26.11.12, 12:45
Pytanie z mojej strony raczej teoretyczne, które za to bardzo mnie nurtuje. Ostatnio widziałam dziewczynę w przepięknym kożuchu, nie mającym absolutnie nic wspólnego z obłymi workami, które pamiętam z dzieciństwa. Kożuch był lekko taliowany, z fajnymi detalami, podobno bardzo ciepły i mięciutki. Ponieważ ostatni kożuch miałam chyba w wieku lat sześciu, zupełnie nie pamiętam jak się coś takiego nosiło - czy w kożuchu można wyjść na deszcz? Co się stanie, kiedy zmoknie? I czy da się go sensownie suszyć? Nie mam zamiaru sobie czegoś takiego sprawiać, ale teoretycznie temat mnie bardzo zainteresował. Kiedyś kożuchy były bardzo powszechne, teraz właściwie zniknęły z ulic, prawda?
Tak się też zastanawiam - czy dla Was kożuch to coś innego niż futro czy nie?
Edytor zaawansowany
  • besame.mucho 26.11.12, 12:57
    > Kiedyś kożuchy były bardzo p
    > owszechne, teraz właściwie zniknęły z ulic, prawda?

    Nieprawda ;). Od jakichś dwóch lat jest wielki kaminbek.
    Mam jeden naturalny, którego nie noszę ;), i jeden sztuczny (naturalny jest o wiele cieplejszy). Jeden i drugi są zgrabnie uszyte, żadnych obłych kokonów. Na deszczu mi chyba żaden nie zmókł, ale na śniegu obydwa - suszyłam normalnie jak każdą kurtkę, czyli wieszałam na wieszaku i czekałam aż wyschnie. Aha, tylko ani jeden ani drugi nie przemókł mi nigdy tak kompletnie aż do wewnątrz.
    Planuję się kiedyś wybrać do Nowego Targu, bo tam podobno zatrzęsienie no i ceny dużo bardziej sympatyczne. A marzy mi się taki dłuuugi kożuch do połowy łydek, mój jeden jest pod pupę, a drugi do kolan.
  • kis-moho 26.11.12, 13:00
    > Nieprawda ;). Od jakichś dwóch lat jest wielki kaminbek.

    Rozumiem, Kis-moho zawsze na czasie... ;o)
  • teresa104 26.11.12, 13:43
    odwiedź Kurów, do którego masz rzut beretem ze stolycy. Więcej niż co druga posesja oferuje tam sprzedaż skór i kożuchów. Nie wiem, jak tam z jakością i wzornictwem, bo ten skórzany fenomen obserwuję tylko przejazdem. Przypuszczam jednak, że ceny będą jeszcze milsze niż w Targu.
  • besame.mucho 27.11.12, 14:52
    Dzięki, sprawdzę! Tylko już nie w tym roku, bo kurtkę na zimę mam, a pracuję nad racjonalnym wydawaniem kasy na ciuchy ;).
  • virgaaurea 28.11.12, 20:44
    bylam w kurowie jakies 4 miesiace temu; w koncu postanowilam zajrzec, bo mijalam to miejsce milion razy; nawet zrobilam wywiad gdzie pojsc, zeby nie blakac sie od jednego sklepiku do drugiego;
    ale w sumie nie polecam jakos szczegolnie - wzornictwo z lat 80tych, kolorystyka prawie wylacznie tradycyjna; ceny wcale nie powalajaco niskie; np. skorzana kurteczka taniej do dostania bedzie w tkmaxie jak sie akurat dostawa trafi (nie mowiac juz o tym, ze ta z tk maxa bedzie miala wspolczesne wzornictwo, bedzie przytaliowana i w ogole lepiej lezaca)
  • teresa104 28.11.12, 21:25
    Lata 80-te, niedobrze. Matka wtedy postanowiła zaopatrzyć mnie kożuch. Był to model wówczas popularny, asymetryczne poły, jeden kołek przy szyi, drugi w talii, zszywany był z takich łat łączonych paskiem skóry. Kolor żubra. Ciężar takoż. Ohyda. Przymierzyłam, zdusiłam gulę w gardle (bo kożuszka pragnęłam po obejrzeniu serialu o komisarzu Cattanim, kożuszka włoskiego, lekkiego, taliowanego, jasnego), podziękowałam pięknie ojcu, matce i odwiesiłam do szafy. Potem wiele razy wyciągano go i podtykano mi pod nos jak psu kupę, jak oskarżenie o niewdzięczność bezgłośne. Następnie upadł komunizm i kożuch sprzedano w ramach wielkiej odnowy.
  • virgaaurea 28.11.12, 21:55
    tereso, dokladnie tak wygladaly te kozuchy, kolor i ciezar zubra, bardzo trafne okreslenie:)
  • beniutka_bo 07.12.12, 12:35
    To zależy, gdzie się wejdzie, w jednym zakładzie jest podejście, że "to droga rzecz, wiec lepiej kupić z zapasem-jak się pani 'poprawi', to będzie jak ulał, a teraz to na sweter i też będzie dobrze", a w kolejnym zupełnie odmienne, i wzornictwo, i kolorystyka. Ja mam stamtąd szałową czerwoną kurtkę/żakiet, w której podobno wyglądam jak milion dolców (że faceci w Empiku na bramki w drzwiach wpadli).
    Niezłe wzory są w takim zakładzie przy Rynku- po schodkach w górę, albo na Lubelskiej (czarne litery na złotym tle, na parterze domu jednorodzinnego-po schodkach w dół). Bo w fabryce futrzarskiej to raczej mychą trąci.
    --
    jak się szuka dziury w .... nosie to się ją tam znajdzie!

    Jak tu nie lubić sieciówek? -> Ja nie mam za dużego biustu ,tylko za mały zadek i zbyt płaski brzuch :)
  • marysia0732 02.02.14, 22:27
    Masz racje, trzeba tylko pochodzić. Ja w Kurowie kupiłam piękny kożucha ul.Lubelskiej, dopasowali do mojej sylwetki i jestem bardzo zadowolona. Tam jest kilka sklepów producentów co kilka metrów, ja kupiłam u Tadeo i mam coś orginalnego.
  • kocio-kocio 27.11.12, 13:49
    Mam prawdziwy po mamie.
    Niestety skrócony (do trochę niżej kolana), a był prawie do ziemi, ale to podobno nie praktyczne.
    Klasik z lat 70. ubiegłego wieku. Daliowany. Cudny.
    Założony na sweter trzymał mnie przy życiu ok, godziny na -30 zeszłej zimy.
    Potem zaczynało mnie telepać.

    --
    Muranów
  • ciociazlarada 29.11.12, 14:49
    Też mam taki po mamie, tylko że był od nowości do kolana, ma futrowe wykończenie na dole, kołnierzu i przy rękawach. Kolor bardzo ciemnej kawy, rude futrzysko. Uwielbiam go.
  • kocio-kocio 30.11.12, 19:36
    Mój jest camel z jasnym futrem.
    O takim czekoladowym marzę bardzo.

    --
    Muranów
  • the_cellist 27.11.12, 18:46
    Na moim podkarpackim bazarku pojawiły się kożuchy z ekofutra, wyglądające jak te z naturalnego. Sprawiłam sobie taki do pół łydki właśnie, obłędnie rudy, w jakieś takie panterkowo-różane (ale nie kiczowate!) wzorki, pięknie taliowany, mieszczący mój słuszny zadek, z futrzastym kapturem i retro guzikami. Jeden jedyny, rozmiar 34, podobno jako pierwsza w niego weszłam. Cena też przyzwoita-320zł. I faktycznie jakoś więcej teraz kożuchopodobnych, zgrabnie szytych rzeczy, można na coś trafić :)
  • marciasek 16.12.12, 13:25
    1. "mieszczący mój słuszny zadek"
    2. "rozmiar 34, podobno jako pierwsza w niego weszłam"

    czy te dwa cytaty nie stoją przypadkiem w logicznej sprzeczności?... ;)
  • pinupgirl_dg 28.11.12, 13:12
    Miałam kiedyś jeden, kupiony chyba w lumpku, ale nie pamiętam. Potwierdzam, był bardzo ciepły, jak miałam fazę na obserwacje zimowego nieba to tylko ten kożuch dawał radę, we wszystkich innych kurtkach marzłam. Futra nie mam, to nie mam porównania. Na deszcz nie próbowałam, zwykle nosiłam go przy ciężkich mrozach.


    --
    Fizia Pończoszanka
  • aiczka 06.12.12, 12:29
    > czy w kożuchu można wyjść na deszcz?
    Jeśli pada deszcz, to jest prawdopodobnie za ciepło na kożuch :) Ewentualnie można załapać się na śnieg, ale przy śniegu mniej się przemaka (część nie topnieje, strzepujemy go z siebie przed wejściem do wnętrz itp.).
  • kis-moho 06.12.12, 12:33
    > Jeśli pada deszcz, to jest prawdopodobnie za ciepło na kożuch :)

    Masz rację, ale tu gdzie mieszkam śnieg lubi niestety czasem przechodzić w deszcz :o( Ale nawet przy takim minus zero chętnie bym przygarnęła coś miłego i ciepłego, przynajmniej mniej warstw trzeba by było zakładać pod spód ;o)
  • pierwszalitera 06.12.12, 12:52
    kis-moho napisała:

    > Masz rację, ale tu gdzie mieszkam śnieg lubi niestety czasem przechodzić w desz
    > cz :o( Ale nawet przy takim minus zero chętnie bym przygarnęła coś miłego i cie
    > płego, przynajmniej mniej warstw trzeba by było zakładać pod spód ;o)

    To zastanów się nad dobrą puchową kurtką. Teraz takich jest masa, w różnych kolorach i cenach, bo są szalenie modne. Puchowe kurtki są ciepłe, lekkie, szybko schnące w razie zmoknięcia i doskonale sprawdzają się gdy przechodzi się z ciepłego w chłodne i odwrotnie, i nie trzeba dużo pod nie wkładać. Kożuchy są ciężkie i moim zdaniem niezbyt ładne, ale to sprawa gustu. Ja mam na przykład taką. Na mnie (168cm)długość jest płaszczowa, prawie do kolan. Przy temperaturze zero stopni (ostatnia niedziela w nocy) miałam ją nałożoną tylko na czerwoną Kieskę Urkye plus gube wełniane rajstopy/kozaki i czułam się jak pod ciepłą kołderką.
  • yaga7 06.12.12, 12:56
    Też polecam dobrą puchówkę.
    Moja też jest ciepła i ma duży zakres temperatur, więc się nie grzeję, nie pocę za bardzo itp.

    Na pewno nie zamieniłabym puchówki na kożuch czy futro ;)

    --
    Buty i staniki :)
  • kis-moho 06.12.12, 13:04
    > To zastanów się nad dobrą puchową kurtką.

    Mam puchową kurtkę :o) Aczkolwiek dość krótką (nieco dłuższą niż do bioder), taki płaszcz jak zalinkowałaś bardzo mi się podoba.
    Nad kożuchem się w tym roku tak bardzo poważnie nie zastanawiam, po prostu nagle mi się spodobały i pomyślałam, że Was o różne rzeczy zapytam. Chciałabym mieć fajny kożuch albo nowy płaszcz, ale to jest na dalszych miejscach mojej listy zakupowej, najwcześniej w przyszłym roku.
  • marciasek 16.12.12, 13:33
    Tom Tailor szyje świetnie, w tych ubraniach jest nawet miejsce na biust. Ale puchówki wolę z Patagonii:
    www.patagonia.com/eu/enPL/product/womens-down-with-it-parka?p=28437-0-244
    www.patagonia.com/eu/enPL/product/womens-downtown-loft-parka?p=28465-0-672
    www.patagonia.com/eu/enPL/product/womens-ultralight-fiona-down-parka-coat?p=28350-0-710
    www.patagonia.com/eu/enPL/product/womens-fiona-down-parka-coat?p=28356-0-303
  • teresa104 06.12.12, 20:58
    Przymierzałam ostatnio w Solarze sztuczne kożuchy.
    Jeden taki (oczywiście przymierzałam czerwony):
    www.e-solar-company.com.pl/plaszcz,2101.html
    Drugiego nie mogę znaleźć na ich stronie. Oliwkowy, motany w pasie, z wielkim kapturem. Wyglądałam dokładnie jak konsumentka kumysu, nawet rysy twarzy jakoś nagle mi się zgodziły;)
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3306285,2,1,Mongoowie.html
    Czy ciepłe były, to nie wiem. Ten czerwony nie rokował ze względu na wątłość i brak solidnego zapięcia. Ten oliwkowy był sztywniejszy, na ciele można było rozmaicie układać i przytraczać. W sklepie było mi w nim bardzo gorąco i bardzo wesoło zresztą. Może go sobie trzasnę, poczekam na lepszą cenę albo na jaki deputat węglowy.

    A, jeszcze garść kożuchów, które uznałam za ciekawe / estetyczne / niewstrętne:
    www.sklep.ochnik.com/kozuch-damski-thd63z11.html
    www.sklep.ochnik.com/kozuch-damski-thd66z12-2445.html
    www.sklep.ochnik.com/kozuch-damski-thd58z11-2252.html
    Ceny, jak widać, ożywcze. Przy nich mój kumysiak ma cenę barszczu, czy tam czaju z łojem.
  • kis-moho 06.12.12, 21:06
    > Ceny, jak widać, ożywcze. Przy nich mój kumysiak ma cenę barszczu, czy tam czaj
    > u z łojem.

    Kożuchy ładne. Przy cenach przysiadłam, przyznam.
  • teresa104 06.12.12, 21:16
    Nie wybierałam specjalnie najdroższych, ale posiedź, posiedź:)
  • besame.mucho 06.12.12, 21:23
    > Przymierzałam ostatnio w Solarze sztuczne kożuchy.
    > Jeden taki (oczywiście przymierzałam czerwony)

    Mój sztuczny jest z Solara i jeśli dobrze widzę, to wygląda na to, że przyoszczędzili na nowym projekcie, bo mój kupiłam rok temu i jest identyczny. No wypisz wymaluj. Tyle że ma pasek w talii, ale jako że go wolę nosić bez paska (jest dosyć luźny i mam wrażenie, że kiedy przewiążę się w nim paskiem to wyglądam jak bałwan) to jest identiko. Tu go zresztą linkowałam: forum.gazeta.pl/forum/w,58541,128218596,132176424,Re_SOLAR.html

    spryciarze inaczej ułożyli kołnierz do zdjęcia, rękawów nie zawinęli, zdjęli pasek i próbują człekowi wmówić, że to zupełnie inny kożuch.
    Ciepły nie jest - tzn. na taką pogodę jak teraz jest ok (z jakimś niezbyt grubym swetrem pod spodem, porządną zimową kurtkę noszę z cienką bluzeczką bez rękawków), ale jak będzie 5 stopni chłodniej, to już się nie za bardzo będzie nadawał, chyba że z konkretnie grubym czymś pod spodem albo na szybsze maszerowanie, a nie stanie na zimnie.

    Szkoda że nie ma na stronie foty tego z kapturem, lubię rzeczy z dużymi kapturami :)
  • teresa104 06.12.12, 21:33
    Przyoszczędzili chyba też na materiale, ten czerwony (o fasonie Twojego) widziałam najwyżej w funkcji przechodzenia z taksówki do drzwi. Widać, że materiał Twojego jest bardziej mięsisty.
    No szukam, szukam tego z kapturem. Może gdzieś w necie lata takie zdjęcie.

    A powiedz jeszcze - obłazi to włosie na ubrania?
  • besame.mucho 06.12.12, 21:41
    > Przyoszczędzili chyba też na materiale, ten czerwony (o fasonie Twojego) widzia
    > łam najwyżej w funkcji przechodzenia z taksówki do drzwi. Widać, że materiał Tw
    > ojego jest bardziej mięsisty.

    No nieźle, zwłaszcza że jeśli dobrze pamiętam, to mój był tańszy. Ale być może dlatego, że kupowałam w styczniu, więc mógł już być po prostu mocniej przeceniony, nie pamiętam.

    Włosie nie obłazi ani trochę, jak się zresztą je weźmie mocno w palce i pociągnie, to też nic w nich nie zostaje. Aha, tylko mój kożuch jest czarny i większość ubrań też, więc cholera wie, może coś przegapiłam. Ale raczej nie, zdecydowanie nie wydaje mi się to obłażący materiał.
  • teresa104 06.12.12, 22:00
    Ten z kapturem kosztował na pewno ponad tysiąc, 1200?, dla sportu bodaj chciałabym zobaczyć, co z tego zostanie w styczniu.
  • kol.3 15.12.12, 08:41
    Kozuchy mam 2, jeden stary drugi nowy i traktuje je jak pierwsza pomoc na wypadek temperatur minus 10 stopni. Urodowo jest to odzienie bardzo przecietne. Widywalam kozuchy piekne, w sklepach internetowych, ale makabrycznie drogie. Kolezanka pare lat temu szyla w prywatnego kusnierza kozuch wyszedl nierujnujacy i ladny - w kolorze cynamonu, w ksztalcie tuby z kapturem do samej ziemi. Dobry na zawieje.
  • 100krotna 15.12.12, 10:09
    szczególnie kaptur do samej ziemi musi być fajny :D
    Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać...

    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
  • kol.3 15.12.12, 14:41
    Ano tak to jest jak się w sobotę niepotrzebnie wcześnie wstaje :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka