Dodaj do ulubionych

Zasady od parady

01.09.16, 13:44
Czasem z pamięci odmętu przypominają mi się różne dziwne zasady ubraniowe.
Dziwne, ale skoro tak mówi Dorota, to na pewno tak jest. Każdy/-a z nas miał taką Dorotę głoszącą dogmaty, może to była matka, może chór babek i ciotek, moja Dorota akurat była postacią dość tragiczną, bo do owych dogmatów odzieżowych sprowadzały się jej wszelkie szkolne sprawności. W domu tych prawd konfekcyjnej wiary mi nie objawiano, ani zweryfikować ich nie byłam w stanie, wymogiem było nie być fleją i w miarę możliwości prostakiem.

Wśród podstawowych zasad była teoria o gryzących się kolorach. Gryźć miał się na przykład granat z czarnym, pomarańczowy z różowym, brąz z granatem, niebieskim i pomarańczowym.

Sukienka nie może wystawać spod płaszcza.

Ramiączko stanika nie może wystawać spod bluzki.

Ale pod białą bluzkę na szkolną akademię należy założyć stanik czarny; do lekarza zakłada się stanik biały.

Do tenisówek zakłada się tylko białe skarpetki.

I byłabym w stanie uwierzyć, że te dorotyzujące bzdury są projekcją mojego mózgu, który w owym czasie często spadał z roweru, gdybym nie usłyszała, jak koleżanka sztorcuje dorastającą córkę, że nie może założyć granatowego beretu do brązowej kurtki, no nie wolno i już, nawróciła dziewczynę ze schodów, żeby zmieniła beret lub kurtkę.

Sprzedajcie mi swoje dogmaty!
Edytor zaawansowany
  • teresa104 01.09.16, 15:55
    Brutalnych zasad Doroty było więcej, przez osiem lat szkoły podstawowej miała czas krzewić. Właśnie przypomniałam sobie jeszcze jedną: kiedy rajstopy, to nie majtki, modna kobieta nie powinna mieć na sobie tych dwóch rzeczy równocześnie.
  • anna-pia 02.09.16, 00:44
    Czarny stanik jest seksowny, więc wczesna nastolatka nie może mieć czarnego, tylko biały i beż. (Tu też było o tym, że do lekarza tylko biały stanik.)

    Młoda dziewczyna musi nosić ubrania w jasnych kolorach, najlepiej pastelowych, ciemne są dla starszych, a ubrania w mocnych kolorach noszą puszczalskie.

    Na ślub (cudzy) dziewczyna musi mieć sukienkę.

    Młodej dziewczynie wystarczy krótki płaszczyk/kurtka za tyłek, długie płaszcze są dla matron i emerytek. Zimą marzną tylko stare babcie i małe dzieci.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • anna-pia 02.09.16, 00:51
    O, jeszcze jedna prawda objawiona przez znawczynie-przedmiotu-każdego: buty i torebka muszą być tego samego koloru.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • mniickhiateal 02.09.16, 12:15
    teresa104 napisała:

    > Wśród podstawowych zasad była teoria o gryzących się kolorach. Gryźć miał się n
    > a przykład granat z czarnym, pomarańczowy z różowym, brąz z granatem, niebieski
    > m i pomarańczowym.
    Różowy z czerwonym w mojej rodzinnej mitologii. Wszystko oczywiście g-prawda, bo zależy od odcienia.

    > Sukienka nie może wystawać spod płaszcza.
    To przeczytałam dopiero w jakieś książce o etykiecie ubraniowej.

    > Ramiączko stanika nie może wystawać spod bluzki.
    No nie może, to bardzo pospolite, jak wystaje. Nawet mnie uczono wszywać takie zabezpieczające tasiemki przytrzymujące ramiączko w bluzce.

    > Ale pod białą bluzkę na szkolną akademię należy założyć stanik czarny; do lekar
    > za zakłada się stanik biały.
    Wyuzdane bzdury o tym czarnym staniku, tu jestem w teamie Ani-Pia ;P

    > Do tenisówek zakłada się tylko białe skarpetki.
    Zależy od koloru tenisówek, oczywiście.

    > I byłabym w stanie uwierzyć, że te dorotyzujące bzdury są projekcją mojego mózg
    > u, który w owym czasie często spadał z roweru, gdybym nie usłyszała, jak koleża
    > nka sztorcuje dorastającą córkę, że nie może założyć granatowego beretu do brąz
    > owej kurtki, no nie wolno i już, nawróciła dziewczynę ze schodów, żeby zmieniła
    > beret lub kurtkę.
    Jakiś czas temu czytałam dzieła nt odziewania eleganckiego menszczyzny i tam coś stało o brązowych butach tylko do niebieskich garniturów, a czarnych do szarych, ale nie pamiętam.

    > Sprzedajcie mi swoje dogmaty!
    Mój ulubiony to Coco Chanel: nie mieszać w stroju więcej niż dwóch kolorów na raz, bo robi się nieelegancki chaos wizualny. Akurat bardzo mi pasuje do osobistego stylu, i owszem stosuję.

    --
    Karl who?
  • teresa104 02.09.16, 12:44
    A ja gdzieś dawno temu napotkałam taką wskazówkę, by liczyć elementy stroju - za każdy element 1 punkt, jeśli element jest ekstrawagancki to 2, można pominąć elementy niewidoczne typu czarny top pod czarnym żakietem. Łącznie punktów powinno być 6 - 7. 5 i mniej to nuda. 8 i więcej jarmark. Jakoś tak, głowy nie dam;)

    Głowa - 1, żakiet - 1, koszula - 1, spodnie - 1, buty - 1, torba - 1, szalik - 1. Jak buty są za 2, to bez szala.
    Rzadko stosuję, ale w sytuacjach ekstremalnej niepewności coś tam se policzę i wychodzę z domu uspokojona dodawaniem.
  • teresa104 02.09.16, 12:37
    Taka krótkowłosa Francuzka robiąca metamorfozy w TV twierdzi, że zakazane są cieliste rajstopy, że są wstrętne i be. Mnie zaś wstrętne wydają się moje gołe nogi, nie widzę problemu gołych nóg w codziennym letnim ubiorze, ale w oficjalnych sytuacjach w jakiejś tam eleganckiej spódnicy bez rajstop nie wystąpię, sporo maskują, nawet jeśli są najcieńsze i zupełnie jasne jak moja skóra.
  • 100krotna 02.09.16, 13:01
    W moim osobistym rankingu be i fe są brązowe rajstopy. No nie założę. (Chyba, żeby mi płacili, to tak, ale tylko w zimie pod spodnie)

    Jeżeli chodzi o osobiste dogmaty, to nie lubię kompletów biżuterii.
    Albo kolczyki, albo wisiorek.
    A kolczyki, wisiorek i bransoletka to już w ogóle okropnie!
    Moja mama za to nie toleruje szpilek do dżinsów i ogólnie łączenia stylu eleganckiego ze sportowym. Absolutnie nie można.
    (Swoją drogą, czasami jak widzę osobę ubraną w narciarską kurtkę w jaskrawym kolorze do kozaczków na szpilce i eleganckiej torebki to poniekąd się z mamą zgadzam ;))


    --
    Mam raczej niewielki biust, ale na szczęście równoważy go duża pupa ;)
  • teresa104 02.09.16, 13:32
    Mnie w otrzymanych w prezencie kolczykach z ciemnym bursztynem robi się taki komplet:

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ta/jb/fdu3/NWCiju4JqT2qeYpEzX.jpg

    Zakładam czasem dla radości, ale jeszcze do ludzi nie wyszłam.
  • genepi 02.09.16, 20:50
    No patrz, a u nas szła zasada że komplety sa ok bo spójne.
    Za to kratka z paskami - nigdy. Albo wzór w kwiaty z innym wzorem - o fuuuuj
  • genepi 02.09.16, 20:52
    A w mojej familii czarne rajstopy tylko na wieczór. Na dzień cieliste, niewidoczne. To się moze brac z faktu ze my szczupłonogie a czarne jednak optycznie wyszczupla.
  • teresa104 02.09.16, 22:04
    Czarne rajtki założyłabym zimą, kryjące, do wełnianej sukienki. Nogi wolałabym mieć miej tłuste, nie tylko optycznie, ale nie mam za bardzo wizji, gdzie miałabym się udać w takim czarnym woalu na nogach. Ech, dogmaty, dogmaty.
  • anna-pia 02.09.16, 22:12
    Mnie wbito do głowy, że czarne rajstopy są eleganckie, a jasne - codzienne. Ja i tak głównie w portkach pomykam, dogmaty o sukienkach na "okazje" skutecznie mnie do tychże zniechęciły.

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • yaga7 02.09.16, 21:01
    Glany są niekobiece ;) To moja mama powtarzała mi jeszcze długo na studiach, hehe.

    Natomiast tak poza tym, to nie pamiętam, zresztą od pewnego momentu miałam dość olewcze podejście do różnych zasad i dogmatów, może dlatego nie pamiętam. Z drugiej strony w podstawówce łaziłam w gustownym fartuszku, a w liceum już mieliśmy pełną swobodę i na serio można było nosić się bardzo luźno.
    Poza tym ja na każde trzeba/nie wolno/nie wypada reaguję dość alergicznie ;)

    Aha, komplety biżuterii bardzo lubię, nie zawsze noszę razem. Do zasady Coco na pewno się nie stosuję, nie bywam w eleganckim świecie ;)


    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • teresa104 02.09.16, 22:12
    Sama chodziłam w takim fartuchu, wszyscy chodziliśmy, ale Dorocie to nie przeszkadzało. Dorota na przykład chodziła do fryzjera, a ja miałam grzywkę opieprzoną przez matkę wielkimi nożycami i warkocze. Za to ojciec krochmalił i prasował mi kokardy, kompletna abnegacja nie wchodziła w grę.
  • kasia.winna 06.09.16, 15:50
    Moja Dorota miała na imię Beata i było ich w klasie 5. Z odmętów sklerozy wyłaniają się:
    1) Czarny, brązowy i granatowy, we trójkę i parami nie pasują do siebie. Bardzo często mam czarną koszulę i granatowe spodnie lub na odwrót.
    2) Niebieski z zielonym i zielony z czerwonym gryza się okropnie.
    3) Rude nie powinny ubierać się na czerwono ani na różowo.
  • yaga7 06.09.16, 16:27
    Haha, łażę w niebieskich dżinsach z czarnymi górami.
    W liceum namiętnie łaziłam w czerwonym golfie i zielonej koszuli (żadne tam pastele, oczojebne było).
    A punktu 3 to nigdy nie rozumiałam, rude z czerwonym świetnie wygląda :)

    --
    Wyprzedaż allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=470059
  • mniickhiateal 06.09.16, 17:35
    yaga7 napisała:


    > A punktu 3 to nigdy nie rozumiałam, rude z czerwonym świetnie wygląda :)
    To było też dokładnie omawiane w Ani z Zielonego Wzgórza, inkluzywnie z różowym.

    --
    The Last Frontier
  • teresa104 07.09.16, 07:40
    Przypomniałam sobie pewną doradczynię smaku.
    Szłyśmy z mamą w letnich sukienkach, gorąco, idziemy, gadamy, śmiejemy się. Wtem z tyłu dogoniła nas starsza pani i pouczyła matkę mniej więcej tymi słowami: w pani wieku i z pani tuszą powinna pani nosić majtki uciskowe, pośladki pani falują.
    Ta nieoczekiwana lekcja wywołała w nas napad zatykającej śmiechawki, ale potem otarłyśmy łzy i smarki i mama kazała mi iść za sobą i obserwować, jak bardzo pośladki jej falują. Dobrze, że nie podusiłyśmy się na amen. A one falowały przemiennie wraz z przestawianiem nóg i na to chyba nie ma mocnych. Mocnych gaci.
  • izas55 07.09.16, 13:27
    Jakie to musiało być piękne to falowanie ;-)

    --
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Facebooku
    Klub Nieanonimowych Lakieroholiczek na Pinterest
  • mankencja 07.09.16, 10:50
    Ja czarnego z brązowym za nic nie założę, mamusia mi to wpoiła tak głęboko, że jak zobaczyłam kiedyś czarną tkaninę w brązowy wzorek (no piękna nie była, to fakt), to pomyślałam "Jak ktoś to mógł wyprodukować?! Przecież tak NIE WOLNO!"

    --
    kot
    lemur
  • mniickhiateal 07.09.16, 14:16
    W sumie ja też nie, i czarnego z granatem też nie, nie podoba mi się. Ale już dżins to zupełnie inna głębia koloru i z czarną bluzką owszem i jak najbardziej, i już wszelkie jasne brązy i beże z czarnym wyglądają super. Wszystko zależy od odcienia.

    --
    The Last Frontier
  • teresa104 07.09.16, 14:44
    Dżins to dla mnie jakby brak koloru, wszystko z nim pasuje. Podobnie czarny.
    Mam kurtkę z brązowego wełnianego flauszu i ponieważ jest ogromna i sylweta w niej jest ciężka noszę ją z wąskimi czarnymi spodniami (żeby nie było, że wszędzie jestem taka pękata) i wygląda to, moim zdaniem, kolorystycznie bardzo dobrze. Czy stylistycznie - historia mnie osądzi, ale nie zwykłam wywalać dobrych rzeczy tylko dlatego, że zrobiły się ponoć niemodne.

    P.S.
    Do kobaltowej kiecki w szalone wzory zamiaruję założyć jaskrawy czerwony płaszczyk o prostym kroju. Policzyłam kiecce 2, płaszczowi 2, do tego czarne: głowa, buty, torba po 1. Wychodzi 7. Czy dopadnie mnie policja stylu?
  • mniickhiateal 07.09.16, 15:24
    Głowę zostaw w domu i po problemie.

    --
    Karl who?
  • teresa104 10.09.16, 08:21
    Ciocia powiedziała, że "w twoim wieku można już się nosić bardziej elegancko", przy czym z tonu nie wniosłam, że oto ciocia ujrzała mnie wreszcie maturalnie elegancką, czy że odwrotnie - odzianam nie dość dostojnie.
  • mniickhiateal 10.09.16, 08:37
    Haha. A pośladki Ci falowały?

    --
    Karl who?
  • teresa104 10.09.16, 09:22
    Na bank. Ale majtki miałam, nieuciskowe, ale miałam, co wcale nie jest taką oczywistością.

    Koleżanka zza obecnej wschodniej granicy RP opowiadała, że jej babcia, polska szlachcianka, mówiła jej, czym się różniło chłopstwo od szlachty. Otóż szlachta nosiła majtki. Poza tym niczym. Tym samym moja niechęć do gaci się uwzniośla, jest proletariackim manifestem.
  • anna-pia 13.09.16, 22:12
    Góra jasna góra, ciemny dół, nigdy na odwrót. Poszłam właśnie na pocztę w czerwonych spodniach i czarnej koszulce, to mi się przypomniało :D

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • teresa104 14.09.16, 09:42
    Lubię białe spodnie, lubię czarne bluzki. Tego dogmatu ani na sekundę bym nie zaakceptowała.
  • anna-pia 14.09.16, 11:30
    Pewnie jesteś z tych, którzy przez poleskie błota przejdą i nadal będą mieć czyste podeszwy butów - a ja z tych, którzy ominą jedną jedyną kałużę w okolicy i będą mieć spodnie ubłocone do kolan. Mnie ten dogmat prześladował latami ;)

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • teresa104 14.09.16, 12:58
    E no, dogmat z uzasadnieniem to nie dogmat.

    Myślę, że upieprzam się statystycznie średnio. Ale lubię ubrania świeżo uprane, takie sztywne i pachnące, spodnie też, właściwie mało co zakładam dwa razy bez prania, kolor zatem nie gra roli, i tak wszystko szybko nadaje się na szmaty;)
  • anna-pia 14.09.16, 13:32
    teresa104 napisała:

    > E no, dogmat z uzasadnieniem to nie dogmat.

    Uzasadniłam białe spodnie - a dogmat dotyczył też np. ciemnoniebieskich i czarnej koszulki ;)

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • teresa104 14.09.16, 14:48
    To poza tym jest odważne połączenie, wiemy przecież, że ciemnoniebieski żre się z czernią. Gwałt na dwóch dogmatach.
  • anna-pia 14.09.16, 15:03
    teresa104 napisała:

    > To poza tym jest odważne połączenie, wiemy przecież, że ciemnoniebieski żre się
    > z czernią. Gwałt na dwóch dogmatach.

    Akurat na wpis na pudelku - odważna Polka zestawia nietypowo kolory, ale hiiiit!

    --
    urodziłem się innym rodzicom


    Dekolt po 35 r.ż.
  • heliamphora 15.09.16, 22:31
    Dobre!

    To ja słyszałam takie zasady:
    -jak kto gruby, to tylko w ciemnych kolorach
    -elegancki żakiet ma zawsze duże poduszki na ramionach
    -czerwony kolor w odzieży jest wulgarny
    -czerwony kolor szminki lub paznokci jest wulgarny
    -duża biżuteria jest wulgarna i postarza
    -elegancka kobieta zawsze ma na szyi jakiś szal/apaszkę
    -długa spódnica z falbanami nie nadaje się do chodzenia na co dzień, tylko do teatru
    -osoba z dużym biustem zawsze powinna mieć jakiś sweterek/żakiecik/kardigan, żeby biust maskować

    Ale i tak zasada "jak rajstopy, to nie majtki" jest najlepsza :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka