Dodaj do ulubionych

Przedszkole

16.08.16, 22:03
Zastanawiam się jak zrobić z początkiem przedszkola w wykonaniu starszego. Nie ma typowej adaptacji (były 2 spotkania z rodzicami i dziećmi w czerwcu i to by było na tyle) i 1 września dziecko idzie do przedszkola. Dziecko można odebrać po 12 po obiedzie lub potem po drzemce najwcześniej po 15. Dyrektorka każe nastawić się na płacz we wrześniu (spodziewam się tego), ale posyłać dziecko od razu na cały dzień. Ja mam poważne obawy, a ponieważ jestem w domu, to mogę na początku odbierać syna wcześniej. Poradzicie jak to najlepiej rozegrać dla syna ?

Bardzo proszę, żeby nie pisać rad, żeby zmienić placówkę.
Edytor zaawansowany
  • betka1984 16.08.16, 22:39
    U nas była taka sama adaptacja, to chyba norma w państwowych placówkach w Warszawie. U nas sporo dzieci (w tym moje) przez pierwsze tygodnie było odbierane przed drzemka. Poczekalam aż córka zaakceptuje przedszkole w pełni i dopiero zaczęłam ja zostawiać na cały etat. Polecam to rozwiazanie.
  • melancho_lia 17.08.16, 06:38
    A ja bym najpierw zobaczyla jak będzie. Nie wszystkie dzieci płaczą.
  • betka1984 17.08.16, 07:52
    Moja nie płakała wcale, lubiła chodzić, ale i tak prosiła żeby wracać po obiadku. Od dawna nie spała w dzień i dla niej lezakowanie to był stres na początku. Teraz znosi to bez problemu.
  • milva24 17.08.16, 08:02
    Ja odbierałabym wcześniej skoro masz taką możliwość. Jak mu będzie za krótko to sam powe.
  • marellakarola 17.08.16, 11:12
    Może stopniowo wydłużaj przez pierwszy tydzień-dwa po obiedzie, później dopiero po drzemce.

    Jeśli chodzi o płacz to różnie bywa, właśnie mam za sobą drugi dzień w żłobku, córeczka młodsza i pewnie to nieadekwatne do sytuacji ale płaczu żadnego nie było, była tylko zdziwiona, przez duże okna widzę jak sie bawi a jak przychodzę to nie biegnie mama-mama tylko uśmiecha się i bawi się dalej smile Może synek Cię zaskoczy smile Ale myślę, że przyzwyczajaj stopniowo.
  • ela.dzi 17.08.16, 11:47
    Mam taką nadzieję, że lepiej się odnajdzie niż na początku żłobka. U nas było ciężko, zaliczyliśmy nawet mnóstwo pobudek w nocy.
  • marellakarola 17.08.16, 11:56
    Ja robiłam przez tydzień spacer wokół żłobka-oswajałam miejsce. Koleżanka pokazywała zdjęcia pan na telefonie nazywając ciocie-zdjęcia ze strony internetowej. Sama idąc do nowej pracy wolałam poznać otoczenie, budynek, przełożonych, może to coś da.
  • grajfrutt 17.08.16, 12:51
    Jak masz możliwość to może poślij synka później, nie od 1września, ja syna posłałam od października, jak juz minął pierwszy grupowy placz, panie ogarnęły się z nową grupą i miały więcej czasu na wprowadzenie jednego dziecka. I przez pierwszy tydzień odbierałam go wcześniej, prowadziłam po śniadaniu i odbierałam po obiedzie. Córka 2,5 roku poszła teraz od 1 sierpnia, tez wolałam żeby się przyzwyczaiła do przedszkola teraz, jak jest mniej dzieci, mniej płaczu itp. Ale to przedszkole prywatne. Na razie jest nienajgorzej, ale przy rozstaniu płacze.
  • rulsanka 17.08.16, 13:47
    Odbieraj wcześniej. Na płacz się nie nastawiaj, bo dziecko będzie czuło twój niepokój. Najlepiej poczekaj z posłaniem do przedszkola z tydzień-dwa. Jeżeli jest tworzona nowa grupa, to na początku dzieci płaczą i się wzajemnie nakręcają. Lepiej dołączyć, gdy już panuje spokój. Albo wcześniej, jeszcze w sierpniu.
  • tuszeani 17.08.16, 15:33
    Kiedy Młody szedł do żłobka (państwowego!) w wieku 2 lat, to wręcz zalecenie było, żeby w pierwszym tygodniu odbierać przed drzemką. Z drzemką dzieci startowały stopniowo, według indywidualnego tempa przyzwyczajania się i tu znów zalecenie było: od wtorku, bo w poniedziałek trzeba po weekendzie utrwalić to co się osiągnęło w poprzednim tygodniu.
    Żłobek startował po remoncie od sierpnia z nową grupą, pani dyrektor podzieliła start towarzystwa na 3 tury, właśnie po to żeby na każdą grupę początkujących mieć więcej czasu. Sprawdziło się bardzo dobrze, choć były pojedyncze dzieci, które płakały nawet po 2 miesiącach.
  • carmelita81 17.08.16, 16:42
    No to ja sie wyłamię - moja siostra jest nauczycielem przedszkolnym i twierdzi że najlepiej odrazu zostawiać dziecko na tyle godzin ile ma w przedszkolu być. Żadnego wcześńiejszego odbierania bo to jedynie mąci w głowie dziecku. A i z tym późniejszym posłańcem to też wcale nie jest dobry pomysł bo grupa bedzie już ogarnięta pani bedą prowadziła zajęcia i raczej nie będzie miała czasu zajmować się jednym płaczącym dzieckiem.
  • vinca 17.08.16, 17:16
    Eee tam nic nie mąci dziecku w głowiesmile no, może to zalezy od dziecka.

    W naszym żłobku wiele dzieci przychodzi tlyko na kilka godzin dziennie, niektóre (jak moja córa) czasem i tydzień lub dwa nie chodzi i żadnych płaczy nie ma. Czasem spi w zlobku, czase odbieram przed drzemką i żyje - wygląda na zadowoloną z życiasmile
    Płacze przeważnie na poczatku adaptacji są (choc na pewno nie kazde dziecko musi przeciez plakac), dziecko musi poznac nowe miejsce, polubic.

    Ja tez uwazam, ze lepiej przez pierwsze tygodnie zostawiac dziecko tylko na pare godzin i dopiero pozniej wystartowac z drzemką. Wydaje mi sie to duzo bardziej naturalne niz zostawiac dzieciaka w obcym miejscu na caly Bozy dzien.
  • rulsanka 17.08.16, 18:02
    Dzieci nie są takie głupie, żeby im się w głowie pomieszało. To nie robociki.

    "A i z tym późniejszym posłańcem to też wcale nie jest dobry pomysł bo grupa bedzie już ogarnięta pani bedą prowadziła zajęcia i raczej nie będzie miała czasu zajmować się jednym płaczącym dzieckiem"

    A jak będą wszystkie dzieci płakały to się nikim nie zajmie.
  • carmelita81 17.08.16, 18:27
    Ja piszę to co mówiła mi moja siostra - pedagog z wieloletnim doświadczeniem. I ja z jej opinią się liczę bo ona ma do czynienia z wikszą ilościa dzieci więc jakieś wnioski może wyciągnąć. Oczywiście wy zrobicie jak uważacie - dziwci głupie ńie są i napewno zrozumieją że przez miesiąc mama odbierała je przed drzemką a teraz z jakiś bliżej nie zroumiałych przyczyn nagle muszą w przedszkolu spać a pani będzie na tyle wyrozumiała żeby zając się jednym płaczącym dzieckiem kiedy inne bedą już super bawić się ze sobą.
  • rulsanka 17.08.16, 20:42
    Ja mam 2 dzieci, jedno skończyło przedszkole 2 lata temu, przy czym chodziło do 2 przedszkoli i żłobka. Młodszy zaliczył 2 lata żłobka, teraz 2 rok do przedszkola. Tak więc trochę instytucji zaliczyliśmy. Przyprowadzałam i odbierałam dzieci kiedy mi było wygodnie. W naszych przedszkolach inni rodzice też tak robili i nie było żadnego problemu ze strony dzieci ani nauczycielek. Co do płaczących dzieci, to widać, jak jedno płacze to inne się nakręcają i jest to nie do opanowania. Jeżeli nauczyciel się zatroszczy o jedno dziecko to inne są spokojne i nauczyciel ma spokój. U nas dzieci dołączały w różnych okresach, nauczycielki je niańczyły, przytulały - nikt nie narzekał. Może po prostu twoja siostra ma doświadczenie, ale nie ma elastyczności i ciepła dla dzieci?
  • carmelita81 18.08.16, 15:52
    Aha czyli zaczynamy z wycieczkami osobistymi.
    Moja siostra jest super pedagogiem z genialnym podejściem do dzieci. Rodzice w jej przedszkolu robią cuda wianki żeby to ona miała grupę w której bedzie ich dziecko. Także niestety muszę Cię rozczrować nie trafiłaś.
    A to że masz dwoje dzieci i one uczęszczały do iluś tam placówek nie czyni z Ciebie większego autorytetu niz z pedagog z wieloletnim doświadczeniem.
  • rulsanka 18.08.16, 16:06
    Może i podejście ma, przecież jej nie znam osobiście. Z opisu wygląda na nieelastyczną. Co jej przeszkadza, że jakieś dziecko później dołączy do grupy, albo przyjdzie po śniadaniu?
  • leni6 18.08.16, 18:05
    Może po prostu miała do czynienia z różnymi dziećmi i zaobserwowała że większości dzieci akurat inne metoda służy niż twoim ? Oczywiście tylko zadaje.

    Może twoim dzieciom obojętnie, ale nie każdemu. Mój ma dopiero 16 miesięcy, a jest tak przywiązany do swojej rutyny, że każde odstępstwo to ogromny problem, takie dzieci też są.
  • rulsanka 18.08.16, 18:43
    Ale to nie chodziło o to, że raz dziecko przychodzi o tej a innym razem o innej godzinie, tylko, że przez miesiąc np. idzie na 5 godzin a potem na 8. Korzyści z krótszego czasu spędzanego w instytucji przeważają wtedy nad hipotetycznym problemem ze zmianą rutyny.

    Co do dołączania dzieci do grup to nie jest tylko moja obserwacja, ale też rozmowy z wychowawczynią z naszego żłobka (który był świetny). W naszym obecnym przedszkolu wiele dzieci dołączało na bieżąco w ciągu roku, adaptacje odbywały się na spokojnie, nie było płaczu. To co słyszę o grupowych rykach nowo przyjętych grup wydaje mi się kosmosem, a podobno tak właśnie jest na początku.
  • ichi51e 19.08.16, 07:58
    To co sluzy i jest wygodne dla pani w pkolu niekoniecznie jest najlepsze dla dziecka

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • baba_za_kolkiem 17.08.16, 21:50
    Ja zrobiłam w ten sposób:
    - pierwszego dnia zaprowadziłam na 2 h żeby zobaczyć, czy synek ogólnie z tych lamentujących czy dających się w miarę uspokoić (bo że nie będzie płakał wcale to sobie nie robiłam nadziei).
    - ponieważ stosunkowo łatwo dał się zabawić i tylko popytywał o mnie, to na drugi dzień już zostawiłam na FULL.
    Zrobiłam tak, ponieważ wg mnie:
    - i tak będzie płakał i tak, i nie ma znaczenia czas, bo dziecko i tak nie rejestruje tak upływu czasu,
    - jak się zajmie zabawą to nie chcę go z tej zabawy wyrywać,
    - w kolejne dni miałam zamiar mu utrwalać ten sam schemat "mama przyjdzie po podwieczorku".

    Teraz młody idzie od września do nowego przedszkola, i zakładam, że ryk będzie. Raz że nowe miejsce, ale to może nawet nie aż tak bardzo. Bardziej to, że razem z nim w grupie większość dzieci będzie pierwszy raz w życiu w placówce tego typu i będą płakać, a mój z tych co to łapie wirusa i płacze razem z innymi.
    Zamierzam zaprowadzić pierwszego dnia do drzemki. I jak go odbiore to zobaczę w jakim jest stanie. Jeśli będzie OK, od drugiego dnia od razu dam na pełny czas, bo jest już nauczony że przychodzę po podwieczorku (ok 15-15:30).

    Gdyby szedł pierwszy raz, dałabym na tydzień na krócej a potem na full, żeby jednak trochę odsapnął od tych bardziej płaczących, przynajmniej na początku.
    Choć z tego co zauwazyłam i co słyszałam, to drugi tydzień często jest krytyczny, bo dzieci zaczynają rozumieć, że to tak już "na zawsze" smile to przedszkole.
  • haus.frau 17.08.16, 23:07
    Troche poza tematem, ale zszokowalyscie mnie troche, ze na etapie przedszkolnym nie ma juz zadnej adaptacji surprised.
    Jestem z 2l corka w domu i planowalam przemeczyc sie (wiadomo, finanse itp) i 'puscic ja w swiat' dopiero jako 3-latke do przedszkola, ale jak ja znam to numer pt. 'na gleboka wode' za nic nie przejdzie, bo histerie potrafi miec niesamowite...

    Powiedzcie, czy w takiej sytuacji jest szansa ze np. pol roku zlobka cos pomoze, dzieci sie 'oswajaja' z faktem bycia w 'placowce', czy to i tak wsio ryba i nie ma sensu posylac do zlobka tylko dla adaptacji? sad
  • rulsanka 17.08.16, 23:11
    Mój starszak był rok w żłobku od 2 do 3 urodzin i do przedszkola poszedł jako śmiałe, odważne dziecko. Nie było żadnych problemów z adaptacją. Więc być może żłobek pomógł.
  • baba_za_kolkiem 18.08.16, 12:45
    Potwierdzam, warto posłać, ale wtedy jeśli dziecko jest już na to gotowe. Mój chodzi do żłobka od kwietnia, czyli jak skończył 2,5 roku i to był strzał w dziesiątkę. Bardzo poszedł do przodu, nauczył się wychodzenia, otworzył na zabawę z nowymi osobami i dziećmi, wczoraj np. nie chciał wracac do domu smile
    Ja bym posłała, zobaczysz za kilka miesięcy córcia twoja bardzo będzie potrzebowała i chciała do dzieci, jak patrze na te prawie trzylatki siedzące z mamą lub babcią, to przysięgam, wręcz mi ich szkoda. Synek co dzień przynosi nowe prace plastyczne, piosenki, opowiada o zwierzątkach itd. Także polecam posłać tak kilka m-cy przed "prawdziwym" przedszkolem.
  • tuszeani 19.08.16, 23:50
    W grupie Młodego nie było żadnej zależności między tym, które dzieci chodziły wcześniej do żłobka, a które płakały (lub nie). Najdłużej płakał pacjent, który do żłobka chodził.
  • biankao 20.08.16, 08:00
    Moj syn tez domowy i histeryczny. Próbowaliśmy ze zlobkiem jak miał 2 lata i 3-4 miesiące. Adaptacja była dostosowana do naszych potrzeb i wszystko było dobrzedopoki maz nie zaczął wychodzic ze zlobka - płacz straszny. Sytuacja trwała tydzien bez zmian, wiec powiedziano nam, ze syn niegotowyuncertain
  • amiralka 01.10.16, 09:25
    "Powiedzcie, czy w takiej sytuacji jest szansa ze np. pol roku zlobka cos pomoze, dzieci sie 'oswajaja' z faktem bycia w 'placowce', czy to i tak wsio ryba i nie ma sensu posylac do zlobka tylko dla adaptacji? "
    Haus.frau - powiem Ci, że tu we Francji wiele osób specjalnie tak robi, co mnie troche dziwilo zawsze. Ale tu we Francji jest zupelnie inne podejscie w zlobkach niz w przedszkolu, wiec wiele osob woli zeby dziecko oswoilo sie z kolektywem w atmosferze dzidziusiowania, a nie większego wymagania samodzielnosci. Ale moze w Polsce jest inaczej. Tu na przedszkole juz sie mowi - szkolawink Ja na Twoim miejscu moze bym nie poslala do zlobka co do jakiegos klubiku, gdzie po jakims czasie bedzie zostawac chwile (i dluzej) bez ciebie. Pol roku regularnego zlobka ze spaniem wydaje mi sie za krotko i bez sensu przed przedszkolem, bo czasem tyle tewa adaptacja do nowego miejsca - a tu guzik, trzeba zmieniac i oswajac nową przestrzeń. Ja jako dziecko co chwila zmienialam przedszkola, z roznych względów. Jak wrazliwe i malo elastyczne dziecko bardzo mialam biede za kazdym razem i w sumei mam glownie niemile wspomnienia z kazdej placowki.
  • julita165 22.08.16, 16:48
    Chociaż w "naszym"przedszkolu była adaptacja wg potrzeb dziecka to jednak uznałam, że skoro mam taką możliwość to nie ma sensu trzymać trzylatka zbyt długo w przedszkolu. Od sierpnia do maja chodził tylko 9-13, dopiero później do 15-16. Jeżeli p-kole ma sluzyć tylko edukacji i socjalizacji dziecka to trzylatkowi w zupełności wystarczy 3-4h dziennie. Popieram też pomysł posłania dziecka później a nie ze wszystkimi 01.09. U mnie nabór jest cały rok na okrągło ale i tak najwięcej dzieci przyuchodzi we wrześniu więc celowo posłałam syna od sierpnia - było mniej dzieci, a przez 3 tygodnie był jedynym nowym więc panie miały czas żeby zająć się nim szczególnie. Efekty mam bo właśnie zaczyna 3 rok p-kola i ani razu nie płakał z powodu rozstania, raz tylko ale to koleżanka go nadepnęła smile
  • kanna 22.08.16, 22:55
    Jeśli masz możliwość - opóźnij debiut.
    Na początku zawsze jest trudno, nawet jak twój nie płacze, to inne przezywają, panie tez są poddenerwowane.
    Po 2 - 3 tygodniach grupa nabiera równowagi i dołączającym wtedy dzieciom jest dużo łatwiej.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • jehanette 23.08.16, 13:26
    Możesz spokojnie odbierać syna teraz wcześniej, a potem później - tylko musisz mu to wyjaśnić. Moja córka od 2rż przedszkolna i możliwości odbierania się zmieniały, zmieniała też przedszkole w międzyczasie - dziecko naprawdę zrozumie, jak się to przekonująco wytłumaczy.
    Jak jesteś w domu, to też nic się nie stanie jeśli w razie potrzeby będziesz mu robić "wagary", skracać tydzień, odbierać po obiedzie. A Ty zyskasz to, że dziecko się zaadaptuje i będzie chodzić z chęcią, zamiast cierpieć.

    --
    Piękny i Bestia - FB
  • mja-15 23.08.16, 13:44
    Jak masz obawy i możesz, odbieraj wcześniej dziecko z przedszkola.
    My nie mamy takiej możliwości i po nieco ponad 2 latach, od 1 września, mały idzie na głęboką wodę do przedszkola na niecałe 9 godzin dziennie.
  • baba_za_kolkiem 24.08.16, 08:41
    Wtrącę coś świeżego ode mnie. Cały tydzień prowadzam młodego do jeszcze starego naszego pkola, i istny cyrk. Po odebraniu jest niemożliwy, w tym sensie, że najpierw mega agresja, potem płacz i na ręce i koniec. Coś mi podpowiadało, że musi to mieć związek z przedszkolem, bo od poniedziałku się zaczęło. No i obserwuję co rano, jest masa nowych dzieci, takich maluszków, podejrzewam, że właśnie wielu rodziców postanowiło przyprowadzać już na trochę, na kilka godzin przed wrześniem. Te dzieci - jeden ryk. Panie się dwoją i troją, ale dziś byłam świadkiem jak jedna powiedziała do płaczącego malucha: "no i co płaczesz, mama przyjdzie po południu!" tonem takim jakby niecierpliwym. sad Mój synek poszedł bez płaczu, ale minę miał nietęgą, przy machaniu mi papa przez okno (zawsze mi macha papa przez okno na pożegnanie) miał lekką podkowę.
    Powiem wam, że chyba żaden czas nie jest łatwy dla dzieci. Tak tylko mnie naszły takie rozmyślania, że na początek to i te wcześniej przyprowadzane płaczą, panie i tak mają ręce pełne roboty, a dzieci to nawet i te zdawałoby się obyte w temacie (jak mój synek) też przeżywają swoje mimo że może tego nie widać po wierzchnu (nie rozpłakał się ale spodziewam się znów cyrków po południu). Nie dziwne że po południu musi odreagować.
    Także, nie wiem, kiedy jest ten idealny moment i jak na niego trafić. Nie wiem, czy w ogóle taki jest. Skoro nawet te już nauczone chodzenia dzieci przeżywają to wszystko jeszcze raz, w momencie kiedy dochodzi nowa porcja nowicjuszy.
    Z ciężkim sercem go dziś zostawiłam.
  • kluska77 18.09.16, 18:21
    Jedne płaczą, inne nie. Jak przyprowadzam młodą, to ona przy innych płaczkach wręcz tylko jęczy. Ot wycieram smarki i zaprowadzam do sali jak gdyby nigdy nic. Jak jest zła i marudna, to w sali znajduję jej fajną zabawkę, przytulam, całuję, żegnam się i wychodzę. Młoda czasem odstawia rodzaj teatru, ale jak widzi, że i tak zostaje, to przestaje płakać. Pierwsze dni były gorsze, teraz już lepiej. Jeszcze nie bardzo bawi się z innymi dziećmi, woli sama, ale i tak jest znośnie (spodziewałam się, że będzie gorzej).

    --
    alemamo.pl
  • baba_za_kolkiem 19.09.16, 12:13
    Fajnie ci, mój niestety absolutnie nie daje się wprowadzić na salę nawet, już przy wejściu do szatni zaczyna się próba ucieczki, i straszny płacz, do szatni niosę go niemal siłą, trzymam w rękach ale się wije jak piskorz mimo moich usilnych prób zwrócenia uwagi na np. obrazki, inne dzieci, zabawki itd., nie działają żadne "pokaż gdzie masz kapcie, popatrz kto już tez przyszedł, daj rączkę" itd., nie działa nic, jest tylko ucieczka w kierunku drzwi w spazmach. W takiej sytuacji o tłumaczeniu dziecku CZEGOKOLWIEK tam na miejscu nie ma mowy, po prostu wnoszę go siłą na salę i zamykam za sobą drzwi.
    Okropne to ale po trzech tygodniach różnych prób nie widzę już innego wyjścia.
  • grajfrutt 19.09.16, 13:09
    Mój tak płakał przez ponad rok, tzn. wchodził, przebierał się, itd. ale w momencie wchodzenia do sali to co u Ciebie, ucieczka, ryk, panie niemal siła odczepialy go ode mnie. Uspokajał się po 2 minutach od mojego wyjścia, i niemal codziennie przy odbieraniu siedziałam w szatni "bo za szybko przyszłaś". Syn był w przedszkolu od 7-15, później po roku od 9 do 14-15, jak byłam w ciąży. Przeszło z dnia na dzień, nie wierzyłam ze to moje dziecko, pierwszy raz jak odprowadzałam go z młodsza siostrą (10 dni po porodzie) dal buziaka, powiedział pa pa i poszedł do sali.
  • ichi51e 19.09.16, 21:39
    U nas to samo. Nieco pomoglo zrobienie dziecku kalendarza - 7 duzych kolorowych przestrzeni jedna nad druga (kazda to dzien tygodnia) potem magnesami przyczepiasz co sie koedy dzieje. 1-5 dalam przedszkole 6-7 tate (bo jest wtedy w domu caly czas) do tego mam bonusowe zdjecia typu wycieczka/babcia/basen/inne dziecko moze sobie dokleic co zechce PO przedszkolu. Na poczatku ignorowal potem stal i mowil tu przedszkole przedszkole a tu tatus. Obecnie probuje zciagac zdjecia przedszkolne a wklejac wycieczki i baseny. Ale troche pomoglo. Do tego zawsze mowie "zjesz sniadanko pobawisz sie pojdziecie na dwor bedzie obiad i ja przyjde nawet nie skonczysz zjesc" metoda zdartej plyty na wszystkie ryki. To tez go uspokaja.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • baba_za_kolkiem 30.09.16, 07:40
    I jak tam wasze dzieci? Moj nadal wielki placz sad
  • tola2014 30.09.16, 08:39
    Moja córka chodziła juz bardzo chętnie. Nawet sama zdecydowała się na lezakowanie zostawać. Ale miała dwa tygodnie przerwy, idzie od poniedziałku. Sama jestem ciekawa czy nie będzie problemu. Dam znać w poniedziałek smile
    Babo, nic u Was nie widać poprawy? Jeśli do dobrze pamiętam, to u Was płacz tylko przy zaprowadzaniu, tak? Później synek się bawi? Odbierasz wesołego, tak?
    Mnie to zawsze pocieszalo...
  • juuuu7 30.09.16, 10:15
    U nas dzis pierwszy dzien po dwoch tygodniach przerwy... Wyjatkowo ja odprowadzalam, placzu nie bylo ale i entuzjazmu takze brak. Z pozytywow-ucieszyl sie jak zobaczyl pania i na wiesc, ze beda robic salatki owocowewink.
    Babo a u Ciebie ten placz caly czas? Czy tylko przy odprowadzaniu? Co panie mowia?
  • baba_za_kolkiem 30.09.16, 10:53
    Płacz przy odprowadzaniu, panie twierdzą, że trwa krótko a potem się bawi, ale trudno mi w to uwierzyć, bardziej jestem skłonna uwierzyć w to, że każą mu być cicho, więc on nie płacze NA GŁOS ale wewnątrz bardzo przeżywa. Jak go odbieram, zwykle bawi się na podłodze lub biega po sali lub coś tam innego robi, np. je śliwkę przy stoliku. Zwykle jest sam. Mam wrażenie, że nie ma tam żadnego przyjaciela, bratniej duszy. Przy najbliższej możliwej okazji podpytam wychowawczynie.
    Rano dziś płacz był straszny, prawie do wymiotów, a były już dni lepsze.
    Ale ostatnio dużo się u nas dzieje, cały tydzień był rozwalony i synek ogólnie chyba ma dosyć tygodnia. Martwię się jednak, że tak niechętnie tam chodzi. Czasem mówi że pani go nie lubi lub że się ich boi.
  • zabka141 01.10.16, 21:03
    Babo, ale ty pewnie tez przezywasz jak odprowadzasz (no bo trudno nie, kiedy wiesz ze bedzie placz). Czy jest szansa np. zeby przez tydzien odprowadzal ktos inny?

    Inna rzecz ktora moge ci poradzic - koniecznie porozmawiaj z pania, dla uspokojenia siebie - co syn robi, czy widza ze czuje sie lepiej, nawiazuje przyjaznie. Ale to moze troche potrwac, wiec nie powinnas myslec ze nie ma zadnego przyjaciela in to jest cos dziwnego, po prostu troche trzeba na to czasu.

    Inna sprawa, wymyslec jakis rytual pozegnalny. My mamy tak - wchodzimy, w szatni buciki, dajemy sobie buzi i podprowadzamy do sali. W sali z okna corka macha.

    Jeszcze jedno - synek moze nie przyzwyczajony do nowego rytmu dnia. Upewniaj sie ze sie wysypia (moze przyprowadzaj odrobine pozniej?) i najada. Jak przychodzisz go odbierac daj mu jakas przekaske. Posiedzcie sobie najpierw w szatni. Niech ci pokaze jakies zabawki, zdjecia, co tam jest w przedszkolu. Nie spieszcie sie do domu.

    Duzo czytania o przedszkolach lub o tym jak mama idzie do pracy czy gdzies tam i dziecko nie chce isc do przedszkola. Zeby sobie przerobil te emocje na innym przykladzie.
  • baba_za_kolkiem 01.10.16, 21:48
    > Babo, ale ty pewnie tez przezywasz jak odprowadzasz (no bo trudno nie, kiedy wi
    > esz ze bedzie placz). Czy jest szansa np. zeby przez tydzien odprowadzal ktos i
    > nny?

    Odprowadzała tydzień babcia, kiedy ja byłam na delegacji. Było to samo. Płacz i uciekanie zaczyna się w szatni, nic nie docera, żadne tłumaczenie.

    >
    > Inna rzecz ktora moge ci poradzic - koniecznie porozmawiaj z pania, dla uspokoj
    > enia siebie - co syn robi, czy widza ze czuje sie lepiej, nawiazuje przyjaznie.
    > Ale to moze troche potrwac, wiec nie powinnas myslec ze nie ma zadnego przyjac
    > iela in to jest cos dziwnego, po prostu troche trzeba na to czasu.

    Panie twierdzą że jest super hiper, płacze po moim wyjściu 3 minuty i się bawi.
    Kiedy wracam, syn owszem bawi się, jest milczący, lub hiperaktywny.
    Zdaje sobie sprawe, że na przyjaznie ma czas, chciałabym tylko by tak nie przezywał. Nie musi tego przedszkola kochac, biec tam z uśmiechem i tyle, ale chciałabym, żeby chociaz tak nie przeżywał tego jak tragedia. Naprawde nie daje się ode mnie odkleic, a każdym razem trzeba wrecz użyć siły.

    >
    > Inna sprawa, wymyslec jakis rytual pozegnalny. My mamy tak - wchodzimy, w szatn
    > i buciki, dajemy sobie buzi i podprowadzamy do sali. W sali z okna corka macha.

    Wszystkie pomysły biorą w łeb, bo po wejściu do szatni on od razu w płacz, na szyję lub ucieczka, i nic nie dociera, jest krzyk, zwieszanie się ze mnie takie wiotkie, gardłowy płacz, i próby oswobodzenia sie i ucieczki..
    Przy czym dodam, że inne dzieci uśmiechnięte sad

    >
    > Jeszcze jedno - synek moze nie przyzwyczajony do nowego rytmu dnia. Upewniaj si
    > e ze sie wysypia (moze przyprowadzaj odrobine pozniej?) i najada. Jak przychodz
    > isz go odbierac daj mu jakas przekaske.

    Zawsze mu coś przynosze, ale z wysypianiem gorzej. wstaje o 6 bo ja o pracy, i po powrocie z przedszkola spi 2 h. Potem idzie spać o 20-20,30 i jest notorycznie niedospany.
    Później przyprowadzac go nie moge niestety bo mam do pracy na 8, jeśli pojde na poziejsza godzine, to pozniej wyjde tym samym on bedzie dłuzej w przedszkolu.

    Posiedzcie sobie najpierw w szatni. Nie
    > ch ci pokaze jakies zabawki, zdjecia, co tam jest w przedszkolu. Nie spieszcie
    > sie do domu.

    To wydaje mi sie super pomyslem, spróbuje, żeby pokazac ze nie uciekam od zła koniecznego, zeby spróbować bardziej oswoic miejsce! Dzieki za ten pomysł. O ile on nie bedzie od razu uciekał, ale z czasem moze choc troche go zagadam, zeby mnie oprowadził. Zobacze.

    >
    > Duzo czytania o przedszkolach lub o tym jak mama idzie do pracy czy gdzies tam
    > i dziecko nie chce isc do przedszkola. Zeby sobie przerobil te emocje na innym
    > przykladzie.

    Tak w domu staram sie w dobrych momentach wałkowac temat na przyjemny sposób, ale on ewidentnie unika. Ale, czasem sam powie zdanie lub wydarzenie z przedszkola, i wtedy ja oczywiscie wysłuchuje z zainteresowaniem, pytam go o uczucia, ale szybko ucina temat. Rozmowa konczy sie tak szybko jak sie zaczela.

    Ostatnio mamy ogólnie ciężki czas i czasem tez się zastanawiam na ile wpływa na to zmiana przedszkola. Niestety nie spią tam.
  • zabka141 01.10.16, 23:10
    Hmm, trzymam mocno kciuki zeby niedlugo bylo lepiej. A co do tego walkowania tematu - tak poradzilam - a moze dla odmiany przestac totalnie walkowac? Tak nam pani radzila jedna.
  • kluska77 06.11.16, 23:08
    U nas teraz była dłuższa przerwa (katar a potem dłuższy wyjazd), pewnie zacznie się od nowa. Młoda tylko uwielbia zajęcia z tańca, więc jakoś daje się przebłagać.

    --
    alemamo.pl
  • eemcia82 30.09.16, 09:55
    Mogę zadać pytanie - i proszę tu nie rzucać się na mnie, bo ja po prostu jestem ciekawa - po co oddaje się dziecko do przedszkola skoro samemu siedzi się w domu ?
  • baba_za_kolkiem 30.09.16, 09:56
    A do którego roku życia chcesz być jedynym towarzyszem zabaw swojego dziecka?
  • eemcia82 30.09.16, 12:28
    Jakto jedynym? eh znowu jakieś dopisywanie sobie itd. Ja tylko pytam po co wysyłać dziecko skoro nie trzeba ... i tyle
  • baba_za_kolkiem 30.09.16, 13:04
    No a na podwórko po co wysyłasz, np. na plac zabaw? dla zajęcia dziecka, uatrakcyjnienia mu dnia, uspołecznienia, nauki, zabawy innej niż z mamą, nabrania obycia i nauczenia się, że w różnych miejscach panują różne, inne niż w domu, zasady. Dla nauki działania w grupie i funkcjonowania grupy. Dla zwiększenia pewności siebie i nabrania wartości siebie. Czy to naprawdę jest tak niejasne że trzeba pisać wszystko jak na tacy? Nie rozumiem za bardzo pytania, dlaczego pytasz? Naprawdę nie rozumiesz, po co dzieci chodzą do przedszkola? Zgrywasz się czy faktycznie pytasz? Dla mnie to jest jasne, dziwię się w sumie, że ktoś zadaje takie pytanie.
  • amiralka 30.09.16, 13:32
     "co wysyłać dziecko skoro nie trzeba ... i tyle " - a co to znaczy "trzeba"? Przedszkole to ani więzienie, ani tez przechowalnia. Jesli sie "siedzi" w domu, to moze tez po to, zeby faktycznie w tym domu usiąść? Podczas gdy dziecko bawi się, uczy sie zyc w grupie?
  • eemcia82 03.10.16, 09:59
    czemu każda z was przyjęła, że przedszkole to obowiązek ? nie obowiązek to szkoła smile
    a tak serio - naprawdę nie rozumiecie - nie ma tyle miejsc nawet w przedszkolach, żeby każde dziecko poszło - przedszkole to miejsce dla dzieci, które serio nie mają z kim zostać itd.
  • leni6 03.10.16, 10:35
    Jak dla mnie to obracasz się w jakiejś innej rzeczywistości niż moja. Mieszkam w dużym mieście i miasto obiecuje zapewnić każdemu chętnemu dziecku miejsce w przedszkolu. Nie znam ani jednego dziecka w wieku 4+, które by nie chodziło do przedszkola, a tych w wieku 3 lat też niewiele (zwykle maja jakieś poważne problemy). Place zabaw i podwórka w tygodniu przed południem świecą pustkami, bo dzieci są w przedszkolach.

    Jak ja byłam mała to mniej dzieci chodziło do przedszkola, może łatwiej było o kogoś do zabawy, ale teraz to w moim otoczeniu nawet dzieci, których mamy/babcie siedzą w domu, chodzą do przedszkola.
  • ela.dzi 03.10.16, 21:42
    leni6 napisała:

    > Jak dla mnie to obracasz się w jakiejś innej rzeczywistości niż moja. Mieszkam
    > w dużym mieście i miasto obiecuje zapewnić każdemu chętnemu dziecku miejsce w p
    > rzedszkolu. Nie znam ani jednego dziecka w wieku 4+, które by nie chodziło do p
    > rzedszkola, a tych w wieku 3 lat też niewiele (zwykle maja jakieś poważne probl
    > emy). Place zabaw i podwórka w tygodniu przed południem świecą pustkami, bo dzi
    > eci są w przedszkolach.
    >
    > Jak ja byłam mała to mniej dzieci chodziło do przedszkola, może łatwiej było o
    > kogoś do zabawy, ale teraz to w moim otoczeniu nawet dzieci, których mamy/babci
    > e siedzą w domu, chodzą do przedszkola.

    Dla mnie też to dziwne. W zeszłym tygodniu poszłam ze swoimi dzieciakami na plac zabaw przed południem, a dzieci jak na lekarstwo. Mój starszy syn dostałby fioła, gdyby non stop musiał przebywać tylko ze mną i młodszym bratem.
  • baba_za_kolkiem 03.10.16, 10:38
    Nie traktuje przedszkola jako obowiązek, tylko szansę dla dziecka na fajna zabawę, na rozwój, na ciekawsze niż w domu spędzenie czasu. Nie ma przymusu posyłania, spoko. O ile 3latek może zostać w domu, o tyle 5latek zanudziłby się ze mną.
    A posyłam też bo jestem samotną mamą i pracuję. Ale gdybym nie pracowała - również bym posyłała, tylko na krócej, lub co drugi dzień itp.
  • amiralka 04.10.16, 14:25
    Nie ma tyle miejsc, bo mamy nieudolne władze. We Francji miejsce w przedszkolu to PRAWO dziecka i nie ma takiej sytuacji, ze mogloby miejsc zabraknąć. Powtarzam -- prawo, nie obowiązek, to ty sama piszesz, że trzeba czy nie trzeba.
  • eemcia82 05.10.16, 14:30
    wiec nie trzeba i serio po co się aż tak wkręcać eh kobitki kobitki
  • amiralka 05.10.16, 19:58
    Emcia, sama się wkręcasz, nie masz pojęcia o temacie, bo korzystasz z uslug babci, pojęcia mieć nie chcesz i jesteś złośliwa.
  • eemcia82 06.10.16, 06:07
    Ja zadalam pytanie a wy poplynelyscie.
    A co do babci to nie uslugi ale eh ty i tak nie zrozumiesz bo zawisc zaslania oczy. Nie ma co tu widze pisac. Paaa
  • juuuu7 30.09.16, 10:10
    Nie wiem, nie siedze w domu. Jestem mama aktywna zawodowo odkad syn skonczyl 14mcy. A Ty jak dlugo masz zamiar siedziec w domu?
  • eemcia82 30.09.16, 12:27
    A ja siedzę w domu ? skąd takie wnioski ? eh jak zawsze tu na forum - zaraz personalne wyprawy ...
    Ja zadałam tylko pytanie - ale jak widać odp nie ma smile pozdr.
  • juuuu7 30.09.16, 12:45
    A nie siedzisz? Zadaje pytanie i nie jest to personalna wyprawa...
  • tola2014 30.09.16, 13:55
    Ja zapisałam córke do przedszkola na pół roku przed powrotem do pracy. Powód główny (pomijając funkcje przedszkola w rozwoju społecznym i nie tylko) - chcę przebrnąć przez pierwszy czas przywlekania chorób będąc na macierzyńskim. Chociaż nie jest powiedziane, że pół roku wystarczy. Drugi to taki, że teraz mam możliwość stopniowo wydłużania czasu pobytu w przedszkolu.
    Myślisz, że to rozsądne powody czy niezbyt?
    A możesz rozwinąć swój punkt widzenia?
  • eemcia82 03.10.16, 09:55
    Tak po prostu zastanawiałam się - bo myślę, że gdybym ja mogła siedzieć w domku z synkiem to byłabym najszczęśliwszą osoba na świecie i tyle smile
    a co do społecznego aspektu przedszkola - rozumiem - ale ja np. do przedszkola nie chodziłam - siedziałam w domu z siostra i mama - poszłam do szkoły w wieku 6 lat i jakoś nie czuję się strasznie pokrzywdzona i mam super wspominania z dzieciństwa smile
    Mój synek - 3 lata - nie poszedł w tym roku do przedszkola - został w domu z moja mamą - ma codziennie kontakt z dziećmi (brat cioteczny i kilkoro dzieciaków z osiedla w podobnym wieku - bawią się codziennie na placu zabaw, w parku) i jakoś nie czuje, że robię mu krzywdę - jeszcze będzie miał czas na szkolę itd - wstawianie na godzien itd.
    Poza tym moje dziecko nie nadaje się do przedszkola - ciągły uciekinier - i proszę nie pisać, że w przedszkolu by się nauczył itd - NIE po prostu uciekałby smile
  • baba_za_kolkiem 03.10.16, 10:44
    eemcia82 napisał(a):

    > Tak po prostu zastanawiałam się - bo myślę, że gdybym ja mogła siedzieć w domku
    > z synkiem to byłabym najszczęśliwszą osoba na świecie i tyle smile

    Pytanie, czy liczy się dla ciebie szczęście twoje czy twojego synka??
    Myślisz, ze twój synek nie byłby szczęśliwy, spędzając kilka godzin dziennie lub nawet kilka razy w tygodniu czas z rówieśnikami, na wspólnej zabawie?
    Myślisz, że dziecko w życiu szczęśliwe jest tylko z mamą i nikim innym? Bardzo się m.zd. mylisz.

    > a co do społecznego aspektu przedszkola - rozumiem - ale ja np. do przedszkola
    > nie chodziłam - siedziałam w domu z siostra i mama - poszłam do szkoły w wieku
    > 6 lat i jakoś nie czuję się strasznie pokrzywdzona i mam super wspominania z dz
    > ieciństwa smile

    Ja też mam super wspomnienia, z całego dzieciństwa, ale wychodzę poza ten horyzont, i patrzę na to jaki jest mój syn, i co lubi, i w czym jest dobry a w czym słabszy, i na tej podstawie podejmuję decyzje, a nie na podstawie tego, co MNIE się podoba lub podobało.

    > Mój synek - 3 lata - nie poszedł w tym roku do przedszkola - został w domu z mo
    > ja mamą - ma codziennie kontakt z dziećmi (brat cioteczny i kilkoro dzieciaków
    > z osiedla w podobnym wieku - bawią się codziennie na placu zabaw, w parku) i ja
    > koś nie czuje, że robię mu krzywdę - jeszcze będzie miał czas na szkolę itd - w
    > stawianie na godzien itd.

    To super, że ma kontakt z dziećmi. Mój też ma kontakt, z rodziną sporadyczny bo daleko mieszkamy, na placu zabaw z dziećmi owszem, ale w przedszkolu liczy się coś więcej niż widzenie twarzy co jakiś czas.

    > Poza tym moje dziecko nie nadaje się do przedszkola - ciągły uciekinier - i pro
    > szę nie pisać, że w przedszkolu by się nauczył itd - NIE po prostu uciekałby smile

    I tu także bardzo się mylisz, po pierwsze. Mówi ci to mama największego uciekiniera na osiedlu.
    A po drugie, właśnie przedszkole uczy działania w GRUPIE.
    Z tobą dziecko może i spędzać fajnie czas, nie kwestionuję tego. Ale czy z tobą nauczy się działać w grupie?? Tworzycie razem co najwyżej parę a nie grupę.
    W grupie dzieci ustawiają się w koło i tańczą, spiewają, prześcigają się w czymś, wygrywają i przegrywają, rozwiązują swoje małe konflikty, dyskutują i uczą się przekonać kogos do swoich racji, uczą się zagadać i prowadzić rozmowy. Twoje dziecko nie ma tego za wiele. Nie uważam, żeby je to upośledzało, ale uważam, ze to fajne jak dzieci mają okazję tego popróbować w tym wieku właśnie 3letnim.
  • ela.dzi 03.10.16, 21:36
    Ja też nie chodziłam do przedszkola i wcale nie jestem z tego powodu zadowolona. Trafiłam do zerówki, gdzie dzieci juz się znały i ciężko mi było się odnaleźć. Miałam przerobiony materiał i niewiele się nauczyłam, ale z perspektywy czasu naprawdę widzę jak wiele dał mi ten rok w zerówce w kwestiach socjalnych i generalnym radzeniu sobie między dziećmi. Nie patrz tylko przez pryzmat siebie, dziecko to nie jest Twoja kopia.
  • grajfrutt 04.10.16, 09:50
    Ja też poszłam dopiero do zerówki i podobnie, z perspektywy czasu wcale nie jestem zadowolona. Dzieci się znały, znały zasady, zabawy typowo przedszkolne, prace w grupie, wszystko czego nie da się zapewnić w domu. Mimo że do zerówki siedziałam z babcią i kuzynostwem.
  • amiralka 04.10.16, 14:33
    "jakoś nie czuję się strasznie pokrzywdzona i mam super wspominania z dzieciństwa  " A moze nie ma jednej drogi, jedynie slusznej?smile Moze super wspomnienia z dziecinstwa nie musza sie łączyć tylko z siedzeniem z babcia czy mama czy tylko z przedszkolem?
  • ela.dzi 02.10.16, 08:55
    To naprawdę takie dziwne, żeby trzylatkowi zapewnić kumpli i ciekawe zajęcia ? Ostatnio siedziałam w domu z dwójką i na dłuższą metę szkoda mi starszego, bo sporo czasu spędził oglądając bajki i ewidentnie się nudził. Nie byłam w stanie rozdwoić się, no nie ma jak. Po drugie nie jestem w stanie rozłożyć synowi farb czy plasteliny przy raczkującym maluchu albo starszy denerwuje się, że nie może wszystkim się bawić, bo dana zabawka zawiera małe elementy. Po trzecie widziałam ile dobrego żłobek dawał synowi w różnych kwestiach, więc wiedziałam, że przedszkole tylko mu w tym pomoże i nie pomyliłam się. W domu syn chce być karmiony, ubierany itp., a w przedszkolu panie chwalą go za samodzielność. Po czwarte na wiosnę wracam do pracy i syn prędzej czy później poszedłby do przedszkola. Dlaczego miałabym na gwałt wtedy szukać prywatnej placówki skoro pod domem mam fajne publiczne przedszkole ? Dlaczego miałby iść w już zintegrowaną grupę i mieć być może problem, żeby się odnaleźć, bo wszystkie dzieci już się znają ? Po piąte - też jestem tylko człowiekiem i nie chcę mieć non stop dwójki dzieci pod opieką, bo to dla mnie strasznie męczące przy hiperaktywnym starszym. Po szóste urlop macierzyński jest po to, żeby zająć się młodszym dzieckiem i jemu poświęcić czas. I tak młodszy zawsze będzie mniej lub bardziej pokrzywdzony, bo starszy jest bardzo absorbującym dzieckiem u skupia na sobie bardzo dużo uwagi.

    Rozumiesz już ?
  • eemcia82 03.10.16, 09:57
    nie rozumiem smile
    ja mam jedno dziecko i super dużo pomysłów na zabawę i nie nudzimy się nigdy.
  • baba_za_kolkiem 03.10.16, 10:46
    A jak ustawiacie się "od najmniejszego do największego"?
    smile
    a w pary, żeby wyjść na podwórko?
    smile
    Są rzeczy, których z dzieckiem w domu nie zrobisz, te powyższe to tylko losowe przykłady.
  • kariatyda79 03.10.16, 13:09
    eemcia, ja Cię rozumiem. Mojego Starszego posłałam dopiero teraz do przedszkola - ma 4 lata i 9 mcy - poszedł od razu do średniaków. I była to dobra decyzja. Płynnie wszedł w przedszkolną rzeczywistość, po prostu dorósł do statusu przedszkolaka. Przedtem tez się nie nudziliśmy, pracowałam na pół etatu, więc miałam dla dzieci 4 dni w tygodniu. Jeszcze zdąży się zsocjalizować, nawiązać przyjaźnie, nauczyć przedszkolnej rutyny i drylu.
  • ela.dzi 03.10.16, 21:28
    Miej dwoje i więcej dzieci, będziemy mogły porozmawiać.
  • eemcia82 05.10.16, 14:28
    super rada HAHAHAH

    ps. moja rada - zajmijcie się już tematem, a nie przekonywaniem mnie do swoich jedynych słusznych racji smile
  • ela.dzi 05.10.16, 15:02
    A ktoś Cię do czegokolwiek przekonuje ? Twoje dziecko, Twoja sprawa, ale nie patrz na nie tylko przez pryzmat samej siebie. Jak nie masz pojęcia o tym jak się rozdwoić przy większej liczbie dzieci, to po co się odzywasz ? Może Ty siedziałaś dosłownie w domu przy swoim jedynaku, ja takiej możliwości nie miałam mając tylko starszego, a teraz tym bardziej nie mam przy dwójce. Może mi powiesz jak zapewnić w domu dziecku zajęcia jak w przedszkolu biorąc pod uwagę przemieszczające się niemowlę, hiperaktywnego starszego i moje moce przerobowe przy ostatnim chronicznym niedospaniu ? Chętnie się dowiem (bez żadnej złośliwości).
  • eemcia82 06.10.16, 06:13
    Jezu .. ten teks eh "nie masz masz jedno dziecko to po co sie odzywasz" ... serio kobiety az tak wam zle w zyciu... i na forum sie pluc?
    A to ze masz wiecej dzieci i nie radzisz sobie to twoj wybor i nie marudz bo nasze babcie mialy po 3 4 dzieci i nie bylo przedszkoli i zlobkow i dawaly rade a ty ochh ze niewyspana i ze nie masz pomyslow na zabawe eh szkoda slow widze tu.
    Ja juz odpyszczam rozmowe na tak niskim poziomie a wy teraz Start ... mozecie pluc jadem na ten post. haha pa
  • tola2014 06.10.16, 14:35
    Raczej szkoda czasu na pisanie czegokolwiek. Nie liczyłabym na większe zainteresowanie twoją wypowiedzią na jakże "wysokim" poziomie.
  • baba_za_kolkiem 06.10.16, 15:54
    Nasze babcie dawaly rade z 3-4 a ty nie dajesz rady z jednym tylko masz pomoc babci. Zrwzygnuj z babci na 3 mce i wtedy pogadamy.
  • ela.dzi 06.10.16, 15:58
    Grunt to merytoryczna wypowiedź na jakże wysokim poziomie big_grin Jak się nie ma co sensownego powiedzieć na dany temat lub odpowiedzieć na pytanie, to masz rację - lepiej sobie temat odpuścić. Grunt, że sama doszłaś do takiego wniosku rychło w czas smile Jak masz problem z tym, że MOJE dziecko chodzi do przedszkola, to rozmowa z psychologiem wskazana. Nam wszystkim bardzo to rozwiązanie pasuje i nikt nie narzeka.
  • mja-15 05.10.16, 08:56
    W tym roku niestety było drugie dno, bo dla wielu 3-latków miejsc w przedszkolach zabrakło.
  • kluska77 06.11.16, 23:10
    Żeby miało kontakt z rówieśnikami, uczyło się pracy w grupie, uczyło się piosenek i wierszyków. Ja na przykład mam zerowe talenty dydaktyczne. Dziecko w przedszkolu robi większe postępy z mową niż w domu (było nieco opóźnione). Widzę same plusy. Acz tu muszę dodać, że ja pracuję w domu, więc poniekąd dziecko jest w przedszkolu wtedy, kiedy ja w pracy, tylko ta praca nie jest poza domem. Dzięki temu nie muszę pracować w nocy.

    --
    alemamo.pl
  • jemanja 30.09.16, 13:52
    W sumie nie jestem pedagogiem (dopiero się na takowego kształcę wink), ale mam wrażenie, że ten polski zwyczaj "zostawić od razu na długo, żadnej adaptacji" to jakiś przeżytek z czasów PRL. Przymierzałam się do przedszkola w Irlandii i tam jak najbardziej sugeruje się adaptację, Żabka nieraz tu pisała o berlińskim modelu adaptacji, która trwa miesiąc. I to jest dla mnie naturalne. Wiadomo, każde dziecko jest inne - może dla niektórych takie "rzucanie na głęboką wodę" to lepsza opcja, ale no właśnie - trochę elastyczności. Sądzę, że przy odrobinie dobrej woli nawet w państwowej placówce można się na nią zdobyć. Ale mam wrażenie (a znam wiele osób pracujących w oświacie), że sporo nauczycieli i opiekunów po prostu nie chce zmienić sposobu myślenia, leci tym samym schematem, którego uczył 60-letni profesor na studiach.

    Moim zdaniem wcale nie chodzi o to, żeby dziecko nie płakało. Jasne, tak jest lepiej dla rodziców i opiekunów z przedszkola, łatwiej. Czy lepiej dla dziecka? Dziecko ma sobie przepracować problem "jestem bez mamy, poza domem", przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Jeśli potrzebuje to przepłakać, to co w tym złego? Może i nie płakałoby, gdyby zostało "wrzucone" do przedszkola od razu na 8h, ale czy to byłoby lepsze dla jego psychiki? Cytując Juula, dzieci współpracują. Chcą spełniać oczekiwania dorosłych. Więc pewnie wiele dzieci spełnia oczekiwania rodziców i grzecznie bawi się w przedszkolach, ale to nie jest dla nich dobre, bo tłumią emocje. I nie twierdzę tu, że przedszkola są złe - twierdzę, że dla dziecka żłobek, przedszkole to duża zmiana, bywa, że musi się do niej przystosować nie będąc jeszcze gotowym (bo mama wraca do pracy i trudno, tak trzeba), więc trzeba otworzyć się na JEGO emocje i reakcje, a nie dostosowywać do jednego schematu zaplanowanego dla wszystkich.

    Kiedy niedawno musiałam zniknąć na kilka dni w szpitalu (niespodziewanie), mój synek był bardzo "grzeczny". Nie płakał, usypiał z tatą albo z babcią, nie marudził. Jak wróciłam, najpierw się cieszył, a potem przepłakał u mnie w ramionach całe popołudnie. Musiał odreagować emocje, które wcześnie ukrywał.

    Ja bym nie patrzyła na to, jak radzą w przedszkolu, tylko robiła swoje. Jak chcesz zabrać dziecko wcześniej to zabierz, jak płacze to przytul, jak możesz to zostań dłużej i posiedź z nim na korytarzu, dopóki nie dojrzeje do momentu, żeby wejść do sali. A jak nie możesz to trudno, spędzicie razem czas później. Ja miałam pomysł, żeby dać synka do przedszkola, bo były wolne miejsca w okolicy (wiosenną rekrutację przegapiliśmy, bo niedawno się przeprowadziliśmy), ale jak miła pani przez telefon wytłumaczyła mi, że oni zachęcają, żeby rodzice zostawiali dzieci od razu i nie żegnali się długo, że adaptacji jako takiej nie ma, taki jest model itd, to zrezygnowałam. Z całym szacunkiem, pani mi przez telefon nie zdiagnozuje, co jest lepsze dla mojego dziecka - ja je znam już 2,5 roku. I wcale nie uważam się za nadopiekuńczą matkę (choć może niesłusznie wink). Ja wiem, nie każdy sobie może pozwolić na luksus odraczania dziecku pójścia do żłobka czy przedszkola. Jednak uważam, że nie należy się ślepo dostosowywać do schematów, które pewnie pokutują w przedszkolach od 30-lat.
  • zabka141 01.10.16, 20:54
    Masz racje z tym placzem - jeszcze dopowiem o tym modelu adaptacji w Niemczech (naprawde standard w przedszkolach ze adaptacja trwa minimum 4 tyygodnie, zaczyna sie przycodzac z dzieckiem na godzine przez pierwszy tydzien, potem dluzej, potem zaczyna sie wychodzic na 15 min ale to chyba w drugim tygodniu czy nawet pozniej, zegnajac sie z dzieckiem, potem na coraz dluzej w ostatnim tygodniu).

    I celem tej adaptacji nie jest to zeby dziecko nie plakalo. Adaptacje uznaje sie za udana, gdy dziecko dobrze sie czuje w przedszkolu, powoli nawiazuje kontakt z paniami i dziecmi i - co ciekawe - kiedy jesli placze (np. gdy mama wychodzi) umie sie uspokoic w ramionach pani.
  • amiralka 07.11.16, 09:10
    A tak z ciekawości, kto przyprowadza dziecko na adaptację przez miesiąc? Rodzice mają tyle urlopu? (Zakładając że mowimy o rodzicach pracujących, pewnie w Niemczzch jest jeszcze duzo mam, ktore nie pracują). Czy dziadkowie przejmują pałeczkę ? A co z dziećmi, które od początku dobrze sie czują w przedszkolu i mogą zostawać nez rodziców ? Też się ciagnie adaptacje?
  • kluska77 06.11.16, 23:15
    Też wolę stopniowo. Na 6 godzin dziecko poszło od 4 roku życia, wcześniej chodziło tylko na zajęcia adaptacyjne. Ale to zależy od dziecka, moje miało pewne deficyty i zwyczajnie z rówieśnikami nie funkcjonowało. Nie w dużej grupie. Większość dzieci jest gotowa na przedszkole w wieku 3 lat, część później, jak ze wszystkim.

    --
    alemamo.pl
  • ela.dzi 05.10.16, 15:20
    Może powiem w końcu jak to się wszystko potoczyło. Ponieważ syn miał dobrego kolegę z tego samego bloku w tej samej grupie, to zapytałam jego mamy jaki ona ma plan. Postanowiłam zrobić tak jak ona - zostawić od razu na cały dzień. W naszym przypadku to był dobry pomysł. Chłopaki spędzali większość czasu razem i było im raźniej, gdy byli odbierani o podobnej porze. Syn płakał rano przez pierwsze 3 dni, po południu od początku odbierałam uśmiechnięte dziecko. Bardzo polubił przedszkole, do tego stopnia, że chciał iść w niedzielę, a podczas choroby mówił, że chce już w końcu wrócić do przedszkola.
  • baba_za_kolkiem 05.10.16, 16:03
    Super! Rewelacyjny początek, mysle ze wiele mam moze ci pozazdroscicsmile a przede wszystkim dziecku ze tak fajnie weszło w taka zmiane. Ja tez odbieram usmiechniete dziecko ale rano jest dramat. Nie wiem kiedy i czy w ogole to sie zmieni.
  • nesza88 13.10.16, 19:12
    U nas tez jest problem z adaptacją. Synek ma 2,5 roku i trafił do grupy 3 latków. Zapisalismy go w zeszłym tygodniu bo uważam ze będzie łatwiej jak juz dzieci nie będą płakał grupowo. I tak pierwszy raz poszedł z tatą z tym ze został tam na 1,5 h bo jak tylko tatuś znikną mu z oczu to był dramat. Wychowawczyni zadzwoniła by po niego przyjść. Następne dwa dni ja go prowadzałam i od samego wejście krzyki i płacz łącznie z rzucanie się na podłogę. Przebrała go i zaprowadziłam do sali. Tam szybko dałam buziaka i pani wręcz go odklejala odemnie. Jak przyszłam po 2 godz. To płacz na mój widok. Zapytałam pani Agnieszki czy płakał i jak długo. Okazało się ze po około 10 minutach przestał i nawet bawił się z dziećmi. Schody zaczęły się po weekendzie, poniedziałek przepłakal cały, wtorek miał chwile ze bawił się po czym znowu płacz. W środę znowu płakał tylko przez 10 minut na samym początku i nawet zjadł obiad ( od poniedziałku zostaje do obiadu ). I już iskierka nadzieji ze będzie trochę lepiej a tu bach...dzisiaj znowu przepłakał cały pobyt w przedszkolu. Od poniedziałku do przedszkola synka prowadzi tato. Zobaczymy jak jutro ale powoli tracę nadzieje. Dodam że obok mamy plac zabaw zamknięty takie jak w super marketach i tam zostaje z miłą chęcią a nawet każe mi iść i przyjść później.
    Przedszkole prywatne, oblegane bo to nowe osiedle i dużo dzieci. Panie na początku wydają się mile chociaż mam wrażenie ze przeszkadza im to iż synek tak często płacze. Ma w swojej grupie sąsiada z którym lubi się bawić na codzień i koleżankę z którą zawsze bawił się na placu zabaw. Myślałam że mając dwoje znanych mu dzieci będzie łatwiej ale on się z nimi nie chce bawić w przedszkolu.
    A dziecko posyłam z kilku powodów.
    1. Bo synek ma młodsza siostrę i ciężko jest z dwójką urwiska zwłaszcza ze młoda zaczyna chodzić, domagać się uwagi itp.
    2. Codziennie rano, w południe i wieczorem synek domagał się by iść do kolegi albo odwrotnie. Jak musiałam ze jest w przedszkolu to kazał iść tam po niego.
    3. Uważam że dzieci uczą się więcej będąc w grupie. Niż siedząc w domu z mama i młodsza siostra która dopiero uczy się chodzić.
    Nie wiem ile jeszcze potrwa jego adaptacja mam nadzieje ze juz nie długo.
  • matyldacisek 07.12.16, 14:01
    Jestem za tym, żeby dziecko aklimatyzował się w swoim tempie i jeśli jest to możliwe, to warto dziecko posyłać na początku na kilka godzin. My tak robiliśmy w Tequeście, synek oswajał się z nowym otoczeniem, poznawał panie i inne dzieci. A potem już sam chciał zostawać dłużej.
  • maja_str 02.01.17, 09:54
    A co z dziećmi z dysfunkcjami? Probowałam wcześniej posylac moje dziecko do placowek i zawsze konczylo sie źle. W Poznaniu nie mogłam w ogole trafić na przedszkole, w ktorym moje dziecko bedzie traktowane normalnie. Juz naprawde doprowadzalo mnie to do rozpaczy, bo nie moge sobie pozwolic na pozostanie z dzieckiem w domu cale dnie. Pojawiła się opcja zapisania dziecka do nowego przedszkola "Kogut" Naprawdę dobrze rokuje, parking, specjalisci, lokalizacja (dla mnie bardzo ważna, bo mieskzamy pod poznaniem), no i cena. Pierwsze pół roku to 50 zł. Szok prawda? Warto sporobowac za tę cene, stiwerdzialam: co mi szkodzi? Niewiele płacę, a może w końcu moje dziecko znajdzie swoje miejsce smile Zobaczymy smile
  • ewuniamaz81 04.01.17, 11:36
    Moje dziecko też dość długo się przyzwyczajało. Uzbroiłam sie w cierpliwość. Moje dziecko chodzi do przedszkola Tequesta na Żoliborzu. Tam jest taka możliwość, żeby odbierać dziecko wcześniej. Po 2 miesiącach juz wszystko było ok. To w dużej mierze zasługa pań w przedszkolu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka