Dodaj do ulubionych

Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radzicie?

01.09.06, 09:36
Ja tylko patrzę na zegarek. Trochę mi smutno, chociaż moja córcia nie
płakała, ale mam wrażenie, że za mało się z nią pożegnałam, że pomyśli, że ją
porzuciałam. Martwię się też, że dałam za mało ubranek na przebranie i wogóle
jakoś mi tak dziwnie. A wy jak? Pozdrawiam
Olka
Edytor zaawansowany
  • mamadominika3 01.09.06, 09:51
    Mój młody chodził już trochę od maja br, ale teraz miał długą przerwę (od
    połowy lipca). Poszedł dzielnie, mówił, że będzie się opiekował dziećmi, które
    płaczą. A ja siedzę i myślę, jak mu tam, co robi, czy nie tęskni. Strasznie
    nerwowa była dzisiaj w przedszkolu atmosfera - płaczące dzieci, zdezorientowani
    rodzice. Nie wiem, jak wy, ale ja odliczam godziny, kiedy go będę mogła stamtąd
    zabrać.
    --
    Sygnaturka pojechała na wakacje
  • july.29 01.09.06, 09:57
    Witam,

    Dziś debiut w przedszkolu najmłodszego z naszych dzieci. Zaprowadził go mąż +
    najstarsza córka.
    Synek był bardzo dobrze nastawiony, od rana dopytywał się, kiedy w końcu będize
    mógł iść do przedszkola.
    Postanowiliśmy, że ja zostanę w domu, bo myślałam, że może się rozczulić
    bardziej przy mnie niż przy mężu.
    Nie wiem, co się stało, ale nie chciał męża wypuścić po 15 minutach (może
    trzeba było wyjść od razu, nie wiem) i płakał przez pół godziny.

    Została z nim na krótko siostra, która chodziła do tego samego przeszkola i
    synek się uspokoił, ale znowu płakał, gdy córka chciała wyjść. Mimo wszystko
    uważam, że lepiej zostawić dziecko w miarę szybko, bo jak widać takie
    zostawanie - przynajmniej u nas - nie zdało egzaminu.

    A mnie jest teraz byle jak. Czekam do 12 z minutami, kiedy odbiorę go po
    obiedzie.

    Z córką miałam przeprawę przez cały wrzesień, gdy poszła do przedszkola.
    Płakała, nie chciała chodzić, ale potem minęło i było coraz lepiej. Syn z kolei
    nie płakał ani dnia. Ciekawe, czy po tym pierwszym niezbyt udanym dniu,
    najmłodszy się w miarę szybko zaaklimatyzuje. Oby!

    Trzymam kciuki za wszystkie Mamy przedszkolaków i za dzielnych zuchów smile

    j.
  • corokia 01.09.06, 19:02
    U mnie było podobnie tzn moja Oliwia chodziła do przedszkola od kwietnia-lipiec
    i sierpień wakacje.Poszła dzielnie i podobno pocieszała płaczacego
    chłopca ,tylko jedno dziecko w grupie płakało,podobno sukces!
    --
    ----------------------------------------------------
    Jestem miła i spokojna ,ale tylko wtedy gdy nie mam sił .
  • doris991 01.09.06, 10:01
    no niby nie pierwszyzna bo Nadia chodziła do żłobka ale ze stresu zjadłam na
    śniadanie pól paczki ptasiego mleczka no i nie wiem co mam ze sobą zrobić.
    rano w domku trochę popłakała ale później jej przeszło i nawet chętie poszła,
    tylko mam takie wrażenie że też za mało sie pożegnałam. o zobaczymy po połudiu
    co mi powie
  • monika_st 01.09.06, 10:07
    Moja niestety płakała!
    Siedzę i też liczę minuty do 12
  • m_olka 01.09.06, 10:13
    Ja najchętniej już teraz bym poszła po Weronika, a le u nas obiad jest o 13:30
    a zależy mi, żeby zaliczyła w pierwszym dniu wszystkie posiłki.
    Też zagryzam smutki słodyczami ( dwa batony, ze 4 bułki maslana, druga słodka
    kawa) Boję się, że ona myśli, że ją porzuciłam.
    Trzymam kciuki.
    Musibyć dobrze
    Olka
  • lolinka2 01.09.06, 10:13
    My już weterani, to kolejny rok... Duża popędziła w podskokach, rzuciła się
    Dyrekcji na szyję, pobiegła szybko do sali, zapomniała dac tacie buziaka...
    A mnie z tym b. dobrze smile
    --
    Chuderlawa Dziewczynka Tatiana
  • pumaduma 01.09.06, 10:16
    oskar dziś zostal w domu bo ma katar...sad(
    ale mam nadzieję że od poniedzialku już wystartujemy
  • ciutka 01.09.06, 10:19
    Hej!!!

    U nas niby wszystko super, Agatka poszła zadowolona. Gorzej ze mną, wróciłam do
    domku i nie wiem co ze soba zrobić, czy wziąść się za sprzatanie?, czy wypić
    spokojnie kawkę?, czy lecieć po zakupy?... Jakoś mi dziwnie bez mojej lalki,
    pozdrawiam!!!!!
  • mona12 01.09.06, 10:28
    Mój synek też dziś debiutuje. Siedzę w pracy jak na szpilkach, cały czas o nim
    myślę - czy dobrze ubrałam, czy nie płacze, czy nie będzie głodny... Pożegnanie
    było bez łez - od razu pobiegł do sali i zaczął się bawić, musiliśmy wołać go,
    żeby przyszedł się pożegnać. Po obiedzie odbierze go babcia, a ja w pracy
    czekam na relacje...
  • marikas 01.09.06, 10:38
    ja też siedzę w pracy i czekam na relacje.
    Mąż zaprowadził córkę, córka nie płakała, ale nie zrobiła papa. Ala chodziła do
    żłobka, ale jednak to jest inne miejsce, inne ciocie, sala itp.
    O 12 ma Ją odebrać ciocia.
    --
    pozdr.
  • aniald1 01.09.06, 10:35
    Julkę zaprowadziłam rano na 8.30. Buzi, buzi i pobiegła. Odbiorę Ją po obiedzie
    - ok.13. Jestem niesamowicie ciekawa jak spedzi ten pierwszy dzień w
    przedszkolu. Inne dzieci przychodząc płakały - mam nadzieje, że Jej się to nie
    udzieli.
    --
    Ania i moje Słoneczko - Julka (15.07.2003) smile))))
  • natalia433 01.09.06, 11:45
    mój trzylatek tez dzisiaj pierwszy raz w przedszkolu, został bez problemu, nie
    płakał ale jak mam ogromnego stresa!!! najbardziej martwi mnie czy bedzie wolał
    za pptrzeba i czy bedzie chciał jeść. Po 12.00 lecę po niego i jestem strasznie
    ciekawa!!!
    --
    zdiecia:
    trzyletni Dawidek i
    roczna Martynka
  • mamaika 01.09.06, 11:44
    Moj też debiutuje , spokojniutki ale widać po nim,że lekko stremowany, nie
    płakał ale minka taka lekko oszołomiona - nowa Pani i nie wiadomo co smile . Ja
    zdenerwowana , trochę pracuję i licze czas , bo i Pani i Dyrektorka
    stwierdziły ,że lepiej na dzień dobry odebrać maluchy po obiedzie czyli koło
    12.30. Dostanie terenówkę Hot wheelsa bo mu się zamarzyła po reklamach ot takie
    małe przekupstwo mamusi cierpiącej duszy smile . Swoją drogą to wydaje mi się,że
    rodzice znacznie bardziej to przeżywają, rano chciało mi się płakać ale dzielna
    byłam smile. Boję się , bo przyzwyczajony był do niani.
  • agatamaroszek 01.09.06, 11:46
    A ja sie popłakałam razem z Wiki crying(((
    Wyszłam szybko, a teraz mam wyrzuty sumienia, że ją taką płaczącą zostawiłam :
    ((((
    Ale na szczęście już za parę minut lecę po nią i pójdziemy do cukierni na jej
    ulubione ciachosmile))

    --
    Agata,Wiki (28.06.2003) Domiś
    (30.04.2005)
  • pszczolka 01.09.06, 11:50
    Julcia też grzecznie podreptała do przedsazkola z Tatą- zadnych łez, ale minka
    niezbyt zadowolona- ma taki charakter- godzi sie na to czego nie lubi, ale nie
    jest zadowolona.
    Ja dzis nie pracuje, więc czatowałąm na męża pod blokiem i wiecie co?
    usiedliśmy na ławce i poryczeliśmy sie.
    Mąż poszedł do pracy, a ja by nie siedizeć i nie myśleć (by nie podglądać małej-
    przedszkole jest zaraz obok bloku) poszłam na zakupy- nie udały sie bo o
    niczym innym nie mogę mysleć. Teraz wytsprzatałam dom, kupiłam ulubione zelki
    małej i czekam do 12.30.
    Boje sie, ze najgorsze przed nami (jeszcze nie wiem jak było dziś).
    Trzymajcie sie ciepło. a wieczorkiem kiedy wytulicie swoich przedszkolaczków
    napiszcie jak dzieciaczkom minął dzień.
    Pozdrawiam Maja
  • golabek1 01.09.06, 12:20
    ale "zadroszczę" rodzicom, których dzieci bez problemu poszły do przedszola.
    Moja córka poszła wczoraj z babcią (ja poszłam na trochę. niestety kiedy
    wychodziłam płacz był okropny, babcia nie mogła jej uspokoić, i w końcu wróciły
    do domu. dziś nie chciała iść do przedszkola, nie chciała mnie puścić do pracy.
    w przedszolu płacz i odrywanie od babci. podobno tylko ona płakała. tak mi źle.
    Niby rozmawiałam o przedszkolu, chciała iść, chciała sie bawić, ale teraz nie
    wiem jak to będzie, jak ja będą ją odprowadzać. wszędzie piszą, że trzeba
    powiedzieć dziecku, że się wychodzi i wróci. dać buzi, zrobić pa,pa i co ?
    pewnie gdybym zniknęła wczoraj z oczu małej tak nagle, to byloby lepiej,
    poszukałaby mnie chiwlę i nie byloby płaczu, a tak KICHA.
    Ale mi źle.

    kasia
  • agnieszka_gk 01.09.06, 15:45
    golabek, wiem jak możesz się czuć; moja córka zaczęła przedszkole 2 tyg temu i
    pierwszy tydzień był dramat - zaprowadzała ja opiekunka i nie córka nie
    pozwalała jej wyjśc z sali, a nawet jak była z nią w sali to płakała; na
    szczęście była jedynym takim dzieckiem, a do tego przedszkole bardzo
    profesjonalnie podeszło do problemu i wspólnie wypracowaliśmy scenariusz, że
    (1) jedna z 3 pań będzie dedykowana wyłacznie mojej córce, (2) ja zacznę ja
    odprowadzać, bo ja muszę iśc do pracy i ona o tym wie. Po dwóch dniach płaczu
    przy rozstaniu (szybko uspokajała się zaraz po), ostatnie dwa dni były
    bezproblemowe a dziś była już prawie cały dzień 8.30-15.00, czyli tyle ile
    będzie docelowo. Mam nadzieję, że wami też sie jakoś zajmą i pomogą dziecku
    łagodnie wejśc w grupę. U nas problem polegał na tym, że dziecko nie czuło się
    tam bezpiecznie, ale jako takiego przedszkola nie odrzucała - a nwet jej się
    tam podobało.
  • anies75 01.09.06, 12:36
    moj syn mnie olał, musi mnie strasznie nie lubić wink
    zobaczł dzieci, basen z piłkami, zabawki
    i zapomniał o matce
    on jest strasznie spragniony kontaktu z dziecmi
    zreszta już rano chciał iść, obudził sie o 6, zjadł herbatnika i stał przy
    drzwiach by wyjść, chyba to konsekwencja wczorajszego rozmawiania z nim że rano
    wstanie, zje ciastko i pójdzie...
    na dniach otwartych był zachwycony, ale to tylko dwa razy po poł godzinki i to
    z mamą
    ciekawe jak będzie przy odbiorze
    --
    Aga
  • marikas 01.09.06, 13:28
    Córka już odebrana.
    Zadowolona, roześmiana, cała w euforii ( na ulicy powiedziała obcemu Panu –
    „cześć” smile). Zjadła cały obiad. Panie powiedziały, że wszystko ok.
    Tak się cieszę!


    --
    pozdr.
  • madelaine6 01.09.06, 13:56
    Mojego syna (3,4l) zaprowadzil rano maz.Kuba w ogole nie
    plakal,od razu zaczal sie bawic.
    Bylo ustalone,ze po obiedzie przychodze po niego ja,
    zeby nie za dlugo na pierwszy raz itp.

    Kubus jak mnie zobaczyl,to sie rozplakal,ze nie chce
    absolutnie wracac,tylko zostaje-po prostu mnie
    wygonil i poszedl lezakowac smile Jestem wiec w szoku
    i oby tak dalej!
    --
    Jakub i Michał
  • ostrra 01.09.06, 13:56
    Moje dziecię wróciło do domku ok. 13-tej. Od tatusia, który je odebrał nie
    uzyskałam żadnych informacji, poza tym, że było ok. i podobno z pania śpiewał
    piosenkismile

    Rozmawiałam z małym przez telefon. Zachwycony mówił, że było fajnie, był jego
    ulubiony kolega z piaskownicy, jadł zupkę i że była ona dobra. A teraz jest
    zajęty i nie ma czasu ze mną rozmawiaćsmile

    To chyba nie było tak źlesmile
  • pszczolka 01.09.06, 14:05
    u nas też było w porządku.
    Jak Julcia wychodziła z Panią z sali słyszałam "do widzenia do miłego
    zobaczenia" padajace z jej ust, a potem to juz był potok słów: że jadła zupe i
    mięsko i groszki, ze była na placu zabaw, ze sa nowe rysunki w przedszkolu, ze
    jest duża zjeżdzalnia, że nie robiła siku bo jej sie nie chciało. Jestem
    szczęśliwa, ale wydaje mi sie, ze wszystko przed nami kochane mamy...dziecko
    oswoi sie z nowościami i bedzie trochę trudniej. Ja pytam Julii, czy pójdzie do
    przedszkola w poniedziałek i zapada głucha cisza. Pytałam czy było fajnie...po
    kilku pytaniach powiedziała "tak". Postanowiłam, ze dam sobie spokój z
    wypytywaniem, bo mogę ją przerazić, Poczekamy do poniedziałku.
    Wkurzam się tylko na siebie, że nie dopytałam o wszystko Pani w przedszkolu.
    Usłyszałam, ze wszystko w porządku, ze nie płakała, jadła, rozmawiała...tyle mi
    wystarczyło, bo chciałam nacieszyć sie małą, a tu od dziecka słyszę, ze nie
    jadło sniadania tylko napiło sie kawy?!
    no cóż....trzymajcie sie Mamusie,
    Pozdrawiam Maja
  • ostrra 01.09.06, 14:47
    Też mi się wydaje, ze pierwszy dzień to była fascynacja nowością. Pójście do
    przedszkola dziecko mogło potraktować jak wielką przygodę i chciało być dzielne.

    Potem może być trudniej .... Ale z drugiej strony, jeśli ma siedzieć z babcią w
    domu, to chyba fajniej jest jednak w przedszkolu, z rówieśnikami i młodą
    panią....

  • pszczolka 01.09.06, 14:51
    jasne, ze jest fajniej i lepiej w przedszkolu- to wszystko dla dobra dziecka.
    Zauwazyłam to po córeczce- do 2 urodzin interesowała sie puzlami, rysowaniem,
    wyklejaniem- widać było, ze się rozwija. Potem prawdopodobnie z mojej winy, bo
    brakło mi pomysłów, nie wprowadzałam nic nowego, rozwojowego wszystko sie
    zatrzymało, a nawet troszke cofnęło. Człowiek poprostu nie wie wszystkiego, nie
    wie co dzicko w danym momencie rozwoju jest potrzebne no i nie ma czasu- a tam
    Panie są tylko dla nich.
    Pozdrawiam. Maja
  • silvik 01.09.06, 14:58
    Jak na razzie, ok.
    Mateusza odebrałam zaraz po obiadku, szczęśliwy, zadowolony...nawet zjadł
    ładnie posiłki, czego bardzo się obawiałam...zobaczymy jak będzie w
    poniedziałek i pozostałe dni...
  • ostrra 04.09.06, 11:46
    Dostałam dziś rano telefon od kolezanki, której synek chodzi z moim do jednej
    grupy. Ona swojego zaprowadziła o późniejszej godzinie.
    I podobno moje dziecię jest bardzo dzielne, jako jedno z nielicznych w ogóle
    nie płakało. Co więcej, Mikołaj podobno pocieszał jakiegoś płaczącego chłopca.

    Eh, aby jak najdłużej tak byłosmile

    Dziś rano sam mnie pospieszał, bo on nie może się spóźnić. I spokojnie został
    sam w pustym przedszkolu (byliśmy na 7:00 i on niestety był pierwszy)

  • asiax 01.09.06, 16:18

    A ja jestem podłamana. Mój synek ugryzł jedno dziecko i pobił inne..sad( Jest
    łobuziakiem chociaż nie mam pojęcia skąd u niego taki charakterek.

    Poza tym zsikał się 4 razy na podłogę bo był zbyt zajęty zabawą.
    Chyba przysporzył mnóstwa pracy przedszkolankom sad(
    Za to jemu bardzo się podobało. Szczególnie podwieczorek wink
    Kocham mojego diabełka ale nie wiem co z nim robić
    J.
  • m_olka 01.09.06, 16:31
    Moją córcię też odebrałam zaraz po obiadku. Ucieszyła się jak mnie zauważyła,
    ale nie chciała do domu. Miała naklejki na bluzce za dobre sprawowanie, że
    zjadła, że sprząta itd. Szkoda, że domu tak nie ma, chyba wprowadze te
    naklejki. Poza tym Weronika każe mi w domu nad ręcznikiem przyklejić jej
    znaczek. Jestem dobrej myśli co do kolejnych dni. Przypuszczam, że przyjdą
    kryzysy, ale poradzimy sobie. A dzisiaj gratuluję wszystkim nowym
    przedszkolakom i dzilenym rodzicom
    Olka
  • bemola1 01.09.06, 16:57
    Ha!
    Zostawilam dziecko w przedszkolu - i obie plakalysmy. Jak sie pozniej
    dowiedzialam - cora tylko 15 minut, a jak poszla na plac zabaw, to juz szalala
    na calego. Kolezanke juz sobie znalazla (2 najwyzsze z calej grupy). A jak
    przyszlam po obiedzie, to zapytala, czy nastepnym razem bedzie mogla zluzej zostac.
    Okazalo sie, ze to ja bardziej przezylam wielki pierwszy dzien w przedszkolu wink)
  • donzab81 01.09.06, 17:39
    Nasz debiut wyglądał tak!!!
    Mały 2,5 roku od 6 rano nie spał bo idzie do przedszkola ,rano dzielnie dał mi
    buziaka i zrobił pa pa -myślałam super nie płacze.Niestety jak przyszłam po
    niego po obiadku o 12.05 to jak mnie zobaczył wpadł w szał -ryk ,zaczął mnie
    całować przytulać i strasznie płakał-ja też!!!Panie powiedziały ,że nie był o
    źle ,ale płakał jak się zorientował ,że mamy nie ma ,nikomu nie chciał się dać
    uspokoić tylko młodej praktykantce P.Karolinie-całe szczęście ,że była.Zajęły
    go zabawą i przeszło ,siusiu wołał to połowa sukcesu.A co będzie
    wponiedziałek???Aha jak przyszedł do domu to zasnął o 13 a wstał po 16.00!!!
    --
    Nasze maleństwo

    www.fotolog.com/donzab
  • mamalesia 01.09.06, 17:57
    mój dziś 6:30-15:30. Rano płacz, w dzień płacz. Troszke jadł, troszkę spał.
    Cały czas informował panie, że woli żłobek niż przedszkole....
  • corokia 01.09.06, 19:05
    big_grinD
    --
    ----------------------------------------------------
    Jestem miła i spokojna ,ale tylko wtedy gdy nie mam sił .
  • azoorek 01.09.06, 21:15
    u nas bez problemow i bez placzu. Wpadl na sale zadowolony, bo jak bylismy w
    poniedzialek, zeby pokazac gdzie bedzie chodzic, to zabronilam mu wchodzic na
    sale. I dzisiaj rano nie wiedzial za ktora zabawke sie zlapac. Tylko po
    powrocie do domu siedzial osowialy przez kilka godzin chyba ze zmeczenia.
    Ozywil sie dopiero pod wieczor.
  • myzo75 02.09.06, 00:13
    Mój mały bąbel (równo 3 lata i 3 dni) jak go budziłam rozkleił powieki,
    wymamrotał "już idę do przedszkola? Już jest rano?" i natychmiast był na równych
    nogach. A na miejscu jeszcze nie znaleźliśmy szafki żeby przebrać buty, a on już
    bez butów stał w wejściu do sali. Był tak podekscytowany, że nie dał mi nawet
    buziaka ani nie powiedział "Pa". Jak o 13 mnie zobaczył to dopiero zaczął
    szlochać (trochę naciągając) "Już?! Już muszę iść? Mama, nie..." A to był jego
    absolutny debiut w przedszkolu, absolutnie pierwszy dzień. Mam nadzieję że
    zawsze będzie tak chętny. Pozdrawiam wszystkich!
  • natalia433 02.09.06, 08:14
    u nas tez było ok. mój synek nie chciał wracać do domu, a cała droge powrotna
    nawijał i opowiadał co robili, co jedli itp. nie było płaczu, jadł ładnie, był
    grzeczny. Ale ja także obawiam sie kolejnych dni i mam nadzieje że zapał u
    mojego synka sie utrzyma.
    --
    zdiecia:
    trzyletni Dawidek i
    roczna Martynka
  • szymeczka 02.09.06, 10:18
    Hejka! Prowadziłam rano mojego synka z bulem żołądka i ściśniętym gardłem, tak
    bardzo przeżywałam ten pierwszy dzień. A mój przedszkolaczek zrobił papa, dał
    buziaczka i pobiegł do zabawek. Byłam w ciężkim szoku! Po pięciu godzinach go
    odbierałam, to był w świetnym nastroju i obiecał paniom przedszkolankom, że
    wróci do nich w poniedziałem. Jestem z niego bardzo dumna, a siebie od dzisiaj
    nazywam tchórzem. Trzymajcie się mamuśki, wszystko będzie ok (wiem, wiem, teraz
    tak mówię). Pozdr5awiam i życzę "lekkiego" wkroczenie w kolejną FAZĘ ŻYCIA
    NASZYCH MALUSZKÓW.
  • szymeczka 02.09.06, 10:36
    Ale błąd zrobiłam. Sorki, sorki. Oczywiście to był BÓL, anie bul! Pozdrawiam
    jeszcze raz.
  • agnieszka_r_d 06.09.06, 12:01
    Witam!
    U nas podobnie. Dzień dobry do pani przedszkolanki, papa do rodziców, i prosto
    do regału z zabawkami. Kamień mi spadł z serca ! Bałam się, bo nasz Łukaszek to
    taki "cycuś mamusi" NIGDY nie chciał spać poza domem bez rodziców (np. u
    babci). A tu proszę bardzo ! Jestem baaardzo pozytywnie zdziwiona !
    Następnego dnia rano:
    M: "Łukaszku pobudka, jedziemy do przedszkola"
    Ł (oczka jeszcze nie do końca otwarte): "hula hula ...." (tzn hura, hura smile )

    A mój stres był podwójny bo starszy brat Januszek powędrował do szkoły (też mu
    się podoba)
  • maklima 02.09.06, 18:35
    nasza wstała o 7,15 przed budzikiem i pyta "czy to już jest ta WRZEŚNIA..."
    no a skoro jest to poszłysmy...
    ona wparowała do sali i ani myśleć pozegnać sie z matka ta ja za nią i tak z
    cztery razy mówie- to idę a ona nawet nie patrząc na mnie "acha..."
    i tak sobie myśle co ja mam z sobą zrobić....
    a jednak to prawda to nie dzieci a mamy bardziej przerzywaja tyle że niektóre
    maluch sie tym zjawiskiem zarażają...
    acha obiad poszedł z dokładką....
  • esi1 02.09.06, 21:41
    U mnie nie było tak różowo...
    Mały wprawdzie nie płakał przy rozstaniu i przy odbiorze, i bez problemu poszedł
    z panią do sali ale za to w domu po południu zupełnie się rozkleił. Płakał co
    chwilę sad( Mówił, że nie chce chodzić do przedszkola. Teraz cały weekend nad
    nim pracuję i myślę, że da się przekonać tylko, że chyba nie będzie najlepiej
    się czuł... Mam tylko nadzieję, że nie będzie to trwało wiecznie i kiedyś się
    osfoi...
  • nonomnismoriar1 03.09.06, 10:38
    smile
  • wintergirl 04.09.06, 10:29
    U nas dzisiaj był pierwszy dzień. Ja nie spałam z nerwów od 5-tej. Zajechaliśmy
    do przedszkola, przebraliśmy butki, dziecko dało mi buziaka i poszło z panią.
    Byłam trochę zaszokowana a teraz oczywiście cały czas się martwię. Co będzie
    jak wrócę po niego?!
    Mój mąż luzak najpierw, zgrywał twardziela a o 10:00 zadzwonił i pytał czy
    możemy już po Konrada pojechać. A ja się zamartwiam czy będzie coś jadł, czy
    się nie posiusia, czy będzie płakał jak się zorientuje, że nas nie ma. No a
    najbardziej się martwię co będzie jutro. Bo mamy całą rodzinę przeciwko sobie -
    wszyscy uważają, że jest za mały na przedzkole (3 lata 2 miesiące!), że będzie
    chorował, że to głupota itd.
    Mam nadzieję, że jednak będzie dobrze. Oczywiście siedzę jak na szpilkach i
    liczę minuty do 13-tej.
  • wintergirl 04.09.06, 14:09
    Pierwszy dzień zakończony chyba sukcesem. Pani mówiła, że był grzeczny, nie
    płakał, bawił się. Potrzebował tylko pomocy z jedzeniem. Dziecko przywitało nas
    z radością i poszedł z nami do domu. Chyba jest po prostu w szoku. Twierdzi, że
    jutro też chce iść ale prawdę poznamy rano.
    Z Waszych wypowiedzi wiem, że kryzys nadejdzie w sposób nieunikniony, czekam
    tylko kiedy.
  • yenna_m 04.09.06, 10:38
    zaprowadziła dwie sztuki

    pierwsze weszlo "na grupę" starsze dziecię - calkiem zadowolone
    drugie weszło... drugie wink o dziwo - odbyło się bez płaczu, szarpaniny,
    zapierania się nogami. Czyli chłopak dorósł do przedszkola.

    A jak sobie pomyślę pierwszy tydzień w przedszkolu starszaka (3 lata temu) to
    do tej pory mnie ciarki przechodzą.
    Nad wyraz dobrze młodszy zniósł rozstanie z mamą i wrzucenie w tryby
    niepublicznej edukacji wink
    --
    Blog o moich dzieciach

    Przepraszam za ewentualne literówki.
  • rybkaisia 04.09.06, 10:54

    U nas w przedszkolu no.... nie najlepiej, nie napiszę 'masakra', żeby nie
    wystraszyć innychsmile) Zadzwoniłam o 12.oo w piątek, żeby zapytać czy nie ma w
    przedszkolu jakiegoś histeryzującego maluszka, którego trzeba natychmiast
    odebrać. A Pani pyta czy jestem mamą Weroniki, takiej dużej dziewczynki po
    potwierdzeniu, że tak, pani powiedziała cytuję: "no płacze bidulka
    cały czas" Wrrrrrrr.... Teraz to i ja płakałam. Wytrzymałam jednak i pojechałam
    po leżakach o 14. Pierwsze słowa Isi: mamo weź mnie stąd!.
    Od pani dowiedziałam się (jest to znajoma mojej teściowej więc raczej jestem
    spokojna, chociaż w tym względzie), że co sobie przypomniała o mamie to płakała
    i ona ją wtedy cały czas tuliła. Nie chciała jeść w ogóle, tylko piła. Była
    mało samodzielna, do toalety chodziła z panią za rączkę, podczas gdy ja już
    przyszłam do przedszkola stała się całkowice wesołą i samodzielną dziewczynką
    (czekałam jeszcze aż zje deserek) Całe popołudnie jednak była bardzo
    zadowolona, dostała prezent dla dzielnego przedszkolaka i z uśmiechem
    opowiadała o przedszkolu aż do wieczora.....
    Wyczułam, że coś jest nie tak, bo nie chciała iść spać - myślała chyba, że jak
    nie zaśnie to nie będzie rana i nie pódzie do przedszkola.....Wytłumaczyłam, że
    jutro sobota i nie idziemy nigdzie. Po godzinie histerii - wyrzucania, że
    dzieci są wstręne, maluszki nie mówią (????) i tam jest nudno - zasnęła. A
    rano, po wybadaniu nas i stwierdzeniu, że nie możliwości żeby nie poszła do
    przedszkola w poniedziałek, pytała 150 razy (nie przesadzam) czy odbiorę ją
    prędko, najprędzej i najszybciej jak się da po leżaczkach.... I tak pytała aż
    do dzisiaj rana (łącznie z tym, że budziła się w nocy i też pytała - czy na
    pewno ją odbiorę). Rano zaprowadził ją tata i poszła ładnie z panią do sali ale
    jednak zapłakana i z pytaniem na ustach czy 'mama przyjdzie jak najszybciej
    zaraz po leżaczkach'?
    Aż boję się zadzwonić, bo jak usłyszę, że płacze to jestem gotowa pojechać od
    razu...
  • yenna_m 04.09.06, 11:11
    oj, znam to uczucie

    pamietam, że jak 3 lata temu pierwszy raz oddajac Michała do przedszkola
    usyszalam na podworku jego placz dobiegajacy z sali rpzez uchylone okno -
    poczulam sie jak zwykla swinia.

    Mialam ochote go stamtad zabrac od razu.

    Oczywiscie po powrocie do domu splakalam się strasznie.
    Potem z kazdym dniem bylo juz lepiej.

    Ale strasznie bylo.

    Ile lat ma Twoja coreczka, rybkoisiu?
    --
    Blog o moich dzieciach

    Przepraszam za ewentualne literówki.
  • rybkaisia 04.09.06, 11:16

    Dzięki yenna_msmile też myślę, że z dnia na dzień będzie lepiej. Isia skończy 3
    latka 13.09. Czuję się okropnie, że moje dzieciątko tak to przeżywa. Tak się
    cieszyła na to przedszkole... Nie wiem jak można ją bardziej zapewnić, że
    zostanie odebrana z przedszkola. Sama powtarza: 'Mamo, dobrze mi tam ale
    przyjdziesz po mnie na pewno?'
  • yenna_m 04.09.06, 12:08
    no to odpowiadaj do znudzenia, ze przyjdziesz

    z dnia na dzien bedzie o wiele lepiej - popatrz, dzis juz jest lepiej

    oczywiscie dla mlodej to powazna zmiana w zyciu i moze reagowac tak a nie
    inaczej

    jesli mowi, ze jej tam dobrze, to daj jej szanse na usamodzielnienie sie i
    sprobuj (taaaa.... latwo radzic....) nie pokazywac jej, ze tak bardzo
    przezywasz te przedszkolne rozłąki

    poza tym ona jeszcze jest malutka i pewnie to pierwsza sytuacja, gdy musiala
    zostac w obcym miejscu z obcymi osobami?

    trzymam kciuki.
    --
    Blog o moich dzieciach

    Przepraszam za ewentualne literówki.
  • natalia433 04.09.06, 11:14
    Rybkaisia no rzeczywiście u was nieciekawie.ale może twoja córcia jednak
    przekona się do przedszkola.
    U nas dzisiaj drugi dzień, mały wstał o 6.00 gotowy ruszać do przedszkola, po
    przebraniu bucików odrazu maszerował do sali, ale tak mu sie podobało w sali
    gdzie rano zbieraja sie wszystkie dzieci że nie chciał iść na górę do swojej
    sali tylko twierdził uparcie że zostaje na dole i będzie sie bawił, Pani
    przedszkolanka przekonała go jednak i dzielnie pomaszerował z wszystkimi
    dziećmi.
    o 15.00 go odbieram i jestem ciekawa jak minie mu drugi dzień, dzisiaj było
    zdecydowanie więcej dzieci w grupie niż w piątek....w ogóle to dzisiaj mam
    wiekszego stresa niż w piatek miałam.
    --
    zdiecia:
    trzyletni Dawidek i
    roczna Martynka
  • bea_bak1 04.09.06, 13:46
    Mnie tylko jedno irytuje w przedszkolu, gdzie już drugi raz była moja Magda (W-
    wa, przedszkole nr90 na Bródnie): pani zajmuje się płaczącymi dziećmi, w ogole
    nie zwraca uwagi na inne nie płaczace dzieci, ktore rozeszly sie po sali i
    jedne się zajęly czyms inne nie...
    Po prostu oczekiwałam, ze pani jakoś zintegruje wszystkie dzieci (odwróci uwagę
    płaczących) np w kółeczku na środku sali, jakoś nauczy dzieci wspólnego
    powitania itp...
    nie wiem, może przesadzam, ale coś mi nie gra w organizacji, a zwłaszcza to, że
    dzieci-maluchy przez pierwszy miesiąc nie wychodzą na dwór bo jak się
    dowiedziałam - dzieci uciekają! To co robią te panie ???

    Czy macie podobne - złe- doświadczenia z pierwszych dni i czy to sie zmnieniło,
    czy ja powinnam zmnienić oczekiwania?
    pozdrawiam cieplutko
    Beata
  • blou1 04.09.06, 14:00
    U nas jest fatalnie, odbierm syna ok 12 czyli po trzech godzinach. Nie chce się
    bawić, płacze, w chwilach przerw w płaczu siedzi na krześle i mówi że czeka na
    mnie. A ma cztery latka. Nie chce słyszec o jutrze (ja zresztą też).
  • jafiga 04.09.06, 14:24
    u nas w zasadzie dobrze..poza wspomnianym juz u nas wAtkiem
    wyzywienia...paprykarz, konserwa bigos...no jak dla mnie niecikawie-dzis
    ogladalm calotygodniowe menu - no troszke juz jest lepiej ale sporo bym
    wywalila potraw...moze jestem przewrazliwona..moje dziecko nie przywyklo do
    takiej kuchni..inaczej sie u nas jada, dzis np nie tknela nic...ma temperaturke
    moze to dlatego..ogolnie ma fajna grupke 18 osobowa diwe panie do tego-pani
    wychowawczyni nr1 + pani pomagajaca oraz pani wych nr2-po poludniu+pani
    pomagajaca-mysle ze opieka jest dobra smile czekam na dalszy bieg wydarzen

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.