Dodaj do ulubionych

Ostrzeżenie dla przyszłych Mam na "L4"

  • antyka 26.08.09, 16:48
    Nareszcie sie skonczy!

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/f2wlcwa1tm0q68gp.png


    http://www.suwaczki.com/tickers/c55fc6edj40l5nvo.png
  • filipianka 26.08.09, 16:57
    jakoś w to wątpię
    to jest "akcja"
    po akcji wszystko wróci do normy
    niestety

    "Źle się czuła i lekarz wystawił jej zwolnienie na kilka tygodni. (...)
    Kontrolerzy przyszli do pani Anny, pokiwali głową i odeszli."
  • pelagia_pela 26.08.09, 17:00
    Swietych Matek Oczekujacych Cudu Narodzin na zwolnieniach od
    prywatnych ginekologow nikt nie ruszy.Im sie przeciez nalezy!!!
  • miska_malcova 26.08.09, 23:23
    pelagia_pela napisała:

    > Swietych Matek Oczekujacych Cudu Narodzin na zwolnieniach od
    > prywatnych ginekologow nikt nie ruszy.Im sie przeciez nalezy!

    ale żółć wylałaś smile
  • lelabo 28.08.09, 11:38
    Bo jak taka radośnie informuje będąc w 3 miesiącu, że od 7 planuje
    iść na zwolnienie, bo skoro jest jedyna okazja do 100% płatnego
    zwolnienia to dlaczego nie miałaby skorzystać, to naprawdę potem już
    tylko żółć można wylewać.
  • memphis90 11.11.09, 22:55
    Pół biedy, jak od 7 m-ca. Ile jest takich, które siedzą na zwolnieniu od
    zobaczenia dwóch kresek- a są absolutnie zdrowe, ciąża niepowikłana.
  • charlee1980 11.11.09, 23:14
    Witam, nie wiem skąd u niektórych z was bierze się taki jad dlaczego
    jesteście takie okropne w stosunku do innych kobiet. Czy myślisz że
    jak kobieta leczy sie prywatnie to znaczy ze całą ciąże jest na
    zwolnieniu? Albo że wykorzystuje ciąże do pobierania zwolnień? Może
    to wynika z waszej zazdrości albo zawiści? Albo poprostu nie możecie
    znieść że ktoś dostał zwolnieni a wy nie? Ja też jestem w ciąży i
    tez jestem na zwolnieniu ale nie czuję sie jakobym kogoś oszukiwała,
    szczerze mówiąc to mało mnie toobchodzi bo ważniejsze jest dla mnie
    zdrowie moje i mojego dziecka, a państwo i tak na mnie zarabia i
    pewnie jeszcze zarobi w ciągu całego mojego życia. A inni mnie nie
    obchodzą to ich sprawa czy sąna zwolnieniu czy nie i czy imsię
    należy czy nie. Ale wy pewnie jakbyscie mogły to z gardła wyrwały
    zwolnienia byle tylko postwićna swoim.
  • sueellen 12.11.09, 00:04
    Może
    > to wynika z waszej zazdrości albo zawiści?

    Nie, nie z zazdrości. Przykładowo ja bardzo bym chciała wrócić kiedyś do Polski
    i widzieć ją mlekiem i miodem płynącą. Chciałabym wrócić do kraju w którym się
    nie wyłudza świadczeń a wszelkie formy oszukiwania systemu są piętnowane
    społecznie. W krajach bogatych ludzie w większości nie oszukują, i dlatego te
    kraje są bogate. W krajach biednych (w tym w Polsce) kombinowanie, łapówki,
    przekręty, naciągactwo są na porządku dziennym i jest jak jest.

    Ja też jestem w ciąży i
    > tez jestem na zwolnieniu ale nie czuję sie jakobym kogoś oszukiwała,
    > szczerze mówiąc to mało mnie toobchodzi bo ważniejsze jest dla mnie
    > zdrowie moje i mojego dziecka, a państwo i tak na mnie zarabia i
    > pewnie jeszcze zarobi w ciągu całego mojego życia.

    Jesteś na zwolnieniu bo jesteś chora czy jesteś chora na ciążę? Jeśli to drugie,
    to oszukujesz. Wyrzutów sumienia nie masz bo masz przyzwolenie społeczne. Na
    szczęscie po mału się to zmienia co widac chociażby po tym forum. Oszustwa
    trzeba tępić na każdym szczeblu - tych najwyższych i najniższych też.
    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
  • bet816 13.11.09, 23:50
    Sueellen kwasisz jak nikt inny na tym forum!!!!!!!Idz się wypróżnij,
    bo widzę, że masz straszne ciśnieniesmilesmilesmileTa jedna się znalazła
    uczciwasmileUwazasz, ze lepiej wydawać państwowe pieniądze na premie
    dla urzędasów?A jak taka jestes wielka patriotka, to dlaczego
    wyjechałaś z kraju i dorabiasz inne państwo?Wróć do polski, zapłać
    Zus to wtedy pogadamy!!!!!!!!
  • nelka_79 26.08.09, 16:59
    Ja jestem na zwolnieniu już dość długo i pewnie zostanę do końca
    ciąży. W zeszłym tygodniu znów zaliczyłam izbę przyjęć z plamieniem
    i skurczami. Mam nadzieję że żaden super orzecznik nie stwierdzi że
    jestem zdolna do pracy, bo kolejnej straty ciąży nie przeżyję (mam
    już za sobą poronienie).
    I nie należę do osób leniwych - wolałabym chodzić do pracy i mieć
    normalną ciążę, bez sensacji. Tym bardziej że kasy dostaję mniej niż
    gdybym pracowała (2 miesiące przed L4 dostałam sporą podwyżkę, a do
    L4 liczą średnią z 12 miesięcy).
  • pelagia_pela 26.08.09, 17:02
    Chyba logiczne, ze ciebie temat nie dotyczy skoro masz wskazania
    madyczne a nie lewe zwolnienie z powodu:'bo czekam na dzidzie w
    domciu'.
  • nelka_79 26.08.09, 17:02
    a..... moje L4 wygląda tak, że głównie leżę, wychodzę z domu tylko
    na badania i do lekarza. Nie latam po supermarketach...
  • malgoska13 26.08.09, 19:33
    Co się skończy? Kontrole na pewno dotyczą tych, którzy akurat nie
    udaja. Niech się zabiorą za tych którym płacą na chorobowym po
    kilkanaście tysięcy miesięcznie. Bo z pewnością oni są kryci do
    końca.
    --
    Ja to ja...
  • memphis90 11.11.09, 22:56
    > Co się skończy? Kontrole na pewno dotyczą tych, którzy akurat nie
    > udaja
    Tak, a ZUS w magicznej kuli czyta, kto ma lewe L4 uncertain
  • blenusia 26.08.09, 17:46
    To co odzyskali to mały pikuś przy premiach prezesów zusowskich. TAk
    naprawdę to szukaja kasy, wszędzie tylko nie u siebie. lewe
    zwolnienianie są ok. ale ta kasa i tak pójdzie nie na to co
    najważniejsze...
    --
    [url=http://zasuwaczki.bejbej.pl/]

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
  • blenusia 27.08.09, 09:46
    upss.... lewe zwolnienia NIE są ok
    --
    [url=http://zasuwaczki.bejbej.pl/]

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
  • mamma12 26.08.09, 18:42
    a to ostrzeżenie to co?
    że niby dla przyjemności od kilku miesięcy większość doby leżę i obserwuję sufit?
    że z braku atrakcji średnio raz w miesiącu ląduję na patologii?
    że tak niesamowicie się cieszę że to już koniec ciąży bo jest szansa że
    przestanę się czuć jak niepełnosprawna?

    skąd w was przekonanie że każda kobieta w ciąży na zwolnieniu to święta krowa
    "czekająca na dzidziusia"?
    no chyba że same byście chciały być na zwolnieniu ale lekarz nie dał

    bo jest taka jedna święta prawda:
    każdy złodziej mysli że wszyscy wokół kradną
  • kaamilka 26.08.09, 18:52
    Przecież tu nie chodzi o takie dziewczyny jak Ty, więc nie rozumiem, c czemu się
    oburzasz...
    --
    ---
    spróbuj, nie boli
    no wyłaź w końcu!
  • mamma12 26.08.09, 18:58
    ehh bo co chwilę pojawiają się posty o tym jak to kobiety wykorzystują czas
    ciąży żeby se życie ułatwić i wszystkich na około wykorzystac sad

    a mnie się wydaje że wcale tak nie jest bo kto lubi się czuć tak ograniczony?
    dlatego mnie mierżą takie posty bo jest to wrzucanie wszystkich do 1 wora i
    przylepianie etykietek
    pełno jest osób gotowych do krytyki bo im coś się zdaje
    a jak do tej pory nie pojawiło się np takie pytanie:
    z jakiego powodu jesteście n zwolnieniu?
    nie wiem czy były by odpowiedzi - bo mi się pracować nie chce
  • dorisw1978 26.08.09, 19:27
    a ja się dziwię tym wszystkim pracującym w pocie czoła do 8 miesiąca
    ciężarnym, że nie wykorzysują tego czasu na słodkie leniuchowanie (w
    końcu zbyt często się przecietnej kobiecie nie zdarza),
    ja byłam na zwolnieniu prawie całą ciąże i jestem zdania, że za te
    800 zł emerytury, które mnie czeka w przyszłości, tyle wolnego mi
    się święcie należy
  • mumi7 26.08.09, 22:13
    Jesli tak podchodzisz do pracy, to nawet 800 zł emerytury to dla
    Ciebie o wiele za dużo;-( Oto własnie typowy wyłudzacz zwolnień - bo
    jej sie należy... to, co mowisz, to po prostu wstyd, ale widać nie
    masz go nawet na tyle, żeby sie nie afiszować z tego typu
    stwierdzeniami;-(
  • malpa513 27.08.09, 09:40
    ja tam wole pracowac do 8 miesiaca w pocie czoła bo przynajmniej nie
    omijaja mnie podwyżki i premie uznaniowe, których na zwolnieniu na
    pewno bym nie dostała
  • dorisw1978 27.08.09, 15:19
    ja nie mam podwyżek ani premii uznaniowych
  • memphis90 05.09.09, 00:32
    Ciekawe dlaczego?
  • sueellen 27.08.09, 11:30
    No to życzę jak najczęstrzych kontroli, żeby Ci się zvytnio nie nudziło.

    Nie cierpię takich wstrętnych pasożytów...
    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
  • kaamilka 26.08.09, 21:08
    > a jak do tej pory nie pojawiło się np takie pytanie:
    > z jakiego powodu jesteście n zwolnieniu?
    > nie wiem czy były by odpowiedzi - bo mi się pracować nie chce

    Oj, uwierz, że były takie odpowiedzi...
    --
    ---
    spróbuj, nie boli
    no wyłaź w końcu!
  • dorisw1978 26.08.09, 22:02
    gdybym żyła w innym cywilizowanym kraju, który zapewniłby mi godną
    starość (przecietna emerytura w Niemczech czy Szwecji wynosi 5000 -
    6000zł) pracowałabym lojalnie póki wystarczy mi sił

    ale że będę liczyć każdy grosz od 1-ego do 1-ego i jadła chleb z
    pasztetem, to korzystam póki mogę, i tylesmile
  • mumi7 26.08.09, 22:15
    Na godną starośc, doris, to trzeba sobie zapracować. A nie
    podchodzić na zasadzie "bo mi się nalezy". Poza tym - wolny wybór,
    nikt Cię w tym strasznym kraju nie trzyma, jedź i rób kokosy - tylko
    małe ostrzeżenie - lewusów nigdzie nie lubiąwink
  • dorisw1978 26.08.09, 22:23
    ależ ja ciężko pracuję, włącznie z sobotami i niedzielami, ale jak
    wiadomo, nauczyciele kokosów nie zarabiająwink

    pewnie zaraz "polecisz", że gorszego lewusa jak nauczyciel (bo tylko
    lewusy i wygodniccy uprawiają ten zawód) nie znajdziesz, ale do tego
    typu tekstów już się przyzwyczaiłam...
  • dorisw1978 26.08.09, 22:34
    a czy ja napisałam, że mi w tym strasznym kraju to źle??? jest mi
    wpsaniale, więc z pełną premedytacją wykorzystałam 270 dni
    zwolnienia i 100% pensjismile

  • mumi7 27.08.09, 10:10
    Tutaj no comments. Tego typu bezczelna i arogancka postawa mnie
    zniesmacza. Przykro tylko, że jestes nauczycielem. Przekazujesz tym
    samym okreslone zachowania młodym ludziom. Niestety, w paru
    zawodach, także w Twoim, powinno się dokonywać przesiewu na zasadzie
    testów psychologicznych - i dla niektórych osób tan zawód po prostu
    zamykać.
  • pam_71 27.08.09, 15:09
    > Tutaj no comments. Tego typu bezczelna i arogancka postawa mnie
    > zniesmacza. Przykro tylko, że jestes nauczycielem. Przekazujesz tym
    > samym okreslone zachowania młodym ludziom. Niestety, w paru
    > zawodach, także w Twoim, powinno się dokonywać przesiewu na zasadzie
    > testów psychologicznych - i dla niektórych osób tan zawód po prostu
    > zamykać.

    Mumi7 wystarczyłoby Nauczycielom po prostu godziwie zapłacić wink Uwierz mi ...
    tylko tyle. Taka jest niestety prawda, że główną motywacją są zarobione
    pieniądze ... Podobnie ma się sprawa z lekarzami i łapówkami ... ;-( Wielkie
    hasła o powołaniu można sobie wsadzić ....
    I dlatego Suellen będzie pracowała w GB do 9mc - bo L4 jej się po prostu nie opłaci.
    A ja środowisko nauczycielskie znam od dziecka i dlatego wybrałam inny zawód wink
    Pozdr
  • dorisw1978 26.08.09, 22:38
    i nigdzie nie pisalam, że mi tu źle, wręcz przciwnie, jest mi tu
    wspaniale, dlatego z pełną premedytacją wykorzystałam 270 dni
    zwolnienia i 100% pensji smile
  • ewa-krystyna 27.08.09, 03:05
    dorisw1978 napisała:

    > i nigdzie nie pisalam, że mi tu źle, wręcz przciwnie, jest mi tu
    > wspaniale, dlatego z pełną premedytacją wykorzystałam 270 dni
    > zwolnienia i 100% pensji smile


    270 dni? czyzbys byla na zwolnieniu od zrobienia testu ciazowego?
    --
    http://lilypie.com/pic/2009/08/13/BKUa.jpghttp://lb2f.lilypie.com/2hgum4.png
  • ola_wroclaw 27.08.09, 08:40
    he he he!
    takie składki i podatki płacimy my, nasi mężowie, że z czystym sumieniem można
    iść na zwolnienie, nawet lewe.

    Pracować na starość to można, ale nie na etacie, umówmy się.
  • memphis90 05.09.09, 00:34
    Na zwolnienia (nawet lewe) plcisz 2.45% procenta z każdej pensji. Na
    każdy miesiąc lewego zwolnienia powinnaś płacić 40 miesięcy składek.
    Płacisz?
  • ek1981 27.08.09, 15:24
    Chwal sie tym jeszcze, a my bedziemy placic na Ciebie skladki.
    Przez takie jak Ty pracodawcy boja sie zatrudniac mlode kobiety!!!!
  • asiuniap 29.08.09, 23:05
    dorisw1978 napisała:

    > i nigdzie nie pisalam, że mi tu źle, wręcz przciwnie, jest mi tu
    > wspaniale, dlatego z pełną premedytacją wykorzystałam 270 dni
    > zwolnienia i 100% pensji smile

    Jakiego przedmiotu uczysz?
  • annajustyna 15.11.09, 13:15
    Pewnie etyki wink.
    --
    Gasofnia
  • mumi7 27.08.09, 10:14
    Mylisz się. Uważam, że to znaczący zawód i trudna praca, choć na
    pewno satysfakcjonująca. Ale, jak poczytasz sobie moj komentarz
    niżej do Twojej odpowiedzi, uważam, że pewne osoby, ze względu na
    swoje zasady moralne a raczej ich brak, nie powinny być do niego
    dopuszczane. Wiesz, nie zlewa sie pracy tylko i wyłacznie pod
    haslem "jest słabo płatna, więc mogę ja olewać". Zmień zawód,
    zarobisz wreszcie te kokosy. Ale jak napisałam wyżej, uważaj, bo w
    wielu miejscach pracy trzeba się napracować więćej niż 5 godzin
    dziennie (oszczędź mi proszę odpowiedzi, że drugie tyle pracujesz w
    domu przygotowując sie do zajęc i sprawdzając klasówki - mam paru
    znajomych nauczycieli i wiem, że po roku, dwóch zna się materiał na
    pamięć i żadne przygotowywanie w domu nie jest koniecznesmile
  • dorisw1978 27.08.09, 15:18
    po pierwsze, owszem, zdaję sobie sprawę, bo mój mąż pracuje po 12
    godzin dziennie za kółkiem i jest to bardzo cieżka praca.
    Ja też w pracy nie odpoczywam, bo wiesz, mój mąż może pójść do
    klienta, posiedzieć z nim przy kawie czy obiedzie i pogadać o du...e
    Maryni. Ja jestem przez 45 minut sprężona do granic możliwości
    (przekazuję wiedzę, a jednocześnie muszę pilnować, czy się jeden
    dzieciak na drugiego nie rzuci i mu głowy o ławkę nie rozwali - nie
    pozazdrościłabyś mi tego luzu w pracy, o nie)

    Testy owszem, sprawdzam w domu, robię awans zawodowy, jeżdżę i
    biegam na szkolenia (każdy papier do awansu jest na wagę złota), na
    wywiadówki, przygotowuję apele, prowadzę dzienniki (zwykłe i
    elektroniczne, uczestniczę w radach, siedzę na dyżurach w szkole,
    kontaktuję się z rodzicami (często wieczorem, gdy nie są w pracy),
    przygotowuję lekcje, na które przchodzi dyrektor,organizuję wymiany
    międzyszkolne, piszę projekty, robię gratisowe tłumaczenia dla
    szkoły. I uwierz mi, nie podczas tych 45 minut, gdy muszę
    poprowadzić lekcję.
    a co do materiału - do każdej lekcji można wnieść co nowego, a nie
    klepać bezmyślnie jedno i to samo. Ja uczę niemieckiego, więc staram
    się uczniów zainteresować tym co robię, podręczniki się cały czs
    zmieniają, a staram się wybrać też taki, który najlepiej
    przygotowuje do matury.więc czesto je zmieniam, bo zawsze jest coś
    nie tak.

    więc nie udowadniaj mi proszę , jaki to ja mam luz, bo 5 godzin
    dziennie pracuję i najczęściej jedną ręką czytam "Swiat seriali", a
    drugą prowadzę lekcję...
  • pam_71 27.08.09, 15:21
    wink Dorisw - zgrałyśmy się w czasie wink Moja Mama pracowała jako nauczycielka w
    LO, potem jako metodyk wink Matematyka ...
    Pozdrawiam serdecznie
    Pam
  • dorisw1978 27.08.09, 15:33
    witaj pam_71, widzisz, ja też jestem z nauczycielskiej rodziny, mama
    uczyła geografii (pasjonatka, jej lekcje to był kanał National
    Geographic dosłownie), tato też, kuzynka i 2 ciotki - więc i ja nie
    uniknęłam pracy w tym zawodzie. Zaczęłam jeszcze na studiach i mnie
    wciągnęłosmile

  • asiuniap 29.08.09, 23:11
    dorisw1978 napisała:

    > witaj pam_71, widzisz, ja też jestem z nauczycielskiej rodziny,
    mama
    > uczyła geografii (pasjonatka, jej lekcje to był kanał National
    > Geographic dosłownie), tato też, kuzynka i 2 ciotki - więc i ja
    nie
    > uniknęłam pracy w tym zawodzie. Zaczęłam jeszcze na studiach i
    mnie
    > wciągnęłosmile

    Wciagnelo?! Co za tupet i brak zasad moralnych. Mowi ci to
    nauczycielka 2 jezykow.
  • dorisw1978 30.08.09, 10:54
    > Wciagnelo?! Co za tupet i brak zasad moralnych. Mowi ci to
    > nauczycielka 2 jezykow.

    Mogłabyś jaśniej? bo nie bardzo wiem, o co ci chodzi
  • mumi7 31.08.09, 13:15
    Doris, nie można jaśniejwink Po prostu Ty i tak nie zrozumieszwink
  • dorisw1978 31.08.09, 16:23
    o nie było pytanie do ciebie
  • mumi7 01.09.09, 11:59
    Ale forum jest dla wszystkich, więc można czytać i wypowiadać sie na
    dowolny temat dowolnego wątku.
  • dorisw1978 01.09.09, 20:45
    jeśli się ma coś do powiedzenia
  • monita86 25.11.09, 11:35

    > Wciagnelo?! Co za tupet i brak zasad moralnych. Mowi ci to
    > nauczycielka 2 jezykow.

    Brak zasad moralnych, dlaczego, bo jest na zwolnieniu w okresie iedy trzeba na
    siebie szczgólnie uwazać???
    Ciekawa jestem czy ty nigdy nie kupiłaś nic na straganie, a jak kupowałaś to
    sprawdzałaś czy straganowicz ma opłacone wszytsko, jezli ie jesteś jeszcze
    większą złodzijką i osoba bez zasad moralnych i tak samo w twoim miemaniu nas
    okardasz !!!!!!!!!!!
  • pam_71 27.08.09, 15:18
    mam paru znajomych nauczycieli i wiem, że po roku, dwóch zna się materiał na
    pamięć i żadne przygotowywanie w domu nie jest koniecznesmile

    Tu się jednak trochę mylisz - dzięki ciągłym Reformom - program jednak zmienia
    się. Dodatkowo obecnie na rynku jest wiele wydawnictw i dochodzi do sytuacji, że
    np.dzieciaki naszych znajomych lat 7,8 i 10 chodzą do tej samej szkoły,a każdy
    ma inną serią Podręczników do nauczania zintegrowanego. Więcej wink Choć podstawa
    programowa jest dla I-III jest taka sama, to każdy podręcznik inaczej wprowadza
    np. mnożenie (Mój syn miał w IIIkl, córka już w I - ale tylko do 20).
    Jeżeli więc nauczyciel traktuje swoja pracę poważnie musi jednak poświęcić swój
    czas w domu na sprawy zawodowe wink To już nie te czasy gdzie tłukło się Dróbkę
    przez 20lat i wiadomo było, że Tw. Pitagorasa to str.25 wink
    To tak trochę w obronie "tych leniwych belfrów" wink
  • rybcia312 27.08.09, 08:28
    mumi7 napisała:

    > Na godną starośc, doris, to trzeba sobie zapracować. A nie
    > podchodzić na zasadzie "bo mi się nalezy". Poza tym - wolny wybór,
    > nikt Cię w tym strasznym kraju nie trzyma, jedź i rób kokosy - tylko
    > małe ostrzeżenie - lewusów nigdzie nie lubiąwink
    Mumi,a ja bym chciala zapracowac i wiesz mi staram sie jak moge a poki co szkoda
    gadac i wiesz,moze "lewusów" i nie lubia,tylko nie kazdy kto kiedys dostanie
    800zl nim jest,mowisz wyjechac??wiesz gdybym byka sama to pewnie bym
    pojechala,ale teraz majac troje dzieci i niekoniecznie zdrowa corke poprostu sie
    boje....
    wiesz,ja poki co pracuje i na zwolnienie zadne nie zamierzam isc,jak sie uda to
    w pracy bede do samego konca,ale jak slysze takie zdania to naprawde mam ochote
    cos komus powiedziec,bo moze i za granca nie ma tylu"lewusów",ale moze tez
    pracodawcy sa uczciwsi,jasne,ze jedno z drugim jest scisle powiazane i jedno na
    drugie sie przeklada,ale ja zawsze slyszalam zdanie,ze przyklad idzie z gory i
    chyba niestety wlasnie tak jest....
    dobra,niech bedzie,ze ja mam dzisisaj straszny humor i moje myslenie jest takie
    a nie inne,ale chyba w najblizszym czasie nie ma szans na zmiane,a przyznam ze
    naprawde szkoda....
  • mumi7 27.08.09, 10:19
    Rybcia, ale Ty pracujesz i zamierzasz nadal pracować, to jest ta
    różnica. Nie cierpie po prostu takiej bezczelności i buty, jaką
    prezentuje tu bezwstydnie doris;-( Jesli kogoś mają trzepac w ramach
    kontroli ZUS, to takie osoby jak ona - siedzi 270 dni na zwolnieniu
    juz z zalożenia i jeszcze się z tym z duma afiszuje. Po prostu duzy
    niesmak, nie mowiąc o tym, że ktoś płaci za jej zwolnienie. Na
    przykład Ty.
  • rybcia312 27.08.09, 15:51
    mumi7 napisała:

    > Rybcia, ale Ty pracujesz i zamierzasz nadal pracować, to jest ta
    > różnica.

    Mumi,tak sie sklada,ze ja tez jestem z zawodu nauczycielem,ale nie pracuje w
    zawodzie,chociaz baaardzo,baaardzo bym chciala,no ale coz,jest jak jest,a
    teraz...no cozlepiej nie bede pisac,bo i tak nie ma to sensu....
    powiem tylko tyle,ze uwazam,ze zawod nauczyciela(zreszta jak dla mnie ,jak kazdy
    inny),powinien byc zawodem wykonywanym z powolania,poprostu,jesli ktos malo
    zarabia,niezaleznie od tego kim jest i to jest jedynym pretekstem do tego,ze
    nazwijmy to-nie bedzie sie wysilal-no coz-to niech poprostu idzie gdzie indziej
    i znajdzie cos co mu sie bedzie oplacalo-doris pise,ze jest nauczycielem
    niemieckiego,w takm razie moze sie postarac np zeby zostac tlumaczem,wiem ze nie
    jest latwo,ale moja szwgierka byla w identycznej sytuacji(wlacznie z tym,ze tez
    uczyla wlasnie tego jezyka,no ale placa byla jak dla niej nie ta i dzieci ja
    denerwowaly,no i znalazla sobie prace w jakiejs firmie w ktorej owszem siedzi
    chyba do 17,ale zarabia cos kolo 2 i poltys i jest z tego powodu zadowolona,ja
    nie mowie ze kazdemu musi sie tak udac,no ale sprobowac mozna zawsze...
    jednak nie zgodze sie z toba w kwestii,ze praca nauczyciela konczy sie na tych 5
    ,czy ile by nie bylo godzinach w szkole,owszem,tam spedza sie tyko tyle czasu a
    wiedza na dany temat jest wiedza na dany temat i tyle,ale...ale jesli chce sie
    naprawde zainteresowac czyms ucznia,to moim zdaniem trzeba sie wykazac i
    tyle,moze nie pod wzgledem bog wie czego,ale trzeba przygotowac rozne
    rzeczy,jakies pomoce,co bym powiedziala pracochlonne rraczej jest,chociaz z
    drugiej strony tez nie ma co narzekac bo trudno powiedziec,ze pracujac w innym
    zawodzie pracy do domu nigdy sie"nie przynosi",no niestety takie chyba jest
    zycie i poprostu decydujac sie na jakakolwiek prace wiemy na co sie decydujemy i
    tyle....
    Poprostu moim zdaniem idealnie by bylo,gdyby kazdy ladowal na wlasciwym
    miejscu,no ale swiat nie jest idealny i tyle,o czym ja niestety sie zdazylam juz
    przekonac wielokrotnie....
    Ja pracuje-no tak pracuje,ale..ale tez mialam pecha trafiajac na pracodawce
    takiego,na jakiego trafilam i coz..wszystko co jeszce chcialam powiedziec,to
    moze tyle,ze w sumie nie denerwuje mnie sama postawa doris,nie jestem zreszta od
    wydawania sadow,bo kazdy ma prawo do swoich pogladow,dlatego uwazam,ze kazdy
    robi wedlug swojego -niewiem jak to ujac-no niech bedzie-sumienia,i tyle,ona
    jest na chorobowym,a ja czy ktos inny moze by nie byl,ale...hmm,moze denerwuje
    mnie co najwyzej wpis ponizej o bahorach,ale to moge uznac za
    pewien"zabieg"dzieki ktoremu chciala cos podkreslic ,no i trudno,moze kazdy to
    tez rozumiec inaczej..w kazdym razie mnie denerwuje co najwyzej to,ze ludzie
    ktorzy tak naprawde nie chca maja prace wlasnie taka i jej nie szanuja,a ja
    baaardzo bym chciala,ale niestety jest jak jest a ja mam wyuczony przedmiot taki
    jaki mam dzieki czemu szanse na prace tez mam takie jakie mam,ale to w sumie to
    tez moge zawdzieczac tylko sobie(moglam isc na co innego )ale fakt,no,szkoda,ze
    wlasnie tak jest...ale oki ,ja juz tu raczej nie zajrze,mowilam ze mam kiepski
    humor i lepiej innych nim nie zarazac...
    w kazdym razie pozdrawiam wszystkich na raz i kazdego z osobna...
  • asiuniap 29.08.09, 23:18
    rybcia312 napisała:

    Niestety, spotkalam swoim zyciu duzo nauczycieli, popelniajacych
    bledy ortograficzne. Ty tez wpisalas sie w ten niechlubny trend.
  • dorisw1978 30.08.09, 11:03
    no i co z tego ???

    zakładam, że jako nauczyciel 2 jęzków całki i różniczki masz w
    jednym palcu, hehe
  • asiuniap 30.08.09, 11:32
    dorisw1978 napisała:

    > no i co z tego ???

    Pogrążaj się dalej buhaha. Błedy ortograficzne popełniane przez
    nauczycieli Ci nie przeszkadzają, szanowna pani belferko?! I ty się
    mienisz nauczycielką z powołania? Wydaje mi sie, że w którymś poscie
    napisałaś to powołanie w cudzysłowiu. Teraz rozumiem dlaczego.

    > zakładam, że jako nauczyciel 2 jęzków całki i różniczki masz w
    > jednym palcu, hehe

    Dobrze zakładasz. Ukończyłam też finanse i rachunkowość.

  • dorisw1978 31.08.09, 16:29
    Błedy ortograficzne popełniane przez
    > nauczycieli Ci nie przeszkadzają, szanowna pani belferko?

    nie, bo nikt nie jest nieomylny,szanowna pani geniusz, wszyscy
    jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy

    Wydaje mi sie, że w którymś poscie
    > napisałaś to powołanie w cudzysłowiu

    masz rację, wydaje ci się
    i że roumiesz też ci się wydaje

    szkoda, że doktoratu z polonistyki nie zrobiłaś
  • inia33 12.09.09, 13:26
    asiuniap napisała:

    w cudzysłowiu.
    >
    jeśli się komuś wytyka błędy, warto samemu znać zasady:

    pl.wiktionary.org/wiki/cudzysłów
    "Każdy cytat powinien znaleźć się w cudzysłowie."
    --
    zerknij i oceń...
  • asiuniap 13.09.09, 01:31
    inia33 napisała:

    > asiuniap napisała:
    >
    > w cudzysłowiu.
    > >
    > jeśli się komuś wytyka błędy, warto samemu znać zasady:
    >
    > pl.wiktionary.org/wiki/cudzysłów
    > "Każdy cytat powinien znaleźć się w cudzysłowie."

    W cudzysłowiu'' jest tak samo dobre jak ,,w cudzysłowie'', tylko
    pochodzi od innego mianownika. Rzeczownik ,,cudzysłów'' powinien
    odmieniać się tak jak ,,Kraków'' albo ,,rów''; więc ,,w
    Krakowie'', ,,w rowie'', ,,w cudzysłowie''. A kiedy mówi sie ,,w
    cudzysłowiu'' ma się na myśli inny rzeczownik rodzaju
    nijakiego, ,,to cudzysłowie'' zbudowany tak jak ,,pustosłowie'' i
    odmieniający się tak samo. Ale również rzeczownikom męskim kończącym
    się w mianowniku na ,,-ów'' może się przydarzyć ,,-owiu'' w
    miejscowniku; złotogłów -- w złotogłowiu. Końcowe ,,w'' było dawniej
    * albo twarde -- i wtedy w miejscowniku zmieniało się w ,,-wie'',
    * albo miękkie -- i wtedy w ,,-wiu''.
    ,,-w'' w ,,słów'' było twarde, więc ,,cudzysłów -- w cudzysłowie'',
    ale to nie przeszkadza odmianie nijakiej ,,cudzysłowie -- w
    cudzysłowiu''.


  • rybcia312 12.09.09, 19:24
    asiuniap napisała:

    > rybcia312 napisała:
    >
    > Niestety, spotkalam swoim zyciu duzo nauczycieli, popelniajacych
    > bledy ortograficzne. Ty tez wpisalas sie w ten niechlubny trend.

    no tak-podobnie jak Ty....
  • monita86 25.11.09, 11:39
    mumi7 napisała:

    > Rybcia, ale Ty pracujesz i zamierzasz nadal pracować, to jest ta
    > różnica. Nie cierpie po prostu takiej bezczelności i buty, jaką
    > prezentuje tu bezwstydnie doris;-( Jesli kogoś mają trzepac w ramach
    > kontroli ZUS, to takie osoby jak ona - siedzi 270 dni na zwolnieniu
    > juz z zalożenia i jeszcze się z tym z duma afiszuje. Po prostu duzy
    > niesmak, nie mowiąc o tym, że ktoś płaci za jej zwolnienie. Na
    > przykład Ty.

    Przynajmniej jest szczera, ja ją popieram, mój mąż w ciągu roku płaci dwa razy
    tyle do zusu co ja jestem w stanie wykorzystać w czasie ciąży i też jak doris
    uważam ze mi się należny i tyle.

    A patrząc waszymi kategoriami, każdy jest złodziejem bez zasad, kupująć na
    stadonie 10-lecia, lub w innych podobnych miejsach.
    Komuś to łatwo wytknąć a nad soba to nie łaska sie pochylic.
  • wro-tka 26.08.09, 22:58
    argumentacja - państwo mnie robi w konia więc ja przy każdej okazji tez będę
    robić mu to samo jest dla mnie zrozumiała i do przyjęcia w niektórych sytuacjach
    (tym bardziej w tej).
    ale znieść nie mogę kobiet, które są święcie przekonane, że im się należy to i
    owo tylko dlatego, że spodziewają się potomka.
    wink
  • pam_71 27.08.09, 15:24
    no bo my mamy politykę Prorodzinną ... to co się dziwić wink
  • monita86 25.11.09, 11:41

    pam_71 napisała:

    > no bo my mamy politykę Prorodzinną ... to co się dziwić wink

    to jest polityka prorodzinna???
    Ukraina bije nas na głowe, bo tam każda kobieta ma płacona normalna pensje przez
    2 lata!!!!!!!!!!!!!!!
    a nie 20 miesięcy
  • 18_lipcowa1 27.08.09, 14:44
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • aleksandra1977 31.08.09, 14:29
    gdybym żyła w innym cywilizowanym kraju, który zapewniłby mi godną
    starość (przecietna emerytura w Niemczech czy Szwecji wynosi 5000 -
    6000zł) pracowałabym lojalnie póki wystarczy mi sił

    Tylko, zanim zaczniesz przeliczac emerytury i zarobki w walutach obcych na
    zlotowki, to zastanow sie nad sila nabywcza danej waluty w kraju, ktorego ona
    dotyczy i zapytaj tego Szweda czy Niemca, wg Ciebie bogacza, ktoremu powodzi sie
    jak krolowi, na co mu jego emerytura na poziomie 1000 euro wystarcza...
    --
    Zuzia -nasze Szczęście
    Jesienny Skrzat
  • aaaguniaaa 23.10.09, 11:27
    to ze znalazlas gdzies dane o srednich emeryturach w tym kraju to jeszcze nic
    nie znaczy. to tak jak w pl srednie zarobki sa powyzej 3tys zl. wiec pomysl
    najpierw zanim takie madrosci napiszesz. bo srednia emerytura na poziomie 1200e
    oznacza ze duuuuuzo ludzi ma znacznie mniej. a ci co maja wiecej to najczesciej
    co miesiac odkladaja w funduszach emerytalnych bo tak to tez najczesciej mieliby
    duzo mniej.
    a myslisz ze 1000e dla zyjacego w de to jest duzo??? pomysl ze to jak dla ludzi
    zyjacych w pl 1000zl
  • madzioreck 26.08.09, 22:57
    mamma12 napisała:

    > ehh bo co chwilę pojawiają się posty o tym jak to kobiety wykorzystują czas
    > ciąży żeby se życie ułatwić i wszystkich na około wykorzystac sad

    Mamma, tu naprawdę nie jest mowa o dziewczynach, które w ciąży czują się podle
    czy mają tę ciąże zagrożoną. Tu jest sprawa jasna. Ale są i takie, jak moja
    koleżanka: kolejną ciążę spędza na zwolnieniu od momentu, kiedy stwierdził ją
    lekarz, kiedy jej nie spotkam, na pytanie "jak się czujesz" odpowiada "super,
    super, właśnie jadę...(tu, tam, siam)". Spotykam ją ostatnio w dużym centrum
    handlowym, obładowaną siatami, noszącą na zmianę dwójkę starszych dzieci z
    jednej minikaruzeli na drugą. No kurde. Ja jej nie żałuję, niech sobie siedzi,
    ale niech nie wmawia wszystkim wokół, że jej L4 jest medycznie uzasadnione.
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
  • madzioreck 26.08.09, 23:05
    Ale, żeby nie było, znam też takie, które chodziły do pracy, choć ledwo się
    mieściły za biurko smile Inna znajoma dzień przed porodem była jeszcze w pracy,
    choć jej załoga błagała, żeby poszła sobie w cholerę do domu, bo oni nie chcą
    porodu odbierać smile
    --
    75/112 - 70(32)J/70P
    Wyguglaj sobie blog Balkonetka smile
  • malgoska13 29.08.09, 19:49
    No własnie, u mnie w pracy jedna poszła na zwolnienia zaraz po
    zrobionym tescie, ma na zwolnieniu lezec a widuje sie ja
    wszedzie....jest do tego stopnia pewna swego, że byla nawet kilka
    razy w pracy odwiedzic kolezanki!!!!!!!!!!!!! A najciekawsze jest to
    ze ma umowe na szas okreslony, i teraz jak ta umowa jej sie konczy
    wraca do pracy na miesiac zeby ja sobie przedluzyc.....a jak juz
    dostanie na czas nieokreslony pojdzie znowu na zwolnienie....
    --
    Ja to ja...
  • memphis90 11.11.09, 22:58
    > a jak do tej pory nie pojawiło się np takie pytanie:
    > z jakiego powodu jesteście n zwolnieniu?
    > nie wiem czy były by odpowiedzi - bo mi się pracować nie chce
    Oj, wierz mi, pojawiały się... Bo szef niemiły, bo chcę wreszcie pójść na jogę,
    bo kiedy wypocząc, jak nie teraz. Wiele takich było. A jak pogadasz sobie
    prywatnie ze znajomymi- to tam już nikt się nie kryjeuncertain
  • memphis90 05.09.09, 00:31
    > bo jest taka jedna święta prawda:
    > każdy złodziej mysli że wszyscy wokół kradną
    Ja złodziejką nie jestem, ale w ciąży nie wzięłam ani jednego dnia
    nienależnego L4. Natomiast chyba wszystkim znany jest fakt, że
    zdecydowana większość ciężarnych jest na zwolnieniu, które im się
    nie należy i tyle. I tym osobom powinny być świadczenia odebrane.

    > no chyba że same byście chciały być na zwolnieniu ale lekarz nie
    dał
    >
    Wiesz, sama jestem lekarzem, moglabym wypisać sama sobie milion L4
    albo poprosić uczynnych kolegów. Ale tego nie robię- bo jestem
    uczciwa i brzydzę się złodziejstwem. A wymuszanie nienależnego L4 to
    złodziejstwo.
  • kawowaa 26.08.09, 22:44
    sprawdzają krotkie lub długotrwałe zwolnienia.. fakt
    ale nie kobiety wciąży.
    Nikt nie wezmie odpoiwedzilanosci za uniewaznienie zwolnienia kobiety w ciazy i
    wysłanie jej do pracy.
    Zus obawia się odszkodowan w razie- gdyby sie cos stało z ciążą.
    Nikt nie podwazy zalecen lekarza prowadzacego ciąże.. w koncu nawet jesli
    zwolnienie lewe.. to tym bardziej opisywane są objawy niekorzystne dla rozwoju
    ciąży... nikt nie udowodni kobiecie w ciazy ze ona sie doskonale czuje... objawy
    mogą byc subiektywne.. a niebezpieczne..
    wiec nie siej paniki człowieku.


    --
    www.humorpage.pl/obrazki2/zwierzeta/kartofel.jpg
  • nglka 27.08.09, 00:10
    kawowaa napisała:

    > Nikt nie wezmie odpoiwedzilanosci za uniewaznienie zwolnienia kobiety w ciazy i
    > wysłanie jej do pracy.

    Unieważnienia nie. Ale odebranie świadczenia jak najbardziej. Czyli na
    zwolnieniu siedzi dalej, szmalu niet. Bo to, że głupia jest i w ciąży zagrożonej
    np dźwiga toboły, to Jej problem i ryzyko ale dlaczego ZUS ma jeszcze za to bulić?


    --
    Córcia :: NPR - wykresy :: Moje wspomnienia...
  • kawowaa 27.08.09, 10:18
    a chocby dlatego, ze przez kilka lat ta kobieta pracowała i odprowadzała
    skladki..a bardzo czesto nie korzystała z tych zasobow.
    Moze lepiej rozliczyc pracownikow - prezesow zusu..za ich wysokie wynagrodzenia
    - nie wiedziec czemu tak wysokie.

    Jesli kobieta źle się czuje w ciąży ma prawo byc na zwolnieniu...
    --
    www.humorpage.pl/obrazki2/zwierzeta/kartofel.jpg
  • nglka 27.08.09, 12:07
    kawowaa napisała:

    > Jesli kobieta źle się czuje w ciąży ma prawo byc na zwolnieniu...

    Tak, tylko pomijasz jedną waną kwestię. Jeśli kobieta ma na zwolnieniu "leżeć"
    to znaczy, że NIE MA PRAWA WYJEŻDŻAĆ SOBIE NA WAKACJE albo IŚĆ PO ZAKUPY.
    Jeśli idzie, to dla ZUS-u znaczy (logiczne!), że nie musi leżeć.
    Znam kilka, które "musiały leżeć" i sobie leżały... na plaży...
    --
    Życie pokazuje, że jak się ma ładną dupę, to wystarczy. W zasadzie. Reszta się
    nie liczy. Albo liczy się na.
  • kawowaa 27.08.09, 20:47
    ale mogła w tym czasie isc do przychodni zapisac sie na badania czy do
    lekarza... jesli udowodni, ze nie moze liczyc na nikogo to moze wyjsc do sklepu
    bo niby kto ma jej pomoc?
    Moze tez po takiej wyzycie napisac pismo ze lezy u rdziców bo tu ma opiekę...
    nic nie zrobią..
    --
    www.humorpage.pl/obrazki2/zwierzeta/kartofel.jpg
  • monita86 25.11.09, 11:47
    nglka napisała:

    > kawowaa napisała:
    >
    > > Jesli kobieta źle się czuje w ciąży ma prawo byc na zwolnieniu...
    >
    > Tak, tylko pomijasz jedną waną kwestię. Jeśli kobieta ma na zwolnieniu "leżeć"
    > to znaczy, że NIE MA PRAWA WYJEŻDŻAĆ SOBIE NA WAKACJE albo IŚĆ PO ZAKUPY.
    > Jeśli idzie, to dla ZUS-u znaczy (logiczne!), że nie musi leżeć.
    > Znam kilka, które "musiały leżeć" i sobie leżały... na plaży...

    a jak mieszkasz sama w obcym miesie a mąż w delegacji to co niby taka kobieta ma
    jesc????????

    To juz do sklepu po jedzenie nie mozna wyjsc??

    Nie kazdy zarabia tyle, zeby kazdego dnia sobie zamowic jedzenie do domu!!!
  • memphis90 05.09.09, 00:37
    > a chocby dlatego, ze przez kilka lat ta kobieta pracowała i
    odprowadzała
    > skladki.
    Składka na L4 to 2.45%
  • dorisw1978 26.08.09, 22:45
    bachory by mnie wk...ły, dziecko bym miała nerwowe...

    a tak, spokojny jak aniołek wink
  • antyka 27.08.09, 08:35
    Nie rozumiem jednego - gdy potepiamy lewe zwolnienia lekarskie,
    zawsze sie ozywaja te, ktore maja wskazania medyczne do L4.

    To tak jakbysmy psioczyly na zlodzieja jablek z naszego sadu, a
    najbardziej wkurzony oburzony na nasze psioczenia bylby ksiadz (poza
    wszelkimi podejrzeniami).
    Dziwne, nie?
  • mumi7 27.08.09, 10:22
    O, proszę, jaki świetlany przykład poziomu kultury osoby pracujące z
    dziećmi czyli nauczyciela...
  • dorisw1978 27.08.09, 14:32
    to był żart, ale tak się spalasz, że nie zajarzyłaśwink
  • mumi7 28.08.09, 13:43
    Nie spalam się. Tak jak Ty wykonujesz zawód z dużą
    odpowiedzialnościa społeczna, ja z kolei wykonuję zawód zaufania
    publicznego. I nigdy nie pozwoliłabym sobie na tego typu, hm,
    żarty... Nie na miejcu i nie na poziomie. I tyle.
  • dorisw1978 30.08.09, 11:01
    bo trzeba mieć dystans do siebie i tego co się robiwink

    nic nie działa mi bardziej na nerwy niż belfer ze ściągnietymi
    ustami ze śmiertelną powagą wykonujący swoje obowiązki

    ja wchodząc do klasy mówię często: "cześć bachorki" i wszyscy
    wiedzą, że to żart i nikt nie ma mi tego za złe, z wyjątkiem
    święobliwych paniuś na forum
  • asiuniap 30.08.09, 11:38
    dorisw1978 napisała:

    > ja wchodząc do klasy mówię często: "cześć bachorki" i wszyscy
    > wiedzą, że to żart i nikt nie ma mi tego za złe, z wyjątkiem
    > święobliwych paniuś na forum

    Mam wrażenie, że poszłaś na filologię ponieważ nigdzie indziej cię
    nie chcieli. Swiętobliwych, a cóż to znaczy? Ło matko i córko!
    Jeszcze takiego nauczyciela nie widziałam. Przypominasz mi jedną
    gwiazdę po polonistyce, która swego czasu produkowała się w
    Milionerach i nie potrafiła odp. na proste pytania z zakresu
    literatury polskiej. Gdzież wy te studia kończyłyście. W filii
    prywatnej uczelni w Koziej Woli?
  • dorisw1978 31.08.09, 16:40
    na Uniwersytecie Wrocławskim, tam mnie chcieli

    masz rację, dowartościowuj się dalej, chociaż na forum możesz, bo w
    pracy z takim spiętym wszystkowiedzącym zakompleksionycm małpiszonem
    na pewno nikt gadać nie chce, ale ty masz problemy, dziewczyno...
    trzeba było profesurę na 3 kierunkach zrobić, ale pewnie cię nie
    chcieli to teraz się leczysz na forum big_grin

  • malpa513 27.08.09, 09:16
    w koncu się wzieli za tych oszustów, którzy siedza sobie w domku,
    nic nie robia i pieniązki biorą, a czego maja sie obawiać kobiety w
    ciąży?
  • filipianka 27.08.09, 09:37
    > a czego maja sie obawiać kobiety w
    > ciąży?

    tego że

    > w koncu się wzieli za tych oszustów, którzy siedza sobie w domku,
    > nic nie robia i pieniązki biorą,
  • ek1981 27.08.09, 10:45
    Jakby zwolnienie w trakcie ciazy bylo 80% a nie 100% to mysle, ze
    spora liczna tych udawanych szybko by sie konczyla.
    Uwazam, ze lepiej kontrolowac te co symuluja to sie w koncu skonczy.
    A kasa ktora mozna zaoszczedzic na symulantkach mozna przeznaczyc na
    dluzsze urlopy macierzynskie juz 100%.
  • p.fenowoman1985 27.08.09, 12:27
    ciekawa jestem jak oni to w praktyce będą sprawdzać... jakoś
    wcześniej przeczytałam, że jak daję radę iśc do sklepu, to dla ZUSU
    mogę chodzić do pracy... nie rozumiem tego. Sama jestem na
    zwolnieniu już dłuuugo, bo mam ciążę zagrożoną, byłam w szpitalu, a
    teraz lekarz mi powiedział że przynajmniej 8 godzin dziennie muszę
    leżeć. To, że pójdę do sklepu albo załatwię swoje ważne spray, nie
    znaczy że mogę chodzić do pracy... Poza tym przepraszam, ale
    rozumiem niektóre osoby tutaj, które korzysztają z L4 mimo tego że
    nic im nie jest. Gdybym pracowała na kasie w supermarkecie i
    dowiedziała się że jestem w ciazy, też prawdopodobnie tak bym
    zrobiła. A Ci z ZUSu niech lepiej przyoszczędzą na innych rzeczach.
    Mogli sobie budynku takiego nie wywalać. Pieprzona biurokracja za
    przeproszeniem. Miesiąc w miesiąc płacimy składki, a nie wiadomo czy
    za to nawet emerytury dostaniemy...
  • blenusia 27.08.09, 12:48
    Otóz to. Jakos nikt się nie rozwodzi nad szukaniem oszczędności w
    mamrmurowych schodach zusu, czy 150m2 biura prezasa zusu. Wiecie ile
    kasy możnaby zaoszczędzić na miecierzyńskie...
    Tylko okazuje się, ze tak naprawdę te kontrole dotkną tych, którzy
    potrzebują tych zwolnień. Jak ktos ma lewe to i tak nakręci, ze nic
    mu nie zrobią, a przecież sa takie kobiety, które nie mogą pracować
    bo: wymioty, bóle kręgosłupa, bole głowy i inne które nie nakazują
    leżenia plackiem, a jednak dyskwalifikują z pracy zawodowej.
    --
    [url=http://zasuwaczki.bejbej.pl/]

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
  • memphis90 05.09.09, 00:41
    > Tylko okazuje się, ze tak naprawdę te kontrole dotkną tych, którzy
    > potrzebują tych zwolnień.
    Co za jojczenie... Kobiety, które mają wskazania do chorobowego mają
    dokumentację medyczną wskazującą na konieczność zwolnienia. Kontrola
    przyjdzie do domu, jeśli cięarna musi leżeć, lub wezwie do siebie,
    jeśli może chodzić. Co za problem? A bóle kręgosłupa czy głowy to
    miewam niezależnie od ciąży i nie są wskazaniem do 9 - miesięcznego
    pobierania świadczeń.
  • nglka 27.08.09, 12:53
    Jeśli jesteś w ciąży zagrożonej i masz leżeć 8 godzin, to znaczy, że z powodu
    przeciążenia możesz stracić dziecko lub przedwcześnie urodzić (ew. poronić bo
    nie wiem ww którym tygodniu jesteś) a to oznacza, że nie wolno Ci nosić.
    Dokładnie tak, nawet 2 kg.
    A jeśli wolno Ci chodzić poza 8ma godzinami leżenia to lekarz cymbał jeśli
    wpisze Ci na zwolnieniu, że musisz leżeć, bo jeśli ZUS się przyczepi to nie
    bezpodstawnie. To znaczy, że lekarz źle zaznaczył.
    Jeśli ktoś na zwolnieniu ma "chory musi leżeć" oznacza to w praktyce, niestety,
    że nie wolno Ci iść nawet do apteki po leki a osoba z rodziny ma prawo wziąć na
    Ciebie zwolnienie (by się Tobą opiekować).
    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1241.gif
  • gosiaczek265 27.08.09, 12:56
    Moja pani doktor powiedziała mi, że wystawiając zwolnienie na zagrożoną ciąże
    może wystawić TYLKO zwolnienie leżące. A pytała o to bo mam syna z zespołem ADHD
    i chcąc nie chcąc bywam wzywana do szkoły dosyć regularnie...
    --

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11366.png
  • nglka 27.08.09, 12:59
    pani nie miła racji. ja od 5 do 7 tyg miałam że muszę leżeć, od 7 tyg że chory
    może chodzić, na zwolnieniu byłam do końca, bo jak skończyły się plamienia, to
    zaczęły skurcze i szpital; po wykorzystaniu 180 dni wysyłałam papiery do lekarza
    orzecznika, lekarz wypełniał kartę na której pisał, że ciąża zagrożona i że nie
    mam przymusu leżenia. Myślę, że Twoja Pani dr nie zna przepisów i się zasłania...
    --
    Życie pokazuje, że jak się ma ładną dupę, to wystarczy. W zasadzie. Reszta się
    nie liczy. Albo liczy się na.
  • gosiaczek265 27.08.09, 13:04
    Tyle, że przepisy się zmieniły. teraz jest nie 180 a 270 dni i nie wysyła się żadnych papierów tylko ciągnie zwolnienie... ja miałam omdlenia z utrata przytomności w wywiadzie więc może być tak, że lekarka nie chciała ryzykować zasłabnięcia gdzieś na ulicy
    --

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11366.png
  • nglka 27.08.09, 13:07
    Tak, teraz jest 270 dni i tylko to się zmieniło (rodziłam rok temu). Zwolnienia
    nadal wystawia się w zagrożonej ciąży na "chory musi leżeć" i na "chory może
    chodzić".
    Bo zagrożenie nie musi polegać na wiszeniu tyłkiem pod sufitem. Może być
    wyłącznie zakaz przeciążenia i nakaz odpoczynku (odpoczynku,nie leżenia plackiem).
    Być może w Twoim przypadku było jak piszesz ale w takiej sytuacji niestety
    obowiązują Cie przepisy ogółu, czyli dla naleśników wink

    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1241.gif
  • gosiaczek265 27.08.09, 13:09
    Ja i tak nie leżałam bo chyba bym zwariowała... wink
    --

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11366.png
  • zuchtor 27.08.09, 12:57
    Nie rozumiem po co jest ta dyskusja?! Płacę składki latami, to chyba nic się nie
    stanie jak ciążę przesiedzę w domu, spokojnie oczekując na maleństwo. Jestem na
    zwolnieniu. Moja ciąża nie jest zagrożona, ale pracuję w klinice
    stomatologicznej, gdzie na codzień mam do czynienia z różnymi chemicznymi
    świństwami, nie wspominając o pracowni rtg. Teoretycznie nie ma przeciwwskazań,
    żebym pracowała. Nie będę robiła zdjęć etc. Ale niestety promienie się
    rozpraszają pomimo różnych ochron. Żrących środków nie da się uniknąć w takiej
    robocie - więc pytam się co dalej? Bo widzę, że wg niektórych z Was powinnam
    narażać siebie i dziecko w imię jakiejś źle pojmowanej uczciwości wobec innych.
    Puknijcie się w głowę!!
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/a8do90bvnnvd5aib.png
  • nglka 27.08.09, 13:02
    ale o co ci choodzi? szkodliwe warunki pracy to jak najbardziej prawo do zmiany
    warunkow na czas ciazy lub do zwolnienia, jesli zmiana nie jest mozliwa

    sorry za male litery i brak pl czcionki ale siedze z dzieciem
    --
    http://puzderko.pl/inne/ninia2.jpg
  • gosiaczek265 27.08.09, 13:08
    To też nie do końca tak jest. Pracodawca jest zoobowiązany dostosować warunki pracy do ciąży. jeżeli nie jest to możliwe to powinien płacić pensje nawet jeżeli pracownik siedzi w domu. Takiej informacji udzieliła mi pani doktor z NFZ nie chcąc mi wystawić zwolnienia. Dodam, że pracuję w drukarni a tu są same świństwa chemiczne. Kleje, farby, rozpuszczalniki...
    --

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11366.png
  • dorisw1978 27.08.09, 15:04
    zwolnienia na piękne oczy oczywiście nie dostałam ,bo miałam
    plamienia w 6 tygodniu i nakaz bezwzględnego leżenia, a potem, gdy
    lekarz spytał, czy chcę wracać do pracy, powiedziałam że nie chcę i
    tyle.. i dobrze, bo powtórzyły się w 30 tygodniu, miałam skurcze.
    młody zaczął przedszkole i chorowanie, więc i tak większośc czasu
    spędzałam na L4, dezorganizując pracę szkoły (nie ma u nas zastępstw
    doraźnych)
    a tak, zatrudniono nauczyciela na zastępstwo i wszystko pięknie
    grało.

    A pracuję m.in. z młodzieżą niedostosowaną społecznie (skakanie z
    okien z I piętra, wizyty policji, użycie nibezpiecznych narzędzi są
    na porządku dziennym)

    więc wybaczcie drogie pracownice-męczennice, że postawiłam na drowie
    swoje i dziecka, zamiast myśleć o tym, że ktoś w ciąży się zarzyna,
    z czystym sumieniem leżę na kanapie i wpierniczam słodycze.

    a pomyślcie o tych wszystkich bezczelnych bezrobotnych, pijakach i
    ćpunach, co na zasiłkach siedzą i jeszcze mieszkania dostają.

    mnie zasiłku nikt nie dał,nikt mi mieszkania nie dał tylko spłacam
    kredyt na dom ciężko zarobionymi pieniędzmi (no tak, ciężko, bo 5
    godzin dziennie),to sobie poleżałam brzuszyskiem do góry i tyle
    mojegosmile))




  • nglka 27.08.09, 15:11

    > a pomyślcie o tych wszystkich bezczelnych bezrobotnych, pijakach i
    > ćpunach, co na zasiłkach siedzą i jeszcze mieszkania dostają.

    I do nich też powinni się dobrać. co nie znaczy, że jeden uczynek można
    usprawiedliwiać drugim.


    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1241.gif
  • dorisw1978 27.08.09, 15:26
    ale ja nic nie usprawiedliwiam, myślę najpierw o sobie i swoich
    dzieciach i wasze gderanie nieczego tu nie zmieni, tym bardziej
    mojego podejścia do życia

    a że ktoś ma przerost ambicji nad treścia, to jego sprawa
  • ola_wroclaw 27.08.09, 15:54
    brawo.
    skoro mamy tak szeroki socjal w kraju to dlaczego tego nie wykorzystać?
    płacimy grube pieniądze na podatki i mam mieć wyrzuty sumienia?
    ha ha.
  • mumi7 28.08.09, 13:50
    Nasze gderanie, jak to uroczo ujęlas, nic nie zmieni. A kwestia, jak
    to znów uroczo ujełaś, "przerostu ambicji nad treścią" to raczej
    kwestia poukładania wewnętrznego i uczciwości albo zwyczajnego
    lenistwa życiowego, w tym mentalnego. Doris, nie każdy/każda jednak
    uważa, że leżenie na tapczanie i jedzenie slodyczy w ciązy, bo mu
    sie nalezy, to treść jego życia. Widać zaś, że dla Ciebie "przerost
    ambicji" to zwykła praca...cóż.
  • asiuniap 29.08.09, 23:47
    mumi7 napisała:

    > nie każdy/każda jednak
    > uważa, że leżenie na tapczanie i jedzenie slodyczy w ciązy, bo mu
    > sie nalezy, to treść jego życia. Widać zaś, że dla
    Ciebie "przerost
    > ambicji" to zwykła praca...cóż.

    Doris, kombinatorka-pseudobelferka od 7 bolesci, w tym ciazowych,
    nielubiaca bachorów "nasza pani" zdaje sie być synonimem
    wspolczesnego kool i joł nauczyciela, buhahha.
    Z przyjemnością tępię takie paniusie, chodząc na wywiadówki w
    szkołach moich dzieci. Doris, jeśli napatoczysz się kiedyś na mamę
    swojego ucznia, kóra bezpardonowo wytknie ci brak profesjonalizmu to
    zapewne będę ja. A propos, mój syn uczy się niemieckiego buhahaha.
  • dorisw1978 30.08.09, 11:09
    > Doris, kombinatorka-pseudobelferka od 7 bolesci, w tym ciazowych,
    > nielubiaca bachorów "nasza pani" zdaje sie być synonimem
    > wspolczesnego kool i joł nauczyciela, buhahha.
    > Z przyjemnością tępię takie paniusie, chodząc na wywiadówki w
    > szkołach moich dzieci. Doris, jeśli napatoczysz się kiedyś na mamę
    > swojego ucznia, kóra bezpardonowo wytknie ci brak profesjonalizmu
    to
    > zapewne będę ja
    . A propos, mój syn uczy się niemieckiego
    buhahaha

    boshe, dziewczyno, jakie Ty musisz mieć kompleksy!!!

    a co do mojego profesjonalizmu. g...o o nim możesz wiedzieć

    a że syn uczy się niemieckiego? no i co z tego???

  • asiuniap 30.08.09, 11:40
    dorisw1978 napisała:

    > a że syn uczy się niemieckiego? no i co z tego???

    kłania się logiczne myslenie...
  • dorisw1978 31.08.09, 16:44
    że co, tępy jest?
    ach no i wytłumaczyłaś sobie,że to moja winabig_grin
  • mumi7 31.08.09, 13:19
    >
    > a co do mojego profesjonalizmu. g...o o nim możesz wiedziecc

    To jedno zdanie mówi o Twoim profesjonalizmie więcej niżbyś chciała,
    dorsiwink Podobnie jak mowienie do do uczniów "bachorki". To tak,
    jakby na wizycie lekarz Ci powiedział "cześć, inkubatorze dla
    bachorka". Miło?
  • dorisw1978 31.08.09, 16:48
    uśmiałabym się do łezsmile

    bo w przeciwieństie do Was, umiem się śmiać z siebie i tego, co jest
    dookoła

    i jak juz wcześnij wspomniałam, uczniom to odpowiada, a że jakieś 2
    bździągwy na forum mają z tym taki problem, to już nie moja brocha big_grin
  • mumi7 01.09.09, 12:01
    No tak, bo i jak tu inaczej odpowiedzieć...MOja babcia za każdym
    razem, kiedy walnęła gafę albo maksymalnie namieszała między ludźmi
    też zawsze mowiła "ja przecież tylko żartowałam". Ale i tak każdemu
    pozostawal niesmak.
  • dorisw1978 01.09.09, 20:49
    WOW!
  • memphis90 11.11.09, 23:05
    > ale ja nic nie usprawiedliwiam, myślę najpierw o sobie i swoich
    > dzieciach i wasze gderanie nieczego tu nie zmieni, tym bardziej
    > mojego podejścia do życia
    Cpun też myśli o sobie i Twoje gderanie niczego nie zmieni, tym bardziej jego
    podejścia do życia. A jeszcze za chwilę będziesz opłacać mu leczenie zakażenia
    HIV. I jemu się to będzie należało smile
  • shellerka 29.08.09, 17:37
    dorisw - dokładnie ze mna było tak samo. pierwszą ciążę straciłam, druga byla
    niby ok, ale potem wyszły problemy z łożyskiem i dwa m-ce byłam w szpitalu, przy
    trzeciej lekarz powiedzial sam, ze radzi mi isc na l4 i duzo odpoczywac -
    niekoniecznie plackiem w pozycji lezacej, ale duzo spokoju, zero stresu, spacery
    po lesie itp.
    powiedzialam, ze pomysle i porozmawialam z szefem nastawiajac go na to, ze
    wybieram sie na l4 zgodnie z sugestia gina i zeby zalatwil ewentualne
    zastepstwo. Ba! sama zaoferowałam się ze mu kogos znajde. Ale atmosfera sie
    przyciezkawa zrobila, zauwazylam, ze nagle zostały ograniczone moje obowiązki i
    traktowana zaczelam byc troche jak ułomna. Wiec poszłam na to L4 nieco szybciej,
    oczywiście pozostajac w stalym kontakcie mailowo, gadu gadu, telefonicznym z
    biurem. I co? Po tygodniu zwolnienia wyladowalam na IP z krwawieniem i potem juz
    musialam leżeć. I codziennie dostawac zastrzyki na podtrzymanie. Na zastrzyki
    jezdzilam jakieś 3 km od domu autem. Traf chcial, ze szef zadzwonil do mnie w
    momencie gdy wlasnie wracalam z takiego zastrzyku. Oczywiscie po firmie rozeszły
    się wieści, ze zamiast zdychać w domu ja się wożę autem na zakupyuncertain

    Kiedy zagrożenie mineło i też teoretycznie mogłabym wrócić do pracy, zgadnijcie
    czy miałam na to ochotę i czy miało to jakiś sens?
  • asiuniap 29.08.09, 23:40
    zuchtor napisała:

    > Puknijcie się w głowę!!

    Po 1. Widzialy galy do jakiej pracy szly.
    Po 2. Niech wszystkie ciezarowki ida na zwolnienia, bo zaszly, a ci
    co placa skladki na siebie i na nie, niech sie pukna w glowy.
    Po 3. Jak jestes zdrowa i nie masz przeciwwskazan do siedzenia na
    zwolnieniu, popracuj a propri na leczenie swojego dziecka z NFZ,
    kiedy juz sie pojawi na swiecie, na dotowane gminne przedszkole czy
    zlobek, w ktorym bedzie, szkole, studia itd itp
  • memphis90 05.09.09, 00:43
    > Nie rozumiem po co jest ta dyskusja?! Płacę składki latami, to
    chyba nic się ni
    > e
    > stanie jak ciążę przesiedzę w domu, spokojnie oczekując na
    maleństwo.
    To poodkładaj sobie latami te 2.45% pensji miesięcznie, a potem idz
    za to na zwolnienie.

    Bo widzę, że wg niektórych z Was powinnam
    > narażać siebie i dziecko w imię jakiejś źle pojmowanej uczciwości
    wobec innych.
    Ok, to ja opędzluję Ci chatę- czemu mam się narażać w pracy w imię
    jakiejś uczciwości?
  • anjako 27.08.09, 15:53
    Gdyby chorobowe było płatne 80%, lewych eLek by ubyło, a na
    zwolnienia szli by ludzie, którzy naprawdę muszą, bo ich stan drowia
    nie pozwala pracować.

    Jeśli chodzi o ciężarne..

    "Kilka dni temu kontrolerzy zapukali do pani Anny (drugi miesiąc)"
    DRUGI MIESIĄC , OMG ale się uśmiałam.

    Pl powinno przejąć praktyki z zachodu:
    1 w ciąży mogą wystąpić plamienia (ohh zgrozo, miałam takie w 1szej-
    2 razy, i w tej również)
    2 stosowanie naturalnej selekcji, czyli ingerencja lekarska koło 10tc

    Śmieszy mnie gdy na L4 idą dziewczyny ok.20letnie, bez wcześniejszej
    historii poronień, ani innych komplikacji medycznych- BO MAJĄ CIĄŻĘ
    ZAGROŻONĄ- a ja pytam NA JAKIEJ PODSTAWIE- na to pytanie już
    odpowiedzi nie uzyskuję.

    Powyższe przemyślenia nie odnoszą się do ciężarnych, które mają
    szkodliwe warunki pracy i tu ww chemikalia, czy praca z
    niebezpiecznymi osobami.

    Niestety taka głupia ze sklepu MUSI iść na zwolnienie, bo przecież
    rozmowa z szefem o niebezpieczeństwach związanych z np. podnoszeniem
    ciężarów jest poza ich możliwościami komunikacji.

    AU
  • ola_wroclaw 27.08.09, 15:59
    ale skąd tyle jadu?
    Też masz takie prawo, jak Cię to boli- skorzystaj z niego.

    > "Kilka dni temu kontrolerzy zapukali do pani Anny (drugi miesiąc)"
    > DRUGI MIESIĄC , OMG ale się uśmiałam.

    Niektóre kobiety już od momentu zapłodnienia muszą bardzo bardzo na siebie
    uważać, brać leki, zastrzyki i leżeć. Zamiast to wyśmiewać- ciesz się, że Ciebie
    to nie spotkało.


    > Śmieszy mnie gdy na L4 idą dziewczyny ok.20letnie, bez wcześniejszej
    > historii poronień, ani innych komplikacji medycznych- BO MAJĄ CIĄŻĘ
    > ZAGROŻONĄ- a ja pytam NA JAKIEJ PODSTAWIE- na to pytanie już
    > odpowiedzi nie uzyskuję.

    Ale przecież nie Ty przeprowadzasz te kontrole, więc dlaczego ktokolwiek miałby
    się Tobie tłumaczyć??



  • mumi7 28.08.09, 13:53
    Ola, chodzi nie o to, że autorka postu może zapytać (bo jest jasne,
    że nie może, nie popisalaś się tu logiką i erystykąwink), ale że na
    tak zadane pytanie zazwyczaja żadna z tych "lewych" dziewczyn nie
    jest w stanie odpowiedzieć, ktokolwiek by nie pytał...wink
  • asiuniap 29.08.09, 23:53
    ola_wroclaw napisała:
    > Niektóre kobiety już od momentu zapłodnienia muszą bardzo bardzo
    na siebie
    > uważać, brać leki, zastrzyki i leżeć.

    Wybacz, ale pierwsza część Twojego wpisu jest zabawna.
    Najlepiej niech idą na zwolnienie po każdym bzyknięciu, bo a nuż
    zaszły w ciąże...
  • zuchtor 27.08.09, 16:29
    > Pl powinno przejąć praktyki z zachodu:
    > 1 w ciąży mogą wystąpić plamienia (ohh zgrozo, miałam takie w 1szej-
    > 2 razy, i w tej również)
    > 2 stosowanie naturalnej selekcji, czyli ingerencja lekarska koło 10tc


    Ciekawe podejście. Jeśli wykazujesz się taką nonszalancją względem własnego
    ciała, to nie dziwię się że i wobec innych ludzi.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/a8do90bvnnvd5aib.png
  • gosiaczek265 27.08.09, 17:06
    Tym bardziej, że plamienia nie powinny wystąpić wogóle, na żadnym etapie ciąży.
    --

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11366.png
  • morgen_stern 29.08.09, 17:54
    Gosiaczek, mam pytanie o twoją sygnaturkę, o co w niej chodzi? Jesteś rok w ciąży?
  • anjako 27.08.09, 17:13
    > Ciekawe podejście. Jeśli wykazujesz się taką nonszalancją względem własnego
    > ciała, to nie dziwię się że i wobec innych ludzi.

    Odezwała się zwolenniczka L4 widać... Ciążą= choroba obłożna..

    Nie moja droga, nie jest to "nonszalanckie podejście", a zdrowe podejście. nie
    jestem histeryczką, i nikt za mnie myśleć nie musi, a tym bardziej nikt mi nie
    wmówi że w ciąży muszę leżeć, jeśli czuję się w pełni sił.

    Ciąża to nie choroba, pewne symptomy występują tj. bóle podbrzusza, plamienia.

    No ale przecież na podstawie powyższych NORMALNYCH symptomów ciąży konowały
    wystawiają zwolnienia, a co...

  • ola_wroclaw 27.08.09, 17:25
    > Nie moja droga, nie jest to "nonszalanckie podejście", a zdrowe podejście. nie
    > jestem histeryczką, i nikt za mnie myśleć nie musi, a tym bardziej nikt mi nie
    > wmówi że w ciąży muszę leżeć, jeśli czuję się w pełni sił.

    przecież nikt Ci tego nie wmawia.
    Bierz nadgodziny!
  • ola84_o 27.08.09, 17:52
    Mam 25 lat i jestem w 12 tygodniu ciąży. Jest to moja pierwsza
    ciąża, nie mialam żadnych poronień. Mimo,że nie mam zagrożonej ciąży
    (plamień, skurczy), to od 9 tygodnia jestem na zwolnieniu. Od
    początku mam potworne mdłości, bóle głowy przechodzące w omdlenia,
    dodatkowo żadnej nocy nie przesypiam całej. Rozumiem, że sugerujesz,
    że jeżeli nie mam plamien to żaden problem pracować i mieć
    dyskomfort, że w trakie obsługi klienta zwymiotuję mu na biurko. Nie
    wiem czy chciałabyś być tak obsłużona w banku.
    A jeśli chodzi o "głupie ze sklepu", to zazwyczaj są to sklepy
    prywatne i rzadko, który taki pracodawca rozumie prawa kobiet w
    ciąży, często są to zatrudnienia krótkookresowe. Kobiety te zdaja
    sobie sprawe, jakie mogą ponieść konsekwencje z niewykonania swoich
    zadan oraz jakie z wykonania ( z ryzykiem dla dziecka). Chyba
    większość kobiet, które chcą mieć dziecko zdrowe zrezygnują z pracy
    w takim sklepie i pójdą na zwolnienie.
    Zanim skrytykujesz kogokolwiek, przemyśl zasadność swojej oceny. Bo
    kobieta nie musi źle się czuć, żeby nie martwić się o bezpieczenstwo
    swojego dziecka.
  • zuchtor 27.08.09, 18:05
    ola84 - wreszcie, po długiej przerwie padły jakieś sensowne słowa smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/a8do90bvnnvd5aib.png
  • ola_wroclaw 27.08.09, 18:13
    no właśnie ja też popieram!

    Ja niestety nie miałam takiego szczęścia- mój szef przeczuwając "co się święci"
    po prostu mi podziękował, a że pracowałam na umowę zlecenie, nie przysługiwały
    mi żadne prawa.
    Dlatego jak najbardziej uważam, że jeśli kobieta ma się męczyć a do tego być
    niepewna tego, czy w ogóle ktoś to poszanuje to powinna po prostu bez
    zastanowienia iść na L4.

    Mój mąż ma działalność gospodarczą, płaci ponad 800zł na ZUS, a do tego
    dochodowy, Vat. I gdybym tylko miała możliwość na pewno nie miałabym skrupułów,
    bo za nasze pieniądze budują się później najbardziej wypaśne budynki w miastach
    (siedziby ZUS)...
  • mumi7 28.08.09, 13:55
    Wow, 800 zl na Zus, no to normalnie wypas po uszywink)
  • leneczkaz 27.08.09, 15:59
    Całą ciążę leżałam brzuszkiem do góry na zwolnieniu smile
    Potem macierzyński a teraz kuronióweczka smile

    Wyleżałam się, odchowałam syna i wracam do tyrki.
  • blenusia 27.08.09, 16:32
    BRAWO!!! zdążysz sie napracowaćsmile
    A u nas to tak ze skrajności w skrajność. Najpierw musisz dostarczyć
    zaświadczenie od lekarza, żeby pokazać jak to bardzo dbasz o siebie
    i dziecko od 10 tc, że pozostajesz pod kontrolą lekarską i poddajesz
    się wymaganej ilości badań. Głośno się krzyczy o ochronie dziecka
    nienarodzonego. A jak kobieta w ciży idzie na L4 bo poprostu czuje
    się gorzej, (nie kazdy znosi ciąże niezauważenie) jakieś zwykłe
    dolegliwości ciążowe i po prostu potrzebuje więcej odpoczynku to
    zaraz wszyscy krzyczą: do roboty!
    paranoja....
    --
    [url=http://zasuwaczki.bejbej.pl/]

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
  • dorisw1978 27.08.09, 16:38
    zgadza się, gdybym mieszkała w Stanach i wiedziała, że po 3
    miesiącach zwolnienia mogą mnie zwolnić z pracy, tyrałbym jak
    głupia.
    Ale wiedziałabym też, że sobie godnie urodzę za to, co odprowadzam
    na składki, a nie musiała płacić za poród w prywatnej klinice, coby
    godnie urodzić.

  • ola_wroclaw 27.08.09, 16:43
    no dokładnie.
    to tak jak z "bezpłatną służbą zdrowia".
    Oczywiście mogę z takowej korzystać, tyle, że w kolejce czekam 3x dłużej, nie
    wszystkie badania mogę zrobić, gabinet wygląda jak sprzed wojny, a i lekarze i
    pielęgniarki obsługują "z łaską".

    Wystarczyło, że wykupiłam pakiet w PZU (choć tak naprawdę nie powinnam, tyle
    mnie bezpłatna służba zdrowia kosztuje...) do lekarza mogę pójść każdego,
    wszystko jest ładne, nowe i czyste, a panie witają mnie po imieniu...
  • ola84_o 27.08.09, 18:08
    dokładnie !! wystarczy, że przez cały okres ciąży musimy chodzić do
    prywatnych gabinetów, aby zapewnić sobie i dziecku należytą opiekę
    medyczną... ktora to powinna być zapewniona przez NFZ, bo przecież
    płacimy co miesiąc składki wink tylko szkoda, że zamiast lekarzy i
    dobrego, nowego sprzętu w przychodniach "K" są granity w nowej
    centrali zus i 150 m gabinet prezesa ;-((( jak znajoma chodzila do
    poradni "K" to lekarz powiedzial jej prosto z mostu, ze na usg w 12
    tc (badanie przezierności karku) on jej nie zrobi, bo jego aparat ma
    15 lat i wynik będzie błędny... musiala iść prywtanie i zapłacić 150
    zł.... zliczając koszty wizyt i wszytkich badań uzbiera się niezla
    sumka wink)) i gdzie są te "zaoszczędzone" pieniadze z pacjentek,
    ktore leczą się prywatnie, a placą składki??? tutaj należało by się
    zastanowić i podyskutować, a nie nad tym czy ta kobieta powinna być
    na zwolnieniu czy nie... najgorsze jest to, że kobiety negują swoje
    prawa... powinnyśmy wspólnie o nie walczyć!!! mam wrażenie, że w
    wiekszości wypowiadają sie tutaj albo zacięte pracoholiczki ( to się
    leczy) albo femistyki, które dążą do równouprawnienia... ale aż tak
    się nie da... tylko w filmach faceci chodzą w ciąży wink nie
    odbierajmy sobie nawzajem prawa do spokojnego i pełnego relaksu
    oczekiwania na swoje (czsem) jedyne) malenstwo... to juz może sie
    nie powtórzyć !!!
  • ewaibartek 27.08.09, 18:22
    symulantów kontrolowac to ja rozumiem,ale ciężarne to juz przesada.
    Przeciez wiadomo,ze zmęczenie noszenia brzucha to nie choroba,ale
    jak ktos pada bo jedzie godzine do pracy i cos go boli to wiadomo,ze
    nie warto ryzykowac,wiec pojdzie na zwolnienie.Ja jestem takim
    przypadkiem.Od ok 6mc popracowałam 3 tygodnie i tak mnie bolał
    brzuch,ze znowu szłam na zwolnienie.Wtedy nie robilam nic w biegu i
    chodzilam na spacery. No własnie,a jak ciężarna w czasie kontroli
    bedzie na spacerze to oznacza to, ze sie czuje na tyle dobrze,że
    może pracować? Własnie dzisiaj przeczytałam artykuł,ze w czasie
    kontroli lepiej być w domu,bo mogą być kłopoty.
    Kontrola ciężarnych jest bez sensu.
    Aczkolwiek paniusie,które jadą na zwolnieniu 9 mc,lekko przesadzają.
  • ola_wroclaw 27.08.09, 18:24
    no dokładnie.
    Ja jestem za zniesieniem socjalu, bo to szerzy patologie i rozleniwia ludzi.
    Uważam, że utrata pracy albo niezadowolenie z wynagrodzenia powinno nieść za
    sobą pomysły, plany, szerszy pogląd na świat, a nie rozkładanie rąk i "nie dam
    rady", "i co teraz?"...

    Ale serce boli, że kasa, którą oddaje mój mąż trafia do bezrobotnych leserów
    albo na fikcyjne etaty w urzędzie, a my nie mamy z tego nic. Skoro mamy tak
    rozwinięty socjal uważam, że po stracie pracy w początkowym okresie ciąży-
    powinnam dostawać jakąś "zapomogę/ rentę/ odszkodowanie" czy zwał jak zwał od
    państwa... Ale jak widać nie tak hop siup!

  • snowlove 27.08.09, 19:24
    Rozumiem, ze siedzenie na L4 od pierwszego dnia ciąży jeśli nie ma
    zagrożenia to glupota. Jestem obecnie w 7 miesiacu i jestem na L4 i
    tak dlatego że mi się nie chce!!!! Nie chce mi sie w upale w
    autobusie jechać 40 min do 1 h w jedna strone nie liczac oczywiscie
    na miesjce siedzące -nie chce mi się w upale siedzieć w
    nieklimatyzownaym biurze!!! i Nie chce mi sie wkurzac i denerwowac
    bo taka mam prace i już -i bardzo ja lubię. Nogi mi puchły jak
    szalone jak musiałam codziennie ganiać do biura, ciśnienie miałam
    wysokie a teraz spokoj -choć pewnie nie potrafiłabym kontrolerowi
    powiedziec dlaczego mam L4 sad

    Widze, że tu dyskusja "nauczycielaska" wybuchła wink Przepraszam z
    góry ale szlag mnie trafia jak nauczyciele narzekaja!!! -Własnie
    tak! Wczesniejsza emerytura, mniej godzin pracy, dużo, dużo
    wolnego!!!! Jak przeliczycie ilość czasu pracy w skali roku
    nauczyciela i kogoś pracującego w biurze, fabryce czy gdziekolwiek
    indziej to wyjdzie że nauczyciele zarabiaja bardzo dobrze!!! Znam
    paru nauczycieli którzy nie narzekaja -prowadzą swoje jakieś
    dodatkowe firmy, robia cos w wakacje a nie maja 4 miesiace urlopu
    rocznie!!!!
  • dorisw1978 27.08.09, 20:31
    po pierwsze: ilości pracy czasu nauczyciela nie da się przeliczyć,
    ale i tak tego nie zrozumieszwink

    Przepraszam z
    > góry ale szlag mnie trafia jak nauczyciele narzekaja!!

    jak połowę społeczeństwa, która nie ma pojecia jak to wszystko
    wygląda - ja nie rozliczam nikogo z pracy w buiurze, bo nie wiem jak
    to jest od strony pracownika biura, a mnie wszyscy rozliczają, bo
    doskonale się znają, to ciekawe
    bo 18godzin to etat i wakacje - jedyne argumenty

    dlatego dyskusja z takim ignorantem jak Ty nie ma sensu

    Znam
    > paru nauczycieli którzy nie narzekaja -prowadzą swoje jakieś
    > dodatkowe firmy, robia cos w wakacje a nie maja 4 miesiace urlopu
    > rocznie!!!!
    no wlaśnie, zamiast skupić się na swojej pracy, zwykle ciagna etaty
    w 5 szkołach albo prowadzą firmy, czyli tyrają 24 na dobę, nie
    zastanawia cię, dlaczego i że coś tu jest nie tak???

    a tak na marginesie, skąd wniosek ze ja narzekam?
    pracuję w skzole, bo mnie ta praca satysfakcjonuje, mąż zarabia 7
    razy więcej ode mnie, więc mogę sobie na taką pracę pozwolić i robić
    to, co lubię i po prostu poleżałam sobie w domu, bo uznałam, ze mi
    się należysmile
  • p.fenowoman1985 27.08.09, 21:57
    No i widzę że nareszcie coraz mądrzejsze słowa tu padająsmile wogóle
    nie rozumiem tego całego oburzenia ze strony niektórych.
    Niech ZUS się weźmie do prawdziwej roboty i jeśli już ma kogoś
    kontrolować to niech zacznie to robić ludziom którym naprawdę to by
    się przydało. A przede wszystkim to mogliby zacząć najpierw od
    siebie. Ja osobiście ciąże tak jak pisałam mam teraz zagrożoną,
    lekarz kazał mi leżeć 8 godzin dziennie przynajmniej, bo szyjka
    macicy mi się skraca od 23 tygodnia. Do sklepu chodzę, załatwiam
    swoje sprawy, ale bardzo się oszczędzam, bo takie mam zalecenie. I
    co mam się bać że ktoś z ZUSU to zobaczy i powie że w takim razie
    mogę pracować? Paranoja. Jeszcze na początku ciąży rozmawiałam ze
    swoim lekarzem bo bardzo źle się czułam, miałam straszne wymioty,
    mdłości, ale powiedział mi że na takie dolegliwości ciążowe nie ma
    zwolnienia...bo chodzi właśnie o szanowny ZUS. I tu kolejna
    paranoja. Tak jak koleżanka wcześniej pisała, ja też pracuję w Banku
    i na miejscu moich klientów byłabym znismaczona, gdyby w trakcie
    obsługi jakaś kobieta zaczęła mieć odruchy wymiotne i biegała do
    toalety. Ja sama czułabym się conajmniej dziwnie, byłoby mi wstyd. W
    dodatku jeździć codziennie w takich warunkach zatłoczonymi
    autobusami, w korkach. Ja przepraszam, ale jeśli mam wybierać, to
    wybieram L4. A powiedzmy sobie szczerze, sama na tym tracę, bo tracę
    premie, z których w większej części składa się moje wynagrodzenie.
    Dla mnie ciąża , szczególnie pierwsza to czas, gdzie naprawdę należy
    mi się odpoczynek i spokój. Więc wybaczcie, co poniektóre
    koleżanki... Nie czepiajcie się jeśli ktoś ma odmienne zdanie. Płacę
    składki, należy mi się, i to wyłącznie moja decyzja.
  • agusiagim 27.08.09, 22:25
    Noo ładnie.. po to się męczyłam jak jeszcze nie byłam w ciąży,
    zaharowywałam się, żeby jeszcze teraz w tym stanie narażać swoje
    dziecko i siebie.. oo co to to nie. Płacę te cholerne składki i to
    niemałe żeby chociaż te 9 miesiecy odpocząć i urodzić zdrowe
    dziecko, lepiej by się wzięli za tych wysoko postawionych bo oni
    mają cały rok wakacje a kasy jak lodu.. echh szkoda się rozpisywać.
    Ja się nie przejmuje i odpoczywam, chociaż chciałabym popracować to
    wiem że dziecko ważniejsze. pozdrawiam.smile)
    --
    http://www.zapytajpolozna.pl/cache/36e6b32b8c80a15602836d44a018bc8d-
f975b4f48b23658bef9f65bd673cfc4f.png

    śpieszmy się kochać ludzi...
  • snowlove 28.08.09, 11:14
    Uwaga jakobym byla ignorantka jest conajmniej nie na poziomie jakie
    bym się spodziewała po nauczycielu.

    Praca w biurze czesto nie konczy się po 8 h -ale co ty możesz o tym
    wiedziec wink (parafrazują ciebie w tym momencie wink Nie chodzi mi już
    o krótszy czas pracy w tygodniu czyli to ze macie siedziec w szkole
    ileśc tam godzin bo faktycznie musicie np. czesto przygotowywać się
    w domu, sprawdzać testy itp. No i oczywiście stale musicie się
    doszkalać -czego oczywiście inne zawody nie robią wink

    Chodzi mi o ilośc pracy w skali roku smile sama przyznasz ze nauczyciel
    ma dużo, dużo więcej dni wolnych od pracy niż każdy inny
    pracownik smile. Ja mam 26 dni w roku +/-2 dni jak sie zdarzą dodatkowe
    urlopy okolicznościowe np. Ile ty masz dni wolnych od pracy?

    Wartościowanie pracy jest też nie na miejscu bo często praca w
    biurze, fabryce, jest znacznie bardziej stresująca i absorbująca niż
    praca nauczyciela. Zresztą nie o to chodzi. Chodzi o to, że
    nauczyciele narzekają że mało zarabiają a tak naprawdę nie jest tak
    źle -tylko jak ktoś to próbuje powiedziec głośno to wtedy jest
    oburzenie że praca nauczyciela jest inna, cieższa itp.

    Nie twierdzę że moim znajomi nauczyciele pracują 24h smile Poprostu
    zamiast 4 miesicy wolnego maja 1 miesiac. Zamiast pracować 20 h w
    tygodniu pracują 40 smile i da się wierz mi sa dobrymi nauczycielami,
    rozwijają się mają rodziny -poprostu pracują tyle ile inni ludzie wink
  • luka80 28.08.09, 14:40
    Lubię ten zawód, bo sprawia mi satysfakcję, ale wkurza mnie jak wypowiadają się
    na temat mojej pracy osoby które nie mają o tym pojęcia. Na takiej zasadzie
    można by było wypowiadać się o czyjejkolwiek pracy i ją umniejszać.

    snowlove napisała:

    > Uwaga jakobym byla ignorantka jest conajmniej nie na poziomie jakie
    > bym się spodziewała po nauczycielu.
    >
    > Praca w biurze czesto nie konczy się po 8 h -ale co ty możesz o tym
    > wiedziec wink (parafrazują ciebie w tym momencie wink Nie chodzi mi już
    > o krótszy czas pracy w tygodniu czyli to ze macie siedziec w szkole
    > ileśc tam godzin bo faktycznie musicie np. czesto przygotowywać się
    > w domu, sprawdzać testy itp. No i oczywiście stale musicie się
    > doszkalać -czego oczywiście inne zawody nie robią wink

    Po pierwsze to 18h to są godziny dydaktyczne ( od tego roku szkolnego liczba
    godzin się zwiększa), tygodniowo nauczyciel musi wykazać 40h pracy.
    A w dodatkowe godziny nie wchodzi tylko przygotowywanie się do lekcji i
    sprawdzanie sprawdzianów, ale także kontakty z rodzicami uczniów ( telefony,
    spotkania indywidualne), zebrania, rady, papierkowa robota i uwierzcie
    przekracza to na pewno te 40h.

    >
    > Chodzi mi o ilośc pracy w skali roku smile sama przyznasz ze nauczyciel
    > ma dużo, dużo więcej dni wolnych od pracy niż każdy inny
    > pracownik smile. Ja mam 26 dni w roku +/-2 dni jak sie zdarzą dodatkowe
    > urlopy okolicznościowe np. Ile ty masz dni wolnych od pracy?

    Nauczyciel ma urlop tylko w wakacje ( 2miesiące)i w ferie ( 2tygodnie), w czasie
    których w pewnym zakresie musi być do dyspozycji dyrektora i często wykonuje
    jakieś zlecone zadania i uczestniczy w radach.
    A co byś chciała, żeby nauczyciel robił w tym czasie, rowy kopał, żeby Ci
    przyjemność sprawić? Czy przymusić dzieci, żeby przychodziły na jakieś dodatkowe
    zajęcia? Czekam na propozycje.
    Bez tylu dni wolnego myślę, że nikt by się nie zdecydował na pracę w tym
    zawodzie. Ale kto nie uczył przynajmniej rok w szkole ten tego nie zrozumie.
    Nauczyciel zwłaszcza w podstawówce i gimnazjum musi być na pełnych obrotach i
    mieć oczy w koło głowy nie tylko przez 45 minut lekcji ale również podczas
    przerw, na których ma dyżury. Bywa tak, że nawet nie ma kiedy udać się do toalety.
    >
    > Wartościowanie pracy jest też nie na miejscu bo często praca w
    > biurze, fabryce, jest znacznie bardziej stresująca i absorbująca niż
    > praca nauczyciela.

    Z tym, że nauczyciel odpowiada nie tylko za edukację, ale odpowiedzialny jest za
    zdrowie i życie dzieciaków. W fabryce i biurze tego nie ma. Stres akurat nie ma
    tu nic do rzeczy.


    Zresztą nie o to chodzi. Chodzi o to, że
    > nauczyciele narzekają że mało zarabiają a tak naprawdę nie jest tak
    > źle -tylko jak ktoś to próbuje powiedziec głośno to wtedy jest
    > oburzenie że praca nauczyciela jest inna, cieższa itp.
    >
    Mało, bo pracuje 40h tygodniowo, a nie 18h jak wszyscy mówią.

    > Nie twierdzę że moim znajomi nauczyciele pracują 24h smile Poprostu
    > zamiast 4 miesicy wolnego maja 1 miesiac. Zamiast pracować 20 h w
    > tygodniu pracują 40 smile i da się wierz mi sa dobrymi nauczycielami,
    > rozwijają się mają rodziny -poprostu pracują tyle ile inni ludzie wink

    4 miesiące?
    20h?
    Proponuję się nie wypowiadać jeśli się nie ma dostatecznej wiedzy na ten temat.
    Nie prawdą JUŻ jest także przechodzenie wcześniej na emeryturę- jeśli miałby być
    to kolejny argument w dyskusji.

    .... Swoją drogą jakby nie na temat się zrobiło smile

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20091008/dt/5/k/1fa2/s-preg.png
  • leneczkaz 28.08.09, 18:30
    a ja nie lubie nauczycieli i cieszę się, że mało zarabiają.
    choć w sumie może gdyby zarabiali więcej nie wyżywaliby się na uczniach.. hmmmm?
  • luka80 28.08.09, 21:26
    leneczkaz napisała:

    > a ja nie lubie nauczycieli i cieszę się, że mało zarabiają.

    ehhhh jaki uroczy człowiek z Ciebie

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20091008/dt/5/k/1fa2/s-preg.png
  • dorisw1978 30.08.09, 11:29
    > a ja nie lubie nauczycieli i cieszę się, że mało zarabiają

    oto przykład mornalności i świetlany przykład dla swoich dzieci

    > choć w sumie może gdyby zarabiali więcej nie wyżywaliby się
    na uczniach.. hmmmm
    > ?

    to jest hicior! takie texty lubię najbardziej! pewnie elokwencją w
    szkole nie greszyłaś, więc się "wyżywali", hehe
  • asiuniap 30.08.09, 00:14
    Nie opowiadaj banialuk. Zapomnialas o rocznym urlopie na
    podreperowanie zdrowia?
  • dorisw1978 30.08.09, 11:31
    > Nie opowiadaj banialuk. Zapomnialas o rocznym urlopie na
    > podreperowanie zdrowia?

    a zapomniałaś o wcześniejszych emeryturach dla policjantów, straży
    więziennej, wojskowych?
  • asiuniap 30.08.09, 11:42
    dorisw1978 napisała:

    > > Nie opowiadaj banialuk. Zapomnialas o rocznym urlopie na
    > > podreperowanie zdrowia?
    >
    > a zapomniałaś o wcześniejszych emeryturach dla policjantów, straży
    > więziennej, wojskowych?

    o górnikach zapomniałaś.
  • memphis90 11.11.09, 23:08
    Tak, a jak macierzński przypada nauczycielce na okres wakacji, to macierzyński
    się wydłuża... To jest paranoja.
  • jamesonwhiskey 28.10.09, 15:44
    > Nauczyciel ma urlop tylko w wakacje ( 2miesiące)i w ferie ( 2tygodnie), w czasi
    > e
    > których w pewnym zakresie musi być do dyspozycji dyrektora i często wykonuje
    > jakieś zlecone zadania i uczestniczy w radach.


    ojej ma tylko 2 miesiace w wakacje no bidulka
    zapomnialas dodac okolo tygodnia wolnego w okolicy swiat co daje 2 tygodnie


    czyli masz 3 miesiace ja mam 5 tygodni
    pracujesz 18h lekcyjnych - 13.5h zegarowych ja musze jechac 40


    masz 3x dluzsze wakacje i pracujesz 3 x mniej
    no poprostu przejebane
  • mamciulka-nikulka 28.10.09, 21:00

    > czyli masz 3 miesiace ja mam 5 tygodni
    > pracujesz 18h lekcyjnych - 13.5h zegarowych ja musze jechac 40
    >
    >
    > masz 3x dluzsze wakacje i pracujesz 3 x mniej
    > no poprostu przejebane

    No to jeszcze pensyjkę i wykształcenie porównaj żeby było sprawiedliwie
    --
    Czy byłem wystarczająco uprzejmy, Asteriksie? [Obelix]
    http://fotoforum.gazeta.pl/a/21581,0.html
  • dorisw1978 30.08.09, 11:26
    > Uwaga jakobym byla ignorantka jest conajmniej nie na poziomie
    jakie
    > bym się spodziewała po nauczycielu.

    tak, bo nauczyciel to powinien
    tylko"proszę","dziękuję", "przepraszam", a wszystkie zarzuty
    przyjmować ze spuszczoną głową - no bo to przecież nauczycielbig_grin

    Mam 6 tygodni urlopy + 2 tygodnie ferii (niecałe, bo zazwyczaj jest
    wówczas rada i dyżur w szkole)

    Jeśli masz żal co do wolnego, czemu nie zosałaś nauczycielem?

    > Wartościowanie pracy jest też nie na miejscu bo często praca w
    > biurze, fabryce, jest znacznie bardziej stresująca i absorbująca
    niż
    > praca nauczyciela

    dlatego ja nie wartościuję,bo nie potrafię wczuć się w sytuację
    kogoś, kto robi coś innego. Podziwaim policjantów, strażaków,
    dziennikarzy, sędziów, prokuratorów, tłumaczy symultanicznych,
    itp.Więc nie wiem dlaczego tyle osób wypowiada się na temat mojej
    pracy, bo 18 h i tyle wolnego, a w ogóle co to za praca. lekcję
    poprowadzić, o 14ej zawinąć d..ę do domu i leżeć do góry brzuchem...

    Zamiast pracować 20 h w
    > tygodniu pracują 40 smile
    wymiar czasu pracy nauczyciela wynosi 40 h
  • zuchtor 28.08.09, 14:02
    snowlove napisała:

    > Rozumiem, ze siedzenie na L4 od pierwszego dnia ciąży jeśli nie ma
    > zagrożenia to glupota. Jestem obecnie w 7 miesiacu i jestem na L4 i
    > tak dlatego że mi się nie chce!!!!

    czyli jak źle się czujesz w 7 miesiącu to możesz z czystym sumieniem iść na
    zwolnienie, ale jak w pierwszych trzech Ci się nie chce, bo Cię mdli itp. to już
    grzech???
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/a8do90bvnnvd5aib.png
  • nglka 28.08.09, 14:39
    zuchtor napisała:


    > czyli jak źle się czujesz w 7 miesiącu to możesz z czystym sumieniem iść na
    > zwolnienie, ale jak w pierwszych trzech Ci się nie chce, bo Cię mdli itp. to ju
    > ż
    > grzech???

    Chyba jednak nie widzisz różnicy pomiędzy "nie chce mi się, bo mnie mdli" a "nie
    jestem w stanie, bo rzygam co chwilę". To pierwsze nie kwalifikuje się do
    zasadności.
    Mnie nie mdli ale nie chce mi się, bo boli mnie palec.


    --
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/1241.gif
  • zuchtor 28.08.09, 14:45
    > Chyba jednak nie widzisz różnicy pomiędzy "nie chce mi się, bo mnie mdli" a "ni
    > e
    > jestem w stanie, bo rzygam co chwilę". To pierwsze nie kwalifikuje się do
    > zasadności.

    Nie zrozumiałam tej wypowiedzi w ten sposób, mogło mi paść na rozum. Zwracam honor.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/a8do90bvnnvd5aib.png
  • snowlove 28.08.09, 20:37
    Zuchtor jesli cię mdli i żygasz od początku ciąży to owszem L4 jest
    usprawiedliwione, ale znam przypadki, że dziewczyny biorą L4 ale
    czują się świetnie nic im nie dolega. Zresztą na pierwszej wizycie
    na której lekarz stweirdził ciążę zapytał wprost -chcę Pani pracować
    czy nie? smile
  • asiuniap 30.08.09, 00:16
    zuchtor napisała:

    > Nie zrozumiałam tej wypowiedzi w ten sposób, mogło mi paść na
    rozum. Zwracam honor.

    E tam, nie rozumiesz. Paluszek ja boli, bo na główkę już za
    późno smile)))
  • asiuniap 30.08.09, 00:05
    ola_wroclaw napisała:

    > no dokładnie.
    > Ja jestem za zniesieniem socjalu, bo to szerzy patologie i
    rozleniwia ludzi.

    800 zl twojego meza nie pokrywa kosztow leczenia w NFZ jego osoby,
    Ciebie i w przyszłości dziecka. Ktos do tego doplaca. No. Ja, mąż,
    którzy tfu, rzadko chorujemy, a jak juz korzystamy, to z lecznia w
    prywatnych klinikach. Ja też uważam,że mnie i mężowi "się należy",
    bo wypracowujemy wiekszy ZUS niz Twoj mąż i nie mamy ochoty dopłacać
    do Twojego leczenia z NFZ, wolę dopłącić do chorej emerytki. Może
    powalczmy o to, żeby każdy kto płaci skłądki zusowskie decydował
    kogo bedzie dotował!
  • dorisw1978 30.08.09, 11:38
    Ktos do tego doplaca. No. Ja, mąż,
    > którzy tfu, rzadko chorujemy, a jak juz korzystamy, to z lecznia w
    > prywatnych klinikach.
    To lecz się państwowo, skoro żal d...ę ściska, że ktoś zabiera Twoje
    pieniądze

    Ja też uważam,że mnie i mężowi "się należy",
    > bo wypracowujemy wiekszy ZUS niz Twoj mąż i nie mamy ochoty
    dopłacać
    > do Twojego leczenia z NFZ,

    Mój mąż zarabia kilkanaście tys. miesięcznie. Opłacił moje 2 ciążowe
    zwolnienia + ewentualnie trzecie, czwarte i piąte big_grin
  • asiuniap 30.08.09, 11:45
    Twojej siostry, brata, bratowej, tesciowej, babci, dziadka,
    pradziadka itp itd ich dzieci, wnokó, prawnuków, ich żłobki,
    przedszkola, szkoły, studia. Buhahaha.
  • dorisw1978 31.08.09, 16:56
    też
  • mumi7 28.08.09, 13:59
    > Wystarczyło, że wykupiłam pakiet w PZU (choć tak naprawdę nie
    powinnam, tyle
    > mnie bezpłatna służba zdrowia kosztuje...)

    No chyba nic Cię nie kosztuje obecnie-z tego, co wyczytałam wyżej,
    pracowałaś na zlecenie i szef Cię zwolnił? Więc chyba Ci sie
    pomyliło...
  • ola_wroclaw 29.08.09, 14:22
    ale mój mąż płąci, któremu podlegam.
    A wcześniej rodzice, bo jestem studentką i nie ukończyłam 26 lat.
  • mumi7 28.08.09, 13:58
    dorisw1978 napisała:

    > zgadza się, gdybym mieszkała w Stanach i wiedziała, że po 3
    > miesiącach zwolnienia mogą mnie zwolnić z pracy, tyrałbym jak
    > głupia.

    I to jest kwintesencja Twojej postawywink Tam, gdzie bat, to byś
    tyrała, ale jak nie ma i można coś wysępić - czemu niewink W końcu
    mieszkasz w Polsce-mekce cwaniaków i cwaniaczek, gdzie uczicwa praca
    to frajerstwo, a kasa za tę pracę - jałmużna...
  • dorisw1978 28.08.09, 15:40
    wyjęłaś to zdanie z kontekstu, doczytaj resztę, albo zacytuj całość,
    a potem się odnoś
  • mumi7 29.08.09, 22:08
    To jest zdanie stanowiące jeden osobny, zwarty akapit, który tym
    samym nie może być wyrwany z kontekstu. Tym samym, wbrew temu, co
    teraz mowisz, to JEST reprezentacja i się malo miło zrobiło, ale
    cóż, prawda czasem w oczy kole..
  • dorisw1978 30.08.09, 11:41
    > To jest zdanie stanowiące jeden osobny, zwarty akapit, który tym
    > samym nie może być wyrwany z kontekstu.

    Wybacz, ale jestem filologiem i jedno zdanie, zwarty akapit nie
    stanowi kontekstu Panno "Ą, Ę"
  • mumi7 31.08.09, 13:22
    Możesz pisać, oczywiście, że nie i nie to miałaś na myśli, ale chyba
    w tym wątku już nie tylko mnie dałaś się poznać. A co do "Panny
    Ę,Ą", to nie rozumiem.
  • dorisw1978 31.08.09, 16:53
    Nie "Ę,Ą" tylko "Ą,Ę" , nie dziwię się, że nie rozumiesz
  • dorisw1978 31.08.09, 16:55
    > Możesz pisać, oczywiście, że nie i nie to miałaś na myśli, ale
    chyba
    > w tym wątku już nie tylko mnie dałaś się poznać

    argumenty ci się skończyły
  • mumi7 01.09.09, 12:08
    To, że napiszesz, że argumenty mi się skończyły, nie znaczy, że mi
    się skończyły - uważaj, nie jesteś w klasie wśród swoich bachorków,
    żeby im tego typu stwierdzeniami zamykać usta. Poza tym ja nawet nie
    probuję argumentować - do nauczycielskiego betonu, wychowanego na
    roszczeniowej Karcie Nauczyciela i wierze w skuteczność strajków,
    argumenty nie docierają. W moich wypowiedziach nie podaję Ci
    argumentów, po prostru wyrażam zdumienie i niesmak prezentowaną
    przez Ciebie z dumą i zadowoleniem postawą moralną. Zresztą nie
    tylko ja, ktoś o nicku asiuniap zareagował jeszcze mocniej. I to
    kto - także nauczycielka! To jednak przywraca mi nieco wiarę w ten
    zawód, a właściwie w ludzi go wykonujących.

    A co do "ę,ą" lub "ą,ę" - wybacz, ale dalej nie rozumiem mimo
    zwrócenia mi uwagi na tę ważką, subtelną róznicęwink
  • dorisw1978 01.09.09, 20:54
    > To, że napiszesz, że argumenty mi się skończyły, nie znaczy, że mi
    > się skończyły

    hehe, dobre!!! hit sezonu!!!

    - uważaj, nie jesteś w klasie wśród swoich bachorków

    bo co???? hehe, jeszcze lepszesmile)))

  • mumi7 01.09.09, 21:41
    Bo nic. Uważaj z tego typu uwagami, bo sa niemiłe nie nie na
    miejscu. I tyle. A moj "hit sezonu" i tak nie przebije Ciebie jako
    calości jako "hitu ciążowego".
  • asiuniap 01.09.09, 22:03
    mumi7 napisała:

    > Bo nic. Uważaj z tego typu uwagami, bo sa niemiłe nie nie na
    > miejscu. I tyle. A moj "hit sezonu" i tak nie przebije Ciebie jako
    > calości jako "hitu ciążowego".

    Ja już spasowalam. Jest mi wstyd za taką przedstawicielkę zawodu
    pożytku publicznego. W zasadzie byłoby najlepiej, jakby Doris była w
    ciąży całe życie...
  • dorisw1978 01.09.09, 23:35
    > Ja już spasowalam. Jest mi wstyd za taką przedstawicielkę zawodu
    > pożytku publicznego. W zasadzie byłoby najlepiej, jakby Doris była
    w
    > ciąży całe życie...

    No i gra gitara big_grin
  • mumi7 28.08.09, 13:56
    Cudownie, dzięki takim ludziom Polska rosnie w siłę, a ludziom żyje
    się dostatniej. Zwłaszcza tym na zwolnieniachwink
  • qwerty3.5 28.08.09, 10:08
    Z tym sprawdzaniem kobiet w ciąży to rzeczywiście przegięcie ze
    stronu ZUS-u.Wiadomo,że ciąża to nie choroba, ale jest to szczególny
    czas w życiu psychicznym i fizycznym kobiety.Nie może być ona
    narażana na stres, wysiłek fizyczny-bez wzgledu na to jak się
    czuje.W pracy się pracuje i bardzo często nie ma taryfy ulgowej, nie
    kazdy też rozumie "stan kobiety w ciąży" i traktuje ją jak
    normalnego pracownika, nieuprzywilejowanego łącznie z np. jątrzeniem
    że planu nie zrobiła, nie poukładała stosu dokumentów,nie wykonała
    200 telefonów do klientów, nie wypakowała towaru itp.A nie zrobiła
    tego bo ma prawo się żle poczuć, ma prawo być zmęczona, ma prawo
    dbać o siebie i swój stan. Zapewne unikając takich sytuacji niektóre
    kobiety idą na L4 i jest to ich prawo.Co z tego że nie lezy w domu
    plackiem i nie rozmyśla o macierzyństwie, tylko chodzi po sklepach
    czy jezdzi ciągnikiem po polu i kosi.Zajęta jest swoimi sprawami,
    przy których się być może relaksuje a nie spina, wycieńcza czy
    emocjonalnie rozdziera.
    Każda ciąża to indywidualny przypadek- dlatego też są kobiety które
    chcą pracowac nieraz do konca ciąży, bo tego potzrebują i są
    takie ,które po prostu chcą odpocząć- i to powinno być ich prawem w
    tym durnym kraju!!!
  • ewaibartek 28.08.09, 10:49
    co do zawodu nauczyciela to coś o tym wiem,moje 2 siostry pracuja w
    szkole podstawowej i wierzcie mi to bardzo ciężki kawałek chleba i
    te kilka miesiecy wolnego w roku im sie bardzo nalezy bo naprawde
    mozna sie nabawic choroby przez te dzieci chowane bezstresowo i ich
    rodziców. Tylko niech nikt nie napisze ze skoro im tak ciezko to
    dlaczego pracy nie zmienią? Odpowiedz-powołanie?
  • elan-o100 28.08.09, 12:07
    no i moze to trochę ostudzi panieniki, które jak tylko zrobią
    test, lecą po zwolnienie. naczytają się w necie i od razu wszystkie
    objawy mają tongue_out

    --
    Wiktor 6.10.2007 r.
  • asiuniap 30.08.09, 00:24
    ewaibartek napisała:
    Odpowiedz-powołanie?


    Jesli mają takie podejscie jak Doris to wyrachowanie, nie powołanie.
  • dorisw1978 31.08.09, 16:58
    > Jesli mają takie podejscie jak Doris to wyrachowanie, nie powołanie

    uwżaj, bo ci energii na męża i dzieci zabraknie, tak się na Doris
    skupiłaśsmile no i jeszcze pracę zaniedbasz...
  • filipianka 28.08.09, 14:02
    > Wiadomo,że ciąża to nie choroba, ale jest to szczególny
    > czas w życiu psychicznym i fizycznym kobiety.Nie może być ona
    > narażana na stres, wysiłek fizyczny-bez wzgledu na to jak się
    > czuje

    skoro to takie wskazane to dlaczego jeszcze WHO czy inna organizacja nie
    nakazała ustawodawstwu wszystkich krajów dać takie rozwiązania tzn. wszystkim (w
    tym większości zdrowym) ciężarnym prawnie zagwarantować możliwość zwolnienia z
    pracy z zachowaniem wynagrodzenia?

    nie może być narażona na stres? dziewczyno, życie to stres, wszystko może być
    stresem, mniejszym bądź większym, mąż cię wkurzy, dziecko rozdrażni, sąsiadka
    zdenerwuje, pani w sklepie podniesie ciśnienie, ...

    > Zapewne unikając takich sytuacji niektóre
    > kobiety idą na L4 i jest to ich prawo.

    ale jakie prawo? obowiązujące w Polsce? jakaś ustawa widmo?

    to co robią nasze koleżanki z forum będące na zwolnieniach w zdrowej ciąży to
    zwykłe złodziejstwo! łamanie prawa w celu wyłudzenia świadczenia prawnie
    nienależnego!

    > i to powinno być ich prawem w
    > tym durnym kraju!!!

    ale nie jest, więc można łamać prawo czyli kraść lub się wyprowadzić

    znasz jakiś nie durny kraj w którym na złe samopoczucie daje się wielomiesięczne
    zwolnienia?
    a dlaczego tylko ciężarne mają prawo do zmęczenia czy tam nie wiem jak to
    lenistwo inaczej nazywacie?
    dlaczego człowiek bez ciąży nie może pojęczeć że mu ciężko, ma stres w pracy, i
    dojeżdża autobusem, i nie chce pracować i może jego niechciejstwo państwo też
    powinno wynagradzać zasiłkiem? wszak to obywatel tego kraju a państwo powinno go
    otoczyć troską, nie?

  • magdal-ena78 28.08.09, 14:42
    Pozwole sobie wcisna swoje 3 grosze, Jak czytam nalezy mi sie to az
    sie cisnienie podnosi, to po prostu kradziez tylko inaczej nazwana,
    oststnio moja polozna powiedziala bardzo ciekawa rzecz, o kobietach
    ktore rodzily w czasie wojny, okupacji naprawde stresujachc czasach
    i przyrost naturalny sie jakos nie zminil wiec nie pieprzcie o
    stresie i wysilku fizycznym, Ja mieszkam w GB gdzie nic mi sie nie
    nalezy, nie ide do pracy nie dostaje wynagrodzenia wiec nawet jak
    sie gozrej czuje ide i jakos zyje i dzidzia tez dobzre sie ma.
  • nglka 28.08.09, 14:44
    filipianka napisała:

    Generalnie w tym poście zgadzam się z większościa o czym napisałaś ale poniższe
    jednak nie jest prawdziwe.

    > znasz jakiś nie durny kraj w którym na złe samopoczucie daje się wielomiesięczn
    > e
    > zwolnienia?

    Tak, można mieć silną migrenę trwającą kilka miesięcy i z tego powodu
    zwolnienie. Złe samopoczucie typu rzyganie co 5 minut i wiszenie pół dnia nad
    kiblem to również kwalifikacja do zwolnienia.
    Pomijam nagminne naciąganie tego pod "mam mdłości poranne więc w ogóle nie
    powinnam pracować" ale sam termin "złe samopoczucie" jest zbyt obszerny by można
    było stwierdzić iż nie podlega zwolnieniu lekarskiemu.

    --
    http://puzderko.pl/inne/ninia2.jpg
  • dorisw1978 28.08.09, 15:39
    wybaczcie, ale czegoś tu nie rozumiem...

    to ja siedząc ns L4 w domu jestem złodziejką, a położna - pracownica
    państwowej służby zdrowia, która bierze od Was 800 zł za to, co i
    tak musi zrobić bo i tak jej za to zapłacą, juz złodziejem nie
    jest???
  • nglka 28.08.09, 15:59
    dorisw1978 napisała:

    > wybaczcie, ale czegoś tu nie rozumiem...
    >
    > to ja siedząc ns L4 w domu jestem złodziejką, a położna - pracownica
    > państwowej służby zdrowia, która bierze od Was 800 zł za to, co i
    > tak musi zrobić bo i tak jej za to zapłacą, juz złodziejem nie
    > jest???

    Dlaczego umiescilas ta wypowiedz pod moja? Ja nie oplacalam poloznej i owszem,
    przyjmowanie kasy za opieke to lapowkarstwo.


    --
    Życie pokazuje, że jak się ma ładną dupę, to wystarczy. W zasadzie. Reszta się
    nie liczy. Albo liczy się na.
  • luka80 28.08.09, 16:21
    nglka napisała:

    > dorisw1978 napisała:
    >
    > > wybaczcie, ale czegoś tu nie rozumiem...
    > >
    > > to ja siedząc ns L4 w domu jestem złodziejką, a położna - pracownica
    > > państwowej służby zdrowia, która bierze od Was 800 zł za to, co i
    > > tak musi zrobić bo i tak jej za to zapłacą, juz złodziejem nie
    > > jest???
    >
    > Dlaczego umiescilas ta wypowiedz pod moja? Ja nie oplacalam poloznej i owszem,
    > przyjmowanie kasy za opieke to lapowkarstwo.
    >
    >
    Przecież nikt nikogo nie zmusza, żeby zapłacić położnej, jak ktoś się na to
    decyduje to jest świadomy co robi. Moim zdaniem jeśli chce się mieć ten
    komfort, żeby rodzić z tą a nie inną położną i żeby była przy tobie non stop
    przez kilka lub kilkanaście godzin- nie ma w tym nic złego i nie jest to
    łapówka, zwłaszcza, że podpisuje się z nią umowę. W końcu położna nie jest naszą
    niewolnica i po dyżurze ma prawo iść do domu, albo może akurat tego dnia nie
    pracować w szpitalu.
    Inna kwestia, że powinna opieka w szpitalu być taka, że każda położna powinna
    się nami zająć na najwyższym poziomie, ale cóż jest jak jest.
    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20091008/dt/5/k/1fa2/s-preg.png
  • blenusia 28.08.09, 16:34
    Troche zmieniając temat odnośnie złodziejstwasmile
    luka80 napisała:

    nie jest to
    łapówka, zwłaszcza, że podpisuje się z nią umowę.
    Umowę?? hmmm poproszę ofakturę lub chociaż paragon z kasy fiskalnej,
    a bede miała pewność, ze to nie zaplata na lewosmile

    --
    [url=http://zasuwaczki.bejbej.pl/]

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
  • nglka 28.08.09, 18:41
    luka80 napisała:

    > nie jest to
    > łapówka, zwłaszcza, że podpisuje się z nią umowę.

    JEŚLI się podpisuje umowę. Dokładnie tak, jak napisałaś.
    Faktycznie, nie zaznaczyłam tego.
    A swoją drogą w ilu szpitalach można podpisać umowę z położną? Bo w Szczecinie i
    jego okolicach nie spotkałam się z taką opcją. poza płaceniem na lewo.


    --
    Życie pokazuje, że jak się ma ładną dupę, to wystarczy. W zasadzie. Reszta się
    nie liczy. Albo liczy się na.
  • luka80 28.08.09, 21:06
    W Warszawie jest taka możliwość, a przynajmniej w tym szpitalu w którym ja będę
    rodziła.
    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20091008/dt/5/k/1fa2/s-preg.png
  • dorisw1978 28.08.09, 20:58
    no ale chyba płacę składki, prawda? niemałe...

    to skoro "cóż, tak nie jest", to mi płacą za L4, prostesmile
  • dorisw1978 28.08.09, 21:00
    sorry nglka, znów mi wkleiło pod Twoją (nie wiem czemu,
    czasem tak się dzieje), to było do luka80
  • luka80 28.08.09, 21:16
    Zgadza się, ale w podpisaniu umowy z położną nie chodzi o to, żeby ktokolwiek
    chciał się rodzącą zająć, bo i tak personel musi to zrobić, chodzi o komfort.
    Na tej samej zasadzie większość z nas chodzi do prywatnych dentystów, a przecież
    płacimy składki.

    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;19/st/20091008/dt/5/k/1fa2/s-preg.png
  • dorisw1978 28.08.09, 22:05
    a mnie właśnie chodzi o to, że skoro płacę składki, to chciałabym
    się czuć komfortowo, nie musząc za nic dodatkowo płacić

    bo co z tego, skoro do dentysty prywatnie, do gina, do neurologa,do
    okulisty, chirurga i wszędzie? to po co ja oddaję tyle kasy na
    służbę zdrowia? nawet poród wybralam w prywatnej klinice, bo w
    tutejszym szpitalu nie czułabym się komfortowo! naprawdę tego nie
    rozumiesz?
    mam mieć wyrzuty sumienia, że mi za zwolnienie zapłacili???

    chociaż tyle wydarłam
  • ladyann77 28.08.09, 22:13
    Tak, Dorisw1978, wg mnie powinnaś mieć wyrzuty sumienia. I mam wrażenie, że to Ty nie zrozumiałaś mnie. Chodzi o Twoje roszczeniowe podejście do życia (należy się, wydarłam itp.).

    Skoro nie zrozumiałaś intencji mojego posta, nie zdołam Ci jaśniej tego wyłożyć. Może zrozumiesz, jak zdefiniujesz sobie słowo "uczciwość".

    Mimo wszystko - pozdrawiam serdecznie wink

    --
    http://tickers.baby-gaga.com/p/dev306pr___.png
  • nglka 28.08.09, 22:30
    Opłacenie położnej ma na celu zapewnienie sobie opieki NIEZALEŻNIE od tego ile
    Pacjentów jej wymaga teraz i natychmiast; Czyli taka Położna pracuje dla ciebie
    poza swoim dyżurem. Jest tylko i wyłącznie dla Ciebie. Płacenie składek nie
    zapewnia indywidualnej opieki 1 pielęgniarka = 1 pacjent. Opłacenie usługi
    (legalne) owszem.

    --
    http://www.e-gify.strefa.pl/gify/zwierzeta/myszy/myszy22.gif
  • dorisw1978 28.08.09, 22:40
    pokaż mi takie usługi na Zachodzie!

    nie uważasz, że to chore???
    że skoro rodzisz, to ma siedzieć przy Tobie położna, bo ma akurat
    dyżur i traktować Cię z należytym szacunkiem, a nie drzeć się na
    Ciebie, żebyś się zamknęła, bo to tylko poród i przesadzasz???
    żeby Cię przyszła umyć i abyś nie usiała się kajać i prosić???
    żebyś w ogóle mogła godnie urodzić???

    czy Wy jesteście naprawdę takie naiwne???
  • nglka 28.08.09, 23:31
    dorisw1978 napisała:

    > pokaż mi takie usługi na Zachodzie!

    Nie przesadzaj. Nie ma ani jednego kraju, w którym przypadałaby 1 pielęgniarka
    na 1 pacjenta.

    > nie uważasz, że to chore???

    ??? Co? To, że jest więcej pacjentów niż pielęgniarek? smile)))

    > że skoro rodzisz, to ma siedzieć przy Tobie położna, bo ma akurat
    > dyżur i traktować Cię z należytym szacunkiem, a nie drzeć się na
    > Ciebie, żebyś się zamknęła, bo to tylko poród i przesadzasz???

    Na mnie się nie darła, nie była opłacona. Latała wokół mnie jak wokół jajka.
    Zależy na jaką trafisz. To kwestia człowieczeństwa a nie ilości szmalu. A jeśli
    jakaś ma być dla mnie miła za kasę, to niech zmieni zawód bo nie popieram
    płacenia za bycie życzliwym.
    Niepotrzebnie ubarwiasz.

    > żeby Cię przyszła umyć i abyś nie usiała się kajać i prosić???

    A po co umyć? 18 godzin po cc sama już śmigałam, dziewczyny po naturalce jeszcze
    szybciej. Do tego czasu podkłady miałam zmieniane do godzinę, 2 x prześcieradło
    i raz (!) materac, bez żadnych fochów.

    > czy Wy jesteście naprawdę takie naiwne???

    Czy Ty na prawdę wierzysz w to co piszesz? A może należysz do księżniczek, które
    jak i tutaj, ze zwolnieniem, uważają, że im się WSZYSTKO i tylko im - święcie
    należy?

    Życie to nie_je_bajka miła pani.


    --
    http://puzderko.pl/inne/ninia2.jpg
  • dorisw1978 28.08.09, 23:46
    no to miałaś szczęściewink

    moja bliska koleżanka zapłaciła lekarzowi, ale położnej już nie

    po cc nie mogła przez 5 dni podnieść głowy, bo tak ją bolała po
    znieczuleniu, prosiła o przynoszenie dziecka do karmienia i
    opiekę ,bo sama nie była w stanie się nim zająć.
    Były 2 dziewczyny na oddziale, dziecko do karmienia dostała
    albo i nie, pies z kulawą nogą do niej nie zajrzał, tabletkę
    przeciwbólową dostała raz

    i tak częstowygląda rzeczywistość

  • nglka 28.08.09, 23:54
    A to już nie położna nie przyniosła tylko pielęgniarka od noworodków, od tego
    one są, nie położne. Pielęgniarki nie opłacisz.
    Ja pielęgniarki od noworodków po części niemile wspominam ale były też takie,
    które tłumaczyły mi z anielska cierpliwością pewne czynności po kilka razy od A
    do Z. nie ma co wrzucać do jednego worka.
    W każdym szpitalu(tak, nawet na Zachodzie) znajdą się buce a to nie kwestia
    pieniędzy ale MENTALNOŚCI.

    --
    http://puzderko.pl/inne/ninia2.jpg
  • memphis90 11.11.09, 23:16
    a mnie właśnie chodzi o to, że skoro płacę składki, to chciałabym
    > się czuć komfortowo, nie musząc za nic dodatkowo płacić
    Jakie składki, taka służba zdrowia. W Polsce bieda jest, składki małe, szpitale
    nie remontowane od lat '70. Czemu oczekujesz Sheratona?
  • asiuniap 30.08.09, 00:35
    dorisw1978 napisała:

    > no ale chyba płacę składki, prawda? niemałe...

    MINIMALNE, nauczycielko.
  • dorisw1978 30.08.09, 11:44
    za to mój mąż duuuużo większesmile
  • mumi7 31.08.09, 13:24
    So what?smile To maż w ciązy i na zwolnieniu na kanapie czy Ty? Bo juz
    mi sie myli... No i co mąż ma do tego?? Piszesz w kołko, że to TY
    odprowadzasz składki i TY masz prawo z nich skorzystać. No chyba że
    weźmiesz jeszcze, obok meża, pod uwagę tatusia, mamusię, brata i
    teściową, no i wyliczysz średniąsmile
  • dorisw1978 31.08.09, 17:01
    No i co mąż ma do tego??

    Naprawdę nie rozumiesz??? znowu???
  • mumi7 01.09.09, 12:16
    To mi wytłumacz, kochana, bo gubię się jak ten jeżyk we mglewink. Tak
    byloby lepiej zamiast uzywać po raz kolejny argumentu, że nic nie
    rozumiem - to tylko zagranie erystycznewink. Chcialam Ci tylko
    zwrócić uwagę, że ZUS nie działa tak, jak niektórzy sobie wyobrażają
    tzn. emerytury dzisiejszych emerytów już dawno zostały przejedzone
    przez ich poprzedników, a oni obecnie przejadaja nasze. Także i Twój
    zasiłek nie pochodzi z Twoich/męża składek, tylko ze skłądek innych
    ludzi. Przykre to, ale prawdziwe.
  • memphis90 11.11.09, 23:15
    > no ale chyba płacę składki, prawda? niemałe...
    2.45% z kazdej pensji.
  • memphis90 11.11.09, 23:14
    > wybaczcie, ale czegoś tu nie rozumiem...
    >
    > to ja siedząc ns L4 w domu jestem złodziejką, a położna - pracownica
    > państwowej służby zdrowia, która bierze od Was 800 zł za to, co i
    > tak musi zrobić bo i tak jej za to zapłacą, juz złodziejem nie
    > jest???
    A co ma piernik do wiatraka? Jak ukradnę majtki w sklepie, to złodziejką nie
    jestem, bo ktoś inny ukradł gdzieś indziej milion? Złodziej to złodziej.
  • asiuniap 30.08.09, 00:29
    qwerty3.5 napisała:

    > Wiadomo,że ciąża to nie choroba, ale jest to szczególny
    > czas w życiu psychicznym i fizycznym kobiety.

    Wuadomo, że np. menopauza to szczególny czas w życiu człowieka. W
    związku z tym należy się zwolnienie, buhahaha. W mojej pracy jest
    kilka babeczek właśnie przechodzących ten szczególy czas, źle się
    czują, ale zwolnień nie biorą. Nie wspomnę o człowieku, u którego
    zdiagnozowano raka, ten człowiek pracuje, bierze urlop na czas
    naswietlań, bo potrzebuje pieniędzy na leczenie siebie!!!!
    Byczcie się mamunie. Szkoda słów.
  • nglka 30.08.09, 00:33
    asiuniap napisała:

    > Nie wspomnę o człowieku, u którego
    > zdiagnozowano raka, ten człowiek pracuje, bierze urlop na czas
    > naswietlań, bo potrzebuje pieniędzy na leczenie siebie!!!!
    > Byczcie się mamunie. Szkoda słów.

    "Odrobinę" przeginasz. Obawiam się, że nie masz pojęcia jak może się czuć
    człowiek, który leczy raka. Przez tydzień opiekowałam się osoba, która nie była
    w stanie zrobić nic innego jak rzygać pod siebie (i nie tylko). To, że Twój kum
    pel czuje si świetnie to tylko pogratulować ale niestety nie jest on
    wyznacznikiem dla samopoczucia wszystkich innych, którzy odbywają leczenie.


    --
    http://www.e-gify.strefa.pl/gify/zwierzeta/myszy/myszy22.gif
  • asiuniap 30.08.09, 00:42
    nglka napisała:

    > asiuniap napisała:
    >
    > > Nie wspomnę o człowieku, u którego
    > > zdiagnozowano raka, ten człowiek pracuje, bierze urlop na czas
    > > naswietlań, bo potrzebuje pieniędzy na leczenie siebie!!!!
    > > Byczcie się mamunie. Szkoda słów.
    >
    > "Odrobinę" przeginasz. Obawiam się, że nie masz pojęcia jak może
    się czuć
    > człowiek, który leczy raka. Przez tydzień opiekowałam się osoba,
    która nie był
    > a
    > w stanie zrobić nic innego jak rzygać pod siebie (i nie tylko).
    To, że Twój kum
    > pel czuje si świetnie to tylko pogratulować ale niestety nie jest
    on
    > wyznacznikiem dla samopoczucia wszystkich innych, którzy odbywają
    leczenie.
    >
    Kolejna jasnowidzka. Byłam wolontariuszką w hospicjum. To nie jest
    mój kumpel, jest dużo starszy, widzę jak walczy, czasami chce mi sie
    plakac, widząc w jakim stanie sie znajduje, ale to typ czlowieka,
    ktory jest dzielny do konca.
  • nglka 30.08.09, 00:47
    asiuniap napisała:


    > Kolejna jasnowidzka. Byłam wolontariuszką w hospicjum. To nie jest
    > mój kumpel, jest dużo starszy, widzę jak walczy, czasami chce mi sie
    > plakac, widząc w jakim stanie sie znajduje, ale to typ czlowieka,
    > ktory jest dzielny do konca.

    Nie jestem jasnowidzką - tylko mówię z własnego doświadczenia. To, że czegoś nie
    widziałaś nie oznacza jeszcze, że nie istnieje. Jako osoba wszechwiedząca
    powinnaś o tym wiedzieć doskonale wink))
    opiekowałam się osobą, która na zwolnieniu była dwa razy w życiu - kiedy leżała
    w szpitalu po martwych porodach. Oraz trzeci raz, gdy nie miała siły powiedzieć
    kilku zdań, podnieść się, umyć, zjeść, więc nie pitol pani psor, żeś taka o
    życiu doświadczona i nie wygłaszaj osądów jeśli ci doświadczenie życiowe kuleje
    bo smiech na sali.

    Pomimo iż zgadzam się z większością twoich postów, w tym pojechałaś próżnością.


    --
    Życie pokazuje, że jak się ma ładną dupę, to wystarczy. W zasadzie. Reszta się
    nie liczy. Albo liczy się na.
  • asiuniap 30.08.09, 00:58
    nglka napisała:

    > asiuniap napisała:
    > Pomimo iż zgadzam się z większością twoich postów, w tym
    pojechałaś próżnością.
    >
    Czym?! Nadmieniam, iż nowotwór nowotworowi nierówny, próżnościa (w
    moim mniemaniu) nie grzeszę, kocham wolontariat, mam wielki szacunek
    dla ludzi staszych, samotnych, często gęsto opuszczonych przez
    najbliższych, czyt. oddanych do domów pomocy społ. Sporo widziałam,
    można sie nie zgadzac ze mną. Ty opiekowałaś się tydzień, jak
    wspomniałas, ja więcej.

  • nglka 30.08.09, 01:02
    asiuniap napisała:


    > Czym?! Nadmieniam, iż nowotwór nowotworowi nierówny, próżnościa

    Próżnością w kwestii porównania iż pewien pan pracuje, ponieważ [...] a ma raka
    [...] a potrzebuje pieniędzy [...] urlopy tylko na naświetlania [...] jest
    dzielny [...] a wy się byczcie.

    Powyższym dałaś jasno do zrozumienia, że pewien dzielny pan tak ma, to znaczy,
    że taka postawa jest jedyna słuszna. Idąc dalej - nie wiem, czy celowo czy nie
    ale taki odniosło to skutek - sugerujesz, że zwolnienie należy się wyłącznie
    tym, którzy umierają. Bo jak człowiek czuje się na tyle fatalnie, że nie ma sił
    wstać, to ma skoczyć na rzęsach i szorować do roboty całą trasę haftując w
    szlaczki a nie byczyć się na zwolnieniu, leń jeden wink



    --
    Życie pokazuje, że jak się ma ładną dupę, to wystarczy. W zasadzie. Reszta się
    nie liczy. Albo liczy się na.
  • asiuniap 30.08.09, 01:09
    nglka napisała:

    Nie nie. To był przykład odosobniony, bardzo mi imponujacy, póki co
    on ma jeszcze siłę, czasem mniej ,czasem więcej, wierzę, że wyjdzie
    z tego.
  • nglka 30.08.09, 01:10
    Ok, w taki razie wkradło się nieporozumienie. Magia internetu wink

    --
    http://www.e-gify.strefa.pl/gify/zwierzeta/myszy/myszy22.gif
  • ladyann77 28.08.09, 21:52
    Jejku, jak poczytałam te posty, to gęsiej skórki dostałam...

    Planuję L4 od ósmego miesiąca. Pracuję w służbie zdrowia w laboratorium, w warunkach szkodliwych. Jak dotąd miałam tylko 2 dni zwolnienia, bo miałam badania w środku dnia i nijak nie mogłam pogodzić ich z pracą.

    Do pracy dojeżdżam 30 km, co oznacza 60 km dziennie za kółkiem (w warunkach warszawskich tłumaczy się to na 2,5 - 3h w samochodzie dziennie). Powoli zaczyna mnie to męczyć, bo siusiam co 20 minut, a w korku ciężko znaleźć toaletę.

    Ciąża przebiega bezproblemowo, więc uznałam, że nieuczciwe byłoby uciekanie na zwolnienie, szczególnie, że mogłam tak ustawić sobie pracę, aby nie narażać się na działanie szkodliwych substancji (zajęłąm się głównie papierkologią).

    Moja koleżanka w każdej ciąży (były trzy, dwie donoszone) jest na zwolnieniu od "drugiej kreski na teście", czyli mniej więcej od 3 tygodnia ciąży. Jakoś moje gadki o uczciwości wobec innych i siebie samej do niej nie przemówiły.

    Ja do tej pory zastanawiam się, czy jest OK pójście na zwolnienie od ósmego miesiąca w przypadku, gdy nic mi nie dolega i czuję się świetnie (nie licząc obolałych pleców i opuchniętych kostek).

    Nie rozumiem kobiet, które pomimo świetnego samopoczucia w ciąży uciekają na L4, bo im się "należy". Wg mnie rozbija się to o elementarne poczucie uczciwości. Wobec siebie i innych. Jakoś nie mogę sobie uświadomić tego, że można oszukiwać, bo INNI TEŻ TAK ROBIĄ. To marne uzasadnienie. Może lepiej powiedzieć po prostu: BO MAM LENIA I NIE CHCE MI SIĘ?

    Polecam wszystkim przyszłym mamom wyłudzającym L4 w ciąży chwilę refleksji. Zaraz będzie z Wami Mały Człowiek. Kompletnie od Was zależny, dla którego będziecie wzorem i ideałem. Bądźcie jak najlepszym.

    Tyle w temacie.


    --
    http://tickers.baby-gaga.com/p/dev306pr___.png
  • dorisw1978 28.08.09, 22:08
    > Polecam wszystkim przyszłym mamom wyłudzającym L4 w ciąży chwilę
    refleksji. Zar
    > az będzie z Wami Mały Człowiek. Kompletnie od Was zależny, dla
    którego będzieci
    > e wzorem i ideałem. Bądźcie jak najlepszym.

    ale zapodałaś...
  • dorisw1978 28.08.09, 22:22
    no cóż, ja jestem zdania, że w życiu należy rozpychać się łokciami,
    nikogo nie skrzywdziłam,a poleżałam sobie na kanapce za swoje ciężko
    zarobione pieniądze

    a uczciwość wobec wykladanch marmurami ZUS-ów mam gdzieś...

    ja też serdecznie pozdrawiamsmile
  • leneczkaz 29.08.09, 14:41
    a tam łokciam.. z półobrotu każdemu.
    życie jest za krótkie, żeby je przestać w korku do laboratorium smile
  • mumi7 29.08.09, 22:26
    Brawo. Moje uznanie.
  • mumi7 29.08.09, 22:30
    No i widać te różnice poziomu co do zasad, w tym uczciwości-ladyann
    pisze, co pisze, a Ty nadal swoje. I to kto? Nauczyciel. Wybacz,
    doris, ale uważam, że z takimi poglądami to mozna byc przekupą na
    targu, która rozpycha lokciami konkurencję i drze się, żeby jej było
    na wierzchu, a nie nauczycielem. Może mam archaiczne poglądy, a na
    pewno jestem niemiła. Ale zdania nie zmienię. Życzę wygodnej kanapy,
    a potem powrotu do pracy, w której będziesz uczyc młodycvh ludzi,
    jak zyć, wedle, jak rozumiem, wlasnego wzorca..
  • asiuniap 30.08.09, 00:48
    mumi7 napisała:

    > Życzę wygodnej kanapy, a potem powrotu do pracy, w której będziesz
    > uczyc młodycvh ludzi,
    > jak zyć, wedle, jak rozumiem, wlasnego wzorca..

    Nieeeeeeeee! Ja wierzę, że po L4 i 44 wink, w czasie drogi do
    męczących bachorów kupi kupon totka i wygra milion. Nie życzę sobie,
    żeby ktoś bez zasad moralnych uczył dzieci. Niech leży na kanapie do
    końca.
  • dorisw1978 30.08.09, 11:57
    w czasie drogi do
    > męczących bachorów

    przepraszam, ale skąd ten wniosek? ja uwielbiam swoje bachory, a one
    uwielbiają mniebig_grin

    natomiast Ciebie, panno-służbistko, pewnie niekoniecznie, bo taka
    jesteś dumna i blada, że uczysz 2 języków i z nadmiaru ambicji
    tępisz inne panie nauczycielki i pewnie jeszcze "jedziesz" po ich
    dzieciach (te typy tak mają), że z całego serca i serdecznie
    współczuję
  • mumi7 31.08.09, 13:30
    Niestety, asiuniap, nie wytrzebisz takich ludzi z takimi zasadami i
    Twoje dziecię ma statystycznie wielką szansę (czy raczej
    nieszczęście) na nich trafić. Moj teść pracuje na uczelni i tam to
    samo: wielkie obnoszenie się z własnymi cnotami, a wraz z zajściem w
    ciążę od pierwszego niemal miesiąca panie profesorki walą na L4, aż
    się kurzy, jest potrzeba czy jej nie ma. Nawet teść się dziwił, żę
    ja tak nie robię, bo jest przyzwyczajony do tego pokręconego
    zachowania.
  • magata.d 11.09.09, 22:29
    To zapytaj sie jeszcze teścia, dlaczego osoby na tym samym
    stanowisku, które robią dokładnie to samo, maja taki sam zakres
    obowiązków dostaja rózne pensje? (podstawowe, nie mówie o premiach i
    dodatkach itp.). TO nie jest pokręcone?
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/2708d1330d.png
  • dorisw1978 30.08.09, 11:52

    > No i widać te różnice poziomu co do zasad, w tym uczciwości-
    ladyann
    > pisze, co pisze, a Ty nadal swoje.

    a co mnie to obchodzi, że ktoś pisze, co pisze? mamnod razu zmienić
    światopogląd?

    Wybacz,
    > doris, ale uważam, że z takimi poglądami to mozna byc przekupą na
    > targu, która rozpycha lokciami konkurencję i drze się, żeby jej
    było
    > na wierzchu,
    a mogę, mogę, bycie nauczycielem nie jest dla mnie kwestią ambicji,
    tak w życiu zdecydowałam i w tym kierunku się wyksztłałciłam.
    I nie uważam, że przekupa na targu jest mniej wartościowym
    człowiekiem, niż nauczyciel, jak sądzisz

  • mumi7 31.08.09, 13:27
    Osoba, która rozpycha się w życiu łokciami i jeszcze tym chlubi JEST
    mniej wartościowa niż inni. Czegobyś nie napisała.
  • dorisw1978 12.09.09, 23:48
    mumi7 napisała:

    > Osoba, która rozpycha się w życiu łokciami i jeszcze tym chlubi
    JEST
    > mniej wartościowa niż inni. Czegobyś nie napisała.

    a ja ci na to cytat z mojego ulubionego filmu:
    "That's your opinion, man..."
  • leneczkaz 29.08.09, 14:39
    to żeś gUpia to nie znaczy, że ja mam być smile
  • mumi7 29.08.09, 22:32
    Kobieto, trzymaj troche język na wodzy. Nie dostajesz do poziomu
    ladyann, to przynajmniej opanuj się i nie pisz kolejnej głupoty.
    Kompromitujesz się, a ja zwykle czuje się zażenowana za takich
    ludzi. Teraz tez się czuję. Za Ciebie. Za to Ty pewnie czujesz dumę,
    że tak pieknie i prosto z mostu, a nawet z półobrotu, jej napisałaś..
  • miska_malcova 28.08.09, 22:30
    przerażacie mnie kobiety... Jedna drugiej by skoczyła do gardła, bo tamta jest w
    ciąży na L4. Na całe szczęście moralizatorskie gadki mam w głębokim poważaniu.
    Robię to, co jest najlepsze dla mojego dziecka i nie zamierzam go narażać dla
    idei. A teksty o wyłudzaniu, oszustwie możecie sobie wsadzić.
  • amelia00 29.08.09, 15:45
    Ja jestem od 8 miesiąca ciąży na L4, bo nie dawałam już rady w
    pracy - stres, praca 9h przy komputerze, ciągła bieganina i ogólnie
    nienajlepsze samopoczucie. Na L4 nie mam wskazań do leżenia, czy w
    takim razie mogę część chorobowego spędzić poza miejscem
    zamieszkania, np. u rodziców?
  • iwonagos 29.08.09, 19:09
    Niech się może wezmą za tych wszystkich leniwców, darmozjadów posłów, ministrów i różnych takich innych skubańców.
    A ja mam gdzieś wasze ataki. Pracuję 16 lat, na zwolnieniu byłam może kilka razy, pracuję w gimnazjum i nie mam zamiaru się użerać i denerwować będąc w ciąży. Moralistki się znalazły.
  • magis00001 29.08.09, 20:53
    A ja rzucę światło na to ze strony "uczciwych wobec ZUS" pracodawców.
    Jestem na zwolnieniu od 5tc (już widzę wasze miny wink) Ale zanim mnie osądzicie
    poczytajcie...
    Poroniłam pierwszą ciąże w 12 tc, staraliśmy się o kolejną ciążę ponad rok.
    Kiedy się wreszcie udało, wraz z lekarzem postanowiliśmy, że idę na L4. Od ręki
    dostałam kod "musi leżeć" i leżałam. Kręciłam się co prawda trochę po domu, ale
    żadnych wypadów na zakupy itp. I co z tego - znów w 12 tc okazało się, że ciąża
    mimo zwolnienia i odpoczynku jest zagrożona... Krwiak, krwotok, itp... Leżałam
    plackiem, pomogło.
    Kiedy po 20tc chciałam wrócić do pracy, bo okazało się że już z ciążą jest OK,
    usłyszałam od pracodawcy, że jemu się to nie opłaca i jeśli się uprę, musi mnie
    przyjąć z powrotem, ale będzie musiał zwolnić osobę, którą przyjął na zastępstwo
    za mnie (czyżby brał mnie na litość???) A przecież mi jest wszystko jedno, bo i
    tak mam płacone, ale że płaci ZUS, to firmie zeszłam z pensji (nie wspominając o
    tym, że nie mam 100%, bo pół roku przed zwolnieniem dostałam podwyżkę - a jak
    już ktoś pisał średnia do L4 jest brana z 12 miesięcy).
    Na zastępstwie płacą panience połowę tego co mi, więc reszta zostaje w budżecie
    firmy...
    Poza tym usłyszałam, że zapewne z powodu historii moich ciąż będę co chwilę i
    tak na zwolnieniu, a w 7 czy 8 miesiącu już w ogóle przestanę pracować, to im
    się nie opłaca, żebym wracała nawet na 2-3 miesiące...

    I czy to jest uczciwe??? I co mam zrobić w takiej sytuacji? Mieć na sumieniu
    innego człowieka, czy spokojnie za "przyzwoleniem" pracodawcy siedzieć na
    zwolnieniu, dbać o siebie i dzidziusia - wyczekanego, wychuchanego, mojego
    prawdopodobnie jedynego???

    Wspomnę może jednak jeszcze, że pracodawca w jednym się nie mylił - co najmniej
    raz w miesiącu byłabym na tygodniowym zwolnieniu, ponieważ nawet teraz, siedząc
    w domu są nadal problemy z ciążą i moim "złym samopoczuciem" (oceńcie same, jak
    może być złe i czy kwalifikuje się do L4)...

    Co Wy na taki przypadek????
  • mumi7 29.08.09, 22:35
    To chyba jakas plaga - nauczycielki w ciazy na zwolnieniu od
    początku? Widzę, że to zatacza coraz szersze kręgi w Waszym
    zawodzie, to pewnie jakaś odmiana nauczycielskiej grypywink A
    wypowiedzi innych to owszem, solą w oku tym, co oszukują. Można
    mowić o moralizatorstwie, pracoholizmie etc, ale tymi epitetami nie
    zakrzyczycie tego, jak postępujecie.
  • nglka 29.08.09, 23:35
    Dziś wieczorem doszłam do wniosku, że zdecydowana większość pań wypowiadających
    się tutaj, które przyznały się do bycia nauczycielkami - są zdania, że im się
    należy i to, co robią,oszustwem nie jest - ponieważ inni oszukują.
    Wierzyć mi się nie chce, że ci ludzie są pedagogami. Że zaliczyli materiał,
    który niczego ich nie nauczył; czyli którego nie rozumieli.
    Wstyd.

    --
    Życie pokazuje, że jak się ma ładną dupę, to wystarczy. W zasadzie. Reszta się
    nie liczy. Albo liczy się na.
  • mumi7 31.08.09, 13:36
    Niestety, masz rację. Znam trochę to środowisko, bo teść się z nim
    obraca, a i w dalszej rodzinie jest nauczyciel: zazwyczaj gęby pełne
    frazesów, a przy tym zero jakichkolwiek zasad, jeśli chodzi o
    korzyści dla siebie. Postawa roszczeniowa dominuje, na szczęście nie
    u wszystkich, na nieszczęście u zdecydowanej większości. Ale czegóż
    sie spodziewać, jeśli nadal relikt przeszłości pod tytułem Związek
    Nauczicielstwa Polskiego i Karta Nauczyciela obowiązują.

    Pracuję w zawodzie, w którym trzeba opierac sie na sobie i zależy
    sie od klienta i gdybym zaprezentowała choć w 20% takie stanowisko
    jak tutaj niektóre dziewczyny prezentują, klient by mnie wysmiał,
    odeszł, a ja moglabym z własnymi roszczeniami wbić sobie zęby w
    ścianę do kolejnego pierwszego... Niestety, nauczycielom SIĘ NALEZY;-
    (
  • dorisw1978 31.08.09, 17:16
    mumi7 napisała:

    > Pracuję w zawodzie, w którym trzeba opierac sie na sobie i zależy
    > sie od klienta

    no i właśnie udowodniłaś, jaki to z Ciebie wzór cnót, moralności i
    wierności zasadom i oczywiście nie martwisz się o własną d...ę,nie
    idąc na zwolnienie big_grin

    dobre, trzeba było tak od razu

    masz widoczny kompleks na punkcie nauczycieli, przykre...

    klient by mnie wysmiał,
    > odeszł

    asiuniap, dawaj!
    (chociaż nie, bo to przecież nie nauczyciel)
  • mumi7 01.09.09, 12:24
    Doris, poczytaj sobie netykietę, nie zwraca się uwagi na błedy w
    necie, bo zwykle wynikają one z pośpiechu, a nie braku umiejętności.
    Poza tym po wielu moich postach powinnas widziec, że jakoś tam sobie
    z ojczystym językiem radzęwink No, ale jak samemu ma sie kompleksy,
    to najlepiej wyciągać tego typu argumenty i na nich opierać swoją
    wypowiedź.

    A co do martwienia sie o własną d... - ja PO PROSTU pracuję i tym
    sposobem zarabiam na wlasną d... . To jest normalne zachowanie
    doroslego człowieka, dla którego zasadą jest praca, a wyjatkiem
    zwolnienie. Tylko ktoś, kto ma te zasady zwichrowane, może myśleć,
    że generalnie zasadą jest zwolenienie, a do pracy idzie się tylko w
    momencie, kiedy już inaczej nie można i trzeba zacząć martwić się o
    własną d... . To szaleństwo! Ty pojęcie zarabiania masz oderwane od
    pojęcia rzetelnej pracy - bo niezależnie od Twoich starań i wyników
    dostajesz taką samą kasę.

    A kompleks na punkcie nauczycieli - wybacz, ale dawno sie tak nie
    uśmiałamwink Nie wiem, czego zazdrościć, no naprawdę... Podaj mi
    jakiś przykład, bo mi wyobraźni nie stajewink
  • dorisw1978 01.09.09, 21:25
    > A co do martwienia sie o własną d... - ja PO PROSTU pracuję i tym
    > sposobem zarabiam na wlasną d... . To jest normalne zachowanie
    > doroslego człowieka, dla którego zasadą jest praca, a wyjatkiem
    > zwolnienie.


    to tak jak u mnie, a wyjątkiem było moje zwolnienie w ciąży

    jak leje mi się z nosa i boli mnie gardło (choć nim pracuję) na
    zwolnienia nie chadzam, no chyba, że dziecko zachoruje mocno i
    babcia się nie podejmuje

    Tylko ktoś, kto ma te zasady zwichrowane, może myśleć,
    > że generalnie zasadą jest zwolenienie, a do pracy idzie się tylko
    w
    > momencie, kiedy już inaczej nie można i trzeba zacząć martwić się
    o
    > własną d... .
    Przepraszam, skąd ten wniosek??? w ciąży byłam 9 miesięcy, nie 8 lat

    Ty pojęcie zarabiania masz oderwane od
    > pojęcia rzetelnej pracy - bo niezależnie od Twoich starań i
    wyników
    > dostajesz taką samą kasę.
    >
    I znowu hipotezy, tylko nie wiem na jakiej podstawie wysnute, że
    sobie ciążę w domu przesiedziałam? a byłaś na mojej lekcji? zrobiłaś
    za mnie awans zawodowy? wiesz, jakie przedsięwzięcia podejmuję w
    szkole? wiesz,ile pracy włożyłam w wychowanie 30 dzieciaków po
    gimnazjum, którzy przyszli do szkoły z nastawieniem podobnym jak
    Twoje, że nauczyciel to beton, a uczyć się nie warto?
    Więc przełknij w końcu fakt, że sobie odpoczęłam i dobrze mi z tym...

    > A kompleks na punkcie nauczycieli - wybacz, ale dawno sie tak nie
    > uśmiałamwink Nie wiem, czego zazdrościć, no naprawdę

    pojęcie kompleksu nie jest tożsame z pojęciem zazdrości...
    A kompleks masz (nauzyciele to, tamto, betony), ale przyczyn n lezy
    poszukać już głębiej...
  • mumi7 01.09.09, 21:51
    Dobre, dobre, "przyczyn nalezy poszukac głębiej"...czyli co i jak,
    bo nie rozumiem? Jak ktoś mi pisze, że mam kompleksy, to chyba wie,
    czym się one objawiają? Bo wszak nie stawialby takiej tezy
    bezpodstawnie, prawda? Więc może mnie oświecisz, bo szukam i szukam
    w tych moich głębinach i ani kompleksów, ani ich przyczyn jako żywo
    nie znajduję.

    Natomiast co do starań w pracy - nie jest dla mnie szczególnie
    szokujące, że robisz specjalizację/awans zawodowy. Każdy człowiek,
    ktory liczy na poprawę stanowiska i zależy mu na samodoskonaleniu
    zawodowym, robi szkolenia. Ja pracuję w zawodzie, w którym
    obowiązkiem ustawowym jest kształcenie ustawiczne.

    Chodziło mi o to, że Ty robisz awans i, jak sama napisalaś w ktorymś
    poście, "dostajesz na to papier", a ja oprocz szkolenia i papieru
    codziennie w pracy z klientem przechodzę test, czy przyswoiłam sobie
    wiedzę i mam konieczne mu doświadczenie, a nie tylko, czy zdobyłam
    papier. To naprawdę jest rożnica - jeśli nie reprezentuję
    odpowiedniego poziomu, klient odchodzi, takie prawa rynku. W szkole
    nie ma w ogole tego typu przełożenia. I o to mi chodziło, kiedy
    pisałam o wynagrodzeniu bez względu na wynik i starania.
  • dorisw1978 01.09.09, 23:29
    a ja oprocz szkolenia i papieru
    > codziennie w pracy z klientem przechodzę test, czy przyswoiłam
    sobie
    > wiedzę i mam konieczne mu doświadczenie, a nie tylko, czy zdobyłam
    > papier. To naprawdę jest rożnica -

    dobre, kolejny raz dajesz popis swojej niewiarygodnej inteligencji,
    i kto tu się kompromituje?

    bo mnie szkolą na tematy "życie płciowe pantofelka", a
    może :"Koniec świata w 2012 roku - szkoła przetrwania"?
    nauczyciel całą lekcję siedzi i dłubie w nosie, a wiedzę
    merytoryczną czerpie z papierka, a potem te papierki przykleja
    uczniom do pleców i w ten sposób tę wiedzę zastosowuje

    a szkolenie wygląda tak, że pani daje nam papierki i mówi: "Włóżcie
    sobie do teczki" big_grin)))



    >przechodzę test, czy przyswoiłam sobie
    > wiedzę i mam konieczne mu doświadczenie

    no bo ja nie przechodzę, siedzę i książkę czytam, a dzieciary skaczą
    se na bungee big_grin

  • mumi7 02.09.09, 22:24
    Doris, możesz ze swoim awansem robić cokolwiek - szkolić dzieciaki,
    żeby im sie z uszu kurzyło albo pozwalać skakać na bungee - to i tak
    nie ma przełożenia na Twoją pensję, któa wzrasta w momencie, kiedy
    przedstawiasz dokument szkolenia. I tylko w tym momencie. Póki co
    niestety u nas rodzice i uczniowie w szkolach publicznych nie maja
    glosu - dobry nauczyciel, kiepski nauczyciel, wszystko jedno, kasa
    ta sama.
  • asiuniap 01.09.09, 22:10
    Doris
    > wiesz, jakie przedsięwzięcia podejmuję w
    > szkole? wiesz,ile pracy włożyłam w wychowanie 30 dzieciaków po
    > gimnazjum, którzy przyszli do szkoły z nastawieniem podobnym jak
    > Twoje, że nauczyciel to beton, a uczyć się nie warto?

    O tempore, o mores! Ty do licealistow zwracasz sie per "bachorki????"
    Buhahaha. Cycki mi opadły. Wyobrażam sobie, jakie masz ksywki...
  • dorisw1978 01.09.09, 23:37
    >Wyobrażam sobie, jakie masz ksywki...

    no tak, bo wg ciebie posiadanie ksywki to ujma, buhahahaah
  • taylorhayes 07.09.09, 14:17
    asiuniap napisała:

    "O tempore, o mores!"

    Po jakiemu to?

    --
    Spokój ducha imitacją zbroi.
  • yoga24 30.08.09, 11:50
    Osobiście w ogóle mnie nie interesuje czy, któraś z was jest na lewym L4, czy
    faktycznie ma powody do tego aby leżeć w domu. Co komu do tego?
    Ja jestem na L4 od 7 tc., bo musiałam być. Miałam 2 krwiaki, które wymagały tego
    aby się wchłonęły i już. Jest to moja pierwsza ciąża, idąc z tym problemem do
    lekarza nawet nie zdawałam sobie sprawy, że będę musiała na bank 2 miesiące
    leżeć w domu. Sądziłam, że tydzień czasu wystarczy, ale cóż... "około 2
    miesięcy" - taki wyrok usłyszałam od lekarza. Po tym czasie lekarz jak usłyszał
    o charakterze mojej pracy od razu powiedział mi, że lepiej było by dla mnie abym
    spokojnie siedziała w domku i nie wygłupiała się. Faktycznie charakter mojej
    pracy jest bardzo specyficzny, gdyż jestem przedstawicielem medycznym,
    codziennie pokonuję mnóstwo kilometrów, przebywam na okrągło w przychodniach i
    szpitalach z ludźmi chorymi. Bardzo lubię to pracę, nie potrafię usiedzieć na
    miejscu, dla tego praca przedstawiciela jest moim żywiołem. Co wybrałam?
    Wybrałam zdrowie dziecka i swoje. Przebywam cały czas na L4 a jestem w 27 tc.
    Na ostatniej wizycie okazało się, że mam rozpulchnioną szyjkę macicy i
    szczególnie muszę dbać o siebie. Lekarz zalecił znowu leżenie, mało zajęć
    domowych itp. Masakra! Bardzo często myślę o tym jak fajnie było by jechać do
    pracy, ale nie wyobrażam sobie co by było, gdybym poprzez swoje zachowanie
    naraziła dziecko np. na przedwczesny poród lub "jakieś" komplikacje zdrowotne.
    Dla tego jestem zdania, aby każdy postępował zgodnie ze swoim sumieniem. Jeżeli,
    ktoś ma dogodne warunki pracy to niech pracuje, ale jeżeli ma któraś z nas
    wątpliwości to niech rezygnuje z pracy i dba o siebie i dziecko. To nie podlega
    żadnej ocenie - nikogo!!

    --
    Pozdrawiam M&D
  • mumi7 31.08.09, 13:38
    Yoga, cała dyskusja tutaj robija się nie o przypadki takie jak Twój,
    tylko o takie, jak zaprezentowane przez doris: mi się należy, będę
    leżec na kanapie całe 270 dni, bo choć tyle wydrę państwu. I tu
    można mieć obiekcje i można je wyrażać. Bo to wyjątkowa bezczelność
    wyłudzać L4 i jeszcze na dodatek się z tym afiszować. Pozdrawiam
  • blenusia 31.08.09, 17:06
    smile
    ta cała dyskusja to przelewanie z pustego w próżne. Kobietki w ciąży
    mają prawo po prostu czuć się źle i z tego powodu iść na zwolnienie.
    Czy to L4 jest lewe czy prawe to i tak się skończy po 270 dniach. Są
    naprawdę dużo ważniejsze sprawy, na których budżet państwa mógłby
    zyskać....ale to już na inny wąteksmile
    --
    [url=http://zasuwaczki.bejbej.pl/]

    http://www.bejbej.nazwa.pl/zasuwaczki/11159.png
  • yoga24 01.09.09, 10:40
    A niech wyłudzają mi jest to zupełnie obojętne. Mam ważniejsze problemy niż
    zastanawianie się nad tym, czy któraś dziewczyna jest fair a może nie. Nie
    zamierzam się tym stresować i ekscytować. Trochę luzu dziewczyny. Miejmy to w
    nosie. Po co tu się droczyć....
    Proponuję obejrzeć jakiś fajny program lub film, przeczytać książkę, umówić się
    na kawę z koleżanką. Uśmiech na twarzy. Pozytywne nastawienie w ciąży sprzyja.
    --
    Pozdrawiam M&D
  • ola_wroclaw 01.09.09, 12:24
    no i masz rację yoga.

    Dlatego też właśnie dziś wybieram się na babskie plotki, bezalkoholowe drinki a
    może i jakiś film w kinie? smile

    miłego dnia!
  • mumi7 01.09.09, 12:26
    Masz rację. Ale ja jakoś nie moge nie myśleć szerzej o tym, jakie
    jest społeczeństwo, w którym panuje generalne przyzwolenie dla
    oszustów. Nawet na zasadzie machnięcia na nich ręką. Pozdrawiam!
  • memphis90 11.11.09, 23:25
    > A niech wyłudzają mi jest to zupełnie obojętne. Mam ważniejsze problemy niż
    > zastanawianie się nad tym, czy któraś dziewczyna jest fair a może nie.
    Jasne, ważniejszym problemem będzie zastanawianie się czemu mam taką małą
    emeryturę, czemu w szpitalu jest grzyb na ścianie, czemu nie mamy skutecznych
    leków na raka, czemu moje dziecko musi zbierać pieniądze na operację w innym kraju.

    > Proponuję obejrzeć jakiś fajny program lub film, przeczytać książkę, umówić się
    > na kawę z koleżanką. Uśmiech na twarzy. Pozytywne nastawienie w ciąży sprzyja.
    >
    Jasne, na starość będziemy radośnie i z uśmiechem umierać na ulicy, co ZUS i
    nasz składki szlag trafi.
  • taylorhayes 04.09.09, 08:49
    Uwazam, że w ciazy wybor czy sie pracuje czy nie jest nieco prostszy
    niz postuluja Kolezanki pastiwace sie nad Doris. Owszem mozna
    chodzic do pracy, ale trzeba miec swiadomosc co sie ryzykuje. Bo
    czasami tylko wydaje sie nam ze jest ok. Gorzej, gdy oswiecenie, ze
    to nie zabawa przyjdzie po tym jak sie raz poroni, zaraz po
    delegacji w ktora MUSISZ jechac. (bo albo pracujesz normalnie albo
    odstawiasz ciezarna, a jak chcesz byc ciezarna to nie paletaj sie po
    pracy tylko idz na L4). Dlatego nie rozumiem po co tak ryzykowac.

    W pierwszej ciazy chodzilam do pracy do 8 mc. Nie wiem po co, bo
    nikt tego nie docenil, a ja sie tylko ciagle denerwowalam, bo prace
    mam stersujaca. Z perspektywy czasu wiem teraz ze w drugiej ciazy
    bede siedziec w domu, nawet profilaktycznie, zeby nie narazac siebie
    i dziecka. Nie zamierzam byc herosem. A na ZUS zaplacilam juz tyle,
    ze na pewno na mnie nie straci. Kontroler jak przyjdzie, to bardzo
    prosze, ale herbate zrobi sobie sam.
    --
    Spokój ducha imitacją zbroi.
  • a_andzia28 04.09.09, 09:55
    Jestem za.
    Ciąża to nie jest choroba, ale nie jest też zwykłym, normalnym stanem. Ma prawo
    być niedobrze, ma prawo boleć brzuch, ma prawo... Dla mnie jest to czas
    poleżenia, pospania, wyciszenia się, spokojnego pójścia na badania itd. Nie
    mówię tutaj o "pieszczeniu się", ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym prowadzić
    teraz taki tryb życia jak przed ciąży. Na nerwy w pracy, bieganinę, stresy i
    dźwiganie toreb z zakupami będę miała czas.
    Pozdrawiam i już widzę ten odzew "zusowskich wojowniczek" smile
  • asiuniap 05.09.09, 19:50
    taylorhayes napisała:

    > Uwazam, że w ciazy wybor czy sie pracuje czy nie jest nieco
    prostszy
    > niz postuluja Kolezanki pastiwace sie nad Doris.

    To Doris pastwi się nad nami, kto mi zapłaci za czytanie jej
    bredni?! smile

    Owszem mozna
    > chodzic do pracy, ale trzeba miec swiadomosc co sie ryzykuje. Bo
    > czasami tylko wydaje sie nam ze jest ok.

    A łyżka na to, no co? Jakoś kobiety pracowały dziesiąt lat temu,
    chodziły do pracy (przypominam, że w soboty kiedyś też się
    pracowało). Nie było znieczulenia, no i macierzyński trwał znacznie
    krócej. Wygodne się zrobiłyśmy to fakt. Nie musimy rodzić w bólu,
    ale nie powinnyśmy być nieuczciwe i iść na zwolnienie, bo jestem w
    ciąży, i moooooże coś mi się stać. Żenada.

    > Gorzej, gdy oswiecenie, ze
    > to nie zabawa przyjdzie po tym jak sie raz poroni, zaraz po
    > delegacji w ktora MUSISZ jechac.

    Mozesz odmówić wyjazdu w delegację poza miejscem zamieszkania.

    > Nie zamierzam byc herosem.

    Nie, na pewno nie jesteś. Heroskami były nasze matki i babki. Teraz
    jest moda na nieuczciwość i misięnależność...

    > A na ZUS zaplacilam juz tyle,
    > ze na pewno na mnie nie straci. Kontroler jak przyjdzie, to bardzo
    > prosze, ale herbate zrobi sobie sam.

    Śmieszne jest to co piszesz. Nota bene powinnaś podać mu herbatę, on
    wykonuje w tym czasie swoją pracę, płącąc ZUS na Twoje dobre
    samopoczucie.
  • taylorhayes 07.09.09, 14:16
    Po co tyle zaciekłości?
    --
    Spokój ducha imitacją zbroi.
  • asiuniap 08.09.09, 00:10
    taylorhayes napisała:

    > Po co tyle zaciekłości?

    Ja jestem niespotykanie spokojny człowiek.
  • mumi7 09.09.09, 19:57
    taylorhayes, tyle zaciekłości, bo nieuczciwość ludzi innym spać nie
    dajewink

    Popieram asiuniap. Któraś tu przed Tobą napisała, jaki to
    niezwyczajny czas ta ciąża, że to nie choroba, ale jednak, a
    kolejna - że to wybór, czy pracować czy nie. Nie, to nie jest tak,
    że będąc w ciązy ma się państwową gwarancję wyciszenia, co w
    praktyce zresztą oznacza latanie po sklepach, pogaduchy na mieście z
    koleżankami, a leżenie i wyciszanie się następuje zwykle w nocywink
    Mam koleżanki, to wiem. A wybotu: praca czy zwolnienie nie ma - tak
    myśląca osoba zakłada, że idzie do lekarza, a ten proponuje: to co,
    kochanieńka, praca czy zwolnionko? No niestety, zwolnionko jest dla
    tych, co mają dolegliwości, czyli jest wyjątkiem a nie zasadą. Czyli
    jednak praca. A argumenty, które tu wcześniej padły, żę w ciązy może
    byc ok, ale zawsze może się coś zdażyć, więc trzeba być
    profilaktycznie na zwolnieniu, byłyby smieszne, gdyby nie były
    żenująće. Dyskusja na takim poziomie to i smieszno, i straszno.
  • memphis90 05.09.09, 00:28
    Brawo! Nareszcie! czas skończyć z naciągactwem.
  • kille-r1983 28.10.09, 17:20
    Właśnie dzisiaj miałam kontrol z ZUSsmile Spotkanie miłe bo byłam w domusmile
  • enid84 01.11.09, 20:52
    ... ale w mojej pracy ciężarnej nie chcą. Na początku miałam przez to takie
    problemy i stresy, że zaczęłam plamić i leżałam plackiem... jakbym przez pracę
    straciła dziecko... teraz mam ich daleko, na pewno nie wrócę tam po ciąży. A
    teraz ze względu na moje zdrowie psychiczne siedzę w domu
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/7u22ugpje9cgoj07.png
  • nastjaa 02.11.09, 19:29
    A ja Wam powiem, że ZUS od lat nam zabiera kasę, zktórej i tak nie
    skorzystamy. Czekają nas głodowe emerytury, ale to i tak jak
    dorzyjemy tego wieku, bo póki co to tylko powieksza się wię, na
    którym można iść na emeryturę. Ale ja nie o tym...

    Słuchajcie dbajcie o siebie w ciąży, dużo odpoczywajcie i nie
    martwcie się kontrolami ZUS. Odwola zwolnienie to weźmiecie
    kolejne. Ja miałam tylko standardowe plamienia w 12tc - jak wiele
    kobiet. Nikt mi nie wierzył w pracy, że cos mi jest. Kazdy na mnie
    tylko gadał. I skończyło sie porodem w 29tc- córa urodzila się 870
    gramóow. Spędziła 4 miesiące na intensywnej terapii. Przeszła
    naprawdę dużo. I dopiero teraz kazdy mówi, że mi nie wierzył, a
    teraz jest w ciężkim szoku. W nastepnej ciąży przyniosę do pracy L4
    na drugi dzień po tym jak sie o niej dowiem. Bez najmniejszych
    skrupułów




    --
    Anastazja, ur.22.06.2009, 29tc, 870gr
  • bozena2865 09.11.09, 11:44
    Ja powiem tyle: jestem w 7 miesiacu ciazy i dalej pracuje ale se niedlugo pojde na zwolnienie bo tez uwazam ze ono mi sie nalezy.
  • sueellen 09.11.09, 13:58
    A ja jestem w 8 i na żadne zwolnienie nie idę bo jestem zdrowa jak koń i mi się
    nie nalży. Idę za to na urlop (bo mi się należy).
    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
  • meg230 09.11.09, 14:59
    a ja ostatnio byłam 2,5 tygodnia na zwolnieniu bo się fatalnie
    czułam ( I trymestr)i poprostu w pracy nie wyrabiałam. W domu
    właściwie cały czas lezałam, czesto nawet mi sie ubrac nie chciało
    wiec lezałam w piżamie. Nie odbierałam zadnych domofonów ani nie
    otwierałam drzwi, bo nie miałam siły wstawac. I tak sie zastanawiam
    co by było gdybym w tym czasie była odwiedzona przez ZUS którego nie
    wpusciłam. Nie byłam na lewym zwolnieniu i poprostu moje
    samopoczucie nie pozwalalo mi na latanie do domofonu za kazdym razem
    gdy dzwonił w obawie ze to ZUS. Odwołaliby mi zwolnienie??
    Tak sobie gdybym teoretycznie bo juz lepiej sie czuje i wrociłam do
    pracy ale temat mnie ciekawi.

    Magda
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/p19u3e3kad545tll.png
  • meg303 09.11.09, 15:47
    A ja jestem pielęgniarką na oddziale zabiegowym. Pani kadrowa powiedziała mie,
    ze z moich dotychczasowywych obowiązków nie wolno mi NIC. No prawie nic, mogę np
    wypisac dokumentację, odbierać telefony..
    Powiedziała też, ze szpitalowi bardziej sie opłaca moje L4 niż płacenie mi pensji.

    --
    " Tylko nie mów tego, że nienawidzisz"
  • d.o.s.i.a 09.11.09, 18:55
    > Powiedziała też, ze szpitalowi bardziej sie opłaca moje L4 niż
    płacenie mi pens ji.


    A pewnie, ze sie oplaca, bo to nie szpital za L4 placi. A kto placi?
    Pan placi, i Pani placi...


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • d.o.s.i.a 09.11.09, 18:59
    Swoja droga, podoba mi sie system brytyjski. Na chorobowym dostajesz
    50 funtow tygodniowki (wystarczy na nieumarcie z glodu) i ani
    kawalka wiecej. Dodatkowe pieniadze mozesz dostac z laski
    pracodawcy, jesli tenze oferuje chorobowe w formie dodatkow do
    pensji. Jesli nie oferuje, trudno.

    I to jest, moim zdaniem, idealna sytuacja. W Polsce od razu by sie
    okazalo, ktore chore, a ktore tylko czekaja jak wyciagnac od panstwa
    kase.


    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
    jest patetycznie i lekko mrocznawo.
  • meg303 09.11.09, 19:05
    Ale to polskie prawo chroni ciężarną przed kontaktem z promieniami RTG, pracą w
    polu elektromagnetycznym, ludzmi z chorobami zakażnymi, dzwiganiem itp Chesz je
    zmienić?
    Przez długie lata ja tez na to płacę.
    Co do mojego L4 to wskazań medycznych jest aż nadto: 40 lat, obciążający wywiad
    położniczy, przebyta operacja ginekologiczna itp itd.
    --
    " Tylko nie mów tego, że nienawidzisz"
  • d.o.s.i.a 09.11.09, 20:42
    > Ale to polskie prawo chroni ciężarną przed kontaktem z promieniami RTG, pracą
    w polu elektromagnetycznym, ludzmi z chorobami zakażnymi, dzwiganiem itp Chesz
    je zmienić?

    Alez skad taki wniosek? Zgodnie z polskim prawem, jesli pracodawca nie moze
    zapewnic warunkow ciezarnej, to powinien ja zwolnic ze swiadczenia pracy. A nie
    wysylac na L4. Uwazam jednak, ze w kazdej pracy znajdzie sie cos co kobieta w
    ciazy moze robic - prac zabronionych nie ma znowu az tak duzo.

    --
    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • ertex 09.11.09, 21:48
    Jak czytam takie psty "nie należy się", "lenie", "ciąza to nie
    choroba" itp. to mnie szlak trafia.
    I jak czytam, że ktoś jest zdrowy i mu się ciążowe zwolnienie ni
    należy tylko urlop to nóż w kieszeni się otwiera! To Twój problem
    skoro tak uważasz. A co do wyciągania kasy od państwa...może lepiej
    porazmawiać o tym ile państwo od nas wyciąga?? Poza tym poza tym
    zwolnieniem tak naprawdę pracującym kobietom (nie tylko)(tylko te
    które pracują i płacą składki są na zwolnieniu!!!), to się nic nie
    należy, bo są za bogate bo przekraczają próg dochodwy o 5 zł, w
    Polsce ten próg wynosi ok. 504 zł. na osobę...więc nie mówcie mi tu
    pirdół o wyciąganiu kasy itp, bo to w wiekszości przypadków nie
    prawda, szczególnie w dzisiejszych czasach gdzie ciąża bardzo często
    = zwolnienie!!!!!!!
    --
    http://dziecko.haczewski.pl/suwaczek/2009/7/25/31.png
  • d.o.s.i.a 09.11.09, 22:01
    > choroba" itp. to mnie szlak trafia.

    Szlak to na Kasprowy moze Ci sie trafic co najwyzej...

    > I jak czytam, że ktoś jest zdrowy i mu się ciążowe zwolnienie ni
    > należy tylko urlop to nóż w kieszeni się otwiera!

    A co na Boga sie nalezy jak ktos zdrowy?? Wakacje na Hawajach na koszt panstwa?

    > może lepiej porazmawiać o tym ile państwo od nas wyciąga??

    Wyciaga bo musi oddac leniuchom wszelkiej masci. Ciezko zrozumiec? I bedzie
    wyciagac jeszcze wiecej, bo leniuchow coraz wiecej.

    > prawda, szczególnie w dzisiejszych czasach gdzie ciąża bardzo często =
    zwolnienie!!!!!!!

    Ciekawe co maja powiedziec kobiety w krajach, w ktorych chorobowe jest smiesznie
    niskie. A no nic nie mowia. Ida do pracy, chyba, ze naprawde sa chore.

    ---------

    A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest
    patetycznie i lekko mrocznawo.
  • sueellen 09.11.09, 22:27
    A rób co chcesz, tylko potem nie chcę słyszeć narzekania, że
    - nikt kobiet zatrudniać nie chce a jak juz zatrudnia to mniej płaci niż facetom
    - że polska służba zdrowia to to albo tamto i w ogóle do d...
    - że emerytury, renty, zasiłki i co tam jeszcze niskie niezmiernie

    to się nic nie
    > należy, bo są za bogate bo przekraczają próg dochodwy o 5 zł, w
    > Polsce ten próg wynosi ok. 504 z

    A skąd ma sie ta kasa wziąc? Z UK mam ci ją przysłać??? żebyś sobie mogła na 4
    literach posiedziec?


    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/5/k/25eb/preg.png
  • barbaram1 12.11.09, 10:47
    Jestem w 4 miesiącu ciąży i dowiedziałam się właśnie od mojego
    pracodawcy, że w 2010 roku oni nie uwzględnili mnie w budżecie płac,
    bo liczą na to, że pójdę na zwolnienie. Poza tym jest to dla nich
    najlepsza sytuacja, bo od stycznia planują ogólne zmiany i nie ma
    mnie co uwzględniać, bo nie wiadomo, czy na tydzień, na miesiąc, czy
    na trzy, więc najlepiej w ogóle. Zaskoczyło mnie to. Co mam zrobić?
    Nie mam pojęcia, dobrze się czuję, nawet nie wiem, jak poprosić o to
    lekarza. Ale jestem wściekła na takie podejście pracodawcy, czy mam
    zrobic mu na złość i chodzić do pracy i codziennie odpowiadać na
    pytanie, co ja tu jeszcze robię?
  • sueellen 12.11.09, 12:02
    W pierwszej kolejnosci podziekuje swoim kolezankom, ktore chodza na
    zwolnienie na ciaze. To one "nauczyly" pracodawcow, ze ciaza = brak
    pracownika.
    --

    http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;10008;28/st/20091230/dt/
5/k/25eb/preg.png
  • olcia71 12.11.09, 11:28
    No i proszę D.o.s.i.a w swoim żywiole! He he a niektóre dają się
    sprowokować.
    Ja powiem tak (co do wypowiedzi ktorejś z Was): to że pieniadze z
    Państwa wypływają bo niby ktos tam wyłudza jakieś grosze to mydlenie
    oczu prostemu ludowi. Pieniadze uciekają w przekrętach na wielką
    skalę, w niebotycznych wyprawach, fikcyjnych zatrudnieniach (a potem
    wyprawach- niebotycznych rzecz jasna), do tego dochodzi jeszcze
    legalizowanie takich przekrętów, bo oczywiście wszystko dzieje sie na
    wysokim szczeblu. Nawet nam szaraczkom sie nie śni o jakie sumy sie
    rozbija. Ostatnio nie mogłam wyjść z podziwu jak oglądałam jakis
    program typu "Ratownicy"- babka ucięła sobie w wypadku piłą tarczową
    palec, przyleciał po nią helikopter i transportował na lotnisko skąd
    wziął ją samolot i z kolei transportowal do jakiegos
    szpitala....Wszystko rozumiem, ale dzien wcześniej informacja, ze
    budżetu państwa nie stać na finansowanie leków dla ludzi chorych na
    stwardnienie rozsiane (lek który umozliwia tym ludziom normalne
    życie) bo nie ma pieniędzy..... Czegoś tu nie rozumiem. Jakie koszty
    musiało ponieść państwo żeby przyszyć tej pani palec (bez gwarancji
    powodzenia)- i na to pieniadze są. Wiem, ze zaraz się posypia gromy:
    to co mieli tą panią zostawić bez palca?? Nie, ale niech nie mydla
    oczu, że nie ma pieniedzy... Ile pieniedzy sie w naszym kraju trwoni?
    Przez gó...aną organizację traci sie dotacje z Unii np., sama nieraz
    bylam świadkiem na co idą państwowe pieniadze z jakiegoś urzędu
    (pracowalam z klientami i przychodziły takie panie z urzędu, robiły
    prywatne zakupy i fakturę prosiły wypisac na urząd, nie powiem jaki
    konkretnie- no, ale to też drobne sprawy, powiedzmy)
    Ja proponuję zmienic nazwę druku, na którym wypisuje się zwolnienie
    lekarskie dla kobiet w ciąży na "wskazanie lekarskie" lub coś w tym
    sensie i skończy się pierdzielenie, że "ciąża to nie choroba" (bo w
    rzeczy samej nie jest, ale niestety taki dostaje druk i nic sie na to
    nie poradzi) i szczekanie na kobiety w ciąży z przeciwskazaniem do
    wykonywania dotychczasowej pracy. I jestem za. Niech to bedzie i 50%
    dotychczasowej pensji, proszę bardzo. W moim wypadku nawet jak nie
    dostałabym nic to też siedziałabym w domu, bo dziecko jest dla mnie
    najważniejsze. Zresztą ile kobiet decyduje się na wychowawczy, na
    ktorym nie ma żadnych świadczeń, no chyba że mąż zarabia głodową
    pensję... Bo bycie z dzieckiem jest dla nich najwazniejsze.
  • justice_ji 12.11.09, 13:22
    Witam,
    czytam te wypowiedzi i nie mogę uwierzyć skąd w nich tyle jadu i złości? Tak naprawdę kobieta, która nie była w ciąży lub nie przeżyła ciąży zagrożonej, ciąży z problemami, nigdy nie zrozumie o czym piszą kobiety w takim właśnie stanie! Jestem w 17tc i od samego początku gdy dowiedziałam się o ciąży (8tc) jestem na zwolnieniu i zostanę na nim do końca. I nie czuję się jakbym oszukiwała państwo - w końcu po to płacę niebotyczne składki, żeby coś z tego mieć. Lekarza mam prywatnego - jak się dowiedziałam o ciąży pierwsza możliwa wizyta w przychodni była za 3 tygodnie, więc logiczne, że wybrałam prywatny gabinet. Każda wizyta kosztuje, za wszystkie badania płacę krocie - tylko po to, żeby mieć świadomość, że gdy coś się zacznie dziać otrzymam błyskawicznie stosowną pomoc - na co w państwowej służbie zdrowia raczej bym nie mogła liczyć. Dlatego uważam, że choć tyle państwo może dla mnie zrobić - zapłacić za moje L4! Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że od razu dostanę zwolnienie i po początkowej radości (wreszcie trochę odpoczęłam od mojej stresującej pracy) pojawił się smutek, poczucie nieprzydatności, jakiegoś zastoju...żeby nie zwariować chodzę na zakupy, dbam o dom (w granicach rozsądku), ale chodzę również do kina, na basen i na ćwiczenia dla kobiet ciężarnych - i nadal nie mam wyrzutów sumienia, że skoro daję rady na ćwiczeniach to powinnam chodzić do pracy - TAM NIKT TEGO NIE DOCENI!!! Nikt nie pomoże mi gdy poczuję się źle, nie zwolni do domu w połowie dniówki ze względu na fatalne samopoczucie, które często się u mnie pojawia, a moje częste wizyty w toalecie będą uważane za unikanie pracy - więc po co fundować sobie takie 'atrakcje' gdy jestem w odmiennym stanie - może nie chorobowym, ale jednak stan normalny to nie jest. Niestety takie mamy czasy, że coraz więcej ciąż jest zagrożonych, kobiety znoszą ciążę gorzej niż bywało to kiedyś - to się chyba ładnie nazywa 'uroki cywilizacji'...
    Podsumowując - forumowiczkom, które tak zawzięcie wylewają tutaj żółć na nas - OSZUSTKI ZUSOWSKIE - radzę się mocno zastanowić nad kolejnym postem - bo nie wiesz kiedy i Ciebie spotka nieszczęście ciązy źle znoszonej, zagrożonej, albo upokorzenia czy wykorzystywania w pracy, którą postawiłaś nad dobro swoje i dziecka!!! - Czego oczywiście nikomu nie życzę.
    Zamiast zajmować się zwolnieniami kobiet w ciąży pracownikom ZUS proponuję najpierw zbadanie spraw przedłużających się zwolnień osób zarabiających powyżej 10tys. miesięcznie...
    p.s. swoją pierwszą ciążę poroniłam 2 lata temu - właśnie dlatego, że chodziłam do pracy...więc doskonale wiem o czym piszę, ale nie uważam, że w