Dodaj do ulubionych

Katar w przedszkolu

23.09.13, 14:05
Zdazyła wam się taka sytuacja ż dziecko zakatazone cofneli do domu ,pytam bo dzisiaj byłam świadkiem kiedy przedszkolanka kazała dziecko zabrać do domu że chore ale małej oprucz kataru nic nie dolegalo.
Edytor zaawansowany
  • aniasa1 23.09.13, 14:22
    > re ale małej oprucz kataru nic nie dolegalo.


    Katar to objaw choroby. Wiec co malo jescze dolegac?
    Temat walkowany tutaj tysiace razy, i nawet jesli teraz jestes wsciekla ze was odeslali z czasem to docenisz! Oj bardzo
  • jolkapo-2 23.09.13, 14:27
    Akurat to nie chodziło o moje dziecko,a katar może być alergiczny
  • afro.ninja 23.09.13, 14:54
    Wiem, ze sie czepiam, ale czy katar alergiczny to nie taki, ze sie ciagle kicha?? Bo mam kontakt alegikiem i widze jak osoba z alergia reaguje na alergeny.

    Czy przedszkolak ma alergie na przedszkole? wink
  • leeah 23.09.13, 15:38
    alergiczny może być taki kichający i załzawiony, ale też z wodnistym przeźroczystym katarem,
    niestety alergiczne dzieci dość szybko łapią choroby od innych dzieci i dłużej się je leczy
  • ichi51e 23.09.13, 20:29
    Jesli to nie twoje to dzieki bogu odeslali!
  • argentea 23.09.13, 15:06
    Jak glut był zielony, to wiadomo, że to nie katar alergiczny.
  • annubis74 23.09.13, 15:29
    wiem, ze w przedszkolu mojej bratanicy to sie zdarza
    w przedszkolu mojej córki niestety nie sad
    wszystkie dzieci w naszym przedszkolu są zdrowe OPRÓCZ tego, ze mają katar, kaszel, czasem gorączkę i ewentualnie czasem lekką biegunkę
  • beatrix_75 23.09.13, 16:13
    Dokładnie tak , jednym rodzicom przerdszolanki "robią uprzejmosc" i nie odsyłaja , ale tym samym pograzaja innych , ktorzy beda MUSIELI isc na L4.
    W ogóle nieraz dziwiłam sie , jak mozna przyprowadzac tak chore dzieci do przedszloa , przecież ze zwyklego przeziebienia moze sie przyplatac zapalenie oskrzeli /pluc .
    Ja rozumiem ,ze praca , terminy itp .ale bez przesady.
    A moje "ulubione" powiedzenie mamuś w szatni -jako reakcja na ich mocno kaszlące dzieci to:
    "ojej a skąd ten kaszelek "
    Nieraz chciałam powiedziec , Z CHOROBY !
  • mia_siochi 23.09.13, 16:26
    Kaszel PO infekcji ma prawo utrzymywać się 2 miesiące, pani mądralińska big_grin
    --
    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego.(by atteilow)
  • beatrix_75 24.09.13, 08:58
    jasne , to byl na pewno taki kaszelek .Jestem za stara na takie gadki .
    --
  • annubis74 24.09.13, 14:56
    ja jeszcze lubię tekst: "o takie masz oczki niewyraźne, coś się chyba zaczyna", a odbierajac dziecko po południu mamusia mówi: "rano jeszcze był/a zdrowy/a". następnego ranka nalezy powtórzyć tę samą scenę w holu
  • batutka 28.09.13, 22:29
    beatrix_75 napisała:

    > Nieraz chciałam powiedziec , Z CHOROBY !

    to dlaczego nie powiedziałaś?

    --
    Michael Bublé - "Lost"
  • anusia_magda 26.09.13, 14:38
    annubis74 napisała:


    > wszystkie dzieci w naszym przedszkolu są zdrowe OPRÓCZ tego, ze mają katar, kas
    > zel, czasem gorączkę i ewentualnie czasem lekką biegunkę
    hehehe uśmiałam się smile, u nas podobnie, kiedyś to po prostu rozbroił mnie totalnie tekst koleżanki, która miała córkę w grupie żłobkowej z moja córką, że tą swoja to nawet puściła do żłobka z zap. oskrzeli bo była przeciez na antybiotyku i bez gorączki , albo następna mądra też puszczała zakatarzone i kaszlące dziecko do tej samej grupy bo jak twierdziła, jak ma byc chore to niech będzie czyli niech sie porządnie rozchoruje, tym sposobem moje dziecko było co miesiąc chore bo łapało od tamtych wszystko...sad(( .
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/l22nvcqgup40hae6.png

    "codziennie mnie zachwyca Twoje maleńkie życie"
  • najma78 23.09.13, 17:06
    jolkapo-2 napisała:

    > Zdazyła wam się taka sytuacja ż dziecko zakatazone cofneli do domu ,pytam bo dz
    > isiaj byłam świadkiem kiedy przedszkolanka kazała dziecko zabrać do domu że cho
    > re ale małej oprucz kataru nic nie dolegalo.

    big_grinbig_grinbig_grinbig_grin nie, szczesliwie nigdy nie bylam swiadkiem tak absurdalnych zdarzen.
    Gdyby z przedszkola mieli odsylac wszystkie dzieci z tzw katarem to rownie dobrze mozna zlikwidowac przedszkola.
  • anetchen2306 23.09.13, 18:10
    Tez sie nigdy nie spotkalam. I nie spotkam: bo takie absurdalne widzimisiowe przepisy przedszkola sa u nas sprzeczne z zadaniami nakladanymi na przedszkole przez gmine. Przedszkole moze jedynie poprosic o konsultacje z lekarzem pediatra (po godzinach przedszkolnych) majac na uwadze dobro tegoz dziecka, a nie innych. Gdyby u nas ktores dziecko zostalo wraz z rodzicem odeslane przez przedszkole do domu z powodu kataru to moze sie w najblizszym czasie spodziewac wzmozonej kontrolii organu prowadzacego. wink
  • q_fla 23.09.13, 18:21
    W przedszkolu, do którego chodziła moja młoda zgłaszam wychowawczyni rano katar u młodej. Pani Jola: nie szkodzi, idziemy dzisiaj na sanki, to jej przejdzie. wink
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • melancho_lia 23.09.13, 20:11
    I to jest prawidłowe podejście.
    A kolor kataru to sprawa wtórna. |Zielony gil tez nie powoduje konieczności zwolnienia i siedzenia w domu.
  • annubis74 23.09.13, 22:03
    niestety na niektórych zadziałałby tylko przymus bezpośredni, nakaz doprowadzenia dziecka do lekarza itp. bo tobie jako matce nie przychodzi do głowy konsultacja z pediatrą w przypadku choroby dziecka
    w naszym przedszkolu to dyrektorka jedzie z dzieciakiem na pogotowie bo ma duszący kaszel i gorączkuje a w tym czasie mamusia radośnie nie odbiera telefonu. dziecko przez cały dzień leży na leżaku a matka stwierdza że odbierze je dopiero po pracy bo wcześniej nie może!!!!
  • anetchen2306 24.09.13, 08:37
    "w naszym przedszkolu to dyrektorka jedzie z dzieciakiem na pogotowie."
    Dyrektorka nie ma prawa przewozic mojego dziecka wlasnym pojazdem.
    O wiezeniu go do lekarza nie wspominajac (moze jeszcze bedzie chciala recepte i lek mu zapoda, ktory wypisze mu lekarz??)!
    Jezeli juz, to powinna wezwac pogotowie, jednoczesnie zawiadamiajac rodzicow (lub dalsza rodzine dziecka, np. dziadkow, ojca, gdy matka jest nieosiagalna), ze do dziecka zaraz przyjedzie pogotowie.
    Takie sa procedury!
    A ta dyrektorka lamie chyba wszystkie przepisy BHP.
    I gdyby podczas tej "wizyty" na pogotowiu cos w drodze sie stalo, to myslisz, ze kto bryknie?
    I oczywiscie fotelik do przewozenia dziecka jest zawsze w dyrektorskim aucie, ma sie rozumiec?
    Gdyby zrobila takie "cos", to wylecialaby u nas dyscyplinarnie z pracy!
    A Ty stawiasz ja za wzor do nasladowania.


    " a w tym czasie mamusia radośnie nie odbiera telefonu"
    Tak, Ty wiesz najlepiej, ze nic tak jak choroba dziecka nie cieszy pracujacego rodzica ...
  • annubis74 24.09.13, 15:06
    > "w naszym przedszkolu to dyrektorka jedzie z dzieciakiem na pogotowie."
    > Dyrektorka nie ma prawa przewozic mojego dziecka wlasnym pojazdem.

    widzę że znasz przepisy od kropki od kropki, jesteś prawnikiem czy bęneficjentką opieki społecznej (zazwyczaj są też zorientowani w przepisach niemal jak absolwenci prawa
    przeraza mnie to co wyszukujesz w tej historii próbując odwrócić uwagę od meritum: matka zignorowała telefony z przedszkola, nie zainteresowała sie stanem dziecka, zepchnęła odpowiedzialność na innych. nie jest przypadkiem winna zaniedbania?
    Zaspokoje Twoją ciekawość: dziecko zostało przewiezione karetką, dyrektorka pojechała z nim (tego czy w karetce czy prywatnym samochodem - nie wiem) ponieważ łatwo sobie wyobrazić, ze chore gorączkujace dziecko było dodatkowo przestraszone sytuacją
    Ja pracuję i organizacja pracy w sytuacji kiedy moje dziecko choruje jest trudna, dlatego takie nieodpowiedzialne mamusie podrzucajace swoje chore dziecko do przedszkola są dla mnie nie do zaakceptowania. Trudno biorę zwolnienie lub zostawiam córkę z opiekunką jeśli nie mam innego wyjścia. nie wyobrażam sobie ignorowania telefonu z przedszkola przez [pół dnia
  • q_fla 24.09.13, 16:23
    Trudno biorę zwolnienie lub zost
    > awiam córkę z opiekunką jeśli nie mam innego wyjścia. nie wyobrażam sobie ignor
    > owania telefonu z przedszkola przez [pół dnia

    Poszerz zatem swoje horyzonty myślowe i pomyśl, że jest wielu rodziców samotnie wychowujących dzieci z przyczyn czysto losowych, którzy nie mają pomocy rodziny i nie stać i na opiekunkę. Dla których praca jest głównym i najważniejszym źródłem dochodu.
    To właśnie twoja postawa jest tutaj egoistyczna...
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • annubis74 24.09.13, 18:49
    nie rozśmieszaj mnie q_fla
    ja też nie pracuje dlatego, że nudzę się w domu, tylko w ten sposób zarabiam na życie. z powodu takiej a nie innej sytuacji życiowej nie mogę liczyć na pomoc dziadków czy rodziny, więc zatrudnianie opiekunki jest koniecznością (póki płacę jej mniej niż sama zarabiam, chociaż i tak sporą część moich dochodów wydaje na opiekunkę)
    rzeczywiście straszny to egoizm z mojej strony, że wolałabym aby rodzice nie przyprowadzali chorych dzieci do przedszkola. i rzeczywiście postawa rodziców wlokących chore dzieci do przedszkola aby tam mogły pozarażać te zdrowe pełna jest empatii i zrozumienia dla mojej sytuacji. dla mnie kombinowanie co mam zrobic w sytuacji choroby dziecka jest trudne.
    więc dlaczego mam usprawiedliwiać niewłaściwe zachowanie innych
  • q_fla 24.09.13, 22:35
    Dobrze, zgadzam się. Według ciebie codziennie do przedszkola przyprowadzane są tłumy słaniających się na nogach dzieci. Specjalnie, żeby zarażać inne.
    Nie wiem w takim razie po co tak katujesz swoje dziecko, wypisz z przedszkola, opiekunkę przecież masz.
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • annubis74 24.09.13, 22:51
    chyba ci się coś pokreciło i to znacząco - ja powinnam zabrać swoje dziecko z przedszkola bo inni mają kaprys prowadzać chore? zasugeruję - ty nie prowadzaj tam swojego chorego. nie pamietam takiego punktu w regulaminie, zeby przedszkole zapewniało opiekę i pomoc medyczną.
  • q_fla 24.09.13, 23:02
    Nigdy nie przyprowadzałam do placówki chorego dziecka. Przyprowadzałam z katarem i kaszlem za zgodą pediatry, po zbadaniu.

    > chyba ci się coś pokreciło i to znacząco - ja powinnam zabrać swoje dziecko z p
    > rzedszkola bo inni mają kaprys prowadzać chore?

    Owszem, skoro według ciebie każdy rodzaj kataru i kaszlu stanowi zagrożenie dla twojego dziecka nie widzę sensu katowania twojego prawa do bezwzględnej nieomylności w tym temacie. tongue_out
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • anetchen2306 25.09.13, 08:55
    Widze to dokladnie tak samo: skoro inni nie maja problemu z katarem, nie choruja tygodniami, nie goraczkuja z tegoz powodu, nie dostaja zapalenia pluc ... to dlaczego maja byc karani siedzeniem w domu przez jedno notorycznie chorujace dziecko? Bo to to dziecko ma problem, nie reszta. I zaloze sie, ze gdyby ci zasmarkani pozostali w domu to to chorowite i tak nadal by chorowalo. Skad wiem? Kiedys w przedszkolu starszego syna zrobili taki roczny eksperyment, wycofali sie po roku, bo te "chorowitki" i tak nadal chorowaly i siedzialy w domciu. A na sali byla garstka dzieciakow, bo te z katarem przymusowo w domu musialy odbywac tygodniowe kwarantanny. I wsrod tej garstki nie bylo tych "chorowitkow". Te oczywiscie i tak byly chore i zostawaly w domu. Po roku tak pochramolonego regulaminu wszyscy zgodnie zazadali, by sprecyzowac KIEDY dokladnie dziecko jest chore i w zajeciach uczestniczyc nie powinno. Pozycja "katar" sie tam nie znalazla ... Ale wszyscy potrzebowali naocznych dowodow, zeby przekonac sie, ze izolowanie zakatarzonych nie daje absolutnie NIC.
    Jezeli moje dziecko co chwila by chorowalo, opuszczalo tygodnie i miesiace w przedszkolu to faktycznie bym je z przedszkola wypisala. Bo uznalabym, ze skoro moje tak czesto choruje to widocznie stanowi zagrozenie dla innych, bo ciagle chore i ciagle te zaraze dalej roznosi ...
    Kaprysem jest mowienie innym rodzicom, zeby nie przyprowadzali dobrze czujacego sie z katarem dziecka do przedszkola.
  • annubis74 25.09.13, 09:20
    > Nigdy nie przyprowadzałam do placówki chorego dziecka. Przyprowadzałam z katare
    > m i kaszlem za zgodą pediatry, po zbadaniu.

    trochę trudno w to uwierzyć czytajac twoje wypowiedzi
  • q_fla 25.09.13, 10:13
    Wcale mnie to nie dziwi, zresztą też wcale mi na tym nie zależy. tongue_out
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • aniasa1 25.09.13, 11:08
    > Poszerz zatem swoje horyzonty myślowe i pomyśl, że jest wielu rodziców samotnie
    > wychowujących dzieci z przyczyn czysto losowych, którzy nie mają pomocy rodzin
    > y i nie stać i na opiekunkę. Dla których praca jest głównym i najważniejszym źr


    jesli ktos nie radzi sobei z wychowaniem/utrzymaniem dzieci to powinien oddac je do placowki.
    Czy taki rodzic ktorego nie stac na opiekunke, pewnie tez na leki, wizyty - bo trezba dzien wolny brac, powinien opiekowac sie dzieckiem?
    Czy poprzez takich "losowych: rodzicow maja cierpiec cale grupy 3-4-latkow ktorych rodzice dajmy na to dlugo odkladali pieniazki przed podjeciem decyzji o zajscieu w ciaze? ktorego rodzice pracuja na zmiany i nie widuja sie tygodniami kladac na szali relacje malzenskie? Ktorych rodzice zmienili firmy na mniej wymagajace, albo postanowili zamieszkac z tesciowa ktora jest nie do zniesienia ale jak dziecko chore to zostaje z nim w domu?
    Czy uwazasz ze zawsze tacy losowi rodzice maja byc pepikem swiata? zawsze PRZED tymi ktorzy poswiecili bardzo duzo z wlasnego zycia?????
    To twoja postawa jest egoistyczna. Mysl tez o innych.
  • wuika 25.09.13, 11:28
    Idź sobie poodkładaj "pieniążki" na kurs logiki może?
    Stać mnie na leki, prywatnego lekarza od przypadku do przypadku, ale na stałą opiekunkę (tak, za gotowość do pracy też się płaci) łącznie z kosztami żłobka, wolałabym nie wydawać. Nie dlatego, że umrę z głodu, ale dlatego, że to jest bez sensu. Wydawanie kasy na opiekunkę, bo dziecko ma katar to jak otwieranie okna i wywalanie kasy przez nie, bez szansy na jej znalezienie na chodniku suspicious
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • aniasa1 25.09.13, 12:16
    Nie dlatego, że umrę z głodu, ale dlatego, że to jest bez
    > sensu. Wydawanie kasy na opiekunkę, bo dziecko ma katar to jak otwieranie okna
    > i wywalanie kasy przez nie, bez szansy na jej znalezienie na chodniku suspicious

    za to z sensem jest puszczanie chorego dziecka z zielonym gilem po pas do grupy 20 innych dzieci.........
    Nie trzeba wydawac pieniazkow zeby zakonczyc rozmowe: to idiotyzm i egoizm. Patreznie przez pryzmat wlasnych dobr i wlasnego widzimisie.
  • wuika 25.09.13, 12:31
    Katar nie robi z dziecka obłożnie chorego. Od wycierania gili to są chusteczki, nie mają zwisać na pół twarzy.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • mikams75 28.09.13, 21:40
    ale w czym problem?
    Ze jedno dziecko z katarem zarazi 20-cioro innych? Nie uwierze w tak slaba odpornosc calej grupy!!!
  • anetchen2306 24.09.13, 19:52
    "widzę że znasz przepisy od kropki od kropki, jesteś prawnikiem czy bęneficjentką opieki społecznej "
    Pudlo! Pracuje w oswiacie, podobnie jak nauczycielki w przedszkolu, i znajomosc przepisow co mi wolno a co nie (wobec cudzego dziecka) jest podstawa. I gdyby przedszkole mojej corki zaczelo nagle ignorowac te przepisy, to uznalabym, podobnie jak inni rodzice, ze nasze dzieci nie sa w nim bezpieczne, bo obsluga przedszkola nie zna podstawowych przepisow,wiec nie jest w stanie zagwarantowac dzieciom opieki. I gdybym sie osmielila zawiezc wlasnym autem dziecko gdziekolwiek, bez pisemnego zezwolenia rodzicow, to mialabym z dyscyplinarka do czynienia.

    "Zaspokoje Twoją ciekawość: dziecko zostało przewiezione karetką, dyrektorka poj
    > echała z nim (tego czy w karetce czy prywatnym samochodem - nie wiem) ponieważ
    > łatwo sobie wyobrazić, ze chore gorączkujace dziecko było dodatkowo przestraszo
    > ne sytuacją"
    Probujesz teraz wybrnac z opowiadanej wczesniej bajki, gdzie twierdzilas, ze to dyrektorka ZAWIOZLA dziecko na pogotowie (no chyba karetki nie prowadzila ...).

    "Trudno biorę zwolnienie lub zost
    > awiam córkę z opiekunką jeśli nie mam innego wyjścia. nie wyobrażam sobie ignor
    > owania telefonu z przedszkola przez [pół dnia"
    Pewnie Historie znasz z zaslyszenia: nie bylo Cie przy tym, wiec sobie domyslasz, co ta matka mogla/nie mogla/powinna ...
    Biore zwolnienie ... no, jak masz nieograniczony limit?
    Ja mam 10 dni na dwoje dzieci na caly rok! Przysluguja sie tylko JEDNEMU z rodzicow, wiec z tatusiem sie np. nie wymienie. Zwlaszcza ze mowa w tym watku o katarze, bez goraczki!
    Jezeli zecece wolne w ramach urlopu bezplatnego, to musze miec zgode mojego pracodawcy. A ten moze, ale nie musi sie na to godzic.
    Fajnie masz, ze masz opiekunke dyspozycyjna, czekajaca tylko na to, az twoje dziecko zachoruje. Wiekszosc pracujacych mam jednak takiej osoby nie posiada, bo trudno jest z dnia na dzien kogos zorganizowac, kto dziecko zna i dziecko go zna. I ma tylko katar ...

    PS.Z mojej pracy moglabym wyjsc dopiero wtedy, gdyby dyrekcja (o ile sama w tym czasie nie ma zajec z dziecmi) znalazla dla mnie natychmiast zastepstwo (w ciagu godziny sciagnac by musieli kogos) i moglabym powierzyc 26-osobowa klase komus innemu. Bo nikt sie nie zgodzi na to (i to tez wbrew przepisom), by miec na zajeciach ponad 50 dzieci ... Nie kazdy pracuje w biurze, sklepie, gdzie jest jeszcze ktosz obslugi i mozna po prostu powiedziec, ze sie wychodzi ...
    Zanim wiec cos napiszesz-przemysl.
  • annubis74 24.09.13, 22:48
    jak na pracownika oswiaty wyjatkowow jesteś oporna
    liczba dni opieki nad dzieckiem to chyba 60 jako oczytana w przepisach pewnie dokładnie znajdziesz na stronie ZUS-u . Nigdy mi się nie zdarzyło wykorzystać aż tyle mimo, ze moje dziecko dość często choruje, zwolnienie biorę jak córka jest poważniej chora, w lżejszych sytuacjach zostaje opiekunka
    na przyszłość opisując jakąkolwiek sytuację postaram się być skrupulatnie drobiazgowa i wytłumaczę ci rozwlekłe jak pani dyrektor wezwała pogotowie po nieudanych próbach kontaktu z mamusią, jak pogotowie podjechało, zbadło dziecko, zadecydowało o transporcie do szpitala a pani dyrektor podjęła decyzję o tym, ze będzie dziecku towarzyszyć do szpitala skoro mamusia się na nie wypieła, chcesz wierz, nie chcesz nie wierz - mam to gdzieś
    opiekunkę mam - bo jej płacę, nie wiem czy tak fajnie, niestety nie mam wyboru, bo inaczej pewnie zrezygnowąłabym z pracy.
    z twojej wypowiedzi jasne wychodzi jednak na moje - podrzucacie te dzieciaki do przedszkola bo nie ma z kim ich zostawić, bo opiekunce trzeba zapłacic, bo pracodawca krzywo patrzy na zwolnienie... no właśnie
  • anetchen2306 25.09.13, 09:27
    Nie, interpretujesz po "twojej linii oporu".

    Nie mieszkam w Polsce, przepisy ZUSu mnie nie interesuja i nie dotycza.
    I sporo mam z Forum takze w Polsce nie mieszka.
    Wysnuwasz znowu tylko swoje przypuszczenia, ze skoro Tobie sie te 60 dni nalezy, to innym tez. Otoz widzisz teraz, ze jestes w bledzie. I ze znowu tylko "myslalas ze". No wlasnie, Tobie tylko sie wydaje, ze wszyscy maja tak jak Ty. I ze Twoj punkt widzenia jest jedynym wlasciwym.

    No wlasnie: inni nie chca rezygnowac z pracy lub placic opiekunce tylko dlatego, ze ich dziecko ma katar. I ci wstretni "inni" nie traktuja kataru jako choroby, nie widza tez potrzeby brania opiekunki do "kataru". Logiczne.
    My tu nadal dyskutujemy tylko i wylacznie o KATARZE.
    Nie o goraczce.
    Nie o kaszelkach wszelakiej masci.
    Tylko o katarze.
    A katar nie jest powodem do wynajecia dla dzieci opiekunki.
    Jezeli dziecko jest naprawde chore - zostaje z nim w domu lub przyjezdza babcia.
    Jezeli ma tylko KATAR to idzie do przedszkola. To nie jest "podrzucanie". Tu, gdzie mieszkamy to NORMALNOSC i ciesze sie, ze ta normalnosc coraz czesciej do polskich przedszkoli wkracza (ze wchodza dzieci na dwor o kazdej pogodzie, ze katar jest normalnoscia, tak samo jak kaszel).
    Katar ma chyba ze 2 razy do roku ... I najczesciej lapie go od starszego brata gimnazjalisty lub od nas, rodzicow.
  • annubis74 25.09.13, 09:47
    > Nie mieszkam w Polsce, przepisy ZUSu mnie nie interesuja i nie dotycza.
    > I sporo mam z Forum takze w Polsce nie mieszka.


    big_grin big_grin big_grin myslę że zdecydowana większość mam mieszka w Polsce, więc doswiadczenia innych krajów są raczej ciekawostką niż normą

    >I ze
    > Twoj punkt widzenia jest jedynym wlasciwym.
    dobrze że to zauważyłaś Twój punkt widzenia także nie jest jedynym


    > My tu nadal dyskutujemy tylko i wylacznie o KATARZE.
    nie o KATARZE. O KATARKU. Nie słyszałam zeby matka przyprowadzająca chore dziecko do przedszkola mówiła że jest chore. ONO ma TYLKO KATAREK. Pamietaj KATAREK - nigdy KATAR!!!
  • aniasa1 25.09.13, 12:29
    > Nie mieszkam w Polsce, przepisy ZUSu mnie nie interesuja i nie dotycza.
    za to bardzo interesuje Cie zachowanie w PL przedszkolach, gdzie rodzice maja o wiele wieksze narzedzia. Tak? Bo jakiego grzyba zajmujesz pozycje? Wyjechalas, zdecydowalas sie przyjac tamtejsze zasady, regulaminy i warunki, ale co sie wtracasz w rozmowe na temat PL. ?
    Co ma piernik do wiatraka?

    I ze
    > Twoj punkt widzenia jest jedynym wlasciwym.
    jest. Za to Twoj jest wlasciwy zapewne dla kraju w ktorym mieszkasz wiec spadaj stad.


    > Jezeli ma tylko KATAR to idzie do przedszkola. To nie jest "podrzucanie". Tu, g
    > dzie mieszkamy to NORMALNOSC i ciesze sie, ze ta normalnosc coraz czesciej do p
    > olskich przedszkoli wkracza (ze wchodza dzieci na dwor o kazdej pogodzie, ze ka
    > tar jest normalnoscia, tak samo jak kaszel).
    A moze pogadamy o warunkach w Chinach? Nairoibi? Meksyku?
    Tu gdzie mieszkam to........ tu gdzie mieszkam tamto................ Zalap: Ty tam mieszkasz nie my! Inny klimat, inna edukacja (w jukieju duzo feri, przerw i momentow zeby podkurowac dzieciaka), inne wytyczne, inna kultura a wlasciwie melanz kulturowy. Przestan nam nawijac makaron na uszy jak tam jest bo my z wlasnej woli jestesmy tu a nie tam, chocby dlatego ze nie lezy mi ich poziom i podejsice do sluzby zdrowia.........
  • wuika 25.09.13, 12:32
    Tak? A jakie to mają narzędzia? Skarżenie się pani, że mała Ola przyszła z katarkiem i należy ją odizolować? Nie rozśmieszaj mnie.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • aniasa1 25.09.13, 12:52
    Bejbe trafilas w 10! Ale to pierwszy krok. CO dalej? no pomysl to nie boli
  • q_fla 25.09.13, 14:04
    Bo wiesz, według mundrej aniasy Chiny i Nairobi leżą na tej samej szerokości geograficznej co Polska, mają zbliżony klimat, oraz warunki bytowe i opieki zdrowotnej. big_grin
    W przeciwieństwie do Anetchen, która bodajże mieszka w Austrii (popraw mnie Anetchen jeśli się mylę).
    Jak zwykle w takim przypadku aniasa w desperacji podaje argumenty z tyłka wyjęte. big_grin
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • mia_siochi 25.09.13, 16:55
    q_fla napisała:

    > Bo wiesz, według mundrej aniasy Chiny i Nairobi leżą na tej samej szerokości ge
    > ograficznej co Polska, mają zbliżony klimat, oraz warunki bytowe i opieki zdrow
    > otnej. big_grin


    Aaaaa masz linka do tych bajek gdzieś? big_grin
    --
    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego.(by atteilow)
  • mikams75 26.09.13, 22:21
    > Inny klimat, inna edukacja (w jukieju duzo feri, przerw i
    > momentow zeby podkurowac dzieciaka)

    my tak mamy, ze ferie (w sumie tyle samo co w pl) sa rozrzucone w roku, ale jeszcze ani jednych ferii nie wykorzystalam na jakies kurowanie. Albo ja pracuje a dziecko ferie spedza w placowce (pobyt nieobowiazkowy, dodatkowo platny) albo wyjezdzamy.

    Nadgorliwosc sluzby zdrowia tez nie jest taka genialna. Jest po sasiedzku watek o przepisanych 10 lekach na przeziebienie. To juz lepiej nic nie przepisac i wyjdzie bardziej na zdrowie.
  • anetchen2306 28.09.13, 20:39
    Nie jestem z "jukieju": nie slyszalam, by klimat Polski i Niemiec byl zupelnie odmienny, zdaje sie, ze jest praktycznie taki sam. Wiec znowu sobie rozne rzeczy domyslasz.
    Aha, czyli dzieci w De mieszkaja w innym klimacie, maja inne nosy, inne uszy, pluca ... jednym slowem posiadaja "zagraniczna" anatomie i w zwiazku z tym rzadziej choruja.

    Przedszkola sa tez pewnie inne (ciekawe jakie???), bo przeciez w innym klimacie.
    Kaszel i katar maja dzieciaki wiec zapewne tez "zagraniczny" . Moje zapewne maja mieszanke "polskiego" i "niemieckiego": poprzez geny i wplyw "klimatu", wiec w sumie to katar-Mutant.

    Ferii mamy dokladnie tyle samo, co polskie dzieci (z tym, ze letnie ferie to tylko 6 tygodnii, nie ponad 2 mce ...)
    W czasie ferii przedszkola sa czynne ... wiekszosc dzieci w czasie ferii chodzi normalnie do przedszkola. Nikt nie wykorzystuje swojego urlopu/ferii do "kurowania" dzieci w innym klimacie: ludzie zwyczajnie wyjezdzaja na urlop, ciesza sie soba i wolnym czasem.

    Ciekawe teorie znowu wypisujesz big_grin
    I znowu wyssane z palca i zupelnie nietrafione.
    Wez zajrzyj moze Google maps i upewnij sie, ze Polska i Niemcy to przez miedze leza ...
  • 3-mamuska 23.09.13, 19:23
    jolkapo-2 napisała:

    > Zdazyła wam się taka sytuacja ż dziecko zakatazone cofneli do domu ,pytam bo dz
    > isiaj byłam świadkiem kiedy przedszkolanka kazała dziecko zabrać do domu że cho
    > re ale małej oprucz kataru nic nie dolegalo.

    Pewnie sie pani forum emama naczytalatongue_out
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • bbuziaczekk 23.09.13, 19:38
    Moj 4,5 latek od soboty do soboty mial lekki katar. Bardziej siedzialo mu w nosie niz lecialo. I nic pozatym mu nie bylo. Do przedszkola chodzil bo dlaczego nie ?
    I nie spotkalam sie z odeslaniem dziecka do domu. Gruźliki chodza i nikt ich tez nie odsyla.
    Caly poprzedni tydzien byly prawie pustki w przedszkolu. Moze po 10 dzieci w grupie suspicious
    Moja corka mlodsza ktora ma niecale 3 lata zaczela przedszkole teraz. Zaczela 4 tydzien chodzic i jest 100% zdrowa. Nic od nikogo nie zlapala. Nawet od brata kataru nie zlapala.
  • aniasa1 23.09.13, 20:18
    > Moj 4,5 latek od soboty do soboty mial lekki katar. Bardziej siedzialo mu w nos
    > ie niz lecialo. I nic pozatym mu nie bylo. Do przedszkola chodzil bo dlaczego n
    > ie ?

    nie chce sie wymadrzac ale to zazwyczaj objaw przerosnietego migdalka... zepelnie bezpieczne dla otoczenia, duzo mniej dla posiadacza
  • bbuziaczekk 23.09.13, 21:16
    No to sie nie wymadrzaj big_grin
    Tak sie sklada ze 2 tygodnie temu bylismy u laryngologa (skierowala nas alergolog i pulmonolog) i mlody migdalki ma idealne!
    Jedynie co ma to krzywa przegrode nosowa z prawej strony. Przez lewa dziurke powietrze uchodzi a przez prawa jest zaburzone.
  • wilhelminaslimak 23.09.13, 20:31
    U nas na szczęście nie odsyłają.
    Ale u koleżanki córkę odesłali, chociaż lekarz stwierdził, że już jest zdrowa. Dobrze, że akurat dziadek przyjechał.
    Dla mnie to jakaś masakra uznawać, że katar, czy kaszel to choroba. Ja uznaję, że póki dziecko nie gorączkuje, lub nie czuje się źle, to nic mu nie jest. Zresztą podobnie jak mi. Nikt mi nie da zwolniania na katar, czy kaszel. I żaden pediatra nie powinien dać L4 na kichające, czy kaszlące dziecko, dla mnie to takie same oszustwo, jak niezagrożona ciąża spędzona na zwolnieniu.
    Ja kaszlące i kichające dziećmi to zabieram w góry, albo na rowery.
    --
    Tu i tam, czyli w domu i w drodze
  • annubis74 23.09.13, 21:57
    takie małe pytanie do wszystkich mamuś-zagilałych-przedszkolaków-ciąganych do przedszkola
    jak źle muszą czuć się wasze dzieci byście ich w chorobie do tego przedszkola nie wlekły? gorączka 39 czy dopiero taka w okolicy 40. Kaszelek trwajacy od tygodni czy dopiero taki który trwa około pół roku? Opowiadanie sobie ze normalny jest kaszel utrzymujacy sie do 2 miesiecy po infekcji to jakaś kpina - nie mówię tu o pokasływaniu tylko o kaszlu który dusi dzieciaka co mam okazję słyszeć w przedszkolu mojej córki (pomijam już że chyba nie macie pojęcia o tym że źle leczone infekcje górnych dróg oddechowych obajwiajace się długotrwałym kaszlem mogą w przyszłości skutkować astmą - nie znam zdrowych osób kaszlacych przez kilka miesiecy). Nie opowiadajmy sobie w kółko o alergikach - w naszym przedszkolu takich niby alergików jest co najmniej połowa - co ciekawe alergie mijają im bez śladu w okolicy wiosny (pewnie mają alergię na śnieg i deszcz?). rozumiem pracodawca czyha na pretekst zeby wymienić pracownika, który bierze zwolnienia na innego bardziej dyspozycyjnego. rozumiem (przynajmniej sie stara), że nie macie co z dzieckiem zrobić - ale nie opowiadajcie że to dla dobra dzieciaka wleczecie je w chorobie do przedszkola
  • mia_siochi 23.09.13, 22:05
    annubis74 napisała:

    > takie małe pytanie do wszystkich mamuś-zagilałych-przedszkolaków-ciąganych do p
    > rzedszkola
    > jak źle muszą czuć się wasze dzieci byście ich w chorobie do tego przedszkola n
    > ie wlekły? gorączka 39 czy dopiero taka w okolicy 40.

    Mojego kwalifikuje 37.

    Kaszelek trwajacy od tygo
    > dni czy dopiero taki który trwa około pół roku? Opowiadanie sobie ze normalny j
    > est kaszel utrzymujacy sie do 2 miesiecy po infekcji to jakaś kpina

    Doucz się kobieto, bo błądzisz big_grin

    > codawca czyha na pretekst zeby wymienić pracownika, który bierze zwolnienia na
    > innego bardziej dyspozycyjnego. rozumiem (przynajmniej sie stara), że nie macie
    > co z dzieckiem zrobić - ale nie opowiadajcie że to dla dobra dzieciaka wleczec
    > ie je w chorobie do przedszkola

    Musiałabym oszaleć, żeby hasającego dzieciaka przez smakra w domu trzymać big_grin


    --
    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego.(by atteilow)
  • najma78 23.09.13, 22:17
    Organizm pozbywa sie smieci czyli martwych wirusow i wlasnych przeciwcial ktore wyslal do walki z wrogiem w sposob naturalny czyli jako wydzieline z nosa popularnie zwana katarem oraz przez kaszel, a czasem i przez uszy czy oczy. Kiedy nos sie oczyszcza to czesto kaszel pozostaje dluzej czasm i do 6-8 tygodni stopniowo slabnac. Aktywna infekcja czyli taka z goraczka, bolami (glowy, gardla, uszu) rozbiciem itp (objawy moga wystepowac razem albo wybiorczo zalezy od rodzaju infekcji) trwa najczesciej 1-3 dni w rzadszych wypadkach dluzej. Oczywistym jest ze dziecko jak i osoba dorosla z bardzo zlym samopoczuciem zostana w lozku i ani nie beda ogladac tv ani sie bawic ani czytac ksiazki, bo nie beda w stanie. Jesli jednak goraczka, bole itp mija np po 2-3 dniach wraca sie do normalnego zycia a katar i kaszel moga sie utrzymywac jeszcze dlugo i jest to normalne, chorym sie juz nie jest.
  • q_fla 23.09.13, 22:40
    OMG, trąbimy o tym pierdylion razy: jeżeli moje dziecko ma katar i nie ma innych objawów, a mimo wszystko źle się czuje ZOSTAJE W DOMU!!!!!!!!! ZROZUMIANO!!!!!!!!!!!! Z_O_S_T_A_J_E !!!

    Przepraszam za capsa, ale musiałam.
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • illegal.alien 24.09.13, 07:42
    Moja nawet kataru miec nie musi - wystarczy, ze jej zle, to z nia zostaje. Na szczęście przedszkole ma fajne, to często jej sie kryzys nie zdarza.
    Za to przy 39 stopniach bryka jak kucyk (i zostaje w domu rownież).
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • anetchen2306 24.09.13, 08:42
    Moje dziecko podczas kataru NIGDY nie goraczkowalo ...
    NIGDY. A ma juz prawie 6 lat.
    Podczas kaszlu jakos tez nie.
    Dziwne mam dziecko.
    Wiem.
    Niepojmowalne dla Ciebie.
  • kosa.bar 24.09.13, 09:33
    Teraz padłam, podważasz medycynę.Otóż istnieje kaszel poinfekcyjny, 6-8 tygodni, w przypadku niektórych patogenów znacznie dłuższy (mykoplazama), co spowodowane jest regeneracją zniszczonego podczas infekcji nabłonka dróg oddechowych. Nie wymaga on leczenia, żadnych syropków, sterydów itp.Dziecko w tym czasie nie zaraża, może normalnie funkcjonować.
  • annubis74 24.09.13, 14:42
    mykoplazma, krztusiec, chlamydia i pewnie coś jeszcze - tak wiem. z tego co kojarzę jesteś lekarzem, więc przyznasz chyba że aby stwierdzić którąkolwiek z tych infekcji trzeba najpierw iść do lekarza, zrobić badania oraz przeleczyć tę infekcję (z tego co wiem standardowo antybiotykiem a nie ziólkami czy też miodkiem z cytrynką). I nie mówię o sytuacji kiedy ktoś posyła pokasłujące po infekcji dziecko do przedszkola, tylko o takiej kiedy zamaist iść do lekarza z dzieckiem, które coś złapało wysyła się je do przedszkola i spycha cały problem na innych
  • q_fla 24.09.13, 16:19
    I nie mówię o sytuacji kiedy ktoś posyła pokasłujące po infekcji
    > dziecko do przedszkola, tylko o takiej kiedy zamaist iść do lekarza z dzieckie
    > m, które coś złapało wysyła się je do przedszkola i spycha cały problem na inny
    > ch

    Ależ oczywiście, bo takie dziecko ma na czole specjalne znamię sygnalizujące o tym, że jego kaszel pochodzi ze świeżej infekcji. Wystarczy się dobrze przyjrzeć... big_grin tongue_out
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • annubis74 24.09.13, 19:13
    wiesz jeśli po zmierzeniu temperatury cherlającemu dziecku temperatury wyskakuje gorączka to zazwyczaj sugeruje to świeżą infekcję a nie poinfekcyjny kaszelek (dla twojej informacji - nie mierzę dzieciakom temperatury w holu - te historie (dla mnie totalnie zdumiewajace opowiadają nauczycielki)
    a za chwilę odezwię się tu ta forumka od przepisów która opowie nam jak to przedszkolanki łamia przepisy mierzać pokładającemu się dzieciakowi temperaturęsmile
    możecie tu na forum zaklinać rzeczywistość wciskając że wasze dzieci z glutem do pasa, zasmarkanymi oczami i dychawicznym kaszlem to jak jeden mąż alrgicy lub też dzieci juz zdrowe po infekcji. rozumiem determinację podrzucania do przedszkola chorego dziecka jeśli wiadomo że kolejne zwolnienie będzie gwożdziem do zwolnienia - ale chociaż nie wciskajmy sobie kitu, ze robicie to dla dobra dzieci
  • q_fla 24.09.13, 22:29
    Masz manię prześladowczą, prześladuję cię widmo przedszkolaka przyprowadzanego z gilami do pasa, kaszlącego i z gorączką sięgającą 40*C i słaniającego się na nogach, oraz siejącego śmiercionośną zarazę.
    Przez trzy lata przebywania rano w przedszkolnej szatni nigdy nie widziałam dziecka z twoich opisów, sądzę że to są marginalne przypadki.
    Panie nauczycielki opowiadające mrożące krew w żyłach historie są po prostu pozbawione profesjonalizmu.
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • annubis74 24.09.13, 22:56
    a może to kobiety mają już dość wycierania smarków, wydzwaniania do rodziców, którzy są uporzejmi nie odbierać telefonu i zapewnianiu opieki medycznej dzieciom do czego w sumie nie mają kwalifikacji ani chęci.
  • q_fla 24.09.13, 23:06
    Ale to jest wpisane w ich zawód, podobnie jak mycie pupy dziecku nie umiejącego korzystać z toalety.
    Już o tym pisałam, że ich brak ochoty to przejaw braku profesjonalizmu.
    Na szczęście moje dziecko nie chodziło do takiego przedszkola.
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • wuika 25.09.13, 10:25
    Od wycierania nosa to chyba są same dzieci, co nie? Moje mają niecałe dwa lata i jak da im się chusteczkę, to noc nie tylko wytrą, co jeszcze wydmuchają (jak im się przypomni, jak nie, wystarczy powiedzieć, żeby wydmuchały nos, ew. poudawać dźwiękowo i jarzą o co chodzi). Podanie dziecku chusteczki też wykracza poza zakres obowiązków? Litości.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • kosa.bar 25.09.13, 09:01
    Wiem,że nie możesz tego pojąc,ale tak, wysyłam córkę z katarem do przedszkola dla jej dobra a konkretnie w celu budowania odporności. Wynika to z moich obserwacji zawodowych jak i doświadczenia mamy przedszkolaka z drugiego roku. Otóż ciągłe zatrzymywanie dziecka w domu odbija się niekorzystnie, taki maluch nie ma szansy zaaklimatyzować sie z przedszkolnymi zarazkami i ciągle z nimi walczy. Dlatego po dwutygodniowym pobycie w domu łapie kolejna infekcję po dwóch dniach przedszkola. Logiczne zresztą. U Julki dzieci, które chodziły z katarem nadal uczęszczają do przedszkola i mają sie dobrze, odpadła dziewczynka zatrzymywana w domu z byle powodu. Faszerowana lekami, syropkami na odporność po kolejnej infekcji trafiła do szpitala z sepsą. Wniosek nasuwa się sam.
  • aniasa1 25.09.13, 12:49
    > Wiem,że nie możesz tego pojąc,ale tak, wysyłam córkę z katarem do przedszkola d
    > la jej dobra a konkretnie w celu budowania odporności.

    brawo. tylko dlaczego budujesz ta odpornosc kosztem innych? Moze zamiast prowadzic dzieciaka do grupy wystawiaj go rozebranego na mroz? MOze zapraszaj wszystkie chore dzieci z okolicy na party do siebie? - zapewne bedzie kontakt z chorobami wirusami a twoje dizecko uodporni sie? Mamy tycgh dzieci beda szczesliwe ze moga wyjsc z domu....... same korzysci!

    Wynika to z moich obserw
    > acji zawodowych jak i doświadczenia mamy przedszkolaka z drugiego roku.
    A kim ty jestes? Jednym z wilu lekarzy? Masz jakies prace naukowe? Twoje obserwacje sa cytowane w dzienniku? Jestes specjalista w tej dziedzinie? A moze blizej Ci z uprawnieniami i wiedza do lekarzy z Nieklanskiej ktorzy przerzucali dzieciaka miedzy soba az Jas skonal pod ich fachowa opieka?

    D
    > latego po dwutygodniowym pobycie w domu łapie kolejna infekcję po dwóch dniach
    > przedszkola. Logiczne zresztą
    PUDLO pani NIEDOUCZONA doktor - ne jest to norma anie wiekszosc. U mojego syna jeszcze tak sie nie zdarzylo. Jak czytam twoje wpisy to ciarki mnie przechodza. Mam nadzieje ze nigdy cie w pracy nie spotkam!


    U Julki dzieci, które chodziły z katarem nadal u
    > częszczają do przedszkola i mają sie dobrze, odpadła dziewczynka zatrzymywana w
    > domu z byle powodu.
    O wlasnie! to proste. Rodzice tych dzieci w dooopie maja ich stan i nawet polzywe zawlekliby do przedszkola. Odpadla dziewczynka bo rodzice stwierdzili ze szkoda walki z idiotami. Pomysl zanim cos napiszesz


    Faszerowana lekami, syropkami na odporność po kolejnej inf
    > ekcji trafiła do szpitala z sepsą. Wniosek nasuwa się sam.
    tak nasuwa sie a jakze!
  • kosa.bar 25.09.13, 15:05
    Poziom Twoich wypowiedzi jest tak żenujący,że aż zabawny big_grin Współczuję jeśli nie potrafisz przedstawiać swoich argumentów inaczej niż w formie epitetów i obrażania innych. Brawo, pokazałaś na co Cię stać big_grin Możesz wysilać się dalej, najwyżej pośmieję się, bo wybacz, ale ujadająca, anonimowa osoba z forum nie jest w stanie mnie obrazić smile Na szczęście bardzo mało mam takich pacjentów jak Ty, w większości lubimy się i szanujemy obustronnie. Widzisz kiciu nie robię niczego kosztem innych dzieci, bo w naszym NORMALNYM przedszkolu WSZYSTKIE dzieci chodzą z katarem i NIKT nie robi z tego problemu. Dzieci są wesołe, jeżdżą na wycieczki i chodzą na długie spacery do lasu, nie spotkałam dziecka półżywego big_grin Tak wiem, nie potrafisz tego pojąć. Jeszcze jedno, jeden z wielu lekarzy ma duuuuuużo większe doświadczenie niż pojedyncza rozhisteryzowana mamuśka.
  • aniasa1 27.09.13, 22:03
    > Poziom Twoich wypowiedzi jest tak żenujący,że aż zabawny :

    Bardzo mnie raduje wiesc ze komus poprawiam humor.
    Niestety ty mnie nie. Majac w swiadomowsci ze mozna do kogos takiego trafic, wzbudza we mnei strach i przerazenie. Jesli uzywasz epitetu: rozhisteryzowana mamuśka do osoby ktora dba o zdrowie swojego dziecka to pokazujesz wysoki poziom relacji pacjent - lekarz. I kto tu siebie przedstawil w calej okrasie....

  • wuika 28.09.13, 14:42
    Nasz pediatra po którejś tam kolejnej wizycie (co tydzień: dziecko ma katar, laboga, laboga, nie chce przejść) powiedział otwarcie, że trochę przesadzamy. Że to normalne. Że dziecku się nie pogarsza (w kierunku zapaleń oskrzeli, czy płuc), że kaszel jest oznaką, że infekcja właściwa się kończy, itp. Ale nie wyskoczył z tym przy pierwszej wizycie, tylko przy naprawdę kolejnej, kiedy poznaliśmy się na tyle, że umiał to przekazać w sposób, który mnie nie uraził, a dał do myślenia. Bo teraz już oboje wiemy, że to jest normalne, że przechodzi, że jak się coś dzieje, to od razu widać i nie ma sensu na siłę szukać bezobjawowych zapaleń płuc i innych takich suspicious Gdybym więc trafiła na kolejną wizytę, a pan doktor stwierdził, że histeryzuję, to nie uważałabym tego za jakąś obrazę, tylko skwitowanie mojego podejścia. Bo rodzic ma prawo panikować czy histeryzować nawet, skoro pewnych rzeczy nie wie - nie musi się dokształcać jakoś specjalnie, żeby dostąpić zaszczytu odbycia wizyty u pana doktora. Na szczęście są lekarze, którzy umieją podejść odpowiednio nie tylko do leczenia dziecka, ale też do edukowania rodziców - jakie objawy są normalne, kiedy dzwonić po pogotowie, kiedy można czekać do następnego dnia, a czym można przyjść przy okazji wolnej chwili, a nie gnać na dyżur.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • kosa.bar 25.09.13, 09:09
    A jeszcze zapomniałam dodać,że siedzę w domu na zwolnieniu lekarskim, w dodatku jest jeszcze babcia chetna zająć się wnuczką. Więc niestety Twoje teorie sa nieprawdziwe.
  • kosa.bar 25.09.13, 08:17
    Te które wymieniłaś dają kaszel nawet kilkumiesięczny. Po zwykłych infekcjach wirusowych nabłonek jest zniszczony i po ostrej infekcji dzieci kaszlą kilka tygodni. Jeśli dodać do tego kolejne nadkażenia nie ma co się dziwić,że u nie których kaszel występuje przez większość miesięcy w sezonie jesienno-zimowym i w okresie wczesnej wiosny. Tak naprawdę nie wiesz, czy dzieci były u lekarza (większość przychodzi nawet z banalną infekcją ), czy kaszel jest poinfekcyjny,nie powinnaś negatywnie nastawiać sie do każdego kaszlącego dziecka.
  • annubis74 25.09.13, 09:38
    Tak naprawdę nie wiesz, czy dzieci były u lekarza (więks
    > zość przychodzi nawet z banalną infekcją ), czy kaszel jest poinfekcyjny,nie po
    > winnaś negatywnie nastawiać sie do każdego kaszlącego dziecka.

    nie nastawiam się negatywnie do dziecka tylko jego nieodpowiedzialnych rodziców. sugerujesz ze teraz na początku roku szkolnego większość dzieci jest po przebytych pewnie w końcówce lata infekcjach które dają kilkutygodniowy kaszel - sama chyba w to nie wierzysz.
    w grupie mojej córki jest chłopiec - synek pary lekarzy, wnuk lekarza pediatry. w zeszłym roku został przyprowadzony na jakąs przedszkolną uroczystość - babcia pediatra zresztą radośnie przed uroczystością oznajmiła że chłopiec jest chory, ale nie można go było zostawić w domu bo tak sie nastawił na występ. Po tej uroczystości padła większość grupy wraz z przyległościami czyli rodzice i rodzeństwo
    więc jak widać - wiedza to jedno- wnioski to zupełnie co innego
    ale jak już napisałam gdzieś wyżej przestałam walczyć z wiatrakami i rzeczywiście byle katarek mnie już nie obchodzi. nie tropię które dziecko jest chore a które zdrowe, bo to i tak niczego nie zmieni. Tylko wyciągam wnioski z obserwacji - część rodziców zatrzymuje w domu dziecko chore, takie które czuje sie źle, część wysyła do przedszkola ewidentnie chore dzieci, z gorączką, z zapaleniem oskrzeli, rotawirusami i innymi atrakcjami mając pełna tego świadomość - proporcje mniej więcej 50/50.
  • q_fla 25.09.13, 10:10
    > w grupie mojej córki jest chłopiec - synek pary lekarzy, wnuk lekarza pediatry.
    > w zeszłym roku został przyprowadzony na jakąs przedszkolną uroczystość - babci
    > a pediatra zresztą radośnie przed uroczystością oznajmiła że chłopiec jest chor
    > y, ale nie można go było zostawić w domu bo tak sie nastawił na występ. Po tej
    > uroczystości padła większość grupy wraz z przyległościami czyli rodzice i rodze
    > ństwo


    big_grin big_grin big_grin

    Może książkę wydaj, bo masz niesamowity talent w wymyślaniu mrożących krew w żyłach urban legend. tongue_out
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • annubis74 25.09.13, 14:52
    > Może książkę wydaj, bo masz niesamowity talent w wymyślaniu mrożących krew w ży
    > łach urban legend. tongue_out

    czyli chociaż w jednym punkcie się zgadzamy - że to są historie mrożące krew w żyłach smile)
    dzięki za komplement dotyczący mojego talentu opowiadacza, chociaż wolałabym żeby były to historie wyssane z palca, w które musiałabym włożyć trochę kreatywności. a to niestety samo życie.....
  • illegal.alien 25.09.13, 15:01
    Ciekawe, takie historie to ja widzialam tylko na forum - w zyciu nie.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • annubis74 25.09.13, 15:18
    to wszystko kwestia skutecznego zamykania oczu na rzeczywistość.
  • illegal.alien 25.09.13, 16:01
    Oczywiscie. Jak u kogos jest innaczej niz u ciebie, to on zamyka oczy na rzeczywistosc. Dobre.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • kosa.bar 25.09.13, 11:51
    Ależ ja nic nie sugeruję, odpowiadam tylko na Twoje stwierdzenie,że kaszel poinfekcyjny to bzdury. Powiedz, czy według Ciebie dzieci kaszlące teraz, pod koniec września zapadły na ciężkie choroby? Bo ja uważam,że raczej przechodzą zwyczajne, łagodne infekcje wirusowe typowe o tej porze roku. A że kaszlą, no cóż z pewnością od spływającej wydzieliny. Moja córka, która zaliczyła już kilka kaszelków w karierze przedszkolnej nigdy nie była poważnie chora, w ciągu swego prawie 5 letniego życia nie miała zapalenia oskrzeli, krtani czy płuc. Kaszel zawsze był konsekwencją kataru. Z tym katarem chodziła do przedszkola (zgodnie z zaleceniem pani dyrektor) tak jak większość grupy, nie było u nich żadnej epidemii,od stycznia w grupie niemal 100 % frekwencja i zero katarków. Jak to wytłumaczysz? Jakies inne dzieci czy co?
  • annubis74 25.09.13, 15:17
    zasatanawiające. zakładam że jako lekarz znasz definicję infekcji. z załozenia jest to stan odmienny od zdrowia i dobrego samopoczucia (gdyby tak nie było nie zauważalibyśmy różnicy między zdrowiem a chorobą). Nie znam ludzi którzy z infekcją czuja sie dobrze - zawsze skutkuje to gorszym samopoczuciem. mOje dziecko przy infekcji tez nie leży plackiem z gorączką ale zazwyczaj przez dzień czy dwa jej samopoczucie jest wyraźnie gorsze. Zdarzaja się chwile gdy szaleje i chwile gdy pada. I dlatego sensownym wydaje mi sie zapewnienie jej spokoju i mozliwiści wypoczynku, a nie wypychanie do przedszkola.
    ciekawqe że w waszym przedszkolu wrecz zalecają chodzenie chorym. masz rację - to jakby inna planeta
  • kosa.bar 25.09.13, 15:50
    Naprawdę uważasz,że pięciolatka nie potrafi powiedzieć jak się czuje? Wyobraź sobie,że moja córka potrafi doskonale się komunikować i jasno powiedzieć, gdy coś jej dolega. Natomiast ja obserwuję młodą i chyba jeśli bryka, biega na spacerze i dobrze przy tym bawi to nie świadczy to o jej złym samopoczuciu? Rozumiem,że według Ciebie powinnam ja przywiązać w domu big_grin dobre, naprawdę dobrebig_grin
  • annubis74 26.09.13, 09:42
    To kolejny przedszkolny mit, który uwielbiam. Dziecko czuje się tak świetnie, mimo choroby, ze to byłoby nie do pomyślenia zostawiać je w domu, tym bardziej ze ono forsuje drzwi i wybija okna by tylko dotrzeć do przedszkola (oczywiście dotyczy to też chorych 3-latków podczas procesu adaptacji w przedszkolu). Drugie hasło klucz: jest chory/a ale tak chciał/a iść do przedszkola bo dzis jest występ, teatrzyk, wycieczka itd.
    Jeśli przyjąć że to 3-4-5 latki wami rządą a nie wy kierujecie sie własnym rozsądkiem to wiele wyjaśnia
  • kosa.bar 26.09.13, 11:17
    No nie mogę. Wytłumacz mi więc, skoro dziecko ma tylko katar, nie gorączkuje , ma dobry apetyt i jest wesołe co jest wykładnikiem jego złego samopoczucia??? Uważasz,że dziecko, które naprawdę źle się czuje ma chęć iść do przedszkola? Bo co, jest tyranem i chce pokazać,że rządzi? Chyba,że jest upośledzone, wtedy faktycznie może nie wiedzieć jak sie czuje, ale to przy głębokim uposledzeniu. Wiesz co, powinnaś udać się do psychologa. Natrętne wmawianie dziecku choroby ma swoje określenie, poczytaj sobie o zespole Munchausena. A tak jeszcze do Twojej wiadomości moja córka opuściła w zeszłym roku wigilię w przedszkolu. Wiesz dlaczego? Bo źle sie czuła, tuż przed anginą. Tak, sama mi to powiedziała, zreszta nie musiała, widziałam,ze coś sie kluje.
  • q_fla 26.09.13, 11:37
    Kosa, nie znasz się... tongue_out
    Twoje dziecko mając katar po prostu symuluje dobre samopoczucie na złość takiej aniasy, czy innej annubis co by specjalnie pójśc do przedszkola i pozarażać ich niewinne dzieciątka. big_grin
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • kosa.bar 26.09.13, 12:01
    Moja córka jest terrorystką big_grin
  • q_fla 26.09.13, 12:08
    No, ba...
    Normalnie dżhad uprawia. Wespół z moją. big_grin
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • illegal.alien 26.09.13, 12:15
    A jak! - posluguje sie bronia chemiczna tongue_out
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • wuika 26.09.13, 14:02
    To ja zaprowadzam broń masowego rażenia. Wszystko razy dwa tongue_out
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 26.09.13, 14:02
    po 2 latach kariery przedszkolnej mojego dziecka napatrzyłam się dość - kiedyś też uważałam historie o przyprowadzaniu chorych dzieci za przesadzone, teraz niestety wiem że tak jest i jakoś tak się składa że podobne doświadczenia maja znajomi mający dzieci w innych przedszkolach. więc wątpię że akurat w twoim jest inaczej.
    Nie mówię o sytuacji przyprowadzania dzieci z poinfekcyjnym kaszlem i katarem, nie mówie o sytuacji, kiedy dziecku nagle w przedszkolu dostaje gorączki - bo i tak się zdarza, ale o sytuacji kiedy rodzice nagminie przyprowadzają chore dzieciaki lub właśnie w sytuacji kiedy coś im się juz kluje. Kiedy dzieciak po zmierzeniu gorączki mówi że rano też miał, mama mu dała syropek. itp. Niestety wszystkie opisane przeze mnie historie znam z relacji nauczycielek lub moich studentów będących na praktykach w tym przedszkolu lub widziałam/słyszałam je na własne oczy.
    Moje dziecko po powrocie w piątek z przedszkola dostało TYLKO KATAREK - pomysłałam ze moze przez 2 dni weekendu stanie na nogi, tym bardziej ze w przypadku młodej albo od razu ścina ją gorączka albo infekcja mija bezgorączkowo. w sobotę rano czuła się całkiem nieźle, poszłysmy na spacer, w sobotę wieczorem dostała gorączki. Mówienie sobie że dziecko zawsze choruje wg jednego scenariusza jest głupotą, prowadzanie go do przedszkola w sytuacji włąśnie rozwijającej się infekcji też uważam za naganne. Jeśli mojej córce coś dolega to zostaje w domu przez dzień lub dwa. Dzięki naszej lekarce (bardziej wiarygodnej dla mnie w ocenie sytuacji niz ty) dzięki temu młoda wychodzi z infekcji bezproblemowo, bez większego leczenia, antybiotyków itp. Chorowanie mojego dziecka nie rózni sie znacząco od chorowania większości jej kolegów i koleżanek
    nie wiem czy jesteś lekarzem czy nie, ale sama sobie poczytaj o zespole Munchausena, bo najłatwiej zarzucać komuś obsesje niż przyznać się ze samemu postepuje sie niewłaściwie. Infekcje mojego dziecka to problem - nie mówiąc o tym, ze martwie się nimi jak każda NORMALNA matka, to jeszcze totalnie dezorganizują nam życie. Sama choruję bardzo rzadko więc jakoś infekcja nie jest - albo raczej nie była normalną stała częścią mojego życia.
  • kosa.bar 26.09.13, 17:33
    To dobrze,że masz lekarza, któremu ufasz, dziwne by było gdybyś opierała się na forum, z kolei ja mam swoich pacjentów, którym odpowiada mój sposób leczenia. Przede wszystkim ja Tobie nic nie zarzucam, to Twoja sprawa czy zostawiasz dziecko w domu. Zauważ, że to Ty mnie atakujesz, próbujesz wmówić,że posyłam chore dziecko do przedszkola, wiesz więcej niż ja o samopoczuciu mojej córki. Masz prawo do swoich poglądów na temat chorób przedszkolaków, a, ale wmawianie mi czegoś nie jest normalne, bo zwyczajnie nie znasz mnie ani mojej córki. Powtórzę raz jeszcze, nigdy nie zaprowadziłam do przedszkola chorej córki, więc daruj sobie kreowanie rzeczywistości.
  • annubis74 26.09.13, 18:56
    a gdzie niby mówiłam o Tobie i Twojej córce. Mówiłam o sytuacjach zaobserwowanych w moim przedszkolu. to raczej Ty sugerowałaś że wmawiam w moje dziecko choroby. ale od razu powiem że moim celem nie są ataki ad personam. mówię po prostu, ze zbyt często pod nazwą "katarek" w zaobserwowanych przeze mnie sytuacjach kryła się pełnorozwojowa infekcja i złe samopoczucie dziecka
  • aniasa1 27.09.13, 22:21
    > No nie mogę. Wytłumacz mi więc, skoro dziecko ma tylko katar, nie gorączkuje ,
    > ma dobry apetyt i jest wesołe co jest wykładnikiem jego złego samopoczucia???
    > Uważasz,że dziecko, które naprawdę źle się czuje ma chęć iść do przedszkola?
    Z przyjemnoscia Ci wytlumacze:
    moze twoje dziecko faktycznie nie jest glupie (co przeczy teori ze sowa sokola nie urodzi) i majac w perspektywie siedzenie z nudna matka ktora nijak nie potrafi uwzglednic jej potrezb, okazac zrozumienia, nie zapewnia poczucia bezpieczenstwa, mobilizuje na sile do normalnego aktywnego funkcjonowania ignorujac objawy choroby woli pojsc do przedszkola?
    Ja nie znam dziecka oprocz tych z zaburzeniami ktore by w trakcie chcby waszego slawetnego "katarku" nie lgnęlo bardziej do rodzica, nie wymagalo wiekszej uwagi, nie bylo marudne rozbite, nie przytulalo sie, kaprysilo. Nie mowie tu oczywiscie o 15-latku.
    Nie twierdze ze ww. zachowania wystepuja ciagle ale przez wiekszosc dnia. Owszem dzieci maja tez lepsze momenty kiedy biegaja, hasaja i wydawac by sie moglo ze nic im nie dolega. Ale te lepsze minuty koncza sie szybciutko zmeczeniem Dziwie sie ze jako lekarz nie wiesz tego ze u dziecka brykanie w ciagu krociotkiego czasu moze sie zmienic w odwrotnosc.
  • q_fla 27.09.13, 22:35
    > moze twoje dziecko faktycznie nie jest glupie (co przeczy teori ze sowa sokola
    > nie urodzi) i majac w perspektywie siedzenie z nudna matka ktora nijak nie potr
    > afi uwzglednic jej potrezb,

    Dno i buractwo to bardzo łagodne określenia twojej zaburzonej osobowości.
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • kosa.bar 28.09.13, 10:02
    Racja big_grin typowe dla osób z zaburzoną osobowością jak również z niskim ilorazem inteligencji, jak nie wiadomo jakich użyć argumentów trzeba krzyczeć i obrażać tych, którzy śmią mieć odrębne zdanie.
  • kosa.bar 28.09.13, 10:25
    Powiem krótko: tylko psychiatra może Cię uratować. Kończę dyskusję z Tobą w myśl zasady : "Nie zniżaj się do poziomu idioty, bo najpierw sprowadzi dyskusję do swojego poziomu a potem pokona Cię doświadczeniem."
  • wuika 28.09.13, 14:44
    Ciebie katar (nie rozwalone zatoki, megamigreny i niagara z nosa, ale normalny katar) też rozkłada tak, że nic, tylko umierać? Uwierz, najczęściej jedyną niedogodnością jest konieczność pamiętania o zapakowaniu większej ilości chusteczek do torby. To nie jest schorzenie, od którego się umiera, albo które tak psuje samopoczucie, że trzeba leżeć i tulić się trzy dni.
    Znaczy tak: miewam też takie przeziębienia. Wtedy jestem chora. Ale piszę cały czas o katarze, który u mnie (i u moich dzieci) sprowadza się do kataru i na tym kończy.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • annubis74 28.09.13, 20:08
    co to znaczy zwykły katar? i czym różni się od tego niezwykłego? czy ktoś zajał się opisem patogenów skutkujących katarami w wersji "lajt"
    ja miewam infekcje i przy okazji katar rzadko - jak moje dziecię przywlecze coś wyjatkowo zjadliwego z przedszkola. i zawsze katar związany jest ze złym samopoczuciem, rozbiciem, bólem głowy i jeśli tylko mam szanse to zaszywam się w domu
  • aguar 28.09.13, 18:48
    W pełni popieram, to co napisałaś. A medycynę kończą bardzo różni ludzie...
  • annubis74 28.09.13, 20:14
    > Ja nie znam dziecka oprocz tych z zaburzeniami ktore by w trakcie chcby waszego
    > slawetnego "katarku" nie lgnęlo bardziej do rodzica, nie wymagalo wiekszej uwa
    > gi, nie bylo marudne rozbite, nie przytulalo sie, kaprysilo. Nie mowie tu oczyw
    > iscie o 15-latku.
    > Nie twierdze ze ww. zachowania wystepuja ciagle ale przez wiekszosc dnia. Owsze
    > m dzieci maja tez lepsze momenty kiedy biegaja, hasaja i wydawac by sie moglo
    > ze nic im nie dolega. Ale te lepsze minuty koncza sie szybciutko zmeczeniem Dzi
    > wie sie ze jako lekarz nie wiesz tego ze u dziecka brykanie w ciagu krociotkieg
    > o czasu moze sie zmienic w odwrotnosc.

    zgadzam się z Tobą aniasa
  • illegal.alien 25.09.13, 16:00
    Bardzo ciekawe teorie. Widocznie moje dziecko nie slyszalo tych zalozen, bo przy temperaturze ponad 39 stopni latala po domu i odbijala sie od scian jak maly kauczuk.
    Owszem, do przedszkola nie poszla, ale czula sie wysmienicie. Dopiero jak przyszla sie do mnie przytulic, to sie zorientowalam, ze dziecko jakby cieple troche. Zmierzylam temperature kilkakrotnie - a tam mniej niz 30 nie chcialo byc.
    Widocznie nie miala infekcji tylko... no wlasnie... ciekawe, co miala...
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • annubis74 26.09.13, 14:09
    fajnie rozumiem że twoja córka z temp. 39 laduje w przedszkolu jako zdrowa
  • illegal.alien 26.09.13, 14:32
    Tak, oczywiscie - przeciez dokladnie to napisalam w poscie powyzej.

    BTW - w moim przedszkolu wytyczne sa jasne, kazdy rodzic zapisujac dziecko musi sie na nie zgodzic. Wolno przyprowadzic dziecko z katarem, kaszlem, wolno na antybiotykach. Wykluczaja tylko biegunka, goraczka i wymioty (niekoniecznie wszystko na raz), plus ospa w fazie zakaznej.
    I jakos polowa grupy nie pada, wrecz przeciwnie - dzieci maja frekwencje po 90% i wiecej, a antybiotyk przynosza naprawde rzadko. Wszystkie wygladaja na zadowolone i czujace sie dobrze.
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • annubis74 26.09.13, 15:54
    niestety nie ma sensu w tym co piszesz
    piszesz że gorączka wyklucza pobyt dziecka w przedszkolu a wcześniej że dziecko mając 39st (czując się dobrez - ciekawostka przyrodnicza) idzie do przedszkola
    może choć trochę konsekwencji
    poza tym media są pełne opowieści o nieodpowiedzialnych rodzicach - co prawda za prowadzenie dziecka z gorączką do przedszkola nie trafisz na pierwsze strony, ale stawia cię to w sporym gronie rodziców którzy mają dzieci choć moze nie powinni
  • illegal.alien 26.09.13, 16:39
    Gdzie ja napisalam, ze dziecko z 39 stopni idzie do przedszkola? Mozesz mi palcem pokazac?
    --
    M. - grudzień 2010
    ? - marzec 2014
  • annubis74 28.09.13, 20:03
    nie napisałaś - przeczytałam tylko ostatni wpis i źle zrozumiałam
    przepraszam
  • kosa.bar 25.09.13, 16:05
    Żeby było jasne, mówimy ciągle o katarku i kaszelku w jego następstwie. Gdy córka była chora została oczywiście w domu, tak było gdy miała anginę i jelitówkę. Wtedy faktycznie źle się czuła, pokładała, przykrywała, zero apetytu, ale co najważniejsze głośno wyrażała swoje złe samopoczucie. Natomiast przy katarku zrywa się rano i biegnie do przedszkola. Nie zamierzam więc wmawiać dziecku złego samopoczucia i przetrzymywać ją w domu na siłę, to jest nienormalne.
  • annubis74 25.09.13, 18:43
    nie mówimy o katarku i kaszleku (bosssze skąd wam się bierze ten katarek - rozumiem że w zdrobnieniu brzmi tak niewinnie że aż głupio by się było czepiać) mówimy o infekcjach - różnych, u jednych objawiajacych się katarkiem u innych nie. rozumiem że usprawiedliwisz także rodzica który z pełną tego świadomością do przedszkola przyprowadza także dziecko z anginą i jelitówką (w sumie jak uodparniać to na wszystko).
  • q_fla 25.09.13, 18:49
    My o rybce, ty o peepce... tongue_out
    --
    Kobiety dzielą się na damy, nie damy i nie wszystkim damy.
  • kosa.bar 25.09.13, 21:26
    big_grin obie koleżanki na a tak się zacietrzewiły w wałkowaniu swoich poglądów,że zgubiły wątek big_grin
  • kosa.bar 25.09.13, 21:33
    Oj chyba się pogubiłaś smile Wątek dotyczy cofnięcia do domu zakatarzonego dziecka. Więc cały czas piszemy o tzw. przeziębieniach. Katar nie jest objawem anginy, jelitówki, zapalenia oskrzeli czy płuc! Nikt też nie napisał,że zaprowadza do przedszkola dziecko za anginą. To jakieś urojenia Twoje i drugiej pani na a.
  • wuika 24.09.13, 09:45
    Po prostu muszą się czuć źle. Jak dziecku płynie coś z nosa, ale nic mu poza tym nie jest, zachowanie normalne, samopoczucie takie, że mogłyby dobrym humorem obdzielić pół miasta - mają siedzieć w domu, bo komuś się coś ubzdurało? Moje nie idą do żłobka, jak katar im w czymś przeszkadza - np. jak mają bardzo silny, to ciężko im się zasypia, wtedy zostają. Kiedy mają gorączkę lub choćby stan podgorączkowy (37 - 37,5, nie poślę takiego dziecka do placówki). Kiedy mają biegunkę, albo wymiotują. Kiedy miały wysypkę po szczepionce, ale nie było pewności, czy to reakcja poszczepienna, czy zdążyły załapać różyczkę, która była w żłobku. W każdej takiej sytuacji dzieci zostają w domu (jeśli zostaje moja mama, to zdrowa siostra idzie do żłobka, żeby opieki nie nadwyrężać, jak ja z nimi zostaję, albo mąż, to zostaje dwójka), ale nie zostają w nim, bo mają katar czy kaszel pokatarowy.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • kosa.bar 23.09.13, 21:07
    Nie zdarzyło, córka uczęszcza do normalnego przedszkola. Od początku ustalone sa jasne reguły, dzieci z katarem jak najbardziej mogą przychodzić do przedszkola, o ile nie gorączkują i nie czują sie źle.Jakoś w przedszkolu nie ma epidemii, chorują pojedyncze dzieci.
  • funmi 23.09.13, 22:03
    U nas na szczescie nie odsylaja. Gdyby odsylali to moj syn chodzilby do zlobka tylko przez kilka dni w roku. Katar to nie choroba.
  • bbuziaczekk 23.09.13, 22:33
    Nam pediatra, pulmonolog, alergolog, laryngolog tlumaczyli ze po chorobie organizm dochodzi do siebie 6 tygodni. W miedzyczasie jak dziecko zlapie kolejna infekcje to organizm dochodzi do siebie przez 3 m-ce. W cigu tego czasu dziecko moze ciagle pokaslywac. Czyli przez 6 tyg po infekcji mozna kaszlec a byc zdrowym.

    Laryngolog mowil ze dziecko przedszkolne ma prawo miec katar 11 m-cy w roku i nie jest to powod do zostawiania w domubo nie jest to choroba, bo by to dziecko musialo wogole nie chodzic do przedszkola.
  • wro-tka 24.09.13, 08:11
    potwierdzam - chyba mamy tego samego pediatrę, alergologa, laryngologa i pulmonologa wink
  • kosa.bar 24.09.13, 09:36
    To i ja potwierdzam jako lekarz rodzinny wink
  • aguar 24.09.13, 08:25
    Jak Ciebie czytam to się dziwię, bo z jednej strony posyłasz dziecko do przedszkola jak jest chore, a z drugiej uczęszczasz z nim aż do czterech specjalistów!!! Mam dziecko w podobnym wieku, nie chodzę z nim prawie w ogóle do lekarza jak na razie, jak ma infekcję to zostaje w domu ( w sensie nie idzie do przedszkola, bo na spacer owszem, o ile się bardzo źle nie czuje).
    I właśnie nie chcę, żeby mój się stale od kogoś zarażał, żeby nie zaczął chorować aż tak bardzo, że zacznie być mu potrzebny laryngolog, pulmonolog itd. (Syn bardzo kiepsko współpracuje- nie daje się osłuchać, nie pokaże gardła itd. więc to byłby problem, poza tym finansowy).
    A Ty widzę uważasz, że skoro Ty musisz "biegać po lekarzach", to niech inni nie mają lepiej, czemu by ich trochę nie pozarażać?
  • wro-tka 24.09.13, 08:36
    a ja się dziwię Twojej niewiedzy.
    skoro nie wiesz po co się idzie z dzieckiem do alergologa, pulmonologa, laryngologa.

    ale Ci wyjaśnię - do tych specjalistów nie idzie się z infekcją tylko ze schorzeniem - takim jak alergia, astma, przerost migdałków, itp. właśnie taka jest droga dziecka, które ma katar, kaszel a mimo wszystko nie posiada infekcji.
  • kosa.bar 24.09.13, 09:43
    O tak, dziecko z pewnością zarazi innych alergią, skrzywioną przegrodą, przerostem migdałków albo astmą big_grin
  • aguar 24.09.13, 10:12
    Tyle, że do astmy, a zwłaszcza do przerostu migdałków właśnie prowadzą częste infekcje! Poza tym dziecko z alergią wziewną ma większą podatność na infekcje i skłonność do cięższego przebiegu. Dlatego dziwi mnie lekceważące podejście do "katarków" osoby, której dziecko ma takie obciążenia. Do tej pory myślałam, że w ten sposób na forach wypowiadają się tylko osoby, których dzieci lekarze oglądają tylko w czasie bilansów albo i nie.
  • kosa.bar 24.09.13, 10:31
    No popatrz, a mnie uczyli,że w głównej mierze u podstaw astmy leży atopia smile Co do migdałków to owszem infekcje, ale też alergia. Według Ciebie dziecko alergiczne czy tez z przerośnietymi migdałkami powinno być zamknięte w domu w kryształowej kuli ??? Piszesz straszne bzdury, akurat mam kontakt z dziećmi chorującymi na mukowiscydozę, prowadzą normalny tryb życia, uczęszczają do przedszkola i szkoły. Mimo,ze każda infekcja to dla nich zagrożenie i często szpital. A Ty chciałabyś odizolować dziecko z alergią, popadasz w paranoję.
  • aguar 24.09.13, 10:39
    Odizolować w momencie jak ma świeżą infekcję, nie przez cały czas przecież. Na pewno też bym nie narażała dziecka z mukowiscydozą na zarażenie infekcją wirusową. I właśnie dlatego, żeby umożliwić takim dzieciom udział w normalnych zajęciach, należałoby przestrzegać zasady, żeby nie przyprowadzać na nie chorych. To, że się czasem nie da uniknąć tego kontaktu, bo okres prodromalny itd. nie znaczy, że nie należy się starać.
  • wro-tka 24.09.13, 10:45
    a po czym poznasz świeżą infekcję u dziecka, które cały czas ma katar i kaszel?
    bo watek jest o katarze - nie o samopoczuciu i katarze, nie o gorączce i katarze.
  • aguar 24.09.13, 17:01
    Szczerze, to u swojego poznam i myślę, że większość rodziców u własnego dziecka też pozna. Tylko teraz kwestia etyki, żeby nie przyprowadzać takiego dziecka, a nie wciskać innym kity, że alergia.
  • wro-tka 24.09.13, 18:27
    no właśnie... dobrze to podsumowałaś.

    >większość rodziców u własnego dziecka
    > też pozna

    rodzice dziecka, nie TY, nie pani w przedszkolu.
  • annubis74 24.09.13, 19:04
    > no właśnie... dobrze to podsumowałaś.
    >
    > >większość rodziców u własnego dziecka
    > > też pozna
    >
    > rodzice dziecka, nie TY, nie pani w przedszkolu.

    poznać pozna tylko pytanie co z tą wiedzą zrobi. mówisz tak jakby świat nie był pełen nieodpowiedzialnych rodziców
  • wro-tka 24.09.13, 20:26
    to już inna kwestia.
    wychodzę z założenia, że pilnuje swojego nosa i mam nadzieję, że w moim przedszkolu robią to również i inni.
  • mia_siochi 24.09.13, 20:06
    Coście się uparły z tą alergią. Jak moje ma katar to nie twierdzę, ze ma alergię. Ma katar i tyle. Ja dziś też mam katar i pokasłuję. Oj tak, pójdę do lekarza i poproszę o zwolnionko na ten katarek tongue_out
    --
    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego.(by atteilow)
  • wro-tka 24.09.13, 20:28
    a ja nie twierdzę, ja wiem, że moje dziecko cały sezon przedszkolny ma katar. w wakacje tylko spokój, bo nie chodzi do przedszkola. wink
  • wuika 25.09.13, 10:22
    Koniecznie minimum tydzień!

    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • aniasa1 27.09.13, 22:34
    > a po czym poznasz świeżą infekcję u dziecka, które cały czas ma katar i kaszel?

    NIGDY bym nie dopuscila aby dziecko mialo caly rok kaszel i katar. Nawet alergicy tak nie maja. Wlasnie masz taka wiedze ze masz zasmarkane dziecko caly rok. ale pssssss ty jestes najmadrzejsza
  • wro-tka 24.09.13, 10:35
    > Tyle, że do astmy, a zwłaszcza do przerostu migdałków właśnie prowadzą częste i
    > nfekcje!

    kompletna bzdura.
    przerost migdałków prowadzi do częstych infekcji.
    astma najczęściej jest ściśle związana z zapaleniem błony śluzowej nosa i katarem, zwykle o podłożu alergicznym

    >Dlatego dziwi mnie lekceważące podejście do "
    > katarków" osoby, której dziecko ma takie obciążenia.

    ale dlaczego lekceważąco?
    dzieci są pod kontrolą specjalistów, a specjaliści dają zielone światło do uczęszczania w zajęciach przedszkolnych z katarem. dodatkowo są suplementowe odpowiednimi środkami, żeby ich życie było bardziej znośniejsze.
  • bbuziaczekk 25.09.13, 15:05
    To sie nie dziw.
    Dziecko zaczelo przedszkole rok temu i chorowal co 2 tygodnie. Ciagle tylko kaszel, katar. Dostawal syropy. Po syropach przechodzilo a po odstawieniu syropow wszystko wracalo ze zdwojona sila bo siadalo na oskrzela. ZIma mial zapalenie pluc I na nic innego nie chorowal.
    Czasem nawet nie zdazyl skonczyc antybiotyku jak wszystko wracalo albo przerwa 2 dniowa.
    I zaczelo sie bieganie po lekarzach. Jak zaczal chorowac w październiku tak skonczyl w kwietniu. Potem byly tylko lekkie kaszelki.
    Najpierw alergolog czy to nie alergia - nie
    Pulmonolog czy to nie astma oskrzelowa (jestesmy w trakcie 3 miesiecznego probnego leczenia i sprawdzania) ale pupmonolog obstawia ze jednak to nie astma oskrzelowa.
    Obie panie lekarki wyslaly nas do laryngologa bo wedlug nich problem tkwi w migdalkach albo w nosie bo czesto oddychal przy nich buzia.
    Laryngolog stwierdzil ze wszystko ok. A buzia czasem oddycha bo ma krzywa przegrode nosowa z prawej strony. Przez lewa powietrze uchodzi a przez prawa jest zaburzone. Wiec u niego katar moze sie dluzej utrzymywac i czesciej go lapac.

    Na koniec października idziemuy ponownie na kontrole do pulmonolog i jesli ona stwierdzi ze to nie astma oskrzelowa to znaczy ze ten typ tak poprostu ma i juz.

    Jeszcze ci cos wyjasnic ????
  • bbuziaczekk 25.09.13, 15:06
    Źle sie podstawilo.
  • bbuziaczekk 25.09.13, 15:07
    Aha i dla wyjasnienia to ja nigdzie nie napisalam ze posylam chore dziecko do przedszkola wink
    Posylam z katarem tongue_out
    A jesli mocno kaszle do tego lub ma dodatkowo goraczke to siedzi w domu i idzie do lekarza tongue_out
  • aniasa1 27.09.13, 22:32
    > Laryngolog stwierdzil ze wszystko ok. A buzia czasem oddycha bo ma krzywa przeg
    > rode nosowa z prawej strony. Przez lewa powietrze uchodzi a przez prawa jest za
    > burzone. Wiec u niego katar moze sie dluzej utrzymywac i czesciej go lapac.

    buuuuhahahahhahaha
    zmien lekarza. Przegrode ma prawie kazdy skrzywiona a tylko nie liczni oddychaja nosem.
    Moj syn ze skrzywiona przegroda i przerosnietym migdalem (ze skierowaniem do usuniecia) nie oddycha buzia a katar nie trwa dluzej niz tydzien.
    ubawilam sie.
  • kosa.bar 28.09.13, 10:14
    Oj a Ty zmień psychiatrę, leki nie działają big_grin
  • wro-tka 28.09.13, 15:31
    sięgnij do słownika poza tym wink
  • wro-tka 28.09.13, 15:32
    powala mnie Twoja próba kliniczna.
  • wuika 24.09.13, 09:48
    Chyba ten sam lekarz wink
    Bo też było mówione, że 3-6 infekcji (katar i trochę kaszlu) w roku to norma dla dziecka, które nie chodzi do placówki i od 6 do 12 dla dziecka placówkowego (jak w mordę strzelił, jedna na miesiąc, odliczając wakacje i cieplejsze okresy, co 2-3 tygodnie). I to nie świadczy jeszcze o zaburzonej odporności czy nie-wiadomo-czym. Dorośli też co chwilę mają katary, tylko jakoś naturalniej nie zwraca się uwagi na to, bo dorosły i inaczej nos wyczyści i w ogóle.
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • anuria 25.09.13, 08:36
    We wrzesniu poslalam mloda do przedszkola i od razu zapytalam pani, gdzie jest ten moment, kiedy dziecko lepiej zostawic w domu - do tej pory corka byla z niania i nie bylo tego problemu. No wiec nauczycielka powiedziala, ze katar to nie choroba i zeby przyprowadzac, ze dzieci w ten sposob nabieraja odpornosci. Warunek - dziecko poza tym musi sie dobrze czuc i nie miec goraczki. Poki co stwierdzam, ze to dobre rozwiazanie, mloda miala lekki katarek, przeszlo, mimo, ze w przedszkolu bylo sporo zakatarzonych dzieci.
  • della.bea 25.09.13, 13:28
    Myślę, że nie ma co przesadzać z tym katarem. Moja córka od kilku dni też ma katar i owszem, chodzi do przedszkola. A zaraziła się nie gdzie indziej jak właśnie w przedszkolu, bo słyszałam od niej, że dzieci katar miały, widziałam zresztą na własne oczy jak w szatni przed wejściem na salę dmuchają nos. Nie robię z tego tragedii, póki dzieci czują się dobrze, nie sądzę, że jest powód by siedziały w domu, tym bardziej - co z tego, że zatrzymam małą w domu przez tydzień, jak potem wróci do przedszkola i znów coś podłapie(przerabiałam to w zeszłym roku, miałam taką możliwość i przesiedziałam z dzieckiem prawie 2 tygodnie, żeby "doleczyć" ów katar). Niestety katarki są wpisane w przedszkolną rzeczywistość, chcąc izolować dzieciaki - tak jak ktoś wcześniej napisał, należałoby w ogóle pozamykać przedszkola. U nas jednym z punktów wyprawki był solidny zapas chusteczek higienicznych - chyba nie bez powoduwink
    Aha, zaznaczam, że jak u dziecka dzieje się coś więcej - zaczyna kaszleć bardziej, bądź pojawia się stan podgorączkowy ( dla mnie to już ok 37 st) córka zostaje w domu i idziemy pokazać się lekarzowi.
    --
  • mikams75 30.09.13, 19:31
    kazdy syrop jest paskudny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka