia matki/dziecka (!).

    O badaniach wiadomo nie od dzis. Niejednokrotnie informacje o nich były
    linkowane na przeróżnych forach. A w takich dyskusjach jak ta wciąż maglowany
    jest mit "cc jest generalnie bezpieczniejsze dla dziecka". Nie jest, opisano to
    czarno na białym pod powyższymi adresami.

    > Ja uwazam ze prawo do korzystania ze wszystkich dostepnych zdobyczy medycyny
    > nalezy sie kazdemu czlowiekowi. Kobieta ma takie samo prawo do wyboru porodu SN
    > jak CC.

    W świetle faktu, że umieralność noworodków po cc jest wyższa niż po sn, walka o
    prawo do wolnego wyboru staje się "etycznie mętna" - ze względu na dziecko, za
    którego życie kobieta jest odpowiedzialna.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • maurra 11.10.08, 22:41
    > Większość kobiet nie ma
    > odpowiedniej wiedzy, żeby świadomie wybrać najlepiej. Dlatego
    > uważam, że ta decyzja powinna należeć do lekarzy. I że CC powinno
    > być tylko ze wskazań lekarskich.
    Sądzę rownież, ze paniczny lęk przed porodem SN może być wskazaniem do CC.>

    Sądzę, że tak jak większość kobiet nie masz odpowiedniej wiedzy, żeby określić
    kiedy cudzy lęk jest paniczny a kiedy niepaniczny. Dlatego uważam, że nie masz
    prawa mówić, co "powinna" a czego nie powinna" robić inna kobieta
  • fabiankaa 11.10.08, 23:13
    maurra napisała:

    > Sądzę, że tak jak większość kobiet nie masz odpowiedniej wiedzy,
    żeby określić
    > kiedy cudzy lęk jest paniczny a kiedy niepaniczny. Dlatego uważam,
    że nie masz
    > prawa mówić, co "powinna" a czego nie powinna" robić inna kobieta

    Alez ja nawet nie śmiem ani nie zamierzam wyrokować, kiedy to jest
    tokofobia, a kiedy lekki strach spowodowany niewiedza, czy czytaniem
    durnych watków na forum. Od tego jest psycholog.
  • maurra 11.10.08, 23:44
    Może i nie smiesz
    za to chętnie instruujesz, co inni powinni, a czego nie powinni, co im wolno a
    czego nie wolno, na co się zgadzasz a na co się nie zgadzasz, choć Ciebie
    osobiście to nie dotyczy
  • fabiankaa 12.10.08, 00:00
    maurra napisała:

    > Może i nie smiesz
    > za to chętnie instruujesz, co inni powinni, a czego nie powinni,
    co im wolno a
    > czego nie wolno, na co się zgadzasz a na co się nie zgadzasz, choć
    Ciebie
    > osobiście to nie dotyczy


    Ale ja po prostu wyrazam swoje zdanie. I mam do tego prawo. Podobnie
    jak inni maja prawo nie zgadzac sie z moim zdaniem, a ja z ich
    opinią.
  • annnnia 12.10.08, 00:03
    oczywiscie tylko wyrazasz swoje zdanie, na szczescie dla milionow kobiet.
    Chociaz niestety obecna pani minister zdrowia ma podobne zdanie do Ciebie, i u
    niej to juz nie jest takie nieszkodliwe... sad
  • dina28 14.10.08, 09:46
    Cześc.Nie ma czegoś takiego jak "amnezja wsteczna".Poród naturalny
    jest tak intensywnym przeżyciem że widok maleństwa wcale nie pozwoli
    zapomniec o bólu,wstydzie itd.Dla mnie widok moich dzieci po
    urodzeniu(a urodziłam troje),był po prostu ulgą że wreszcie ze mnie
    wyszły.Najbardziej bałam się oczywiście przy pierwszym
    porodzie.Byłam kompletnie "zielona".Nie miałam pojęcia co mnie
    czeka.Wyłam do lekarzy że chcę cesarkę.Oczywiście mogłam sobie tylko
    chciec...Tylko że teraz nie żałuję bo nie taki diabeł straszny, a
    jak zobaczyłam jak się kobiety po cesarkach męczą to byłam
    szczęśliwa że mnie to ominęło.A tak wogóle połowa sukcesu to dobra
    położna.Ja miałam taką tylko przy ostatnim porodzie.Teraz jestem w
    15 tyg.ciąży i modlę się żebym znowu na nią trafiła.Głowa do góry!
    Będzie dobrze!I jak wszystko gładko pójdzie to poczujesz się
    jak "Supermenka"bo udało ci się wypchnąc arbuza przez otwór śliwki.
  • comsi-0 08.10.08, 17:21
    To ja też zaliczam się do takich dziwnych mam. Od samego początku
    myślałam o cesarce, a tu jak się okazało na usg: moja dzidzia jest
    ułożona nóżkami do dołu. Moja pani doktor powiedziała że jak się w
    przeciągu 4 tygodni nie odwróci to raczej już tego nie zrobi i
    będzie cesarka (teraz jestem w 32 tygodniu).
    Praktycznie porodu naturalnego nie biorę pod uwagę. A jak się to
    komuś nie podoba to jego problem. Moim zdaniem każda kobieta powinna
    mieć legalny wybór pomiędzy cesarką a naturalnym i to w każdym
    szpitalu (państwowym też)

    pozdrawiam
  • fabiankaa 08.10.08, 17:28
    >Leżenie, zdanie na cudzą pomoc i "łaskę", proszenie o pomoc,
    słabość
    >i fizyczna niemoc, brak intymności, obcy lekarze patrzący w moje
    >krocze, ekskrementy wylatujace z człowieka, krew, jakieś śluzy,
    wody
    >i błony, stres w całym tym szpitalu, wreszcie sam poród z cięciem
    >lub szyciem w najbardziej intymnym miejscu mojego ciała.

    Prawie to samo masz przy CC - krew, obcy lekarze, zdanie na kogos
    innego, fizyczna niemoc, brak intymnosci.
    Wybacz, ale moim zdaniem twoje podejscie jest niepowazne. Czy idac
    na operacje tez chcialabys, zeby bylo bez krwi, operacji, lekarzy?
    Przeciez jestes czlowiekiem i z pewnymi rzeczami po prostu trzeba
    sie pogodzic. i do tego, moim zdaniem, nie wiem skad, ale masz
    fatalne podejscie do porodu. Rozumiem, jak juz sie ma to chociaz raz
    za soba. Ale nie wiesz, jak to jest, a juz tak drastycznie to
    opisujesz? moze ZA DUZO FORUM i przejmowania sie opisami niektorych
    kobiet?

    >Tu się pojawia potem kwestia mojej wrażliwości na takie rzeczy i
    rozpad zwiazku z mężem po takim zabiegu.

    A dlaczego zakladac rozpad zwiazku po porodzie SN? No litosci... O
    ile facet CHCE byc przy porodzie i nie ma mózgu wielkosci orzeszka
    to chyba wie, czego moze sie spodziewac! I wie, ze to chodzi o
    urodzenie dziecka, a nie o pokaz krwawej jatki dla rozrywki.
  • kartoffeln_salat 08.10.08, 18:01
    Oczywiście rozumiem Twoje stanowisko i oburzenie, bo to jest właśnie
    sensem niezrozumienia takiej osoby jak ja.

    Przy CC krew się leje jak z wiadra + to wszystko co było w macicy
    też sie musi wylać. Ale ja mam parawan i nie będę tego widzieć. Nikt
    oprócz osób przeprowadzających operację nie bedzie się kręcił po
    sali. Ani mąż.

    Niemoc po operacji - tak, to prawda, ze będę potrzebować pomocy i
    nie bede mogła sama wielu rzeczy zrobić. Nie będe jednak jak spocona
    i przerażona mysz co ze mną za chwilę zrobią bo już będzie po
    wszystkim.

    Tak, mam fatalne podejście do porodu, właśnie o tym jest cały ten
    post. Cuda sie zdarzają, ale w ten cud nie wierzę, że nagle obudze
    się za miesiąc i poczuję że tuzin dzieciaków urodzę siłami natury uncertain

    Nie czytam opisów porodów ani nie oglądam zdjęć i filmów,bo mi się
    robi słabo. Raz poszłam odwiedzić koleżankę po porodzie i musiałam
    wpołowie drogi na oddział zawrócić bo myślałam że zemdleję - zrobiło
    mi sie słabo od widoku kobiet z wielkimi brzuchami i na myśl że one
    muszą te dzieci urodzić.
    Kiedyś do apteki przyszła kobieta w zaawansowanej ciąży i poprosiła
    od "wyjałowione podkłady do porodu" - też mi się zrobiło słabo.


    Co do męża to dla mnie nie wchodzi w grę żeby jeszcze on był przy
    porodzie, no wiem, że Cię zgorszę ale to juz jest dla mnie lekka
    patologia. Chodziło mi rozpad związku po szyciu krocza, bo nie wiem
    jak miałabym się kochać bedąc psychicznie i fizycznie okaleczona.
    Wolałabym mieć ranę i bliznę na brzuchu - jak mnie nie bedzie do
    końca życia dotykał w tym miejscu to przeżyję smile.

    I nie oczekuję żadnego zrozumienia tylko muszę ten problem rozwiązać
    bo być może w przyszłości chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, i
    naprawdę nie chce zryć sobie psychiki zapierwszym razem.
  • memphis90 08.10.08, 19:10
    Przy CC krew się leje jak z wiadra + to wszystko co było w macicy
    > też sie musi wylać. Ale ja mam parawan i nie będę tego widzieć.

    Podczas sn też nie widzisz, co masz między nogami i co dzieje się na dole...

    Nikt
    > oprócz osób przeprowadzających operację nie bedzie się kręcił po
    > sali. Ani mąż.
    Podczas sn też nie wejdzie Ci na salę facet od naprawy kaloryferów... A jak
    trafisz do kliniki, to studenci mogą być i na cc, nawet asystować podczas operacji.

    Chodziło mi rozpad związku po szyciu krocza, bo nie wiem
    > jak miałabym się kochać bedąc psychicznie i fizycznie okaleczona.
    ??? Szczerze mówiąc nie rozumiem... Ja jestem 4 tyg po porodzie, 4 tyg po
    nacięciu krocza i blizny ZUPEŁNIE nie widać. Nie mam problemów z seksem (ok,
    przyznaję, nie wytrzymaliśmy, musieliśmy przetestować- choć normalnie powinno
    poczekac się do wizyty kontrolnej u lekarza). To jakaś mania teraz z tym
    "okaleczeniem psychicznym i fizycznym".
  • premeda 13.10.08, 14:51
    Podczas sn też nie wejdzie Ci na salę facet od naprawy
    kaloryferów... A jak
    > trafisz do kliniki, to studenci mogą być i na cc, nawet asystować
    podczas opera
    > cji.
    Tutaj się nie zgodzę. Czytałam na stronach fundacji opisy porodu z
    mojego jedynego powiatowego szpitala. Jedna z rodzących opisała jak
    jej porodowi i jeszcze drugiej kobiety przyglądał się.... elektryk.
    Męża do niej nie wpuścili ale elektryk owszem był. A salowe siedzące
    na wprost rodzącej, a wciąż otwarte drzwi od porodówki? Niemało jest
    takich przypadków.
  • smerfetka8801 09.10.08, 14:46
    wybacz ,ale mam szyte krocze i nie jestem okaleczona ani fizycznie
    ani psychicznie mąż jakoą też nie narzeka.
    kiedykochaliśmy sie 1raz po porodzie było super-potem oczywiście
    też.
    a ty idź do specjalisty bo masz fatalne podejście i najwyraźniej nie
    rozumiesz ,ze fizjologii nie przeskoczysz nawet cesarką-operacje też
    są "obrzydliwe"
    planowałaś ciażę z takim nastawieniem?
  • rulsanka 09.10.08, 21:12
    Podkłady poporodowe potrzebne są również po cesarce. Myślę, że nie akceptujesz
    swojego ciała. A co będzie na starość, ze zmarszczkami, pampersami, chorobą?
  • premeda 13.10.08, 14:45
    Ja akurat świetnie to rozumiem, bo mam to samo na sam widok fotela
    ginekologicznego. Do niedawna wystarczało, że w wiadomościach leciał
    materiał na te tematy, a ja od razu robiłam się cała roztrzęsiona,
    serce mi waliło, sucho w ustach i tak dalej. A już kompletnym
    szokiem było dla mnie, jak raz zobaczyłam materiał gdzie pokazane
    były gołe stopy pacjentki na fotelu i stojącego przed nią lekarza
    wybierajacego wziernik. Koszmarr... do dzisiaj mam ciarki na
    plecach, gdy to sobie przypomnę. Wogóle nie rozumiem tego, że w
    każdym takim materiale musi być pokazany lekarz na tle tego fotela.
    Inni lekarze mają zdjęcia z normalnych gabinetów, a w tym przypadku
    albo jakaś schiza reprterów albo moja. Nie wiem od czego to zależy
    ale tak po prostu mam. I chyba najbardziej z tego względu dzieci nie
    planuję, szkoda tylko że bliscy nie chcą tego zrozumieć.
  • poko-rka 08.10.08, 17:34
    kartoffeln_salat napisała:

    > Ale czy naprawdę ten terror SN jest konieczny
    > jeśli do szpiku kości czuję że chcę inaczej????

    Nie,nie jest.Naszczęście mamy już prawo wyboru.I bez względu na te
    wszystkie negatywne komentarze odnośnie cc na życzenie,ono jest i
    można z niego skorzystać.To tak samo jak jest wiele innych rzeczy na
    świecie dobrych i złych i tylko od nas samych zależy,co wybieramy.Ja
    jestem za tym,aby sprawę porodu pozostawić sumieniu kobiety.Skoro Ty
    czujesz to tak,to nie zadręczaj się,tylko zdecyduj to,co uważasz za
    słuszne.Irytują mnie teksty typu "skoro przeraża cię poród,to było
    nie zachodzić w ciąże",bo to tak,jakby mi ktoś powiedział,że skoro
    boję się egzaminu,to mam nie iść na studia.I nie mówcie mi proszę,że
    to co innego.I to i to wiąże się ze stresem.

    > I zaczynam sie poważnie tym stresować, bo teraz sie słyszy że
    znowu
    > zaczynają pchać buciory w sprawy cesarskiego cięcia i znowu jest
    > nagonka na ten zabieg.
    >
    Wszystko co kontrowersyjne,ma soich zwolenników i przeciwników.I
    zawsze tak będzie,ale ja akurat bym się tym nie przejmowała.Życzę
    dużo spokojusmile
  • nupik 08.10.08, 17:41
    moim zdaniem powinnaś przemyslec sprawe płatnego cc. z taką blokadą psychiczną
    nie zrobisz przy porodzie sn dokumentnie nic. to normalne, ze kobiety się boją,
    ale jednak nie maja takich skojarzeń, ze to uwłaczające, obrzydliwe i co to
    będzie z mężem. to ci moze absolutnie spieprzyc pierwsze miesiące z dzieckiem.
    ja nie mam wyjsica i rodze już drugi raz przez cc, ale nie wiem czy
    zdecydowałabym się na sn bo moze nie az tak jak ty, ale tez mam obawy natury
    estetyczno-godnościowej (szczególnie w polskim szpitalu).
  • nupik 08.10.08, 17:43
    ps. i głupoty w stylu amnezji wstecznej naprawdę można mi8ędzy bajki włozyc. to
    zalezy od kobiety. ja mam dwie kolezanki, które po 20 godiznnych porodach w bólu
    nie zdecydują sie już na drugie dziecko, a mamy po 35 lat więc małe szanse ze
    się im pozmienia. ja po cc a radoscią i spokojem czekam na drugie.
  • roksanaa22 08.10.08, 18:19
    Świat zwariowałuncertain
  • anolia 08.10.08, 18:22
    też miałam takie obawy jak Ty przed pierwszym porodem...ale wierz mi jak się
    zaczęło to nawet o tym nie pomyślałam...nie było czasu i człowiek myślał tylko o
    szybkim końcu i próbował jakoś walczyć z bólem...a potem cudne narodziny i znowu
    się o wsztstkim zapomniało...tzn. o bólu i innych rewelacjach bo była tylko ta
    istotka i nikt więcej na świacie smile)))
  • laminja 08.10.08, 18:28
    ja po kilku godzinach porodu też doszłam do wniosku, że nie chcę rodzić siłami
    natury. Blokowała mnie nagość, konieczność zmieniania pozycji na lepszą dla
    postępu porodu/dziecka, ale mnie krępującą. Nie było mi wszystko jedno co się
    dzieje dookoła. Podziwiam kobiety, które potrafią rodzić z obcymi położnymi,
    lekarzami, studentami.
  • deela 08.10.08, 18:38
    po cesarce jestes jeszcze bardziej zdana na innyvh i bezsilna takze zamienil stryjek
    --
    Gry małżeńskie
  • roksanaa22 08.10.08, 18:42
    Rodziłam i przez CC i SN.Nigdy nie czułam się tak upokorzona jak
    leżąc na stole przy CC...
  • cota 08.10.08, 18:48
    zdana na innych niekonecznie, u mnie w szpitalu się nie patyczkowali, każda
    dostawał dzieciaka, alleluja do przodu. Nie ma też przy cc - jak ktoś pisał
    wiadra krwi, dżizez, to nie film o teksańskiej masakrze piłą mechaniczną wink
    ja też nie chciałam przechodzić przez poród naturalny, miałam i będę mieć
    cesarkę , jakoś nie wyobrażałam sobie siebie latającej godzinami nago czy pół
    nago, badana przez x osób. Cesarki się jakoś nie bałam. U mojej koleżanki
    natomiast odwrotnie, rodziła zupełenie naga, bo jej tak było wygodniej, nie
    przeszkadzały jej stażystki, a na dźwięk słowa cesarka dostawała gęsiej skórki.
    Są różne osoby, różne poglądy, najważniejsze to umieć uszanować siebie nawzajem,
    swoje lęk, potrzeby - bo jak znam życie to zaraz usłyszysz jakim dramatem jest
    cesarka że to jest nienaturalne i w ogóle jaką jesteś matką, kobietą
    etc...Forum to cechuje totalny brak empatii i najczęsciej jak piszesz ze chcesz
    mieć cc to masz full postów próbujących cę naprowadzić na jedną słuszną drogę
    rodzenia przez pochwę. Zanegowanie tego lub odczucia negatywne spotkają sie z
    linczem smile
    jak ja leżałam na patologii to oddziałowa - starsza, fajna kobita - mówiła, ze
    kobety pownny rodzć jak chcą, bo te co na siłę są zmuszane do naturalnego
    podczas takiego porodu dostają takiej blokady, ze i tak częściej końćzy się to
    cesarką, a dodatkowo większym baby bluesem.
    --
    fotoforum.gazeta.pl/photo/3/vf/ui/ssvf/CZIIaILN6Wx3xKbGtX.jpg""
    target="_blank">fotoforum.gazeta.pl/photo/3/vf/ui/ssvf/CZIIaILN6Wx3xKbGtX.jpg"</a>
    alt="Natalia (tunia)" title="Natalia (tunia)" /></a>
  • fabiankaa 08.10.08, 20:35
    cota napisała:

    > Nie ma też przy cc - jak ktoś pisał
    > wiadra krwi, dżizez, to nie film o teksańskiej masakrze piłą
    mechaniczną wink
    > > jakoś nie wyobrażałam sobie siebie latającej godzinami nago czy
    pół nago, badana przez x osób.

    ??????? dżizes, to ty teraz nie piernicz głupot. Ani przez moment
    porodu nie bylam naga - cały poród w koszuli, ktora zakrywala
    wszystko, co miala zakrywac!!! Natomiast CC jest raczej nago smile)
    Nie badało mnie x osob tylko 1 lekarz przy przyjeciu i 1 polozna,
    sprawdzajac rozwarcie!!!!

    Jesli autorka watku ma tokofobie (tak, jak sie nie myle, nazywa sie
    fobia dotyczace porod) to jest to wskazanie do starania sie o CC.
  • take_that 08.10.08, 18:41
    a ja się nad tym nie zastanawiam. Na pierwszy poród szłam z rozpędu,
    nie wiedząc za bardzo co mnie czeka (internetu nie miałam wtedy
    jeszcze smile). I naprawdę nie zastanawiałam się nad tym kto mnie
    ogląda i jak wygladam z tamtej strony (trywializuję), a widownia
    była spora - stażyści, kilkanaście kobiet czekających do 4 łóżek
    porodowych itd. Bolało, a ja się skupiłam na tym co trzeba robić.
    Teraz mam taki sam plan. I tak nie wymyślę wszystkich sytuacji,
    które mogą mnie spotkać. Poza tym uważam, że myślenie pozytywne
    pomaga, dlaczego mam myśleć, że jestem zdana na czyjąś łaskę? Wolę
    myśleć, że ktoś pomagając mi dobrze wykona swoją pracę (oby!),
    ucieszy się, że dobrze poszło (nawet, jeżeli nie zwyczajnie po
    ludzku, to chociaż z powodów statystycznychsmile). I tyle. Męża nie
    przewiduję tam, wolę go zamęczać opowieściami, jak było okropnie, a
    on nie był ze mnąsmile.
  • jusder 08.10.08, 18:42
    a rozmawiałaś na ten temat z doświadczoną położna z powołania??
    może taka "prywatna" szkoła rodzenia pomogłaby Ci zrozumiec na czym
    wogóle polegają narodziny dziecka.
    zanim zaszłam w ciążę byłam zwolenniczką CC, ew. SN ale z ZZO i beż
    udziału męża.
    teraz w siódmym miesiącu nie moge doczekać się już porodu, na samą
    myśl o tym jakie niesamowite przezycie nas czeka wzruszam się smile
    owszem boję się bólu, tej całej fozjologii ale dzięki rozmowie z
    cudowną położną i kompetentnej literaturze wiem że tylko SN.
    rówież mąż nie wyobraża sobie aby mogło go przy tym nie być, śmieje
    się z moich niedawnych poglądów.
    z drugiej strony jeśli Twoja blokada jest tak silna i próbowałaś już
    szukać pomocy u kompetentych osób to będzie lepiej dla Ciebie i
    dziecka jeśli jednak zdecydujesz się na CC.
  • emi28 08.10.08, 18:49
    no cóz, niestety jestem podobnego zdania jak Ty-mam na myśli poród w
    polskich warunkach, w przeciętnym szpitalu. mam za sobą jeden poród,
    lada moment drugi - pierwszy sn, ten pewnie też. Sama fizjologia
    jest dla mnie czymś naturalnym, natomiast wszystko się we mnie burzy
    przeciwko braku poszanowania godnosci kobiety rodzącej. i dla mnie
    miało to znaczenie-kłębiący się tłumek, zaglądające przypadkowe
    pielęgniarki z inncyh oddziałów, salowa zmieniająca worek na śmieci,
    stazystki, o zgode na obecność których nikt mnie nie zapytał. Ból
    był do zniesienia, naprawde, natomiast cała ta oprawa spowodowała,
    że na drugie dziecko zdecydowałam sie po osmiu latach, kiedy
    wspomnienia trochę przybladły. a, w moim przypadku obcnośc męża była
    wsparciem ale tak, jak pisze-fizjologia porodu nie jest dla mnie
    odra żająca. No, nacinania krocza do tejże nie zaliczam i drugi raz
    nie dam sobie tego zrobić.
  • memphis90 08.10.08, 19:13
    Wiesz, tak naprawdę stażysta jest pracownikiem szpitala, lekarzem. Jest
    normalnie w pracy, na dyżurze. Nie ma obowiązku uzyskania zgody na obecność
    stażysty przy porodzie- on tam pracuje, tak jak położna.
  • laminja 08.10.08, 20:40
    ale nie zawsze jest potrzebny przy porodzie. Są osoby, którym większa ilość
    personelu na sali porodowej nie przeszkadza, są takie, które mają z tym problem.
    Myślę, że można to uszanować, ale w praktyce dzieje się tak w prywatnych
    klinikach i w szpitalach, które oferują indywidualną opiekę położnej/lekarza
    przy porodzie.
  • emi28 08.10.08, 20:53
    Staż miały uczennice z liceum pielegniarskiego, nie lekarze-
    stażyści. Kiedy potem o to zapytałam powiedziano mi, że na ich
    obecnośc powinna być moja zgoda.
  • emi28 08.10.08, 20:55
    aaa, dodam jeszcze, że stały i przyglądały sie-nie zostały mi
    przedstawione, nie było nawet dzień dobry. Poprostu weszły dwie
    dziewuszki i ustawiły sie pod ściana z poglądem na moje krocze.
    wybaczcie, ale dla mnie to niedopuszczalne, zbyt wtedy ogłupiała
    byłam, by się o coś wykłócać -niestety.
  • kacha110 08.10.08, 22:06
    Dobrze że były to tylko 2 stażystki. Pamiętam jak nas na zajeciach z
    ginexów ganiali tłumem 20-osobowym żeby "obejrzec poród". Nikt w
    niczym nie pomagał, wszystcy po prostu stali i sie gapili-nigdy nie
    mogłam tego zrozumieć i starałam sie unikać takich sytuacji. Nie
    wiem jak w taki sposób można nauczyć sie położnictwa.
  • emi28 09.10.08, 12:44
    I tak oto można zamienić moment, który mimo bólu i fizjologii mógłby
    być pieknym przeżyciem w traumę..wyrazy współczucia dla tych
    rodzących, kóre oglądaliście...
  • venita 08.10.08, 18:55
    nie potrzebnie sama nakręcasz sie na najgorsze....też taka
    byłam,myślałam co bedzie jak zaczne kupe przy porodzie robić,bede
    sie wstydzić lekarzy,itd,itd.....zupełnie niepotrzebnie sie obawiasz
    tego... to że bedzie z ciebie lała sie krew i nne odchody,to nie
    jest dziwne dla żadnego z lekarzy i położnych,to samo z szyciem
    krocza...zapomnisz o tym jak tylko sie wszystko zagoi,a maż nawet
    nie skapnie sie gdzie byłaś szyta i napewno z tego powodu nie
    chciałby sie z tobą rozstać,bo co to by był za facet??? widze ,że
    dopada cię jakaś depresja związana z poroem,ale uwierz..nie ty
    pierwsza i nie ostatnia masz takie obiekcje,może i są szpitale ,gzie
    nie przejmują sie rodzacymi,ale masz prawo wybrać szpital ,który nie
    ma takiej strasznej opinii,popytaj lepiej na forum gdzie sie dobrze
    rodzi,blisko twojej miejscowości, gdzie przejmują sie pacjentem,a
    wtedy i cesarke szybko zrobia jak nadejdzie taka
    konieczność....głowa do góry,zacznij sie cieszyć ,że niedługo
    przytulisz swojego dzidziusia,a wtedy i poród nie bedzie wcale takim
    koszmarem...
  • embeel 08.10.08, 19:37
    Wiecie co dziewczyny, ja to chyba jakas dziwna jestem, porod juz niedlugo (34tc)
    a ja sie nie boje. Wczoraj nawet rozmawiałam o tym z mezem. Co nie znaczy, ze
    nie mysle o tym, jak to bedzie. Zakladam, ze nie ma sensu bac sie, bo w pewnym
    sensie to i tak nieuniknione, wiec nie ma po co sie nakrecac. Wlasnie w tym
    tygodniu tak mnie oswiecilo. Zdaje sobie sprawe, ze nie bedzie rozowo, ze bedzie
    bolalo, i jestem wdzieczna poloznym na szkole rodzenia, ze nie owijaja w
    bawelne, ze bedzie, ale beda ze mna, aby pomoc mi przez to przejsc. Jesli mnie
    natna - ufam ginowi, ze zrobi to najdelikatniej i 'najkrocej' jak sie da - to
    tez sie jakos pozbieram po tym. A ze sluz, krew...zakladam, ze litrami nie
    bedzie sie lała...
    Maz oczywiscie bedzie ze mna, bo nie wyobraza sobie inaczej - Żaby maja to
    chyba we krwi - moja teściowa juz 40 lat temu rodziła z mężem.
    Nie wiem, moze dlatego, ze we Francji nie ma jazdy na "epistho" czyli ciecie jak
    leci, ze jest zzo na zyczenie ( a ja sie caly czas nad tym jeszcze zastanawiam),
    ze po porodzie nalezy sie tzw. 'reeducation perinale' czyli rehabilitacja krocza
    - masaze i inne zabiegi refundowane...a moze dlatego, ze dziwna jestem...ze
    uwazam, ze natura tworzac nas, wziela pod uwage i to zadanie.
    Staram sie jak najlepiej przygotowac, cwicze oddechy...

    I zeby nie bylo watpliwosci, nie potepiam dziewczyn, ktore chca cc na zyczenie (
    we Francji coraz bardziej powszechne) uwazam, ze kazda ma prawo zadzic swoim
    cialem i zadne mohery nie moga sie wtracac. I kazda rozsadnie powinna mierzyc
    sily na zamiary, a takze brac pod uwage dobro malucha. To tak, chciałam się
    podzielic swoimi spostrzeżeniami…

    A Ty kartofelku nie nakręcaj się, ale tez nic na sile, mysle, ze wartoby
    porozmawiac z polozna, z ginem o wątpliwościach…a może nawet z psychologiem.


    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/dad0e78c0c.png
  • anick5791 08.10.08, 19:48
    A ja Cię, Kartoffelnsalat, doskonale rozumiem. I w moim przypadku nie będzie
    mowy o SN, po prostu się na to nie zgodzę. Nikt nie ma prawa nas do niczego
    zmuszać.
  • aleks2539 08.10.08, 20:01
    Rozumię Cię doskonale. I pewnie nie urodzisz naturalnie, blokada
    psychiczna zrobi swoje. Twoje ciało, jak chcesz zrób wszystko aby
    mieć cesarke bo... warto smile
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/efb34b14da.png
  • tolka11 08.10.08, 20:10
    A tak z innej beczki. Mam za sobą 2 porody sn i 1 cc. Mąż był przy
    wszystkich. I jedno stwierdził w 100%: przy cc widział dużo więcej
    niż przy sn. A nastawił się, że zza rzeczonej szmaty nie zobaczy
    nic. A tu niespodziankasmile
    Obecność męża przy cc tam, gdzie było mi to zafundowane nie należy
    do rzadkości. Rzekłabym nawet, ze rzadko przy cc w owym szpitalu
    klinicznym kobieta jest bez męża.
  • tolka11 08.10.08, 20:11
    I jeszcze jedno: mimo tych 3 porodów i doswiadczenia zarówno w sn
    jak i w cc czuję TO SAMO, co autorka postu.
    Ale stanowczo wolę sn.
  • jantarowo 08.10.08, 20:06
    ja tez sobie nie wyobrazalam,ze bede niewiadomo ile godzin
    rodzila,cierpiala,latala z golym
    tylkiem,parla,pekne,natna?...jeszcze teraz jak pomysle to brryysmile
    dlatego tez bylo cc,3 min trwalo przeciecie powlok,macicy i maluch
    na swiecie,pol godzinki i mnie zszyli a potem juz
    synek,karmienie.Dostawalam leki przeciwbolowe,po 3 dniach moglam
    sama wracac za kierownicasmilenie nacierpialam sie i tylko taka forme
    porodu uznajesmile drugiego nie planuje ...
  • elza78 08.10.08, 20:38
    > Poród wydaje mi się być uwłaczający godności.
    > Leżenie, zdanie na cudzą pomoc i "łaskę", proszenie o pomoc, słabość
    > i fizyczna niemoc, brak intymności, obcy lekarze patrzący w moje
    > krocze, ekskrementy wylatujace z człowieka, krew, jakieś śluzy, wody
    > i błony, stres w całym tym szpitalu, wreszcie sam poród z cięciem
    > lub szyciem

    wiesz za pierwszym razem przy planowym cieciu myslalam ze to dobrze ze wlasnie
    cesarka uchroni mnie przed tymi wszystkimi rewelkami i co... guzik prawda
    przeczytaj to co napisalas powyzej to twoje slowa - tak wyglada cesarka i opieka
    po cieciu w polskim szpitalu
    dzieko tez urodzilam w zielonych wodach podduszone...
    natomiast porod naturalny ktory rowniez przezylam obyl sie bez tych wszystkich
    rewelacji i w przeciwienstwie do ciecia bylam swiadoma tego ze tym razem to ja
    robie co mi sie podoba i co uwazam za sluszne
    ciecie na zyczenie to paranoja, zwlaszcza z takim nastawieniem, mozna sie grubo
    zdziwic smile
    cewnikiem przez trzy dni upokorzneiem kiedy prosisz o pomoc a personel ma cie w
    dupie... i tak dalej...


    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • beatar9 08.10.08, 21:30
    ...załatwianie potrzeb w basen,który jak się doprosisz przyniesie ci
    położna albo salowa,względnie mąż/partner....twoje miejsca intymne
    również będą oglądane przez niejedną osobę-cewnikowanie i usuwanie
    cewnika,zamiast wstać i zająć się dzieckiem będziesz musiała leżeć a
    gdy już pozwolą wstać ból po cięciu odbiera radość zajmowania się
    własnym dzieckiem-tak było z moją znajomą,która nigdy nie
    zdecydowałaby się na cc na życzenie-miała cc ze wzgl.na
    wielowodzie...byłam przy niej już na drugą dobę po cc,ponieważ nie
    dała rady się sama umyć,zmienić pokrwawionego prześcieradła,poprawić
    sobie pościeli..bo właśnie personel ma co innego,ważniejszego do
    zrobienie etc etc...łzy jej się lały nie ze szczęścia a właśnie z
    tej bezradności,niemożliwości zrobienia przy sobie podstawowych
    czynności higienicznych,mówiła że czuje się właśnie
    upokorzona...podziwiam dziewczyny,które nie wiedząc jak to wygląda
    płacą za to kasę niejednokrotnie..sama rodziłam sn i już dwie
    godziny po porodzie wstałam,poszłam sobie do toalety,umyłam
    się,przebrałam się,potem usiadłam normalnie na tyłku i tak
    przesiedziałam na moim pierworodnym całą noc,podziwiając to małe
    cudosmile)
  • maurra 08.10.08, 21:42
    No to ja Ci powiem, że takie właśnie psn przerobiłam. Zanim trafiłam na
    porodówkę to byłam kozaczka że hoho, pełna optymizmu i euforii bo przecież zaraz
    moje dziecko zobaczę. Kozactwo uleciało ze mnie koło 4 godziny pobytu, kiedy
    usłyszałam w jakim tempie postępuje rozwarcie a jak mnie już skur[...]ńsko boli.
    Później było już tylko gorzej. W życiu nie pomyślałabym, ze w XXI wieku będę
    przez bite 24h poddawana torturom o jakich mi się nie śniło, a personel
    wzruszeniem ramion lub wyjściem sali będzie reagował na moje żebranie o zzo na
    przykład.
    Chyba tylko kupa mnie ominęła

    W porównaniu z ww drugi poród - przez cc - był jak weekend w spa.
  • beatar9 08.10.08, 21:59
    no to ja Ci powiem,że nasz poród wspominam WSPANIALE...od przyjęcia
    od razu na porodówkę-bo przesiedziałam w domu,w restauracji i u
    znajomych 3/4porodu-do przywitania syna minęły tylko dwie godziny,na
    izbie przyjęć miałam 7cm rozwarcia,nawet na wypełnianie papierów nie
    było czasusmile)byliśmy przygotowani w szkole rodzenia,byłam
    nastawiona na różne scenariusze,ale wiedziałam że najwięcej zależy
    ode mnie i mojego nastawienia-byłam nastawiona zadaniowo-nikt za
    mnie tego nie zrobi i tyle-chyba,że coś nagłego by się stało i
    musiałabym mieć cc...to co najważniejsze i nie do podważenia to
    to,że każdy poród jest inny,każda z nas jest inna...
    p.s.urodziłam pięknie,bez znieczulenia,bez jęków,krzyków,płaczu i
    wrzasków...a synek do kruszynek się nie zaliczał-prawie 4300g
  • maurra 08.10.08, 22:16
    Moja gotowość zadaniowa rozpłynęła się koło 18-19 godziny porodu. Na tym etapie
    już nie kontaktowałam, co kto do mnie mówi.

    Doświadczyłam obu porodów, mam porównanie, trzeci raz zdecydowanie wybiorę spa:p
    Ale na szczery i zdrowy sposób zazdroszczę kobietom, które mają za sobą szybki
    poród i bóle "spokojnie do wytrzymania". Nie wiem dlaczego akurat mnie taka
    wersja nie była danauncertain
  • beatar9 08.10.08, 22:30
    ...podobno mam wysoki próg bólu....chyba migreny mnie tak
    zahartowały,przy takim 3dniowym "globusie" poród to
    pikuś,wszystkiego dobrego
  • anneczka78 08.10.08, 22:09
    > W porównaniu z ww drugi poród - przez cc - był jak weekend w spa.

    Kuźwa, tak marzyłam o weekendzie w spa, ale teraz się zastanawiam smile

    Autorko wątku, może powinnaś iść do prywatnej kliniki na cesarkę i mieć spokój.
    Ja bardzo chciałam rodzić naturalnie, urodziłam w końcu przez cc. Myślę, że
    jedno i drugie pewnie można przeżyć, ale skoro Ty tak się nastawiłaś
    negatywnie... Zapłać i przestań się dręczyć - ciesz się wizja macierzyństwa.

    --
    Nasz Oliwier
  • azija1 08.10.08, 22:14
    Widać elza i koleżanka beatar źle trafiły... Ale tak może być i z cc i z sn.
    Moja koleżanka po sn dochodziła do siebie miesiąc, siedzieć normalnie nie mogła
    też tyle czasu.
    A jaki z tego wniosek? Że kolejne wątki o sn i cc na setki postów nic nie
    wnoszą. Różne są szpitale i my również różnie znosimy ból, poród, operację itp. itd.
    Jestem po planowym cc, przed kolejnym. Historie przez was przytaczane - ból nie
    do opisania, brak intymności, obojętność personelu, wyciąganie cewnika po trzech
    (???) dobach i to w obecności jakichś zbędnych osób brzmią dla mnie jak jakieś
    bajdy, a rodziłam w szpitalu uniwersyteckim w dużym mieście. I nawet pół
    studenta czy stażysty nie wgapiało się w moje miejsca intymne w czasie operacji.
    Aha, nago też nikt mi nie kazał być przy tym zabiegu smileDzieckiem zajmowałam się
    jak tylko wstałam po odleżeniu czasu potrzebnego ze względu na znieczulenie pp.
    Mam jedynie nadzieję, że i tym razem tak będzie, bo nie powiem, psychoza wokół
    cc i mnie się zaczyna udzielać...chociaż ja akurat nie mam wyboru jeśli chodzi o
    rodzaj porodu.
    Jak autorka wątku tak postrzega poród sn jak opisała to niech sobie załatwi cc w
    dobrym szpitalu/prywatnej klinice i już. I mnie nic do tego, wam też.
    Pozdrawiam!
    --
    Onomatopeiczne
    Paranormalne
    Paranoje
  • beatar9 08.10.08, 22:36
    ...małe sprostowanie-lepiej trafić nie mogłam,poród do dziś
    wspominam wspaniale choć minęło 3,5roku-obsada na dyżurze i cała
    reszta towarzysząca super...pozdrawiam życząc samych miłych wspomnień
  • azija1 08.10.08, 23:26
    "Widać elza i koleżanka beatar źle trafiły..." - no tak, to zdanie mogło
    wprowadzić w błąd smile Chodziło mi, że twoja koleżanka źle trafiła, a nie ty smile
    Ja również życzę samych miłych chwil przy narodzinach dzieci, nieistotne jakim
    sposobem !
    --
    Onomatopeiczne
    Paranormalne
    Paranoje
  • elza78 08.10.08, 22:27
    maura ja rodzilam 3 dni ale na trakcie porodowym spedzilam 3 godziny - nikt nie
    mowi zeby sie spieszyc niewiadomo jak strasznie, najlepiej na final do szpitala
    pojechac w domu lepiej sie wszystko znosi smile

    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • maurra 08.10.08, 22:59
    Tylko że ja zaczęłam w domu plamić żywoczerwona krwią i zwyczajnie spękałam. Do
    głowy mi nie przyszło, że oto właśnie jadę na imprezę dwudniową z czego 2/3
    spędzę w oczekiwaniu na to $%%#@$% rozwarcie
  • elza78 09.10.08, 12:28
    ja mialam stan po cieciu tez plamilam , ba mozna powiedziec krwawilam i na cale
    szczescie nie odeslali... nie wie co bym robila przez dwa dni na porodowce...
    a tak przyjechalam o 10 rano do 11 wypelnialam papierki a o 14 godzinie baska
    byla na swiecie nie zaluje ze nie spedzilam wiecej czasu na porodowce, w domu
    sobie przynajmniej leppera w nocy poogladalam na tvn24 bo to byl czas afery z cba big_grin

    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • agar2208 17.10.08, 23:41
    Mój lekarz zawsze mi powtarzał, że kobiety w ciąży, które są pogodne,
    uśmiechnięte, nie zamartwiaja sie róznymi niepotrzebnymi rzeczami , mają lżejszy
    poród.
    Ja w ciąży byłam bardzo pogodna, jednak miałam cc, wiec nie wiem jak to się
    sprawdza.
    Nie wkręcałam sobie niczego , bo i po co. Poszłam na cc jakoś tak bez stresu, bo
    stwierdziłam, ze znieczulą mnie i nic nie bede czuła. Bałam się jednak bólu po.
    Było dokładnie na odwrót. Samo znieczulenie było ok, ale rozcięcie i wydobywanie
    dziecka było dla mnie straszne. Ja czułam jak mnie nacinają. Nie był to jakiś
    bardzo straszny ból, ale było to bardzo nieprzyjemne. Nieprzyjemne było również
    wyciąganie dziecka z brzucha. Synek był nóżkami w dól i nie mogli go wyciągną.
    Strasznie mną szarpali. Oczywiście dało się przeżyc i na szczęście nie trwało to
    długo, bo około 30 min.
    Ból po cc nie był taki straszny i badzo szybko doszłam do siebie. CC miałam o 8
    rano a juz na noc kazałam zostawic sobie synka. Karmiłam go sama , tylko
    pielęgniarki przewijały, bo ja nie mogłam jeszcze wstawac. Później już sama
    wszystko robiłam.

    Moja siostra rodziła natomiast sn i miło to wspomina. Urodziła dosyc szybko.
    Pomiędzy skurczami rozmawiała ze mną przez telefon, przegryzała batona bo była
    głodna i robiła zdjecia mężowi, który usnał, czekając na rodzinny poród.
    Tak więc dziewczyny różnie to bywa. Po co sie niepotrzebnie wkręcac. Może poród
    nie będzie dla Ciebie taki straszny. Ja osobiście już bym 2 raz nie chciała mie
    cc, no chyba, że by mnie całkiem uspili.
    Zapomniałam, że miałam planowaną cesarkę. Z opowieści słyszałam, że podobno jak
    akcja się zacznie to cc jedt jak zbawienie, bo nie czujesz bólu.
    Jeden plus u mnie w cc był taki, że znałam datę i godzinę porodu.
  • mamanikosia 08.10.08, 23:10
    Ja podobnie jak jedna z wcześniejszych dziewczyn przed pierwszym porodem byłam
    bardzo dobrze nastawiona. Myślałam sobie tyle kobiet rodzi bez problemu to ja
    nie urodzę? I nie urodziłam. Po 12 godzinach porodu sn zrobiono mi cc. I to było
    jak wybawienie. Nie wyobrażałam sobie aż takiego bólu. I poród sn był właśnie
    dla mnie bardzo uwłaczający. Kompletnie nie miałam nad sobą kontroli i gdyby nie
    mąż to nie wiem jak by się to wszystko skończyło. Po cc bardzo szybko doszłam do
    siebie, leżałam tylko do czasu aż minęło znieczulenie i nie byłam skazana na
    niczyją łaskę bo od razu zajmowałam się sama sobą i swoim dzieckiem. Owszem rana
    trochę bolała ale bez przesady. Jakiś czas po porodzie skusiło mnie coś i
    obejrzałam w internecie film z porodu sn. O zgrozo, zobaczyłam jak wygląda poród
    z tej drugiej strony i powiedziałam sobie nigdy więcej. Teraz czekam na cc, mam
    w przyszłym tygodniu ze wskazań, ale gdybym nie miała wskazania to na pewno
    zrobiłabym wszystko żeby mieć drugi raz cc. Ot, tak chyba też jestem nie do
    końca normalna. Swój pierwszy poród pomimo że minęło prawie 3 lata nadal
    wspominam jako największą traumę w życiu. Pozdrawiam.
  • gaja78 09.10.08, 11:36
    mamanikosia napisała:

    > Jakiś czas po porodzie skusiło mnie coś i
    > obejrzałam w internecie film z porodu sn. O zgrozo, zobaczyłam jak wygląda
    poród z tej drugiej strony i powiedziałam sobie nigdy więcej.

    Ale dlaczego ? Co jest takiego odrzucającego w kroczu rodzącej kobiety ? Skąd
    się biorą takie reakcje ?
    Z wychowania ? Z robienia z narządów płciowych tematu tabu ?

    Uprawiając seks też się nie patrzy na narządy płciowe, bo wyglądają jak wyglądają ?

    Dlaczego to budzi grozę ? Jakie to są konkretnie odczucia, chodzi o estetykę,
    strach o własne ciało, strach że ktoś widzi jak coś się dzieje z kroczem ?

    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • elza78 09.10.08, 12:26
    > obejrzałam w internecie film z porodu sn. O zgrozo, zobaczyłam jak wygląda poró
    > d
    > z tej drugiej strony


    to o zgrozo proponuje jeszcze cesarke sobie obejrzec od tej drugiej strony zebys
    porownanie miala jako takie - warto wiedzieco czym sie mowi ;P

    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • mamanikosia 10.10.08, 13:50
    Widziałam film z cc i jakoś nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak poród sn.
    Traktuję to jako normalną operację. Kładziesz się odsłaniasz brzuch i chociaż
    jesteś bez bielizny to nikt nie zagląda ci w sam środek za przeproszeniem du*.
    Porównanie porodu sn do uprawiania seksu też uważam za nietrafne ponieważ do
    łóżka idziesz z facetem do którego coś czujesz i jest to sytuacja bardzo
    intymna, a lekarze i położne badające co chwila nie należą do osób najbliższych.
    To są tylko moje odczucia, każdy ma prawo do swoich. Dla mnie osobiście poród sn
    jest obrzydliwy i uwłaczający i nic na to nie poradzę już taka jestem. Może
    dlatego że jako dość młoda dziewczyna akurat miałam swój pierwszy poród taki
    jaki miałam.
  • ko_ma1 08.10.08, 23:42
    kartoffeln, mam dokladnie tak samo
    moze wlasnie jestem nienormalna, ale od kiedy pamietam - taki mam wlasnie
    stosunek do porodu sn. Nie znajduje w sobie akceptacji dla fizjologii takiego
    porodu. Obrzydza (przepraszam) i odraza mnie przepychanie sie dziecka przez
    kanal rodny, nacinanie krocza (ktore, przepraszam znowu za skojarzenie, ale
    kojarzy mi sie z cieciem specjalnymi nozycami kurczaka na pol...), no po prostu
    nic na to nie poradze. Lekarz mowil zebym poczekala, bo to sie zmienia - 30 tyg
    ciazy na razie tego nie zmienilo, szkola rodzenia tez nie. Tak jak pisaly
    dziewczyny - fatalne podejscie do porodu i tyle... Moze i bym wolala tak nie
    miec, ale tak wlasnie mam i juz.
    Wiem ze urodze przez cc. Od dawna prowadze dyskusje z dwoma lekarzami na ten
    temat, "zaklepie" sobie opcje w najblizszej prywatnej klinice, musze miec
    poczucie, ze w razie czego nie zostane bez wyjscia, z dzieckiem pchajacym sie na
    swiat i przypadkowym lekarzem terroryzujacym mnie swoim swiatopogladem...
    Pozdrawiam i... zazdroszcze troche tym co tak nie maja...
  • amerrill 09.10.08, 08:36
    Jeśli kobieta ma tak silną barierę psychiczną przed porodem SN, to należy
    powiedzieć o tym lekarzowi prowadzącemu. Jeśli on to zbagatelizuje, to należy
    zmienić lekarza. Tego typu obciążenia mogą potem prowadzić do długiej depresji
    poporodowej.
    Z drugiej strony CC...(cesarean section birth)
    www.nlm.nih.gov/medlineplus/surgeryvideos.html
    Jak się to ogląda po raz drugi, to już nie jest takie dziwne...
  • absit 09.10.08, 22:50
    ...faktycznie..."ślicznie i estetycznie" big_grin
    --
    Bez litości dla bezmyślności!!!
  • alicja0000 09.10.08, 10:35
    tak, jesteś nienormalna. Jesteś przeciwna temu co natura stworzyła prze tysiące
    lat i co jest dla kobiety i dziecka najlepsze (poza małymi wyjątkami)/.
  • beata214 09.10.08, 11:19
    Ja się przyłączam do tych Pań, które w porodzie sn nie widzą żadnego piękna.
    Sama 1 dziecko urodziłam przez planowane cc z uwagi na położenie miednicowe.
    Poszło szybko i w sumie bezboleśnie. Przy drugiej ciąży pomyślałam-spróbujemy
    sn, razem z ojcem dziecka, w osobnej sali itp itd. I co? Po odejściu wód, i 15h
    zrobiono mi cc. Nie bolało strasznie bo miałam niewielkie skurcze, ale
    perspektywa większych mnie przerażała. Mąż czuł się bezradny i bezużyteczny, ja
    zniechęcona i przerażona. Decyzja o cc-wybawienie! Na drugi dzień już chodziłam,
    malutki był ze mną. I wtedy usłyszałam jak rodzi naturalnie jakaś
    kobieta-wierzcie mi włosy mi dęba stawały!!! Te potworne wrzaski, jęki, krzyki
    "Jezuuuuuuuuuuuuuuu, weźcie to dziecko, ja go nie kocham, nie chce gooooooooo"i
    tak przez kilka godzin! Gdybym była przed porodem to bym uciekła! Masakra! Co tu
    jest pięknego, godnego, cudownego?????? Dziekuję, że mój poród zakończył się cc.
    Żyjemy w XXI wieku i nie jest prawdą, że kobiety muszą cierpieć, jeśli nie muszą!
    Z drugiej strony-inna kobieta urodziła w pół godziny swoje 3 dziecko. Dlatego
    każda z nas powinna mieć prawo wyboru, aby ten moment był doprawdy cudowny!
  • atra1 11.10.08, 22:02
    Kto Tobie kazął piękna w porodzie doszukiwać? Albo w ciązy? - wzdęcia, sraczka, rzyganie, poród - dla mnie w jednym worku, po prostu fizologia. Chyba media i jakieś idiotycze słodko-kwilenie mamusiowe każe kobietom czekać na "wzniosłe" przeżycie, a właśnie wtedy widać dopiero, że człowiek jest po prostu człwiekiem, elementem świata zwierząt raczej.
    --
    Podawanie pensji w wartościach brutto jest jak podawanie długości penisa wraz z kręgosłupem.
  • quelquechose 09.10.08, 12:21
    Boze - a co to za zalosna odpowiedz.

    Dziewczyna ma wyraznie problem i jest tego swiadoma. Przyznam sie, ze
    wspolczuje, bo z takim obciazeniem psychicznym porod, ktory chyba dla kazdej
    kobiety jest ciezkim przezyciem, u autorki watka wiaze sie z o wiele wiekszym
    stresem. Wiekszosc z nas odczuwa to inaczej (na szczescie dla nas) i nie musimy
    sie dodatkowo szarpac z fobia. Chcialabym moc zaoferowac jakies super madre
    rozwiazanie, ale to chyba nie mozliwe - to raczej wiaze sie pomoca psychologa (a
    zwazywszy, ze rodzi sie nie za czesto w zyciu, mozliwe ze koszt przewazy
    zyski?). Ja trzymam kciuki i zycze powodzenia!
    --
    młoda - termin: 13-17.12.2008
  • pacynka27 09.10.08, 10:59
    Nie czytałam wszystkich wypowiedzi i może się powtórzę.
    Twoje argumenty są bez sensu. Za dużo się forum o "strasznych okaleczeniach"
    naczytałaś. Rodziłam SN byłam nacięta. Wszystko się błyskawicznie zagoiło,
    żadnej blizny nie widać. Z seksem wszystko jak najbardziej OK ( a może i lepiej smile )
    a najbardziej uwłaczającym przeżyciem była dla mnie operacja jaka przeszłam w
    wieku 12 lat. Właściwie to zabieg nie jakaś poważna operacja na..... nogę.
    Czułam się potwornie bo rozebrano mnie do naga, przykryto jakąś szmatą wcześniej
    pytano o miesiączkę a jak się obudziła tez byłam naga!!! Szok!! Ale miałam wtedy
    12 lat. Ty jesteś dorosłą kobietą. Wiedziałaś że dziecko trzeba urodzić. Skoro
    poród jest dla Ciebie nie do zaakceptowania trzeba było rozważyć adopcję. Pisze
    poważnie i to nie jest złośliwość. Zdecydowałaś się na ciążę to teraz przestań
    się zachowywać jak mała dziewczynka, która zaciśnie ząbki tupnie nóżką i powie
    NIE BO NIE!!
  • 08082006k 09.10.08, 11:24
    CC też nie jest miłe -miałam cc i nie wspominam dobrze. Czekam teraz
    na poród SN -i jestem tak nastawiona że aż chce urodzić naturalnie a
    mam tylko 50 procent szans.sad(
    Zdecyduj sama bo t Ty będziesz rodzić i pokazywać swoje ciało.
    Przy cc też je pokazujesz.Nie da sie nie pokazać narządów-poród ma
    to do siebie że poprostu tzrebasmile
    Dasz rade-bo żadna kobieta jeszcze w ciąży nie zostałasmile
    --
    Traktujmy innych tak,jak chceilibyśmy być przez nich traktowani...
  • travka1 09.10.08, 18:05
    Zdecydowałaś się na ciążę to teraz przestań
    > się zachowywać jak mała dziewczynka, która zaciśnie ząbki tupnie
    nóżką i powie
    > NIE BO NIE!!
    ales Ty kobieto ograniczona, nie sadzilam nawet,ze mozna pomyslec w
    ten sposob i jeszcze ten tekst z adopcja...wez Ty sie puknij w swoja
    madra glowe i moze Cie oswieci,ze KAZDA z nas jest inna...
    Ja bym poszla dalej za twoim tokiem myslenia i odbierala dzieci
    kobietom,ktore jednak nie daly rady urodzic sn i zdecydowano o
    cc.Nie uwazasz,ze z tymi kobietami jest cos nie tak>natura cos
    skiepscila i moze taka nie dokonca kobieta nie powinna miec dziecka??
    wiem,ze pisze od rzeczy ale tak mnie wkurzaja teksty-nie chcesz psn
    to adoptuj...masakra!!
  • kartoffeln_salat 10.10.08, 19:43
    Dobrze że nie jesteś położną, bo prawdopodobnie na sali porodowej
    bym usłyszała tekst w stylu "było sie bzykać, to teraz nie jęcz" smile.

    Może popatrz na to trochę inaczej, nie wszystkie kobiety tak bardzo
    się cieszą że są w ciąży, nie wszystkim wielki brzuch sprawia
    radość, nie wszystkie mają hurra-optymistyczne podejście "już-za-
    30godzin-męki-zobacze-dziecko-i-wszystko-zapomne".
    Może mnie jest po prostu 100 razy trudniej przez to przejść?

    Zdecydowałam sie na ciaże mając lat 29, dlatego że 10 lat temu nie
    było jeszcze w ogóle dyskusji o wyborze - i dlatego tak późno to się
    stało. Mało tego zdecydowałam się dlatego, że wiem, ze DA SIE
    załatwić CC.

    I gdybym była dziewczynką tupiącą nóżką to bym w ogóle nie zaczynała
    tematu, bo po co, jeśli bym sie uparła na CC to przecież mi zrobią.
    Mam swoje wielkie obawy, moze i fobię, dlatego chciałam się
    skonfrontować czy rzeczywiście tylko JA jestem takim dziwolągiem?
    Okazuje się, ze nie.
    Chcę podjąć właściwą decyzję ze wzgledu na dziecko i na siebie, bo
    może chciałabym mieć jeszcze jedno, dlatego nie chcę zafundować
    sobie traumy.

    ----
    Też miałam operację. Bolały mnie tylko zatrzyki znieczulajace. Potem
    nic nie czułam, ból PO zabiegu był do wytrzymania i z kżdym dniem
    mniejszy. Bałam się w sumie 20 minut przed rozpoczęciem. Potem było
    już z górki.
  • gaja78 09.10.08, 11:31
    Współczuję, naprawdę szczerze współczuję. Szkoda, że tak bywa, że skądś bierze
    się strach przed własnym ciałem czy jakiś brak akceptacji dla cielesności.
    Robimy się coraz bardziej estetyczni, idealni, "niebiologiczni". To nas osłabia
    tak naprawdę i odbiera możność świadomego przeżycia porodu. Szkoda. Takie czasy
    widocznie ...

    Co ci doradzić - na pewno rozważny wybór szpitala. Takiego z dobrym podejściem.
    Najlepiej popytać wśród dziewczyn, które rodziły niedawno, opinie sprzed kilku
    lat mogą być nieaktualne. Sama rodziłam w szpitalu o starej dobrej etykietce
    "rzeźnia" a porodówka była pierwsza klasa z naprawdę ludzkim podejściem do
    rodzącej - efekt zmian jakie nastąpiły w ciągu ostatnich kilku lat.

    Jeśli chodzi o cesarkę, to przemyśl to dobrze, najlepiej kilka razy. Cesarka
    prawdopodobnie też będzie dla ciebie uwłaczająca. Cewnik, brak mobilności przez
    kilka dni, ból po zabiegu. I ważna kwestia kolejnych dzieci - ile planujecie z
    mężem. Jeśli dwójkę, to ok, ale jeśli więcej, to lepiej się przy pierwszym
    dziecku na cesarkę nie decydować.

    Jeśli chodzi o lęk o dziecko - niedotlenienia podczas cesarki to taki sam
    problem, jak podczas sn. Dziecko jest ściskane w kanale rodnym, ale po coś tak
    jesteśmy ewolucyjnie ukształtowani. To ściskanie pomaga płucom dziecka, pomaga
    układowi nerwowemu.

    I tak, malutkie dzieci bywają rehabilitowane. Po każdym rodzaju porodu. Część z
    nich istotnie tej pomocy potrzebuje - zwłaszcza wcześniaki. Ale tak ogólnie to
    chyba mamy teraz modę na odwiedzanie rehabilitantów i neurologów wink Z lektury
    forów rówieśniczych wnioskuję, że rehabilituje się dzieci ze wzmożonym napięciem
    mięśniowym mieszczącym się w granicach normy noworodków i 2-3 miesięcznych
    dzieci. Biznes is biznes.

    Ps. Może obejrzenie kilku filmów dokumentalnych o rodzeniu dzieci pomoże ci
    oswoić się ze swoją cielesnością i spojrzeć na poród nieco łaskawszym okiem ?
    Serio. Na pewno coś znajdziesz w internecie lub na popularnonaukowych kanałach
    telewizyjnych.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • lubie_gazete 09.10.08, 11:35
    Raz widziałem taki filmik,po nim rzygałem dalej niż patrzę :\
    --
    Zapraszam Panie i Panów na świeżutkie forum MISJA ZŁAPAĆ CHŁOPA :

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=70811
  • gaja78 09.10.08, 11:38
    lubie_gazete napisał:

    > Raz widziałem taki filmik,po nim rzygałem dalej niż patrzę :\

    Dlaczego ?
    Tutaj już zadałam serię pytań:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=85687325&a=85719179
    ustosunkujesz się ?

    Może zastanowienie się nad tymi pytaniami doprowadzi do przyczyny, skąd się
    takie reakcje biorą. Choćby po to, żeby własnym dzieciom nie przekazywać tego
    dość smutnego bagażu ..
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • elza78 09.10.08, 12:37
    gaja takie cos sie bierze z braku akceptacji wlasnego ciala i jego fukcji
    fizjologicznych te czasy to czasy w ktorych wynaturzenie staje sie norma a norma
    ustepuje mu miejsca nie tylko w dziedzinie porodow...
    szkoda ze kobiety pragna poswiecac najpiekniejsze chwile swojego zycia dla
    blizny na brzuchu ktora rowniez jest ingerencja w ich organizm...
    coz ciezarne maja klapki na oczach widza tylko neidotlenione noworodki wady
    wrodzone komplikacje okoloporodowe, nie wiem tez kto im wmowil ze dzieki cesarce
    sa w stanie tego wszystkiego uniknac smile no ale coz - ja taka sama bylam puki
    naturalnie nie udalo i sie urodzic.
    mysle tez ze ogolna panika zwiazana z przechodzeniem dziecka prze kanal rodny i
    rozciaganiem tamtejszych struktur wiaze sie z panika facetow - poprostu baby
    maja wmowione ze porod dolem powoduje straszne spustoszenia tam, a to gowno
    prawda big_grin jesli wszystko jest prawidlowo i nie ma przeciwwskazan do rodzenia
    dolem to po pol roku wszystko wraca do normy.
    WIele kobiet o czym sie nie mowi - nie chce siac teorii spiskowych ale dla mnei
    to panika fecetow chcacych miec waskie zonki big_grin
    wracajac nie mowi sie o tym z ekobieta po prawidlowym porodzie dolem latwiej
    osiaga satysfakcje seksualna smile z perspektywy czasu powiem ze to jest prawda big_grin



    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • gaja78 09.10.08, 12:59
    wszystko to prawda chyba niestety ... sad
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • kartoffeln_salat 10.10.08, 19:50
    No tak, teraz wyjdzie, ze mój mąż mnie teroryzuje wąską szparką.
    Nie prawda.
    Mąż to świetny facet.

    To JA nie chce mieć tam szwów.
    To JA nie wyobrażam sobie rodzić z nim.
  • embeel 09.10.08, 13:13
    Ci za ten tekst. Nie dajmy się zwariować. Dziewczyny, polecam książkę "odkrywam
    macierzyństwo" Preeti Agrawal, jak i inne jej artykuły a także jej fundację.
    I wcale nie mam idealistycznej wizji, jak ktoś wcześniej napisał. kropka.
    A faceci? Trafiłam an wspaniałego mężczyznę, który nie panikuje, tylko podchodzi
    do naszego porodu, jak do kolejnego, naturalnego etapu naszej wspólnej drogi.

    http://www.suwaczek.pl/cache/dad0e78c0c.png
  • elza78 09.10.08, 14:37
    nie ma za co, poprostu chlodnym okiem trzeba patrzec na wszystko - w sytuacji
    porodowej jedyne co jest pewne to bol w mniejszym czy wiekszym stopniu nawet
    przy cc, - dla mnie obydwa bole i sn bez znieczulenia i cc byly porownywalne,
    dlatego nie warto pozbawiac sie dla pseudo bezbolesnego cc tego szoku
    hormonalnego po sn bo to jest cos niesamowitego, tlumaczylam to kumpeli ostatnio
    ktora pierwszy raz miala rodzic - to takie szczescie jak w dniu slubu tylko razy
    sto pomnozone wink
    i naprawde to kto jest na sali porodowej i co robi nie ma wtedy znaczenia kiedy
    sie dziecko urodzi, bo jest sie tak oderwanym od rzeczywistosci jak na haju...
    takie byly moje odczucia
    po cc tego nie mialam chociaz zrobili mi ciecie po rozpaczeciu porodu naturalnego...


    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • maurra 09.10.08, 16:19
    a skąd założenie apriori, że to jest najpiękniejsze?
    nie rozumiem tez słów o wynaturzeniu
    Przyzwoicie wychowana kobieta w"życiu niecieżarnym" wie, że siku robimy za
    zamknietymi drzwiami, kupę też raczej nie pod stołem przy gościach, sex
    uprawiamy w warunkach większej lub mniejszej intymności a nie na masce samochodu
    pod blokiem. I takie zachowanie jest czyms oczywistym, robisz tak od 20 czy 30
    lat, robi tak cały cywilizowany świat wokół ciebie, to oczywiste i naturalne.
    Aż przychodzi poród i nagle kobieta ma z dnia na dzień w ramach akceptacji
    swojej fizjologii, bezproblemowo i bez oporów dokonać zwrotu o 180 stopni - z
    pełnym zrozumieniem, bez emocji akceptować kupę robioną w świetle lampy w
    obecności kompletnie obcych jej osób, ma nie widzieć niczego nienaturalnego w
    wsadzanych jej do pochwy co pół godziny palcach w pomieszczeniu w którym
    niekoniecznie nawet drzwi są domknęte, ma nie przejmować się własnym krzykiem,
    płaczem z bólu w towarzystwie obcych jej ludzi w obcym miejscu.

    IMO jest niepoważnym w sytuacji takiego "przewrotu" pisać - jak jakaś
    cwierćinteligentka powyżej - że taka kobieta jest nienormalna. Nienormalnym jest
    oczekiwanie od kobiety, ze sytuacji ewidentnie nowej, której nigdy nie miała
    okazji przećwiczyć zachowa się jakby nigdy nic w życiu nie robiła tylko rodziła
    dzieci.
  • elza78 09.10.08, 16:45
    nie wiem maurra chyab w cyrku rodzilas bo u mnei takich akcji nie bylo, nie bylo
    tez zadnych ekstrementow smile
    a badanie co pol godziny robili mi rowniez przy cesarce wiec nie wiem czemu
    nagle ciecie jest lekarstwem na badanie lekarskie...
    wynaturzenie - bo kobiety naturalnie nie rozcinaja sobei powlok brzusznych w
    celu wydobycia dziecka... cesarka bez wskazan nie jets porodem naturalnym i
    nigdy takim nie bedzie... tak zwyczajnie - chyab to teza ktorej nie podwazysz wink


    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • elza78 09.10.08, 16:47
    ze wskazan tez naturalna nie jest zeby nie bylo - jest tylko statystycznie
    najlepszym wyjsciem z jakiejs tam patologicznej sytuacji...
    to sposob na PATOLOGIE nie na fizjologie, fizjologia radzi sobie sama...
    a zeby nie rodzic w cyrku trzeba znac swoje praw ai moze odpowiednio wybrac
    szpital/ izbe porodowa/ dom...
    sa rozne warianty nie zyjemy w jaskiniach...


    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • maurra 09.10.08, 17:04
    skoro fizjologia sobie radzi sama, zgaduję, ze rodziłaś w domu, w obecności męża
    i relaksujacej muzyki a lekarz zobaczył dziecko przy okazji pierwszego szczepienia

    I tak fizjologicznie, naturalnie rodzi circa 80% współczesnych kobiet. W domu,
    fizjologicznie, z facetem lub nawet bez etc.
    Po co fizjologii szpital?
  • gaja78 09.10.08, 17:08
    maurra napisała:

    > Po co fizjologii szpital?

    Żeby obniżyć śmiertelność noworodków i położnic PO porodzie ?
    Jak mawia mój lekarz - oddział POporodowy to największa bomba z opóźnionym
    zapłonem w całym szpitalu.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • elza78 09.10.08, 17:50
    ja mialam stan po cieciu to nei jets fizjologia tongue_out mimo wszystko rodzilam w
    szpitalu w osobnej sali mialam do dyspozycji mnostwo udogodnien, zrobiono mi usg
    nikt nie pakowal sie z lapami bez potrzeby tam gdzi enie trzeba, czulam sie
    komfortowo, ale sama wybralam sobie szpital w ktorym chcialam rodzic i bylam
    swiadoma teog co mnei tma czeka...
    jesli chodzi o porod domowy to owszem rozwazalam taka opcje jednak niestety po
    cieciu nei mozna...


    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • maurra 09.10.08, 17:16
    nie podważę bo ja nie mam parcia na naturalność
    Dlatego na starość wstawię sobie sztuczną szczękę i kupię okulary zamiast
    ślepnąć i szczerbacieć
    choć pogarszający się wzrok i utrata zębów z czasem są NATURALNE;-p
  • gaja78 09.10.08, 17:27
    maurra napisała:

    > nie podważę bo ja nie mam parcia na naturalność
    > Dlatego na starość wstawię sobie sztuczną szczękę i kupię okulary zamiast
    > ślepnąć i szczerbacieć
    > choć pogarszający się wzrok i utrata zębów z czasem są NATURALNE;-p

    Taka analogia w kontekście rozmowy o porodzie może świadczyć o braku akceptacji
    własnej cielesności. I akceptacji tego stanu rzeczy tongue_out Ale to już tylko twoja
    sprawa.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • maurra 09.10.08, 17:42
    Masz jakieś przygotowanie i doświadczenie zawodowe, jesteś psychologiem,
    psychiatrą, lekarzem, ze stawiasz diagnozy przez internet? Czy tak po prostu
    znasz się na wszystkim?
  • gaja78 09.10.08, 17:44
    maurra napisała:

    > Masz jakieś przygotowanie i doświadczenie zawodowe, jesteś psychologiem,
    > psychiatrą, lekarzem, ze stawiasz diagnozy przez internet? Czy tak po prostu
    > znasz się na wszystkim?

    No wybacz, ale żeby widzieć, że coś z twoimi porównaniami jest nie tak, nie
    trzeba być specjalistą. Nie trafiasz po prostu i tyle. A jeśli w swoim mniemaniu
    jednak trafiasz w dziesiątkę - to masz problem.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • maurra 09.10.08, 17:51
    Nie trafiam bo ty tak twierdzisz? jesteś forumową skarbnicą jedynie słusznych
    przykładów, porównań doświadczeń i komentarzy?
    Polecam pisanie uduchowionych poradników, forum z założenia służy prezentowaniu
    różnych punktów widzenia.
    Osobiste wycieczki to też nie ta kategoria
  • gaja78 09.10.08, 18:01
    maurra napisała:

    > Nie trafiam bo ty tak twierdzisz? jesteś forumową skarbnicą jedynie słusznych
    > przykładów, porównań doświadczeń i komentarzy?
    > Polecam pisanie uduchowionych poradników, forum z założenia służy prezentowaniu
    > różnych punktów widzenia.
    > Osobiste wycieczki to też nie ta kategoria

    Maurra, nie uważam, żeby protestowanie przeciwko porównywaniu porodu do
    oddawania moczu, kału czy utracie zębów na starość było wyrazem zarozumiałości z
    mojej strony. Nie uważam też, żebym była w swoim zdaniu osamotniona. Ja
    rozumiem, że można rozmawiać o punktach widzenia, ale trzeba też sobie zdawać
    sprawę z tego, co się mieści w normach statystycznych i biologicznych, a co nie.
    Ręka do góry, kto uważa, że strach przed ESTETYKĄ porodu na tyle silny, że ten
    poród uniemożliwia, jest normą. Można twierdzić, że takie odczuwanie jest
    zupełnie normalne, a można też dopuścić do siebie opcję taką, że jest to coś, co
    można zmienić, żeby bać się mniej. I tyle. Jestem przeciw utwierdzania osób
    takich jak autorka wątku w przekonaniu, że to co czuje jest zupełnie normalne i
    ma sobie załatwić cesarskę na życzenie. Bzdura, to nie jest normalne. Zawsze
    można zrobić coś, żeby strach zmniejszyć, zawsze warto spróbować. Tym bardziej w
    temacie porodu, bo może się okazać, że ten poród sn jednak będzie dla autorki
    wątku pięknym przeżyciem. Czasem trzeba trochę poszukać, zeby jednak znaleźć w
    sobie potrzebną odwagę.

    I tyle jeśli chodzi o wyjaśnienia, dlaczego dyskutuję z twoim punktem wiedzenia.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • gaja78 09.10.08, 17:05
    maurra napisała:

    > Przyzwoicie wychowana kobieta w"życiu niecieżarnym" wie, że siku robimy za
    zamknietymi drzwiami, kupę też raczej nie pod stołem przy gościach,
    > sex uprawiamy w warunkach większej lub mniejszej intymności a nie
    > na masce samochodu

    no wiesz ... nie rozbieramy się do naga na ulicy, a u zwykłego lekarza czasem to
    robimy. Prawda ? Rozebranie się u ginekologa to też trauma, która odstrasza
    kobiety przed badaniami ? (sądząc po statystykach w Polsce - chyba tak niestety sad )

    > I takie zachowanie jest czyms oczywistym, robisz tak od 20 czy 30
    > lat, robi tak cały cywilizowany świat wokół ciebie, to oczywiste i naturalne.
    > Aż przychodzi poród i nagle kobieta ma z dnia na dzień w ramach akceptacji
    swojej fizjologii, bezproblemowo i bez oporów dokonać zwrotu o 180 stopni

    ponownie pragnę zauważyć, że nie jest to zwrot pierwszy w życiu, bo takich
    zwrotów jest pełno: u ginekologa, u internisty, w gabinecie RTG, na USG podczas
    ciąży, w szpitalu (już od wieku dziecięcego !). Oprócz nauki prywatności
    przebywa całkiem pokaźną drogę nauki akceptacji własnego ciała i przełamywania
    oporów przed personelem medycznym. NO chyba że ktoś nie chodzi do lekarza - to
    rzeczywiście poród może być zwrotem o 180 stopni.

    > - z pełnym zrozumieniem, bez emocji akceptować kupę robioną w
    > świetle lampy w
    > obecności kompletnie obcych jej osób,

    trzeba mieć poważnego pecha, żeby trafić na personel, który komentuje kupę. Ja
    pojęcia nie mam, czy kupa była czy nie podczas każdego z porodów. Nie było
    najmniejszej szansy, żebym to poczuła. W ogóle zastanawianie się nad tym w
    obliczu rodzenia dziecka jest trochę dziwne ...

    > ma nie widzieć niczego nienaturalnego w
    > wsadzanych jej do pochwy co pół godziny palcach w pomieszczeniu w którym
    niekoniecznie nawet drzwi są domknęte,

    zawsze można poprosić o domknięcie. Poza tym nie widzę szczególnej różnicy
    między badaniem podczas porodu a badaniem w gabinecie ginekologicznym. Poza
    bólem może.

    > ma nie przejmować się własnym krzykiem,
    > płaczem z bólu w towarzystwie obcych jej ludzi w obcym miejscu.

    Na tym właśnie polega akceptacja własnej cielesności - na nie przejmowaniu się
    własnym krzykiem i płaczem. Niestety wiele kobiet od dziecka jest uczonych, że
    krzyk i płacz to czynności, które winne być ukryte przed innymi ludźmi. Szkoda sad

    > IMO jest niepoważnym w sytuacji takiego "przewrotu" pisać - jak jakaś
    cwierćinteligentka powyżej - że taka kobieta jest nienormalna.

    Nienormalna może nie. Posiadająca nienormalne przekonania - tak.

    > Nienormalnym jest
    > oczekiwanie od kobiety, ze sytuacji ewidentnie nowej, której nigdy nie miała
    > okazji przećwiczyć zachowa się jakby nigdy nic w życiu nie robiła tylko rodziła
    > dzieci.

    Nikt tego nie oczekuje. Każda kobieta boi sie porodu, każda kobieta nie lubi
    sytuacji mało intymnych. Ale my tu nie rozmawiamy o takim statystycznym strachu,
    ale o strachu, który uniemożliwia urodzenie dziecka siłami natury. Dziwny silny
    strach, który każe kobiecie wybierać operację, operację związaną z nagością, z
    cewnikiem, z otwartym brzuchem, z koniecznością korzystania z pomocy obcych
    ludzi przez pierwsze dni zabiegu. Paranoja normalnie smile

    Wstydzi się trochę każda z nas. Intymności też potrzebuje każda z nas. Ale
    jednak większość rodzi sn, bo ten zwykły strach jest do przezwyciężenia. Ten,
    który blokuje decyzję o sn, normalny raczej nie jest. I bynajmniej nie krytykuję
    tu autorki wątku, myślę że ona sobie zdaje z tego sprawę - że ten jej strach
    jest niezwykle duży. Szkoda. Może uda jej się jednak przygotować do porodu tak,
    że strach zmaleje.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • gaja78 09.10.08, 17:14
    Miało być:

    Oprócz nauki prywatności przebywaMY całkiem pokaźną drogę nauki akceptacji
    własnego ciała i przełamywania oporów przed personelem medycznym.
  • elza78 09.10.08, 18:04
    wlasnie bo kurcze jeszcze nikt nie powiedzial w toku dyskusji tego ze podczas
    operacji jest sie golutenkim jak pan Bog stworzyl big_grin
    jest zimno jak cholera
    przykrywaja cie tylo zielone chusty a personel ma w dupie twoj komfort bo
    wlasnie wtedy jestes kurde brzuchem do rozciecia hehe big_grin
    standardem jest przykladowo cewnikownaie przed znieczuleniem smile malo przyjemna
    sytuacja :d
    i to jest wedle maury wybawienie przed upokorzneiem i nagoscia - zamiana jednej
    poloznej i jednego lekarza w caly zespol operacyjny skladajacy sie z pieciu
    conajmniej osob big_grin
    plus maz widzacy rozwalone bebechy jesli mu pozwola uczestniczyc uncertain
    potem tez jest fajnie, w pierwszej dobie kiedy jeszcze dziala znieczulenie
    przychodzi pani polozna i myje ci krocze nadmanganianem i innymi cudami - na
    sali nie lezysz sama uncertain//
    potem rano czolgasz sie prawie z cewnikiem pod prysznic bo juz masz dosyc tych
    "zabiegow medycznych" musisz uwazac trzymajac cewnik zeby nie wypadla ci
    "poduszka" zmiedzy nog o co nietrudno...
    po oddziale lataja lekarze polozne dobrze ze u mnie nie bylo odwiedzajacych...
    i nie to nie to ze ja taka sytuacja to byla norma po cesarce...
    rzucili o 4 rano drabinke rehabilitacyjna i wstawac zero pomocy, zero komentarza
    jak...
    i to jest wedlug maury lepsze wyjscie od naturalnego ...
    swiat stanal na glowie normalnie big_grin
    ciecie to najbardziej upokarzajaca sytuacja jaka w zyciu przezylam to co dzialo
    sie potem jest kwintesencja niemocy bezsilnosci i walki o to aby dotrwac jakos
    do wyjscia ze szpitala...
    to bylo upokorzenie kiedy nie mozna bylo sie samemu oporzadzic kiedy walczylo
    sie ze soba aby nie zakrwawic drogi pod prysznic... zero poprostu intymnosci i
    godnosci...
    po naturalnym mialam wszystkich w dupie robilam co chcialam i kiedy chcialam
    bylam zdolna sama sobie poradzic ze wszystkim...




    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • maurra 09.10.08, 18:50
    no widzisz jaka różnorodność w przyrodzie występuje
    Niektórzy się u gina nawet do naga rozbierają

    Jak jeszcze załapiesz, że twoje super śmiganie i manie w dupie to tylko jedna z
    miliona wersji porodu
    i jedną upokarza leżenie dwa dni z rozwalonymi nogami na samolocie
    a drugą niemożność zajęcia się dzidzią w osławione 15 minut po, bo cewnik,
    czoganie i krew na podłodze to tez będzie git
  • poranna_zorza 09.10.08, 19:11
    Tak na marginesie, do cc miałam koszulę którą mi podwinięto i nie było mi zimno.
    Nie chodziłam z cewnikiem po korytarzu nawet 1metra. Fakt mało komfortowe jest
    mycie ale moja położna też miała cc i wiedziała że jest to krępujące. I nie
    chodziłam z "poduszką" mogłam nosić majtki. I jeszcze jedno chodziłam nie
    czołgałam się, pod prysznic poszłam sama bez problemu. Natomiast mój post jest
    raczej sprostowaniem niż kolejną dawką fanatyzmu, ponieważ uważam że nie można
    za nikogo decydować ani mu z góry narzucać co ma robić.
    --
    Oliwka jest z nami od maja 2004
    Julka jest z nami od marca 2007
    Nasze trzecie szczęście będzie z nami za:
  • maurra 09.10.08, 19:17
    Niemożliwe. Na pewno chlustałaś krwią po ścianach po czym wpadłaś w hipotermię
  • poranna_zorza 09.10.08, 19:33
    Pewnie masz rację ale na całe szczęście miałam parawan więc nie widziałam tegotongue_out
    --
    Oliwka jest z nami od maja 2004
    Julka jest z nami od marca 2007
    Nasze trzecie szczęście będzie z nami za:
  • elza78 09.10.08, 20:12
    widzisz maurra ja na tyle prosta nie jestem zeby zbijac sie z tego ze postawilas
    klocka na lozku porodowym tongue_out

    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • maurra 09.10.08, 20:32
    Ja Twoje dramatyczne upokorzenia po cesarce też traktuję śmiertelnie poważnietongue_out
  • elza78 09.10.08, 21:04
    coz mogalebym powiedziec "shit happens" ale w twoim wypadku powiedzonko to
    nabiera wymiaru osobistego wink
    pozdrow foresta tongue_out
    big_grinDD

    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • maurra 09.10.08, 21:32
    kupy nie przerabiałam, ale jak potrzebujesz więcej czasu na załapanie tej i
    kilku innych prostych informacji to się nie spiesz

  • elza78 09.10.08, 22:15
    PLONK
    jednym slowem Qpa smiechu...
    bye dziewczynko tongue_out

    --
    "w warunkach wolnorynkowych dyktat gustu większości
    prowadzi do dominacji rzeczy miernych i tandetnych"
  • kartoffeln_salat 10.10.08, 20:01
    Ja przełamywałam takie oto opory przed personelem medycznym:
    - kilka razy na szczepionce u higienistki
    - kilka razy pobieranie krwi
    - u dentysty (zawsze ten sam)
    - 1 raz na RTG zęba (zębów sie nie wstydze pokazywać smile)
    - 1 zabieg-operacja w znieczuleniu miejscowym (leżałam w bieliźnie i
    nakryto mnie zielonymi szmatkami)
    - u ginekologa (zawsze ta sama lekarz KOBIETA - standardowe badania,
    bo nawet nie miałam nigdy zadnych zabiegów)
    - 1 raz EKG
    - czasami pokazanie gardła lekarzowy interniście

    Czy to wystarczyło zeby bez wahania i skrępowania rozkładać nożyska
    przed każdym typkiem w fartuchu? smilesmilesmile
  • gaja78 10.10.08, 20:58
    kartoffeln_salat napisała:

    > Ja przełamywałam takie oto opory przed personelem medycznym:
    > - kilka razy na szczepionce u higienistki
    > - kilka razy pobieranie krwi
    > - u dentysty (zawsze ten sam)
    > - 1 raz na RTG zęba (zębów sie nie wstydze pokazywać smile)
    > - 1 zabieg-operacja w znieczuleniu miejscowym (leżałam w bieliźnie i
    > nakryto mnie zielonymi szmatkami)
    > - u ginekologa (zawsze ta sama lekarz KOBIETA - standardowe badania,
    > bo nawet nie miałam nigdy zadnych zabiegów)
    > - 1 raz EKG
    > - czasami pokazanie gardła lekarzowy interniście
    >
    > Czy to wystarczyło zeby bez wahania i skrępowania rozkładać nożyska
    > przed każdym typkiem w fartuchu? smilesmilesmile

    Jeśli czujesz tak duży strach, jak piszesz, to najwidoczniej nie wystarczyło.
    Czy poprzestaniesz na tym, że tak masz i nie chcesz tego zmieniać, czy może
    uznasz ten strach za coś nietypowego, ale też coś, nad czym warto popracować -
    to już twoja decyzja. Moim zdaniem warto popracować, choćby po to, żeby uniknąć
    stresu, gdy nie będzie innego wyjścia niż wizyta u ginekologa mężczyzny. Albo po
    to, by nie przekazywać swojego strachu dziecku w procesie wychowawczym.
    To już tak niezależnie od twojej decyzji co do sposobu rozwiązania. Wybierzesz
    cesarkę - twoja sprawa. Ale popracować nad strachem moim zdaniem i tak warto.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • maurra 10.10.08, 21:43
    czy w trakcie procesu tworzenia postu czytasz tworzony post a przed czynnością
    kliknięcia "wyślij" dogłębnie przemyśliwasz stworzony w procesie tworzenia postu
    post?

  • gaja78 10.10.08, 22:37
    maurra napisała:

    > czy w trakcie procesu tworzenia postu czytasz tworzony post a przed czynnością
    > kliknięcia "wyślij" dogłębnie przemyśliwasz stworzony w procesie tworzenia post
    > u
    > post?
    >

    Serio tak fatalnie piszę ? Sorry, uwsteczniam się widocznie.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • kiniox 11.10.08, 12:09
    Moim zdaniem błędne jest założenie, że strach i wstyd wynika z nieakceptacji
    własnej natury i fizjologii (bo takie założenie padło gdzieś wyżej). Wręcz
    przeciwnie, większość zwierząt chowa się przed światem w przypadku choroby,
    bólu, albo w przeczuciu nadchodzącej śmierci. Jestem absolutnie przekonana, że
    akceptuję własną cielesność, ale mam bardzo wysoką potrzebę intymności i wiele
    sytuacji, które innych nie zawstydzają, mnie żenują, jeśli musiałabym wykonywać
    je publicznie. Jeśli coś mnie boli, wolę być sama, nie odbierać zbędnych bodźców
    i nie mieć świadków, nawet jeśli miałyby to być kochające mnie osoby lub
    lekarze. Uważam to raczej za zwierzęcą część mojej natury. To raczej brak wstydu
    i strachu w konfrontacji z lekarzem wynika moim zdaniem z rozwoju
    cywilizacyjnego, a więc z odejścia od natury, a nie odwrotnie. Akceptuję moją
    fizjologię na moje własne potrzeby, a nie na okoliczność dzielenia się nią z
    otoczeniem. Pewne czynności człowiek raczej stara się zachować dla siebie,
    ewentualnie dla osób bliskich. Nic dziwnego, że okoliczności zmuszające nas do
    ich upublicznienia rodzą stres. Oczywiście, powinniśmy uczyć się akceptować
    sytuacje, w których należy ten stres pokonać dla osiągnięcia większego dobra.
    Moim zdaniem jednak to wcale nie znaczy, że normalne jest, jeśli przychodzi nam
    to łatwo, a już jeśli przychodzi nam to z trudem, to jest to patologia i wynik
    jakichś nieprawidłowości o podłożu psychicznym.
  • gaja78 12.10.08, 14:31
    kiniox napisała:

    > Moim zdaniem błędne jest założenie, że strach i wstyd wynika z nieakceptacji
    własnej natury i fizjologii (bo takie założenie padło gdzieś wyżej).

    Nie padło. Padło założenie, że strach i wstyd o odpowiednio wysokim poziomie
    (uniemożliwiającym rodzenie siłami natury w szpitalu) może wynikać z
    nieakceptacji własnej natury i fizjologii. To są dwa różne założenia jak dla mnie.

    > Moim zdaniem jednak to wcale nie znaczy, że normalne jest, jeśli przychodzi nam
    > to łatwo, a już jeśli przychodzi nam to z trudem, to jest to patologia i wynik
    > jakichś nieprawidłowości o podłożu psychicznym.

    Ja również uważam, że strach i wstyd do pewnego poziomu są czymś zupełnie
    normalnym. Jednak jeśli owe odczucia decydują o tym, że nie ma takiej opcji jak
    psn, to jednak jest to patologia. Uważasz, że to normalne ?
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • anettchen2306 10.10.08, 20:21
    "Chodziło mi rozpad związku po szyciu krocza, bo nie wiem
    jak miałabym się kochać bedąc psychicznie i fizycznie okaleczona.
    Wolałabym mieć ranę i bliznę na brzuchu - jak mnie nie bedzie do
    końca życia dotykał w tym miejscu to przeżyję ..."
    Ciekawe skad autorka postu ma informacje, ze zwiazek rozpada sie z
    powodu ciecia lub pekniecia krocza. Gdyby tak bylo, to samo rodzenie
    sn byloby wskazaniem do rozwodu.
    CC to tez okaleczenie znacznie dalej idace niz naciecie (lub
    samositne pekniecie) krocza. CC to przecinanie powlok brzusznych, to
    duuuuzo wiecej szwow niz 2-4 szwy przy nacieciu. Moze autorka postu
    jednak zbyt szybko zdecydowalas sie na dziecko??? W wieku 29 lat
    niekoniecznie trzeba byc dojrzalym psychicznie do jego posiadania
    ("bo to juz czas"). Komplikacje u noworodkow zdarzaja sie z rowna
    czestoscia przy cc jak i przy sn (tylko sie o tym mniej dyskutuje,
    bo "gdyby zrobili cc to by do tego nie dozlo..." - a skad ta
    pewnosc?). Zaburzenia czynnosci oddechowych wystepuja czesciej
    wlasnie u dzieci, ktore przyszly na swiat przez cc (badania z
    niemieckich klinik).
    Wszystko zalezy od matki i personelu szpitalnego. Traume mozna tez
    zafundowac sobie przez cc. Nie ma reguly. Porod to wielka niewiadoma
    i nie da sie go sobie zaplanowac w 100%.
  • gaja78 10.10.08, 21:01
    anettchen2306 napisała:

    > Wszystko zalezy od matki i personelu szpitalnego. Traume mozna tez
    > zafundowac sobie przez cc. Nie ma reguly. Porod to wielka niewiadoma
    > i nie da sie go sobie zaplanowac w 100%.

    Tak i trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że rzadko bo rzadko ale zdarza się, że
    cesarka nie jest możliwa i trzeba urodzić sn. Tym bardziej warto popracować nad
    własnym strachem zamiast wpadać w panikę na samą myśl o sn.
    --
    Alicja
    Daria
    A ku ku !
  • himbi 10.10.08, 21:59
    w ciąży, (w tym przypadku zapewne urojonej) to częsta przypadłość wink
  • himbi 10.10.08, 22:03
    dla jasności -to było do "lubie gazete"
  • agniesiag2wiki 09.10.08, 19:17
    Wcale się tobie nie dziwie ja rodziłam już raz SN i wcale to nie było przyjemne
    tym bardziej,że nie był żadnej pomocy lekarza bezlitośnie nacią krocze, zszywał
    bez znieczulenia nie miałam nawet możliwości
    ułożenia się do porodu tak jak mi było wygodnie tylko tak jak kazała położna nie
    było to łatwe. Teraz jestem w 30 tc i jakoś nie czuje przekonania do cesarki bo
    boję się operacji chyba że by uspali mnie całkowicie i nie wiedziała bym co się
    dzieje.Pozdrawiam
  • adad05 09.10.08, 21:45
    Jak zwykle zabłysnęłaś-niesamowicie mądra wypowiedż...
    --
    <<Julian słoneczko nasze>>...mynuś
  • berna_dette 09.10.08, 21:25
    gdyby to BYŁA fizjologia to ok, ale nijak to sie ma do sytuacji w polskich
    szpitalach. Kobieta której robi sie masaz szyjki macicy, golenie, lewatywę,
    badania przy otwartych drzwiach, nacina bez pytania krocze JEST PONIŻONA! fakt,
    cesarka to nie super rozwiązanie, ale nie każdy ma szczęście trafić na ludzkie
    traktowanie przy sn.
  • natka320 10.10.08, 12:10
    Należy wybrać właściwy szpital. Ja rodziłam we wrześniu i nie miałam
    ani masażu szyjki, ani lewatywy ani nie byłam golona. Badana byłam
    tylko przy zamknietych drzwiach i zarówno położna jak i lekarz
    pilnowali aby była zasunięta zasłona przy drzwiach tak, aby podczas
    ich wychodzenia lub wchodzenia nie było nic widać z korytarza.
    Pomimo tego, że szyjka nie chciała się ani skracać ani rozwierać
    nikt na siłę nic z nią nie robił. Ogólnie poród, personel i
    atmosferę wspominam wspaniale.
    Zdaję sobie sprawę, że w małych miejscowościach trudniej jest o
    wybór dobrego szpitala. Miejmy tylko nadzieję, że wkrótce wszędzie
    będzie tak jak było podczas mojego porodu smile
  • natka320 10.10.08, 12:20
    Chyba troszkę wyolbrzymiasz. Rodziłam niedawno i nie widziałam w
    ogóle krwi. Położna błyskawicznie zmieniała podkłady i jak wstałam z
    łóżka to było czysto. Coś tam ze mnie wypłynelo ale to też zostało
    sprzątniete zanim się spojrzałam w tamtym kierunku. Nie było masy
    gapiów a jedynie lekarz i położna. Nie czułam się na łasce a jedynie
    czułam, że mam dookoła ludzi chcących mi pomóc. Mąż był przy
    porodzie. Bardzo mi pomógł i stwierdził, że ludzie przesadzają z
    tymi krwawymi opisami. Dla niego nie było tam nic obrzydliwego.
    Nacięta byłam ale nie mam już sladu po szyciu. Nie rozumiem też
    czemu to mialoby mnie okaleczać psychicznie i czemu mialoby wpłynąć
    na moje małżeństwo ? Rozumiem, że kobiety po amputacji piersi czują
    się okaleczone ale po nacięciu krocza? Litości. Facet tego nawet nie
    zauważa. A nawet gdyby, to jeżeli kocha to taki drobiazg chyba nie
    powinien mieć znaczenia?
  • berna_dette 10.10.08, 13:36
    Rozumiem, że kobiety po amputacji piersi czują
    > się okaleczone ale po nacięciu krocza? Litości. Facet tego nawet nie
    > zauważa. A nawet gdyby, to jeżeli kocha to taki drobiazg chyba nie
    > powinien mieć znaczenia?


    Natko, czują sie okaleczone, bo zrobiono to często bez ich wiedzy i zgody,
    czasami nawet mimo ich sprzeciwu. Pozatym udowodniono juz dawno że to jest
    zabieg w 80% zbędny a w Polsce nacina się 80% kobiet nadal sad i rutynowe, bez
    uzasadnienia nacinanie krocza jest okaleczeniem.
  • agniesiag2wiki 10.10.08, 13:58
    Może nacięcie krocza jest czasami konieczne ale należało by się najpierw zapytać
    kobiety rodzącej i uświadomić że jest to potrzebne bo gorzej po tym dojść do
    siebie fizycznie czyli długo nie można siąść na tyłek. Samego porodu nie
    odczułam tak jak zabiegów wykonywanych po nim mam nadzieję że od tamtego czasu
    coś się zmieniło bo już niedługo znowu będę rodziła.
  • natka320 10.10.08, 14:04
    Być może. Mnie nacięto gdyż była taka potrzeba. Położna długo
    starała się tego uniknąć ale dzidziuś był zbyt duży smile Problemów z
    siadaniem nie miałam zbyt dużych, zapewne dlatego że nacięcie było
    malutkie, tylko takie jakie było konieczne. Zapewne mam szczęście,
    że miałam taki poród a nie inny ale wydaje mi się, że nie należy
    tego nacięcia demonizować. Zgadzam się, że powinno być robione tylko
    w przypadku takiej konieczności i że kobieta powinna być
    informowana.
  • beatar9 10.10.08, 22:00
    podpisuję się obiema rękami pod tym co napisałaś..tak wyglądał
    również nasz poród,to był cudowny dzień i nie ma w tym stwierdzeniu
    ani krzty koloryzacji...ważny jest wybór szpitala,gdzie można
    urodzić po ludzku-jest tyle opinii na forach,że trzeba zaczynać we
    wczesnej ciąży aby do porodu przeczytać i wybrać ten jeden,pozdrawiam
  • bea41 10.10.08, 14:02
    Ja się zastanawiam dlaczego zdecydowałaś sie wogóle na ciążę? Nie
    lepiej, czyściej, bardziej elegancko i tych wszystkich uwłaczających
    rzeczy było wynająć matkę zastępczą albo po prostu zaadoptować
    dziecko!
    Dla mnie jesteś osobą bardzo niedojrzałą psychicznie... niestety.
    --
    Pierworodny
    i Grudniowy Ktosiek
    Miseczki nie kończą się na D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka