• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Choroby w przedszkolu-co mozna realnie zrobic Dodaj do ulubionych

  • 09.10.11, 09:45
    juz naprawde szlag mnie trafil. Krotko i na temat - moja corka ma za soba rok w klubie malucha, gdzie bywala lekko zaglucona, + ze dwie infekcje w zimie, zawsze przez lekarzy 'chwalona', ze dziecko wyjatkow nie chorowite.
    ok, poszla do przedszkola, gdzie przechodzila poltora tygodnia we wrzesniu, potem 2 dni w domu, nastepnie tydzien w przedszkolu, 9 dni w domu, wykurowalismy ja na maksa z banalnego w sumie przeziebienia, ale miala mozliwosc zostac w domu, wiec zostala, pochodzila 4 dni i w piatek juz byla chora, z temp. 39,6. do dzisiaj kurujemy sie w domu, a mnie trafila jak na wstepie, moze nie szlag ale cos na ksztalt k.u.r.w.i.c.y.
    Zastanawiam sie - czy stanac w szatni od 7-ej i na oko oceniac stan dzieciakow przyprowadzanych do przedszkola, pogadac z paniami, zeby odsylaly dzieciaki z glutem do domu??? jak do cholery trafic do tych, ktorzy uwazaja, ze zakatarzone i kaszlace dzieci to jest normalna sprawa w przedszkolu. czy zostawiac rachunki za lekarstwa dla tych rodzicow?? do cholery ja musze pracowac. i naprawde zastanawiam sie co zrobic, jutro ide na pogawedke do pani dyrektor, jestem w stanie doniesc dokumentacje medyczna z ostatnich 3,5 roku zycia mojej corki.
    nie wierze, ze dzieci musza chorowac 3 razy w miesiacu i ze moznaby ukrocic ten proceder. tak sie cieszylam, ze udalo nam sie dotychczas bez antybiotykow, ale widze, ze koniec bajki przez rodzicow idiotow.

    --
    "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
    Czas i tak upłynie."

    "lepszy cellulit w garści niż silikon na ekranie"
    Edytor zaawansowany
    • 09.10.11, 10:35
      Popracuj nad odpornością dziecka, a nie wiń innych rodziców. Katar nie jest chorobą i żaden lekarz przy zdrowych zmysłach nie da ci zwolnienia na dziecko z tego powodu. Jak masz możliwość trzymania dziecka w domu to nie posyłaj jej do tego siedliska chorób wszelakich. Jak choruje trzy razy w m-cu to wina raczej słabej odporności Twojego dziecka, a nie zakatarzonych maluchów w grupie. A poza tym wg pediatrów "norma" to 10-12 infekcji wirusowych w roku- także nie nastawiaj sie, ze dziecko będzie cały rok zdrowe.
      • 01.09.12, 01:09
        głupoty opowiadasz koleżanko,
        dopiero teraz trafiłam na ten watek bo zbieram w sobie siły do 2 roku w przedszkolu. Zeszłego roku we wrześniu moja córeczka poszła do przedszkola. Ogólnie jest raczej zdrowym i dośc odpornym dzieckiem (tzn. była do chwili pójścia do przedszkola). Jak poszła, zaczęła się jazda. Poczatkowo mieliśmy infekcje tak po tygodniu, później dziecko padalo nam po 2-3 dniach w przedszkolu. Mała miała zrobione wiele badań bo nasza pediatra się przejęła, więc była morfologia, laryngolog (nawet 3 migdał ma w normie co jest rzadkością u jej rówieśników, proteinogram czyli badanie odporności - wzrocowe. pani doktor w końcu rozłożyła ręce i stwierdziła że niestety trzeba przez to przejść. Zgadzam się że kontakt z wirusami to naturalny element budowania odporności, ale z drugiej strony nagminne jest przyprowadzanie chorych dzieci (i to nie z banalnym katarem, ale w trakcie zapalenia oskrzeli, podczas antybiotykoterapii oraz po podaniu środków przeciwgorączkowych które chwilowo obniżają dziecku gorączkę) i jest to fakt który potwierdzaja wychowawczynie w przedszkolu
        • 01.10.12, 21:06
          Moje starsze dziecko pierwszy rok co rusz coś łapała, wieeelkie przedszkole, 2 grupy dzieciaków, gdzie jedna grupa to 27 osób i jeszcze starsze grupy, dżunglasmile Teraz młodsza też już sporo opuściła we wrześniu. Robię co mogę, ale co ja mogęsmile
        • 06.11.15, 07:56
          A uważacie, że dzieci mają wyrobione przyzwyczajenie mycia rąk? W tym wieku to bardzo ważne, żeby zachowywały jak najlepszą higienę. Możecie skorzystać z akcji Cała Polska Myje Ręce i pokazywać swoim pociechom fajne grafiki czy filmiki, ale przede wszystkim możecie zaprosić do swojego przedszkola/szkoły grupę charytatywną, która w zabawny sposób zachęci do higieny rąk smile Pozdrawiam! www.facebook.com/myjemyrece/?fref=ts
          • 06.11.15, 07:57
            Witajcie Mamy smile A uważacie, że dzieci mają wyrobione przyzwyczajenie mycia rąk? W tym wieku to bardzo ważne, żeby zachowywały jak najlepszą higienę. Możecie skorzystać z akcji Cała Polska Myje Ręce i pokazywać swoim pociechom fajne grafiki czy filmiki, ale przede wszystkim możecie zaprosić do swojego przedszkola/szkoły grupę charytatywną, która w zabawny sposób zachęci do higieny rąk smile Pozdrawiam! www.facebook.com/myjemyrece/?fref=ts
      • 20.05.13, 22:07
        od razu widać, ze nie masz dziecka w przedszkolu. no comment.
    • 09.10.11, 11:43
      Zetknięcie z wirusami i bakteriami w przedszkolu, pokonanie ich to też element budowania odporności i każde dziecko musi przez to przejść. Nie tylko Ty musisz pracować, nikt nie daje rodzicom zwolnień na katar, zwłaszcza, że katar u początkujących przedszkolaków lubi ciągnąć się miesiącami z niewielką przerwą. To czy dziecko jest odporne czy nie, okazuje się właśnie teraz - w domu większość jest zdrowa. A ocenić w sztani na oko nie jesteś w stanie - kaszel i katar mogą być równie dobrze spowodowane alergią /na jakiś nowy składnik rzeczywistości przedszkolnej, to samo dziecko w domu może nie kaszleć/kichać/, co infekcją. Pracuj nad odpornością córy.
      --
      Pozdrowionka,
      Tusia
    • 09.10.11, 14:00
      > Zastanawiam sie - czy stanac w szatni od 7-ej i na oko oceniac stan dzieciakow
      > przyprowadzanych do przedszkola, pogadac z paniami, zeby odsylaly dzieciaki z g
      > lutem do domu??

      padłam po prostu...miłego stania....już widzę panie odsyłające dzieci z glutem do domu...u nas na zebraniu panie proszą o więcej chusteczek bo wszystkie dzieci z glutem latają....
      Przedszkole to wylęgarnia zarazków, tak było jest i będzie i nic na to nie poradzisz, to dziecko ze słabszą odpornością ma problem i musi się przystosować, u tych z lepszą z gluta nic się więcej nie rozwinie i tyle...

      jak do cholery trafic do tych, ktorzy uwazaja, ze zakatarzone
      > i kaszlace dzieci to jest normalna sprawa w przedszkolu

      hmmm...jakby ci to napisać...bo to jest normalna sprawa w przedszkolu...na początku kariery przedszkolnej mojego pierwszego dziecka też tak panikowałam o byle katarek, teraz jak mam dwoje które razem się ze sobą kąpią, ściskają, całują, śpią - wiem, że nawet poważna infekcja jednego nie oznacza, że drugie ją będzie miało, więc katarków i kaszelków przedszkolnych się nie boimy bo to pierdoły tylko a dziecko i tak zaraża zazwyczaj zanim objawy wystąpią, więc jak już ten katarek i kaszelek jest to ci co mieli się zarazić zarażeni już i po ptokach.. ....


      Sygnaturka się zgubiła....
      • 09.10.11, 18:35
        w panstwowym raczej nie ma co liczyc na profilaktykesad Tez sie na to wkurzam, aktualnie dziecko przechodzi zap. spojowek. Moze w prywatnych bardziej pilnuja, myja dzieciom czesciej rece? Sama nie wiem.
        Druga sprawa jest taka, ze czesc rodzicow nie uczy dzieci zatykania buzi podczas kaszlu, wycierania sobie noska, noszenia w kieszonce chusteczki. Moj 4 latek to potrafil, jak poszedl do pierwszej grupyl! A jak widze takich np. 5latkow charczacych na caly korytarz to mnie krew zalewa! A rodzic stoi obok i nic, luzik.
        Nic sie nie da zrobic.
        --
        Mama KaOwiec
        • 09.10.11, 19:49
          JUtro ide porozmawiac, czy jest szansa zeby jednak odsylali przeziebione dzieci do domu czy z ewidentnymi innymi objawami choroby do domu.
          jakby moja corka chorowala w zeszlym roku rownie duzo jak teraz, wiedzialabym, ze to kwestia jej odpornosci, a tak to wlasnie - winie innych rodzicow, ktorzy sa bezmyslni zupelnie, dwa razy slyszalam rozmowe przedszkolanki z matkami, ktore mowily, ze dziecko jest b. chore i nie powinno go tu byc, zatem mozna wyeliminowac chociaz czesc.
          my stajemy na glowie, zeby corki nie posylac, kiedy cos jej jest, primo ze wzgledu na nia, secundo ze wzgledu na inne dzieciaki - jest to dla mnie oczywiste.
          i nie pisze tutaj o katarku i zwolnieniu na katarek. w tym roku bylam na L4 na dzieco cale 4 dni.
          --
          "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
          Czas i tak upłynie."

          "lepszy cellulit w garści niż silikon na ekranie"
          • 09.10.11, 20:13
            Moje dzieci chorowały w jednym roku dużo, co zmusiło mnie do radykalnych działań:
            1. codziennie rano i wieczorem syrop z buraka (świeżego - plaster zalany łyżeczką miodu pozostawiony na 12 h puszcza sok, wieczorem przygotowuję na rano, rankiem na wieczór, bo soku nie przetrzymuje się)
            2. od piątku po przedszkolu do niedzieli (co tydzień) kuracja syropem z cebuli (cebula zalana miodem wrzosowym) - łyżeczka co 3 godziny
            3. tran 2 razy dziennie
            4. dużo spacerów niezaleznie od pogody
            5. przy najmniejszym katarze nebulizacja z solanki zabłockiej
            6. każdego rano na czczo woda z miodem i cyrtyną (woda z miodem zrobiona wieczorem, rano wciśnięta cytryna)
            W okresie zwiększonych infekcji w weekend zamiast syropu z cebuli syrop z cebuli, czosnku, miodu i cytryny.
            W efekcie w zeszłym roku porawie nie było chorób - córka chorowała 2 razy, a syn 1 raz (a to był jego pierwszy rok w przedszkolu).
            • 09.10.11, 22:56
              czy ty konsultowałas to "leczenie" z pediatrą??
              Bo wiesz... możesz dziecku zafundować niezlą niewydolność wątroy. Cebula, surowy burak, czosnek, tran- to spore obciążenie dla dorosłego, a co dopiero dla dziecka.
              • 10.10.11, 07:51
                Oczywiście.
                Cebula (sok z cebuli) jest zamiennie z czosnkiem i to dwa dni w tygodniu.
                Tran podajemy codziennie (od września do marca).
                Taką kurację stosujemy na wyraźne wskazanie pediatry (a dokładnie gastroenterologa dziecięcego z CZD). Według lekarki jest to znacznie korzystniejsze dla wątroby niż kuracje antybiotykowe.
          • 09.10.11, 20:40
            Mogą jak dziecko ma gorączkę lub ewidentne objawy choroby zakaźnej albo bardzo źle się czuje. Nikt nie odeśle dziecka do domu z powodu kaszlu i kataru....
            --
            Sygnaturka się zgubiła....
          • 28.10.11, 08:56
            moim zdaniem sytuacja jest normalna. Dzieci chorują własnie 10-12 w ciagu roku. w pierwszym roku przedszkola najwięcej. Katar to norma, czasem jest alergiczny, czasem jest pozostałością po chorobie, która juz mineła. To żadna podstawa odesłania dziecka - tym sposobem dzieci z alergią siedziałyby w domu cały czas. Moja córka teraz kaszle, byliśmy 3 razy u lekarza i nie jest chora. Kaszle 2 razy dziennie, ale tak, ze zażądałabyś odesłania jej do domu, gdybyś usłyszała to w szatni. A podstaw nie ma. Poza tym moja internistka twierdzi, że po chorobie górnych dróg oddechowych kaszel przez 3 tygodnie jest traktowany jako norma (choć nie wiem własciwie czy ta zasada dotyczy tez dzieci).
            Popracuj nad odpornością, a ten watek przeczytaj za rok. ciekawa jestem, czy ty po półtoratygodniowej chorobie pójdziesz znowu na zwolenienie za 3 dni, bo dziecku zaczęło lecieć z nosa.
          • 24.11.11, 10:00
            > my stajemy na glowie, zeby corki nie posylac, kiedy cos jej jest, primo ze wzgl
            > edu na nia, secundo ze wzgledu na inne dzieciaki - jest to dla mnie oczywiste.

            Masz rację i szczęście, że biorąc tylko 4 dni zwolnienia na dziecko w ciągu roku masz jednocześnie możliwość nie posyłania jej do przedszkola kiedy tylko cokolwiek jej dolega. Rozumiem, że mały katarek też się w to wlicza?
            A co mają zrobić Ci rodzice, którzy nie mają takiej możliwości i żeby nie posłać dziecka do przedszkola muszą wziąć zwolnienie, albo jedno albo drugie z rodziców, tak czy inaczej któreś musi iść na L4. W ciągu roku można wziąć 60 dni, jeśli ktoś ma więcej niż jedno dziecko i ma zostawiać dziecko w domu nawet przy katarze to może się okazać, że tych 60 dni zabraknie mu przed końcem roku.
            Ja biorę zwolnienia w poważniejszych stanach niż katar, a i tak przy dwójce dzieci od początku roku wzięliśmy z mężem już ponad 30 dni. Jakbym brała przy każdym katarze to nie miałabym już pewnie czego brać teraz.
            Nie mam niepracującej babci czy cioć które zostaną z dziećmi przy chorobach, więc jesteśmy zdani tylko na siebie.
            Druga sprawa jest taka, że często zaraża się już przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów, więc i tak tego zupełnie nie unikniesz, bo nikt profilaktycznie nie będzie dziecka trzymał w domu.
            Poza tym jakoś tak dziwnie jest, że jedne dzieci chorują non stop, a inne prawie wcale - a przecież wszystkie wszak mają kontakt z tymi samymi wirusami w przedszkolu?
            Ja się bardziej skupiam na tym, żeby wzmacniać odporność moich dzieci, aby byle katar ich nie zarażał. I uczę ich podstawowych zasad higieny, częstego mycia rąk, kichania w rękaw a nie w dłonie, zamykania buzi przy kasłaniu etc.
            A choroby wieku przedszkolnego trzeba po prostu przejść i już.


        • 17.10.11, 09:27
          Szczerze mówiąc, to w panstwowym zazwyczaj jest im na rękę, jak sie dzieci pochorują - przynajmniej jest ich mniej, to i pracy mniej. A o procederach otwierania okien i przeciągach juz sie nasłuchałam... O prywatnych przedszkolach wiem jedynie z relacji kolezanki - prbowałam te rewelacje z panstwowego zweryfikowac "u źródła" prywatnego" - , która pracuje w ursynowskiej Żyrafie, ze dyrektorka kaze im pilnowac mycia rąk i wycierania nosów, o przeciagach juz nie wpsomnę - no ale tam jak sie nie dba o dziecko, to pojdzie gdzie indziej, panstwowe mają to gdzies, bo chętnych i tak jest nadmiar...
          • 17.10.11, 12:11
            No ja bym napewno przepisała dziecko do innego przedszkola, gdyby w obecnym nie otwierano szeroko okien minimum trzy razy dziennie, w trosce o zdrowie dziecka właśnie.
            --
            "Le piccole cose belle"
            www.youtube.com/watch?v=deLkBfFMCRI&feature=related
            • 17.10.11, 14:17
              A w jaki sposób sprawdzasz czy otwierają okna raz, 3x, czy 5x w ciągu dnia? Prócz oczywiście stania cały dzień przed przedszkolem, bo to dla mnie odpada, ani zapytania Pani, bo to dla mnie nie jest wiarygodne.
              --
              http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
              • 17.10.11, 22:35
                Skoro pani twojego dziecka nie jest dla ciebie wiarygodna, to nie rozumiem jak możesz powierzać jej opiekę nad dzieckiem...

                > A w jaki sposób sprawdzasz czy otwierają okna raz, 3x, czy 5x w ciągu dnia? Pró
                > cz oczywiście stania cały dzień przed przedszkolem,

                Zdarzyło mi się kilkakrotnie byc w przedszkolu o różnych porach, w sali nie było duszno i nie smierdziało .
                --
                "Le piccole cose belle"
                www.youtube.com/watch?v=deLkBfFMCRI&feature=related
                • 19.10.11, 16:26
                  Nie Pani jest niewiarygodna, a zapewnienia tzw. dyrekcji o czymkolwiek. Niestety zawsze zachwalają, a bywa różnie.
                  Że w sali nie ma zaduchu nie znaczy, ze wietrzą 3 razy dziennie smile Może wietrzą raz rano przed przyjściem dzieci, potem kaloryfery nie są na full, i wietrza kolejny raz jak dzieci są na podwórku. Więc nie wymyślaj teorii na temat swojego przedszkola, bo tak na prawde nie wiesz jak to robią smile. Jedno co możesz napisać to, że wtedy gdy Ty bałaś było tak czy siak i Tobie to odpowiada.
                  --
                  http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
        • 29.03.12, 08:20
          A kto dzieciom myje ręcę w przedszkolu(?) Dzieci trafiają umiejące załatwiać potrzeby fizjologiczne i podstawowe higieniczne. Panie mogą przypominać i nadzorować a nie szorować. Ale tak to jest jak dzieciom 5-latkom mamusie nadgorliwie wycieraja pupy.
        • 01.10.12, 21:00
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • 02.10.12, 09:30
            Na pewno żartujesz... Nikt na poważnie by przecież reklamy tak bezwstydnie nie wstawił...
            --
            Moderacja to firma, zajmująca się zawodowo usuwaniem wpisów niewygodnych, szkodzących właścicielom niewydarzonych placówek, zatrudniona przez owych właścicieli. Przodownikiem jest zarabiająca na tym krocie bj32.
            Napisz w tej sprawie na forum@gazeta.pl
    • 09.10.11, 20:11
      Po pierwsze dziecko nabywa odporności przechorowując kolejne infekcje, inaczej nie da się. Po drugie najbardziej zakaża otoczenie osoba jeszcze bez uchwytnych objawów infekcji! Niestety przedszkole, a zwłaszcza dwa pierwsze lata to ciągła walka z kolejnymi infekcjami.
    • 09.10.11, 20:42
      czemu mam wrażenie, ze to koleżanka z wątku obok zmieniła nick wink
      forum.gazeta.pl/forum/w,587,129011723,129011723,Czy_istnieje_przedszkole_w_ktorym_.html

      --
      Mój mail to: jowitka345@gazeta.pl
      Mój mail to: jowitka345@onet.pl
      • 09.10.11, 22:26
        bo nie ma takiej potrzeby, widocznie mój wątek wreście wydobył ludzi NORMALNIE myslących.
        A co u mnie, otóż pojawiła się informacja od dyrekcji na drzwiach przedszkola, dużymi czerwonymi literami, że dzieci kaszlące i z katarem mają pozostać w domu.
        I o dziwo to działa, bo już nie widuję chorych dzieci a moje wreście przechodziło cały tydzień.
        Pochwaliłam Panią Dyrektor za tą wywieszkę, a ona tylko powiedziała, że dużo osób zwracało uwagę na te przyprowadzane chore dzieci i wreszcie wpadli na taki pomysł a swoją drogą sama powiedziała, że jak się zobaczy dziecko kaszle lub z katarem to należy zwrócić uwagę rodzicom i w ten sposób sami doprowadzimy tą sytuację do porządku.
        A więc tu Pani Dyrektor sama namawia do tego co ja chciałam zrobić a inni mnie tu wyśmieli.
        Ten się śmieje kto się śmieje ostatni.

        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
        • 09.10.11, 23:40
          W swoim domu też powinnaś powiesić taką kartkę. tongue_out
          --
          "Le piccole cose belle"
          www.youtube.com/watch?v=deLkBfFMCRI&feature=related
        • 10.10.11, 06:10
          yasemin1 napisała:

          > bo nie ma takiej potrzeby, widocznie mój wątek wreście wydobył ludzi NORMALNIE
          > myslących.

          Myślałam, że tylko "kmiotki napływowe" piszą werście!!!!!!!!!!!
        • 10.10.11, 08:09
          yasemin1 napisała:

          > widocznie mój wątek wreście wydobył ludzi NORMALNIE myslących.
          > już nie widuję chorych dzieci a moje wreście przechodziło cały tydzień.

          Sposób napisania tego słowa przekroczył mój próg tolerancji na błędy (nagminny brak przecinków, wielkich liter, znaków diakrytycznych). Klawiatura daje możliwość pisania poprawnie.

          • 10.10.11, 09:30
            O matko boska do literówki się przypieprzą bo nie mają argumentów na temat.
            Co mnie obchodzą wasze durne zdania ważne jest to że właśnie takich "kmiotków napływowych" się postawiło do pionu WREŚCIE.
            Do autorki wątku:
            Spróbuj porozmawiać z dyrektorką niech zrobi tak samo jak w "moim" przedszkolu
            --
            http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
            • 10.10.11, 11:31
              Nie dość, że jesteś źle wychowana, to jeszcze głupia!
              --
              "Le piccole cose belle"
              www.youtube.com/watch?v=deLkBfFMCRI&feature=related
        • 02.11.12, 13:24
          Mój trzylatek przebył tygodniową infekcję wirusową (katar, kaszel, temperatura). Po wizycie kontrolnej otrzymał zgodę lekarza na powrót do przedszkola. Kaszlał i miał katar jeszcze- uwaga- półtora miesiąca. Pediatra powiedziała, że to jest następstwo alergiczne po wirusówce i może jeszcze potrwać. Zaniepokojona skonsultowałam tę diagnozę u innego lekarza, odpowiedź ta sama. Synek dostawał syrop antyalergiczny i w końcu przeszło.
          Pytanie- czy miał przez te półtora miesiąca nie chodzić do przedszkola, mimo że nie była to już infekcja i nie zarażał? Bzdura. Ale zgodnie z intencją autorki wątku oraz kartką wywieszoną przez dyrekcję jej przedszkola kaszlał i smarkał, więc nie powinien zostać wpuszczony.
    • 09.10.11, 21:34
      W szatni nie złapiesz, dzieci zarażają już wtedy, gdy nie ma objawów typu katar i kaszel, które przychodzą za parę dni.
    • 10.10.11, 12:12

      --
      Mój mail to: jowitka345@gazeta.pl
      Mój mail to: jowitka345@onet.pl
    • 10.10.11, 12:28
      > Tak przez moją głupotę będę miała spokój i zdrowe dziecko

      Nie sądzę.... big_grin
      --
      "Le piccole cose belle"
      www.youtube.com/watch?v=deLkBfFMCRI&feature=related
      • 10.10.11, 13:34
        bo nic z niej nie wynika
        --
        http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
        • 10.10.11, 13:45
          No i to by bylo na tyle.
          Na 30 wpisow kilkanascie jest nie na temat.
          rece opadaja, jak KAZDY watek mozna rozwalic...
          --
          "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
          Czas i tak upłynie."

          "lepszy cellulit w garści niż silikon na ekranie"
    • 10.10.11, 14:11
      nikt dziecka nie odesle
      z powodu gluta

      nawet jak przedszkolanka by probowala to na drugi dzien rodzic przyniesie zaswiadczenie od lekarza ze dziecko zdrowe i nie ma prawa odesłać

      bo katar w przedszkolu to nie choroba, to norma

      moj starszak też chorować dużo, 1 rok, 2 rok, 3 rok mniej a 4 rok juz wcale
      teraz jest w 2 klasie i nie choruje nic a nic
      to trzeba przejsc po prostu
      • 12.10.11, 14:50
        No wlasnie.

        Nie ma co panikowac.
        U dziecka w wieku przedszkolnym norma jest 7-8 infekcji wirusowych w ciagu roku. I taka infekcja (katar i kaszel) moga sie ciagnac nawet tgodniami. Tak mi powiedzial lekarzwink
        Moja corka zaczela przedszkole jako 2 latka, i owszem chorowala sporo, ale nie kisilam jej w domu tylko wysylalam do przedszkola po kilku dniach w domu, jak tylko ustapila goraczka i corka czula sie lepiej - mimo gluta i kaszlu.
        Obecnie ma 4 lata, poszla juz do szkolnej zerowki (nie mieszkamy w Polsce), mamy polowe pazdziernika, a cora zdrowa jak rydz. I wszystkie moje kolezanki z Polski nadziwic sie nei moga ze jak to, nie choruje...
        No, ale my nie robimy halo o byle katar, nie przegrzewamy jej, nie robimy szopek pod tytulem zamknac okno bo przeciag, zalozyc sweterk przy 20 stopniach bo wieje wiatr czy siedziec w domu 2 tygodnie bo katar czy kaszel...w domu mamy 18-20 stopni, a dziecie na infekcje dostaje wysmiewany calpol (czyli paracetamol), duzo picia, ewentualnie syrop ziolowy. Antybiotyk tylko jako ostatecznosc, a nie 'na wszelki wypadek, zeby sie infekcja bakteryjna nie rozwinela'.

        Dzieci buduja odpornosc CHORUJAC. Jak nie choruja w wieku przedszkolnym to albo mamy do czynienia z jakims superfartownym ewenementemsmile, albo odchorowuja swoje później.
        • 12.10.11, 21:27
          napisze taka ciekawostke, mamy w rodzinie 9letnia juz pannice. Nigdy nie brala antybiotyku!!!
          Jesli choruje to "na katar", troche pokaszle, temp. max 37,5.
          Ale najsmieszniejsze jets to, ze to dziecko prawie nci nie je, a jesli juz, to sa to: slodycze, slodycze i jeszzce raz slodycze, slodkie soki, a potem smazone paluszki krabowe, smazone parowki, smazony ser i Mcdonald ! Ze zdrowych rzeczy je tylko jablka.
          Dla mnie to fenomen! Moze juz jest tak chemia zatruta, ze ją bakterie i wirusy omijajawink
          --
          Mama KaOwiec
          • 05.09.12, 16:14
            pewnie ma tasiemca, dlatego je tylko slodycze i nie choruje, przy tym pasozycie tak bywa
            --
            http://lb2f.lilypie.com/hXRKp2.png
      • 17.10.11, 17:53
        Moj maly poszedl pierwszy raz do przedszkola, prywatnego za,ktore słono bulimy, dostał z marszu kataru, więc ja nie posłałam go na drugi dzień bo uznałam, że ja mogę posiedzieć w domu a on jak zacznie zarażać inne dzieci to matki nie mają tego luksusu. Odbyło się zebranie na którym właścicielka stanowczo powiedziała: katar to nie choroba i każde dziecko może z nim przychodzić, z kaszlem ma zostać w domu. Najpierw byłam oburzona, bo ja, chucham, dmucham, daję leki na odporność a inni mają to gdzieś. Zaczełam robic to samo. W koncu przchoruje się i nabierze odporności. W domu przez 2,5 roku nie chorował. Trzeba przeżyć i już. Nie każdy może zwaliniać się zpracy z powodu katarku.
      • 10.11.11, 14:37
        co to znaczy NIE MA PRAWA? odsyla i tyle!
        --

        http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
    • 13.10.11, 16:56
      katar to nie choroba?! ciekawa definicja...wg mnie to objaw przeziebienia, ktore jest zarazliwe.

      moje dziecie zlapalo katar od innego przedszkolaka, i "banalny" katarek przeszedl w kaszel (taki wirus akurat, ktory i gardlo zaatakowal) a ten w zapalenie oskrzeli. i tak, szlag mnie trafia, kiedy widze chore dzieci przyprowadzane do placowki.

      i szczerze mowiac nie obchodzi mnie, czy inni pracuja, i czy maja, co zrobic z dzieckiem. ja tez pracuje i jakos musze zorganizowac opieke do dziecka, ktore zarazilo sie od innego.
      --
      • 14.10.11, 10:13
        dzis natknelam sie na grupe przedszkolakow w korytarzu (na ogol sa w swoich salach), z roznych rodzajow kaszlu mozna by bylo orkiestre skompletowac!!! Wyszlam chora!
        Gdyby zakazac przychodzenia chorym dzieciom, to ponad polowa powinna zostac w domu.
        --
        Mama KaOwiec
        • 14.10.11, 11:31
          Moze rodzice odpuscili tak jak ja? kiedys bym grzecznie trzymala w domu az kaszlec przestanie, a teraz mi to wisi - jak sie moja corka dobrze czuje, nie ma temperatury i wiem, ze ten kaszel to po prostu poinfekcyjna sprawa - prowadze do przedszkola.


          --
          "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
          Czas i tak upłynie."

          "lepszy cellulit w garści niż silikon na ekranie"
          • 15.10.11, 21:26
            no i zaprowadź. Moim zdaniem jeżeli dziecko ma słabą odporność to wcale nie musi się przedszkolu zarazić, może w autobusie, sklepie, placu zabaw. A jeżeli nie ma kiepskiej to byle katar od kolegi mu nie zaszkodzi. Są dzieci, na które ktoś kichnie i te mają od razu zapalenie oskrzeli, trudno aby wokół nich w maseczkach chodzić, zarazki są wszędzie. Dopóki dziecko nie będzie eksponowane na wirusy i bakterie dopóty się nie uodporni. Ja byłam taką wredną matką co dziecko z gilem do żłobka i przedszkola posyłała. Przez początkowy okres żłobka a potem przedszkola miał niemal non stop jedną wirusówkę za drugą, z których poza katarem nic nie wynikało. Dwa razy katar zamienił się w zielony i wtedy został w domu i brał lekarstwa. Wrzesień oczywiście został powitany wodą z nosa ale nawet nie pomyślałam aby go z tego powodu w domu trzymać, sam zwalczył wirusa i po katarze nie ma śladu.
          • 28.10.11, 09:07
            mantha napisała:
            teraz mi to wisi - jak sie moja corka dobrze czuje, nie ma temperatury i wiem, ze ten kaszel to po prostu poinfekcyjna sprawa - prowadze do przedszkola.

            sorry, to chyba czas się zdecydować na coś; albo rybka albo akwarium. Jeśli ty przyprowadzasz dziecko z kaszlem, to nie wymagaj aby inni nie mogli. Może powstaje właśnie wątek innej matki, która po wysłuchaniu kaszlu twojego dziecka skarży się na niedopowiedzialnych rodziców wpychających kaszlace dziecko do przedszkola.
          • 28.10.11, 12:02
            Niezle!
            Najpierw zaklada watek, w ktorym uzala sie na "niereformowalnych" rodzicow prowadzacych do przedszkola dzieci z kaszlem i gilem. Po czym pisze, ze sama tak robi i jej to wisi. Coz za konsekwencja!!!
            • 28.10.11, 12:44
              Czlowiek uczy sie cale zycie.
              --
              "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
              Czas i tak upłynie."

              "Konieczność uwalnia od męki wyboru"
              • 28.10.11, 13:41
                Ale rozumiem, ze teraz juz (skoro zmienilas tak radykalnie podejscie do tego tematu) - kaszel i katar innych dzieci w pprzedszkolu tez ci nie przeszkadza? Czy tez ta tolerancja dotyczy tylko twojego dziecka?
    • 16.10.11, 09:55
      Co roku sie ten temat pojawia i zawsze matki dostają palpitacji. Wyluzujcie, w przedszkolu jest pewien przekrój społeczeństwa a do tego jest to grupka częsciej chorujaca niz inne grupy. W taka grupe wprowadzacie Wasze dziecię! Musi pochorować, nie ma szans. Nie koniecznie zarazi sie od kolegoi z glutem w nosie ale od zdrowo wygladajacego malca, który juz załapał jakiegos wirusa! Czy w Waszych miejscach pracy nie bywaja ludzie chorzy? a w sklepach? w rodzinie?innych grupach większych ludzi?
      To czy chorujemy zalezy od naszej odporności! Z wiekeim dziecko będzie odpowrniejsze, napewno!
      Moja na poczatkui przedszkola chorowała ciągle, a teraz jest w III klasie i nic jej nie bierze.
      SPOKOJNIE.

      • 17.10.11, 16:04
        mantha - nie możesz zrobic niestety nic. Ja pracuję w przedszkolu i rodzice przyprowadzają chore dzieci. Często same maluchy mówią:rano się źle czułem, wypilem syrop i połkąłem tabletki no i poszliśmy do przedszkola. Oczywiście dziecko ledwo do przedszkola przyjdzie to od razu leki przestają dzialać. Ja się nie szczypię- dzwonię do rodziców i proszę o odebranie dziecka. Niestety z katarem nie odsyłam bo bym musiała odesłać połowe.

        melancho_lia- ja wzmacniam swoja odporność jak mogę: witaminy, zdrowe odżywianie, sport, nie przegrzewam się itd. a i tak dzieci mnie nieraz czymś zaraża. Wina rodziców jest taka,że chore dzieci posyłaja do przedszkola

        slonko1335- niestety

        a.kul – nie zgodzę się z tym. Pracuję w państwowym przedszkolu. Oczywiście jest lepiej pracować z mniejszą grupa ale małą na stałe ! Jak pochoruje się połowa to uwierz mi ta połowa kiedys przyjdzie i wtedy:
        1. ja realizuje program a połowa w ogole nie wie o co chodzi… są po prostu do tyłu bo mimo, ze ja powiadamiam rodziców o czym mówiliśmy to może jeden nadrobił zaległości.
        2. dzieci które przychodzą po chorobie są ,, rozbrykane” bo jak chore to wiadomo,że na więcej im się wtedy pozwala. No i mam jedną częśćktóra grzecznie uczestniczy w zajęciach i druga połowę, która szaleje i prowokuje
        3. zwykle i tak przychodzą chore więc zarażają ,,zdrową” połowę
        4. często rodzice oczekuja,że ja nie będę wtedy wychodziła na spacer bo dzieci są ledwo po chorobie. No i musze tłumaczyć,że ja mam obowiązek wychodzenia
        5. dzieciom jest przykro,że nie znają piosenek, wierszyków itd.

        Ja bym wolała żeby chodzili wszyscy. Tedy bym mogła sobie zorganizowac spokojnie wszytsko a tak raz 10 raz 25… Niepotrzebny się robi wtedy chaos. Aha a co do otwierania okien. U mnie okna są uchylone jak dzieci wychodzą na dwór, kaloryfery grzeją, w Sali jest 25 stopni. Jak dzieci sa to okna zamykam ( jak wychodzimy do lazienki czy na rytmikę otwieram by się przewietrzyło. Nie słyszałam o tym, by ktoś specjalnie wychodzil czy otiweral okna, żeby mniej dzieci przyszło. No ale może za krótko pracuję w przedszkolu…



        • 17.10.11, 22:38
          > loryfery grzeją, w Sali jest 25 stopni.

          OMG....
          Nic dziwnego, że dzieciaki choruja skoro pesonel pomaga rozmnażać się bakteriom...
          --
          "Le piccole cose belle"
          www.youtube.com/watch?v=deLkBfFMCRI&feature=related
          • 18.10.11, 00:09
            Nie personel tylko dyrekcja. Ja nie mam na to wpływu jaka temperatura jest w sali ponieważ to zalecenie dyr żeby zamykac okna jak dzieci są i kaloryfer na 3. Z resztą ja nie mam problemu z iloscią dzieci. Teraz nie chodziło sporo bo panuje u nas ospa a tak to od poczatku mialam ok 20 osób na 25 zapisanych. Najwięcej z całego przedszkola. No więc chyba to nie jest tak do końca jak mówsz smile
            • 26.10.11, 13:40
              > li ponieważ to zalecenie dyr żeby zamykac okna jak dzieci są i kaloryfer na 3.

              Nastawa "3" w zaworze termostatycznym odpowiada temperaturze otoczenia
              20 stopni Celsjusza. 20, nie 25. Jeśli ustawiasz na 3 i masz 25, to masz
              schrzaniony termostat. Czy dyrekcja wydając polecenie była tego świadoma?
          • 17.12.14, 11:43
            Mnie osobiście podoba się system z Pomarańczowej Ciuchci. Nie odsyłają z byle katarkiem, ale też nie podają leków a jak dziecko ma naprawdę spory katar to nie ma zmiłuj ? dzwonią, zeby zabrać. W razie czego raz w tygodniu chyba w każdym z przedszkoli jest lekarz, który kontroluje co bardziej zaflikane przypadki. I wyjątkiem ciężkich ulew każdego dnia wychodzą na dwór, chociaż na 15 min, co wzmacnia odporność. Moje dzieci - jedno juz szkolne ? chorują 2-3 razy w roku, ale to standard.
        • 18.10.11, 12:55
          Widzisz, łapiesz coś czasem od dzieci, tymczasem autorka narzeka, że jej dziecko jest ciągle chore. czyli jest pewna różnica.
          Ja swoich dzieci kiedy są chore nie posyłam do przedszkola. Kataru nie traktuję jako choroby jesli nie towarzyszą mu inne objawy. A syna posyłam z kaszlem poinfekcyjnym (kaszle kilka tygodni po infekcji, taka jego uroda)- zresztą zgodnie z zaleceniami naszego pediatry, który także w katarze nie widzi powodu do trzymania dziecka w domu.
        • 22.10.11, 01:27
          25 stopni w sali? czemu wy te dzieci gotujecie? nie ma co się dziwić ze chorują...
          • 24.10.11, 16:07
            a nie mozna delikatnie zasugerowac ustawienia termostatu na nizszy numer??? Dzieci sa ciagle w ruchu, na pewno im za cieplo.
            Mowimy tutaj o chorobach, profilaktyce, a u nas w przedszkolu (Warszawa) jest wszawica! W szoku jestem. Podobno znaleziono gnidy u jednej dziewczynki.
            Ps.W zeszlym roku bylo tylko podejrzenie.
            --
            Mama KaOwiec
    • 24.10.11, 19:02
      Poza tym nie chodzi tylko o dzieci, ale też o to, że dla dziecka nowe jest całe środowisko, a to bomba drobnoustrojowa. Kiedyś byliśmy na przedstawieniu świątecznym w sali i młodsze dziecko, po zaledwie 2h, tak się rozchorowało, jak nigdy przedtem ani potem.
      • 24.10.11, 22:22
        melancho_lia – gdy miałam praktyki to lapałam CAŁY CZAS, teraz po 5 latach musiałam się uodpornić… wyjścia nie było.

        magda-lenka78- pytanie skieruj do dyrektorki a nie do mnie, ja wietrze salę jak się często da ( gdy dzieci nie ma ) no ale co poradzę na co… rodzice jak widzą,ze okna otwarte to leca do dyr., kit że w Sali 25 stopni. Dyrektorka nie chce skandalu to każe zamykac. No co mam zrobic..ja tam tylko pracuje.
        Z resztą ostatnio przyszła do mnie mama i zapytala dlaczego dziecko jest ubrane w krótki rękaw a nie ma na sobie swetra. Sweter gruby i wełniany… dziecko dosłownie było mokre. Powiedziałam oczywiście to na co ona że nastepnym razem mam dziecka nie przebierać tylko ma mieć to na sobie co ona ubierze. W nastepnym dniu przyszedł znowu w tym swetrze…

        ap77 – można i rozmawiałam z nią na ten temat. Tak jak mowie.. rodzice panikuja, termostat jest na 0 ale w Sali gorąco bo słońc grzeje… Może,ze mam dziwny termometr ale dzisiaj były 23 stopnie

        kropkaa- jeżeli po 2 godzinach się rozchorowalo to na pewno nie było to spowodowane przebywaniem w przedszkolu, żadna choroba z tych ,,przedszkolnych” nie rozwija się w 2 godziny….
      • 24.10.11, 22:34
        To znaczy, że zaraziło się wcześniej gdzie indziej. Nie znam wirusów, które można by spotkać w przedszkolu, a które zadziałaby z taką szybkością. Następnego dnia - to owszem, ale nie po dwóch godzinach. To niemożliwe.
        • 25.10.11, 10:57
          Po 2h pobytu w przedszkolu.
          • 25.10.11, 22:54
            To możliwe, przeczytałam, że 2 godz po pobycie w przedszkolu.
    • 02.11.11, 21:14
      ze tak zapytam codziłą do klubu malucha z iloma dziecmi?? Bo jesli było ich kilka a teraz poszła do grupy 27 osobowej, to jakoby logiczne,ze chorowac bedzie wink
      --
      Nakrętka nie da się odkręcić, dopóki nie wykrzykniesz magicznego słowa. Gdy już masz wykrzyknąć to słowo, okazuje się, że w pobliżu są dzieci.
    • 03.11.11, 08:13
      Czytam i czytam tu wypowiedzi.. Że katar,kaszelek, to nie choroba. Zgadzam się. Tylko, do groma ciężkiego dlaczego inne dzieci łapią infekcję od tych z "katarkiem"? Czy ktoś umie to wytłumaczyć? Bardzo watpię.. Bo z takiego katarku WSZYSTKIE dzieciaki za parę dni chorują i biora antybiotyki. Ja nie znoszę takich rodziców i w pełni się zgadzam się z autorką pytania. Taka postawa to dla mie lekceważenie innych.
      Dajmy na to, moje dziecko ma kontakt ze smarczącym. I łapie infekcję.Mam siedzieć, ku..a cicho, jak wydam na leki i lekarza ponad 3 stówki? Też się wtedy we mnie gotuje.. Tak wygląda kształtowanie odporności??? Dziękuję bardzo za coś takiego. Mnie na to nie stać, nie mam cierpliwości i nie mam zdrowia do zarwanych nocek. Ileż można słuchać w nocy kaszlacego dziecka?
      Mantha, powiem Ci, że na forach internetowycH jestem już bardzo, bardzo długo. Na jednym jest 4000 moich porad, na drugim 3000 a na innym prawie 1000. I Ci rodzice co tak krzyczą, nie posyłają dziecka do przedszkola wink. To taka przekora. Nie wierzę, że są tacy rodzice.. Nie wierzę..
      Dlaczego moja córka chodząc do przedszkola choruje?? Bo ma astmę?? O nie...Bo się zaraża od innych Całą zeszłą zimę była w domu, wychodziliśmy w mrozy -10 stopni i ani razu nie brała antybiotyku. Ba, żadnego syropku. Tylko Biostyminę i Tran.
      Byliśmy kiedyś swiadkami jak dziecko tak strasznie kasłało. Mama tegoż dziecka powiedziała, że to nic takiego.. Nie lubię siedzieć cicho, więc była lekka zadyma. Dyrektorka przedszkola dla świętego spokoju wysłała mamę( nie npracującą) do domu. Wiesz, mantha co się okazało? Dziecko miało KOKLUSZ.. I gdyby moja corka ząraziła się tę chorobą to na biurku dyrekcji wyladowałby rachunek za leki córki i moje. Byłaby skarga do Burmistrza Gminy.
      Ale gó... osiągniesz w Twoi przypadku.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • 03.11.11, 10:41
        ja na forum jestem nowa, ale w kwestii chorób mam już spory bagaż doświadczeń. ja nie do końca sie zgadzam, że katar i kaszel to nie choroba i można sobie na spokojnie dziecko prowadzać do przedszkola, jak uważa większość mam. tak jak piszesz saguaro skoro inne dzieci łapią od tych "katarkowych" infekcje to jednak nie jest to taka banalna sprawa. moja córka chodzi do przedszkola 3 rok i jest w dalszym ciągu MASAKRA wszyscy powtarzają, "może alergia?" Testy wyszły ujemnie, za to w grupie 70% dzieci "gruźlica" każdego dnia. Więc jak ma być lepiej?
      • 03.11.11, 11:57
        Oj tak, troche pokaszlalo, co to takiego, koklusz - choroba jak kazda inna wink

        na pocieszenie napisze, ze moja corka w pazdzierniku nie byla 2 dni (w tym jeden wolny - 31X), zadnego kaszlu, kataru, jak reką odjął. fakt faktem, ze frekwencja jest ok 50 %, wiec moze jednak po kilku rozmowach z paniami i innymi rodzicami -rodzice 'wyluzowani' poszli po rozum do glowy. Tylko teraz efekt jest taki, ze dzieci wyluzowanych siedza w domach a dzieci tych 'strasznych' rodzicow, co to dbaja o wlasne dzieci - bawia sie w przedszkolu.


        --
        "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
        Czas i tak upłynie."

        "Konieczność uwalnia od męki wyboru"
        • 03.11.11, 12:14
          >>mantha 14.10.11, 11:31 Odpowiedz
          Moze rodzice odpuscili tak jak ja? kiedys bym grzecznie trzymala w domu az kaszlec przestanie, a teraz mi to wisi - jak sie moja corka dobrze czuje, nie ma temperatury i wiem, ze ten kaszel to po prostu poinfekcyjna sprawa - prowadze do przedszkola. >>


          Jaka ty chwiejna jestes, istna choragiewka. Moze zdecyduj sie na jeden punkt widzenia, a nie pierniczysz jak wiatr zawieje? Jesli wiekszosc sklania sie ku innemu niz twoje zdanie - przyklaskujesz, bo cyt. "czlowiek uczy sie cale zycie", ale niech tylko pojawi sie inny glos - leziesz za nim. Z konsekwencja u ciebie mocno kulawo.
          • 03.11.11, 16:50
            a potem zaraża innych eh...

            Ja też zaliczylam przed świetami kilka dni choroowego, bo rodzice przyprowadzali chore dzieci. Odysłałam ile się dalo ( nieraz wykonaywalam po 4 telefony dziennie by chore dziecko odebrać np na grypę żołądkową czy z gorączką). Dzieci same mowiły,że mama cał noc dawała lekarstwa by się rano dobrze czuło- porażka uncertain No i dzięki takim odpowiedzialnym rodzicom ja byłam chora
          • 04.11.11, 09:06
            Po prostu przestala poki co chorowac i juz.
            Tak jak pisalam wczesniej - czlowiek sie uczy i wyciaga wnioski i dostosowuje do sytuacji, ktora tez sie zmienia.
            tylko krowa pogladow nie zmienia albo niejaki Prezes.
            --
            "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
            Czas i tak upłynie."

            "Konieczność uwalnia od męki wyboru"
      • 03.11.11, 21:51
        z takiego katarku WSZY
        > STKIE dzieciaki za parę dni chorują i biora antybiotyki.

        Nie WSZYSTKIE. Zwykle w przedszkolu jest co najmniej połowa - więc nie choruje. Pozostali mogą zarazić się w przedszkolu, albo w innych miejscach, więc trudno przewidzieć co zadziałało. smile
        • 03.11.11, 22:49
          Warto pomyśleć o homeopatii. Mojej córce bardzo to pomogło. Jednak trzeba się nastawić, że w pierwszym roku dziecko idzie na max 2 tygodnie do przedszkola a później 2 tygodnie do domu (jak dobrze pójdzie).
          • 04.11.11, 14:32
            Zamiast homeopatii daj szkankę wody - skład taki sam, działanie też.
      • 04.11.11, 08:42
        Co robisz z dzieckiem w przypadku, gdy ty, lub twój mąż jest przeziębiony, kaszle i/lub ma katar? Jak izolujecie chorego, żeby nie pozarażał reszty rodziny?
        Pytam, bo chyba nie jesteście aż tak nieodpowiedzialni i egoistyczni, żeby w trakcie infekcji u któregokolwiek z członków rodziny przebywać w tym samym mieszkaniu...
        --
        "Le piccole cose belle"
        www.youtube.com/watch?v=deLkBfFMCRI&feature=related
        • 04.11.11, 11:10
          Alez to sa z cala pewnoscia zupelnie inne wirusy, takie swojskie, domowe! Nie to co te wyprodukowane przez obce dzieci w przedszkolu! smile))))))))
          • 05.11.11, 13:21
            Potwierdzamsmile swojskie domowe są swojskie domowe i jużwink Moje dzieci śpią, razem, kąpią sie razem, bawią, ściskają, całują, dzielą słodyczami, lodami, itp-także gdy jedno jest chore a dzięki "domowemu" wirsuowi najczęściej nie zarażają od siebie no ale niechby przedszkolny kolega z katarem siedział obok to szpital murowany na pewnowink
            --
            Sygnaturka się zgubiła....
        • 10.11.11, 14:40
          przy okazji ja sie wypowiem- siedzimy w innych pokojach a myjemy sie w innych lazienkach. sposob sprawdza sie nie zawsze ale jednak. w polowie przypadkow.
          --

          http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
          • 10.11.11, 23:09
            A jak ktoś mieszka w 30m2 i posiada jedną łazienkę i jeden pokój, to co wtedy? tongue_out
            --
            "Suplementy to dodatki często bogatsze w składniki mineralne niż posiłki serwowane na codzień." by karrantum
            big_grin
            • 12.08.12, 08:34
              Różnica jest zasadnicza, zarażając się we własnym stadzie nie narazasz nikogo obcego na chorobe z twojego powodu.... Nie walnę focha na syna bo sie od niego zaraziłam, to nasza wewnętrzna sprawa. Ale na matke dzieciaka z przedszkola już walnę.

              Mnie w tym wszystkim i tak najbardziej porusza stan zdrowia mojego dziecka. Dziwi mnie ze matki posyłają dzieciaki chore nie ze względu na zarażanie ale na mozliwe kiepskie samopoczucie wlasnego dziecka. Ja chorego dziecka nie wysyłałam do klubu/na zajęcia. Nigdy nie wiadomo jak źle zacznie sie czuc po kilku godzinach. To oczywiscie może być zwykły katar ale równiez może być jakis syf który zetnie je z nóg i zamiast położyć się we własnym łóżku i odpoczywać będzie siedziało w hałasie na zajęciach. Ja tego nie znoszę wiec nie robie dziecku.
    • 10.11.11, 14:35

      do zlobka i p-la. wiec co sie dziwisz, ze twoje choruje. ZARAZA SIE. smiesza mnie te bzetne wypowiedzi typu- jak bede brac zwolnienia to w rezultacie mnie zwolnia z pracy. a kogo to obchodzi??

      http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20722;13/st/20110926/dt/7/k/c4a6/preg.png
      • 12.11.11, 18:54
        To samo mozna powiedziec i w druga strone: co mnie obchodzi, ze czyjes dziecko zaraza sie katarem od mojego? Prawda, ze bzdet?
      • 12.11.11, 20:22
        Chyba nikogo, ale wcale mnie to nie dziwi, wiekszosci nie obchodzi nic poza czubkiem wlasnego nosa.
        --
        "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
        Czas i tak upłynie."

        "Konieczność uwalnia od męki wyboru"
        • 13.11.11, 08:45
          >>>Moze rodzice odpuscili tak jak ja? kiedys bym grzecznie trzymala w domu az kaszlec przestanie, a teraz mi to wisi- jak sie moja corka dobrze czuje, nie ma temperatury i wiem, ze ten kaszel to po prostu poinfekcyjna sprawa - prowadze do przedszkola. >>>>


          Wiekszosc widzi czubek wlasnego nosa? To zupelnie tak jak ty, prawda?
          • 13.11.11, 09:15
            pisalam: ucze sie od forumowych wyroczni i supermatek
            --
            "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
            Czas i tak upłynie."

            "Konieczność uwalnia od męki wyboru"
            • 13.11.11, 13:36
              www.kuratorium.bialystok.pl/kuratorium2/DesktopDefault.aspx?tabindex=3&tabid=2873
              List Rzecznika otrzymał również Mazowiecki Kurator Oświaty, a ponieważ nic zapewne nie zrobił w tej kwestii, to ja zamierzam przypomnieć Mu (RPD) o istniejącym wciąż problemie, może ktoś chce się podpisać pod petycją?
              --
              http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
              • 13.11.11, 13:59
                Bardzo madrze.
                Powinnien jeszcze poszerzyć wytyczne, aby nie przyprowadzać przeziebionych dzieci na tydzień przed wystapieniem jakichkolwiek objawów (bo juz wtedy zarażają) i co najmniej trzy tygodnie po ustąpieniu np kataru. W przypadku antybiotykoterapii pobyt dziecka w domu wydłużyć o 3 miesiace po podaniu ostatniej dawki antybiotyku.
                W przypadku nagłego pojawienia się u dziecka przebywajacego w przedszkolu jakichkolwiek objawów infekcji ( a zwłaszcza objawów choroby zakaźnej), należy takie dziecko natychmiast na stałe usunąć z przedszkola.

                W ogóle powinno się pod groźbą ciężkich kar pieniężnych zakazać wychodzić z domu wszystkim zakatarzonym ludziom, jak i członkom ich rodzin, nawet w celu udania się do przychodni i apteki, gdyż mogą oni w sposób niekontrolowany, a tym samym egoistyczny rozsiewać zarazki. Każdy rozsądny obywatel tego kraju powinien wcześniej zaopatrzyć się w odpowiednie medykamenty, żeby później z czerwonym nochalem nie włóczyc się po aptekach.
                Z prawidłową diagnozą raczej nie powinno być problemu, gdyż w tym kraju każdy jest lekarzem.
                --
                "Suplementy to dodatki często bogatsze w składniki mineralne niż posiłki serwowane na codzień." by karrantum
                big_grin
                • 13.11.11, 14:27
                  Pierwszy akapit Listu Rzecznika Praw Dziecka, co myślą eksperci na temat takiego "uodporniania" dzieci.
                  --
                  http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
                  • 13.11.11, 15:35
                    Toż piszę, że mądrze myslą.
                    Jak dziecko choruje np na ciężką chorobę, np. katar, to rodzice powinni wziąć albo urlop bezpłatny, albo zrezygnować z pracy. Oboje, bo oboje mogą mogą przez ten okres roznosić zarazki. Oddawanie zakatarzonego dziecka pod opiekę np babci jest równie skrajnym egoizmem.
                    --
                    "Suplementy to dodatki często bogatsze w składniki mineralne niż posiłki serwowane na codzień." by karrantum
                    big_grin
                • 13.11.11, 14:51
                  Ej, no smile Problem bylby. Malenki. Ale wystarczy napisac do pani Ewy Kopacz, zeby kazdej matce przedszkolaka wydala specjalne zezwolenie na wypisywanie swojemu dziecku antybiotykow, ktore bylyby dostarczane poczta, badz przez kuriera w specjalnym skafandrze - i problem z banki.
                  Niektorym ludziom cos dziwnego ryje mozgi.
                  • 13.11.11, 15:19
                    Są kraje gdzie antybiotyki można kupić bez recepty
                    --
                    http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
                    • 13.11.11, 17:21
                      yasemin1 napisała:

                      > Są kraje gdzie antybiotyki można kupić bez recepty

                      Tiiia sa, oczywiscie (np. Pakistan) ale trudno te kraje nazwac cywilizowanymi wink a antybiotykoopornosc sie szerzy w zastarszajacym tempie. Jesooo jak tak czytam o tych katrakach i kaszelkach i innych czerwonych gardelkach oraz sposobach ''leczenia'' to ciesze sie, ze nie mieszkam w Pl - kraju obsurdow.
                      • 13.11.11, 17:56
                        Alez prosze cie, nie wkladaj wszystkich do jednego worka.

                        Natomiast pani yasemin1 pewnie zatarlaby rece, gdyby nasz kraj nalezal do tych "chlubnych" wyjatkow, gdzie antybiotyki kupuje sie jak witamine C.
                        Kichniecie i fruuuu - Augmentin! Boszszsz, jakzesz to "cudownie" by bylo.
                        A jeszcze jakby ktos madry wynalazl taki specjalny przyrzad do sprawdzania w drzwiach przedszkola, czy dane dziecko jest potencjalnym zarazaczem i trzeba go natychmiast poddac kwarantannie - o mamoooooo....pewnie ucalowalaby w pierscien wszystkich ministrow zdrowia, oswiaty, etc.
                        Ech....slow brak.
                        • 13.11.11, 18:16
                          Jezu czy Wy uważacie się za mądrzejsze od ekspertów na których powołuje się Rzecznik?
                          To nie dziwne że ciem... się szerzy.
                          Dobra z Wami nie ma co dyskutować chciałam tylko żebyście wiedziały, że są ludzie którzy jednak tak jak ja walczą o dobro swoich dzieci - Ci co pisali do Rzecznika w tej sprawie i zamierzam ja także w tej sprawie napisać do Rzecznika czy Wam się to podoba czy nie.
                          A tak na marginesie to nie miałam na myśli Pakistanu czy kraju trzeciego świata, ale nie będę tu podawać nazwy tego kraju gdzie można normalnie zakupić leki, a nie jak w Polsce gdzie po byle gó... trzeba odstać u lekarza, gdyż zaraz naskoczycie i wyjedziecie z jakimś ciemnogrodem, no cóż szczerze mówiąc tam żyło mi się o wiele lepiej szkoda że to już przeszłość, teraz muszę się użerać w tym grajdole.
                          --
                          http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
                          • 13.11.11, 19:55
                            Może napisz o tym jakas ksiazke?
                            I juz sie tak nie podniecaj.
                            P.S. Ja tez zaluje, ze wrocilas do tego okropnego "grajdola" - a fuj!
                            • 13.11.11, 20:05
                              Takie rzeczy mnie nie podniecają...
                              --
                              http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
                          • 13.11.11, 22:59
                            że są ludz
                            > ie którzy jednak tak jak ja walczą o dobro swoich dzieci - Ci co pisali do Rzec
                            > znika w tej sprawie i zamierzam ja także w tej sprawie napisać do Rzecznika czy
                            > Wam się to podoba czy nie.

                            Ależ bardzo nam się to podoba.
                            Powinniście jeszcze postulować o całkowitą izolację wszystkich już zakatarzonych, zagluconych i kaszlących dzieciaków wraz z ich rodzimnami. Będziecie mieć większą skutecznośc i pewność.
                            I jaka oszczędność pieniędzy i czasu - antybiotyki nie będą potrzebne!
                            Coś na zasadzie walki z trądem w średniowieczu. Nawet nieźle pasuje.
                            --
                            "Suplementy to dodatki często bogatsze w składniki mineralne niż posiłki serwowane na codzień." by karrantum
                            big_grin
                            • 14.11.11, 08:03
                              No tak, bo te infekcje to jak trąd są wszędzie.
                              --
                              http://www.suwaczek.pl/cache/96e9554272.png
                              • 14.11.11, 08:45
                                No dokładnie.
                                A wszystko przez to, że tacy np zakatarzeni, albo co gorsza z kaszlem i wysoka gorączką wychodzą z domu udajac się np do przychodni i po drodze w sposób skrajnie egoistyczny rozsiewają zarazki i zarażają innych.
                                W przedszkolach to juz w ogóle szkoda gadać, wiekszość rodziców jest egoistycznych i na dodatek głupich, bo nie potrafią przewidzieć infekcji u swoich dzieci i przyprowadzają je do przedszkola, sami też przy tym rozsiewają miliony zarazków!!!
                                --
                                "Suplementy to dodatki często bogatsze w składniki mineralne niż posiłki serwowane na codzień." by karrantum
                                big_grin
                              • 30.03.12, 18:11
                                yasemin1 napisała:

                                > No tak, bo te infekcje to jak trąd są wszędzie.

                                Koniecznie nie omieszkaj założyć klosz i wrzucić do izolatki swoja pociechę gdy taki "trąd" dopadnie biedaczynę.
      • 13.11.11, 20:09
    • 14.11.11, 09:07
      poniewaz watek dryfuje w kosmos, a ja wycinac nie potrafie i nie moge, zatem mam pytanie czy stosowalyscie ktorys z preparatow i jakie efekty, a moze co sklonilo lekarza, zeby jednak podac? (tzn nie interesuja mnie opinie zagorzalych przeciwniczek wszytskiego poza spacerami w deszczu i nienoszeniem czapki). Zastanawiam sie, gdzie jest ta granica - dziecko musi sie wychorowac a dziecko choruje odrobine za czesto?
      --
      "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
      Czas i tak upłynie."

      "Konieczność uwalnia od męki wyboru"
      • 14.11.11, 10:34
        W pierwszym roku przedszkola syn chorował b. często ( 3 dni w przedszkolu-3 tyg w domu a do 3 r. ż nie chorował w ogóle!!! Nie miał nawet kataru). Stosowałam różne metody..szczepiłam na grypę, podawałam rybomunyl i inne szczepionki doustne, podawałam wit.C, syropki uodparniające i NIC, w drugim roku juz było lepiej ale i tak chorował dosyć często.. tez go zaszczepiłam na grypę. W trzeciej grupie było już nawet ok ( juz go nie szczepiłam na grypę) więc myślę, miał kilka razy lekki katar i takie chorowanie z gorączką i leżeniem to może ze dwa razy. Teraz jest w 4 grupie i od września odpukac jeszcze nie miał nawet kataru. Podejrzewam, ze bardzo dobrze robi mu basen. Chodzi już drugi rok 2 razy w tyg. i teraz widzę, że choruje znacząco mniej. Teraz dodatkowo dostaje tran i cerutin. W żadne szczepienia na grypę już się nie bawię. Córkę szczepiłam na rota ze względu na to, ze jak miała pół roku czekała ja operacja i bałam się, żeby nie złapała w szpitalu. Chorowała razem z synem ale np jak on miał jelitowkę to ona nie miała. Od września idzie do przedszkola, zobaczymy jak ta szczepionka na rota naprawdę działa.
        --
        Mój mail to: jowitka345@gazeta.pl
        Mój mail to: jowitka345@onet.pl
        • 20.12.11, 23:49
          Moje dziecko chorowało w pierwszym roku przedszkola praktycznie non-stop. Też zastanawiałem się czy nie faszerować go jakimiś środkami na uodpornienie ale widzę że dobrze zrobiłem bo to nic nie daje
          W drugim roku przedszkola maluch zachorował dopiero w listopadzie, przez cały czas chodził do przedszkola
          Dziecko nie było faszerowane żadnymi syropami, szczepionkami, podajemy jedynie od jesieni tran a maluch nabrał odporności SAMODZIELNIE
      • 14.11.11, 13:45
        Szczepionki nie pomogą, tylko całkowita izolacja i to całej waszej rodziny.
        Najlepiej tydzień przed pierwszym kichnięciem, bo dobry i nie egoistyczny rodzic, to rodzic przede wszystkim przewidujący.
        --
        "Suplementy to dodatki często bogatsze w składniki mineralne niż posiłki serwowane na codzień." by karrantum
        big_grin
        • 14.11.11, 14:00
          Prosze, nie zasmiecaj watku. piszesz ciagle to samo i to na dodatek niezbyt madrze i nie na temat.
          --
          "Nie porzucaj swojego celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga dużo czasu.
          Czas i tak upłynie."

          "Konieczność uwalnia od męki wyboru"
          • 14.11.11, 15:11
            No ale jak to nie na temat? sad
            Przecież mój pomysł raz na zawsze rozwiązałby problem przyprowadzania zakatarzonych dzieci do żłobków, przedszkoli i szkół. Dzięki temu m. in. twoje dziecko byłoby super zdrowe przez cały czas.
            --
            "Suplementy to dodatki często bogatsze w składniki mineralne niż posiłki serwowane na codzień." by karrantum
            big_grin
            • 14.11.11, 17:11
              z doświadczenia mamy osmiolatka
              wiem ze dziecko musi się wychorować
              najlepiej w przedszkolu
              zawsze wysyłałam dziacko do przedszkola
              jak miał katar, lekki kaszel
              od razu po infekcji również

              teraz chodzi do 2 klasy i w szkole ani raz mi nie chorował

              a inni i owszem - co w przedszkolu zbyt mocno się izolowali (jak katarek to w domku, po infekcji tydzień dwa w domku)
            • 14.11.11, 18:28
              Q_fla - w nosie maja Twoje pomysly, pewnie moj o zakladaniu dzieciom specjalnych skafandrow przeciwepidemiologicznych (czyt.: katar = epidemia) - tez smile smile smile Grunt to napisac do rzecznika, ministra i prezydenta i pozalic sie, ze dzieci w przedszkolu choruja. A rzecznik, minister i prezydent NATYCHMIAST przysle do kazdej placowki w Polsce narzedzie do pomiaru ilosci zarazkow w danym dziecku, po ktorym to pomiarze nastapi natychmiastowa weryfikacja i odsylanie do domu. Bo naprawde bardzo interesuje mnie, jak odgornie zostanie ta skarga na chore dzieci zalatwiona? Przeciez to awykonalne smile
              • 14.11.11, 22:31
                Wiem, że w nosie mają i w nosie mieć będą.
                Wiedzę o funkcjonowaniu układu immunologicznego takoż.
                Ale "zabawa" przy tym jest przednia. wink
                --
                "Suplementy to dodatki często bogatsze w składniki mineralne niż posiłki serwowane na codzień." by karrantum
                big_grin
                • 17.12.11, 17:15
                  Tu nie ma winy rodziców. Dziecko nabywa odporność, zwłaszcza w pierwszym roku przedszkola!!!!!! Zdarza sie tak, ze przez 2/3, dziecko nie chodzi w ogóle do przedszkola.
                  kiedys musi swoje odchorować, tak jak rówieśnicy, ktorzy wszystkie infekcje łapią znikąd, bo to czas hartowania sie organizmu.
                  Sama, jako dziecko ciągle chorowałam, nawet do 1 kl. szk. podst., i dopiero później przestałam.
                • 13.01.12, 22:06
                  Hm, łatwo powiedzieć! Każdy z nas to słyszy, że ,musi się wychorować, że układ odpornościowy się uczy itp. Tylko, że jak po 3 dniach w przedszkolu dziecko wieczorem dostaje 39 goraczki, a dzień wcześniej Pani przedszkolanka, tak chwaliła, że ładnie się bawił i biegał, że był cały mokry, tylko,że jak po niego przyszłam był w tych samych ciuchach. To jak był mokry, to nie można go przbrać w inną koszulkę (3 latek!!!)?
                  Nie mówię, żeby za nimi te Panie biegały i nie wiadomo co robiły, ale już kilka razy mój syn się żalił, że jak prosi o pomoc w rozebraniu czy ubraniu to Pani nie ma czasu! Rozumiem, że stawiamy na samodzielność ale totalne olewanie to trochę przesada!
                  Mnie ręce opadają od zeszłego roku (poszedł jako 2,5 latek), cały czas coś łapie i zazwyczaj się kończy na antybotyku. Nie jest chowany w sterylnych warunkach, jeździmy nad morze, 1,5 roku karmiony naturalnie, całe dnie niezależnie od pogody spędza na podwórku, też daję tran, jakieś vit i nie jest lepiej!
                  Czasem mam już dośc i myślę trudno, ale jak znowu jest taki chory to już nerwowo nie wytrzymuję! Też chciałąbym za kilka lat napisać z takim spokojem, że się wychorował a teraz nic. Ale na razie trzeba zrozumieć tych zdesperowanych rodziców wiecznie chorych przedszkolaków. JA czasem to nawet nie chce nikomu mówić, że znowu coś go wzięło bo to jakieś nienormalne się robisad. Inna sprawa, że Mały jest wymęczony tymi chorobami i mnóstwo fajnych rzeczy go omija w przedszkolu.
    • 22.12.11, 00:38
      Drogie Mamy!
      W ramach "ciekawostki" przytoczę Wam, co u nas wydarzyło się w ciągu kilku ostatnich dni:
      Mama nr1: Musicie chodzić na spacery! Oni się tu wszyscy zarażają nawzajem...!
      (bardzo chętnie...tyle że w ostatnich dniach mamy odgórny zakaz ze względu na wysokie stężenie pyłów w powietrzu - Kraków. Trąbią o tym wszystkie media. Dyrekcja dwukrotnie zawróciła mnie do przedszkola, kiedy już dzieci miałam ubrane i chciałam wychodzić. Dodam - dzieci były ubrane kompletnie - poza synem Mamy nr1, który nie posiadał ani rękawiczek, ani szalika...)
      Mama nr2: Proszę dzisiaj nie wychodzić, bo M. jest przeziębiony i chyba ma temperaturę...
      (na mój wyraźny sprzeciw urażona mama zabrała dziecko do domu)
      Mama nr3: Nie możecie przyjmować chorych dzieci! One kaszlą i mają katar!
      (rodzice kaszlących dzieci twierdzą, że dzieci są zdrowe. Ja nie jestem lekarzem, aby móc jednoznacznie stwierdzić, czy i co dziecku ewentualnie dolega. Nawet nie mam prawa zmierzyć temperatury - do którego to prawa w krytycznych sytuacjach nie stosuję się z premedytacją.)
      Ciocia nr1: W., nie zbliżaj się do tej dziewczynki - ona kaszle!!! (dziewczynka przyszła z zaświadczeniem od lekarza, że owszem, kaszle, ale "osłuchowo" jest "czysta")
      Mama nr4: Proszę zamykać okna, przecież jest zimno! Ile macie tu stopni, pewnie TYLKO ze 20! No i chyba nie macie zamiaru wychodzić dziś do ogródka?!

      ...ręce opadają.
      • 11.01.12, 11:29
        ehh jakbym czytała o naszym przedszkolu smile

        mnie osobiście szlag trafia, jak spotykam mamę kolegi synka z przedszkola, która opowiada jak to musiała wezwać wczoraj lekarza, bo młody miał straszny kaszel i podniesioną temp, ale rano było już ok, więc poszedł do przedszkola. Albo mamuśka, która posyła dziecko po 3 dniach brania antybiotyku, bo przecież nic mu już nie jest, w domu się nudzi, w przedszkolu jest np. bal... BRAK SŁÓW
        • 12.01.12, 11:18
          Lepiej, gorzej?
          Moja po okresie lepszym ma gorszy, tzn - raz w miesiacu cos tam zaliczamy, jak mam mozliwosc, to trzymam ja w domu na maksa, zeby nie bylo ze prowadze niedoleczone dziecko do przedszkola, ale gdzies tam przeczytalam, ze to tez niedobrze (cieplarniane domowe warunki nie sprzyjaja budowaniu odpornosci).
          Poniewaz wszystko i tak jest zle i nic nie daje pozytywnych (oczekiwanych) rezultatow, oraz jak ktos napisal jeszcze sie taki madry nie narodzil co by wszytskim dogodzil i dobrze doradzil - wprowadzilam taktyke korzystania z pomocy babci w wiekszym niz dotychczas zakresie - jest to jedyne wyjscie przy zalozeniu, ze rodzice musza pracowac.
          cala reszta jest o kant tylka do rozbicia.
          --
          "Od owej bezsennej nocy uczucie przygnębienia i rezygnacji już jej nie opuściło. Nie chciała niczego - niczego w świecie." Kate Chopin, "Przebudzenie"
    • 17.01.12, 09:59
      witaj, nie czytałam calosci odp ale czy słyszałas o szczepionce na odpornosc...jest ona doustna podaje sie przez pare miesiecy przez kilka dni...nie pamietam nazwy ale chyba na r.... i NAPRAWDE DZIALA!!!!!!mam dowod wsrod bliskich przyjaciol! warto popytac lekarza.
      • 17.01.12, 15:07
        Nie wiem czy wiecie, ale jest też lek przeciwwirusowy (forma syropu)- Neosine, zabija wirusy odpowiedzialne za typowe przeziebienia, uodparnia. U nas rewelacyjnie sie sprawdził już dwukrotnie. Jest to LEK na recepte, a nie jakaś multiwitaminka czy inny suplement.
        www.apteka-natolinska.pl/produkt/3900/5152/Apteka_stacjonarna/Leki_na_recepte/Neosine_250mg_5ml_syrop_150ml.html
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bx1hparv9wtta.png
      • 18.01.12, 09:22
        Moja córka coś takiego brała i częstotliwość przeziębień spadła. Nazwy nie pamiętam - na receptę, na literę I. Bierze się 10 dni, 20 dni przerwy, 10 dni, 20 dni przerwy, 10 dni koniec.
        Nie wiem, czy przez szczepionkę, czy przez to że to już drugi sezon w publicznej placówce wychowawczej, czy przez lekką zimę, ale już prawie nie choruje.

        --
        W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
        • 18.01.12, 10:01
          Isoprinosina? u nas nie przynioslo to efektow, ale teraz sie zawscieklam - w piatek biore skierowanie do sanatorium, chce pojechac z corka nad morze wiosna i chce przezyc przynajmniej miesiac bez zadnych lekarstw.
          jakbym nie musiala/chciala pracowac to bylaby sielanka, a tak to musze jakos to przewalczyc.
          --
          "Od owej bezsennej nocy uczucie przygnębienia i rezygnacji już jej nie opuściło. Nie chciała niczego - niczego w świecie." Kate Chopin, "Przebudzenie"
          • 12.03.12, 18:40
            www.edziecko.pl/rodzice/1,79361,11330099,Chore__Marsz_do_przedszkola_.html
            --
            Zapraszam na forum Mama KaOwiec
            • 12.03.12, 21:45
              no wlasnie przeczytalam artykuł, moje dziecko jest z tych co zdaniem innym mam "musi sie uodpornic" mamy za soba zapalenie ucha, zapalebie płuc, wieczne infekcje, czekamy na drenaz uszu , wwwrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr nie znosze matek puszczajacych chore dzieci do przedszkola i mam gdzies ich premie.... moja pensja idzie na leczenie a moje dziecko chce bawic sie z innymi dziecmi i chodzic do przedszkola a nie wiecznie cwiczyc układ immunologiczny dzieki "uprzejmosci" innych .
              --
              • 30.03.12, 08:05
                zapisałam dzieci do przedszkola i boje się tych chorób.
                z własnego doświadzcenia wiem że to nieprawda ze kazde dziecko musi się wychorować zeby uodpornić. ktoś pisał o 10-12 infekcjach na rok ze to norma. omg. nie wierzę.
                jako dziecko nie chodziłam do przedszkola, nie chorowałam wcale. i co? poszłam do zerówki i podstawówki i dalej na nic nie chorowałam. ciągle dostawałam nagrody za 100% obecności. na studiach zachorowałam na ospę i to byłą pierwsza moja zakaźna choroba.
                --
                Natalia i Tomek (12.02.2009,28 hbd,waga 1100)
                • 30.03.12, 09:53
                  to rodzice cię uodpornili i nie pieścili się nad tobą jak niektorzy na forum tutaj robią w stosunku do swoich dzieci. Ja też nie chorowałam.

                  Realnie nie można niestety zrobić nic. U mnie były ze 3 przypadki, gdzie rodzice przyprowadzali dzieci nafaszerowane lekami na przykład z GRYPĄ ŻOŁĄDKOWĄ. Połowa grupy ,,padła" z tego powodu i naprawdę długo trwało póki wszyscy się wychorowali i ta grypa przeszła. nie mowiąc już o przeziębieniu ( nawet grypie). Posyłają byle tylko się dziecka pozbyć ( bo jak mogę nazwac to inaczej kiedy widzę,że babcia jest w domu albo mama nie pracuje...)
                • 30.03.12, 12:16
                  Sama piszesz, że poszłaś do zerówki.
                  Ja też edukację rozpoczęłam dopiero od zerówki i nie chorowałam. Wg mnie kwestia wieku, etapu rozwoju organizmu, zaawansowania ochrony przed wirusami jaką nabywa się w warunkach domowych, nie że "nie każde musi się wychorować".
                  Sama przyznasz, że odporność 2 latka, 3-5 latka to nie to samo, co 7 latka.
                  Czasami nie da zatrzymać dziecka w domu przez pierwsze 6 lat.

                  --
                  W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
                • 09.05.12, 22:54
                  Ja też uważam, że dawniej dzieci dużo mniej chorowały. A dlaczego? Mi się wydaje, a niemal jestem pewien, że przyczyną tego jest spadek jakości pożywienia (genetyczna modyfikacja, sztuczne nawozy, wyjałowienie gleb, konserwanty, itd..) wartości odżywczych i przede wszystkim witamin. Jak my byliśmy dziećmi, większość pożywienia pochodziła z ogródków, bądź z małych sklepików, gdzie "Pani Hania" wystawiała swoje urodzaje. Teraz 90% społeczeństwa udaje się do dużego marketu, kupuje owoce i warzywa, które posiadają o 60- 70% mniej witamin i minerałów niż jeszcze 20 lat temu.
                  Zawartość witaminy C w jabłkach zmniejszyła się o 60%
                  Zawartość witaminy C w truskawkach zmniejszyła się o 87%
                  Zawartość magnezu w szpinaku zmniejszyła się o 76%
                  Zawartość magnezu w marchwi zmniejszyła się o 75%
                  Nie podasz dziecku w ciągu dnia 5 jabłek, 4 pomarańcze, 5 kiwi i kilogram surówki z marchewki, żeby dostarczyć podstawowych witamin, bo tyle nie zje. Podstawową przyczyną przeziębień i chorób, szczególnie u dzieci, właśnie jest niedobór witamin i minerałów. Jak układ odpornościowy ma pracować poprawnie, jeżeli nie dostarczamy mu podstawowego "paliwa", jakim są wit. i min.
                  Tutaj zadam pytanie, wszystkim rodzicom:
                  Kto z was stara się monitorować (liczyć), chociaż pobieżnie, ilość i jakość podawanych dziecku w ciągu dnia witamin. Czy bierzecie pod uwagę np. wit. C ( na pewno tak), a wit. B, E, D, żelazo, chrom, cynk, selen i wiele innych- wydaje mi się, że nie.
                  Dlatego każdemu z was polecam edukację w tym temacie, bo efekty zmiany myślenia oraz zmiany leczenia w zapobieganie mogą być zadziwiające.
                  Jeżeli chcecie zgłębić ten temat polecam tę stronę www.przyroda-daje-zdrowie.pl
                  Ja z dzieckiem u lekarza nie byłem już kilka miesięcy, i nie zanosi się na szybką wizytę.
    • 30.03.12, 10:35
      Jak wyglada u was sytuacja? u nas marzec byl jak do tej pory najbardziej hardkorowy - Majka byla 4 razy w przedszkolu smile
      Ospa, poszla do przedszkola na 4 dni i to by bylo na tyle. Glut i mega chrypa (pierwszy raz taka ma) - oczywiscie nic jej nie jest wg lekarzy. chora nie jest, zdrowa tez nie, ale nie poslalam jej do przedszkola, siedzi z babcia, co by innych ew nie zarażać.
      z plusow - oplata za marzec bedzie symboliczna, minusy - rece opadają i nie ma nadziei. za 3 tygodnie ide do (podobno)super ekstra lekarki immunolog-alergolog na pogawedke co robic. Mam jeszcze swoje podejrzenia odnosnie alergii i jeszcze kilku innych rzeczy,wiec sporo sobie obiecuje po tej wizycie.


      --
      "Od owej bezsennej nocy uczucie przygnębienia i rezygnacji już jej nie opuściło. Nie chciała niczego - niczego w świecie." Kate Chopin, "Przebudzenie"
    • 08.08.12, 15:18
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • 08.08.12, 15:32
        To mówiłem ja Jarząbek Stanisław wink

        --
        Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
    • 07.10.12, 13:23
      wizyta u lekarza to podstawa nie podawajmy nic na własna rękę. Nie słyszanym o Bioaronie C. Co to za lek? jakie dawkowanie?
      • 07.10.12, 15:17
        To jeden z tych leków, ktory głównie działa na wyobraźnię matek, które dzięki temu mają czyste sumienie.
        Bioaron to nic innego jak wyciąg z aloesu i sok z aronii. A oprócz tego zawiera sacharozę i benzoesan sodu, ktory w połączeniu z wit. C przeksztalca się w rakotwórczy benzen.
        Całe to ustrojstwo kosztuje ok. 20zł za 200ml.
        Wystarczy urozmaicić dietę dziecka. Taniej i zdowiej.
        --
        "Co sie polepszy, to się popieprzy, co się zbuduje, to się zrujnuje, co się ustali, to się obali.
        Polak musi mieć dupę i głowę ze stali." By Babka Kiepska.
        • 15.10.12, 23:18
          moje dziecko ma bardzo zdrową i urozmaicona dietę. A jednak to nie pomogło. Je ryby warzywa, owoce, pełnoziarniste pieczywo, soki, żadnych słodzonych napoi. A odkąd bierze to ustrojstwo to nei choruje więc to chyba jednak pomaga.
          • 16.10.12, 20:13
            czasem najlepsza dieta nie da rady i trzeba cos jeszcze dodac, ale pamietajmy, zeby jednak zawsze poradzic sie w tej kwesti lekarza.
    • 17.10.12, 10:58
      Dwa miesiace przedszkola za nami i na razie 2 dni nieobecnosci, bo cos sie wykluwalo i nie wyklulo w koncu.
      Przez ostatnie miesiace wykluczylam wszelkie mozliwe alergie (mam spokojne sumienie), odstawilam slodycze i bialy cukier, co nie oznacza, ze wcale nie je, bo w przedszkolu jednak cos tak zjada, ale ja nie z tych co popadaja w psychoze. na razie tyle. w ogole nie daje bialego pieczywa i jak najmniej bialej maki i surowego mleka. przynajmniej mam poczucie, ze panuje nad sytuacja smile chociaz tak naprawde jestem przekonana, ze to kwestia czasu i tzw "wychorowywania".
      Jak u Was?

    • 21.10.12, 14:08
      w tych czasach jakby cos mialo byc gorzne na pewno nie zostalo by nawet dopuszczone do sprzedazy przeciez.
    • 23.10.12, 18:39
      jest też naturalny smak mięsa smile więc nic strasznego skoro występuje w przyrodzie
      • 23.10.12, 22:46
        to prawda, co w przyrodzie to powinno byc dla ludzi wink
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.