Dodaj do ulubionych

pytanie o odroczenie koniec roku 2009

08.12.14, 13:04
Chciałam podpytać bo mam sprzeczne informacje ,czy dzieci majace odroczony obowiązek szkolny trafiają do oddzialu przyszkolnego w szkole w swoim rejonie, czy na koleny rok zostaja w swoim przedszkolu, Czy to zalezy od dyrektora przedszkola?Czy są jakieś stałe wytyczne?
Mam całkowicie sprzeczne info, będę wdzięczna za informacje.
Dodam ze chodzi o Warszawę a konkretnie Pragę- Południe
Edytor zaawansowany
  • blaszany_dzwoneczek 08.12.14, 16:52
    W Warszawie to już chyba we wszystkich dzielnicach nie ma sześciolatków w przedszkolach państwowych. Chociaż nie wiem jak na Pradze, na Mokotowie już od kilku dobrych lat. Tak czy siak, nawet jakbyś miała możliwość zostawić w przedszkolu, polecam puścić do szkolnej zerówki. To jeszcze nie całkiem szkoła, ale już trochę szkoła, dzieci łagodnie wchodzą w szkolną rzeczywistość, potem zaczynają pierwszą klasę już na starych śmieciach, że tak powiem. Moja córka bardzo lubiła chodzić do szkolnej zerówki, dużo bardziej niż do przedszkola. A do pierwszej klasy poszła w tym roku na luzie, z dobrze już znanymi koleżankami i kolegami z zerówki, w znanej sobie szkole - zero stresu.
  • lilith76 10.12.14, 14:35
    Ja słyszałam odwrotne info - w szkołach nie będzie już zerówek. To ma motywować rodzica by wysyłał dziecko do pierwszej klasy, bo przedszkole i tak je wypchnie.
    Podejrzewam, że jest zamieszanie informacyjne, które rodzice sobie nawzajem napędzają.

    Najlepiej sprawdzić u źródła, czy w przedszkolu do którego chodzi dziecko i w szkołach, do których chce się je posłać. Co też może być trudne, bo np. nasza przedszkolna psycholog wypowiada się niczym Pytia. Obawiam się, że sama nie wie, jest jakaś blokada informacji i bomba wybuchnie w marcu.

    Twoje dziecko już jest odroczone? Rocznik 2009? big_grin

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • froobek 10.12.14, 17:37
    Niepokoi mnie ten plan likwidacji szkolnych zerówek. Czy moje dziecko z 2011 musi az trzy lata spędzić w przedszkolu?

    Lilith, sa dzieci z takimi trudnościami rozwojowymi, ze odroczenie jest pewne. Sa rodzice tak zdeterminowani, aby odroczyć obowiązek, ze zapłacą każda cenę lub maja od niemowlęcia zbierane papiery...
  • lilith76 10.12.14, 19:22
    Z tymi zerówkami nie jestem pewna na 100%. To może być plotka autorstwa rodziców.

    Czy moje dziecko z 2011 mu
    > si az trzy lata spędzić w przedszkolu?

    Przecież tyle lat spędza dziecko w przedszkolu wg nowej reformy. Moja poszła mając niecałe 3 lata (bo grudniaczka) i teraz jest już trzeci rok w przedszkolu. Kończy 5 lat. Z PRLowskiego dzieciństwa także pamiętam, że przedszkola miały trzy oddziały - maluchy 4/5 lat, średniaki 5/6 lat, starszaki 6/7 lat (biorąc według roku uczniowskiego).

    > sa dzieci z takimi trudnościami rozwojowymi, ze odroczenie jest pewne.

    Niestety, giną w zalewie przeciwników reformy edukacyjnej.

    Na pewno będą dzieci, które na 100% będą musiały być odroczone i reforma jakoś wzięła to pod uwagę.

    Moje dziecko miało słabe wyniki w testach jeszcze we wrześniu i nie czułam ekscytacji "wow, będzie powód do odroczenia mojego maleństwa", tylko smutek, że jest w tyle. Obawa, że zobaczy, że koledzy, koleżanki z grupy idą do szkoły, a ona zostanie w przedszkolu, dołączona do młodszych. Albo pójdzie do zerówki patrząc jak znajome dzieci są w pierwszej klasie. I poczuje się gorsza.

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • froobek 11.12.14, 08:11
  • froobek 11.12.14, 08:15
    Szkola dla 6-latków miała oznaczać zerówke, także szkolna, dla 5-latków. Z powodów logistycznych starszy syn jest w zerówce w przedszkolu, ale szkolna zerówke uważam za lepszy pomysł i chciałabym w takiej umieścić młodszego. W tym sensie pytam, czy reforma to także bronienie 5-latkom dostępu do szkoły? Zmuszanie do chodzenia do przedszkola przez trzy lata?
  • lilith76 11.12.14, 09:48
    Trzeba dzwonić i pytać.
    Wszystko zależy od placówki i nauczycielek. To mit, że przedszkole to tylko zabawa i milutko spędzony czas. W naszym dla grupy zerówkowej są specjalne nauczycielki. Dzieci przerabiają litery, cyfry, mają zadania domowe, są dyżurni grupy. Szkoła w pigułce, ale w znajomych murach. Uważam nawet, że ciśnienie jest zbyt duże.
    Oczywiście, nie wszędzie tak jest. Jeśli w zerówce szkolnej lepiej zostanie przygotowany, to masz swoje racje.

    5 latki objęte są obowiązkiem edukacyjnym, a nie każdy rodzic ma ochotę płacić za prywatne przedszkole. Wtedy gmina musi udostępnić dziecku placówkę. Uważam, że choćby z tego powodu w szkołach będą zerówki.


    I ciągle nie rozumiem, co strasznego jest w trzyletnim przedszkolu, jeśli taki jest standardowy tryb nauki tam od dekad big_grin

    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • froobek 11.12.14, 10:16
    O rany, co za różnica? Mnie akurat bardziej pasuje szkola i chce mieć taka możliwość, nie róbmy z tego zagadnienia smile Nie chce kolejnych dwóch lat w przedszkolu, dwa nam z rożnych powodów wystarcza.

    Oczywiście ze przedszkole to głownie nauka czyli milutko spędzony czas. Co moze byc milszego od nauki?
  • jakw 11.12.14, 19:49
    lilith76 napisała:

    > Moje dziecko miało słabe wyniki w testach jeszcze we wrześniu i nie czułam eksc
    > ytacji "wow, będzie powód do odroczenia mojego maleństwa", tylko smutek, że jes
    > t w tyle. Obawa, że zobaczy, że koledzy, koleżanki z grupy idą do szkoły, a ona
    > zostanie w przedszkolu, dołączona do młodszych. Albo pójdzie do zerówki patrzą
    > c jak znajome dzieci są w pierwszej klasie. I poczuje się gorsza.
    Albo poczuje się gorsza, gdy rzeczywiście będzie gorsza od średniej w tej I klasie i na dokładkę trafi na jakąś nadgorliwą panią stawiającą pały od samego początku.
    >


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mynia_pynia 08.01.15, 20:03
    A dlaczego trzy, moj jest z konca 2011 w tym roku poszedl do przedszkola jako niespelna 3 latek. W 2016/2017 bedzie zerowkowiczem w szkole, w przedszkolu bedzie 2 lata.
  • lilith76 10.12.14, 14:36
    Może wiesz, ale rocznik 2009 idzie już cały do pierwszej klasy.
    Odraczania będzie, ale za kilka miesięcy.

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • lenawawa 11.12.14, 12:12
    syn -połowa roku 2009 chciałabym go posłać do szkoły ale do "zerówki"
    Praga Północ - interesują mnie dwie szkoły ale z tego co słyszę to chyba nie będzie tych zerówek - przepełniona szkoła
    w jednej już od 2 klasy dzieciaki idą do "dużej szkoły" czyli stykają się z całą społecznością szkolną

  • lilith76 11.12.14, 14:22
    Też Praga Północ.
    Moja dziecko raczej pójdzie do I klasy. Nie zamierzam wydeptywać odrodzenia. Trudno.
    Obawiam się, że wyboru wielkiego nie będzie co do szkoły - klasy będą zapchane odroczonymi 2008 i tymi z 2009. Pewniakiem jest ta, do której jesteśmy rejonowo przypisane, bo będzie musiała przyjąć.

    A z wyborem podstawówki zaczyna być jak z wyborem porodówki. Czytasz opinie, wypytujesz i okazuje się, że o każdej placówce mówią ciepło, i o każdej placówce mówią, że straszna. Mętlik w głowie smile

    W marcu zaczynają się Dni Otwarte, więc można pochodzić, popatrzeć i wybadać. We wcześniejszych latach były też chyba spotkania rodziców z przedstawicielami danej szkoły w samym przedszkolu. Ale to było chyba w ramach reklamowania nowej reformy.


    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • osiemrazy 11.12.14, 22:47
    ja mam takie informacje że ,zerówek szkolnych ma nie byc, natomiast dzieci odroczone maja byc przyjmowane jeszcze na kolejny rok do przedszkola .tylko trzeba to zrobić jeszcze przed marcem bo pozniej moze juz nie byc zagwarantowanego miejsca w przedszkolu do ktorego dziecko uczęszczało, moze być przyjęte calkiem do innego przedszkola.
  • malmoni20 02.01.15, 13:00
    muszę się dowiedzieć w swoim przedszkolu, mój syn z połowy 2009 wg przedszkolnej pani psycholog powinien być odroczony, słabo mu testy poszły, ja też widzę że on średnio się do szkoły nadaje,
    to ciekawe co z takimi jak on zrobią skoro w szkole nie będzie zerówki dla 6-latków, czy go w przedszkolu zostawią? w przedszkolach w mojej dzielnicy Ursus pełno dzieciaków, więc nie wiem gdzie by mieli pomieścić odroczone 6-latki
  • asai1978 05.01.15, 20:24
    W szkołach będą oddziały przedszkolne dla pięciolatków i odroczonych sześciolatków nazywane obecnie zerówkami. To się nie zmieni. Za to prawdopodobnie zaczną w szkołach powstawać oddziały dla 4 latków (obowiązek przedszkolny dla czterolatków od 2015 roku).
    Trudno o dzieciach z końca 2009 roku mówić, że "źle im testy gotowości szkolnej poszły" - te testy są dla dzieci 6 letnich a dzieciaki z końca 2009 roku ledwo pięć skończyły. One są całkiem normalne jak na swój wiek. Wysłanie dziecka niegotowego do szkoły to podcięcie mu skrzydeł. Nie wysłanie do pierwszej klasy dziecka czytającego to dokładnie to samo.
  • tomcug 06.01.15, 19:21
    asai1978 napisał(a):

    > W szkołach będą oddziały przedszkolne dla pięciolatków i odroczonych sześciolat
    > ków nazywane obecnie zerówkami. To się nie zmieni. Za to prawdopodobnie zaczną
    > w szkołach powstawać oddziały dla 4 latków (obowiązek przedszkolny dla czterola
    > tków od 2015 roku).

    Dzieci 4 letnie nie będą miały obowiązku, lecz prawo do odbycia wychowania przedszkolnego od 2015 roku - a to zasadnicza różnica. Nie sądzę, by szkoły tworzyły dla nich oddziały, nadal będą przebywać w przedszkolu.
  • lilith76 06.01.15, 20:51
    Tylko, że chyba łatwiej otworzyć zerówki w szkołach niż rozepchać przedszkola.

    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • tomcug 06.01.15, 21:34
    lilith76 napisała:

    > Tylko, że chyba łatwiej otworzyć zerówki w szkołach niż rozepchać przedszkola.
    >

    Tak, tylko pod warunkiem, że szkoła ma na to warunki. Skoro wchodzi ustawa to obowiązkiem samorządów będzie zadbać o to, by dla każdego chętnego dziecka znalazło się miejsce. Wiem, wiem - ideologia swoją drogą, życie swoją.
    A tak z innej beczki - mam wrażenie, że jeszcze chwila i przedszkola zamienią się w żłobki, a przedszkolaki coraz wcześniej będą miały kontakt ze szkołą. Czy to dobrze - nie jestem pewna.
  • ciasteczko_cynamonowe 08.01.15, 14:14
    Napiszcie mi prosze, o co chodzi z tymi testami gotowosci szkolnej? Kazde dziecko w 5latkach ma jakis test robiony?Przez kogo, nauczycielke czy psychologa? W przedszkolu mojego syna nikt nam o czyms takim nawet nie powiedzial, musze sie zapytac... sad Za to u nas w przedszkolu nawet nie chca slyszec o odraczaniu dzieci, nie maja na to wszystko nawet miejsca...

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/klz98iikkcr1kop8.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/lprk9vvjo711bai5.png
  • lilith76 08.01.15, 15:37
    Gdzieś tak na przełomie września i października każde dziecko z grupy zerówkowej miało testy.
    Chętny rodzic mógł potem je przejrzeć i omówić z nauczycielką. Były tam obserwacje zachowania dziecka w grupie, solo, jego reakcji emocjonalnych, jak reaguje na zadania, polecenia, były testy umiejętności, wiedzy podobne trochę do tych w badaniach przesiewowych czterolatków.
    Dla mnie to badanie w jakich obszarach dziecko jest do tyłu i trzeba na to zwrócić uwagę, a gdzie jest dobrze.
    I testy nie były miarodajne do końca. Kwestionariusz wypełniała jedna nauczycielka, omawiała druga (ta bardziej surowa) i komentowała, że ona by mojej córce dała więcej punktów za jakieś zadanie. Wychodzi na to, że dwie osoby inaczej patrzą i odbierają moje dziecko.
    U mojej grudniaczki wyszło, że ma jeszcze reakcje emocjonalne dziecka o rok młodszego. Jeśli chodzi o umiejętności, to to można wypracować. A może nie musi być geniuszem?
    Omawiałam to potem z panią psycholog przedszkolną, do której dziecko chodzi na dodatkowe zajęcia. Ustaliłyśmy, że do tematu gotowości mojego dziecka wrócimy w styczniu, lutym.

    Ciężko, bo nie chcę jej zostawiać w przedszkolu. Niedawno, gdy dowiedziała się, że jako ostatnia w grupie skończyła 5 lat, zaczęła mnie dopytywać zaniepokojona, czy w takim razie panie nie przeniosą ją do młodszej grupy.
    Dzwonię po szkołach. W jednym twierdzą, że będą mieli zerówkę, w innych, że to już skasowane dla wszystkich.


    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • mynia_pynia 08.01.15, 20:17
    Moj syn jest z końca października ma teraz 3 lata i jest wielka przepasc miedzy nim chłopcami z poczatku roku. W dodatku syn od zawsze rozwijał sie ksiażkowo czyli ani wczesniej ani poźniej i dopiero teraz zaczal ładnie wspolpracowac z grupa, na jaselkach jako jedyny zszedl ze sceny zaraz po wejsciu na nia, bo wolal do mamy wink. Po przerwie swiatecznej nagle zaczal spiewac, opowiadac co w przedszkolu, w szoku jestem.
  • mynia_pynia 08.01.15, 20:20
    A przechodzac do sedna wink to syna puszczam wg nowej reformy jako 5 latka (niespełna) do zerowki, jako 6 latka (dokladnie 5,9) do 1 klasy.
  • lilith76 09.01.15, 09:13
    Ja pocieszam się, że w tym wieku dzieci rozwijają się skokowo i dziecko we wrześniu, to ktoś całkiem inny niż później w lutym, a do kolejnego września jeszcze bardziej się rozwinie.
    Nie jestem przeciwniczką reformy, dotąd uważałam, że skoro dzieci w innych krajach dają rade, to nasze też, a w klasie będzie mnóstwo takich samych dzieci.

    Jednak widzę, że moja córka wybija się przy innych dzieciach. Jest żywa, emocjonalna i najpierw robi potem myśli, jeśli pomyśli.

    Też miałam wrażenie, że 100% rodziców w grupie jest za I klasą, a na ostatnim świątecznym spotkaniu okazało się, że jest spora grupa, która zastanawia się, co z odroczeniem.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • froobek 12.01.15, 08:31
    Ależ po to człowiek ma 5, 7 czy 9 lat, żeby był emocjonalny i najpierw robił, potem myślał. Tak właśnie wyglada dzieciństwo. Gratuluje wspaniałej córki. Mój marcowy syn na pewno jest bardziej emocjonalny i mniej myślący, a jest gotowy do szkoły. Dawno był.
  • thesmith 16.01.15, 11:27
    bo ja tez z pragi i mam dziecko z rocz. 2009.tylko ja juz zalatwiam jej odroczenie
  • lilith76 16.01.15, 12:36
    Jestem ze Szmulek i szukam czegoś, gdzie dziecko nie będzie musiało dojeżdżać autobusem. Zastanawiałam się nad nr 354 na Otwockiej, a nr 30 na Korsaka. Rejonem przynależymy do nr 73 na Białostockiej, ale tą wszyscy odradzają.
    Na Otwockiej mówią, że będą mieli zerówkę, na Korsaka, że nie, bo wszystkie podstawówki mają je likwidować. Być może 354 nie ma jeszcze aktualnych informacji.

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • lilith76 16.01.15, 12:37
    Pomyślałam żartobliwie, że otworzenie mini-szkoły z zerówką dla odroczonych, to jest pomysł na biznes wink

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • thesmith 16.01.15, 18:51
    to mnie wystraszylas, bo bylam przekonana, ze pojdzie do zerowki z nizszym rocznikiem.ja chce z kolei do 73, a opinie rozne slyszalam, ale tu mam najblizej
  • thesmith 16.01.15, 18:57
    73? w sensie co mowia ludzie, ze czemu nie tam?
  • lilith76 17.01.15, 17:28
    Pisząc szczerze, z wyborem szkoły podstawowej dla dziecka jest jak z wyborem szpitala położniczego te kilka lat wcześniej.
    Rozmawia się kobietami, czyta opinie o każda placówka ma trochę za i trochę przeciw. Ma się zamęt w głowie, bo by się chciało poznać jedno miejsce, gdzie jest 100% na tak.
    I w końcu zlewa się temat i idzie rodzić w Praskim. I jest ok smile

    Co do 73iej - od jednych słyszę, że słaby kontakt z dyrekcją i nauczycielami, od innych, że dzieci z Brzeskiej (jakby to była jedyna trudna ulica na Pradze).

    W marcu są dni otwarte w trzech szkołach i będę z dzieckiem chodzić, patrzeć i rozmawiać.

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • thesmith 19.01.15, 17:57
    faktycznie, kazdy inaczej to widzi.dla mnie okolice otwockiej i lochowska to patologia. a tak naprawde najwieksze rozterki to mialam czy do panstwowej czy do prywatnej, ale nic ciekawego w okolicy nie zanlazlam. a juz czy 30 czy 73, czy otwocka to mi bez roznicy, ten sam bejzel, wiec wybieram najblizszą.
    mi to sie wydaje, ze juz w przedszkolu mam slaby kontakt z n-lami, wiec przyzwyczajona jestemsmile
  • katjusza81 18.01.15, 21:35
    jak to udało sie wam załatwić? u przedszkolnego psychologa? my mamy z tym straszne problemy .U córki są problemy emocjonalne,społeczne ,sikanie w majtki ehhhh ale przedszkole nie widzi problemu bo radzi sobie z cwiczeniami w podreczniku
  • thesmith 19.01.15, 17:50
    jak byla robiona wstepna diagnoza w przedszkolu i byla p.psycholog, to w trakcie spotkania z nia powiedzialam, ze chce odroczyc, a ona zapisala nas do poradni na wizyte.
    taaak, w przedszkolu to byle wypchnac dalej
  • ciasteczko_cynamonowe 08.01.15, 21:12
    Ja syna nie chce odraczac, niech juz idzie do szkoly, wszystkie dzieci z jego grupy przedszkolnej ida do szkoly. Znalazlam wytyczne wobec ktorych nauczycielki maja oceniac prace dziecka i niby gotowosc do szkoly. I tak szczerze..wcale moj syn nie potrafi zrobic wszystkiego co jest tam wymienione...Zamek w bluzie zapnie, guziki tez ale zeby mial buty sam sznurowac? Pamietam ze ja uczylam sie buty sznurowac w drugiej klasie podstawowki czyli mialam 8 lat...i juz nie o samo sznurowanie chodzi, syn emocjonalnie nie dorosl do pojscia do szkoly...ale coż moge na to poradzic...

    I tak jak piszecie, w przedszkolu dziecko opisuja dwie nauczycielki i kazda widzi dziecko inaczej..Mam wrazenie ze specjalnie niektore dzieci pchaja dalej zeby tylko poszly do szkoly,czy tez sa naprawde gotowe czy tez nie...zeby tylko w przedszkolu dalej nie zostaly...


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/klz98iikkcr1kop8.png
    http://www.suwaczki.com/tickers/lprk9vvjo711bai5.png
  • fruzielka27 26.01.15, 23:46
    Raczej nie trafiają do oddziału przedszkolnego, bo jak? U nas np. jest jedna grupa 5 latków, jedna 4 latków i dwie grupy 3 latków. I jak nasi (bo też mam córkę z 2009) "pójdą" do szkoły, no teoretycznie, to 4 latki staną się 5 latkami, jest 26 czy 27 w grupie, to niby gdzie mieliby przyjąć tą moją czy inne odroczone?
    I to jest właśnie problem wszystkich chyba rodziców myślących o odroczeniu... SPrawa podobno ma się wyjaśnić w lutym. Najnowsze plotki głoszą, że zerówki w szkołach (dla 5 latków i odroczonych 6) mają zostać przy szkołach integracyjnych. Podobno wink
    I nie jest prawdą, że od lat na Mokotowie nie było 6 latków w przedszkolu, bo były, w tamtym roku smile

    A tak odbiegając od tematu - macie wieści jak sobie radzą 6 latki w klasie 4? Pomijając czy były dojrzałe emocjonalnie w 1 klasie czy nie? Bo ja mam, nie są to same ochy i achy, niestety.

    --
    PROSTO i już smile
  • makurokurosek 27.01.15, 12:05
    > A tak odbiegając od tematu - macie wieści jak sobie radzą 6 latki w klasie 4? P
    > omijając czy były dojrzałe emocjonalnie w 1 klasie czy nie? Bo ja mam, nie są t
    > o same ochy i achy, niestety.

    Jak dużo rodziców dzieci które rozpoczynały szkołę w wieku siedmiu lat o klasie czwartej mówią same ochy i achy. Od kąt pamiętam w klasach zawsze było kilku uczniów piątkowych, kilku bardzo słabo sobie radzących natomiast znakomita większość to uczniowie przeciętni. Tak samo jest teraz niezależnie od tego czy dziecko poszło do szkoły jako sześciolatek czy jako siedmiolatek. Rożnica taka, że tylko niewielka grupa rodziców młodszych dzieci potrafi zaakceptować to, że ich dziecko jest przeciętne, przecież puszczali je do szkoły jako sześciolatka z założeniem, że jest genialne.
  • fruzielka27 27.01.15, 17:04
    Ale zupełnie nie o to mi chodziło! Choć z tym, że wiele osób zakładało, że dziecko jest geniuszem to swoją drogą też prawda wink

    --
    SKOKI
  • lilith76 27.01.15, 17:34
    Czyli reforma jest ok, tylko dzieci nie dopasowane wink

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • domi_33 29.01.15, 15:23
    ja już dostałam potwierdzenie, że jeśli pani dyrektor nie znajdzie miejsca w przedszkolu to dziecko trafia do jakieś szkoły w obrębie dzielnicy w której będzie oddział przedszkolny. wszystkie szkoły nie będą ich miały.
    --
  • fruzielka27 30.01.15, 01:25
    Tak samo mi powiedzieli w Kuratorium i Wydziale oświaty. Teraz też nie w każdej szkole są zerówki, ale podobno mają jeszcze część zlikwidować... A z kolei dać dziecko na rok do jednego miejsca, żeby zaraz zmieniać mu całe środowisko? Też trochę bez sensu i nie wiem czy wtedy gra jest warta zachodu.
    --
    Nierytmicznie? A gdzie tam!
  • thesmith 30.01.15, 12:39
    A ja to juz sama nie wiem czy odraczac,moja ma malo sprawna reke,motoryka u niej lezy,chetnie bym odroczyla,licze na to, ze kl.0 otworza,ale czy jej tam dobrze bedzie,jeszcze sie okaze,ze beda same 5letnie, a starsze z orzeczeniami i jakimis poteznymi dysfunkcjami
  • makurokurosek 30.01.15, 13:43
    Czy nie lepiej zamiast myśleć o odroczeniu zająć się sprawnością manualną dziecka, zagonić do zagniatania ciasta, ciasteczek, malowania palcami, lepienia z plasteliny jest tysiące sposobów na ciekawy dla dziecka rozwój motoryki małej, odroczenie nie jak na motorykę nie wpłynie.
  • fruzielka27 31.01.15, 23:11
    Bez przesady z tymi dysfunkcjami! Ludzie będą po różne powody odroczenia sięgać. Ja na pewno będę próbować.

    A co do ćwiczenia ręki - ćwiczyć trzeba, ale ten rok byłby taki spokojnym przejściem z przedszkola do szkoły... A jak ręka słaba i o września ma już normalnie pisać, to będzie siedzenie i nad lekcjami i nad ręką...

    --
    Nierytmicznie? A gdzie tam!
  • makurokurosek 01.02.15, 00:27
    > Bez przesady z tymi dysfunkcjami! Ludzie będą po różne powody odroczenia sięgać
    > . Ja na pewno będę próbować.

    Nie do końca. Reforma czy nam się to podoba czy nie weszła w życie, odroczenie będzie coraz bardziej brane pod uwagę jako objaw zaburzeń i dysfunkcji. Kolejna rzecz to przedszkola, w których może nie być miejsca dla odroczonego sześciolatka.

    "> A co do ćwiczenia ręki - ćwiczyć trzeba, ale ten rok byłby taki spokojnym przej
    > ściem z przedszkola do szkoły.

    nie ma tak naprawdę czegoś takiego jak spokojne przejście z przedszkola do szkoły. To przejście zawsze w mniejszym czy większym stopniu będzie dla dziecka stresujące, a stres będzie tym większy im bardziej obce nowe środowisko.

    " A jak ręka słaba i o września ma już normalnie
    > pisać, to będzie siedzenie i nad lekcjami i nad ręką...

    Chcesz powiedzieć, że rodzic dopiero teraz się obudził i zwrócił uwagę na motorykę dziecka. Cóż dobrze, że w swoim zapracowaniu chociaż po tych pięciu latach w końcu zauważył że ma dziecko.
  • lilith76 01.02.15, 19:08
    A ja napiszę coś w poprzek większości matek - odraczanie dziecka, to danie mu sygnału na wstępie jego drogi szkolnej, że na tle rówieśników jest słabsze. A w 9/10 jest w średniej.

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • makurokurosek 01.02.15, 21:50
    Dziecko w tym wieku nie rozpatruje odroczenia w takich kategoriach. Na pewno jest sens odraczać dziecko z widocznymi problemami np wadą wymowy, problemem ze słuchem fonematycznym ( czyli nieumiejętność podziału wyrazu na sylaby , głoski i syntezy wyrazu z sylab, głosek) , nieumiejętnością dodawania i odejmowania na liczmanach. Ale jest sen tylko w tedy kiedy rodzic zamierza z dzieckiem pracować. Jeżeli rodzic przez pięć lat miał dziecko tak naprawdę gdzieś i teraz się obudził i stwierdził, o jej motoryka mała leży to sory ale nie wierzę w to, że ten kolejny rok wykorzysta na pracę z dzieckiem skoro wcześniejsze tego nie robił. Dla takiego zaniedbanego dziecka lepsza jest szkoła, bo przynajmniej ktoś będzie z nim pracował i nadrabiał te stracone lata.
  • fruzielka27 01.02.15, 23:50
    A ja mam pytanie z innej beczki - kto z Was wypowiadających się pracuje w szkole, poradni pedagogicznej itp? Bo to trochę zmienia punkt widzenia.

    Lilith - to nie musi być dla dziecka sygnałem, że jest gorsze, o ile człowiek sensownie dziecku wytłumaczy dlaczego większość dzieci idzie do szkoły, a ono nie. Ja absolutnie nie uważam, że moje dziecko jest gorsze, głupsze itd. niż reszta. A wręcz przeciwnie uważam smile Pójście do szkoły w wieku lat 6 (dla mnie zaznaczę) jest przede wszystkim skróceniem dziecku dzieciństwa - postawienie go rok wcześniej przed egzaminem 6 klasisty, gimnazjalisty, matury i rok wcześniej pójdzie do pracy. Pomijając inne powody - po co? Ja nie widzę takiego sensu, zwłaszcza, że nasze szkoły są średnio do tego przygotowane. I to nie jest tak, że dziecko nie da rady, da radę, bo jakie powiedz będzie miało wyjście? Albo będzie niezłe na tle klasy (o ile nie będzie miało w klasie za dużo dzieci z rocznika wyższego, co raczej mało prawdopodobne, bo trzeba pamiętać, że dzieci z 2 połowy 2008 miały wybór, a część z 2009 musiało lub chciało być odroczonych), albo będzie gonić w ogonach, ale wydoli, nie w takich, a dużo bardziej ekstremalnych sytuacjach ludzie sobie dają radę. Więc każdy ma prawo do swojego zdania i każdy ze swoim dzieckiem zrobi jak uważa.

    Ktoś tu wspomina, że zapracowany rodzic odkrywa słabą motorykę ręki po 5 latach. A czy Ty jesteś specjalistą i na tyle się znasz, żeby zobaczyć jaką motorykę ma dziecko 3 letnie??? Większość dzieci rysuje słabo na początku przedszkola z czasem to doskonaląc, to jest zupełnie naturalne. A szlaczki itp zaczynają się właśnie dopiero w 5 latkach i dopiero w zasadzie na tym etapie się nauczyciel zaczyna temu przyglądać. Nie bardzo mam pojęcie jak rodzic, który nie ma styczności z dziećmi miałby ocenić jaką motorykę ma jego dziecko? Na podstawie porównań z kim? Ze sobą?
    Poza tym nawet jeśli mówi o rodzicu mało zainteresowanym - nie widział itd. I nawet jeśli nie będzie specjalnie nad tym pracował, to jeszcze przez rok dziecko poćwiczy, zanim będzie musiało się nauczyć mieścić w liniaturze i szlaczki przestaną być szlaczkami, a będą musiały być konkretnymi znakami.

    Ktoś inny pisze o liczeniu na liczmanach. No liczyć od 1 do iluś tam ok, ale chyba nie mówimy o odejmowaniu i dodawaniu w 5 latkach? Bo może ja coś przeoczyłam?
    Dodam, że nie jestem zbyt zapracowanym rodzicem smile

    I jeszcze jedno - zerówka wg mnie (piszę o zerówce w szkole, do której dziecko potem będzie uczęszczało dalej) jest właśnie bardzo fajnym przejściem z przedszkola do szkoły. Oczywiście jest to ogromna zmiana, przede wszystkim środowiska, rówieśników, nauczycieli. Ale jest jeszcze miejsce na swobodną zabawę, nie ma cyklu lekcji 45 minutowych, dziecko nie przybywa (jeśli oczywiście nauczyciel jest myślący) z innymi na przerwie, jeszcze nie dźwiga tornistra, nie odrabia lekcji, ma śniadanie, obiad i podwieczorek itp, itd. Więc dla mnie to jest takie spokojne oswojenie się z innym, nowym, bo mimo wszystko zerówka szkolna to nie to samo co 1 klasa. To samo zresztą usłyszałam w piątek od nauczycielki zerówkowiczów.

    --
    MOMENTY wink
  • makurokurosek 02.02.15, 00:27
    > Ktoś tu wspomina, że zapracowany rodzic odkrywa słabą motorykę ręki po 5 latach
    > . A czy Ty jesteś specjalistą i na tyle się znasz, żeby zobaczyć jaką motorykę
    > ma dziecko 3 letnie???

    Nie, nie jestem nauczycielem ale mam dwójkę dzieci jedno niespełna 10 letnie drugie niespełna 3 letnie. Obydwoje swoją przygodę z pracami plastycznymi rozpoczęli przed ukończeniem 1,5 roku i obydwoje wszelkiej maści prace plastyczne uwielbiają.

    "A szlaczki itp zaczynają się
    > właśnie dopiero w 5 latkach i dopiero w zasadzie na tym etapie się nauczyciel z
    > aczyna temu przyglądać.
    ę

    Jeżeli nauczyciel przedszkolny zaczyna ocenę małej motoryki dopiero w grupie pięciolatków to znaczy, że jest on bardzo kiepskim nauczycielem. Postępy dziecka przedszkolnego oceniane są przez cały czas.

    " Nie bardzo mam pojęcie jak rodzic, który nie ma styczno
    > ści z dziećmi miałby ocenić jaką motorykę ma jego dziecko? Na podstawie porówna
    > ń z kim? Ze sobą?

    Rozumiem, że ciebie prace plastyczne twojego dziecka nie interesują. W sumie nie jest to wielkie zaskoczenie skoro dopiero teraz zwróciłaś uwagę na słabo rozwiniętą małą motorykę.
    Prace plastyczne wywieszane są w przedszkolach w widocznych miejscach, rodzic który choć trochę interesuje się własnym dzieckiem będzie oglądał te wystawy i przy okazji oceniał jak dziecko wypada na tle grupy. Rozmowy z nauczycielem dziecka również nie są zabronione, tak więc nie oceniaj wszystkich przez swój pryzmat, to że ty się nie interesowałaś rozwojem swojego dziecka nie oznacza, że wszyscy mają taki zlew.

    "> Poza tym nawet jeśli mówi o rodzicu mało zainteresowanym - nie widział itd. I n
    > awet jeśli nie będzie specjalnie nad tym pracował, to jeszcze przez rok dziecko
    > poćwiczy, zanim będzie musiało się nauczyć mieścić w liniaturze i szlaczki prz
    > estaną być szlaczkami, a będą musiały być konkretnymi znakami.

    Co poćwiczy? Jeżeli dziecko ma słabą małą motorykę, to znaczy że ma bardzo mały kontakt z pracami ręcznymi , i wybacz ale samo sobie to dziecko kredek , farb, plasteliny , korali do nawlekania, samolotów do sklejania nie kupi.

    "> Ktoś inny pisze o liczeniu na liczmanach. No liczyć od 1 do iluś tam ok, ale ch
    > yba nie mówimy o odejmowaniu i dodawaniu w 5 latkach? Bo może ja coś przeoczyła
    > m?
    > Dodam, że nie jestem zbyt zapracowanym rodzicem smile
    >

    Dziecko kończące grupę pięciolatków powinno umieć przy pomocy liczmanów dodawać i odejmować w zakresie 10.
    Proponuję zajrzeć do podstawy programowej która jest dostępna na stronie MENu

    "Ale jest jeszcze miejsce na swobodną zabawę, nie ma
    > cyklu lekcji 45 minutowych, dziecko nie przybywa (jeśli oczywiście nauczyciel j
    > est myślący) z innymi na przerwie, jeszcze nie dźwiga tornistra, nie odrabia le
    > kcji, ma śniadanie, obiad i podwieczorek itp, itd.

    Wszystko zależy od konkretnej szkoły/przedszkola i konkretnego nauczyciela.
  • lilith76 02.02.15, 09:16
    > Rozumiem, że ciebie prace plastyczne twojego dziecka nie interesują. W sumie ni
    > e jest to wielkie zaskoczenie skoro dopiero teraz zwróciłaś uwagę na słabo rozw
    > iniętą małą motorykę.

    Uwielbiam interpretacje rodem z plotka.
    To, że dziecko ma słabą motorykę nie oznacza, że rodzic dopiero się teraz o tym dowiedział.
    To, że dziecko ma słabą motorykę oznacza, że ma słabą motorykę.
    Można wiedzieć o tym od jakiegoś czasu, pracować z dzieckiem. Dziecko nie pies, nie wytrenujesz szybko.

    Uwagi fruzielki cenię, bo pracuje w szkolnictwie i widzi reformę w praktyce, patrzy na ewaluację, której obraz nie zawsze szkoła by chciała upubliczniać. Mam nadzieję, że nie zrobiłam jej niedźwiedziej przysługi i nie poleci na nią teraz hejt wink

    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • makurokurosek 02.02.15, 09:47
    "> To, że dziecko ma słabą motorykę nie oznacza, że rodzic dopiero się teraz o tym
    > dowiedział.

    W odpowiedzi zacytuję fruzellę.

    " A czy Ty jesteś specjalistą i na tyle się znasz, żeby zobaczyć jaką motorykę ma dziecko 3 letnie??? Większość dzieci rysuje słabo na początku przedszkola z czasem to doskonaląc, to jest zupełnie naturalne. A szlaczki itp zaczynają się właśnie dopiero w 5 latkach i dopiero w zasadzie na tym etapie się nauczyciel zaczyna temu przyglądać. Nie bardzo mam pojęcie jak rodzic, który nie ma styczności z dziećmi miałby ocenić jaką motorykę ma jego dziecko? Na podstawie porównań z kim? Ze sobą? "

    Co do motoryki tylko rodzic całkowicie nie zainteresowany własnym dzieckiem nie zauważy braków w tej sferze.
    Można się zastanowić czy brak znajomości podstawy programowej przedszkolnej i wczesnoszkolnej, brak znajomości obowiązków nauczyciela przedszkolnego zostały wykreowane specjalnie pod ten wątek czy taka ignorancja zawodowa to jej cecha.
  • lilith76 02.02.15, 12:17
    Dobrze, że umiesz cytować, choć nie wiemy jeszcze kogo wink

    W cytacie nic nie ma o tym, że "fruzella" wink pisze o swoim dziecku. Proszę o dowód. Pisze ogólnie, o matkach. Broni ich.

    Ja nie wiem, czy moje dziecko ma motorykę dobrą, czy złą. Oczywiście słucham uwag nauczycielek i idę w kierunku ich rad. Co nie oznacza, że dziecko z wykrytą słabą motoryką rok temu, teraz ma już zajebistą mino pracy rodzica w domu. Moja córka przyjaźni się z rówieśniczką, koleżanka ma słabą motorykę, matka trzaska z nią szlaczki, rysunki, lepienie i cuda wianki od lat. Dziecko ma nadal słabą motorykę i gdyby nie brak możliwości wyboru poszłoby do szkolnej zerówki. Matka, z tych "drama mam", co to sześć nocy z rzędu nie śpią, odwiedzą siedmiu specjalistów, by choć jeden dał diagnozę aprobowaną, by tylko wymyślić, jak ulepszyć świat dziecka.


    > Można się zastanowić czy brak znajomości podstawy programowej przedszkolnej i w
    > czesnoszkolnej, brak znajomości obowiązków nauczyciela przedszkolnego zostały w
    > ykreowane specjalnie pod ten wątek czy taka ignorancja zawodowa to jej cecha.

    Gdzie napisałam, że jest nauczycielką? Pracuje w szkolnictwie. Jest woźną wink Ma sklepik szkolny w ajencji wink Dzięki pracy ma możliwość rozmów z dyrektorami i nauczycielami, słuchania ich uwag co do reformy.

    Wpisy na forum to nie poezja. Tu się czyta dosłownie, nie interpretuje.

    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • lilith76 02.02.15, 12:21
    Napiszę prosto, nie poezją.
    Jeśli matka mówi "Moje dziecko ma słabą motorykę małą i dużą, boję się, że pierwsza klasa to za wcześnie", oznacza to najczęściej "Moje dziecko ma słabą motorykę małą i dużą, robimy ćwiczenia, pracuję z nim, boję się, że pierwsza klasa to za wcześnie".

    Inna sprawa, czy jest wtedy sens bać się, że w ciągu pół roku dziecko nie dociągnie do rówieśników, ale jak pisałam - "drama mom" to nowa wersja bycia matką.

    --
    Wschody słońca są owszem całkiem niczego kiedy podejść do nich powoli od strony poprzedniej nocy ale zetknięcie się z takim wschodem słońca nos w nos od strony bieżącego poranka jest rzeczą zupełnie nieznośną. Gertruda Stein
  • fruzielka27 02.02.15, 12:39
    Przepraszam, ale nie chce mi się komentować Twoich komentarzy. Poza tym, że nie wszystko co cytujesz dotyczyło mnie i mojego dziecka.
    Niech każdy zostanie ze swoją genialną wiedzą i przeświadczeniem jak doskonałym jest rodzicem smile
    Amen
    --
    MOMENTY wink
  • asai1978 02.02.15, 13:56
    1. Mój syn ma kiepską motorykę małą. Jest z grudnia 2009 i w stosunku do swoich kolegów z rocznika jest nadal w tyle. Choć po roku ciężkiej pracy jego motoryka jest już znacznie lepsza. Nadzieje, że przegoni wiekowo samego siebie i stanie się o pół roku wcześniej niż wskazuje metryka, czyli we wrześniu - 6latkiem są dosyć płonne.
    2. Obecnie po ocenę gotowości szkolnej stają w dużej mierze rodzice, których dzieci faktycznie w dniu 1 września 2015 roku 6 latkami nie będą - nawet przeciętnymi. Przeciętne (90%) dziecko z końca roku będzie we wrześniu w każdej sferze pięciolatkiem. Pewnych spraw nie da się przyspieszyć nawet jak stajemy na uszach. Chyba, że chcemy przykuć do szlaczków dziecko 4letnie na 2 godzinny dziennie. Tylko to jest już okrutne. Bo na prawdę dzieci różnią się od siebie i nie wszystkie kochają prace plastyczne a na przykład kochają liczyć.
    Jako drama mama idę się uspokoić i wyciszyć. Pozdrawiam.
  • makurokurosek 02.02.15, 14:39
    Dlatego napisałam, że odroczenie ma sen jeżeli ten okres zostanie wykorzystany na pracę nad problemami dziecka.

    " Chyba, że chcemy przykuć do szlaczków dziecko 4letnie na 2 godzinny dziennie
    > . Tylko to jest już okrutne.

    Co wy z tymi szlaczkami, tak jakby od nich zależał sukces waszych dzieci. Młoda w pierwszej klasie szlaczki miała przez maks 2 tygodnie, nad równym pisaniem też nikt sie nie rozczulał, ot po prostu dziecko miało uczyć się łączenia liter, a nie kaligrafii.
    Sprowadzacie małą motorykę do pisania szlaczków, a to totalna bzdura.
  • lilith76 02.02.15, 15:53
    > Jako drama mama idę się uspokoić i wyciszyć. Pozdrawiam.

    Nie chciałam urazić smile

    Sama mam kiepską motorykę małą i dużą, zaniedbaną przez rodziców - inne czasy, problem odwrotny, niektórzy tym się nie interesowali i nie przejmowali.
    Prace techniczne, plastyczne i wf do dziś wspominam jako traumę.
    Dziś jak mam zrobić córce warkoczyki to ręce mi się trzęsą, a na rower nie wsiądę wink

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • makurokurosek 02.02.15, 14:23
    Nie jestem genialnym rodzicem, popełniłam sporo błędów, natomiast sytuację sześciolatków w szkole znam z własnego doświadczenia gdyż mam w obecnej chwili czwartoklasistkę która rozpoczęła naukę w szkole w wieku lat sześciu.
    Teksty o słabej motoryce dziecka bez zaburzeń z którymi matki godziny spędzają nad pracami plastycznymi można sobie do bajek wsadzić. Jeżeli dziecko nie jest zaburzone to przy wsparciu rodziców nie ma szans na słabo rozwiniętą małą motorykę w wieku lat 5, co nie jest jednoznaczne z pięknym pismem czy wielkim zapałem do pisania szlaczków. Na szlaczkach i pięknym piśmie nauczyciele skupiają sie w klasie pierwszej, w klasie 2 i starszych ważne jest pisanie ortograficzne a nie kaligrafia.
  • asai1978 02.02.15, 22:40
    Lilith76 - uspokojona smile

    makurokurosek - na takie fora wchodzą raczej rodzice dbający o dzieci; niedbający mają w nosie kiedy i jak i w jakim stanie ich dzieci zaczną edukację albo nie zaczną ... co za różnica.
  • makurokurosek 02.02.15, 22:49
    Uważam, że jeżeli ktoś chce odroczyć dziecko z powodu swojego światopoglądu to nie powinien kryć się za płachtą niedojrzałości emocjonalnej czy tez słabej motoryki dziecka. Każdy ma prawo do swoich poglądów, nie rozumiem więc po co ludzie nawet na forum tak bardzo boją się powiedzieć tego co czują i szukają sobie wymówki.
    Jeżeli fruzielka27 chce odroczyć dziecko bo jest przeciwniczką reformy to po dorabia do tego ideologię i tworzy fikcyjne zaburzenia dziecka, toż to tylko forum, a nie komisja zusowska.
  • fruzielka27 03.02.15, 11:31
    A możesz mi zacytować gdzie ja się kryję pod jakąkolwiek płachtą i w którym miejscu dorabiam ideologię?
    Bo mam absolutne wrażenie, że dokładnie napisałam swoje zdanie w tym temacie, a Ty nie wiem po co "bijesz pianę"

    --
    PROSTO i już smile
  • lilith76 03.02.15, 15:47
    Dwie dyskusje się nakładają, a w tej drugiej wypowiadasz się pełniej smile

    Jedyne co może podpadać pod ideologię to, że zacytuję cię smile

    Pójście do szkoły w wieku lat 6 (dla mnie zaznaczę) jest przede wszystkim skróceniem dziecku dzieciństwa - postawienie go rok wcześniej przed egzaminem 6 klasisty, gimnazjalisty, matury i rok wcześniej pójdzie do pracy. Pomijając inne powody - po co? Ja nie widzę takiego sensu, zwłaszcza, że nasze szkoły są średnio do tego przygotowane. I to nie jest tak, że dziecko nie da rady, da radę, bo jakie powiedz będzie miało wyjście? Albo będzie niezłe na tle klasy (o ile nie będzie miało w klasie za dużo dzieci z rocznika wyższego, co raczej mało prawdopodobne, bo trzeba pamiętać, że dzieci z 2 połowy 2008 miały wybór, a część z 2009 musiało lub chciało być odroczonych), albo będzie gonić w ogonach, ale wydoli, nie w takich, a dużo bardziej ekstremalnych sytuacjach ludzie sobie dają radę. Więc każdy ma prawo do swojego zdania i każdy ze swoim dzieckiem zrobi jak uważa.

    I jeszcze jedno - zerówka wg mnie (piszę o zerówce w szkole, do której dziecko potem będzie uczęszczało dalej) jest właśnie bardzo fajnym przejściem z przedszkola do szkoły. Oczywiście jest to ogromna zmiana, przede wszystkim środowiska, rówieśników, nauczycieli. Ale jest jeszcze miejsce na swobodną zabawę, nie ma cyklu lekcji 45 minutowych, dziecko nie przybywa (jeśli oczywiście nauczyciel jest myślący) z innymi na przerwie, jeszcze nie dźwiga tornistra, nie odrabia lekcji, ma śniadanie, obiad i podwieczorek itp, itd. Więc dla mnie to jest takie spokojne oswojenie się z innym, nowym, bo mimo wszystko zerówka szkolna to nie to samo co 1 klasa. To samo zresztą usłyszałam w piątek od nauczycielki zerówkowiczów.



    Wiem, o co może chodzić z tą ideologią i tu nie do ciebie konkretnie - niektóre matki są na "nie" wobec reformy i szukają argumentów by potwierdzić swoje obawy, pogłębiają je i nakręcają się coraz bardziej.


    Do mnie argument utraconego dzieciństwa (biedne dzieciątka z krajów Europy) nie trafia. W tym świetle moja córka straciła dzieciństwo w wieku 12 miesięcy, gdy poszła do żłobka - wstaje na gwizdek, nie śpi tak jak lubi, nie hasa po łące na bosaka, nie robi tego co chce, tylko to co chcą panie i matkę widzi wieczorami. Tak, dzieci sto lat temu to miały zajebiste dzieciństwo smile Szczególnie te posyłane na służbę w wieku 5-6 lat.

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • fruzielka27 04.02.15, 09:34
    E tam Lilith - przez pójście do żłobka w wieku 12 miesięcy nie napisze wcześniej matury i nie zacznie wcześniej pracować. A idąc do szkoły jako 6 latek właśnie tak będzie. To nie koniec świata oczywiście, ale po co? I nie ma się co porównywać do Europy, bo my jeszcze tkwimy mimo wszystko w innym świecie smile
    --
    MOMENTY wink
  • thesmith 04.02.15, 12:21
    a ode mnie:

    czemu 10, 20 lat temu nikt sie nie burzyl, ze dzieci tak pozno, bo w wieku 7 lat, ida do szkoly? taki postep nastapil? obawiam sie, ze nie.
    budynki w wiekszosci te same (przeciez u nas sie nie buduje nowych szkol czy zlobkow lub przedszkoli), te same korytarze, zapach sali gimnastycznej i stolowki tez ten sam.
    a co gorsze? dzieciaki poupychane w salach łacznie z tymi z wymieszanych rocznikow, toalety daleko na korytarzach, gdzie dzieci ze starszych rocznikow zamykaja i strasza te male(tak, sa takie przypadki + inne przypadki agresji), lekcje na zmiane, co burzy rytm dnia takiego malego dziecka. a ksiazka? rozpadajaca sie po paru miesiacach, zle przygotowana pod wzgledem merytorycznym. co smieszne to to, ze w ksiazce nie uwzgledniono 2 tyg.przerwy zimowej, wiec n-le pedza z materialem.
    dlaczego to rodzic nie moze zdecydowac czy chce dziecko poslac jako 6latek do szkoly? przeciez kiedys istaniala taka mozliwosc.idziesz do poradni, tam dziecko badaja i juz...twoje dziecko jest w szkole. ja bym chciala, zeby moje dziecko mialo tak jak do tej pory zapewnione 3 posilki podawane do stolika i zabawe polaczona z nauka w niewielkiej grupie. niestety, jak bedzie w 1 klasie nie bedzie mialo takiej mozliwosci. i musze myslec nad tym co zrobic, zeby nie mialo w wieku 5 lat (tak, moje dziecko pojdzie do szkoly jako 5 latek-szok!) skoku na zbyt gleboka wode, bo jest wrazliwym, latwo sie zniechecajacym niepowodzeniami, niesmialym dzieckiem. to JA wiem lepiej co bedzie wlasciwsze dla mojego dziecka, a nie rzad, ktory na oswiate nie da zlamanego grosza, ale sobie do kieszeni to laduje ile wlezie.
    to tyle w tym temacie, nie jestem ekspertem od dzieci, ale moje znam najlepiej.
  • makurokurosek 04.02.15, 13:11
    > dlaczego to rodzic nie moze zdecydowac czy chce dziecko poslac jako 6latek do s
    > zkoly?

    Ostatnie lata pokazały , że jest to najgorsze rozwiązanie generuje tylko chaos. Ci sami rodzice którzy w sześciolatku widzą małe dziecko w siedmiolatku widza osobę dorosłą. Nie da się w takiej sytuacji połączyć dwóch roczników tak by sześciolatki nie musiały gonić kolegów, nie da się zmienić mentalności ludzi którzy uważają że siedmiolatek to musi umieć ......

    "i musze myslec nad tym co zrobic, zeby nie mialo w wi
    > eku 5 lat (tak, moje dziecko pojdzie do szkoly jako 5 latek-szok!) skoku na zby
    > t gleboka wode, bo jest wrazliwym, latwo sie zniechecajacym niepowodzeniami, ni
    > esmialym dzieckiem

    Dla dziecka wrażliwego najgorszy rozwiązaniem jest to które proponujesz czyli łączenie roczników w zależności od woli rodzica.
  • lilith76 04.02.15, 12:22
    Zacznie wcześniej pracować. To straszne. To w ogóle rozbija podwaliny życia big_grin
    Kompletnie nie rozumiem tego argumentu. Jak dziecko będzie chciało zarabiać pieniądze i być w miarę samowystarczalne, to już w wieku 16 lat będzie dorabiać, a wieku 18 lat wyfrunie. Jak nie lubi pracować, to bez względu na reformę będzie jak jemioła na karku rodzica do 30tki.
    Wiek pójścia do pracy nie wyznacza reforma, tylko rynek pracy niestety. Jeszcze będziesz się modlić, by córka pracę dostała smile

    > bo my jeszcze tkwimy mimo wszystko w innym świecie smile

    Czasami mam wrażenie, że polska matka tkwi w rzeczywistości alternatywnej i nie dopuszcza możliwości, że świat realny ma prawo być realny wink
    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • asai1978 04.02.15, 12:30
    Nie wiem jak jest/ było w przedszkolach/zerówkach do których chodzą, chodziły wasze dzieci. U nas psycholog zajmujący się placówką wysyła do poradni na testy gotowości szkolnej co drugie dziecko z grupy pięciolatków. To nie jest tak, że wszystkie5/6 latki z rocznika 2009 są gotowe do pójścia do szkoły. Poradnie w zeszłym roku wydały odroczenia dla 20% dzieciaków. Ci psycholodzy, których znam nie wydają opinii, by zadowolić rodziców.
    Ciekawe ile dzieci zostanie odroczonych w tym roku.
  • fruzielka27 04.02.15, 12:59
    Raczej mniej będzie odroczonych.

    Lilith - ja nigdzie nie napisałam, że to tragedia, a napisałam - po co? Co innego pracować/dorabiać jako student, a co innego zaczynać etatową pracę, mieć stresa na każdym egzaminie rok wcześniej - po co? Ja nie widzę żadnego argumentu, żadnego. Takie jest moje zdanie i już.
    No i kończąc - ja nie przekonuję, ja mam swoje zdanie i każdy ma do niego prawo, prawda? To są dla mnie argumenty na nie i nie każę nikomu ich przejąć czy akceptować.

    Thesmith - też się z Tobą zgadzam - znamy swoje dzieci, mamy swoje zdanie i też jestem za tym, że to rodzic powinien decydować.
    --
    MOMENTY wink
  • makurokurosek 04.02.15, 13:18
    > Lilith - ja nigdzie nie napisałam, że to tragedia, a napisałam - po co? Co inne
    > go pracować/dorabiać jako student, a co innego zaczynać etatową pracę, mieć str
    > esa na każdym egzaminie rok wcześniej - po co?

    Dziecku stres towarzyszy na każdym kroku, czym według ciebie jest lęk separacyjny, okres adaptacji w żłobku, przedszkolu, szkole jak nie stresem któremu dziecko musi podołać.

    "- po co? Ja nie widzę żadnego argumentu,
    > żadnego. Takie jest moje zdanie i już.

    Argument który ja widzę to młodsze dziecko o wiele szybciej przyswaja wiedzę. Bardzo ciekawe, że tyle ematek idzie we wczesną naukę czytania liczenia, ale jeżeli chodzi o naukę szkolną to nagle uważa że jej dziecko jest na to za małe.


  • thesmith 04.02.15, 21:22
    Akurat ematki ucza liczenia i czytania w warunkach Domowych i to kiepski argument, ze dzieci szybko chlona wiedze, wiec maja isc do szkoly. W przedszkolu/szkolnej zerowce, by sie nie nauczyly?
    Makuro...jak juz jestes oredowniczka MEN i kluzikowej to podaj konkretne zalety tej reformy.
    A tak na marginesie, kazdy wie, ze szybsze rozpoczecie pracy i zarobienie wlasnych pieniedzy jest malo mozliwe nawet dla osob super wyksztalconych
  • makurokurosek 04.02.15, 22:12
    Podałam argument którym sama się kierowałam, mniejsze dzieci szybciej chłoną wiedzę i mają więcej chęci do poznawania świata.
    Kolejny argument - obniżenie wieku rozpoczęcia nauki spowodowało, że mniejsza ilość osób zakończy edukację tylko na podstawówce. Każda z nas mają małe dziecko pokłada w nim nadzieje, ale część z dzieciaków z różnych powodów rzuca szkołę w dniu swoich szesnastych urodzin.
    Żadna z nas nie wie jak potoczą się losy naszych dzieci.

  • thesmith 04.02.15, 22:22
    Hmm,malo przekonujace,szczegolnie biorac pod uwage fakt,ze w dzisiejszych czasach nawet ludzie z wyzszym wyksztalceniem nie moga znalesc pracy, a chyba kazdy musi z czegos zyc, chyba ze w wieku 16 lat ktos marzy o byciu bezdomnym, bo i fryzjerem/fryzjerka bez szkoly nie zostanie
  • makurokurosek 04.02.15, 23:01
    w moim pokoleniu znam niewiele osób które edukację zakończyły na podstawówce, w pokoleniu mojego brata który rok temu skończył studia , a w zawodzie pracuje od 3 lat takowych jest dość sporo.

    "chyba ze w wieku 16 lat ktos marzy o byciu bezdomnym, bo i
    > fryzjerem/fryzjerka bez szkoly nie zostanie

    Sadzisz, że szesnastolatek rzucający szkołę czy panna rozpoczynająca współżycie w wieku lat 15 widzi siebie jako przyszłego bezdomnego. Proponuję więcej realizmu.
    Nie zamierzam nikogo przekonywać do reformy tym bardziej, że nie ma do czego reforma weszła w życie kilka lat temu, teraz obserwujemy zarówno jej skutki jak i skutki akcji ratujmy maluchy. Z perspektywy tych czterech lat nie wiem które skutki są gorsze czy obniżenie poziomu i wymagań jakie przyniosła reforma czy totalny chaos jaki zafundowała nam akcja ratujmy maluchy.
  • lilith76 05.02.15, 09:08
    Rosłam w czasach, gdy wyższe wykształcenie było przejściem do wąskiego świata wybranych. Moje pójście na studia było nominacją dla rodziny i ich mentalnym awansem. Moja koleżanka z liceum rzuciła "o tym, że pójdę na studia było wiadomo, zanim się urodziłam".

    Dziś sama nie jestem przekonana, co do zajebistości wyższego wykształcenia i nie wiem, czy pchać moje dziecko na studia (jeśli będzie się zastanawiać). Uważam, że lepiej urządziły się na rynku pracy koleżanki, które poszły do pracy zaraz po szkole średniej. Jeśli masz dar w rękach, talent w głowie, to lepiej go ćwiczyć, terminować i zacząć pracować nawet w wieku 18 lat - najpierw z pomocą rodziny, by wyrobić sobie markę. A studia dla osób, które chcą się poświęcić badaniom, nauce.
    90% szkół wyższych, to Wyższe Zawodówki dające papier magistra. To nie studia.

    Ale to już robi się off-top.

    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • makurokurosek 05.02.15, 09:21
    Całkowicie się z tym zgadza, co nie zmienia faktu że aby być dobrym fachowcem trzeba mieć wiedzę i zainteresowania z danej dziedziny.
    Natomiast mądrości życiowej i dojrzałości nabieramy sporo po skończeniu 16 lat. Dlatego według mniej im więcej dziecku przekażemy wiedzy i umiejętności przed okresem nastoletniego buntu tym lepiej dla dziecka. Jeżeli bunt przejdzie mało buntowniczo wiedz się nie zmarnuje jeżeli bunt będzie bardzo mocny ta wiedza może pomoże mu zarobić przynajmniej na chleb.
  • thesmith 05.02.15, 10:46
    Mowimy o przyszlosci naszych dzieci, a przyszlosc jest taka, ze 30% masz i mature masz w reku, to nie wydaje sie zbyt duzo, jakas grupa osob na pewno nie bedzie do tego dazyla, na dziendzisiejszy standardy sa takie, ze matura to za malo,dodatkowy papier zawszawsze trzeba miec, chyba, ze robote masz po znajomosci.
    Wracajac do tematu, to nie akcja ratuj maluchy wprowadza chaos tylko rzad, ktory mysli, ze jak rzuci haslo-6latki do szkol to kazdy to lyknie.bez przesady, rodzice sa myslacy i to wlasnie rzad dawal do tej pory w miare wolna reke.ja nie widze postepu w szkolach, tylko wlasnie brak srodkow na zapewnienie tak malym dzieciom dobrych warunkow do nauki. I to wlasnie rzad wprowadzil chaos z pseudo darmowym bublem elementarzem. Moze jakbym sie nie interesowala tym tematem to by bylo lepiej, na nieszczescie zbieram informacje i rozowo nie jest.
  • lilith76 05.02.15, 11:25
    Trzeba też pamiętać, że świat, rynek pracy za 15 lat może wyglądać kompletnie inaczej. Bezrobocie, fetysz bezpłatnych stażystów, pracownicy ze wschodu, "modne zawody" (może się okazać, że co drugi to informatyk i w tym fachu jest największe bezrobocie).

    Papier magistra wymagany jest w zawodach miękkich, gdzie nie potrzeba twardych umiejętności, gdzie papier jest sitem by wywalić choć trochę z kilkuset CV.
    Wszędzie indziej dominuje zdanie "2-3 lata doświadczenia" (nawet dla stanowiska Junior...), wykształcenie jest na szarym końcu i nikt do niego nie dociera. Z ogłoszeniami rekrutacyjnymi otrzaskana jestem jak mało kto (nie jako ich autor). Sama też szukałam kiedyś pracownika na polecenie szefa - wśród jego trzech kryteriów nie było wykształcenia.

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • makurokurosek 05.02.15, 12:56
    > Mowimy o przyszlosci naszych dzieci, a przyszlosc jest taka, ze 30% masz i matu
    > re masz w reku, to nie wydaje sie zbyt duzo

    Realia są takie, ze wiek rozpoczęcia współżycia się obniża, a część stosunków kończy sie nieplanowaną ciążą nastolatki. Nie wszystkie nastoletnie matki wracają do szkoły.
    Gdyby każdy kończył edukację na maturze nie powstawały by profilowane gimnazja o profilach fryzjerka, kosmetyczka, ratownik czy kucharz, nie powstawałyby również gimnazja dla dorosłych. Ja wiem, że jako matki małych dzieci jesteśmy pełne wizji ich świetlanej przyszłości, ale nie każde dziecko taka przyszłość czeka.

    "> Wracajac do tematu, to nie akcja ratuj maluchy wprowadza chaos tylko rzad, ktor
    > y mysli, ze jak rzuci haslo-6latki do szkol to kazdy to lyknie

    Masz rację to rząd doprowadził do chaosu uginając się pod naciskami akcji ratujmy maluch doprowadzając do tego, że od 6 lat mamy roczniki łączone, nie ma jednego programu dla grup przedszkolnych. W efekcie od 6 lat w klasach pierwszych spotykają się dzieci które rok wcześniej uczyły się czytać z tymi które tego nie przerabiały i to niezależnie od tego czy rozpoczynają naukę jako sześciolatki czy jako siedmiolatki.

    Rozbiory Polski przeprowadziły trzy państwa co nie zmniejsza winy szlachty która do rozbiorów doprowadziła. Tu też reformę przeprowadził rząd, ale działania akcji ratujmy maluch miały bardzo duży o ile nie decydujący wpływ na powstały chaos który trwa już 6 lat.
  • thesmith 06.02.15, 10:13
    akcja ratuj maluchy to nie jedna osoba tylko wlasnie rodzice, ktorzy nie zgadzaja sie na narzucone ich dzieciom zmiany, ktore nie maja pokrycia w rzeczywistoci. a wiec "ratuj maluchy' zrzesza ludzi, ktorym los ich dzieci nie jest obojetny, tak jak np. szefowej men, ktora i tak dzieci ma w prywatnej szkole, a o realiach typowej rejonowki nie ma pojecia
    tematow pobocznych nie komentuje, bo juz mocno odbiegaja od tematu
  • makurokurosek 06.02.15, 11:20
    > akcja ratuj maluchy to nie jedna osoba tylko wlasnie rodzice,

    Oczywiście, że to rodzice i dzięki tym rodzicom od sześciu lat panuje totalny chaos i w jednym roczniku znajdują się dzieci o skrajnie różnych umiejętność wynikających z programu jakim szło dane przedszkole. Przypomnijmy, że to często ci sami rodzice popierający akcję ratujmy maluch naciskali na nauczycieli przedszkolnych o wprowadzenie nauki czytania.
  • lilith76 06.02.15, 12:36
    Sugerujesz, że matce takiej jak np. ja los jej dziecka jest obojętny? wink

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • lilith76 12.02.15, 08:45
    Wczoraj było spotkanie w naszym przedszkolu i jednym wpisem odpowiem na dwa wątki wink

    Dyrektor streściła swoje spotkanie i wygląda to trochę jak "czeski film".
    Nie ma odroczeń, chyba, że "z bardzo ważnego powodu" i nie będzie nim wrażliwość emocjonalna dziecka, jego niegotowość emocjonalna. Jednak w wybranej szkole w dzielnicy zostanie utworzona klasa "zerówkowa" dla pojedynczych (oczywiście jednostek).

    Z drugiej strony - dzielnica ma obowiązek przyjąć wszystkie 5 latki (rocznik 2010). Jeśli nie zmieszczą się w przedszkolach, będą tworzone zerówki w szkołach.

    Jednak jeszcze nie wiadomo, ile będzie dzieci odroczonych i ile będzie chętnych dzieci z 2010 roku. Nie wiadomo, ile tych zerówek, w ilu szkołach się utworzy.

    Czyli wracamy do punktu wyjścia.

    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • fruzielka27 12.02.15, 13:25
    Hm, to ja mam ciut inne wieści, ale może to kwestia dzielnicy. A pani psycholog jak najbardziej bierze pod uwagę emocje... Co kraj to obyczaj wink
  • fruzielka27 12.02.15, 13:25
    Aha, ale myśl jest jedna podobna - chcą jak najwięcej dzieci "wypchnąć" do szkół.
  • lilith76 12.02.15, 14:45
    Chodziło o to, że powód emocjonalny nie może być JEDYNY.
    To jak z uznaniem sakramentu małżeństwa za nieważny z „przyczyn natury psychicznej” które stało się studnią bez dna wink

    --
    W Ameryce każdy może być prezydentem. To już takie ryzyko bycia Amerykaninem. Adlai Stevenson
  • hugu 12.02.15, 15:12
    Dawaj, Makurokurosek! Ty "z ramienia", ja prywatnie, będziemy się kłócić na temat odraczania.
    Rzucam pierwszy argumenty za odroczeniem dzieci z 2009:

    Teza: Każdy chce jak najlepiej dla SWOJEGO dziecka (nie dla rządu, Polski i ogółu populacji, tylko dla SWOJEGO). Wobec tego woli, by jego dziecko nie szło do szkoły w najbardziej skumulowanym roczniku od 20 lat , bo, konkretnie: 100% rocznika 2009 i 50% rocznika 2008 i jakieś podobno 20% odroczonych z 2008 - toż to prawie dwa roczniki jednocześnie startują do podstawówek!

    Czy w związku z tym, by pomieścić zwiększoną liczbę chętnych, ktoś rozciągnie dobre gimnazja? Renomowane licea? Utworzy nowe grupy studenckie na obleganych studiach? Z dedykacją dla tego rocznika, by mieli zbliżone do poprzednich roczników szanse dostania się w najatrakcyjniejsze miejsca?..
    Ależ nie.

    To samo dziecko, które w normalnym roczniku musi pokonać kilku konkurentów, by dostać się do dobrego gimnazjum, liceum, na cenione studia, w roczniku skumulowanym będzie miało znacznie zwiększoną konkurencję! Ten sam wynik w normalnym roczniku może oznaczać dla dziecka sukces i spełnienie, a w roczniku skumulowanym, przy większej konkurencji: porażkę, zawiedzione marzenia, "wypad z baru".

    Jasne, że warto zadbać o to, by dziecko miało w przyszłości łatwiej dostać się tam, gdzie chce, a nie trudniej. By miało statystycznie większą szansę na sukces.
    A teraz proszę o polemikę z matematyką.
    Czyli o udowodnienie, że dziecku lepiej iść przez edukację w ponadnormatywnym tłoku, rywalizować ze zwielokrotnioną konkurencją i mieć zaniżone szanse na osiągnięcie celu w postaci dobrych szkół po podstawówce.
  • lilith76 12.02.15, 15:35
    > 50% rocznika 2008 i jakieś podobno 20% odroczonych z 2008

    Jestem blondynką, ale przybliż mi różnicę pomiędzy rocznikiem 2008, a odroczonym 2008. Liczysz to jako dwie grupy. Dwie grupy urodzone w 2008 roku...
    Bo co do statystyki to jesteś pewna i masz źródło?
    Psycholog z przedszkola też wspomniała, że odroczona została połowa grupy uncertain

    Ja też wiem, że będzie więcej dzieci do być może tej samej liczby klas sad

    Jestem rocznik 1976, Je suis nawet 1976 wink - druga fala powojennego wyżu. Miałam zapchaną podstawówkę i lekcje na drugą zmianę czasem. Miałam cholerną konkurencję do liceum i na studia. Nikt wtedy nade mną rączek nie łamał i łez nie ronił. Nie dostaniesz się do liceum, pójdziesz gdzie indziej. Nie studia, są zaoczne. Stres był, wiem.
    Dziś biorę na klatę stres życia codziennego, stres w pracy.

    A jeśli nawet, to odstąpię miejsce w dobrym gimnazjum i renomowanym liceum dla twojego dziecka smile Życie pokazało, że radę dają sobie nie wyedukowani z pięknymi papierami, ale ci ze "sprytem życiowym", pomysłem na życie. Tego chcę dla mojego dziecka.



    Nie wiem, czy reforma będzie dobra dla mojego dziecka. Może właśnie będzie miało problemy. Nie chcę jednak z góry zakładać, że będzie źle.


    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • hugu 12.02.15, 15:52
    Co do matmy:
    cały 2009 czyli 100%
    II połowa 2008 czyli 50%
    odroczeni z I połowy 2008, czyli około 20%
    Wszystko się zgadza. Prawie podwójny rocznik.
    Spryt życiowy?
    Zgadzam się! wink
    A za stanięcie w tym prawie dwa razy dłuższym ogonku, by kto inny mógł w krótszym stać - dziękuję!
    Jak to mówią: Ktoś nie śpi, by spać mógł ktoś. Czyli ten sprytniejszy.
  • lilith76 12.02.15, 19:47
    Dziękuję za wyliczenie.
    Czy masz na to twarde dane?
    Ja opieram się na twierdzeniu psycholog przedszkolnej, że odroczyła 50% rocznika, nie 50% połowy rocznika + całość pierwszej połowy.

    Problem jest, ale mi się "Czarownice z Salem" przypominają. Poziom paniki i nakręcania podobny wink

    --
    Do konkubinatu trzeba dwojga, do małżeństwa wystarczy jedno uparte jak osioł. Kinga Dunin
  • hugu 12.02.15, 20:04
    A ja mam luzik.
    Wiem swoje, robię swoje.
    Rozumiem ludzi, którzy nie odraczają (jest za tym parę sensownych argumentów) i rozumiem ludzi, którzy odraczają (też mają ważne argumenty).
    Dziwi mnie tylko przekonanie niektórych osób, że jest jedynie słuszna postawa w tej kwestii i że trzeba za nią zaciekle agitować. Bo racje są i po stronie nieodraczających, i odraczających.
  • fruzielka27 12.02.15, 21:42
    Lilith - rocznik 2008 został podzielony tak, że I połowa tego rocznika miała obowiązek szkolny, a II połowa już nie - II połowa roku miała wybór - mogli iść, a mogli zostać. I dlatego część 2008 roku została odroczona, bo druga część odraczać nie musiała mając wybór.
    Dokładne dane z jednej ze szkół - trochę ponad 30% rocznika 2008 kandyduje do klasy 1. Czy to dużo? Biorąc pod uwagę, że rocznik 2009 jest liczniejszy niż 2008, a 2009 ma już w całości obowiązek, to dla mnie dużo. W tym roku odroczeń będzie o niebo mniej, bo jest trudniej, bo rodzice nie wiedzą, że można, bo jest presja wysłania dzieci do szkoły już. Przykład? Likwidacja kolejnych zerówek, w tym roku jest ich sporo mniej niż w roku poprzednim.

    Ogólnie to ja Ci powiem tak - każdy może działać jak chce w temacie swojego dziecka, oczywiście mając jakieś tam możliwości - pewnie ktoś kto ma wybitnie bystre dziecko, wybitnie śmiałe, otwarte i do tego nie ma znajomości nie da rady go odroczyć - o to mi chodzi. Skoro Ty uznałaś, że to rybka, że Twoje dziecko będzie w przepełnionej klasie (zniesiono ograniczenie maksymalnej liczby dzieci w klasach 1), że obojętne Ci, że być może będzie uczyć się zmianowo, bo Ty się uczyłaś i żyjesz, że będzie miało większą konkurencję, to też obojętne, bo nie musi uczyć się w lepszej, czy wybranej szkole (wcale niekoniecznie najlepszej, ale załóżmy, że nie rejonowej), nauczy się w każdej, to ok - Twój wybór i Twoje dziecko. Ale nie trzeba chyba mieć takiego nazwijmy to krytycznego podejścia do zdania i wyboru innych. Twoim zdaniem odraczanie dziecko to mniej więcej stwarzanie mu ochronnego parasola. A dla mnie nie odraczanie dzieci z 2 połowy roku, jeśli miałoby się taką możliwość jest mocno odważne i w dużej mierze świadczy o braku styczności z tematem funkcjonowania ucznia w klasach starszych, a często już w klasie 3.
    Moje zdanie jest takie - każdy sobie jakoś poradzi, bo nie będzie miał wyjścia, skoro już pójdzie, odwrotu nie będzie, chyba, że poprosi o zostawienie dziecka na drugi rok w którejś klasie, co nie jest łatwe (i wcale nie takie rzadkie w temacie 6 latków). Ale ja wybieram wariant nieprzymusowego radzenia sobie i tyle. Znam argumenty na wysłanie dziecka (jest ich szalenie mało) i znam przeciw, znam temat od kuchni i zbyt wiele widziałam i wiem, żeby dziś nie zrobić wszystkiego, żeby swojej nie odroczyć. I tyle w temacie, nei ma co się siłować na argumenty, bo Ty zakładasz, że każdy sobie poradzi i wypłynie i ja się z tym zgadzam. Ale niewątpliwie argumentów konkretnych na tak nie ma.
    --
    PROSTO i już smile
  • makurokurosek 12.02.15, 22:29
    Skoro Ty uznałaś, że to rybka, że Twoje dziecko będ
    > zie w przepełnionej klasie (zniesiono ograniczenie maksymalnej liczby dzieci w
    > klasach 1), że obojętne Ci, że być może będzie uczyć się zmianowo,

    Nie uwzględniłaś jednego, w szkołach które mają dużą ilość dzieci w rejonie zmianowość jest od kilkunastu lat i będzie jeszcze przez kilkanaście lat.

    " Czy to dużo? Biorąc pod uwagę, że rocznik 2009 jest liczniejszy niż 20
    > 08, a 2009 ma już w całości obowiązek, to dla mnie dużo.

    Takiego obrotu sprawy chciał przecież Rzecznik Praw Rodziców oraz ci którzy go popierali. To dzięki akcji ratujmy maluch zakończenie reformy zostało przesunięte. Cóż, często się zdarza, że ludzie po prostu nie myślą nad tym co popierają, nie czytają programów a swoje opinie opierają o to co słyszą w mediach. Przez te kilka lat akcji ratujmy maluch na forum powstało kilkanaście wątków poruszających ten temat, i z każdego wychodziło że albo te które popierały nie znały całego programu akcji albo popierały go wybiórczo. Najlepszym hitem było gdy matka twardo walcząca w imię akcji nie wiedziała, że akcja jest za zniesieniem obowiązku przedszkolnego, a co za tym idzie za powrotem do utrudniaj w otrzymaniu miejsc w przedszkolach dla dzieci 4 i 5 letnich.
    W obecnej chwili mamy to o co spora część społeczeństwa walczyła.

    "> Moje zdanie jest takie - każdy sobie jakoś poradzi, bo nie będzie miał wyjścia,
    > skoro już pójdzie, odwrotu nie będzie, chyba, że poprosi o zostawienie dziecka
    > na drugi rok w którejś klasie, co nie jest łatwe (i wcale nie takie rzadkie w
    > temacie 6 latków).

    Moja córka od 4 lat chodzi do szkoły, tematem reformy interesuje się znacznie dłużej, nie znam ani jednego przypadku pozostawienia dziecka w klasach 1-3 ( nie wiem jak będzie w klasie 4, ale klasa w ogonie są dzieci których rodzice wracają z pracy o 19-20 tak więc zwyczajnie nie ma kto ich dopilnować)
  • makurokurosek 12.02.15, 22:14
    W swoich obliczeniach nie uwzględniłaś dzieci z rocznika 2009 które mimo, iż są z drugiej połowy roku szkołę rozpoczęły rok temu.
  • fruzielka27 12.02.15, 22:41
    Dzieci z rocznika 2009 są od roku w szkole??? A w której?

    Co do zmianowości - jeśli się mieszka w rejonie, gdzie szkół mało, a dzieci masa, to nie ma się takiego dylematu. Ja mieszkam w odwrotnym - szkół sporo, dzieci mniej, ale natłok poprzedniego i tego roku może doprowadzić do dwuzmianowości.
    Cieszę się, że się interesujesz i jesteś zadowolona, tacy rodzice też są, nie przeczę. Niemniej nie wpływa to na moje zdanie.
    --
    Nierytmicznie? A gdzie tam!
  • makurokurosek 12.02.15, 22:54
    > Dzieci z rocznika 2009 są od roku w szkole??? A w której?

    przepraszam z 2008

    "> Co do zmianowości - jeśli się mieszka w rejonie, gdzie szkół mało, a dzieci mas
    > a, to nie ma się takiego dylematu. Ja mieszkam w odwrotnym - szkół sporo, dziec
    > i mniej, ale natłok poprzedniego i tego roku może doprowadzić do dwuzmianowości

    Ale tego jeszcze nie wiesz prawda. Dodatkowa jeżeli ta dwuzmianowość zostanie wprowadzona, to odroczenie dziecka nie uchroni go przed nią, bo to nie konkretny rocznik będzie chodził na dwie zmiany a cała szkoła.
    Problem zmianowości tak naprawdę dotyczy sypialni dużych miast.
    Mieszkam w Poznaniu, w samym Poznaniu szkół pracujących na zmiany jest dosłownie kilka, za to tam gdzie powstały sypialnie problem jest duży, tylko że nie jest to wina reformy a gminy która nie dostosowuje infrastruktury do wydawanych pozwoleń na budowę osiedli.

    "> Cieszę się, że się interesujesz i jesteś zadowolona, tacy rodzice też są, nie p
    > rzeczę. Niemniej nie wpływa to na moje zdanie.

    Po prostu podchodzę do tego z większym dystansem. Widzę plusy i minusy sześciolatków w szkole, widzę również i w sumie zarówno ja jak i córka osobiście odczuliśmy negatywne skutki akcji ratujmy maluch.
  • fruzielka27 13.02.15, 09:47
    No to już wiem, że niestety wszystko wskazuje na to, że dwuzmianowość będzie. Oczywiście, że jak już wejdzie, to raczej będzie w następnych rocznikach, ale jest szansa, że nie będą to zmiany na 12.30 tylko może na 10. Ale to nie jest mój wiodący argument, naprawdę smile
    A w innych szkołach z nauką na zmiany jest różnie, przeważnie zajęcia wyłącznie od 8 odbywają się w małych szkołach, nie o wielkość budynku mi oczywiście chodzi.
    --
    MOMENTY wink
  • thesmith 13.02.15, 10:47
    niech jedna albo druga to wszystko co uslyszalas napisze na pismie, podpisze sie i jeszcze niech wskaze podstawe prawna, bo robia rodzicom wode z mozgow
  • lilith76 13.02.15, 11:45
    > niech jedna albo druga to wszystko co uslyszalas napisze na pismie, podpisze si
    > e i jeszcze niech wskaze podstawe prawna, bo robia rodzicom wode z mozgow

    Zaczynam się gubić w drzewku.
    Mogłabyś odnieść się do kogo odpowiadasz smile
    Czy chodzi o moją panią dyrektor i psycholog?


    --
    Istnieje cienka linia między łowieniem ryb a staniem na brzegu jak idiota. Steven Wright
  • makurokurosek 13.02.15, 10:49
    Nie wszyscy są zachwyceni rozpoczęciem lekcji o 8. Dla sporej grupy dzieciaków, godzina 8:45 czy 9:50 jest lepsza bo mają czas na rozbudzenie się. Tak więc jedni będą rozpaczali, że lekcje zaczynają się o 10 inni że o 8. Pomijam fakt, że szkołą w której lekcje zaczynają się o 10 nie jest szkołą dwuzmianową, dwuzmianowa oznacza że druga zmiana zaczyna się po zakończeniu lekcji zmiany pierwszej czyli lekcje dla zmiany drugiej zaczynają się o 11:30 czy 12:30.
  • fruzielka27 13.02.15, 12:35
    Ale w ogóle to chyba nie ma sensu dyskusji co jest szkołą dwuzmianową,a co nie i komu jaka odpowiada?
    Ktoś wysunął taki argument, który jest argumentem również dla mnie, nawet jak milion ludzi ma inne zdanie. Naprawdę ja nie mam na celu Ciebie czy kogokolwiek przekonywać do niczego. Wychodzę z założenia, że każdy ma swoje zdanie i prawo do wyboru. Ktoś założył wątek i pytał o odroczenie, więc odpowiedziałam na pytanie opierając się na swojej wiedzy, doświadczeniu czy temu podobnym. Wywiązała się dyskusja, która teraz zbacza na temat dwuzmianowości szkół, bez sensu to jest.
    --
    MOMENTY wink
  • makurokurosek 13.02.15, 12:41
    Wywiązała
    > się dyskusja, która teraz zbacza na temat dwuzmianowości szkół, bez sensu to je
    > st.

    Po prostu uściśliłam twoją wypowiedz. Wiele osób tak jak i ty myli dwuzmianowość z rozpoczęciem lekcji o 9 czy 10.
  • maeve_binchy 13.02.15, 15:35
    W 2014/15 do 1 klas poszło łącznie 6-latków i 7-latków: 545 531*
    w 2015/16 będzie to razem: 692 491
    Wzrost o prawie 27% - zupełnie nieznaczący...

    *wg info MEN o 6-latkach w 1 klasach i danych GUS o urodzeniach w danym roczniku
    www.men.gov.pl/images/do_pobrania/komunikat_25_11_14_2.pdf
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • fruzielka27 13.02.15, 22:06
    Wg strony którą linkujesz jest 6 latki w tym roku szkolnym to niespełna 40% w stosunku do wszystkich dzieci klas 1. Więc w przyszłym należy się spodziewać znacznego wzrostu... Ponad 50% 6 latków nie poszła do szkoły, więc w tym roku pójdą jako 7 latki plus dzieci z rocznika 2009. Tak czy siak w tym roku czeka nas kumulacja wink
    Nie wiem skąd wzięłaś liczby, które podajesz, bo na pewno nie z tej strony.

    --
    SKOKI
  • maeve_binchy 14.02.15, 07:15
    Czesc 2007 roku poszla jako 6 - latki. W 2014 poszlo okolo 193000 6- latkow z 2008 plus 7- latki 2007. W 2015 pojda pozostale dzieci z 2008 plus caly 2009. To chyba nie jest problem dodac ( liczebnosc rocznikow z Gus)?
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • maeve_binchy 14.02.15, 07:22
    Dodam jeszcze, ze w 2013 z rocznika 2007 poszlo tylko okolo 62000 dzieci jako 6- latki, cala reszta poszla w zeszlym roku. Oba roczniki 2008 i 2009 sa bardzo liczne, wiec owszem jest wzrost, ale jest to o 27% w stosunku do do 1- klasistow w 2014. Nie wiem, dlaczego jestes oburzona - zgadzam sie, ze bwdzie wzrost, dlatego moj syn poszedl jako 6- latek w zeszlym roku, w mniejszym tloku, ale nie jest to wzrost o 50%.
    Uwazam jednak, ze 27% wiecej to jest b.duzo.
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • maeve_binchy 14.02.15, 07:31
    Dobra MEN podaje, ze w 2014 bylo ca. 515000 dzieci w pierwszych klasach, mnie wyszlo wg liczby urodzen 30000 wiecej - ale to latwa do wyjasnienia roznica. Czesc dzieci moglo byc odroczonych jeszcze wiecej np. 2 lata, sporo wyjechalo za granice z rodzicami itp. Ale w 2015 moze byc podobna sytuacja, wiec tez te kilkadziesiat dzieci moze "zniknac" lub "pojawic sie". Uwzgledniajac zmiany na + lub - niech to bedzie od 25 do 35% wzrost. Nijak nie wychodzi wiecej o 50%.
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • fruzielka27 14.02.15, 22:07
    No ja patrzyłam wyłącznie na dane z zalinkowanej tabeli, na nic więcej. Zresztą nie ma sensu spierać się o liczby. Będzie więcej dzieci na pewno, bo chyba od 2008 roku co rok rodziło się więcej dzieci, o ile dobrze pamiętam, do tego to przemieszanie, bo odroczeni, bo mogli zostać itd. Mało ich nie będzie na pewno, niestety. Minęły dobre czasy, kiedy w roczniku mojej córki były tylko 2 klasy! I do tego małe klasy. Trudno się mówi, nie mamy na to wpływu.
    --
    Nierytmicznie? A gdzie tam!
  • hugu 15.02.15, 08:43
    Jeśli chodzi o odroczenie rocznika 2009, to nie ma sensu porównywać liczebności dzieci zaczynających szkołę w 20013/20014 i 2014/2015.

    Interesujące nas dane dotyczą roku 20014/2015 (odpowiedź na pytanie, ile dzieci będzie szło do szkół w roczniku dziecka, gdyby nie zostało odroczone) i roku 2015/2016 (ile dzieci pójdzie do szkół, jeśli odroczymy dziecko, czyli dołączymy je do rocznika 2010). Tu różnica jest znacznie wyższa, niż 27%.A te właśnie cyfry są dla nas istotne.
    Znamy liczbę dzieci idących do szkół teraz - same to wykazałyście. To teraz zestawcie to z liczbą dzieci idących do szkól za rok - i tu jest clou naszej dyskusji.
  • makurokurosek 15.02.15, 12:14
    Jeżeli dla ciebie głównym kryterium jest liczebność rocznika to odrocz . Nie sądzę, aby jeszcze w tym roku robiono z tym problemy.
  • maeve_binchy 15.02.15, 12:17
    Obliczylam wyzej, ile dzieci moze isc w 2015 roku vs 2014. Interesowalo mnie to ze wzgledu na to, ze chcialam, zeby syn poszedl z mniej licznym roczniku. Wychodzi mi maks 35% wiecej w 2015 niz w 2014. To oczywiscie i tak jest b duzo.
    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.