Dodaj do ulubionych

Posyłacie z katarem do przedszkola?

    • bea.bea Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 24.01.06, 14:11
      nikt do przedszkola z kropkami nie przychodzi...smile
      więc dlaczego mamy ospe w przedszkolu....smile))

      dlatego , ze zaraża na 4 dni przed wysypem i jeszcze chyba 4 po...smile)

      jak to sprawdzić...???

      u mnie właśnie jest wysyp...i paru kolegów napewno zarażonychsmile))
      • bea.bea ups 24.01.06, 14:14
        zapomniałam powyżej napisać w temacie...nie na temat....

        świat nie jest sterylny...i owy katar kazda z mam mogła na butach ze sklepu
        przynieść...smile
        • sylwia80-80 Re: ups 24.01.06, 14:24
          bea.bea napisała:
          świat nie jest sterylny...i owy katar kazda z mam mogła na butach ze sklepu
          > przynieść...smile

          Otóż to, tak samo wszyscy przychodzą z katarem do hipermarketów, a jakoś matek z
          dziećmi tam jak mrówek.
          • ania2603 Re: ups 24.01.06, 14:26
            Otóż to, tak samo wszyscy przychodzą z katarem do hipermarketów, a jakoś matek z
            dziećmi tam jak mrówek.

            Świetne spostrzeżenie.
            A może trzeba tak zadbać trochę o odporność swoich dzieci, zamiast zajmować się
            tymi dla których katar to chwila bez pozostałości.
          • moler1 Re: ups 25.01.06, 13:23
            sylwia80-80 napisała:

            > bea.bea napisała:
            > świat nie jest sterylny...i owy katar kazda z mam mogła na butach ze sklepu
            > > przynieść...smile
            >
            > Otóż to, tak samo wszyscy przychodzą z katarem do hipermarketów, a jakoś
            matek
            > z
            > dziećmi tam jak mrówek.

            to głównie mamuśki, które nie puszczają swoich oczek w głowie do przedszkola
    • misiamarysia-pstryk Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 24.01.06, 19:19
      dołączam się do tych, którzy twierdzą, że katar to nic strasznego.
      Problem polega zazwyczaj na tym (tak tłumaczyła z kolei nasza Pani Dyrektor),
      że przez 3 lata trzymamy dziecko pod kloszem, nie chodzimy w gości jak ktoś
      jest podziębiony, jak jest ciut gorsza pogoda nie wychodzimy na dwór i działamy
      tym samym na niekorzyść dzieci.
      Takie dziecko nie będzie umiało sobie poradzić wtedy z jakąkolwiek chorobą a
      zwykły katar urośnie do ogromnej rangi.
      Ale reszta rodziców nie może płacić za błedy trzęsących się nad dziećmi mam,
      które niewątpliwie chcą dla dzieci jak najlepiej ale tak daleko nie zajdą.
      A jak będzie w szkole?
      Też pół klasy ma nie chodzić i mieć zaległości, bo czyjeśtam dziecko jest po
      chorobie?
      • madzia.k1 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 24.01.06, 20:16
        tak bardzo ciekawe polec no ten swoj cudowny sposób na odpornosc.
        .....zreszta nie ma sie co dziwic ze dzieci choruja w przedszkolach jak icm
        macochy zajete sa własna kariera nizli własnym zaziebionym dzieckiem...i zal mi
        dzieci ktore chore musza chodzic do
        przedszkola ...zagoraczkowane ...zasmarkane...zakichane...
        to tylko swiadczy o mało Inteligentnych rodzicach....
        Poprostu to przykre co robicie z dziecmi ze biedactwa z cieknacym katarem musza
        chodzic do przedszkola ....moze zajmijcie sie i zainteresujcie własnymi
        pociechami ...
        .......bo pustka i głupota w waszych umysłach jest odrazajaca....

        I prosze tu nie pisac o tym czy ktos trzyma dziecko pod kloszem czy nie
        czy chodzi do znajomych czy nie.FAKT JEST FAKTEM ZE POSYŁACIE CHORE BACHORY DO
        PRZEDSZKOLI I ZYCZE WAM BY WASZE DZIECKO ZOSTAŁO ZARAZONE PRZEZ INNE DZIECKO
        TAK SAMO BEZMUZGOWEJ JAK WY MATKI....
        ......p.s ech darujcie sobie docinki juz tu nie zagladne wole swoj czas
        poswiecic swojemu dziecku nizli dyskutowac z jakimis gó..arami....smile
        • sylwia80-80 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 24.01.06, 21:28
          madzia.k1 napisała:
          to tylko swiadczy o mało Inteligentnych rodzicach....
          .bo pustka i głupota w waszych umysłach jest odrazajaca....
          FAKT JEST FAKTEM ZE POSYŁACIE CHORE BACHORY DO
          > PRZEDSZKOLI I ZYCZE WAM BY WASZE DZIECKO ZOSTAŁO ZARAZONE PRZEZ INNE DZIECKO
          > TAK SAMO BEZMUZGOWEJ JAK WY MATKI..

          Fakt, to bardzo inteligentna wypowiedź. Inteligencja zapomniała, że mózg pisze
          sie przez "ó".
          • sylwia1210 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 24.01.06, 22:03
            Wiecie co a ja mysle ze ona ma racje!!
            Przeciesz przez takie nie odpowiedzilne matki ,ktore posyłaja swoje dzieci
            chore do przedszkoli cierpia na tym inne dzieciaki.
            W sumie podpisuje sie pod jej wypowiedzia,ma swieta racje.
            Dzieci nie mozna posyłac zakatazonych do przedszkoli i jesli ktos nie dysponuje
            opieka na czas choroby powinien zrezygnowac z paracy,a jesli tego nie zrobi to
            niest nieodpowiedzilnym rodzicem i wiadze ze takich rodziców tutaj
            pełno ,myslałam ze jestescie bardziej odpowiedzialne a ??Troche sie zdziwiłam.


            • moler1 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 25.01.06, 13:40
              sylwia1210 napisała:

              > Wiecie co a ja mysle ze ona ma racje!!
              > Przeciesz przez takie nie odpowiedzilne matki ,ktore posyłaja swoje dzieci
              > chore do przedszkoli cierpia na tym inne dzieciaki.
              > W sumie podpisuje sie pod jej wypowiedzia,ma swieta racje.
              > Dzieci nie mozna posyłac zakatazonych do przedszkoli i jesli ktos nie
              dysponuje
              >
              > opieka na czas choroby powinien zrezygnowac z paracy,

              hehe, mam trochę inne pojęcie o odpowiedzialności za dziecko...smile))
            • betty_julcia Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 24.01.06, 22:12
              Bo taka sama z ciebie inteligentka jak z Madzi skoro nie potrafisz dwóch
              linijek zrozumiećsmile
              Chodzi mi po prostu o to moja droga ze tutaj nikt nie pisze o posyłaniu dziecka
              chorego, z bolącym gardłem, kaszlącego, z temperaturą na środkach
              przeciwbólowych lub antybiotykach. A ona sie uparła ze o takie właśnie
              posyłanie chodzi. Jakaś nadinterpretacja wam się wkradła.

              ------------------------------------------------------
              Betty to mama a to jestem ja:
              GWIAZDECZKA
              • karolcia801 dokładnie... 25.01.06, 07:53
                cała wrzawa w końcu się rozszalała na temat posyłania chorego dziecka do
                przedszkola! Chorym dzieciom posyłanym przez mamy mówimy NIE!A raczej im
                mamom...
                Ale wątek miał dotyczyc kataru, zwykłego kataru, nie z glutami do pasa, nie
                zielonego, zwykłego kataru, który nie jest chorobą!!!!!
                Autorce postu chodziło o zwykły katar!!!!
                Ja dzisiaj córke posłałm do przedszkola z katarem...w zasadzie to taki katar
                siedzący w nosie i wymagajacy tylko rano dmuchniecia w chustkę. Po chorobie,po
                3tyg leczeniu, po rtg płuc, po konsultacji z lekarzem moje dziecko poszło do
                przedszkola z przezroczystym, niewielkim katarem..bez infekcji..
                I wiem że tym katarkiem nie zarazi dzieci!!!
                • sylwia1210 Re: dokładnie... 25.01.06, 08:51
                  no własnie co innego katar po chorobie ,to rozumiem.
                  ALE NIEKTÓRE WSPANIAŁE MATKI PUSZCZAJA DZIECIUCHY DO PRZEDSZKOLI I JAK ONE
                  PISZA CZEKAJA NA ROZWÓJ CHOROBY.


                  to juz patologia ..
                  • betty_julcia Re: dokładnie... 25.01.06, 11:02
                    Takim mamom zdecydowanie mówim NIE i jakoś większość jest w tym temacie zgodna.
                    Wiec trudno tytaj generalizowac i obrażać wszystkich.
                    ------------------------------------------------------
                    Betty to mama a to jestem ja:
                    GWIAZDECZKA
        • misiamarysia-pstryk Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 25.01.06, 09:16
          Tobie głupolku napewno nie podam.
          Co do "macoch", to rzeczywiście zdarzają się takie, które traktują katar jak
          chorobę.
          A co do bachorów, to może ty zajmij się lepiej swoim, żeby mogło normalnie
          funkcjonować w przedszkolu.
          Choć to chyba będzie trudne, bo jak sądzę nauka do matury idzie ci dość wolono
          i zajmuje sporo czasu ("muzg" - niezłe, napisz coś jeszcze, w taki ponury dzień
          warto się trochę rozerwać i trochę pośmiać)
          hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha

          ps. może w swojej MUZGOWEJ inteligencji nie wpadłaś na to, ale tu można
          zakładać różne wątki. Nikt nie założył jeszcze "Nie powinnam być matką".

          żegnam tępy pustaku.
              • mami7 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 25.01.06, 13:05
                Ja zdecydowanie buntuję się przeciwko takim przypadkom, których byłam świadkiem:
                1. "Asia, ma chyba początek infekcji, leje się z noska, jest jakas apatyczna,
                proszę to są jej chusteczki."
                I matka zostawia, biedną zakatrzoną i zapłakaną, słaniającą się niemal Asię.
                Akurat moje dziecko nie bawi się z Asią, więc wychodzi cało z infekcji, w
                przeciwieństwie do dziewczęcej połowy grupy. A Asia, z wysoką gorączką wraca do
                domu i spędza tam 2 tygodnie.
                2. Notorycznie zasmarkane dziecko, ledwo zipie, lecą mu gluty zielone z nosa,
                non stop. Od choroby do choroby. A że nie potrafi sobie (nie wiedzieć czemu, bo
                ma już 4 lata) wysmarkać nosa, to łazi i zostawia swoje gluty wszędzie, gdzie
                się da. Kilka dni w przedszkolu , a potem kolejne kilka dni w domu.
                I to jest dla mnie patologia i nieodpowiedzialność!

                Dziecko po infekcji może kaszleć nawet 2 tygodnie.
                Delikatny przeźroczysty katar, nie jest chorobą.

                A co do dmuchających mamusiek.... Moje dziecko nie chorowało przez 4 lata, nie
                łykało antybiotyków. Owszem miewało te zwykłe katary, czasami był przeziębiony i
                leczony był zawsze objawowo.
                Egzystowaliśmy do tej pory normalnie, dziecko chodziło do znajmomych, spotykało
                się z dziećmi, chodziliśmy razem na zakupy, do zatłoczych kin i innych takich
                miejsc. Uwielbiamy spędzać czas na świeżym powietrzu. Jedynie gorączka była
                przeszkodą w spacerowaniu. Młody nawet się nie zarażał od męża jakimiś
                wirusówkami prznoszonymi z pracy, choć spaliśmy razem w łózku.

                Reasumując, zdawałam sobie sprawę, że dzieci w przedszkolu mogą bardziej
                chorować. Ale nie podejrzewałam, ze matka jest w stanie zostawić w przedszkolu
                CHORE dziecko i nie mam tu na mysli zwykłego kataru, alergicznego,
                poinfekcyjnego czy "migdałkowego".

                A cała ta tutaj niemiła dyskusja, daje obraz jak głęboko co poniektórzy mają
                innych, czy to zakatarzych, czy wręcz przeciwnie i przeraża mnie, że w takich
                środowiskach wychowują się dzieci.
        • syrena2005 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 08.02.06, 15:38
          madzia.k1 napisała:

          > tak bardzo ciekawe polec no ten swoj cudowny sposób na odpornosc.
          > .....zreszta nie ma sie co dziwic ze dzieci choruja w przedszkolach jak icm
          > macochy zajete sa własna kariera nizli własnym zaziebionym dzieckiem...i zal
          mi
          >
          > dzieci ktore chore musza chodzic do
          > przedszkola ...zagoraczkowane ...zasmarkane...zakichane...
          > to tylko swiadczy o mało Inteligentnych rodzicach....
          > Poprostu to przykre co robicie z dziecmi ze biedactwa z cieknacym katarem
          musza
          >
          > chodzic do przedszkola ....moze zajmijcie sie i zainteresujcie własnymi
          > pociechami ...
          > .......bo pustka i głupota w waszych umysłach jest odrazajaca....
          >
          > I prosze tu nie pisac o tym czy ktos trzyma dziecko pod kloszem czy nie
          > czy chodzi do znajomych czy nie.FAKT JEST FAKTEM ZE POSYŁACIE CHORE BACHORY
          DO
          > PRZEDSZKOLI I ZYCZE WAM BY WASZE DZIECKO ZOSTAŁO ZARAZONE PRZEZ INNE DZIECKO
          > TAK SAMO BEZMUZGOWEJ JAK WY MATKI....
          > ......p.s ech darujcie sobie docinki juz tu nie zagladne wole swoj czas
          > poswiecic swojemu dziecku nizli dyskutowac z jakimis gó..arami....smile

          TAK WLASNIE CZYTAM POSTY I TEN MNIE DOSC SZCZEGOLNIE PORUSZYL.
          MOJ SYNEK PO 3DNIACH BYCIA W PRZEDSZKOLU ZACHOROWAL. NIE MAM PRETENSJI DO
          NIKOGO, BYC MOZE JAKSIES DZIECKO FAKTYCZNIE BYLO CHORE W PRZEDSZKOLU, MOZE TEGO
          WLASNIE DZIECKA MAMA NIA MOGLA WZIAC WOLNEGO ZEBY POBYC Z NIM W DOMU.... OK
          ZADARZA SIE....
          ALE....
          FORMA W JAKIEJ PANI PISZE O TYM WSZYTSKIM, NAZYWAJAC DZIECI "BACHORAMI" NA
          ZMIANE Z "POCIECHAMI" I INNYMI EPIETETAMI, SWIADCZY O TYM ZE NIE MA W PANI NIC
          WYCZUCIA I CHYBA NIE POSIADA PANI DZIECKA. BO JAK MATKA, KTORA MA DZIECKO MOZE
          NAZWAC JE BACHOREM, NAWET NIE SWOJE. A TO ZE OW DZIECKO MA KATAR TO ZNACZY JEST
          JEST "BACHOREM".
          POZDARWIAM
      • moler1 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 25.01.06, 13:27
        misiamarysia-pstryk napisała:

        > dołączam się do tych, którzy twierdzą, że katar to nic strasznego.
        > Problem polega zazwyczaj na tym (tak tłumaczyła z kolei nasza Pani Dyrektor),
        > że przez 3 lata trzymamy dziecko pod kloszem, nie chodzimy w gości jak ktoś
        > jest podziębiony, jak jest ciut gorsza pogoda nie wychodzimy na dwór i
        działamy
        >
        > tym samym na niekorzyść dzieci.
        > Takie dziecko nie będzie umiało sobie poradzić wtedy z jakąkolwiek chorobą a
        > zwykły katar urośnie do ogromnej rangi.

        zgadzam się z powyższym, mamuśki nawet nie zdają sobie sprawy z tego jaką
        krzywdę robią swoim pociechom, a później powstają takie wątki jak teraz, w
        których wyżalają się na temat słąbej odporności swoich berbeci i
        nieodpowiedzialnościmatek berbeci z nieco większą odpornością...
        Rady w stylu, niech weźmie kredyt na opiekunkę uważam za objach sflaczałości
        mózgu wywołany rozpieszczeniem głupiej baby-mamuśki najpioerw przez jej
        rodzicó, a później przez męża...w ten sposób w świat wypuszczane są kolejne
        pokolenia...


        > Ale reszta rodziców nie może płacić za błedy trzęsących się nad dziećmi mam,
        > które niewątpliwie chcą dla dzieci jak najlepiej ale tak daleko nie zajdą.
        > A jak będzie w szkole?
        > Też pół klasy ma nie chodzić i mieć zaległości, bo czyjeśtam dziecko jest po
        > chorobie?
    • benita30 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 25.01.06, 14:26
      Jeśli to katar bez goraczki czy też innych objawów to posyłam. Na początku jak
      synek poszedł do przedszkola to po trzech dniach miał katar. Teściowie orzekli
      że zła matka jestem, bo dziecko z katarem chodzi !
      Nie sposób wyeliminować dzieci z katrem z przedszkola. Zawsze jest jakieś co
      kicha czy chodzi zasmarkane... Po paru miesiacach uczęszczania do powyzszego
      synek kataru nie ma , a myslałam że skończy sie dopiero na wiosnę smile I jeszcze
      plus - nauczyl się sam wycierać nos w chusteczkę !
    • bea.bea Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 25.01.06, 15:44
      A mnie nurtuje problem taki...
      taki czysto techniczny...smile
      pracowałam jako wolontariusz w przedszkolu i ...smile

      jesli grupa dzieci liczy 25 sztuk i z tego 20 ma katar...

      to czy nie lepiej zeby do przedszkola nie przyszło te 5cioro zdrowych...smile
      to tak z życia...

      myslę ze tym 20 nic nie grożi ...chyba zmutowanie ich wirusów...a te 5 to
      zdecydowana mniejszość...smile
    • lucyfer-12345 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 02.02.06, 10:09
      Ja przychylam się do głosów mam, które pozwalają dzieciom rozwinąć swój układ
      immunologiczny.
      Sama mam 4 dzieci. Przy pierwszym było marnie i wiem że to moja wina.
      Dmuchałam, dopieszczałam i wyszło z tego dziecię bardzo chorowite, które
      rzeczywiście większość przedszkola przesiedziało w domu, bo organizm nie miał
      siły walczyć z wirusami. Przy trójce następnych nie popełniłam już tego błędu.
      Dzieci łapią katary - tak było, jest i będzie w przedszkolach, ale za 3-4 dni
      nosy są suchutkie. Jak widzę, że jest słabsze, to oczywiście zostaje w domu,
      ale katar dla mnie nie jest do tego powodem.
      I podzielam zdanie, że zamiast "eksmitować" z przedszkola dzieci zakatarzone
      lepiej zadbać o odporność u swojego.
      My cału rok chodzimy na basen, lato spędzamy nad morzem, zimy na nartach, jemy
      bardzo dużo potraw z czosnkiem i cebulą, od wiosny po późną jesień śpimy przy
      otwartych oknach, jemy warzywka z własnego ogródka i nie latamy za dziećmi,
      żeby założyły sweterek, zmieniły spodenki itp.bo akurat zrobiło się trochę
      zimniej.
      Wiem, że niektórym wyda się to śmieszne, ale ja głęboko wierzę, że nasze
      zdrowie zawdzięczamy takiemy stylowi życia, bo szczepionek ani preparatów
      uodparniających nikt z nas nie potrzebuje.
      pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.
      • arwena_11 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 02.02.06, 13:22
        wiecie co ja po raz kolejny siedzę drugi tydzień z dziećmi w domu. Antybiotyk
        musiałam wziąć i ja i dzieci. Mąż musiał wziąć zwolnienie na opiekę na mnie,
        bo nie byłam w stanie ruszyc się do chorych dzieci. I przez co? Przez jakieś
        cholerne mamuśki-karierowiczki, które zostawiają zasmarkane po pas dzieci w
        przedszkolu. Moje dzieci średnio dwa tygodnie w miesiącu siedzą w domu bo
        chore. Wracają do przedszkola i zaczyna się od nowa.
        Niedługo będzie zebranie i zamierzam zrobić porządną awanturę, bo mam dosyć.
        Jak jedna z pań powiedziała że dziecko jest chore i nie powinno być w
        przedszkolu to radosna mamuśka stwierdziła, że pani nie jest lekarzem i nie wie
        czy dziecko jest chore czy nie. Zostawiła na siłę dziecko, żeby pozarażało
        inne. Efekt jets taki, że na ok 40 dzieci w przedszkolu, na dniu babci było
        chyba 3.
        Jeżeli według mamuś dzieci są zdrowe, to myślę że nie będą miały nic przeciwko
        temu, żeby wzywać do przedszkola lekarza na zbadanie tego "podejrzanego"
        dziecka. Niech lekarz się wypowie i da na piśmie, ze dziecko jest zdrowe i nie
        zarazi innych. Jak stwierdzi inaczej koszty wizyty pokrywa mamuśka z własnej
        kieszeni.
        Od razu zaznaczam że nie jest to przedszkole państwowe, tylko małe prywatne. Ja
        specjalnie nie dałam dzieci do państwowej przechowalni, aby uniknąć takich
        mamuś, które nie mogą zostawić dziecka w domu, bo nie mają z kim, musza
        pracować, a na opiekunke ich nie stać. Tu moim zdaniem argument taki odpada.



        --
        Marta
        Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
        • lucyfer-12345 do arwena_11 02.02.06, 13:50
          "Ja
          specjalnie nie dałam dzieci do państwowej przechowalni".
          Wypraszam sobie. Może za mało przyglądałaś się przedszkolom wydając takie
          opinie. Przedszkola państwowe wielokrotnie dorównują programem, zajęciami i
          całokształtem, a czasem przewyższają przedszkola prywatne.
          Ciekawy masz pogląd: im więcej kasy się wyda tym jest lepiej.
          A co do reszty to:
          1. Mam czwórkę dzieci, nie muszę pracować zawodowo, mamy duży dom z ogrodem,
          gdzie dzieci mają świetne warunki do zabawy. Posłałam je do przedszkola, bo tam
          mogą rozwijać się na innych płaszczyznach i nie jestem mamą karierowiczką.
          Za to Ty z tego co zrozumiałam pracujesz. Więc jeżeli nie zależy Ci na karierze
          i życiu zawodowym, to zrezygnuj na rzecz swego dziecka i jego zdrowia.Siedź z
          nim w domu, unikaj zakatarzonych dzieci, zmieniaj bluzeczki co chwilkę, bo
          przecież mogło się zapocić......
          2. A ten lekarz sprowadzany do przedszkola rozumiem będzie wystawiał zwolnienia
          na katarek.

          Nikomu nie życzę źle, ale jak pisałam miałam podobne przeżycia z moim pierwszym
          dzieckiem. I uwierzcie, że to nie świat jest zły, tylko Wasz system. Teraz
          zmiana trybu życia napewno nie będzie łatwa, ale może przy kolejnych dzieciach
          zastanowicie się nad wieloooma czynikkami, które obniżą odporność Waszych
          dzieci.
          Życzę powodzenia.
          • arwena_11 Re: do arwena_11 02.02.06, 14:13
            Ja nie neguje poziomu przedszkola. Jego zajęć i innych rzeczy edukacyjnych. Ale
            pisząc "przechowalnia" miałam na myśli przedszkole przyjmujących wszystkich jak
            leci, czy dziecko ledwo żyje bo nie moze oddychać przez zatkany nos, czy też
            jest zdrowe. Po prostu nikt na to nie zwraca uwagi.
            Wybierając przedszkole miałam właśnie na uwadze raczej to żeby było kameralne i
            mogło zadbać o dzieci ( 12 w grupie a nie 30 ).
            Ja na szczęście mam własną działalność i mogę pracować wieczorami. Ale do
            cholery nie po to płacę za przedszkole zeby siedzieć z dziećmi gorączkującymi w
            domu. Bo co je wykuruje to zaraz znowu chore. Jak patrzę na te dzieci w
            przedszkolu ze szklistymi oczami, zasmarkane i duszące sie od kaszlu to mnie
            szlag trafia, bo wiem, że za tydzień te same obiawy zobaczę u swoich.

            I naprawde nie ma to nic wspólnego z chowaniem pod kloszem. W zeszłym roku,
            moje dzieci zakończyły rok w przedszkolu na początku maja, bo lekarz zalecił,
            zeby minimum trzy tygodnie po zakończeniu choroby były jeszcze odizolowane od
            przedszkola i żeby nabrały odporności. Wyjechałam z nimi na działkę, byliśmy
            tam bite 4 miesiące. Codzienie na dworzu od rana do wieczora, las, basen,
            spacery, i żadnej choroby przez prawie 5 miesięcy. Do powrotu do przedszkola.
            We wrześniu zabawa zaczęła sie od nowa. Znowu pół miesiąca w domu, bo gorączka,
            katar, kaszel.
            Antybiotyk w ciągu ostatniego pół roku kilka razy dzieci brały. I to jest
            zdrowe?, A przecież lekarze dzisiaj nie dają antybiotyku ot tak. Zawsze próbują
            leczyć najpierw nieinwazyjnie. Ale to niestety nie sprawdza się przy dwójce
            dzieci. Zawsze jedno zarazi drugie i tak można w kółko.
            Jestem może teraz wściekła, ale pierwszy raz od dłuższego czasu i ja musiałam
            wziąć antybiotyk i zległam. I przez co? Przez jakiegoś cholernego wirusa
            przywleczonego z przedszkola.
            A tak apropo, nie interesuje mnie czy lekarz będzie wystawiał zwolnienie na
            katar. Jak ja mogę zorganizować opiekę do dzieci to i inni też niech tak
            zrobią. A jak nie to mogą przenieść dziecko doinnego przedszkola lub może
            zapłacić czesne za dzieci, które nie chodzą na zajęcia przez ich dziecko.
            Jak nie będę płaciła za przedszkole to mogą zrobić tam szpital i jest mi
            wszystko jedne, ale dopóki płacę to mam prawo wymagać, zeby moje dziecko mogło
            spokojnie uczestniczyć w zajęciach, że będzie tam bezpieczne i dopilnowane. Ja
            naprawdę wiem na co wydawać pieniądze.
            Moje dzieci poszły do przedszkola właśnie po to aby mieć kontakt z rówieśnikami
            i czegoś się nauczyć. Ale jakoś nie mogą z tego wszystkiego korzystać, właśnie
            przez mamusie, które nie mogą opóścić kilku dni w pracy ( albo może nie chcą ).
            --
            Marta
            Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
            • lucyfer-12345 Re: do arwena_11 02.02.06, 14:31
              Sorry, ale ja dalej nie rozumiem. Idąc do przedszkola ktoś Ci zagwarantował, że
              tam będą tylko zdrowe dzieci?
              Wiem, że takie przedszkola są i dzieci z katarem są odsyłane.
              Dla mnie to kompletana bzdura. Rozumiem posyłanie dzieci chorych, osłabionych,
              takich niewyraźnych.
              Ale tylko z samym katarem? Którego za trzy dni nie będzie.
              Jak Ty to widzisz?
              W przedszkolu są dzieci odporne i nie (to że ktoś nie choruje latem, o niczym
              nie świadczy). Te odporne, któte złapią katar (też w przedszkolu) mają siedzieć
              w domu mimo dobrego nastroju i chęci do zabawy, bo te nieodporne muszą chodzić.
              Ja uważam dokładnie odwrotnie. Jak ktoś się do przedszkola nie nadaje bo co
              chwila jest chory, to niech zostanie w domu, albo niech mu rodzice wynajmą
              guwernantkę.
              Ja naprawdę tego nie pojmuję. Takich dzieci, którym katar nie zrobi takiego
              spustoszenia jest większość i to one mają nie chodzić, a garstka chorowitków ma
              mieć dwogę otwartą?
              Ludzie, chyba za długo siedzę przy komputerze, bo mam wrażenie że świat
              oszalał.
              A co zrobisz w szkole? Też część grupy będzie musiała zostawać w domu, bo
              nadchodzi Książę, albo Księżniczka, których nie można zarazić?
          • olkafasolka9 Re: do arwena_11 02.02.06, 14:21
            Podzielam zdanie jakoby mamuśki, które usunęłyby z przedszkoli dzieci z katarem
            miały trochę nie w porządku pod sufitem.
            Przychylam się ku opini, że te paniusie, które teraz leżą w domu i icj dzieci
            od kataru też same sobie na to zapracowały.
            Sama mam trójkę dzieci i nigdy żadne nie chorowało na jakiekolwiek zapalenie,
            na uszy, na anginę. Wszystko kończy się katarem i już.
            Może dlatego, że jak były małe, nie wyparzałam im smoczków, nie zmieniałam co
            chwilę bluzeczek, nie myłam co kwadrans rączek, nie zostawałam w domu bo jest -
            5 stopni, nie opatulałam jak bołdy, nie ubierałam we frotowe piżamy, bo jest
            zima itp.
            Największym błędem popełnianym przez mamuśki jest przegrzewanie. Moje smyki
            całe lato taplają się w baseniku na podwórku (i nikt nie dolewa im ciepłej
            wody), latają boso po rosie, ostatniej zimy szalały na sankach przy niezłym
            mrozie i co? Są zdrowe.
            A chore to jesteście Wy mamuśki, przesadnie dbające o swoje dzieci. Macie zatem
            to na co zapracowałyście. Nie rozumiem tylko dlaczego dzieci wychowywane
            normalnie (jak ludzie, a nie jak kosmici niedostosowani do warunków
            ziemiańskich) mają nie chodzić do przedszkola, skoro mają zwykły katar.
            Normalnemu dziecku, nawet jak go złapie, to przejdzie za 3 dni, a jak Wy tak
            zniszczyłyście odporność Waszych dzieci, to sobie je leczcie.

            Ps. Proszę nie stosować na codzień moich sposobów (tzn. basenik, mokra trawa na
            bosaka, itp.) bo Wasze dzieci mogą po takim eksperymencie wylądować w szpitalu
            z zapaleniem płuc.
            smile)))))))))))))))))
          • pawelek.mar Re: do arwena_11 02.02.06, 17:23
            lucyfer-12345 napisała:

            > "Ja
            > specjalnie nie dałam dzieci do państwowej przechowalni".
            > Wypraszam sobie. Może za mało przyglądałaś się przedszkolom wydając takie
            > opinie. Przedszkola państwowe wielokrotnie dorównują programem, zajęciami i
            > całokształtem, a czasem przewyższają przedszkola prywatne.

            czasem? Niemal zawsze przewyższają, zarówno pod wzgledem pedagogicznym, jak i
            organizacyjnym. O lokalowym nie warto wspominać, bo przecież większość
            przedszkoli prywatnych (poza pewnymi wyjątkami) to ciasne klitki.


            > Ciekawy masz pogląd: im więcej kasy się wyda tym jest lepiej.
            > A co do reszty to:
            > 1. Mam czwórkę dzieci, nie muszę pracować zawodowo, mamy duży dom z ogrodem,
            > gdzie dzieci mają świetne warunki do zabawy. Posłałam je do przedszkola, bo
            tam
            >
            > mogą rozwijać się na innych płaszczyznach i nie jestem mamą karierowiczką.
            > Za to Ty z tego co zrozumiałam pracujesz. Więc jeżeli nie zależy Ci na
            karierze
            >
            > i życiu zawodowym, to zrezygnuj na rzecz swego dziecka i jego zdrowia.Siedź z
            > nim w domu, unikaj zakatarzonych dzieci, zmieniaj bluzeczki co chwilkę, bo
            > przecież mogło się zapocić......
            > 2. A ten lekarz sprowadzany do przedszkola rozumiem będzie wystawiał
            zwolnienia
            >
            > na katarek.
            >
            > Nikomu nie życzę źle, ale jak pisałam miałam podobne przeżycia z moim
            pierwszym
            >
            > dzieckiem. I uwierzcie, że to nie świat jest zły, tylko Wasz system. Teraz
            > zmiana trybu życia napewno nie będzie łatwa, ale może przy kolejnych
            dzieciach
            > zastanowicie się nad wieloooma czynikkami, które obniżą odporność Waszych
            > dzieci.
            > Życzę powodzenia.


            --
            Nikt nie jest patriotą, gdy chodzi o podatki.
    • ania2603 Re: Posyłacie z katarem do przedszkola? 02.02.06, 15:03
      Dziewczyny, dajcie sobie spokój z tłumaczeniami, te koszmarne mamuśki i tak nic
      nie zrozumieją.
      To są takie potworne egoistki, że ręce opadają.
      "Liczy się tylko moje dziecko i nic więcej i całe przedszkole ma iść do domu,
      bo mój dzieciak nadchodzi.
      A jest tak wyjałowiony, że od katarku dostaje zapalenia płuc, trzeba się nim
      zajmować i opiekować i najlepiej żeby był sam w przedszkolu, bo możec pani nie
      daj Bóg będzie musiała zając się innym dzieckiem i ta wychuchana i wydmuchana
      sierota padnie tam trupem".
      Olejcie je, bo ten podgatunek tak ma.
      uhahahahahahahahahahaha smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • becbec5 odporność 02.02.06, 20:46
      Co do odporności to dodam tylko, że moim zdaniem problemem jest jedzenie, jakie
      dajecie dzieciom.
      Jak patrzę na mamy wpychające dzieciom danonki, actimelki, Kubusie, serki z
      pudełka, kaszki itp. żal mnie ściska, tak mi żal tych dzieci.
      A idźcie do wiejskiej baby, kupcie ser, zróbcie twarożek, zróbcie sok z
      sokowirówki, upieczcie sami szynkę, ugotujcie zupę na prawdziwej kurze, a nie
      kurczakach z supermarketów.
      U nas nie ma prawie wcale w lodówce przetworzonej żywności (w miarę możliwości
      oczywiście, moje dzieci są zdrowe jak ryby, mają po kilka lat i po kilka
      krótkich katarków na koncie. Żadnych antybiotyków, wzmacniaczy, kaszlów,
      zapaleń. Nie znam tego. To nagroda za taki tryb życia.
        • anek.anek szlag mnie trafia.... 08.02.06, 23:05
          Po raz kolejny powtórzę: katar nie jest chorobą, może być (bo są wyjątki)
          objawem choroby. Tak samo jak dwoje ludzi zarażonych tym samym wirusem np. ospy
          będzie tę chorobę przechodziło zupełnie inaczej, tak samo w przypadku kataru,
          który jest objawem jakieś zakażenia wirusowego. Ten sam wirus u Waszego dziecka
          wywoła wyłącznie katar, a u innego może znacząco osłabić układ immunologiczny co
          może doprowadzić do już dużo groźniejszych z reguły nadkażeń bakteryjnych.
          Nie posyłając swojego dziecka z katarem dbam o inne dzieci. Nie jest to więc
          egozim, a raczej altruizmsmile Podobnej postawy oczekuję od innych.
          Kwwestia odporności nie jest taka prosta. Moje dziecko nalezy do dzieci "zimnego
          chowu". Do momentu pójścia do przedszkola był okazem zdrowia. Codzienne
          kilkugodzinne spacery - również zimą, starania o urozmaiconą dietę, dużo ruchu,
          spanie przy otwartym oknie, przykręcone kaloryfery i nawilżone powietrze itd.
          Stosujemy się do tych zasad zdrowego wychowania w sposób niemal wrodzony. Nie
          zmienia to faktu, że pierwsze pół roku w przedszkolu było koszmarem chorobowym.
          Przeżyłam szok, bo pierwsze 3,5 roku młody wogóle nie chorował, a ja między
          bajki wkładałam to, że dziecko musi się w przedszkolu "wychorować".
          Mój pediatra podziela moje zdanie. O ile w przypadku przejścia ospy można mówić
          o nabyciu odporności, to w przypadku kilku w krótkim odstępie czasu lekkich
          przeziębień nawet ta odporność sięzmniejsza: zróbcie badania krwi dziecku po pół
          roku takiego ciągłego chorowania, sprawdźcie ile ma białych ciałek krwi.
          Rozumiem, ze są sytuacje w których nie ma co z dzieckiem zrobić. Przymykam oko,
          ale są dzieci, które notorycznie przychodzą do przedszkola z "tylko katarem".
          Porozmawiajcie ze swoimi pediatrami. Ja osobiście uważam, że nie mam prawa
          narażać innych na chorobę.
          Pisanie, że takie matki jak ja są przewrażliwione, egoistki i histeryczki jest
          niesprawiedliwe.
          Dodam jeszcze, że gdyby były tak proste recepty na silny układ odpornościowy
          Jakie tutaj serwujecie, to nikt z nas by nigdy nie chorował. Ale ta częśc
          medycyny jest nadal jedną z trudniejszych i nie wszystkie mechanizmy są rozpoznane.
          --
          bardzo przepraszam za wszelkie błędy i literówkismile
          • ania2603 Re: szlag mnie trafia.... 09.02.06, 10:42
            Mnie też szlag trafia, że do niektórych nic nie trafia.
            Postaw się teraz w sytuacji tych mam, których dzieci NORMALNIE przechodzą katar.
            Mają brać zwolnienia na co? Na brak odporności cudzego dziecka. Nie rozumiem.
            Jak ktoś się nie nadaje do przedszkola to niech tam nie chodzi i już. A jak
            dziecko złapie katar, którego po trzech dniach mieć już nie będzie, to napewno
            nikt nie będzie go trzymał w domu dla czyjegoś bezpieczeństwa. Jak ktoś ma
            nieodporne dziecko, to trudno. Niech siedzi w domu i nie posyłajcie go do
            osrodków publicznych.
            Do szkoły też mam nie posyłać, bo może kogoś zarazi, a może ja do pracy czasem
            nie póde, bo mam mokry nos i może ktoś nie daj Bóg zaraziłby się ode mnie.

            chyba pęknę ze śmiechu.
      • pawelek.mar Re: a po antybiotyku? 08.02.06, 16:51
        mamazucha napisała:

        > Ja trochę z innej beczki, choć temat pokrewny.
        > A po antybiotyku ile Wasze dzieciaczki siedzą jeszcze w domu, by się wzmocnić?
        >
        > papa
        > mama swojego zucha


        Moj syn brał tylko raz antybiotyk, ale po zaprzestaniu brania leku był w domu
        jeszcze półtora tygodnia


        --
        Nikt nie jest patriotą, gdy chodzi o podatki.
      • bea.bea Re: a po antybiotyku? 10.02.06, 13:01
        oj taka ze mnie juz wyrodna matka...
        zadko zdarza sie u mnie antybiotyk, mam "tylko katarowy" smile egzemplarz...smile
        ale kiedy taki antybiotyk braliśmy , to do przedszkola poszedł....nastepnego
        dnia po stwierdzeniu pediatry zdrowy.....czyli 1 dzień później....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka