Dodaj do ulubionych

jest mi przykro po jasełkach...

17.12.09, 18:45
wiem, ze moze przesadzam, ale jest mi przykro i juz. wczoraj byly
jaselka. moja corka byla przebrana za gwiazde. pytalam pani czy mam
przyjsc szybciej i ja przebrac, na co uslyszlam ze mam zostawic
stroj, a panie ja przebiora. przychodze na przedstawienie, dzieci
wychodza z sali, wszystkie dzieci ladnie ubrane, tylko moje dziecko
w tej bluzeczce w ktorej byla caly dzien w przedszkolu i grubych
rozowych rajtopach i przybrudzonych 'codziennych'papciach. na to
zalozona sukienka gwiazdki. a biale rajstopki, niebieska bluzeczka i
nowe papcie nie wiadomo gdzie. zapytalam pani o to, a ona na to,ze
pzreciez rozowy tez pasuje!!!!! bylam po prostu w szoku!!! na
szczescie moja corka byla zbyt przejeta zeby zauwazyc ze nie ma tych
papci po ktore specjalnie szlysmy do sklepu. no nic. trwaja jaselka.
wszystkie dzieci stoją na wprost rodzicow, tylko 4 dzieci przebrane
za gwiadzki stoja calkiem z boku, nikt ich nie widzi, ani nie
slyszy. musialam sie mocno wychylic zeby zrobic jedno zdjecie. w
konuc wystapily do przodu i corka zaczyna mowic swoja kwestie, a
wtedy dziecko -aniolek zaczyna krzyczec , odstawiac szopke, cos jej
nie pasowalo. pani ja uspokaja, nic nie slychac. ech... wiem, ze
pewnie przesadzam, ale to bylo pierwsze przedstawienie i czuje po
nim glownie niesmak, o to nieprzebranie i o ustawienie tych 4 dzieci
poza zasiegiem wzroku i sluchusad to tyle
Edytor zaawansowany
  • kugorki 17.12.09, 19:12
    chyba Cię rozumiem. chyba, bo u nas dotąd były dwa wystąpienia dzieci-wszystkie
    grupowe, jedne przy pasowaniu, drugie wczoraj-dwie pastorałki odśpiewane chórem.
    ale fakt, że jak na pasowaniu jeden chłopiec ciągle wychodził przed moją córkę,
    pani "pomoc nauczyciela" ciągle prostowała sytuację, ale tak żeby żadne z dzieci
    nie było niewidoczne.
    pozdrawiam!
    --
    na pewno: DAMY RADĘ, DAMY RADĘ, DAMY RADĘ smile
  • megimach 17.12.09, 19:32
    chyba cie rozumiem, u nas panie dbały o to by wszystkie dzieci
    ładnie wyglądały i żadne żadnego nie przekrzykiwało/nie popychało.
    Jak ktoś zaczynał płakac szedł do rodzica lub do pań.
  • ola 18.12.09, 10:19
    skandal!
    dziecko, które śmiało zagłuszyć płaczem Twój Skarb należy
    natychmiast relegować karnie z przedszkola...
  • mama_anuszy 18.12.09, 14:12
    ola napisała:

    > skandal!
    > dziecko, które śmiało zagłuszyć płaczem Twój Skarb należy
    > natychmiast relegować karnie z przedszkola...

    NIE O TO AUTORCE CHODZI . Według mnie to zaniedbanie ze strony
    nauczycielek przedszkola i bylejakość przygotowań. Widziałam już
    parę imprez przedszkolnych, żadne dziecko nie było "olane", nawet
    to, które nie bardzo wiedziało co ma robić, było angażowane,
    pomagano mu. Rodzice zawsze dumni i zadowoleni i z dzieci i z opieki.
  • mama_anuszy 18.12.09, 14:13
    Reasumując, masz prawo być z tych jasełek niezadowolona.
  • traktorzystka_ala 02.01.10, 19:55
    bo nie powie wierszyka i nie ustoi równo w rządku
    tak usłyszałam od nauczycielki
    przedszkole integracyjne (????????)
    dziecko niepełnosprawne

    nawet nie było przebrania dla dziecka

    co Wy na to???

    żyłam w przekonaniu że przedszkole integracyjne jest przygotowane do
    pracy z niepełnosprawnymi dziećmi
    niechby chociaż minutę postał z innymi na końcu szeregu z panią za
    rękę
    nikomu, żadnej pani nie chciało się pomóc małemu dziecku
  • joanna_poz 18.12.09, 11:33
    a ja myślę że przesadzasz.
    u nas też w jasełka wkradł się spory chaos, częśc dzieci
    zachorowała, więc panie musiały je zastępować, oczywiście byly
    problemy z wejściami i zejściami ze sceny, zapomnianym tekstem itp,
    aczkolwiek i tak byłam pełna podziwu i dla dzieci, i dla pań za ich
    trud przygotowania tego całego przedsięwzięcia i próby opanowania
    tego całego żywiołowego przedszkolnego towarzystwasmile
    dla mnie i tak najważniejszy był mój syn i jakby nie wypadł to i tak
    jestem i byłabym z niego dumna.

    a to że ktoś płacze, źle stanie i zacznie mówić na głos tekst
    bynajmniej nie z roli jasełkowej to raczej norma przedszkolnasmile to
    są po prostu małe dzieci, które to przeżywają i różnie odreagowują
    tremę czy stres.
  • mniemanologia 18.12.09, 12:21
    U nas Jasełka były WSPANIAŁE.
    Płakałam ze śmiechu.
    Dzieci były cudownie spontaniczne, dłubały w nosach, był przepiękny
    chaos, aniołka żżarła trema, Józefa łkał jakby przeżywał życiową
    tragedię, a mój Młody stał jak mały młotek, nawet nie udawał, że
    śpiewa, i ziewał sobie od czasu do czasu.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/8uneol2al5abde6h.png
  • lejdi111 18.12.09, 12:25
    a mój na pasowaniu miał paluchy w buzi smile
  • katka74 18.12.09, 13:59
    A moja nieśmiała "anielica" pokonała tremę i pięknie wypowiedziała
    swoją kwestię. Za to w nagrodę dostała loda! Szkoda tylko,że mąż
    utknął w korku wraz z aparatem sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ug37io4ps37wa2gb.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/2r8rj44jwv66qlmz.png
  • stonkaziemniaczana 20.12.09, 14:52
    poproś o odbitki rodziców innych dzieci..... myślę że nikt nie odmówi a może
    nawet zacznie się u was fajny zwyczaj wymiany zdjęciamismile
  • kalenika 23.12.09, 11:14
    moja córka była sw Józefem na jasełkachsmile dziewczynki były pieknie
    poprzebierane a ona wcale i jakos mi bez róznicysmile
  • mama_anuszy 23.12.09, 11:47
    kalenika napisała:
    i jakos mi bez róznicysmile


    no to dziwne że bez różnicy. Niektórym to robi różnicę. Nie chodzi o
    charaktryzację, kreacje czy coś tam jeszcze, tylko o zwykłe
    przebranie dziecka i ustawienie wszystkich, ot, "problem " dla
    przedszkolanek że hej! Nawet w żłobku nie było problemu z ubraniem
    dzieciaków, uczesaniem i posmarowaniem buziek.
  • pawlensis 18.12.09, 22:14
    mnie było identycznie z tym małym dodatkiem, że jak kiwałem mojemu smykowi, żeby
    wyjął ręce z kielni podczas przedstawienia - to przytakiwał mi "ok - spoko" ale
    reakcji nie było jeśli chodzi o ręce.
    do autorki wątku. przedszkole to nie filmówka w łodzi - trochę rozsądku - i
    dystansu.
  • majan2 18.12.09, 22:57
    Autorko watku, trzeba było wyslac córke do szkółk aktorskiej, jak Panie maja
    opanowac ten tłumek troche speszonych maluchów? Zatkac innym dzieciom buzie jak
    Twoja mówi? Czy to az tak wazne jak wyglądała? wazne ze dobrze sie czuła i była
    tam jej mama. Ja sie dzisiaj poryczałam choc moja corka byłą jednym z pieciu
    aniołków i ewidentnie mylił sie jej teskt.
  • mama_anuszy 19.12.09, 12:06
    majan2 napisała:
    Zatkac innym dzieciom buzie jak
    > Twoja mówi? Czy to az tak wazne jak wyglądała? wazne ze dobrze sie
    czuła i była
    > tam jej mama. Ja sie dzisiaj poryczałam choc moja corka byłą
    jednym z pieciu
    > aniołków i ewidentnie mylił sie jej teskt.

    Tak trudno zrozumieć wam o co chodzi w tym wątku???? O to że Panie
    nie zadbały o to by cała grupa brała udział (niektóre dzieciaki
    były z boku) o to by przebrać je jak mama prosiła (nie chciało im
    się).


    jak Panie maja
    > opanowac ten tłumek troche speszonych maluchów?

    mają w tym kierunku wykształcenie więc powinny to opanować. W grupie
    jest nauczyciel przedszkolny, pomoc przedszkolna i woźna oddziałowa-
    mało? Jestem nauczycielem więc wiem co mówię.
  • poziomka555 23.12.09, 11:12
    i taka postawa jest super, pozdrawiam
  • tusia-mama-jasia 19.12.09, 16:06
    Mnie też na jasełkach szalenie cieszyła spontaniczność 3-letnich
    aktorów smile Maryja po kilku krokach ruchem zamaszystym zadarła szatę
    wyżej pępka, bo jej zawadzała wyraźnie wink Św. Józef /największy
    grupowy łobuz/ podjął próbę ewakuacji ze sceny, ale nie przedarł się
    przez kordon anielski, więc w okrzyku buntu padł na podłogę i
    wrzeszczał - i rzeczywiście, panie natychmiast ewakuowały go do
    rodziców, zeby nie zagłuszał. Uważam, że słusznie.
    Raz po raz ktoś biegł ze sceny do mamy po buziaka wink A królów było
    dwóch /dwa Jaśki, w tym mój/, bo trzeci się rozchorował wink
    Pełna spontana, smiech po pachy, ale też wzruszające momenty, gdy te
    małe szkraby kolędowały. Urocze to było.
    A potem rodzice dostali po karteczce z życzeniami - zrobionej w
    przedszkolu, dzieci po małym prezenciku /kolorowe jadalne zawieszki
    na choinkę, także robione/, był poczęstunek, m.in. pierniczki
    pieczone przez przedszkolaki.
    Całośc była naprawdę ładnie przygotowana, dyscyplina zadziałała
    gdzie trzeba, a dziecięca spontaniczność tylko dodała smaczku smile
    Scenografia śliczna, efektowna, plastyk robił.
    A z synka dumna byłam, bo nieobecny był 2 tygodnie przed jasełkami,
    chorowaliśmy oboje i teraz w 2 dni nauczył się wszystkich piosenek,
    wierszyków i kroków, do których grupa przygotowała się od wielu dni.
    Nic nie pomylił nawet, szok. Pierwsze koty za płoty smile
    --
    Pozdrowionka,
    Tusia
  • mama_anuszy 19.12.09, 17:30
    i o to chodzi smile wszyscy zadowoleni . Kompetentna kadra przedszkola
    i wszystko działa (oczywiście z marginesem na spontaniczność
    dzieciaków wink))
  • jagodasoft2 18.12.09, 14:12
    Rozumiem ze ci przykro, pewnie każdej mamie by było, ale najważniejsze
    jest to aby nie widziała tego Twoja córka, dla jej wiadomości była piękna, bardzo ładnie występowała i jesteś dumna.
    --
    Asia mama Sandry (10.03.2005) i Emilki (12.08.2007)
  • ariana1 18.12.09, 18:45
    IMO nie przesadzasz. Jak było dużo dzieci i panie mogły przewidzieć,
    że nie dadzą rady przebierać, to powinny przyjąć pomoc rodziców, tym
    bardziej, że sama ją proponowałas. U nas rodzice jak chcą,
    przychodzą wcześniej przebrać dziecko i wychodzą z klasy. To duża
    pomoc dla zalataych i tak nauczycielek. Nie przejmuj się, następnym
    razem będzie lepiejsmile
    --
    A to moje dzieci
    Ania
    Magdalenka
  • niebieska78 19.12.09, 10:35
    dziekuje tym mamom ktore zrozumialy o co mi chodzi. jakos mi sie
    lżej na duszy zrobilo. pozdrawiamsmile
  • mama303 19.12.09, 22:20
    niebieska78 napisała:

    Moim zdaniem grubo przesadzacz i zbyt serio podchodzisz do tych
    występów.Jakby tak panie w przedszkolu miały speełnic wszystkie
    wskazówki rodziców co do stroju ich jedynych gwiazd to By dzieci na
    scenę nie zdążyły wyjść
  • mama_anuszy 20.12.09, 08:09
    mama303 napisała
    > Moim zdaniem grubo przesadzacz i zbyt serio podchodzisz do tych
    > występów.Jakby tak panie w przedszkolu miały speełnic wszystkie
    > wskazówki rodziców co do stroju ich jedynych gwiazd to By dzieci
    na
    > scenę nie zdążyły wyjść

    Bzdura
  • jagodasoft2 20.12.09, 08:30
    nasze jakoś spełniają, łącznie z fantazyjnymi fryzurami. Także jak sie
    chce to się da
    --
    Asia mama Sandry (10.03.2005) i Emilki (12.08.2007)
  • mama303 20.12.09, 08:51
    To współczuje dzieciakom smile
  • tusia-mama-jasia 20.12.09, 13:19
    A ja sobie mysle, ze zadaniem opiekunów w p-kolu jest m.in.dbałosc o
    pewne prośby czy zalecenia rodziców. Nie mówię tylko o drobiazgu
    jakim jest kolor rajstop na jasełkach /choć jaki sens zlecać
    rodzicom przygotowanie stroju, skoro potem i tak się go nie
    wykorzystuje?/, ale niektóre dzieci maja swoje specyficzne potrzeby -
    trudno mieć zaufanie do personelu, który na to nie zważa. Nie muszą
    to być poważne sprawy, wystarczą choćby kłopoty skórne, jak u mojego
    synka. musi mieć swoje mydełko, ręcznik /w pkolu uzywa sie
    papierowych, co mi się zresztą podoba bardzo/, a nawet sztućce.
    Wiem, że to dodatkowy kłopot dla pań, tymbardziej wdzięczna im
    jestem za współpracę - zaniedbanie tych "drobiazgów" skutkuje
    swędzącymi, piekącymi plamami na rączkach i koniecznością stosowania
    leków. Niby żadna wielka choroba, ale jednak dyskomfort dla dziecka.
    Takich indywidualnych potrzeb jest sporo, jedne uwarunkowane
    medycznie, inne nie, ale do wszystkich personel podchodzi serio i
    udaje im się o tym pamiętać. To naprawdę budzi zaufanie. I pozwala
    też z dystansem i wyrozumiałością patrzeć na zdarzające się czasem
    niedopatrzenia. Wiadomo wtedy, że to nie kwestia złej woli czy
    niedbałości tylko ogólnego przedszkolnego zamętu wink
    --
    Pozdrowionka,
    Tusia
  • przeciwcialo 20.12.09, 15:07
    A skąd wiece że nie było tak jak u mnie.
    Strój przygotowałam a młody odmówił współpracy przy przebieraniu.
    Zdjęcie z Mikołajem ma w poplamionej sosem koszulce.
    Tez jakaś pamiatka wink
  • tusia-mama-jasia 20.12.09, 15:51
    Fajna pamiątka, bo autentyczna smile
    U nas też strój był inny niz miał być - byłam umówiona na
    wypożyczenie, ale z wyprzedzeniem trzeba było zaklepać. A tu okazało
    się po chorobie, że przyszliśmy pierwszy dzień do p-kola i okazało
    się, że jasełka już jutro. Wypożyczenie przepadło, żeby samej
    zrobić - no way, jak tak mało czasu, a matka beztalencie
    plastyczne wink i przedszkole poratowało nas dyżurną szatą królewską.
    Młodemu nie robiło różnicy, a ja i tak najbardziej przejęta byłam
    jego ślicznym występem smile A na zdjęciach nie widać tych fragmentów
    szaty, którym przydałyby sie poprawki wink
    --
    Pozdrowionka,
    Tusia
  • ariana1 20.12.09, 21:48
    przeciwcialo napisała:

    > A skąd wiece że nie było tak jak u mnie.


    A stąd, że autorka pisze, że panie stwierdziły: "różowy też pasuje".
    To znaczy, że zapomniały albo nie miały czasu na przebranie. Nie
    powiedziały matce, że mała odmówiła przebrania.


    --
    A to moje dzieci
    Ania
    Magdalenka
  • mama303 20.12.09, 20:10
    Moja mama pracowała w przedszkolu to nieraz opowiadała jakie to
    czasem miała problemy z rodzicami, którzy nie mogli pojąc że małe
    dzieci przed przedstawieniem trzeba szybko i sprawnie przygotować i
    nie ma czasu żeby czasem dopieścić dziecko tak jakby szanowna
    rodzicielka sobie wyobrażała.
  • mim288 07.01.10, 17:20
    Nie ma czego współczuć, współczuć mozna raczej dzieciom, których
    panie "nie ogarniają", zapewnie permanentnie, a nie tylko na
    okolicznośc jasełek (przecież jak na jaselka nie warto się trudzić
    dla "jedynych pociech swoich rodziców" to tym bardziej, gdy tych
    rozdziców nie ma trudno przypuszczać, że paniom chce się trudzić
    bardziej, bo po co (w końcu dzieciaki sie przecież nie pozabijają, a
    że często brudne, znudzone itd to w końcu nie tak istotne).
  • mama303 07.01.10, 22:17
    mim288 napisała:

    > przecież jak na jaselka nie warto się trudzić
    > dla "jedynych pociech swoich rodziców" to tym bardziej, gdy tych
    > rozdziców

    A ja myślę że czy sa rodzice czy ich nie ma to dla dobrej
    nauczycielki najważniejsze sa dzieci a nie ambicje ich mamusiek np.
    na wymyslne fryzury, które akurat dzieci maja w głębokim poważaniu.
  • mim288 08.01.10, 18:12
    Jak dla pani dzieci takie ważne to zdąży przebrać , zadba by każde
    dziecko brało udział w przedstawieniu, ma czas dla rodziców (którzy
    na ogół mają dla swoich dzieci dużo miłości a nie tylko "chore
    ambicje"). Takie były i są panie w przedszkolach moich dzieci. Ale
    one nie traktują rodziców jak intruzów z chorymi ambicjami, którzy
    zakłocają tylko święty spokój i śmieją o cos poprosić.
  • niebieska78 20.12.09, 09:31
    chodzilo o przebranie rajstop i bluzeczki z krotkim rekawem, gdyby
    panie dały ciuchy dziecku samo by sie ubralo.
  • ariana1 20.12.09, 21:45
    Przecież autorka wątku NIE WYMAGAŁA, tylko sama zaproponowała swoją
    pomoc paniom.
    --
    A to moje dzieci
    Ania
    Magdalenka
  • mama303 22.12.09, 22:21
    ariana1 napisała:

    > Przecież autorka wątku NIE WYMAGAŁA, tylko sama zaproponowała
    swoją
    > pomoc paniom.

    Nie zaproponowała pomocy paniom tylko chciała przyjść i zrobic na
    tip top swoją pociechę. A gdyby tak wszystkie mamusie przyszły ....
    albo co gorsza niektóre mamusie nie mogłyby przyjśc wcześnie i ich
    dzieciom byłoby przykro.
  • ariana1 02.01.10, 19:51
    "pytalam pani czy mam
    przyjsc szybciej i ja przebrac"

    Czepiasz się.

    --
    A to moje dzieci
    Ania
    Magdalenka
  • b.wierzbowska1 20.12.09, 22:48
    To może ze mnie jakaś wyrodna matka, ale póki moje dzieci są zadowolone ze
    swoich publicznych wystąpień, to mam w nosie, czy miały różowe, czy niebieskie
    rajtki.
  • 7marchefka7 21.12.09, 00:50
    Troche off topic bedzie, bo nie o strojach, a o zachowaniach. I to nie dzieci, a
    rodzicow.
    Rodzice znajdujacy sie dalej od sceny gadali ze soba, gadali przez komorki,
    mamusie w pierwszych rzedach pokazywaly dzieciom, ze maja stanac inaczej, bo nie
    mozna im zrobic zdjecia... Dzieciaki stremowane (wiadomo, wystep), niekoniecznie
    pamietajace tekst, a tu jeszcze rodzice, ktorzy zamiast wspomoc - przeszkadzaja.
    Porazilo mnie to, jak bardzo mozna pokazac dzieciom, ze zupelnie nie szanuje sie
    ich pracy i zaangazowania.
    Jak to wyglada u was?

  • tusia-mama-jasia 21.12.09, 09:17
    Oj, nie, u nas rodzice zachowywali się nienagannie. Oczywiście były
    aparaty i kamery, ale wszyscy siedzieli jak należy, bili brawo,
    uwieczniali, wszystko inne po występie.
    --
    Pozdrowionka,
    Tusia
  • agramax 22.12.09, 09:38
    A mnie zawsze poraża gromki wybuch śmiechu dorosłych, gdy dziecko
    się pomyli, przekręci jakąs kwestię, powie cos inaczej, stanie nie w
    tym miejscu itp. I mimo tego, że czasem te sytuacje naprawdę moga
    smieszyć dorosłych, to chyba mogą się powstrzymać, bo dziecko czuje,
    że smieją się z niego a nie z tego, że zrobiło coś śmiesznego (bo
    ono nic takiego nie zamierzało robić !).
    Ale niestety u nas to nagminne, że dorośli po prostu śmieją się z
    dzieci.
  • prawdziwy.przedszkolak 22.12.09, 11:40
    Co do przebrania córki możesz być niezadowolona. Panie powinny dopilnować aby córka miała ubrane to co przyniosłaś do przedszkola.
    Natomiast to, że w czasie występu tak małych dzieci dzieją się różne niespodziewane rzeczy to jest całkiem normalne i nie przywiązywał bym do tego zbyt wielkiej wagi.
    Mój syn np. kiedyś z kolei prawie nie zasnął w czasie występu na stojąco smile
    --
    Pozdrawiam. Damian
    serwis społecznościowy dla rodziców przedszkolaków
  • binkaa 22.12.09, 17:00
    wyluzowac trzeba
    moje dziecko chodzi już 4 rok do przedszkola
    i rożne juz przedstawienia były
    teraz to już idę dla sztuki
    dzieci i tak się cieszą , najważniejsze sie nie dać zestresować
    smile wtedy i dziecko będzie radosne
  • limes1 02.01.10, 14:51
    I nie dziwię się. Myśmy mieli wspaniałe jasełka, panie zadbały, żeby każde
    dziecko miało jakąś rolę, mistrzowsko opanowały nawet te urwisy, które mają
    skrzyżowanie ADHD z nadwrażliwością. Same nauczycielki też się przebrały za
    krakowianki (jak większość dziewczynek występujących, w tym moja koza), każdy
    coś powiedział. Potem było małe przyjątko, na którym dzieciaki przechodziły same
    siebie. Są fotki na pamiątkę.
    Ja zapytałam, czy przyjść wcześniej i przebrać małą i dziewczyny powiedziały, że
    jak najbardziej. Inne mamy też tak zrobiły, dzięki temu wiedziały, że wszystko
    jest tak, jak zaplanowały. A dyrektorka w pogotowiu miała koszyk przyborów
    krawieckich, żeby w ostatniej chwili dać sobie radę z poprawkami.
    Pozdrawiam.
  • matizka 08.01.10, 09:20
    A ja trochę rozumiem autorkę, bo też miałam problem z tymi występami.

    I do dzisiaj mam, ale przed córką staram się trzymać buzię na kłódkę.

    Otóż u nas co roku (trzeci rok) obsada jest identyczna i nie ma
    żadnego związku z dziećmi, ale z rodzicami. To jednak jest trochę
    denerwujące i podejrzewam, że tam pewnie też panie zadbały o dzieci
    pewnych "mamusiek", a inne nie były priorytetowe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka