Dodaj do ulubionych

O poliestrze

23.01.14, 12:30
Uwaga, ostrzegam, że w temacie materiałów jestem zupełnie zielona :o)
Zaczęłam się ostatnio zastanawiać, czy poliester jest naprawdę tak straszny, jak mi się zwykle wydaje? Mam w pamięci straszne lsniące koszule a la non-iron, w ktorych można się jedynie spocić jak mysz. Natomiast w necie spotykam się czasem z bardzo pozytywnymi recenzjami poliestrowych ciuchów, np. Extra Petite (która zwykle sprawia wrażenie zwracającej uwagi na jakość) zachwala je jako świetną alternatywę dla jedwabiu, bo można je po prostu wrzucić do pralki. No i mam teraz dysonans poznawczy :o) To ściema z tym fajnym poliesterem, czy może poliester poliestrowi nierówny? A jeżeli nierówny, to na co zwracać uwagę?
Pytam, bo sporo fajnych ciuchów sobie odpuściłam właśnie ze względu na poliester wysoko w składzie.


--
Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
Edytor zaawansowany
  • yaga7 23.01.14, 12:39
    Dobry wątek, sama miałam założyć parę razy :)

    Ja osobiście nie rozumiem tej nagonki na poliester, serio. Owszem, swego czasu poliester kojarzył mi się tylko z fartuszkami szkolnymi z czasów PRL, sama taki miałam, albo z podomkami z podobnych czasów - ale takiej to nie miałam ;)

    Natomiast te ciuchy poliestrowe, które mam obecnie, nie przypominają ani w dotyku, ani w wyglądzie tego syfu, więc nie mam nic przeciwko nim.

    Aczkolwiek nie mam pojęcia, na co zwracać uwagę przy zakupach.

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • pierwszalitera 23.01.14, 12:53
    > Ja osobiście nie rozumiem tej nagonki na poliester, serio. Owszem, swego czasu
    > poliester kojarzył mi się tylko z fartuszkami szkolnymi z czasów PRL, sama taki
    > miałam, albo z podomkami z podobnych czasów - ale takiej to nie miałam ;)

    Te fartuszkowy materiał nazwa się poliamid (nylon, perlon i podobne). Ten tworzy taką gładko-sztuczną, mało przepuszczalną powierzchnię. Poliamidu w składzie unikam, chyba, że chodzi tylko dodatek jakiś błyszczących nitek. Z poliamidu robi się też szczoteczki do zębów. ;-)
  • yaga7 23.01.14, 12:55
    O widzisz, dzięki za uświadomienie, ja się na materiałach nie znam.

    No to może to też jest przyczyna, dlaczego poliester nie jest lubiany? W sensie, że kojarzy się inaczej, niż powinien?



    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • pierwszalitera 23.01.14, 18:41
    yaga7 napisała:

    > No to może to też jest przyczyna, dlaczego poliester nie jest lubiany? W sensie
    > , że kojarzy się inaczej, niż powinien?

    Pewnie nam się źle kojarzy, bo pamiętamy jeszcze fatalnej jakości włókna z lat 70-tych i 80-tych. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło i niekiedy dobrej jakości włókna sztuczne są droższe i lepsze od taniej, byle jakiej bawełny. Kiedyś poliesterem zastępowano pożądany i drogi jedwab, dziś bierze się w tym celu często wiskozę. Osobiście nie potępiam automatycznie włókien sztucznych, bo mogą być lepsze i gorsze, ale te najtańsze, z których robi się te straszne sweterki za 10 euro w sieciówkach pewnie do tych lepszych nie należą.
  • genepi 23.01.14, 13:11
    Materiał na fartuchy nazywał się dederon (produkowany w DDR) i był fatalny. Jego jedynym plusem był fakt że plamy z farbek szybko schodziły, prało się fartuszek wieczorem a rano był gotowy do założenia.

    Współczesne tkaniny sztuczne różnią się cienkością włókien i splotem. Ja co jakiś czas staram się przekonać do odzieży sportowej, oddychającej, odprowadzającej wilgoć (bo w sztuczne włókno woda nie wnika). Ale tuż po przyjściu z nart czy biegania zdejmuję z siebie taką odzież z ulgą i przebieram się w bawełnę. Więc czuję różnicę i nie wyobrażam sobie biegać w plastikowym odzieniu przez dzień cały.
  • kis-moho 23.01.14, 13:23
    Ja sportową odzież lubię, dobrze się ją nosi, ale nie wydaje mi się, żeby ciuchy sportowe zawierające poliester miały wiele wspólnego z bluzkami czy sukienkami z poliestru - one są jednak projektowane tak, żeby spełniały swoje zadanie typu odprowadzanie wilgoci itp. Wydaje mi się, że trudno na tej podstawie wnioskować o tym, czy warto kupić poliestrową sukienkę. BTW, jeżeli nie pasują Ci takie ubrania sportowe, może lepiej sprawdzą się merynosowe?
    A z bawełną mam trochę na pieńku - niby jest miła w dotyku, ale gniecie się często straszliwie (mam np. fajną biubiową bawełnianą bluzkę, która prawie nigdy nie wygląda świeżo i nie da jej się zabrać w żadną podróż).

    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • yaga7 23.01.14, 13:27
    BiuBiu ma jakąś bluzkę 100% bawełny? Bo nie odnotowałam takiej. Czy bawełna + coś elastycznego?



    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • kis-moho 23.01.14, 13:52
    Z elastianem, nie czysta. Ten lawendowy pseudo-nietoperek z lata, portofino chyba? Gniecie się strasznie, a przez te marszczenia upierdliwie się prasuje. Więc mimo że w sumie całkiem fajna bluzka, strasznie rzadko ją noszę, bo tak jak drobne zagniecenia spokojnie przeżyję, tak na dużej powierzchni koperty wyglądają niechlujnie. Tuby Urkyowe też się gniotą, aczkolwiek mam wrażenie że trochę mniej. Albo łatwiej jest mi to ogarnąć, bo nie mają tylu marszczeń.
    Inna sprawa, że mam HMowe bluzeczki, sprawdziłam właśnie że 97% bawełny i 3% elastianu, więc chyba podobnie do tego nietoperka, a nie gniotą się w ogóle (i pancerne są jak nie z HMu, mam je już ponad trzy lata i nic im nie jest). Jednym słowem, im więcej wiem, tym mniej rozumiem ;o)
    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • yaga7 23.01.14, 13:58
    A to ja mam Portofino czerwone i czarne - czerwone jest wiskozowe, o ile dobrze pamiętam, czarne bawełniane, ale osobiście zagnieceń nie obserwuję.

    Inna sprawa, że ja biubluzek w ogóle nie prasuję (w sumie to niczego nie prasuję), może mam po prostu inną definicję gniecenia ;)

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • kis-moho 23.01.14, 14:06
    > Inna sprawa, że ja biubluzek w ogóle nie prasuję (w sumie to niczego nie prasuj
    > ę), może mam po prostu inną definicję gniecenia ;)

    Ja też nie prasuję, chyba, że bardzo muszę, zwykle jestem tolerancyjna dla zagnieceń, które u Idealnej Pani Domu wywowałyby pewnie zawał serca. Wychodzę z założenia, że sensownie rozwieszone pranie schnąc samo się prasuje :o) Natomiast właśnie Portofino (i czasem Tuby) nie bardzo się chcą do tej metody stosować. Może na czarnym mniej widać? ;o) Bo czerwona faktycznie jest z wiskozy, więc to inna bajka.

    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • pierwszalitera 23.01.14, 18:35
    genepi napisał:

    > Materiał na fartuchy nazywał się dederon (produkowany w DDR) i był fatalny.

    Dederon to nazwa własna jak nylon i perlon, dziś na metce te fartuchy miałyby 100% poliamid.
  • pierwszalitera 23.01.14, 12:47
    Wiele sportowych ubrań jest z poliestru, więc na pewno istnieją różnice. Z drugiej strony, to trochę sprawa ideologiczna, ja polarową bluzę włożę do łażenia po domu, albo do innych luźnych celów, ale normalnie preferują jednak ubrania z włókien naturalnych, albo przynajmniej mieszanek. Wydają mi się bardziej "szlachetne". Tu jestem trochę konserwa. Ostatnio zauważyłam jednak, że grube poliestrowe rajstopy i skarpety z takiego milusiego, miękkiego włókna są przyjemniejsze od najczęściej noszonych przeze mnie bawełnianych. I do tego lepiej grzeją. O poceniu nie mogą nic powiedzieć, bo mało się w ogóle pocę.
  • kis-moho 23.01.14, 13:05
    > Wiele sportowych ubrań jest z poliestru, więc na pewno istnieją różnice. Z drug
    > iej strony, to trochę sprawa ideologiczna, ja polarową bluzę włożę do łażenia p
    > o domu, albo do innych luźnych celów, ale normalnie preferują jednak ubrania z
    > włókien naturalnych, albo przynajmniej mieszanek. Wydają mi się bardziej "szlac
    > hetne". Tu jestem trochę konserwa.

    No właśnie... Mam taki pseudo-szlafroczek (Bravissimo zresztą) z poliestru, jest mechaty i mięciutki, ale raczej przeznaczony na drogę z łazienki do łóżka, a nie dłuższe leżenie na sofie, bo się w nim po pewnym czasie pocę. A w polarze wcale nie.
    Tak naprawdę głównie chodziło mi o cienki poliester, na sukienki/bluzki, ale już widzę, że temat wcale nie jest taki prosty ;o)

    --
    Jak 100krotna mam raczej niewielki biust, ale i u mnie równoważy go duża pupa ;)
  • yaga7 23.01.14, 13:09
    Aż poszłam sprawdzić skład swojego szlafroczka (mechaty, milusi i mega ciepły) - również 100% poliestru. Ale ja się w nim nie pocę (w sensie nie bardziej niż w czymś innym) i spokojnie mogę w nim siedzieć parę godzin.

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • kasica_k 23.01.14, 18:36
    Samo istnienie w składzie poliestru niczego nie przesądza. Mam np. sporo letnich sukienek o składzie poliester+elastan, na 30+ stopniowy upał się nie nadają (tu raczej tylko bawełna i len), ale okolice 25 stopni jak najbardziej, wyglądają świetnie i w ogóle się nie gniotą. Lubię też mieszanki, np. wiskoza+nylon, wiskoza+elastan, bawełna+elastan - bez dodatków bawełna czy wiskoza szybko się rozwlekają i niszczą (są wyjątki, ale nieliczne). Nie mam parcia na bawełnę, szczególnie, że ostatnimi czasy bawełniane rzeczy w sklepach są fatalnej jakości - jeśli trafi się dobra bawełna, to super, tyle że rzadko się trafia. Z naturalnych włókien najbardziej cenię wełnę - zimą :)
    A na co zwracać uwagę? Ja dotykam. Jak mi w dotyku nie pasuje - nie biorę. I raczej mam dobry instynkt :)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • virgaaurea 23.01.14, 23:26
    tez sie nad tym ostatnio zastanawialam, zwlaszcza jak przeczytalam pytanie, ktore Urkye zadala na FB o material typu 100% poliester - czesc odpowiedzi byla typu, ze poliester to zlo, nigdy, moja skora by tego nie zniosla itd. W dyskusjach o ciuchach Biubiu tez czesto zachwyty nad bawelna.

    I zaczelam sie zastanawiac, skad ta niechec do poliestru sie bierze, przyznam, ze nie pojmuje. I zachwytow nad bawelna tez.

    Tzn ja rozumiem, ze sweterki z bazaru na 20pln sa pewnie fatalnej jakosci i szybko zaczynaja smierdziec. Sama sie nacielam pare razy na ciuchy sportowe marki wlasnej decathlonu i juz wiekszosci sie pozbylam, bo rzeczywiscie szybko zaczynaly smierdziec niemozliwie.

    Po przeczytaniiu dyskusji na FB przejrzalam
    1. swoje ulubione ciuchy sportowe (zarowno bielizna, jak i bluzy, spodnie termiczne, legginsy biegowe, czapki, kurtki, wszystko na rozne pory roku), takie, ktore mam juz na tyle dlugo, ze dobrze wiem, jak sie sprawuja, ktore mialam na sobie na calodziennych wycieczkach, krotszych ale bardzo intensywnych. I co? Ano poliamid i poliester w wiekszosci. I donosze, ze po wysilku nie smierdza, tzn. czuc, ze sa uzywane, nie pachna tak, jak wyjete z polki, ale nie jest to zabojczy zapach, jaki miala wiekszosc ciuchow z decathlonu, a podobny jak np. koszula po calym dniu. Koszulka, w ktorej biegam w najgorsze upaly bo jest najbardziej komfortowa (poce sie wtedy mega) jest w 80% z poliamidu. Przyznaje, ze wszystko to jednak nie byly rzeczy tanie.

    2. Moje ulubione ciuchy na wakacyjne - biore zawsze malutko rzeczy, zalezy mi, zeby sie nie gniotly, latwo praly, szybko schly, nie brudzily sie latwo, byly malenkie po zwinieciu. I co? Ano moje 2 ulubione sukienki maja w skladzie i poliester i poliamid. Jezdze na wakacje w miejsca o b. wysokiej wilgotnosci i temperaturze, nocuje czesto w pokojach bez klimy, sporo chodze, rowniez w gorach - nie ma opcji, zeby rzeczy nie przepocic. Nie smierdza. Schna blyskiem. Woze te same sukienki (od 10 lat...) bo wiem, ze sie sprawdzaja. I w przeciwienstwie do drogich ciuchow sportowych te sa akurat z wyprzedazy z sieciowek (jedna z H&M...), kosztowaly jakies smieszne pieniadze, kupilam je, bo dobrze lezaly, nie przypuszczalam, ze tyle pozyja...

    Nie mam pojecia, jak to wyjasnic, ale na pewno oprocz badziewnego poliestru z bazaru sa niektore rzeczy super. No mam je w szafie i wiele razy zakladalam:D

    Musze przyznac, ze mam w szafie coraz mniej rzeczy z bawelny i kompletnie nie rozumiem zachwytow nad nia. Kolory blakna, trzeba prasowac, schnie wolno, lapie rozne rzeczy nie do doprania i najgorsze dla mnie - jak zlapie troche wilgoci (czesto siedze w wilgotnym i chlodnym pomieszczeniu) to te wilgoc trzyma. Cieniutka welna merynosowa wygrywa w kazdym wzgledzie. Wiskoza tez. Problem z marznieciem stop skonczyl sie, jak wywalilam wszelkie bawelniane skarpety i zamienilam je na cieniutkie welniane.

    No i tak zastanawiam sie, o co chodzi z tym "moja skora by tego nie zniosla" i niechecia do poliestru? Czy takie osoby nosza tez bielizne z bawelny?? przeciez staniki z bawelny nie sa... O ekologie? Ale z bawelna chyba tez nie jest tu rozowo....
  • pinupgirl_dg 24.01.14, 00:12
    > 1. swoje ulubione ciuchy sportowe (zarowno bielizna, jak i bluzy, spodnie termi
    > czne, legginsy biegowe, czapki, kurtki, wszystko na rozne pory roku), takie, kt
    > ore mam juz na tyle dlugo, ze dobrze wiem, jak sie sprawuja, ktore mialam na so
    > bie na calodziennych wycieczkach, krotszych ale bardzo intensywnych. I co? Ano
    > poliamid i poliester w wiekszosci. I donosze, ze po wysilku nie smierdza, tzn.
    > czuc, ze sa uzywane, nie pachna tak, jak wyjete z polki, ale nie jest to zabojc
    > zy zapach, jaki miala wiekszosc ciuchow z decathlonu, a podobny jak np. koszula
    > po calym dniu. Koszulka, w ktorej biegam w najgorsze upaly bo jest najbardziej
    > komfortowa (poce sie wtedy mega) jest w 80% z poliamidu. Przyznaje, ze wszystk
    > o to jednak nie byly rzeczy tanie.

    Hmm, powiem szczerze, że jeśli chodzi o ubrania biegowe, góry itd, to jednak wolę bawełnę. Biorąc pod uwagę jej wszystkie wady, sprawdza się dla mnie lepiej w sytuacji wysiłku. Być może wcale nie chodzi tu o poliester i poliamid, ale o elastan, w bawełnianych rzeczach z elastycznych tkanin też nie najlepiej się czuję i mocniej się pocę.


    > 2. Moje ulubione ciuchy na wakacyjne - biore zawsze malutko rzeczy, zalezy mi,
    > zeby sie nie gniotly, latwo praly, szybko schly, nie brudzily sie latwo, byly m
    > alenkie po zwinieciu. I co? Ano moje 2 ulubione sukienki maja w skladzie i poli
    > ester i poliamid. Jezdze na wakacje w miejsca o b. wysokiej wilgotnosci i tempe
    > raturze, nocuje czesto w pokojach bez klimy, sporo chodze, rowniez w gorach - n
    > ie ma opcji, zeby rzeczy nie przepocic. Nie smierdza. Schna blyskiem. Woze te s
    > ame sukienki (od 10 lat...) bo wiem, ze sie sprawdzaja. I w przeciwienstwie do
    > drogich ciuchow sportowych te sa akurat z wyprzedazy z sieciowek (jedna z H&M..
    > .), kosztowaly jakies smieszne pieniadze, kupilam je, bo dobrze lezaly, nie prz
    > ypuszczalam, ze tyle pozyja...

    Zastanawiam się, czy nie dać szansy sztucznym tkaninom w kontekście tego, co napisałaś. Często wyjeżdżam i bawełniane ubrania trudno się pierze w warunkach polowych, schną bardzo długo. Ze wszystkich znanych mi tkanin bawełna na ciele sprawdza się najlepiej i ją preferuję jeśli chodzi o bieliznę, ale np. poliamidowe halki też były całkiem przyjemne. Pewnie dużo też zależy od splotu itd, widziałam tkaniny sztuczne przypominające ceratę i takie, który były bardzo miłe w dotyku.
    O materiałach było trochę na noszebiustonosze
    noszebiustonosze.blox.pl/strony/materialoznawstwo.html


    --
    Fizia Pończoszanka
  • virgaaurea 24.01.14, 02:01
    Kurcze, ale wyszlabys dzis (-12 w Wwie, w reszcie Polski pewnie podobnie) biegac w bawelnianej koszulce i bawelnianej bluzie? Bo ja bylam, ponad godzine, w poliestrowej i tzw. gore (nie goretex, to co innego) i bylo mi genialnie. Sucho przede wszystkim przy skorze. O ile merynosowy podkoszulek tez by dal rade rownie fajnie (tez zakladam), o tyle co do bawelny nie jestem przekonana jakos.
    W warunkach polskiego sierpnia w Tatrach to moze to nie ma wiekszego znaczenia, ale dzis nie chcialabym wbijac sie w bawelniana koszulke. Elastanu w skladach moich rzeczy chyba nie ma, sprawdze jeszcze jutro.
  • pinupgirl_dg 24.01.14, 02:12
    Tak. Akurat na wierzch stosuję inne materiały, w sumie co popadnie, to przy ciele bawełniany podkoszulek jest dla mnie jak najbardziej ok. Oczywiście, biegałam też w bieliźnie termoaktywnej i jakoś żyje :). Może gdybym miała np. spędzić w górach więcej czasu, ale jak jestem ciągle w ruchu to mi bawełna nie przeszkadza, potem przychodzę do domu/schroniska i mogę zdjąć.


    --
    Fizia Pończoszanka
  • virgaaurea 24.01.14, 02:20
    A nie przewiewa Cie? zwlaszcza nog i tylka od bawelnianych spodni? Na rowerze tez nie?
    Albo przy dluzszym wysilku, np. najpierw idziesz/biegniesz na nartach ze szybciej, spocisz sie, potem jedziesz/idziesz wolniej, albo jest jakas przerwa na jedzenie i sie wychladzasz, koszulka czy gatki zostaja mokre, a w sumie cieplo nie jest, nie przeszkadza Ci? Moze ja jakos bardzo potrzebuje, zeby mi bylo suchuo i to przez to, nie wiem.

    Jakos kombinacja snieg + bawelna ciagle do mnie nie przemawia. Nigdy sie wprawdzie tak nie wybralam, ale jakos wydaje mi sie, ze gdybym sie raz wychrzanila na stoku to potem z tym mokrym tylkiem bym zostala do konca dnia.
  • yaga7 24.01.14, 05:46
    No właśnie, do mnie też nie przemawia.

    Swego czasu jeździłam na nartach w normalnych bawełnianych górach pod kurtką i jak się przesiadłam na ciuchy termiczne, potem na merynosy, poczułam różnicę, kolosalną. W bawełnie przeszkadza mi to, że jak się spocę, bluzka pozostanie mokra i zimna, brrr.

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • pinupgirl_dg 24.01.14, 09:11
    > A nie przewiewa Cie? zwlaszcza nog i tylka od bawelnianych spodni? Na rowerze t
    > ez nie?
    > Albo przy dluzszym wysilku, np. najpierw idziesz/biegniesz na nartach ze szybci
    > ej, spocisz sie, potem jedziesz/idziesz wolniej, albo jest jakas przerwa na jed
    > zenie i sie wychladzasz, koszulka czy gatki zostaja mokre, a w sumie cieplo nie
    > jest, nie przeszkadza Ci? Moze ja jakos bardzo potrzebuje, zeby mi bylo suchuo
    > i to przez to, nie wiem.

    No właśnie moja aktywność ostatnio jest raczej krótka, nie robię sobie przerw, więc trudno powiedzieć. W termoaktywnej bieliźnie po wyjściu jest mi chłodno no i trochę gryzie? Nie wiem, jak to nazwać, ale jest dla mnie mniej przyjemna. Myślę, że to dodatek tych elastycznych włókien, bo np po domu mam polarowy dres i założony na gołe ciało jest ok. Co nie znaczy, że nie używam takiej bielizny, ale wolę bawełnę. Jeśli chodzi o przewianie, to bardzo przewiewa mi uszy i głównie skupiam się na tym, co założyć na głowę, resztę ciała przywdziewam w to, co mam pod ręką. No ale biegam już zupełnie amatorsko.

    > Jakos kombinacja snieg + bawelna ciagle do mnie nie przemawia. Nigdy sie wprawd
    > zie tak nie wybralam, ale jakos wydaje mi sie, ze gdybym sie raz wychrzanila na
    > stoku to potem z tym mokrym tylkiem bym zostala do konca dnia.

    Niestety, nie jeżdżę na nartach, ale na wierzch nie mam żadnych oporów przed materiałami sztucznymi, do biegania też mam jeden dres ortalionowy czy jak to się tam fachowo nazywa i bardzo sobie chwalę


    --
    Fizia Pończoszanka
  • felisdomestica 24.01.14, 00:19
    Nie, nie chodzi o ekologię. Chodzi m.in. o to, ze jak wsiądę zimą do samochodu, to wysiadam w chmurze elektrostatycznych wyładowań. Nie znoszę, jak strzelają ze mnie iskry. I moja skóra tego nie znosi.
    I nie bardzo wierzę w zapewnienia, ze "teraz to włókna są dobrej jakości". Skład chemiczny włókien jest wciąż ten sam, a jakość tkaniny od niego głównie zależy. Zmienia się splot, zmienia się grubość, ale to nie ma znaczenia.
    Tak, poliester jest trwały, pierny, nie gniecie się. I to są jego jedyne zalety. Aha, jest jeszcze tani. Dlatego zawsze producenci odzieży będą nas przekonywac, że jest świetny.
  • kasica_k 24.01.14, 02:00
    felisdomestica napisała:
    > Skła
    > d chemiczny włókien jest wciąż ten sam, a jakość tkaniny od niego głównie zależ
    > y. Zmienia się splot, zmienia się grubość, ale to nie ma znaczenia.

    Najwyraźniej jednak ma, zresztą ma również znaczenie w przypadku wełny i bawełny. Inaczej nie byłoby takich różnic między materiałami o podobnym składzie. A przy suchym mroźnym powietrzu zawsze coś ci się gdzieś naelektryzuje, trudno żyć całkowicie bez kontaktu z tworzywami, nasze otoczenie się z nich w dużym stopniu składa.

    BTW mnie się elektryzują włosy nawet gdy zdejmuję czapkę ze stuprocentowej wełny, czego szczerze nie znoszę... ma ktoś na to patent? Moim jest chodzenie bez czapki, co ma jednak swoje wady, gdy na dworze minus dwanaście :)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • pierwszalitera 24.01.14, 10:45
    kasica_k napisała:

    > BTW mnie się elektryzują włosy nawet gdy zdejmuję czapkę ze stuprocentowej wełn
    > y, czego szczerze nie znoszę... ma ktoś na to patent? Moim jest chodzenie bez c
    > zapki, co ma jednak swoje wady, gdy na dworze minus dwanaście :)
    >

    To włosy są winne, a nie czapka. Na początek sprawdź wszystkie szczotki i grzebienie i zamień je na takie antystatyczne. Odżywka do włosów od czasu do czasu też nie jest złym pomysłem, a jeszcze lepiej przeciągnąć suche włosy po myciu rozdartą w dłoniach minimalną ilością jakiegoś kremu do stylizacji. Jeeżli boisz się przetłuszczenia, to spróbuj nałożyć bogatszą odżywkę przed myciem, tak robią często modelki mające cieńkie, delikatne włosy. A najlepszym sposobem jest jonowana suszarka. Od kiedy takiej używam, mogę nosić nawet poliestrowe czapki.
  • 100krotna 25.01.14, 10:40
    Smarujemy ręce kremem do rąk (wsmarowujemy dokładnie) i leciutko przeczesujemy włosy takimi nakremowanymi rękami. U mnie działa zawsze. Nie tłuści włosów, aczkolwiek krem musi być dobrze wchłonięty.
    Ale w zasadzie, odkąd regularnie odżywkuję włosy, nie zdarza mi się elektryzowanie. Mimo braku suszarki z jonizacją :)

    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
  • zawrotglowy 25.01.14, 10:05
    Duża ilość płynu do płukania + krochmal w sprayu lub inny podobny spray, który zawiera antystatyki. Zimą bez problemu można takie kupić.

    Dużo daje stosowanie odżywek, bo wszystkie mają jakieś antystatyki, ale rozumiem, że nie każdy lubi lub może. Rezygnacja z plastikowych czesadeł też daje efekty.
  • virgaaurea 24.01.14, 02:06
    Ciekawe rzeczy piszesz, w ogole nie zaobserwowalam, zeby mi sie bluza czy kurtka elektryzowaly. Tyle, ze ja autem niewiele jezdze, raczej zbiorkomem, moze przez to.

    A bielizne tez nosisz bawelniana? Czy tu Ci poliester nie przeszkadza juz? Wybierasz np. te staniki, ktore maja wnetrze misek bawelniane?
    I wolisz (np. na cieniutki podkoszulek albo bluze) bawelne niz welne?
  • kasica_k 24.01.14, 02:32
    virgaaurea napisała:

    > Czy takie osoby nosza tez bielizne z bawelny?? przeciez
    > staniki z bawelny nie sa...

    Na stanikach z bawełny nie zależy mi zupełnie, natomiast jest jedna część garderoby, do której bawełnianości jestem wciąż przywiązana :) Mianowicie majtki. Sztuczne niestety często nie spełniają moich wyśrubowanych wymagań jeśli chodzi o przewiewność w tej okolicy (chodzi zarówno o poczucie komfortu, jak i podatność na infekcje). Zwłaszcza przy ciepłej pogodzie bawełna najczęściej wygrywa. Aczkolwiek nie musi być koniecznie 100%. Dobrym włóknem jest też modal (też celuloza, jak wiskoza) - moje gacie bawełniano-modalowe z M&S są tak samo przepuszczalne jak bawełna, cudowne w dotyku i cieniutkie. Szkoda, że nie robią z tego satyn, koronek i haftów ;)

    --
    Stanikomania!
    Stanikomaniaczki na Facebooku
  • yaga7 24.01.14, 05:48
    Z ciekawości kupiłam sobie ostatnio bawełniane gacie, żeby sprawdzić, czy są faktycznie takie super. Ale może trafiłam fatalnie, bo nie są super, wolę swoje sztuczne Fantasie czy insze.
    Albo ewentualnie z dodatkiem elastanu czy właśnie modal, modal jest przyjemny.

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • tfu.tfu 24.01.14, 20:44
    ano o to chodzi, że skóra jest różna: czasem alergiczna, często nadwrażliwa. moja poliester odrzuca, poza stanikami i rajstopami (oraz jedną kiecą prawie balową) w mojej szafie nie ma nic z poliestru, a z mieszanki tylko spodnie (które pewnie wywalę).
    i po prostu o to chodzi, że moja konkretnie skóra by nie zniosła. poliestru nie kupię nawet za zeta, bo wywalę, szkoda zatem 1 zeta... lepiej dołożyć drugiego i nakarmić zwierzaka w schronisku.
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • virgaaurea 24.01.14, 23:47
    @tfu, rozumiem, ze mozna miec alergie praktycznie na wszystko, ale wytlumacz mi, prosze, jedno (naprawde nie wiem, bo zupelnie alergii nie miewam, zupelnie szczerze i serio pytam) - jak to jest, jesli masz alergie (niekoniecznie Ty konkretnie) na poliester, ok, kupujesz kiecki bawelniane, bo poliestrowe podraznilyby Ci skore, ale jednoczesnie nosisz stanik poliestrowy i rajstopy i nic sie nie dzieje? Bo rajstopy bawelniane, welniane istnieja, nie tylko bardzo grube, staniki z bawelny pewnie tez (a przynajmniej z wnetrzem misek, podszyciem obwodu od wewnatrz i ramiaczkami), ale mam wrazenie (moze mylne?) ze nie ciesza sie jakas szczegolna popularnoscia. A w kazdym razie (ale moze to moje wrazenie?) wydaje mi sie ze wiekszosc chocby tego forum bez klopotu nosi niebawelniane staniki, a jednoczesnie lobbuje za bawelnianymi ciuchami.
  • pierwszalitera 25.01.14, 10:52
    virgaaurea napisała:

    > @tfu, rozumiem, ze mozna miec alergie praktycznie na wszystko, ale wytlumacz mi
    > , prosze, jedno (naprawde nie wiem, bo zupelnie alergii nie miewam, zupelnie sz
    > czerze i serio pytam) - jak to jest, jesli masz alergie (niekoniecznie Ty konkr
    > etnie) na poliester, ok, kupujesz kiecki bawelniane, bo poliestrowe podraznilyb
    > y Ci skore, ale jednoczesnie nosisz stanik poliestrowy i rajstopy i nic sie nie
    > dzieje?

    Tu musi chodzić o coś innego niż alergię, bo teoretycznie poliester nie ma większego potencjału alergicznego od włókien naturalnych. Jest wręcz przeciwnie. Wełna, bawełna, mogą bardzo uczulać. Zarówno włókna sztuczne i te naturalne mogą zawierać alergizujące barwniki, przy czym te naturalne mogą o wiele łatwiej te barwniki oddawać na skórze, na przykład przy poceniu, co przy alergii znowu jest na korzyść poliestru. Naturalne włókna zawierają też często pestycydy oraz inne środki owadobójcze i ochrony roślin.
    Można mieć też wrażliwą skórę i reagować na mechaniczną stymulację, szorstkie materiały wywołują wtedy sensacje. Niekiedy włókna sztucze są faktycznie szorstkie, mnie drażnią na dłuższą metę na przykład niektóre poliestrowe staniki, wszyscy znamy to pojęcie sztucznej ceratki, rzadko mam jednak taki stanik dłużej niż kilka godzin na sobie. Szorstka może być jednak także sprana bawełna, o drapiącej wełnie już nie mówię. Tylko wiskoza i jedwab są tu nieco przyjemniejsze i zachowują długo swoją miękkość. Jeżeli chodzi o poliester to bywa różnie, ale nowoczesna włókna bywają też bardzo miękkie i milusie, szorstki bistor to już przeszłość. Pozostaje jeszcze regulacja termiczna. Tu włókna naturalne mają przewagę w normalnym użytkowaniu, są bowiem oddychające, co dla skóry z AZS może być bardzo ważne, bo reaguje ona bardzo wrażliwie na wszelkie zmiany warunków, ale przy sportach lepsze są czasem włókna sztuczne, bo lepiej radzą sobie z nadmiarem wilgoci.
    Nie ma więc moim zdaniem czegoś takiego, jak generalne nieznoszenie poliestru. Jeżeli ktoś coś takiego twierdzi, to możliwe, że zrobił kilka nieprzyjemnych doświadczeń z jakimiś ciuchami i na wszelki wypadek nie próbuje z innymi.
    Istnieje jeszcze coś takiego jak nadwrażliwość psychiczna, mnie się na przykład poliester też raczej negatywnie się kojarzy, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie ma na to racjonalnego wytłumaczenia, preferuję tylko ogólnie bardziej "naturę", we wszystkim, i daje mi ona więcej osobistej satysfakcji z zakupu. Dlatego też wolę sukienkę z wiskozy, czy wełny, niż z poliestru. Nie upieram się jednak przy bawełnie, bo ta bywa nieraz tak badziewna, że wymagana cena nie jest w żadnym wypadku adektwna do jakości ciucha. Poza tym, jako reagująca na ciemne barwniki alergiczka wiem, że najwięcej krzywdy robiła mi właśnie tania bawełna. Teraz trochę już mniej, zdaje się, że wiele z tych alergizujących substancji wycofano w ostatnich latach z produkcji, ale ciągle się zdarza.
  • 100krotna 25.01.14, 11:01
    Ja odpowiem, jak jest u mnie.
    Nie mam uczulenia na poliester, ani żadne włókna sztuczne, ale bardzo nie lubię dotyku na ciele materiałów typu 100% poliester, poliamid lub mieszanki poliestru z elastanem. Wyjątkiem są bardzo cienkie materiały splotem przypominające jedwab lub takie bardzo miękkie polary.

    Mam suchą skórę, mam wrażenie, że w elastycznych, sztucznych materiałach przesusza się jeszcze bardziej . Np rano natłuszczone balsamem nogi, wieczorem po zdjęciu rajstop czy legginsów z tworzyw sztucznych są pokryte takim białym suchym "proszkiem" ze złuszczonego naskórka (wybaczcie opis). W ubraniach z zawartością wełny, wiskozy czy bawełny tego nie zaobserwowałam. Może chodzi więc właśnie o to odprowadzanie wilgoci ze skóry? Ja się w zasadzie poza strategicznymi miejscami nie pocę nawet przy wysiłku (no chyba, że przy bardzo wysokich temperaturach), więc zdecydowanie wolę mieszanki bawełny, np z elastanem + coś.
    Przesuwanie się po ciele materiału plastikowo-elastycznego wywołuje u mnie ciarki (od lat najmłodszych) i znam kilka osób, które reagują tak samo.
    W "cienkich" rajstopach nauczyłam się chodzić dopiero mając lat ok 20, ale nadal nie cierpię momentu zakładania rajstop, robi mi się gęsia skórka, uczucie dyskomfortu jest podobne do reakcji na dźwięk na drapania paznokciem po tablicy (lub drapania styropianu/lub zgrzytania nożem po talerzu, bo każdy reaguje na coś innego). Jeśli mogę, wybieram coś z dodatkiem włókien naturalnych.
    Odzież wierzchnia już mnie tak nie rusza, pod warunkiem, że bliżej ciała mam tkaniny naturalne.
    Majtki muszą być bawełniane (lub inne naturalne) i nie wystarczy bawełniana wkładka w kroku. Nie mogę nosić koronkowych i mgiełkowych staników (próbowałam wiele razy) bo mnie swędzi skóra na piersiach po 2-3 godzinach, wytrzymanie w takim staniku całego dnia, to męczarnia.

    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
  • pinupgirl_dg 25.01.14, 11:45
    > Np rano natłuszczone balsamem nogi, wieczorem po zdjęciu rajstop czy legginsów
    > z tworzyw sztucznych są pokryte takim białym suchym "proszkiem" ze
    > złuszczonego naskórka (wybaczcie opis).

    O, mam tak samo, ale raczej w grubszych rajstopach (mikrofibra?).

    I też koronki czy mgiełkiw stanikach mnie gryzą, najbardziej komfortowe dla mnie są staniku usztywniane z wyślelonym wnętrzem (najchętniej bawełną, ale od biedy gładki materiał sztuczny też przejdzie, czyli u mnie to raczej kwestia faktury).

    --
    Fizia Pończoszanka
  • yaga7 25.01.14, 11:57
    pinupgirl_dg napisała:

    > > Np rano natłuszczone balsamem nogi, wieczorem po zdjęciu rajstop czy legg
    > insów
    > > z tworzyw sztucznych są pokryte takim białym suchym "proszkiem" ze
    > > złuszczonego naskórka (wybaczcie opis).
    >
    > O, mam tak samo, ale raczej w grubszych rajstopach (mikrofibra?).

    No to ja mam dokładnie na odwrót - jeżeli nogi potraktuję dobrym balsamem (ale musi być odpowiedni), to nie mam żadnego złuszczonego naskórka. Natomiast jeżeli nie posmaruję, to tak mam.

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • pierwszalitera 25.01.14, 13:23
    pinupgirl_dg napisała:

    > I też koronki czy mgiełkiw stanikach mnie gryzą, najbardziej komfortowe dla mni
    > e są staniku usztywniane z wyślelonym wnętrzem (najchętniej bawełną, ale od bie
    > dy gładki materiał sztuczny też przejdzie, czyli u mnie to raczej kwestia faktu
    > ry).

    Ale cała masa staników typu mgiełka zrobiona jest z przewiewnych siateczek z dziurkami, natomiast co mi po bawełnie w staniku, jak podszyta jest grubą, sztuczną gąbką? Ja w każdym razie wolę mgiełki od poliuretanów przeznaczonych do produkcji materaców i materiałów izolacyjnych.
  • pinupgirl_dg 25.01.14, 13:34
    > Ale cała masa staników typu mgiełka zrobiona jest z przewiewnych siateczek z dz
    > iurkami, natomiast co mi po bawełnie w staniku, jak podszyta jest grubą, sztucz
    > ną gąbką? Ja w każdym razie wolę mgiełki od poliuretanów przeznaczonych do prod
    > ukcji materaców i materiałów izolacyjnych.

    Tu nawet nie chodzi o przewiewność, piersi nie pocą mi się jakoś specjalnie, poza tym nie wiem, jak z piankami w staniku, ale pianki izolujące też są różne i te o otwartych komórka przepuszczają parę wodną. Te siateczki po prostu mnie gryzą w wiekszości. Da się znieść, ale czasami nie wypada się ciągle drapać po piersiach, więc wolę miękką gąbkę od siatek.


    --
    Fizia Pończoszanka
  • 100krotna 25.01.14, 15:26
    Ale tu nie o przewiewność chodzi, a o przyjemność z dotyku bawełny. Mnie się piersi nie pocą ani nie przegrzewają, nawet gorrącym latem, więc przewiewność mi wisi, mogę gąbki albo nawet skorupki nosić. Tak jak Pinup mogę ostatecznie nosić staniki wyściełane gładkim sztucznym materiałem,chociaż w dotyku zdecydowanie wolę bawełnę, za to siateczki i koronki powodują czasami szukanie w panice ustronnego miejsca, żeby się, za przeproszeniem, po cyckach podrapać. Albo żeby dziada drapaka z siebie ściągnąć.



    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
    wyprzedaż garażowa
  • tfu.tfu 26.01.14, 11:07
    mam alergię na własny pot, w poliestrze się pocę wściekle. ot wsio
    --
    .............. fusy precz!
    http://www.suwaczek.pl/cache/7f30b97f4b.png
  • amused.to.death 24.01.14, 13:47
    jest poliester i poliester.
    W ubraniach sportowych i turystycznych jest genialny. Ale to też zależy od jakości. I bardzo często od ceny (przynajmniej u nas).
    Z naturalnych materiałów lubię dobrą wełnę, w pozostałych przypadkach niekoniecznie.
    Kiedyś chciałam sprawdzić ile wytrzymają takie sportowe 'sztuczne' skarpetki, ale w sumie nadal nie wiem bo po piątym dniu (kiedy nadal nie wydzielały żadnego zapachu) postanowiłam je mimo wszystko wyprać:D

    W sumie nie wiem na co zwracać uwagę.
    Ja zwracam uwagę na dotyk, firmę i cenę (tanie rzeczy bywają też dobre, ale rzadko).
  • yen26 24.01.14, 15:12
    tutaj trochę o materiałach:
    skladblawatny.pl/slownik-tkanin
    a mnie denerwuje to, że nowe ubrania często są już zmechacone na wieszakach...a z kolei te naturalne - wełna, kaszmir, merynosy- trzeba prać ręcznie, a ja nie cierpię ;/
  • sara_tora 22.10.14, 08:41
    sporo informacji o właściwościach surowców lycra, microfibra, elastan, elastil itp jest na stronie hurtowni rajstop (zakładka baza wiedzy)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka