Dodaj do ulubionych

MAJ 2004 !!!

    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 18:00
      Hej uśpiony wątku!!! Pobudka!
      W piątek byłam u mojego dr - dzidziuś ma 5,5 cm+nóżki, główka 2,30 cm, fałd
      karkowy: 0,15 cm i widziałam jak wierzga nogami i przekręca się z boku na bok!
      Czułam się zupełnie abstrakcyjnie patrząc jak COŚ, niezależnie ode mnie wierci
      się w moim brzuchu i robi fikołki. "Widzi pani tą ciemną plamkę? To pęcherz
      moczowy. Jest pełny, czyli nerki już funkcjonują". Wow! Teraz to naprawdę
      wierzę, że jestem w ciąży. Widziałam dwie półkule mózgowe, pępowinę i
      zawiązujące się łożysko. dziewczyny, piszcie co u Was!!!!
      E.
    • solniczka1 Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 23:08
      Witam Ciężarówki!

      Ja również mam termin na maj, wg OM na 17.05. Wcześniej napisałam 1 post jako
      Clioska, ale z powodu długiego braku dostępu do netu zapomniałam hasła, więc
      będę występować jako solniczka1.
      Więc może coś o sobie...
      Jak kilka Ciężarówek mam na imię Magda. Ciążę znoszę bardzo dobrze, praktycznie
      nie mam i nie miałam żadnych przykrych objawów, z czego bardzo się cieszę.
      Myślę, że duża zasługa jest w tym, że jestem na L4, w związku z czym głównie
      siedzę w domu. Uniknęłam dzięki temu męczących dojazdów do pracy i
      niepotrzebnej nerwówki. Chciałabym być na zwolnieniu przez całą ciążę, ale nie
      wiem czy mi się to uda.
      Do ginekologa chodzę dość często (przez konieczność przedłużania L4) i miałam
      już 3 dopochwowe USG (przez brzuch na razie nic nie widać, bo mam tyłozgięcie
      macicy). Ostatnio widziałam rączki i nóżki mojego Maluszka, też za każdym razem
      Maluszek ma robione ekg serduszka. Trochę mnie to nawet dziwi, że tak często
      mam robione USG, ale wierzę mojej pani doktor, że wie co robi. W czwartek mam
      kolejną wizytę.
      Staram się dbać o siebie w granicach rozsądku, a także o moje pożywienie, choć
      często dużo jem, chyba nawet za dużo... Ostatnio parę razy skusiłam się na
      czekoladę... całą tabliczkę...
      Do ostatniej wizyty nie przytyłam (67 kg przy wzroście 171cm), ale teraz coś
      czuję, że waga podskoczyła... Zresztą mój brzuch zrobił się taki w miarę duży,
      że dżinsów to nawet nie chcę przymierzać, chodzę głównie w luźnych dresowych
      spodniach. Ciekawa jestem jak Wasze brzuchy?
      Jednej rzeczy żałuję - zaczęłam przyjmować Maternę jeszcze nie będąc pewna czy
      jestem w ciąży. Poradziła mi tak lekarka na okresowym badaniu. Stwierdziła, że
      mam wyniki krwi w normie, ale w dolnej granicy i poleciła mi zamienić kwas
      foliowy i wit. A+E na Maternę. No i ja głupia jej posłuchałam i teraz żałuję,
      bo naczytałam się sporo na temat przyjmowania witamin w pierwszym trymestrze
      (tzn. że jest to niewskazane), a także moja pani ginekolog nie była z tego
      faktu zadowolona, ale powiedziała, żebym wciąż brała tę Maternę, ale i kwas
      foliowy. Mam nadzieję, że nie będzie to miało wpływu na Maluszka.

      Dobra. Kończę przynudzać. Tyle czasu bez netu... Mam nadzieję, że mi wybaczycie.

      Pozdrawiam Wszystkie Majówki.
      Solniczka
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 03.11.03, 23:59
        o rany Dziewczyny,

        fstalnie się dziś czuję, nawet odwołałam ostatnie spotkanie. niestety kłuje
        mnie coś w prawej częsci brzucha, który ni stąd ni zowąd zrobił się wypukły.
        fatalne samopoczucie budzi mnie w nocy sad((( zaraz powiecie, że mam iść do
        lekarza, ale przed weekendem nie ma szans! na dodatek na sobotę ważne
        spotkanie i projekt! jak tak dalej pójdzie, to nie skończę z Wami tego wątku
        (puk! puk! odpukuję!).

        kaszanka fizyczna. jeszcze się tak niekonfortowo nie czułam (bo to nie
        straszne bóle, tylko jak kolka). i tak uważam się za nędzę z bryndzą, bo i na
        badaniach nie byłam, i u lekarza już 5 tydzień w plecy.

        idę spać.

        zdołowana dziś
        --
        zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
        Mona mama Polci (30.09.2002)
      • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 10:09
        Witaj Magdo, bardzo miło Cię widzieć na wątkusmile

        Nie przejmuj się z Materne - ja też miałam identyczną sytuację, tzn. dzień po
        tym, jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, kupiłam witaminy i zaczęłam je
        łykać, mimo że miałam b. dobre wyniki, a potem przeczytałam, że to nie jest
        wskazane i może zaszkodzić. Powiem Ci, że chyba wszystkie mi znane dziewczyny,
        które mają dzieci, od samego początku coś łykały i wszystko było OK.
        Mój lekarz twierdzi, że Materne jest amerykańskim specyfikiem i że wszystkiego
        tam za dużo. Zasugerował, żeby łykać lepiej Feminatal, bo ma jod i jest
        bardziej dostosowany do warunków europejskich.
        Ja łykam tylko wtedy, gdy przez cały dzień kiepsko (albo wcale) jem. Mam tylko
        wątpliwości, czy to dobrze brać i Materne i kwas foliowy? Przecież w Materne
        jest kwas foliowy, a oprócz tego przyjmujesz go jeszcze w jedzeniu! Mój gino
        twierdzi, że można brać wit. można też i nie brać. Ja się trochę boję tych
        sztucznych specyfików, chociaż z jego wskazania łykam żelazo, bo badanie
        wykazało, że mam go trochę mało (nie jem mięsa).
        Ostatnio sporo było artykułów na temat tego,że syntetyczne witaminy nie
        pomagają, a czasem szkodza, więc wolę nie łykac codziennie, no ale co kobieta,
        to inna opinia i pewnie większość jest za tym, żeby brać.

        Ja miałam już 4 usg, 2 na (moim zdaniem) dobrym sprzęcie, a 2 na takim sobie.
        Podobno badanie przy użyciu dobrego sprzętu nie jest szkodliwe i nie trzeba
        się bać o maluszka. ja się cieszę jak mam możliwość zobaczenia gosmile
        napisz koniecznie skąd jesteś.
        Pozdrawiam złotojesiennie,
        Eliza
        • solniczka1 Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 10:11
          Cześć Elizo i nie tylko smile

          Nie mogę się przejmować Materną, bo bym zwariowała. Żałuję tylko, że
          posłuchałam jakiejś głupiej lekarki medycyny pracy. Teraz jestem mądrzejsza o
          kolejne doświadczenie i nie będę słuchać bylekogo, a także nie będę brać
          witamin w pierwszym trymestrze kolejnej ciąży smile Po prostu myślałam, że robię
          dobrze, zwłaszcza że w końcu jak wół pisze na opakowaniu, że są to tabletki dla
          kobiet w ciąży, a że nie powinno się ich łykać w pierwszym trymestrze, to już
          nigdzie nie napiszą. No cóż takie są działania rynku...

          Teraz wiem, że muszę słuchać jednej osoby i mimo iż zdziwił mnie fakt, że mam
          jednocześnie brać też kwas foliowy, to jednak mam zaufanie do mojej lekarki
          (zauważyłam, że generalnie jest przeciwniczką zażywania wszelkich lekarstw,
          jeśli można pomóc sobie w inny sposób). Wiem, że kiedyś kobiety rodziły, a w
          końcu nie zażywały witamin, ale skoro doświadczona pani doktor powiedziała, że
          mam zażywać te tabletki, to je zażywam.

          Częstego wykonywania USG się nie boję. Nawet się bardzo cieszę, bo mam pewność,
          że z Maluszkiem wszystko w porządku i mogę go zobaczyć - jestem wtedy
          spokojniejsza. Fajne jest to, że moja pani doktor ma aparat w gabinecie -
          myślę, że to niezaprzeczalny plus i wytłumaczenie dla dość dużej kwoty, jaką
          płacę za wizytę (100zł). Taką kwotę musimy sobie zawsze odłożyć w budżecie
          domowym, bo nie odważyłabym się prowadzić ciąży "państwowo". Może się ze mną
          nie zgodzicie, ale niestety tak to czuję. Fajne jest też to, że z moją panią
          doktor mogę porozmawiać, ona bardzo dużo tłumaczy i wizyta u niej może trwać
          np. 45 minut, a nie jest to czystko komercyjne nastawienie na wyciąganie kasy.

          A co do mojego miejsca zamieszkania, to jestem z Gliwic i pozdrawiam Was
          również złotojesiennie, choć nieco chłodnawo.

          Solniczka
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 09:58
      Mona, kochana, nawet nie myśl o takich głupotach, że nie skończysz z nami tego
      wątku, proszę Cię!!!
      Jak na mój gust, to powinnaś trochę odpocząć, a nie siedzieć przed komputerem
      o 23:59, moja droga!wink
      Jeśli Cię to pocieszy, to powiem, że ostatnio też się czuję kiepsko, tzn. cały
      czas mi słabo i wczoraj nie byłam w stanie stać w sklepie 10 min i poprosiłam
      o krzesło... A przyniesienie do domu jednej siatki z zakupami kończy się tym,
      że rwie mnie brzuch i mogę tylko siedzieć z nogami no stole.
      Dbaj o Siebie i odpuść troszeczkę....
      Trzymaj się cieplusieńkosmile
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 13:24
        Elizo,

        dziękuję za ciepłe słowa. już mi dziś troszkę lepiej, chociaż dla odmiany
        strasznie mnie bolą uda, jakbym weszła na ostatnie pietro na piechotę.
        w pierwszej ciąży miałam nadciśnienie od mniej wiecej 7 miesiąca, i teraz
        zaczynam się zastanawiać, czy to czasem nie to samo, a ponieważ roboty mam
        dużo za dużo, to wcale nie zamierzam tego sprawdzać, bo mnie jeszcze w
        szpitalu zamkną.....

        do lekarza wybieram się w następnym tygodniu. w tym mam nadzieję, że uda mi
        się zrobić badania.
        w pierwszej ciaży też łykałam Materne. kwas foliowy tylko do skończenia 9
        tygodnia, w którym na wizycie u lekarza polecił odstawienie (bo i po co tak
        długo, chyba w Szwecji delikatnie foliują wodę kranową, coby dziewczyny miały
        lepsze szanse na zdrowe dziecko, a przecież i tak najważniejszy jest kwas
        foliowy przed zajściem w ciążę).
        teraz drGóźdź kazał mi łykać magnez z witaminą B, co mi nawet służy, bo jestem
        mniej zmęczona niż w pierwszej ciąży (oczywiście mówię o zmęczeniu ciała jako
        fabryki tworzącej nowego człowieka, bo pracą i tak jestem zmęczona wink)))

        trochę się wyspałam, i od razu mi się humor poprawił. sporo teraz stresu i
        krótkich terminów mam (i nieprzyjemnych telefonów np. z banku).
        ogólnie nie najlepszy okres. dziś 2 spotkania wieczorkiem. a teraz pędzimy na
        zakupy do Piaseczna, po pieluchy i inne soczki do Auchana. a nie lubię tych
        wypraw jak pies, ale nigdy nie mamy na nie czasu, i Polcia wciąż ma kończące
        się paczki pieluszekwink))) tego towaru nigdy za wiele smile))

        pozdrawiam, przynajmniej ładna pogoda ostatnio u nas, no i Polcia zdrowa

        --
        zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
        Mona mama Polci (30.09.2002)
        • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 04.11.03, 15:10
          Mona,

          bardzo się cieszę, że czujesz się lepiejsmile)

          Ja dzisiaj uległam i spałam ze 3 godz. po południu, własnie wstałam i biorę
          się za sprzątanie, bo w domu mamy prawdziwą Sodomę i Gomorę.

          Też bardzo nie lubię zakupów w Auchan, ale ostatnio bardzo się starają i mają
          niesamowity wybór ryb i... płynów do płukania tkanin (do których mam słabość i
          kupuję np.3wink

          Ściskam serdecznie,
          Eliza
          • malgog Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 12:11
            Eliza - ja również dziękuję za listę lektur - aż wstyd się przyznać, ale przy
            moim 3-latku mam naprawdę niewiele czasu na czytanie, tym bardziej, że jesteśmy
            w domu praktycznie sami - mąż pracuje na kilku etatach.
            Jedynie niedziela to dzień dla rodziny - ale wtedy dla odmiany mąż chciałby
            odpocząć (ja oczywiście nie muszę, pomimo, iż ciąża coraz bardziej "dokucza")
            No ale koniec żali - mam tylko nadzieję, że z listy lekur będzie okazja
            skorzystać - "smażone zielone pomidory" czytałam i bardzo mi się podobało,
            bardziej niż film.
            W domu nie sprzątam i też mam Sodomę i Gomorę - ale wszystko idzie na karb
            ciąży i dolegliwości, inna sprawa, że potwornie boli mnie krzyż i w nocy nie
            mogę się przekręcić na łóżku.
            W poprzedniej ciąży miałam tak potwornie duży brzuch (waga początkowa sprzed c.
            48 kg - przytyłam 13 kg - wszystko poszło w brzuch), że już od 7 miesiąca to
            mąż mnie przewracał w nocy bo ja kiedy położyłam się na wznak nie mogłam się
            przewrócić na bok o samodzielnym wstaniu też nie było mowy.
            To naprawdę był poważny problem.
            Aktualnie moje samopoczucie pod psem.
            Powiedziałam wreszcie w pracy, że spodziewam się dziecka - na tą wiadomość mój
            dyrektor zaniemówił i uderzył głową w stół - dosłownie.
            Wyglądał na bardzo zaskoczonego.
            No ale mam to za sobą.
            Pozdrawiam
            Małgosia
            • malgog Re: MAJ 2004 !!! 05.11.03, 16:05
              Dziewczyny - moja dzidzia już kopie.
              Do tej pory to było takie szalenie delikatne, że nawet trudno mówić o
              kopniakach a dzisiaj kilka minut temu to były takie kopy, że HEJ !!!!!!!!!!!!!!
              Aktualnie z teminem na 6-8 maja - u mnie jest połowa 14 tyg.
              Przy pierwszej ciąży pierwsze silne kopnięcie poczułam dopiero w 19 tyg. w
              Wigilię Bożego Narodzenia - super prezent pod choinkę. Już 2 tyg. później mój
              brzuch falował a Kubuś wykonywał salta.
              Jestem szczęśliwa !!!!!!!!!!!!!!
              Małgosia
              • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 06.11.03, 01:32
                Małgosiu!!!!

                straszliwie się za Was cieszę, i nawet powiem że zazdroszczę. i też bym już
                chciała. wsłuchuję się w brzuch w każdej wolnej chwili. na razie wydaje mi
                się, że coś czuję. równie dobrze to może być perystaltyka jelit (dobrze
                napisałam, czy znowu coś poleciałam??? wink)))

                zdecydowałam się jednak na wizytę u lekarza w piątek. mam nadzieję, że uspokoi
                to moje wyrzuty sumienia, że nie dbam o dziecko i siebie sad((
                dziś byłam na badaniach. jutro wrzucam nowe zdjęcia Poleczki, a w piątek
                zdjęcia 15-tygodniowego smile))

                pozdrawiamy mocno
                --
                zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
                Mona mama Polci (30.09.2002)
              • mamakuba Re: MAJ 2004 !!! 06.11.03, 15:14
                Cześc Malgog,
                Gratuluje kopnięc , ja tez mam termin na 6 maja i to tez jest moja druga ciąza
                ( pierwszy syn to tez Kubuś- w maju będzie miał 2 latka) wiec tym bardziej
                czekam na pierwsze odczuwalne ruchy dzidzi. Czytam nasz watek codziennie ale
                tyle tu informacji ze juz połowy nie pamietam. Napisz czy zdecydowałam sie na
                amino? A może jestes juz po badaniach .
                A szefem sie nie przejmuj , takie czasy mój tez sie zalamał jak mu powiedziałam
                o ciąży. Nie ma sie co patrzec czy komus nasza ciąza jest na reke czy nie
                najważniejsze ze my sie cieszymy. Jeszcze raz gratuluje i ciesze sie razem z
                Tobą.
                pozdrawiam Ciebie i wszystkie ciężarówki z naszego watku
                Ania
    • elizjum arivederci:-) 06.11.03, 09:36
      Kochane,
      chciałam oznajmić, że biorę sobie urlop i za dwie godziny lecę do Rzymu.
      Przesyłam Wam zatem ucałowania i moc gorących uścisków. Trzymajcie kciuki za
      pogodęsmile
      Do zobaczenia w poniedziałaek wieczorem,
      Mama E.
      • malgog Re: arivederci:-) 06.11.03, 12:27
        Trzymam kciuki - tydzień temu kiedy ja byłam służbowo przez dwa dni lało jak z
        cebra a o podróży lepiej nie wspominać bo w samolocie trzęsło przeokropnie.
        Już się przestraszyłam tego arivederci, ale na szczęście tylko do poniedziałku.
        Ja też pozdrawiam wszystkie przyszłe i aktualne mamuśki i żegnam aż do
        przyszłego piątku bo w środę idę na amniopunkcę, a w czwartek mam podobno leżeć
        (nie wyobrażam sobie tego, przy moim trybie życia).
        Tak więc dziewczyny - trzymajcie kciuki również za mnie

        Małgosia
        • kiruna1 Re: arivederci:-) 07.11.03, 09:58
          Muszę powiedzieć, że zazdroszczę Wam tych podróży niesamowicie. Nieważna jest
          pogoda jak się przebywa w Rzymie i wdycha się tą atmosferę. Tak mi się wydaje
          choć nigdy tam akurat nie byłam, uwielbiam samo podróżowanie, bardzo
          odprężające zajęcie. Ja w tej ciąży nigdzie się nie ruszam bo jak w poprzedniej
          pojechałam pociągiem z Poznania do Szczecina to później 7 miesięcy leżałam w
          łóżku (tak w ogromnym skrócie), no i teraz dmucham na zimno.
          Muszę się też pochwalić, że wczoraj byłam u ginekologa. Przed każdą wizytą
          strasznie się denerwuję, bo poprzednio co poszłam do lekarza to był jakiś nowy
          problem i co raz to nowe lekarstwa. No i teraz nerwy mnie nie ominęły.
          Wyobraźcie sobie, że leżę na USG , mąż przy mnie, a moja lekarka 3 minuty szuka
          dziecka (USG dopochwowe)i nie może znaleźć!!!! To były jedne z najgorszych
          chwil w moim życiu, lekarka była bardzo zdziwiona i wypytywała czy miałam
          jakieś krwawienia (myślała, że poroniłam!!!). Dopiero później zrobiła mi USG
          przez brzuch i dzieciak się znalazł. A ja oczywiście w płacz bo miałam już
          najgorsze myśli. Lekarka stwierdziła, że nie wie co się stało, że pierwszy raz
          jej się to zdarzyło. No ale najważniejsze, że z dzieckiem jest wszystko dobrze.
          Mierzy 67 mm, wiek ciąży 13 tygodni i 4 dni - zgadza się w 100%. Było bardzo
          ruchliwe, widziałam 2 półkule mózgowe, kręgosłup i wszystkie członki na
          miejscu. Przez łzy szczęścia, na koniec dopatrzyłam się, że maluch dostał
          czkawki - przezabawnie to wyglądało. Ach te USG, Ach ci lekarze.

          Pozdrawiam serdecznie
          Magda
          • mamakuba Kawał dla ciężarnych 07.11.03, 21:43
            Cześć dziewczyny,
            Strasznie sie tu cicho zrobiło. Długi weekend i sie wszystko porozjeżdzało. U
            mnie i dzidziusia wszystko dobrze, kończymy juz 14 tydzień razem. Na razie
            brzucha jeszcze nie widać ale zrobił sie juz twardy i w niektóre spodnie nie
            chce sie upchać. No ale nic to chciałam sie z Wami podzielić niedawno
            zasłyszanym przeze mnie dowcipem o seksie kobiet w ciąży. Tak więc jak wiecie
            ( na razie ) na naszym etapie seks jest mozliwy w każdej pozycji, kiedy
            brzuchy nam podrosna zostanie nam juz tylko " na pieska" a juz na sam koniec
            " na wilka".... facet leży obok i wyje.
            Nie wiem czy was ten kawał rozśmieszył czy przeraził ale mam nadzieje że
            nikogo nie uraził.
            Pozdrawiam serdecznie życząc udanego (póki co ) seksu wasza
            Ania

            P.S. Mamamona jak moge Wam pokazac mojego Kubusia tzn. jak załaczyć tu zdjęcie?
            Z góry dziękuję za podpowiedź.
            • mamamona Re: Kawał dla ciężarnych 07.11.03, 21:48
              Aniu,

              zdjęcie na zobaczcie załączysz, musisz mieć je tylko na twardym dysku u
              siebie. a odnośnik musisz zrobić tak:

              wejdź w moje forum, na dole jest miejsce na podpis (czy jak to się tam nazywa
              mądrze). uprzednio musisz wejść na zobaczcie, znaleźć swój wątek (np. Kubuś
              synek Mamykuby), kliknąć na ten tytuł prawym przyciskiem myszki, zrobić copy
              (albo kopiuj w polskiej wersji), potem w moim forum na dole prawy przycisk
              myszki wyzwolić paste (albo wklej). potwierdzić OK. i już smile)))

              pzdr
              --
              zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
              Mona mama Polci (30.09.2002)
          • mamamona MAJ 2004 07.11.03, 21:45
            no i ja dziś zaczęłam wizytę u ginekologa płaczem. odebrałam przedtem wyniki
            badań, i patrzę, a tu toksoplazmoza i różyczka przekroczone normy kilka razy!
            niestety siedziały jeszcze 3 babeczki przede mną, więc roztrzęsłam się
            dokumentnie. zadzwoniłam do ciotki laborantki, ta obiecała konsultację z
            lekarką. czekam więc i na lekarza i na telefon.
            jak weszłam do środka, to nawet nie umiałam skończyć zdania. ryczałam jak
            bóbr. lekarz mnie uspokoił, po czym wyjasnił, że stan zapalny, aktualna
            choroba odznacza się w granicach 300 czegoś tam, a ja mam koło 30, co oznacza,
            że obie choroby przeszłam, i mam taki wysoki poziom przeciwciał pojawiających
            się w wynikach badania krwi. moja ciotka później powiedziała mi to samo, co
            ulżyło mi komplentnie.

            dziecko za to zdrowe, tez już lecieliśmy troszkę transvaginalnie, troszkę
            przez brzuszek. a jakie mądre - robiło mi papa, przysięgam smile)))
            ma 94 mm, wiek ciąży 14 tydzień i 6 dni, więc zgodnie z harmonogramem się
            rozwija. ale najważniejsze - lekarz stwierdził,że widzi................
            siusiaczka (zaznaczył jednak, że może to łechtaczka). mi wszystko jedno, ale
            chciałabym wiedzieć, bo się nie doczekam. umówiliśmy się na 3D po 15 listopada.

            pozdrawiamy mocno,
            Mona, Polcia i dziecko z siusiaczkiem (może kobieta wink))))
            -----
            zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
            Mona mama Polci (30.09.2002)
            • wieczna-gosia Re: MAJ 2004 08.11.03, 13:35
              ja juz sie zameldowalam na liscie obecnosci, teraz oficjalnie na majowkach wink)
              Mialam wczoraj USG, termin wyznaczony na 20. 05. byczek wiec rodzice pijacy
              wymyslili natychmiast egri bikaver wink) pierwsze badania beda dopiero za
              tydzien.
              Serduszka nie udalo sie zobaczyc bo dzidzia wila siejak fryga. nie powiem oczy
              mi sie zaszklily, chociaz to juz rutyna powinna byc 5 dziecko w koncu wink)))))
              Mam nadzieje ze zaczne was kojarzyc powoli i urodze z wami smile)))
              --
              gosklec@poczta.onet.pl
            • dona29 Witajcie 09.11.03, 09:52

              dawno mnie nie było ale wszystkich serdecznie pozdrawiamwink))
              Przede mną podobne badanie na toksoplazmoze i różyczkę - czego,nie
              ukrywam,obawiam się.
              Mamamona - napisz koniecznie,czy wszytko w porządku - mam nadzieję,że tak.
              Mam pytanie - jak długo czeka się na wyniki tych badań?Czy są oznaczane z
              krwi??
              Pozdrawiam
              Dona
              • mamamona Re: Witajcie 09.11.03, 14:54
                są oznaczane z krwi, i czeka się troszkę dłużej, bo 2-3 dni (teraz aż do
                piątku muszę czekać, no ale dłuuugi weekend nam nastał).
                ja z tą różyczką to zeza dostaję, bo wczoraj miałam spotkanie z klientką,
                która przed ostatnim już punktem (jazda do jej domu) spytała: czy pani jest
                może w ciąży, bo mój synek ma różyczkę???? a ja wcale nie mówiłam nikomu z
                moich klientów że jestem, bo ciąża ciążą, a interesy interesem. normalnie pot
                mnie zimny oblał (ja nie przechodziłam różyczki w dzieciństwie, tak więc
                zagrożenie jest pełne), ale twardo mówię: nie, ale martwię się, czy Polcia się
                nie zarazi. i nie pojechałysmy. teraz myślę, że może te przeciwciała różyczki
                we krwi to może ona mi przeniosła?? bo jakiś czas się już spotykamy.
                czy wiecie w jaki sposób rozsiewa się różyczkę?? jak można się zarazić???

                lekarz zlecił mi dodatkowe badania poziomu iGM na te dwie choroby, i przekazał
                wiadomość że jeśli wyniki będą bliskie zera, to można spać spokojnie. na razie
                to temat dla mnie trudny, i czekam w stresie do piątku. i tak będę sprawdzać
                stan dziecka i u Roszkowskiego, i u mojego na sprzęcie 3D.

                pozdrawiam,
                --
                zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
                Mona mama Polci (30.09.2002)
                  • mamamona Re: o imionach ciąg dalszy 10.11.03, 01:14
                    był już tu ten watek. na rówieśnikach, na których prowadzę dyskusję o roczniku
                    mojej Polci, Doris załączyła ciekawy adres do Rady Języka Polskiego
                    ustosunkowującej się do różnych dziwnych propozycji rodzicielskich imion
                    www.kki.net.pl/~mirnal/RJPoiczer.htm

                    z moich faworytów: Opieniek, Poziomka i Tupak (pewnie ten hiphopowiec ś.p.).
                    co też ludźmi kieruje??? sama mam chęć na Miłkę i w końcu wiem, że może być
                    forma tego imienia Miła, co także mi się podoba. sprawa jasna, mąż weźmie
                    wydruk do usc na wszelki słuciaj. na razie jak już wspominałam widać
                    siusiaczek, ale informacja jest za wczesna na pewnik. i tak największym
                    zmartwieniem jest dla mnie zdrowie dziecka ze względu na zagrożenie różyczką i
                    toksoplazmozą sad((((

                    a w wątku literackim zaproponowanym przez Elizę Nieobecną, kupiłam
                    rekomendowaną przez Nią książkę "życie Pi", chociaż dotychczas wcale mnie nie
                    pociągała, bo aż nadto kojarzyła mi się z tworami Paula Coehlo (bez obrazy),
                    który aż mnie zmęczył, żeby nie pisać, że nie podobał mi się wcale (ufff,
                    niezłe zdanko mi wyszło). przeszłam przez dwie pierwsze, alchemika i na brzegu
                    rzeki coś tam siadłam i płakałam, i nigdy więcej nie wrócę do jego pisania.
                    nic a nic mi nie podpasowało, a ta wielka filozofia wydała mi się wydumana
                    (żeby rzec najdelikatniej). no ale to w końcu subiektywna opinia.
                    wkrótce zacznę Pi, bo na razie zaczęłam "Hańbę" tegorocznego noblisty, o
                    której przeczytałam w recenzji, że każde zdanie autora jest przemyślane.

                    pozdrawiam mocno,

                    --
                    zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
                    Mona mama Polci (30.09.2002)
    • elizjum Buongiorno Ragazze:-))))) 11.11.03, 12:03
      Witam cieplusieńko w ten mroźny dzień (chciałam napisać poranek, bo dopiero
      wstałamsmile
      Widzę, że się martwicie różyczką i toksoplazmozą. Co do r. to nawet jeśli nie
      chorowałyście na nią w dzieciństwie (ja też nie) to jest b. duże
      prawdopodobieństwo, że byłyście szczepione. Pamiętam, że mnie szczepili w 1990
      r. i badanie wykazuje, że sa przeciwciała.
      Ciekawe, co powiecie na to, że nie chorowałam na toksoplazmozę, nie mam
      przeciwciał, a mój kocur nie dość, że ze mną śpi, to jeszcze zdarza mu się
      wyjść na balkon i pogrzebac w ziemi brrr. Myję ręce 100 razy dziennie,
      zmieniam pościel i nie dotykam do niego, kiedy wraca z balkonu, ale cały czas
      się zastanawiam, że jeśli mam go już 3 lata i mnie nie zaraził, to czy
      powinnam się bać nadal?
      Ja mam za to ostatnio obsesję zespołu Downa i w tym tygodniu chcę pójść
      jeszcze do innego lekarza, żeby sprawdził jeszcze raz fałd karkowy. Czy
      taka "schiza" jest normalna?

      Wróciłam wczoraj wieczorem, zaskoczył mnie mróz. W Rzymie było ok. 20 stopni i
      chodziłam w cienkiej bluzce. Na drzewach dojrzewały właśnie pomarańcze (pewnie
      niejadalne), a w donicach rosły w najlepsze liście laurowe. Rzym mnie trochę
      rozczarował, bo przywykłam do miasteczek w Toskanii, które pachną kawą,
      brioszkami i serem, gdzie mam ochotę biec na targ przed kościołem, żeby kupić
      słoik miodu z kwiatów pomarańczy.
      We Włoszech byłam kilka razy, bo zawsze kiedy zastanawialismy się: Francja czy
      Hiszpania, odpowiedź była: Włochy! i muszę przyznać, że Rzym dla mnie bardziej
      należy do brudnego Południa, ze swoimi krzywymi ulicami, śmieciami i brakiem
      klimatu. Mają tam przepiękne stare budynki i zabytki, ale nie troszczą się o
      atmosferę małych miejsc. Kiedy wchodzi się do kafejki w Bolonii, barman ma
      ponad 60 lat, jest elegancko ubrany i jeśli nie ma nic do roboty, wyciera i
      tak już wypucowany i błyszczący ekspres do kawy. No i nie mówi po angielsku!
      Wobec czego trzeba się popisywać włoskim.
      Nie będę jednak tu za bardzo narzekać, bo bardzo się cieszę, że wyjechałam na
      te kilka dni, napiłam się cafe latte, kupiłam parę butów i tonę gazet i
      książek. Przez dwa wieczory piłam do kolacji wino (sporo, ok 2-3 kieliszków) i
      później miałam cholerne wyrzuty sumienia. Powiedzcie mi, czy nie przesadzam?
      Drugiego dnia rano czułam jakbym miała najprawdziwszego w świecie kaca,
      kręciło mi się głowie i pomyślalam, że to kara za głupotę.
      Przez te wszystkie dni bardzo dużo chodziłam, chodziłam, chodziłam. Tylko
      kilka razy jeździliśmy metrem, a tak pokonywaliśmy jakieś gigantyczne dystanse
      pieszo. Zdziwiłam się, że jestem w tak dobrej kondycjismile

      Mona, podaję Ci rączkę na znak niechęci do P. Coelho!
      Przeczytałam "Alchemika", bo wszyscy o tym mówili, więc chciałam się
      przekonać, czy to coś ciekawego. Juz teraz wiem, że kiedy "wszyscy" mówią, że
      coś jest super, to najczęsciej jest bardzo przeciętne i banalne. I tak było w
      tym wypadku. W tym roku, kiedy byliśmy w Indiach i przeczytaliśmy wszystko, co
      było do przeczytania, w hotelu recepcjonista podał mi "Weronika postanawia
      umrzeć" - skrzywiłam się, ale miałam ochotę cos przeczytać, jednak treść tej
      książki była tak bez sensu i do przewidzenia, że czym prędzej rzuciłam ją w
      kąt.
      Myślę, że każdy, kto czytał Hermana Hesse'go albo Petera Suskinda, jest w
      stanie stwierdzić, jak dużo Coelho od nich ściągnął. Zbanalizował trochę,
      doprawił "filozofią", napuszył i wydał. Brrr.
      Ciekawe, czy spodoba Ci się "Życie Pi"...

      Ściskam Was cieplusieńko,
      Eliza
      • wieczna-gosia Re: Buongiorno Ragazze:-))))) 11.11.03, 12:13
        Jesli kot nie wychodzi na dwor a jedynie na balkon, to raczej nie masz sie
        czego obawiac. Tokso nie jest na wszystkim, glownie na odchodach wiec postaraj
        sie nie czyscic mu kuwety albo robic to w rekawiczkach. A najwiecej zarazen
        tokso jest nie od kotow a od surowego mieska- lepiej tez jest sprawiac je w
        rekawiczkach.
        A jesli chodzi o rozyczke to od rocznika 74 jest to szczepienie obowiazkowe
        dla 15 latek. Ja dlatego teraz corek nie szczepie- inna sprawa ze
        przechorowaly juz dwie wink) ale jak nie zachoruje reszta do tego szczepienia w
        szkole to oczywiscie zaszczepie wink)
        Zobacz elizjum, ja wlasnie to poludnie kocham wink) ten nielad, strae odrapane
        zabytki, ktore zabytkami nie sa, te totalna nonszalancje na drogach, bezplatne
        autostrady, ciemne knajpki. Odpowiada mi tez bardziej kwasny smak potraw wink)
        no i te wulkany wink)) az trzy sa wlasnie na poludniu wink) Objechalismy 3 lata
        temu czesc poludnia Wloch. Polnoc zrobila na mnie daleko mniejsze wrazenie,
        wszystko takie kulturalne i cywilizowane i muzealne.
        --
        gosklec@poczta.onet.pl
        • dona29 Ciao,ciao :-))))) 11.11.03, 17:32
          oj - ja też południem oddycham..ale ja oddycham nawet wtedy,kiedy mnie nie ma
          we Włoszech - pozwala mi na to moje włoskie imięwink))!Zgadzam się w stu
          procentach z Gosią.Niemniej jednak zazdroszę okropnie tego Rzymu - póki co,nic
          nie wskazuje na to,zebym odwiedziła kraj mego dzieciństwawink))
          Co do różyczki - to ciekawe,ze ja nie mam pojęcia,czy mnie szczepiono.Jesli od
          74 rocznika(a to własnie mój rok urodzenia) - to powinnam być zaszczepiona.Nic
          o tym niestety nie wiem.O toksoplazmozę obawiam się zdecydowanie mniej.Nie mam
          od dłuższego czasu zwierzątka.A jedank pamiętam strach przed tymi wynikami w
          poprzedniej ciązy.
          A ja czytam "Modlitwę za Owena" Irvinga - od czasu do czasu myślę o "Pi" - ale
          chyba poczekam aż mi ją ktos pożyczy.Sa dni,kiedy świetnie mi się czyta a sa i
          takie,kiedy wszystkie niebezpieczeństawa tego świata,przysłaniają mi jej treść.
          Tez okrutnie obawiam się zespołu Downa.Do dr Roszkowskiego idę dopiero 26
          listopada - i nie ukrywam swojego paraliżującego strachu.Ostatnio wykazuję
          istną histerię na punkcie Dzidziusia...ale - musze i chce być dobrej
          myśli,czego i Wam życzewink))))))))))))))0
          --
          Dona
          • elizjum Północ czy Południe?:-) 11.11.03, 18:52
            Gosiu i Dono, nie wiem zupełnie jak wygląda PRAWDZIWE Południe Włoch.
            Wyobrażam je sobie tylko, bo mój nauczyciel włoskiego jest Sycylijczykiem i
            bardzo często oglądamy jakieś filmy o Sycylii. Wiele też czytałam na temat
            tego regionu Włoch i pewnie macie rację, że jest tam pięknie.
            Nie będę oryginalna jeśli powiem, że najpiękniejsze doświadczenia łączą się z
            podróżowaniem po Toskanii i Umbrii. Kocham rejony między Montalcino i
            Montepulciano i Bolonię, która dla mnie jest kwintesencją piękna i klimatu.
            Lubię odwiedzać malutkie wioski, o których nie piszą przewodniki, gdzie można
            zjeść pyszne bułeczki i spać w pokoiku nad piekarnią. No i roślinność, i
            ptaki, które śpiewają jak zwariowane.
            Oczywiście widziałam miasta, które "trzeba zobaczyć" - Pisę, Florencję,
            Wenecję itd, ale to co mnie urzekło najbardziej, spało w malutkich kafejkach,
            starych murach i ogrodach.
            Dono, czy możesz rozwinąć temat "Kraju Twojego dzieciństwa"? Jestem BARDZO
            ciekawa.

            całuję,
            eliza


            P.S. Nie obawiałabym się kota wychodzącego na balkon, gdybym wiosną tego roku
            nie zamontowała na nim wielkich drewnianych skrzyń, w których jest pewnie z
            500 litrów ziemi, które według mojego kota są wielkimi kuwetami wypełnionymi
            najświeższą czciółką (niestety przykrytą foliąwink
            • monix123 MAJ 2004 11.11.03, 19:39
              CZeść i czołem!! Rzadko piszę, częściej czytam, ale postanowiłam wystukać parę
              zdań smileU mnie 14 tydzień, mdłości mnie nie opuszczają i wymioty niestety też
              nie, chociaż jest lepiej niż na początku. Czuję się tak sobie, ale dzielnie
              chodzę do pracy i mam nadzieję, ze chodzić będę jak najdłużej.
              Czasem myślę, że to dopiero 14 tydzień, a czasami, że to JUZ 14 tydzień wink I
              jakoś strach o Dzidziola mnie nie opuszcza...nie umiem przestać myśleć o pewych
              rzeczach. Mąż na delegacji i jakoś smutno ogólnie.

              A swoją drogą Włochy kocham, a najbardzoej południe...Najpiękniejsze wakacje
              życia...smile Fajny kraj..ehh..na wspomnienia mi się wzięło.
              Pozdrawiam majówki.papa
              • mamamona Re: MAJ 2004 12.11.03, 09:49
                ciekawa sprawa z tą różyczką, bo mi też o tym nic nie wiadomo żebym była
                szczepiona, a jestem 74 rocznik. spytam mamy wink)))

                jeśli chodzi o południe to zabrnęłam najdalej do Rzymu, który mnie też
                strasznie rozczarował, mimo dwukrotnej próby pokochania tego Miasta. wszystko
                za duże, a już ta aleja którą dochodzi się do Watykanu, to nawet w
                podręcznikach architektoniczno-urbanistycznych jest jako przykład wielkiego
                błędu. ale samego południa południa nie znam, fakt. bliższa jest mi północ,
                ale znów rejony Toskanii najbardziej, która jest tak malownicza, że zawsze żal
                mi wyjeżdżać (co prawda byłam tylko 3 razy, ale i tak zawsze żal wink)))

                ja jestem wielką fanką Johna Irvinga. łyknęłam chyba wszystkie jego książki, i
                mimo tych samych wątków (zawsze: Wiedeń, niedźwiedź, cyrk i dziwki) uwielbiam
                jego klimat (ukochana Metoda Wodna wink))). lubię też Margaret Atwood. w ogóle
                lubię czytać, ale Coehlo mnie bardziej niż zdołował swoim Wielkim Nic, bo tak
                jak mówisz Eliza, reklama była straszna, presja ogromna, a po przeczytaniu
                poczułam się jak pęknięty balon wink))))

                lecę do pracy, czekam na wyniki piątkowe. ja mam dwa mopsy, które nie dość, że
                same są ruchliwe i kopią dziury, to jeszcze robię im sama jedzenie z surowego
                mięsa wołowego. na razie myślę pozytywnie.


                pozdrawiam mocno,
                --
                zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
                Mona mama Polci (30.09.2002)
                • elizjum Irving& Atwood 12.11.03, 10:24
                  Mona,
                  czy mogłabyś polecić COŚ konkretnego ww Państwa? Właśnie wszystko skończyłam
                  czytać, a po poszukiwaniach powieści w EMPIK-u wyszłam z książką "Każde
                  dziecko może nauczyć się spać" hmn.

                  Wracając jeszcze do Rzymu - też odniosłam wrażenie, że jest nieco
                  zabałaganiony. Bardzo dużo w nim pięknych budynków, ale wszystko jakby bez
                  ogólnej koncepcji. Oczywiście piękne wille z cudownie wielkimi oknami i
                  jeszcze większymi murami, jednak gdybym miała komuś, kto jedzie do Włoch
                  pierwszy raz coś polecać, na pewno nie byłby to Rzym.

                  Dziewczyny, wracając do zespołu Downa - czytałam gdzieś, że m.dz. 16 a 18 tyg.
                  mozna zrobić badanie krwi wykrywające wady chromosomalne. Czy wiecie coś na
                  ten temat? Myślałam, że robi się po prostu amnipunkcję, a tu coś nowego.

                  Oj weny mi dziś brakuje. I najchętniej nie wychodziłabym spod pierzyny...

                  Ściskam serdecznie,
                  Eliza
                  • wieczna-gosia Re: Irving& Atwood 12.11.03, 10:30
                    elizjum nie wydawaj kasy na takie ksiazki- przeciez zgodnie z zasadami logiki
                    juz tytul jest nieprawdziwy wink)) poza tym moze sie okazac ze w ogole nie
                    bedziesz dziecka musiala uczyc spac wink)
                    ja z Irvinga niezmennie lubie "swiat wedlug Garpa" "metode wodna" "jednoroczna
                    wdowe" no w ogle go lubie wink)
                    Atwood nie znam wink)
                    Ale pisarzem podobnym do Irvinga jest David Lodge. Szczegolnie "maly swiatek"
                    polecam.
                    --
                    gosklec@poczta.onet.pl
                  • ksel Re: zespół Downa 12.11.03, 15:55
                    chodzi Ci zapewne o test potrójny, ale wcześniej można zrobić PAPPA i USG w
                    kierunku wykrywania wad genetycznych. Zajrzyj na www.genetyka.hg.pl. Ja robiłam
                    Pappa I usg W 12 TYG. To są badania nieinwazyjne. Amniopunkcja jest metodą
                    inwazyjną, gdyż niesie ryzyko (ok.1%) poronienia.POZDRAWIAM
                    • dona29 ;-)) 12.11.03, 20:30
                      rany Boskie - tyle wątków poruszyłyście,że juz nie wiem od czego mam zacząć!;-
                      ))
                      Zapewne od tego badania o którym pisze ksel - muszę przyznać,ze conieco
                      słyszałam o tym ale widze,że koniecznie muszę zajrzeć na tę stronę.Jestem
                      wyczulona potwornie na ZD i spędza mi to sen z powiek.
                      Wiecie co?
                      ...czasami mam wrażenie,że łapię dystans do Dzidzi tylko dlatego,żeby nie czuć
                      ewentualnej straty.To okropne,co piszę.Wiem to. Ale tak właśnie czuję,gdzieś
                      tam na dnie swojej skomplikowanej duszy...
                      Elizo...łapię doła-jak widać..piszę "kraj mego dzieciństwa" a powinnam nazwać
                      to i "krajem mego poczęcia" - tak się złożyło,że spędziłam we Włoszech sporo
                      czasu,a pierwszą ciążę przepływałam w Atlatyku,co bardzo dobrze wpłynęło na
                      moją kondycję.Jestem z tym krajem i jego mieszkańcami bardzo zżyta.Dlatego
                      nawet nie pokusze się o wybór pomiędzy Północą a Południem.Wszystko to jest mi
                      bliskiewinkPozdrawiam Was

                      --
                      Dona(tella)
                        • ju8 Re: Pozdrowienia od marcówki 12.11.03, 21:14
                          Kochane Majóweczki!
                          Ale u Was jest cieplutko i bajecznie, też bym chciała na Pd, chociaż mnie
                          Francja ciągnie, oj okrutnie tesknie. Może kiedyś....... A tak w ogóle to
                          przepraszam, ze trochę bezprawnie sę wpycham. Moja Dzidzia w końcu starsza o
                          całe dwa miesiące ale myslę,że się nie pogniewacie. Strasznie mi sie podoba u
                          Was to, że nie tylko o Bąblach najdroższych prawicie ale i ksiązki i przepisy
                          super. Podpatrzyłam, dziękuje bo ze mnie jakiś maniak książkowy jest, to już
                          nieuleczalne, a w podzięce polecam:
                          - nieśmiertelną Joannę Chmielewską, lekkie i zabawne, w sam raz do kakao i pod
                          kocykiem, kiedy wiele nad książką nie chce sie mysleć a zabawa świetna
                          - Arturo Perez-Reverte - fantastyczne wszystko co napisał, godne polecenia,
                          naładowane porządną dawką intelektualną, już nie lekkie ale jego książki
                          się "łyka"( szczególnie polecam "Ostatnią bitwę Templariusza", " Szachownicę
                          Flamandzką", "Klub Dumas")
                          - Robert Graves "Ja, Klaudiusz" - polecam, ostatnio znów czytałam i dalej b. mi
                          się podoba
                          - Wilbur Smith - jego książki moje kochane nie na okres ciąży, niestety, ale
                          warte zapamiętania. Fenomenalny pisarz, tak plastycznych opisów jak w jego
                          książkach nie spotkałam nigdzie, niestety ksiązki tak piękne jak brutalne,
                          jestem jego fanką ( moja ukochana książka to "Bog Nilu")
                          Całuski
                          Ju + 22 tyg. Berbeć
                          P.S. Nie chce się wymądrzać, ale jesteście w najgorszym okresie ciąży,
                          pamiętam, że ja więcej sie bałam o dzidzie niż z niej cieszyłam, ciągle mi się
                          wydawało, ze coś jest nie tak. Ale ok. 16 tyg. zaczęło się zmieniać. Kiedy
                          usłyszycie serducho, poczujecie małego wiercipięte, będzie o wiele lepiej. ja
                          przestałam czytać o dziecku w mądrych poradnikach a zaczełam czytac dziecku
                          bajeczki na głos, albo gazete, albo cokolwiek. Rozmawiam z nim czesto, ono mnie
                          kopie i jest CUDNIE.
                          Trzymajcie sie wiosenne mamusie, buziaki
                          • elizjum Re: Pozdrowienia od marcówki 12.11.03, 21:25
                            Ju, bardzo miło, że nas odwiedziłaśsmile) Serdeczne podzięki za listę lektur -
                            nawet mam coś Perez-Reverte'a, bo mój ukochany był nim zachwycony, więc na
                            pewno sięgnę (wcześniej myślałam, że to książki raczej dla chłopców).
                            Odwiedzaj nas, kiedy tylko masz ochotę. Przepisów i lektur na pewno nam nie
                            zabrakniesmile
                            Serdeczne uściski,
                            Eliza
    • elizjum Re: MAJ 2004 !!! 12.11.03, 21:20
      O rany, te strony z genetyką są naprawdę niezłe... Wystarczy zajrzeć do
      działu "Inne wady wrodzone" żeby się zdołować.
      Ja miałam USG w 12 tyg, podczas którego lekarz mierzył przezierność fałdu
      karkowego i wynosiło ono 0,15 i podobno należy się martwić, kiedy jest ponad
      0,30 cm. Podczas mierzenia Dzidziuś tak się jednak kręcił, że zaczęłam się
      później martwić... Przerażaja mnie te wszystkie amnipunkcje, może po prostu
      przy następnej wizycie 28.11 (16 tydz) porozmawiam z lekarzem. Wiedziałam, że
      tak będzie i prędzej czy później zacznę o tym myśleć UGH.

      Dona, ja mam podobne odczucia co do Maleństwa. Już kiedyś pisałam, że mam
      takie uczucie, że jest ono kimś kompletnie oderwanym ode mnie. A kiedy się
      ruszało, czułam się jakoś dziwnie. Tak, jakbym nagle przestała mieć kontrolę
      nad własnym ciałem i własnym życiem. Głupie, przecież nie mogę zadecydować
      również o tym, żeby serce mi biło w takim czy innym tempie albo mózg się
      wyłączał na sprawy, o których chciałabym zapomnieć. A zdarza się, że mam
      okropne myśli p.t. z drogi podporządkowanej wyjedzie mi ciężarówka, uderzę w
      nią, trafię do szpitala i poronię. I szczerze mówiąc też staram się cieszyć
      dzieckiem w sposób, można by rzec - racjonalny, nie tak szalony jak na
      początku. Po prostu czekam cierpliwie na kolejne wydarzenia.
      Zazdroszczę Ci dzieciństwa we Włoszech - to cudownie nasiąkać ich klimatem,
      kiedy jest się dzieckiemsmile
      Dobranocka,
      Eliza
      • mamamona Re: MAJ 2004 !!! 12.11.03, 21:52
        to ja do wątku lektur wrócę.
        Wieczna Gosia już wytypowała Johna Irvinga. Metoda Wodna to moja ulubiona,
        klimat bardzo mi bliski (szczególnie scena z sisianiem w nieściągniętą
        prezerwatywę wink))). albo lot Partacza na nartach w Austrii prosto w niemiecką
        typową rodzinę.

        a Atwood zupełnie inne wątki porusza. zaczęłam od Kobiety do zjedzenia. jako
        nastolatkę wstrząsnęło to moim feminizmem (hłe hłe). świetna jest Opowieść
        podręcznej. Okaleczenie ciała, Ślepy zabójca. ja kupuję każdą nowość jaka się
        ukazuje na polskim "rynku wydawniczym" wink))

        jeśli chodzi zaś o lęk o dziecko, to nic nie dodaję, bo ten tydzień mam
        zestresowany ze względu na różyczkę i toksplazmozę (jednocześnie trzymam się
        pocieszającego tonu lekarza, czekając na wyniki do odbioru w piątek).
        jak siedziałam przed gabinetem to zastanawiałam się nawet, co zrobię jak
        lekarz zaproponuje mi aborcję z powodu ciężkiego uszkodzenia płodu.... nic
        dodać nic ująć... laksacja mózgu jak mawia Maleńczuk (dokładnie: sraczka).

        uciekam, mam jeszcze sporo pracy, pozdrawiam mocno,
        --
        zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
        Mona mama Polci (30.09.2002)
    • elizjum dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 09:52
      ...wszystkim Mamom. Dzień paskudny, a u mnie odbiera tylko radio Zet, którego
      nie cierpię. Może polecimy sobie coś miłego do słuchania? Przerobiłam już
      płyty z myzyka "dla przyszłych mam", a to, co jest nowe, juz mi się osłuchało.
      Ja mogę Wam polecić najnowszego Stinga (super) i Dave Matthews Band (też
      najnowszy, polecany przez Niedźwieckiego). A z pań, jak zwykle Anna Maria
      Jopek i płyta "Ale jestem" (chyba jej pierwsza, a moim zdaniem jedyna, której
      można słuchać od początku do końca).
      Czekam na Wasze propozycjesmile

      Zabieram się dziś za gotowanie zupy - będzie to krem z cykorii z wędzonym
      śledziem wg przepisu Tessy Capponi Borawskiej z najnowszego dodatku do
      Elle "Elle wokół stołu". I na osłodę dnia upiekę jakieś ciasto (może tartę z
      jabłkami).
      Smutno mi dzisiaj i głowa mi pęka, kot całą noc łaził po mnie mrucząc mi do
      ucha i stając na szyi. Jadę pozałatwiać sprawy służbowe i zaszywam się dzisiaj
      w domu z przepisami i robótkami na drutach.
      Wasza E.
      • wieczna-gosia Re: dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 12:31
        ja uwielbiam niegrzecznych chlopcow wink)
        wiec na fali Idola posciagalam sobie jakies stare kawalki Pudelsow i lomocze
        (jak mawia moj maz). Najnowsze ich plyta tez jest swietna wink)
        Poza tym z racji malych dzieci w domu mam duza ilosc Arki Noego i rzeczy
        zupelnie unikatowe- male Voo- Voo (genialne) oraz piosenki Marka Grechuty dla
        dzieci. Jak dorwiecie to zrozumiecie o czym mowie. Grechute podobno
        wznowili wink)))
        U mnie na szczescie odbiera radio Mozart wink))
        --
        gosklec@poczta.onet.pl
        • mamamona Re: dzień dobry:-) Muzyka dla Mam? 13.11.03, 13:36
          uuu, ja też łomoczę w takim razie wink))
          Pudelsi są świetni, Homo Twist też. nowi Pudelsi tak sobie misię podobają.
          Małe Voo Voo genialne jest!
          a teraz morduję SiStars polską grupę groove-jazz-hip-gangsta i jeszcze co tam
          chcecie. aranże jak nie po polsku. świetne.
          a na smuty wieczorne Cassandra Wilson. każda płyta jej po prostu owija jak
          bawełną kokon. ukochana Blue Moon Daughter. ostatnia podobno też świetna, jadę
          ją kupić wink))

          jeśli chodzi o radio, to po odejściu Pawła Sito Radiostacja tak się spsowała,
          że tylko rzadko się da posłuchać. na przemian Radio Jazz i Trójka u nas
          pląplają.

          no i poleczki Przeboje Doktora Ząbka, z hitowym cziki czik czik, tak jak uczył
          tego Doktor Ząbek!...... to już codziennie, nawet klika razy wink))

          pozdrawiam,
          --
          zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
          Mona mama Polci (30.09.2002)
    • agama75 Re: MAJ 2004 !!! 13.11.03, 14:28
      cześć dziewczyny smile
      dopiero kilka dni temu znalazłam to forum i interesujący mnie temat "Maj 2004"
      Mam termin na 9 maja (wg. OM) Chętnie do Was dołączę żeby porozmawiać chociaż
      po forum "poruszam się troszkę po omacku" więc... i dostęp do internetu
      niestety tez mam tylko w pracy a pytań i wątpliwości bez liku. Serdecznie
      pozdrawiam.
      Aga i brzuszek maluszek jeszcze sad
      • kiruna1 Re: MAJ 2004 !!! 13.11.03, 16:06
        Cześć dziewczyny

        Dawno mnie tu nie było, a tematów poruszyłyście całe mnóstwo.
        Zacznę od niepokoi ciążowych, których u mnie też bez liku. W pierwszej ciąży
        zakochałam się bez pamięci już w różowej kreseczce, a potem każde niepowodzenie
        przeszywało mnie na wskroś. Teraz jest inaczej, choć nie wiem czy lepiej. Od
        początku czułam się zdystansowana do mojej kijanki "tak w razie czego" i gdy
        lekarka mi powiedziała, że mam za dużo wód płodowych i mogą wystąpić jakieś
        wady płodu, to owszem bardzo się przejęłam ale nie umarłam. Moja siostra
        urodziła swoje trzecie dziecko z ciężkim porażeniem mózgowym i bardzo dużo
        przebywała w różnych dziecięcych szpitalach, opowiadała też dużo i teraz już
        wiem, że dzieci z zespółem Downa to "spacer po łące" w porównaniu z dziećmi na
        prawdę chorymi. Wszystkiego nie jesteśmy w stanie przebadać, a większość dzieci
        rodzi się jednak zdrowych, więc nie zamierzam wykonywać dodatkowych badań, bo
        tylko będę się stresowała niepotrzebnie, a i tak wszystkiego nie przwidzimy.
        Trzeba sobie wmawiać,że wszystko JEST DOBRZE i jak mnie dopadają jakieś złe
        myśli to tego się właśnie trzymam. WSZYSTKO JEST DOBRZE I JUŻ.

        Zmienię temat na smaczniejszy. Wypróbowałam pączki Elizy - wyszły pyszne,
        palce lizać, zniknęły prawie natychmiast. Eliza jeśli masz wypróbowany, dobry
        przepis na ciasto do tarty to poproszę bo ja kiedyś jakieś zrobiłam ale było
        niedobre.
        Co do książek to zaczęłam czytać "Czekoladę", polecaną wcześniej również przez
        Elizę i czyta się ją świetnie. Co do Coelho to kupiłam sobie Alchemika, ale tak
        mnie znudził, że odłożyłam go na półkę po ok 50 stronach. Widzę, że pod tym
        względem mamy wszystkie podobe spostrzeżenia. Natomiast, któraś z Was
        przypomniała mi o dawno zapomnianym przeze mnie, a kiedyś bardzo lubianym
        autorze - David Lodge, bardzo dobrze się czyta, szczególnie mi się
        podobała "Zamiana". Dzisiaj polecę jeszcze jedną książeczkę: Anna
        Nasiłowska "Księga początku" - jest to książka traktująca o początkach życia
        ludzkiego, autorka bardzo ciekawie opisuje własne przeżycia związane z porodem,
        i nie tylko. To tak akurat książka na czasie.
        Życzę miłego czytania.
        Magda
        • elizjum Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 18:56
          Magdo, cieszę się bardzo, że pączki się udałysmile))
          Ja jestem kompletnym świrusem jeżeli chodzi o pieczenie ciast, więc z
          przyjemnością służę Wam radami.
          Podaję przepis, który mam z książki "Kuchnia Neli" (Rubinstein). To moja
          ukochana pozycja, bo absolutnie wszystko z niej wychodzi. Robiłam np. torty:
          orzechowy i migdałowo-kawowy i ludzie prawie mdleli z rozkoszy jedząc je
          (naprawdę!). A więc:
          120 g masła o temperaturze pokojowej
          3 łyżki stołowe cukru
          2 żółtka
          1 szklanka (200 g) + 3 łyżki stołowe mąki
          1/2 łyżeczki soli

          Wszystkie składniki (zaczynając od masła) włożyć do miseczki i zagnieść
          dokładnie rękoma aż zrobi się gładka, błyszcząca masa odchodząca od rąk.
          Zrobić z niej kulę i jeśli mamy czas, przełożyć do miseczki, przykryć
          ściereczką i włożyć na 1/2 godz do lodówki. Nie jest to jednak niezbędne.
          Później wyjąć z lodówki i wylepić masą foremkę do tart (ja przetestowałam już
          różne i teraz mam szklaną o średnicy 26 cm). Foremki nie trzeba wcześniej
          niczym smarować ani posypywać.
          MASA JABŁKOWO-MIGDAŁOWA
          do tej masy nie trzeba wcześniej podpiekać ww spodu (do innych mas tak- ok.
          1/2 godz w piekarniku nagrzanym do 180 st C)
          7 łyżek stołowych masła
          3/4 szkl cukru
          100 g drobno zmielonych migdałów
          4-5 jabłek
          75 g posiekanych migdałów
          Wszystkie składniki włożyć do miseczki i połączyć (najłatwiej ugnieść ręką).
          Masło nie powinno być zbyt twarde, to wtedy będzie łatwiej.W tym czasie jabłka
          obieramy i drobno kroimy, a następnie kładziemy na spód tarty (surowej).
          Kiedy masa migdałowo-maślana jest wymieszana i jednolita, kładziemy ją na
          jabłka, posypujemy siekanymi migdałami i wstawiamy do piekarnika uprzednio
          nagrzanego do temp. 180 st C. Tartę pieczemy ok. 35-40 min. smacznego!

          Ten spód wykorzystuję też do innych przepisów,z innymi nadzieniami. Ale te
          nadzienia może innym razemsmile


          * * *



          To prawda, że większość dzieci rodzi się zdrowych i trzeba być dobrej myśli.
          Wiem, wiem, zgadzam się z tym. Ale jesienią człowiek zwykle myśli o smutnych
          rzeczach, o których myśleć nie powinien.
          Mój ponury nastrój prysł dzisiaj, kiedy pojechałam do Mysiadła i poczułam
          zapach dymu z komina. Dym pochodził z pieca opalanego węglem, tego jestem
          pewna. I było to boskie doznanie. Stałam i wdychałam ten aromat świąt,
          pierwszej gwiazdki i bajki "Przygody kota Filemona". I nic się nie liczyło.
          Teraz czekam na pierwszy śnieg, kiedy wielkie puchowe gwiazdki będą topnieć na
          ciepłej rękawiczce.
          W tym roku obiecałam sobie zrobić zakupy gwiazdkowe do końca listopada, bo
          kiedy przypomnę sobie amok ludzi tuż przed świętami, ciarki przechodzą mi po
          plecach.

          Widzę dziewczęta, że słuchacie mocnej muzyki... A ja tu spodziewałam się
          jakichś ballad, wyszeptanych piosenek o miłości. Ech...

          Magda, cieszę się ogromnie, że podoba Ci się "Czekolada" - świetne na tę porę
          roku, prawda? Przeczytałam też inne książki Joanne Harris, ale były bardzo
          słabe (może z wyjątkiem "Pięciu ćwiartek pomarańczy", nieco przygnębiających).
          Nie wiem, czy Wam pisałam, ale kupiłam sobie kiedyś książkę kucharską Joanne
          Harris i są tam przepisy na różne smakowitości z "Czekolady", w tym napój
          tytułowy i czekoladki "Sutki Wenus". Kiedyś Wam podam, jeśli będziecie chciały.

          A teraz ściskam Was ciepło, zabieram się za krem z cykorii i wedzonymi
          śledziamismile
          • wieczna-gosia Re: Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 19:16
            to ja do tej tarty wink))

            za leniwa jestem na wyrabianie wink) wiec wyrabia mikser a ja tylko uklepuje
            ostateczna kule wink))
            a ciasto na tarte mam zawsze w zamrazalniku, bo to faktycznie ciasto na kazdy
            ale to absolutnie kazdy spod, wystarczy rzucic na to owoce, zalac galaretka,
            albo budyniem i juz wink) (tzn oczywicie po upieczeniu 20 minut)
            Polecam te tarte w wersji tatin czyli na spod jablka i migdaly a ciasto na
            wierzchu wink)) wtedy wychodzi takie cuuuudownie mokrusie wink)) sprobuj kiedys
            elizjum wink) ale co tam tarta w kazdej postaci jest po prostu pyszniasta wink)))
            nawet lekko przypalona wink))
            z szeptanych piosenek to czasami slucham poezji spiewanej wink)) ale ogolnie cos
            sie chyba na starosc (hehe) stara cyniczka robie wink)
            nie martwcie sie wszystkie urodzimy zdrowe dzieci przeciez wszystkie jestesmy
            mlodki wink)
            --
            gosklec@poczta.onet.pl
            • mamamona Re: Tarta jabłkowa - gwarancja udania 200% 13.11.03, 22:51
              to ja jeszcze do muzyki. zaraz mocna.... Elizo, nie przesadzaj. biegnij po
              Cassandrę Wilson Blue Moon Daughter i zobaczysz że taki z niej mięciutki
              szaptano nastrojowy numer, że aż pierś faluje, idealna na jesienno-zimowe
              mroki i półmroki, mrozki i przymrozki i przygody kota filemona (codziennie na
              dwójce o 8 rano, z Polcią często oglądamy - chociaż pamiętam, pamiętam, że Ty
              bez telewizora jesteś wink))))

              a jeśli chodzi o zdrowie naszych dzieci - kto jak kto, ale Gosia Wiecznie
              Młoda musi wiedzieć co mówi, w końcu nie jednego Egri już ma wink)))
              i zgadzam się najzupełniej z Kirkuną, że są większe choroby niż Zespół Downa
              (chociaż każde odstępstwo od schematu jest dla nas szokiem). nie wyobrażam
              sobie,że moje dziecko rodzi się lub nosi w sobie nieuleczalną chorobę. żyje z
              wyrokiem. mam w rodzinie ciężki przypadek autyzmu (ale tak ciężki, że
              Agnieszka nie chodzi, nie mówi, tylko się uśmiecha), co dla matki jest teraz
              już oczywistością, ale było ciężko na początku (pierwsze z pięciorga dzieci).
              jak dziecko chodzi, jest sprawne i mówi, to już wiele.

              ale wcale nie o tym chciałam mówić. nasze dzieci jasne że zdrowe są. ja jutro
              odbieram te swoje różyczki i toksoplazmozy, już trochę spokojniejsza (nie ma
              jak dystans). a z ciast to ja ostatnio tylko.... kupuję. nie mam czasu, eh!
              skonczyłam właśnie przygotowania następnej prezentacji do Dobrego Wnętrza
              wydanie grudniowe w cyklu co może architekt. mam nadzieję, że się ukaże.


              pozdrawiam mocno, pachnąco, zimowo i Cassandrowo (wcale nie kasandryczniewink)))
              --
              zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
              Mona mama Polci (30.09.2002)
              • ksel Re: a może serniczek? 14.11.03, 09:37
                CIASTO NA SPÓD:
                1. 1,5 szkl. mąki pszennej,
                2. 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
                3. 0,5 kostki margaryny,
                4. 2 żółtka
                5. 10 dkg cukru pudru
                6. 2 łyżki śmietany kwaśnej
                7. cukier waniliowy.
                Z podanych wyżej składników zagnieść ciasto i wyłożyć nim blaszkę.

                MASA SEROWA:
                1. 1 kg sera
                2. 1 szklanki cukru
                3. 6 jaj (6 żółtek do sera, 4 białka ubite do sera, 4 białka do piany
                kokosowej na wierzch , bo 2 białka pozostałe od kruchego ciasta).
                4. 2 budynie
                5. 2 szklanki mleka
                6. 0,5 szklanki oleju
                7. zapach (może być rum)
                Ser przekręcić przez maszynkę (chyba, że kupujemy gotowy to nie) i miksować go
                dodając po kolei cukier, 6 żółtek, budyń , mleko, olej, zapach. Na końcu dodać
                ubita pianę z czterech białek i wymieszać łyżką. Ser wyłożyć na ciasto i piec
                ok. 1 godz.

                PIANA KOKOSOWA
                1. 4 białka
                2. 0,5 szklanki cukru pudru lub 0,75
                3. 2 łyżki mąki kartoflanej
                4. wiórki kokosowe
                Białka ubić z cukrem dodać mąkę kartoflaną, wiórki i wymieszać. Rozłożyć na
                podpieczony sernik i wstawić jeszcze do piekarnika na 10-15 min.
                To jest sernik Babci (mojej mamy), który moje dziecko uwielbia, ja też.
                Pozdrawiam.
                • mamakuba Nastrojowa muzyczka 14.11.03, 10:03
                  Cześć dziewczyny!!
                  Czytam Was codziennie, ale jakoś nie mogę sie zabrać do pisania, ale dziś po
                  tych waszych przepisach juz dłużej nie wytrzymam. Jutro piekę tarte jabłkowo-
                  migdałowa. Tak jest z Wami fajnie, wiedząc że nie jest sie ostatnią dziewczyna
                  pod słońcem, która gotuje, piecze i ogląda kota filemona. Fajnie jest ze nie
                  tylko ja czekam na śnieg, chociaz przyznam że teraz głównie dlatego żeby móc
                  pokazac go Kubusiowi, czekam aż przywieziemy do domu Choinke i będziemy ja z
                  Kubusiem wspólnie ubierali. No i będziemy piec pierniczki, lukrowac je, malować
                  i przyozdabiać czym sie da.
                  A co do nastrojowej muzyczki gorąco polecam moja ulubione wokalistki Jewel
                  i jeszcze lepiej Sare MacMachlan są cudowne i nie ma w ich piosenkach za
                  duzo mechanicznej muzyki. Jewel gra na gitarze a Sarah na fortepianie,
                  oczywiście oprócz tego są inne instrumenty ale takie delikatne. Obie maja
                  nastrojowe pioseneczki ale maja też pare kawałków , które "podrywaja do życia".
                  A i jeszcze a propos książek ja ostatnio przeczytałam wszystkie (wszystkie
                  trzy) książki Tone'go Parsonsa "Mężczyzna i chopiec" "Mężczyzna i żona "
                  " Wszystko dla mojego dziecka" . Może nie są zbyt dobre na czas wielkiej
                  radości czyt. ciąży, ale sa świetnie napisane i pokazuja jak trzeba delikatnie
                  obchodzic sie ze swoim życiem kiedy na świecie sa juz dzieci i nasza za nie
                  odpowiedzialnośc. Jak wiele rzeczy jest ze soba powiązanych i jak nasze
                  postępowanie kształtuje świat dziecka.Gorąco polecam. P0za tym czytam duzo
                  biografii i ksiązek o holocauście, ale tego Wam teraz nie polecam. ja się juz
                  przyzwyczaiłam więc mnie to juz nie straszne - w jakims innym czasie
                  polecam "Dziewczynke w czerwonym płaszczyku" . Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
                  i uciekam do pracy. A i jeszcze na temat Coehlo- myslałam że tylko mnie
                  zanudził Alchemik, nic prawie z tej ksiązki nie zrozumiałam, strasznie dziwna i
                  nużąca.
                  pa pa buziaki
    • elizjum Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 09:41
      "Pierwszy śnieg" - powiedzieli w radiu, ale ja widzę tylko mgłęsmile
      Oj Mona, chyba się skuszę na Cassandrę...
      Od dzisiaj przestaję myśleć o wadach wrodzonych!
      Trzymam kciuki, żeby napisali o Tobie w "Dobrym W"smile)

      Wczoraj wybrałam się do biblioteki i wypożyczyłam książkę "Mieszkać wygodnie"
      ponieważ postanowiłam się zabrać za uporządkowanie porozstawianych wszędzie
      rzeczy. Widać otwarte mieszkanie nie do końca jest najlepszym pomysłem dla
      bałaganiarzy, a zwłaszcza dla mnie... Książka zaleca podzielić rzeczy na 3
      kategorie: rzeczy do wyrzucenia, rz. do schowania w schowkach i piwnicy i
      rzeczy potrzebne. Oczywiście wydaje mi się, że wszystko należy do ostatniej
      kategorii i chciałabym mieć wszystko pod ręką: milion blach do pieczenia
      ciasta, sto pięćdziesiąt słoików z przyprawami, segregatory z dokumentami
      sprzed 50 lat itd itp. Nie mam problemu z ubraniami, bo bez trudu się z nimi
      rozstaję. Ale już książki np. wysypują mi się z biblioteczki wielkiej na całą
      ścianę. Napiszcie koniecznie, JAK radzicie sobie z segregowaniem rzeczy???
      Mam taki przypływ energii, a tę energię nagle mam ochotę spożytkować na prace
      domowe. Czytałam gdzieś, że to normalne w 2 trymestrze. Dziewczyny!! Czy
      wiecie, że jesteśmy już w 2 trymestrze??! Serducha naszych brzdąców walą 160
      uderzeń na minutę, ich nerki pracują, a dzidziusie są w stanie wytrzymać
      nieruchomo tylko 15 minut!

      Trzymajcie się cieplutko i napiszcie mi koniecznie o porządkach, bo chyba
      wybiorę się dzisiaj po "cykl pudeł" z IKEA.
      smile
      • mamamona Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 18:54
        Elizo,

        nie musisz, bo to nie konkurs. to rodzaj prezentacji pracowni, więc na pewno
        będziemy wink))

        a Cassandrą na pewno się nie rozczarujesz. każda jej płyta jest niesamowita,
        tą Blue Moon kocham najbardziej (pewnie dlatego, że to moja pierwsza płyta).
        czytałam recenzję ostatniej, ale jeszcze nie dotarłam do sklepu. podobno
        świetna. aha, i jeszcze jedno, nie przesłuchuj jej w sklepie. płyty Cassandry
        wymagają klimatu (np. absolutnie nie da się ich słuchać latem wink)), wieczora,
        pachnącego ciasta i aromatu mandarynek w powietrzu.

        ale, ale, ja o najwazniejszym: dziś odebrałam wyniki, i różyczka, i
        toksoplazmoza....................UJEMNE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! czyli nie
        ma! nie ma! nic a nic! pierwszy badany poziom to było igG (przeciwciała), dziś
        dali mi igM (czyli aktualny poziom, oczywista tłumaczę jak laik, bo się wcale
        na tym nie znam, i mam nadzieję, że już nie będę musiała!!! wink)))
        jesteśmy w siódmym niebie, kamień z serca, ulga, kolana mi drżą!

        dziś w domu wieczór, a jutro po porannym spotkaniu już cały weekend w do mu,
        może coś w końcu sama upiekę wink))????????
        dziś pachną u nas mandarynki, sowim niskim głosem tuli nas Cassandra, a Polcia
        bawi się kubeczkami po jogurtach campiny z bobem i teletubisiami. a tyle
        zabawek jej ostatnio nakupowałam. nastawcie się na to, że dla
        przemieszczającego dziecka najfajniejszą zabawką są.... śmieci (oczywiście nie
        grzebanie w śmietniku, ale: kubeczki wspomniane, metki z zabawek - ostatnio w
        Smyku lekko przerażeni patrzylismy jak Polcia dźwiga największego Puchatka,
        ale w końcu zrozumieliśmy, że to co ją naprawdę kręci to metka z misiem wink)),
        papierowe ulotki - i tu faworyt niekwestionowany: era! tak tak!wink)))


        uciekam na spokojny wieczór, jak Ci się Elizo nie spodoba Cassandra, to
        obiecuję oddać wkład własny wink))

        a Tony Pearsons w ogóle mi się nie spodobał, i o dziwo, film mężczyzna i
        dziecko uważam za lepszy niż książka. teraz jest fala postbridgetjones'owa, i
        taki rodzaj lektury (mimo, że się czasem łapię na lep reklamy wink)) mnie męczy.

        pozdrawiam mocno, zdrowa, niestoksoplazmowana i nie zaróżyczkowana żeby nie
        powiedzieć zaróżowiona Mona smile))))))))
        --
        zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
        Mona mama Polci (30.09.2002)
        • dona29 Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 14.11.03, 19:17

          Witajcie,witajciewink))))
          jak tak dalej pójdzie - namówicie mnie do pieczeniawink))bo ja jestem
          kuchareczka obiadowo - kolacyjna z polotem,natomiast wszelakie
          tarty,przekładańce itd - są mi kompletnie obcewink

          Jako majówka końcowa (27.05) zaczynam dopiero za chwil parę II trymestr - więc
          może dlatego mi na codzień towarzyszy lenistwo,jakich mało!A ja już chcę
          CHCIEĆsmile!Zazdroszczę wigoru i energii.

          Miałam się nie martwić i nie będę się martwić - w związku z tym robię sobie
          relaksację wieczorną -mam kasety z muzyką relaksacyjną i na całe szczęscie
          umiem na te pół godziny poszybować wyobraźnią hen PONAD towink))))

          Ciesze się MON że wszystko w porządku - mnie też to w jakimś sensie
          podbudowujewink))
          Nie ma tego złego,co?????
          Całuski i buziaki dla wszystkich!
          Dona
          • kiruna1 Re: Pierwszy śnieg (i zimowe porządki) 15.11.03, 13:30
            Cześć

            Ja tylko parę słów do Mony bo bardzo mi się spieszy.

            Mona - bardzo się cieszę , naprawdę z całego serca i rozumiem Twoje drżące
            kolana. Trzymałam za te różyczki mocno kciuki, a teraz mi ulżyło (jakbym Cię
            dobrze znała conajmniej z 10 lat). Widzicie, ja jakaś czarownica jestem.
            WSZYSTKO JEST DOBRZE I TAK JUŻ ZOSTANIE.
            Przeczytajcie to parę razy, uwierzcie w to i startujcie do tej tarty, bo
            przepisik pachnie wyśmienicie.

            Magda
    • cardamomo Oszronione gałązki i... 15.11.03, 15:40
      uściski dla Monysmile)) To ja, Eliza, ale coś się stało i nie mogę się logować
      na poprzednią nazwę, więc teraz będę kardamonem.
      Mona, cieszę się ogromnie, że wszystko OK i mięso nie zaraziło Cię
      toksoplazmozą. Mocno trzymam kciuki za nas wszystkie, żeby nasz wątek trzymał
      się cieplutko aż do końca ciąży i żebyśmy mogły kiedyś zrobić spotkanie
      Majówek i wszystkich Fasolek, które rosną w naszych brzuszkach.

      Ja od 3 dni mam migrenę gigant i oczywiście nic nie biorę, bo się boję.
      Pocieszałam się na początku, że podobno niektóre "migrujące" kobiety mają
      czasem to szczęście, że w ciąży ta przypadłość je opuszcza. Nie należę
      niestety do grupy tych szczęściar. Mam niby kilka metod, które łagodzą nieco
      ten stan, ale wymagają one bezwarunkowego siedzenia w domu i spokoju przez te
      kilka dni, tymczasem ostatnio żyję na najwyższych obrotach i nie wiem, kiedy
      przystopuję. Zatrudniam sobie powoli zastępstwo na czas, kiedy mnie nie będzie
      i wdrażanie kogoś nowego jest dla mnie bardzo trudnym i intensywnym procesem,
      ale cóż, lepiej teraz to zrobić, niż czekać na ostatni moment.

      Z ciekawostek kulinarnych to muszę się Wam pochwalić, że dziś byłam na kursie
      gotowania makrobiotycznego i uczyłam się jak przyrządzać śniadania, pasty do
      kanapek, zdrowe pasztety i zupy. Bardzo budujące zajęcie.

      Kończę już, bo jestem wykończona. Zamierzam wymoczyć nogi w gorącej wodzie z
      pianą, położyć na twarz maseczkę, wziąć ze sobą najnowszy
      numer "Dziecka", "Kobietę zawiedzioną" Simone de Beauvoir (Chryste, jak to się
      pisze??), kubek gorącej herbaty i wskoczyć pod koc albo kołdrę.
      Dobranoc na razie. Uważajcie na siebie moje malutkie.
      Wasza jak zwykle rozgadana E.
      P.S. Mam ostatnie pytania dot. ciąży:
      a) czy Was też swędzi brzuch? (ja nie mogę spokojnie usiedzieć!)
      b) czy macie problem z oddychaniem? (kiedy przeniosę coś albo wejdę po
      schodach albo nawet powieszę pranie, dostaję najprawdziwszej w świecie
      zadyszki, a przed ciążą do słabeuszy raczej nie należałam...)
      c) czy to normalne, że znowu co 10 min. muszę biec na siusiu?
      smile
      • mamamona Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 18:18
        Dziękuję Dzieczyny za wsparcie i wszystkie dobre myśli. rzeczywiście teraz już
        na pewno będzie dobrze. pierwszą ciążę przeszłam przebojowo, samochodem na
        porodówkę pojechałam, i teraz też mi się marzywink)))

        a teraz szybkie odpowiedzi (bo sobota w końcu w domu z rodziną smile)):
        1/ mnie brzuch nie swędzi, ale już nakupowałam sobie spodni z gumką lub nawet
        ciążowe modele i używam z radością. moim zdaniem już widać, nikt z klientów
        jeszcze nie widzi, i nikomu też nie mówięwink))

        2/ z oddychaniem to mam, a jakże. nie daję rady z dźwiganiem Poleczki (różne
        zabawy, a to patataj na nodze, a to gonienie piesków mnie wykańczają)

        3/ nie wiem czy normalne, ale ja też smile))

        pozdrawiam,
        naprawdę dziękuję za ciepłe słowa smile))

        Mona
        --
        zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
        Mona mama Polci (30.09.2002)
        • monix123 Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 19:27
          Hehe...i ja zaczęłam znowu odwiedzać ubikacje przynajmniej 3 razy w nocy, a od
          4 dni nie wymiotuję!!!!!!!!!Co za ulga!!!!!!!!
          Wczoraj byłam u lekarza i wygląda na to, że wszystko ok z Dzidziolem, no może
          oprócz krótkiej szyjkisad-ale to będziemy obserwowaćsadLekarz powiedział, że to
          bardzo ruchliwy klientsmileHehehe..I coraz nieywgodniej się siedzi, i coś tam
          pobolewa, kłuje i w ogólesmileNo i brzucho się uwypukla..hehe Czyli może ja
          naprawdę w ciąży jestem???
          Pozdróka!
          • dona29 Re: Oszronione gałązki i... 15.11.03, 20:24
            witam cieplutkowink))))
            tak sobie myślę,że i zadyszka i częste siusiu,są związene z tym samyam - a
            mianowicie szybkim juz teraz wzrostem Dzidzi w brzuchu - a tym samym
            powiękaszaniem się macicy - nasze narządy wewnętrzne odczuwają ten ucisk i
            stąd takie objawy!Poupychać się to wszystko musi i pomieścićwink))))
            A dziś...dziś po raz pierwszy odczułam przypływ energii i mam nadzieję,że tak
            już chociaz na dłużej pozostanie.
            Ja mam brzuszek jak maluszeksmile i po mnie napeeeeewno widaćwink)))Siedzi się
            okropnie niewygodnie - więc monix,podejrzewam,że jednak jesteśmy w tej ciąży;-
            )))))))))
            Pozdrawiam WAS mocno i lecę coś przekąsićwink))buzialki
            --
            Dona
            • mamamona Re: Oszronione gałązki i... 16.11.03, 00:54
              fakt z tym przypływem energii, bo mimo, że spokojniej niż przy pierwszej ciąży
              (a może to kwestia opieki nad Polcią?) przeszłam etap wielkiego zmęczenia, to
              już zaczynał mi doskwierać. w pierwszej ciąży wchodziłam do domu już na
              rękach, i zasypiałam kamiennym snem. teraz juz lepiej, trochę dłużej
              wieczorami mogę czytać wink)))

              idę spać, zajrzałam tylko po kapieli, jak Paweł się oderwał (bo teraz on na
              poniedziałek projekt kończy, hłe hłe)
              --
              zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
              Mona mama Polci (30.09.2002)
              • mamakuba Re: Oszronione gałązki i... 17.11.03, 08:57
                Cześc dziewczyny,
                Tarty jakoś nie upiekłam, przyznam że troche leniuchowałam, ale jakoś tak mi
                tego brakowało. Teraz wypoczęta po weekendzie witam was serdecznie i
                przedstawiam Wam mojego synka Kubusia, który w sobote skończył półtora roku.
                A propos dolegliwości ciążowych zastanawiałam sie już czy nie mam zapalenia
                pęcherza moczowego bo siusiu robie co 5 min.Brzuch zaczyna mnie swędziec tak
                jak zreszta w pierwszej ciąży i kłuje mnie w dole brzucha co zaczyna mnie
                martwic bo ten ból aż mi na noge promieniuje. Jutro ide do lekarza, pełana obaw
                o ZD ( juz nawet pisanie tego napawa mnie strachem) mam nadzieje że zrobi mi
                USG pomierzy kark i co tam jeszcze trzeba w moim dzidziusiu i powie że bede
                miała śliczna zdrową dzidzię.
                pozdrawiam
                Ania

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9086835
    • cardamomo "Kolor Nieba" James RUNCIE 16.11.03, 23:22
      "W dzień Wniebowstąpienia roku pańskiego 1290 żona szklarza z Murano znajduje
      w łódce unoszącej się na jednym z weneckich kanałów porzucone niemowlę. Wbrew
      woli męża przygarnia je i nadaje mu imię Paolo...
      Kiedy chłopiec osiąga wiek młodzieńczy, przybrani rodzice odkrywają, że jest
      krótkowidzem: cały świat pogrążony jest dla niego w szarej mgle. Jednak Paolo
      dokładnie odróżnia najsubtelniejsze odcienie barw. Ten dar zachwyca malarza ze
      Sieny, który zabiera chłopca ze sobą, by niebawem wysłać go w daleką podróż na
      Wschód w poszukiwaniu lapis lazuli - koloru nieba...

      Gorąco polecam i życzę Wam kolorowych snówsmile
    • cardamomo Re: MAJ 2004 !!! 17.11.03, 12:42
      Aniu, Twój Kubuś to kawał mężczyznysmile) Och, jak często lubię myśleć o tym, że
      czas jednak szybko mija i że niedługo (?) nasze Fasolki też będą takimi dużymi
      Kubami...

      Mój brzuszek rośnie, zrobiłam nawet jego pierwsze zdjęcia do albumu, za który
      mam zamiar się niedługo zabrać. Czy Wy też chcecie mieć taki album? Ja
      postanowiłam, że wkleję do niego wszystko począwszy od testu ciążowego,
      ususzonego kwiatka rośliny pokojowej, która właśnie kwitnie w naszym domu,
      poprzez zdjęcia usg. Pomyślałam, że napiszę tam o moich myślach, zachciankach
      ciążowych i muzyce, której słucham będąc w ciąży. Na razie zbieram materiał i
      czekam na moment, w którym będę miała choć odrobinkę więcej czasu.
      Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo bym chciała nie musieć nigdzie
      wychodzić i polenić się przez kilka dni. Żeby telefon nie dzwonił, nie było
      spraw w pracy i na poczcie. Pocieszam się, że jak będę już bardzo gruba, będę
      mogła bezkarnie sobie trochę posiedzieć w ciepełku.
      29.11 zaczynam kurs projektowania ogrodów. Będę miała nową zabawę.

      Kiedy wraca nasza Julia, czy któraś z Was wie?

      Uściski,
      Eliza
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004 !!! 17.11.03, 20:53
        Kochane,
        witam Was serdecznie!!!!! Wczoraj przyleceiliśmy do naszej Ziemi Ojczystej.
        Jeszcze nie zdążyłam przeczytać Waszych postów, ale mam nadzieję, że choć
        trochę za mną tęskniłyście wink
        Ja przeżyłam cudowną podróż i jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiem,
        że moje opisy z pamiętnika, 20 filmów jakie zrobiłam i mnóstwo wrażeń nie są w
        stanie oddać tego wszystkiego, co przeżyliśmy. Powiem Wam tylko, że Ameryka
        Południowa jest najpiększniejszym miejscem na Ziemi. Zwiedziłam wiele krajów,
        poznałam wielu ludzi, ale Peru jest Naj, Naj. Jeżeli będziecie miały kiedyś
        możliwość odwiedzenia tego kontynentu, to nie zapomnijcie o Peru. Ale zacznę
        od najważniejszego. Mój Ukochany stał się moim osobistym mężem. Tak, tak,
        zawsze byłam szalona. W Santiago de Chile przysięgliśmy sobie wiczną miłość.
        Wzięliśmy ślub 31 października na wiosnę - czy to nie brzmi uroczo? A potem
        ruszyliśmy w podróż. Najpierw wyprawa nad Pacyfik, potem w wysokie Andy. Ale
        najpiękniejsze wydarzenia czekały na nas w Peru. Zdobycie Machu Picchu, o czym
        zawsze marzyłam, rejs trzcinianą łodzią po jeziorze Titicaca, zdobycie góry w
        Andach o wysokości 4600 metrów. Spytacie zaraz jak ja to zniosłam? Cudownie!
        Miałam przypływ energii i siły. W ogóle nie odczuwałam ciąży. 18 tydzień
        rozpoczęłam w biodrówkach! Z drugiej strony poczułam więź z Ludkiem. To pewnie
        za sprawą ludzi, których poznaliśmy w Cusco. Zaprzyjaźnilismy się z przemiłą
        indiańską rodziną. Kobiety opowiadały mi jak się u nich rodzi i wychowuje
        dzieci. Nawet mój Ukochany-położnik był pod wrażeniem! Tak się
        zaprzyjaźniliśmy, że poprosili nas o zostanie rodzicami chrzestnymi ich
        córeczki. Ceremonia polegała na postrzyżynach i zakopaniu włosów pod domem -
        na szczęście. To było coś niesamowitego. Moje "kumy" nauczyły mnie inaczej
        patrzeć na mój stan i Ludka. To było bardzo mistyczne.
        Do Polski przyjechałam tak szczęśliwa, że nawet deszcz i wiatr nie są w stanie
        popsuć mojego nastroju. Jednak na wszelki wypadek mój Ukochany kupił miu
        słoiczek nutelli wink Na odpędzenie jesiennej chandry. wink
        Przepraszam za chaotyczność tego posta, ale jestem zmęczona i niewyspana.
        Więcej napiszę w najbliższych dniach. Przesyłam Wam ciepły podmuch Ameryki
        Południowej.
        Śpijcie słodko
        Julia
        • cardamomo Julia!!! Hurrra!!! 18.11.03, 00:16
          Pewnie, że za Toba tęskniłyśmysmile Ja na pewnosmile))) Cieszę się, że wszystko
          tak pięknie się ułożyło i że jesteś szczęśliwa. Pisz koniecznie o Swoich
          przygodach. To wspaniałe czytać o tym w tak paskudną pogodę.
          Trzymaj się Juleczko cieplusieńko,
          Eliza
          • mamamona Re: Julia!!! Hurrra!!! 18.11.03, 01:29
            ja tylko na szybko, bo pora dnia wściekłasad(((

            spieszę przywitać Julię Wędrowniczkę, Żonę wink)))i Matkę. gratulacje wielkie!
            czekam na szczegóły wyjazdu, mam nadzieję, że zdradzisz coś więcej, chociaż i
            tak mi już ślinka leci na te Peru i inne Amerykiwink))

            dobrze, że wracasz cała i zdrowa i mądrzejsza o instyktowną wiedzę amerykańsko-
            południowych matek. tu też zżera mnie ciekawość, bo myślę, że wiele się można
            nauczyć (a ten wątek o Mężu już Nieniemężu Położniku wybauszającym oczy na ich
            wiedzę mną wstrząsnął wink)) MUSZĘ wiedzieć wink)))

            serio, cieszę się że wróciłaś do nas, czekam na szczegóły.
            nie przesadzaj z nutellą, choć tu smutno i trochę depresyjnie jest (tu znaczy
            się za oknem, rzecz jasna, bo u nas karnawał!!!)

            ponieważ miało być na chwilę, a już stukam i stukam, to siup!


            nie ma mniesmile))
            --
            zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
            Mona mama Polci (30.09.2002)
    • cardamomo Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 18.11.03, 17:34
      Kochane,

      widzę, że nie kwapicie się do tego, żeby spełnić Wasz obowiązek i napisać
      posta, więc ja to czynięwink

      Jestem wykończona szaleńczym trybem ostatnich dni, bo bardzo dużo muszę
      pracować, jeździć ciągle po coś, coś załatwiać, ledwo oddycham. Dużo zmian w
      mojej pracy i jeszcze zbliżają się święta, więc trzeba ponadrabiać wszystko
      tak, żeby później spokojnie świętować. Ech, zakopałabym się w mysią norkę i
      cichutko tam posiedziała...

      Powróciła moja zachcianka ciążowa na kiszoną kapustę, która teraz pojawiła się
      pod postacią bigosu świątecznego z suszonymi śliwkami i czerwonym winem, no i
      nie ma mocnych - niedawno wróciłam do domu z ingrediencjami, które wrzuciłam
      do gara i w całym domu zaczyna pachnieć świętami.

      Rybki moje, piszczie piszcie piszcie. czy można na naszym wątku umieszczać
      zdjęcia usg??

      Wasza E.
      • juliaaaaa Wspominki po podrozy 18.11.03, 21:32
        Mona, Eliza,

        dziękuję za cieplutkie powitanie. Przyda mi się, zwłaszcza, że za oknem deszcz
        i mróz. Wiecie jak śmiesznie wyglądam z opalonym noskiem owiniętym szczelnie w
        beret i szalik? wink Oby opalenizna utrzymała się jak najdłużej.
        Właściwie to nie wiem od czego zacząć opis moich przygód. Może od tego jak
        moja "kuma" próbowała opowiedzieć mi o porodach w Peru, a ja o porodach w
        Polsce. Piszę "próbowała", ponieważ poza podstawowymi słówkami nie znam
        hiszpańskiego, a zresztą oni posługują się jezykiem indian "kechua" (nie wiem,
        czy to się tak pisze. Możecie sobie wyobrazić ile było śmiechu, bo większość
        opisu to była dosłowna prezentacja. Indianki nadal rodzą w pozycji kucznej,
        która (również wegług mojego już męża) jest najodpowiedniejsza fizjologicznie.
        Chodzi o to, że wtedy parcie jest najsilniejsze, a ból zminimalizowany.
        Idnianka czuje zbliżający się poród i wzywa akuszerkę. Ta masuje jej piersi i
        górną część brzucha, dając dziecku do zrozumienia, że może się pojawić. Mój
        kochany twierdzi, że to się u nas nazywa krysteler albo coś takiego - nie
        pamiętam. Cały poród trwa bardzo krótko - kilka parć i dziecko szybciutko
        pojawia się na świecie - jest to jakby "wysiedzenie" dziecka. Natychmiast
        zaczęłam się zastanawiać dlaczego u nas kobiety prawie leżą rodząc. Brutalna
        odpowiedź męża: bo w takiej pozycji wygodniej przyjąć jest poród
        lekarzowi!!!??? Kuma była zszokowana, jak jej powiedziałam ile osób
        uczestniczy w Polsce przy porodzie. Pytała jak się wszyscy mieszczą w
        chatkach, bo oni mieszkają w takich maleńkich domkach bez podziału na pokoje.
        Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że śmiertelność podczas takich porodów wcale
        nie jest wysoka. Ale w razie poważnych komplikacji jadą do szpitala. Mojemu
        mężowi podobało się, że wykonują wiele czynności: masaż pleców, górnej części
        brzucha, wspólne oddychanie z rodzącą tłumacząc to samopoczuciem rodzącej, a
        nie kwestiami medycznymi. Na koniec prezentacji dostałam od mamy mojej
        chrześnicy wielki pled, w którym noszą swoje dzieci. Na pewno widziałyście na
        filmach lub w książkach takie czerwone chusty w paski, w których indianki
        noszą swoje dzieci. Więc ja też dostałam taką i na pewno będę w niej nosić
        Ludka, bo od indianek dowiedziałam się, że liczy się kontakt z dzieckiem. Tam
        nawet w mieście nikt nie używa wózków. A dzięki specjalnemu zawiązaniu chusty
        kobieta nosi dziecko cały dzień i cały dzień pracuje. Czasem ciężko. A dziecko
        czuje obecność matki.
        Ale się rozpisałam. Mam nadzieję, że poprawiłam Wam trochę nastrój. Trzymajcie
        się cieplutko i nie dajcie jesiennej melancholii. Włączam muzykę peruwiańską i
        biorę się za pracę.
        Julia
        • mamamona Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 02:30
          Julio,

          ciekawa sprawa z tą pozycją prącą, bo po pierwszym porodzie mam jedną
          najważniejszą uwagę. ktg nie wskazywało skurczów, położne niby widziały, że je
          mam, ale twierdziły, że wszystko się jeszcze rozejdzie po kościach (o dziwo
          wcale nie mam do nich teraz żalu, chociaż to brzmi trochę haniebnie wink))

          będąc pod prysznicem poczułam skurcze parte, podciągnęłam się więc do nich,
          mówię co jest i bach! skurcz. kucam więc instynktownie, a one drą się: Monika
          na fotel, chodź na fotel. nie było szans, bo już czułam Polci głowę. siłą mnie
          na ten fotel wrzuciły, co automatycznie, właściwie od razu spowodowało, że
          zwariowałam, i zupełnie nie wiedziałam co robić. jak przeć?? krzyczały na
          mnie: nie marnuj skurczu, itd, ale zupełnie zostałam tym rzutem na tasmę
          rozbita.

          w końcu z powodu spadania tętna Poleczki, szybko poszły w ruch kleszcze (a
          Pawła wygonili sad((( do dzis jestem przekonana, że gdyby pozwolili mi na moją
          pozycję, poszło by lepiej.

          uciekam już, zobaczcie jaka pora. Elizo, tylko do Ciebie od siebie dodam, że
          mi też się juz marzy przerwa świąteczna, bo jestem wyczerpana tym chronicznym
          brakiem czasu na wszystko.

          pozdrawiam,
          Monika

          ps. na zobaczcie możesz zacząć nowy wątek, i tam zamieścić swoje usg. z chęcią
          obejrzę.
          pozdrowienia dla Wszystkich Mam, nawet tych cichych. zdominowałyśmy ten wątek,
          zaraz wszyskie się przeniosą na: maj 2004 wink))))) oby nie!
          --
          zobaczcie forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=6713131
          Mona mama Polci (30.09.2002)
          • mamakuba Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 09:01
            Cześc Kochaniutkie,
            Witam Was cieplutko w ten pochmurny ranek, a szczególnie witam naszą afrykańska
            koleżankę- Julię !

            Wczoraj byłam u lekarza i miałam tez robione USG , nagralismy sobie nasza
            słodka dzidzie na video. Jestem szczęśliwa bo wszystko wyszło ok tj, tyle
            raczek i nóżek ile trzeba , serduszko dobrze zbudowane , kręgosłup ok , jestem
            bardzo zadowolona że maluszek prawidłowo sie rozwija.
            A propos najlepszej pozycji do rodzenia to faktycznie kuczna jest dobra . Ja
            rodząc mojego Kubusia zachowywałam się naturalnie tj. tak jak dyktował mi to
            mój organizm. Było mi wszystko jedno czy ktos na mnie dziwnie patrzy jak na
            przykład połozne kiedy na czworaka szłam korytarzem do toalety, ale taka
            pozycja w czasie skurczu była dla mnie najlepsza i może dzieki temu mój poród
            nie był długi i dramatyczny.
            A teraz zobaczcie jakiego mężczyznę urodziłam

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9086835
            --
            Mamakuba
            Ania - mama Kubusia maj 2002
        • cardamomo Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 10:53
          Oj tak, zdominowałyśmy ten wątek... Chyba z 15 zrobiło się nas cztery-pięć.
          Mam nadzieję, że pozostałe Mamy jednak się dołączą, może jak więcej się będzie
          działo?

          Julio, prosimy o więcej opowieści. Cudownie rozgrzewają, kiedy za oknem
          pluchasmile
          Jeśli chodzi o poród, to muszę szczerze przyznać, że rozważam cc. Tyle się
          nasłuchałam rozmaitych historii i myślę o tym od dłuższego czasu. Dyskutowałam
          na ten temat z lekarzem i zdziwiła mnie nawet jego bardzo entuzjastyczna
          reakcja na moje nieśmiałe zapytanie. Myślałam, że spojrzy na mnie jak na
          nienormalną, a on powiedział, że uważa, że w dzisiejszych czasach, kiedy na
          kobietę przypada 1,5 porodu, powinna ona wybrać sobie sposób, w jaki chce
          urodzić. Jeszcze jest trochę (?) czasu na decyzję.

          Pamiętacie, pisałam Wam kiedyś o moim ruszającym się brzuchu? Wczoraj w nocy,
          przed zaśnięciem leżałam sobie spokojnie z ręką na brzuchu i NAPRAWDĘ czułam,
          że tam coś leciutko puka. Przesuwa się i jakby pulsuje. Taki konik polny
          uwięziony w kokonie. I wiem na 100%, że to nie ruchy jelit. Szkoda, że tak
          rzadko to mogę poczuć, wolałabym, żeby już kopało!

          Zmieniło się moje nastawienie do dzidziusia - już nie czuję takiego oderwania
          od niego jak na początku, nie myślę jak o obcej istocie z kosmosu. Przestałam
          też zastanawiać się nad wadami wrodzonymi i ZD. Tylko się cieszę i oglądam
          swój brzuch, który nie jest już wyćwiczonym brzuszkiem fitness womanwink Do
          tego wokół talii zrobił mi się taki wałeczek - to jest pewnie opisywane
          wszędzie "tracenie talii", co przy moich bardzo wąskich biodrach upodabnia
          mnie do młodzieńca z brzuszkiem.

          Julio, a jak tam wyniki Twojej amniopunkcji? Nie wiem, czy czytałaś mojego
          posta tuż przed Twoim wyjazdem, ale zdaje się jesteśmy w podobnej sytuacjismile

          Czytam sobie "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat" i - co ciekawe - mówią
          oni o "spiralnym rozwoju" dziecka, czyli np. w wieku 2,5 roku jest
          niegrzeczne, by w wieku 3 zmienić się na łagodne, a w wieku 4,5 znów na
          krnąbrne. Czy to znaczy, że nie ma dzieci, które są cały czas grzeczne?

          Julio, znowu do Ciebie pytanie: pisałaś mi, że myślisz o przedszkolu
          Montessori. Wiem, że to bardzo wcześnie na dyskutowanie na ten temat, ale może
          zastanawiałaś się, do którego przedszkola chodził(a)by Twój/a Ludek/Ludka?
          Ponieważ wszyscy straszą, że jak się urodzi, to nie będzie czasu na czytanie i
          rozmyślania, chciałabym jak najwięcej dowiedzieć się o metodach Montessori i
          czytam, choć tak niewiele mogę dostać na ten temat.

          Mona, Ania - czy macie nianie do Waszych skarbów? Jak to jest NAPRAWDĘ - czy
          rzeczywiście nie ma kompletnie na nic czasu???

          Ściskam ciepło,
          Esmile
        • wieczna-gosia Re: Wspominki po podrozy 19.11.03, 11:45
          juliaaaawink
          no to cie zabije wink ja TEZ tak rodzilam wink)))) We wlasnym domu, w pozycji
          kucznej, z masazem piersi i brzucha wink)))) Tak mozna i w Polsce wink))
          Kto raz sobie tak przy parciu kucnal to wie, jak w ogole inaczej sie to parcie
          odczuwa- nie jako bol ale jako konkretna prace- czuc jak dziecko zjezdza w dol
          i to dodaje czlowiekowi sily 2-3 parcia i po krzyku wink) W grudniowym dziecku
          jest artykul o porodach w domu- jest tam jedna wielka prawda- polozna znajaca
          swoja pacjentke ( w wiec i indianska akuszerka) jest wstanie z duzym
          wyprzedzeniem przewidziec komplikacje i podjac decyzje o transporcie. Ja znam
          sporo znajomych domowych i NIKT nie mial jakis specjalych komplikacji
          porodowych, owszem dwie osoby pojechaly do szpitala ale tak raczej na
          spokojnie, pare godzin przed rozwiazaniem a nie na sygnale i na stol wink)
          A chusta do noszenia dziecka jest genialnym absolutnie wynalazkiem wink) mozna
          take kupic i w Polsce wink) oczywscie nie tak cudowne jak andyjskie wink)))
          Na szczescie coraz wiecej szpitali akceptuje te pozycje do porodu- jak mavie
          szanse do takowego szpitala pojsc to idzcie.
          --
          gosklec@poczta.onet.pl
      • solniczka1 Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 19.11.03, 17:41
        Spoko, spoko!

        Sa tu jeszcze i inne ciezarowki-majowki, tylko moze nie odczuwajace az takiej
        potrzeby pisania, podobnie jak ja. No ale od czasu do czasu trzeba cos
        skrobnac, wiec to niniejszym czynie. Sorki za brak polskich liter, ale cos mi
        sie skopalo...sad

        Bigos - czesciowo w garnku, czesciowo w brzuchu. Pychotka! W dodatku tez
        zrobilam go z grzybami i sliwkami suszonymi i wyszedl taki kwasnawy, idealny
        dla przyszlej mamuski.

        Ciasto - naszla mnie ochota (chyba to wynik drugotrymestrowego przyplywu
        energii) na upieczenie czegos, ale niestety zachcianka jest na tyle
        niesprecyzowana, ze nie wiem na co mialabym ochote smile W rezultacie nie upieklam
        nic.

        Ameryka Poludniowa - zazdroszcze nie tylko bycia tam, ale i odwagi. Naleze
        raczej do bojaznikow sromotnikowych i nie wyjechalabym 200 km poza moje miejsce
        zamieszkania, a co dopiero w tak daleki rejs i to samolotem. W swoim czasie moi
        tesciowie zwiedzili te tereny, wiec moglam obejrzec zdjecia i film i robi to
        super wrazenie...

        Wolny czas - mam go sporo, bo jestem na L4 i nawet nie macie pojecia jak sie
        dobrze czuje. Potrzebowalam tego leniuchowania od dawna, zwlaszcza ze nie
        bylismy nigdzie przez 2 ostatnie lata na wakacjach, bo budowalismy dom. Tak
        wiec ostatnni okres w moim zyciu byl wyczerpujacy, ale dzis odrabiam to z
        nawiazka. Troche tylko martwi mnie brak checi do nauki, a obiecalam sobie
        podszkolic sie z francuskiego i wloskiego. Tymczasem ksiazki nieruszone...sad

        Dobre Wnetrze - niezwykle przydatne w projektowaniu swojego gniazdka. Mam stos
        numerow z roznych lat i byl on dla mnie inspiracja min. do uwzglednienia
        ciemnobrazowego koloru scian w polaczeniu z takim budyniowo-waniliowym, itd.
        Nie mialam jeszcze okazji kupic ostatniego numeru, bo w pobliskim wiejskim
        sklepie nie wiedza co to smile

        Ksiazka - spisalam tytuly polecane przez Was i od tygodnia wybieram sie do
        biblioteki. Gdy ksiazka jest interesujaca, to nie moge sie od niej oderwac,
        dlaczego wiec tak rzadko czytam?

        Muzyka - stanowczo polecam Patricie Kaas i muzyke z filmu "Piano bar". Filmu
        nie dane mi bylo zobaczyc, ale muzyka...Niesamowita przyjemnosc sprawilo mi
        posluchanie muzyki do "Amelii", zwlaszcza, ze plytke te dostalam na gwiazdke,
        wiec tak niesamowice mi sie kojarzy. Poza tym Erykah Badu, Norah Jones.

        Ciaza - czeste wizyty w ubikacji, od czasu do czasu swedzenie brzucha i jego
        okolic z dekoltem wlacznie, cera paskudna (gorzej niz w okresie dojrzewania smile -
        co 2 dni nowy pryszcz), trudniej sie oddycha, brzuch urosl i napecznial
        (nareszcie mam USG przez brzuch), ale poza tym ok - nie mam i wlasciwie nie
        mialam nudnosci, ani wstretu np. do miesa. Nie chce myslec o zadnych wadach, bo
        to nie ma sensu - staram sie uciekac od tych mysli. Ostatnio spadl mi poziom
        czerwonych krwinek, wiec dostalam dodatkowo (oprocz Materny i kwasu foliowego)
        Durules Sorbifer (czy jakos tak), czyli zelazo. Nastepna wizyte mam w przyszlym
        tygodniu, przed kazda odczuwam radosc i strach.

        No to tyle ode mnie, mam nadzieje, ze nie zanudzilam Was.
        Pozdrawiam i zycze milego wieczoru.
        Magda vel Solniczka

        • juliaaaaa Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 19.11.03, 21:02
          Do zdominowanych i dominujących, witajcie

          Monika, zatem coś jest z tą pozycją kuczną. Choć nigdy nie rodziłam, to tak
          sobie myślę, że za przeproszeniem kupę też łatwiej "urodzić" w kucki niż na
          stojąco wink)) Przepraszam wszystkie estetki za porównanie. Zapomniałam jeszcze
          dodać, że cały poród odbywa się przy muzyce na fletnia pana (tak to się chyba
          nazywa po polsku), a kobiety po prostu śpiewają. To podobno również przynosi
          ulgę w bólu. Wiem, że na pewno są szpitale, gdzie można tak rodzić, ale
          przecież jeśli spojrzycie na klasyczną salę porodową, to jest tam łóżko, na
          którym się leży.

          Aniu, to super, że miałaś USG i wszystko jest w porządeczku. Ja to się chyba
          od tego "podglądania" Ludka uzależniłam. Ciągle bym tylko na niego patrzyła i
          patrzyła. Gratuluję Ci ślicznego chłopaka. Teraz chciałabyś dziewczynkę czy
          powtórkę z rozrywki? Mnie się marzy chłopiec...

          Eliza, liczyłam, że ujrzę Cię dzisiaj na jodze. Czyżbyś wybrała inną szkołę sad
          Tak czy siak musimy się spotkać. Nie miałam jeszcze czasu przeczytać Waszych
          ostatnich postów, ale czy dobrze zrozumiałam, że Ty też miałaś amniopunkcję?
          Ja na swoje wyniki jeszcze czekam i jeśli nie przyjdą do końca tygodnia, to po
          prostu tam zadzwonię. Dzisiaj mijają 4 tygodnie, więc już powinny być.
          Ja też myślę o cesarce - to temat rzeka i pewnie jeszcze nie raz go poruszymy.
          Napiszę tylko, że w sprawach położnictwa i ginekologi najbardziej ufam mojemu
          mężowi, a on od razu powiedział: ale kochanie urodzimy za jednym cięceim,
          prawda? Oczywiście decyzja należy do mnie, ale ja z racji zawodu mojego męża
          nasłuchałam się strasznych opowieści o porodach naturalnych i co jakiś czas
          stają mi przed oczyma. Poza tym większość naszych znajomych to lekarze i
          wiecie, że oni lub ich żony - wszyscy mieli cesarkę. Oczywiście nikogo nie
          namawiam, ale tak jak napisała Eliza, w moim przypadku będzie to jeden poród
          na całe zycie, więc dlaczego nie wybrać formy najodpowiedniejszej dla mnie?
          Elizo, ja też rozmawiałam o tym z naszym lekarzem i on też jest zwolennikiem
          cesarki.
          Jeśli chodzi o przedszkole Montessori, to znalazłam jedno, które mi
          najbardziej odpowiada, choć ma mankamenty: wysokie czesne i zapisy z
          przynajmniej rocznym wyprzedzeniem. To oznacza, że właściwie niedługo po
          porodzie musiałybyśmy zapisać tam nasze pociechy. Dokładnego adresu teraz nie
          mogę znaleźć, ale na pewno przed narodzinami dostarczę Ci go. wink Ja też jestem
          całkowicie zdecydowana na wychowanie tymi metodami.

          Gosiu, proszę, nie zabijaj mnie. Cieszę się, że mogłaś rodzić tak, jak
          chciałaś. Życzę tego wszystkim majówkom. Jeśli chodzi o porody w domu, to moj
          mąż przyjął ich trochę i zawsze mówi: każdy siwy włos to jest efekt takiego
          porodu... Chociaż z drugiej storny droczy się ze mną, że najlepiej, żebym
          zaczęła rodzić w domu i żeby on przyjął poród... A numer grudniowy postaram
          się kupić w tym tygodniu i poczytać

          Magda, podzielam całkowicie Twój gust jeśli chodzi o muzykę. Ja też w taką
          pogodę lubię delikatny jazz lub muzykę filmową. A i dobrym jedzonkiem nie
          pogardzę. Zauważyłam, że w tym tyogdniu zaczął mi rosnąć brzuszek. Czas
          najwyższy, bo właśnie zaczęłam 5 miesiąc. Nadal nie czuję ruchów, ale jak znam
          życie, to jeszcze na nie poczekam. W mojej rodzinie wszystkie ciąże
          są "przeterminiwane", a podobno najdokładniejszym sposobem wyliczenia porodu
          jest dodanie 20 tygodni do poczucia pierwszych ruchów. Więc pewnie jeszcze
          sobie poczekam...

          Ale się rozpisałam. Nie miejcie mi tego za złe wink)))

          Śpijcie słodko
          Julia
          • cardamomo do Julii:-) 19.11.03, 22:42
            Znowu się rozpisałam, a potem weszłam na strony Montessori, żeby sprawdzić dla
            Ciebie adres i wszystko mi się skasowało, ale to może i dobrzewink

            Nie miałam amniopunkcji, a chodziło mi o Twój ostatni post sprzed wyjazdu, w
            którym pisałaś, że tata Twojej Fasolinki jest od Ciebie 20 lat starszy. Sęk w
            tym, że tata mojej też... No i dlatego, po prostu MUSZĘ Cię poznac, ponieważ
            czuję, że co chwilę będzie się okazywało, że znów coś nas łączy, więc chce się
            przekonac na własnej skórzewink)

            Zapomniałam o jodze na amen, ale jeśli na środowej grupie znów jest tak pusto,
            obiecuję, że za tydzień się pojawię!

            Co do cc na życzenie, to nieśmiało przypominam, że chodzimy do tego samego dr
            H. Szczerze mówiąc, wsród znajomych i rodziny nie poruszam tematu cc, ponieważ
            zwykle reakcje są bardzo nieprzychylne. Każdy mówi, że poród "da się przeżyć"
            i że tak jest najlepiej (tylko nie za bardzo wiem, dla kogo - dla dziecka,
            które przeciska się przez kanał rodny narażone na różne "okołoporodowe"
            powikłania, czy dla matki, która później szuka ratunku na Forum, bo dzieją się
            z nią różne niemiłe rzeczy, o których nie będe pisać). Niech każdy robi to, co
            uważa za najbezpieczniejsze i najlepsze dla swojego dziecka i tego trzeba się
            trzymać. Jak sobie pomyślę o jakimś vacuum, próżnociągach, kleszczach,
            wyciskaniu dziecka na siłę, komplikacjach z narządami rodnymi, bo poród był np
            skomplikowany, a dziecko b. duże, dopisuję argumenty do mojej listy "za".

            Co do Montessori - pamiętam, że mieszkasz chyba na Ochocie, prawda? Ja
            sprawdzałam, gdzie są te przedszkola - jedno jest w Konstancinie (chyba
            najdroższe), jedno gdzieś w Lipkowie (to chyba płn obrzeża W-wy), kolejne na
            Sadybie i jeszcze jedno, przy Łazienkach. Wiem, że czasu jest mnóstwo i może
            głupio by było teraz zwiedzać te przedszkola, ale może jak brzuch będę miała
            pokaźny, nie będzie mi brakowało odwagi i zrobię to. Polecam Ci strony:
            www.warsawmontessori.edu.pl, a druga chyba www.montessori.pl (lub
            swiatmontessori.pl). Do niektórych przedszkoli można chyba na trochę
            przyprowadzać dzieci ok. 2-letnie. Dziś wydaje mi się, że mój dzidziuś nie
            będzie miał rodzeństwa, więc bardzo bym chciała, by poznawał dzieci
            wychowywane w podobnym "duchu", że tak to mądrze ujmę.
            Ech, kiedy to będzie???

            Dobranoc,
            E.
            • mamakuba nianie, zaplenia ucha i inne( gdzie jest malgog ?) 20.11.03, 08:57
              Coś mi sie sam post wysłał musze jeszcze raz zacząć..
              Cześć dziewczyny!

              Elizo
              Ja mam nianie do swojego Kubusia. Do pracy wróciłam kiedy Kubuś miał 8
              miesięcy, daliśmy go do żłobka gdyz staramy sie być rodzicami opanowanymi,
              nie trzęsącymi sie nad dzieckiem kiedy kichnie czy pobrudzi sobie raczki. Po
              dwóch dniach odebrałam Kube z gorączką, ale na drugi dzien było ok więc do
              żłobka wrócił, po tygodniu choroba - tydzień L4, potem kolejne dwa tygodnie
              Kubus był w żłobku poczym znowu sie rozchorował i to na dobre z kataru
              wywiazało sie zapalenie ucha i trwało to ponad miesiąc. Przerobiliśmy trzy
              antybiotyki, bańki! inhalacje i kupe nieprzespanych nocy. Potem zgodnie
              stwierdziliśmy że potrzebujemy niani bo na 3 miesiące kiedy Kuba był zapisany
              do złobka , spedził w nim niecałe trzy tygodnie. Od marca mieliśmy jedna nianię
              bardzo prostą acz kochana kobiete, taką trzecią babcię dla Kubusia niestety ona
              wyjechała z kraju i zaczęlismy poszukiwania niani przez gazetę. W domu był
              istny casting, wybraliśmy niespełna 50- cio letnia rencistke, która wydawała
              nam sie idealna bo pracowała 20 lat w przedszkolu z maluchami. To był koszmar,
              kobieta bardzo schorowana co przed nami ukryła, zznerwicowana i przez nia
              mielismy z Kuba duzo dziwnych sytuacji chociaz była u nas tylko 2 tygodnie. To
              było na poczetku mojej drugiej ciąży i na szczescie zostałam w domy na L4 na
              ponad miesiac (dzieki moim nudnościom) i tak powoltku doprowadziłam Kube do
              porządku. Teraz od miesiaca mamy nowa nianie , bardzo spokojna ,miła kobietę .
              Jesteśmy zadowoleni bo Kuba, co najważniejsze tez ja zaakceptował i spokojnie
              mozemy pracowac kiedy ona jest z Kubusiem, o dziwo nawet przy niej lepiej je
              niż przy mnie.
              Generalnie zycie sie zmienia kiedy pojawia się dziecko i choćbym słuchała
              wszystkich dobrze zorganizowanych i przekonujacych kobiet , że po urodzeniu
              jest tak samo jak przed to i tak im nie wierzę. Można i owszem dobrze sobie
              zorganizowac życie i miec na wszystko czas ale tez nie zawsze się chce i nie
              zawsze ma sie na wszystko siły. Poza tym to tez kwestia charakteru ja
              naprzykład wolę zostać w domu żeby posprzatać czy ugotowac obiad wieczorem
              niz biec na aerobik żeby pokazac światu jak jestem niezła. Mój dom to dla
              mnie w tej chwili najważniejsza rzecz, a potrzeby Kuby sa dla mnie
              najważniejsze ale wcale nad tym nie ubolewam. Co prawda moje plany wzięły w łeb
              kiedy zaszłam z nim w ciąże ale on juz jest na świecie i jest dla mnie
              istotne w jakim domu dorasta, czy w czystym miłym, pachnęcym obiadem domu czy z
              mama sportsmenką. Ja znajduje zadowolenie kiedy widze jak szczęśliwym
              dzieckiem jest Kuba i sprawianie mu radosci sporawia z kolei mi wielka
              frajde. Może macie inne punkty widzenia, każda z was musi wiedziec co dla niej
              jest najważniejsze, ale skoro pytałas to odpowiadam.

              a teraz uciekam do pracy, serdecznie Was pozdrawiajac
              Ania

              GDZIE JEST MALGOG ????? MALGOG ODEZWIJ SIĘ
              --
              Mamakuba
              Ania - mama Kubusia maj 2002
          • wieczna-gosia Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 00:02
            Juliaaa, zabijanie mialo byc przenosnia wink moze powinnam powiedziec ze
            zaskocze wink))
            A lozko porodowe w sali juz nie jest takie jak to dawne- do porodu sie je
            podnosi i w tej chwili kobety rodza raczej w pozycji pollezacej ze wskazaniem
            na siedzaca wink) lozko mozna podniesc do tekiej wysokosci zeby lekarz mogl jak
            mechanik zajdzec pod podwozie wink To czy to lekarze robia i czy im sie chce to
            inna sprawa wink) w kazdym razie w warszawie wyglada to optymistycznie wink

            Ja w czasie porodu zamierzam przeprowadzic dywersje wink wybierajac sie tam na
            tyle pozno by nie zdarzyli mi sie nigdzie wkloc, niczego podac i niczego
            naciac, najlepiej zeby przyjeli porod i sobie poszli wink)) ale poniewaz to
            niemozliwe to raczej ja sobie pojde wink) chyba zelazna jest jedynym szpitalem
            gdzie takie zachcianki jak wychodzenie na zadanie po 2 godzinkach nie jest
            traktowane jak zbrodnia przeciw ludzkosci wink) wiec wyboru nie mam wink))

            Czy macie jeszcze mdlosci? Ja mam i to straszne, dostalam nawet leki na
            wtrzymanie, ale z kolei mam po lekach zgage gigant. Brak mi pomyslow co robic.
            Jem gotowane, malo, czesto, duzo owocow, nabialu w ogole, nawet koli nie
            pijam, a w poprzednich ciazach to byl podstawowy napoj i nic, los mnie kaze
            straszliwie. Szczegolnie wieczor jest przezy... o pardon... przechlapany wink)

            Pozdrawiam filozoficznie znad kibelka wink)
            --
            gosklec@poczta.onet.pl
            • hancik5 Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 10:36
              Wieczna Gosiu, pisałaś wcześniej o chuście dla niemowlaczków, czy nie wiesz
              gdzie można ją nabyć lub jak ją zrobić samemu? Według mnie to genialny
              wynalazek, gdy moja Kasia była dzidzią bardzo chciała być ze swoją mamusią
              przez cały czas, taka chusta byłaby wtedy idealnym rozwiązaniem. Na razie nie
              udało mi się mieć drugiego łobuziaka, ale kto wie ?
              • wieczna-gosia Re: Bardzo dużo pracy i bigos świąteczny 20.11.03, 11:31
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=7432110&a=7530523
                tu podawalam linki do chusciastych stron.
                Ja mam dostana chuste od Amerykanki znajomej, ale pamietam tez ze w ktoryms
                dziecku byl wykroj chusty a poza tym na pewno handluje nimi ktorys z portali
                naturalnego rodzicielstwa, w stylu Liga Malzenstwo Malzenstwu lub Liga
                Karmienia piersia.
                Chusta jest faktycznie genialna wink)) mozna w niej nosic nowego rodka wink a i
                pozniej dziecko sie nie majta jak w nosidelku wink Trzeba tylko metoda prob i
                bledow przebrnac przez sposoby noszenia wink ktore wygladaja bardzo zawile a tak
                naprawde sa proste jak budowa cepa.
                Ja nie nosilam jedynie na plecach od tego mam nosidelko gorskie, ale to juz
                dzieci na tyle duze byly ze po paru miesiacach noszenia byly dopieszczone na
                zapas i sie tak nie domagaly wink))
                --
                gosklec@poczta.onet.pl
    • cardamomo Czas na przygotowanie świątecznych pierniczków:-) 20.11.03, 20:12
      Dziewczyny,

      widzę, że muszę podciągnąć ten wątek, bo za chwilę spadnie na szary koniec.
      Nie wiem, czy zaglądacie czasem na wątek "Wszystko o jedzeniu"? Znalazłam tam
      bardzo ciekawy przepis na pierniczki świąteczne, na które ciasto przygotpwuje
      się 4-5 tyg. przed świętami, ciasto wrzuca się do lodówki i grzecznie czeka na
      to, by tuż przed świętami wykrawać z niego i piec piernikowe ludziki. Z tego,
      co się zorientowałam, przepis został wrzucony na Forum już w 2001 r. i
      wypróbowało go wiele dziewczyn, więc może i my spróbujemy?
      Ja właśnie zagniotłam ciasto i wrzuciłam je do lodówkowego sanatorium na
      najbliższy miesiąc.

      Zawsze tuż przed wigilią, robimy sobie ze znajomymi wigilię i mam zamiar
      obdarować ich w tym roku tymi pierniczkami.

      Moje samopoczucie fizyczne niestety sie ostatnio pogorszyło. Myślę, że
      przeholowałam z pracą i nerwami i dlatego dzisiaj zrobiłam sobie dzień
      odpoczynku i tylko na kilka godzin wyszłam z domu.
      Bardzo boli mnie brzuch, ciągnie mnie zwłaszcza kiedy chodzę. Dokucza mi też
      krzyż (właściwie w każdej pozycji), dlatego postanowiłam troszeczkę
      przystopować z tym szalonym ganianiem.

      Zajrzę tu jeszcze dzisiaj (mam cichutką nadzieję, że przyjdzie Wam ochota na
      to, by się odezwać),

      Wasza E.
      • juliaaaaa Re: MAJ 2004!!! 20.11.03, 20:53
        Elizo, zbiłaś mnie z tropu tą samą różnicą wieku między nami a naszymi
        ukochanymi. MUSIMY SIĘ POZNAĆ, bo już teraz czuję, że jesteś mi bliska. Jeśli
        nie przyjdziesz we środę na jogę, co powiesz na wspólne odwiedzenie
        przedszkoli Montessori? To przedszkole, na które ja się nastawiam jest przy
        Łazienkach. Niestety, na Ochocie nie znalazłam żadnego. Ale jak trzeba to będę
        wozić Ludka gdzieś dalej.
        Wracając do cesarki to akurat wśród naszch znajomych (głównie lekarzy) panuje
        przekonanie, że poród ma być wyjątkowy i niepowtarzalny, a nie, że "da się go
        przeżyć". I raczej zdziwiliby się, gdybym chciała rodzić "naturalnie". Ale na
        razie niczego nie wykluczam. Jeszcze trochę czasu przed nami.

        Aniu, bardzo mi się podobał Twój post o niani. Ja też uważam, że mama powinna
        być wypoczęta i zadbana. Żal mi zawsze kobiet, które wyglądają jak "z krzyża
        zdjęte" i powtarzają, że wszystko robią dla dziecka. Przecież dziecko też chce
        mieć wysportowaną i wypoczętą mamę! U nas pewnie też się nie obędzie bez
        opiekunki, bo jedni dziadkowie dużo pracują, a drudzy są daleko. Na szczęście
        dzięki pracy na uczelni będę mogła opiekować się Ludkiem do października, a
        wtedy będzie miał już prawie pół roku, więc może nie będzie mi tak ciężko
        zostawić go z nianią. Ale na pewno będę chciała mieć dzień dla siebie: żeby
        pójść na basen lub jogę, wybrać się do kina lub teatru.

        Gosiu, bardzo mi się podoba Twój pomysł na dywersję w szpitalu. wink Myślę, że
        bez względu na to gdzie będziemy rodzić, musimy walczyć o swoje prawa. Na
        pewno nie dam sobie zrobić niczego wbrew mojej woli.
        To dziwne, że masz jeszcze mdłości. A w którym tygodniu jesteś? Ja po raz
        pierwszy zaczynam czuć, że jestem w ciąży. A to z powodu oddychania. Z racji
        wieloletniej praktyki jogi umiem oddychać tylko przeponą. A od kiedy wróciłam
        z Ameryki systematycznie powiększa mi się brzuch i czuję, że uciska na
        przeponę. Ukochany mówi, żebym przestawiła się na oddychanie płucami, ale to
        nie takie łatwe. Czy któraś z Was też ma ten problem?

        Śnijcie słodko i odzywajcie się częściej

        Julia
        • wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 21.11.03, 21:32
          panuje
          > przekonanie, że poród ma być wyjątkowy i niepowtarzalny,

          ach moje drogie wink) tez tak uwazam wink) I stad poprzedni domowy porod, wlasnie
          najbardziej niepowtarzalny ze wszystkich chociaz kazdy byl taki w swoj
          sposob... co ja bym dala zeby znow rodzic w domu sad( ale po poronieniu to po
          prostu niewykonalne nawet ja sie boje crying( no coz... dobrze ze chociaz raz mi
          dane bylo wink))

          Żal mi zawsze kobiet, które wyglądają jak "z krzyża
          > zdjęte" i powtarzają, że wszystko robią dla dziecka. Przecież dziecko też
          chce
          > mieć wysportowaną i wypoczętą mamę!

          mysle dziewczyny ze problem jest prozaiczny- hajs, zwany tez kasa niestety. Co
          ma powiedziec mama ktorej na bone nie stac mamie co o niej wie ze ja stac? Na
          ogol wali banal o tym ze poswiecaja sie dla dziecka, przynajmniej jakis powod
          bardziej ideolo niz powiedzenie nie mam forsy. Smutna prawda.
          Ja akurat opiekunki miewam sporadycznie, raczej studentki i to na pare
          godzinek, ot zeby otsapnac. za to pilnie grzebue w internecie w poszukiwaniu
          joggera z prawdziwego zdarzenia, nie takie pitu pitu bebe comfort z malymi
          kolkami, tylko porzadny jogger z kolami jak rower. jeden na smierc
          zajezdzilam wink) biegajac, jezdzac na rolkach, oraz wlazac na poloniny tudziez
          sciezke pod reglami. Te szalenstwa stracilyby polowe uroku jak nie caly gdybby
          nie te dzieci wink) Wiec akurat brak opiekunki aktywnosci nie wyklucza raczej
          brak pomyslu i tak naprawde- brak checi wink) Z trzeciej strony- ja w pewnym
          momencie stalam sie przeciwnikiem imprez- jeszcze kameralne to wysiedze, ale
          jakis tlum- w zyciu, spac mi sie chce po 2 godzinach, ludzie mi sie myla, nie
          no porazka. Wiec wymiguje sie haslam dziecko i juz pare razy dotarly do mnie
          sluchy jak to sie "poswiecam" i "zycie marnuje". Szkoda ze glosiciele tych
          pogladow (bezdzietni zreszta) nie wiedza z jaka rozkosza marnuje to
          zycie wink))))
          Dzwonilam zisiaj do lekarza w sprawie pawi wink) powiedzial ze niestety 5 ciaza
          to nie przelewki. Musze sie gorzej czuc. Ale zlecil dodatkowe badania doradzil
          co jesc... no zobaczymy...
          --
          gosklec@poczta.onet.pl
          • hancik5 Re: MAJ 2004!!! 22.11.03, 08:45
            Gosiu, z ust mi to wyjęłaś !! Ja chętnie wyglądałabym,że tak powiem nieco
            ładniej, ale ta kasa. Pracuję w budżetówce, mąż kiedyś sporo dorabiał, ale
            teraz musi skupić się na wykazywaniu na uczelni i zrobił się mały klops.
            Kosmetyki ostatnio coraz rzadziej zdarza mi się kupować, ale nie będę się
            przejmować !!
            Imprezy to już dawno przestały mnie rajcować i tak samo wymawiam się
            dzieckiem, a wszyscy myślą : o, jaka biedna Matka Polka. Mam bliską kuzynkę,
            która zawsze robi ze mnie jakąś kaczkę-dziwaczkę co to nie szaleje do rana,
            zwłaszcza w Sylwestra za kilkaset złotych, a nasze Sylwestry są naprawdę
            świetne, tylko ona o tym nie wie.
            A Wojtek i ja to stare górołazy. Nie byliśmy jeszcze z Kasią w Tatrach, ale w
            wielu innych miejscach. Kasia zaliczyła już Smoczą Jamę, morze, moczyła nogi w
            Bugu, szwendała się po Kujawach, spoglądała na pewnego króla na wieelkiej
            kolumnie (a mieszkamy w Lublinie) i już szykujemy ją na górskie wędrowki,
            chyba ,że będzie nowa dzidzia.I tak coś wymyślimy. A na dodatek nie mamy
            samochodu!! Tego to już niektórzy członkowie zwłaszca mojej rodziny nie są w
            stanie zrozumieć, a to też przez zwykła kasę (woleliśmy mieć większe
            mieszkanie).
            Tak sobie myślę, co ja tu robię na tym wątku majowym? Kiedy zaczęliśmy się
            strać o dzieciątko często tu zaglądałam i jakoś tak niezauważenie przez Was
            zżyłam się z Wami i Waszymi fasoleczkami.
            Pozdrawiam i życzę zdrówka i dobrego humorku.
            Hanka
            • mamakuba Matka Polka 24.11.03, 09:21
              Jeszcze raz cześć.
              Po waszych wywodach, poczułam się lekko niezrozumiana. Poczułam się jak " matka
              z krzyża zdjęta " przez to że nie chodzę na aerobik. Przeczytałam więc swój
              post raz jeszcze i nie moge znaleźc fragmentu, który mógł was naprowadzic na
              stwierdzenie, że ja jestem umeczona i nic z życia nie mam.
              Moje życie po urodzeniu dziecka zmieniło się, nie mam juz tyle czasu na basen,
              aerobik, solarium i inne co kiedyś. ALE JA SIE NIE POŚWIĘCAM DLA DZIECKA JA MAM
              Z TEGO PRZYJEMNOŚĆ. Z tego ze moje dziecko wychowuje sie w domu, który pachnie
              obiadkiem i świeżo pieczonym ciastem. Cudownie jest miec do kogo wracać do
              domu, kiedy Kubus zarzuca mi swoje małe łapki na szyję. Tak jak wspomina Eliza
              swoje dzieciństwo, tak chciałabym żeby Kubus wspominał swoje. Sanki, pierwszy
              snieg, bajki na dobranoc... Dbanie o dom to dla mnie przyjemnośc a nie udręka.
              Nie rozpaczam, że nie wyciskam z siebie potów na sali aerobowej. Czasem
              spotykam sie z przyjaciółmi, ale wiekdszośc czasu spędzam z Kuba i musze
              nieskromnie przyznać, że nie wyglądam na zaniedbaną. Kuba był równiez z nami
              nad morzem, w tym roku nad Morskim Okiem i w Pieninach, zabieramy go ze soba
              wszędzie i widząc jego buźkę koło siebie czuję sie bardziej zrelaksowana i
              odoczywam niz wtedy gdy miałabym , gdzieś go zostawic i "świetnie" sie bawić.
              Pozdrawiam was wszystkie i mam nadzieje że teraz mnie zrozumiecie.
              Apropos porodów gorąco polecam naturalny poród (i pewnie sie znowu wygłupie )
              ale o tym innym razem.
              Wasza " z krzyża zdjęta" Matka Polka
              --
              Mamakuba
              Ania - mama Kubusia maj 2002
              • cardamomo Re: Matka Polka 24.11.03, 11:11
                Z całą stanowczością muszę poprzeć Twoją postawęsmile Nigdy nie uważałam, że
                bycie w domu z dzidziusiem to poświęcenie się. Owszem, może nim być, jeśli
                matka siedzi z dzieckiem i nie cierpi tego siedzenia, gotowania, sprzątania.
                Najpiękniej wspominam lata swojego dzieciństwa, kiedy mama nie pracowała i
                była z nami w domu. Aniu, masz rację - najpiękniej wraca się z przedszkola do
                domu, w którym czeka mama z ulubionymi ziemniaczkami smażonymi z jajkiem i
                kubkiem zsiadłego mleka. Nic nie jest milsze od cichej muzyki sączącej się z
                ciepłego radia, które towarzyszy mamie od rana.
                Nie wiem, czy w czasie, kiedy siedziała w domu, moja mama czuła się
                niespełniona. Nigdy jej o to nie pytałam, ale myślę, że chyba czuła się ok.

                Moja ulubiona psychoterapeutka, Zofia Milska-Wrzosińska twierdzi, że najlepiej
                dla dziecka, kiedy matka opiekuje się nim do 3 rż. Nie każda kobieta ma jednak
                tyle cierpliwości albo po prostu możliwości finansowych, żeby sobie na to
                pozwolić. Rozumiem też to, że boimy się wypaść z rytmu pracy, zdobytej
                pozycji. Wszystko rozumiem.
                Moim marzeniem jest być z dzieckiem przynajmniej do roku, fajnie, jeśli od
                czasu do czasu pomoże mi niania, a później chciałabym powolutku uczyć dziecko
                tego, że mama nie jest jego całym (i jedynym) światem. Nie chciałabym być
                matką, która nie pozwala nikomu innemu na wyjście z dzieckiem na spacer czy
                zajęcie się nim. Oczywiście jestem ciągle TEORETYKIEM, marzącym sobie tylko i
                wyobrażającym, jak mogłoby być.
                Zapewne każda z nas ma wokół siebie mnóstwo przykładów, które są jej bliskie
                bądź zupełnie obce, na które patrzy niechętnie. I tak mam znajomą, której
                synek w czerwcu skończył rok, a ona NIKOMU, nawet swojemu mężowi, nie pozwala
                zostać z dzieckiem. Zawsze musi z nim być. Kiedy mąż niesie dziecko do
                samochodu, ona mówi - "Wyjdź drugimi drzwiami, nie tymi od frontu, bo tam są
                schody i boję się, żebyś na nich się nie przewrócił i nie skrzywdził Małego".
                I efekt tego jest taki, że kiedy ona na sekundę wychodzi do łazienki, dziecko
                wpada w płacz.
                Z kolei moja druga koleżanka, mama synka dwuletniego, ma nianię na 10 godzin
                dziennie. Mama nie pracuje, ale każdego dnia ok. 11 wyrusza "do miasta" w
                poszukiwaniu nowych rzeczy - ubrań, zabawek, rzeczy do domu, zabiegów
                kosmetycznych, manicure'u itd itp.
                Zresztą, szkoda słów. Jestem ostatnio nieco sfrustrowana, więc może dlatego
                tak marudzę i krytykuję. Może sama będę kiepską matką i ktoś skrytykuje mnie?
                Przywołuję się do porządku!!!wink)) Już nie będę, obiecuję.
                Jestem pewna, że wszystkie z nas są (lub będą niedługosmile cudownymi, dobrymi
                mamami.

                Aniu, ja też kocham piec ciasta, robić obiady, zapalać w domu świece,
                dekorować go świeżymi kwiatami, a wiosną urządzać dżunglę na balkonie. Kocham
                to bardzo, a skończyłam studia, zdobyłam pozycję zawodową, dzięki której nie
                muszę sobie ciągle udowadniać, że coś potrafię. czuję się spelniona, nie
                zamierzam żyć tak, żeby się "poświęcać".

                No i tyle. Muszę pomyśleć nad skróceniem moich wywodów...
          • wieczna-gosia Re: MAJ 2004!!! 22.11.03, 09:00
            aaa... ten teges... pod jakiegos czasu siem zbieram zeby napisac... moze
            zalozymy nowy watek?
            Bo ten sie strasznie dlugo otwiera, jakbym miala modem to bym sie zabila wink)
            --
            gosklec@poczta.onet.pl
    • cardamomo Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 11:34
      O nie! Ja protestuję przeciwko otwieraniu nowego wątku!! Pomyślcie, za kilka
      miesięcy, kiedy Wasze dzidzie będą już na świecie, będziecie mogły sobie
      poczytać o tym, jak czekałyście na serducho, na pierwsze ruchy...

      Smutno zrobiło się na naszym wątku, nikt do niego ostatnio nie pisujesad

      Gosiu i Haniu - zgadzam się, że nie kasa jest w tym wszystkim najważniejsza i
      imprezowanie. Często za kasą idzie "zimny chów". Ach, ile ja znam dziewczyn,
      które mimo tego, że nie pracują, mają nianie na 8-10 godz. dziennie, podczas
      których biegają od kosmetyczki przez fryzjera do galerii na zakupy. Kasa na
      pewno wszystko ułatwia i myślę sobie, że czasem lepiej jej mieć mniej niż
      głupio wydawać (kupując dziecku taką samą zabawkę jak ma, tylko w innym
      kolorze - z życia wzięte!)
      Ja z imprezowaniem skończyłam już dawno, przestało mnie bawić stanie w
      zadymionym pomieszczeniu i śmianie się z rzeczy, które mnie nie bawią.
      Im jestem starsza, tym bardziej cenię swój czas i wolę zrobić coś dla domu niż
      peplać godzinami w kawiarni. Oczywiście potrzebna jest równowaga i są chwile,
      kiedy mam ochotę wyjść i popeplać, jednak nie jest to podstawowym celem mojego
      życia. Zresztą, nigdy nie byłam specjalnie towarzyska i wolałam spotkania w
      małym gronie niż wielkie wypady, z których wracałam chora głównie ze względu
      na hałas i dym papierosowy, kiedy musiałam godzinami wietrzyć ubrania na
      balkonie.
      Dla mnie najważniejsze jest to, by nie rozmieniać się na drobne, na dziesiątki
      przyjaźni, znajomości, pustych dni wypełnionych nicnierobieniem.

      A kiedy pomyślę o dziecku i o sobie, kiedy nim byłam, wiem, że nie są
      najważniejsze najdroższe zabawki i wyjazdy na księżyc, ale miłość babci
      opowiadającej mi pod pierzyną bajki o wilku (Pierzyna chroniła nas przed
      groźnym wilkiem...), maskotka-małpka z gumową mordką i łapkami, którą dostałam
      po wielu miesiącach oczekiwania. Ważne jest to, by był przy nas ktoś, kto
      kocha i tłumaczy świat, pokazuje góry, a kiedy spada pierwszy śnieg, wyciąga
      sanki z piwnicy i idzie na pobliską górkę. To jest piękne, a nie szaleństwo na
      imprezach i w sklepach z ciuchami i zabawkami.

      Pozdrawiam Was cieplutko w ten piękny (chyba dziś wiosenny) dzionek
      smile
      • wieczna-gosia Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 17:31
        nio dobra spytalam sie tylko prosze mnie nie bic wink)

        Nie dokladnie o to mi chodzilo ze ten kto nianie ma to od razu kasa szasta i
        bez sensu wink) bardziej o to, ze te wszystkie zmeczone zyciem mamy co sie
        ideologicznie poswiecaja dla dzieci na ogol nie maja forsy na opiekunke po
        prostu (ze o aerobicu nie wspomne). Smutna prawda crying(
        Ja o niani marze miala byc od listopada ale samochod nam ukradli bedziemy
        kupowac kolejny co po kieszeni niezle nas strzeli bo tamten byl baaaardzo
        okazyjnie kupiony i srednio korzystnie ubezpieczony... i na raty w dodatku...
        a jak mozecie sie domyslic nie mamy mozliwosci dla oszczednosci wybrac
        tico wink)) predzej VW Transportera co to chlopi ziemianki na bazar woza wink)
        Ale od stycznia pojawi sie jakas dobra dusza studentka na 2 godzinki co to
        wezmie Ule na spacer, wpadnie po ole do przedszkola a ja wtedy zegne starym
        dzieciom karki nad zeszytami wink)) Ostatnio w szkole sie okazalo ze
        Ania "zgubila" zeszyt od polskiego wskutek czego do poniedzialku ma napisac 8
        wypracowan. Ania jest w 6 klasie idzie do gimnazjum i jakos powagi chwili nie
        czuje wink A najgorsze jest to ze pioro ma wybitnie lekkie po mamie a polonistke
        niezbyt lotna, lektury wszystkie czyta uczciwie bo lubi czytac i pierdy
        pt "romantyzm polskiej wsi w Antku" pisze w 15 minut wink)
        Od tygodnia wiec maz wraca wczesniej z pracy, Ania ma pisac jedno wypracowanie
        dziennie i pisze ale za kazdym razem z dzika awantura przed pisaniem. Oj
        przydalaby sie ta opiekunka. Pani od polskiego sugeruje korki- co najlepiej
        swiadczy o jej kompetencjach- Anka jest pewnie jedna z najlepiej wyedukowanych
        polonistycznie osob w klasie wink) brak wypracowan swuadczy o smierdzacym
        lenistwie odzidziczonym po autorce tego postu wink)
        Oj, male dzieci maly klopot niestety a duze......
        i najgorsze w tym wszystkim ze porod w porownaniu do tego co zaczyna sie po
        porodzie to maly pikus wink) niewazne czy cc czy naturalny czy ze znieczuleniem
        czy na zywca i czy trwal dobe czy godzine. Zamiast zmuszac tego osla do tych
        wypracowan urodzilabym sobie ja ze dwa razy jeszcze wink))
        --
        gosklec@poczta.onet.pl
        • juliaaaaa Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 22.11.03, 17:50
          Gosiu,
          dopiero teraz przeczytałam, że to Twoja piąta ciążą i ... siadłam z podziwu.
          Ale Ty musisz mnieć doświadczenie! Mam nadzieję, że co jakiś czas będziesz nas
          wspierać radą i swoimi przeżyciami. Mam ogromną prośbę: czy mogłabyś opisać
          Twój poród w domu? Oczywiście jeśli jest to za intymne pytanie, to od razu sie
          wycofuję i przepraszam wink Jeśli chodzi o wątek umartwionych Matek-Polek, które
          poświęcają się dzieciom, to chodzi mi o takie sytuacje, kiedy matka po prostu
          potrzebuje odpoczynku, ale nie pozwoli sobie na niego, bo ona robi wszystko
          dla dziecka. A że jest zmęczona, to w któryms momencie zaczyna warczeć na
          dziecko i przez to czuje się jeszcze gorzej. Chodzi mi o to, że gdyby
          zostawiła dziecko na kilka godzin z nianią (lub kimś z rodziny, przyjaciół,
          jeśli nie stać ja na nianię) i poświęciła trochę czasu tylko sobie, to byłaby
          dużo lepszą matką. Mam nadzieję, że teraz dobrze się wyraziłam. Chylę czoła
          przed matkami, które są dobrymi matkami, a zarazem tak zorganizują wszystko,
          że mają czas dla siebie.

          Co do imprez, to ja je nadal lubię, choć już nie w takich ilościach jak za
          czasów studenckich. Ale dzisiaj robię imprezkę na 20 osób!!! Dla bliskich
          mojego męża i moich. To taka impreza-niespodzianka. Zamierzamy powiedzieć
          wszystkim, że pobraliśmy się. Do tej pory wie tylko najbliższa rodzina. wink

          Ja też zdecydowanie sprzeciwiam się Tworzeniu nowego wątku. Cały czas mam
          zamiar wydrukować te nasze "rozmowy" i zachować na pamiątkę dla Ludka. Więc
          pozostańmy przy jednym wątku.

          Kończę, bo muszę jeszcze upichcić tiramisu na imprezę. Chcecie może przepis?

          Odzywajcie się częściej, bo mam wrażenie, że zostało nas już tylko kilka sad((
          Co się dzieje z resztą dziewczyn????

          Miłego weekendu
          Julia
          • dona29 Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 23.11.03, 11:00
            ..jestem ..a raczej przywlekłam się wreszcie..i jawink
            Ostatnio - pół świata zwaliło mi się na głowę a drugie pół jest nie do
            opanowania...a miało być inaczej...
            Cóż,są i uroki i trudności w byciu w ciąży i nic na to nie poradzę.Jedyne,co
            zaobserwowałam i co mnie niepokoi ,to moja ucieczka od ludzi,spotkań i
            rozmów.nawet nie umiem tego racjonalnie sobie wytłumaczyć.Są dni,kiedy dzień w
            dzień kibicuje forum i sa tygodnie,kiedy nawet nie zaglądam,zaszywając się pod
            koc z herbata w ręku i ksiązka na nosie.
            Jesienne depresje,małe i większe chandry>?Brak światła,destrukcyjnie
            wpływające na moje podejście do świata?
            Radość życia uleciała wraz ze zminą czasu.Ciągle czegoś się obawiam,ciągle mam
            w zanadrzu problem lub problemik.Ledwie zdążę się uporac z jednym,juz następny
            się pojawia niczym gwiazka z nieba - ni stąd ni z owąd.
            Nawet noce m\nie gwarantują mi spokoju i odpoczynku...czy tez śni wam się
            dzidzia albo jakiś przerażający poród?Budze się dwa razy bardziej zestrachana
            i przybita......wiosny,słońca i spokoju mi trzeba,czego i wam życzę
            --
            Dona
            • cardamomo Do Dony 24.11.03, 00:45
              Dona,

              Twoją ręką spisane są wszystkie moje myśli, uczucia i obawy.
              Mój cały świat zwalił mi się na głowę, a tuż obok puka tysiąc innych światów,
              tysiąc innych ludzi. Chowam się w tekturowym pudełku, udając, że mnie nie ma,
              ale nie da się.
              Drrr - dzwonek do drzwi, ktoś przychodzi pożyczyć kolejną szklankę cukru albo
              wody albo wpada, bo się nudzi, a ja mam wolny zawód, więc przecież zawsze mam
              czas na pogaduszki. Można też zadzwonić do mnie o dowolnej porze, to nic, że
              akurat mam spotkanie i powiedzieć o swoim fascynującym dniu polegającym na
              robieniu zakupów w H&M. Trrrrr - to dzwoni telefon, coś komuś leży na sercu
              albo ma banalny kłopot i nie chce mu się samemu podjąć decyzji, jak go
              rozwiązać. ITD ITP ITD ITP

              Przyciągam do siebie dziwnych ludzi. Takich, którzy wylewają na mnie potok
              swoich problemów, którzy garną się do mnie tylko dlatego, że ich wysłucham bez
              udzielania rad. Tak, tak - kiwam głową - masz absolutną rację.
              Ostatnio obraził się ktoś, kto udzielał mi lekcji z języka, bo chciałam na
              kilka tygodni przestać przychodzic z powodu natłoku spraw.

              Wiesz, co? Ja też się chowam. Płaczę pod kocem i proszę "Dajcie mi trochę
              spokoju". Ostatnio mało uroków bycia w ciąży... Rośnie brzuch, ale ciągle mi
              słabo. Myślę o tym, że chyba źle się odżywiam. Najchętniej jadłabym trzy razy
              dziennie ruskie pierogi i zapijała to świeżo wyciśniętym sokiem z cytryn.
              Zaczęło mi się robić słabo, nie mogę zbyt długo stać, okropnie się denerwuję z
              byle powodu. Zauważyłam, że ciągle kogoś urażam swoim zachowaniem. I
              bynajmniej nie tym, że palnę coś głupiego. Raczej tym, że dziękuję za
              ponawiane po raz piętnasty zaproszenie "na kawusię u koleżaneczki".

              Zauważyłam, że kiedy chcę się wycofać i zaszyć w domu, a inni mi nie
              pozwalają, staję się cholernie nerwowa i drażliwa. I jestem niemiła w domu.
              Warczę nawet na kota, który miauczeniem prosi, żeby go wypuścić na balkon.
              Wszystko urasta do wielkiego problemu.

              Wchodzę na forum, bo tu jest łatwiej się wyżalić. Ktoś może mnie pocieszyć
              albo zignorować, ale może się na mnie nie obrazi. I ten "ktoś" też jest w
              ciąży, więc może lepiej mnie zrozumie niż Ukochany, który jest obok, zmęczony
              po kilkudniowym wyjeździe służbowym.

              Często nie daję sobie rady. Ze sobą. Z jasnym mówieniem "nie", z olewaniem
              tego, że ktoś poczuje się dotknięty. Bardzo bym się chciała tego nauczyć.
              I bardzo bym chciała wiosny - zapachu mokrej ziemi, jasnego słońca, różowych
              tulipanów w całym domu, żółtych kurczaczków i bazi.
              Nie chcę jesieni, nie chcę zimy, nie chcę problemów.
              Chcę schować się w kurzej skorupce i pospać do wiosny.
              Nie jesteś sama, Dona!
              smile
                • mamaolenka Re: jestem ciekawa-czujecie już ruchy? 24.11.03, 12:21
                  A ku ku, tu nowa mama prawdopodobnie majowa...Chociaż to ja założyłam czerwcowy
                  wątek, okazało się, że tak naprawdę termin mam na 26 maja- Dzień Matki...Jestem
                  już mamą rozkosznej dwuletniej panienki, która razem ze swoimi rodzicami
                  oczekuje maleńkiej istotki- która już robi fikołki w moim brzuchu. Zuzanka
                  całuje i głaszcze mój brzuszek mając nadzieję na jakis odzew ze strony
                  dzidziusia ...Jesteśmy z Krakowa.
                  Pozdrawiam - Alex
                • madziki Re: jestem ciekawa-czujecie już ruchy? 24.11.03, 15:36
                  Ja jeszcze nic nie czuję. Zaczęłam dopiero 16 tydzień, a to moja pierwsza
                  ciąża. Do tego zawsze miałam troszkę ciałka, a osoby pulchniejsze podobno
                  później czują ruchy. Bardzo już bym chciała poczuć cokolwiek, ale pewnie jescze
                  z miesiąc co najmniej poczekam.

                  Dawno się nie odzywałam, chociaż zaglądam tu i czytam wszystko dość regularnie.
                  Dużo się u mnie dzieje, ale o tym następnym razem. Muszę kończyć bo siedzę w
                  salonie i czekam na naprawę samochodu - właśnie zrobili. smile)

                  Pozdrawiam,
                  MAGDA i dzidziulek (13.05.2004)
              • dona29 do cardamomo - 24.11.03, 20:37
                Nawet nie wiesz,jak mi ulżyło i pojaśniało,po przeczytaniu Twojego maila.Lubię
                Cie czytać - ładnie malujesz słowemwink))Od razu sobie wyobrażam wszystko to,co
                opisujesz...i masz rację - nie jestem sama i to jest..naprawdę baaardzo dużowink
                Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i dziękuję za słowa otuchywink)))Ciepłe buziaki
                (spod koca)wink)))
                --
                Dona
            • wieczna-gosia Re: Protest przeciwko nowemu wątkowi;-) 24.11.03, 12:18
              Hej smutaski wink))
              Pomyslcie ze juz przyszla zima bedzie inna. Juz przyszlej zimy zbudujecie
              balwana za jeden usmiech waszych maluchow. Nazbieracie jesiennych lisci,
              bedzie w nich robic fikloki. Zlozycie kalosze i ignorujac dzeszcz jesienny
              deszcz pojdziecie poskakac w kaluzach.
              Mi tez smutnawo. Moja mama obrazila sie na mnie i moja ciaze. probuje jej to
              jakos wytlumaczyc i udobruchac ale ona twarda jest. Sila rzeczy ja tez
              ograniczam stopniowo poklady dobrej woli i nie upominam sie o kontakty, tym
              bardziej ze kazda nasza rozmowa konczy sie pozna noca w ramionach mojego meza
              ktory po raz tysieczny musi mnie zapewniac o tym ze nie jestem skonczona
              idiotka, ze bardzo mnie kocha i ze sobie poradzimy.
              Kolezanka zalatwila mi zlecenie na artykul o spanie z dzieckiem i osobno. Maja
              tam byc dobre rady a porpos przekladania dziecka do wlasnego lozeczka. jestem
              w kropce- my spimy na materacach na podlodze kiedy jest za ciasno dokladamy
              kolejny i dzieci zupelnie nie przeprowadzamy do wlasnych lozek wink) wiec robia
              to same w wieku przedszkolnym. Sidze teraz przed internetem i wygrzebuje dobre
              rady. Mam nadzieje ze artykul bedzie OK smile
              O porodzie domowym bedzie nastepnym razem wink)
              Sloneczko wam wysylam wink)))
              --
              gosklec@poczta.onet.pl
              • dona29 Gosiu - wieczna istoto;-))))))))))) 24.11.03, 20:43
                masz rację ..i dziękuję za to,co napisałaśwink
                Jak widać - każda z nas ma jakieś problemy i swoje małe rozgrywki
                domowe,napady złego humoru i zwykłe nieporozumienia.Ja też ma niezły kogiel -
                mogiel...całuję i pozdrawiam wszystkie Waswink))Głowy do góry...wink -
                powtarzajmy sobie to,niczym mantrę...wink

                ps.
                widzicie,znów mało gadatliwa jestem;-((((
                --
                Dona
    • cardamomo Coś się kończy, a coś zaczyna... 25.11.03, 00:25
      ...nowy dzień wtorkowy, kiedy wszystkie Majóweczki będą uśmiechnięte i
      zadowolone. Witam nową Mamę, Alexsmile

      "Całością może być tylko nieskończoność.
      I czasami przecinek decyduje o życiu.
      I "nic" mieści się we "wszystkim".
      Kosmos dlatego jest nieskończony,
      bo kręci sie wokół Miłości"
      /E. Kołda/

      Ściskam Was mocno, niedawno wróciłam z pracy, a wypadałoby trochę odpocząć.
      Eliza
      • mamakuba Dzidziuś sie rusza 25.11.03, 09:29
        Cześć,
        Ja ruchy mojej dzidzi czuję juz od zeszłego tygodnia. Na razie są to bardzo
        pojedyńcze i delikatne kopniaczki, takie że mój mąz ich nie czuje kiedy mi
        położy reke na brzuchu. To moja druga ciąza i jestem dośc szczupła dlatego może
        czuje je tak wczesnie (teraz 17-ty tydzień). Dla porównania kiedy byłam w
        ciązy z Kubusiem pierwsze ruchy poczułam dopiero koło Mikołaja, przypominam że
        termin miałam na 10 maja a teraz na 6 maja więc moge dokładnie porównywać mo
        stan teraz i wtedy, bo wiek ciązy w każdej porze roku jest taki sam.
        Jest cudnie poczuć w sobie wreszcie ruchy maluszka.Życze Wam żebyście nie
        musiały na to czekac zbyt długo
        pozdrawiam
        Ania
        --
        Mamakuba
        Ania - mama Kubusia maj 2002
        • ksel Re: Dzidziuś sie rusza 25.11.03, 16:08
          mój też. teraz jest 18 tydz., a ruszał się już w 15. pamiętam ze przy
          poprzedniej ciąży było to później. poza tym to brzuch mnie boli. biorę no-spa
          ale niewiele pomaga, najbardziej jak się nachodzę. Troche się boję, do gina idę
          dopiero w poniedziałek. Pozdrawiam Marianna
        • juliaaaaa Lista milych rzeczy 25.11.03, 15:56
          Tak mi się smutno zrobiło po przeczytaniu Waszych postów. Chciałabym Was jakoś
          rozweselić, ale nie piszecie dokładnie, co Was tak przygnębiło. Podejrzewam,
          że skumulowały się różne drobne przykrości, które w połąćzeniu z jesiennym
          nastrojem zapędziły Was w krainę melancholii i smutku. Wiem, że czasem
          nadchodzą takie chwile, że nic nie poprawia nastroju, ale ja zawsze sobie
          mówię, że skoro teraz mi źle, to znaczy, że już wkrótce będzie mi dobrze. Dla
          mnie jesień też jest próbą charakteru. Zawsze walczę, żeby nie popaść w smutek
          i chandrę. Jak tylko widzę pierwsze oznaki, szukam miłych czynności, bo jak
          już wpadnę w depresję, to strasznie mi trudno z niej wyjść. W tym roku bardzo
          mi pomógł wyjazd. Teraz, kiedy mam gorszy dzień, wskakuję pod kocyk i oglądam
          zdjęcia - 13 filmów kolorowych i 19 czarno-białych, które jeszcze czekają na
          zejście do ciemni i zrobienie odbitek...
          Ale mam też kilka pomysłów na poprawienie sobie humoru bez wyjazdu na drugi
          kontynent. Oto moje propozycje:

          -lektura. Mnie pociesza zawsze i wszędzie. Kiedy czytam, nie ma mnie dla
          całego świata. Liczy się tylko fabuła. Polecam Wam obecną moją lekturę:
          Majgull Axelsson "Daleko od Niflheimu". Wcześniejsza "Kwietniowa czarownica"
          oczarowała mnie, a i ta ma wiele pięknych wątków.

          -film. Nie mam telewizora, więc zostaje kino. Wczoraj byłam na pięknym, choć
          smutnym obrazie Stephena Frearsa "Small, dirty things" z Audrey Tautou. To
          taki oszczędny w środkach film z poruszającą fabułą o wielkich nieszczęściach,
          który sprawia, że po wyjściu z kina jesteśmy choć trochę lepsi i chcemy
          naprawić świat. Warto tą energię spożytkować

          -joga. Zawsze i wszędzie. Wystarczy kwadrans ćwiczeń, a od razu czuję się
          lepiej. Lub jakiś inny sport, jaki lubicie. Ruch odpędza smutki.

          -basen. Woda o każdej porze roku. Nawet na pływalni. Na moim basenie w sobotę
          o 7 rano jestem... jedyna. Plywam, pływam i myślę sobie, że mój Ludek ma
          prywatne morze, a ja basen...

          -telefon do kogoś, kogo dawno nie słyszałyście. Uwielbiam te słowa: cześć, jak
          dawno nie rozmawialiśmy, co słychać?

          -wyprawa do parku, na wystawę, do teatru lub gdziekolwiek indziej, gdzie
          rzadko bywacie. Każde święto sprawia radość.

          -pisanie. Opowiadań, listów, wierszy, książek. Mnie pisanie odpręża. A potem
          jak miło się czyta po latach

          -albo po prostu odetnijcie się od świata na kilka dni. Czasem bycie w
          samotności też pomaga.

          Mam nadzieję, że choć troszkę pomogłam Wam moją listą.

          U nas półmetek. Zaczęliśmy 20 tydzień. Nie mogę uwierzyć, że już połowa za
          nami. Do tej pory było super - liczę na kontynuację. Ruchów jeszcze nie czuję,
          ale pisałam Wam, że pewnie jeszcze poczekam. Aha, witam nową mamę. Zaglądaj do
          nas częsciej - nie zawsze jest u nas tak melancholijnie.

          Ściskam Was i przesyłam całą pozytywną energię, jaką mam. Trzymajcie się
          dzielnie
          Julia
          • cardamomo Re: Lista milych rzeczy 25.11.03, 16:19
            smile)))))))))

            Piękny post, a listę sobie wydrukowałamsmile
            Dzisiaj jest mi już lepiej. Wczoraj trafiłam do bardzo miłej, nowo otwartej
            restauracji Fresco, zjadłam Tiramisu i w miłej atmosferze załatwiłam wiele
            służbowych spraw.

            Jeśli mogę dorzucić coś do Twojej listy:

            - książki Noaha Gordona (Teraz czytam "Medicusa", historię, która ma miejsce w
            1020 r. i opowiada o życiu chłopca, a później mężczyzny, który jest
            balwierzem, a bardzo pragnie zostać lekarzem. Bardzo grube i bardzo ciekawesmile

            - oglądanie Wielkiej Encyklopedii Roślin (mam taką, waży jakieś 4 kg i jest w
            niej dosłownie WSZYSTKO). Lubię też w myślach projektować swój wymarzony ogród
            w stylu japońsko-angielskim - dzikie kwiaty, staroangielskie róże, maciejka, a
            z drugiej strony wielki ład i porządek, karpie koi w stawie, gładkie kamienie
            i azalie. To ogród marzeń i chyba tylko myśli, bo tak różnych stylów pewnie
            nie dałoby się pogodzić)

            - ja też nie mam TV, a filmy oglądam na ekranie komputera. Zawsze cudownie na
            mnie wpływa obejrzenie "Amelii" albo "Ukrytych Pragnień"

            - pieczenie ciasta (najchętniej takiego, które pachnie w całym domu i na
            klatce schodowej. Ostatnio była to odwracana Tarte tatin z karmelizowanymi
            jabłkami)

            - picie gorącej herbaty, której w ciąży wypijam pewnie min. 2 l dziennie.
            Ostatnio jest to herbata ze sklepu Demmer's, która nazywa się Copernicus i
            troszkę przypomina Earl Grey.

            A dziś byłam na basenie. Oprócz mnie pływał tylko jeden pan i było mi błogo i
            cudownie. Od przyszłego tygodnia zaczynam chodzić na jogę. Zastanawiam się
            jednak nad szkołą Adama (pamiętasz, Julio, Adama?), bo tam mogłabym chodzić
            przynajmniej 2x w tyg (grupa "kobieca"), a BARDZO mam ochotę na ćwiczenia.

            Pozdrawiam Was wszystkie i mam nadzieję, że Was też ominą wszystkie chandrysmile

            P.S. Wydaje mi się, że czuję "coś" od jakichś 2 tyg. Nie wiem na 100%, czy to
            jest TO. Najczęściej wieczorem, kiedy leżę spokojnie i położę rękę na brzuchu
            coś puka, przesuwa się delikatnie. Dziś pierwszy raz było to
            mocniejsze "pukanie" i już naprawdę nie miałam wątpliwości. Czekam cierpliwie
            na coś porządniejszegowink
            • dona29 dziś na wesoło;-)))))))) 25.11.03, 21:13

              ...dziś Was nie zasmucę - wręcz przeciwnie - jestem w skowronkach z moim małym
              skowronkiem w brzuchuwink))Wracam właśnie od dr Roszkowskiego i jestem w
              wyśmienitym nastroju!Dzidziuś piękny,zdrowy i ..taki ..realnywink))!!!!
              i cóż - okzauje się,że moje pukanie,kóre od pewnego czasu odczuwałam (własnie
              wieczorami,kiedy w ciszy kładłam sie poczytać)jest niczym innym,jak ruchami
              dziecka!Mogłam to doświadczyć własnie dziś na usg,kiedy czułam ruch a
              spojrzawszy na ekran - okazywało się,że to dzidzius fika,czym popadni - i to
              dokładnie w ten sam rytm,który czuję.
              To wcześnie dosyć (14 tydz.) ale i druga ciąża!
              Jestem szczęsliwa!Całuję Was okropnie mocno!!!!!!
              Dona
              • cardamomo Re: dziś na wesoło;-)))))))) 25.11.03, 21:26
                Dona, napisz więcej o tym usg, proszę!!!! Co dokładnie mówił lekarz i co
                widziałaś - ciekawość mnie zżera. Ja ide na usg dopiero w piątek, a do
                Roszkowskiego wybieram się w 22 tyg, czyli w styczniu.
                Eliza
                • mamakuba Do elizy! 26.11.03, 10:14
                  Elizo,
                  W sobote upiekłam tarte jabłkowo- migdałowa . W smaku była dobra i cała blacha
                  zniknęła jeszcze tego samego dnia, ale mam prośbę żebys sprawdziła jeszcze raz
                  ilości składników, które podałas w przepisie. Cos za duzo tłuszczu chyba w niej
                  było
                  Pozdrawiam
                  Ania
                  --
                  Mamakuba
                  Ania - mama Kubusia maj 2002
                  • cardamomo Re: Do elizy! 26.11.03, 11:53
                    Aniu, uważnie przeczytałam przepis i wszystko się zgadza! Zgodnie z przepisem
                    Neli Rubinstein. Czy tłuszczu było za dużo w kruchym spodzie czy na wierzchu?
                    A może masło, którego użyłaś było np. Mixem z margaryną?? Napisz koniecznie, a
                    na pewno dojdziemy do tego, co było nie tak. Mi ta tarta zawsze wychodzi, ale
                    robiłam ją już dziesiątki (a może i setkę razy). No, ale nie była chyba
                    najgorsza, skoro zniknęła w brzuszkach...wink
                    Eliza
                    • mamakuba Re: Do elizy! 26.11.03, 13:48
                      Tłuszcz lał sie ciurkiem po całym piekarniku, ale przyznaje sie bez bicia że
                      to nie było takie czyste masło, więc bije sie w pierś, ale nie sądziłam że ma
                      to jakies znaczenie
                      A.
                      --
                      Mamakuba
                      Ania - mama Kubusia maj 2002
          • wieczna-gosia Re: Lista milych rzeczy 26.11.03, 09:10
            Listy milych rzeczy bardzo mi sie przydadza bo zaprosila sie dzisiaj moja mama-
            ostatnio byla u mnie ze 3 lata temu i az sie boje tego jej wybuchu
            zainteresowania.
            A moje mile rzeczy to:
            1. oczywiscie ksiazki
            2. oczywiscie filmy (telewizor mam od roku, wczesniej przez 10 lat go nie
            bylo, ciekawy zbieg okolicznosci z tymi telewizorami naprawde) uwielbiam
            wszystkie kanaly discovery wink
            3. basen wink jazda na rowerze czy na rolkach.
            4. ale najczesciej sa to po prostu dzieci. Nie wiem jak moge byc przybita
            wystarczy jedna zlota mysl szkrabow i juz sie smieje wink

            Poza tym, powiem wam w sekrecie- zupelnie nie mam czasu na martwienie sie wink
            egzystuje w permanentnym niedoczasie, wszystko robie o pol godziny spozniona.
            Teraz bez samochodu jest jeszcze gorzej.
            --
            gosklec@poczta.onet.pl
              • wieczna-gosia Re: Lista milych rzeczy 26.11.03, 13:33
                Juz jestem po.
                Moja mama byla slodka jak melba, po czym SAMA Z SIEBIE zaproponowala ze
                zabierze dzieci w sobote zebym w niedziele sobie odpoczela. Nie zrobila tego
                nigdy w zyciu a dzieci posiadam od lat 14. Tzn. dziecmi sie zajmowala pare
                razy ale zawsze inicjatywa wychodzila z mojej strony a ja po prostu nie mialam
                wyjscia.
                Zastanawiam sie wiec jaka waluta jest przewidziana na zaplate. Okrpne to mysli
                w stosunku do wlasnej mamy ale przez ostatnie 3 miesiace dowiedzialam sie ze
                jestem idiotka, boje sie zycia i dzieci na pewno bede miala osmioro, ze
                zmarnowalam zycie i wybitny intelekt i tym podobne kwiatki po czym mama
                obrazila sie i przez 3 tygodnie nie dala znaku zycia wink wiec teraz
                przypuszczam ze cena za usuge bedzie sie wiazala z intensywna praca nad
                doktoratem- niesiety nie mam na to ochoty, zamierzam wrecz sobie troszke
                poodpuszczac a w przyszlym roku wrecz zawiesic dzialalnosc. Wiec
                dyplomatycznie stwierdzilam ze mamy w planach spotkanie towarzyskie ale
                jeszcze nic pewnego i siem zdzwonimy.
                --
                gosklec@poczta.onet.pl
          • ksel Re: Martwię się o Malgog... 26.11.03, 12:09
            i ja też, tymbardziej, że Malgog znam z wątku "amniopunkcja za i przeciw",
            który jest na formu prywatnym "ciąża". Miałyśmy podobny termin na amnio, nie
            wiem czy Malgog zrobiła to badanie, bo ja tak i przez tydzień po badaniu było
            dobrze a teraz mnie brzuch boli w dole i umieram ze strachu, jutro ide do
            lekarza. mam nadzieję że u Malgog wszystko dobrze i czeka w ciszy na wynik.