Dodaj do ulubionych

POLSKO-ANGIELSKIE, ul. Lubeckiego 30a, POZNAN

22.09.05, 11:12
Bardzo polecamy Prywatne Przedszkole Polsko-Angielskie na ul. Lubeckiego 30a
w Poznaniu. (Tel. 061 867 94 51). Nasz synek jest tam bardzo szczesiwy. Po
dwich dniach juz byl w pelni zaadoptowany. Przedszkole jest polozone w
pieknym czarodziejskim ogrodzie, ma kameralna rodzinna atmosferei jest
swietnei wyposazone w bardzo dobrej jakosci zabawki i inne pomoce naukowe.
Dzieci maja bardzo duzo ciekawych zajec, przez co sie nie nudza (codzienne
zabawy z jezykiem angielskim, rytmika, taniec, tenis, basen, narty, kuce,
wyprawy do teatru i lasu...). Dzieciom tak sie tam podoba, ze nie chca wracac
do domu. Czesto z rodzicami musimy poczekac jeszcze chwile, by je odebrac.
Cena jest bardzo przystepna - 400zl. Jakosc i poziom - niezwykle wysoki.
Obserwuj wątek
    • deizi.allegro przedszkole na Lubeckiego NIE POLECAM i ODRADZAM ! 24.09.05, 00:26
      Witam,
      przykro mi, ale niestety nie moge zgodzic sie z opisem pana
      "Tomasza.Ratajczaka", ktory to Pan dziwnym zbiegiem okolicznosci napisal tekst
      jakim raczy rodzicow pani "dyrektor" zachwalajac swoje "przedszkole". Czyzby
      "autoreklama"?
      Niestety mielismy okazje przekonac sie o jakosci i poziomie tego przedszkola.
      Teraz mam okazje, zeby przestrzec innych rodzicow przed popelnieniem tego samego
      bledu.
      Postaram sie w skrocie opisac to "przedszkole", mam nadzieje, ze uda mi sie to
      ujac w punktach:
      1. Przedszkole mimo, iz istnieje od 20 lat i chwali sie tym doswiadczeniem, nie
      moze pochwalic sie absolwentami czy chocby starsza grupa, ktora powinna sila
      rzeczy z poprzednich lat zostawac. Nigdzie nie ma informacji na temat
      przedszkola (opini), poniewaz najprawdopodobniej funkcjonuje ono kilka tygodni w
      roku, do calkowitego wykruszenia sie dzieci z naboru. Pani dyrektor skrzetnie
      omija temat starszej grupy, wmawiajac rodzicom nowych dzieci, ktore do tej grupy
      sie kwalifikuja, ze taka grupa jest, tylko dzieci (ponoc zapisane) jeszcze nie
      przyszly.
      2. Przedszkole to dwie salki i jedna malenka ubikacja + ogrod. Wszystko zawalone
      jest ogromna iloscia zabawek, ktore wg pani dyrektor sa spelnieniem marzen
      dzieci. Niestety wiekszosc jest popsuta, brudna lub pogryziona przez psy pani
      dyrektor, ktore na marginesie, szwendaja sie caly dzien miedzy dziecmi, lacznie
      z towarzyszeniem im w czasie posilkow (co na to sanepid?).
      3. Dziecmi ma sie opiekowac pani wychowawczyni, ktora (co jest znow raczej
      pomijane w rozmowach), przychodzi na 2-3 godziny dziennie, na zajecia
      dydaktyczne. Do pomocy ma druga pania, ktora okazuje sie byc studentka,
      wystraszona dziewczynka, bez zadnego doswiadczenia, uciekajaca od dzieci i
      zachowujaca sie co najmniej dziwnie. W miedzyczasie wpada jeszcze pomoc pani
      sprzatajaca, robiaca zamieszanie pani dyrektor, matka pani dyrektor. Przychodzi
      tez lektor, pani od rytmiki, pani od tanca. Troche duzo tego chaosu jak na male
      rodzinne przedszkole ... I jeszcze pani kucharka (palaca w kuchni papierosy),
      ktora potyka sie i chwieje mdz. dziecmi, uderzajac dzieci taca po glowach (ocz.
      nie specjalnie, ale dosc czesto niestety).
      4. W zwiazku z powyzszym, dziecmi opiekuje sie jednoczesnie kilka pokrzykujacych
      na siebie osob bez wyraznego podzialu kompetencyjnego oraz bez jednego wspolnego
      celu lub (!) nie opiekuje sie nikt (NIKT~!), poniewaz wszystkie panie wychodza z
      sali (opuszczaja ogrod), a dzieci (2-3 latki) rozchodza sie same po domu i
      ogrodzie. Dzieci nie sa pilnowane przy ubieraniu, przy jedzeniu, nie sa
      dopilnowywane dzieci z pieluchami (nie ma reakcji nawet jesli ktos zwraca uwage,
      ze pieluszke trzeba zmienic). Dzieci nie sa pilnowane podczas zabaw w ogrodzie
      (hustawki, piaskownica, 3 zjezdzalnie i 1 pani), sprzet jest ustawiony bardzo
      ciasno, w zwiazku z czym swietnie ilustrujacy caloksztalt przyklad z pierwszych
      dni - chlopiec, ktory zjechal ze zjezdzalni wprost na stojace metr od niej
      drzewo, rozcinajac sobie skore przy samym oku. Rana zostala przemyta tylko woda
      (!) a rodzicom nikt nie udzielil zadnych konkretnych informacji co sie stalo.
      5. Na placzace dzieci nie reaguje nikt (tzn nie reaguje bojaca sie studentka, bo
      ona jest z nimi przez wiekszosc dnia) lub reaguje pani dyrektor:
      - "nie placz - bo mama po ciebie nie przyjdzie"
      - "nie placz - mama ZARAZ przyjdzie"
      - "nie placz - mama pojechala ci kupic konika (autko, zyrafe...) i zaraz go
      przywiezie"
      - "nie placz - popatrz, zadzwonimy do mamy (udaje ze dzwoni) >>tak tak, zaraz
      Kasi (Marysi, Mackowi) powiem<<, mama powiedziala, ze zaraz przyjedzie"
      Nie musze chyba dodawac, ze mama nie przyjezdza, bo wroci o 15:00 czy 17:00.
      - "nie placz - nie dostaniesz niespodzianki, ktora otrzymuja inne dzieci"
      - "posiedz sobie w innej sali sam, bo placzesz tak, ze nie da sie tego uspokoic"
      (dziecko jest zostawiane samo albo pani wychodzi z nim, zostawiajac pozostale
      same)

      Inne sposoby na "uspokojenie" - krzyk "uspokoj sie natychmiast!!!, przestan
      wrzeszczec!!!"

      Sposoby na grzeczne zachowanie: - obietnica nagrod - glownie slodycze, rozdawane
      chaotycznie, rowniez przed samym obiadem.

      6. Dziecko, ktore zabrudzilo sobie spodenki pierwszego dnia, otrzymalo od razu
      "etykietke" - BRUDASEK.

      7. Niektore panie mowia do dzieci w dziwny, malo zrozumialy dla mnie, zdrobnialy
      sposob. Jak na przedszkole z jezykiem angielskim, wydaje sie to dosc dziwne.
      Dobrze chyba byloby mowic do dzieci prawidlowo, aby mogly opanowywac obydwa jezyki.

      ... Szczerze mowiac, zachowanie pan z tego przedszkola budzi we mnie tyle
      negatywnych emocji, ze nie bardzo potrafie sie skupic na tym, by jakos skladnie
      i sensownie opisac to miejsce i to co sie tam dzieje.

      Bardzo zaluje, ze my i nasze dziecko doswiadczylismy tego na wlasnej skorze. Byl
      taki moment, ze zastanawialam sie przez chwile, czy moze jestem przewrazliwiona
      i czy nie powinnam dac im szansy. Ale przeciez to dziecko ma sie zaadoptowac
      i to jemu jest trudno. Zapewne latwiej jest dzieciom, ktore z natury sa spokojne
      i pogodne, ale dla pedagoga dziecko "trudniejsze" to nie powinien byc problem.
      Zwlaszcza, ze w wiekszosci przypadkow sytuacje awaryjne dawaly sie rozwiazywac
      bez uzycia krzyku, grozb czy niespelnionych obietnic (wyprobowalam nie raz,
      zmuszona wrecz brakiem kogokolwiek z personelu w poblizu).
      Ciesze sie, ze dzieki temu, ze jak kilka innych matek chcialam z dzieckiem byc
      przez pierwsze dni, moglam zobaczyc co sie tam dzieje. Zreszta nie trzeba bylo
      jakos uwaznie tego obserwowac, panie najwyrazniej uwazaja, ze ich zachowanie
      jest jak najbardziej normalne. Chcialabym aby nasze dziecko chodzilo do
      przedszkola, w ktorym jest szanowane, w ktorym jest bezpieczne, do ktorego
      chodzi chetnie i nie placznie nie dlatego, ze sie boi, ale dlatego ze czuje sie
      tam dobrze. Gdzie pracuja osoby z powolaniem, z sercem i z doswiadczeniem
      (chocby teoretycznym). Pani wychowawczyni w rozmowie wtracila tekst "niektorzy
      rodzice to za wczesnie zabieraja dzieci z przedszkola, zupelnie nie rozumiem
      dlaczego". Ja juz rozumiem.

      Odpowiadajac na pytanie

      pozdrawiam
      Joanna

      • deizi.allegro do agam33 24.09.05, 00:33
        ucielo mi w poprzednim poscie.

        odpowiadajac na Twoje pytanie - zajecia dodatkowe sa platne osobno, podobnie jak
        teatr, ksiazeczki i inne materialy dydaktyczne. Dzieci z 1 grupy moga jezdzic
        jedynie na basen 2 razy w tygodniu. Jesli jest ich malo, rodzice musza doplacic
        za dowoz taksowka (byc moze zawsze za to sie placi, ale nie jest to jasno
        okreslone).

        pozdrawiam
      • mamaisynek2 Re: przedszkole na Lubeckiego NIE POLECAM i ODRAD 24.09.05, 02:06
        Witam! Sama chciałam zapisać tam dziecko. Dziękuję serdecznie za ten post. Ja
        mam problem z wyborem przedszkola dla mojego 3,5 latka i nieudany debiut za
        sobą. Szukamy dobrego przedszkola (najlepiej prywatnego ale niekoniecznie).
        Bardzo byłabym wdzięczna za polecenie jakiegoś, może na priv. Mieszkamy kawałek
        na zachód od Poznania i tak czy owak musimy dojeżdżać.
        Pozdrawiam
      • aiona2 A JA POLECAM 24.09.05, 21:37
        A ja polecam to przedszkole. Mojemu dziecku się tam podoba - nie płacze i jest
        zadowolone.Nigdy nie widziałam też palącej pani kucharki - nie sądzę że wogóle
        pali. Psy są i owszem ale dla mnie jest to atut, dla mojego dziecka także.
        Panie są dwie (oprócz pani dyrektor)i zmieniają się w przedziałach czasowych do
        dzieci - jedna jest do południa druga po południu.Dziecko - chłopiec -
        pierwszego dnia owszem rozcięło sobie twarz. Chodzi jednak nadal do tego
        przedszkola co moim zdaniem jest raczej dowodem na to że był to wypadek, który
        stać się mógł wszędzie. Co oczywiscie i tak nie jest do końca
        usprawiedliwieniem...
        Kto ciekawy niech zobaczy i sprawdzi.
        Tobie się tam nie podobało - mnie i mojemu dziecku - tak.
        Pozdrawiam
      • aiona2 Polecem i tłumaczę dlaczego 25.09.05, 17:35
        Witam!

        Pisałam juz na ten temat wcześniej. Jest mi przykro, że miejsce gdzie posyłam
        moje dziecko, a inni rodzice posyłają swoje, dostało tak negatywną opinię.
        Dlatego postanowiłam sie odezwać jeszcze raz i odpowiedzieć na poszczególne
        punkty postu. Ja też towarzyszyłam mojemu dziecku w pierwszych dniach
        przedszkola i ja pewne rzeczy widze inaczej. I to tak jakbyśmy z pania Joanną
        chodziły do zupełnie różnych miejsc.
        Przeprowadzilismy się z Wrocławia do Poznania dość nieoczekiwanie.
        Małej spodobało się tam od razu. Nie znaczy to, że nie płakała, bo i owszem,
        ale do przedzszkola zawsze idzie z radością, a wieczorem bawi się, że już
        wstaje i jest w przedszkolu.
        Ale do rzeczy:
        > 1. Przedszkole mimo, iz istnieje od 20 lat i chwali sie tym doswiadczeniem,
        nie moze pochwalic sie absolwentami czy chocby starsza grupa, ktora powinna sila
        > rzeczy z poprzednich lat zostawac. Nigdzie nie ma informacji na temat
        > przedszkola (opini), poniewaz najprawdopodobniej funkcjonuje ono kilka
        tygodni w roku, do calkowitego wykruszenia sie dzieci z naboru. Pani dyrektor
        skrzetnie omija temat starszej grupy, wmawiajac rodzicom nowych dzieci, ktore
        do tej grupy sie kwalifikuja, ze taka grupa jest, tylko dzieci (ponoc zapisane)
        jeszcze nie przyszly.

        Z tym polemizować nie będę, bo dla mnie to też jest dziwne.

        > 2. Przedszkole to dwie salki i jedna malenka ubikacja + ogrod.

        Tu muszę zaprotestować - każda z matek widziała to przedszkole zanim
        przyprowadziła tam dziecko i to pewnie nie tylko to i wiedziała jak ono
        wygląda. Dla mnie to akurat jest zaleta, bo ja szukałam domowego przedszkola
        przy domu, żeby moja córka która nie ma jeszcze 3 lat czuła się domowo, a nie
        jak w kombinacie.

        Wszystko zawalone jest ogromna iloscia zabawek, ktore wg pani dyrektor sa
        spelnieniem marzen dzieci. Niestety wiekszosc jest popsuta, brudna lub
        pogryziona przez psy pani
        > dyrektor, ktore na marginesie, szwendaja sie caly dzien miedzy dziecmi,
        lacznie
        > z towarzyszeniem im w czasie posilkow (co na to sanepid?).

        Psy sa i owszem dwa jamniki, które też można było zobaczyć od razu i nie
        wyskoczyły spod ziemi. Psy są karne i sympatyczne, przesiadują raczej w
        ogrodzie. Chodzą dodokoła dzieci podczas posiłków ale nie włażą na stoły ani
        nie żebrzą o jedzenie. Ja mam psa w domu, więc zdaję sobie sprawe z tego, czym
        jest zwierze w domu. I miedzy innymi z powodu tych psów to przedszkole wybrałam.

        > 3. Dziecmi ma sie opiekowac pani wychowawczyni, ktora (co jest znow raczej
        > pomijane w rozmowach), przychodzi na 2-3 godziny dziennie, na zajecia
        > dydaktyczne. Do pomocy ma druga pania, ktora okazuje sie byc studentka,
        > wystraszona dziewczynka, bez zadnego doswiadczenia, uciekajaca od dzieci i
        > zachowujaca sie co najmniej dziwnie. W miedzyczasie wpada jeszcze pomoc pani
        > sprzatajaca, robiaca zamieszanie pani dyrektor, matka pani dyrektor.
        Przychodzi
        > tez lektor, pani od rytmiki, pani od tanca. Troche duzo tego chaosu jak na
        male
        > rodzinne przedszkole ... I jeszcze pani kucharka (palaca w kuchni papierosy),
        > ktora potyka sie i chwieje mdz. dziecmi, uderzajac dzieci taca po glowach
        (ocz.
        > nie specjalnie, ale dosc czesto niestety).


        O paniach mam jak najlepsze zdanie. Zmieniają się dyżurami popołudniowo -
        porannymi. W sali wisi grafik - jak w każdym przedszkolu - i gdzie tu afera?
        Pani kucharka - nigdy nie widziłam jej palącej i nigdy nie widziałam żeby
        kogokolwiek uderzyła czy chocby potrąciła. Za to widziałam, jak często kogoś
        przytulala. Podobnie jak cała reszta personelu.

        > 4. W zwiazku z powyzszym, dziecmi opiekuje sie jednoczesnie kilka
        pokrzykujacyc
        > h
        > na siebie osob bez wyraznego podzialu kompetencyjnego oraz bez jednego
        wspolneg
        > o
        > celu lub (!) nie opiekuje sie nikt (NIKT~!), poniewaz wszystkie panie
        wychodza
        > z
        > sali (opuszczaja ogrod), a dzieci (2-3 latki) rozchodza sie same po domu i
        > ogrodzie. Dzieci nie sa pilnowane przy ubieraniu, przy jedzeniu, nie sa
        > dopilnowywane dzieci z pieluchami (nie ma reakcji nawet jesli ktos zwraca
        uwage
        > ,
        > ze pieluszke trzeba zmienic). Dzieci nie sa pilnowane podczas zabaw w ogrodzie
        > (hustawki, piaskownica, 3 zjezdzalnie i 1 pani), sprzet jest ustawiony bardzo
        > ciasno, w zwiazku z czym swietnie ilustrujacy caloksztalt przyklad z
        pierwszych
        > dni - chlopiec, ktory zjechal ze zjezdzalni wprost na stojace metr od niej
        > drzewo, rozcinajac sobie skore przy samym oku. Rana zostala przemyta tylko
        woda
        > (!) a rodzicom nikt nie udzielil zadnych konkretnych informacji co sie stalo.


        Dzieci - inaczej moja córcia jest dopilnowana nigdy nie opowiada - a mówi
        bardzo dobrze zeby cos się złego dziło. A przy mnie tez się nigdy nie stało, a
        długo tam byłam.
        Wypadek miał mały chłopiec, któłry zjechał ze zjeżdzalni wstał gwałtownie i po
        paru krokach upadła na drzewo i rozciął sobie twarz tuż przy oku. Ja też wtedy
        chciałam zabrać małą... Zjeżdzalnia została przesunięta dalej, drzewo owinięte
        pianką, rodzice poinformowani a dziecko chodzi tam dalej.
        Pieluchy są zmnieniane - sama widziałam a pieluchowcy pytani czy nie chca na
        nocnik co jakiś czas.

        > 5. Na placzace dzieci nie reaguje nikt (tzn nie reaguje bojaca sie studentka,
        bo ona jest z nimi przez wiekszosc dnia)

        Poniewaz moja płakała więc wiem że reagują i to dosyć sprawnie.

        lub reaguje pani dyrektor:
        > - "nie placz - bo mama po ciebie nie przyjdzie"
        > - "nie placz - mama ZARAZ przyjdzie"
        > - "nie placz - mama pojechala ci kupic konika (autko, zyrafe...) i zaraz go
        > przywiezie"
        > - "nie placz - popatrz, zadzwonimy do mamy (udaje ze dzwoni) >>tak tak,
        > zaraz
        > Kasi (Marysi, Mackowi) powiem<<, mama powiedziala, ze zaraz przyjedzie"
        > Nie musze chyba dodawac, ze mama nie przyjezdza, bo wroci o 15:00 czy 17:00.
        > - "nie placz - nie dostaniesz niespodzianki, ktora otrzymuja inne dzieci"
        > - "posiedz sobie w innej sali sam, bo placzesz tak, ze nie da sie tego
        uspokoic
        > "
        > (dziecko jest zostawiane samo albo pani wychodzi z nim, zostawiajac pozostale
        > same)

        pani zabiera szczegolnie rozpczajcych do sali obok i wraca z nimi jak się
        uspokoją

        >
        > Inne sposoby na "uspokojenie" - krzyk "uspokoj sie natychmiast!!!, przestan
        > wrzeszczec!!!"

        I tu słowa ucięte ... bo będzie cię bolało gardło

        Ja nie słyszałam żeby ktoś krzyczał
        >
        > Sposoby na grzeczne zachowanie: - obietnica nagrod - glownie slodycze,
        rozdawane chaotycznie, rowniez przed samym obiadem.


        To akurat jest i dla mnie fatalne. Ale ja o tym już rozmawiała z tą straszną
        dyrektorką - zobaczymy co będzie.

        Nie chcę być źle zrozumiana. To nie jest raj na ziemi. Ale to jest fajne domowe
        przedszkole. Małe i rodzinne. Z psami i wynikajacymi z tego implikacjami.
        Dzieci się uczą angielskiego w zabawie - moja umie już bardzo dużo.Jak na tak
        krótki czas. Szukałam czegoś małego nie szytwnego. Widziałam co biorę. I
        jestesmy zadowolone. ona i ja.

        Niech kazdy sam zobaczy i oceni

        pozdrawiam

        Ania
        • deizi.allegro Re: Polecem i tłumaczę dlaczego 25.09.05, 19:52
          Aniu,
          dziekuje Ci za Twoj post, poniewaz to co piszesz daje spojrzenie z innej strony.
          Niemniej jednak tak jak napisalas - kazdy musi ocenic to sam. Zdecydowalam sie
          opisac fakty, zeby ktos nie byl jak ja kiedys w sytuacji, ze nie ma zadnej
          wiedzy na temat przedszkola. Szkoda, ze z mojej strony sa to takie fatky niemile.
          Ja rowniez szukalam przedszkola przyjaznego, domowego, malego i cieplego.
          Dlatego mimo wielu niedociagniec, ktore byly widoczne od poczatku, zdecydowalam
          sie wlasnie na to przedszkole. I gotowa bylam przymknac oko na rozne techniczne
          sprawy. Ciesze sie, ze paniom udalo sie opanowac sytuacje, jesli chodzi o ta
          sfere zycia przedszkolnego.
          Dla nas jednak najwazniejsza, naistotniejsza kwestia jest to w jaki sposob
          dorosle osoby traktuja dziecko. Mamy swoje poglady i zasady, ktore nietety nie
          pokrywaja sie z zasadami panujacymi w tym przedszkolu. A poniewaz traktowane sa
          tam, w sposob dla nas nie do zaakceptowania nie tylko dzieci ale i rodzice, nie
          widzimy szans na to, zeby probowac cos zmieniac.
          Ja to przedszkole widzialam dwa razy, jeszcze w "starym roku przedszkolnym". Za
          kazdym razem byla to niezapowiedzina wizyta. Nigdy nie udalo mi sie zobaczyc
          dzieci, ponoc wyjechaly akurat na wycieczke. Jakas dziewczyna napisala na forum,
          ze przez telefon pani dyr. powiedziala, ze nie mozna przyjsc zobaczyc
          przedszkola, jak bawia sie dzieci, bo to dzieci rozprasza. Po prostu za duzo
          tych niedomowien, malych klamstw, dziwnych zbiegow okolicznosci. Do mnie
          przemawia uczciwosc, nawet jesli przedszkole mialaby wowczas wydac sie mniej
          ciekawe.

          pozdrawiam i zycze powodzenia
          Joanna
          • aiona2 Re: Polecem i tłumaczę dlaczego 25.09.05, 20:56
            I ja też ci dziękuję mimo wszystko za twoje uwagi. choć tak jak pisałam nadal
            mnie bola złe słowa o miejscu gdzie posyłam moją małą to jednak mając w pamięci
            twoje ostrzeżenia będę bardziej zwracać uwagę na to co sie tam dzieje

            Zycze powodzenia w nowym miejscu

            Ania
      • nina761 Re: POLSKO-ANGIELSKIE, ul. Lubeckiego 30a, POZNAN 27.09.05, 09:43
        Dziewczyny wiecie co?

        Tak przeglądam te posty i trochę dziwnie się czuję widząc wasze reakcje.
        Szukamy w tym wątku przedszkola które ktoś inny poleca, a jak już to zrobi to
        od razu podejrzenia że to autoreklama...
        To czekamy na te rekomendacje czy wszędzie węszymy podstęp?

        Miłego dnia!
        • emi1777 Re: POLSKO-ANGIELSKIE, ul. Lubeckiego 30a, POZNAN 29.09.05, 19:02
          Ale kto tak opisze przedszkole? Dziwny ten entuzjazm i nienaturalny jakiś.
          Mieszkam przy Lubeckiego i ogród wcale nie sprawia wrażenia "czarodziejskiego".
          Zawsze mam wrażenie, że, sorry, jeśli się mylę, ale jest w nim brudno, bo nie
          ma trawnika, tylko klepisko. To takie obserwacje zza płotu.
          No i ciekawa jestem, gdzie te kejtry załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne?
          Podnoszą nóżkę koło zjeżdżalni, czy drabinki?
            • mamaisynek2 Re: POLSKO-ANGIELSKIE, ul. Lubeckiego 30a, POZNAN 30.09.05, 16:04
              Każde szanujące się przedszkole postara się o ładny trawnik i psy nie będa
              miały prawa sikać na zjeżdzalnie, tylko będą miały osobny wybieg. Byłam w
              różnych przedszkolach na zwiedzaniu i nawet te państwowe mają trawnik, chociaż
              to prawda że nie wszystkie. Ale co zaszkodzi prywatnym właścicielom przedszkola
              postarać się o ładny trawnik? Kiedy przedszkole ma ładny ogród to i dzieci mogą
              tam bezpiecznie przebywac na świerzym powietrzu i czerpać korzyści z poruszania
              się w miłym otoczeniu.
              • nina761 Re: POLSKO-ANGIELSKIE, ul. Lubeckiego 30a, POZNAN 30.09.05, 18:17
                Kochane!

                Ja nie kwestionuje tego, że przedszkole powinno mieć ładny trawnik, czy miejsce
                dla zwiezrząt. Chodzi mi o to że w temacie tego przedszkola poruszamy się w
                świecie zupełnie skrajnych opinii - od zachwytu do potępienia. Ja tam nie byłam
                i tego nie widziałam. Ale może kiedyś się wybiorę. Tylko dziwi mnie ta huśtawka
                opinii
                Chodzi mi o co innego - czytając posty i nie tylko z tego wątku to mam wrażenie
                że tylko negatywne opinie znajdują zainteresowanie (w myśl zasdy - uwaga
                afera), a jak coś jest chwalone to od razu pojawia się zarzut o stronniczość.

                Miłego dnia!
                • ada1077 Re: POLSKO-ANGIELSKIE, ul. Lubeckiego 30a, POZNAN 30.09.05, 22:21
                  Ostrożności nigdy za wiele wink W każdym przedszkolu można się na czymś naciąć,
                  nawet w tym najlepszym. Jak dla mnie jakość przedszkola zależy przedewszystkim
                  od przedszkolanek, ich podejścia. Ważna jest także ogromnie higiena a prawda
                  jest taka, że pieski kręcące się między dziećmi to nie jest zbyt dobry pomysł.
                  Sama wprawdzie mam pieska, który jest odrobaczany, zadbany ale i tak muszę
                  ciągle mieć oko na kontakty dziecka z psem. Dziecko za często lubi go tarmosić
                  i mocno przytulać a ja nie lubię, kiedy pies liże dziecko po buzi ze względu na
                  bezpieczeństwo dla zdrowia. Kochanego mamy pieska, ale oczy muszę mieć dookoła
                  głowy. Jakoś wątpię, czy jedna a nawet dwie panie opiekujące sie dziećmi
                  potrafia mieć na tyle oczy wokół głowy przy załóżmy kilkorgu dzieciach i dwóch
                  psach. Ja mam jedno dziecko i jednego psa i wymaga to ode mnie sporej uwagi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka