Dzieci na dwór- nowa podstawa programowa Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • W/g nowej podstawy programowej dzieci powinny na dworzu przebywać
    minimum godzinę dziennie podczas zajęć w przedszkolu. Ja jestem za
    pod warunkiem normalnych warunków pogodowych. Nasza pani dyrektor
    zapowiedziała, że w deszcz dzieciaki będzie zabierała na powietrze,
    nie będą wychodzić podczas burzy, ulewy, silnego wiatru. Jestem w
    szoku, czy na pewno taka interpretacja zaleceń nowej podtawy służy
    zdrowiu? Chyba nie o to chodziło jej twórcą. Jak to u Was wygląda w
    tym roku?
    • Tak, takie są zalecenia: 1/4 do 1/5 czasu pobytu dziecka w
      przedszkolu przebywanie na dworzu. Deszcz, ulewa, silny wiatr,
      burza,śnieżyca i mróz ponad -10 wtedy nie wychodzimy.
      Rodzice mają przygotować odpowiedni ubiór dziecku i......... ruszamy
      w drogę.
    • takie jest załozenie i tak niby miało być dla dzieci 3letnich
      (rocznik 2006),które ida nowa podstawą) z tego co pytałam na forum
      prywatnym to nigdzie tego nie respektują
      wg mnie szkoda, bo kalosze kazali dac i płaszcze przeciwdeszczowe,
      to by się dziecku nic nie stało
      w innych krajach europejskich jest tak od dawna (Norwegia,
      Irlandia,itd.) i dzieci tyle nie choruja co nasze
      --
      Aga
      mama Nikoli (16.01.02) i Nikodema (14.03.06)
      • 1/5 przebywania ale czasu 5godzinnego czyli ok.1godziny
        --
        Aga
        mama Nikoli (16.01.02) i Nikodema (14.03.06)
        • u nas zmiana o tyle, ze wychodzą jak jest mokro- część rodziców przyniosła
          kalosze, na deszcz jeszcze nie wychodzą- myślę, że zmiana świadomości rodziców
          to jest kwestia 2-3 lat

          i po raz kolejny dodam, że "kiepska" pogoda potrafi być w PL przez kilka
          miesięcy, a z kiszenia dzieci w zamkniętych pomieszczeniach żadne korzyści nie
          wynikają

          --
          Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
          wyczerpią już wszystkie inne możliwości
      • agang napisała:

        > takie jest załozenie i tak niby miało być dla dzieci 3letnich
        > (rocznik 2006),które ida nowa podstawą) z tego co pytałam na

        Nowa podstawa obowiązuje wszystkie dzieci a nie tylko jeden
        rocznik...

        --
        Świetne i przydatne forum dla nauczycielek przedszkola i rodziców
        dzieci w wieku przedszkolnym.Zapraszamy!!!
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47465
    • I sluszniesmile Moje dzieciaki niezaleznie od pogody przebywaja na
      dworze znacznie dluzej niz 1h. W deszcz kalosze i plaszcz
      przeciwdeszkowy i na dwor.
    • Nie chodzi mi o to czy mają wychodzić, bo dla mnie jak nie kapie,
      nie wieje i grzmi to niech siedzą nawet 3 godziny. Czy ta podstawa
      określa warunki, w których dzieci nie powinny być na dworze? Nasze
      mają wychodzić w deszcz. Deszcz bywa różny w zależności od tem
      powietrza i jego natężenia. Nie robi wrażenia na mnie letni ciepły
      deszczyk, ale siompa w tem ok.0 stopni. Wiadomo, że część się w
      takich warunkach pochoruje.
      • miner49 napisał:
        Wiadomo, że część się w
        > takich warunkach pochoruje.

        kup odpowiednie ubranie, moje dzieci od zawsze wychodzą w deszcz, nigdy z tego
        powodu nie chorowały, mimo, że potrafiły usiąść w kałuży- baaardzo sporadycznie
        coś im przemokło




        --
        Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
        wyczerpią już wszystkie inne możliwości
        • ja jestem ZA. tylko to co zagraża życiu jest wg mnie nieodpowiednie-burza, wiatr
          (spadające gałęzie, odpadające elementy elewacji).
          ale deszcz nie zagraża zdrowiu! mróz! śnieg! też nie!

          ktoś tu pisał:

          nie ma złej pogody na spacer, jest tylko złe ubranie!

          i z tym się zgadzam w 100%
          --
          na pewno: DAMY RADĘ, DAMY RADĘ, DAMY RADĘ smile
        • Pewnie, że część się pochoruje. Najczęściej będą to te dzieci, których rodzice
          zapomnieli o rękawiczkach, czy szaliku. A inna część pochoruje się, bo będzie
          zmuszona siedzieć w zamkniętym pomieszczeniu przez kilka godzin. I będzie im
          zbyt gorąco, duszno itp itd. Ubierz swoje dziecko bardzo ciepło, zostaw drugi
          zestaw ubrań na przebranie i od przebywania na podwórku nic mu nie będzie!
          • vienx napisała:

            > Pewnie, że część się pochoruje. Najczęściej będą to te dzieci,
            których rodzice
            > zapomnieli o rękawiczkach, czy szaliku.

            A przede wszystkim te, które przez pierwsze 3 lata życia były
            przegrzewane i trzymane w domu gdy tylko pochłodniało, które rzadko
            doświadczały hartujących zmian klimatu i temperatury, którym nie
            wolno skakać po kałużach jesienią i brodzić w strumyku wiosną...

            --
            Pozdrowionka,
            Tusia
            • Do Tusi.

              Nie były przegrzewane i trzymane w domu. Przez pierwsze trzy lata
              wychodziły codziennie na dwór, jak bylo ciepło to nawet 2-3 razy,
              mimo że mieszkamy na czwartym piętrze bez windy. Chorowały
              sporadycznie. W przedszkolu się zmienilo- więcej dzieci więcej
              wisusów, normalka.
              • Alez ja rozumiem, że wiecej dzieci = wiecej wirusow, wszystkie
                przedszkolaki na poczatku choruja wiecej niz to bylo ich norma w
                czasach domowych. Tylko pytanie jaka byla ta norma /jaki punkt
                wyjscia/ i jaki jest przebieg tych przedszkolnych infekcji. tu
                zwykle potwierdza się to co napisałam wyzej. Trzymanie dzieci w
                zamknieciu z powodu deszczu na przyklad w niczym im nie pomoze,
                znacznie latwiej lapac wirusy w sali pelnej dzieci niz w ogrodzie -
                nawet nieco mokrym smile
                --
                Pozdrowionka,
                Tusia
        • Mój powyższy post dotyczy oczywiście założyciela wątku.
        • A mój syn się pochorował na trzy miesiące po takim spacerze w
          przedszkolu. Warunki wtedy byly takie jak w ostani wtorek. Dwa
          tygodnie w szpitalu na zastrzykach, 3 miesiące w domu. Złapał cmv,
          miał 5cm węzly. Gdyby nie tem spacer może przeszedłby bezobjawowo
          jak siostra dwa miesiące później. Zapewniam Cię, że wychodzimy też
          na deszcz i pozwalamy taplać się w błotku, ale wszystko w granicach
          zdrowego rozsądu. I o ten rozsądek mi wlśnie chodzi.
          • Ja myślę, że nie grozi nam plaga wychodzenia na dwór. Bo zwyczajnie
            nauczycielki te same a suszenie mokrych ubrań i przebieranie dzieci
            do najprzyjemniejszych zajęć nie należy. Zresztą często nie ma
            warunków żeby suszyć. Ale ten post dal mi do myślenia... ksiązek dla
            sześciolatków nie wolno bo komisje będą chodzić i sprawdzać, żeby
            się nie daj boże nie nauczyły jakiejś literki ale na dwór to już nie
            koniecznie. Szkoda, że tego komisje sprawdzać nie będą. Czyli
            podstawa podstawą a robić będą i tak wszyscy tak jak wygodniej
            będzie.
            Ja tam jestem za tym, zeby na dwór wychodzić, ale nie widzę zmiany w
            związku z nową podstawą niestety. Od kiedy słońce zaszło i lato się
            skończyło na dwór nie wyszli, bo zimno. No zimno fakt i najlepsze,
            że tak włsnie zimno to bedzie do kwietnia, jak co roku zresztą...
          • miner49 napisał:

            > A mój syn się pochorował na trzy miesiące po takim spacerze w
            > przedszkolu. Warunki wtedy byly takie jak w ostani wtorek. Dwa
            > tygodnie w szpitalu na zastrzykach, 3 miesiące w domu. Złapał cmv,
            > miał 5cm węzly.

            myślę, że mocno nadinterpretujesz znaczenie tego spaceru

            z trójki moich dzieci wychodzących na dwór przecież tak samo na mononukleozę
            (tez ciężki przebieg) zachorowało jedno, naprawdę jakiś spacer nie ma na to
            żadnego wpływu

            no i pytanie do Ciebie- czy zostawiłaś w przedszkolu odpowiednie ubranie? żeby
            syn nie przemókł i żeby go nie przewiało?
            --
            Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
            wyczerpią już wszystkie inne możliwości
            • Witam!

              Tak. Miał spodnie (takie jak na narty),rękawiczki, szalik, cieplą
              kurtkę, rajstopy. Czy był tak ubrany nie wiem, nie mam na to wpływu,
              nie chdzę do przedszkola i nie kontroluję, zakladam, że tak. Wtedy
              byly extremalne warunki i choćbym nie wiem w co go ubrała moglo to
              nie wystarczyć. Czy nadinterpretuję? Może, ale jak leżałam w
              szpitalu i pytałam dlaczego mój syn tak ciężko choruje (ponoć ok 10%
              dzieci przechodzi to w ten sposób- zreszta chyba wiesz lepiej bo
              jesteś medykiem) lekarze mówili, że zależy to od układu
              odpornościwego i że często mamy chorujących dzieci mówiły, że kilka
              dni temu byliśy na basenie, może nas przewiało, byliśy na nartach-
              zlapała nas śnieżyca, przemokliśmy na spacerze. Czy ten spacer miał
              zasadnicze znaczenie nie wiem na 100%, mam jedynie takie
              przypuszczenia, mojej córeczki wtedy nie było w przedszkolu,
              przeszła przez to w inny sposób. Nikomu nie życzę takich przeżyć, na
              9 miesięcy od poczatku roku, w pracy byłam trzy, aktualnie mam
              takiego dola jak ty dwa trzy miesiące po urodzeniu bliźniaków.
              Staram się ich hartować jak są zdrowi, wychodzić na dwór, zapwewniać
              ruch, wierzyć w to, że w końcu będzie lepiej. Dzieci są różne -
              jedne chorowite, inne zdrowe. Nasz punkt widzenia często zależy od
              sytuacji w której się znajdujemy i po moich przeżyciach nie do konca
              jestem za obowiązkowym wychodzeniem na dwór bez brania pod uwagę
              warunków jakie są na dworzu. W naszym przedszkolu było kilka
              przypadkow mononukleozy i boję się powtórki z rozrywki. Grzałka -
              jeśli masz dla mnie receptę jak tego uniknąć chętnie wysłucham.
              • > Tak. Miał spodnie (takie jak na narty),rękawiczki, szalik, cieplą
                > kurtkę, rajstopy.




                no to wylądowało dziecko w szpitalu nie z powodu przemarznięcia tylko z powodu
                zwykłego przegrzania...
                spodnie narciarskie i szalik przy braku minusowej temperatury to zabójstwo dla
                systemu odpornościowego gdy dziecko biega, skacze, gdy jest aktywne na dworze,
                czasami rodzice zapominają ze ich pociechy wychodzą na dwór na własnych nogach a
                nie w wózkach spacerowych....
                ale to tylko moje zdanie....
          • Pewnie, że wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Nauczycielki też są ludźmi i
            same też nie chcą się narażać na stanie w 10 stopniowym mrozie, przy mega
            wietrze, czy moknąć w strugach deszczu. Ale przecież ile ludzi, tyle tych granic
            rozsądku. Dla Ciebie tą granicą będzie lekka mżawka, a dla mnie deszcz z silnym
            wiatrem. Nie jesteśmy w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich rodziców, to jest
            zwyczajnie niewykonalne, więc kierujemy się swoim własnym wyczuciem. Jedni
            rodzice będą nam zarzucać niefrasobliwość, a drudzy będą się denerwować, że nie
            wychodzimy tak często jak potrzeba. Tak było, jest i będzie.
      • Nasze
        > mają wychodzić w deszcz. Deszcz bywa różny w zależności od tem
        > powietrza i jego natężenia. Nie robi wrażenia na mnie letni ciepły
        > deszczyk, ale siompa w tem ok.0 stopni. Wiadomo, że część się w
        > takich warunkach pochoruje.

        no i słusznie,tak powinno być
        a dzieci chorują,bo za bardzo wychuchane sąsmile

        --
        nie mam na imie Mariolka!
        i nie mam 55 lat


        forum smoków cool
    • miner49 napisał:

      > W/g nowej podstawy programowej dzieci powinny na dworzu przebywać
      > minimum godzinę dziennie podczas zajęć w przedszkolu.

      Takie zalecenie było od dawien dawna w podstawie programowej tylko
      niektóre przedszkola tego nie respektowały i to głównie z winy
      rodziców, którzy sobie nie życzyli.

      Jeszcze żeby w szkołach wprowadzili smile
    • u nas wygląda to tak, że w deszcz, śnieg czy wiatr nauczycielki z dziećmi nie
      chcą wychodzodzić.
      1-nie każde dziecko jest odpowiednio ubrane na taki spacer
      2-niektórzy rodzice sobie nie życzą aby ich dzieci wychodziły na dwór w taką
      pogodę.
      3-nauczycielki za bardzo w taką pogodę nie chcą wychodzić z dziećmi. gdy któreś
      dziecko po tym wyjściu zachoruje to rodzice mogą przyjść z pretensjami dlaczego
      wyszło się na dwór.

      w przedszkolu był przypadek, gdy ojciec dziecka robił zdjęcia, że okno w
      przedszkolu w sali jego syna jest otwarte (w tym czasie dzieci były w innej sali
      na rytmice. potem zrobił straszną awanturę.

      innym razem matka dziecka na dworze miała pretensje do nauczycielki dlaczego
      wyszła z dziećmi, bo potem jej dziecko choruje
    • Czy deszcz, snieg, mroz moga byc przeszkoda do spaceru? Moje dzieci zaczynaly w
      wieku 10 m-cy i wychodzily codziennie na zewnatrz (wyjatki to ulewa z wichura
      czy burza) Kiedy byl snieg zakladano im kombinezony, w deszczu plaszcze
      przeciwdeszczowe i kalosze, na dalsze spacery z dziecmi niechodzacymi lub malymi
      wozki, a wszytko to jest na wyposazeniu przedszkoli. Otwarte okna czy szerokie
      oszklone drzwi to norma, wiadomo wszystko z umiarem, ale wietrzenie jest bardzo
      wazne, poza tym czy oburzeni rodzice w domu tez nie otwieraja okien? Co ciekawe
      dzieci choruja rzadko i nie groznie, chodza do przedszkoli, a rodzice pracuja.
      Dodam, ze jest to zagranica, ale przedszkole panstwowe, o chorowaniu jak w PL
      nie slyszalam.
      • u 3 latków dodatkowy problem stanowi to, że one sie same nie ubiorą
        (np rajtek nie założą pod spodnie i same też ich raczej nie zdjemą)
        więc 23 dzieci czeka a panie rozbirają pierwsze najbardziej mokre 3
        dzieci potem juz tylko 20scia czeka a panie rozbieraja kolejne 3, to
        może być problem
        --
        tiny.pl/dl2v
        • każdy argument dobry, byle tylko nie wyjść wink

          --
          Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
          wyczerpią już wszystkie inne możliwości
          • Może te osoby teoretyzujace tutaj i puszczające oczka sprobują
            stanąć praktycznie oko w oko dzień w dzień z grupką rodziców kiedy
            to częsć domaga sie wyjścia na dwor,inna kategorycznie żąda
            pozostawienia dzieci w sali a trzecia leci ze skargą do kuratorium
            że sie wychodzi/nie wychodzi na dwor.Teretyzowac tutaj każdemu atwo
            ale rzeczywistosc juz nie jest taka lekka i jednoznaczna....
            Anka
            --
            Świetne i przydatne forum dla nauczycielek przedszkola i rodziców
            dzieci w wieku przedszkolnym.Zapraszamy!!!
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47465
            • Fajnie może coś wspólnie wymyślimy. Czy napewno nie da się zadowolić
              wszystkich? Z doświadczenia wiem, że jest to możliwe tylko trzeba
              chcieć. Przez ponad 15lat organizowałam kolonie i zimowiska na ok
              80-100 osób turnus. O ile latem zazwyczaj ze zdrowiem dzieci nie
              było problemu, zimą było gorzej. Zawsze z nami jeździł lekarz.
              Codziennie sprawdzał dzieci, które się do niego zgłaszały lub
              zgłaszał wychowawca. Tworzył mi listę dzieci, króre leżą w łożku,
              które mogą uczestniczyć w zajęciach w budynku, reszta na narty,
              snowbord, sanki. Do mnie należało dopasowanie wychowawców i
              instruktorów do rzeczywistej sytuacji i nikt nie byl bez opieki.
              Lekarz opiekował leżącymi, część organizowala zajęcia budynkowe a
              reszta z instruktorami na śnieg. Nie igraliśmy ze zdrowiem dzieci i
              nie mieliśmy praktycznie żadnych uwag od rodziców, miałam wrażenie,
              że wszyscy są z takiego rozwiązania zadowoleni. To jest trochę inna
              sytuacja niż w przedszkolu, przede wszyskim nie ma lekarza. Wiadomo
              dzieci chore zostają w domu. Ale są też dzieci po ospie, po cmv,
              mononukleozie i innych infekcjach, którym lekarze nie chcą dać
              rodzicom zwolnienia bo teoretycznie są zdrowe ( w końcu ich też
              kontrolują, szczególnie ostanio). Częto nas informują, że dobrze by
              było aby nie wychodziły jak brzydko na dworzu. A przedszkole nie
              daje mi wyboru, ale czy napewno nie może, choćby w tych
              uzasadnnionych przypadkach potwierdzonych przez zaświadczenie od
              lekarza?. Ostanio rozchorowała się moja córeczka na dwa tygodnie. Po
              powrocie do przedszkola zobaczyałam kartkę, że dzieci idą na
              wycieczkę a padało więc idę z prośbą do Pani dyrektor tłumacząc całą
              sytuacje z prośbą aby na czas wycieczki dziecko przeniść do
              maluchów, bo wiem, że one nie wychodzą i nie ma kompletu dzieci.
              Słyszę kategoryczne nie! bez podania uzasanienia. Urlopu już nie
              mam, nie mamy opiekunki ani babci do dyspozycji. Jest mi bardzo
              przykro. Dziecko mam znowu chore. Nie wiem czy tak by było w innych
              przedszkolach. Nie chcę złorzeczyć na wszyskie przedszkola, bo może
              nie wszędzie tak jest. Ale chyba warto pamiętać, że przede wszystkim
              nauczycieli obowiązuje deklaracja o ochronie zdrowia i życia i ona
              jest ważniejsza od jakiejkolwiek podtawy programowej. Dajcie mam
              większy wybór a nie będzie pretensji.
              • ale dlaczego z powodu jednego dziecka po ospie dwadzieścioro innych ma nie
                wychodzić? to jest skrajnie nielogiczne, mimo, ze zdarzało się w przedszkolu
                mojego dziecka- znacznie logiczniej byłoby wysłać takie dziecko na
                rekonwalescencję do babci

                przedszkolanka-anka- skoro pracujesz w przedszkolu to raczej oczywiste powinno
                być dla Ciebie, że nie da się zadowolić wszystkich, a dążenie do tego jest
                zupełną utopią

                nie dam się przekonać, że można wytłumaczyć unikanie wyjść ospą Pawełka,
                mononukleozą Basi czy astmą Jasia, że mokra trawa albo wieje wiatr- bo tym
                sposobem na wychodzenie zostaje maj i czerwiec oraz ciepły i suchy wrzesień

                jak rodzice będą wiedzieć, że dzieci wyjdą i tak, to zaczną wreszcie myśleć i po
                pierwsze zostawią im odpowiednie ubranie (nie spodnie narciarskie w październiku
                i nie szmaciane adidiaski w grudniu) po drugie dzieci chore lub niedoleczone
                zostaną w domu

                poza tym nie słyszałam,żeby spacer obniżał odporność czy zwiększał skłonność do
                infekcji, to jakaś zasłyszana medycyna - może tak działać owszem przemarznięcie
                lub przegrzanie, ale tu patrz fragment o odpowiednim ubraniu




                --
                Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
                wyczerpią już wszystkie inne możliwości
                • I ja się z tym zgadzam, nie chcę aby z mojego powodu została
                  odwołana wycieczka dla innych dzieci!!! Dlatego poszlam załatwić
                  problem indywidulanie. Nie udalo się trudno. Nie mam zwolnienia, bo
                  dziecko teoretycznie jest zdrowe, urlopu też, baci też nie, a
                  spodnie narciarskie zakladam w lutym.
                • grzalka napisała:

                  > pierwsze zostawią im odpowiednie ubranie (nie spodnie narciarskie
                  w październik

                  Jasneee a świstak siedzi i zawija sreberka ,kobieto na jakim swiecie
                  Ty zyjesz,pracuje juz dlugo,mam bardzo dobry kontakt z rodzicami ale
                  jeszcze nigdy mi sie nei zdarzylo zeby wszystkie dzieci mialy
                  odpowiednie ubrania w zaleznosci na pore roku,np.w najwiekszy swkar
                  nie maja kapelusikow na glowe czy w deszc kaloszy i mozna powtarzac
                  to 100 razy a nie wszyscy zaregują poniewaz:
                  -nie maja czasu isc kupic bo pracują
                  -nie mają pieniędzy
                  -zapomniało sie rano
                  -zapomniało sie w ogle
                  -nie patrzy sie w okno wychodząc rano z domu
                  -dziecko nie chciało nałożyć a ja (rodzic) robię wszystko co dziecko
                  chce
                  -bo dziecko było wpadką i nie chce sie dbać o potrzeby dziecka
                  -bo dziecko bylo wyczekane i jest kochane ale rodzice pracują 12
                  godzin na dobe a niania nie zadbała lub uważam ,ze to jest
                  niepotrzebne bo ja wiem najlepiej
                  -bo nie i już
                  -bo tysiąc innych powodów itp itd
                  --
                  Świetne i przydatne forum dla nauczycielek przedszkola i rodziców
                  dzieci w wieku przedszkolnym.Zapraszamy!!!
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47465
                  • Racji trochę w tym na pewno masz, ale z drugiej srtony źle to
                    wygląda jak Pani wychowawczyni i Pani dyrektor są na dworzu z
                    dziećmi, same ubrane w bluzy i apaszki, a dzieciaki pomykają w
                    krótkim rękawie a ich bluzy wiszą w szatni. Nie wszyskie są
                    biegające.
                  • a kapcie mają wszystkie dzieci?
                    a szczoteczki do zębów?

                    a dlaczego?

                    moim zdaniem głownie dlatego, że jest większy nacisk, do sali bez kapci nie
                    wpuszczą, o szczoteczkach tez się ciągle przypomina, są wywieszki, co do kaloszy
                    i innych gadżetów ubraniowych żadnych oficjalnych informacji (poza wzmianką na
                    zebraniu, na którym była może połowa rodziców) nie ma i śmiem wątpić czy
                    indywidualnie są przeprowadzane naciski

                    a że nigdy nie będzie idealnie i nie wszyscy będą zadowoleni to już napisałam,
                    ale- jak mawia mój ojciec- należy myśleć jak zrobić, a nie dlaczego nie zrobić
                    --
                    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
                    wyczerpią już wszystkie inne możliwości
                    • przykre i żałosne zarazem aby 'program' nakazywał wychodzenie na dwór.
                      Ja wiem, że paniom się nie chce, komu by się chciało stać na deszczu.
                      A dzieciaki niech wychodzą. W deszczu jest przecież najlepsza zabawa!:-
                      ) Nawet najsłabsze osobniki muszą się w końcu kiedyś zahartować.
                      --
                      Mateusz, 30.01.2005
    • kaloszki, pelerynki i skakanie po kaluzach! czy jest lepsza zabawa?
      Dzieci "niewietrzone" czesciej choruja!

      Niestety nasze przedszkole nie respektuje tego przepisu " bo nie ma miejsca na
      suszenie butow i kurtek".... ja podejrzewam lenistwo!
      • Ano, dlatego tez mamy juz z synkiem taką świecką tradycję, że przed
        przedszkolem codziennie robimy sobie spacerek. Przedszkole jest w
        zupełnie innej dzielnicy miasta, niż mieszkamy /za to blisko mojej
        pracy/, wiec dojeżdżamy kawałek autobusem, a potem idziemy. Synek
        wybiera trasę spaceru, śpiewamy, zbieramy kasztany i inne liście,
        dzisiaj oczywiście były kaloszowe skoki po kałużach - juz dotlenieni
        świeżym powietrzem /bo rano przynajmniej spalin jeszcze jest mniej i
        rześkość jakaś miła/ docieramy do przedszkola. Nie jest długi taki
        spacer, wiadomo, że rano czasu nie ma wiele, ale te 25-30 minut
        jest. Fantastycznie zaczyna się dzień w ten sposób smile
        --
        Pozdrowionka,
        Tusia
      • aurita napisała:

        > Niestety nasze przedszkole nie respektuje tego przepisu " bo nie
        ma miejsca na
        > suszenie butow i kurtek".... ja podejrzewam lenistwo!

        A może spróbuj wyliczyć przybliżoną powierzchnię na 125 kurtek i par
        butów?


        --
        forum
        o origami

        serce jest
        bogactwem, którego się nie sprzedaje ani nie kupuje, ale które się
        ofiarowuje

      • Koniec października a u mnie w grupie dwoje pomyka w wakacyjnych
        laczkach bo nie ma czasu kupić obuwia na zmianę, kilkoro nie myje
        zębów bo czasu nie ma kupić drugiej szczoteczki, na gimnastykę
        przebierają się wszyscy oprócz trzech dziewczynek, codziennie inna
        opaska Hanah Montana ale o stroju gimnastycznym jakoś sie nie
        myśli...
        Nie wierzę w to że wszyscy tak wyposażą się w kaloszki
        pelerynki....my mamy parasolki na stanie i przedwczorajszy spacerek
        zaliczyliśmy z parasolkami ( mała mżawka) co z butamiconfused...prawie
        każdy musiał zaliczyć kałużę a tego dnia w kaloszkach w przedszkolu
        było 3 !!!!dzieci. Kilkoro w kozaczkach, reszta buciki
        zamszowo materiałowo skórzane...

        A jaka pogoda za oknem od kilku dni ?.....każdy widzi

        Z butów na szczęście tłumczyła się moja zmienniczka
    • ale jestescie maniaczki!
      ciekawe czy wam sie chce wychodzic w deszcz, wichure czy wyjatkowy
      mroz
      ja nie cierpie, szczegolnie wiatru i deszczu razem wzietych i
      swojego dziecka nie ciagne w taka pogode na spacer
      i jakos nie widze w taka pogode rodzicow spacerujacych z dziecmi
      chyba ze macie na mysli spacer z samochodu do domu/sklepu?
    • tak,wreszcie sie doczekałam takiego nakazu
      bo dzieci stanowczo za długo sie kisiły w sali
      no ale co z tego jak wystarczy drobny deszczyk a dzieci juz nie wychodzaindifferent
      moim zdaniem powinny zawsze wychodzić oprócz wyjątkowej ulewy,jakiegoś bardzo
      silnego wiatru i temperatury ponizej -10 stopni

      --
      nie mam na imie Mariolka!
      i nie mam 55 lat


      forum smoków cool
      • to prawda - mieszkam w dużym mieście przy duzym parku w duzym
        osiedlu.
        Mam psa i przedszkolaka, więc wychodzimy conajmniej na godzinę
        dziennie. Najczęsciej są to dwa spacery - ok. 13.00 i 19.00.
        Od października do marca jest kompletnie PUSTO. Czasami jestesmy
        same w parku.
        Nawet kiedy świeci słońce, nie ma wiatru.
        Nie wiem gdzie sa te wszystkie nianie, które zobowiazały się przed
        rodzicami spacerować z dziećmi. Grupy przedszkolne też widuję
        sporadycznie. A rodzicom po pracy też się nie chce...
        Biedne dzieciaki.
        • tu się zgodzę- dzieci na dworze od października do kwietnia jak na lekarstwo

          właśnie dlatego jedyna ich szansa na świeże powietrze to przedszkole, bo rodzice
          i tak nie wyjdą

          i rośnie cherlawe społeczeństwo
          --
          Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
          wyczerpią już wszystkie inne możliwości
      • A co zrobić, aby zdyscyplinować wychowawczynie, aby dzieci ubierały prawidłowo
        na te wietrzne i deszczowe jesienne i zimowe spacery??? Czy to też ktoś może
        skontrolować? Mój syn był dziś w godzinach rannych (około 4stopni) w letnich
        spodenkach, które są idealne na pobyt w ich sali. Miał zostawione koło czapki
        rajstopy i oczywiście upewniałam się kilka dni temu, czy będą ubierane na
        spacery, ale skąd - chyba okazało się za dużo pracy... W sumie współczuję paniom
        tego zimowego ubierania dzieci, ale jakiś ustalonych umów i reguł należy
        przestrzegać. Nam pozostaje tylko czekać czy przewiało nerki, czy tym razem się
        udało...
        • może prościej zostawiać cieplejsze spodnie na przebranie?
          dziecku trudno ubrać rajstopy, a spodnie to nawet 3-latek da radę
          albo opcja druga: na te cienkie dresiki nieocieplane spodnie typu windstopper-
          też przeze mnie z powodzeniem wykorzystywana
          --
          Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy
          wyczerpią już wszystkie inne możliwości
          • Dokładnie tak robiłam w poprzednim roku - w różnych kombinacjach grubości, w
            zależności od pogody, czyli na dresy lub inne lżejsze jakieś grubsze lub wręcz
            ocieplacze zimą. Ale, że rajstopki też rodzice stosują upewniałam się parę dni
            temu, czy będą przebierane smile Jak widać trzeba powrócić do starej wersji.
            Tyle,że podobnie może być ze wszystkim - czyli dopilnowaniem czapek, szalików itd
            • Czytam tu ze zdziwieniem, że panie przedszkolanki mają pretensje do
              rodziców o "wakacyjne" ubieranie dzieci i nie chcą z takimi
              wychodzić na dwór.
              Jak to jest?
              Ja nie znoszę przegrzewania dzieci.
              Na taka pogode jak teraz (8 stopni, przelotny deszcz) zakładam
              normalne spodenki (np. jeansy), skarpetki, bluze i lekką kurtke.
              Moim zdaniem to wystarczy. A tu wychodzi na to, że całą grupa nie
              wyjdzie, bo moje dziecko nie ma rajstop (nigdy nie zakładam, chyba
              że do sukienki), albo ocieplanych butów?
              • Ola ustal to sobie u siebie w przedszkolu, powiedz nauczycielkom ze
                twoje dziecko moze wychodzic na dwor bez rajstop i bierzesz za to
                odpowiedzialnosc
              • > Czytam tu ze zdziwieniem, że panie przedszkolanki mają pretensje do
                > rodziców o "wakacyjne" ubieranie dzieci i nie chcą z takimi
                > wychodzić na dwór.
                > Jak to jest?
                > Ja nie znoszę przegrzewania dzieci.
                > Na taka pogode jak teraz (8 stopni, przelotny deszcz) zakładam
                > normalne spodenki (np. jeansy), skarpetki, bluze i lekką kurtke.
                > Moim zdaniem to wystarczy. A tu wychodzi na to, że całą grupa nie
                > wyjdzie, bo moje dziecko nie ma rajstop (nigdy nie zakładam, chyba
                > że do sukienki), albo ocieplanych butów?

                tez czytam ze zdziwieniem,bo moi rajstop pod spodniami jeszcze nie mieli,a
                czapke tylko 2 razy podczas ostatniego ataku zimy!
                --
                nie mam na imie Mariolka!
                i nie mam 55 lat


                forum smoków cool
              • U mnie jest tak, że wychodzę z dziećmi codziennie, zakładając, że rodzic wie
                najlepiej jak ubrać swoje dziecko. Na tablicy wisi kartka z prośbą o kalosze
                itp, ale nikogo nie zmuszę do ich przynoszenia i skoro rodzic puszcza dziecko w
                letnich bucikach- nic mi do tego. Ewentualnie mogę ze swojej strony poprosić o
                przyniesienie rękawiczek, bo dziecko bawi się w piasku i marzną mu ręce. jeśli
                zdarzyłby się rodzic z pretensjami, że wychodzimy mimo zimna (jeszcze nie było
                takiego), to poprosiłabym o odpowiednie ubranie dla dziecka, bo wychodzić
                BĘDZIEMY. W końcu jesteśmy dorośli i widzimy, co się dzieje za oknem. A tak
                szczerze mówiąc, to te nawet najlżej ubrane dzieci zawsze mają mega zabawę na
                podwórku i im chyba nigdy nie jest zimno- to raczej ja marznę, bo nie ruszam się
                tyle, co one! smile
          • jeżeli twoje dziecko jest 3-latkiem, to masz problem z personelem

            jeżeli jest 4-latkiem TO PORA DZIECKO NAUCZYĆ SAMODZIELNEGO UBIERANIA SIĘ !!!


            • z cukru dzieci nei sa to si ena deszczu nie rozpuszcza. odpowiednio
              trzeba dziekco ubrac i juz. nawet kiedy moja corka do rpzedszkola
              nie chodzila a padal deszcz-nie mowie o ulewie ale np o takiej
              mrzawce to sie odpowiednio ubieralysmy i na spacer szlysmy
              teraz robie to samo. co za problem kupic jakis cienki plaszczyk
              przeciwdeszczowy do powieszenia na stale w szatni w przedszkolu?
              u nas wychodza na dwor-nie tyle co na plac zabaw ale wlasnie na
              spacer

              ja jestem za wychodzeniem nawet przy malym deszczyku


              a co do ubierania-ja tez dzieck anie przegrzewam. ostatnio zakldalam
              rajstopy pod dresy bo .rano wychodzi do przedszkola, wtedy jest
              jeszcze chlodno. w przedszkolu zdejmuje dresy i zaklada spodnice.

              nie slyszalam, zeby cala grupa nie wyszla bo jakies dziecko rajstop
              nei mialo pod spodniami

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.