Dodaj do ulubionych

Jak niedopuscic do porodu rodzinnego???

03.02.09, 20:50
Witam!
jestem w 37tygodniu ciazy i wlasnie moj M oszolomil mnie informacja, ze chce
byc koniecznie przy porodzie, choc od poczatku mowilismy, ze rodze sama. Teraz
mu sie odmienilo, podpisal papiery w klinice, ze chce i bedzie, tylko, ze ja
tego nie chce, a on niestety nie daje sie przekonac, by zrezygnowal ze swojego
pomyslu. Zastanawiam sie co zrobic, by jednak go nie bylo, bo przeciez nie
bede sie z nim klocic na porodowce, by wyszedl,a watpie czy polozne go
wyprosza. Zna jakas z was argumenty, ktore byc moze spowoduja u mojego
upartego ''osiolka'' zmiane postanowien? nie chce rodzic z kims, uwazam porod
za rzecz, ktora dotyczy najbardziej mnie i chce go przezyc sama, tak jak robia
to wszystkie kobiety w mojej rodzinie. Mam wykupiona polozna, ktora bedzie
caly czas przy mnie, wiec pomoze mi jakbym czegos potrzebowala, choc mam tez
skromna nadzieje, ze nie bedzie probowala mnie zagadywac czy cos takiego, chce
miec absolutny spokoj. Z polozna jeszcze ustalimy wszystko na nasteonym
spotkaniu, ale co zrobic z M?
Edytor zaawansowany
  • fabiankaa 03.02.09, 21:06
    Powiedz mu, ze to nie jego dziecko.
    Efekt osiągniesz na 100%
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • grimma 03.02.09, 21:10
    najbardziej dla mmie przekonywujace bylyby Twoje argumenty. po prostu
    porod to taki czas kiedy warto mowic wprost ..
    --
    bajki i niebajki czyliGrimmy blog
    bobek na wolnosci
  • gonia28b 03.02.09, 21:19
    posłuchaj może lepiej rad doświadczonych koleżanek, czy mąż
    faktycznie jest przydatny porodzi i na ile, a nie zapieraj się, że
    Ty nie chcesz, żeby przy Tobie był. No la ezrobisz jak będziesz
    uważała...
    ja osobiście jestem za tym, żeby małżonek (niezależnie od
    indywidualnych predyspozycji i zapatrywań na ten fakt) był jednak
    przy porodzie, ponieważ:
    1. żadnego porodu nie da się "wyreżyserować", mimo że są szkoły
    rodzenia i jakieś tam szablonowe instrukcje... i tak naprawdę nie
    możesz być na 100% pewna jak to będzie wyglądało
    2. ani Ty, ani Twój mąż nie wiecie co Was czeka - możecie sobie
    tylko wyobrażać, ale należy być przygotowanym, ze cała akcja i
    wszystko z porodem związane będzie raczej, a nawet zdecydowanie się
    rozminie z Waszymi wyobrażeniami.

    w moim przypadku: ja ze swoim mężem nie tylko nie musiałam nic
    robić, ale okazał się on nieocenioną pomocą, położna gratulowała mu
    zimnej krwi i znacznie bardziej efektywnej współpracy, niż ona sama
    ze mną by podziałała... smile
    --
    moje MNIEJ inteligentne DZIECKO
    gdy nie podziela mojego zdania, litość mnie ogarnia. A kiedy
    zgadza się ze mną, zaczynam się bać o siebie...
    (z Księgi
    Anegdot)
    GG: 6196468
  • zoofka 04.02.09, 19:45
    cenne argumenty, ale dla mnie też nieprzekonywujące.
    Od lat kobiety rodziły same i jakoś żyją

    skoro nie chce to ma prawo przecież. Nie każdy musi poddawać się tej
    nowej modzie
    --
    ------------------
  • denea 04.02.09, 22:02
    > Od lat kobiety rodziły same i jakoś żyją

    No, nie do końca. Poród od wieków był wydarzeniem gromadzącym
    krewne, kuzynki, sąsiadki itd. Fakt, że raczej kobiety przeważały,
    ale cały ten tumult miał zapewnić rodzącej tak opiekę "medyczną",
    jak i poczucie komfortu psychicznego.
    To raczej medykalizacja jest nowością, zimne światło prosto w
    krocze, to "leż i zamknij mordę, jak ci się chciało dawać d..y".
    A że i czasy inne, i więzi społeczne, i trzy pokolenia w jednej
    chałupie odchodzą do przeszłości, to wypada często na męża jako
    osobę najbliższą.
    Ja tam jestem gorąco za możliwością rodzenia z kimś bliskim, a że
    obowiązku nie ma to każdy ma wolny wybór smile

    Z tym że w sytuacji autorki chyba najprościej i najbardziej
    przekonywująco byłoby powiedzieć dokładnie to, co tu napisała.
    --
    Mój suwaczek wink
  • aniasa1 03.02.09, 21:27
    Ty potworny uparciuchu! Juz kiedys, chyba własnie z Tobą wymieniłam zdania, ze
    Twoj mąz ma takie samo prawo przezyc cos tak niesamowitego jak porod.......
    Dalej zostaje przy swoim ze to Ty jestes tym "osiołkiem upartym". Nie wiem co
    konkretnie Ci przeszkadza zeby On byl, ale moze dojdziecie do kompromisu. Jesli
    nie chcesz z nikim rozmawiac popros go zeby siedzial cicho, jesli nie chcesz
    zeby widzial Twoje krocze niech Ci obieca ze nie wychyla sie poza Twoje ramiona
    itd..... jesli zlamie jakąś obietnicę lub Ty poczujesz ze na prawde Cie wkurza
    bedac tam to niech wyjdzie.
    Moze jednak dasz sie skusic zeby dac mu choc szanse? Moze wcale nie bedzie to
    okropne? Moze powinniscie wyznaczyc sobie tylko jakąś granicę?
  • ala.81 03.02.09, 21:44
    powiedzieć wprost, tak jak tu na forum

    swoją drogą nie pojmuję dlaczego chcesz go pozbawić pierwszych chwil przy
    dziecku, ma do nich takie samo prawo jak i Ty
  • seytan_a_22 03.02.09, 21:58
    Bo ja jestem osoba, ktora gdy ja cos boli, albo ma jakies obawy, cos ja smuci
    czy przeraza to chce byc sama, taki typsmilea moj M z luboscia oglada filmy z
    porodu, nic go nie rusza, wiec ten argument odpada. Pewnie gdybym mu
    powiedziala, ze nie jego syn, to odparlby, ze wlasnie dlatego chce byc przy
    porodzie, by sie przekonac czy dziecko jest do niego podobne czy nie, od razu, a
    nie czekac do odwiedzinsmilea co do wkurzania, to on uwielbia mnie draznic i
    draznienie mnie na sali porodowej uzna za najlepsza zabawe pod sloncem, a ja
    zamiast skupic sie na rodzeniu, skupie sie na wymienianiu z nim uwag, docinek i
    tego typu rzeczy. On nazywa wspolny porod, rzucaniem sie w paszcze lwicy,
    oczywiscie ja robie za lwicesmilewszyscy wokolo znaja jego hmm unikalne poczucie
    humoru...a ja jak pisalam chce miec spokoj na porodowce. Juz nie wiem jak go
    przekonac.
  • mika_p 03.02.09, 23:11
    seytan_a_22 napisała:
    > a co do wkurzania, to on uwielbia mnie draznic i
    > draznienie mnie na sali porodowej uzna za najlepsza
    > zabawe pod sloncem, a ja zamiast skupic sie na
    > rodzeniu, skupie sie na wymienianiu z nim uwag,
    > docinek i tego typu rzeczy.

    No i fajnie. Po cholerę chcesz się skupiac na własnym bólu i nudzie w przerwach
    między skurczami? Znasz swoją wynajetą położna na tyle, żeby być pewna, że przez
    8 czy 10 godzin bedziesz w stanie z nią konwersować?
    Poród - zanim zacznie naprawdę boleć - najczęściej ejst nudny. Długi i nudny, z
    przerwami na bolesne skurcze.

    A swoją drogą, twój M i tak będzie przy porodzie, chyba że zacznie się w nocy i
    od razu, po cichutku, wymkniesz się sama z torbą do taksówki. Ale standardowa
    procedura wymaga poczekania, aż skurcze będą regularne i częste, początek porodu
    najlepiej spędzić w domu. I myślisz, że on nie zauważy, że co kwadrans zaczynasz
    dziwnie oddychac i gapić się na zegarek?

    A jak przyjdzie do skurczów partych, to po prostu go wyprosisz. Twoje życzenie
    ma priorytet nad jego i myślę, że personel porodówki się do tego rpzychyli.

    --
    Wyszukiwarka nie kłamie
  • seytan_a_22 03.02.09, 23:50
    I myślisz, że on nie zauważy, że co kwadrans zaczynas
    > z
    > dziwnie oddychac i gapić się na zegarek?
    >
    jesli bedzie zmeczony to nawet nie zauwazy odtanczenia przeze mnie tupanego i
    kankanatongue_out w dodatku bedzie pochrapywal do taktutongue_out

    No i fajnie. Po cholerę chcesz się skupiac na własnym bólu i nudzie w przerwach
    > między skurczami?

    a ty jestes w stanie wytrzymac pytania w stylu osla ze Shreka: dlugo jeszcze?
    doradztwo typu: moze ci koksu damy to sie rozluzniszbig_grin albo stwierdzenie:
    jeczysz zupelnie jak moja babciatongue_out

    A jak przyjdzie do skurczów partych, to po prostu go wyprosisz.

    Wyproszesmile ty go nie znasz ja takbig_grin bede musiala go z tej sali wypychac zamiast
    rodzic

    ja wiem, ze pisze troche komicznie, ale on serio taki jest i NIE CHCE GO PRZY
    PORODZIE!
  • franczii 04.02.09, 08:31
    No i fajnie. Po cholerę chcesz się skupiac na własnym bólu i nudzie w przerwach
    > między skurczami? Znasz swoją wynajetą położna na tyle, żeby być pewna, że prze
    > z
    > 8 czy 10 godzin bedziesz w stanie z nią konwersować?
    > Poród - zanim zacznie naprawdę boleć - najczęściej ejst nudny.


    Moze tez byc tak, ze przerwy pomiedzy skurczami wlasciwie nie ma nawet przy
    normalnym fizjologicznym porodzie. Ja tak mialam. I konwersowania tez moze nie
    byc. Z dosc gadatliwej osby zmienilam sie w gbura i przez 10 godzin porodu
    powiedzialam tylko jedno zdanie ito nie do meza. To moj maz sie wynudzil, jesli
    tak to mozna okreslic, ale i tak nie zaluje bo akurat ja go potrzebowalam z
    innych powodow.
  • memphis90 04.02.09, 19:37
    Ja mojego odesłałam do domu po laptopa, żeby się nie zanudził w trakciewink
    Pojechał- i po drodze złapał gumę... Wesoło było.
  • zefirekk 04.02.09, 09:31
    halo halo smile nie każdy poród musi być długi smile może się uwinie w dwie godzinki smile (tak jak i ja)
  • rufcio 04.02.09, 14:51
    A gdy jesteś NAJSZCZĘŚLIWSZĄ kobietą na świecie też lubisz być
    sama ???????????????????? Poród to właśnie taka chwila, chwila
    szczęścia przez duże SZ !!!!!!!!
  • kiniox 04.02.09, 15:41
    Wcale tego nie kwestionuję, ale to szczęście nie spływa samo z nieba, tylko
    trzeba się na nie najpierw naprawcować. I chodzi o to, że ta praca jest na tyle
    trudna i bolesna, że nie powinno się jej jeszcze bardziej utrudniać. Jeśli
    kobieta czuje, że obecność kogokolwiek (męża, matki, siostry) nie będzie pomocna
    (a nawet wręcz przeciwnie), to moim zdaniem tylko mężczyzna bez serca i
    wyobraźni będzie się upierał. Bo dla niego jest to piękne przeżycie, a dla jego
    kobiety TAKŻE bardzo trudne zadanie. Oczywiście w świecie idealnym nad całą
    trójką unosiłyby się różowe gołąbki, a w tle słychać byłoby dźwięki dzwonów, ale
    poród to jednak także, a może przede wszystkim, fizjologia, co tak wiele kobiet
    chętnie na tym forum podkreśla.
  • kania_kania 05.02.09, 08:56
    Z jednym "ale", to co autorka watku czuje teraz ma sie nijak do samego porodu...
    Wtedy moze sie okazac, ze maz bylby najbardziej pozadana osoba na swiecie...

    Moz enie warto od razu przekreslac wspolnego porodu bo TERAZ sie wydaje, ze sie
    go nie chce? Moze warto sie umowic - OK, ale jak bede sie czula zle, to wyjdziesz?

    Zycie uwielbia zaskakiwac...

    Kania

    --
    Magdalena Julia
    Kasia
    Paweł
  • kiniox 04.02.09, 15:43
    Przepraszam, pogubiłam się w drzewku i myślałam, że odpisałaś do mnie, a nie do
    autorki wątku. Ale to nic, bo w sumie moja odpowiedź też pasuje smile
  • anta1981 03.02.09, 21:59
    Gadanie, seytan nie daj się ja też nie chcę mojego przy porodzie. Wiem że będzie
    mnie bardziej denerwował niż uspokajał wolę przejść to sama. Powiedz mu że
    lepiej zniesiesz to w ciszy i spokoju a nie martwiąc się jeszcze o niego. Nasi
    znajomi opowiadali że jak kumpela rodziła to jej facet zapytał lekarza jak może
    jej pomóc ten odpowiedział niech pan ją potrzyma za rękę powie coś miłego. Już
    przy pierwszym podejściu tak mu się dostało że odechciało mu się rodzenia
    rodzinnego i z podkulonym ogonem udał się na korytarz. Walcz o swoje masz prawo
    do prywatności nawet przy swoim M.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/96f592fba0.png
  • nglka 03.02.09, 21:57
    grimma napisała:

    > zrob wszystko zzeby miec cc big_grin

    to może się na niewiele zdać, u nas ojciec lub inna osoba wybrana przez matke
    dziecka - miała prawo być przy operacji wink


    --
    Córcia
    NPR - wykresy
    Moje wspomnienia...
  • seytan_a_22 03.02.09, 22:00
    no wlasnie w zgodzie i orzeczeniu woli, ktore zlozyl z wlasnym podpisem, jest
    zaznaczone, ze ma prawo byc przy cc i przy wszystkim co sie bedzie dzialo nie
    wazne na forme, gdyz dotyczy jego rodziny. No chyba, ze uciekne do lasusmile i tam
    urodze bez niczyjej wiedzysmile
  • seytan_a_22 03.02.09, 22:05
    dodal, ze musi zaraz po urodzeniu podstemplowac synka na tyleczku, ze nalezy do
    nas, bo a nuz widelec, mu syna podmienia, bo oczywiscie najpiekniejszy jest i
    bedzie i kazdy bedzie chcial takiego miec.Aha zapomnialam dodac on wybiera sie
    na sale, a pod sala ma byc jego ojciec, by go wspierac duchowo. Tak wiec tesciu
    tez cos niecos z porodu zaliczy.Chyba wystosuje na forum ogloszenie: Oddam M na
    czas porodu w dobre recebig_grin
  • gonia28b 04.02.09, 09:39
    no dobrze, a czy Ty nie możesz żadnego takiego pisemka podpisać, ze
    nie życzysz sobie obecności Twojego meża przy porodzie?
    --
    moje MNIEJ inteligentne DZIECKO
    gdy nie podziela mojego zdania, litość mnie ogarnia. A kiedy
    zgadza się ze mną, zaczynam się bać o siebie...
    (z Księgi
    Anegdot)
    GG: 6196468
  • moofka 03.02.09, 22:04
    przy pierwszych skurczach nakarm go czyms, zeby dostal megasraczki
    --
    http://line.mole.ru/love/29012009_1_11_012_0_18_0_H6d616d2073-75776163-7a656b20-6f64__.gif
  • mond33 03.02.09, 22:08
    Upssmile No to ciężko będzie w Waszej sprawie osiągnąć kompromissmile Ja jestem w
    podobnej sytuacji. Przy pierwszym porodzie towarzyszył mi mąż, przy drugim
    pragnę być sama. Moja decyzja wcale nie jest podyktowana żadnym strachem przed
    oględzinami mojego krocza przez partnera czy wstydem, w końcu faceci nasi znają
    nas w jakiś sposób wszerz i wzdłuż. Czuję psychicznie i emocjonalnie, że chcę
    być na porodówce sama i już. Jestem dojrzała kobietą i moja decyzja jest równie
    dojrzała. W moim przypadku jednak partner nie oponuje i nie słyszę z jego strony
    buntu więc sprawa jest prosta. Chyba czeka Was jeszcze rodzinna debata ha ha ha
    , wszystkie za i przeciw jednej i drugiej strony. Daj znać jaki był finał
    debatywink Pozdrawiam.
  • artdesign84 04.02.09, 03:33
    pojedź do innego szpitala jak zaczniesz rodzić ;P
    heh ;p ludzie to mają poblemy ;/
    --
    Michałek - nasze szczescie smile 2500gr, 51 cm, 10 apgar

    Wiktoria [*]
  • jaszczka 04.02.09, 03:57
    Nikt nie jest w stanie zmusic cię do porodu rodzinnego z mężem,
    jesli nie chcesz to nie chcesz i tyle. oczywiście, że personel go
    wyprosii tylko bedzie mu głupio. Ja sama jestem zwolennikiem porodów
    naturalnych ale na Boga, nic na siłe!
    Walnij chłopa w łeb i tyle smile
  • senait 04.02.09, 07:55
    Namawiałabym Cię jednak na poród rodzinny, ale jeśli jesteś w 100% przekonana,
    to chyba nie ma sensu...
    Co do faceta... Szkoda gadać... Co to za mąż, partner, dla którego nie liczysz
    się Ty, Twoje zdanie, decyzja, pragnienia??? Ja bym takiego z miejsca kopnęła w
    d... Powinien uszanować to, że nie chcesz i tyle!
    --
    Senaitsmile
  • kania_kania 04.02.09, 08:36
    A kto uszanuje pragnienia i zdanie tego faceta? Przeciez razem starali sie o
    dziecko, nie mogli wczesniej wszystkiego ustalic? Tak, zeby bylo jasne.
    Ewentualnie okreslic granice "luzu" czyli na ile decyzje moga sie zmienic...

    Facet moze w trakcie ciazy dojrzal? Moze chce uczestniczyc w pierwszych chwilach
    zycia swojego dziecka... ja nie mialabym serca tego zabronic. Ale po to
    posiadamy umiejetnosc komunikacji, zeby usiasc i porozmawiac, okreslic na jakie
    kompromisy jestesmy sklonni pojsc i wypracowac sytuacje komfortowa dla obu stron.

    Kania

    --
    Magdalena Julia
    Kasia
    Paweł
  • tres09 04.02.09, 15:01
    A ja gdybym byla mezczyzna to nie mialabym serca zmuszac zony do porodu
    rodzinnego w sytuacji jezeli wiazaloby sie to z doskomfortem dla zony. Moim
    zdaniem kobieta ma w czasie porodu wystarczajaca ciezko wiec to mezczyzna
    powinien sie dostosowac.
    Poza tym przeciez ustalili juz razem sposob postepowania.
    Tres
  • zoofka 04.02.09, 19:48
    o!
    Swięte słowa
    --
    ------------------
  • kania_kania 05.02.09, 08:53
    Moze ja jestem po prostu bardziej empatyczna... zwiazek to 2 osoby i w kazdej
    sytuacji kazda ze stron powinna sie liczyc ze zdaniem i uczuciami drugiej...
    kobieta w ciazy nie jest swieta krowa i tez moze popatrzec na uczucia innych...

    Ale ja bardzo chcialam, zeby moj maz uczestniczyl w porodzie... On nie byl
    zdecydowany, wiec umowilismy sie, ze wyjdzie, gdy nie bedzie mial sil na wiecej.
    Zostal do konca i jako pierwszy tulil Madziule.

    Wiec moze kompromis jest najlepszym rozwiazaniem? Moze niech sie umowia, ze
    dopoki oboje beda sie czuli dobrze, niech maz uczestniczy w porodzie, ale jak
    rodzaca bedzie miala go dosc to wyjdzie.

    Nie umialabym odmowic mezowi ogladania narodzin jego wlasnego dziecka.

    Kania

    --
    Magdalena Julia
    Kasia
    Paweł
  • wakacyjna_iguana 04.02.09, 09:20
    Hmmm, no wiesz, razem się staraliście o dziecko, mąż więc też ma prawo w
    porodzie uczestniczyć teraz.
    Może idźcie na kompromis - na porodówce M może Ci się przydać - poda wodę, okno
    uchyli jak ci będzie duszno itp, naprawdę taka pomoc jest na wagę złota - sama
    rodziłam z teściową i nie wyobrażam sobie żeby być samej w takim momencie, to
    jazda bez trzymanki, warto mieć pomoc a każdy łyk wody liczy się jak na pustyni.
    Jak go wygonisz to niech siedzi pod saląsmile
    --

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/3793.png
  • nglka 04.02.09, 09:21
    Jakaś dziwna tendencja.
    Jeśli kobieta pisze, że chce rodzić z Partnerem a ten nie chce, odzywa się
    szumny tłum: NIE ZMUSZAJ
    Dlaczego więc niektóre z Was starają się zmusić Autorkę do czegoś, czego sama
    nie chce?
    Nie chce - trudno, Jej sprawa - pyta o rady JAK go odwieść od tej myśli, a nie
    CZY. Ma prawo rodzić sama tak samo, jak mężczyzna ma prawo odmówić obecności
    przy porodzie swojej partnerki.

    --
    Córcia
    NPR - wykresy
    Moje wspomnienia...
  • nati.82 04.02.09, 11:54
    Popieram w 100%! Co to jest za argument, że skoro razem staraliście
    sie o dziecko, to macie je razem urodzić? Ja tez chce rodzic sama,
    bo jednak to ja nosze dziecko, a nie mąż. I to ja będę znosiła ból,
    poród i cała resztę. A to, że mnie potencjalnie potrzyma za raczkę,
    to ma byc jego wkład w poród i to święte prawo do bycia przy
    porodzie, bo to tez jego dziecko? wolne żarty
  • seytan_a_22 04.02.09, 12:18
    > Popieram w 100%! Co to jest za argument, że skoro razem staraliście
    > sie o dziecko, to macie je razem urodzić?

    hehsmile no wiesz ciezko starac sie o dziecko samemusmile poki co mezczyzna jest
    potrzebnysmileale faktycznie ten argument tez mnie nijak nie przekonuje. Troche mi
    sie to kojarzy z kupnem samochodu i on i ona maja prawo jazdy, kupuja razem
    auto, ale jak przychodzi co do czego to ''naszym'' samochodem jezdzi glownie
    facet i mowi, ze to jego swiete prawo. Tak to juz jest na tym swieciesmile
    Ja tam bym wolala gdyby po porodzie faktycznie tak jak mowi i chwali sie, ze
    bedzie robil, wstawal do syna w nocy, a nie przy pierwszym problemie budzil
    mnie. Ja wtedy tez moge powiedziec, ze staralismy sie o dziecko razem i skoro
    razem, to on musi umiec na rowni ze mna sie nim zajac. Bo na ogol przy wstawaniu
    nocnym ta wspaniala idea wspolnoty gdzies zanika i wstaje tylko matka.
  • kiniox 04.02.09, 12:31
    Hmm, w moim świecie tak nie ma. Może ja faktycznie żyję w jakiejś fikcji, albo w
    przyszłości, ale w moim świecie ludzie faktycznie są partnerami, osiągają
    kompromis i jakoś się dogadują. I nie ma, że samochód jest bardziej jego, a
    odkurzacz bardziej jej. Dlatego ja przyznam się, że trochę tego wszystkiego nie
    rozumiem. Ale i tak uważam, że koniec końców to Ty masz do odwalenia
    największą/całą robotę w czasie porodu, więc jeśli osiągnięcie obustronnego
    zadowolenia jest z jakiegoś powodu niemożliwe, to Twoja racja jest ważniejsza.
    Nota bene, bardzo mi się podobał pomysł z rozwolnieniem wink
  • zoria_polunocznaja 07.02.09, 18:51
    i ja popieram. Argument o tym, że dziecko jest wspólne, w tej sytuacji jest mało
    przekonujący - rodzi TYLKO kobieta. Dziecko wspólnie się wychowuje, ale poród
    jest pojedynczy.

    W tym wypadku nie ma demokracji - ważniejsze jest zdanie kobiety. Jeśli czuje,
    że potrzebuje wsparcia, uważam, że facet powinien jej go udzielić. Chce rodzić
    sama - niech nie będzie po nim w sali śladu.

    Seytana, nie daj się po prostu, jeśli dyskusja i argumenty nie pomogą,
    zwyczajnie powiedz twarde nie! Tyle.
    --
    Złotka, a za mną już...
    Czekamy...kto tam mieszka?
    http://bd.lilypie.com/DfcLp1.png
  • franczii 08.02.09, 18:46
    > W tym wypadku nie ma demokracji - ważniejsze jest zdanie kobiety. Jeśli czuje,
    > że potrzebuje wsparcia, uważam, że facet powinien jej go udzielić. Chce rodzić
    > sama - niech nie będzie po nim w sali śladu.

    Brzmi to raczej bezwzglednie ale mam dokladnie takie samo zdanie na temat
    uczestnictwa partnera w porodzie. W tym wypadku liczy sie wlasnie to, czego chce
    kobieta bo to od jej nastawienia i samopoczucia w bardzo duzej mierze zalezy,
    czy dobrze przebiegnie porod.
  • babia-gora 04.02.09, 09:40
    Brawo!! Nareszcie znalazlam bratnia dusze! Mam dokladnie takie samo podejscie do
    porodu rodzinnego jak Ty, ja tez meza wygonilam z sali, jak polozna
    wypowiedziala pierwsze magiczne: "prosze przec!" smile
    A co do Twojego zmartwienia, to wydaje mi sie, ze rozwiazanie jest proste:
    powiedz poloznej, salowej, lekarzowi i komu sie da, ze sobie nie zyczysz meza na
    sali i po prostu go nie wpuszcza. A watpie, zeby szarpal sie z nimi na sile i
    urzadzal awantury wink
    Powodzenia!
  • seytan_a_22 04.02.09, 12:08
    powiedz poloznej, salowej, lekarzowi i komu sie da, ze sobie nie zyczysz meza n
    > a
    > sali i po prostu go nie wpuszcza. A watpie, zeby szarpal sie z nimi na sile i
    > urzadzal awantury wink

    zapewne wtedy wejdzie oknemsmile a tak na serio no coz, ciezko dojsc do kompromisu
    przy dwoch zupelnie innych zdaniach na ten sam temat, kazde z nas musi pojsc na
    ustepstwo, a mamy bardzo wojownicze charaktery. Oststecznie zgodzilam sie, by
    byl, ale tylko do polowy porodu, gdy jeszcze nie bedzie partych, a bol w miare
    znosny, on sie zgodzil, choc widzialam po nim, ze jego interesuje najbardziej
    byc przy tej drugiej czesci ''imprezy'', zastanawiam sie czy nie wywinie mi
    jakiegos numeru na sali porodowej. Przysieglam mu, ze jesli bedzie utrudnial, to
    tak jak bede stala wyjde z sali i kaze tesciowi go zabrac do domu i tam bedzie
    musial czekac. Mam nadzieje, ze respekt przed wlasnym ojcem go pohamuje w jego
    zapedach do bycia ginekologiem/polozna.
    Co za swiat...jedne narzekaja, ze nie chce z nimi rodzic, inne, ze chce, jeszcze
    inne, ze nie moze sie zdecydowac, najlepiej posprzedawac te nasze chlopysmile ale
    mnie rozczulil ostatecznym stwierdzeniem. ''Zgadzam sie. Widzisz, ze ja tez
    czasami potrafie byc kochany. Prawda, ze jestem kochany?'' ooo tak on jest
    szczegolnie kochany, np wtedy gdy probowal mnie przekupic dodatkowym bonem na
    zakupy tylko za mozliwosc zajrzenia jak glowka synka wychodzibig_grin wiedzial, ze o
    nic nie da, ale probowac zawsze moznatongue_out
  • mika_p 06.02.09, 01:15
    babia-gora napisała:

    > Brawo!! Nareszcie znalazlam bratnia dusze! Mam dokladnie takie samo
    > podejscie do porodu rodzinnego jak Ty, ja tez meza wygonilam z sali,
    > jak polozna wypowiedziala pierwsze magiczne: "prosze przec!" smile

    Guzik masz takie samo, Babia Góro. Twój maż był przy I fazie porodu, nie było go
    tylko przy II. Ale był i chyba ci pomagał, skoro nie wygoniłaś go z sali od razu
    po tym, jak cię przywiózł na porodówkę i postawil torbę w rpzeznaczonej ci sali?

    --
    Wyszukiwarka nie kłamie
  • olgakg 04.02.09, 11:40
    Kurcze jakby moj malzonek mi tak powiedzial to bym byla w siudmym
    niebie, a on niestety sie boi.Nie czulabys sie bezpieczna,
    przynamniej przypilnowalby dziecko po porodzie i wudzial by jak
    polozne sie z nim obchodza.Bo to roznie bywa.Ja mysle ze razem
    zescie dokonali tego cudu stworzenia malego potomka i razem mozecie
    przejsc przez jego narodziny, ja mysle ze to bedzie
    piekne.Przynjamniej niech faceci zobacza ze to nie jest takie chop
    siup i po wszystkim.No ale oczywiscie decyzja zalezy od ciebie.
  • olgakg 04.02.09, 11:44
    ja mysle ze jedynym sposobem na to jezeli faktycznie nie chcesz by
    on byl tej okazji to z nim pogadaj,mysle ze dwoje doroslych osob
    potrafia sie dogadac i on musi zrozumiec ciebie tez.Powiedz mu
    poprostu o swoich watpliwosciach i dlaczego niechcesz.Powinien
    zrozumiec.
  • ophelia78 04.02.09, 12:22
    Jeśli mimo wszystko nie zrozumie, że naprawdę go tam nie chcesz, to może dogadaj
    się z położną? Niech ona z wyżyn swego urzędu po prostu stanowczo go wyprosi...
    Wiem, że to taka zabawa w policjantów i złodziei, ale jakby co to Ty umywasz
    rączki: "kochanie, przecież to pani położna cię wyrzuciła".

    Albo zastosujcie z położną trik: niech go w drzwiach poprosi o komplet JEGO
    badań: czy nie ma żółtaczki / ospy / hiv / wścieklizny / wr / ... / i innych
    świństw, którymi mógłby zarazić ciebie i dziecko. Nie ma??? to do widzenia.
  • seytan_a_22 04.02.09, 12:44
    Albo zastosujcie z położną trik: niech go w drzwiach poprosi o komplet JEGO
    > badań: czy nie ma żółtaczki / ospy / hiv / wścieklizny / wr / ... / i innych
    > świństw, którymi mógłby zarazić ciebie i dziecko. Nie ma??? to do widzenia.

    Owszem ma, robil je razem z moimi pierwszymi badaniami, bo sie uparlam, ze chce
    wiedziec czy z nim jest wszytko ok, bo a nuz widelec gdyby mial cos ukrytego i
    zarazilby mnie w czasie ciazy. Co prawda szanse minimalne bylyby na to, ale
    jeszcze nikomu wykonanie badan raz na 10lat nie zaszkodzilo. a jesli nie bedzie
    mial przy sobie to w 10 minut je przywieziesmilez reszta to Niemiec oni sa
    skrupulatni, wszystkie dokumenty nosza przy sobie, wgole bez dokumentow to tu
    ani ruszbig_grin
  • hanulllka 04.02.09, 13:45
    Ale z ciebie egoistka! To tak samo Twoje dziecko jak i Jego, więc ma takie samo
    prawo uczestniczyć w jego przyjściu na świat jak i ty. I wcale nie musi przy tym
    gapić ci się w krocze, ale aktywnie wspierać Cię, pomagać w kryzysie, podać wodę
    czy polewać prysznicem. Powinnaś się cieszyć, że facet chce być z Tobą, bo znam
    dziewczyny, które płaczą po nocach, bo nie mogą namówić mężów do udziału w porodzie.
    Myślę, że albo tego nie przemyślałaś do końca albo nie wiesz, o czym piszesz, bo
    udział partnera w porodzie to naprawdę coś wartościowego. Na Twoim miejscu bym
    się mocno zastanowiła nad swoją decyzją.
    I tak tak, wiem, że to indywidualna sprawa, że nie nikogo nie można zmusić, ale
    nikt mnie nie przekona, że w normalnym zdrowym związku lepiej jest rodzić w
    pojedynkę niż razem! Tym bardziej, jeśli On tego pragnie!
    --
    Moje słońce Nadia 19.10.2007
    www.imbu.pl/nadiag
    widgets.clearspring.com/o/487296a0354aeda2/-/-/-/Id/62730f1e/bg_color/0xccccff/text_color/0x660099/links_color/0x660099/moms_name/Hania/dueDate/16-08-2009
  • kiniox 04.02.09, 14:14
    Ja nie sądzę, że to zawsze kwestia związku. Niektóre osobniki tak mają, że jak
    je coś boli i muszą się skupić na trudnym zadaniu, to potrzebują maksymalnego
    oderwania od bodźców, bo wszystko je rozprasza, albo męczy. Ja np., jeśli jestem
    chora, to się chowam przed ludźmi. Poza tym istnieje jeszcze pewien problem
    wynikający z nieograniczonego zaufania, jakim darzę męża. Jeśli jest ze mną, to
    zawsze podświadomie oczekuję, że "załatwi za mnie problem". Nie wydaje mi się,
    żeby to było pomocne przy porodzie, bo raczej to ja muszę uwierzyć i
    zaakceptować, że to ja mam załatwić problem.
  • seytan_a_22 04.02.09, 16:27
    > Ale z ciebie egoistka! To tak samo Twoje dziecko jak i Jego, więc ma takie samo
    > prawo uczestniczyć w jego przyjściu na świat jak i ty.

    Niech ci bedzie jestem egoistka, a na przemyslenia mialam cale na oko 30 tygodni
    w ciagu ktorych moj M nagle zmienil decyzje na temat jego woli. A co do tego czy
    jego dziecko, sorry a skad ty to wiesz. Moze mam drugiego meza, a dziecko
    zostalo poczete w zwiazku z tym pierwszym. Zdarza sie i tak w zyciu. I gdzie
    wtedy argument, ze to jego dziecko zostaje ''zbity''.

    Powinnaś się cieszyć, że facet chce być z Tobą, bo znam
    > dziewczyny, które płaczą po nocach, bo nie mogą namówić mężów do udziału w poro
    > dzie.

    przepraszam, ale ja nie jestem dziewczynami, ktore ty znasz, tylko jestem soba i
    moim pragnieniem jest byc w chwili porodu sama, bo takim typem czlowieka jestem.
    Argument, ze porod jest chwila najwiekszego szczescia ktory podal ktos wyzej
    jest bzdurny, bo porod nie jest chwila szczescia tylko fizjologia, bolesciami, a
    szczesciem jest dopiero gdy dziecko jest juz na swiecie. I ten moment moze moj M
    spokojnie ze mna dzielic i byc przy nim, co nie znaczy, ze musi wczesniej
    patrzec jak pre.

    ale
    > nikt mnie nie przekona, że w normalnym zdrowym związku lepiej jest rodzić w
    > pojedynkę niż razem!

    kobiety latami rodzily same i jakos ich zwiazki byly ''zdrowe''. teraz nastapila
    ''moda'' na panow na porodowce. Choc jest duzo kobiet ktore tego nie chca, u
    mnie na kursie oprocz mnie jeszcze trzy na osiem, ale one sie poddaly i
    zgodzily, by ich mezowie byli od poczatku do konca jako argument ''za''
    przedstawiajac to, ze ich kochaja. Ale czy ci partnerzy ich tez tak mocno
    kochaja, ze sie upieraja przy wspolnym porodzie mimo innej woli ich partnerek to
    jakos nikt nie mowi. Te zwiazki sa dla mnie ''chore'', bo powinno sie o takich
    rzeczach jak porod rodzinny decydowac wspolnie a nie cicho przyklasnac, choc
    mysli sie inaczej. dlatego nadal poszukuje jakichs dobrach argumentow przeciw
    wspolnemu rodzeniu, bo moje nie starczaja do przekonania uparciuchasmile
  • hanulllka 04.02.09, 18:23
    Skoro idziesz z nim razem przez życie, wspólnie planujecie różne rzeczy, razem
    spłodziliście to dziecko, to dlaczego chcesz odmawiać partnerowi udziału w
    porodzie? Ja to wiem i już to napisałam... z czystego egoizmu, ale to twój wybór...
    Ja chciałam ci tylko zwrócić uwagę na to, że nie liczysz się tylko ty w tym
    wszystkim. Nie zadawaj durnych pytań, skąd wiem, czy to jego dziecko, widać że
    młodziutka jeszcze jesteś. Pytanie było prymitywne, nawet mogłoby być zabawne,
    kiedy zadałaby je gó...ara, której wydaje się, że wszystko już o życiu wie.
    Ciekawi mnie, który to twój poród, skoro masz takie doświadczenia i potrafisz
    stwierdzić czym on jest?
    Fizjologią? I owszem, ale dla dojrzałych emocjonalnie ludzi jest także silnie
    duchowym przeżyciem, zabrzmi to patetycznie, ale dla mnie bardzo osobistym i
    doniosłym doświadczeniem i nie miałabym odwagi ani tupetu odmawiać ojcu dziecka
    udziału w nim. I broń Boże, nie chodzi tu o modę, bo modna nie jestem. Nie
    chodziłam do szkoły rodzenia, nie płaciłam za zzo, nie robiłam wielu rzeczy,
    które się teraz ciężarnym narzuca.

    > Argument, ze porod jest chwila najwiekszego szczescia ktory podal ktos wyzej
    > jest bzdurny, bo porod nie jest chwila szczescia tylko fizjologia,
    bolesciami,a szczesciem jest dopiero gdy dziecko jest juz na swiecie. I ten
    moment moze moj M spokojnie ze mna dzielic i byc przy nim, co nie znaczy, ze
    musi wczesniej patrzec jak pre.

    Czy ty masz w ogóle pojecie jak wygląda poród? Poród nie składa się z samego
    parcia smile Uuuu, zaskoczona? Parcie to zazwyczaj tylko kilkadziesiąt minut z
    kilkunastogodzinnego niekiedy porodu i na ten moment zawsze partner może wyjść.
    --
    Moje słońce Nadia 19.10.2007
    www.imbu.pl/nadiag
    widgets.clearspring.com/o/487296a0354aeda2/-/-/-/Id/62730f1e/bg_color/0xccccff/text_color/0x660099/links_color/0x660099/moms_name/Hania/dueDate/16-08-2009
  • ayak 04.02.09, 18:54
    o matko, skąd u niektórych taki atak na autorkę watku, że nie chce
    rodzić z mężem??? Nie pojmuję tego...
    Ja tez nie chcę. Nie i już. Choć uwielbiam mojego męża, to chcę, aby
    czekal za drzwiami. Tak samo jak wolę chodzić sama do lekarza, nie
    załatwiam się przy nim, nie depiluję itp.
    Powyższe to nie bylo porownanie do porodu, ale są pewnie rzeczy,
    która - nawet w najlepszym stadle - jedna strone chce robić SAMA. I
    koniec.
    Lat już nie mam tak mało, a z moim M jestem kupę czasu - piszę to,
    aby uprzedzić ewentualne argumenty.

    Dziewczyna zapytała jak odwieść M od pomyslu, a spotyka się z
    atakiem/zdziwieniem/potępieniem. I tak nie przekonacie nikogo na
    siłę, po co więc się kłócić i obrażać na forum?
    --
    http://tiny.pl/vq99
  • ophelia78 05.02.09, 10:23
    >Dziewczyna zapytała jak odwieść M od pomyslu, a spotyka się z
    >atakiem/zdziwieniem/potępieniem. I tak nie przekonacie nikogo na
    >siłę, po co więc się kłócić i obrażać na forum?

    WŁAŚNIE!!!!

    Dziewczyny, trochę solidarności! zostałyśmy poproszone o pomoc pt. Jak go
    przekonać, żeby go tam nie było, a tymczasem wiele z Was przekonuje autorkę
    postu, że jednak być powinien... I odsądza od czci i wiary, że jest egoistką, że
    niemal zabiera dziecku ojca, a ojcu dziecko, czegoś tam pozbawiam... Ej, nieładnie.
  • seytan_a_22 04.02.09, 19:34
    Czy ty masz w ogóle pojecie jak wygląda poród? Poród nie składa się z samego
    > parcia smile Uuuu, zaskoczona? Parcie to zazwyczaj tylko kilkadziesiąt minut z
    > kilkunastogodzinnego niekiedy porodu i na ten moment zawsze partner może wyjść.
    >

    a ty gdybys umiala czytac wiedzialabys, ze on chce byc przy calym porodzie,
    szczegolnie przy tej czesci w ktorej sie ''prze'' nie ucz mnie czym jest porod,
    bo nawet jesli rodze po raz pierwszy to chodzilam na lekcje biologii, a takze do
    szkoly rodzenia, i przeczytalam troszke artykulow na ten temat i doskonale zdaje
    sobie sprawe ile porod ma faz i jak mniej wiecej przebiega.

    > Ja chciałam ci tylko zwrócić uwagę na to, że nie liczysz się tylko ty w tym
    > wszystkim.

    skoro nie tylko ja sie licze prosze bardzo niech rodzi za mnie, ciekawe jakuncertain

    ale dla dojrzałych emocjonalnie ludzi jest także silnie
    > duchowym przeżyciem, zabrzmi to patetycznie, ale dla mnie bardzo osobistym i
    > doniosłym doświadczeniem i nie miałabym odwagi ani tupetu odmawiać ojcu dziecka
    > udziału w nim

    tym jest on dla ciebie, ale dla mnie nie jest on zadnym duchowym przezyciem
    tylko ciezka praca, ktora musze wykonac, by moc przytulic mego synka. Moze ty z
    checia bieglas na porodowke, ale ja robie to tylko z tego wzgledu, ze innej
    opcji nie ma, by miec ''wlasne'' dziecko i wcale nie potrzebuje sie przy tym
    jeszcze stresowac obecnoscia partnera.
    Skoro np operacje wykonuje sie bez osoby towarzyszacej to czemu cc wykonuje sie
    przy niej, w koncu i to operacja i to operacja. A jesli razem idziemy przez
    zycie jak ty to piszesz to powinnismy byc przy wszystkich mozliwych zabiegach
    lekarskich wspolnie. Nawet jesli to bedzie operacja na otwartym sercu mojego
    partnera, jak moglby mnie w koncu pozbawic bycia przy nim w tak trudnej chwili.
    dal mnie wiec to zaden argument.
  • hanulllka 04.02.09, 20:56
    seytan_a_22 napisała:


    > a ty gdybys umiala czytac wiedzialabys, ze on chce byc przy calym porodzie,

    Czytać umiem dosyc dobrze i to juz od paru lat...

    > szczegolnie przy tej czesci w ktorej sie ''prze'' nie ucz mnie czym jest porod,
    > bo nawet jesli rodze po raz pierwszy to chodzilam na lekcje biologii, a takze d
    > o szkoly rodzenia, i przeczytalam troszke artykulow na ten temat i doskonale
    zdaje sobie sprawe ile porod ma faz i jak mniej wiecej przebiega.

    I dzięki temu wiesz, jakim przeżyciem jest poród, jakie wywołuje emocje, jak to
    "smakuje"? No to gratuluję wiedzy i życzę powodzenia przy porodzie. I życzę Ci
    SZCZERZE, byś nie żałowała swojej decyzji ( ja nigdy nie chciałam narzucić ci
    mojego zdania, a jedynie zwrócić uwagę na aspekty, które wydawać by się mogło,
    czytając twoje posty, umknęły twojej uwadze)


    --
    Moje słońce Nadia 19.10.2007
    www.imbu.pl/nadiag
    widgets.clearspring.com/o/487296a0354aeda2/-/-/-/Id/62730f1e/bg_color/0xccccff/text_color/0x660099/links_color/0x660099/moms_name/Hania/dueDate/16-08-2009
  • aniasa1 04.02.09, 14:25
    oj mysle ze wściekliznę to by wtedy miał i to nawet bardzo widoczną... A gdyby
    jeszcze pogryzl polozną? I co wtedy? Ukatrupic od razu, czy zostawic jak
    zazwyczaj to sie robi do obserwacji?

    Oj widze ze chlop sie zdecydowal i nie odpusci! Niestety Ty nie bedziesz miala
    sily zeby z nim walczyc wiec pewnie wygra! Mam nadzieje ze jednak milo bedziesz
    to wspominala i przy drugim nie bedzie juz takiego dylematu.
    Ja i tak dalej uwazam ze On ma prawo byc przy porodzie. Ze to nie w porządku ze
    chcesz mu odebrac byc moze najwieksze emocjonalne przezycie....Ps. Zeby
    jeszczetesciu nie wpadl na pomysl ze skoro jest juz pod drzwiami to ..........
    hihihihihi
  • anula56 04.02.09, 14:11
    Wg mnie najlepiej by bylo rzeczywiscie dogadac sie z polozna, napisac pismo, ze
    nie wyrazasz zgody na porod w towarzystwie swojego M. i domagac sie uszanowania
    Twojej woli. Wspolczuje tak upartego faceta, na ktorego argumenty nie dzialaja.
    W koncu to TY rodzisz, to ze bral udzial w poczeciu to zaden argument! Moim
    zdaniem porod wymaga spokoju, skupienia, wysilku - skoro facet Ci nie pomoze, to
    niech sie nie narzuca. Gdyby chcial Cie wesprzec w tej chwili - powinien
    ustapic. Walcz o swoje i nie daj sie!!!!!!!
  • kasiak37 04.02.09, 14:29
    jakie papiery w klinice i jaka wykupiona polozna?Nie ma tutaj takich praktyk.A
    nawet jak chcesz miec "swoja" polozna to placi za to kasa chorych.
    --
    Landryna
  • seytan_a_22 04.02.09, 16:04
    kasiak37 napisała:

    > jakie papiery w klinice i jaka wykupiona polozna?Nie ma tutaj takich praktyk.A
    > nawet jak chcesz miec "swoja" polozna to placi za to kasa chorych

    Zapewne piszesz o Polsce, bo w Niemczech owszem i sa, a ja nie jestem
    ubezpieczona w zadnej kasie chorych tylko prywatnie. I moge sobie sprowadzic
    nawet profesora jesli mam wystarczajaco duzo kasy. A papiery w klinice podpisuje
    sie na temat wszystkiego i to okolo 6do4tygodni przed porodem na tak zwanym
    ''geburtsplanung''. I tak masz orzeczenie woli ojca, orzeczenie dla
    anestezjologa w wypadku gdy chcesz miec mozliwosc PDU (czyli Polskiego ZZO),
    decyzja na temat krwi pepowinowej jesli chcesz oddac do badan albo chcesz
    zatrzymac dla dziecka w banku, decyzja o podaniu witaminy K nowonarodzonemu
    dziecku, oswiadczenie o ochronie krocza, choc tu sie nie nacina rutynowo to
    wyraza sie jednak wole ochrony, bo sa kobiety, ktore same sie decyduja na
    naciecie by latwiej urodzic, maja do tego prawo. w dodatku formularz na temat
    wszystkich chorob, alergii, operacji przebytych przed ciaza, mimo , ze wszystko
    jest wpisane w paszporcie ciazy matki. To ostatnie tak dla upewnienia sie, by
    nagle nie wystapily trudnosci wywolane niespodziankami jak alergia na leki.
    Jak widzisz mylisz sie wiec.
  • ophelia78 05.02.09, 10:27
    >jaka wykupiona polozna?Nie ma tutaj takich praktyk.

    Skąd wiesz? w wielu szpitalach jest możliwość wykupienia indywidualnej opieki
    akuszerskiej.

    >A nawet jak chcesz miec "swoja" polozna to placi za to kasa chorych.

    Owszem, ale możesz ją wykupić również prywatnie. I wtedy ona jest z Tobą i tylko
    z Tobą, przez cały czas trwania porodu, do końca, choćbyś rodziła nie wiem jak
    długo. Nie jest na dyżurze i nie biega między kilkoma rodzącymi.
  • deela 04.02.09, 15:12
    ja ciebie rozumiem
    chlopu powiedzialm twarde nie
    i tyle
    wykopalabym go z sali chocby na skurczach partych
    NIE to NIE nie bedzie sie z baba rodzaca klocil smile
    --
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • smerfetka8801 04.02.09, 15:41
    ja też nie chciałam rodzinnego i M też kilka razy wspominał,ze może
    jednak...przede wszystkim powiedz M ,że to twój komfort jest najważniejszy i
    koniec jeśli cię kocha-a pewnie kocha tongue_out to zrozumie
    ja nie zgadzałam się nie dla tego,ze obawiałam się o życie intymne po czy było
    to zbyt intymne maż to mąż nie ma rzeczy zbyt intymnych ale ja chciałam się
    skupić na sobie a nie martwić się o to czy on tam trupem w nerwach nie padnie
    tongue_out ja mogłam z porodówki wychodzić na spacery po piętrze i sporo czasu
    spędziłam z M obiecaj mężowi ,ze póki będziesz w stanie będziesz do niego
    wychodzić itd albo idźcie na kompromis i niech będzie z tobą w 1 fazie bo to
    generalnie czasem długo trwa i jest nudne tongue_out
    --
    02.08.2008 Oliwka
  • smerfetka8801 04.02.09, 15:52
    można chcieć można nie chcieć nikomu nic do tego.a jak faceta przy porodzie nie
    am to ani nie jest gorszym ojcem a ni małżeństwo nie jest mniej udane
    --
    02.08.2008 Oliwka
  • nglka 04.02.09, 16:48
    smerfetka8801 napisała:

    > można chcieć można nie chcieć nikomu nic do tego.a jak faceta przy porodzie nie
    > am to ani nie jest gorszym ojcem a ni małżeństwo nie jest mniej udane

    DOKŁADNIE!
    Mojego przy porodzie nie było. Umówiliśmy sie kompromisowo, że będzie do
    rozwarcia. Siedział i cudownie mnie wspierał w bólach. Niestety rozwarcie nie
    nastapiło. To samo dnia następnego i kolejnego (3 oksytocyny). W końcu wzięli
    mnie na cc, i mimo, że zapłacił za poród rodzinny i zapraszano go na salę - nie
    poszedł. Bardzo potrzebowałam wsparcia ale znalazłam je u cudownej Pani
    Anestezjolog, której nazwiska nie pamiętam a zajęła się mną jak własną siostrą.
    nie mam Mu za złe. Skoro stwierdził, że nie da rady nerwowo, to niby w imię
    czego miałam go katować? W imię solidarności "ja cierpię, to i ty cierp"? Bo JA
    chcę? To dla mnie taka sama chora sytuacja zmuszania jak opisywana przez Autorkę.
    Przez 5 bitych nocy spał na podłodze szpitalnej podając mi dziecko, masując
    piersi przy każdym karmieniu, latając do domu (40 km) to po dodatkowe ciuszki,
    to po dodatkową tetrę, przewijał, nosił. I nikt mi nie wmówi, że brak obecności
    przy porodzie niszczy więzi rodzinne.


    --
    Córcia
    NPR - wykresy
    Moje wspomnienia...
  • nglka 04.02.09, 18:28
    hanulllka napisała:

    > Sęk w tym, że facet chce... żal mi go

    Ja tez chciałam, żeby facet był ze mną ale ważniejsze jest w tym wypadku to,
    czego ktoś nie chce. Taka prawda. Zmuszenie jest zawsze bardziej traumatyczne
    niż nie spełnienie czyjegoś życzenia.

    --
    Córcia
    NPR - wykresy
    Moje wspomnienia...
  • hanulllka 04.02.09, 18:54
    nglka napisała:

    Zmuszenie jest zawsze bardziej traumatyczne
    > niż nie spełnienie czyjegoś życzenia.

    Zgadzam się z Tobą. Nikogo nie można do niczego zmuszać!
    Do podjęcia racjonalnej, przemyślanej i sprawiedliwej decyzji też nie można
    nikogo zmusić, niestety... smutna prawda

    --
    Moje słońce Nadia 19.10.2007
    www.imbu.pl/nadiag
    widgets.clearspring.com/o/487296a0354aeda2/-/-/-/Id/62730f1e/bg_color/0xccccff/text_color/0x660099/links_color/0x660099/moms_name/Hania/dueDate/16-08-2009
  • seytan_a_22 04.02.09, 19:47
    hanulllka napisała:

    > Sęk w tym, że facet chce... żal mi go

    no tak, jakiz on biedny, umrze pewnie z rozpaczy jak nie zobaczy na wlasne oczy
    wychodzacej glowki o czym tak marzyuncertain ciekawe, ze sie nade mna tak nie uzalasz.
    Wiedz, ze jesli kobieta ma blokade psychiczna np z powodu niechcianej obecnosci
    partnera to moze to doprowadzic do skomplikowania porodu. Tak jakby juz sam
    porod nie byl stresowy to jeszcze ztrzeba podwyzszyc faktor nerwowosci przez
    spogladanie jak to glowka wychodzi. Ja sama osobiscie nie chce na to patrzec,
    dlaczego mam wiec sie godzic, by on to robil, moze jeszcze niech mi zdaje
    relacjeuncertain wkurza mnie, ze na tym forum nie mozna miec swojego zdania, a na
    pytanie ''jak'' niektorzy nie odpowiadaja tylko krytykuja opinie innych. Jesli
    nie chcesz odpowiedziec na moje pytanie to po co wogole piszesz?
  • zoofka 04.02.09, 19:53
    nie denerwuj się smile
    ja odkad zaszłam w ciażę, ciągle piany na ustach dostaję. Bo
    traktuje się mnie jak dziwadło, które wymyśliło sobie samotny poród.
    Tak samo jak ja szanuję tych co wybrali poród rodzinny, tak samo
    oczekuję szacunku że wybrałam inny poród. Niestety muszę siłą rzeczy
    wysłuchać jak to źle robię (mimo że sama mam ochotę ponegować porody
    rodzinne)

    Nie robię tego jednak. Szkoda mi nerwów.

    Seytam, czy Twój facet naprawdę jest taki ciężki do przekonania? Nie
    dacie rady dojść do porozumienia?
    --
    ------------------
  • seytan_a_22 04.02.09, 20:24
    Seytam, czy Twój facet naprawdę jest taki ciężki do przekonania? Nie
    > dacie rady dojść do porozumienia?

    to jest mezczyzna z dusza oslasmile i wiem, ze choc potencjalnie zgodzil sie wyjsc
    na czas partych to biore pod uwage, ze mu sie moze nagle odmienic, ten typ tak
    ma...wtedy bede ''przec'' go z sali a jego syna z brzucha jednoczesniebig_grin a pod
    sala czekac bedzie jeszcze tesciu, on tez chetnie, by byl przy porodzie...to
    jakas rodzinna przypadlosc chybabig_grin nie wiem juz sama czy plakac czy sie smiac,
    od jakiegos miesiaca ich ulubionym zajeciem jest ogladanie filmow z porodu i
    dyskusje na temat koloru wychodzacego dziecka, ilosci wod plodowych i nie
    wiadomo czego jeszcze...nawet chcieli poczatkowo porod domowy, jedynie moje
    zdanie, ze lepiej gdyby jednak aparatura byla pod reka i lekarze, a nie tylko
    polozna spowodowaly, ze projekt ''rodzimy w domu'' upadl. Ja wiem, ze niektore
    panie wyobrazaja sobie, ze moj M bedzie siedzial przy glowie i trzymal mnie za
    raczke, ale one nie znaja go i nie wiedza, ze on chce wlasnie siedziec w nogach
    i najlepiej sam wyciagnac dziecko o ile mu by pozwolono, ze on jest
    ''ciekawski'' to malo powiedziane, po prostu lubi miec kontrole i mysli, ze
    jesli nie bedzie super aktywny to ja utraci.
  • myszak84 04.02.09, 20:33
    Współczuję Ci męża, naprawdę. Jak przedstawiłaś mu takie argumenty, jakie tutaj nam i dalej nie zmienia zdania to jest najokropniejszym facetem o jakim słyszałam.
    Jestem dopiero w połowie ciąży i nie wiem jeszcze jak będę rodzić, ale świadomość tego, że mój mąż zrobi, to co ja zdecyduję (bo tak powiedział), dodaje mi sił i naprawdę napawa dumą (tym bardziej po przeczytaniu takich postów).
    --
    http://dzidziusiowo.pl/php/img-03072009002.jpg
  • seytan_a_22 04.02.09, 20:43
    myszak84 napisała:

    > Współczuję Ci męża, naprawdę. Jak przedstawiłaś mu takie argumenty, jakie tutaj
    > nam i dalej nie zmienia zdania to jest najokropniejszym facetem o jakim słysza
    > łam.

    oj kochana bywaja gorsismile kazdy ma swoje ''widzimisie'' jak widzisz zostalam
    zjechana rowniez za to, ze ja go na porodowce nie chce, wiec hmm ile ludzi tyle
    opinii. Ciagle mam nadzieje, ze dojdziemy do porozumienia bez zmiany planow w
    ostatniej chwilismile
  • premeda 04.02.09, 21:03
    Nie wiem, czy moje zdanie się liczy, bo ja ani dziecka nie mam, ani
    w ciąży nawet nie jestem ale opisywane przez Ciebie zachowanie męża
    wygląda mi na chęć zaspokojenia jakiejś takiej niezdrowej
    ciekawości. Opis, że siedzi mąż z teściem przed telewizorem i
    kontemplują widoki porodowe pasuje mi do tego jak ulał. Z Twoich
    postów wyczytałam, że mąż nie chce iść ani dla Ciebie, ani dla
    dziecka, on chce zobaczyć na żywo jak wychodzi dziecko (obojętnie
    czy jest jego). A gdzie w tym wszystkim wrażliwość na Twoje
    potrzeby? Na Twoim miejscu też nie brałabym takiego faceta na
    porodówkę. Założę się za to, że jeśli jednak mąż będzie obecny przy
    porodzie to w niedługim czasie cała rodzina (zapewne pierwszy będzie
    ten nieszczęsny teść) i znajomi dowiedzą się jak wyglądał Twój poród
    łącznie z intymnymi szczegółami. Dla mnie to niewyobrażalne, dla
    Ciebie pewnie też, skoro wolisz przejsć przez poród sama. Uprzyj się
    jak osiołek i postaw na swoim! Powodzenia!
  • seytan_a_22 04.02.09, 21:15
    To, ze po porodzie caly swiat bedzie wiedzial o jego przebiegu jest dla mnie
    oczywiste, oczywiscie przez pryzmat jego dzielnosciwink. fakt on jest niezdrowo
    ciekawy, ale to jego sposob na kontrolowanie sytuacji. Wszystko musi widziec o
    wszystkim wiedziec, ten typ tak masmile ja jestem gotowa do ustepstw, tzn do tego
    by do boli partych byl przy mnie, niestety on dalej obstaje przy calym
    porodziesad i tutaj zaczynaja sie schody
  • mika_p 06.02.09, 01:26
    seytan_a_22 napisała:
    > ja jestem gotowa do ustepstw, tzn do tego
    > by do boli partych byl przy mnie, niestety on dalej obstaje przy
    > calym porodziesad i tutaj zaczynaja sie schody

    Nooo... teraz lepiej gadasz smile
    Pogadaj z położną, niech go wyprowadzi żelazną ręką, jak dasz jej znak (ustalony
    między tobą a nią).
    Albo wyslij go do sklepu po coś, na co masz ostatnią ciążową zachciankę
    (cytrynę, na przykład, bo masz niesmak w ustach i musisz odświezyć). A potem
    szybciutko urodzisz, jak wyjdzie smile


    --
    Wszędzie dobrze, ale online najlepiej!
  • franczii 06.02.09, 08:24
    No teraz juz sie nie dziwie, ze ktos moze nie chciec porodu rodzinnego. Gdybym
    miala takiego "protagoniste" za meza, ktory za wszelka cene chce sie wypychac na
    pierwszy plan nawet przy moim porodzie to bym normalnie zwiala. I jeszcze tatus
    meza na porodowce w charakterze wsparcia moralnego dla meza oczywiscie...
    Jestes pewna, ze to ty masz rodzic a nie przypadkiem maz?
    A z ciekawosci zapytam, czy ten czlowiek w innych dziedzinach zycia tez sie w
    ogole nie liczy z twoim zadniem i uczuciami?
  • hanulllka 04.02.09, 20:50
    ciekawe, ze sie nade mna tak nie uzalasz.

    jakoś nie żal mi dziewuchy, która w piatym miesiącu ciązy pcha się do
    "dyskoteki" a najważneijsze dla kofortu podczas porodu są dla niej tipsy. Z
    ojcem dziecka i jego uczuciami juz się nie liczy.

    Nie... takich bab mi nie żal

    wkurza mnie, ze na tym forum nie mozna miec swojego zdania, a na
    > pytanie ''jak'' niektorzy nie odpowiadaja tylko krytykuja opinie innych.
    Co za hipokryzja! Ja właśnie wyraziłam swoje zdanie, a ty tego nie tolerujesz.
    --
    Moje słońce Nadia 19.10.2007
    www.imbu.pl/nadiag
    widgets.clearspring.com/o/487296a0354aeda2/-/-/-/Id/62730f1e/bg_color/0xccccff/text_color/0x660099/links_color/0x660099/moms_name/Hania/dueDate/16-08-2009
  • seytan_a_22 04.02.09, 21:10
    wkurza mnie, ze na tym forum nie mozna miec swojego zdania, a na
    > > pytanie ''jak'' niektorzy nie odpowiadaja tylko krytykuja opinie innych.
    > Co za hipokryzja! Ja właśnie wyraziłam swoje zdanie, a ty tego nie tolerujesz.

    i ty umiesz czytac? dobre sobie
    ja cie nie pytalam o opinie tylko argumenty, gdybym pytala o opinie to bym ja
    tez zaakceptowala ja pytalam ''jak'' odwiesc M od wspolnego porodu, a nie ''co''
    ty sadzisz o porodzie bez partnera. Co powyzej powtorzylam, a ty dalej nie bylas
    w stanie zrozumiec.

    > jakoś nie żal mi dziewuchy, która w piatym miesiącu ciązy pcha się do
    > "dyskoteki" a najważneijsze dla kofortu podczas porodu są dla niej tipsy. Z
    > ojcem dziecka i jego uczuciami juz się nie liczy.
    >
    a co ci przeszkadza moj udzial w dyskotece w piatym miesiacu ciazy? twoje
    dziecko? albo co ma do tego, ze nie chce porodu rodzinnego noszenie tipsow.
    Brakuje ci argumentow jak widac. A co do mojego M to on sie z moimi uczuciami
    liczyc nie musi, a ja z jego owszem? wybacz, ale jesli stawiasz w swoim zwiazku
    uczucia meza na pierwszym miejscu to chyba cos jest nie tak z toba. A w moim
    zwiazku chce dyskusji i wspolnego podejmowania decyzji, zgodzilam sie na to by
    byl do partych ze mna, ale nie zgodzilam sie by po tym czasie dalej
    uczestniczyl w porodzie,choc on nadal sie upiera przy calkowitym pobycie. Jesli
    ktos tu jest nie fair to on.
  • hanulllka 04.02.09, 21:29
    No i co z tego? To jest forum publiczne i mogę wyrażać swoje poglądy do woli,a
    ty nie musisz się z nimi zgadzać.

    > ja cie nie pytalam o opinie tylko argumenty

    argumenty na co???

    Co powyzej powtorzylam, a ty dalej nie bylas
    > w stanie zrozumiec.

    Rozumiem doskonale, co nie znaczy, że nie mogę napisać, że na twoim miejscu bym
    się zgodziła, wtedy nie miałabym takiego dylematu.

    > a co ci przeszkadza moj udzial w dyskotece w piatym miesiacu ciazy?

    A gdzie ja napisałam, że mi przeszkadza? Czytaj ze zrozumieniem, oczytana
    podobno jesteś, więc chyba masz wprawę.

    Co do dyskoteki, to może załóż wątek, "Co myślicie o pójściu do dyskoteki w
    piątym miesiącu ciąży"!!! Ciekawa jestem, jakie będą opinie... Chyba, że
    naprawdę chcesz bym ci napisała, co widzę złego w pchaniu się w takim stanie w
    spęd pijanych, naćpanych, niekontrolujących się ludzi, w miejsce, gdzie jest
    nadymione a w każdej chwili ktoś może cię popchnąć, przewrócić, nie mówiąc już o
    innych sytuacjach.

    A co do mojego M to on sie z moimi uczuciami
    > liczyc nie musi, a ja z jego owszem?

    I znowu się pytam, gdzie to napisałam? Uważam, że w związku powinno się szanować
    wzajemnie uczucia i decyzje partnera. Tu się jak widać zgadzamy.

    wybacz, ale jesli stawiasz w swoim zwiazku
    > uczucia meza na pierwszym miejscu to chyba cos jest nie tak z toba

    Nie wiem, skąd wyciągnęłaś taki wniosek. Widocznie masz pewne umiejętności
    dedukcji, których ja nie ogarniam.
    A ze mną wszystko w porządku. Dziękuję za troskę.



    --
    Moje słońce Nadia 19.10.2007
    www.imbu.pl/nadiag
    widgets.clearspring.com/o/487296a0354aeda2/-/-/-/Id/62730f1e/bg_color/0xccccff/text_color/0x660099/links_color/0x660099/moms_name/Hania/dueDate/16-08-2009
  • seytan_a_22 04.02.09, 22:15
    > argumenty na co???

    w pierwszym poscie pisze jakie argumenty potrzebuje


    > Co do dyskoteki, to może załóż wątek, "Co myślicie o pójściu do dyskoteki w
    > piątym miesiącu ciąży"!!! Ciekawa jestem, jakie będą opinie... Chyba, że
    > naprawdę chcesz bym ci napisała, co widzę złego w pchaniu się w takim stanie w
    > spęd pijanych, naćpanych, niekontrolujących się ludzi, w miejsce, gdzie jest
    > nadymione a w każdej chwili ktoś może cię popchnąć, przewrócić, nie mówiąc już
    > o
    > innych sytuacjach.

    sa dyskoteki i dyskoteki...tam gdzie ja bylam nie wolno palic, w dodatku bylismy
    w tak zwanym vip room gdzie nie ma nacpanych, pijanych itd, w dodatku byl ze mna
    moj M, potanczylismy sobie, posluchalismy muzyki, on wypil drinka, cole,
    pogadalismy ze znajomymi. Ciaza to nie choroba, nie trzeba sie chowac w domu.

    I znowu się pytam, gdzie to napisałam? Uważam, że w związku powinno się szanowa
    > ć
    > wzajemnie uczucia i decyzje partnera. Tu się jak widać zgadzamy.

    ale wszedzie piszesz o jego uczuciach nie o moich, natomiast na moje
    stwierdzenie, ze czemu to nade mna sie nie uzalasz odpowiadasz, ze nie zal ci
    takich ''dziewuch'' to jak u ciebie z ta empatia?
  • smerfetka8801 05.02.09, 10:15
    po pierwsze cóż tego ,ze miała ochotę iść do dyskoteki???jak tylko skończyłam
    wymiotować jak kot uczciłam to wyjściem do klubu zwłaszcza,ze miałam świadomość
    tego ,ze jak będę mieć dziecko to po klubach latać nie będę bo nie mam zwyczaju
    podrzucania komuś dziecka na noc żeby się pobawić.
    wracając do sedna sprawy.
    daje się (zwłaszcza tu na forum) prawo kobietom do decydowania czy chcą rodzić
    sn czy przez cc (mimo,ze to drugie jest raczej sprzeczne z naturą i w moim
    odczuciu nie powinno być wykorzystywane bez potrzeby) a nie daje się prawa do
    wyboru samotnego porodu???co za paranoja???uczucia tatusia ok-a co z uczuciami
    kobiety???bądź co bądź to ona ma całą robotę do odwalenia!!!poza tym w tym
    przypadku facet nie chce JEJ wspierać tylko obejrzeć sobie na żywo poród i
    zachowuje się jak cholerny egoista.tu chodzi o zdrowie i komfort jego żony i
    dziecka.
    skoro nie am obowiązku rodzenia sn to i nie ma obowiązku wpuszczania
    publiczności na porodówkę.
    --
    02.08.2008 Oliwka
  • memphis90 04.02.09, 21:47
    polozna jeszcze ustalimy wszystko na nasteonym
    > spotkaniu, ale co zrobic z M?
    Zamknąć w łazience lub piwnicy. Wsypać środek usypiający lub laxigen do herbaty.
    Odesłać do domu po zapomnianą-niezwykle-potrzebną-torbę. Wynająć porywaczy.
    Przypadkiem kopnąć w nos, co będzie wymagało zrobienia rtg i założenia kilku
    szwów. Chcesz więcej? Ja tak mogę w nieskończonośćwink

    A na poważnie- wytłumacz facetowi, że będziesz się czuła skrępowana, że nie
    będziesz mogła się zrelaksować i skupić na porodzie, a później na efektywnym
    parciu. Podetknij mu pod nos kilka artykułów ze strony Rodzić po ludzku, gdzie
    wyjaśniona jest fizjologia porodu i znaczenie poczucia bezpieczeństwa rodzącej
    podczas tego wydarzenia. Osiągnijcie jakiś kompromis- np. odwiezie Cię na
    porodówkę, pomoże rozlokować na sali, chwilę posiedzi, upewni się, że nikt Ci
    tam krzywdy nie robi- a jak Ty uznasz, że skurcze robią się dokuczliwe, a jego
    obecność drażniąca- to wyjdzie, będzie pod telefonem albo na korytarzu. Jeśli
    "zatęsknisz", to zadzwonisz albo zawołasz. Wpuścisz go zaraz po urodzeniu
    dziecka- tatuś skupi się na maluchu, a Ty w spokoju urodzisz łożysko,
    ewentualnie będziesz zszywana itd (często dzieje się to na innej sali, więc
    niczego nie będzie widział). Razem odpoczniecie i nacieszycie się potomkiem na
    sali poporodowej. Rozumiem, że mże przeszkadzać Ci obecność drugiej osoby na
    sali, ale pójdź na jakiś kompromis, nie odbieraj facetowi wszystkiego! To
    niesamowite emocje, niesamowite przeżycia- to już nie te czasy, kiedy mąż przez
    3 dni oglądał dziecko przez okno porodówki. Wymagamy od facetów zaangażowania w
    ciążę, opiekę nad dzieckiem- okrucieństwem jest więc pozbawiać go kontaktu z
    noworodkiem. Przecież mężczyźni też czekają na niego z utęsknieniem...
  • adula2 05.02.09, 10:20
    może usiąć z mężem i spiszcie na kartkach swoje argumenty odnosnie porodu,
    dlaczego nie chcesz go przy partych, a on dlaczego dla niego to takie ważne i
    rozwazcie, dojdzcie do kompromisu

    a tak na marginesie, dla mnie obecność teścia za drzwiami byłaby bardziej
    frustrująca niż ciekawośc męża jak się rodzi mały człowieczek
  • anettchen2306 05.02.09, 11:38
    No dla mnie obecnosc tesciow za drzwiami tez bylaby krepujacasmile
    zwlaszcza, ze drzwi nawet niemieckich porodowek (gdzie autorka watku
    bedzie rodzic) nie sa bynajmniej dzwiekoszczelne...
    Ja powiedzialam juz zaraz po przybyciu do szpitala (tez
    niemieckiego), ze gdyby moj maz zaczal mi dzialac nagle na nerwy lub
    jakos "dziwnie" sie zachowywac (reakcje ludzkie sa nieobliczalne) to
    polozne maja go "wywalic", bo takie jest moje zyczenie jako
    pacjentki i maja je uszanowac. Zachowywal sie jednak nienagannie
    wiec zostalsmile
    Na miejscu seytan wzielabym meza ze soba na porodowke a potem zycie
    samo zweryfikuje planysmile Skoro nie zyczysz sobie, zeby ogladano
    cie podczas rodzenia synka - niech tak bedzie. Ja podczas pierwszego
    porodu tez nie chcialam, bardzo predko zmienilam jednak w czasie
    jego trwania zdanie, niestety bylo za pozno by maz dojechal do
    szpitala sad
  • lubie_gazete 05.02.09, 11:00
    Pod nieobecność męża pojedź do szpitala,zapłać za cc i po fakcie do niego zadzwoń.
    --
    Zapraszam Panie i Panów na świeżutkie forum MISJA ZŁAPAĆ CHŁOPA :

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=70811
  • mama-ola 06.02.09, 07:40
    No cóż, u nas w małżeństwie jak jedno chce czegoś od drugiego, to o
    tym rozmawiamy. Jak trzeba, to nie raz. Nie używamy sztuczek, nie
    szukamy tekstów, którymi mozna by wziąć drugą osobę pod włos, by
    osiągnąć swój cel, a już zwłaszcza wbrew woli tej drugiej osoby.
    Bardzo dobrze na tym wychodzimy, i jako para, i każde z osobna.
    Szczerze mówiąc, z nikim w całym życiu nie mialam tak udanej relacji
    jak z M. U nas nie zdarzyłby się numer "podpisałem papiery w
    klinice, choć tego nie chciałaś" i nie zdarzyłby się
    numer "powiedzcie, mi błagam, jak mam go wykołować, by postawić na
    swoim".
    Chyba konkretnego argumentu do M nie da się podpowiedzieć, bo taki
    pewnie nie istnieje, skoro od Cię i tak nie słucha (w sensie: nie
    wysłuchuje, nie stara się zrozumieć).
    Wiem, wiem, trochę zbyt seriozna odpowiedź smile
    --
    Mama Antosia (prawie 4 latka) i Maciusia (w marcu 2009)
  • tylna.szyba 06.02.09, 08:22
    Nie wiem, gdzie planujecie porod ale przygotuj sobie dokument, ktory
    zlozysz do "upatrzonego" szpitala zawierajacy prosbe o
    nieuczestnieczenie w porodzie osob trzecich, jak np. maz czy inne
    ciotki.
    --
    [url=http://lilypie.com]http://md.lilypie.com/XlZIp1/.png[/
    url]
  • tylna.szyba 06.02.09, 08:25
    O, wlasnie doczytalam, ze bedziesz rodzic w Niemczech. Tu jest cos
    takiego jak Anmeldung czyli musisz sie wczesniej zglosic do szpitala
    aby omowic wszystkie formalnosci. Napisz na kartce papieru: Proszeo
    wykluczenie z uczestnictwa w porodzie mojego meza. I oddaj kopie do
    szpitala - kaz dobie podstemplowac, ze odebrali. Zrob to razem z
    mezem najlepiej smile
    --
    http://md.lilypie.com/XlZIp1/.png
  • seytan_a_22 06.02.09, 09:18
    my juz wlasnie na tym ''anmeldungu'' bylismy i wlasnie na nim zostalo zlozone na
    papierze, ze on chce byc przy porodzie, przeciez nie moglam sie z nim zaczac tam
    klocicbig_grin tak wiec wyjscie z sali nastapi w tej chwili gdy on sam zechce, chyba,
    ze polozna sie zlituje, Niemcy wierza w slowo pisane i to co jest na tym
    orzeczeniu woli jest swieteuncertain dobrze, ze nie wpisal jako druga obecna, osoby
    tescia, tego akurat nie mogl zrobic, bo inne osoby musza zostac zatwierdzone
    przeze mniesmile
    Moja wina, zawsze wstretem napelnialy mnie wszelkie papiery i chetnie zrzucalam
    to na M co swietnie wykorzystal. Teraz z okazji ciazy wie juz o mnie wszystko
    wlacznie z terminem pierwszej miesiaczki, dlugoscia cyklu, chorobami i
    operacjami przechodzonymi z roznych tytulow, a takze chorobami najblizszej mi
    rodzinybig_grin

    Napisz na kartce papieru: Prosze o
    > wykluczenie z uczestnictwa w porodzie mojego meza. I oddaj kopie do
    > szpitala - kaz dobie podstemplowac, ze odebrali. Zrob to razem z
    > mezem najlepiej smile
    nawet gdyby bylo przed meldunkiem myslisz, ze on by sie na to zgodzilsmile
    watpliwesmile tatus dziecka ma na rowni prawa co mamusia. Nawet gdybym napisala to
    po polsku to kazaliby mi przetlumaczyc na niemiecki, wiec o szwindlu mowy, by
    nie bylosmile caly czas ludze sie nadzieja, ze on zrezygnuje z ostatniej czesci
    programu typu parcie,a potem rodzenie lozyska. Ostatnio polozna na kursie
    poinformowala go, ze porod lozyska jest niezmiernie ciekawy, myslalam, ze ja
    udusze. tak wogole to tu lozysko jesli sie chce mozna zamrozic, posadzic na nim
    kwiatki, a nawet zjesc, mam drobna nadzieje jednak, ze jak wiekszosc ludzi
    pozostawimy je do spalenia w szpitalu. O jak sie ciesze, ze moj M nie jest
    zapalonym ogrodnikiem, a w zamrazarce nie ma za duzo miejscasmile nie wiem jak z
    jedzeniem, ale mam nadzieje, ze az tak zle nie bedziebig_grin aha z uslug tej poloznej
    zrezygnowalam po jej wybryku...ona jest wielka zwolenniczka porodow rodzinnych
    ''do konca'', takiej nie chce na sali porodowej. Teraz szukam jakiejs w miare
    normalnejsmile
  • franczii 06.02.09, 09:34
    tatus dziecka ma na rowni prawa co mamusia.

    no to masz jeszcze jedno wyjscie: przyjedz na porod do Polski. Mozna duzo
    zarzucic ale przymuszania do porodu rodzinnego i powolywania sie przy tym na
    rownosc praw rodzicow chyba jeszcze nie bylo.
  • hanulllka 06.02.09, 11:50
    seytan_a_22 napisała:

    caly czas ludze sie nadzieja, ze on zrezygnuje z ostatniej czesci
    > programu typu parcie,a potem rodzenie lozyska

    Nie wiem jak jest w Niemczech, ale w Polsce łożysko rodzi się już samemu, bez
    os. towarzyszącej. W tym czasie tata może uczestniczyć w mierzeniu, ważeniu i
    badaniu dziecka albo po prostu poczekać na korytarzu. Chyba nie doczytałaś tego
    w swoim książkach.

    aha z uslug tej poloznej
    > zrezygnowalam po jej wybryku...ona jest wielka zwolenniczka porodow rodzinnych
    > ''do konca'', takiej nie chce na sali porodowej. Teraz szukam jakiejs w miare
    > normalnejsmile

    Rozumiem, że położna, która namawia na to, by maż/partner mógł zobaczyć jak na
    świat przychodzi jego potomek jest dla ciebie nienormalna?
    --
    Moje słońce Nadia 19.10.2007
    www.imbu.pl/nadiag
    widgets.clearspring.com/o/487296a0354aeda2/-/-/-/Id/62730f1e/bg_color/0xccccff/text_color/0x660099/links_color/0x660099/moms_name/Hania/dueDate/16-08-2009
  • franczii 06.02.09, 14:18
    > Nie wiem jak jest w Niemczech, ale w Polsce łożysko rodzi się już samemu, bez
    > os. towarzyszącej.

    Moj sie zalapal i na lozyskosmile bo zdazyl wrocic po wazeniu i mierzeniu malego.
    A z tego co mi kolezanki powiedzialy i przeczytalam na forum to w Polsce dzieki
    pomocy w postaci ugniatania brzucha i ciagniecia za pepowine, lozysko wychodzi 5
    minut po dziecku (w calosci jak sie uda) wiec nie dziwi mnie to, ze sie maz nie
    lapie.
  • sroka75 06.02.09, 16:18
    takie odniosłam wrażenie po jej postach, chodzi tylko
    o "podkręcanie" dyskusji, nawet jeśli częśc z tych informacji jest
    prawdą, to na każdą "radę" forumowiczek ma zaraz odpowiedź, że z jej
    mężem to nie przejdzie i zaraz wymyśla tysiąc pincet dwa dziewincet
    przeszkód i problemów, konfabuluje artystycznie, zreszta chyba
    najzwyczaniej w świecie chce by mąż w tym uczestniczył (i zapewne
    będzie przy jej "zdecydowaniu") tylko robi szopkę i chce być w
    centrum uwagi,
    pozdrawiam pozostałe Ciocie Dobra Rada
  • seytan_a_22 06.02.09, 17:50
    Rozumiem, że położna, która namawia na to, by maż/partner mógł zobaczyć jak na
    świat przychodzi jego potomek jest dla ciebie nienormalna?

    przeczytaj dokladnie co napisalam...porod ''do konca'' wraz z rodzeniem lozyska
    i ogladaniem go przez tatusia.

    > Nie wiem jak jest w Niemczech, ale w Polsce łożysko rodzi się już samemu, bez
    > os. towarzyszącej. W tym czasie tata może uczestniczyć w mierzeniu, ważeniu i
    > badaniu dziecka albo po prostu poczekać na korytarzu. Chyba nie doczytałaś tego
    > w swoim książkach.

    to ci mowie jak jest i co przekazala polozna, w dodatku tutaj dziecko zostaje
    odciete dopiero wtedy gdy pepowina przestanie pulsowac czyli zakonczy sie
    wymiana reszty ''jedzonka'' miedzy mama a dzieckiem i co sie zaleca jako
    zdrowsze. A co do wazenia, obmycia, mierzenia to nie jest jak w Polsce, pierwsze
    kobieta dostaje dziecko od razu na piers i przebywa z nim tak pare do parunastu
    minut po czym dopiero odbywa sie reszta. W wypadku CC albo wypadku gdy kobieta
    nie moze przytulic malucha to partner o ile uczestniczy w porodzie dostaje
    potomka do potrzymania na piersi, musi rozpiac w tym celu koszule. Bo wedlug
    wskazan kontakt ze skora rodzicow jest dla nowonarodzonego bardzo wazny. Nie
    wiem tez jak w Polsce alu tu dzieci sie nie myje po porodzie, tylko wyciera, bo
    tak jest lepiej dla nieprzystosowanej skory noworodka, a to co pozostanie po
    wycieraniu zasycha i odpada w ciagu dwoch do trzech dni. Wczesniej nie zaleca
    sie kapieli dziecka.

    To jest skrotowa relacja z wczorajszej rozmowy z polozna. Poniewaz jednak ona
    upiera sie przy calym programie narodzin co niestety nie zgadza sie z moim
    podejsciem do sprawy to postanowilam ja zmienic do czego mam zupelne prawo. W
    koncu z polozna musze urodzic, a potem bedzie ona przychodzic do nas do domu 6do
    8 tyg. wiec wybacz, ale z osoba z ktora nie dochodze do porozumienia nie
    zamierzam nic przedsiewziac. Moj M zaakceptowal wreszcie, ze nie chce jego
    obecnosci przy koncowce porodu, chyba odstraszyla go jednak wizja przecinania
    czegokolwiek i rodzenia placenty. Tak wiec do skurczy partych bedzie na sali, a
    potem z niej wyjdzie. Dzieki za rady, jakos udalo sie dojsc do porozumienia i
    mam nadzieje, ze tak pozostanie.
  • fabiankaa 07.02.09, 20:16

    seytan_a_22 napisała:

    > A co do wazenia, obmycia, mierzenia to nie jest jak w Polsce,
    pierwsze
    > kobieta dostaje dziecko od razu na piers i przebywa z nim tak pare
    do parunastu> minut po czym dopiero odbywa sie reszta.

    Seytan, prosze, jak sie nie znasz - to NIE PISZ. Jestes tak w tej
    swojej Germianii zakochana, ze az mnie to czasem wkurza. Rodziłam w
    Polsce, a po urodzeniu moja córka leżała mi przy piersi okolo pol
    godziny!!!! Dopiero po tym czasie zostala zwazona, zmierzona,
    wytarta itd.

    Przyjmij do wiadomosci, ze Polska to nie trzeci swiat. A Niemcy to
    nie siódme niebo.



    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • franczii 08.02.09, 18:40
    Rodziłam w
    > Polsce, a po urodzeniu moja córka leżała mi przy piersi okolo pol
    > godziny!!!!

    Polska to nie trzeci swiat ale to, czego mialas okazje doswiadczyc to niestety
    nie jest polski standard ale raczej rzadki wyjatek. Tak przynajmniej wynika z
    moich wiadomosci. Zreszta wystarczy popytac nawet na tym forum ile kobiet
    dostalo na dluzej zdrowe dziecko zaraz po urodzeniu nie wspominajac o zaczekaniu
    z przecinaniem pepowiny.
  • seytan_a_22 08.02.09, 18:44
    Dokladnie wiedze o tym jak funkcjonuje to w Polskich szpitalach biore z forum i
    poki co jestes pierwsza kobieta, ktora napisala, ze dziecko zostalo jej nie
    zabrane zaraz po porodzie. Na ogol opisuja, ze dziecko sie zabiera, a potem jest
    rodzenie lozyska, zszywanie itd. same forumowiczki to mowia, czyzby klamaly?
  • fabiankaa 08.02.09, 18:48
    A ja ne znam zadnej kobiety, ktorej dziecko zabrano by od razu po
    porodzie.. czyzby moje znajome kłamały? nie.
    Natomiast ty czytasz wybiorczo - o tym, jak zle jest w Polsce... nie
    mieszkasz tu to sie NIE WYPOWIADAJ.
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • franczii 08.02.09, 19:15
    Wprawdzie ja tez nie mieszkam w Polsce ale nie mam zadnego interesu w
    wychwalaniu kraju obecnego zamieszkania bo standardy pod tym akurat wzgledem nie
    odbiegaja zbytnio od polskich i trzeba sie postarac, zeby znalezc cos lepszego.
    Nie znam zadnej kobiety w Polsce, ktorej by zostawiono zdrowe dziecko na wiecej
    niz kilka minut zaraz po urodzeniu. Moje znajome tez raczej nie klamia. Widac
    masz szczescie mieszkac w tej lepszej czesci kraju. A z lektury forum wynika, ze
    takie postepowanie raczej nie jest norma.
  • fabiankaa 08.02.09, 19:53
    Dziwne.. niedawno byl tu watek o tym, co zaraz po porodzie i mnostwo
    kobiet pisalo, ze dziecko lezało na ich brzuchu i nie wyrywano im go
    do mycia, ubierania itp.

    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • franczii 09.02.09, 07:46
    zaraz poczytam to sie wypowiemsmile
  • franczii 09.02.09, 08:08
    Jestem troche zawiedziona, juz myslalam, ze sobie cos fajnego poczytam a tu
    kolejne rozczarowanie. Jesli piszemy o tym samym watku to: na wszystkie wpisy
    az 4 panie mogly urodzic lozysko z maluszkiem na brzuchu, reszta dostala dziecko
    na chwilke, czyli tak jak wyglada "moja" norma (bez zadnej satysfakcji to
    pisze). I oczywiscie nie ma i nie bylo mowy o wyrywaniu, kobiety oddaja
    dobrowolnie skoro taka procedura szpitalna.
  • seytan_a_22 08.02.09, 19:58
    . nie
    > mieszkasz tu to sie NIE WYPOWIADAJ.

    dano ci monopol na wypowiadanie sie? to, ze nie mieszkam w Polsce nie znaczy, ze
    nie mam prawa sie wypowiadac tym bardziej, ze mam jego obywatelstwo i zyje tam
    moja rodzina. Twoje znajome widocznie nie wypowiadaja sie na tym forum, bo tu
    przewazaja kobiety ktorym dziecko zabrano po porodzie i uwazam za sluszne, by
    wypowiedzialy sie dziewczyny, ktore w Polsce nie mieszkaja, by pokazac jak to
    jest w innych krajach i uswiadomic kobietom, ze takie szybkie odcinanie pepowiny
    czy zabieranie dziecka tuz po porodzie nie jest potrzebne i nie musza na to
    wcale przystawac. Jesli dalej wszystkie beda sie na to godzic to nic sie nie
    zmieni w kwestii poloznictwa w Polsce.
    Jesli jednak tak bardzo ci moje opinie przeszkadzaja, to wypowiem sie w Twoim
    monopolistycznym stylu NIE CZYTAJ!
  • fabiankaa 08.02.09, 20:28
    Jasne, bo w twojej Germanii wszystko takie idealne... hahahahaha...
    żenada...

    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • seytan_a_22 08.02.09, 20:30
    A w Twojej Polsce tylko Ty masz idealnie i to jest wieksza zenadabig_grin
  • fabiankaa 08.02.09, 20:37
    Nie.. ale ja sie nie wypowiadam, jak to w drugim kraju jest zle, a w
    moim - super.
    Na pewno w Niemczech są lepsze i gorsze porodowki, tak jak w Polsce.
    Wiec nie pisz z oceną znawcy, jak jest w Polsce, bo tego NIE WIESZ.
    Proste.
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • seytan_a_22 08.02.09, 20:43
    PROSTE jest jedno, poczytaj sobie wyznania dziewczyn z tego forum, z reszta
    nawet bez nich wystarczyly mi relacje znajomych radzacych w Polsce.Nie mow, ze
    jest super na podstawie tylko wlasnego porodu.
  • fabiankaa 08.02.09, 20:48
    Ja nie twierdze, ze jest super, ale na pewno nie jest tak, ze w
    Polsce, zaraz po porodzie zabiera sie dziecko, nie daje matce, zeby
    jak najszybciej je zważyc i zmierzyć.... Nie byłas na wszystkich
    porodówkach w Polsce, nie mieszkasz tu - wiec SIE NIE WYPOWIADAJ.
    Porodowki są rozne w kazdym kraju, lepsze i gorsze, podobnie
    standardy na nich są rozne.

    Łatwo tak z zagranicy pluć na ojczyzne? Dlaczego nie udzielasz sie
    na forach niemieckojezycznych? Moze tam idz i zachwycaj sie, jak
    jest u was wspaniale?
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • seytan_a_22 08.02.09, 21:01
    Łatwo tak z zagranicy pluć na ojczyzne? Dlaczego nie udzielasz sie
    > na forach niemieckojezycznych? Moze tam idz i zachwycaj sie, jak
    > jest u was wspaniale?

    Raczej ''matczyzne'' gdyz to jest kraj mojej matkibig_grin skad wiesz, ze sie nie
    udzielam na niemieckich forach, bywasz tam regularnie, ze wiesz? otoz kotku
    udzielam sie i tam i tu, nie mam przeszkod, by tego nie robic, ale tam ilosc
    zlych wypowiedzi o porodzie i prowadzeniu ciazy w porownaniu z tymi tutaj jest
    nikla.Wiec wnioski nasuwaja sie same. No chyba, ze na forach o porodach
    wypowiadaja sie tylko kobiety (oprocz ciebie) ktore mialy go nie za ciekawy.
  • fabiankaa 08.02.09, 21:04
    Czy to, ze pewien procent wypowiedzi na forum, dotyczacych polskich
    porodów jest negatywna - oznacza, ze w całej Polsce jest fatalnie?
    NIE
    Czy ktos tu powinien oceniac całokształt porodów w Polsce?
    NIE
    A zwlaszcza osoba, ktora nie przezyla porodu w Polsce, czyli ty.
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • ayak 08.02.09, 22:28
    Seytan, w jednym muszę się zgodzić z Fabianką - rzeczywiście bardzo
    krytykujesz wszystko co polskie (porody, ZUS, wizyty lekarskie na
    NFZ, a nawet taksówkarzy, itd), a zachwalasz wszystko co niemieckie.
    Na temat tego ostatniego nie będę się wypowiadać, bo NIE WIEM jak
    tam jest, ale faktycznie zaczyna to wszystko brzmieć dość
    sztucznie...
    Polska nie jest rajem, wiadomo o tym nie od dziś, ale na Boga, nie
    panuje tutaj jakiś straszny ciemnogród i zacofanie! Z tego co wiem,
    opiekę nad ciężarnymi mamy jedną z lepszych i lekarzy w szpitalach
    tez bardzo dobrych, pomimo że same szpitale pozostawiają wiele do
    życzenia (w sensie warunków).
    Po prostu denerwująca jest twoja ciągła krytyka naszego kraju, tym
    bardziej, ze nie mieszkasz tutaj. I tyle.

    A co do głównego tematu watku, to mam nadzieję, ze w koncu znalazłaś
    consensus ze swoim M, bo to chyba juz jakos bardzo niedługo, prawda?
    Każdy ma inne relacje w związku, u mnie nie byłoby dyskusji, gdybym
    twardo powiedziała NIE. Akurat tego problemu nie bedzie, bo wiem, ze
    bedę miała cc, wiec mąż będzie grzecznie za drzwiami i już. Powiem
    ci jednak, że gdybym miała rodzić sn, to tez nie chciałabym go w
    pobliżu...
    --
    http://tiny.pl/vq99
  • seytan_a_22 08.02.09, 22:46
    Wybacz ale ZUS krytykuja wszystkie bez wyjatku z tego co widzialam, a i z tego
    co slysze od rodziny gdy jestem w Polsce.
    Odnosnie wizyt lekarskich pisalam o wizytach prywatnych.
    Na temat taksowkarzy wypowiedzialam sie i dobrze i zle i to dla obu krajow.
    Wyciagam wnioski z tego co pisze sie na forum, nie moja wina jest, ze glownie
    zdarzaja sie ''niezadowolone'' panie, a ja odpowiadam im tak jak tutaj jest, by
    walczyly lub nie walczyly o cos, jak jest w wypadku domow narodzin, ktore sa
    niemiecka porazka.
    Co do lekarzy sa lekarze i lekarze i napisalam, ze w Niemczech tez sie konowaly
    zdarzaja choc akurat nie mialam przyjemnosci czytac na forum niemieckim o tych
    zlych, ale bezsprzecznie sa.

    Z M jak przeczytalas potem znalazlam consensus ku mojej ogromnej uldze...choc
    powiem szczerze poszlam mu w moim mniemaniu bardzo na rekesmileco do cc heh
    szczesciaro tu jak podpisze facet zgode to moze w cc uczestniczyc, co uwazam juz
    za paranoje no ale...zawsze mozna sie z nim klocic o jego nieobecnoscbig_grin
    a co do terminu to jutro zaczynam 38tydzien czyli juz moze sie wszystko
    zdarzycbig_grin heh troche powiem szczerze doczekac sie nie moge, ciekawska jestem
    strasznie i chyba ta ciekawosc lagodzi obawe przed bolembig_grinjuz bym chciala miec
    synka na rekach, strasznie nuzy mnie stan ciazowybig_grin a ty na kiedy termin? pozdrawiam
  • ayak 08.02.09, 23:02
    o raju, nie chodziło mi o to, że nie masz absolutnie racji, albo
    żebyś mi się teraz tłumaczyla z każdej jednej krytyki, czy była
    zasadna czy nie, napisałam przecież... Tylko wiesz jak jest: nikt
    nie lubi wiecznej krytyki swojego otoczenia i tyle. W końcu jakoś tu
    żyjemy i nie jest tak źle smile Wprawdzie za granicą nie mieszkam, ale
    w dobie powszechnej emigracji sporo znajomych wyjechało i mniej
    więcej się orientuję - jedne rzeczy lepsze, inne gorsze. Co do ZUSu
    oczywiście, że ich nienawidzę, jak każdy obywatel polski - tym
    bardziej, że mam zarejestrowaną działalność i co miesiąc odprowadzam
    850zł, a jak pójdę na zwolnienie lub/i macierzyński, to dostanę całe
    700zł od nich... Jedyna pociecha, ze trafiłam na świetnego lekarza,
    do którego chodzę państwowo i nie muszę dodatkowo wydawać pieniedzy
    na prywatne wizyty...

    Ja będę rodzić dopiero w lipcu, tak że jeszcze trochę przede mną.
    Męża na sali operacyjnej sobie nie wyobrażam, tak samo jak nie
    chciałabym go mieć obok mając bóle parte smile Już bym wolała chyba z
    mamą. Trzymam kciuki, aby twój M zrozumiał kiedy ma wyjśc z sali smile
    --
    http://tiny.pl/vq99
  • seytan_a_22 08.02.09, 23:29
    Tylko wiesz jak jest: nikt
    > nie lubi wiecznej krytyki swojego otoczenia i tyle. W końcu jakoś tu
    > żyjemy i nie jest tak źle smile Wprawdzie za granicą nie mieszkam, ale
    > w dobie powszechnej emigracji sporo znajomych wyjechało i mniej
    > więcej się orientuję - jedne rzeczy lepsze, inne gorsze.

    ja tez nie lubie jak bardzo czesto ludzie krytykuja Niemcy za to czy za tamto, a
    juz najbardziej nie lubie gdy wyzywaja mojego M od ssmanow a mnie niemiecka
    dzi... gdy jestesmy w Polsce. uznajmy, ze narodowosciowo zawsze beda problemy
    miedzy Polska i Niemcami i to nawet nie z powodu sluzby zdrowiabig_grin obiecuje
    wiecej nie krytykowac, chcialabym jednak by cos sie w Polsce zmienilo, bo za
    pare lat moja siostra bedzie chciala zalozyc rodzine i nie chce, by jej sie
    jakies niemile rzeczy przytrafily. Wlasnie sie zastanawiam ostatnio jak mam
    przekazac naszemu synowi cala prawde historyczna nie podwazajac autorytetu obu
    krajow, tak samo jak zastanawiam sie w jakim jezyku do niego mowic. Niestety
    historia wykladana w szkole w obu krajach przegina na jedna lub na druga
    strone,a ja chce by syn w miare mozliwosci nie czul sie rozdarty miedzy dwoma
    krajami jak ja.

    Co do ZUSu ty w Polsce dostaniesz CALE 700zlbig_grin my tez mamy wlasna dzialalnosc i
    nie dostaniemy zupelnie nicbig_grin moze nam cos skapnie z prywatnego ubezpieczenia,
    ale jakos specjalnie nie liczymy na kokosy tym bardziej, ze skladki sa wysokie.

    Co do M wykopie go na partych z sali jak bede musialatongue_out co do twojego terminu
    ,jakby mi teraz ktos powiedzial, ze z porodem mam czekac do lipca to bym
    zwariowala, tak mam dosc ciazybig_grin przed Toba tez niedlugo ciazowe przyjemnosci
    typu bole krzyza, puchniecie itd...pewnie te dolegliowsci tez sie przyczyniaja
    do mojej checi natychmiastowego rodzeniabig_grin heh wlasnie stracilam klucze na
    podloge a moj M spiacy na kanapie od razu wstal i przylecial pytac czy rodze, ze
    taki halasbig_grin on sie chyba tez doczekac nie moze co napelnia mnie niejakim
    niepokojem o nasza umowe, ze wychodzi w trakciebig_grin eh nadgorliwosc jest gorsza od
    faszyzmu jak to mial zwyczaj mawiac moj matematyktongue_out
    zycze super ciazy bez zadnych stresow
  • bezak25 09.02.09, 19:45
    wtrącę się do tej jakże zaciętej dyskusji na temat tego co w Polszy naszej jest
    takie straszne i złe... Otóż z pewnością na tym czy innych forach przeważają
    wypowiedzi niepochlebne na temat porodu czy opieki po nim, itd. Powodem takiego
    stanu rzeczy (zakłamanego, wg mnie troszkę) jest to, że najwięcej udzielają się
    dziewczyny, które się po prostu skarżą jak im było źle. A tym, które wspominają
    swój poród jako "miłe" przeżycie po prostu się nie chce pisać tu czy tam. Ja też
    nigdzie nie pisałam jaki to mój poród był cudowny, bo mi się nie chciało i już.
    A był, klimat w szpitalu i opieka super!! Młody leżał u mnie brzuchu taki
    umazany tongue_out, tatuś przeciął pępowinę, było naprawdę miło. Aaa, i zzo też miałam.
    Więc NIE GENERALIZUJMY, proszę!!!!
    Aha, no i nasz naród z natury jest zawsze ze wszystkiego nie zadowolony, więc
    może stąd ta ilość złych opinii nt porodów i warunków szpitalnych. Zresztą czy
    jest jakaś rzecz na którą Polacy narzekać nie będą... uncertain
    Ps. Moje znajome też nie narzekają, więc widocznie w moim mieście same wyjątki smile
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/me/yi/8lqu/pV1FhaQbIpZbmEZf8X.jpg
    Kubuch
  • franczii 09.02.09, 21:51
    Na pewno masz racje, ze z reguly kobiety, poza skrajnymi wypadkami koszmarnych
    komlikacji czy wyjatkowo bezdusznego traktowania oceniaja swoj porod jako
    szczesliwe przezycie ale to normalne bo w koncu na swiat przychodzi icvh dziecko
    i wiekszosc kobiet na taki odbior porodu zostala zaprogramowana. Wiec nawet
    jesli nie udalo sie spelnic wszystkich oczekiwan to nie rozpaczaja z tego powodu
    bo cel porodu tak czy inaczej zostal osiagniety.
    Ale przypominam, ze ta zacieta wymiana zdan nie dotyczy odczuc, jakie maja
    kobiety po porodzie i stopnia ich zadowolenia ale wlasnie porownania dwoch
    standardow a raczej procedur. No niestety tu Polska troche blado wypada i jest
    to obiektywne stwierdzenie. To, co gdzie indziej jest ogolnie przyjetym
    standardem np. dostep do zzo, poojedyncza sala porodowa, porod rodzinny, brak
    rutynowego nacinania, mozliwosc wyboru pozycji porodowej, porod w wodzie w
    Polsce jest traktowane jako zbytek i luksus. I nie ma co sie upierac i obrazac,
    ze ktos to zauwazy bo to po prostu prawda. Owszem w Polsce dokonuja sie
    przemiany i powoli zmierza sie we wlasciwym kierunku ale nie rozumiem, czemu nie
    przyjac po prostu do wiadomosci, ze Niemcy plasuja sie wyzej od Polski. Ja
    osobiscie nie znam niemieckiej sluzby zdrowia ale jezeli widze ze w rankingu
    sluzb zdrowia Polska zajela 25 miejsce na 30 krajow a Niemcy miejsce 6 to daje
    mi pewien poglad, nawet jesli ranking nie dotyczy bezposrednio porodowek a
    calosci funkcjonowania sluzby zdrowia.
  • zoria_polunocznaja 08.02.09, 22:08
    jeny, fabianka, Ty chyba żyjesz w kosmosie albo jesteś żoną polityka/ordynatora.

    NIestety, w naszym wspaniałym kraju, często jest tak, że dziecko najpierw się
    zabiera do mycia, ubrania, zważenia, zmierzenia, a w tym czasie mamie szyje się
    krocze. Mówię to jako osoba mieszkająca w Polsce i posiadająca liczne znajome
    mamy smile
    --
    Złotka, a za mną już...
    Czekamy...kto tam mieszka?
    http://bd.lilypie.com/DfcLp1.png
  • fabiankaa 08.02.09, 22:21
    Niestety, zyje w Polsce, a w rodzinie nie mam zadnego lekarza.

    Ja odpowiedzialam tylko na słowa seytan "A co do wazenia, obmycia,
    mierzenia to nie jest jak w Polsce, pierwsze kobieta dostaje
    dziecko od razu na piers i przebywa z nim tak pare do parunastu>
    minut po czym dopiero odbywa sie reszta. "

    Przepraszam, ze w moim szpitalu bylo inaczej, choc nawet nie mialam
    znajomego lekarza czy opłaconej poloznej. Przepraszam, ze broniłam
    polskiej słuzby zdrowia i porodowek przed kolejna osoba z zagranicy,
    ktora krytykuje wszystko, od góry do dołu - "bo polskie jest be, a
    zachodnie - cacy".

    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • julimama79 08.02.09, 22:48
    Nie ma sensu się denerwować wink Miałam okazję obserwować porody w
    kilku szpitalach i było tak jak mówisz, maleństwo zaraz wędrowało na
    brzuch matki. No, ale widocznie mamy szczęście i żyjemy w bardziej
    cywilizowanym regionie niż reszta naszego prymitywnego kraju wink
  • franczii 09.02.09, 07:43
    To u moich znajomych tez nie zabierali natychmiast, zeby sie dobrze zroumiec, i
    dziecko wedrowalo rzeczywiscie na brzuch ale na jakies pol minuty a nie jak
    pisala fabiankaa na pol godziny. Zaraz byla pepowina przecinana i maluch
    zabierany a z mamy wyciagano lozysko jesli sie nie uwinela w 10min. i ja
    zszywano a potem juz dostawaly dzieci na stale. Taki byl scenariusz u wszystkich
    moich znajomych (wszystkie na podkarpackim za.du.piu) i zadna nie miala
    szczescia dostac dziecka na pol godziny, poczekac z przecinaniem pepowiny i
    spokojnie urodzic lozyska.
  • zoria_polunocznaja 09.02.09, 09:17
    fabiankaa, nie "rżnij głupa" brzydko mówiąc.

    nie przepraszaj, bo nikt tego od Ciebie nie wymaga - przyznaj po prostu, że nie wszędzie jest różowo - w zasadzie to najczęściej jest kiepsko i zdarzają się chlubne, bo chlubne, ale jednak - wyjątki.
    --
    Złotka, a za mną już...
    Czekamy...kto tam mieszka?
    http://bd.lilypie.com/DfcLp1.png
  • fabiankaa 09.02.09, 13:14
    Nic nie rżne. A juz bynajmniej - głupa smile
    Jasne, ze nie jest rozowo, ale ... nie jest tak zle. I moim zdaniem
    jest coraz lepiej. Bo coraz wiecej kobiet jest swiadomych swoich
    praw.
    --
    http://img231.imageshack.us/img231/1266/repasn6.gif
  • tylna.szyba 06.02.09, 12:50
    Niemcy wierza w slowo pisane i to co jest na tym
    > orzeczeniu woli jest swieteuncertain

    Wiec idz do tego szpitala jeszcze raz, powiedz, ze
    przedyskutowaliscie kwestie jego uczestnictwa w porodzie i
    chcialabys zlozyc to pisemne oswiadczenie, ze nie chcesz miec nikogo
    oprocz poloznej i lekarza.
    Tatus ma prawo do dziecka ale przeciez nie figuruje w karcie jako
    pacjent tego szpitala - ty jako pacjentka masz prawo decydowac.

    Jesli maz jest juz zdecydowany na swoj udzial w porodzie i nie
    dziala na niego argument o respektowaniu twojej woli to nie widze
    innej mozliwosci niz postawienie meza przed faktem dokonanym, ktorym
    jest zlozenie wlasnie takiego oswiadczenia w szpitalu. Wraz z
    uniewaznieniem poprzedniej decyzji.
    Nie wiem skad jestes. Ja sie ide zarejestrowac za kilka dni. Jak
    chcesz pogadac to pisz na priva.


    --
    http://md.lilypie.com/XlZIp1/.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.